Weryfikacja rozwoju

Pewnie spotkaliście się ze zjawiskiem, że jak coś w rozwoju osiągnięmy, albo mamy właśnie osiągnąć to przychodzi „coś”, albo „ktoś” i nam podkłada nogę. I co zrobić – trzeba jakoś łapać równowagę.

Jeśli mamy sporo zapasu stabilności, to jest to łatwe.

Jeśli zaś nie, i nasz rozwój jeszcze nie okrzepł, to .. za chwilę trzeba się podnosić.

Takie zjawisko nazywam weryfikacją. Mimo najszczerszych pozytywnych chęci Wszechświat nie chce „wypuszczać bubla” i prędzej czy później sprawdza coż to z nas wyrosło.

chm2

Pytanie:

>mówisz, że  weryfikacja będzie aż do oświecenia – czy myślisz tak jak channelingowcy mówią, że to będzie jeszcze za tego życia? i skoro to [nieprzyjemne] wydarzenie z tą osobą służy weryfikacji mojej osoby tzn że będzie ona wszystko robiła by wywołać u mnie negatywne emocje i sprowadzić mnie ze ścieżki pozytywnych myśli?

Odp:

Weryfikacja właśnie polega na próbach „sprowadzenia na złą drogę”. Jakichkolwiek. Byle się udało.
Jeśli więc ktoś umie sprostać im i nie dać się „skusić”, to jest wypróbowany niczym w ogniu.

Z weryfikacją jest tak jak u Hioba. Sama księga Hioba jest trudna w czytaniu, ale już z opisów mogłem lżej odcyfrować jej znaczenie. Diabeł [siły ciemności] poszły do Boga i pytały, czy dostaną zezwolenie na testowanie Hioba. I dostały.

I zaczęły go nękać. Jedyne co, to życia mu nie odebrały, ale wszystko co nie było samym Duchem było naruszone.
I plan był taki, aby Hiob się przez to ugiął w wierze.

Ale się nie ugiął.

I po próbach odzyskał swoje majętności i nawet dostał więcej [a w religii żydowskiej jest to bezpośrednie świadectwo łaski Boskiej].

chm3

Ale dlaczego Bóg się zgodził? Bo generalnie wchodząc w inkarnację Bóg sam wiedział, że jest to w planie [sam go ustalił] i sam zgodził się na swoje cierpienie w nieświadomości inkarnacji w formie różnych istot. Podzielił się i wszedł w materię z siebie utworzoną. Całe doświadczenia które zaplanował to były po to, aby siebie świadomie poznać, ba, aby się „rozmnożyć” na tylu bogów, ile będzie świadomych, oświeconych istot.

Bóg jest więc matką bogów.

[to opisane jest w „Rozmowach z Bogiem” Walsha – jest kilka książek]

W „Autobiografii Jogina” Joganandy mamy pod koniec kilka takich przykładów rozwoju duchowego. I, jak dobrze pamiętam, jest tam podany przykład guru Joganandy, sri Jukteswara, który także miał taki test rozwojowy. Jak opisano, spotkali się Jukteswar i Babaji [święty mąż] i swoją mocą ów Babji wykreował wielki pałac dla Jukteswara. Czy ów pałac był realny czy też nie, to jakby jest mniejsza, ale Dusza Jukteswara dostała to, czego pragnęła. Ale także to był test, weryfikacja. Czy też Dusza przylgnie do tych przepychów, piękna, potęgi, czy też nie. Bo może rozwój i Bóg jest dla Jukteswara ważniejsze?  O końcu tej sytuacji możecie poczytać w książce.

Aby stać się owym bogiem, trzeba istotnie się świadomie ostać próbom, które poświadczają, że nie ma w nas ani energii ciemnej ani białej strony. Dopiero wówczas jesteśmy w stanie się z światlością bez kłopotów łączyć.

A że sama światłość nie dokonuje weryfikacji, bo jest stała i niezmienna i nigdy się nie porusza,
to robią to za nią jej niedoczyszczone dzieci.
Zaczepiają nas za nasze kłopoty, za ciało bolesne, za jakiekolwiek obciążenia, które mogą się nam przytrafić.

I będą nas nękać, nyjać, nużyć, dręczyć, póki nie okażemy się że nas to nie bierze, nie dotyka, spływa jak po kaczce.

Pytanie – czy to znienawidzisz, co do ciebie przychodzi?


Albo też będą nam roztaczać przepiękne wizje pieniędzy, potęgi, czy wręcz radości z posiadania.

Pytanie – czy do tego przylgniesz? Czy cię to skusi?

Prawidłowym odzewem na weryfikację ma być, jak się zdaje, odwołanie się do Boga, do Siły Wyższej i wzmocnienie połączenia z nią. O ile dobrze to rozumiem, mamy się wznieść na taki poziomi wibracji, jaki ma nasze Wyższe Ja. I dzięki temu żadna weryfikacja ma nas nie dotknąć.

Oczywiście ma po nas spływać i nie dotykać nas z powodu oczyszczenia, pracy nad sobą,
a nie poblokowania czy pomalowania obciążeń.

Budda mówił: „niczego nie nienawidzę i do niczego nie lgnę, i nie mam zaburzonego umysłu”.

Czyli wypełnił warunki weryfikacji jakie stawia Wszechświat.

A czy nam się da oczyścić w tym czy w którymś kolejnym wcieleniu, to jest jakby bez znaczenia w porównaniu do ogromu planu bożego.

Ta weryfikacja to oczywiście nie wszystko co nam się przytrafia – im mniej mamy złej karmy a im więcej dobrej, to tym więcej przydarza nam się dobrych rzeczy. Można rzec, że weryfikacja przydatna jest przy wychodzeniu ze złej karmy – Wszechświat stawia pytanie – czy istotnie chcesz z niej zrezygnować? Jak widać Wszechświat nie jest dobrym wujkiem i potrafi mocno potrząsnąć kapotą człowieka.

Wiedzą coś o tym ludzie, którzy mają/mieli sporo złej karmy. Takim wiatr w oczy wieje. Pytają: „dlaczego?”, buntują się, myśląc na sposób ludzki: „przecież ja robię to samo co tamten ktoś, a tamten ma od razu zdecydowanie lepiej ode mnie.

No tak jakoś jest, że jest ileś wcieleń, a my nie pamiętamy poprzednich. I z jednej strony „przebudzamy się” bez jakichś dużych obciążeń osobistych, zresetowani jako dzieci. Ale z drugiej strony nasza Dusza ciągnie za sobą ogon, który nam z czasem przychodzi oglądać. I tak się zastanawiamy ze zdziwieniem: „czy to jest moje??!”

Wydaje się, że bunt w takim momencie jest chyba niekorzystny, a przyjęcie i spokojna akceptacja swojego miejsca w świecie jest lepsza niż fantazje o życiu gdzie indziej. Można powiedzieć, że akceptacja jest panaceum, lekiem na wiele boleści.
Nie ma specjalnie taryfy ulgowej przy wychodzeniu z kłopotów – trzeba się wykazać odstawieniem biadolenia, niezadowolenia, buntu. Wykazać się prawdziwą akceptacją i łącznością z Wysokimi i czystymi Energiami. Królestwo niebieskie należy do dzieci, mówił Jezus. A one właśnie akceptują i uśmiechają się do świata, często trudnego świata. Gdy dorosły utrzyma lub odtworzy ten uśmiech – jest na wygranej pozycji.

Z kolei dobra karma jest wynikiem dobrego postępowania i jest odpłatą za uczynione sobie i innym dobro.
Ta daje pozytywne i co ważne czyste możliwości życiowe, które nam nawet by się nie przyśniły, jak to się mówi.
Dobrą karmę jest łatwo osiągnąć, wystarczy być dobrym dla Dusz. I nie chodzi tu o lizusostwo czy folgowanie im [chociaż zwykłe świętowanie i celebracja życia także przynosi pewną dobrą karmę]. Dusze gdzieś tam za pazuchą mają wiedzę, że pomimo tego, że „doświadczać więcej” jest ich dewizą, to jednak postąpienie na ścieżce duchowej jest pomysłem Bożym. I jeśli więc przyczyniasz się do wzrostu innych ludzi i są ci wdzięczni, to łapiesz dużo pozytywnej karmy.
[Gdy nie są ci wdzięczni może być tak, że narzucasz się, a to nie jest czymś dobrym.]

chm1

Na szczęście też „człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego” – to jest mechanizm Duszy, która właśnie przez to potrafi się wyciągać w sekundy nawet z największych obciążeń. O ILE ma na to ochotę, o ile ma ku temu argumenty [przez nas samych przedstawione]. Gdy jesteśmy w stanie oczyścić i podnieść sobie wibracje, i kiedy Dusza zrozumie, że tak się po prostu fajniej żyje, to szybko się tego nowego sposobu uczy.

I z czasem, z czasem jest coraz lepiej, i czyściej, i przyjemniej.

Co prawda trochę trzeba wtedy pracować nad życiem w ciele w ogóle, bo człek ulatuje, bo go Dusza ciągnie ku górze.

Tak więc ścieżka rozwoju świadomości jest ścieżką radosną, bo wiedzie ku lepszemu i ku Bogu.

 morze i słońce

Reklamy

14 Komentarzy (+add yours?)

  1. 1heniu
    Sier 21, 2014 @ 05:39:20

    A no tak , to ja widzę że potrzebuje przekonywać moją Duszę do tej lepszej karmy , choć nie powiem bo z czasem to jest jednak lepiej, słyszysz moja Duszo, lepiej jest , a jak by było jeszcze lepiej to hoho…. 🙂
    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/

  2. Elżbieta Laur
    Sier 22, 2014 @ 16:32:17

    Ja nazywam to zjawisko testem od życia. Oj testuje życie, testuje…Zawsze dostaję test gdy stwierdzę : „acha, teraz rozumiem !” Zauważyłam też , że czasami włączają się stare nawyki, mimo, że dusza już wie , że nie tak, no i lekcja powtarza się od nowa.
    Natomiast zupełnie nie przemawia do mnie pojęcie dobrej i złej karmy, no bo dobra to z tej białej a zła z tej czarnej ? A co jest dobre i co jest złe ?

  3. SwiatDucha
    Sier 22, 2014 @ 17:53:00

    Elżbieta, skąd wzięłaś założenie, że „dobra to z białej”, powiedz – jakiej białej?
    a zła to z jakiej czarnej?

    Nie rozróżniasz dobra i zła że takie zadajesz pytanie? Może coś innego miałaś na myśli?

  4. Elżbieta Laur
    Sier 22, 2014 @ 20:18:03

    Ten cytat: „Aby stać się owym bogiem trzeba istotnie się świadomie ostać próbom, które poświadczają, że nie ma w nas ciemnej ani białej strony.”
    Ten cytat przemawia do mnie.
    Andrzeju , jak odróżniasz dobrą karmę od złej ?

  5. SwiatDucha
    Sier 22, 2014 @ 21:33:43

    Mam wrażenie, że w tekście to jakoś jest wyjaśnione.
    Ale proszę:
    Karma jakakolwiek są to przedłużające się skutki czynów, intencji, które miały miejsce w przeszłości.
    Generalnie zamysłem Boga wydaje się to, żebyśmy powtarzając sytuacje, uczucia nauczyli się „jak żyć”, jak postępować w życiu, w związkach, w relacjach itd.

    karma „zła” [in. obciążenia karmiczne] jest to karma, która powoduje cierpienie, powoduje, że czegoś nie możemy nawet jak chcemy, że „coś na nas spada” mimo, iż nic na to by nie wskazywało, powoduje blokowanie kariery, spotykanie ludzi, których nie chcielibyśmy spotkać, kłopoty w związkach, itp.

    karma „dobra” [in. zasługa karmiczna] jest to karma, która powoduje dobre zdrowie, długowieczność, dobry odbiór, dobre przyjęcie u ludzi, wspiera sukcesy, daje „dobry los”, nieplanowane dobre zrządzenia losu, pojawianie się odpowiednich a przyjaznych osób, duże uznanie w pracy itp.

    Do jakiegoś stopnia karma dobra i zła się znoszą, ale nie za dużo. Można mieć więc i karmę dobrą i złą jednocześnie. Jednak najczęściej w różnych obszarach. Karma może być rozpatrywana w zależności obszaru, do którego należy, np. Leszek Żądło wyróżnia różne typy złej karmy, aby w regresingu się od niej uwalniać, np.:
    – karma związków, – karma terapeuty, – karma hipnotyzera, itd.

    Regresing w obszarze oczyszczania karmy nie jest jedyną terapią, ale można powiedzieć, że znaczącą, jak dla mnie.

    Oprócz takiej karmy – osobistej można mieć karmę pochodzącą od rodziny, w której się inkarnowało, czyli karmę rodzinną albo pokoleniową. Skrajnym przykładem złej karmy pokoleniowej są klątwy pokoleniowe.

    już o tym kiedyś pisałem:
    [koncepcje karmy – link]

    Jak domyślam się chciałaś się odnieść jakoś do „Białego” i „ciemnej strony”, że są one jakoś związane z karmą.
    Otóż zarówno strona Białego boga jak i ciemna strona mają związek z karmą obciążającą. Obie strony bowiem dążą do walki ze sobą.
    Dopiero przejście na stronę światłości daje możliwość rozpoczęcia oczyszczania się i oczyszczenie wszelakiej złej karmy. Oczywiście, jak to Leszek podkreśla, posiadanie dobrej karmy joginowi czy jogince bardzo pomaga w pracy nad swoim rozwojem duchowym, bo dobra karma w ogóle jest pomocna w życiu.

  6. Elżbieta Laur
    Sier 23, 2014 @ 09:05:56

    Dziękuję Andrzeju za obszerne wytłumaczenie Twoich zapatrywań.
    Mam wrażenie, że chodzi tu też o kwestie podejścia do pewnych zagadnień.
    Na przykład piszesz, że karma „zła” powoduje spotykanie ludzi których nie chcielibyśmy spotkać. Według mojego doświadczenia, ci ludzie są jak „zbawienie”, bo zawsze po takim nieprzyjemnym spotkaniu jestem bogatsza o nową wiedzę duchową. A więc ta „zła” nie była wcale zła, nie mogę powiedzieć też, że była jakoś specjalnie dobra. Jedynie mogę powiedzieć , że była twórcza. I wtedy pozostaje tylko wdzięczność.

  7. SwiatDucha
    Sier 23, 2014 @ 16:13:42

    Dobrze, że o tym mówisz!

    >A więc ta „zła” nie była wcale zła,

    Elżbieta, bo ty już wiesz, że te trudne sytuacje są jak lekcje dla nas.
    Ba, wszystko służy poszerzaniu i pogłębianiu świadomości, zwiększaniu mądrości.

    Jednak są to bardzo wysokie wglądy.

    A są w nas cząstki [nasze Niższe Ja, Dziecko w nas, dziecięce cząstki Duszy], które tak wysoko nie pojmują spraw. Dla nich to piszę, i mówię „tego pana nie chciałaś spotkać, bo np. się bałaś”. I Dusza to rozumie bardzo dobrze, bo wie, o czym mówię, nawet wie więcej o przyczynach tej niechęci niż moje Świadome Ja i osobowość razem wzięte.

    I dzięki takiemu wytłumaczeniu wie, że to spotkanie, czy ten los jest właśnie związany z czymś, co idzie z poprzednich wcieleń, z karmą. Tak [niskopoziomowo, na poziomie emocji] można wytłumaczyć Duszy coś, jakieś zjawisko, a Dusza to będzie w stanie zinterpretować na swoim uczuciowym poziomie.

    I dlatego nie ograniczam się do opowieści Buddy, ale także pokazuję niskie, emocjonalne konotacje takiej sytuacji.

    I mam wrażenie, że dzięki temu Dusza operując na poziomie czterolatka także może coś zrozumieć.

    Wiem, że niektóre osoby raczej oczekują, że będę raczej sucho opowiadał, nieemocjonalnie, tak np. jak na wykładzie na uniwersytecie. Dlaczego tam tak mówią? Ano dlatego, żeby nie poruszyć właśnie emocji, aby zostać na tym stoickim spokoju. Gdy nie mówią o emocjach [a starają się o to bardzo], to ciała bolesne osób słuchających nie są poruszane. I nie uruchamiają się procesy, których celem jest oczyszczenie karmy.
    Takie nie mówienie emocjonalnie oczywiście ma swoje plusy. Na przykład można omówić mocno skomplikowaną sytuację jednocześnie mając ją uśpioną w ciele bolesnym. I tak robią naukowcy.

    Ale zobaczcie jak oni pospinani są. Po iluś latach takiego zawodowego spięcia emocji mają mocne choroby z tego powodu.

    Co się natomiast robi, gdy mówimy trochę emocjonalnie?
    Wtedy uruchamia się trochę ciało bolesne. I jest początek nitki do złapania do osobistego oczyszczenia. Kto ma taką intencję, ten to zrobi. I świetnie.
    Ale jest też ileś osób „zainteresowanych” rozwojem duchowym, którzy raczej by nie chcieli zaglądać w swoje ciało bolesne. I raczej by chcieli tylko „mądrze rozprawiać” o rozwoju. I takie osoby tu mocno wycina, bo uruchamiają się im ciała bolesne i zaczyna ich boleć wewnątrz, zaczynają się mocne emocje, zaczynają więc te osoby zachowywać się powiedzmy sobie „nieparlamentarnie”. [w regresingu mówią żargonem, że tej osobie wywala].
    Przykro mi, ale ileś takich osób musiałem zbanować z komentarzy, bo już było za późno na jakiekolwiek tłumaczenia. Mocne uruchomienie ciała bolesnego bowiem skutkuje takim małym pomieszaniem w głowie.. No ale jak ktoś podchodzi po akademicku [bez własnego dużego zaangażowania w praktykę] do jogi, no to później są takie rezultaty.


    Możnaby powiedzieć, że o, rozwój duchowy, to jest coś mocno wzniosłego, coś intelektualnie zaawansowanego.

    Ale jak się przyjrzymy sesjom, w których zachodzą oczyszczenia karmiczne, to możemy zobaczyć jak wielką rangę zajmują tam uczucia i emocje! Jak bardzo Dusza tym wszystkim steruje. I jeśli się oczyszczamy, to za sprawą zmiany uczuciowo zaangażowanej postawy Duszy.

    Dlatego ja swoją Duszę edukuję o emocjach, o uczuciach, skąd co pochodzi.

    Owszem, wysoka mądrość duchowa jak najbardziej jest na miejscu. Ale ona jedyna nie wystarcza.

  8. Elżbieta Laur
    Sier 23, 2014 @ 16:24:42

    Masz rację, wspaniałe jest takie różnorodne dzielenie się:)

  9. Barbara Bania
    Sier 27, 2014 @ 13:06:11

    Dziekuje bardzo,podane jest mi na tacy wszystko,super jeszcze raz dzieki ze PAN JEST..

  10. SwiatDucha
    Sier 29, 2014 @ 20:42:39

    Dziękuję za bardzo miłe dla mnie słowa, Barbaro.
    Pozdrawiam.

  11. Dawid Grabski
    Wrz 03, 2014 @ 17:47:48

    Prawdziwą wartością człowieka jest to, ile daje innym z siebie. Tak po prostu, bez niczego w zamian.

  12. SwiatDucha
    Wrz 03, 2014 @ 19:36:28

    Domyślam się, że masz dobre intencje tak pisząc.
    Taka idea wygląda bardzo ładnie i tak atrakcyjnie. To idea Ducha, który się wyraża, a do tego wyrażania się nie potrzeba .. właściwie nic.

    Na bardzo wysokim poziomie jest to prawda, ale.. mało kto na ten tak wysoki poziom zagląda. A żyjemy tu i teraz, czyli w miejscu i czasie, w konkretnej materialnej realności.

    A na niskich poziomach ta postawa „daje bez niczego w zamian” niestety daje.. dużo kłopotów.

    „daj bez niczego w zamian” – tak myśli biała strona.

    Przykład takiego jednostronnego przepływu energii w materii:
    Jak napełniasz balon i nie spuszczasz powietrza, to kiedyś pęknie.

    W USA, jak niektórzy mówią – z każdym można zahandlować, coś kupić, coś sprzedać, nająć się do pracy. W tym obszarze tam nie ma przerostu białego boga [link dla poznania o co chodzi z białym].

    W Polsce już tak dobrze nie ma. Biała strona ładnie stosuje presje, i też oczekuje właśnie dwawania – bez niczego w zamian. To niestety dosyć mocno blokuje przepływ energii i powoduje stagnację. I oczywiście daje uruchomienie ciemnej strony [jedna dzięki drugiej zyskuje]
    I potem w wiele lat po zaborach, po wojnie okazuje się, że Polacy słyną w Europie z kradzieży i obchodzenia przepisów..

    Tak więc Dawid nie obraź się, ale takie wypowiedzi uznaję za wyciągnięte z ust białego boga.

    Poza tym „Prawda” [i „prawdziwe] jest to pojęcie MOCNO względne, zobacz: [link]

  13. conchittta
    Wrz 05, 2014 @ 14:37:49

    Czasami takie weryfikacje wykazują dziwne poczucie humoru wszechświata 🙂 . Kiedyś pracowałam nad tożsamoscią i rozpracowaniem poczucia „ja” – gdy wydawało mi się, że to rozpracowałam, to zdarzyła się seria niekorzystnych zdarzeń, w tym skradziono mi portfel z wszystkimi dokumentami – dowodem osobistym też! Byłam bezimienna, bez dowodu na swoją tożsamość 🙂 . Było to bardzo niefajne – musiałam uganiać się po urzędach i prowadziłam samochód bez prawa jazdy i dokumentów wozu, dowodu rejestracyjnego – miałam trochę stracha, na szczęście nie było kontroli.

    Wydaje mi się, że taka bolesna weryfikacja pojawia się szczególnie wtedy, gdy się zapędzimy w jakimś poglądzie czy działaniu, jak równowaga wewnętrzna przechyla się w jakąś stronę pod wpływem nowych możliwości, poglądów, doświadczeń. Potem, jak się nowe integruje ze starym to już nic się nie dzieje.
    Może to ma zapobiec powstaniu dumy czy zidentyfikowaniu się z czymś? No nie wiem, ale skoro wszechświat wali w odlew to ma w tym ukryty cel…

  14. Marc
    Wrz 06, 2014 @ 09:46:42

    Ja myślę, że Wszechświat nie daje po łbie, najwyżej człowiek sam sobie daje, jak gdzieś podświadomie czuje, że potrzebuje.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: