Na złość mamie odmrożę sobie uszy


Możnaby powiedzieć – idzie zima, to podejmujemy zimowy temat 🙂
Niestety, sprawa jest poważniejsza niż prosty humor..

„Na złość mamie odmrożę sobie uszy”

Treść powiedzenia może odwołuje się do zimy, ale już postawa dziecka – bunt wobec poleceń matki – dotyczy nie tylko zimy, ale całego roku.

Bunt dzieci zresztą jest sprawą bardzo częstą, nie oszczędzającą żadnego pokolenia czy też żadnej grupy społecznej. Ale też nie każde dziecko się buntuje.

Ten bunt można rozpatrywać behawioralnie – ot, dziecko się burzy, trzeba załatwić to jakimś „dobrym sposobem”, np. dać mu coś w zamian za spokój, albo nauczyć za sprawą nagród, że spokojne zachowanie jest nagradzane. Bo przecież nie należy się oburzać na dziecko. Kiedyś to takiego dzieciaka nazywano „krnąbrnym”, czy – według tzw. „czarnej pedagogiki” łamano jego upór środkami przymusu bezpośredniego.

Zresztą – tylko rodzice wiedzą, jak trudno jest z takim często zbuntowanym dzieckiem wytrzymać..

rebel

Nie polemizuję tu z podejściem dydaktycznym, warto mieć umiejętności dydaktyczne. Jednakże chciałbym zagłębić się tu w głębsze przyczyny zjawiska. Bo wcale nie jest ono takie banalne, na jakie wygląda.

„Na złość mamie odmrożę sobie uszy”
Zobaczmy, jak duże siły tu działają. Często dziecko bardzo mocno, usilnie broni swojego stanowiska. Potrafi wrzeszczeć, krzyczeć, „wyrywać sobie włosy z głowy”.  Proszę sobie uświadomić, że dziecko właśnie walczy o swoje życie! Bardzo się czemuś sprzeciwia! Tak bardzo mu zależy na sobie i swoich własnych postawach!

I dlaczego? Skąd taka często zaciętość?

To zwykle jest spowodowane Duchem dziecka, nie jego Duszą.

Dusza lgnie do systemu rodzinnego, jest przygnieciona wręcz presjami pochodzącymi od Dusz z rodziny. Natomiast dopiero co wcielony Duch się przebija, chce wyrażać, chce być wolny, samodzielny. Jeśli dziecko już się wcieliło, to właśnie teraz chce pokazać na co je stać! A jak nie może, to jest niezadowolone..

dziewczynka

No dobrze, a dlaczego taki sprzeciw, dlaczego Duch nie jest spolegliwy i dlaczego nie przejawia się w spokoju? Czy ma się przeciw czemu przeciwstawiać?

Duch PRZEJAWIAŁBY się spokojnie, gdyby nie.. karma rodzinna, gdyby nie siły przenoszące się od innych Dusz przez silną sieć zależności rodzinnych.

Jeśli jest efekt – złość na zabiegi rodzica, ogromna potrzeba samodzielności,
to musi być też i tego przyczyna.

Perspektywa Dusz

W tym tekście chcę przedstawić sprawę z perspektywy, której na codzień nie widać. To perspektywa Dusz, przestrzeni Dusz, która jest dobrze widoczna w ustawieniach rodzinnych.

„Na złość mamie odmrożę sobie uszy”
Przeciw czemu Duch dziecka się tak buntuje, i dlaczego z tak potężną siłą?

Duch się przeciwstawia Duszom ze swojego systemu rodzinnego. Dusze rodziców, dziadków i dalszych przodków pozwalają Duszy dziecka na branie swoich obciążeń. Ba! Dusze rodziny wręcz pragną, aby kolejny potomek przyszedł. Chociaż Bert Hellinger [twórca ustawień rodzinnych] mocno podkreśla, że jest to postawa na wskroś rujnująca dla Duszy i osoby dziecka.

Ewa Cyzman Bany, ustawiająca konstelacje rodzinne mówi, że dziecko jest jak odkurzacz przemysłowy – gdy tylko odczuje, że rodzice nie radzą sobie z jakimiś przeżyciami, to ssie, zasysa te kłopotliwe sprawy, można powiedzieć – ssiorbuje je.

Psychologowie akademiccy także odkryli i opisują to zjawisko, że dziecko bierze na siebie kłopoty rodziców. I prawidłowo określają, że to prowadzi do przeciążenia dziecka, co jest szkodliwe.

A czemu dziecko tak chłonie przodków?
Dusze będąc nierefleksyjne nie patrzą się na wiedzę, na nauki, mało je obchodzi co ktoś tam powiedział, czy w obecnych czasach, czy też dawno temu.
Dusze odczuwają. A jak odczuwają, że przodkowie [czyli Dusze przodków] cierpią, to chce im ulżyć.
Dusza dziecka czuje, że będzie lojalna wobec rodziców, wobec przodków, kiedy ulży im, kiedy się tym Duszom podda i gdy weźmie na siebie ich ciężki los i ich trudne przeżycia. Których sami przodkowie nie byli w stanie przeżyć.
Jak ktoś [Dusza ich potomka] chce im pomóc, odciążyć je, to Dusze rodziców i przodków, a jakże, wyrażają zgodę.

dziecko i dziadkowie

Obrazek niby sielski – dziecko związane mocno z dziadkami. Natomiast jeśli jest to na poziomie Dusz, to uwaga! jest to niezgodne ze zdrowym porządkiem..

Nie wiem, czy spotkaliście się z tym, jak patologiczni potrafią być rodzice. Sprzedają dzieciom swoje losy będąc przekonanymi, że właśnie tak jest bardzo dobrze. Nie chodzi tu o oskarżanie, a wskazanie nieświadomości.

Im coś nie wyszło w życiu – to kto po nich poprawi? No oczywiście ten mały Kubuś, ta Janeczka, czy ten Tomcio, co się właśnie im narodził.

Dzięki temu już przeznaczenie dla swojego życia. O, jak ten nasz dzieciak ładnie wygląda w takim przygotowanym z góry uniformie..!

dziecko strazak kostiumy dzieci

 

Jak górnik ma dzieci, to na barbórkę jak je ubiera? W małe uniformy górnicze.

mały górnik

To nic mu nie wadzi, że jego mały synek akurat z Ducha jest architektem, tego akurat jeszcze zupełnie nie wie, i raczej nie jest tym zainteresowany. Jak tata górnik, to dziecko też, bo czemu nie? A dziecko wyrasta w jego oczach na takiego małego sztygarka. Bo tacie się nie udało zostać sztygarem, ale jego Dusza uważa, że bycie sztygarem to zaszczyt, więc [jako osobowość] sobie wymyślił, że ten zaszczyt ma dotknąć jego Frania, więc dla niego już planuje karierę sztygara. A że jest to oparte na kompleksach tatusia, a nie na pragnieniach Duszy Frania, to go akurat mało co zajmuje.

Czyli nie tylko dziecko „ssie” od swoich rodziców kłopoty, ale oni je chętnie kłopotami, ambicjami, swoim losem obdarzają.

To tak to wygląda z pozycji osobowości. Jednak świat duchowy kryje jeszcze głębsze zagadki. Ujawniają się one w ustawieniach rodzinnych.

Wiele razy w ustawieniach widziałem, jak Dusze dzieci były zaangażowane w relacje ze zmarłymi krewnymi. Szły do nich, stały przy tych zmarłych, i były zadowolone z tego, czerpały poczucie jedności z przodkami na tej podstawie, że stały przy przodkach. Wręcz cieszyły się, że tam stoją!

dziecko na cmentarzu

Takie ustawienie równoznaczne jest ze zjednoczeniem się Duszy dziecka ze swoimi przodkami. Dusza taka jest zainteresowana przodkami, zwłaszcza tymi nieżyjącymi. A te Dusze z kolei łatwo wywierają presję na dziecko.

To w świecie realnym ujawnia się jako trudność życia „po swojemu” u takiego dziecka. Gdy lgnięcie do zmarłych przedłuża się, można spodziewać się, że w dorosłym życiu taki ktoś będzie podświadomie realizował nie swoje plany.

To proste: Dusza mu / jej nie daje tak żyć jak ten ktoś chce.

Dlatego [jak się domyślam] dziecko może próbować się oderwać od rodziców. Bo przez rodziców idzie to łącze do przodków. A Duch [i z czasem osobowość] pomimo presji od Dusz jednak chcą się uniezależnić i  żyć własnym życiem.

I nawet zachorowanie na przeziębienie wydaje się małym kosztem, aby tylko się uwolnić od presji egregora rodzinnego [Duszy grupowej rodziny].

Presja w świecie duchowym może być duża. A osobowości rodziców i dziadków mogą nie zdawać sobie sprawy, że swoje sprawy należy trzymać przy sobie. Że coś Dusze pokiełbasiły? Jakie Dusze?

Presja Dusz przodków może być wyczuwalna u żyjących rodziców dziecka. I dziecko, jego Duch komu się sprzeciwia? Sprzeciwia się Duszy grupowej rodziny.

Rozpoznanie

Nie dla dziecka jest zajmowanie się piciem ojca, i tym, czy przyjdzie do domu pijany, czy też nie. To nie powinno wpływać na dziecko. Oczywiście jest to piękna idea, ale jak pijak niepokoi i terroryzuje swoje dzieci – to trochę trudno tu zadziałać na poziomie realności. Pozostają – terapie, oczyszczanie duchowe modlitwą wstawienniczą i ustawienia.

.

Presje rodziny na dzieci bywają przemożne. Wszelkie dysfunkcyjne domy, gdzie los dzieci nie jest zdrowy, powodują wywieranie presji na dzieci.

I są dwie typowe drogi:
– albo dziecko będzie się buntować, a potem będzie się bardziej buntować i pójdzie drogą ciemnych energii i może dla wsparcia w buncie, niezależności wziąć krokodyla,
– albo dziecko będzie się buntować, a potem będzie zdławione i podda się, bo nie będzie w stanie sprostać presji rodziców. I przystosuje się, i podda się. Wtedy zwykle przenosi swój gniew poza rodzinę, stara się być „ok” i może wziąć wejście jako wsparcie dla presji.

W mniej dysfunkcyjnych domach dzieci dają sobie radę i nie przyjmują tego złego, co daje dom, potrafią dać sobie radę.

Jak to jest w preambule grup wsparcia DDA: „staniemy się dla siebie kochającymi rodzicami”. Mamy prawo do tego, aby żyć według naszych własnych pragnień i potrzeb.

Jednak, jeśli będziemy próbować zrealizować to z poziomu osobowości, możemy „odmrozić sobie uszy na złość mamie”. To wskazuje, że na poziomie realacji między Duszami jest coś nieuzdrowionego. Że tam nie ma zgody [od Duszy] do pójścia na swoje, swoją drogą. A – niestety – Dusza jest wielokrotnie silniejsza od osobowości. I możemy tak buntować się i buntować, a ciągle będzie się okazywało, że i rodzice są silniejsi. I – co więcej – że nasz własny organizm jest przeciwko nam! Że wydarzenia wokoło, nasz los jest przeciwko nam, przeciwko naszej niezależności..

Jak to wytłumaczyć? Ano tak, że „na głowę”, na poziomie „naskórkowym” wiemy co robić i wysilamy się aby to robić, ale w głębi.. nadal nic się nie zmieniło.
Mimo świadomości i wiedzy, i wysiłków.. to wyrwanie się nadal nie udaje.

Ba, otoczenie ma jej za złe: „no co, nadal jesteś w tym uzależniającym związku?”, „nadal nieodpępowiłaś się od mamy?”
 
Wytykanie, oskarżanie, wyśmiewanie – nie działa.
Całe dziesiątki godzin psychoterapii – nie działają.
Uczenie się nowych, asertywnych postaw – nie daje zamierzonych efektów.

Rozwiązanie

Rozwiązaniem jest aby Dusza dziecka oddała to, co brała od przodków. W ustawieniu mówimy: „Dziękujemy moi przodkowie, że jesteście ze mną. Oddaję wam wasze ciężkie losy. Nie należą one do mnie, a do was. I nie jest to zgodne z porządkiem, jeślibym te losy brał/a na siebie, na swoje barki.
Oddaję te losy wam i stawiam je przy was.

Na siebie biorę jedynie swoje życie i swoje losy.
I na takie życie proszę mi błogosławcie.”

Rozwiązaniem jest sytuacja, gdy Dusza dziecka nie czuje się związana ze zmarłymi, z dalekimi krewnymi. A zamiast tego, jest wspierana przez swoich rodziców.

Czasami czuję tą różnicę w ustawieniu. Wspominają mi się dwa mocne odczucia z ustawień.

Jedno to odczucie ciężaru – obciążenie ciążące mi na barkach, które symbolizuje, że stoję w pozycji reprezentanta, który „wziął coś na siebie”, jakiś nie swój ciężar i trudno mu go udźwignąć. Czasami pojawia się odczucie beznadziejności, dużej trudności.

Drugie odczucie jest skrajnie różne: energia idzie nie z góry, a z dołu do góry. Jest wspierająca, czy nawet uwznioślająca, prostującą sylwetkę. Jest to energia płynąca od stóp poprzez kręgosłup do głowy. Ta druga energia pojawia się wówczas, gdy przodkowie istotnie taką Duszę, taką osobę wspierają.
I to czuć.

free eagle

Jak widzę, że w ustawieniu Dusza dziecka odchodzi od zmarłych przodków, odczuwam ulgę. Bo jest wielce prawdopodobne, że ten człowiek będzie mógł się zająć swoimi losami, swoim życiem, a nie tylko będzie powielać losy przodków, bądź próbować zaspokoić niespełnione ambicje rodziców.

Na szczęście w ustawieniach – jak to Wyższe Jaźnie je prowadzą [z moją pomocą] – nie może się źle zadziać. [trochę jest to odmienne od ustawień, w których brałem udział jako obserwator, a które były prowadzone w duchu „racjonalistycznym”, jakby nie było świata Duchów Opiekuńczych i Boga.]

Dusze, jeśli tylko jest się razem z nimi i wspiera i wskazuje poprawne postawy i wypowiedzi – Dusze same z siebie wchodzą w proces zdrowienia. I po przejściowym doświadczeniu związania z przodkami, same widzą, że nie jest ich losem, aby tkwić przy zmarłych. Odchodzą do żywych. A przodkowie zaś – sami dosyć chętnie odchodzą na „tamten świat”, tam gdzie jest ich miejsce. Sami zresztą go odnajdują. I ustawienie samo z siebie się ładnie porządkuje.

Bert Hellinger mówił, że trzeba „brać wszystko, co rodzic ma dla dziecka” [z jego postawy było można zrozumieć, że „trzeba” brać wszystko, także to, co jest patologiczne]. Branie wszystkiego jest niezdrowe, bo by się również wzięło wiele, wiele złych losów od przodków. Można i należy brać od przodków tylko życie, wsparcie i miłość. Oto jak można taką postawę ubrać w słowa:

„Oddaję wszelkie złe losy, tragiczne przeżycia moim przodkom, ponieważ one do nich przynależą. Oddaję wszelkie tragiczne losy tym przodkom, którzy mieli trudności z ich przeżywaniem. Nie jest bowiem moim zadaniem przeżywanie życia za moich przodków.
Moim zadaniem jest życie moim życiem i tylko moje życie biorę na siebie.
A od moich przodków biorę jedynie życie, wsparcie i miłość.
I tak jest dobrze.”

Czyli nie tylko
„staniemy się dla siebie kochającymi rodzicami”
ale i
„staniemy się dla swojej Duszy kochającymi rodzicami, którzy potrafią pokierować jej krokami”.

Dopiero wówczas możemy liczyć na wsparcie własnej Duszy w naszych własnych, samodzielnych działaniach.

happy

__

Gdyby komuś potrzeba było ustawienia, to czasami je robię
727579000

Reklamy