Wyrzuty sumienia i prawo do błędów

Panie Andrzeju, mam do Pana pytanie odnośnie wyrzutów sumienia. Mówi się, ze wyrzuty sumienia są wyuczone (ja się z tym twierdzeniem zgadzam) i powiem więcej – w moim przypadku są wręcz szkodliwe, gdyż pojawiają się z bardzo błahych przyczyn i mi nie dają spokoju, pomimo iż mój rozsądek je wyśmiewa, bo są bezzasadne!

Jak się ich pozbyć? Osobiście uważam, że to jest bardzo destrukcyjny program.

Pozdrawiam miło.

Wyrzuty sumienia wiążą człowieka

Rozsądek wyśmiewa wyrzuty sumienia, natomiast myślę, że tutaj akurat sumienie jest przywoływane w „cwany”, oszukańczy sposób. Ty to wyczuwasz i się zastanawiasz o co chodzi.

Wykorzystywanie człowieka i jego poszczególnych części i energii przez siły ciemne jest nagminne. Oni robią co chcą i.. pozostawiają jeszcze człowieka z poczuciem winy, że to on jest winny..
Jak to moja Dusza powiedziała wczoraj: dużo jest chamów i gnojów. Hehehe.. oczywiście ona ich mocno widzi, bo akurat jest w fazie oczyszczania od takich obciążeń..

Krokodyle namiętnie wykorzystują poczucie winy danego człowieka, bardzo mocno podkreślając to bardzo przekonującą postawą energetyczną [braną z wysokich poziomów]. Ja w swoim życiu jako dziecko byłem bardzo często tak stawiany pod ścianą przez moją matkę, która miała dwa kr., była alkoholiczką. Oczywiście często jeżdżono mi na poczuciu winy, i że czegoś nie powinienem.

Ale to siły białego wstawiają w człowieka programy poczucia winy. I to one z tego pierwsze korzystają.

Siły białego są manipulatywne, manipulujące, chcą utrzymać kontrolę nad sytuacją nie poddając jej prawom duchowym, tylko utrzymując decyzyjność z poziomu osobowości [i ego]. Presje, manipulacje to ich ulubiony teren.
Do tego celu, jak dla nich, manipulowanie poczuciem winy się świetnie nadaje.

Często w dzieciństwie nastawano na mnie, żebym coś robił. Coś, czego nie chciałem, a co było dla otoczenia bardzo upragnione. Np. żebym się uśmiechnął, jak wcale mi nie było do śmiechu. A ja na to się nie chciałem zgadzać. Nikt specjalnie nie dochodził „dlaczego” akurat mi było smutno czy przykro. Dziecko ma być najedzone, umyte i uśmiechnięte – taka jest doktryna białego wobec dzieci. A co dziecko czuje? A kogo to obchodzi – możnaby powiedzieć. Możnaby, ale się tego nie mówi, bo siły białego i ich poplecznicy przecież są „tacy w porządku!” więc jakżeby mogli coś takiego powiedzieć. Oni tylko chcą dla dziecka tego co najlepsze..

Nie chciałem się zgadzać na różne presje, ale wiecie – „miłość silniejsza”. Miłość dziecka wobec rodziców. Tak mówią psychologowie. Ale chyba można dodać, że dziecko tak naprawdę nie ma dużego wyboru, więc MUSI się na ileś spraw zgodzić. Zwłaszcza, jeśli nie ma bardzo silnych własnych postaw.

Oj tak,przekarmiano mnie w ten sposób bardzo mocno.. Mama i babcia się czuły bardzo dobrze, bo czuły, że spełniły swój obowiązek. Nie w stopniu, w którym to było trzeba, a w stopniu, w którym siły białego tego od nich wymagały.. [więcej o siłach białego i o wejściu tu].

Wydawano mi polecenia, że coś właśnie muszę, a jak nie chciałem, to była awantura czemu tego nie robię. Tak długo tłukli mi do głowy frazy poniżające mnie samego, że w nie uwierzyłem. Z czasem przyszło mi poczucie winy – „przecież jestem taki zdolny” [tak jak mówili], więc co, czemu mi się nie udaje!?

Chociaż czułem, że się mnie nadużywa, to jednak nie miałem siły się przeciwstawić.

No jakże dziecko ma się przeciwstawić matce [to jest społecznie niedozwolone, podlega „wychowaniu”, zwałszcza gdy ta ma krokodyle.

Od poczucia winy zacząłem się wyzwalać, gdy wzrastało mi poczucie własnej wartości. Bo to o nie w dużej części chodzi.

Poczucie własnej wartości jest takim szerokim pojęciem, w którym szczególną pozycję ma

prawo do popełniania błędów

Gdy mamy poczucie, postawę, intencję: „mogę popełniać błędy, chociaż wiem, że nie chcę ich popełniać”, to dajemy sobie ulgę.

Bo „trzymanie się” na pasku zależności od kogoś, aby tylko nam czegoś nie wytknął jest bardzo dyskomfortowe – może być to ciągły stres. Wtedy zarówno nie stoimy na prawidłowym duchowym miejscu [punkcie zboru], a też i jesteśmy nieprawidłowo powiązani z tym kimś. Tamta osoba może pięknie z nas pobierać energię dla swoich obciążeń.

Tu doskonale wychodzi to prawo, które Wadim Zeland opisał w Transerfingu: przekonanie o osobistej, egoistycznej ważności prowadzi do „narostu potencjału” a co za tym idzie do uruchomienia sił równoważących, które przychodzą i tną ową ważność.

Gdy zaś rezygnujemy z ważności, ostajemy się cali.

Tu ważność jest podsycana z zewnątrz, przez oskarżanie takiego kogoś o winę. To jest paradoksalne, ponieważ wydawałoby się, że osoba mająca poczucie winy jest „taka przygnieciona”, „taka pokorna”. A tu nie.

Osoba z poczuciem winy ma dużą gulę potencjału złożonego z energii ciała bolesnego.
Obawia się przyznania się do winy, bo nie chce oberwać po głowie, gdyby przyszła kara.

Ale kara może przyjść tylko wtedy, gdy ma przekonanie, że nie może popełniać błędów. A przecież to jest nierealne!!

Tu jest klucz.

Mamy prawo do popełniania błędów. I dopiero wtedy, gdy Dusza to zrozumie, gdy ją do tego przekonamy, dopiero zmieni swoje energie na takie, które ustalą, że nie ma miejsca na karanie jej.

Tu trzeba dodać – i tu istotnie się przydaje sumienie – właśnie tu! – że popełniam błędy nie ze złej woli.

Są też nieczyste intencje

Bo są owi gnoje i chamy, którym „nie zależy”, którzy mają na sumieniu robienie błędów. [cham jest to osoba, której nie zależy na dobrostanie innych osób, są po prostu dużymi egoistami. te okreslenia są oczywiście obarczone moimi emocjami]

 .

.

Tacy [tu znowu paradoks!] wykonują swoje niecne uczynki zupełnie bez poczucia winy, ponieważ krokodyl im mówi, że „mogą” i podsyła im odpowiednie, wysokowibracyjne energie, na fali których te niecne działania się udają bez pudła. Osoby – nosiciele kr. mają wzorzec osobowości, który mówi im „możesz oszukiwać innych ludzi i nic nie będzie”, albo „możesz nadużywać innych i nic ci się nie stanie”, albo „możesz innych poniżać i nic”. I z pomocą sił wysokowibracyjnych ciemności realizują te „plany”. Oczywiście nie są to przemyślane zamierzenia, lekka, nie dająca nagromadzenia „potencjału” postawa Duszy.

A ludzie uprawnieni do kontroli jak policja, prokuratorzy, sędziowie mają bardzo często ogromny kłopot z blokowaniem tych zachowań, ponieważ przez kr. i przez opiekuna kr. są omotywani wokoło palca.

Ci ludzie, którzy „są pozbawieni sumienia”, którzy współpracują z siłami ciemności – oni perfidnie, nieuczciwie wykorzystują postawę „mogę popełniać błędy”, która jest raczej postawą „mogę popełniać większe lub mniejsze przestępstwa, chamstwa, oszustwa”. I tu tylko hipnoza krokodyla, której się poddają powoduje unikanie ich odpowiedzialności. Oni nie popełniają błędów, oni dokonują nadużyć.
To oni „powinni” się wstydzić. Ale nie, oni jak niewinne dzieci, otwarci, ufni, dobroduszni.. Co? On/a zawinił/a? Chyba sobie żartujesz. Tu zobaczcie jest także doskonałe [z pomocą kr] obniżenie poczucia własnej ważności, co powoduje brak uruchamiania się sił wyrównujących Wszechświata. A co za tym idzie powoduje to ogromne trudności w osądzaniu i karaniu tych ludzi, którzy jawnie i często głęboko szkodzą innym.

Tak perfidnie i przewrotnie działają siły ciemności.

Jednak i tu, jak spojrzeć głębiej można się doszukać pewnej celowości, chociaż trzeba mieć bardzo szeroko duchowo otwarty umysł, aby taką wersję wydarzeń przyjąć. W ostatecznym rozrachunku wszystko jest skierowane na wzrost świadomości i oświecenie [jako osiągnięcie szczytowego stopnia świadomości]. Ktoś może spytać: jeśli tak wszystko jest lekcją w szkole świadomości, to czemu ty się tak wkurzasz na te krokodyle? Czemu twoja Dusza tak pełna emocji je wyzywa od chamów?

Po pierwsze, już może. Przez lata wiedziony „kulturalnym” napomnieniem starałem się nie puszczać wodzy emocjom. I blokowałem emocjonalne porywy mojej Duszy.

Po drugie nie robię tego w celu dokopania im, a ulżenia mojemu ciału bolesnemu i aby moja osobowość nie stała się zbytnio sztywna od tego kontrolowania porywów emocjonalnych. Bo mogłaby się stać i bym „zesztywniał” w jakiejś pozie wewnętrznej.

Po trzecie jeśli wyrażam moje emocje to robię to w miarę świadomie i w bezpiecznych okolicznościach. Upuszczam emocji trochę, aby mnie nie zalały, i abym miał ogląd tego, co też ostatnio Dusza przeżywa. A robię to w miejscu, gdzie będę to obserwował i nie będzie to niczyich wzorców uruchamiać [nie będzie to restymulować niczyich engramów – jakby powiedział L. Ron Hubbard].

..

Błędy są nieuniknione

Ale wróćmy do osób mających poprawne intencje.

To prawo do popełniania błędów nie podoba się ani istotom obciążającym, ani nawet tradycyjnej kulturze, ponieważ człowiek, który tak myśli nie jest w zasięgu istot [zarówno ludzi jak i istot niewcielonych], którzy chcieliby go nadużyć.

Wiedza o swoich błędach jest bardzo cenna, można ją wykorzystać do ulepszania swoich sposobów działania, swoich postaw. Może przyczyniać się do wzrostu samoświadomości. No i świadomości tego, czy ktoś chce nas nadużyć, wziąć na smycz [albo na ciężki łańcuch] i na jaki sposób – tu ujawniają się intencje innych istot, które są wokoło nas.

Bardzo częstą zagrywką sił nieczystych [różnych] jest wskazywanie: „przecież ty tego chciałeś/aś”. Próbuje się z człowieka zrobić monolit, jedność, zupełnie samoświadomą i samosterowną.

A przecież – jak piszę w wielu tekstach, jako istoty jesteśmy BARDZO ZŁOŻENI, złożeni z wielu obszarów, cząstek energetycznych, zarówno tych większych jak i mniejszych, często jedne w drugich zawarte. Bardzo to złożone.

Dla przypomnienia: Duch, Dusza, osobowość, ego, Ciało Bolesne, podświadomość, ciało fizyczne, ciało eteryczne [podstawa zdrowia cielesnego].

Przy tak dużej złożoności działania wielokierunkowe są raczej regułą. A równoległość działań różnych cząstek, objawiająca się składnością, jednoznacznością, punktualnością, doskonałym wykonaniem czynności, prac – zdarza się nie aż tak często. Człowiek [jego Świadome Ja], aby nad tym „bałaganem” zapanować czasami musi się mocno wysilać. Można stosować różnorodne środki, np. wysiloną uwagę, plany, planowanie, systematyczność itp.

Jednak jak się wydaje jednymi z najlepszych sposobów są terapie i autoterapie, zwłaszcza psychologia procesu, w której owe cząstki zaczynają wspólnie tańczyć. I w takim procesie każda z nich czuje, że coś znaczy, że ma „coś do powiedzenia”. To jest droga wewnętrznej współpracy i harmonii. Także w momentach, gdy siła napędowa takiego zespołu jest duża.

Reklamy

4 komentarze (+add yours?)

  1. Mariusz
    Wrz 29, 2014 @ 18:37:16

    Andrzeju, temat dla mnie jak najbardziej na czasie. Też czuję, jak siły ciemności wtłaczają mnie na siłę w poczucie winy za byle drobiazgi, jak ciężką muszę pokonać drogę, aby się im sprzeciwić, aby zrobić coś wbrew temu urojonemu poczuciu winy. Widzę teraz dokładnie, jak są to silne mechanizmy, jak to NIE WOLNO np. w weekend pozostawić żony i dziecka, i pojechać samemu w góry, odpocząć, odetchnąć, nabrać przestrzeni w przyrodzie. Gdzieś wnętrze człowieka targa poczucie winy, że tak nie można, siły ciemności się szarpią, że na chwilę wyrwałem się spod kontroli, że wyrwałem się na trochę Z SYSTEMU, że stracili nade mną władzę. I jeszcze jak sobie sam „dokopię” ostrym podejściem pod stromą górę, zmęczeniem ciała fizycznego, to okazuje się, że po takiej szokowej terapii pś puszcza, ciało bolesne uspokaja się, i człowiek wychodzi poza siły ciemności, zaczyna czuć siebie, przyrodę, spokój, piękne widoki i krajobrazy, porozmawia z napotkanymi ludźmi, którzy równie jak ja, na chwilę wyrwali się z systemu i pojechali w góry.
    Ktoś powie, że zona i dziecko to nie siły ciemności, że to tak nie wypada, że to tylko mój chory umysł, ale ja już widzę, jak takie osoby próbują wtłoczyć mnie w tzw. życie codziennie, którym duszę się, w którym nie mam tlenu, życie podporządkowane zasadom, spotykaniem się z rodzinom, zakupami, sprzątaniem, szkole, pracy. Ohyda!
    Dziki Andrzeju za mocne słowa, bo one jeszcze bardziej mnie ugruntowują, że to ja mogę decydować o swoim życiu, wbrew najbliższej rodzinie, wbrew temu co powie o mnie SPOŁECZEŃSTWO. Dlatego wsiadam w samochód i uciekam w góry, bo tam czuję siebie i spotykam sobie podobnych. 🙂

  2. Aneta
    Wrz 29, 2014 @ 21:41:09

    Dziekuje Panu za ten artykuł udzielający odpowiedzi na moje pytanie :-), a zarazem pomocny innym osobom. 🙂

  3. Tomek
    Wrz 30, 2014 @ 04:44:59

    Pan Andrzej nie usprawiedliwia.
    Pozdrawiam

  4. Aneta
    Wrz 30, 2014 @ 20:22:42

    Ale wyjaśnia, a to pomaga.

    Pozdrawiam miło.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: