Analiza tekstu „Dar Duszy”


Rober Schwartz
„Dar Duszy”

Chcę pokazać wam ciekawy kawałek tekstu o relacjach karmicznych.
Schwartz myślę, że bardzo celnie traktuje i przedstawia karmę.

Tyle, że się sporo zdenerwowałem na ten tekst, a właściwie na przekłamania w nim zawarte.

Bo oprócz celnych opisów relacji karmicznych jest dużo błędów. Nawet tych najprostszych – logicznych, do których nie trzeba żadnej znajomości duchowej.

Ale jednak zaprezentuję ten tekst wierząc, że sobie poradzicie.

I będzie to ćwiczenie praktyczne z obszaru, który nazywa się „świadomością rozróżniającą”. O tym typie świadomości usłyszałem najpierw na wykładach Leszka Żądło. Ten typ świadomości pojawia się gdy jesteśmy w stanie osiągać odpowiednio wysokie poziomy wibracji, np. przez przebywanie w medytacji.

Dzięki używaniu świadomości rozróżniającej, Świadome Ja buduje się, wzmacnia się, mając relację do wysokowibracyjnych i czystych poziomów istnienia. Wtedy to, co „poniżej” zaczyna być widziane niejako „z lotu ptaka”, czyli oglądane z pewnego dystansu. I pojawia się zrozumienie dotyczące tego, co który element duchowy znaczy, jak funkcjonuje, w którym obszarze można go zaobserwować. Takie rozróżnianie duchowe jest bardzo pomocne, ponieważ mając odniesienie w wysokich i czystych wibracjach ma zdecydowanie więcej wartości dla rozwoju duchowego, niż np. wiedza wypracowywana przez metody naukowe.

Prezentowanie przez Leszka Żądłę niegdyś na swoich wykładach błędów występujących w rozwoju duchowym zainspirowało mnie do tego, aby patrzeć na sprawy z tej samej perspektywy.

Wskazując na różne sprawy „z góry” Leszek jakby równocześnie dawał wskazówki z jakiego poziomu na nie patrzy. Jakie wibracje są potrzebne do tego, aby tak patrzeć na sprawy błędów duchowych, bądź niby prawdziwych podejść.

Bowiem – co ciekawe – prawdziwe postawy  „broniły się same”, czy też, jak by to Awiessałom Podwodnyj powiedział „miały opiekę, przykrycie z wyższych czystych poziomów wibracyjnych”. W poszczególnych postawach, przekonaniach, przekazach było można odszukać tą wysoką i czystą wibrację.

Postawy nieprawdziwe zaś nie mają takiej opieki – mają zaś czasem opiekę od nieczystych „Opiekunów” takich jak np. istota przekazująca czaneling, lub opiekun krokodyli. I mogą wibrować nawet wysoko, ale wibracja jak była nieczysta, tak nieczystą pozostała. Tego można się przekonać porównując ją z wibracją Wyższych Jaźni i Boga.

Świadomość rozróżniająca jest więc w dużej części umiejętnością rozróżniania wibracji: ich wysokości i czystości. Mam nadzieję, że ten tekścik jakoś Wam przybliży tą umiejętność.

..

Generalnie mam Duuuuuże opory, aby polecić Wam przeczytanie tego tekstu „Dar Duszy”. Ale jednak polecę z powodu części mówiącej o sposobie dogrywania się karmy.

oto link do tego tekstu:
http://www.illuminatio.pl/wp-content/uploads/2013/06/Dar-duszy-fragment-6-1.pdf

W tekście jest dużo błędów w rozumieniu duchowym. Mój tekst o Duszy i Duchu [link] na mojej witrynie już pewnie czytaliście i orientujecie się i nikt was nie zrobi w bambuko opisując jakieś fantazje.

Fantazja umysłowa

W tekście „Dar duszy” jest wiele fantazyjnych wyrażeń.

W tym przypadku „fantazja” nie oznacza pójścia w kierunku odczuć i emocji, jak to zwykle bywa. Przywykliśmy do fantazjowania jako do błędu polegającego na odejściu od konkretów, od materii w rozfalowany, emocjonalny świat, gdzie mało czego można się chwycić.

Tym razem jest to „fantazja umysłowa”, czyli prezentowanie spraw bardziej w obszarze umysłowym, podczas gdy odgrywają się one w obszarze Duszy, czyli emocji, uczuć, przeżyć. Czyli kierunek odwrotny niż normalnie w fantazji.

.
Autor mocno akcentuje umysłowość i jej moc sprawczą. I tak wygląda, jakby też po śmierci ta umysłowość pozostawała aktywna. Tak jakbyśmy mieli „czym” decydować po śmierci. Jakby ciało umarło, ale mózg, rozumowanie dalej działały!

Tak przecież nie jest… Do jakiegoś momentu istotnie – mamy władze umysłowe, nawet te niezwiązane z ciałem fizycznym, mózgiem. Ale, przy prawidłowym odejściu z tego świata, niższe ciała subtelne się rozwiewają, rozchodzą w szwach i..w pewnym momencie

Nie ma czym myśleć

Autor pisze:
„Możesz zatem zdecydować, że urodzisz się jako osoba niepełnosprawna i poprosisz swoje dziecko o przyjęcie roli matki lub ojca. „

A figę! Taka osoba nie zdecyduje o tym! To jej Dusza przejmuje po śmierci pałeczkę w tej sztafecie.

Ta osoba nie będzie w stanie nawet rozpoznać, że coś się akurat decyduje [tak można powiedzieć o większości ludzi na Ziemi] z tego powodu, że nie będzie mieć ani krztyny świadomości tego co się dzieje!

Jej Dusza będzie decydować poprzez lgnięcie. Tak samo jak przez lgnięcie Duszy podejmowane są istotne wybory w czasie życia.

Nie można tego nazwać „decyzją”, bo ten ktoś nie wie co się dzieje, wie tylko, że „czegoś bardzo pragnie”.

.

Wybór a nie decyzja

Na przykład, idąc za pragnieniem Duszy wziął sobie za żonę osobę nieodpowiednią [albo się wydała za kogoś nieodpowiedniego]. I tego nie dokonał ten ktoś „decydując”

Dusza LGNĄC i przygniatając tym lgnięciem osobowość to wybrała. W ten sposób dogrywają się intencje Dusz.

Osobowość mogła nie mieć w tym momencie niemal nic do powiedzenia – TAKA była osobowości decyzyjność..

Albo taka „decyzja”, że kogoś np. do kupienia produktu przyciągnęła reklama bo była czerwona z żółtymi wstawkami. A produkt w opakowaniu niebieskim  – lepszy i tańszy – został przez tego wielkiego „decydenta” przeoczony.

Tak więc proszę uważać na takie zafałszowane przekazy, że „Możesz zatem zdecydować”.

Nie, nie powiem „Możesz zatem zdecydować”.

Drugi powód dla tego to taki, że taka osoba po śmierci nie będzie miała tych niższych ciał rozumowych, umysłowych, których zwykle używała. Np. ciało mentalne się rozpuści, rozwieje i tyle. Nie będzie żadnego języka polskiego, którym można przemawiać, w którym można czytać.Tak samo jak noworodek, osoba odeszła w krainę zmarłych nie ma zdolności językowych. Zdolności łączenia się innymi Duszami, a jakże – ma i to potężne. Natomiast nie mylmy tego z rozmową w języku polskim.

Takie uproszczenia jak dla mnie są żenujące. Dlaczego autor „Daru Duszy” je stosuje? Domyślam się, że wkracza w obszar, w którym ileś osób mogłoby poczuć się wybitnie nieswojo, jeśli by prawdziwie zobaczyły, co tam jest. Jest to więc najpewniej bajkowy opis, zastosowany po to, aby czytelnik się nie przestraszył.

Pomiędzy wcieleniami nie będzie pojęć, których można używać, do których można się odwoływać. A one właśnie są z tego poziomu mentalnego [tzw. manas, zobacz w Google]

Pozostaną takiej osobie zwykle te ciała, których właśnie osobiście zwykle świadomie NIE UŻYWAŁA i które są powiedzmy mało używane, nierozpoznane. A czytelnik nagle po śmierci nie nabędzie nagle większych kompetencji do używania tych ciał.

Owszem, można się taplać w energiach jakiegoś ciała, np. słuchając audycji radiowej. Ale mało kto potrafi przejąć nad tym kontrolę i ustalić, że jest „ponad tym” i ustawić swoją osobistą postawę na takim wysokim ciele.

Czytelnik,  nie zorientuje się nagle, że oto jej Dusza przyjęła jakąś postawę na ciele buddialnym. Bo nawet nie wie, co to jest ciało wartości, i że oto Dusza wyznaje jakąś wartość. I samo to pcha Duszę tej osoby i w rezultacie samą ją w tą a nie inną drogę rozwojową.

Uproszczenia, przybliżenia

Popatrzmy, jak autor je stosuje:

„Załóżmy, że na poziomie duchowym – ja i ty – zaplanowaliśmy wspólne życie . Znajdując się w stanie świadomości Jedności, wiesz, że ja jestem..”

Pytam się: jakie „ja” i jakie „ty”?

Na poziomie duchowym przed wcieleniem nie było tych osobowości, do których ludzie przypisują rozumienie „ja” [jako np. Jan Kowalski]. I po wcieleniu także nie będzie tego „ja”. Mówię o głębokim wejściu w poziom międzywcieleniowym, gdzie harcują Dusze jak chcą.

Dla człowieka Jan Kowalski to bezwzględnie osobowość, a nie Dusza, którą zresztą nawet często nie umie zdefiniować, czy rozpoznać. A nawet niektórzy powątpiewają o jej istnieniu.

Więc nie ma co mówić, że  „ja i ty – zaplanowaliśmy wspólne życie.”

Nie „ja i ty”, tylko moja Dusza i twoja Dusza.

I nie zaplanowaliśmy, a Dusze się dograły.

Poziom prawdziwości przekazu w niektórych miejscach odpowiada słynnemu kawałowi o Radiu Erewań:

Słuchacze pytają: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody?
Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach dworca warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.

źr. Wikipedia

Ale widocznie autorowi duże błędy logiczne nie utrudniają korzystanie z edytora tekstu, więc leci dalej z pisaniem.

I takich błędów jest bez liku.

..
Także mamy do czynienia z mową piękną, ale nieprawdziwą. Skrzywiona umysłowym podejściem.

..

Pytanie, to więc kto ma na tyle mocy duchowych, żeby mógł rzeczywiście zdecydować o tym, co będzie robić, będąc w stanie między wcieleniami?

Pytanie to jest wysoce korzystne i pożyteczne dla rozwoju duchowego.

No a kto się ćwiczy w takim decydowaniu mając uruchomioną Duszę i rozmawiając z nią na bieżąco? Kto się ćwiczy w rozpoznawaniu i rozumieniu Duszy i jej postaw, poruszeń?

Czy ten, kto czyta co dzień nową gazetę?

Czy ten, co ogląda seriale w telewizji?

Tego autor nie wskazuje, nie pokazuje co można zrobić, aby istotnie wpłynąć na własne decydowanie.

Powiększa swoje świadome decydowanie ten, kto działa w swoim własnym rozwoju duchowym.

Kto idzie na sesje np. regresingowe i kontaktuje się z Duszą i przepytuje ją na okoliczność co się działo w poprzednich wcieleniach i dlaczego.

Ten, kto działa z afirmacjami, aktywnie, tak, aby poznać, jakie „głosy”, postawy wewnętrzne obecne w tych tekstach, które pisze w czasie pracy z afirmacjami, które pochodzą od której cząstki siebie.

Ten, kto aktywnie robi ustawienia Hellingerowskie wyczuwając w nich, jaki Dusze mają wobec siebie relacje, jakie postawy, jakie mają obciążenia.

Bo jak będzie umiał rozpoznawać te cząstki to będzie wiedział – o, to jest od Duszy, to jest od ego, a to jest od mojej Wyższej Jaźni.

A praca w sesjach [różnorodnych] z Duszami nauczy go, jakim językiem porozumiewają się Dusze, jaka jest logika ich postaw. Jak można ewentualnie wpływać na ich postawy, jak można próbować przekonywać Dusze. Jakie sposoby w tym obszarze działają, a jakie nie działają.

I taki ktoś po iluś latach takich nauk będzie tego świadomy, i rozwinie sobie swoje Świadome Ja i jego umiejętności na tyle, że będzie w stanie nawykowo rozpoznawać Dusze, swoją Duszę, będzie w stanie nawykowo podejmować z nią relacje z poziomu konwersacji.

I nie będzie to prawie w ogóle podobne do tego, co przekazuje radośnie autor Robert Schwartz.

..

Jest też to, co prawdziwe

Przykro mi tyle mówić o tych zarzutach wobec tekstu,
ponieważ logika opisu mechanizmu karmicznego, którą przedstawia autor jest bez zarzutu! 

I ten fragment można polecić bez wątpliwości:

cytuję:
„Istnieje różnica pomiędzy równoważeniem a uwalnianiem karmy. Karma zostaje zrównoważona, gdy dusza ma poczucie, iż doświadczyła różnych aspektów danego problemu.

Do uwolnienia [zaś] karmy dochodzi wtedy, gdy zostają uzdrowione przyczyny tej nierównowagi.

To istotne rozróżnienie: dopóki nie uzdrowimy ukrytych przyczyn naszej karmy, będziemy tworzyć nową
karmę i nieustannie ją równoważyć.”

inny cytat:
„Doświadczenia, jakie Dusza zaplanowała w swoim kolejnym życiu, zrównoważą karmę, ale niekoniecznie pozwolą na jej uwolnienie .

Jeśli nie dojdzie do uzdrowienia lęku i błędnego przekonania, prawdopodobnie zostanie zgromadzona nowa karma.”

„Słowa Jeszui:
Do uwolnienia karmy może dojść natychmiast, gdy dusza uświadomi sobie swoją prawdziwą naturę: czystą Boskość i jedność z Duchem . Z tej świadomości płynie głęboki spokój . Jeśli dusza jest w stanie utrzymać ten stan, z łatwością uwolni się z więzów karmy.

I takie doświadczenia wręcz na codzień mają osoby zajmujące się oczyszczaniem swojej karmy, działając np. w różnorodnych działających sesjach uwalniających, czy praktykując autoterapię.

Mam wrażenie, że do tego dysonansu dwóch jakości, które występują w tekście doszło z tego powodu, że jedna część jest czanelingowana, a druga nie – jest wytworem autora i jego poziomu umysłowości i zrozumienia. I chyba autor tekstu nie był w stanie nadążyć duchowo za autorem czanelingu.

..

Wymieniane są cząstki istoty człowieka str 57.

„istnieją trzy warstwy duszy
Duch
jaźń duchowa
ziemska osobowość”

Jak ja to rozumiem, zgodnie z tym, co piszę na witrynie
Duch = Duch

Dusza = Dusza,

ale dla mnie Dusza nie zawiera w sobie Ducha! Autor zresztą czasami robi takie wyłomy w logice wywodu, raz sugerując jw. że Dusza zawiera w sobie Ducha, a potem, że Duch i Dusza są cząstkami które można osobno postrzegać, ba!, które między sobą mają relację osobnych obiektów.

jak w cytacie:
„Duch oraz dusza tworzą plan wcielenia „

[No niestety, logika niektórych wywodów „duchowych” autorów rzuca na kolana z powodu zażenowania. Już to u WingMakersów, a to u Stewarta Swierdłowa.. Czy przez to, że mamy do czynienia z obszarami niewidzialnymi, to mamy być karmieni jakąś nielogiczną, fantazyjną papką?
Czy pisanie o sprawach duchowych ma wyłączać logikę?

Nie, ale ci autorzy się tym nie przejmują i jadą po logicznej bandzie ostro aż do zdarcia metalu. Na lecące iskry się tylko uśmiechają głupkowato.

Tego się czasami nie chce albo nie daje czytać!! Jeszcze o tym napiszę.]

ziemska osobowość = osobowość człowieka

a jaźń duchowa to tak jakby to była jaźń Duszy [czyli cząstka działająca w Duszy, to, co w Duszy działa]. I tu słusznie mówi, że może ona postępować tak, jakbyśmy nazwali, że popełnia błędy, także i te duchowe, i także te „duże”. Ja jaźni Duszy nie wydzielam, i mówię, że „tak zadziałała Dusza” – dla prostoty.

—-

W tekście jest kilka opisów tej samej sytuacji: planowania kolejnego wcielenia. Niestety, są one niespójne ze sobą, tzn. jeden wskazuje na coś, a drugi na coś innego. Może nie są one skrajnie rozbieżne, natomiast sugerują iż proces planowania wcielenia odbywa się na różne sposoby. Logicznie – jak dla mnie – jest to nie do przyjęcia.

Oto opis planowania wcielenia, który autor przedstawia w dalszej części mniej „obrazowo” a bardziej konkretnie:

„Duch oraz dusza tworzą plan wcielenia w sposób intuicyjny, a nie analityczny. Dusza wie, nad czym powinna pracować, i pragnie doświadczeń związanych z tymi aspektami. Duch reaguje na te pragnienia, prezentując duszy różne możliwe warianty jej życiowego planu . Dusza odbiera je, niczym obrazy na ekranie telewizora. Proces planowania jest trudny do zmierzenia w kategoriach czasu linearnego, a czas jego trwania jest różny w przypadku każdej duszy.”

Ten powyższy obraz jest w miarę poprawny. Tak mniej więcej się dzieje. Ten opis podkreśla ODCZUCIOWY charakter poruszeń Duszy.

.

Jednak przed nim w tekście mamy opis tego samego tworzenia planu wcielenia. Lecz jakże różny!

Przeczytajmy to:

„Podczas sesji planowania nowego życia przewodnik duchowy Penelope zapytał ją, czy chciałaby urodzić się jako osoba niesłysząca, dzięki czemu nie spotka ją nic podobnego i będzie mogła uzdrowić się z traumy poprzedniego wcielenia. Penelope odpowiedziała: „Tak, chcę tego” . W ten sposób zaplanowała, by narodzić się jako osoba niesłysząca.”

Jakby niezbyt rozgarnięta piastunka próbowała „ułatwić” przyswojenie tego dla przedszkolaka.

Tak jakby na pytanie o to „dlaczego jeździ auto” odpowiadała, że tam są takie krasnoludki i napierają na taki kołowrót i ta siła napędza koła. Fantazja totalna i nieprawdziwa.

U pana Roberta Schwartza niestety w pierwszym opisie tworzenia planu wcielenia NIESTETY okazuje się, że zagnieździły się krasnoludki. No nie wiem, czy ktoś w wieku lat 30 chciałby mieć tłumaczone zasady działania świata z użyciem „krasnoludków, które napierają na kołowrót”..

W tym opisie większość postaw i poruszeń Dusz nagle przeszło od obszaru odczuciowego do obszaru wyrozumowanego, obszaru umysłu.

„Podczas sesji planowania nowego życia przewodnik duchowy Penelope zapytał ją, czy chciałaby urodzić się jako osoba niesłysząca, dzięki czemu nie spotka ją nic podobnego i będzie mogła uzdrowić się z traumy poprzedniego wcielenia. Penelope odpowiedziała: „Tak, chcę tego” . W ten sposób zaplanowała, by narodzić się jako osoba niesłysząca.”

Planowanie, rozmowy, odpowiadanie… no niestety to wszystko kojarzy się jednoznacznie z aktywnością umysłową.

A Dusza jedynie strzępek swojej aktywności przeprowadza w ten sposób!
Pisałem gdzieś, że Dusza nie snuje swoich treści intelektualnie, są to w większości przeżycia, odczucia, uczucia, emocje.

Dusza jest tak mało treściowa a tak bardzo odczuciowa, że nawet zwykła rozmowa z nią za pomocą słów bywa trudna. Kto próbował się porozumieć z własną Duszą, albo z czyjąś Duszą, ten wie, jak trudno jest umysłowi „zrozumieć” postawy Duszy. Z tego powodu, że są aż tak odczuciowe, przeczuciowe.

Kiedyś ja sam miałem sesję prenatalną, gdzie prowadzono poprzez czasy przed wcieleniem. I przypomniałem sobie jak Duszę ciągnęło do obecnego wcielenia i matki z obecnego wcielenia wcale nie na podstawie jakichś „umów”, czy „porozumienia”, ani „decyzji”, a na podstawie nieprzepartego energetycznego, pełnego emocji przyciągania!!

Dusza stosuje O WIELE bardziej wrażliwość, przyciąganie, połączenia, energie niż rozumowanie [którego niemal nie używa]. To dlatego Hellinger pracuje z „wiedzącym polem” [czyli Duszą grupową – można dodać], a mocno wstrzymuje się w umysłowym roztrząsaniu spraw ustawienia.

W podanym drugim opisie jest intelektualizowanie zamiast odczuwania.
Efekt duchowy tego jakby jest ten sam, zachodzi zaplanowanie wcielenia.
Natomiast rozpoznanie czytelnika w sposobie działania Duszy niestety jest przez ten tekst spaczone.

Te dwa powyższe sposoby opisywania przeżyć podczas planowania wcielenia mogę pokazać na przykładzie. Pokażę jaka jest różnica w opisie – jak opisujemy uruchamianie samochodu, a jak tego nie robimy. Zacznę od nieprawdziwego opisu:

„Jan odczuł, że ma ochotę pojechać do pracy samochodem. Jego umysł powiedział: „jedziemy?” na to Jan odpowiedział: „tak, dzisiaj tak”. Wyszedł na ulicę i wiedziony nieomylnym instynktem rozpoznał zielone auto produkcji niemieckiej z roku 2003. Przemyślał sprawę klucza, wiedział, że musi sięgnąć lewą ręką do lewej kieszeni, ponieważ tam ukryty jest klucz. Wyjął go, powiedział ciału, żeby przłożyło klucz do prawej ręki i obrotowym ruchem wywarło zdecydowaną siłę na klucz w zamku…”

Takich dodatków fantazyjnych nie ma w realności:

„Jan wyszedł z domu, wsiadł do samochodu, włożył klucz do stacyjki, przekręcił, silnik zaskoczył. Po pół minucie Jan już jechał autem do pracy”.

ALE… fantazyjny opis domyślam się bardziej mógł Duszy przypaść do gustu. Te „nieomylne instynkty”, te „powiedzenie ciału” to bardzo pięknie ustala uwagę Duszy, przemawia.

Tak samo jak umysłowy opis planowania wcielenia mógł przypaść do gustu umysłowi, rozumowi, osobowości.

Ale realność czasami jest inna niż preferowana przez fantazjującą Duszę albo konceptualizujący umysł.

Skutki zafałszowania

Autor prezetuje dwa opisy. Pierwszy:

„Podczas sesji planowania nowego życia przewodnik duchowy Penelope zapytał ją, czy chciałaby urodzić się ..”

jest zafałszowany treściami umysłowymi w stosunku do prostego opisu:

„Duch reaguje na te pragnienia, prezentując duszy różne możliwe warianty jej życiowego planu „

TYLE, że trochę trzeba pomyśleć, żeby z tego drugiego opisu coś wywnioskować. Pierwszy opis pięknie odpowiada naszym doświadczeniom relacji z osobami. Więc co za problem – zafałszujmy opis, byle tylko lepiej się sprzedawał! Tym więcej młodych Dusz kupi moją książkę, bo będzie rozumieć, co tam piszę. A że to będzie nieprawdziwe, wręcz zwodnicze? to nie ma większego znaczenia.

I potem takie tabuny ludzi są przekonane, że „w niebie” są istoty takie jak na ziemi. I że tam „się rozmawia” tak jak u nas w sklepie. Ale jak przychodzi do wykonania jakichś działań duchowych, jak przychodzi do pogadania z Duszą, do zrobienia sesji.. no nikt jakoś nie umie sobie poradzić. Wszyscy uważają, że to jest tak proste, że to jest jak w sklepie – idziesz i wymagasz, bo masz pieniądze, opowiadasz, czego chcesz itp.

A to nie działa..

I co? I tacy ludzie się zniechęcają, uważają takie młodsze Dusze, że duchowość nie działa, że jej nie ma, bo nie działają ich stricte umysłowe próby podejmowane na tym polu.

Ale tego, że sami się zwiedli, bo oczekiwali, że będzie „po mojemu”, to nie pomyślą.
I potem narzekają na brak duchowości w życiu, na to, że nie rozumieją życia.

..
O, zdenerwowałem się na ten tekst robiący czytelnika w bambuko..!

Proszę wybaczcie mi ten ton. Ale jako analityka, bardzo mnie ciągnęło do napisania tego wpisu 🙂

Reklamy