Przyczyna wszystkich chorób

Jako, że ostatnio zabrałem się za trochę lepsze odżywianie się, przypomniały mi się teksty o istotności żywienia.

Zrobiło się zimniej, mój organizm przestał aż tak dobrze radzić sobie z wydalaniem substancji toksycznych. I pojawiły się powszechnie znane „objawy przeziębienia”, jak to się określa. Jak dla mnie „przeziębienie” jest opisem zewnętrznym, nieuwzględniającym sedna zjawiska. Idąc tym tropem,

Proponuję poczytanie artykułu o kolosalnej wadze dla zdrowia, na temat

toksemii jako przyczyny chorób

Kiedyś jako pierwszy tekst przeczytałem książkę amerykańskiego lekarza z XIX wieku Johna Tildena o tym traktującą, pod tytułem „Toksemia przyczyna wszystkich chorób”.

Niemniej już jeden artykuł wystarcza, aby się dowiedzieć wystarczająco dużo i uratować swoje życie. W świetle tych tekstów można zobaczyć jak systemowo jesteśmy ustawiani w opozycji do zdrowia. Niemniej nie ma co narzekać – nadal mamy wybór i nadal możemy się uratować, choćby dzisiaj zacząwszy. Można wysiąść z tego pociągu w każdej chwili i pomachać mu na pożegnanie. Co prawda – jak to z każdą sporą zmianą bywa – to coś kosztuje, a też można zrobić to nie od razu. Niemniej świadomość warto mieć.

Niektórzy proponują szczepionkę przeciw grypie. Ja proponuję szczepionkę świadomościową poprzez przeczytanie tekstu.

artykuł pochodzi ze strony [link]

Przyczyna toksemii

Jak wiadomo, przyczyną wszystkich chorób jest toksemia organizmu. Ale jaka jest przyczyna toksemii? A więc: jaka jest rzeczywista przyczyna wszystkich chorób? Czy wszystkie toksyny i zawsze są dla nas szkodliwe?

Toksyny to inaczej trucizny. Czym one są; jaka jest definicja toksyn? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bowiem, jak twierdzi Paracelsus: Omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum (z łac. – Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę). Na przykład ewidentna trucizna, jaką jest arszenik, może pomóc nam w zdrowieniu, a zatruć możemy się witaminami, które powszechnie uważane są jako zdrowe. Ale co sprawia, że po przekroczeniu pewnej dawki każda substancja jest szkodliwa?

Zacznijmy od tego, kiedy trucizny nie są szkodliwe. Odpowiedź jest oczywista – gdy zostaną wydalone w całości. Inaczej mówiąc: Żadna trucizna nie zaszkodzi nam wówczas, gdy organizm zdoła wydalić ją w całości; w stu procentach. Jak widzimy, każda substancja staje się szkodliwa wówczas, gdy wniknie do organizmu w ilości przekraczającej możliwości jego układów wydalniczych. I to właśnie jest przyczyną toksemii – nadmierna podaż toksyn w stosunku do możliwości ich wydalenia.

Toksemia

Nie ma organizmu, którego sprawność układów wydalniczych byłaby nieograniczona. A zatem to ilość toksyn decyduje, czy i kiedy osiągnięty zostanie stan patologiczny zwany toksemią, w którym niewydalone toksyny będą kumulować się w naszym organizmie, tworząc zeń istny toksyczny śmietnik.

Tutaj pojawia się pytanie zasadnicze: skąd biorą się takie ilości toksyn w naszym organizmie, że nie sposób ich wszystkich wydalić, nawet mając sprawne układy wydalnicze? Jest to pytanie niezwykle istotne, ponieważ dotyczy niejako praprzyczyny; przyczyny toksemii będącej przyczyną wszystkich chorób. Odpowiedź na to pytanie nie jest ani prosta, ani jednoznaczna, bowiem na zaistnienie toksemii składają się wszystkie toksyny, zarówno powstające w organizmie w procesie naturalnych funkcji życiowych (endotoksyny), jak i wnikające doń z środowiska zewnętrznego (egzotoksyny).

Endotoksyny

Wśród endotoksyn sporą ilość stanowią produkty przemiany materii, tj. odpady powstające w procesie naturalnych funkcji życiowych organizmu, zwanych metabolizmem. Oskarża się je o powodowanie rozmaitych chorób. W rzeczywistości, przy prawidłowym odżywianiu, produkty przemiany materii nie mają istotnego wpływu na nasze zdrowie dopóty, dopóki są systematycznie wydalane; do czego nasz organizm jest doskonale przystosowany, gdyż posiada odpowiednie układy wydalnicze. Problem pojawia się wówczas, gdy układy wydalnicze zostaną przeciążone, w wyniku czego w organizmie wzrasta stężenie toksyn, w tym także produktów przemiany materii. Jednak przeciążenie układów wydalniczych powodują toksyny przenikające w sposób niekontrolowany z środowiska zewnętrznego (egzotoksyny), a nie produkty przemiany materii, czy inne endotoksyny.

Następną grupę endotoksyn stanowią martwe komórki oraz ich fragmenty. Komórki obumierają wskutek naturalnego zestarzenia się, uszkodzenia przez wirusy lub bakterie, albo w wyniku urazów (mechanicznych, termicznych), a także oddziaływania toksyn, np. enzymów wydzielanych przez grzyby, lub bezpośredniego kontaktu ze złogami skumulowanych toksyn. Do tej grupy toksyn należą także martwe komórki bakterii i pasożytów oraz ich fragmenty.

Kolejną grupę endotoksyn stanowią komórki nieprawidłowo ukształtowane albo uszkodzone – żywe, ale niezdatne do prawidłowego funkcjonowania w ramach tkanki, w skład której wchodzą. Najczęściej powstają one w wyniku niedoboru substancji niezbędnych do budowy komórek i/lub niedoboru substancji kierujących ich powstawaniem i wzrostem. Do tej grupy toksyn należą także komórki uszkodzone w wyniku oddziaływania na zdrowe komórki czynników szkodliwych (kancerogennych), np. promieniowania przenikliwego, wolnych rodników, a także sztucznych substancji chemicznych, które wnikają do organizmu z środowiska zewnętrznego.

Zdefektowane komórki są niezwykle niebezpieczne dla organizmu, ponieważ potrafią się rozmnażać tworząc pseudotkanki zbudowane z podobnych sobie niepełnowartościowych komórek. Zbitki zdefektowanych komórek tworzą różnego rodzaju niejednorodności w strukturach tkanek, które należy traktować jako stany przedrakowe albo nowotwory łagodne. Należą do nich takie zmiany, jak: zmiany barwnikowe skóry, nadżerki szyjki macicy, rozmaite guzki, guzy i narośle – brodawki, włókniaki, tłuszczaki, mięśniaki, gruczolaki, naczyniaki, nerwiaki, a także polipy, cysty i torbiele.

Ponieważ endotoksyny powstają w wyniku naturalnych procesów życiowych, to nasze organizmy są ewolucyjnie przystosowane do ich dezaktywacji i wydalenia. W tej sytuacji oskarżanie endotoksyn o powodowanie chorób jest po prostu nieporozumieniem; dezinformacją wynikającą z wyciągnięcia pochopnych wniosków.

Egzotoksyny

Nie byłoby problemu z wydaleniem endotoksyn, gdyby nie egzotoksyny. To właśnie one przeciążają układy wydalnicze organizmu wywołując toksemię, czyli stan, w którym ilość toksyn krążących w płynach ustrojowych (krwi i limfie) osiąga stężenie grożące uszkodzeniem komórek i rozregulowaniem ważnych układów organizmu.

Egzotoksyny można podzielić na dwie grupy. Jedna z nich to toksyny wchłaniane do organizmu z przewodu pokarmowego, dróg oddechowych oraz przez skórę, na przykład lekarstwa, używki oraz całe mnóstwo sztucznych substancji chemicznych znajdujących się w naszym zatrutym środowisku.

Jednak zasadniczy wpływ na wystąpienie toksemii organizmu wywierają substancje, które w sposób niekontrolowany przenikają przez wyłomy w barierach odgradzających organizm od środowiska zewnętrznego – zranienia skóry, otarcia naskórka, ale głównie nadżerki* błony śluzowej. Są to toksyny niejako nadprogramowe; nieprzewidziane w procesie rozwoju ewolucyjnego, w związku z czym nasze organizmy nie są dostatecznie przystosowane do ich wydalenia, zwłaszcza gdy w ich skład wchodzą sztuczne związki chemiczne, które w naszym środowisku pojawiają się coraz częściej.

Najwięcej nadżerek jest w przewodzie pokarmowym, a najbardziej narażony na uszkodzenie i powstanie nadżerek jest delikatny nabłonek jelitowy, który po każdym posiłku wchodzi w kontakt z dodawanymi do żywności konserwantami oraz substancjami poprawiającymi smak, wygląd i zapach produktów żywnościowych. Także świeże owoce i warzywa z upraw ekologicznych nafaszerowane są substancjami chemicznymi opadającymi na owe uprawy pod postacią coraz częściej pojawiających się kwaśnych deszczów. Obecność rakotwórczych herbicydów odkrywa się już we krwi niedźwiedzi polarnych.

Powierzchnia nabłonka jelita cienkiego, rozłożonego na kosmkach jelitowych, osiąga wymiary 200 m2. Wystarczy, by zaledwie pół procenta tej powierzchni pokryły nadżerki, a mamy kwadrat o boku jednego metra, czyli metr kwadratowy odkrytej rany na styku z środowiskiem wypełnionym kałem. A trzeba wiedzieć, że w jelitach współczesnego człowieka nadżerki stanowią dużo większy procent ich powierzchni. Możemy sobie wyobrazić, jakie ilości toksyn przenikają tą drogą do naszego organizmu.

*Nadżerki to widoczne pod mikroskopem uszkodzenia zewnętrznej warstwy błony śluzowej – nabłonka zbudowanego ze ściśle do siebie przylegających komórek. Jest on jedyną barierą oddzielającą naczynia krwionośne i limfatyczne od środowiska zewnętrznego. Gdy w którymś miejscu nadżerki występują bardzo obficie, wówczas można zauważyć przekrwienie określane jako stan zapalny błony śluzowej.

Samooczyszczanie organizmu

Jak widzimy, usunięcie z organizmu toksyn, które są przyczyną wszystkich chorób, wcale nie oznacza usunięcia przyczyny, lecz nadal jest typowym w medycynie działaniem objawowym; zastępowaniem organizmu w jego naturalnych funkcjach przy pomocy dziwnych sztuczek, zwanych leczeniem. Zgoła inaczej rzecz ma się, gdy wygoimy nadżerki nabłonka jelitowego i tym samym usuniemy przyczynę toksemii. Wówczas okazuje się, że organizm nie tylko jest w stanie na bieżąco usuwać toksyny powstające w naturalnych procesach życiowych, ale także stara się odrobić wszelkie zaległości, w związku z czym rozpoczyna się rozłożony zazwyczaj na kilka lat proces systematycznego opróżniania złogów, owych toksycznych śmietników porozrzucanych w rożnych częściach naszego ciała. W rezultacie, niejako mimochodem, pozbywamy się toksemii (która, jak wiadomo, jest przyczyną wszystkich chorób) i – co istotne – efekt ten uzyskujemy w zgodzie z naturą.

Autor: Józef Słonecki

Reklamy

15 Komentarzy (+add yours?)

  1. Magda
    Paźdź 08, 2014 @ 20:28:34

    Zabawne, też ostatnio natrafiłam na artykuły pana Józefa. Jedyne co mi „nie pasuje” to to, że poleca on jedzenie dużych ilości mięsa. Gdy myślę o oczyszczaniu organizmu i podnoszeniu wibracji jakoś mi to mięso po prostu nie pasuje 🙂

  2. ktomar
    Paźdź 08, 2014 @ 21:52:00

    Większość naszych problemów, pochodzi od jedzenia nieprzystosowanego do układu trawiennego i niewłaściwego mieszania. Niestety, jest ono wrośnięte przez tysiąclecia i nie do ruszenia. Owocożerni zapomnieli o swoich korzeniach, co zwalnia ich rozwój i rujnuje całą Planetę. Jednak każdy z osobna może to sam zmienić.
    Po doprowadzeniu się na krawędź, podjąłem decyzję, i już nie jem zwierząt, za co organizm się odwdzięcza. Wibracje zapewne też. Przy okazji odpadły rozważania moralne i etyczne. Był to najgorszy z nałogów które rzucilem. 🙂

  3. SwiatDucha
    Paźdź 08, 2014 @ 23:07:47

    >Gdy myślę o oczyszczaniu organizmu i podnoszeniu wibracji jakoś mi to mięso po prostu nie pasuje

    to zrozumiałe.

  4. Marc
    Paźdź 09, 2014 @ 08:49:38

    A co z prymatem ducha nad materią? Mówię poważnie. Myślę, że ograniczenie przyczyn „wszystkich chorób” do toksyn na planie fizycznym to uproszczenie typowe dla współczesnej (aczkolwiek często niezbędnej i skutecznej) medycyny.

  5. Marc
    Paźdź 09, 2014 @ 11:53:24

    Przekonałem się na sobie, że zdrowie zależy od przepływu energii w ciele (ta z kolei, z tego co się dowiedziałem i zaczynam sam zauważać zależy w dużej mierze od stanu umysłu i emocji).

  6. Elżbieta Laur
    Paźdź 09, 2014 @ 12:48:37

    Uważam , że na stan zdrowia wpływa niemal wszystko. Myślenie, emocje, żywność, środowisko w którym żyjemy, kontakty z ludźmi, kontakty z przyrodą, praca i dużo jeszcze by pisać. To jest całość. Dobrze jest zrobić coś dla ducha i duszy, dla ciała i umysłu. Dlatego wszystkie propozycje są jak najbardziej wskazane:)

  7. SwiatDucha
    Paźdź 13, 2014 @ 20:55:02

    > Przekonałem się na sobie, że zdrowie zależy od przepływu energii w ciele

    [edytowane]
    To wszystko współpracuje ze sobą.

    Oczywiście to także zależy od stanu umysłu i emocji – czy jestem w stanie z ich użyciem doprowadzić ciało do stanu czystości.

  8. Marc
    Paźdź 14, 2014 @ 01:27:53

    Przykro mi, że masz takie doświadczenia w kwestii uzdrawiania energią. Nie wiem co to dokładnie było. Ja znalazłem chi kung, prawdziwy, wysokiej jakości. Miałem dużo szczęśćia bo niestety jest to dzisiaj bardzo rzadkie. Pojechałem za granicę, żeby się tego nauczyć a itak miałem farta, że miałem okazję to zrobić w Europie. W każdym w ciągu miesiąca ustąpiły objawy z którymi się mocno męczyłem przez przez lata, jeszcze nie robiłem badań (bo nie czuję potrzeby, jak nie boli 🙂 wcześniej non stop biegałem po lekarzach i płaciłem za drogie badania. Poza tym nie przeziębiam się praktycznie wcale, ćwiczenia dają mi mnóstwo energii, lekkości, jasność umysłu i przeżycia jak sądzę duchowe o których wcześniej nawet nie wiedziałem. Podobne doświadczenia ma wiele innych osób, niektóre z nich wyleczyły się z naprawdę ciężkich chorób. Według paradygmatu energii chi, swobodny przepływ i odpowiednia ilość energii m.in. usuwa właśnie toksny. Doświadczyłem tego bezpośrednio. Mieszkam przy ulicy, kiedy zacząłem ćwiczyć, wyskoczyły mi takie brązowe kropki na skórze na wew. stronie dłoni. Doświadczona w praktyce osoba powiedziała mi, że to toksyny. Kupiłem oczyszczacz powietrza, zniknęło, przestałem go używać i kropki wróciły (w sumie z zaniedbania zrobiłem ten eksperyment kilkakrotnie). Mówię jednak o ćwiczeniach chi-kung, w których energia powoduje, że w trakcie ćwiczeń energia intensywnie porusza ciałami ludzi (w wielu szkołach za sukces uważa się, jak ktoś poczuje mrowienie itp), ludzie płaczą, śpiewają i robią jeszcze inne rzeczy, jednak wszystko dzieje się bezpiecznie.

  9. Marc
    Paźdź 14, 2014 @ 01:28:52

    Oczywiście, możesz sobie tą mowę „w kieszeń włożyć” 😉 ale czasem warto posłuchać.

  10. maya
    Paźdź 16, 2014 @ 05:34:04

    obudziłam się dzisiaj i zauważyłam, że jak to się dzieje, że dopiero była sobota a jest już czwartek. Czy to możliwe, że czas przyspiesza? Jak zwolnić…

  11. maya
    Paźdź 16, 2014 @ 05:35:13

    czy ma ktoś jeszcze takie wrażenie?

  12. Elżbieta Laur
    Paźdź 16, 2014 @ 11:22:20

    Czy w tym małym zapytaniu :”Jak zwolnić…” – kryje się – „Co mogę zrobić dla siebie ?”

  13. maya
    Paźdź 16, 2014 @ 19:55:29

    możliwe, że tak. Troche trudno mi zdefiniować to bezsensowne zjawisko.

  14. ananda777
    Paźdź 17, 2014 @ 10:40:29

    Moje skojarzenie jest z kołem-jak jestem na obrzezu siebie to czas pedzi.Jak wchodze blizej srodka-to zwalnia

  15. maya
    Paźdź 17, 2014 @ 19:48:46

    genialne!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: