Obciążenia Dusz o różnym wieku

Żyjemy w czasie, który można by nazwać czasem zespolenia, zjednoczenia, integracji.

Już nie wystarczają nam nauki duchowe, sama prosta joga, bądź religia. Potrzebujemy psychoterapii, ponieważ odczuwamy siebie wewnątrz i mamy relacje z innymi osobami, relacje, które chcielibyśmy poprawić.

Nie wystarcza nam proste opisywanie psychiki jakie daje psychologia, określenia w liczbach i tabelkach uważamy za bezduszne i nie oddające sedna sprawy.

Potrzebujemy zjednoczenia psychiki i Ducha. Zjednoczenia nauk Wschodu i Zachodu. Czerpiemy z obu źródeł jednocześnie.

Nie jest to prosta sprawa. Prostą sprawą było działanie w każdej z tych domen, tych obszrów bez uwzględniania drugiego. Dopiero integracja tego, co przemijające i tego, co nieprzemijające jest złożona. Już nie można bezkrytycznie podawać cytatów z de Mello bądź jakiegoś mistrza zen, bo nie uwzględniają one Duszy i jej stanu, jej złożoności. Tak samo „prosta” psychoterapia może nie wystarczać, może nie dawać satysfakcji ani poczucia zmierzania w konkretnym duchowo kierunku, może nie przynosić zrozumienia.

Na szczęście żyjemy w czasach zmian, w czasach połączeń, gdy Hellinger uwzględnia Wiedzące Pole [Dusze] w systemie psychologicznym, gdy Arnold Mindell wskazuje na procesowość tego, co się z nami dzieje, gdy Leszek Żądło działając w przedłużeniu tradycji jogicznej uruchamia mocne narzędzia oczyszczania karmy i mówi, że bez osobistego oczyszczania się nie ma co marzyć o wyższych stopniach duchowości, urzeczywistnienia.

Poniższy tekst wiąże wiadomości o Duszach i ich wieku z wiadomościami o obciążeniami, które [w podstawowym wydaniu] są od długiego czasu znane w psychologii, chociaż inaczej nieco pojmowane, mniej duchowo.

Urzeczywistnienie takiej wiedzy, powiązującej biegun Ducha i biegun psychiki wydaje się być Tao naszych czasów.

Dusze o postawie Yang i Dusze Yin

W zależności od Wieku Duszy jej postawa zmienia się od Yang dla młodych Dusz, do Yin dla Dusz starych.

[link do tekstu o wieku Dusz, jak nie wiesz o tym wiele]

Dusze młode są najbardziej ekstrawertyczne, a zarazem najbardziej aktywne [Yang].
I te Dusze mają największe zewnętrzne osiągnięcia, najlepiej sobie radzą w świecie przejawionym. Same kreują nowoczesne środowisko, które często nie bierze pod uwagę życia człowieka, tylko idzie na przód z postępem technicznym, cywilizacyjnym.

Dusze stare są najbardziej współczujące, empatyczne, a zarazem najbardziej receptywne [Yin].
Te Dusze mają zaś największe wewnętrzne osiągnięcia, największe urzeczywistnienie duchowe. Acz często nie radzą sobie w nowoczesnym środowisku.

Tak samo zmieniają się dla Dusz typowe obciążenia, które są przez nie brane.

[link do strony o obciążeniach, jeśli nie wiesz o nich, najpierw czytaj to]

Proszę pamiętać, że w każdej fazie brania obciążeń można rozpocząć i kontynuować z sukcesem proces oczyszczania obciążeń duchowych. Na każdym etapie rozwoju zyskujemy przez to coś wartościowego. Ale także każde obciążenie może się przysłużyć powiększeniu się obszaru świadomości, więc też nie ma co naszych cięższych doświadczeń postrzegać zupełnie negatywnie. W końcowym rozrachunku, w porównaniu ze Źródłem Wszystkiego wszystko składa się na powrót do Niego.

Dusze z symbiontem

Dusze niemowlęce i młode mają postawę bardzo aktywną wobec życia. „Im się chce” możnaby powiedzieć. Takie Dusze nie przeżyły jeszcze zbyt wiele i ciągle ciągnie je ku kolejnym aktywnościom. A że nasz świat jest bardzo pozytywnie nastawiony do aktywności, to promuje takie Dusze. Proszę zobaczyć, jaką estymą cieszą się w Polsce Stany Zjednoczone i sami Amerykanie. Zresztą nie tylko w Polsce. W USA żyją w dużej części Młode Dusze albo nawet Niemowlęce Dusze, przez co mają dużą aktywność osobistą.

Amerykański Sen jest ideą osiągania osobistego sukcesu. I tamte Dusze zarówno same wykształciły tą ideę, zgodnie ze swoimi preferencjami, jak i działały w niej ramach i osiągały te sukcesy. Jest to działalność Yang, czyli aktywna, przedsiębiorcza. Ludzie mówią, że Amerykanin jest w stanie „sprzedać wszystko” i „zatrudnić się do każdej pracy”. To z tamtąd pochodzi powiedzenie, że żadna praca nie hańbi. I rzeczywiście, najprostszy pucybut jest uznawany za osobę zarabiającą pieniądze. Może ta funkcja nie jest upragniona, natomiast jest uznawana za kolejny sposób na zarabianie, z którego można awansować zaraz dalej.

Obciażenia Dusz młodych to zwykle obciążenia typu symbiont, czyli obciążenie yang. Dusze wybierają symbionta ponieważ wspomaga je w ich dążeniach, umożliwia ileś spraw. Niestety także infantylizuje całą sprawę, postawy danego człowieka. Ktoś z kr. staje się podobny do aktywnego, acz umiejętnego dziecka. Jednakowoż, odmiennie niż by się można było spodziewać, w jego aktywnym umyśle są przestrzenie mocno zaniedbywane. Wystarczy wspomnieć obszar samoświadomości i odpowiedzialności. Te sprawy są zaniedbywane przez młodsze Dusze z symbiontem.

Dusze z wejściem

W krajach, w których wcieliły się Dusze starsze już jest o wiele więcej sentymentu. Polska można powiedzieć jest w pewnej części w przejściu pomiędzy Duszami starszymi a starymi. Tutaj wiele osób ma dużo sentymentów i resentymentów [czyli Ciała bolesnego]. Owo Ciało Bolesne zdążyło się już ukształtować i mocno wpływa na ludzi, popychając ich do przeżywania bolesności, dyskomfortu, żalów, pretensji, gniewu, czy nawet wściekłości.
Starsze Dusze już mocno działają na wibracjach emocji, a mniej w świecie zewnętrznym. Jednak nadal nie wychodzą poza siebie, poza oglądanie swojej osoby. Takie osoby nie umieją jeszcze żyć prawdziwie współczująco. Owszem, czują już wibracje miłości i przywiązują do niej wagę, natomiast ich osobowość jeszcze jest skupiona na sobie. I prawdziwej empatii nie potrafią tak łatwo osiągać.

Te postawy są więc o wiele bardziej Yin, niż postawy Dusz niemowlęcych, dziecięcych i młodych. Osoby o Duszach starszych nie mają już takiego napędu na zewnątrz, więcej uwagi poświęcają sprawom emocji, relacji. Stąd też w Polsce tak silny ruch religijny i ugruntowane postawy religijne.
W USA religijność jest typu dziecięcego, a w Polsce typu zaangażowania matrony. Oczywiście, że tutaj energie związane z religijnością są cięższe i bardziej przytłaczające. [co prawda już zauważyłem ileś młodych Dusz wcielonych w Polsce, które wcześniej mieszkały w USA i np. uczestniczyły w przewrocie hippisowskim, albo miały podobnie swobodne i narkotyczne postawy.

Obciążeniem mocno związanym z nieco starszymi Duszami jest Wejście. To wejścia wspierają starsze panie w bezdusznym oskarżaniu młodych ludzi [ponieważ wejścia walczą z symbiontami, które tacy młodzi mają].
To wejścia wspomagają rzucanie klątw przez takie panie, którym się nie podoba otoczenie. [proszę się nie zżymać, wejścia są typowe dla kobiet, dla elementu Yin]. Nie bez przyczyny nawet księża się śmieją, że mają „kościół żeńsko-katolicki”.

Dusze – ofiary pogryzień

Dusze starsze są już wrażliwe na innych. Ale też na siebie.

Takie Dusze przyjmują obciążenia odpowiednie do swojego wieku, tym razem już z cyklu bycia ofiarą. Mogą to być pogryzienia, czyli ofiara żerowania symbionta. Tutaj Dusza, nadal nie rozwiązawszy swoich kłopotów ze swoim losem, próbuje pokazać „jaka ona jest biedna”. Ma poczucie skrzywdzenia, i dokładnie pokazuje palcem symbionta jako swojego krzywdziciela.
Jest to oczywiście kolejne stadium karmiczne, nie zaś droga do oczyszczenia. Wskazywanie krzywdziciela dobrze robi na zyskanie świadomości, natomiast samo to nie jest leczące. Nie należy co prawda odwodzić osoby pokrzywdzone od poczucia skrzywdzenia – ich doświadczenia są prawdziwe i bolesne.

Neofici duchowi potrafią mówić [za inspiracją ciemnej strony] – całość odpowiedzialności należy do ciebie, więc się za siebie weź. Idea piękna, acz nie do końca prawdziwa. Żyjemy w świecie w którym istnieją ogromne ilości połączeń energetycznych, zwłaszcza pomiędzy osobami bliskimi. W rodzinach tworzą się wręcz Dusze Grupowe, które nawet uniemożliwiają życie pojedynczym osobom na swój osobisty, wybrany sposób. Dopiero nowoczesna cywilizacja stawia na uwolnienie się człowieka z dominacji klanu i rodziny. I w tym prym wiodą.. dziecięce i młode Dusze .. z USA, Europy Zachodniej.

Tak więc niewiele osób może poszczycić się niezależnością energetyczną. A upieranie się, że czyjś los zależy wyłącznie od decyzji jego osobowości jest tezą demoniczną, ponieważ wprowadza w ślepy duchowy zaułek. Taki człowiek nie jest w stanie się oczyścić poprzez samą decyzję osobowości, natomiast jego Dusza pięknie będzie zbierać poczucie winy za to, że pomimo wysiłków oczyszczenie nie zachodzi.

Samo pomyślenie, rozmyślenie o niezależności od innych osób nie jest równe temu, że ona zaistnieje. Oczywiście, można o tym pomyśleć, ba, można nawet o tym pisać całe traktaty.
Można natomiast mocno się okłamać i narobić sobie karmy, nie uwzględniwszy owych połączeń energetycznych, które istnieją między ludźmi. Im starsza Dusza, tym silniejsze są takie połączenia. I tym bardziej owi „życzliwi” będą wskazywać na przykłady z USA, że „jednak można”.

Co mogą młode Dusze w USA to niekoniecznie mogą nadal stare Dusze z Europy. Ale idea urawniłowki, prostego porównania jest tak zachwycająca! że wiele osób się daje na to nabrać. Czyta tłumaczone książki z USA i „na żywca” próbuje stosować. I znowu – pojawia się wewnętrzne poczucie winy, rozczarowania i metodą i sobą, „bo to nie chce mi działać!”

Z bycia ofiarą [z pogryzień] i z nadmiernych podłączeń energetycznych można się oczyszczać. Jak to mówią: wszystko można, tylko z wolna i z ostrożna. Radykałom, rewolucjonistom ta ścieżka się nie spodoba. Jednakże jest to ścieżka stabliności, harmonii. ścieżka środka. Jest to droga uszanowania zarówno swojej Duszy jak i Dusz innych.

Dusze starsze mogą więc być pogryzione przez sybionty. I takie poczucie krzywdy [w ciele bolesnym] aktywnie wspiera pogryzienie. Stąd możne być ono nieuleczone poprzez całe lata. Dopiero wzrost świadomości osobistej daje możliwość realnego oczyszczenia się z tej postawy krzywdy, oraz z pogryzień.

Dusze wybierające zatrucia

Dusze najstarsze są najbardziej receptywne, najbardziej empatyczne.

Dusze najstarsze zwykle przyjmują też najcięższe obciążenia. Oczywiście nie jest to ścisła reguła, ale jest to zauważalna tendencja. Tak więc, jeśli Dusza nie uruchomiła skutecznego oczyszczania się wcześniej, to gdy już jest stara będzie ciążyć ku byciu zatrutą poprzez wejście. Stara Dusza już sama z siebie nie ma zbyt wiele motywacji do działania, do aktywności [wyjątkiem są tu jedynie lata młodzieńcze]. A jeśli jest poobciążana, to osuwa się w niechęć do życia. Bycie zatrutą od wejścia nie jest jedynym „pomysłem” na takie hamowanie funkcji życiowych. Miałem dwie znajome, które już nie żyją, a miały Dusze w takim wieku. Jedna sama systematycznie „załatwiła się” nikotyną, paląc papierosy i zmarła na raka. Druga zaś poszła w trudne tematy duchowe, ustawiła się jako ofiara sił duchowych, które były silniejsze od niej i jej Dusza stwierdziła, że już nie ma jak żyć. I straciła życie w wypadku drogowym. Wcześniej jednak fantazjowała na temat śmierci, odejścia, miewała kontakty z duchami i była zainteresowana takimi wibracjami.

Bycie zatrutą Duszą [przez wejscia] jest więc dosyć typowym sposobem na zatruwanie życia. Dusza robi to sama sobie, „podkłada się”, aby być ofiarą, ponieważ uważa, że „tak już jest”. Jest po prostu bezrefleksyjna. Potrzeba refleksji Świadomego Ja, aby z tego stanu wychodzić, potrzeba mieć intencje do wyjścia. I wtedy praca z takim stanem jest efektywna.


Zestawienie wieku Dusz z typowymi obciążeniami jest pierwszym przybliżeniem. Każda Dusza może sięgać po obciążenia, które niegdyś miała. A więc Dusza stara może mieć wszystkie cztery typy obciążeń relacyjnych, chociaż najbardziej przywiązana może być do ostatniego typu i on będzie najbardziej na nią wpływał.

Jak widzicie, sprawa postaw osobistych jest związana bardzo ściśle z wiekiem Duszy. Możnaby powiedzieć, jak to, przecież każdy z nas ma wolną wolę, aby wybierać swoje postawy! Tak nas uczą w szkole, od Rewolucji Francuskiej aktywne są idee „wolności, równości i braterstwa”. Tyle, że co prawda są one rzeczywiste na wysokim poziomie duchowym, to jednakże na codzień na tym poziomie nie żyjemy, a żyjemy dosyć głęboko wtopieni w materię. I w tym obszarze zwykle dominują u nas postawy i przekonania Duszy.  A te, no niestety, nie są już tak wysokich lotów. Dusze przyjmują postawy takie, do jakich doszły poprzez swoje życie w kolejnych wcieleniach. I nawet, jeśliby osobowość i Świadome Ja wiedziało coś innego, nawet jeśliby chciało coś innego, to siła Duszy w przekonywaniu do swoich postaw potrafi być bardzo potężna.

W każdym wieku Dusza potrafi się też oświecić. Zależy to nie od wieku Duszy, a od Urzeczywistnienia Boskości W Sobie. Do tego, aby się to stało, nie potrzeba ani rozwinięcia niewiadomo ilu ciał subtelnych. Do tego nie trzeba także czekać na jakiś określony wiek Duszy.

Tekst o urzeczywistnieniu opowiada o tym procesie [link].

Advertisements

11 komentarzy (+add yours?)

  1. oladios
    Lip 22, 2014 @ 17:59:36

    Co moze pomoc na drodze do oswiecenia ?

  2. SwiatDucha
    Lip 22, 2014 @ 22:20:33

    oladios:
    co może pomóc? Najpewniej pomaga rozwijanie świadomości, wrażliwości i pogody ducha.

  3. Jestem Stąd
    Sier 02, 2014 @ 14:23:54

    „Neofici duchowi potrafią mówić [za inspiracją ciemnej strony] – całość odpowiedzialności należy do ciebie, więc się za siebie weź. Idea piękna, acz nie do końca prawdziwa. Żyjemy w świecie w którym istnieją ogromne ilości połączeń energetycznych, zwłaszcza pomiędzy osobami bliskimi. W rodzinach tworzą się wręcz Dusze Grupowe, które nawet uniemożliwiają życie pojedynczym osobom na swój osobisty, wybrany sposób.
    Tak więc niewiele osób może poszczycić się niezależnością energetyczną. A upieranie się, że czyjś los zależy wyłącznie od decyzji jego osobowości jest tezą demoniczną, ponieważ wprowadza w ślepy duchowy zaułek. Taki człowiek nie jest w stanie się oczyścić poprzez samą decyzję osobowości, natomiast jego Dusza pięknie będzie zbierać poczucie winy za to, że pomimo wysiłków oczyszczenie nie zachodzi.”
    Jak bym czytała o sobie:( Od wielu lat próbuję wyrwać się z błędnego koła, które wciągnęło mnie w moim domu rodzinnym i bezskutecznie – jak gdyby coś zbiorowego mi to uniemożliwiało. Jak bym miała odgórny zakaz „Nie będziesz żyła jak chcesz!” A ja przez całe lata wierzyłam, że mam wpływ, że jeśli tylko mocno bedę się starać – uda się. Minęły lata, nie udało się… W dodatku jestem zupełnie pozbawiona energii… Teraz od osób z tzw. kręgów duchowych słyszę, że to w zasadzie moja wina (to, co się stało, to jak jest teraz), bo przecież mam wolną wolę… A oni nie mają pojęcia, jak ja w przeszłości próbowałam się ratować poświęcając temu całe swe siły… Andrzeju, jakie jest więc wyjście z takiej sytuacji?

  4. SwiatDucha
    Sier 02, 2014 @ 22:52:25

    Jestem S. – witaj.
    Jak mam Ci odpowiedzieć? Na pewno nie podam jakiegoś wskazania typu „rób to czy tamto”.
    Jeśli Dusza jest stara, to jest w długotrwałym procesie i jest po prostu duża, pojemna, ma dużo energii i przez to inercji. Dla starych Dusz długość czasu dla poszczególnych poruszeń może wynosić tygodnie, miesiące, lata. A gdy się zaprze w jakiejś postawie, potafi lata całe tak siedzieć w kucki i mówić- a mi tak dobrze! [hehe]

    Dla hurraoptymistów duchowych [wspierających się zresztą dość często symbiontami] takie gadanie, że ktoś czegoś nie może, jest śmieszne.. bo oni właśnie mogą. Albo czują, że mogą [bo symbiont ładnie daje odczucia swobody].
    I jakie ten ktoś ma intencje? gdy oskarża? Żeby podnieść swoją ważność, swoje ego duchowe? Taka to jego duchowość..

    Jeśli cię ktoś oskarżył o brak motywacji [„to twoja wina”], to sam sobie wystawia etykietkę oskarżyciela. Czyli kogoś niezbyt zorientowanego w procesach Duszy. Kto bowiem zna Dusze nie stosuje oskarżania a stosuje rozmowę, pytania. Uruchamia swoje Świadome Ja aby porozumieć się z Duszą, a następnie pokierować ją zgodnie z duchowymi zasadami zgodnymi z naukami Wyższych Jaźni.

    Dla takiej osoby ważne będzie jak twoja Dusza to przeżywa. Jak się czuje? Co uważa, że w takiej opresji wartościowego przeżywa? Co dostaje? A może coś odpokutowuje, oddaje? [wtedy dostaje poczucie wyrównania].
    I dodatkowo to coś, co wciąga, to rodzinna Dusza grupowa, czyli wg. Hellingera pole rodziny.
    Prawdziwe rozwiązania takich procesów polegają na ich transformacji w pewnym procesie, do którego można dojść samemu, albo z pomocą [np. terapeuty].

    Zmiany następują po czymś, co nazywam „poruszeniem energii”, a co jest poruszeniem Duszy. Dusza nie jest otwarta na negocjacje, ma swoją niezłomną postawę. Jednak jest otwarta na argumenty, zwłaszcza duchowe. O, nie jest łatwo takie argumenty dostać, odkryć, nauczyć się je formułować. Jednak jest to możliwe. I wtedy można przekonywać Dusze. Nie tylko swoją, ale też i innych osób.

  5. jestemstad
    Sier 03, 2014 @ 15:50:09

    Dziękuję bardzo za odpowiedzi..
    Andrzej, to co mówisz, to samo sedno. Mam wrażenie, jakbym ja (osobowość) ciągnęła w jedną stronę, a coś we mnie (Dusza w kuckach jak to nazwałeś) w drugą. W efekcie wychodzi z tego taki bałagan, że nijak posprzątać tego nie idzie. Co ciekawe, przez lata mówiłam sobie, że jeśli tylko zacisnę zęby, jeśli tylko bardziej się postaram – na pewno mi się uda! (no w końcu innym, którzy się tak nie starają udaje się, więc dlaczego mnie przy takim zaangażowaniu i wysiłku miałoby się nie udać?). I za każdym razem, kiedy już niby było dobrze, gdzie u kogoś innego leciutko i swobodnie by się już ułożyło, trach! Katastrofa, łubu du i… znowu się posypało! W pewnym momencie przychodzi etap, kiedy się uznaje, że działanie nic nie daje (takie „zwykłe ludzkie”). A co za tym idzie – popada się w totalną bierność i zniechęcenie. Uczucie zniewolenia z „wyjściowego środowiska”. Apatię i depresję. A wraz z tym refleksje. Wtedy też pojawiają się ci, którzy mówią „weź się w garść”. Andrzeju, wspominasz o terapii. Próbowałam. Po kilku latach psycholog oświadczył, że nie umie tego we mnie ruszyć, że ta blokada jest zbyt silna, że jeszcze się z czymś takim nie spotkał. I tak się zastanawiam się, czy to, co na zewnątrz odzwierciedla mój „niski” poziom świadomości czy może inaczej – Dusza jest stara, „silnie” energetyczna i dlatego to wszystko jest tak trudne do zmiany? Od jakiegoś czasu „sama kopię w swym ogródku”, idzie to mozolnie (ale idzie). „Zwykłe” działania póki co porzuciłam (to też chyba do końca nie jest dobre…), ale nie widzę większego sensu się w nie angażować, bo i tak nic z nich nie wychodziło.
    Ula, dziękuję za podane namiary – na pewno się zapoznam z podanymi tam informacjami.
    Dziękuję Wam jeszcze raz:) Za konstruktywne rady i zrozumienie, za coś dużo więcej ponad wyświechtane „duchowe” frazesy. Dzięki!

  6. jestemstad
    Sier 03, 2014 @ 15:54:18

    ps. Przepraszam, że piszę z innego konta, ale od wczoraj nie mogę się zalogować na swoje konto na gmailu:(

  7. conchittta
    Sier 04, 2014 @ 12:27:00

    jestemstad: może przyczyna jest bardziej złożona i leży głębiej i się jeszcze nie dokopałaś…? Może pracowałaś na powierzchni, z nawykami, myślami, emocjami, a przyczyna sobie siedzi nieruszona. Mam podobną duszę wsród znajomych, której bardzo chciałabym pomóc – stara uparta dusza piękna i bogata zawisła w stanach depresyjno-apatycznych niszcząc swoje ciało i energetykę, poddała się. Staję na głowie, żeby coś z tym zrobić… Twoja się nie poddała, więc znajdzie zrozumienie, bo o to przecież chodzi, o głębokie zrozumienie, które daje akceptację dla siebie i innych uwikłanych i umożliwia rzeczywiste puszczenie czegoś, bo to przestaje być aktualne.
    Możesz spróbować rozmów z duszą, prośby do WJ i Boga o wsparcie w zrozumieniu problemu do najgłębszej przyczyny, zatrzymanego doświadczenia, w którym czegoś się wyparłaś lub wzięłaś na siebie. To, przez co teraz wchodzisz w reakcję z otoczeniem i przyjmujesz wobec niego postawę depresyjnego wycofania się. Życzę Ci uzdrowienia, może dzięki temu doświadczeniu będziesz mogła potem pomóc innym duszom w stanach depresyjnych.

  8. conchittta
    Sier 12, 2014 @ 14:14:54

    Naturalną właściwością miłości jest to, że płynie do wszystkich ludzi/istot jednakowo – to pole boskiej miłości. Zablokowany przepływ miłości skutkuje obciążeniem.

    Zablokowany przepływ miłości w stronę oceny innej osoby, utrzymywania urazy (obrażania się w rozumieniu Łazariewa) sprawia, że stawiamy siebie wyżej od tej osoby, pojawia się pojęcie słusznej racji, nie ma równości, miłość nie płynie, wchodzi wejście, które wspiera postawę ofiary, daje siłę tej postawie. Co pomaga: przywrócenie równości i odnowienie przepływu miłości (odpowiedzialność za działania i tak każdy ponosi zgodnie z karmą).

    Zablokowany przepływ miłości w stronę nie widzenia innych osób, nie postrzegania ich jako równych nam tylko niższych, słabszych, głupszych, wymagających opieki i prowadzenia, potrzeba wywyższenia, uznania, brak równości w polu skutkuje zablokowaniem przepływu miłości. Robi się miejsce dla krokodyla, który wspiera postawę bycia ponad innymi i uznania innych jako nierównych w miłości. Zastanawiam się, czy poczucie misji się tu nie zalicza jako potencjalne zagrożenie – wypiera naturalny spontanicznie powstający porządek brania i dawania. Znów przywrócenie równości odnawia przepływ miłości…

  9. conchittta
    Sier 16, 2014 @ 09:57:09

    Mooji pięknie opowiada o swoim przebudzeniu (po angielsku):

  10. 1heniu
    Sier 19, 2014 @ 16:41:56

    Tak , jak ja zaczynałem swoją drogę rozwojową w tym życiu to odkryłem psychologię dla siebie, lol jaki byłem podekscytowany tym , ale z czasem patrze a to coś słabo to to działa , tyle szumu wokół tego a o co tu chodzi , jak tu czegoś mi brak i nie daje rady z tą psychologią bo coś tam za mało tego wszystkiego , takie auto bez silnika jak by , albo auto z silnikiem od skutera że coś tam chce jechać ale coś słabiutko to hula .
    Dla przeciw wagi miałem religię , hmm…. ,ale te dwie sprawy jak by mocno oddzielone od siebie ,jak by dwa różne światy w przecież tylko jednym świecie.

    Po długim czasie doświadczeń życiowych fuzja psychologii z duchowością przynosi jakieś efekty dla mnie a religia poszła … gdzieś, poszła sobie sama.

    Na dziś mam tą świadomość swoich obciążeń , nie raz to mi się plecy pod nimi łamały , dzisiaj przyjmuje je i godzę się na ich spłatę , jest ta akceptacja u mnie a większa świadomość jest dla mnie sporym tutaj wsparciem.

    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/

  11. 1heniu
    Sier 19, 2014 @ 16:47:31

    no tak,tak to dziwnie napisałem, oczywiście mam na myśli moje obciążenia karmiczne .

    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: