Zatrucie czakry korony za kilkaset złotych

Bo kilkaset złotych [min.] trzeba zapłacić za pewną ceremonię.

Piszę ten materiał, nie żeby kogokolwiek od sprawy odwieść. Szanuję wybór Dusz, że akurat tego poszukują i to wybierają.

Jednak także szanuję swoją Duszę, która poszukuje i odnajduje różne sprawy, z których chce się oczyścić, a także, że lubi inspirować innych.

Cała sprawa się zaczęła od prośby, abym zbadał pewnego kogoś, kto był na ceremonii ayahuaski. Ja nie jestem żadnym specjalistą z tej dziedziny, więc do opisu ceremonii odsyłam do wujka Google.

No dobra, waham pana, wiem, że pracuje ze sprawami duchowymi, jest iluś tam spraw świadomy. Nie będę podawać tu spraw osobistych.
Przy badaniu czakr okazuje się, że po ceremonii czakry wszystkie poniżej korony są średnie. Oznacza to, że aktywność pana się zmniejszyła ostanio. Ponadto czakry są zrównoważone [wielkość ich jest bardzo podobna], co oznacza, że ów ktoś ma zrównoważony charakter. OK.
A korona? Korona się powiększyła.

Patrzę, gdzie tu coś od tej ayahuaski jest? Waham czy na czakrach są efekty stosowania narkotyków? [narkotyczne wzorce, wzorce enrgetyczne pozostałe po zażywaniu narkotyków] – nie ma.

No dobra, fajnie, nie ma problemów narkotycznych z ayahuaską.
I co dalej?
Dopiero przy badaniu obciążeń typu „zatrucia od wejścia” poszedłem wahadłem po wszystkich czakramach. Na niskich czakrach nie ma zatrucia od wejścia. Dobrze. A wyższe, i jeszcze? Też czyste, chociaż .. na koronie – duże zatrucie.
Pytam czy ogólnie duże zatrucie, nie tylko od wejścia?
Tak, to nie od wejścia.

Dalszy krok – sprawdzam. Wpisuję w Google „ah.” i szukam zdjęć osób po ceremonii. Badam. Okazuje się, że każda z tych osób ma zatrucie czakramu korony, a badam co najmniej 10 osób. I to zwykle duże zatrucie, średnie zdarza się rzadko.

Z analitycznego punktu widzenia zatrucie równa się zmianie możliwości funkcjonowania czakramu, np. przekierowaniu jego funkcji, osłabieniu działania itp.
Czy i co można obserwować w stanach po ceremonii – tego nie bardzo wiem, tyle, co z opisów.
A czy to w jakiś sposób zaburza wizję duchową? Czy zaburza kontakty z Wyższymi Jaźniami i Bogiem? To jest możliwe. Przepraszam, ale Indianie tamci nie wyglądają mi na jakoś specjalnie połączonych z WJ. Raczej typ szamana, transy, rośliny „do jazdy” itp.

Może ktoś czytający ten tekst będzie w stanie opowiedzieć o swoich przeżyciach po ah.? Może przeżył taką ceremonię?
Co mu się w życiu zmieniło duchowo?
Czy może zidentyfikować u siebie symptomy zatrucia czakry korony jakimiś energiami?
Proszę pisać w komentarzach [email się nie pojawi, a ja go widzę w panelu admina].
Jeśli poprosicie o zrobienie odczytu wahadłem, co najmniej kilka osób jestem gotów przebadać krótkim testem na obecność tego zatrucia.

Takie są moje rezultaty badań. Nie powiem wam co robić, a czego nie robić. Ta ceremonia, jak wiem, cieszy się sporą popularnością. Jakby nic nie dawała, to by tak nie było. Jednak może być, że ileś osób nie jest świadomych kosztów, jakie to z sobą niesie.

Podobnie nikłą, jak mi się wydaje ma wartość teza, którą słyszałem, że czakra korony nie jest podatna na obciążenia..
Jak widać, chyba właśnie jest, jak i inne czakry. [pewnie takich przykładów obciążenia na koronie by się wiele znalazło]

A, a co do oczyszczania z zatrucia korony – tego też nie mogę się pochwalić, że mam na to pomysł.. Ale pewnie są takie możliwości, np. regresingiem zdejmowanie narkotycznych wzorców z korony.

Może to dotyczyć i zatrucia? Nie jestem pewien, może.

Generalnie, jak ktoś ma intencję do zatruwania się, to się zatruje 😉
Przepaszam, nie on, a jego Dusza. [tu kamyczek do ogródka osób, które uważają, że Dusza to taka doskonała jest.. 😉 doskonałość nie potrzebuje zatruć..]

A, oprócz oczyszczenia samego zatrucia potrzeba oczyścić intencje do zatruwania korony.

Advertisements

48 komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Maj 02, 2014 @ 19:36:14

    Oglądałem film o Ayahuasce kiedyś i delikwent opowiadał jak w transie widział, że okrążały go jakieś gady, nie wiem czy nie mówił nawet o krokodylach. Może więc ta nazwa ma więcej wspólnego z prawdą niż by się zdawało.

  2. Rafał
    Maj 02, 2014 @ 22:03:53

    Ja piszę w sprawie innej ceremoni: szałasu potów, na której byłem rok temu, teraz na Ziemię patrzę jak na Matkę, jak ją wyzyskujemy nie dając jej nic w zamian, tylko zanieczyszczenia (mogło być inaczej gdybyśmy podążali za Permakulturą….), a tak przy okazji jeśli możesz proszę sprawdź mnie na obecność zatruć (niech te informacje służą Najwyższemu Dobru, zgodnie z Wolą Boga), z góry dziękuję

  3. Dorota
    Maj 02, 2014 @ 23:25:01

    Mam za jedna ceremonie picia Ayauaski. Ceremonia trwala trzy dni, kazdego dnia wieczorem jedna dawka napoju. Pierwszy dzien poprzedzony postem, pozniej dieta wspolgrajaca z Aya. Pierwsze trzy dni byly dosc nieprzyjemne ze wzgledu na reakcje fizjologiczne, jakie ten napoj wywoluje. Czwartego dnia rano juz wiedzialam, dlaczego warto bylo przyjechac. Wylaczylo sie Ego. Nagle wszystko stalo sie przezroczyste i ”nienacechowane”. Jest wiele rzeczy, stanow, emocji i zachowan, ktore mnie zwykle draznia. Wszystko to zniknelo. Znalazlam sie w przezroczystej rzeczywistosci, z silnym poczuciem jednosci ze soba, z innymi, z Natura i calym Wszechswiatem. Stalam sie samym bytem, sama istnoscia. Zniknely sprzecznosci , pojawila sie Jednosc.

    Nigdy wczesniej nie doswiadczylam takiego stanu, ani tez nigdy potem. Jest we mnie teraz pamiec tego stanu, wiem teraz, co to znaczy zyc bez presji i obsesji Ego. Mam punkt odniesienia. Nigdy potem nie powtorzylam tego doswiadczenia. Warto sprobowac a nawet powtorzyc, nie mozna tylko ulegac zludzeniu, ze regularne picie Aya rozwiaze co grubsze problemy.

    Acha, ceremonie przeprowadzil niejaki Mirana Wosca, bialy Anglik.

  4. SwiatDucha
    Maj 03, 2014 @ 08:51:20

    Czyli opisujesz pozytywne efekty.

    Ja też – zupełnie bezwiednie idę w kierunku odczucia stawania się energetycznie jednością z innymi ludźmi, zwierzętami, roślinami, otoczeniem. 🙂 Do tego celu [niestety :/ – inaczej są przykre przeżycia] ćwiczę akceptację.
    Czyli ah. robi za akceptora?

  5. ananda777
    Maj 03, 2014 @ 09:31:16

    Tutaj odpowiedz Aleksandra Deyev’a-terapeuty zajmującego sie duszą-na temat zażywania ayahuaski. Infra: Co pan sądzi o używaniu enteogenów, na przykład takich jak ayahuasca i jaki to ma wpływ na duszę człowieka?

    A. Deyev: Nie uważam, że zażywanie ayahuasca jest złe. Jest bardzo dużo pięknych doświadczeń, które są na prawdę wspaniałe, czyste i bezpieczne. Jednak jest to ułamek, około 3-5%. Reszta to doświadczenia ogromnych, brudnych obszarów, w które ci ludzie wchodzą i nie zawsze z nich wychodzą do końca, otwierają drzwi na jakichś płaszczyznach, na które nigdy by nie chcieli się dostać, a potem tych drzwi nie zamykają, zostawiają szparę, ktoś może tam włożyć nogę, albo zostawić te drzwi całkowicie otwarte na długi okres i przez ten czas do życia tego człowieka wchodzą bardzo niefajne rzeczy, bardzo brudne istoty, które na prawdę mogą bardzo zmienić sposób życia człowieka, wprowadzić ogromny chaos, zamieszanie, lęk, niepokój, itd. Uważam, że każda zmiana musi być ŚWIADOMA. Musimy pracować nad tymi zmianami PRZYTOMNIEJ. Kiedy zażywamy cokolwiek, nie ma w tym przytomności, nie ma naszego poszukiwania, nie ma naszej koncentracji i wysiłku. To nie my robimy, to dzieje się poza nami. My bierzemy wtedy bierny udział w tym wszystkim. To jest chęć pójścia na skróty. To tak nie działa.

  6. Marc
    Maj 03, 2014 @ 10:55:53

    Tak sobie myślę, że jeśli jakaś substancja jest nam potrzebna (działa pozytywnie) to albo ją sami wytwarzamy albo jest w jedzeniu wszędzie wokół.

  7. Mar
    Maj 03, 2014 @ 20:33:18

    Uczestniczyłam w ceremonii aya w Peru. Dokładnie opisałam wszystko tutaj: http://www.taraka.pl/peru_pograniczu_swiatow

    Prowadzenie ceremonii przez wiarygodnego szamana jest absolutną podstawą, bo po aya wkraczamy w obszary często nieznane i wszystko może się wydarzyć. Musi być ktoś, kto czuwa, pójście na żywioł jest po prostu niebezpieczne.Oprócz szamana powinna być też jedna osoba, która nie bierze ayahuaski i czuwa nad fizycznym stanem uczestników, podczas gdy szaman zabezpiecza świat naszych wizji. Reakcje są najróżniejsze, zależą od tego, kim jesteśmy, jaki jest nasz duchowy poziom, jakie intencje, jakie wewnętrzne światy, itp. Jest pewien „zespół wizji” typowy dla większości uczestników (m.in spotkania z „gadami” właśnie”), ale po pokonaniu tego etapu dalsze wizje są już zróżnicowane i indywidualne. Moje spotkanie z aya było dla mnie pozytywnym przeżyciem, natomiast bardzo interesujące byłoby sprawdzenie przez Ciebie, Andrzeju, czy pokrywa się to moje odczucie z Twoim wynikiem badania wahadłem. Daj znać na priva. Dzięki!

  8. SwiatDucha
    Maj 05, 2014 @ 10:30:23

    Mar, chcę Ci powiedzieć, że sprawdziłem już kilka osób,
    i mają te zatrucia.
    Oczywiście nie będę się dzielić spostrzeżeniami, że „ten ma to, a tamtego nie ma”.
    Ale zjawisko występuje.

    w sieci są oczywiście strony opisujące nawet bardziej naukowo takie doświadczenia:

    http://sites.bu.edu/ombs/2011/10/07/behind-closed-eyes-an-ayahuasca-experience/

    poczytam sobie o tym, może coś mi przyjdzie.

    te obrazy, które znalazłem na Google,

    http://www.google.pl/search?q=ayahuasca&client=firefox-a&hs=oAb&rls=org.mozilla:pl:official&channel=sb&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=olNnU67LAuPY7Abg5oDgBw&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1023&bih=660&dpr=1

    które są malowane jak się domyślam pod inspiracją Ayahuaski, jak je badałem, to mają ten odczyt zatrucia na koronie.
    Obrazki są generalnie bardzo do siebie na wzajem podobne – drobne wilelokolorowe elementy ułożone w dużym porządku, mające dobrze określone granice, układające się w większe skupiska czy wzory. Nierzadko te większe wzory przedstawiają jakieś obiekty biologiczne, istoty, ludzi.
    Wydaje się, że inspiracja jest taka, że każdy obiekt ma w sobie życie i pokazuje się owo życie jako kolorowe wiry kolorowych elementów. Takich „komórek” na planie eterycznym, witalnym.
    Czy ta wizja jest prawdziwa, czy też jest [przez zatruwanie korony] zmieniona? Czy ta wizja pochodzi z czystej inspiracji Źródłem, czy z inspiracji pochodzącej od „ducha rośliny” [ducha opiekuńczego rośliny, który nie musi mieć najwyższych postrzeżeń, tylko np. w dużej części z poziomu witalnego]? Czyli by to była „wizja witalna świata”, ograniczająca postrzeżenie do poziomu niskiego.
    A co z polami, poziomami subtelnymi, gdzie taka mocna granulacja nie występuje? Na poziomach od buddialnego w górę niemal wszystko przenika wszystko i ostrych granic [komórkowych] nie ma. To jest także argument za „niską wizją”, jaką przedstawia ah.

    Może być, że ah. daje jakieś poruszenie biochemiczne w organizmie. Kto wie, czy nie trwale zmienia jakieś mechanizmy biochemiczne?
    Jednocześnie może dawać także poruszenie duchowe, może w miarę trwale zmieniać jakieś mechanizmy duchowe.
    I tu pytanie: czy jeśli otwiera koronę to otwiera ją z czystą wizją, czy z wizją jakoś zmienioną, nie do końca realną?
    Bo przyznam, że nie czułem się dobrze oglądając te obrazy inspirowane ah. nawet jeszcze wcześniej niż wiedziałem, że one są tak inspirowane.

    Nie chcę też wiele sugerować, po prostu takie są moje wahania, i moje odczucia.
    Poza tym Dusze lubią iść w takie tripy i gdzieś sobie polatywać i to raczej jest normalne.

    Jak to śpiewa piosenkarz: „lubię się zaszywać, lubię nadużywać, szukam wciąż okazji i je mam” – tak mówi Dusza.

  9. Becia
    Maj 06, 2014 @ 21:49:46

    Andew, a co myślisz na temat inicjacji Reiki? Zauważyeś u kogoś, kto je przechodził zatrucia?

  10. Conchita
    Maj 07, 2014 @ 08:20:24

    Dołączam się do pytania. Znałam dwie osoby w stopniu mistrza reiki i dopóki się z nimi zgadzało to było ok, ale gdy się przestało to włączała się brzydka agresja, manipulacje itp. Nie wiem czy to z powodu reiki, czy tylko ich osobistych uwarunkowań nie związanych z samą inicjacją.

  11. SwiatDucha
    Maj 08, 2014 @ 10:15:38

    Cześć Beata!
    Wahałem kilkoro mistrzów Reiki.
    W każdym przypadku odkrywałem tzw. „płaszcz astralny”, chyba zakładany podczas inicjacji.
    Żadnego zatrucia w żadnym przypadku nie odnotowałem.

    Ja sam byłem inicjowany w Reiki.
    Trochę potem się zmagałem z energiami, nie czułem się tak jak dotąd swobodny. Mówiłem, Duszo, zobacz, co to jest. Dusza pokazała mi w wizji z czym to się energetycznie wiąże, że jest to rodzaj ciemnego „płaszcza astralnego” z kapturem, z namalowanymi na nim jakimiś symbolami. Na co ja spytałem: „chcesz się tego pozbyć?”
    Dusza szybko i bez jakiegoś większego zastanowienia zdecydowała się odinicjować, oczyścić, odrzucić taki płaszcz energetyczny. Ja tylko się przypatrywałem, a ona sama ten płaszcz zrzuciła przez głowę.
    I wydane na inicjację 300zł „w plecy” 🙂 jak to się mówi 🙂

    Może teraz nie mam inicjowanej mocy uzdrawiania, ale dusza się czuje swobodniej.

    Jak tam wiosna na wyspie?

  12. Purple
    Maj 09, 2014 @ 10:40:27

    Cześć,
    Bardzo się cieszę , że poruszyłeś temat Ayi.
    Dawno temu trafiłam na Twój blog.Poczytałam,poczytałam…ale do mnie nie trafił.

    Jakiś czas temu byłam na ceremonii Ayi. To co przeżyłam to był istny koszmar.

    Widziałam różne „gadzie” i „smocze” stwory, które zamieszkały w moim ciele i polu. Najgorsze było to, że zrozumiałam że one znajdują się tu za moją zgodą, a także że zainfekowałam nimi moje dzieci…To było naprawdę straszne.

    Widziałam również scenki z mojego życia i zobaczyłam jak te stwory kierują moim życiem, kierują mną i jaka jestem zła dla moich dzieci, męża , przyjaciół…

    Pojawiały się także wizje poprzednich wcieleń. Widziałam siebie w wieku ok.7 lat stojącą boso w podartej sukience na pustym polu w szarym piachu..za mną był las i wokół pola,pola,pola..nic więcej. Czułam niesamowity strach przed śmiercią, zwłaszcza śmiercią głodową i samotnością.Te uczucia rozsadzały mnie od środka i oczywiście zaraz je wymiotowałam. Bo wymiotowanie po Ayi to (przynajmniej w moim wypadku) wymiotowanie lęków,strachów, uprzedzeń i programów.

    Mniej więcej po 3 godz. wymiotowania poczułam że coś ze mnie wyszło. Wychodziło spod pępka i bardzo trudno było się tego pozbyć. Kiedy się tego pozbyłam poczułam się czysta i lekka. Dokładnie widziałam jak to co ze mnie wyszło wyglądało. Był to wielogłowy smok w kolorze czerwonym.Jego długie szyje ruszały się szybko.Był bardzo przebiegły , próbował mnie zmylić, podstępnie wsuwał się do mojej głowy z negatywnymi ocenami..

    Kiedy pozbyłam się tego smoka zdałam sobie sprawę, że siedzi we mnie jeszcze jeden duży gad,trochę mniejszy od poprzedniego ale równie zły. Smok siedział w przewodzie pokarmowym , a ten jaszczur który został siedział w skroniach. Próbowałam go wywalić, ale już nie miałam siły. Widziałam jak syczy i kiwa ogonem, śmiejąc się złośliwie z mojej słabości.

    Kiedy wróciłam do domu wpadłam w depresję. Może nie taką prawdziwą, że nie można z łóżka wstać, ale było mi bardzo źle. Dolegliwości fizyczne , choroby moich dzieci..wszystko zobaczyłam i zrozumiałam na poziomie duchowym.Zobaczyłam skąd się wzięło i wiedziałam, że wzięlo sie ze mnie. Sama im to zainfekowałam.

    I wtedy przypomniało mi się, że coś kiedyś czytałam o jakichś krokodylach…zaczęłam szukać i w końcu odnalazłam Twój blog. Nagle wszystko zaczęło się składać w całość. Twój blog naprawdę pomógł mi wyjść z tego dołka.Rozreklamowałam go wśród przyjaciół i w rodzinie 🙂 Teraz mogę powiedzieć, że wróciłam do zrównoważonego stanu psychicznego.

    To co się zmieniło po Ayi to na pewno świadomość. Czuję, że jeszcze coś we mnie siedzi, ale obserwuję siebie i zdaję sobie sprawę, kiedy zbliża się atak gada, a wtedy zgniatam go w zarodku i nie pozwalam mu się rozwinąć. Widzę też jakie gady mają inni ludzie.

    Częściej mówię kocham cię ,jestem bardziej czuła dla najbliższych, a przede wszystkim skończyły się moje furiackie wrzaski kiedy coś nie idzie po mojej myśli. Czekam w kolejce na swoją kolej , bo kiedyś uważałam, że kolejki są dla innych a mi się po prostu należy. Pamiętam jak mąż mówił mi ” Ale jak ty się tak możesz wpychać, nie głupio ci?”. Ale mi nie było głupio. Nawet nie rozumiałam o co mu chodzi. Po prostu uważałam, że mi się należy bez kolejki.

    Być może kiedyś uda mi się być zupełnie czystą. Ale myślę, że to nie jest kwestia zwalczania gadów tylko przejścia na inny poziom. Wiem,że SIŁA MYŚLI to jest moc. Staram się dbać o higienę moich myśli, tak samo jak dbam o to co jem.

    Pozdrawiam wszystkich i życzę dobrego życia:)

    PS.chętnie wyślę moje zdjęcie do zbadania czakry korony.

  13. Marc
    Maj 09, 2014 @ 11:14:18

    Ostatnio zdałęm sobie sprawę z takiej rzeczy. Zwierzęta kierują się instynktem i tak dbają o swoje ciałą fizyczne (koty się czyszczą itp.). Człowiek robi to bardziej świadomie, bierze prysznic, zwraca uwagę co je – co jest zdrowe, uprawia sport, zrzuca wagę itp. Ale z rozwojem zaczyna dbać o swoje emocje, myśli iid. – zastanawia się nad przyczynami tego co się dzieje, wartościami, ideami, wyborami. W czasie świadomego rozwoju chyba człowiek zaczyna dbać o higienę wyższych ciał.

  14. Marc
    Maj 09, 2014 @ 11:17:44

    Uzupełnienie. Rękę czy nogę widzimy i jak jest brudna to można iść się umyć, nie identyfikujemy się z brudną ręką że taka ma być tylko sobie to uświadamiamy. A stanu swoich myśli sobie tak łatwo chyba ludzie nie uświadamiają tylko się z nimi identyfikują. Emocje już chyba łatwiej.

  15. Marc
    Maj 09, 2014 @ 11:22:02

    Z drugiej strony to ciała zwierząt żyjących w naturze są raczej w lepszym stanie niż cywilizowanych ludzi nawet jak o nie dbają. I co teraz?

  16. Becia
    Maj 10, 2014 @ 18:19:58

    Cześć Andrew:)
    No to mnie zasmucileś, a moze tez zależy od Mistrza i jego energii? Mój wydawał sie być bardzo stonowany, no i jest weganem, nie jada paskudnej energii strachu i bólu. Zresztą ja też.
    Moze móglbyś rzucić okiem na mnie? Wówczas by się wiele wyjasniło.

    A na wyspach wieje i pada 😦 Dziś jest paskudnie, jak zimą, ale za to soczyscie zielono 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,
    Beata

  17. SwiatDucha
    Maj 10, 2014 @ 22:50:52

    Marc, masz dobry kierunek przemyśleń!

  18. SwiatDucha
    Maj 10, 2014 @ 22:59:10

    Purple

    Dzięki za obszerną opowieść

    Takie przeżycia, to nie byle co!

    Trzeba przyznać, że też sama dużo zrobiłaś, a też i pewnie byłaś na wiele spraw gotowa, nie do wszystkich coś takiego przychodzi.

    Takie to sprawy duchowe są, po części można je poznać w wizjach, po części stanowią nasze konkretne doświadczenia codzienne, po części są związane z emocjami, manipulacjami nami samymi.

    Cieszę się, że moje teksty dały impuls do harmonizacji życia, to jest naprawdę krzepiące, że pomogło Ci to się pozbierać. Zawsze uważałem [jako smok :)], że wiedza i mądrość mogą dać wiele dobrego!

  19. Tomek
    Maj 11, 2014 @ 06:35:08

    Ayahuaska okiem janowidzów, pań Renaty Engel i Moniki Jakubczak. Fragment 40-53 min. , http://www.youtube.com/watch?v=AnagWWl5Z-8

  20. Marc
    Maj 11, 2014 @ 15:26:28

    Do moich ostatnich rozważań: Może chodzi o to aby odpuścić, nie myśleć, pozwolić świadomości działać i m.in. to chyba jest medytacja?

  21. Marc
    Maj 11, 2014 @ 15:33:29

    „Do tego celu [niestety :/ – inaczej są przykre przeżycia] ćwiczę akceptację.”. Czytałem niedawno, że Majowie mają słowo ‚inlakesz”, które oznacza „Ja jestem innym ty”. Taka perspektywa dużo zmienia. Akceptacja innych osób pojawia się naturalnie. Znika ocenianie, oskarżanie. Znikają gry typu „ja jestem lepszy” albo odwrotne „ja jestem gorszy”. Czasami innym dajemy mniejsze prawa niż sobie a czasami większe, tutaj to się unaocznia i naturalnie zaczyna się dawać najlepsze prawa sobie i innym. Widać co nas łączy a co odróżnia (nie dzieli). Znika konieczność konkurowania i strach przed innymi a to uwalnia od całej masy przymusów (np. wywyższania się poprzez karierę czy inne osiągnięcia a łątwo sobie wyobrazić z jakimi kosztami życiowymi to się wiąże), pojawia się chęć współpracy i zdrowa asertywność. Jest przyjemniej wśród innych ludzi – „jak w domu”.

  22. Vince
    Maj 12, 2014 @ 23:11:35

    Mialem okazje spozywac substancje podchodna dimelotryptaminy, bedaca jednym z glownym skladnikow Ayahuasci. Do tamtego momentu mialem jakas awersje do szamanow, nie ufalem im, a ze o wiele bardziej sobie i wlasnej psychice, totez postanowilem sprobowac, najpierw sam, potem z pewna para przyjaciol.

    Musze przyznac ze to co ta substancja robi z czlowiekiem jest iscie zdumiewajace, ale w zadnym razie euforyczne. Potraktowalem to raczej jako kubel zimnej wody, wyrwanie z letargu, otrzasniecie, mysle sobie ze kazdemu jest to dzis potrzebne – choc zapewne w bardziej subtelnej formie.

    To czego nauczylem sie podczas sesji to ogromna pokora i szacunek wobec zycia,
    odczulem tez tesknote, jaka dusze czuja za doswiadczaniem zycia tutaj, jak wielkim zalem jest nie przezywanie zycia w pelni, nie celebrujac kazdej z chwil.
    To co dzialo sie w trakcie, niestety jest nie do opisania, jakby wykraczalo poza model werbalizacji jaki tutaj przyjelismy. Odczulem jednak w pelni to, co opisuje wiekszosc ‚swietych pism’ a co dotychczas wydawalo mi sie sentencjami, nad ktorymi trzeba medrkowac cale zycie aby zrozumiec w pelni ich sens.

    Udalo mi sie zaobserwowac jednak to co dzieje sie z polem aurycznym podczas tego procesu. Kazdy z czakramow zostaje gwaltownie pobudzony do dzialania, blyskawicznie zwieksza swoja rotacje i o ile „otwarcie” wyzszych czakr bylo mi jakos znajome, o tyle otwarcie czakramu podstawy mocno mnie zaskoczylo. Nastapilo maksymalne uwolnienie informacji i blokow znajdujacych sie w tamtym obszarze. Mysle ze dopiero wtedy zrozumialem, co tak naprawde oznacza zyc w ciele fizycznym. Kazdy energetyczny impuls mial oddzwiek w fizjologiii, najbardziej spektakularnym momentem jednak okazalo sie ‚otwarcie’ korony i wejscie w intymny kontakt z Bogiem. Bylo to bardzo wstrzasajace przezycie. Czlowiek zaczyna plakac, uswiadamia sobie swoja ‚malosc’ i wielkosc zarazem, jest tez wdzieczny ze ma przywilej obcowac z boskoscia na tak wysokim poziomie. Nastepuje calkowite obnazenie. Nie ma juz nic, co by mozna bylo ukryc..

    Po wszystkim nie opuszczalo mnie poczucie ze mamy bardzo malo czasu, widzialem z poprzednich inkarnacji ze w momencie odejscia mozemy bardzo zalowac ze nie udalo nam sie wszystkiego tutaj zrobic, czy komus powiedziec, to jest podobne do tego jak za czasow dziecinstwa nie zyjemy pelnia, chcemy byc dorosli, a bedac juz dorosli paradoksalnie chcemy wrocic do tych ‚zlotych czasow’ dziecinstwa.

    Zadnego zatrucia nie zabserwowalem, wrecz przeciwnie, kilka dni po ma sie wrazenie pelnej integracji i wewnetrznej czystosci, chociaz podejrzewam ze jako substancja chemiczna mogla przyczynic sie do powstania pewnego rodzaju eterycznego sluzu w czakramach, co da sie usunac odpowiednia dieta i cwiczeniami.

    Nie polecalbym jednak takich eksperymentow kazdemu, szczegolnie jesli nie ma sie do siebie pelnego zaufania i akceptacji szczegolnie w obliczu ujrzenia ciemnych przejawow swojej natury.

    To tyle 🙂

  23. SwiatDucha
    Maj 13, 2014 @ 09:42:34

    Vince, dzięki ci za tak obszerną i barwną opowieść!

  24. SwiatDucha
    Maj 13, 2014 @ 09:43:50

    z tych różnych nurtów, które poznałem, to taka definicja oczywiście przynależy medytacji.

  25. Vince
    Maj 13, 2014 @ 12:33:22

    Doczytalem dzisiaj reszte postow .. Jesli chodzi o obrazy inspirowane Aya, to wskazalbym zdecydowanie te ktore maluje Alex Grey. Po wszystkim zaczalem sie zastanawiac czy on aby nie maluje tego w trakcie, jesli nie, to chcialbym moc przez chwile widziec swiat jego oczyma.

    Czy byla by mozliwosc jego sprawdzenia ? 😀
    Bylbym bardzo wdzieczny,
    pozdrawiam

  26. Conchita
    Maj 13, 2014 @ 14:59:54

    Zadziwiające jest, co piszesz, że substancja chemiczna zastępuje świadomą pracę nad sobą, oczyszczaniem i rozpoznawaniem swojej świadomości…

    Trudno mi w to uwierzyć, że nie ma żadnej ceny za drogę na skróty, gotowa jestem prędzej uwierzyć w jakieś zatrucie jak Andrzej pisze, ale z drugiej strony, może są to jakieś wytrychy, które stosuje WJ by naprowadzić delikwenta szybko na właściwy tor. Może po to powstały takie substancje jak aya… Osobiście nie czuję pociągu do tego, ale nie odrzucam w przypadku innych – jeśli pomaga, a droga życia prowadzi do tego…

    Co Ci zostało z tego doświadczenia, czy coś zostało jako wartość uniwersalna, wciąż aktualna, jakaś zmiana perspektywy, zrozumienie, które jest wciąż obecne? Intryguje mnie to, jaki wpływ mają takie indukowane wglądy na dalsze życie.

    A jak odczuwałeś Boga? Jeśli da się coś napisać i nie jest zbyt intymne to może mógłbyś się troszkę podzielić? Ciekawa jestem jak to wygląda z tej perspektywy…

  27. Vince
    Maj 13, 2014 @ 16:47:21

    To polega na tym samym, jest to tylko nieco przyspieszone. Wiadomo ze zaden zewnetrzny czynnik raczej nie wyuczy nas behawioralnych zachowan, majacych pomoc na drodze rozwoju jak i w zyciu, ale moga okazac sie bardzo poteznym narzedziem transformujacym. Caly sekret polega na przesunieciu percepcji jak sadze. Dla jednego ‚tragedia’ moze byc bolacy palec, dla drugiego utrata bliskiej osoby.. majac chwilowy szerszy wglad w te zajscia oraz porownanie, jak to wyglada z perspektywy czegos o wiele wiekszego, zaczynamy pojmowac to wszystko na nowo, w zupelnie innym swietle. Wykracza sie wowczas poza czas i przestrzen i majac dostep do tak ogromnego zbioru informacji, uniwersalnego wzorca splatajacego to wszystko, czesto np. dostrzega sie tez – ze obecny ‚kat’ na drodze moze okazac sie prawdziwym blogoslawienstwem, bo gdyby nie on, zabraklo by w nas czegos bardzo waznego, widzac go w ten sposob, o wiele latwiej jest nam wybaczyc doznane krzywdy..

    Trudno sobie wyobrazic ze nie ma zadnej (wiekszej) ceny za to doswiadczenie, bo jestesmy przyzwyczajeni do myslenia – cos, za cos – nic w tym dziwnego..

    Zmiana perspektywy utrzymuje sie przez caly czas, na kazdym z poziomow,
    a jak to wplynelo na zycie.. coz, dalej chodze do warzywniaka, obieram ziemniaki, stoje w przydlugich kolejkach na poczcie.. 😉
    stalem sie nieco bardziej pewny swojego zadania i nieco czesciej zachwycam sie pieknem brzydoty swojego miasta.

  28. Conchita
    Maj 14, 2014 @ 10:11:51

    OK. Rozumiem- przesunięcie percepcji… Na pewno było to doświadczenie transformujące. Być może byłeś po prostu na właściwym etapie i był to czynnik uruchamiający dalszy rozwój.

    Mnie bardziej interesują czynniki, które mogą dać ludziom lepszy wgląd w siebie tu i teraz, żeby nie oddawali władzy nad swoim życiem i sobą w ręce innych ludzi, istot (jak krokodyle) i substancji też, bo jednak przeważająca większość takich substancji psychoaktywnych oferując łatwe tripy zniechęca ludzi do trzeźwego wglądu w siebie i wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Może aya jest inna, z tego co piszesz, ale jakby pokazać ludziom, że sami mogą sięgnąć wgłąb i dotrzeć do takich poziomów, z których jest możliwa transformacja wewnętrzna…

    A ten Alex Grey to wspomina na swojej stronie o LSD, DMT, meskalinie… nie ma nic o ayahuasce. Ale przypuszczam, że to musi działać podobnie. Nie do końca podoba mi się taka fraktalna poszatkowana estetyka. Przy okazji oglądania Alexa Greya znalazłam innego psychodelicznego artystę, którego obrazy dużo bardziej mi się podobają: Cameron Gray http://parablevisions.com/?page_id=673

  29. Conchita
    Maj 14, 2014 @ 10:13:59

    Żle mi się stronka wkleiła, nie te fraktale, ale te obrazy: http://parablevisions.com/?page_id=525

  30. Vince
    Maj 14, 2014 @ 13:53:43

    Tutaj wywiad z Alex Greyem na temat Ayahuasci –

    a tutaj jego animacja ktora osobiscie jestem zachwycony i ktora idealnie oddaje obraz tego, co sie dzieje w trakcie, bynajmniej w mojej perspektywie..

    Fraktale ktore wrzucilas wydaja mi sie zbyt surowe, maja jakis taki ‚metaliczny posmak’, jakby zupelnie do tego nie pasuja, choc mysle ze to tez kwestia indywidualnego odbioru..

    Po czesci zgadzam sie z tym, ze wiekszosc ludzi ktorzy maja dostep do tego typu substancji i nawet jesli uzyja ich jako narzedzie ku transcendencji, maja potem spore problemy z asymilacja, poprostu nie chca tu byc, wystepuje nierzadko zjawisko oslabienia wiezow relacyjnych laczacych pierwszy czakram z ziemia .. mysle ze to jedno z niebezpieczenstw tego typu srodkow, stanem idealnym bylaby postawa jak sadze w ktorej czlowiek stara sie wykorzystac zebrane informacje jak najlepiej dla siebie i innych, zachowujac balans i w pelni trzezwe myslenie, jednak medytacja rowniez moze oslabic skutecznosc dzialania i radzenia sobie z problemami zycia codziennego, jesli tylko wykonywana jest systematycznie przez osoby albo o slabym ugruntowaniu, albo o pozaziemskim pochodzeniu,
    czyli oba narzedzia moga przyniesc bardzo zroznicowane rezultaty u roznych osob.
    Duza role odgrywa tu nasza postawa wobec tego typu rzeczy, ktora jest mocno zabarwiona kulturowymi uwarunkowaniami..

    Warto tez wziac pod uwage ze ludzie ktorzy oficjalnie przyznawali sie do tego typu eksprymentow dokonali najbardziej przelomowych odkryc w dziedzinie biotechnologii czy psychoterapii (Francis Crick, Karin Mullis, Stanislaw Grof czy chocby Steven Jobs) – Grof jako alternatywe do tego typu srodkow stworzyl metode oddychania holotropowego, bardziej znana pod nazwa ‚rebirthing’..

    Dzieki zrozumieniu mechanizmu syntezy srodkow chemicznych oraz hormonow takich jak melatonina, czy serotonina ktore sa scisle powiazane z szyszynka, mysle ze mozna by bylo sklonic sie ku teorii ze kazde doswiadczenie metafizyczne mozna by bylo wytlumaczyc w kategoriach fizjologicznych i vice versa, wychodzilo by wiec na to, ze po dokladnym zrozumieniu biochemii naszego organizmu oraz pola aurycznego, faktycznie jestesmy w stanie indukowac takie stany naturalnie..
    Jako ze tematu pogryzien ani krokodyli nie zglebialem, zastanawia mnie jaka jest roznica, od naturalnego dazenia do tego typow zmian w swiadomosci, a srodkami inicjujacymi ten proces ?

  31. Conchita
    Maj 14, 2014 @ 15:04:44

    Z tego wynika, że Alex Grey próbuje wszystkiego :). Fajny wywiad 🙂

    Fraktale wrzuciłam przypadkowo chcąc wrzucić obrazy Camerona Greya (źle skopiowałam link) a tu nie ma możliwości edycji. Bardziej podobają mi się właśnie obrazy granatowo-fioletowe z przestrzenią rozświetlone specyficznym światłem. Budzą we mnie różne odczucia, podświadome wspomnienia. A obrazy Alexa Greya jakoś nie działają na mnie, nic nie czuję. Oczywiście to kwestia indywidualna i nie ma się co nad tym rozwodzić.

    Medytacja dla ludzi z gorszym ugruntowaniem czy pozaziemskim pochodzeniem powinna być wykonywana z otwartymi oczami, by uchronić się od odpływania w wizje, zmienione stany świadomości itp. Wtedy wszystkie poziomy się lepiej integrują i doświadcza się całości, a nie oderwanych wizji.
    Ja na przykład w ogóle nie medytuję w tradycyjny sposób.

    Widzę to dokładnie na odwrót: myśl, świadomość tworzy zmiany w fizjologii, w substancjach chemicznych organizmu, każdy impuls. Działanie odwrotne może przypominać doświadczenie, albo je wspomagać, może też być dobre w pierwszym etapie, by uruchomić transformację. Dalsze stosowanie jednak pozbawia człowieka podstawowej wiedzy na własny temat: o możliwości samokreacji, o tym, kim jesteśmy sami z siebie.

  32. SwiatDucha
    Maj 14, 2014 @ 19:16:07

    Conchita:
    wiki: DMT Dimetylotryptamina zwykle jest głównym składnikiem napoju ayahuasca,…

  33. SwiatDucha
    Maj 14, 2014 @ 19:17:15

    To napisz, że chcesz coś zmienić w komentarzu, to zmienię.

    A.Grey opowiada o połączeniu z Wszechświatem, ale kłopot był z integracją cierpienia istot, z poczuciem winy. Odbywało się to, jak opowiada – w niskich wibracjach, gdzie jest mocne rozdrobnienie [moje opisy „granulek”, „komórek”]. Czyli wniosek z tego taki, że wysokie ciała nie sa dostępne, rozszerza się dostępność na poziomie ciał niskich. I takie „przekierowanie” może być równoznaczne z dysfunkcją korony [czyli wywołaną zatruciem]

  34. Conchita
    Maj 15, 2014 @ 00:18:53

    Hehe! Widać, że się nie znam na psychodelikach :).

    A poproszę o podmienienie linka do obrazków Camerona Greya z fraktali na obrazy (link prawidłowy jest w komentarzu poniżej tego z błędem).

    To, co robił Grey, to tonglen – praktyka wymiany. Wysyła się swoją najczystszą energię z serca i potem zbiera cierpienie wszystkich istot, by je przetworzyć w sercu znów na czyste światło.

    W tych doświadczeniach wydaje się, że świadomość postrzega na poziomie ciała (formy). To jakby przez energię kundalini doświecało na poziomie witalnym i ciągnęło świadomość do tego poziomu. Widoczne czakramy, energie i reaktywność energetyczna to jakby potwierdzały. Jednocześnie energia w szuszumie budzi aktywność wyższych czakramów, ale wizja (świadomość) jest wciąż skupiona na poziomie energetycznym/ witalnym (słusznie, bo tu się całą akcja rozgrywa). Więc wizje są pełne formy, świateł, geometrii, i nikogo raczej nie wrzuca w czystą świadomość czy świadomość z ciał, które miał niedojrzałe przed podaniem środka. Ma miejsce raczej wzmocnienie tego, co już ma w sobie z możliwością oczyszczenia, poprzez uruchomienie postrzegania energii.

  35. Vince
    Maj 15, 2014 @ 01:22:24

    ” Więc wizje są pełne formy, świateł, geometrii, i nikogo raczej nie wrzuca w czystą świadomość czy świadomość z ciał, które miał niedojrzałe przed podaniem środka. Ma miejsce raczej wzmocnienie tego, co już ma w sobie z możliwością oczyszczenia, poprzez uruchomienie postrzegania energii. ” – dokladnie tak, rozszerzaja sie te cialka ktore juz mamy w jakims stopniu rozwiniete..

    Interesujacym zjawiskiem jest tutaj wykroczenie poza czas i przestrzen w takim stopniu, ze obserwuje sie dokladnie, a raczej odczuwa calym soba, w jaki sposob powstaja ‚proroctwa’, jak dzialaja intencje, czym w ogole jest kreacja.. ale o ile czlowiek nie nauczyl sie mowic o tym przed, o tyle trudno mu bedzie ubrac to w slowa potem..
    mam z tym niemaly problem..

    Im wyzsza oktawa – tym wlasciwosci cialek staja sie coraz bardziej abstrakcyjne, az dochodzi sie do tego, co nazywam interakcja ze rdzeniem i tam wlasciwie nie ma juz zadnych potrzeb, wygladalo to tak jakby z tamtego miejsca zaczynala sie nasza podroz i tam tez byl jej jakis etap koncowy, albo poprostu moja jazn nie byla na tyle elastyczna by moc przyswoic sobie co znajduje sie dalej..

    Co ciekawe odkrycie tego miejsca, nie bylo wcale zaskoczeniem, to wygladalo raczej jak proces przypominania sobie, jakby wlasciwie wszystko polegalo na przypominaniu sobie milosci plynacej ze rdzenia, w kazdym aspekcie naszego jestestwa..

  36. Conchita
    Maj 15, 2014 @ 09:53:28

    Wydaje mi się, że wrażenie rdzenia daje aktywny kanał centralny (szuszumna), ogniskuje doznania z tej części świadomości, która wcieliła się w ciało – bo świadomość jako taka nie ma centrum i granic.

    Miałam coś takiego podobnego (oczywiście na czysto, bez substancji psychoaktywnych). Po pobudzeniu w ciele energetycznym przesunęła mi się percepcja do świadomości bez formy i bez możliwości istnienia formy (nie mogło zaistnieć nic różnicującego, bo nie było do tego medium, nawet przestrzeni nie było). Była za to świadomość nieoddzielona od świadomości innych, nie było granic w świadomości mojej i niemojej, jednak nie była to jedna zupa, elementy były całością będąc elementami. I w tej świadomości miała miejsce kreacja – poprzez ruch (intencję) tej świadomości, z naszego punktu widzenia byłby to impuls, coś najprostszego i podstawowego. Uznałam, że nie jestem na to gotowa i wróciłam do ciała.
    Problem z takimi doświadczeniami jest taki, że silne przesunięcie percepcji jest chwilowe i potem wszystko wraca do stanu początkowego (rozbijają się oczywiście przekonania). Dużo lepsze i wyzwalające jest integrowanie wszystkiego do pełni siebie, czyli jednak uczciwa praca nad oczyszczaniem i rozwojem zrozumienia, realizacji, integrowanie poziomów zamiast serfowania po wybranych, bo to będzie trwałe i wszystkie poziomy naszego istnienia, ciała, dusza itp. będą miały z tego radochę. Coś mi mówi, że to jest metoda, dlatego na pewnym etapie odrzuciłam w sumie oobe (stawiam je na równi z wizjami energetycznymi). Być może oobe do mnie jeszcze wróci, ale jako zintegrowane z całością (taką mam nadzieję), a nie jako alternatywne do ziemskich źródło przygód.

  37. mary jane
    Czer 02, 2014 @ 19:03:35

    Zainteresował mnie ten temat, ale zastanawiam się, w jaki sposób można zbadać czyjeś „zatrucie” ayahuascą na odległość?

  38. SwiatDucha
    Czer 02, 2014 @ 19:42:34

    jak zbadać? Ano tak jak cokolwiek innego – Dusza moja łączy się z Wyższą Jaźnią, prosimy o info o tym kimś i za pomocą wahadła Dusza pokazuje, co dostała od WJ. To jest sposób na wahadłowanie wszelakich obciążeń oraz potencjałów właściwie dowolnej istoty.

  39. SwiatDucha
    Gru 06, 2014 @ 12:13:47

    Tu był opis pewnego tekstu pana, który usiłował udowodnić, że według badań naukowych i wielu aktywnych biorących ayahuascę jest ona dobra i w porządku i pomocna. Proszę nie udowadniać mi tego, bo nie uwierzę i tylko się wkurzam.

    Proszę popatrzeć na tytuł artykułu:
    „Zatrucie czakry korony..”

    Nie zmieniam zdania i uważam ayahuascę za substancję szkodliwą duchowo, zatruwającą koronę a czasami i przekierowującą energie duchowe od Wyższych Jaźni i Boga do „Ducha Rośliny”.

    Najpewniej ileś Dusz chce iść tą ścieżką a ja nie mam zamiaru nikogo powstrzymywać w poszukiwaniu doświadczeń. Jednak warto też wiedzieć jakie są tego koszta i że są istotne kłopoty duchowe po zażywaniu tej substancji.

    Rozumiem, że ileś osób biorących to zioło ma mi za złe, że o tym tak mówię.

    W krajach słowiańskich alkohol jest głównym otumaniaczem i występuje często z krokodylem astralnym.

    W krajach Am. Łac. takim typowym obciążeniem wydają się być narkotyki i Ayahuasca.

    Nie oczekujcie, że na witrynie o rozwoju duchowym i oczyszczaniu będą pochwały takich substancji.
    Mam tu inne cele, a wiem, że są grupy ludzi, którzy mają swoje i swoją drogę duchową.

  40. Niebieska
    Sty 06, 2015 @ 12:37:30

    Witam, jak uważasz, czy marihuana palona nie częściej niż 1 raz w tygodniu zatruwa czakrę korony? A jak to wygląda w przypadku palenia 1 raz w miesiącu? dziękuję za odpowiedź.

  41. SwiatDucha
    Sty 06, 2015 @ 14:44:58

    To pytanie jest pokroju pytania takiego:
    „czy ktoś, kto pije raz w tygodniu jest alkoholikiem, czy jeszcze nie?”

    Wydaje się, że takie pytania świadczą o odbiorze sprawy w kategoriach zewnętrznych [np. częstotliwość użycia]. Gdy idziemy głębiej w sprawę, dociekamy, to okazuje się, że są specjalne formularze, kwestionariusze diagnostyczne i sprawa zaczyna wyglądać bardziej skomplikowana.

    Mnie obchodzą sprawy energetyki, która – w moich wahaniach – potafi być uszkodzona od pierwszego razu. Ale – jeśli ktoś chce wierzyć w coś innego – nie moja sprawa, nie będę nikomu niczego udowadniać.

    Czyli jeśliby wrócić do pytania: „po ilu razach dziewczyna przestaje być dziewicą?”
    – Chyba po pierwszym? Tak odpowiem, chociaż nie czuję się tu autorytetem..

  42. Bodek
    Sty 15, 2015 @ 09:07:42

    Spotkałem się już z zablokowaną czakrą korony reszta na poziomie jakim takim raczej mizernym. Tu były jak raz narkotyki. Aya nie blokuje całkiem czakry przynajmniej tego nie zauważyłem ale mocno ją zamyka. Kolega mający już piękny kwiat lotosu doprowadził po 2 ayach do małego pączka a mimo to był zadowolony z używki.
    Każdy robi jak lubi ale też i na własne ryzyko.
    Irytujący bywa później telefon do przyjaciela ” pomocy ratunku”
    To że ktoś dzięki takim praktykom myśli że coś osiągnie też się myli, jedyne z czego można skorzystać to poznanie jakiegoś tam stanu, a później już tylko dochodzenie do niego na drodze samo rozwoju i medytacji. Więc jak już musisz czegoś spróbować zrób to raz bo później już szkodzisz tylko sobie. Twierdzenie że aya nie uzależnia to stan po niej już na pewno jest uzależniający.

  43. Mari
    Sty 26, 2015 @ 08:26:14

    Poszukuję metody na oczyszczenie ludzi po tego typu imprezach. Jest duże zapotrzebowanie na to. Regresingiem? do intencji?

  44. SwiatDucha
    Sty 26, 2015 @ 17:09:45

    Mari:
    Energetyczną część tego obciążenia można oczyścić modlitwą wstawienniczą, którą wykonuje p. Henryk:
    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/

    Natomiast jest też część obciążenia związana z osobowością, a to są wzorce i programy osobowości, które trzeba sobie przepracować w terapii. Regresing tu sięga zaś głęboko, bo nie musi to być jedynie obecne wcielenie, może być to kontynuacja.

  45. Mari
    Sty 29, 2015 @ 07:42:39

    Otrzymałam też modlitwę od przewodników duchowych, którą mogę polecać w tym przypadku. Skutkuje ponownym połączeniem ze Źródłem przy systematycznym stosowaniu.

  46. SwiatDucha
    Sty 29, 2015 @ 21:41:15

    Mari, możesz tu ją wkleić?

  47. Marcin Kowal
    Mar 30, 2015 @ 16:08:16

    Byłem na 2 dwóch ceremoniach z Ayahuascą i jestem bardzo z nich zadowolony. Być może wiele zależy od tego, jaki szaman prowadzi, jak bardzo jest czysty, jakie ma serce itd. Bo jeżeli sam jest obciążony, nie będzie potrafił dobrze poprowadzić ceremonii i ktoś z zewnątrz może namieszać.

    Każda ceremonia trwała około 12 godzin.

    W pierwszy dzień było dużo śmiechu. Pokazywały mi się różne moje przekonania, wzorce itd., potem śmiech hi hi ha ha mnie prawdziwego, coś jak śmiech Buddy śmiejący się z traktowania tego wszystkiego na poważnie, bo to tylko iluzja, zabawa i te przekonania itd. znikały. Widziałem, jak traktowanie wszystkiego na poważnie, tworzy tak naprawdę problemy. Śmiech uzdrawiał. Śmianie się z tych przekonań, wzorców, obciążeń, problemów, tego traktowania tego na poważnie. Głos mnie prawdziwego mówił mi, kiedy mam iść do łazienki, do której itd., w którym momencie będę wymiotował itd.

    Drugi dzień to było coś innego, przechodzenie przez piekło stworzone byciem poza sercem. Wywyższanie się, traktowanie innych z góry, kobiety itd. Bo jestem bardziej uduchowiony, bo jestem facetem, bo to, bo tamto itd. Różne rzeczy, które bazowały na byciu poza sercem. W pewnym momencie byłem tym tak zmęczony, że chciałem serca, wrócić do serca. To jednak też pułapka, nie ma drogi do serca, to dalej bycie w umyśle. Trzeba puścić wszelkie działania, a serce samo wciągnie. I tak było. Gdy się całkowicie poddałem, przestałem starać się iść do serca, ono zaczeło mnie wciągać. Cudowne wtedy było, jak szaman z innymi zaczęli śpiewać jakąś piosenkę po hiszpańsku, a ja słyszałem słowa mówione przez serce w stylu „Witam mój ukochany itd.”.

    Cudowna synchronizacja pomiędzy wszystimi ludźmi, którzy brali udział. Wszystko miało sens. To, że ktoś się zaczął śmiać w drugim końcu sali, to, że ktoś wyszedł do ubikacji w danym momencie itd. To samo jest w życiu codziennym, ale podczas ceremonii jest jakby wyższa świadomość tego. Że wszystko, co się dzieje, dzieje się, żeby wrócić do swojej prawdziwej natury. Ayahuasca według mnie po prostu wzmacnia proces.

  48. Swiat Ducha
    Mar 19, 2017 @ 10:23:44

    A tutaj Calogero Grifasi prowadzi sesję z osobą, która przeszła doświadczenia ayahuaski.
    W sesji pokazuje się obszar duchowy i różne dziwne rzeczy związane z tym doświadczeniem.
    Z zewnątrz ludzie przystępujący do tego najpewniej nie mieli świadomości takiej rzeczywistości i takich doświadczeń.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: