Czy potrzebuje pan/pani symbionta?

 

Tak ze dwa miesiące temu miałem ciekawą propozycję.

Ciekawą nie z powodu korzyści, które mógłbym odnieść, ale ze względu na treść propozycji.

Miałem powiedzmy trochę spokojniejszy okres, pooczyszczałem się z białych energii i byłem raczej w stanie spokoju.

Niemniej w życiu miałem obszar, który trochę mi jednak dolegał, przeszkadzał.

No i pojawiła się propozycja.

„Wiadome siły”, że tak je nazwę, zaczęły mnie inspirować swoimi energiami, że może bym chciał odczuwać taki fajny spokój i może bym chciał odczuwać więcej kontroli nad moim życiem, i może bym chciał łatwiej sobie pożyć?

Na początku tak nie za bardzo wiedziałem, co się dzieje. Ale też nie panikowałem, bo sprawa była bardzo spokojna i subtelna, bardzo grzecznie podana, jak na tacy. Bez żadnej nachalności.

Po prostu w moim obszarze energetycznym pojawiły się opcje przeżywania, które Dusza mogła wybrać, a których przedtem nie było.

Przez kilka dni jakby kątem oka się przyglądałem, co to się dzieje i jakież to energie mi to tak łaskawie proponują takie rozwiązania.

Nic nie było ich widać, można było się ich co najwyżej domyślać.

Po prostu „wstrzykiwane” były energie spokoju i takiej sprawczości bezwysiłkowej..

No pięknie, mówię, miód i orzeszki.

Ale trochę już potrafię myśleć, więc zacząłem pytać się siebie sam, cóż z tymi energiami, z tą pozycją, z której bym ewentualnie miał funkcjonować się ma wiązać. Bo przecież jak zmienię punkt zboru [punt świadomości, przeżywania], to nie tylko się zmieni świadomość, ale także się zmienią pewne efekty, coś z tego będzie wynikać, że akurat tak się czuję, a nie inaczej.

I okazało się, że oto właśnie proponowane jest mi takie odrealnione rozwiązanie, które owszem, jak najbardziej bierze pod uwagę moje osobiste przeżywanie, ale przeżywanie, odczucia innych osób – już nie. „Łaskawcy” [że tak nazwę energie mi to proponujące] dawali mi piękną wolną rękę, ale jakby zapominanie o innych osobach, innych ludziach było wliczone w sam deal [układ].

Tak do siebie mówię – oj, coś mi to przypomina.. Bardzo mocno mi to coś przypomina. Czyżbym miał właśnie proponowanego symbionta? Bo tak wychodziło, że wszystkie znaki na to wskazywały.

Jak się tak zastanowiłem, to szybko Dusza odpowiedziała odejściem od tych [jakże kuszących] propozycji. Już się nauczyła, dzięki przewodnictwu mojego Świadomego Ja, co to oznacza taka postawa energetyczna i czym ona skutkuje. Fajnie, miała propozycję, ale nie skorzysta – sama się odsunęła od tych energii proponujących i odsunęła się od proponowanego punktu zboru.

Po czasie się zastanowiłem, z jakiego poziomu to była propozycja. Jako, że dużo działam na poziomie przyczynowym [analizuję przyczyny i skutki] ta zachęta mogła być z poziomu przyczynowego, tak aby wziąć symbionta z tego poziomu. Jest to już poziom dosyć zaawansowany, a więc Dusza by się nie wstydziła ;-), a jednocześnie nie jest to poziom pretensjonalny [Dusza uważa, że tak można nazwać poziom buddialny czy atmaniczny, gdzie ludzie „nie wiadomo co” przeżywają, przewraca im się w głowach itp].

A więc propozycja była szyta na moją miarę, dobrze stargetowany produkt, mógłby powiedzieć marketingowiec.

Niestety, siły ciemnej strony nie znalazły tym razem posłuchu. Pamiętam, jak w dzieciństwie moja Dusza odpowiedziała na takie propozycje pozytywnie. Też miała takie podpowiedzi, przyszły jak miałem ok. 8-9 lat. Odczuwałem jak przedstawiane mi są „slajdy energetyczne” 0 treści takiej: „jaki fajny jest świat, jak można pożyć, podoświadczać, pobawić się!” A że byłem jako dziecko, mimo otoczenia kr. nadal ufającym, że świat jest po to, aby dobrze się bawić, żeby się cieszyć, to już trochę się załamywałem pod naporem symbiontów mamy i wejść innych osób. Tak więc tak pozytywne wizje chciałem pochwycić i się ich trzymać.

Tak, „energetyczne slajdy” zachęcające do wzięcia symbionta wyglądają jak reklama, są naprawdę bardzo pociągające!

I ledwo wzięła symbionta, to moja mama zaraz poczuła się zagrożona i jak na mnie naskoczyła! Jej symbionty dobrze wybijały mi z głowy tą decyzję – i Dusza się rakiem z tego wycofała. Zamiast tego – pokonana, zbita, potłuczona i z poczuciem stłamszenia, mocniej jeszcze poszła na stronę białą.

W rodzinach obserwuję dosyć często, że młode pokolenie próbuje dominować nad rodzicami z pomocą wzięcia „wyższego” symbionta [jeśli dziecko stoi po stronie ciemnej]. Albo dzieci próbują obronić się poprzez silniejsze przylgnięcie do strony białej [jeśli ich Dusze mają do tego inklinacje].

Moja Dusza raczej była po białej stronie, stąd wybicie jej z głowy symbionta było raczej do zrobienia, nie stawiała się za bardzo. Po latach to zaskutkowało zebraniem przeze mnie srogich pogryzień i stąd płynącego poczucia skrzywdzenia, urazy, gniewu, czy wręcz bezradności. Tak kończą DDA, które nie mają tyle „przebojowej siły”, aby się mocno bronić.

Tak więc, po latach przyszły wspomnienia tamtych chwil. Siły ciemne nie próżnują, szukają kogo by przekabacić. Ale na dzisiaj już chyba mnie nie podejdą.

 

Przypomina mi to cytat z Biblii:                          

„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie!
Przeciwnik wasz, diabeł,
jak lew ryczący krąży
szukając kogo pożreć”. (1P 5,8)

 

Siły ciemnej strony nie próżnują, jak są głodne, to szukają, kogo by oszukać. Ale też szukają swoich „przedstawicieli” na Ziemi, w materii, aby mogli mieć tu wtyczki i pobierać z tej gęstości energie.

 

Ostatnio mnie zapytała znajoma: jak można odróżnić połączenie od WJ od połączenia z opiekunem kr.?

Zacznę od opisu efektu, jaki daje.. upojenie alkoholowe. [dla porównania].

Z tego co wiem [także z własnego doświadczenia ;)], osoba pod wpływem alkoholu odczuwa wokoło siebie jakby „bańkę niedostępności” – osoby wokoło wydają się dalekie, nieostre energetycznie, jakby nieobecne. [to ułatwia też chamskie zachowywanie się wobec otoczenia, bo jak nie czuje się, że ktoś wokoło jest, to wodze świadomości można poluzować]. Drugi efekt to odczuwanie „napompowanego ja”, jakby osoba napita stawała się nagle bardzo mocno istotna, ważna – przynajmniej dla samej siebie. Ten efekt także pozwala pijanemu/pijanej większe nieliczenie się z otoczeniem i wspiera chamstwo.

Taki efekt ma alkohol.

Jak się możesz domyślać alkoholizm jest wspierany przez kr. astralnego, a te zachowania niezmiernie go cieszą.

Więc zacznijmy od odczuć z połączeniem z opiekunem kr.
Jak odczuwam próby takiego połączenia, to odczuwam mniejsze zaangażowanie w sprawy otoczenia, większy spokój [cool], mniejsza wrażliwość i mniejszy poziom uczuć.
Dodatkowo połączenie z opiekunem kr. od razu tworzy „przestrzeń sukcesu” wokoło osoby zaopiekowanej przez O.kr. Osiąganie różnych spraw nagle wydaje się bardzo proste. „Zaginana jest” przestrzeń na wysokich poziomach. Taka osoba nagle ma o wiele większe możliwości, nagle świat się układa według jej pragnień, dostaje kontrakty, staje się atrakcyjna, wręcz pożądana.

I na ostatek, jak odczuwam połączenie z WJ to jednocześnie odczuwam zwiększenie wrażliwości [zwłaszcza na energie] oraz zwiększenie uczuć [nie emocji, nie podwyższenie emocjonalności, drżączki, czy czegoś podobnego, ale głębokich uczuć].
Efektu bezpośredniego wspomagania sukcesu nie występuje.
Natomiast dzięki wejściu w połączenie z WJ pojawiają się nowe, niezwykłe wglądy w rzeczywistość.  Pojawiają się takie inspiracje, których nie byłoby bez tego. Nie są to inspiracje, których skutki są bezpośrednio odczuwalne w materii. A jednak te inspiracje wspierają relacje między ludźmi, rozpoznanie świata takim jakim on jest itd. Bardzo to się przydaje w rozwoju duchowym.

Advertisements

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: