Analiza tekstu „Dar Duszy”

Rober Schwartz
„Dar Duszy”

Chcę pokazać wam ciekawy kawałek tekstu o relacjach karmicznych.
Schwartz myślę, że bardzo celnie traktuje i przedstawia karmę.

Tyle, że się sporo zdenerwowałem na ten tekst, a właściwie na przekłamania w nim zawarte.

Bo oprócz celnych opisów relacji karmicznych jest dużo błędów. Nawet tych najprostszych – logicznych, do których nie trzeba żadnej znajomości duchowej.

Ale jednak zaprezentuję ten tekst wierząc, że sobie poradzicie.

I będzie to ćwiczenie praktyczne z obszaru, który nazywa się „świadomością rozróżniającą”. O tym typie świadomości usłyszałem najpierw na wykładach Leszka Żądło. Ten typ świadomości pojawia się gdy jesteśmy w stanie osiągać odpowiednio wysokie poziomy wibracji, np. przez przebywanie w medytacji.

Dzięki używaniu świadomości rozróżniającej, Świadome Ja buduje się, wzmacnia się, mając relację do wysokowibracyjnych i czystych poziomów istnienia. Wtedy to, co „poniżej” zaczyna być widziane niejako „z lotu ptaka”, czyli oglądane z pewnego dystansu. I pojawia się zrozumienie dotyczące tego, co który element duchowy znaczy, jak funkcjonuje, w którym obszarze można go zaobserwować. Takie rozróżnianie duchowe jest bardzo pomocne, ponieważ mając odniesienie w wysokich i czystych wibracjach ma zdecydowanie więcej wartości dla rozwoju duchowego, niż np. wiedza wypracowywana przez metody naukowe.

Prezentowanie przez Leszka Żądłę niegdyś na swoich wykładach błędów występujących w rozwoju duchowym zainspirowało mnie do tego, aby patrzeć na sprawy z tej samej perspektywy.

Wskazując na różne sprawy „z góry” Leszek jakby równocześnie dawał wskazówki z jakiego poziomu na nie patrzy. Jakie wibracje są potrzebne do tego, aby tak patrzeć na sprawy błędów duchowych, bądź niby prawdziwych podejść.

Bowiem – co ciekawe – prawdziwe postawy  „broniły się same”, czy też, jak by to Awiessałom Podwodnyj powiedział „miały opiekę, przykrycie z wyższych czystych poziomów wibracyjnych”. W poszczególnych postawach, przekonaniach, przekazach było można odszukać tą wysoką i czystą wibrację.

Postawy nieprawdziwe zaś nie mają takiej opieki – mają zaś czasem opiekę od nieczystych „Opiekunów” takich jak np. istota przekazująca czaneling, lub opiekun krokodyli. I mogą wibrować nawet wysoko, ale wibracja jak była nieczysta, tak nieczystą pozostała. Tego można się przekonać porównując ją z wibracją Wyższych Jaźni i Boga.

Świadomość rozróżniająca jest więc w dużej części umiejętnością rozróżniania wibracji: ich wysokości i czystości. Mam nadzieję, że ten tekścik jakoś Wam przybliży tą umiejętność.

..

Generalnie mam Duuuuuże opory, aby polecić Wam przeczytanie tego tekstu „Dar Duszy”. Ale jednak polecę z powodu części mówiącej o sposobie dogrywania się karmy.

oto link do tego tekstu:
http://www.illuminatio.pl/wp-content/uploads/2013/06/Dar-duszy-fragment-6-1.pdf

W tekście jest dużo błędów w rozumieniu duchowym. Mój tekst o Duszy i Duchu [link] na mojej witrynie już pewnie czytaliście i orientujecie się i nikt was nie zrobi w bambuko opisując jakieś fantazje.

Fantazja umysłowa

W tekście „Dar duszy” jest wiele fantazyjnych wyrażeń.

W tym przypadku „fantazja” nie oznacza pójścia w kierunku odczuć i emocji, jak to zwykle bywa. Przywykliśmy do fantazjowania jako do błędu polegającego na odejściu od konkretów, od materii w rozfalowany, emocjonalny świat, gdzie mało czego można się chwycić.

Tym razem jest to „fantazja umysłowa”, czyli prezentowanie spraw bardziej w obszarze umysłowym, podczas gdy odgrywają się one w obszarze Duszy, czyli emocji, uczuć, przeżyć. Czyli kierunek odwrotny niż normalnie w fantazji.

.
Autor mocno akcentuje umysłowość i jej moc sprawczą. I tak wygląda, jakby też po śmierci ta umysłowość pozostawała aktywna. Tak jakbyśmy mieli „czym” decydować po śmierci. Jakby ciało umarło, ale mózg, rozumowanie dalej działały!

Tak przecież nie jest… Do jakiegoś momentu istotnie – mamy władze umysłowe, nawet te niezwiązane z ciałem fizycznym, mózgiem. Ale, przy prawidłowym odejściu z tego świata, niższe ciała subtelne się rozwiewają, rozchodzą w szwach i..w pewnym momencie

Nie ma czym myśleć

Autor pisze:
„Możesz zatem zdecydować, że urodzisz się jako osoba niepełnosprawna i poprosisz swoje dziecko o przyjęcie roli matki lub ojca. „

A figę! Taka osoba nie zdecyduje o tym! To jej Dusza przejmuje po śmierci pałeczkę w tej sztafecie.

Ta osoba nie będzie w stanie nawet rozpoznać, że coś się akurat decyduje [tak można powiedzieć o większości ludzi na Ziemi] z tego powodu, że nie będzie mieć ani krztyny świadomości tego co się dzieje!

Jej Dusza będzie decydować poprzez lgnięcie. Tak samo jak przez lgnięcie Duszy podejmowane są istotne wybory w czasie życia.

Nie można tego nazwać „decyzją”, bo ten ktoś nie wie co się dzieje, wie tylko, że „czegoś bardzo pragnie”.

.

Wybór a nie decyzja

Na przykład, idąc za pragnieniem Duszy wziął sobie za żonę osobę nieodpowiednią [albo się wydała za kogoś nieodpowiedniego]. I tego nie dokonał ten ktoś „decydując”

Dusza LGNĄC i przygniatając tym lgnięciem osobowość to wybrała. W ten sposób dogrywają się intencje Dusz.

Osobowość mogła nie mieć w tym momencie niemal nic do powiedzenia – TAKA była osobowości decyzyjność..

Albo taka „decyzja”, że kogoś np. do kupienia produktu przyciągnęła reklama bo była czerwona z żółtymi wstawkami. A produkt w opakowaniu niebieskim  – lepszy i tańszy – został przez tego wielkiego „decydenta” przeoczony.

Tak więc proszę uważać na takie zafałszowane przekazy, że „Możesz zatem zdecydować”.

Nie, nie powiem „Możesz zatem zdecydować”.

Drugi powód dla tego to taki, że taka osoba po śmierci nie będzie miała tych niższych ciał rozumowych, umysłowych, których zwykle używała. Np. ciało mentalne się rozpuści, rozwieje i tyle. Nie będzie żadnego języka polskiego, którym można przemawiać, w którym można czytać.Tak samo jak noworodek, osoba odeszła w krainę zmarłych nie ma zdolności językowych. Zdolności łączenia się innymi Duszami, a jakże – ma i to potężne. Natomiast nie mylmy tego z rozmową w języku polskim.

Takie uproszczenia jak dla mnie są żenujące. Dlaczego autor „Daru Duszy” je stosuje? Domyślam się, że wkracza w obszar, w którym ileś osób mogłoby poczuć się wybitnie nieswojo, jeśli by prawdziwie zobaczyły, co tam jest. Jest to więc najpewniej bajkowy opis, zastosowany po to, aby czytelnik się nie przestraszył.

Pomiędzy wcieleniami nie będzie pojęć, których można używać, do których można się odwoływać. A one właśnie są z tego poziomu mentalnego [tzw. manas, zobacz w Google]

Pozostaną takiej osobie zwykle te ciała, których właśnie osobiście zwykle świadomie NIE UŻYWAŁA i które są powiedzmy mało używane, nierozpoznane. A czytelnik nagle po śmierci nie nabędzie nagle większych kompetencji do używania tych ciał.

Owszem, można się taplać w energiach jakiegoś ciała, np. słuchając audycji radiowej. Ale mało kto potrafi przejąć nad tym kontrolę i ustalić, że jest „ponad tym” i ustawić swoją osobistą postawę na takim wysokim ciele.

Czytelnik,  nie zorientuje się nagle, że oto jej Dusza przyjęła jakąś postawę na ciele buddialnym. Bo nawet nie wie, co to jest ciało wartości, i że oto Dusza wyznaje jakąś wartość. I samo to pcha Duszę tej osoby i w rezultacie samą ją w tą a nie inną drogę rozwojową.

Uproszczenia, przybliżenia

Popatrzmy, jak autor je stosuje:

„Załóżmy, że na poziomie duchowym – ja i ty – zaplanowaliśmy wspólne życie . Znajdując się w stanie świadomości Jedności, wiesz, że ja jestem..”

Pytam się: jakie „ja” i jakie „ty”?

Na poziomie duchowym przed wcieleniem nie było tych osobowości, do których ludzie przypisują rozumienie „ja” [jako np. Jan Kowalski]. I po wcieleniu także nie będzie tego „ja”. Mówię o głębokim wejściu w poziom międzywcieleniowym, gdzie harcują Dusze jak chcą.

Dla człowieka Jan Kowalski to bezwzględnie osobowość, a nie Dusza, którą zresztą nawet często nie umie zdefiniować, czy rozpoznać. A nawet niektórzy powątpiewają o jej istnieniu.

Więc nie ma co mówić, że  „ja i ty – zaplanowaliśmy wspólne życie.”

Nie „ja i ty”, tylko moja Dusza i twoja Dusza.

I nie zaplanowaliśmy, a Dusze się dograły.

Poziom prawdziwości przekazu w niektórych miejscach odpowiada słynnemu kawałowi o Radiu Erewań:

Słuchacze pytają: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody?
Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach dworca warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.

źr. Wikipedia

Ale widocznie autorowi duże błędy logiczne nie utrudniają korzystanie z edytora tekstu, więc leci dalej z pisaniem.

I takich błędów jest bez liku.

..
Także mamy do czynienia z mową piękną, ale nieprawdziwą. Skrzywiona umysłowym podejściem.

..

Pytanie, to więc kto ma na tyle mocy duchowych, żeby mógł rzeczywiście zdecydować o tym, co będzie robić, będąc w stanie między wcieleniami?

Pytanie to jest wysoce korzystne i pożyteczne dla rozwoju duchowego.

No a kto się ćwiczy w takim decydowaniu mając uruchomioną Duszę i rozmawiając z nią na bieżąco? Kto się ćwiczy w rozpoznawaniu i rozumieniu Duszy i jej postaw, poruszeń?

Czy ten, kto czyta co dzień nową gazetę?

Czy ten, co ogląda seriale w telewizji?

Tego autor nie wskazuje, nie pokazuje co można zrobić, aby istotnie wpłynąć na własne decydowanie.

Powiększa swoje świadome decydowanie ten, kto działa w swoim własnym rozwoju duchowym.

Kto idzie na sesje np. regresingowe i kontaktuje się z Duszą i przepytuje ją na okoliczność co się działo w poprzednich wcieleniach i dlaczego.

Ten, kto działa z afirmacjami, aktywnie, tak, aby poznać, jakie „głosy”, postawy wewnętrzne obecne w tych tekstach, które pisze w czasie pracy z afirmacjami, które pochodzą od której cząstki siebie.

Ten, kto aktywnie robi ustawienia Hellingerowskie wyczuwając w nich, jaki Dusze mają wobec siebie relacje, jakie postawy, jakie mają obciążenia.

Bo jak będzie umiał rozpoznawać te cząstki to będzie wiedział – o, to jest od Duszy, to jest od ego, a to jest od mojej Wyższej Jaźni.

A praca w sesjach [różnorodnych] z Duszami nauczy go, jakim językiem porozumiewają się Dusze, jaka jest logika ich postaw. Jak można ewentualnie wpływać na ich postawy, jak można próbować przekonywać Dusze. Jakie sposoby w tym obszarze działają, a jakie nie działają.

I taki ktoś po iluś latach takich nauk będzie tego świadomy, i rozwinie sobie swoje Świadome Ja i jego umiejętności na tyle, że będzie w stanie nawykowo rozpoznawać Dusze, swoją Duszę, będzie w stanie nawykowo podejmować z nią relacje z poziomu konwersacji.

I nie będzie to prawie w ogóle podobne do tego, co przekazuje radośnie autor Robert Schwartz.

..

Jest też to, co prawdziwe

Przykro mi tyle mówić o tych zarzutach wobec tekstu,
ponieważ logika opisu mechanizmu karmicznego, którą przedstawia autor jest bez zarzutu! 

I ten fragment można polecić bez wątpliwości:

cytuję:
„Istnieje różnica pomiędzy równoważeniem a uwalnianiem karmy. Karma zostaje zrównoważona, gdy dusza ma poczucie, iż doświadczyła różnych aspektów danego problemu.

Do uwolnienia [zaś] karmy dochodzi wtedy, gdy zostają uzdrowione przyczyny tej nierównowagi.

To istotne rozróżnienie: dopóki nie uzdrowimy ukrytych przyczyn naszej karmy, będziemy tworzyć nową
karmę i nieustannie ją równoważyć.”

inny cytat:
„Doświadczenia, jakie Dusza zaplanowała w swoim kolejnym życiu, zrównoważą karmę, ale niekoniecznie pozwolą na jej uwolnienie .

Jeśli nie dojdzie do uzdrowienia lęku i błędnego przekonania, prawdopodobnie zostanie zgromadzona nowa karma.”

„Słowa Jeszui:
Do uwolnienia karmy może dojść natychmiast, gdy dusza uświadomi sobie swoją prawdziwą naturę: czystą Boskość i jedność z Duchem . Z tej świadomości płynie głęboki spokój . Jeśli dusza jest w stanie utrzymać ten stan, z łatwością uwolni się z więzów karmy.

I takie doświadczenia wręcz na codzień mają osoby zajmujące się oczyszczaniem swojej karmy, działając np. w różnorodnych działających sesjach uwalniających, czy praktykując autoterapię.

Mam wrażenie, że do tego dysonansu dwóch jakości, które występują w tekście doszło z tego powodu, że jedna część jest czanelingowana, a druga nie – jest wytworem autora i jego poziomu umysłowości i zrozumienia. I chyba autor tekstu nie był w stanie nadążyć duchowo za autorem czanelingu.

..

Wymieniane są cząstki istoty człowieka str 57.

„istnieją trzy warstwy duszy
Duch
jaźń duchowa
ziemska osobowość”

Jak ja to rozumiem, zgodnie z tym, co piszę na witrynie
Duch = Duch

Dusza = Dusza,

ale dla mnie Dusza nie zawiera w sobie Ducha! Autor zresztą czasami robi takie wyłomy w logice wywodu, raz sugerując jw. że Dusza zawiera w sobie Ducha, a potem, że Duch i Dusza są cząstkami które można osobno postrzegać, ba!, które między sobą mają relację osobnych obiektów.

jak w cytacie:
„Duch oraz dusza tworzą plan wcielenia „

[No niestety, logika niektórych wywodów „duchowych” autorów rzuca na kolana z powodu zażenowania. Już to u WingMakersów, a to u Stewarta Swierdłowa.. Czy przez to, że mamy do czynienia z obszarami niewidzialnymi, to mamy być karmieni jakąś nielogiczną, fantazyjną papką?
Czy pisanie o sprawach duchowych ma wyłączać logikę?

Nie, ale ci autorzy się tym nie przejmują i jadą po logicznej bandzie ostro aż do zdarcia metalu. Na lecące iskry się tylko uśmiechają głupkowato.

Tego się czasami nie chce albo nie daje czytać!! Jeszcze o tym napiszę.]

ziemska osobowość = osobowość człowieka

a jaźń duchowa to tak jakby to była jaźń Duszy [czyli cząstka działająca w Duszy, to, co w Duszy działa]. I tu słusznie mówi, że może ona postępować tak, jakbyśmy nazwali, że popełnia błędy, także i te duchowe, i także te „duże”. Ja jaźni Duszy nie wydzielam, i mówię, że „tak zadziałała Dusza” – dla prostoty.

—-

W tekście jest kilka opisów tej samej sytuacji: planowania kolejnego wcielenia. Niestety, są one niespójne ze sobą, tzn. jeden wskazuje na coś, a drugi na coś innego. Może nie są one skrajnie rozbieżne, natomiast sugerują iż proces planowania wcielenia odbywa się na różne sposoby. Logicznie – jak dla mnie – jest to nie do przyjęcia.

Oto opis planowania wcielenia, który autor przedstawia w dalszej części mniej „obrazowo” a bardziej konkretnie:

„Duch oraz dusza tworzą plan wcielenia w sposób intuicyjny, a nie analityczny. Dusza wie, nad czym powinna pracować, i pragnie doświadczeń związanych z tymi aspektami. Duch reaguje na te pragnienia, prezentując duszy różne możliwe warianty jej życiowego planu . Dusza odbiera je, niczym obrazy na ekranie telewizora. Proces planowania jest trudny do zmierzenia w kategoriach czasu linearnego, a czas jego trwania jest różny w przypadku każdej duszy.”

Ten powyższy obraz jest w miarę poprawny. Tak mniej więcej się dzieje. Ten opis podkreśla ODCZUCIOWY charakter poruszeń Duszy.

.

Jednak przed nim w tekście mamy opis tego samego tworzenia planu wcielenia. Lecz jakże różny!

Przeczytajmy to:

„Podczas sesji planowania nowego życia przewodnik duchowy Penelope zapytał ją, czy chciałaby urodzić się jako osoba niesłysząca, dzięki czemu nie spotka ją nic podobnego i będzie mogła uzdrowić się z traumy poprzedniego wcielenia. Penelope odpowiedziała: „Tak, chcę tego” . W ten sposób zaplanowała, by narodzić się jako osoba niesłysząca.”

Jakby niezbyt rozgarnięta piastunka próbowała „ułatwić” przyswojenie tego dla przedszkolaka.

Tak jakby na pytanie o to „dlaczego jeździ auto” odpowiadała, że tam są takie krasnoludki i napierają na taki kołowrót i ta siła napędza koła. Fantazja totalna i nieprawdziwa.

U pana Roberta Schwartza niestety w pierwszym opisie tworzenia planu wcielenia NIESTETY okazuje się, że zagnieździły się krasnoludki. No nie wiem, czy ktoś w wieku lat 30 chciałby mieć tłumaczone zasady działania świata z użyciem „krasnoludków, które napierają na kołowrót”..

W tym opisie większość postaw i poruszeń Dusz nagle przeszło od obszaru odczuciowego do obszaru wyrozumowanego, obszaru umysłu.

„Podczas sesji planowania nowego życia przewodnik duchowy Penelope zapytał ją, czy chciałaby urodzić się jako osoba niesłysząca, dzięki czemu nie spotka ją nic podobnego i będzie mogła uzdrowić się z traumy poprzedniego wcielenia. Penelope odpowiedziała: „Tak, chcę tego” . W ten sposób zaplanowała, by narodzić się jako osoba niesłysząca.”

Planowanie, rozmowy, odpowiadanie… no niestety to wszystko kojarzy się jednoznacznie z aktywnością umysłową.

A Dusza jedynie strzępek swojej aktywności przeprowadza w ten sposób!
Pisałem gdzieś, że Dusza nie snuje swoich treści intelektualnie, są to w większości przeżycia, odczucia, uczucia, emocje.

Dusza jest tak mało treściowa a tak bardzo odczuciowa, że nawet zwykła rozmowa z nią za pomocą słów bywa trudna. Kto próbował się porozumieć z własną Duszą, albo z czyjąś Duszą, ten wie, jak trudno jest umysłowi „zrozumieć” postawy Duszy. Z tego powodu, że są aż tak odczuciowe, przeczuciowe.

Kiedyś ja sam miałem sesję prenatalną, gdzie prowadzono poprzez czasy przed wcieleniem. I przypomniałem sobie jak Duszę ciągnęło do obecnego wcielenia i matki z obecnego wcielenia wcale nie na podstawie jakichś „umów”, czy „porozumienia”, ani „decyzji”, a na podstawie nieprzepartego energetycznego, pełnego emocji przyciągania!!

Dusza stosuje O WIELE bardziej wrażliwość, przyciąganie, połączenia, energie niż rozumowanie [którego niemal nie używa]. To dlatego Hellinger pracuje z „wiedzącym polem” [czyli Duszą grupową – można dodać], a mocno wstrzymuje się w umysłowym roztrząsaniu spraw ustawienia.

W podanym drugim opisie jest intelektualizowanie zamiast odczuwania.
Efekt duchowy tego jakby jest ten sam, zachodzi zaplanowanie wcielenia.
Natomiast rozpoznanie czytelnika w sposobie działania Duszy niestety jest przez ten tekst spaczone.

Te dwa powyższe sposoby opisywania przeżyć podczas planowania wcielenia mogę pokazać na przykładzie. Pokażę jaka jest różnica w opisie – jak opisujemy uruchamianie samochodu, a jak tego nie robimy. Zacznę od nieprawdziwego opisu:

„Jan odczuł, że ma ochotę pojechać do pracy samochodem. Jego umysł powiedział: „jedziemy?” na to Jan odpowiedział: „tak, dzisiaj tak”. Wyszedł na ulicę i wiedziony nieomylnym instynktem rozpoznał zielone auto produkcji niemieckiej z roku 2003. Przemyślał sprawę klucza, wiedział, że musi sięgnąć lewą ręką do lewej kieszeni, ponieważ tam ukryty jest klucz. Wyjął go, powiedział ciału, żeby przłożyło klucz do prawej ręki i obrotowym ruchem wywarło zdecydowaną siłę na klucz w zamku…”

Takich dodatków fantazyjnych nie ma w realności:

„Jan wyszedł z domu, wsiadł do samochodu, włożył klucz do stacyjki, przekręcił, silnik zaskoczył. Po pół minucie Jan już jechał autem do pracy”.

ALE… fantazyjny opis domyślam się bardziej mógł Duszy przypaść do gustu. Te „nieomylne instynkty”, te „powiedzenie ciału” to bardzo pięknie ustala uwagę Duszy, przemawia.

Tak samo jak umysłowy opis planowania wcielenia mógł przypaść do gustu umysłowi, rozumowi, osobowości.

Ale realność czasami jest inna niż preferowana przez fantazjującą Duszę albo konceptualizujący umysł.

Skutki zafałszowania

Autor prezetuje dwa opisy. Pierwszy:

„Podczas sesji planowania nowego życia przewodnik duchowy Penelope zapytał ją, czy chciałaby urodzić się ..”

jest zafałszowany treściami umysłowymi w stosunku do prostego opisu:

„Duch reaguje na te pragnienia, prezentując duszy różne możliwe warianty jej życiowego planu „

TYLE, że trochę trzeba pomyśleć, żeby z tego drugiego opisu coś wywnioskować. Pierwszy opis pięknie odpowiada naszym doświadczeniom relacji z osobami. Więc co za problem – zafałszujmy opis, byle tylko lepiej się sprzedawał! Tym więcej młodych Dusz kupi moją książkę, bo będzie rozumieć, co tam piszę. A że to będzie nieprawdziwe, wręcz zwodnicze? to nie ma większego znaczenia.

I potem takie tabuny ludzi są przekonane, że „w niebie” są istoty takie jak na ziemi. I że tam „się rozmawia” tak jak u nas w sklepie. Ale jak przychodzi do wykonania jakichś działań duchowych, jak przychodzi do pogadania z Duszą, do zrobienia sesji.. no nikt jakoś nie umie sobie poradzić. Wszyscy uważają, że to jest tak proste, że to jest jak w sklepie – idziesz i wymagasz, bo masz pieniądze, opowiadasz, czego chcesz itp.

A to nie działa..

I co? I tacy ludzie się zniechęcają, uważają takie młodsze Dusze, że duchowość nie działa, że jej nie ma, bo nie działają ich stricte umysłowe próby podejmowane na tym polu.

Ale tego, że sami się zwiedli, bo oczekiwali, że będzie „po mojemu”, to nie pomyślą.
I potem narzekają na brak duchowości w życiu, na to, że nie rozumieją życia.

..
O, zdenerwowałem się na ten tekst robiący czytelnika w bambuko..!

Proszę wybaczcie mi ten ton. Ale jako analityka, bardzo mnie ciągnęło do napisania tego wpisu 🙂

Reklamy

13 Komentarzy (+add yours?)

  1. Elżbieta Laur
    Wrz 22, 2014 @ 10:17:11

    Andrzeju, aż mnie „pali”, aby spytać o Twoją opinię na temat tego co napisał Michael Newton w swoich książkach pt.” Przeznaczenie dusz”, „Życie między wcieleniami”, ‚Wędrówka dusz”.

  2. SwiatDucha
    Wrz 23, 2014 @ 19:35:13

    Elżbieta, spróbuję ten temat przemyśleć i coś sensownego napisać. Tyle, że muszę się wgłębić.

  3. Tom
    Wrz 24, 2014 @ 21:49:13

    Andrzeju, czyli rozumiem, że nie zgadzasz się również z wizją przedstawioną przez Colina Tippinga, twórcę ‚Radykalnego wybaczania’? Według niego często jest tak, że dane osoby, które spotykają się w życiu i np krzywdzą się wzajemnie, umówiły się na to przed tym wcieleniem. Pisze on , że grupy osób (ich dusze) np całe rodziny właśnie umówiły się na to, co jest teraz i na ‚rolę’ jaką odgrywają, a wszystko po to by wspomóc rozwój innych dusz.
    Właściwie to nie mam pojęcia, czy tak jest rzeczywiście i prawdę mówiąc nie ma to dla mnie zbyt dużego znaczenia. Ważne dla mnie, żeby to co pisze miało działanie terapeutyczne i pomagało w uzdrawianiu siebie samego.
    Być może nie wszyscy mają taką potrzebę, by dokładnie opisywać świat duchowy i jak jest ‚naprawdę’ i nie zawsze jest to potrzebne. Ja na tym etapie na którym się znajduję, nie mam zupełnie takiej potrzeby, chcę by to co czytam pomogło mi uzdrowić siebie a uważam, że takie analityczne podejście niekoniecznie jest potrzebne do uzdrawiania.
    Być może, wraz z rozwojem zmieni się moje podejście do tego.

  4. SwiatDucha
    Wrz 25, 2014 @ 15:59:08

    Tom, dzięki za komentarz.

    Wydaje mi się, że wielu pisarzy, którzy postawili sobie za cel wytłumaczenie spraw wielowcieleniowych stosuje to, co mój kolega nazwał „antropomofrizacją”, czyli po polsku stosują przekształcenie na obraz ludzki, ludzkich wyobrażeń tego, co jest od tego obrazu dosyć odległe. Co ludzie by się nawet trochę bali zobaczyć w prawdziwej postaci.

    Pytanie, czy to autorzy są źródłem zastosowania tego przekształcenia? Niekoniecznie oni sami. Jednak im samym to raczej nie przeszkadza bardzo. I też nie dochodzą, nie dociekają, czy to, co podają jest prawdziwie czystym przekazem, nie podważają prawdziwości treści, które dostają. [w Regresingu dopytywanie się, podważanie prawdziwości tego, co klient mówi jest częste i prowadzi do kolejnych oczyszczeń, tym razem z błędnych postrzeżeń, błędnych wizji, halucynacji, z wizji narkotycznych itp.]

    Antropomorfizacja na pewno „coś” tłumaczy poprzez metafory, ale jest to „biblia pauperum”.

    Z tego bierze się użycie takich słów jak „osoby umówiły się”, „wspomóc rozwój dusz”. To może być metafora.

    Myślę, że w pierwszym przybliżeniu jakoś to naprowadza czytelnika na zrozumienie tematu.

    Natomiast zagadnienie jest na tyle złożone i obszerne, że – aby istotnie coś realnie zmienić, uleczyć, oczyścić – potrzeba i drugiego i nawet dziesiątego przybliżenia.

    Ja również w moich tekstach stosuję metafory, ba! uważam, że są one świetnymi narzędziami do wskazywania zależności. Jednak nie pozostawiam czytelnika z metaforą tak, aby uważał, że „tak dokładnie właśnie jest”. NIE! Zrobiłbym mu krzywdę, bo bym go zwiódł ową metaforą. I gdyby taki ktoś poszedł za moimi słowami i zobaczył namalowany kran na murze próbowałby odkręcić kurek i nalać sobie do wiadra wody. Z prawdziwego kranu mógłby to zrobić. Z namalowanego, metaforycznego – nigdy tego nie zdoła uczynić. A ja w metaforze mówiłem o kranie, opisywałem jak kran wygląda, że ma wylot, pokrętło. Więc gość zidentyfikował kran. Ale nie wiedział, że jest on namalowany, ponieważ nie „odczarowałem” metafory.

    Sprawy karmy wielowcieleniowej są złożone. Można poczytać sobie tak z pięć książek Leszka Żądło. TO już coś będzie. Tam nie ma co prawda opisów co się dzieje „w niebie”, ale są konkrety co do obciążeń, z których się warto oczyszczać.

    Ja nie mówię kto co ma robić, jedynie mnie samego drażnią takie „ucywilizowane” duchowe teksty, ponieważ na ich bazie [właśnie bez głębszej refleksji co do realnych zależności] ludzie próbują uruchamiać metody terapeutyczne, a co najmniej wiele, wiele osób próbuje samemu postawić się w pozycji bardziej odpowiedniej dla oczyszczania swojej sytuacji.

    Nic w tym dziwnego, przecież w dużej części po to sięga po taką książkę.

    Trochę się daje to robić. Ale tylko trochę – tyle, ile w „pierwszym przybliżeniu” jest prawdziwości.

    Te osoby chcą więcej, bo jeszcze są jakieś potrzeby. Spotyka je jednak za chwilę rozczarowanie. Oto „tramwaj sam nie jedzie”.

    [i tu metafora] Dana osoba wchodzi do przedziału motorniczego tramwaju i czeka aż on pojedzie. Nikt jej nie powiadomił, jakie należy przedsięwziąć działania aby tramwaj ruszył, aby jechał i aby się nie wtrążolić w jakiś inny pojazd.

    Oto wędka sama nie łowi ryby. Człowiek siedzi nad wodą, wędka wypuszczona, kołowrotek jest, ale nie ma spławika, żyłki, przynęty. Po kilku godzinach okazuje się, że to siedzenie nad wodą i „łowienie” nie zdaje się na wiele. I taki ktoś idzie do kolegów i mówi – tyle słyszałem o tym wędkowaniu, a okazuje się, że to jest strata czasu.

    Daję przykłady gdzie potrzeba dokładnej wiedzy do uruchomienia nawet nie bardzo skomplikowanego procesu. Jednak pierwsze przybliżenie, chociaż w miarę poprawne, to jednak nadal jest tylko pierwszym przybliżeniem.

    Może czytaliście albo oglądliście jakieś opowiadanie na temat tybetańskiej księgi umarłych [TKU]. Tam nie ma „dogadywania się”, tam nie ma koleżeńskich dusz, nie ma jakoś wiele „przyjaznych przewodników” itp. Są energie i to dosyć często określane jako zwodnicze.

    Czy u Newtona, czy u Roberta Schwartza, czy u Tippinga coś z tego jest? Nie bardzo zauważyłem, żeby było.

    Nie chciałbym jednak jakoś zniechęcać do tekstów np. Newtona, gdzie jest wiele prawdy powiedziane!

    Jednakowoż jeśli pisze o poziomie świata dusz to mam wrażenie, że jest to nie za wysoki poziom.. I nie dziwi mnie, że na tym poziomie życie wygląda tak „antropomorficznie”.. Czytelnicy Newtona z USA, pewnie chcieliby też, żeby te opisy były takie „dla nich”, zrozumiałe dla młodych Dusz.

    U Newtona są takie przykłady „ułatwiania” widoku świata duchowego. Przykład – kwestie karmiczne. Oto cytat:

    Raz na jakiś czas pojawia się u mnie pacjent przekonany, że został opętany przez jakąś obcą istotę lub rodzaj złośliwego ducha. Inni z kolei wierzą, że za pewne działania w przeszłym życiu zostali obłożeni klątwą. Kiedy podczas seansu regresji dostajemy się do nadświadomego umysłu tych ludzi, najczęściej mamy do czynienia z jedną z trzech sytuacji:
    1. Niemal zawsze lęk jest całkowicie nieuzasadniony.

    „Przeznaczenie Dusz, tom 1, str. 46 z 117

    „NIemal zawsze” oznacza jak dla mnie więcej niż 80-90% przypadków. W regresingu te proporcje się odwracają, „niemal zawsze” stoi za tym jakieś wydarzenie z przeszłości, jakaś konkretna karma, którą warto poczyścić. I komu wierzyć? – sami decydujcie.

    Uważam, że przesłania w książkach Newtona są obarczone filtrem umysłowości ludzkiej.

    Sam Newton opisuje, że przesłania od Dusz są interpretowane poprzez umysł:

    Otóż oryginalne sceny ze wszystkich naszych wcieleń nigdy nie opuszczają pamięci duszy. Postrzeganie świątyni w świecie dusz nie oznacza dosłownie budowli z kamiennych bloków, lecz jest raczej wizualizacją znaczenia, jakie świątynia posiada dla danej duszy. Po powrocie na Ziemię wspomnienia przeszłych wypadków z życia duszy są rekonstrukcją okoliczności i wydarzeń opartą na interpretacji i świadomej wiedzy. Pamięć pacjenta opiera się na obserwacjach umysłu duszy, który przetwarza informacje poprzez umysł ludzki. Pomijając zazwyczaj stronę wizualną duchowych siedzib, zajmuję się raczej ich aspektem funkcjonalnym i badam, co pacjent w nich robi.
    jw. str 82

    To może tłumaczyć „antropomorficzność” przekazów prezentowanych przez Newtona. Przekazy sa „ubierane” w formę umysłową umysłu człowieka. Domyślam się, że także mogą być obdarzane dodatkowymi przekonaniami z tego umysłu płynącymi. A w rezultacie – jeśli są widziane jako treści umysłowe – są tak odbierane przez czytelników. I na podstawie takiej „ludzkiej” formy czytelnik stwierdza, że „tam” jest bardzo podobnie jak i „tu”.

    Jest i inna możliwość, dlaczego teksty Newtona są jakie są – bo prezentują niższe poziomy duchowe. I tylko je, nie wyżej.

    Zauważyłem, że są opisy tak, jakby człowiek zmarły zachowywał swoją mentalność, umysł, osobowość. Co jest niestety nierzeczywiste, ponieważ niższe ciała subtelne do mentalnego włącznie rozpuszczają się po śmierci. I tu TKU to dokładnie prezentuje. Argumentem, że tak jest jest brak kontynuacji umysłowej aktywności z poprzedniego wcielenia u ludzi. Jakby poziom mentalny się zachowywał, a nie rozpadał, to umielibyśmy dawne języki bez potrzeby uczenia się ich na powrót, umielibyśmy się odnaleźć w miastach, w których nie byliśmy za tego życia itp. A tu mamy jedynie jakieś dalekie echa tego i to z rzadka. Dlatego jestem tak mocno przekonany do tego, że nieśmiertelne Dusze są tak różne od śmiertelnych osobowości.

    Autorzy opisujący przeżycia „Jana Kowalskiego w niebie” chyba trochę puszczają fantazji.. albo prezentuje te poziomy, w których owo mocne rozpuszczenie ciał subtelnych jeszcze nie następuje.

    Czy mamy uważać, że jogini tybetańscy sobie to wymyślili, co jest w tybetańskiej księdze umarłych? Że to są jakieś wizjonerskie mrzonki i tylko Newton, Schwartz i Tipping mają rację?

    Moim zdaniem chyba jednak jogini tybetańscy coś wiedzą i iluś ich posiadających odpowienie moce duchowe zbadało te tematy.

    Nie mówię, że my nie możemy dołożyć swojej cegiełki – możemy. Jednak nie chciałbym aby była to wiedza pełna naiwności i spoglądania na obszar duchowy. A cywilizacja zachodnia ma długą tradycję naiwności i sadzania staruszka z długą białą brodą na tronie i ogłaszania go Bogiem.

    Tak więc jak chcesz w coś wierzyć, to wierz Tom, jak najbardziej. To i tak, w końcowym rozrachunku przysporzy rozwoju i tobie i innym. Jednakże uważam, że wiele nauk duchowych nie skraca ścieżki do Oświecenia, tylko ją wydłuża. Fajne są, operują w duchowych wibracjach, natomiast nie dają prostego rozwoju, a dają wejście w labirynt. To labirynt jest dla mnie metaforą inkarnacji, wejścia w kłopoty, w nierealne nauki, w sekty, w jakieś zakręcone religie itp.. Jak komuś potrzeba ich więcej, to jest wiele, wiele możliwości.

    Ta witryna jest dla osób, które chcą WYJŚĆ z labiryntu, a nie wchodzić w kolejny. Nawet taki duchowy. Proszę to brać pod uwagę.

    Sam powiedziałeś:
    „nie mam pojęcia, czy tak jest rzeczywiście i prawdę mówiąc nie ma to dla mnie zbyt dużego znaczenia. ”

    Szanuję twoje zdanie i nie mam zamiaru ani na krztynę go zmieniać.
    Natomiast z tego zdania nie sądzę, żeby wynikać mogło w większości zdanie kolejne:
    „Ważne dla mnie, żeby to co pisze miało działanie terapeutyczne i pomagało w uzdrawianiu siebie samego.”

    Nie sądzę, żebyś przesiadując godzinami w pustym tramwaju i patrząc się przez szyby mógł spowodować, że on ruszy i dojedzie tam, gdzie pragniesz. Nie sądzę, żeby wybierając się na wędkowanie bez żyłki i przynęty coś istotnie złapał.

    Najpewniej możesz świetnie poznać wnętrze tramwaju. A i świetnie odpoczniesz nad wodą siedząc przy kiju. Kolejny raz, gdy przyjdziesz tam, będziesz miał dobre rozpoznanie.
    Ale te cele o których była mowa, to za pierwszym podejściem chyba nie muszą się udać.

    ALE … to jest twoje życie.

    Dla ciekawych tego, kim jesteśmy, kim są Dusze, proponuję zapis sesji poznawczej:

  5. Tom
    Wrz 26, 2014 @ 11:51:06

    Dziękuję za link do tego nagrania 🙂 Z tego co pamiętam z książek Newtona (dawno czytałem) to sporo się pokrywa z tym co jest w nagraniu. Pamiętam, że to co czytałem u Newtona też było dla mnie źródłem inspiracji, tak jak to nagranie. Ja po prostu jak coś czytam to skupiam się na tym co do mnie przemawia w danej chwili i w jakiś sposób daje mi inspirację. Staram się skupiać na treści, która porusza coś we mnie i pozwala mi coś zrozumieć. Nie analizuję jak ta treść ma się do obiektywnej prawdy. Skupiam się na tym co potrzebuję, a resztę można powiedzieć, że odrzucam na daną chwilę i nie ma ona dla mnie znaczenia.

    Wydaje mi się, że moje podejście jest związane z huną, którą kiedyś się interesowałem. Jedna z zasad huny mówi: ‚Skuteczność jest miara prawdziwości (rzeczywistości)’. I właśnie staram się mieć takie podejście. Staram się przyjmować za prawdę to co do mnie na dany moment przemawia. A każdy ma swoją ‚prawdę’, swoją interpretację rzeczywistości, każdy patrzy na świat w sposób subiektywny. Istnieje też prawda obiektywna, która przedstawia rzeczywistość dokładnie taką jaka jest. I wydaje mi się, że Ty dążysz do opisania tej ‚prawdy obiektywnej’, wydaje mi się, że chcesz opisać świat duchowy w taki trochę naukowy sposób (obiektywnie).

    W sumie to mam takie podejście, że jeśli chodzi o świat duchowy (ezoteryczne spojrzenie) to staram się niczego nie zakładać na 100% że jest prawdą. Np. jeśli chodzi o to nagranie co podałeś link, to to co ta pani mówi w hipnozie (chyba jest to hipnoza) przemawia do mnie w jakiejś części i daje mi inspirację do duchowego spojrzenia na rzeczywistość. Ale jednocześnie jakaś część mnie pozostaje zdystansowana do tego i jest świadoma, że niekoniecznie musi to być prawdą o czym ta pani mówi (takie przyziemne podejście).

    Trudno mówić o tym, że coś jest na 100% prawdą jeśli chodzi o świat duchowy. Wydaje mi się, że można jedynie zbliżyć się w jakimś stopniu do prawdy, ale i tak będzie to jakaś interpretacja prawdy z puntu widzenia ludzi, którymi jesteśmy. Cóż jesteśmy tylko ograniczonymi, niewielkimi drobinkami świata, jesteśmy ludźmi 🙂 Powołujesz się na ‚Tybetańską księgę umarłych’, ale skąd można mieć pewność, że wszystko co jest tam opisane jest prawdą, Skąd wiadomo, że jak nie jest coś w tej księdze opisane, to znaczy że tego nie ma?

    Mam nadzieję, że udało mi się trochę dokładniej przekazać to, co miałem wcześniej na myśli.

  6. Aneta
    Paźdź 07, 2014 @ 21:17:19

    Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam niekótre fragmenty arykułu…
    Czy to znaczy, ze dusza po śmeirci nie ma umysłu, ego…? Pytam, bo w wielu źródłach czytałam (też odsłuchiwałam różne audycje), ze dusza ma do jakiegoś ‚momentu’ umysł. Potwierdzają to jakby ludzie, którzy przeżyli smierć kliniczną (oni tam myśleli tak jak za życia; znam takich ludzi osobiście).
    Ale jak napisałam… nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, to co Pan napisał…

    Dla mnie to ważne, gdyż ja za życia poprzez medytacje poznałam kim jestem i nie chciałabym o tym zapomnieć za życia, gdyż mogłoby to wiązać się z reinkarnacją (szczerze mówiąc wolałabym wybrać wtedy nieistnienie w ogóle, tak nie znoszę tego miejsca).

  7. SwiatDucha
    Paźdź 07, 2014 @ 23:27:13

    >dusza ma do jakiegoś ‘momentu’ umysł.
    >dusza po śmierci nie ma umysłu, ego

    Oba twierdzenia są najpewniej prawdziwe, ponieważ po śmierci następuje rozkład umysłu mentalnego

    Jest ten kłopot, że umysł mentalny się roztwarza i .. potem nie ma czym myśleć.
    A my przyzwyczajeni jesteśmy do działania umysłem, .. którego tam zabraknie.
    Pozostaje Dusza razem ze swoimi pragnieniami i postawami, często godnymi czterolatka. I to z nią trzeba negocjować, rozmawiać, oraz uruchamiać Świadomą Jaźń, która przetrwa brak umysłu.

    >szczerze mówiąc wolałabym wybrać wtedy nieistnienie w ogóle, tak nie znoszę tego miejsca

    To współczuję, Ziemia istotnie nie jest dla niektórych mlekiem i miodem płynącą krainą.
    Jednakże jak chciałabyś naprawdę wybrać coś innego, to „nie znoszenie” nie jest chyba dobrym pomysłem, bo powoduje niechęć, a to w konsekwencji wiąże osobę z obiektem niechęci, także i po śmierci, gdy uruchamiają się pragnienia reinkarnacyjne Duszy.
    Proponuję neutralną akceptację
    ………
    > Powołujesz się na ‘Tybetańską księgę umarłych’, ale skąd można mieć pewność, że wszystko co jest tam opisane jest prawdą,

    Tom, Nigdy nie mówiłem, że „wszystko z TKU” jest prawdą, skąd to pytanie i pomysł?
    Ja tylko wskazuję na nią i odkrycia w niej zawarte.

    Jak widzę, ludzie bardzo lubią mieć podane na tacy i „pewność”, i „wszystko”.
    A to jest od ego i osobowości!
    I ty tu pięknie jedziesz tekstem osobowości.
    Jakbyś płacił za przelot samolotem i wymagał miejsca przy oknie.

    Osobowość rozbestwiła się reklamami, które mówią – przecież to ci się należy. Więc osobowość się pyta:
    „to co, kiedy? czy wszystko?, a gdzie pewność?”

    Tom jak będziesz chciał „pewności” to nie szukaj jej tutaj
    tylko w towarzystwie ubezpieczeniowym.

    A jak będziesz chciał rozwoju duchowego, to poczytaj sobie taoistów i ich podejście do duchowości.

    Nie wiem, czy przeczytałeś tekst „od autora” na mojej stronie:

    Na tym polega duchowa ścieżka, że adept sam dowodzi sobie jej prawdziwości. Możesz co prawda się inspirować wieloma różnymi poglądami. W końcowym efekcie to i tak od Ciebie zależy, w co wierzysz, co przyjmiesz jako swoją prawdę. Wydaje się to najbardziej prawidłowe.

    Więc proszę się na mnie nie wieszać. I zobaczyć swój wkład w swoje życie, także duchowe.

  8. conchittta
    Paźdź 08, 2014 @ 12:09:25

    Wiem, że nie powinnam odpowiadać w tak delikatnych kwestiach, ale z drugiej strony coś mi się nasuwa i może być ewentualnie pomocne. Czy napiszę czy nie, to i tak będzie źle 😉 (tudzież dobre czy neutralne, zależnie od punktu widzenia).

    „ja za życia poprzez medytacje poznałam kim jestem i nie chciałabym o tym zapomnieć za życia”
    Nie zapomnisz jak to byłoby w centrum Twojego istnienia obecne cały czas jako doświadczenie… To doświadczenie może transformować Twoje istnienie tutaj, tak, że „nie znoszę tego miejsca” (odpychanie) przestałoby się pojawiać…

  9. SwiatDucha
    Paźdź 08, 2014 @ 14:52:07

    Conchitta:
    myślę, że masz rację.
    pojedynczy, poznawczy wgląd to jedno, a ugruntowanie owego wglądu przez wewnętrzną transformację, to drugie.
    I chyba tak możnaby oczekiwać, że będzie postępować rozwój duchowy.

  10. Aneta
    Paźdź 08, 2014 @ 20:51:40

    „Jednakże jak chciałabyś naprawdę wybrać coś innego, to “nie znoszenie” nie jest chyba dobrym pomysłem, bo powoduje niechęć, a to w konsekwencji wiąże osobę z obiektem niechęci, także i po śmierci, gdy uruchamiają się pragnienia reinkarnacyjne Duszy.Proponuję neutralną akceptację”

    Intuicyjnie czuję, że ma Pan rację.

  11. Aneta
    Paźdź 08, 2014 @ 21:05:52

    Dziekuję Conchitta 🙂

  12. Joasia
    Lu 17, 2017 @ 00:11:43

    Witam Panie Andrzeju,

    od dłuższego czasu czytam Pana wpisy i szczerze jestem zaskoczona.
    Poszczególne fragmenty/ puzzle odkryte czy wyczytane gdzieś i kiedyś zaczynają do siebie pasować i tworzyć spójny i piękny obraz. Nie będę pierwszą ani ostatnią osobą, która to powie: dziękuję za ogrom poświęconego czasu i tak dobre intencje.

    Mam pytanie do Pana. Jednak wolałabym je zadać bardziej odpowiadającą mi formą; poprzez pocztę mailową.
    Gdyby miał Pan trochę czasu i zechciał się odezwać, byłabym zachwycona.

    Pozdrawiam
    Joasia

  13. Swiat Ducha
    Lu 17, 2017 @ 09:53:17

    Joasia
    Dziękuję za miłe słowa.

    Tak właśnie, jak sobie poskładać te puzzle to tworzy się obraz całościowy. Jakby nie było jest on złożony. No ale taka jest ta rzeczywistość, jak to wedy mówią: jest jednocześnie nierealna i realna.

    Jak popatrzymy ze strony nierealnej, to nagle się to rozmywa i mamy jedność, wszystko jest Jednią. A jak popatrzymy ze strony realnej, to mamy tysiące szczegółów. W których łatwo można się pogubić. Ale też można się w nich odnaleźć, jeśli się te pogubione koraliki zbierze na sznureczek. Niekiedy, jak się ładnie poukłada te koraliki, to można uzyskać ładny i harmonijny naszyjnik, czy kolię. Nie odsuwa to doświadczenia rzeczywistości takiego jakie mieliśmy, ale możemy się jakoś w niej odnajdować, odnaleźć.

    wyślę maila.

    Urszula
    Prawda, że jest to świetny prowadzący? Zdecydowany, znający się na rzeczy, umiejętny.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: