Pustka księżyca

Księżyc nosi taką nazwę z powodu bycia „synem Słońca”, które w tej nomenklaturze było Księciem. Księżyc to jest panicz-książątko..

Nów nazywam dla siebie pustką księżyca.

Nazywam ją tak z powodu braku energii, mało energii zwykle odczuwałem. No i – jak się okazuje – chyba nie tylko energii.

Oczyszczałem się już jakiś czas temu od zależności energetycznej od Księżyca. I owszem, mocno zmalała.

Natomiast nadal dzisiaj „coś” czułem. Rozmawiałem z kolegą, też mówi: „nie wiem dziś, czy robić to, a może tamto…? Czuję taki brak decyzyjności.”

No właśnie, ja nie czuję jakiegoś braku energii, a brak.. koncepcji. CO ROBIĆ.

Jeśli tak jest to może być, że na Ziemi jesteśmy poddani w dużej części kodowaniu na różne cele. A w pustce księżycowej jest moment, gdy to kodowanie mocno maleje i .. nie wiem co robić…

Stopień „nie wiedzenia” co robić może tu świadczyć o tym, na ile mam kody dotyczące celów życiowych: rób to, potem tamto, a tamto jeszcze jest jeszcze ważniejsze. Np. zajmij się sobą w tym i tym obszarze, a tutaj jest praca do zrobienia, a w komputerze musisz jeszcze coś ustalić, i tą kopertę otworzyć i zobaczyć na rachunki..

W ciągu zwykłego dnia trochę czasu spędzam z takimi myślami. A dzisiaj tego nie było, musiałem sam „wymyślać” co robić.

No i tak sobie pomyślałem, że cele, takie codzienne, które uważam za swoje, wcale aż tak mocno moje nie muszą być. Może spokojnie System je mi dostarczać, a ja [pewnie Dusza] z pokorą ryby wciągającej przynętę to łyka.

Chyba będę się z tego oczyszczać.

Advertisements

78 komentarzy (+add yours?)

  1. conchittta
    Wrz 24, 2014 @ 08:33:26

    Ciekawe, że takie motywy chodzą „po ludziach”… Mnie przedwczoraj naszło w podobnym tonie i nawet wysmarowałam maila do Ciebie Andrzeju, ale nie wysłałam, bo sobie pomyślałam, że może nie trzeba pisać. A tu widzę, że więcej osób ma podobne refleksje…

    A idzie właśnie o to zaprogramowanie, nakręcenie na cele podstawione przez społeczeństwo. I to nie tylko w sensie codziennym, ale też tzw. duchowym. Wymyślono jakieś modele duchowości, drogi postępowania, cele i właściwe zachowania. Moja dusza przedwczoraj nie tylko się zbuntowała, ale się wkurzyła na całe to programowanie, na to senne działanie zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa.
    Byłam wolną istotą działającą wielowymiarowo a zamiast tego śpię i karmię ten system. To jest bardzo wkurzające…!

  2. Artur
    Wrz 24, 2014 @ 09:59:14

    Wczoraj miałem DOKŁADNIE to samo. Zastanawiałem się – skąd u mnie takie wycofanie? Dlaczego nic mi się nie chce? Czuję, że powinienem zadbać o siebie – położyć się,odpocząć, ale „jest przecież robota do zrobienia”. To podejście jednak już znam, więc za namową mojej kochanej, poszedłem tym razem inną ścieżką i zamiast do pracy, poszedłem na saunę. Naładowałem akumulatory, uznałem że tak czasami bywa i dopiero wtedy poczułem przypływ wewętrznej mocy.

  3. Marc
    Wrz 24, 2014 @ 10:08:39

    Nie, żebym w to od razu wierzył (aczkolwiek myślę, że rzeczywistość może być bardziej niezwykła niż fantastyka) ale D. Icke mówi, że z Księżyca właśnie na Ziemię idą kody od reptilian 🙂

  4. Aneta
    Wrz 28, 2014 @ 18:58:40

    Gdzieś spotkałam się ze stwierdzeniem, że od księżyca należy się odłączyć, bo ma na nas negatywny wpływ (z czym się zgadzam). Ale nigdzie nie spotkałam, w jaki sposób można to zrobić. Podobno, jak sie odłączamy od wpływu księżyca, to nasze wibracje wzrastają.
    Czy ktoś wie, jak można się odłączyć?

  5. SwiatDucha
    Wrz 29, 2014 @ 09:58:00

    tutaj:
    http://whitedevas.eu/?page_id=1022

    p. Dominik Wojczyk aka Whitedevas proponuje odłączenie od Księżyca.

    A dokładnie jak się to robi, tego nie mówi. Ja próbowałem się odłączyć, i trochę pomogło, w takiej osobistej skali. Już bezpośredniego takiego mocnego połączenia do Księżyca nie mam, ale chyba zostało połączenie z polem ludzi mieszkających na Ziemi, którzy jak najbardziej są połączeni z Księżycem. I jak ich „dopada” to mnie też, bo z nimi jestem połączony energetycznie Dusza z ich Duszami. Ostatni nów był tego dobrym przykładem.

    Takie odcięcie się od połączenia energetycznego poprzez Dusze z innymi ludźmi, to się zastanawiam czy powinienem to zrobić. Są na to argumenty [te wyższe], i są powiedzmy przykłady różnych zaawansowanych osób na to. Ale w odwrotną stronę są argumenty na to, aby się od ludzi nie odcinać i nie iść wyłącznie „swoją ścieżką”, także taką „swoją energetyczną” ścieżką. Ciekaw jestem na ile różni jogini byli połączeni a na ile odłączeni od społeczności. Niektórzy najpewniej byli połączeni i korzystali ze wsparcia społeczności, a niektórzy chyba zupełnie odwrotnie.

  6. Aneta
    Wrz 29, 2014 @ 21:20:48

    Dziękuję :-).
    Dobrze by było odłączyć się… Tak się zastanawiam, czy modlitwa by nie pomogła…?

    Panie Andrzeju, mam do Pan pytanie: skąd wzięło się stwierdzenie, że Bóg jest Miłością?
    Takie pytanie nasuwa mi się od czasu doświadczenie siebie tj. doświadczenia bycia Czystą Świadomością Stwórcy.
    Dlaczego? Ponieważ nie odczuwałam tam żadnej miłości. Jedynie radość i błogość (bardzo subtelnie) i NEUTRALNOŚĆ. Była tam tez doskonała CISZA i wiedza o tym, że jest sie Stwórcą i że jest się WIECZNOŚCIĄ.
    Wiem… radośc i błogość wchodzi skad miłości… Ale ja mam na myśli uczucie miłości – tego tam nie było…

    Pozdrawiam miło.

  7. SwiatDucha
    Wrz 30, 2014 @ 12:55:55

    Aneta,
    neutralność ma małe przebicie i jest marketingowo mało atrakcyjna.
    Nic więc dziwnego, że nie pisze się: Bóg jest neutralnością. To by chyba zainteresowało może jedynie buddystów zen i taoistów.. hihi

    Natomiast popatrz ile ludzi gorąco pragnie i pożąda miłości, jest więc ona bardzo atrakcyjna.
    Poza tym, na uzyskanie miłości jest nałożony jest warunek. Tak samo jak na kontakt z Bogiem jest nałożony warunek.
    Mimo tego miłość właśnie nasyca. I jak ją osiągnąć?

    Opisałem tą sytuację w artykule:

    https://swiatducha.wordpress.com/2013/05/20/szacunek-i-milosc/

  8. Elżbieta Laur
    Wrz 30, 2014 @ 16:59:52

    Coś mi się skojarzyło. Jeśli jestem w stanie miłości to nie odczuwam różnicy, tzn. wszystko jest dla mnie miłością. Można powiedzieć wtedy , że jest to neutralne bo nie ma rozróżnienia. Ale nie wiem czy o to chodzi.

  9. Aneta
    Wrz 30, 2014 @ 20:51:46

    Oj, raczej tak 🙂 Ma Pan rację.

    Są ludzie, którym udało się nawiązać bezpośredni kontakt ze swoją WJ (w trzecim oku). Czytałam o tym. I podobno WJ ‚otula’ ich niesamowitą miłością.
    Hym… nasza WJ jest ‚naszym lepszym Ja’ i zarazem jest Bogiem (wszystko jest ze sobą połączone). Hym… to może na tych wyższych poziomach jest Miłością. Ale zaraz! Walsch twierdzi, że Bóg stworzył Miłość, czyli Miłość jest ‚stworzeniem’ , a to znaczy, ze nie jest pierwotna. Wspominał coś o tym, że Miłośc ‚otuliła’ sobą wszystko, w tym i Boga (o ile pamietam). Czyli wracamy do punktu wyjścia: Bóg jest neutralny… To by się chyba wtedy zgadzało…?
    Bo ja wyraźnie odczuwałam (piszę o swoim doświadczeniu), że jako Czysta świadomość Stwórcy jestem ‚od początku’ – że tak to nazwę. Innymi słowy – ‚od samego początku” (mam na myśli wieczność) Bóg musiał/musi być neutralny!

  10. Aneta
    Wrz 30, 2014 @ 21:13:27

    Elżbieto,
    ja pisząc ‚neutralny’ mam na myśli dosłownie NEUTRALNY i zero uczucia miłości.
    Opisałam w którymś komentarzu swoje doświadczenie poznania kim jestem/ my jesteśmy. Z tego doświadczenia dowiedziałam się, że jestem Czystą Świadomością Stwórcy (dotyczy nas wszystkich) i że ta Czysta Świadomość Stwórcy jest NEUTRALNA. Nie było tam ani dobra ani zła, nie było płci, doskonałości i niedoskonałości. Była tam cisza, delikatna radość i błogość. Wiedziałam, ze jestem Stwórcą (nim samym) i że istnieje Wiecznie ( że nikt mnie nigdy nie stworzył, że jestem ‚od zawsze’).
    Po tym doświadczeniu zaczęłam się zastanawiać, skąd wzięło się stwierdzenie, że Bóg jest miłością, skoro on jest neutralny. To jest jego prawdziwa natura: Neutralność, nie Miłość.
    Pamiętam jeszcze, że odczuwałam tam Próżnię. Czyli Póżnia i Stwórca są ‚od samego początku’. I poza Próźnia i Stwórcą wszystko jest ILUZJĄ.

  11. Elżbieta Laur
    Paźdź 01, 2014 @ 09:40:50

    Dziękuję za wyjaśnienie 🙂

  12. conchittta
    Paźdź 01, 2014 @ 10:24:42

    Ja to sobie widzę tak, że miłość to język dusz, świetnie się porozumiewają z tego poziomu, bariery upadają, poczucie oddzielenia znika, następuje rozszerzenie – w stronę jedności ze stworzeniem, z życiem w formie i bez formy 🙂 .
    To po prostu realizacja boskości w przejawieniu, w ekspresji…

    Jest wiele różnych doświadczeń. Buddyści postrzegają to poprzez bramy umysłu: w głowie widzą bramę ciała, więc doświadczenie transcendentalne będzie ciszą, zatrzymaniem, wiecznym istnieniem.
    Druga brama jest w gardle – doświadczeniem transcendentalnym jest realizacja na poziomie energii (możliwość dokonywania tzw. „cudów”, materializacji, uzdrawiania czy dematerializacji (założę się, że tu będzie „tęczowe ciało”)).
    I trzecia brama to ośrodek serca utożsamiany z umysłem – realizacja czystego transcendentalnego umysłu (pewnie tu będzie jedność z życiem).

    Oczywiście to aspekty jednego, więc jak dla mnie pisanie, że Bóg jest miłością jest równoważnie temu, że Bóg jest ciszą czy czymkolwiek innym, w tym neutralnością, bo własnie boska natura wyraża się poprzez nieskrępowaną kreację. To jakby zastanawiać się, czy potencjał w równowadze jest bardziej boski od potencjału w stanie czystej kreacji… ? I który jest bardziej boskością? Umysł sobie lubi natworzyć takich podziałów, żeby sobie operować na pojęciach i mówiąc krótko mieć zajęcie. Szczególnie jak zaczyna tworzyć preferencje, atrybucje to ma dużo zabawy i człowiek jest wkręcony na długo.

  13. Elżbieta Laur
    Paźdź 01, 2014 @ 11:14:26

    O i to do mnie przemawia , bo wszystko to Jedna Całość 🙂

  14. Tomek
    Paźdź 01, 2014 @ 17:57:40

    Bardzo fajny tekst o Księżycu, ponieważ jego uogólnienie może nasuwać różne ciekawe pytania np. :
    co to jest System?
    co należy do Systemu a co nie należy?
    kto i kiedy kodował?
    jak wyglada moja wolność? decyzyjność?
    Jest też niebezpieczeństwo negacji wszystkiego, w sensie „nic nie jest moje”

    Mowienie o naturze Boga , o tym co ma czego nie ma, albo co było pierwsze lub co jest ważniejsze nie ma sensu, w tym sensie, że każdy z nas zajmuje jakieś miejsce z którego spogląda i może zobaczyc to co może zobaczyć. Zmiana miejsca powoduje zmiane obrazu (i ocen). Po co tworzyc obraz czegoś co natychmiast nas zaczyna ograniczać.

  15. SwiatDucha
    Paźdź 01, 2014 @ 18:37:05

    Tomek,
    >Mowienie o naturze Boga , o tym co ma czego nie ma, albo co było pierwsze lub co jest ważniejsze nie ma sensu,

    to może dla Ciebie nie ma sensu, ale dla Duszy ma wielki sens, bo jest przyczyną tego, co nazywam „snuciem”, w odróżnieniu od splatania, skrócania i cięcia na drodze odwrotnej, drodze do Oświecenia.
    Im więcej treści, tym bardziej Dusze się cieszą, bo tym więcej interakcji.

    >Po co tworzyc obraz czegoś co natychmiast nas zaczyna ograniczać.
    Dusze bardzo cieszą się, gdy mogą uruchamiać sobie ograniczenia, ponieważ mają się do czego odnosić. Np. mogą narzekać, mogą konfrontować te ograniczenia, mogą je próbować bóść rogami, atakować, zmieniać. Świetna zabawa!

  16. SwiatDucha
    Paźdź 01, 2014 @ 18:37:05

    Tomek,
    >Mowienie o naturze Boga , o tym co ma czego nie ma, albo co było pierwsze lub co jest ważniejsze nie ma sensu,

    to może dla Ciebie nie ma sensu, ale dla Duszy ma wielki sens, bo jest przyczyną tego, co nazywam „snuciem”, w odróżnieniu od splatania, skrócania i cięcia na drodze odwrotnej, drodze do Oświecenia.
    Im więcej treści, tym bardziej Dusze się cieszą, bo tym więcej interakcji.

    >Po co tworzyc obraz czegoś co natychmiast nas zaczyna ograniczać.
    Dusze bardzo cieszą się, gdy mogą uruchamiać sobie ograniczenia, ponieważ mają się do czego odnosić. Np. mogą narzekać, mogą konfrontować te ograniczenia, mogą je próbować bóść rogami, atakować, zmieniać. Świetna zabawa!

    a na pytania to by trzeba trochę tekstu, rozważań. Poza tym, te pytania są świetne, bo są też osobiste, subiektywne. I domyślam się, że ileś osób może mieć różne odpowiedzi.

    a co chcesz powiedzieć przez to:
    >Jest też niebezpieczeństwo negacji wszystkiego, w sensie „nic nie jest moje”

    Aneta:
    >Bóg musiał/musi być neutralny!
    I chyba tak było. Dopiero uruchamiając świat rozdzielił się, przez co mógł się obserwować [jak to Kurs Cudów opowiada. Nie popieram całego Kursu Cudów, tak jak i innych nauk, które cytuję, ale cząstki tam są interesujące].

  17. SwiatDucha
    Paźdź 01, 2014 @ 18:45:40

    Conchita:
    miłość podobnie widzę

    widzę miłość w dziecięcej zabawie – nie bez przyczyny Jezus mówił, żeby się stać jak dzieci, aby wejść do Królestwa..
    Materia, natura się bawi, rzeczy się bawią, ale chyba człowiek jest w stanie być tego świadom.

    > Umysł sobie lubi natworzyć takich podziałów,
    Umysł jak umysł, ale Dusza! Umysł [wg mnie] zawiera się w Duszy [bo gdzieżby indziej mógł być, Dusza są to nasze ciała subtelne, więc w nich jest]. Umysł więc to tylko wycinek, a buddyści zajmujący się umysłem wyglądają na takich wschodnich redukcjonistów. Dlatego pewnie tak dobrze dogadują się z zachodnimi redukcjonistami – naukowcami – i mają silne wtyki na uczelniach.

    O Duszy i jej „męczących perygrynacjach” mało kto wspomina, bo jest to temat potężny, ogólnie-ogarniający i.. ostateczny. Gdy bowiem zobaczymy naszą Duszę w jej całości, jesteśmy w stanie się wobec niej całościowo zdystansować w Świadomej Jaźni. A to jest krok na drodze do oświecenia.

    Jest to krok świadomości dystansu wobec własnego czyjegoś świata. To tak, jakby zobaczyć „swój świat” z zewnątrz. Przypomina mi to obrazek „Medieval missionary discovering the point where heaven and earth meet, twentieth-century coloration of black-and-white engraving ”

    Domyślam się, że buddyści dystansują się wobec całości Umysłu. Ale już w stosunku do całości Duszy to chyba [z powodu swojego podejścia] mają kłopoty się zdystansować.

  18. Tomek
    Paźdź 01, 2014 @ 19:33:59

    w kwesti negacji wszystkiego…
    jeśli zadamy sobie pytania :
    co na mnie wpływa? oraz
    skąd to wiem?
    to lista rzeczy wpływających na nas robi się duża, coraz większa… a ilość wiedzy naszej własnej jakby maleje. Teraz próbę odcięcia się od tego, co do nas przyszło, lub co przychodzi, przez całkowite odrzucenie, bo nic nie jest moje, nazwałem negacją. Taka postawa jakby zaprzeczenie sensowi pobytu tutaj.
    Oczywiscie nikomu nie zabieram wolnej woli 🙂
    Pozdrawiam

  19. Elżbieta Laur
    Paźdź 02, 2014 @ 12:32:00

    Tutaj zdaje się są dwie kwestie. Pierwsza, to odrzucenie w sensie nie lubię , nie chcę i nie rozumiem – więc odrzucam. To wydaje się być podyktowane lękiem i brakiem chęci doświadczenia i zrozumienia. Druga kwestia opiera się na zrozumieniu, że coś jest dla mnie szkodliwe, przeszkadzające, obciążające więc nie wchodzę w to i nie biorę w tym udziału. Ale w tym nie ma lęku , jest za to rozsądek.
    Jeśli wezmę przykład z odziaływaniem Księżyca, to zdaję sobie sprawę, że ma ono wpływ na życie, ale nie czuję abym w jakiś sztuczny sposób miała się od tego odizolować, raczej stawiam no podwyższenie własnych wibracji aby nie był taki przeszkadzający.

  20. conchittta
    Paźdź 02, 2014 @ 15:08:28

    Ech, dusza i jej „peregrynacje” 😀 .

    Czasami jak zobaczymy właśnie taki wpływ czegoś, jaki ma u nas miejsce, to zwyczajnie odpada sam z siebie, przestaje wpływać, bo zasada tego wpływu, przyczyna i mechanizm były ukryte, częściowo lub całkowicie podświadome. Wtedy zobaczenie tego sprawia, że się wyzwalamy z tego. Nie trzeba tego jakoś odrzucać, po prostu się dezaktualizuje. Ja ostatnio miałam takie katharsis i samoistnie dużo rzeczy poodpadało, dosłownie w jednej chwili. No, ale do takiego czegoś to trzeba sobie najpierw mocno nagrabić.

    Inna sprawa, dlaczego zaraz odrzucać wszystkie wpływy? Np. to nasze gadanie tutaj też ma jakiś tam wpływ i nawet przyjemny z pożytecznym, bo sobie coś poanalizujemy. Mi takie odrzucanie wszystkiego zalatuje fobią, nieprzepracowaną traumą (coś jak u Sartra „piekło to inni”) i to nadaje się na terapię.

  21. Elżbieta Laur
    Paźdź 02, 2014 @ 18:28:53

    A tej „peregrynacji” to nawet w słowniku wyrazów obcych nie ma, no ale od czego jest wikipedia…:)

  22. Aneta
    Paźdź 02, 2014 @ 18:43:20

    Conchitta, umysł lubi tworzyć podziały, ale i też różne wyobrażenia, iluzje, niezgodne z prawdą ;-). Ja od dzieciństwa odczuwam ogromny głod poznznia prawdy. I to mi się udało (w jakimś sensie).Wczoraj czytałam książkę osoby oświeconej (chyba spisaną przez ucznia) i on tak samo opisał prawdę. A to dlatego, że Prawda jest tylko jedna, reszta to iluzja.

  23. Aneta
    Paźdź 02, 2014 @ 18:48:16

    Panie Andrzeju, to tak jak ja. Gdy coś czytam, to nigdy nie podzielam w całości tego co czytam, gdyż moja intuicja pewną część tego, co czytam, odrzuca, a inną – przyjmuje.

  24. conchittta
    Paźdź 02, 2014 @ 20:08:43

    Cieszę się, fajne doświadczenie. Umysł… Baaa – twórcze coś 🙂

    „Prawda jest tylko jedna, reszta to iluzja” – zabrzmiało to jakoś strasznie sztywno 🙂 . Coś jak: wybieram, że będę patrzeć tylko z jednej perspektywy i odrzucać wszystkie inne. Ale może co innego miałaś na myśli…

    Ela, akurat mam książkę o peregrynacjach jakiegoś szlachcica pisaną staropolskim językiem 🙂 . Ma to swój klimat 🙂 .

  25. Elżbieta Laur
    Paźdź 02, 2014 @ 20:30:53

    Ha, ha…a tu czytam: „Peregrynacja – przenoszenie w celach kultowych relikwii”.
    No męcząca ta peregrynacja….:D

  26. conchittta
    Paźdź 03, 2014 @ 07:09:40

    Hehehe peregrynacja to też po staropolsku długa podróż, no takie wojaże poznawcze i awanturnicze 🙂 . Jakoś mi się to sympatycznie kojarzy z przygodą 🙂 .

  27. Elżbieta Laur
    Paźdź 03, 2014 @ 07:57:42

    No tak, to w sam raz dla duszy …przygoda… awantura…doświadczenie…zakręcenie…i niech się dzieje 🙂

  28. Aneta
    Paźdź 03, 2014 @ 11:08:02

    Tak, Conchitta, miałam coś innego na myśli ;-), ale nie za bardzo umie to wyjaśnić.

  29. conchittta
    Paźdź 03, 2014 @ 11:17:27

    No wiesz, bo mi to trąciło nihilizmem 🙂 – w tym sensie, że wszystko jest pustką i nicością, właśnie iluzją, tylko świadomość jest, co jest ogólnie wskazywane przez buddyzm jako duży błąd rozumienia na ścieżce 🙂 .

    Spoko 🙂 . Ciężko wyjaśnić takie rzeczy, dlatego używam odniesień buddyjskich albo takich jak na stronie Andrzeja, podają język komunikacji. Bez tego mi zostaje nienazwane 🙂 .

  30. conchittta
    Paźdź 03, 2014 @ 11:27:32

    Sorki – bardziej zacięci advaitowcy twierdzą, że świadomości też nie ma…

    😀

  31. Elżbieta Laur
    Paźdź 03, 2014 @ 12:02:11

    „Bez tego mi zostaje nienazwane”
    I chyba właśnie o to chodzi….nazywanie już wypacza prawdę. Ech….
    Zostaje czysta obserwacja….

  32. conchittta
    Paźdź 03, 2014 @ 12:38:54

    I czyste doświadczenie, nieustannie świeże i zmienne… Co było to nie ma, odegrało swoją funkcję i rozpłynęło się, czego jeszcze nie ma to też nie ma, za to jest teraz jak zmienna amplituda istnienia. Uwielbiam tarzać się, rozpływać w istnieniu, to wszystko tak fajnie przepływa, pojawia się, współgra, wybrzmiewa…

    Kilka dni temu jadąc obserwowałam krajobraz za oknem: jak drzewa, ziemia i natura pojawiały się w świadomości z tą wspólną energią życia, jak następowała komunikacja, współzaistnienie a potem następne i następne, każde wyjątkowe i jedyne (pociąg ekspres szybko jechał) – no po prostu coś zachwycającego!!! A dotyk wilgotnej ziemi w świadomości… A żyjące drzewo… A domy…! A niebo i jego kolory…! No trudno to znieść po prostu…

    Może znów zacznę wiersze pisać, bo gadam i gadam (piszę), a pamiętam, że wiersze pomagają na nadmiar słów niewypowiedzianych 🙂 😀 .

  33. Elżbieta Laur
    Paźdź 03, 2014 @ 13:15:15

    A ja wczoraj doświadczyłam dziecięcej zabawy. Razem z pięciolatką powyrzucałyśmy wszystkie zabawki na jeden stosik i dawaj…laleczki, pamperki, zwierzaczki, przebieranki, domki z różnych elementów i dużo, dużo śmiechu….
    Czysty spontan, urocza głupawka i wspaniała jedność w zabawie…:)

  34. Tomek
    Paźdź 03, 2014 @ 20:08:54

    Mamy stwierdzenia:

    Źródło jest neutralne,
    Wszystko (wszechświat) jest Żródłem.
    Wszechświat nie jest neutralny, ma w sobie „mechamizm” np. powrotu do Żrodła.

    Czyli są ustanowione zasady, reguły , które „usuwają” neutralność Źródła.
    Chyba m bliżej Źródła tym więcej neutralności.

  35. SwiatDucha
    Paźdź 03, 2014 @ 20:43:35

    Conchita, Elżbieta
    > Jakoś mi się to sympatycznie kojarzy z przygodą
    >No tak, to w sam raz dla duszy

    otóż to, w sam raz jest to aktywność ulubiona przez Dusze.
    Zachęcam do posłuchania i zrozumienia tekstu świetnej piosenki ABBy „Move on”

    „Move On”

    „They say a restless body can hide a peaceful soul.
    A voyager, ad a settler, they both have a distant goal.
    If I explore the heavens, or if I search inside.
    Well, it really doesn’t matter as long as I can tell myself
    I’ve always tried.”

    Like a roller in the ocean, life is motion
    Move on
    Like a wind that’s always blowing, life is flowing
    Move on
    Like the sunrise in the morning, life is dawning
    Move on
    How I treasure every minute
    Being part of it, being in it
    With the urge to move on

    http://www.azlyrics.com/lyrics/abba/moveon.html

    „Prawda jest tylko jedna, reszta to iluzja”
    też mi się Chonchita wydaje, że jest to sformułowanie jednopoziomowe i dlatego odczucie od niego jest takiej sztywności.
    Gdy się spojrzy na słowo „prawda” okazuje się, że na różnych poziomach ma różne znaczenie [tu link do tekstu o tym].

    A gdy się przyjmuje pogląd z jednego poziomu, to już niestety inne postawy wydają się być „nieprawdziwe” – to jest przyczyna nieporozumień, czy wręcz konfliktów. A Bóg jest idealnie elastyczny i akceptuje wszystko, co może się wydarzyć. Więc Bóg nie wchodzi z nikim w konflikt. Bo by był w konflikcie z sobą samym [z cząstką siebie]. Czyż nie fajne!?

    Oświecenie, biorąc to pod uwagę, to także ogromna akceptacja.

  36. Elżbieta Laur
    Paźdź 04, 2014 @ 14:17:10

    „Więc Bóg nie wchodzi z nikim w konflikt. Bo by był w konflikcie z sobą samym [z cząstką siebie]. Czy nie fajne !? ”
    Fajne, fajne…i wystarczy, że my będziemy w innych widzieć siebie a konfliktu toże nie będzie ! 🙂

  37. Elżbieta Laur
    Paźdź 04, 2014 @ 15:25:37

    A przy piosenkach ABBY świetnie się tańczy! 😀

  38. Aneta
    Paźdź 04, 2014 @ 22:56:32

    Hym… trudne jest to zagadnienie dotyczące Boga. Prawdziwa zagadka, nawet po poznaniu kim się jest.
    Sama głowię nad istotą Boga, a poruszyłam ten wątek, po to aby inni się wypowiadali, bo lubię czytać spostrzeżenia innych, zastanowiać się. W ten sposób więcej rozumiem. Zdarza się, ze dostaję olśnienia w trakcie czytania czyjejś wypowiedzi. Dziekuję Wam wszystkim, ze bierzecie udział w tej dyskusji. 🙂

  39. Aneta
    Paźdź 04, 2014 @ 23:05:14

    „Oświecenie, biorąc to pod uwagę, to także ogromna akceptacja”.
    I bycie tu i teraz :-), bo to ‚fundament’ wszystkiego.

    Zastanawiam się nad istotą totalnej akceptacji. Czy totalna akceptacja sprowadza sie też do akceptowania krzywd wyrządzanych nam lub innym? Tego do końca nie rozumiem…

  40. Tomek
    Paźdź 05, 2014 @ 05:58:20

    Chciałbym podać link gdzie sprawa neutralności i akceptacji jest poruszana i chyba wyjaśniona.

    Istnieje powiązanie między neutralnością i akceptacją.

    Pół zartem, pół serio to „bycie tu i teraz” to wydaje mi się ostatnio podparciem niż fundamentem.

  41. ananda777
    Paźdź 05, 2014 @ 09:53:27

    W książce D.Hawkins’a-Przekraczanie poziomow swiadomosci-jest opisana wnikliwie „drabinka” poziomow swiadomosci od najnizszych(pomiar psychotroniczny) do najwyzszych.wsrod nich takze poziom neutralnosci ,akceptacji. http://nieztejziemi.org/przekraczanie-poziomow-swiadomosci-wg-dr-davida-hawkinsa/

  42. SwiatDucha
    Paźdź 05, 2014 @ 10:02:45

    Dzięki Ananda za przypomnienie!
    Mnie bardzo często się włącza świadomość wielopoziomowości istnienia [czyli poziomów inkarnacji, poziomów ciał subtelnych]. Ogromnie dużo sobie wyjaśniłem biorąc ten model pod uwagę. Tak jakbym przeszedł od płaskiej Ziemi i geocentryzmu, do heliocentryzmu, a następnie do odniesienia ruchu wobec centrum naszej galaktyki. Ogromna zmiana postrzegania.

    Niemniej nadal mam trochę trudności z zaakceptowaniem tego, że ktoś ma inną „płaską” wizję, widzi „płaską Ziemię” albo spogląda „płasko” z innego, może nawet wyższego punktu widzenia.
    „No bo ja już to widzę o wiele bardziej obszernie”. Ale co z tego, że tak widzę, jak mam kłopot z akceptacją.

    Czyli osobna sprawa jest uświadomienie umysłowe, rozwinięcie szerszej wizji poziomów subtelnych, że ich jest wiele.

    A osobna rzecz to jeszcze wizja ludzi, że mają bardzo wiele postaw i stoją na tych jakże różnych poziomach zrozumienia. I nic mi do tego, że jeden jest tam a drugi ktoś gdzie indziej. No są tam, i tyle. A tylko moja słabość domaga się wsparcia od nich przez to, aby wspierali moją aktualną postawę, moją aktualną wizję. Owszem, miło jest, jak się znajdzie kogoś o podobnym punkcie widzenia [zboru]. To jest świetne, gdy jestem w grupie, gdzie więcej osób ma podobną postawę. Tak robią kibice na stadionach i mnisi w klasztorach – wzmacniają się wzajemnie. I przekonują się wzajemnie o tym, że oto właśnie są ‚we właściwym miejscu” w rozumieniu punktu zboru, punktu widzenia.

    Ale jeśli zaczynam uzależniać swój dobrostan, swoje odczucia od tego, czy akurat mam przyjaciół, znajomych. Jeśli brak osób, które podzielają mój pogląd powoduje mój duży dyskomfort, to .. najpewniej wszedłem mocno w ego i brakuje mi akceptacji.

    Dlatego ćwiczę się w akceptacji. [nie muszę rezygnować z moich granic i intymności, ale mogę życzliwie przyjmować w przestrzeni publicznej każdego, kto się tam znajdzie.]

  43. ananda777
    Paźdź 05, 2014 @ 11:10:17

    Ten link Tomka interesujący.Odnioslem wrażenie jednak,ze badacze zauroczyli sie wysoką wibracją opiekuna krokodyli z wysokiego poziomu i nie przyszlo im na mysl spytac o czystosc wibracji i czystosc intencji i jednosc z najwyzszym dobrem.poszli tropem wylącznie wysokosci wibracji.

  44. Elżbieta Laur
    Paźdź 05, 2014 @ 12:52:43

    Przeczytałam o tych poziomach świadomości według Hawkinsa i zadałam sobie pytanie – co obecnie jest mi najbliższe i wyszło : RADOŚĆ . O tak, radość jest tym motorem który mnie napędza i daje mi siłę twórczą 🙂

  45. SwiatDucha
    Paźdź 05, 2014 @ 14:10:46

    Tomek:

    Ja myślę tak jak ananda:”badacze zauroczyli sie wysoką wibracją opiekuna krokodyli z wysokiego poziomu i nie przyszlo im na mysl spytac o czystosc wibracji i czystosc intencji i jednosc z najwyzszym dobrem.”

    Gadziny lubią, ba, uwielbiają jak ich wibracje są brane za Boskie. Obserwatora gładzą jak kota, aby tylko przyjął ich punkt widzenia, obdarzając własnymi, jakby nie było bardzo wysokimi wibracjami. I eksploratorzy – jak widać na filmie – od razu zapominają swoje pytania, język w gębie ginie.

    Idealnie tak samo jak i mnie zatyka, gdy na mieście spotykam jakiegoś potężnego nosiciela. Pamiętam, że chciałem coś powiedzieć, miałem jakieś argumenty, ale.. Tak, tak, Dusza się boi dostać wciry i zamyka się. Ba! przewyższona wibracjami symbionta nie jest w stanie wydusić słowa. I TO ma być tak wspaniałe, takie szczytne? To przez zamknięcie komuś ryja mamy realizować swoje cele duchowe? Tak, reptilianie tak właśnie myślą, że tak jest w porządku.

    Tak więc to, co spotkało dwoje eksploratorów nie różni się zbytnio od przeżyć osoby, która staje się nosicielem symbionta – nagle zapatrywanie na dobro zaczyna się mocno relatywizować.. Wystarczy sobie posłuchać co mówią:

    Obszar przeżywania uczuć i emocji to co? Nocnik. To oczywiście jest efekt poglądu na odczuwanie, przeżywanie, rozwój jako coś szkodliwego. Bo gadziny nie lubią rozwoju, bo by musiały się ujawnić i by musiała ich ciężka czarna karma się uruchomić. A na teraz jest ona zabetonowana w dzwonach i bez zmian i rozwoju są bezpieczni.

    „Jakby zaczęli czuć [gady] to byłby bałagan.” Jeśli oni są tak w porządku, to dlaczego nagle byłby bałagan? Nie zaczęliby być współczujący, rozumiejący, kochający.. tylko bałagan?? To pokazuje, że jednak gadziny się boją inkarnacji, wolą mieć spokojną posadkę jako opiekunowie krokodyli tyranizujący ludzi, którzy nic nie wiedzą, ..

    „Jeśli kogoś zabijesz bez emocji to jest ok” – takie pada sformułowanie. NO PIĘKNIE.. to jest krokodyla filozofia w pigułce! W obozach koncentracyjnych to było mocno stosowane.

    „Trzeba teraz zmienić świadomość ludziom”. Tak, tak, należy zrobić odpowiednią woltę, manipulację i.. będzie ok.

    No i klucz programu: gadziny zupełnie milczą o sposobach wchodzenia ze swoimi manipulacjami na Ziemię w postaci krokodyli. No bo jak ktoś to zauważy, to już będzie miał na nich oko i nie złapie się tak prosto na ich argumenty poparte wysokimi wibracjami odejmującymi głos. [tym dwojgu przypomnę – głos odjęło jak chcieli o coś spytać.]
    Ale nie bójcie się, jak na razie dużo jest ludzi, którzy mają na tyle zachłanności, że przyjmą symbionta z otwartymi ramionami i nie będą się dopytywali o szczegóły kontraktu.

    Sorki, ale wszystko wskazuje na to, co ananda napisał: jest to zauroczenie wysokimi, acz nieczystymi wibracjami. Warto pooczyszczać się, aby w medytacjach i wizualizacjach kontaktować się z czystymi istotami, takimi jak Wyższe Jaźnie i Bóg. I zrezygnować z chęci manipulacji i kontroli świata. Bo wtedy przychodzą połączenia z takim „archontami”, którzy mieszają w mózgu.

    Tu dwa słowa o Bogu i istotach, którymi się opiekuje:
    Po pierwsze odpowiadają na pytania a nie robią wysokowibracyjny cyrk „ja wejdę w ciebie a ty wtedy będziesz skakać jak mi jest wygodnie”. Przecież w ten sposób opisano Iluminatów w tej eksploracji – ale chyba świadomości brakło, żeby wyciągnąć z tego wnioski, że gadziny opętują?

    Kolejna rzecz: gadziny ani nie zająkną się o rozwoju osobistym. A WJ i Bóg jak najbardziej – cały czas rozwój i rozwój. I nie tylko podwyższanie wibracji i morda w kubeł,
    a świadomość,
    wolność,
    swoboda
    osobista aktywność,
    wysokie i czyste uczucia
    i przeżywanie pełnią siebie.

    Czyż TO nie jest przyjemniejsze?

  46. Aneta
    Paźdź 05, 2014 @ 21:13:38

    Amanada 777, dziękuję za link 🙂

  47. Tomek
    Paźdź 05, 2014 @ 22:24:03

    Piękna odpowiedź Andrzeju, dziękuję.

  48. Elżbieta Laur
    Paźdź 06, 2014 @ 10:15:03

    Tak. Wściekłość Andrzeja na krokodylowe paszcze i ich opiekunów , ma taki naturalny wdzięk i piękno. Poważnie .

  49. conchittta
    Paźdź 06, 2014 @ 10:16:45

    Ciekawy jest ten pęd do wysokiej wibracji i odrzucanie poziomów czucia, gdzie może zaistnieć reaktywność (zamiast oczyszczania i integrowania)… Ja nie wiem, ale jakoś mi się to wydaje symptomatyczne… Widać też u tych badaczy wielką chęć działania na wielką skalę za innych – ja się wcale nie dziwię, że tak się zgrali z „archontami”. Czuję, że jest w tym coś ciekawego do odkrycia, jakieś drugie i trzecie dno…
    Kojarzy mi się z Atlantydą i manipulacjami energetycznymi na rodzaju ludzkim. Też wysoka wibracja i rosnące możliwości działania były na pierwszym miejscu… Do przemyślenia.
    Ale zauważcie, jak miłość, współczucie kojarzy się z poruszeniem emocjonalnym i ciapaniem się w emocjach (nie wspomnę o alegorii dna nocnika 🙂 ). A można połączyć serce z świadomością boską i nie ma żadnego ciapania się w emocjach, tylko jest równa krystaliczna wszystkoobejmująca miłość nieoddzielona od czystej świadomości.

    Jest ruch świadomości zstępujący ku kreacji: czysta świadomość wiecznego istnienia wchodzi w niższe poziomy i nie ma między nimi rozgraniczeń, podziałów, jest przenikanie i wypromieniowanie (świadome ja łączy się z boską świadomością). Jakby to było sedno – brak właśnie tego oddzielenia poziomów świadomości, brak na nich przeszkód, integracja, wielopoziomowość, pełnia na wszystkich poziomach jednocześnie. I wszystko jest, miłość, szczęście, współczucie, dobro, jedność, ale i zindywidualizowany strumień świadomości (osobowość i dusza), nic nie jest wyparte i zamrożone…

    I wszystko jest możliwe, tak nieograniczone są możliwości realizacji boskiego potencjału świadomości, możliwe są tak skrajnie różne rozumienia tematu, poruszenia, postawy… To ciekawe, jak człowiek przyjmuje dany punkt percepcji i jak potem z tej pozycji doświadcza, zawsze mnie to fascynowało… Związane są z tym poruszenia na niższych ciałach – dusze się ustawiają w konfiguracjach, umożliwiając sobie wzajemne doświadczenia danych kwestii.

  50. conchittta
    Paźdź 06, 2014 @ 14:23:32

    Ela 🙂 Tak jest 🙂

    Zastanawiam się, czy mnie czasem coś pod Białego nie podłącza…

  51. Elżbieta Laur
    Paźdź 06, 2014 @ 17:38:31

    Pod Białego ?
    Nie sądzę. Powiedziałaś przecież : „I wszystko jest…….., nic nie jest wyparte i zamrożone…
    A emocje pojawiają się i znikają w sposób całkowicie naturalny…i to jest ok 🙂

  52. conchittta
    Paźdź 07, 2014 @ 09:45:16

    No ja tam widzę u siebie trochę białego strażnikowania… Ale to, że widzę, to daje mi możliwość coś z tym zrobić.

    Generalnie strasznie się cieszę, bo praca na poziomie duszy daje efekty i popuszczało mi mnóstwo rzeczy. Przyjęłam dość dużo na siebie na starcie tego życia, żeby móc to przerobić i są efekty. To jest cudowne… Zamiast cierpienia, ściśnięcia, zamknięcia, wycofania zaczęłam doświadczać tak na codzień takich rzeczy jak błogość, przyjemność, radość istnienia. I wierzę, że wszystko można oczyścić (oczywiście nie od razu, często wręcz to idzie w lata), ale się da. Nie zakończyłam jeszcze oczyszczania (i będą mi jeszcze różne dziwne rzeczy wychodzić). Ale w sumie podoba mi się moja nieidealność i słabości 🙂 .

  53. Elżbieta Laur
    Paźdź 07, 2014 @ 10:50:36

    A może to nie białe strażnikowanie a świadome widzenie ?
    No bo jeśli wziąć na tapetę emocje – mówisz „ciapać się w emocjach”. Rozumiem ,że chodzi tu o sytuację gdzie emocje przyklejają się jak wielkie błoto. Emocje same w sobie nie są złe ale pogrążyć się w nich to już stracić z pola widzenia rzeczywistość. Sądzę, że tak jak i myśli, emocje po prostu można obserwować jakby z boku.

  54. conchittta
    Paźdź 07, 2014 @ 11:38:22

    A to z tego filmiku Tomka było „Kasia W. – Badanie Archontów” – to podejście do emocji i miłości (z pomysłem schładzania serca).

    Ja tam nie mam nic do emocji, wręcz mam wrażenie, że to ukierunkowana energia życiowa, nasza skumulowana moc wewnętrzna, prądy energii – o ile ciało astralne połączyło się ze swiadomym ja – zintegrowało z obecnością (nie działają rozbieżnie). Ja takich rzeczy nie odrzucam, to moja joga wewnętrzna 🙂 .

    Oczywiście jak nie ma tej integracji, to emocje sobie, a osobowość sobie i wszystko się rozchodzi, człowiek pod wpływem emocji traci „świadomość”.

  55. Elżbieta Laur
    Paźdź 07, 2014 @ 12:16:28

    Acha, no ja nie oglądałam tego filmiku bo już na wejściu poczułam niepokój…

  56. conchittta
    Paźdź 07, 2014 @ 12:56:11

    O, a akurat ciekawy był. Jak Kasia z Leszkiem dostrajają się do Jaszczurów-Archontów i przekazują ich widzenie świata. Ciekawe, że para badaczy natychmiast łyknęła te krokodyle wglądy jako wyższe nad własne dotychczasowe (wysoka wibracja ich przekonała, bo generalnie widać było, że uważają wysokie wibracje jako remedium na wszystkie problemy, więc tak wysokie wibracje, wyższe od ich własnych oczarowały ich).

  57. bialaksiega
    Paźdź 07, 2014 @ 13:11:25

    Witam Was:) Miło mi jak zwykle czytać wasze komentarze. Widać, wszyscy się rozwijają, poszukują, badają i pracują nas sobą. Ja również jestem czytelnikiem tej witryny od jakiegoś czasu, i wiele mi dała. Jednak nurtuje mnie jeden problem, nad którym się ostatnio zatrzymałem.Mianowicie, wszystko wskazuje na to, że nie wiemy, gdzie mieszkamy. Myślę, że Majowie, Indianie, dawni Słowianie wiedzieli-ale my nie wiemy. Od czasu Kopernika? Ww. obrazek można również zinterpretować w inny sposób, co jest opisywane na forach, zajmujących się niebocentryzmem. Podobnie opisywanie odległych galaktyk, planet itp. Osobiście bym się z tym wstrzymał, gdyż nie widzieliśmy tego na własne oczy. Najprawdopodobniej, ktoś nas grubo oszukuje. Jak grubo, to jest aż nie do wiary, wręcz abstrakcyjne. Czeka nas kolejny krok, zdaje się że nie tylko musimy się odciąć od energii księżyca(też mi ona nie pasowała, już od małego, miałem takich parę zdarzeń w życiu…) Pozdrawiam Was i jestem z Wami na wspólnej drodze do Prawdy

  58. SwiatDucha
    Paźdź 07, 2014 @ 19:15:18

    b.k.
    Mówisz o oszukaństwie. To tak jak np. WingMakers [niezależnie od tego, czy jest to przekaz podrobiony czy nie].
    U W.M. spotkałem się z przekonaniem o bardzo wielkim oszukaństwie i na bardzo wczesnym stadium rozwoju bytów na Ziemi, przy jej kształtowaniu.

    Wiesz, ja jestem raczej praktyczny. Więc i praktyczne pytania: co mi z tego, jak na codzień mogę cokolwiek zrobić z takimi informacjami? Czy mogę coś uczynić, aby nie były one karmieniem „świadomości więźnia”? Bo sądzę, że wiele, wiele osób tak karmi swój umysł i może jest bardziej świadomych, ale w obrębie świadomości mocno zmitrężonej, oszukanej, czy wręcz przegranej.

    A czym karmisz swój umysł, to wzrasta. Stąd moje pytania.

    Bo jeśli masz jakieś pomysły na rozwiązanie, na pozytywną postawę to świetnie,
    natomiast jeśli przyszedłeś zasiać jakiś negatywizm, to sorki.

    Druga sprawa, chyba prezentujesz jakąś ideologizację. Mówisz, że Majowie „wiedzieli”. Wiedzieli – równa się dla mnie że byli zaawansowani umysłowo, świadomościowo. To zupełnie nie przystaje z krwawymi ofiarami z ludzi.
    Wiedzieć to oznacza stosować. Jeśli coś wiem, a nie stosuję, to tym gorzej dla tego, co wiem.

    Pozwól, że mnie nie ciągnie do takiej „wiedzy”, jeśli ma takimi horrorami skutkować.

  59. bialaksiega
    Paźdź 10, 2014 @ 15:05:51

    O wiedzę w ich przypadku , chodziło mi jedynie w kwestii budowy świata. Ziemi, kosmosu, słońca, gwiazd i księżyca.Nic więcej.Oczywiście, że mam pomysły na rozwiązanie, ale najpierw chcę zebrać więcej danych, czyli dojść bliżej prawdy.A żeby tam dojść, trzeba troszkę ponarzekać na obecny stan naszej wiedzy kosmologicznej.Bycie praktycznym bardzo się tu przyda, gdyż wiele prostych doświadczeń może nam udowodnić kształt miejsca (fizyczny), w którym żyjemy. Sam jestem w trakcie przygotować do eksperymentów i szukam wśród znajomych ochotników, pomocników.I staram się dojść do prawdy, dlaczego nam to zrobiono. Jest kilka teorii, ponieważ przedstawianie Nas jako mieszkańców małej „kuli ziemskiej” na tle wielkiego, bezkresnego kosmosu z pewnością ma niebagatelny wpływ na naszą świadomość. Nie wiem tylko jaki, może zbija nam energię niżej?Może ukierunkowuje naszą uwagę na coś, co nie istnieje, na nieprawdę…Proszę się nie martwić, myślę , że mam dużo pozytywu w sobie i staram się swoim życiem to pokazać. Często ze mną tak na pierwszy rzut oka jest, lecz gdy przychodzą cięższe chwile (np po wypadku), zachowuję humor i pozytywne myślenie, nie takie powierzchowne, lecz takie z głębi.Pracuję, czytam,uprawiam sport, poznaję nowe tajemnice, co jakiś czas i staram się zgłębić teorię niebocentryzmu, bo bardzo czuję , że na obecnym etapie „dla mnie to jest to”. Czy ktoś jeszcze?

  60. Marc
    Paźdź 10, 2014 @ 19:56:13

    Mi się wydaje, że warto rozważać istnienie „tego co nie widzialne”, rozwijać się duchowo, jeśli się to czuje, choć obecna nauka tego nie potwierdza ale też generalnie się tym poprostu nie zajmuje (z zasady). Tymczasem uznanie, że nasz dorobek naukowy, a nawet już zwykłe doświadczenie, rozumienie świata (żadne tam wymyślne tylko na poziomie przedszkolnym dosłownie), dziwacznymi teoriami wydaje mi się zwykłym szaleństwem (choćby w przenośni, żeby nikogo nieobrazić). Otwarty umysł to jednak nie to samo co wiara we wszystko, co jest w Internecie. Są ludzie, którzy uważają, że Ziemia jest płaska (serio).

  61. Marc
    Paźdź 10, 2014 @ 19:57:50

    Z drugiej strony jeśli rzeczywiście „czujesz”, że zajmowanie się tym daje Ci satysfakcje to być może, może to w końcu doprowadzić do czegoś wartościowego.

  62. Marc
    Paźdź 10, 2014 @ 20:02:22

    bialaksiega: Chcę Cię przeprosić, bo zasugerowałem, że wierzysz we wszystko co jest na Youtubie, a tak z pewnością nie jest. Więc niniejszym przepraszam, jak rónież za trochę protekcjonalny ton.

  63. conchittta
    Paźdź 11, 2014 @ 16:38:02

    Czy Wy też odczuwacie jakieś takie silne pobudzenie do działania i to niekoniecznie w sensie fizycznym? Patrzę jaki tu spokój na tej stronie i nie mogę uwierzyć, tak mnie szarga coś do działania, do ściągnięcia tych ograniczeń. Z rozsądnej strony wydaje się to zupełnie nielogiczne i bezsensowne… 🙂 . Przecież to spokój i akceptacja przynoszą efekty a nie takie intensywne działania.
    Dziś mi się śniło, że jestem ostatnią Jutrzenką z grupy (takie fajne jasne światła), która zeszła na ziemię. Nie chcę mówić, kogo jeszcze nazywano Jutrzenką, zbieżność imion przypadkowa 🙂 . Ale to tylko głupi sen 🙂 .

  64. sensible sensitive
    Paźdź 11, 2014 @ 20:55:12

    Pobudzenie owszem, ale odbieram to raczej jako niepokój domagający się rozładowania niż potrzebę jakiegoś konkretnego, celowego działania. To trochę takie odczucie, że „coś się wydarzy”, a trochę wynik aktualnej sytuacji życiowej (przez większą część dnia robię to, co akurat trzeba zrobić, a nie to, na co mam ochotę). Jeśli chodzi o działania ukierunkowane na cel, to jest raczej tak, że umysł ma różne pomysły, ale realizacja prędzej czy później rozmywa się bez dojścia do rezultatu – w odczuciu, które trudno wyjaśnić: jakby coś we mnie wiedziało, że za moment zmienię koleinę którą podążam, więc na budowanie czegoś w obecnej szkoda energii. W przeważającej części działań pojawia się głębokie przekonanie „no przecież to nie ma sensu, nic z tego na dłuższą metę nie będzie”. Jest wyraźne odczucie braku przyszłości przed sobą, choć jednocześnie wiem, że jeszcze nie umieram, wręcz przeciwnie, czuję, jakby miało zdarzyć się coś nieoczekiwanego, a zarazem radosnego, co nieodwołalnie przekreśli wszystkie plany.

  65. ananda777
    Paźdź 12, 2014 @ 09:51:33

    Post Conchitty jeszcze przed wygraną Polaków z Niemcami,a wic cos jest na rzeczy;))

  66. Elżbieta Laur
    Paźdź 12, 2014 @ 15:42:48

    „Przecież to spokój i akceptacja przynoszą efekty a nie takie intensywne działania.”

    Wydaje się, że jedno przechodzi w drugie. To tak jak z medytacją dynamiczną. Najpierw trzeba się „zamęczyć”, wyzwolić różnorodne napięcia, by potem już bez napięć spokojnie odpowiadać na to co się wydarza (działanie w niedziałaniu).

  67. conchittta
    Paźdź 13, 2014 @ 11:54:14

    A tak swoją drogą jak postrzegacie problem otwieranie się w stronę jedności contra ochronne zamykanie się, przynajmniej na poziomie ciała energetycznego (inne poziomy wydają się mniej podatne)…
    Z jednej strony otwieranie się jest cudowne – człowiek przekracza swoją jednostkowość i znikają granice, z drugiej strony można się urządzić, sprytny krokodylek potrafi nieźle człowieka urządzić…

  68. Elżbieta Laur
    Paźdź 13, 2014 @ 13:23:28

    Wiesz, ze swojej strony mogę powiedzieć tak:
    Doświadczenie bycia pogryzioną nauczyło mnie dwóch rzeczy. Po pierwsze , bardziej wsłuchuję się w siebie. To znaczy jeżeli odczuwam jakiś dziwny niepokój to nie wchodzę w kontakt lub wycofuję się . Po drugie , patrzę co mogę zmienić w swoim podejściu aby jednak ten kontakt nawiązać. Innymi słowy przyczyny raczej szukam w sobie. Jeżeli nie czuję tego dziwnego niepokoju, to wchodzę w relację. I to jak dotychczas – sprawdza się. Bywa, że intuicyjnie wyczuwam też , że mimo iż osoba z obciążeniami to poradzę sobie. Nie wiem do końca od czego to zależy, ale to dzieje się.
    Tak myślę sobie, że otwieranie się na innych jest w porządku, bo tak czy inaczej dostaniemy jakąś lekcje. A ten krokodylek może nas urządzić tylko wtedy gdy ma po temu warunki w nas.

  69. ananda777
    Paźdź 13, 2014 @ 21:11:01

    Andrzej podaje przepis zeby wskoczyc o jedno ciałko wyzej.Inni mowia zeby nawiazac kontakt nie z osoba ale z Bogiem w tej osobie,np-https://www.youtube.com/watch?v=wJjFuHkvftw.Ja mialem cos podobnego niedawno.Bylem w wysokich radosnych wibracjach-nazwalbym je-niewinnosc.gdy parkowalem przed sklepem i wychodzilem z samochodu nagle podszedl jakis cygan-słowak i zaczal cos bajerowac i niby cos mi dawal w prezencie(prawdopodobnie chodzilo o dezorientacje zebym nie zamknął samochodu).ja go potraktowalem autentycznie jako przyjaciela,tak jakos samo mi wyszlo bo normalnie jestem nieufny i przyjmuje pozycje raczej wroga.ten cygan zbaranial,zostawil mi ten prezent i odszedl.pozniej go znalazlem i mu oddalem to cos,dopiero wtedy zobaczylem,ze z innym kumplem rozdaja jakies prezenty innym i cos kombinuja.wtedy poczulem to o czym mowi „advaitowiec” na filmie;).Czyste,niewinne wibracje powoduja,ze nie masz nawet swiadomosci przekretu.takze uwazam,ze Bog wogole nie wie o złu,krokodylach itp bo nie ma wibracyjnych odpowiednikow.Natomiast jest cienka granica miedzy tym co pisze a naiwnoscia,czyli miedzy niewinnoscią a naiwnoscia.nawet słowa podobne;).Tutaj takze jest weryfikacja urzeczywistnienia,duchowosci-czy sie w praktyce realizuje ochronny aspekt Boga-Milosci wynikajacy z ufnosci ,ze inni sa jednoscia z nami.Ja daleki jestem od eksperymentowania i ryzykowania.poczucia jednosci nie mozna”zrobic”,zagrac.to musi byc autentyczne.A-przypomnialem sobie jak z 15 lat temu naczytalem sie o jednosci,rozsiewaniu milosci itp a nie wiedzialem jeszcze,ze mam w sobie mechanizm brania na siebie syfow innych ludzi w zamian za moja milosc-taki buddyjski mechanizm medytacji wymiany(pozniej rozpracowywalem to w regresingach,to ma sporo duchowcow-naiwnych).w krotkim czasie-po godzinie spaceru byłem chory,znerwicowany i niezdolny do funkcjonowania normalnego.Teraz nie udaje bardziej uduchowionego niz jestem;))

  70. ananda777
    Paźdź 14, 2014 @ 08:00:59

    Nie no,trzeba cos zrobic z tymi advaitowcami.Nie mozna im pozwolic na takie bezkarne naigrywanie sie z osiągniec rozwojowych i bycie bezczelnie zadowolonym z siebie;)).Na razie tlumacze to sobie wiekiem duszy i faktem,ze to co mowia to jeszcze nie najwyzszy poziom i poza tym,ponad tym cos jeszcze jest.Ale jak nie przestaną gadac a ja nie przestane ich słuchac
    ,to moge w to wsiąknąc;)-https://www.youtube.com/watch?v=6tjPUBY08lE

  71. Elżbieta Laur
    Paźdź 14, 2014 @ 08:54:18

    Ananda, ten przykład z cyganem to niestety częste oblicze codzienności. Mieszkam w dużym mieście i różne podobne sytuacje obserwuję. Mnie wiele razy różne osoby chciały naciągać. Ale wydaje mi się, naciągną nas dokładnie te osoby które mogą to zrobić. Nie chodzi o to, że mamy ufać wszystkim i do każdego podchodzić z otwartymi ramionami bo tak mówi duchowość (to przecież na białym koniu jeździ).
    Chodzi raczej o to aby widzieć, być świadomym (a nie bujać w obłokach). Być świadomym tego co się dzieje. Nie zawsze to się udaje , wiem to bo też wyciągam wnioski z lekcji. W Indiach napatrzyłam się na naiwność uduchowionych ludzi których tubylcy nieźle owijali. Ale można w sposób naturalny i bez emocji powiedzieć: NIE. Można. To często w rozwoju duchowym jest zapominane. Z miłością możesz odmówić, gdy widzisz co się dzieje. Inna sprawa to ocenianie. Wydaje mi się, że ocenianie daje warunki do tego, aby ktoś coś nam zrobił.

  72. bialaksiega
    Paźdź 14, 2014 @ 09:28:09

    Cześć:)
    Conchittta, miałem kilka miesięcy temu podobny sen:) Kilkanaście, lub kilkadziesiąt postaci zebranych w jakimś miejscu, jakby pokoju-jaskini. Na środku jakiś ogień, lecz nie materialny, bardziej źródło światła i Duch-przewodnik, postać bardziej zaawansowana od innych, która decydowała, kto może podejść i „zażarzyć” się, przyjąć swiatło i samemu stać się sliniejszym źródłem światła.
    Marc, nie ma problemu. Po pierwszej części wcale się nie obraziłem, poczułem się jedynie jak na innycm forum, mniej zaawansowanym. Po Twojej drugiej i trzeciej wypowiedzi poczułem się lepiej:) Nie martw się, nie wierzę we wszysko co obejrzę i przeczytam. Mam swój sprawdzony sposób na informacje, choćby zdrowomyślenie wpomagana intuicją, która często sama mnie prowadzi. Jeżeli czegoś nie przerobię, sama nakierowuje mnie na te tamaty ponownie, lub daje znak że tym się zajmę za jakiś czas. A Ty we wszystko wierzysz? Wszystkim wierzysz? W to co wszyscy, czy większość. Paradoksalnie, pewien etap podróży, który postanowiłem zacząć od początku właśnie polegał na sprawdzeniu (logicznym, naukowym) teorii płaskiej ziemi. Tam trafiłem na wypowiedź pracownika NASA , zawodowego utalentowanego rysownika…..artysty… który na zlecenie tworzy obrazy nie do odróżnienia od zdjęć..Oczywiście został on też w pewien sposób zmanipulowany. A czy podasz od razu dwa proste dowody, sprawdzalne samemu, na zaprzeczenie teorii płaskiej ziemi? I idąć dalej tym tropem, na pewno gdzieś się zajdzie. Lecz trzeba energetycznie odciąć się od zaprogramowanego umysłu , połączeń energetycznych , jak mówiłem nie tylko z księżycem, jest ich więcej. Dasz radę?Dacie wszyscy radę? Oczyścić umysł i podejść od nowa jak czyste dziecko do nauki od nowa?

  73. conchittta
    Paźdź 14, 2014 @ 09:41:31

    Ano właśnie. Czasami właśnie (przez naiwność) nie masz świadomości przekrętu dopóki nie zobaczysz, że właśnie akceptujesz rzeczy, które normalnie strząsasz z siebie kaczka deszcz i jeszcze sypie się energetyka…
    Z drugiej strony jest ta otwartość, która jest jakaś podstawowa do istnienia, zamykanie wydaje się odgradzaniem od zycia, zaprzeczaniem tego, co jest. Otwartość mi się robi sama i dusza chce dalej, dojść do końca na tej ścieżce. Nie steruję tym, proces sam się toczy.

    Jednak wciąż mam w pamięci jak mnie miesiąc temu zgryzły krokodylce, szczególnie ten azjatycki wpięty w moją energetykę, który mnie doił przez 3 tygodnie, aż myślałam, że zejdę, do niczego się nie nadawałam już. Może to było coś więcej niż krokodyl, bo krokodyle raczej działą jednorazowo i szukają kolejnej ofiary, raczej nie przywiązując się do jednej. Może jakaś wspólna karma, okazja wspólna, że można było przepracować i obie strony odniosły korzyść, chociaż było trochę dramatycznie… Po wszystkim miałam takie uczucie ulgi, że normalnie w kosmos mnie wystrzeliło ze szczęścia…

    I teraz jak mi się wydarza ta otwartość w poczuciu głebokiego bezpieczeństwa, płyną sobie różne fajne rzeczy z „powietrza” nie napotykając na opór umysłu, czuję się jak generator szczęścia (raz bardziej żywiołowego, raz spokojnego i cichego, raz mocny raz słabszy) to rozum mówi, że dalej jestem tą naiwną osobą, która bezkrytycznie pakuje się w różne kabały i nie wiadomo, co z tego będzie… 🙂

  74. Elżbieta Laur
    Paźdź 14, 2014 @ 12:28:22

    „Czyste, niewinne wibracje powodują, że nie masz nawet świadomości przekrętu…”

    Niestety, nie zgadzam się.
    W moim odczuciu to nie wina czystych, niewinnych wibracji a raczej czegoś co tą świadomość przysłania. Trzeba by odkryć co to jest. Chwilowe odczucie błogości nie eliminuje zanieczyszczeń widzenia. No tak mi teraz przyszło.

  75. conchittta
    Paźdź 15, 2014 @ 08:19:58

    I to jest fajny temat do eksploracji wewnętrznych: co, dlaczego i jak przesłania świadomość naszego (i ogólnie ludzkiego) potencjału…

  76. Elżbieta Laur
    Paźdź 15, 2014 @ 12:41:13

    Andrzej już dał nam kiedyś wskazówkę : „Świadome Ja oczyszcza się z utożsamień”.
    A więc bierzmy się do roboty – jakie mamy utożsamienia ?

  77. conchittta
    Paźdź 15, 2014 @ 14:32:01

    Uwielbiam takie aktywne podejście! Do roboty, zamiast obijać się i marnować czas. Patrzymy prosto w temat nie odbijamy się od przeszłych wspomnień i myśli. Nie ma gotowych odpowiedzi, danych na wejściu. Co widać? Moje wewnętrzne oko widzi utożsamienie jako brak samoświadomości. Nieświadomość – brak doświadczanej świadomości (nieświadome – nieobjęte świadomym ja) jest interpretowane – świadome ja na bazie dostępnego zakresu świadomości (przeszłych doświadczeń, intelektu, emocji itp.) interpretuje rzeczywistość. Ależ to jest rozległy temat… 😮 np. kwestia tworzenia obrazów interpretacyjnych w świadomości, funkcjonowanie nieuwolnionych emocji, taki konglomerat tego zazwyczaj określany jest jako „ja” – ego (w odróżnieniu od świadomego ja). A to jest dość luźno powiązane… Jak mgławica 🙂 .

  78. Elżbieta Laur
    Paźdź 15, 2014 @ 19:10:54

    Świadomość nieświadomości to jest chyba ten pierwszy krok.
    Drugim może być na przykład to, w jakich przejawach życia następuje utożsamienie i jakie (rodzina, praca, szkoła, związki itp.) Trzeci krok może docierać głębiej, np. czy utożsamiam się z myślami, projekcjami, ideologią, znaczeniami , zasadami itp.
    No takie tylko pomysły 🙂

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: