Autodestrukcja pochodząca od Duszy

Dwa jej przykłady:
1. myśli o samobójstwie
2. wzorce ofiary

Myśli samobójcze mogą pojawiać się, gdy człowiek nie ma wyjścia, gdy zajdzie w „ślepy zaułek”. Coś poszło źle i .. cały świat jest do kitu, jest zły, niedobry, niekomfortowy. Z naciskiem na niekomfortowy.

Bo najczęściej to nie tyle istotnie sytuacja zmusza człowieka do powzięcia takich myśli, co dyskomfort.
A kto jest świetnym kreatorem dyskomfortu?
Pozbawiona refleksji Dusza i poddana jej wierniepoddańczo osobowość.

Stawiam tezę, że autorem myśli samobójczych jest Dusza i .. nikt inny.

Owszem, istotnie, możemy mieć obiektywnie niewesołą sytuację. Ale wystarczy popatrzeć się na innych ludzi, albo spojrzeć ileś lat do tyłu jak żyli ludzie i od razu widać, że coś jest nie tak, że w takim komforcie, jak obecnie żyjemy to nie powinno być takich myśli – obiektywnie ludzie kiedyś mieli gorzej, a się cieszyli.

Ale Dusza nie rozumuje w kategoriach bezwzględnych, tylko względnych. Jeśli np. wokoło ludzie „coś mają”, a ona nie, to od razu czuje się pokrzywdzona.

Jeśli nie ma takich związków, jak chce, to czuje się pokrzywdzona. Nawet jeśli obiektywnie przez to właśnie uniknęła totalnej jakiejś wpadki życiowej. Ją to nie przejmie, bo uważa, że to ona dobiera kryteria oceny życia.

I tu właśnie wskazuję..

Terror Duszy

Terror, ponieważ Dusza potrafi zagonić osobowość w kozi róg.

Potrafi tak ją zmanipulować, że człowiek uważa, iż nie ma w ogóle wyjścia, że życie stało się totalnie nie do wytrzymania.

Oczywiście, w kręgach psychoterapeutów pracujących z procesem Duszy [czyli in. Śniącym Ciałem] mówi się, że oto Dusza „jest w procesie”. Bardzo ładnie się mówi. Ale dla osoby, która poddała się totalnie swojej Duszy ten proces wygląda jak rządy totalitarne!

Praca z Duszą z pomocą Psychologii Procesu Arnolda Mindella to już wyższa szkoła jazdy. Jest ona ogromnie wartościowa i pomocna w zrozumienia napędów, postaw własnej Duszy i do przetwarzania nieskładnych a silnych impulsów w wartościowe i cenne przeżycia.

JEDNAK nie należy takiej pracy z procesem Duszy mylić z bezwiednym, bezrefleksyjnym, receptywnym poddaniem się surowym, nieprzepracowanym dążeniom Duszy. W tym artykule mówię, że przy negatywnej postawie Duszy takie dążenia mogą prowadzić prosto do grobowej deski bez przenośni..

Dla osoby, która poddała się totalnie swojej Duszy ten proces wygląda jak rządy totalitarne. A jednak Dusza nie powie ani słowa na temat tego, że może warto coś popracować nad sobą, jakieś afirmacje popisać, a może pójść na terapię, a może wglądnąć do poprzedniego wcielenia, aby zorientować się o co chodzić może.

Nie, Dusza [niezależnie od swojego wieku!] raczej będzie wskazywać o godzinie 22 drzwi lodówki, bądź zimne piwo [czwarte tego dnia]. Będzie wskazywać i obwiniać rodziców, mimo, iż córka/syn mają ponad 40 lat.
To są wskazania z jej poziomu. 

Tu link: więcej opisów, jak postrzegam Duszę [podobnie jak Thomas Moore] Jeśli zauważysz, że coś ci się nie zgadza w twoim pojęciu Duszy w stosunku do tego, co piszę w tym artykule, szukaj opisu i wytłumaczenia na stroniej podanej właśnie w powyższym linku.

Nie oczekuj więc, że będziesz pozytywnie bodźcowany przez swoją Duszę, gdy jesteś w kłopocie. Wszechświat właśnie Tobie dał Świadomość, abyś przewodniczył swojej Duszy, abyś nią zawiadywał, abyś był jak woźnica dla konia.

Dlaczego z samobójcami tak trudno się rozmawia?

Ponieważ poddali się całkowicie terrorowi swojej Duszy. Duszy nie zależy na jakichś osiągnięciach konkretnej, kolejnej inkarnacji. Jak człowiek umrze, będzie nowa inkarnacja, bez jakichś problemów, znowu będzie można zacząć, spróbować grać na nowo stare sztuczki. Jednak dla danego człowieka jest to koniec życia.

Tak jak kiszkowato rozmawia się z zagniecioną w negatywiźmie Duszą, podobnie kichowato rozmawia się z osobą przekonaną o tym, że powinna umrzeć. Z tego, co widać, słychać i czuć, to osobowość powtarza słowo w słowo „mądrości” swojej Duszy. Taka osoba bardzo mocno wierzy swojej Duszy, poddaje się jej.

Co paradoksalne – traktuje to nierzadko jako przejaw „duchowości”, na którą się zdobyła. I ta „duchowość” ma zaprowadzić ją do rychłego końca inkarnacji.

To co to za duchowość, pytam ja kogo? Co warta taka duchowość, takie „zrozumienie”, które tak daje po garach? Czy nie lepiej zobaczyć, że się właśnie weszło we władanie własnej niespełna rozumiejącej świat Duszy?

Miałem takie dwie zawodniczki, które odeszły z tego świata, chociaż tak „ezoterycznie rozwinięte” były. Jednakże jakoś podważanie swoich własnych przekonań zupełnie nie było im po drodze.

A bez podważania własnych sądów [czyli postaw Duszy] nie ma co mówić o Rozwoju Duchowym!

Można od razu rezerwować sobie miejsce na cmentarzu, to będzie bardzo racjonalna decyzja.

Powinno

Wobec samobójcy mówią:”Powinno mu zależeć na sobie”.

Tak mówią „mądrzy ludzie”, którzy „wiedzą”, którzy właśnie doszli do „właściwego poglądu” na to, jak świat „powinien” wyglądać. Ale nic nie mają do zaproponowania takiemu biednemu klientowi własnej swojej Duszy, tylko mu mówią: „powinieneś.. cośtam”

A on/a? Jak się poddał/a swojej Duszy w nieszczęściu, to tak tańczy, jak ona mu zagra. Bo odczucia płyną od Duszy, a nie od osobowości. Osobowość co prawda może w tym wtórować, ale odczucia płyną od Duszy, rodzą się poprzez porównania w stosunku do przekonań Duszy. Dajmy na to, Dusza uważa „powinnam mieć męża”. A tu nic, tylko padaczka na tym polu. I Dusza totalnie rozwalona, w depresji.

Ale nie zauważy Dusza, że dzięki temu, że nie ma męża to pojawia się okazja uświadomienia sobie swoich obciążeń. Że nie krzywdzi się Bogu Ducha winnych dzieci, że nie ma większych tarapatów małżeńskich, rozwodu, które niechybnie by były, gdyby Dusza dopięła swego.

Poddanie się Duszy i jej ocenom [negatywnym] bez kwestionowania ich prowadzi do podłych stanów psychicznych.. Czasami trudno złapać trzeźwość w tym stanie. Bowiem istnieje sprzężenie zwrotne: w co wierzysz, to się staje. A jak wierzy ktoś w samo zło, [„świat jest nie do zniesienia”], to mu się staje. I potwierdza sobie je i ma argument do samobójstwa.

Tak się dzieje, jak człowiek położy lagę na najważniejszym, moim zdaniem zadaniu rozwojowym, aby uruchomić swoje własne duchowe decyzje.

Wtedy śmierć jest „zasłużona”, są do niej duchowe powody.

Szanuję i nie wierzę

A wiadomo, że nawet z największych głębi kłopotów daje się wyjść, jeśli jest pragnienie i zaangażowanie. Nie będę wymieniać po raz setny ile mamy dostępnych [nawet od zaraz] metod terapii i oczyszczania duchowego. Jeśli ktoś mówi, że nie są mu dostępne, uważam, że tak naprawdę mówi:

„nie chce mi się”.

I szanuję jego wybór, ale nie wierzę jego słowom.

Jest prawo duchowe, które mówi, że nie może duchowo nad nami NIKT zapanować. I jest w nim wyjątek: o ile nie damy do tego prawa.

I dodatkowo mówię: w każdej chwili można odwołać czyjeś prawo do zawładnięcia. Jednak trzeba się liczyć z karmą – jak ileś spraw się zadziało, to ileś czasu potrzeba aby to odkręcić. Ale można.

Tu odpowiedź na pewną postawę osoby myślącej o samobójstwie:

argumentacja jest taka:

„Gdyby to była kwestia argumentów… to już dawno bym przekonał duszę. Tu chodzi o naturalne brnięcie wbrew mojej woli. Jakieś jedzenie, jakaś muzyka, ludzie podobają mi się niezależnie od tego czy tego chce czy nie i żaden argument nie ma mocy zmiany tego.”

Chcesz się wypowiadać o smaku egzotycznego owocu kiedy go nigdy w ustach nie miałeś.

Nie jesteś w stanie podać odpowiednich argumentów dla swojej Duszy, nie jesteś w stanie podciągnąć wibracji swoich myśli na poziom z którego przekonywana może być Dusza, ale od razu jesteś pewny, że już to zrobiłeś. No bo ty jesteś taki chwat i mądry.

A byłeś na 10 warsztatach pracy z procesem? Oczywiście nie, ale oczywiście nic to dla ciebie nie znaczy.

Byłeś na 10 warsztatach regresingu, rebirthingu i aktywnie się przykładałeś do pracy?
Nie, ale to nic dla ciebie nie znaczy.

Pisałeś regularnie przez 6 miesięcy afirmacje?
Nie, ale to nic dla ciebie nie znaczy.

Bo Ty masz WOLĘ.

Nie zauważasz, że ową WOLĘ możesz sobie w buty wsadzić wobec potęgi swojej własnej Duszy?

To jest właśnie pokora z gatunku dostępnej dla ego, dla osobowości. Jak ci powiedziałem: masz prawo do swojej postawy, ale nie sądź, że będę ją łatwo łykał i przytakiwał: „o, tak, oczywiście, masz rację, ileś rzeczy nie wiesz, ileś spraw nie próbowałeś, trwasz w uporze, poddając się własnej Duszy, ale oczywiście masz całkowitą rację”..

Masz prawo robić z własnym życiem co chcesz, jednak nie uważaj, że będę wierzyć w twoje tłumaczenia.
Jak chcesz iść ku destrukcji, poddać się degeneracji, naprawdę nie zatrzymuję ani na chwilę. Strzałka na drogę!

.

Tak więc, nie mam dobrego przesłania do samobójców.

Współczuję wam i rozumiem, że możecie mieć naprawdę nieprzyjemnie. Przykre życie, brak perspektyw.

Jednak uważam, że nie wspieraliście siebie wystarczająco i nie wspieraliście siebie mądrze.

Być może, za Duszą, uważacie, że wasi bliscy, otoczenie są wam winni to, żeby tak mocno was wspierać, że mają wam wynagrodzić za krzywdy, które przeżyliście. Dziwnym trafem, na tym świecie chodzi wiele agresorów, którzy nie doznają odpłaty i nie są przymuszani do wynagradzania za krzywdę. Tak jest, a Dusza idealistycznie wierząca w wyrównanie – miesza wam w głowie.

I, dodatkowo, mało kto mówi o osobistej sprawczości każdego człowieka. Więc, jeśli wierzycie za Duszą – w konieczność wyrównania i słabą osobistą sprawczość, to akurat dobrze to opisuje poddanie się własnej Duszy.

Ale ja nie jestem odpowiedzialny za to, że [w ślad za Duszą] wam się nie chce siebie wspierać, że wam na sobie nie zależy.

Ani też nie jestem odpowiedzialny, że [w ślad za Duszą] wierzycie, często naiwnie w jakieś nieprawdziwe przekazy. Brak mądrości [który ma też inną nazwę] powoduje, że nabieracie się na jakieś niewłaściwe „prawdy”, wierzycie komuś, komu naprawdę nie warto wierzyć, podejmujecie niewłaściwe decyzje. [Nie wy jedni, jak przez lata też tak robiłem..]

Warto jednak pamiętać, że można w każdej chwili zrezygnować z takiego mocnego bycia lojalnym, ba!, podporządkowanym wobec swojej Duszy.

Można zrezygnować z poddaństwa durnym ludzkim przewodnikom nauczającym bzdury. Ileż to błędnych nauk duchowych mamy okazję „łyknąć” w szkołach, na religiach, z przekazów „tradycji rodzinnej”. Nie chodzi o to, aby się buntować przeciw nim, nie chodzi o to, aby być wobec nich wrogim. Mają prawo do swoich przekonań, ale my też mamy prawo do swoich. Wiem, że na początku będzie gniew, nieprzebaczenie, wrogość, niechęć. Ale to wszystko jest do pracy, do oczyszczania.

Dlaczego tak książki Osho są popularne? Ponieważ on rozprawia się w nich z mitami, bzdurami, błędami, które narzucane są na ludzi do wierzenia. A Osho pokazuje gdzie jest światło. I to jest takie pociągające.

Można zrezygnować z poddaństwa mamusiom i tatusiom sączącym jad, raniącym do głębi i jeszcze wymagającym wg. przykazania: „czcij ojca i matkę swoją!” [nie mówię: „sprzeciwiać się, buntować się”, a tylko zrezygnować z poddaństwa i oczyścić relacje z tymi osobami, aby oczyścić gniew wobec nich, chęć udowodnienia im czegokolwiek, rewanżu w stosunku do nich]

[proszę nie zrównywać ludzkich, często ułomnych przewodników, nauczycieli z wniebowstąpionymi, duchowymi Przewodnikami Duchowymi, Opiekunami Duchowymi i z Bogiem. Nazywa się ich Aniołami Stróżami, Błogosławionymi Duchami itp. To zupełnie inna liga od tej, która jest na ziemi]

I można zweryfikować błędne podejście swojej Duszy, błędne postawy i przekonania.

Warto swoją Duszę szanować i liczyć się z nią.

Jednak podporządkowanie się własnej Duszy ściąga na człowieka najwyższą możliwą duchową karę – zniszczenie jego samego [osobowości, ego] i przejście do kolejnej inkarnacji.

Nic w tym dziwnego, Dusza bowiem nie jest w tym zaprzęgu woźnicą, nie taka jest jej rola.

Rolą Duszy jest bycie podporządkowaną i uczącą się. Tak samo jak przy orce woźnica nie pyta konia, które pole zechciałby zaorać. Oczywiście z koniem trzeba obchodzić się z szacunkiem i przyjaźnie. Ale koń przy orce jest wykonawcą i istotą podporządkowaną. Co ciekawe, dużo zwierząt bardzo jest zadowolonych z uczenia się, z pracy [psy uczone wykonywania zadań, Husky praca w zaprzęgu, praca konia dla człowieka]. Dusza także lubi, czuje się dobrze, wręcz oczekuje uczenia jej, przekonywania, argumentowania. Czuje się dobrze, bo jest to zgodne z Boskim planem dla Niej i dla Świadomego Ja.

Rolą Świadomego Ja nie jest podporządkowanie się [często już potężnej i przekonującej energiami] Duszy.

Rolą Świadomego Ja jest zbieranie mądrości i używanie jej.

Jest to plan Boży, a kto nie wykonuje go, ten moooocno traci.

.

Sposób drugi na autodestrukcję

Drugi sposób na autodestrukcję jest trochę bardziej subtelny.

Jest to próba udowodnienia realności swojego poczucia skrzywdzenia.

Na początku, dajmy na to, dziecko doznaje odrzucenia, skrzywdzenia. Jego Dusza uznaje to skrzywdzenie jako coś realnego. Dusza nie ma wglądu karmicznego i jest wygodnicka – jak coś ustali sobie, to nie ma zamiaru tego sprawdzać, weryfikować. Ale jest za to uparta i mocno przekonana o swojej postawie.

[Dopiero zmienić może to Świadome Ja człowieka, w rozmowie z Duszą np. w terapii]

I idzie taki ktoś w świat, uważając, że jest skrzywdzony.

Osobowość raczej nie chce w to uwierzyć, ma plany, działa, osiąga swoje cele. Jednakże od czasu do czasu „coś się wali”. I co ciekawe, odczucia w takich wypadkach [a odczucia pochodzą od Duszy] są dobre..

Nie wiem, czy widzieliście tyle razy co ja jak różni poszkodowani przez żywioły ludzie się uśmiechają, chociaż mają realne powody do smutku. Powodzianie często miewają nawet poczucie „przygody”, czegoś „fajnego”, czegoś unikatowego. Trzeba dodać, żę Dusza często nie wybiera jakości doświadczeń, wystarczy jej, że doświadczenie jest wystarczająco mocne!
Niejeden motocyklista po wywrotce wstając uśmiecha się! Jak nim pozamiatało, to było przeżycie!

I nie chodzi tu o to, że cieszą się, iż uniknęli większej tragedii. Cieszą się, bo ich Dusza jest zadowolona!

W tym samym czasie, gdy osobowość może uznawać, że oto wydarzyła się duża szkoda, to Dusza może właśnie czuć – tak miało przecież być, bo taka jest realność. Dusz przez dziesięciolecia potrafi nie zmieniać ani o krztynę swojej postawy. Przez lata całe, przez ileś wcieleń, czas tu nie ma znaczenia.

Dusza, o ile nie zmieni przekonania, wraca do swojej postawy, odtwarza ją, nie ważne, czy jest ta postawa mądra, dobra, korzystna, czy wręcz przeciwnie.

Dusza jest zadowolona, bo udowodniła sobie swoje przekonanie, swoje poczucie bycia pokrzywdzoną: mówi do siebie „o, właśnie, zobaczcie, ja jednak jestem pokrzywdzona, to jest prawda, to jest prawdziwe, to tak jest, jak w moim przekonaniu”.

Tak więc, jeśli szukasz powodów dużych kłopotów, większych „obsuwów” w swoim życiu, możesz sprawdzić, czy też twoja Dusza nie ma chęci właśnie udowodnić otoczeniu, że jest „taka biedna”.

To niezaprzeczalne, że może kiedyś była pokrzywdzona, mocno pokrzywdzona.
Jednak Dusza jest jak zwierzę, jak małe dziecko, nie jest w stanie ‚przetłumaczyć sobie’, że to było kiedyś, a teraz jest inaczej.

Nie, Dusza jak czuje się pokrzywdzona, to chce wyrównania!
To ONI mi to zrobili, to oni muszą za to odpowiedzieć!
ONI muszą mnie przeprosić!! Bo to ONI winni są.

A że JA to sprokurowałem? ja taki malutki, to tu się nic nie liczę – mówi Dusza skulona, tylko żeby ktoś nie rozpoznał, że to ona się tak pięknie podłożyła..

Dusza oczywiście nie jest za grosz świadoma, że jest coś takiego jak prawo przyciągania. Jeśli skłania się do poczucia krzywdy, to NA PEWNO za jakiś czas znajdzie się inna usłużna Dusza, która tej pierwszej tak da w kość, że będzie szlochać i narzekać i powie: „o, widzisz, miałam rację, zobacz jakiego cierpienia doznałam! o, jakie mam ogromne poczucie krzywdy!”

Jakieś sposoby wyjścia?

Ano, trzeba wziąć sprawę w swoje ręce. Zostawienie jej w rękach Duszy powodować będzie tylko dalsze realizowanie znanego niekorzystnego scenariusza.

Warto zacząć afirmować różne sprawy. [afirmacje z odpowiedziami zna google]

„Ja mogę osiągać swoje cele”
„Ja,… mogę mieć szczęście, mogę realizować swoje plany, mogę osiągać szczęśliwy koniec zamierzeń”

Te afirmacje wstępne zaczną odgrzebywać poczucie winy wiodące do porażek. Potem należy odkodować do kogo to Dusza miała pretensje:

„Ja … przebaczam moim rodzicom …[np. to że mnie krzywdzili, że mnie opuścili, że mnie nie rozumieli, że mieli mnie w nosie, że chcieli realizować za moją pomocą swoje ambicje].
„Ja … przebaczam moim krzywdzicielom to, że za ich pomocą zrealizował się ten przykry scenariusz, który tkwił w mojej Duszy, który moja Dusza pielęgnowała”

„Ja … uwalniam się całkowicie i do końca od poczucia krzywdy, od energii ciała bolesnego, od tych wszystkich boleści, poczucia krzywdy, które zgromadziłem/am i przechowywałem/am w swoim ciele fizycznym, w pamięci, w umyśle i w energiach ciał subtelnych.

Uwalniam wszelakie połączenia z krzywdzicielami.

Uwalniam się od prowokowania innych ludzi do tego, aby mnie skrzywdzili. Coraz lepiej widzę, jak prowokowałem/am na swoją niekorzyść ludzi.
Uwalniam się od prowokowania wydarzeń, aby zostać skrzywdzonym/ą. Coraz lepiej widzę, jak prowokowałem/am wydarzenia na swoją niekorzyść.

Uwalniam się od tych mechanizmów, które kazały mi obwiniać innych i niedostrzegać przyczyn cierpienia we mnie samym/ej.

Coraz lepiej widzę moje mechanizmy uruchamiające przykre i bolesne momenty w moim życiu i oddaję je, oczyszczam się z nich, pozwalam je oczyścić, uwalniam je.

Wiem doskonale, że mogę na ich miejsce przyjąć trzeźwe, mądre sposoby przeżywania, decydowania, rozumowania, które wspomagać będą mój dobrostan i dobre, bezpieczne i przyjemne relacje z innymi ludźmi i światem.

Uwalniam się od tych mechanizmów autodestrukcji.”

Advertisements

15 komentarzy (+add yours?)

  1. Corleone
    Maj 15, 2014 @ 00:08:15

    Wczoraj poczułem od duszy, że to już czas na to żeby zakończyć to wcielenie. Padał straszny deszcz, wyszedłem i czułem, że powinienem iść w stronę szkoły. Dogonił m nie ojciec i zabrał mnie do domu. Mówił, że czuł, że tak musi. Wygląda na to, że rodzinie jestem potrzebny i dusza cierpi dodatkowo z tego powodu, że jest tu w jakiś sposób przywiązana, nie chcę im robić krzywdy. Krokodyl mnie przed nimi usprawiedliwiał – „skoro ja tak cierpię to nie będę się dla nich poświęcał i mogę podjąć wolną decyzję”. Teraz nie potrafię tak myśleć ale wiem, że cierpienie jest nieuniknione.

  2. Kasztan
    Maj 15, 2014 @ 10:04:44

    Corleone
    Bardzo Ci współczuję sytuacji w jakiej się znajdujesz. Uważam, ze masz przekichane.
    Kiedyś w wieku około 18 lat postanowiłam popełnić samobójstwo. Z tego co pamiętam powodem były moje rozterki duchowe – nie pamiętam dokładnie jakie – jakoś tam pewnie związane z wiarą katolicką. Chodziłam do księdza i opowiadałam mu, a on był na tyle szczery, że nie udawał, że mi jest w stanie pomóc – pewnie miał do dyspozycji tylko katolickie formułki. Ogólnie miałam poczucie bezsensu życia. Naprawdę przekichane.
    No i nadszedł dzień, w którym byłam sama w domu (z wieloosobowej rodziny pochodzę). Zaczęłam obmyślać sposób. I jak tak zaczęłam myśleć, to ktoś wrócił do domu – nie pamiętam, czy był to zaplanowany powrót o którym zapomniałam, czy ktoś wrócił niespodziewanie. Nie pamiętam też kto to był. Więc sprawa się odłożyła.
    I teraz chyba banalnie. Kiedy po jakimś czasie rozglądałam się zadowolona po świecie ciesząc się z tego co mnie otacza pomyślałam sobie, że muszę zapamiętać na całe życie że „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”. I chyba zapamiętałam. Bo nigdy już myśli samobójcze mi do głowy nie przyszły, choć nie raz czułam się bardzo podle.
    Myśląc o Tobie i o sobie uświadomiłam sobie, że chyba wyszło tak, że odłożyłam na później nie odebranie sobie życia, tylko zajmowanie się sprawami duchowymi. Bo skoro to tak boli, to po co? Co na tej decyzji zyskałam, a co straciłam to inna historia. Na początku były zyski, a później straty.
    Taka oto opowieść z przeszłości do kolekcji.

  3. Conchita
    Maj 15, 2014 @ 10:41:58

    Corleone, jak z tego wyjdziesz, uda Ci się wyprostować zakrzywioną perspektywę i oczyścić, uzdrowić duszę, to będziesz mógł pomagać innym w tej sytuacji, będziesz cennym ekspertem od trudności tego typu. Już widać, że dokonałeś pierwszego najtrudniejszego kroku: zrozumiałeś, że dążenie do szczęścia własnego kosztem innych nie daje jednak szczęścia, a dusza pragnie czystej miłości. Teraz widzisz skutki swych działań i myśli, może w tej chwili wygląda to nieciekawie i dusza ma dość, ale to przejściowe, te nagromadzone energie będą się rozpuszczać i dusza zacznie doświadczać uwolnienia, gdy jej pozwolisz na to. Taka perspektywa czarno-biała to wydaje mi się, że to domena krokodyla, który chce ci obrzydzić zmiany i zniechęcić do pozbycia się gada.
    To wcale nie jest takie czarnobiałe, pragnienia, które odrzucasz jako czarne są wyrazem duszy, ukrytej na dnie potrzeby miłości i akceptacji, która próbuje się wyrazić poprzez potrzebę uznania otoczenia, postrzegania jako osoby silnej. Pokop głębiej a dokopiesz się do światła wewnętrznego. Dlaczego chcesz się pozbyć potrzeby miłości? Co Cię ku temu skłania? To na miłości jest to wszystko zbudowane, jak możesz się tego wyrzekać? Co jest złego w doświadczeniu cierpienia? Spójrz na to jako na kolejne doświadczenie. Tych doświadczeń w życiu jest bardzo dużo, jak w kalejdoskopie. Fiksacja na wiecznym szczęściu jest źródłem cierpienia…
    Chyba wyrastasz powoli z prostej duchowości: Bóg/ Szatan, białe i czarne…
    Tu jest fajny artykuł Andrzeja: https://swiatducha.wordpress.com/2011/01/28/biale-dobro-i-czarne-zlo/

    Jak na mnie to jesteś ambitną duszą, która sobie więcej wzięła na bary, by więcej przerobić i zrozumieć. Budzenie się z iluzji zawsze jest trudne, jak się okazuje, że wcale nie jesteśmy tacy wspaniali, a wręcz przeciwnie, umoczyliśmy, ale to wyzwala. Jest fajna książka de Mello „Przebudzenie”, możesz poczytać w wolnej chwili, może Ci pomóc w tym trudnym okresie.

  4. Jack
    Maj 15, 2014 @ 11:42:34

    Dziekuję Ci Andrzeju za ten artykuł. Jest bardzo ciekawy, ale przede wszystkim inspirujący. Zrozumiałem charakterystyke mojego myślenia i postępowania oraz niektóre zawiłe aspekty mojego życia. Od kilku lat towarzyszyły mi myśli samobójcze, w różnym od siebie odstępie czasowym. Było to kiedy mialem znikome pojęcie na temat duchowości nie miałem pojęcia dlaczego tak jest(tzn miałem z punktu widzenia osobowości ale bez rozumienia prawa przyciągania, karmy, wzorców i zachcianek duszy itd). Ciekawe jest tylko to ze w skarajnym momencie tego wszystkiego nieco ponad rok temu, kiedy już zdecydowanie chciałem się zabić, trafilem na forum światdusz.pl gdzie wiele sie dowiedziałem(chociażby o istnieniu duszy i możliwości pracy z nią). Czy to by jednak oznaczało, że mimo iż moja dusza sugerowała samobójstwo, podsunęła mi na taleru możliwość pracy i dogadania się z nią? Tak żeby to wszystko naprawić? Moje życie nieco sie poprawiło, ale prędko nie wygrzebałem sie z całego tego bałaganu. Pare miesięcy temu trafiłem na Twój blog, gdzie dowiedziałem sie jeszcze wiecej, w tym Twoje artykuły pomogły mi zrozumieć lepiej to co już wczesniej wiedziałem.

    Zanim przeczytałem ten konkretny artykuł myślałem, że najwiecej w kwestii nieprzystosowania do niektorych realiów życia w XXI wieku, zwłaszcza w Polsce to rezultat zatrucia od wejścia. Dziś jednak dowiedziałem się ze najprawdopodobniej wychodzi to od duszy. Czy to możliwe, że zmagam się i z jednym i z drugim?
    Czy byłaby możliwość żebyś kiedyś w wolnej chwili zbadał mnie na obciążenia?

    Po przeczytaniu Twoich artykułów o obciążeniach myśle, że mam zatrucie od wejścia bo jestem wręcz ‚książkowym przykładem tego typu obciążenia’ istnieje też szansa pogryzień, gdyż wychowałem sie w rodzinie może nie poważnie patologicznej ale alkohol był w niej często obecny tak jak i kłótnie po nim. Przypuszczam, więc że ojciec krokodyl astralny a mama z wejściem. Co do obciążeń najwijmy to bardziej aktywnych to sam nie wiem co o tym myśleć. Istnieje szansa ze mam krokodyla, ale nawet jeśli to raczej małego bo mnóstwo we mnie empatii, całkiem sporo białych wzorców, a to nie sa domeny krokodyli. Z drugiej strony jestem młodym człowiekiem więc imprezy gdzie pije się alkohol czy pali jointy nie są mi obce.(Czy osoba raz na jakiś czas sięgająca po używki automatycznie musi mieć krodkodyla czy też nie?) Co do wejścia we mnie też istnieje taka szansa, bo jestem idealistą i mam silne wzorce walki i niekiedy chodze i myśle jakby tu można komuś przywalić w slusznej sprawie. Ale tu z kolei w 95% przypadków kiedy mogłaby wyniknać walka wybierałem metode dyplomacji i najczęsciej skutkowała. Swoją drogą dziwne to troche bo coś we mnie chce walki i szuka zaczepki(ale musi to być walka o coś slusznego, a nie żeby iśc i kogoś skrzywdzić od tak) a kończy sie tak, że dyplomatycznie ja i drugi osobnik dochodzimy do porozumienia.

    Jeszcze jest taka opcja, że nie mam krokodyla ale żyjąc tak jak żyje będąc wrażliwym i dobrym (zwłaszcza w relacjach z kobietami) wychodziłem jak poszkodowany i skrzywdzony, co z kolei skutkowało przyobleczeniem czarnych wzorców. Teraz juz sam nie wiem czy to jednak krokodyl czy raczej sprobowalem odwrocic kota ogonem i skoro ta droga nie dzialałą to ja chciałem pojść w czarne to wtedy może będą mnie szanować i będę miał to co chce i czego potrzebuję (klasyczny książkowy przykład).

    Reasumując dziekuję Ci Andrzeju za ten artykuł, gdyż jest bardzo pomocny. Wiem, że mnóstwo pracy przede mna. Będę wdzięczny jeśli odpowiesz. Pozdrawiam

  5. Elżbieta
    Maj 15, 2014 @ 18:06:57

    Corleone , napisałeś : „…ale wiem, że cierpienie jest nieuniknione”.
    Zapytam: Czy to prawda ? Czy to prawda absolutna ?

  6. shared
    Maj 15, 2014 @ 19:37:35

    Witam
    W sumie nie podważam tego co tutaj przeczytałem, ale nie postrzegałem dotąd duszy w taki sposób jak tutaj określiłeś. Nie rozumiem dlaczego uważasz ażeby to mózg miał być naszym mentorem w duchowych sprawach. Dotąd zawsze myślałem, że jak wyłączymy mózg i posłuchamy wreszcie to co dusza ma nam do powiedzenia i będziemy żyć w zgodzie z nią to się oświecimy. Nie wiem jak psychoterapia ma się do naprawiania duszy, a wydaje mi się że za dużo tych negatywnych cech mieści się przecież w samej osobowości . Mogę się mylić no bo zawsze zastanawiałem się, że skoro dusza jest taka nieskazitelna to dlaczego musi reinkarnować się ponownie jeśli właśnie te negatywne cechy wypływają nie z samej duszy.Tłumaczyłem sobie to jakoś tym, że wszystko zależy od nas i czy wreszcie przestaniemy słuchać ego i zaczniemy żyć w bardziej duchowy sposób. Idąc dalej tym tropem uważałem zawsze, iż dusza chce się wznosić coraz wyżej ale nie z egotycznych pobudek ale wie, ze dla niej jest to najlepsze. Jeśli natomiast twierdzić, że dusza jest w gruncie rzeczy jakąś częścią nas i nie trzeba jej szukać no to mogę potwierdzić to co mówisz. Chodzi mi głównie o to, że dajmy na to taka intuicja czy ona pochodzi z wyższych poziomów gdzieś, od duszy może? Jeśli by spojrzeć jednak na to, że dusza to takie dziecko szukające nowych doświadczeń to się mogę zgodzić. Nie mogę się jednak zgodzić właśnie, że przewodnicy podpowiadają nam głupie rzeczy. Jak można porównywać świat duchowy z materialnym, co nam mózg może pomóc? Może nam pomóc w dotarciu do tej prawdy, że wszystko trzeba odrzucić żeby stać się tym mocnym duchem bez pragnień oczekiwań . Czy nie tego pragnie dusza i chyba nie jest tak prymitywna jak nasze osobowości, która pragnie tych rzeczy w poszukiwaniu miłości odrzucając ją tym samym? A jak wytłumaczysz to, że powiedzmy stare dusze też sięgają po piwo do lodówki o 22? Bo mi się wydaje to nieprawdopodobne żeby taka rozwinięta dusza sama od siebie podpowiadała takie głupie rozwiązania i dalej sądze, że to sprawka osobowości, jednak mogę się mylić. Nie mam Cie jeszcze za wieszcza ale możesz nim być.

  7. Jack
    Maj 15, 2014 @ 20:35:03

    Prawdopodobnie nie zamieszcza samobójstwa w planie życia, ale los nie jest stały są wytyczne ale nie wszystko dzieje sie tak jak ‚jest zapiasne’ i można go zmieniać tymbardziej jeśli pracuje sie duchowo. Przypuszczam, że tak jak napisał Andrzej ewentualne plany samobójstwa są właśnie z niespełnienia i pojawienia sie w punkcie, który wydaje się bez wyjścia. Co do zerwania umowy z samym sobą to co to za problem? Gorzej jeśli sie zerwie taką umowę ze stwórcą lub rada wcieleniowa i karmiczną, to na pewno ma swoje konsekwencje. Nie mam pojęcia jak jest naprawde i tylko tutam gdybam(za wyjątkiem pierwszego zdania),najlepiej niech sie wypowie ktoś bardziej kompetentny, ale ja to widze własnie tak.

  8. Tomek
    Maj 15, 2014 @ 20:47:54

    Corleone napisałeś
    Ostatecznie nie chcę ufać ani Bogu ani szatanowi – jedna i druga ścieżka mi nie odpowiada a innej nie ma.

    Może Twoja definicja Boga sie wyczerpała, moze sytuacja przymusza Cie do nowego widzenia. Trudności zawsze warto powierzyć Bogu…

  9. SwiatDucha
    Maj 15, 2014 @ 22:02:27

    „Pragnę zwrócić uwagę, że temat ,,ułomny” wybierają najbardziej zaawansowani duchowo i rodzą się z problemami fizycznymi, umysłowymi albo emocjonalnymi. ”

    jako pewien argument za tym może posłużyć – skądinąd ciekawa – Ashtawakra Gita

    po polsku wiki, link do tekstu, do darmowego mp3

    po angielsku wiki

  10. SwiatDucha
    Maj 15, 2014 @ 22:15:20

    Jack:
    dzięki za wypowiedź i pochwały.
    „Co do zerwania umowy z samym sobą to co to za problem?”

    Może dla Ciebie to nie problem. Ale jest bardzo wiele osób, zwłaszcza obciążonych wejściem, uważających siebie [swoją osobowość] za wyrocznię. I w takim przypadku nie można zerwać takiej postawy, ponieważ ego się by waliło, a ego do tego nie może doprowadzić. Dlatego takie osoby są super uparte, uporne.

    Dodatkowo – tu już trochę lżej, Dusza może swoimi energiami mocno odwodzić od zmiany przekonań. Może dać popalić, żeby tylko nie wyjść z rutyny. Próbowałeś oduczyć Duszę jakiejś rutyny? Ja próbowałem i pierwsze kilka dni to było zmaganie się z nudnościami, chęcią wymiotów, przenikającą chęcią „zrobienia tego czegoś”. Takie miałem odczucia. Po trzech tygodniach Dusza jakby nigdy nic, jakby „tamtego” nie było.. świeżutka, wyprana i wyprasowana i uśmiechnięta…

    „Czy to możliwe, że zmagam się i z jednym i z drugim?”

    Nic nie stoi na przeszkodzie, aby oba zjawiska występowały równocześnie! Powtarzam, że działać może wiele, wiele sił na raz. I zorientować się w nich, rozróżnić, czasami są trudności. Dlatego tak przydają się dokładne definicje, określenia poszczególnych elementów występujących w życiu.

    „kiedy już zdecydowanie chciałem się zabić, trafilem na forum ”
    Dusza raczej nie zmienia swoich postaw, jest raczej uparta w swoich postawach. Może doznałeś czyjejś łaski, np. swojego Opiekuna Duchowego?

    Z tego co piszesz, to już dobrze orientujesz się w tym podwórku, które opisuję.

    ” Swoją drogą dziwne to troche bo coś we mnie chce walki i szuka zaczepki(ale musi to być walka o coś slusznego”
    to świetnie pasuje do „wojownika białej strony”! Ja tak samo miewałem. Biała strona też jest mocno wojownicza [np. paladyni, smoki], nie warto tego idealizować, że Białe, to takie cacy..

  11. SwiatDucha
    Maj 15, 2014 @ 22:48:55

    shared:
    witam!

    „Nie rozumiem dlaczego uważasz ażeby to mózg miał być naszym mentorem w duchowych sprawach.”

    Tego nie powiedziałem. Może się tego „domyśliłeś”, jednakże to nie jest moje rozumowanie. Za Mentorów uznaję Wyższe Jaźnie, Opiekunów Duchowych, Boga.
    Lepiej?
    A umysłu naprawdę warto używać ! 🙂
    no chyba, że masz inne zdanie..
    Nawet w medytacjach i modlitwach umysł jest cennym narzędziem. Oczywiście nie ostatecznym..

    ” dużo tych negatywnych cech mieści się przecież w samej osobowości ”
    Otóż to, zarówno Dusza jak i osobowość mogą być na jakiejść błędnej, pokręconej ścieżce i .. i nic. Człowiek w opałach, a świat się dalej kręci jakby nigdy nic, wszystko to jest bowiem przez Boga zaakceptowane i ujęte w planie stworzenia.

    „zawsze zastanawiałem się, że skoro dusza jest taka nieskazitelna..”
    ” dusza chce się wznosić coraz wyżej ”
    „żeby taka rozwinięta dusza sama od siebie podpowiadała takie głupie rozwiązania ”
    Takie idealizacje Duszy są powszechne, prawda?
    I to powtarzasz za wieloma, wieloma ludzkimi przewodnikami duchowymi, nauczycielami duchowymi. Wybacz, ale uważam te nauki za nierozsądne, niezgodne z realiami. Ale na prawdę nie będę nikogo przekonywać do mojego punktu widzenia 🙂 patrz Thomas Moore i jego książki..

    „myślałem, że jak wyłączymy mózg i posłuchamy wreszcie to co dusza ma nam do powiedzenia i będziemy żyć w zgodzie z nią to się oświecimy. ”
    – Otóż to, ludzie przypisują Duszy mądrość, której ona może być pozbawiona!

    O tym jest ten artykuł..

    Dusza jest OK, jest w porządku sama w sobie, jest to cudowny pojazd dla Świadomego Ja. Jednak ja nie pytam mojego samochodu, gdzie dzisiaj jedziemy. Nie polegam na zdaniu skrzyni biegów którą drogą omijać korki. Chłodnica mi nie powie, czy lepiej jechać na wakacje nad morze czy w góry. [chociaż także i chłodnica ma swoją opowieść i warto z nią być w przyjacielskich relacjach.. Jak ma wyciek to widzę, że coś nie tak, i trzeba raczej do naprawy nie do gór.]

    Pytam o sprawy gdzie jechać siebie, ewentualnie moich bliskich, albo intuicji i Wyższego Ja.
    A pojazd służy ku uciesze wszystkich. Jeśli tak jest z Duszą, to jest „po Bożemu” 🙂

    ” dusza chce się wznosić coraz wyżej ”
    Czytałeś Thomasa Moore książki o Duszy?

    Dusza to takie dziecko szukające doświadczeń, dokładnie.
    I warto ten trop pociągnąć.

    „Nie mogę się jednak zgodzić właśnie, że przewodnicy podpowiadają nam głupie rzeczy. ”
    A nie jest to tak czasami?
    Czy przykład zbiorowego samobójstwa członków sekty Moona to nie przykład złego prowadzenia przez ich przewodnika?
    A to przecież tylko jeden przykład z wielu, wielu. Po szczegóły odsyłam do książek Leszka Żądło, który dokładnie punktuje wiele błędów nauczycieli i przewodników duchowych.
    „Można zrezygnować z poddaństwa durnym przewodnikom nauczającym bzdury”
    To dotyczyło przewodników ludzkich, religijnych typu guru, nauczycieli duchowych, którzy nie mówią różnych spraw, którzy przeprowadzają swoje plany, ideologie itd.
    I aby zrozumieć które nauczanie jest korzystne, warto myśleć, inaczej – używać umysłu, mózgu.

    „Jak można porównywać świat duchowy z materialnym, co nam mózg może pomóc? ”
    Wiesz co, żadna strona tej witryny nie powstałaby jakby mój mózg, umysł nie pomagał mi.. hehehe

    Co do twoich przekonań o Duszy, czego pragnie, ponownie proponuję przeczytać książki Thomasa Moore..
    bo jak na razie, to pozwól, że to, co piszesz określę jako idealizowanie Duszy i jej pragnień.

    „żeby taka rozwinięta dusza sama od siebie podpowiadała takie głupie rozwiązania ”
    To znaczy, że raczej nie rozumiesz w taki sposób jak ja specyfiki Duszy, jej celu wyznaczonego przez Boga i jej funkcjonowania. Przypisujesz Duszy cechy ludzkie, razem z pragnieniem uczenia się, refleksji, rozszerzania świadomości, a ona nie jest taka.
    Jednak chciałem przeprosić Cię za takie kategoryczne słowa, bo po prostu masz prawo do swojego zdania i nie musisz ani się z moim zgadzać ani też czegokolwiek czytać czy też poznawać.

    Zapraszam do poczytania strony o Duszy i Duchu
    https://swiatducha.wordpress.com/dusza/

  12. Jack
    Maj 15, 2014 @ 22:51:25

    No tak zdecydowanie to zbagatelizowałem i przesadziłem pisząc, że to nie problem, ale jednak jest to możliwe. Faktycznie nie jest to łatwe. Sam należe do osób upartych, ale odkąd rozpocząłem swój rozwój duchowy łatwiej jest mi znaleźć cheć do zmiany przetlumaczyć sobie to i owo. Ale masz rację zauważyłem ze zmiana niektórych przekonań i wzorców jest wyjątkowo ciężka. Ja np przez długie lata nie mogłem się pogodzić z tym ze w tym wcieleniu nie będę wojownikiem, że juz mi starczy itd. Nie mówiąc już o przystosowaniu się do niektórych norm XXi wieku uznanych za mnie za głupie lub skrajnie wykorzystujące drugiego człowieka.

    Co sądzisz Andrzeju o moim pierwszym, dłuższym wpisie?

  13. SwiatDucha
    Maj 15, 2014 @ 23:22:01

    Corleone:
    Przykro mi brachu, że masz takie przykre odczucia.
    „to co piszesz jeszcze bardziej mnie dołuje i jest okrutne.”

    Takie odczucia płyną od Duszy i pochodzą z tego, jak ona się do czegoś odnosi z uwzględnieniem Jej postaw, przekonań.

    Może Twoja Dusza ma w nosie to co piszę,
    może mocno idealizuje świat, ludzi,
    może stworzyła sobie idealny świat i pławi się w idealizowanym, fantazyjnym szczęściu.

    Wtedy zrozumiałe jest, że moje teksty będą ją piec jak piach w oku.. Naprawdę się nie dziwię.

    Zwłaszcza jeśli ktoś jej „sprzedał mądrość”, że w fantazjach można przeżyć życie.
    Ja sam lata całe wychodziłem z postawy fantazjowania na rzecz odkrywania brutalnych niekiedy prawd o życiu. Dodatkowo – byłem sam i sam musiałem polegać na tym, że co zrozumiałem, to jednak coś jest warte. A ilu było chętnych mnie pouczać, ideologizować, wpuszczać religie, wierzenia, „proste sposoby” młodszych Dusz..

    Bolało, ale cóż, wybrałem prawdy o realnym życiu, zamiast budowania bajkowego pałacu, do którego bardzo trudno było wejść, bo.. nie istniał.

  14. Marc
    Czer 01, 2014 @ 17:18:19

    Przeprowadziłem niedawno eksperyment. Inspirowany przykładem podanym przez Alana Wattsa o spadochroniarzu, który tak jest zafascynowany widokiem ziemi, że zapomina otworzyć spadochron.
    Szedłem w miarę prostą drogą i skupiłem uwagę na słupie przede mną, z boku drogi. Co się stało, zacząłem mimowolnie skręcać w jego stronę, czułem się prawie jakby jakaś siła mnie ściągała w lewo na ten słup. Kiedy patrzyłem przed siebie daleko to naturalnie szło mi się prosto bardzo łatwo. Kiedy natomiast zacząłem patrzeć tuż pod nogi to poczułem się prawie jak na lodowisku – to w lewo to w prawo.

    Nie wiem czy tę ostatnią sytuację można odnieśc do bycia tu i teraz. Chyba jednak nie, bo w tu i teraz możemy widzieć dalsze cele.

  15. Grzegorz
    Czer 04, 2014 @ 13:46:35

    Przeczytałem połowę artykułu i parę komentarzy – resztę dokończę po pracy. Teraz odniosę się do samobójstwa a planu duszy, w moim przypadku pojawił się czas gdy dość mocno mentalnie przygotowywałem się do tego z powodów związanych z trudnościami w funkcjonowaniu w społeczeństwie. Spotkałem człowieka, który na poziomie 5 wymiaru (świat duchowy) był moim nauczycielem duchowym – tutaj przyjacielem – i dowiedziałem się, że w przypadku awaryjnego scenariusza w których chciałbym przerwać doświadczanie, miał się pojawić on aby mi pomóc i od tego mnie odwieść co się dokonało. Teraz jednym z problemów jest nieciekawa świadomość podążania bocznym torem ścieżki inkarnacyjnej zamiast tej najciekawszej i najkorzystniejszej – innymi słowy, najmniej obciążonej.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: