Centrum Energii czy czakry?

Pewna Pani w USA z grupą osób, tzw. dorosłych Indygo [kiedyś byli Dziećmi Indygo :)]

stwierdziła, że mają już dosyć bycia wodzonymi za nos za pomocą prowokacji uruchamianych energiami przechodzącymi przez czakry

i, razem z innymi członkami grupy, uznawszy je za „obcy implant” zamknęła je i usunęła ze swojego systemu energetycznego.

http://blog.ewasiembida.net/?p=1493

Co ciekawe, autorka nadal żyje. 🙂

Niestety, sama pani jest poobciążana magią [i kto wie, czy nie czymś jeszcze]. Jak będziecie czytać ten tekst można odczuć pewien rodzaj „podskórnego lęku”, który mu towarzyszy. Tak się wyrażają lęki związane z magią. Gdyby się ich pozbyć magia nagle by przestała być potrzebna.

Podobnie owe mityczne zaangażowanie Rycerzy Indygo, jak siebie nazywają. Gdyby oczyścili sobie tą postawę walki, wywalczania sobie/komuś czegoś, to by by byli po prostu inkarnowanymi istotami z innych obszarów, którzy mogliby spokojnie sobie żyć na Ziemi i rozwijać się. Ale jak podtrzymują intencje posiadania jakichś magicznych wrogów, to tak będzie. [dopóki z tego nie zrezygnują oni i ich Dusze]

Osobiście przez wiele wcieleń miałem wrogów. Ale SAM sobie ich robiłem, sam ich wybierałem, sam dobierałem argumenty na to, aby ich mieć. Na dzisiaj to się pokończyło [zmieniłem postawę, przekonałem Duszę] i jest naprawdę spokojniej i przyjemniej.

Różne już czytałem przesłania, ale to o czakrach jako działających na rzecz „okupanta” ma [zgodnie z tym co David Icke mówi] pewien niezaprzeczalny sens. Cała bowiem dziedzina nazywana przeze mnie obciążeniami relacyjnymi [a w tym symbionty, wejścia, pogryzienia, zatrucia] realizują się poprzez owe czakry.

A z drugiej strony ileś cytatów z pism świętych można odnieść do sytuacji posiadania Centralnego Rdzenia Energetycznego i w nim łącza do Boga.

Tak więc, życzę przyjemnej lektury. Kilkoro moich znajomych [tych bardziej „przebojowych” również zamknęło i usunęło czakramy na rzecz działania z Centrum Energetycznego i Rdzenia Energetyczngo. Oto opisy:

EcoEgo

Nienazwane

Reklamy

64 komentarze (+add yours?)

  1. Marcin Kowal
    Czer 05, 2014 @ 11:27:28

    Ciekawe, może coś w tym jest. Parę dni temu czytałem wywiad z Nerudą na stronie Wingmakers i mówi on o Anunnakach, o Atlantach, ale w trochę inny sposób, może nawet nie tylko trochę, jak do tej pory czytałem.

    Ogólnie, że prawdopodobnie ciało ludzkie, czy nawet te obszary po śmierci, gdzie jest wyświetlane życie itd. to wytwór Anunnaków. Być może podobnie jest z czakrami.

    Może to nieprawda, co mówi, ale myślę, że warto poczytać.

    Z tym Słońcem/Rdzeniem/Centrum, co ona mówi, ośrodkiem Słońca, to spotkałem się już wiele razy we wglądach, ale traktowałem to tak, że to jest ośrodek na jakichś wyższych ciałach, niż czakry.

    Link do wywiadu (części) po polsku, całość jest w innym miejscu po angielsku.

    http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=363&Itemid=1

  2. Kasia
    Czer 05, 2014 @ 21:39:25

    – „Różne już czytałem przesłania, ale to o czakrach jako działających na rzecz “okupanta” ma [zgodnie z tym co David Icke mówi] pewien niezaprzeczalny sens. Cała bowiem dziedzina nazywana przeze mnie obciążeniami relacyjnymi [a w tym symbionty, wejścia, pogryzienia, zatrucia] realizują się poprzez owe czakry. ”

    Tak, ale to wszystko tylko i wyłącznie na nasze własne życzenie 😀
    Może po to właśnie aby sobie człowieczek podoświadczał i ogarnął własne postawy i wzorce.

    Spotkałam się już z pomysłem pozbywania się czakr. Z tym że, jest to takie trochę na siłę, utrwalenie efektu trwać może parę miesięcy żmudnej pracy (z autopsji innych osób). Ponoć prędzej, czy później i tak to nastąpi, w naturalnym procesie, pozostanie jedynie centrum serca, a pozostałe czakry zostaną przez nie wchłonięte. Pisząc: w naturalnym, mam na myśli, kiedy człowiek na tyle rozwinie tę swoją świadomość i ogarnie podświadomość 🙂 stanie się samo 🙂 Chyba nie ma sensu robić nic na siłę, bo przecież jeśli Duszka nie zechce, to tak łatwo czakr nie porzuci i pozwoli innej energii się podłączyć. A jak sie ogarnie, to choćby i tysiąc czakr miała, nic się nie podepnie, a każda czakra czysta będzie jak łza 🙂 To wszystko jest w nas. Nie jet to kwestia czakr, tylko postaw, wzorców, tych mniej lub bardziej nieświadomych, tak mi się wydaje.

    To, o czym mowa w artykule – biedni rycerze Indygo wodzeni za ich małe, dziecięce noski – to jakby zrzucanie z siebie odpowiedzialności, i obwinianie za wszystko ciała w którym przyszło nam wszystkim żyć, system energetyczny, a fe, jaki on w tym świecie ułomny, ale przecież on jest doskonały, jak wszystko 😀

  3. Conchita
    Czer 06, 2014 @ 00:12:38

    A ja ciekawa jestem, czy rzeczywiście rozpuścili sobie czakramy czy tylko stworzyli w wyobraźni silny myślokształt i widzą go sobie 3 okiem myśląc, że tak właśnie jest…
    Sprawdzałeś czakramy Laury Lee Mistycah Andrzeju?

    Dla mnie to nie jest pisane z najwyższego poziomu, ten podlinkowany tekst, to jest z poziomu astralno-mentalnego. Ludzie rycerze 🙂 indygo utknęli na duchowości rozumianej jako energie i manipulowanie nimi. Nie przeczę, nie można tego odrzucać, to część całości, ale tylko część, nie powinna przysłaniać Całości. To wszystko jest odwrotnie, odwrócony sens. To świadomość/ realizacja wyznacza ruch czakramów, nie odwrotnie. Samo manipulowanie mechaniczne sprawia, że człowiek ma utkwioną świadomość na tym poziomie i uwrażliwia się na te wszystkie interakcje zamiast się od nich wyzwalać. To poziom energetycznych walk o energię, oddzielenia (bo obce energie różnie działają na naszą energetykę, to widać i czuć, wpływ innych). Przechodziłam przez to ileś lat temu. Z drugiej strony każdy musi przejść te różne etapy, żeby chcieć je opuścić, więc nie można nic złego o tym powiedzieć.

    Jest jednak coś na rzeczy. Kiedyś, wiele lat temu, podczas medytacji pojawił się w moim polu świadomości niefizyczny nauczyciel i pokazał mi niezły numer: jak przesunąć energię z czakramów do kanału centralnego doprowadzając do wewnętrznej integracji. To bardzo proste było, zamiast ruchu poziomego, warstwowego energii robi się ruch pionowy w kanale. Wtedy zjednoczona energia działa razem i wszystko jest połączone. Dodatkowa korzyść to zanikanie dialogu wewnętrznego, gwałtowny spadek ilości myśli, taki stały stan wewnętrznej koncentracji, nierozproszenie. Może to nazywają obecnością, bardzo prawdopodobne. Czakramy od tego nie znikają :). Niesamowite efekty daje też otwieranie serca, ale nie mechanicznie (przez gmeranie przy czakramie), tylko przez zmianę intencji i oczyszczanie wzorców. Coś pięknego się robi, wszyscy i wszystko jednoczy się i łapie się tą przestrzeń, zamiast ciała, czakramów doświadcza się istnienia w ogromnej przestrzeni, niezmierzonej i czystej. Następuje przesunięcie percepcji do obszarów niedotkniętych przez te wszystkie obciążenia i walki energetyczne, bez konieczności manipulowania lękowego rzeczywistością. Można powiedzieć, że to wyzwolenie od tego. Ustępuje też identyfikacja z ciałem i całym tym kramem, bo ciało istnieje w tej świadomości a nie odwrotnie. Może nie jest to jakaś wysoka realizacja, ale jest ogromna korzystna zmiana jakościowa.

    Ciekawa jestem jakie zmiany przyniesie rycerzom indygo ich działanie… Zawsze ciekawe jest jak ludzie eksperymentują ze swoją świadomością. Nie zamierzam jednak tego naśladować. Dobrym pomysłem na dziś wydaje się zrzucenie obcych wpływów energetycznych, śladów programów, podświadomych treści.

  4. ananda777
    Czer 06, 2014 @ 08:17:39

    Mysle,ze jak Bog Realny,Prawdziwy w nas cos zrobi,to z Bogiem sprawa;).Moze usunąc czakry.Niech tego dokona Bog.My czy ktos z zewnątrz mamy tylko zaobserwowac proces.Tak jest w technice Theta healing.Bez obserwacji proces nie zachodzi zgodnie z fizyka kwantową.Ja chodzilem na sesje oczyszczania w tej technice.Nie mam umiejetnosci wizualizacji czy jasnowidzenia ale terapeutka miala i przy jakiejs tzw.komendzie aby Bog oczyscil,uzdrowil cos tam,mowi mi,ze widzi jak Bog-swiatlo-instaluje w mojej przestrzeni nowy uklad energetyczny-nie mowila ze czakry( ale komus innemu,gotowemu na ten skok,Bog moze robic i to).Sama sie zdziwila bo nie widziala jeszcze czegos takiego.Poza tym w theta healing wpisuje sie tez nowe definicje pojec,tzn.Bog to robi.np.znam boską definicje milosci,prawdy.Są 2 ksiazki po polsku o technice theta healing.w drugiej jest opisana procedura.

  5. SwiatDucha
    Czer 06, 2014 @ 11:07:29

    Conchi:

    Sprawdzałem tej pani czakry, nie ma ich. Jest jedno centrum energii aktywne na poziomie serca, ale przyznaję, że nie jest to jakieś „cud miód” jakby mogło się wydawać. Pani jest także obciążona magią na poziomie serca oraz aktywną hipnozą na poziomie 3 oka [mimo, iż go tam nie ma działającego], ale widocznie jej Dusza uznała, że lepiej sobie to zatrzymać to obciążenie, bo jest po prostu przydatne w codziennym życiu, lepiej się żyje, więcej osób tą panią słucha itp.
    Wiek Duszy tej pani to 5, a więc jakby powiedzieć, jeszcze Dusza ma co do doświadczania i te aktywności „Rycerskie” to jakby powiedzieć idealne odzwierciedlenie aktywności realnych rycerzy w średniowieczu, którzy także mogli mieć podobne intencje, podobne zestawy myślowe. Różnica tylko w wykonaniu, na jakim poziomie jest to wykonywane: w średniowieczu był to poziom fizyczny, u pani jest poziom niefizyczny. Ale ileś intencji bardzo podobnych. A to zamykanie czakr takie trochę na siłę, takie trochę powiedzmy obronne przypomina wdziewanie zbroi.

    Myślę, że z tymi zmianami energetyki generalnie eksperymentować można i wydaje się to korzystne, i pożyteczne, ba, więcej – może nawet i konieczne w jakiejś dalekiej perspektywie. Natomiast tak jak z butami – zrobić but można na bardzo wiele sposobów, a i tak będzie można w nim chodzić. Jednakże jakość wykonania czy funkcjonalność najpewniej będzie różna. Tak więc co do samego pomysłu, zamysłu jestem otwarty na to, jednakże co do intencji, oraz wykonania, jeszcze trochę pomyślę, żeby nie powiedzieć, że poeksperymentuję 😉

    Co do tego co opisałaś, tej inspiracji od nauczyciela niewcielonego, to myślę, że to pokazuje, że tą sprawę z zamknięciem czark od System i z uruchomieniem „czegoś innego” [nie definiuję na razie czego], tę sprawę można przeprowadzić na ileś sposobów, i pewnie są lepsze i gorsze wśród nich, tzn. mające wyższe i niższe jakości.

    Dzięki Ananda za te uwagi. Spróbuję dostać tą książkę. Obserwacja jest tu istotna, a, jak piszesz, jest może podstawą uruchomienia procesu. Wszak tam gdzie idzie uwaga, tam idzie energia [prawo Huny].

    Kasia, najpewniej różnorodne manipulacje energetyczne Dusza wykorzystuje aby „sobie podoświadczać”. „Chyba nie ma sensu robić nic na siłę, bo przecież jeśli Duszka nie zechce, to tak łatwo czakr nie porzuci” – moja jest mocno wkurzona na całą tą „ustawkę energetyczną”, z powodu której jak się okazuje, przeżywa różnorodne nieprzyjemności i cierpienia. Więc w moim przypadku to raczej robota byłaby „na zawołanie” a nie „na siłę”.

  6. Elżbieta
    Czer 06, 2014 @ 11:48:24

    Zerknęłam na tekst tej Pani jednym okiem…potem drugim okiem…to jakaś zabawa w ciuciubabkę …ech

  7. Conchita
    Czer 07, 2014 @ 10:22:49

    I jak, eksperymentujecie? Ja dzisiaj zauważyłam w sobie intensywne źródło światła w środku, nie jestem pewna czy to owa gwiazda/słońce rycerzy indygo ( 😉 uwielbiam ten zwrot) – ale nie jest to czakram serca jednak, nie daje poczucia miłości, po prostu świeci jak słońce orzeźwiającą energią. Ja nie wiem, czy to sama świadomość tak nie świeci a nie jakieś centrum energii…? Będę dalej z tym eksperymentować i uruchamiać czakramy, żeby się w tym połapać jaka jest różnica i z czego to pochodzi. Już wcześniej to widziałam, ale wydawało mi się, że to świadomość tak świeci, jak się w nią patrzy. Ale kto wiem, może źle interpretowałam…? Będę obserwować dalej.

    Na pewno nie warto się oddzielać od świata zewnętrznego traktując to jako zagrożenie, to nie ma być tarcza, widzę to wyraźnie jako bląd, ślepy zaułek. Nie dojdziemy do harmonii ze światem, jedności, współgrania, współbrzmienia, współ-pulsowania jak świat będzie postrzegany jako zagrożenie. Ten sposób postrzegania obarczony jest błędem i jest źródłem zamieszania. Przyszło właśnie takie zrozumienie od WJ. Teraz WJ pokazuje mi świetlistość wszędzie, wewnątrz i na zewnątrz, wszystko pełne życia i światła. Jakby uwolnienie wewnętrznej świetlistości. Jeszcze nie dojrzałam, żeby tak na stałe, ale na tą chwilę się cieszę tym, co mi się pokazuje. Zupełnie nie wiem, jak to się ma do czakramów, po prostu nie widać tego na tym poziomie. Ok, świadomość poszła w stronę czakramów i je widzę – nie są zrównoważone, to nie przeszkadza. A gdzie ta gwiazda/ słońce rycerzy indygo? Hmmm, to tylko poziom eteryczny (związany z zasilaniem ciała)… Nie rozumiem jak się odbywa uwolnienie wewnętrznej świetlistości. … Brak granic i świetlistość, miłosna harmonia, uwolnienie od psychoz, lęków, granic, śladów ograniczającyh myśli na własny temat. Bezkresna świetlistość.

    No to mi WJ zafundowało specjalny przekaz dla nas :). Pojawia mi się myśl o duchowym sercu, nie eterycznym, ma to sens? Można się na tym skupiać, zamiast na czakramie czy poziomie eterycznym. Dziękuję za inspirację.

  8. Vince
    Czer 07, 2014 @ 11:01:50

    Przykro patrzec w jakie irracjonalne koncepty zapetlaja sie ludzie. Osobiscie pukam sie w czolo kiedy ktos pisze o zamknieciu czakramow. Z jednej strony sa niby zorientowani w jaki sposob dziala system energetyczny, a z drugiej popadaja w konfuzje na temat zrodla ich energii.. Wiec moze byloby lepiej dac sobie w ogole z tym spokoj ? Albo pozamykac czakramy

    Wszystko jest na swoim miejscu i tam powinno zostac, zarowno wymiar auryczny,
    jak i siedziba duszy, gwiazda rdzenia czy tan-tien, przynajmniej z mojego punktu widzenia.

  9. SwiatDucha
    Czer 07, 2014 @ 11:54:28

    Vince, Elżbieta
    co do krokodyli też macie takie przekonanie?,
    to przecież jakieś przekręty

    Ja rozumiem, że warto mieć trzeźwe patrzenie. Jeśli jednak mamy zawężone do umysłu trzeźwe patrzenie, to spokojnie dzięki temu duuuża część Wszechświata umyka takiemu postrzeganiu, w tym świat Dusz i Ducha.

    Prosze dobrze pamiętać o tym, co jest napisane na stronie głównej:
    treści na tej witrynie należy przyjmować w pierwszym przybliżeniu jako nieprawdziwe.
    Jeśli chcesz z nimi polemizować – tu nie jest dobre miejsce.

    cieszę się z konstruktywnych komentarzy,
    z podpowiedzi WJ, wglądów.
    natomiast takie jazdy z umysłu typu:
    „Przykro patrzec w jakie irracjonalne koncepty zapetlaja sie ludzie.
    Wiec moze byloby lepiej dac sobie w ogole z tym spokoj ? Albo pozamykac czakramy”

    powoli kwalifikują się na bana.
    Jeśli istotnie chcecie ironizować, pisać agresywne wpisy [tu akurat nie dałem sobie takiego tekstu dodać], czy udowadniać swoje racje
    jeśli nie tolerujecie odmienności, czyjegoś odmiennego tao [odmiennych duchowych procesów]

    to róbcie to gdzie indziej.

  10. SwiatDucha
    Czer 07, 2014 @ 12:28:31

    No nie wiem Conchita,
    czemu Ci się rycerze Indygo nie podobają? 😉

    Podobnie i Vince i Elżbieta chyba przemawia przez was trochę brak akceptacji. [nie aprobaty, nie chodzi tu o bycie „po czyjejś stronie”]

    Jedne Dusze z drugich potrafią się śmiać, nabijać, naigrywać.
    Zwłaszcza, jeśli tamte inne różnią się w doświadczeniach.
    Najprościej to zobaczyć w piaskownicy, jak jedno dziecko śmieje się z np. nieudolności drugiego. Ja pamiętam jak w szkole mnie samego ciągnęło mocno do tego, aby nabijać się z innych. No bo ja jestem taki „lepszy”, taki mądrzejszy!
    Teraz wiem – Dusza smok a z horoskopu Lew, to pewnie, co tam, można się z kogoś śmiać! Jak Duszy się podobało to, jak czuła się silniejsza!
    Ledwo to opanowywałem. A i po głowie nie raz oberwałem od starszych kolegów.
    Nie wiedziałem wówczas, że to moja Dusza tak bardzo mocno leciała z ocenianiem, naigrywaniem się z innych Dusz.

    Ba, nawet to co piszesz, czyli polemizowanie, wskazywanie na to, co „dobre”, to co „odpowiednie” też jest jakimś zawężeniem [wg mnie i Arnolda Mindella, jestem w dobrym towarzystwie! :)].

    „Ten sposób postrzegania obarczony jest błędem i jest źródłem zamieszania.”

    Ale zamieszanie JEST częścią świata. Gdy je rugujemy, usuwamy, to czy istotnie się zmniejsza? czy zamiatanie pod dywan zmniejsza ilość śmieci w salonie?
    Mnie osobiście nic a nic nie przeszkadza, że owi Rycerze Indygo mają taką postawę. Wydaje mi się, że jakbym odnosił się do nich z niechęcią, bądź choćby negatywnie ocenił ich aktywność, to bym właśnie dodał problem do energii sumarycznej Wszechświata.

    Czy równie radośnie śmiejemy się z rycerzy okrągłego stołu?, czy z polskiej huzarii, z Pana Wołodyjowskiego – jako typu walki zbrojnej, orężnej? No nie.

    A dlaczego? Bo rycerstwo w czasach set lat temu wydaje się bardziej adekwatne. A Rycerze Indygo nie pasują do podręcznika szkolnego z roku 2014, no i oczywiście nie pasują do naszego „zdrowego rozsądku”, co zauważa Vince. To co że nie pasują, że jajogłowi ich nie akceptują? Jak oni są, jak te Dusze chcą sobie tak działać i są całe w tym, to czy brak akceptacji dla nich nie dotyka bardziej tego, kto owej akceptacji właśnie trochę nie chce dać?

    Mam wrażenie, że ileś spraw można zobaczyć, oglądać jedynie wówczas, gdy się na nie będzie otwartym, akceptującym.

    A okazuje się, że patrzymy często przykładając swoją „kalkę znaczeniową”, „filtr adekwatności” i.. wtedy rozpoznajemy to, co wydaje się nam adekwatne, „na poziomie” – w sensie, że „na naszym poziomie”.

    Jak coś jest podle niżej, to Dusza tego nie chce specjalnie nawet dotykać. I może chcieć naigrywać się.
    A odwrotnie do tego co w górze będzie chciała nabożnie się modlić.
    I w taki sposób zamyka sobie zakres dolny i górny percepcji
    [i kontaktów, i działania].

    A przecież są Dusze w dzisiejszych czasach które też mają podobne chęci jak kiedyś rycerstwo. Może Twoja i moja już to przerobiły i już tego nie chcą, ale jest ileś Dusz, które właśnie TO kręci. Jako, że średniowiecze już przeszło, to trzeba się jakoś dostosować. I oni się właśnie dostosowali, będąc Rycerzami Indygo.

    Ja bym proponować traktować tamte Dusze z szacunkiem niezależnie od typu fikołków jakie uprawiają. One mają akurat takie Tao.

    A dzięki tej akceptacji wydaje mi się, że otwieram się na o wiele szersze postrzeganie. I otwieram swoje zakresy percepcji, poszerzam je.
    Jak akceptuję bardziej to, co ‚w dole’, to i równocześnie WJ dają mi też więcej tego ‚co w górze’. Mam takie osobiste mocne przekonanie.

    „Ja dzisiaj zauważyłam w sobie intensywne źródło światła w środku, ”

    I TO jest czymś pozytywnym, jest to doświadczenie. a jak to mówią, z doświadczeniem się nie dyskutuje! Ciekawe to jest, może coś nowego, coś nieznanego się może przebudziło, bo Dusza się zainspirowała tymi opowieściami zza Oceanu Atlantyckiego?

    ” po prostu świeci jak słońce orzeźwiającą energią.”
    to chyba fajne odczucie, co?

    No właśnie, i teraz można zacząć próbować porównywać energię z czakr z tą energią Centrum i pytać Duszy, co uważa za lepsze, przyjemniejsze, bardziej komfortowe?

  11. Elżbieta
    Czer 07, 2014 @ 14:11:49

    To poleciałeś Andrzeju…coś się poruszyło znaczy?
    Tu szacunek jest stały i niezmienny. Czasami jest zwykły brak zainteresowania tematem + trochę humoru.
    Pytasz o przekonanie co do krokodyli, jest takie powiedzenie: „Diabeł jest na służbie u Boga”.
    Akceptujesz krokodyle ?

  12. Conchita
    Czer 07, 2014 @ 19:38:35

    Ale ja lubię rycerzy, a szczególnie okrągłego stołu (a właściwie mam słabość do Merlina 😉 ). Rycerskość u mężczyzn jest bardzo sexy :). Poważnie potraktowałam centrum gwiazdy i się zainspirowałam, zaczęłam eksperymenty, szukanie tego u siebie, więc nie wiem czemu zarzucasz mi nabijanie się. Moje WJ też to poważnie potraktowało skoro zechciało mi coś pokazać. Nie mam wglądów codziennie na zawołanie, musi być jakieś mocne poruszenie, żeby zaczęło się dziać.

    Dalej uważam, że rycerz indygo naprawdę fajnie brzmi, trochę żartobliwie. Jak mówię komuś, że zainspirował mnie Merlin to też nikt tego śmiertelnie poważnie nie traktuje, tylko z przymrużeniem oka i mi to nie przeszkadza, a nawet sympatycznie jest, bo jest na luzie i nie ma nadęcia. Ja w ogóle jestem przeciwko wszelkiemu zadęciu… Nie będę się z tego tłumaczyć, taki mam sposób bycia. 😀

    A rozwiewanie pomieszania i demonów umysłu to nie zamiatanie pod dywan, tylko właśnie wyzwalanie się z nich. WJ daje inspiracje, to się od razu nie realizuje, tylko w czasie, ale jest coś pokazane. Jeśli nikomu się to nie przyda to nie szkodzi, dla mnie to nic nie zmieni, dostałam inspirację, daję, dzielę się, bo może akurat ktoś potrzebował czegoś takiego.

    Szczerze mówiąc to nie myślałam, że tak to można odebrać….

  13. SwiatDucha
    Czer 07, 2014 @ 19:49:25

    Najpewniej coś się poruszyło, Elżbieta.
    Chcę dbać, aby sprawy nie do końca jasne, duchowe miały szacunek.
    I nie chcę ataków, poniżania w komentarzach, już ja znam te typy atakujące dobrze..
    Więc reaguję szybko.
    Ja akceptuję kr. chociaż przeciw nim mocno walczyłem. Ale na dziś mam taką postawę, że kr. i wejścia się dogrywają w tańcu, w którym [jeszcze powiem -niestety] istnieje cierpienie. Ale można tańczyć co innego i też jest ok.

  14. Conchita
    Czer 08, 2014 @ 13:35:38

    Chyba rozumiem. Nieświadomie wywarłam presję, stąd taka reakcja. Otwieram oczy i widzę dużo cierpienia wokół. I trzeba zaakceptować właśnie takie wybory dusz. Co więcej, towarzyszyć im w tym nie wpływając na ich wybory… Trudna lekcja…

  15. Conchita
    Czer 08, 2014 @ 13:59:20

    No dobra, odpuszczam wszystkim i sobie 🙂 . No mam takie silne zacięcie, nawet nie wiem, skąd to się bierze, może dusza albo WJ tak pcha w górę, a może jakieś wzorce… Może nie trzeba nikogo inspirować, tylko odpuścić… Boska energia wyraża się przecież przez każdego. Spróbuję wszystkim odpuścić i sobie, zwolnić się z tej „misji” 😉 i zobaczymy co z tego będzie (ach, nowy eksperyment 🙂 ).

  16. Elżbieta
    Czer 08, 2014 @ 16:19:38

    Conchita, widzę, że biczujesz się trochę…
    Niepotrzebnie 🙂
    W Twoim pisaniu zawsze jest taka lekkość, naturalność i radość.
    Nie masz sobie nic do zarzucenia.
    Nadawanie znaczeń, pamiętasz ?

  17. Conchita
    Czer 08, 2014 @ 22:32:21

    Elżbieto: Jakoś tak pierwszy raz chyba weszliśmy z Andrzejem równolegle w tzw. „proces” :). Jemu coś wywaliło i mi coś wywaliło… U mnie to było mniej bezpośrednie i trudniej to było zrozumieć… Właściwie 3 ostatnie komentarze nadają się do kosza :).

  18. ananda777
    Czer 09, 2014 @ 08:57:34

    A u tego pana jak jest z centrum mocy?bo wzbudza pozytywne odczucia mimo,ze z opisu dzialalnosci dziala w stylu awatara z Indii.
    https://braco-europe.tv/

  19. ananda777
    Czer 09, 2014 @ 09:00:31

  20. Marc
    Czer 09, 2014 @ 10:01:55

    „Dzięki Waszym pozytywnym, konstruktywnym wpisom poszerzają mi się horyzonty”.

    Właśnie się zastanawiałem czy warto, żebym pisał swoje przemyślenia. Bo może się wymądrzam albo coś. Tak tak już pracuję nad samooceną 😉

  21. SwiatDucha
    Czer 09, 2014 @ 17:06:30

    Vince:
    No i mam pytanko do autora – czy konstruktywne wpisy oznaczaja wpisy jedynie aprobujace dany temat czy jak ?

    „czy jak?” – masz nonszalancką postawę, masz bunt wobec mnie, co równa się brakowi szacunku. Pewnie uważasz że wolność = mówię co chcę.

    No sorki. to jest postawa symbiontów i tego tolerować nie zamierzam i już wiele razy to widzieli czytelnicy jak kasowałem takie wpisy a autora banowałem..

    A twój bunt jest twoją sprawą i nie mam zamiaru go leczyć, to twoja odpowiedzialność.

    Dodatkowo, chyba cię nie oświecę, jak przypomnę, że są TRZY postawy:
    aprobująca, neutralna [w tym akceptująca] i negatywna.

    I teraz podchodzisz mnie pseudo-logicznie stwierdzając: „jeśli nie mam być negatywny, to mam być aprobujący, tak?”

    No gościu [literalnie – gościu mojej witryny] chcesz mi wodę z mózgu robić tak kręcąc logiką? Bo oczywiście wygląda to na moją złą wolę, bo cię tak biednego przyciskam do muru przymuszając do aprobowania jakiegoś tekstu.

    kręcenie logiką aby mnie przedstawić w złym świetle
    – tego tu nie będzie.

    Jeśli nie przeprosisz za swoje wpisy – wylatujesz od razu.

  22. Marc
    Czer 09, 2014 @ 20:46:40

    Czy takie kręcenie logiką to kr przyczynowy? Pewna osoba tak mnie właśnie zakręcała.

  23. SwiatDucha
    Czer 09, 2014 @ 20:52:30

    Marc,
    każdy kr. to potrafi, niektóre tylko tyle, że robią jeszcze wyższe numery, tak, że nie muszą się odwoływać do wyjaśniania zawierającego takie kręcenie. Potrafią pokazywać sprawę przegraną jako wygraną, potrafią pokazać brzydkie jako interesujące, potrafią pokazać dobro jako coś zagrażającego itp.

    A tutaj jak widzę temat pokazał się wcale duży i niezwykły, może nawet dla iluś osób trudny.

    Nie sugeruję nikomu niczego aby coś zrobił, aby zmienił myślenie, proszę pamiętać.
    Każda wasza decyzja jest Waszą decyzją, każda wasza postawa jest waszą postawą.

    Takie niecodzienne tematy co prawda mogą trochę uruchamiać np. ciało bolesne, mogą wręcz niepokoić. Albo mogą uruchamiać tradycyjne, linearne myślenie i wzorce wyniesione z kultury.
    Albo mogą uruchamiać krokodyla, bo ktoś będzie się uważał za zagrożonego.

  24. Marc
    Czer 09, 2014 @ 21:14:01

    Dzięki. Jeszcze chciałbym zapytać. TRZY postawy:
    aprobująca, neutralna [w tym akceptująca] i negatywna. Można więc afirmować, że aprobuję siebie?

  25. Conchita
    Czer 10, 2014 @ 07:57:55

    Spokojnie Andrzeju, moje decyzje mogą wydawać się szalone, że zmieniam kierunek pod wpływem czyichś słów i oczywiście nikt nie chciałby za to brać odpowiedzialności. Ale to nie tak. Chcę po prostu znać podstawy swojej postawy, na czym jest oparta. Postawa z czegoś wynika, jeśli z niej rezygnuję (nawet w formie wewnętrznej deklaracji) to odsłania się to co pod spodem. Tu się akurat ładnie pokazało, że to całe inspirowanie to tylko głupie gadanie ;). Tak naprawdę jestem sobie i wypływa coś ze mnie a tworzenie do tego ideowej obudowy jest zbędne. Wyszło mi to tylko na plus, bo uwolniłam się od idei i czuję większą swobodę.

    Mam taką postawę 😀 żeby się nie bać konfrontować tego, co się pojawia. Bo to co jest to i tak będzie się przejawiać, a co zostało wymyślone i nadbudowane upadnie…

  26. Conchita
    Czer 10, 2014 @ 08:39:52

    Tak swoją drogą przyszło mi dziś do głowy, do czego w ogóle odnosi się nazwa dzieci indygo, w sensie koloru indygo. Po lekturze Newtona wychodzi, że tak:
    – dusze w świecie dusz mają swój kolor i że indygo już w zasadzie nie inkarnują,
    – dusze mają swoistą aurę, kolor którym świecą inny niż kolor duszy, zależny od cech, które aktualnie rozwijają
    – po wejściu duszy do ciała powstaje kolor aury inny od powyższych, gdyż w ciele jakoś te kolory łączą się z możliwościami ciała/umysłu, tu można mieć inny kolor główny aury, np. dziecko upośledzone z zaburzonymi kolorami aury może być zaawansowaną duszą, ale to się nie przejawi.
    Indygo mogłoby się odnosić do opcji drugiej lub trzeciej raczej niż pierwszej.

    Ludzie indygo prezentowani sią jako m.in. jako osoby nonkonformistyczne, konfliktowe, brutalnie szczere, z poczuciem wyższości, wiedzące lepiej, „Po prostu nie będą robić pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.” – cytat ze strony indygowców. Oczywiście to jest ukierunkowane na duchowość. Wszystko ma białe i czarne strony, może trochę zalatywać duchowym krokodylcem w czarnej wersji… W białej to byłby obrońca / reformator ludzkości…

  27. Conchita
    Czer 10, 2014 @ 10:24:44

    Ula, ja bym to niestety uogólniła: przerażające jest to, że wychodząc z jednej iluzji możemy wejść w drugą, chociaż wydaje się nam, że właśnie się wyzwalamy…
    Istoty obciążające potraktowałabym jako narzędzia iluzji, działają jeśli mają odpowiednie warunki. W buddyzmie mówi się, że istoty demoniczne (czy obciążające) przeżywają przerażenie, gdy człowiek budzi się z iluzji, bo rozpada się dosłownie ich świat, który jest zbudowany na iluzjach.
    Taki krokodyl: jak masz świadomość jego działania możesz dokonać świadomego wyboru zamiast podlegać automatycznie wpływom – Cor(leone) to ładnie pokazuje.
    Jednak biorę też pod uwagę opcję, że wybór jest pozorny, a prawda przekracza to wszystko.
    Postanowiłam wrócić do medytacji, może coś wysiedzę? 😉 😀

  28. SwiatDucha
    Czer 10, 2014 @ 10:28:15

    Marc:
    pytasz, czy można afirmować, że się siebie aprobuje. Treść afirmacji jest dowolna. Można nawet [o zgrozo!] „afirmować” coś przeciwko swojemu dobru.. Ale na szczęście w miarę rozwijania świadomości takie pomysły są natychmiast porzucane, bowiem coraz mocniej wiemy, o co nam chodzi w życiu.

    Aprobata dla siebie jest czymś więcej niż akceptacją. Dla osób, które wycierpiały wiele w dzieciństwie: odrzucenie, niechęć rodziców, brak aprobaty [„tato, a czy tak jest dobrze? pochwal mnie!”] takie afirmacje aprobaty dla siebie mogą być bardzo wartościowe [oczywiście gdy idą ku dobru własnemu i innych].

    Będą one wtedy uczyć Duszę tego, czego dotychczas nie miała możliwości się wystarczająco dobrze nauczyć.

    A tutaj inny tekst o zamknięciu czakr, bardziej nastawiony na rozwój osobisty:
    http://whitedevas.eu/?p=1147

  29. Elżbieta
    Czer 10, 2014 @ 13:26:37

    Weszłam na stronę podaną przez Ciebie Andrzeju, nie każdy temat mnie interesuje, ale moja dusza wyraźnie podskoczyła z podniecenia. Ciekawy blog…a ten Pan Dominik to czysty jest ?

  30. Marc
    Czer 10, 2014 @ 21:13:14

    Cor – nie afirmuj wbrew temu co myślisz.

    Chyba właśnie o to chodzi w afirmacjach, żeby zmieniać swoje niekorzystne przekonania. Częśto ich nawet nie widać i wychodzą dopiero w czasie afirmacji.

  31. SwiatDucha
    Czer 10, 2014 @ 23:50:16

    Elżbieta:
    Staram się nie opowiadać publicznie na tak zadane pytania, ale na twój mail poślę moje spostrzeżenia.

    A blog istotnie może być bardzo inspirujący!

  32. SwiatDucha
    Czer 11, 2014 @ 00:01:50

    Cor ma sporo racji [dobre wnioskowanie!]
    – warto najpierw ustalić, dlaczego jest tak jak jest [a czasami jest nie za specjalnie] i do tego nie potrzeba afirmacji zmieniających a akceptujących i przebaczających.

    A potem można zmieniać jak się dojdzie ze sobą do akceptacji.
    Przynajmniej taka kolejność wydaje się uzasadniona.

    Ale i Ty, Marc masz rację, że w odpowiedziach na af. zmieniające pojawiają się ciekawe przyczyny stanu obecnego.

    Tak czy inaczej – dobrze, że to piszecie.

  33. Marc
    Czer 11, 2014 @ 09:59:26

    – gdyby takie afirmacje działały to by byli sami bogaci – ilu ludzi naprawdę afirmuje?

    – Jeśli nie masz pieniędzy i piszesz godzinę dziennie, że masz to zadziała może po 10 latach takiego pisania a może nie zadziała wcale. – skąd wiesz? 🙂

    – To tak jak z mówieniem przez łzy, że będzie dobrze. – Oszukiwanie siebie to jedno a afirmacje to co innego. Według teorii afirmacji, jakbyś mówił systematycznie że JEST dobrze to by było.

    – Wg mnie żeby tak było trzeba przekonać duszę argumentami do nowego myślenia. Czyli afirmacje z argumentami. – pewnie są różne sposoby i pewnie u różnych ludzie różne działają. Podobno afirmacje to najszybszy sposób.

    – po to trzeba się pogodzić żeby nie wypierać – Nie widzę tego jako wypieranie ale odkrywanie, wychodzenie z ignorancji. Afirmacja – zdanie zawsze prawdziwe, czyli rozszerza się świadomość, widzę – aha tak to jest naprawdę. Jakby rzucać światło w ciemnym pokoju.

    A próbowałem też tak jak radzili w książkach i nie było żadnych efektów poza nerwami. – Mam wrażenie, że u mnie działa :), mimo, że na początku cały ten pomysł wydawał mi się trochę dziwny.

    Jeszcze jeden wymiar afirmacji:
    – gdyby takie afirmacje działały to by byli sami bogaci – A nie są? Np. 500 lat temu żaden król nie żył tak jak przeciętny „Kowalski” z prądem ogrzewaniem i ciepłą wodą. A ile osób widzi to bogactwo?

    Jeszcze jedno spostrzeżenie. Może warto zacząć od „Afirmacje działąją” 😉

  34. Conchita
    Czer 11, 2014 @ 15:34:00

    Nie rozumiem tego oświecenia, co to w ogóle miałoby być…? Rzeczy, stany przejawiają się naturalnie, karma zachodzi, interakcje zachodzą, wszystko odbywa się w polu świadomości – co ma się oświecić i w czym to miałoby się odbyć?

    Chyba jakiś świr wymyślił to oświecenie, by znaleźć swoich wyznawców.
    Albo te całe szaleństwa na planach astralno-mentalno-energetycznych, ludzie pokojarzyli to z drogą do oświecenia i lubują się w walkach o moc, kontrolę energii, możliwości… A to miejsce do samopoznania na poziomach indywidualnych – do snucia swoich snów.
    Zamiast gonienia za własnym ogonem powinny być lekcje w szkole o świadomości i karmie, w przystępny sposób podane, ze zwróceniem uwagi na współodczuwanie i psychoterapię, to by nie było tego całego zamieszania.

    Dobra, wiem , akceptacja się kłania 😉 .

  35. SwiatDucha
    Czer 11, 2014 @ 19:33:29

    Cor:
    > im bardziej komuś na czymś zależy
    wręcz to „zależy mi” samo z siebie dystansuje od osiągnięcia.. Ja mialem już niejedną nieprzyjemną sytuację, w której osiągałem swój cel… ALE… miałem ZEROWE poczucie satysfakcji z tego! I więcej, czułem, że właśnie osiągnąłem to coś dlatego, że pozbyłem się satysfakcji.. buuuuuuu….
    I gdzie tu sprawiedliwość :/

    Jednak żywiołowa radość zaangażowania – w niej nie ma „zależy mi” i z nią można różne sprawy osiągać.
    Tyle, że wiem, że nie zawsze i nie do wszystkiego nam tak żywiołowo się raduje Dusza..

  36. SwiatDucha
    Czer 11, 2014 @ 19:35:27

    Ula, mam wrażenie, że jakaś smutna ostatnio jesteś..
    Z tego, co piszesz, to tak emanuje. A że jednak dosyć tu dużo się dokładasz, to ja i to sporo odczuwam.

  37. Conchita
    Czer 11, 2014 @ 22:57:08

    Dla mnie brzmi niezdrowo pozbywanie się pragnień duszy. Bardziej podoba mi się akceptacja i zrównoważenie ich przez świadome ja. Przy akceptacji duszy z całym arsenałem te pragnienia jakoś wpasowują się w całość i nie ma tak, że dusza żyje tylko swoim pragnieniem, ale generuje całą symfonię motywów i odczuć, którego cząstką jest to pragnienie. Takie pragnienie też może być pozytywne, szczególnie pragnienie miłości, otwiera na innych i daje zrozumienie, że wokół w każdym jest podobne pragnienie miłości, co poprawia relacje i zwiększa odczucie wspólnoty.

    Zupełnie inaczej jest z pragnieniami destrukcyjnymi, tu wymagane jest leczenie duszy zrozumieniem i miłością, lepiej tego nie zostawiać…

  38. Conchita
    Czer 11, 2014 @ 23:10:31

    O??? O jakim związku mówisz? Zupełnie nie rozumiem…

  39. ananda777
    Czer 12, 2014 @ 08:03:42

    A dla mojej duszy i dla mnie to jest najbardziej konstruktywne pragnienie;).Destrukcyjne moga byc niewlasciwe zwiazki milosci i na takie moja dusza mowi stanowczo-nie.karmiczne zafiksowanie sie na niewlasciwej obecnie osobie moze spowodowac”wylewanie dziecka z kąpielą”, bo dusza lubi bliskosc,kizianie, mizianie,gawozenie z przyjazną duszą,odbicia milosci w czyichs oczach.To sa zdrowe i silne impulsy duszy,ktore to impulsy dusza wysyla do nas,zachecajac do odnalezienia bliskiej osoby.nasza rola jest swiadome rozroznic kto nadaje sie do tej roli,a kto nie-karmiczna negatywna czy skomplikowana przeszlosc.Mozna sie zafiksowac na osobie,z ktorą mamy wysoka czy idealna harmonie wibracji-naturalną badz kodowana w polowki.Natomiast harmonia uczuc i celow zyciowych bedzie rozbiezna i czystosc intencji do zwiazku tez bylejaka.Popytac siebie samego, czego chce od zwiazku,jakiego zwiazku pragne,czego nie chce,ulozyc z tego jakis dekrecik czy obrazek,przedstawic duszy,WJ i niech sie dzieje.Np.wcielenia w ktorych sie bylo trubadurem,bardem,blednym rycerzem,ktory to z nieszczesliwej niespelnionej milosci robil filozofie zycia moga doprowadzac do negacji zwiazku jako takiego,moga wyryc w pś.poczucie,ze milosc do osoby ktora sie kocha jest nieosiagalna a osiagalne sa tylko”folwarczne dziewki”;)

  40. Marc
    Czer 12, 2014 @ 08:14:48

    Cor.

    Pisałem, że afirmacje to zdania zawsze prawdziwe a nie wzięte z czapy. Jak początkujący częściowo się wzoruję na podpowiedziach doświadczonych osób częściowo kieruję własnym rozumem i intuicją. Weźmy np. afirmację Bóg mnie chroni. Nie wiem skąd Ci przyszło afirmować, że nie potrzebujesz związków. Mi się to wydaje wzięte z czapy, nieprawdziwe, szkodliwe i może prowadzić do jakiejś kołomyji ale to to moje osobiste zdanie.

    – Kiedy piszesz jakieś zdanie to konwencja tej metody automatycznie powoduje skupienie się na mentalnej treści, podczas gdy powinno się pracować z emocjami.

    I ta treść wywołuj emocje.

    – A już w momencie kiedy dusza jest silnie przekonana do jakiegoś wzorca czy pragnienia to rozpuszczenie go afirmacjami będzie niemożliwe. Przykładowo przekonuję swoją duszę, że należy pozbyć sie pragnienia związku i podczas wypowiadania pozytywnej treści emocje są skrajnie negatywne.

    Nie dziwię się, bo to moim zdaniem negatywny wzorzec sprzeczny z ludzką naturą.
    Należy się pozbyć – według kogo, w jakim celu? Należy to się zapłata za pracę i psu buda 🙂

    – Kiedy ostatecznie pogodzę się z brakiem związku i romantycznej miłości nie będzie potrzeby tego zmieniać bo ten wzorzec sam się rozpadnie.

    Brzi strasznie.

    – Chodzi o to, że jedno przekonanie jest powiązane z setkami innych więc lepiej dotrzeć do nich niż skupiać się tylko na jednym.

    Jakoś sobie nie wyobrażam zajmować się setkami spraw. Wglądy mogą może nawet na „masową skalę” same przychodzić ale żeby tak myśleć to zmienię, tamto zmienię na temat setek rzeczy to ja dziękuję.

  41. Marc
    Czer 12, 2014 @ 08:17:58

    Cor. Chyba źle Cię zrozumiałem. Nie chodzi Ci o rezygnację ze związków tylko z pragnienia związków po to aby naturalnie wejść w związek, zgadza się?

    No może jest to metoda. Ale myślę, że np. afirmacja z łatwością wchodzę w satysfakcjonujący związek by to właśnie mogła zrobić.

  42. Conchita
    Czer 12, 2014 @ 08:53:29

    Sprawa niełatwa… Szczególnie gdy ktoś ma sprzeczne programy karmiczne z różnych wcieleń. Wcielenia pustelnicze też nie pomagają, związek miłosny jawi się jako niemożliwy, a nawet narzędzie kontroli i obciążenie związane z zajmowaniem umysłu ziemskimi sprawami, podczas gdy dusza woli działać w zupełnie innym trybie. Jednak dokładane ciężary sprawiają, że niewiarygodnie rośnie motywacja do wyzwolenia i wolności wewnętrznej, staje się to kwestią przeżycia. To przeżycie odnosi się do duszy, która jest gotowa wycofać się (w sensie ucieczki psychicznej o której mówi Deyev), gdyby jakość przeżyć była na jednostajnie niskim poziomie.
    Na szczęście to wszystko można przepracować, uwolnić programy, pokazać duszy ich dalszą nieadekwatność do sytuacji i blokowanie przeżyć 🙂 .

  43. Conchita
    Czer 12, 2014 @ 09:45:53

    Ula: To jest bardzo dobre i wyzwalające, co piszesz, to jest postawa w stylu zen (chociaż to nie ma znaczenia – nazwa, bo chodzi o prostą realizację tego co jest i się pojawia, bez wewnętrznych ucieczek i zasłon dymnych. Zauważ, że wychodzisz poza poziomy, o których rozmawiamy).
    To jest postawa po przejrzeniu i nasyceniu pragnień doświadczania duszy, bo tu dusza oddaje pole czystej świadomości i przejawom.
    Jest mi bliska ta postawa, ale bardziej w duchu dzogczen – doświadczaj dużo i w pełni (bez odpychania i przyciągania) i patrz na pustkę samsary i nirwany, bo są tym samym.
    Więc te wszystkie zawirowana, chaos, ukryte treści duszy też są fajnym materiałem do ich doświadczania.
    Nie wiem czy wyraziłam się dobrze, a w zasadzie wiem, że nie. Powiem to inaczej: jest światło i cień. Stoisz w świetle i mówisz do tych w cieniu: chodźcie, zostawcie te cienie, tu jest piękne światło, tak prosto i przyjemnie. A ktoś w cieniu może sobie pomyśleć, no tak – jest fajowe światło ale ciekawy/a jestem co to jest ten cień, co mi się przydarza, jak to działa, że się pojawia, z czego się bierze, bo w tym bierze udział część mnie.
    No – teraz to chyba lepiej nakreśliłam.

  44. Marc
    Czer 12, 2014 @ 14:53:32

    Cor. Tak napisałem właśnie, że różne rzeczy pomagają pewnie różnym ludziom. Osobiścię próbuję różnych metod. Twoja też mi się wydaje godna uwagi.

  45. Conchita
    Czer 12, 2014 @ 23:01:28

    I nic już nie może być powiedziane (bo i po co..?). I o czym będziemy rozmawiać, a naprawdę fajnie się rozmawia…

    Jesteś? Jestem. Też bywam, jakbym była, potem nie jestem i znów jestem i nic się nie zmieniło :). Czapka pojawia się i znika, bo nie jest prawdziwa. Pojawianie się czapki i mocne naciąganie na oczy może niepokoić, prowokować myśli, emocje i nawet działania :), ale ostatecznie nic to nie zmienia, więc nie ma się czym martwić.

    Niektórzy nie mają już czapki nawet w największe mrozy, podziwiam i szanuję. Jeśli już nie korzystasz to nic Ci więcej nie trzeba….

  46. ananda777
    Czer 13, 2014 @ 07:58:37

    Tak czasami bywa. Okoliczności życia sprowadzają nas do miejsc lub środowisk w których źle się czujemy. Trwanie w niewygodnej sytuacji często ciągnie się latami. Umysł przyzwyczaja się i tkwimy tak bez końca. Jakby z przyzwyczajenia. Wydaje nam się, że musimy w tym przebywać, że „taki już jest nasz los”.

    Przepraszam, ale guzik prawda. Ktoś kiedyś powiedział „Jeśli myślisz, że nic nie możesz zmienić, zmień myślenie”. Całkowicie się z nim zgadzam.

    Zrobiono kiedyś taki okrutny eksperyment. Wsadzono żabę do naczynia z wodą, które następnie bardzo powoli podgrzewano. Robiono to na tyle wolno, aby żaba przyzwyczajała się do ciągle podnoszonej temperatury. Miała możliwość opuszczenia wody, ale nie zrobiła tego. Po jakimś czasie woda była już tak gorąca, że biedna żaba się ugotowała. Kiedy inne żaby wrzucano od razu do wody, która zdecydowanie mogła by im zaszkodzić, od razu z niej wyskakiwały.
    Nie bądźmy tymi żabami, które dzień po dniu, miesiąc po miesiącu przyzwyczajają się do czegoś, co im kompletnie nie służy. Wyskakujmy z tego, co jest dla nas szkodliwe, co powoduje, że nasze ciało cierpi, a życie zmienia się w powolną agonię.

    W każdej chwili możemy zadać sobie pytania: czy to co robię, czy tu gdzie jestem jest tym, co mi służy? Czego się boję na myśl o opuszczeniu tego miejsca, sytuacji, ludzi? Czy konsekwencje mojej zmiany naprawdę będą zagrożeniem dla innych? A może jestem tak zasiedziały lub zasiedziała w niewygodzie, że już przestaję to zauważać i tylko moje ciało czuje się z tym coraz gorzej?

    Nie jesteśmy żabami, mamy do dyspozycji potężne narzędzie, którego możemy używać bez ograniczeń. To nasza ludzka świadomość. Rozejrzyjmy się dookoła i róbmy z niej najlepszy możliwy dla nas użytek. A jeśli z naszej perspektywy czegoś nie widać, zawsze możemy poprosić kogoś, aby pomógł nam zobaczyć nasze życie w innym świetle. Zmiana perspektywy często wiele wnosi. Życzę Wam Kochani energii i siły do zmiany wszystkiego, co Wam nie służy. Naturą Wszechświata jest ciągła zmiana, a my jesteśmy jego częścią. Zmiany to puls niekończącego się życia. I to jest jego największą siłą. -znalezione na Facebooku wczoraj

  47. ananda777
    Czer 14, 2014 @ 11:09:13

    Conchita,jak odbierasz tego pana?Ja nie potrafie ocenic,zwlaszcza meskiej energii(choc u niego duzo kobiecej),ale na innym portalu,gdzie panuje duza nieufnosc do roznych pomocnikow Boga,ten akurat pan jest sympatycznie postrzegany.Jeszcze dzis sie pojawia na zywo o pelnych godzinach do 15-tej.https://braco-europe.tv/

  48. Conchita
    Czer 14, 2014 @ 21:45:06

    Za pierwszym razem gdy wskazałeś tą osobę to patrząc na zdjęcie bardzo pozytywnie, pięknie go odczułam, jakby miał otwarte/ zrealizowane duchowe serce, to na które wskazywało niedawno WJ. Dziś jak trafiłam na tej stronie na czas, gdy patrzył (jakieś 2 minuty), to nic specjalnego nie poczułam. Więc chyba trzeba być na to otwartym, w odpowiednim nastroju, albo co? 🙂

  49. ananda777
    Czer 15, 2014 @ 08:55:17

    Dzieki-on tez moze miec swoje nastroje;)swoja droga fajne slowo nastroj-nastroic sie;)

  50. conchittta
    Lip 17, 2014 @ 11:03:54

    Sama sobie usunę czakramy. Nie ma mowy, żeby ominęła mnie taka zabawa. Dusza nie bez powodu trochę kręciła, chociaż jest na tak, bo owszem jest za usunięciem czakramów, ale chce to zrobić sama z WJ! 🙂 Chcę to zobaczyć na własne niefizyczne oko :). Jest to idealny moment… 😀 😀 😀

  51. ananda777
    Lip 17, 2014 @ 12:14:34

    Conchitta-Ty to nawet bez czakramów jestes fajna;))

  52. conchittta
    Lip 17, 2014 @ 13:23:46

    A Ty za to piękny! Nie podrywam Cię, jakby co 🙂 , jakoś w umysle pojawiła mi się błękitna postać promienująca czystością, pogodą ducha i równowagą. No taki anioł jakby…

  53. ananda777
    Lip 17, 2014 @ 21:18:29

    No ja jestem z upadlych aniolkow z linii niebieskiej;)ale zeby od razu czysty to nie;)).ale dzieki-tosmy sobie dogodzili;)

  54. SwiatDucha
    Lip 18, 2014 @ 11:19:13

    W tej chwili troje moich znajomych wykonało ten ruch – zamknęło i usunęło czakramy na rzec Centrum Energetycznego.

  55. Elżbieta Laur
    Lip 19, 2014 @ 07:19:39

    Przyznam, że mam mieszane uczucia co do tak radykalnego posunięcia. Z jednej strony ciekawość a z drugiej pytanie – jak się to ma do naturalnego oświecenia ?
    Będę wdzięczna za relacje od osób które usunęły sobie czakry. Co się zmieniło ?

  56. conchittta
    Lip 20, 2014 @ 10:27:56

    Ela, usuwałam i usunęło się odczucie czakramów (wolę tak bezpieczniej napisać). Jest różnica w energii, płynie nieustannie łagodna energia z centrum i ustały negatywne wpływy otoczenia. Czuć wyraźniej WJ. Wzbogaciło się doświadczenie wewnętrzne, że można po prostu siedzieć i kontemplować (chociaż to może być moja specyfika, bo może u innych objawiać się inaczej). Spadło zapotrzebowanie na kawę (!) – przez kilka dni jej praktycznie nie piłam, bo zapomniałam (jak jest fajna energia to nie trzeba się pobudzać).
    Jak to się ma do oświecenia? Nie wiem. To jest raczej zmiana energetyczna.

  57. Elżbieta Laur
    Lip 20, 2014 @ 11:18:14

    Dzięki. Jeszcze pytanie odnośnie tego: „ustały negatywne wpływy otoczenia”.
    Czy chodzi o to , że przestałaś odbierać w sposób negatywny (cokolwiek to znaczy) to co dzieje się na zewnątrz ? Możesz dać przykład ?

  58. conchittta
    Lip 20, 2014 @ 21:50:11

    Niekorzystne, coś zaburzające, jeśli razi Cię słowo „negatywne”, pewnie nie powinnam używać słownictwa oceniającego. Dużo by pisać, ale jak jesteś empatyczna/ sensytywna to wiesz o co chodzi, a jak nie to i tak nie da się opisać. Może nie ustał wpływ, ale zmienił się, jest łatwiej.

    Poza tym jakoś nie wiem czemu spadła mi potrzeba dokładnego wyjaśniania, wcześniej dość silna… Zupełnie tego nie rozumiem…

  59. conchittta
    Lip 22, 2014 @ 10:37:54

    To całe pisanie ułomne jest i tworzą się nieporozumienia i spory, zupełnie niepotrzebnie. Dzielić niepodzielone. Co to znaczy „moje”? Co jest „zewnętrzne”? I o czym my tu…? 😉

  60. conchittta
    Lip 22, 2014 @ 13:22:18

    Fajnie się gada, ale skoro się już bezpośrednio zwracasz…

    Jaka będzie Twoja następna myśl, skoro Ty jesteś twórcą? Pokaż mi twórcę tej myśli, zamiast samej myśli o „ja” i „moje”? Kto ma ochotę i z czego wynika ochota lub jej brak. Wybrałaś/ stworzyłaś tą ochotę, że jest ona Twoja? Jak i kiedy stworzyłaś swoją ochotę do pisania? Jeśli nie stworzyłaś, to czemu piszesz, że ją masz i jest Twoja…?

    Nie wymaga to odpowiedzi, raczej refleksji…

    I tak samo z całym tym „moim” tworzeniem w tym temacie… Pasuję i odpuszczam, świadomość sobie poprzejawia coś innego 😉 .

  61. conchittta
    Lip 22, 2014 @ 13:30:40

    PS. Jak wyczułaś intencję mojej duszy, że nie chce kontynuować tematu, skoro nie ma wymiany niefizycznej i odzwierciedlasz tylko „Twoje” wibracje…? Nie wynikało to z tekstu, zewnętrznie wskazywałam na brak wzajemnego zrozumienia.

  62. ananda777
    Lip 30, 2014 @ 08:42:06

    Ciekawy film,ktory przy okazji tematu-dualnosc a jednosc-daje argument za zamknieciem czakr,ktore sa zaangazowane w konflikt i przez to traca energie



  63. ananda777
    Sier 28, 2014 @ 20:38:53

    Kwestionowane jest takze naturalne pochodzenie reinkarnacji i czystosc intencji przewodnikow duchowych,namawiajacych do ponownego wcielania sie-

    https://krystal28.wordpress.com/2014/08/25/jak-opuscic-system-reinkarnacji/

  64. SwiatDucha
    Sier 29, 2014 @ 20:49:11

    Dzięki Ananda za łącze, będę patrzeć co tam jest.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: