Na złość mamie odmrożę sobie uszy

Możnaby powiedzieć – idzie zima, to podejmujemy zimowy temat 🙂
Niestety, sprawa jest poważniejsza niż prosty humor..

„Na złość mamie odmrożę sobie uszy”

Treść powiedzenia może odwołuje się do zimy, ale już postawa dziecka – bunt wobec poleceń matki – dotyczy nie tylko zimy, ale całego roku.

Bunt dzieci zresztą jest sprawą bardzo częstą, nie oszczędzającą żadnego pokolenia czy też żadnej grupy społecznej. Ale też nie każde dziecko się buntuje.

Ten bunt można rozpatrywać behawioralnie – ot, dziecko się burzy, trzeba załatwić to jakimś „dobrym sposobem”, np. dać mu coś w zamian za spokój, albo nauczyć za sprawą nagród, że spokojne zachowanie jest nagradzane. Bo przecież nie należy się oburzać na dziecko. Kiedyś to takiego dzieciaka nazywano „krnąbrnym”, czy – według tzw. „czarnej pedagogiki” łamano jego upór środkami przymusu bezpośredniego.

Zresztą – tylko rodzice wiedzą, jak trudno jest z takim często zbuntowanym dzieckiem wytrzymać..

rebel

Nie polemizuję tu z podejściem dydaktycznym, warto mieć umiejętności dydaktyczne. Jednakże chciałbym zagłębić się tu w głębsze przyczyny zjawiska. Bo wcale nie jest ono takie banalne, na jakie wygląda.

„Na złość mamie odmrożę sobie uszy”
Zobaczmy, jak duże siły tu działają. Często dziecko bardzo mocno, usilnie broni swojego stanowiska. Potrafi wrzeszczeć, krzyczeć, „wyrywać sobie włosy z głowy”.  Proszę sobie uświadomić, że dziecko właśnie walczy o swoje życie! Bardzo się czemuś sprzeciwia! Tak bardzo mu zależy na sobie i swoich własnych postawach!

I dlaczego? Skąd taka często zaciętość?

To zwykle jest spowodowane Duchem dziecka, nie jego Duszą.

Dusza lgnie do systemu rodzinnego, jest przygnieciona wręcz presjami pochodzącymi od Dusz z rodziny. Natomiast dopiero co wcielony Duch się przebija, chce wyrażać, chce być wolny, samodzielny. Jeśli dziecko już się wcieliło, to właśnie teraz chce pokazać na co je stać! A jak nie może, to jest niezadowolone..

dziewczynka

No dobrze, a dlaczego taki sprzeciw, dlaczego Duch nie jest spolegliwy i dlaczego nie przejawia się w spokoju? Czy ma się przeciw czemu przeciwstawiać?

Duch PRZEJAWIAŁBY się spokojnie, gdyby nie.. karma rodzinna, gdyby nie siły przenoszące się od innych Dusz przez silną sieć zależności rodzinnych.

Jeśli jest efekt – złość na zabiegi rodzica, ogromna potrzeba samodzielności,
to musi być też i tego przyczyna.

Perspektywa Dusz

W tym tekście chcę przedstawić sprawę z perspektywy, której na codzień nie widać. To perspektywa Dusz, przestrzeni Dusz, która jest dobrze widoczna w ustawieniach rodzinnych.

„Na złość mamie odmrożę sobie uszy”
Przeciw czemu Duch dziecka się tak buntuje, i dlaczego z tak potężną siłą?

Duch się przeciwstawia Duszom ze swojego systemu rodzinnego. Dusze rodziców, dziadków i dalszych przodków pozwalają Duszy dziecka na branie swoich obciążeń. Ba! Dusze rodziny wręcz pragną, aby kolejny potomek przyszedł. Chociaż Bert Hellinger [twórca ustawień rodzinnych] mocno podkreśla, że jest to postawa na wskroś rujnująca dla Duszy i osoby dziecka.

Ewa Cyzman Bany, ustawiająca konstelacje rodzinne mówi, że dziecko jest jak odkurzacz przemysłowy – gdy tylko odczuje, że rodzice nie radzą sobie z jakimiś przeżyciami, to ssie, zasysa te kłopotliwe sprawy, można powiedzieć – ssiorbuje je.

Psychologowie akademiccy także odkryli i opisują to zjawisko, że dziecko bierze na siebie kłopoty rodziców. I prawidłowo określają, że to prowadzi do przeciążenia dziecka, co jest szkodliwe.

A czemu dziecko tak chłonie przodków?
Dusze będąc nierefleksyjne nie patrzą się na wiedzę, na nauki, mało je obchodzi co ktoś tam powiedział, czy w obecnych czasach, czy też dawno temu.
Dusze odczuwają. A jak odczuwają, że przodkowie [czyli Dusze przodków] cierpią, to chce im ulżyć.
Dusza dziecka czuje, że będzie lojalna wobec rodziców, wobec przodków, kiedy ulży im, kiedy się tym Duszom podda i gdy weźmie na siebie ich ciężki los i ich trudne przeżycia. Których sami przodkowie nie byli w stanie przeżyć.
Jak ktoś [Dusza ich potomka] chce im pomóc, odciążyć je, to Dusze rodziców i przodków, a jakże, wyrażają zgodę.

dziecko i dziadkowie

Obrazek niby sielski – dziecko związane mocno z dziadkami. Natomiast jeśli jest to na poziomie Dusz, to uwaga! jest to niezgodne ze zdrowym porządkiem..

Nie wiem, czy spotkaliście się z tym, jak patologiczni potrafią być rodzice. Sprzedają dzieciom swoje losy będąc przekonanymi, że właśnie tak jest bardzo dobrze. Nie chodzi tu o oskarżanie, a wskazanie nieświadomości.

Im coś nie wyszło w życiu – to kto po nich poprawi? No oczywiście ten mały Kubuś, ta Janeczka, czy ten Tomcio, co się właśnie im narodził.

Dzięki temu już przeznaczenie dla swojego życia. O, jak ten nasz dzieciak ładnie wygląda w takim przygotowanym z góry uniformie..!

dziecko strazak kostiumy dzieci

 

Jak górnik ma dzieci, to na barbórkę jak je ubiera? W małe uniformy górnicze.

mały górnik

To nic mu nie wadzi, że jego mały synek akurat z Ducha jest architektem, tego akurat jeszcze zupełnie nie wie, i raczej nie jest tym zainteresowany. Jak tata górnik, to dziecko też, bo czemu nie? A dziecko wyrasta w jego oczach na takiego małego sztygarka. Bo tacie się nie udało zostać sztygarem, ale jego Dusza uważa, że bycie sztygarem to zaszczyt, więc [jako osobowość] sobie wymyślił, że ten zaszczyt ma dotknąć jego Frania, więc dla niego już planuje karierę sztygara. A że jest to oparte na kompleksach tatusia, a nie na pragnieniach Duszy Frania, to go akurat mało co zajmuje.

Czyli nie tylko dziecko „ssie” od swoich rodziców kłopoty, ale oni je chętnie kłopotami, ambicjami, swoim losem obdarzają.

To tak to wygląda z pozycji osobowości. Jednak świat duchowy kryje jeszcze głębsze zagadki. Ujawniają się one w ustawieniach rodzinnych.

Wiele razy w ustawieniach widziałem, jak Dusze dzieci były zaangażowane w relacje ze zmarłymi krewnymi. Szły do nich, stały przy tych zmarłych, i były zadowolone z tego, czerpały poczucie jedności z przodkami na tej podstawie, że stały przy przodkach. Wręcz cieszyły się, że tam stoją!

dziecko na cmentarzu

Takie ustawienie równoznaczne jest ze zjednoczeniem się Duszy dziecka ze swoimi przodkami. Dusza taka jest zainteresowana przodkami, zwłaszcza tymi nieżyjącymi. A te Dusze z kolei łatwo wywierają presję na dziecko.

To w świecie realnym ujawnia się jako trudność życia „po swojemu” u takiego dziecka. Gdy lgnięcie do zmarłych przedłuża się, można spodziewać się, że w dorosłym życiu taki ktoś będzie podświadomie realizował nie swoje plany.

To proste: Dusza mu / jej nie daje tak żyć jak ten ktoś chce.

Dlatego [jak się domyślam] dziecko może próbować się oderwać od rodziców. Bo przez rodziców idzie to łącze do przodków. A Duch [i z czasem osobowość] pomimo presji od Dusz jednak chcą się uniezależnić i  żyć własnym życiem.

I nawet zachorowanie na przeziębienie wydaje się małym kosztem, aby tylko się uwolnić od presji egregora rodzinnego [Duszy grupowej rodziny].

Presja w świecie duchowym może być duża. A osobowości rodziców i dziadków mogą nie zdawać sobie sprawy, że swoje sprawy należy trzymać przy sobie. Że coś Dusze pokiełbasiły? Jakie Dusze?

Presja Dusz przodków może być wyczuwalna u żyjących rodziców dziecka. I dziecko, jego Duch komu się sprzeciwia? Sprzeciwia się Duszy grupowej rodziny.

Rozpoznanie

Nie dla dziecka jest zajmowanie się piciem ojca, i tym, czy przyjdzie do domu pijany, czy też nie. To nie powinno wpływać na dziecko. Oczywiście jest to piękna idea, ale jak pijak niepokoi i terroryzuje swoje dzieci – to trochę trudno tu zadziałać na poziomie realności. Pozostają – terapie, oczyszczanie duchowe modlitwą wstawienniczą i ustawienia.

.

Presje rodziny na dzieci bywają przemożne. Wszelkie dysfunkcyjne domy, gdzie los dzieci nie jest zdrowy, powodują wywieranie presji na dzieci.

I są dwie typowe drogi:
– albo dziecko będzie się buntować, a potem będzie się bardziej buntować i pójdzie drogą ciemnych energii i może dla wsparcia w buncie, niezależności wziąć krokodyla,
– albo dziecko będzie się buntować, a potem będzie zdławione i podda się, bo nie będzie w stanie sprostać presji rodziców. I przystosuje się, i podda się. Wtedy zwykle przenosi swój gniew poza rodzinę, stara się być „ok” i może wziąć wejście jako wsparcie dla presji.

W mniej dysfunkcyjnych domach dzieci dają sobie radę i nie przyjmują tego złego, co daje dom, potrafią dać sobie radę.

Jak to jest w preambule grup wsparcia DDA: „staniemy się dla siebie kochającymi rodzicami”. Mamy prawo do tego, aby żyć według naszych własnych pragnień i potrzeb.

Jednak, jeśli będziemy próbować zrealizować to z poziomu osobowości, możemy „odmrozić sobie uszy na złość mamie”. To wskazuje, że na poziomie realacji między Duszami jest coś nieuzdrowionego. Że tam nie ma zgody [od Duszy] do pójścia na swoje, swoją drogą. A – niestety – Dusza jest wielokrotnie silniejsza od osobowości. I możemy tak buntować się i buntować, a ciągle będzie się okazywało, że i rodzice są silniejsi. I – co więcej – że nasz własny organizm jest przeciwko nam! Że wydarzenia wokoło, nasz los jest przeciwko nam, przeciwko naszej niezależności..

Jak to wytłumaczyć? Ano tak, że „na głowę”, na poziomie „naskórkowym” wiemy co robić i wysilamy się aby to robić, ale w głębi.. nadal nic się nie zmieniło.
Mimo świadomości i wiedzy, i wysiłków.. to wyrwanie się nadal nie udaje.

Ba, otoczenie ma jej za złe: „no co, nadal jesteś w tym uzależniającym związku?”, „nadal nieodpępowiłaś się od mamy?”
 
Wytykanie, oskarżanie, wyśmiewanie – nie działa.
Całe dziesiątki godzin psychoterapii – nie działają.
Uczenie się nowych, asertywnych postaw – nie daje zamierzonych efektów.

Rozwiązanie

Rozwiązaniem jest aby Dusza dziecka oddała to, co brała od przodków. W ustawieniu mówimy: „Dziękujemy moi przodkowie, że jesteście ze mną. Oddaję wam wasze ciężkie losy. Nie należą one do mnie, a do was. I nie jest to zgodne z porządkiem, jeślibym te losy brał/a na siebie, na swoje barki.
Oddaję te losy wam i stawiam je przy was.

Na siebie biorę jedynie swoje życie i swoje losy.
I na takie życie proszę mi błogosławcie.”

Rozwiązaniem jest sytuacja, gdy Dusza dziecka nie czuje się związana ze zmarłymi, z dalekimi krewnymi. A zamiast tego, jest wspierana przez swoich rodziców.

Czasami czuję tą różnicę w ustawieniu. Wspominają mi się dwa mocne odczucia z ustawień.

Jedno to odczucie ciężaru – obciążenie ciążące mi na barkach, które symbolizuje, że stoję w pozycji reprezentanta, który „wziął coś na siebie”, jakiś nie swój ciężar i trudno mu go udźwignąć. Czasami pojawia się odczucie beznadziejności, dużej trudności.

Drugie odczucie jest skrajnie różne: energia idzie nie z góry, a z dołu do góry. Jest wspierająca, czy nawet uwznioślająca, prostującą sylwetkę. Jest to energia płynąca od stóp poprzez kręgosłup do głowy. Ta druga energia pojawia się wówczas, gdy przodkowie istotnie taką Duszę, taką osobę wspierają.
I to czuć.

free eagle

Jak widzę, że w ustawieniu Dusza dziecka odchodzi od zmarłych przodków, odczuwam ulgę. Bo jest wielce prawdopodobne, że ten człowiek będzie mógł się zająć swoimi losami, swoim życiem, a nie tylko będzie powielać losy przodków, bądź próbować zaspokoić niespełnione ambicje rodziców.

Na szczęście w ustawieniach – jak to Wyższe Jaźnie je prowadzą [z moją pomocą] – nie może się źle zadziać. [trochę jest to odmienne od ustawień, w których brałem udział jako obserwator, a które były prowadzone w duchu „racjonalistycznym”, jakby nie było świata Duchów Opiekuńczych i Boga.]

Dusze, jeśli tylko jest się razem z nimi i wspiera i wskazuje poprawne postawy i wypowiedzi – Dusze same z siebie wchodzą w proces zdrowienia. I po przejściowym doświadczeniu związania z przodkami, same widzą, że nie jest ich losem, aby tkwić przy zmarłych. Odchodzą do żywych. A przodkowie zaś – sami dosyć chętnie odchodzą na „tamten świat”, tam gdzie jest ich miejsce. Sami zresztą go odnajdują. I ustawienie samo z siebie się ładnie porządkuje.

Bert Hellinger mówił, że trzeba „brać wszystko, co rodzic ma dla dziecka” [z jego postawy było można zrozumieć, że „trzeba” brać wszystko, także to, co jest patologiczne]. Branie wszystkiego jest niezdrowe, bo by się również wzięło wiele, wiele złych losów od przodków. Można i należy brać od przodków tylko życie, wsparcie i miłość. Oto jak można taką postawę ubrać w słowa:

„Oddaję wszelkie złe losy, tragiczne przeżycia moim przodkom, ponieważ one do nich przynależą. Oddaję wszelkie tragiczne losy tym przodkom, którzy mieli trudności z ich przeżywaniem. Nie jest bowiem moim zadaniem przeżywanie życia za moich przodków.
Moim zadaniem jest życie moim życiem i tylko moje życie biorę na siebie.
A od moich przodków biorę jedynie życie, wsparcie i miłość.
I tak jest dobrze.”

Czyli nie tylko
„staniemy się dla siebie kochającymi rodzicami”
ale i
„staniemy się dla swojej Duszy kochającymi rodzicami, którzy potrafią pokierować jej krokami”.

Dopiero wówczas możemy liczyć na wsparcie własnej Duszy w naszych własnych, samodzielnych działaniach.

happy

__

Gdyby komuś potrzeba było ustawienia, to czasami je robię
727579000

Reklamy

21 Komentarzy (+add yours?)

  1. Elżbieta Laur
    List 07, 2014 @ 10:06:13

    Tak się zastanawiam.
    Jeśli Duch dziecka przeciwstawia się Duszom ze swojego systemu rodzinnego, to jaką rolę w tej sytuacji odgrywa Duch przodka ?
    Co z porozumieniem Duch – Duch ?

  2. Marc
    List 07, 2014 @ 10:48:59

    Bert Hellinger mówił, że trzeba “brać wszystko, co rodzic ma dla dziecka”

    Może w oryginale chodziło o akceptację? Podobnie jak „ustawienia” (słowo może kojarzyć się z ustawianiem na siłę) to trochę niefortunne tłumaczenie, czytałem, że w oryginale jest „konstelacje” – zupełnie inaczej się to odbiera prawda?

  3. conchittta
    List 07, 2014 @ 12:45:32

    No jest porozumienie Duch – Duch i Dusza z Duszą…
    Bo jeśli rodzic ma świadomą agresję na poziomie zerowym a podświadomą na wysokim poziomie skierowaną przeciwko właśnie zniewoleniu przez system zależności, presji do wykonywania rzeczy, których się nie chce – Duch chciałby się wyrażać (inaczej) a ciągle coś blokuje i łapie za nogi, to dziecko podświadomie bierze na siebie: „ja to zrobię” i wyraża gniew na poziomie świadomym, obraża się na ten świat, co to ciągle ogranicza. To taki święty gniew, który wali w rodzica jako symbol presji i ograniczeń…
    Duch się dogadał z duchem – chcą wyrażać się – działać, Dusze się dogadały, że biorą na siebie połączone losy, karmę rodzinną.
    Jak uwolnić podświadomą agresję bez prania mózgu? Duch musiałby się zacząć wyrażać, ale Dusza nie widzi takiej możliwości…

  4. Elżbieta Laur
    List 07, 2014 @ 15:22:20

    Wyobrażam sobie jak Duch z czułością bierze za rękę Duszę i razem krok w krok przemierzają swoją drogę 🙂

  5. SwiatDucha
    List 07, 2014 @ 17:36:21

    >Może w oryginale chodziło o akceptację? [wobec tego, co dają rodzice]

    Ja bym proponował, abyś się przyjrzał B.Hellingerowi i jego energiom i jego intencjom.

    Niektórzy terapeuci Hellingerowscy są mocno apodyktyczni. I to mają po B.H. który też jakoś elastycznością i duchowością mocno nie grzeszy. Proszę sobie przypomnieć, że Dusza to nie są jakieś wysokie poziomy duchowe, jest ona wpatrzona w materialność.
    Ja mogę sobie tak mówić, ponieważ nie mam żadnego od nich certyfikatu i mieć nie zamierzam, przez co nie muszę się bać jakichś działań w „rewanżu”.

    B.H. jak dla mnie jest odkrywcą i chwała mu za to. Natomiast nie uważam, że jest tak jak on sam uważa, a uważa on, że już poza jego terapią to.. nic za bardzo nie ma. NIGDY nie słyszałem ani od B.H. ani żadnego innego ustawiacza słów: „idź do psychoterapeuty, bo masz duże ciało bolesne”, albo „z tym trzeba pracować inną metodą”, albo „zobacz sobie co tam było w poprzednich wcieleniach, bo to wygląda na karmę osobistą”, albo „potrzeba ci iść do dentysty”. Chociaż takie potrzeby ewidentnie istniały.

    Tak miało wielu odkrywców, ma i mieć będzie. Bo ich Dusza jest zafiksowana na jakimś kierunku.
    Zresztą to dobrze, bo mocno eksploruje swój kierunek.
    Ale osobowość takiego odkrywcy może uznać, że jest pępkiem świata. Po części to też jest wytłumaczalne, ponieważ dzięki temu, ów odkrywca miał za nic wszelkie śmiechy i niedowierzania, gdy był we wczesnej fazie odkryć.

    Natomiast po jakimś czasie przychodzi moment połączenia tego odkrycia z szerszym horyzontem. I mało który odkrywca jest do tego zdolny i na tyle elastyczny, aby przekroczyć.. swoje ego.

    Tak np. ileś osób ustawiających stosuje za Hellingerem zasadę, że nie ustawiają osób, które nie wydają się mieć szacunku do tej pracy.

    I tu widać, że gdzieś nie widzą, że mają właśnie przed sobą człowieka, którego brak szacunku może wynikać z presji Dusz rodziny. I nie nabędzie on szybko owego szacunku, bo system go od tego odciąga.
    Ale dla ego Hellingera, bądź innego ustawiającego wydawało się, że jest to coś na kształt potwarzy, czy też obelgi, że oto przychodzi ktoś, kto nie szanuje tego jakże potężnego i niezwykłego narzędzia.

    Ja bym tu nawet widział chęć stłumienia własnych odczuć buntu. Bo jak ktoś przychodzi do mnie w buncie, bez szacunku, to i u mnie, w naturalny sposób wibracje buntu się [prawem rezonansu] uruchamiają.

    A co do akceptacji – z tego co widziałem u B.H. to nie chodziło o nią, a o branie garściami wszystkiego od rodziców. To tak było to konkretnie określane. Jak ktoś nie bierze bez szemrania ten będzie miał kłopoty – tak H. to ustalił.

    Tak więc raczej bym nie patrzył na odcienie znaczenia słów, a na intencje tego, kto je wypowiada.

    Mnie – jako DDA – owo „branie wszystkiego” szczególnie mocno się nie podobało, zwłaszcza, że B.H. mówił o braniu TAKŻE patologii od rodziców. Tak, tak, także brania patologicznych zachowań i przyjmownia ich „w dobrej wierze”.
    I to miałoby być leczące.
    Sorki, ale nie ze mną te numery Bruner. Wiedząc to co wiem, ja już nie dam sobie tak przyłoić.

    Tak samo jest jeszcze inny aspekt prac ustawiaczy [którzy postępują w ślad za B.H. ] Traktują oni świat Dusz jako wyznacznik prawidłowych relacji w innych obszarach, i próbują go przenosić do świata osobowości. I tu – zonk. Owszem, stają się „silniejsi”, wręcz bardziej profesjonalni, ale także i bardziej bezwzględni. Nie wiem, po co im to, na pewno duchowość nie polega [jak dla mnie] na stawaniu się bardziej bezwzględnym czy hardym.
    Dla mnie duchowość to wznoszenie wibracji i odkrywanie miłości. W świecie Dusz nie ma aż tak dużo miłości, ponieważ ona spływa z wysokich poziomów, to bardzo wysokie uczucie. W świecie Dusz są zaś obecne zasady, które mocno ową miłość tną, szatkują, robią z niej kiełbasy, wypraski, podpórki, itp. dziwy. Dusze nie mają bowiem za grosz świadomości z jaką energią mają do czynienia i skąd.
    Jakby miały taką świadomość zresztą, to nie nazywałyby się Duszami.

    Ale terapeuci Hellingerowscy tego nie wiedzą. Bo „Bert o tym nie powiedział..”. Niewiele wiedzą o Duchu, o jego poruszeniach, o rozwoju duchowym itp. sprawach. Nie modlą się w obrębie ustawień, nie kojarzą ustawień z przestrzeniami duchowymi. Dlaczego? Bo dziadek Hellinger tego nie robił i nie nakazał spełniać tego misterium [tu przypominam słowa rytuału katolickiej mszy świętej, w której jest mocno zakodowane, że „Jezus nakazał spełniać to misterium”].
    Sorki, ale ja nie jestem religijny, więc też nie jestem Hellingerowsko-religijny. I raczej poczytuję sobie to za cechę dodatnią. Mam bowiem dzięki temu szersze pole działania, szerszy horyzont.

  6. SwiatDucha
    List 07, 2014 @ 18:33:17

    > Jeśli Duch dziecka przeciwstawia się Duszom ze swojego systemu rodzinnego, to jaką rolę w tej sytuacji odgrywa Duch przodka ? Co z porozumieniem Duch – Duch ?

    Duch jest tym, który się wciela, Dusza to są jego ubrania. Duch się ubiera w Duszę.

    A gdy Duch odchodzi w zaświaty, to zdejmuje część Duszy, i [w zdrowym przypadku] tylko te części pozostają, które stanowią łącza i części systemu przodków. W nieodeszłych częściach Dusz pozostaje pamięć doświadczeń, które przodkowie mieli – tej pamięci Dusza ze sobą na nowe wcielenie nie bierze i kolejna inkarnacja dzięki temu może się rozpocząć od „czystej tablicy”.

    Można nawet się pokusić o twierdzenie, że system „przodków” w rodzinie to są te części Dusz, które nie przeszły do kolejnego wcielenia.

    Duch ma jakiś z nimi związek, ale raczej nikły. Więcej, o wiele więcej jest w tych pozostałych częściach Dusz związku z polem tworzenia i zasilania Dusz.

    Jeśli Duch nie odszedł do kolejnej inkarnacji i gdzieś „tu przebywa”, może nawiedzać albo opętywać. I wtedy to nie jest zdrowa sytuacja.

    Więc lepiej, żeby Duch przodka nie odgrywał żadnej roli w tym systemie, bo jest to patologia i trzeba odprowadzania, egzorcyzmów.

    A porozumienie Duch-Duch? Na coś liczysz w tym obszarze? A pamiętasz co to jest Duch?
    Że Duch jest niesłychanie wzniosły i kieruje się ku urzeczywistnieniu idei?

    Jeśli to pamiętasz, to pewnie wiesz, że to jest dla niego nadrzędne i takie sprawy jak relacje, konwersacje, dywagacje, roztrząsania, rozmowy to nie są dla niego żadnym priorytetem.
    Jest to w skrajnym odróżnieniu od Dusz, dla których TO jest chlebem powszednim.

    Jeśli więc Duch z Duchem się porozumiewa, to na fali wspólnej idei i jej realizacji.

    A jeśli dziecko nie może znaleźć zrozumienia u rodziców dla swoich pragnień i wyborów i znajduje presje i sztywność, to oznacza, że owi rodzice nie działają z pozycji Ducha i nie mają dalekosiężnej wizji życia swojego dziecka i egoistycznie i krótkoterminowo starają się usidlić dziecko dla celów Dusz swoich jak i Dusz ze swojego systemu rodzinnego. Bardzo często Dusza dziecka wchodzi w rodzinę aby uzyskać dostęp do rodziców jako do spłatorów własnej, osobistej karmy. Związki karmiczne między rodzicami a dziećmi bywają jednymi z najsilniejszych.

    Proszę pamiętać, że same Dusze naprawdę nie zawsze „chcą dobrze” dla ludzi. Np. wiele matek „chce mieć dzieci”, ale to nie oznacza, że będzie dla nich dobrymi matkami. Tak samo ojciec może być idelanym spłatorem porzucającym swoje dziecko i uruchamiającym u niego poczucie porzucenia, odrzucenia, co np. potwierdza dziecięce poczucie niskiej wartości.
    Wizja moralnej Duszy jest równie przyjemna, co .. nieprawdziwa.

    >Wyobrażam sobie jak Duch z czułością bierze za rękę Duszę i razem krok w krok przemierzają swoją drogę

    I to jest bardzo dobry obraz! Wspólnie mogą daleko zajść!

    Duch poddaje idee, a jak się dogada z Duszą, to Dusza jest w stanie zorganizować przestrzeń do wypróbowania tej idei w praktyce. I wszyscy są zadowoleni.

    W rodzinie, gdy rodzice mają świadomość, to patrzą się na porywy Ducha dziecka jako na wspaniały przejaw jego potencjału. Patrzą się na to jako na początek czegoś, co się chce rozwijać, na początek przygody swojego dziecka z życiem. Nie jest łatwo sprostać prędkości Ducha, ale tacy rodzice starają się wspierać swoje dziecko. I nie tylko w realizacjach, ale także w mądrości. Bo Duch może uruchomić się poprzez Duszę w materii.. a człowiek jak mało mądry był w dzieciństwie taki i został.

    Znam pewnego lekarza, zdolnego, aktywnego i wykształconego. Jednakże .. mało życiowo mądrego. I to mu sprawiło duże kłopoty zdrowotne. Kiedyś bardzo ceniono mądrość życiową lekarzy. Dzisiaj się o tym mocno zapomina, stawiając na piedestale sprawność: „usunął woreczek – zuch!”, „przepisał odpowiednie tabletki – dziarski chwat z tego lekarza!” „nic nie powiedział na temat związku matki z ojcem? Nie musiał, ba, nie miał prawa wtrącać się w sprawy rodzinne, jego rzeczą jest leczyć”. Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy. A poziom mądrości rozmówców osiąga poziom kapuścianej głowy.

    To w dużej części dlatego mężczyźni są tak nieszanowani, bo mądrość w obecnych czasach jest nieszanowana. Weszliśmy w nowy obszar, gdzie mądrość jest potrzebna szeroka i głęboko sięgająca. Mało jest realnych pożytków z dotychczasowej formy węższej i płytszej mądrości.

    Wygrywa praktycyzm, pragmatyzm, a że kobiety w tym przodują, wygrywa pierwiastek żeński.

    Oprócz więc Ducha i Duszy potrzebna jest mądrość Świadomego Ja. Naprawdę dobrze, żeby młode dziewczyny mogły rozmawiać ze swoimi ojcami na temat wyboru swojego partnera życiowego, ponieważ może dzięki temu nie wybierałyby tak kiepsko, że za 7 lat potrzeba rozwodu.

  7. Elżbieta Laur
    List 07, 2014 @ 21:08:16

    Dużo mądrości tu się przewija, a najbardziej chyba zadźwięczało we mnie to zdanie: „Oprócz więc Ducha i Duszy potrzebna jest mądrość Świadomego Ja.”
    Przypomniało mi się jeszcze to co kiedyś powiedziałeś, że Duch chce się zamanifestować, ale sam z siebie tego nie zrobi, bo to Świadome Ja jeśli się zbudzi może podjąć decyzję o uruchomieniu manifestacji Ducha.
    Tak więc czuję, że kiedy uruchamia się Świadome Ja i Duch się zamanifestuje, to Dusza także jest szczęśliwa.

  8. SwiatDucha
    List 07, 2014 @ 22:48:56

    Elżbieta:
    Też tak myślę, że wtedy wszyscy są szczęśliwi, przynajmniej w taki sposób, że odnajdują się w swoim przeżywaniu.
    Ponieważ jest to moment wypełnienia się Bożego Planu, i wtedy wszystkie cząstki czują się „na miejscu”, mają poczucie sensu, celowości, a Duch Boży z kolei z zadowoleniem patrzy się na wypełnienie się tego planu. To jest sytuacja podobna do tej, gdy ktoś ułoży układankę z puzzli, obraz, który dotąd tylko był dostępny do oglądania w cząstkach. Nagle pojawia się całość, co daje nowe znaczenie cząstkom, jakby wznosi je na nowy poziom, który nie był dostępny gdy tego porządku nie było.

  9. Marc
    List 11, 2014 @ 11:01:14

    Rzeczywiście Hellinger mi się wydawał taki apodyktyczny. Z drugiej strony bezwzględność czasami może być potrzebna (taka duchowa, jak w jednym z Twoich tekstów), ale tu chyba rzeczywiście nie o to chodzi. Co proponujesz w kwestii tych „niechcianych” rzeczy od rodziców. Tak myślę o akceptacji w sensie lekcji. Ale co dalej z tym zrobić to już trochę nie wiem.

  10. SwiatDucha
    List 12, 2014 @ 22:28:30

    Robi się to w ustawieniu, oddając ciężki, trudny los tym osobom, którym on przynależy. W ustawieniu to działa bardzo dobrze, i Dusze to rozumieją. Ustawienia działają „w języku Dusz”, co wydatnie pomaga w ustalaniu tego, czego chcemy w życiu i przekazywaniu tych ustaleń Duszom.

  11. Marc
    List 12, 2014 @ 22:42:54

    A co z różnym traktowaniem przez rodziców?

  12. conchittta
    List 13, 2014 @ 11:40:50

    A zobaczcie, oprócz klasycznych ustawień można robić ustawienia duchowe…
    Tu jest opis: http://www.wiedzaozyciu.eu/viewtopic.php?t=191

    Oczywiście już się nakręciłam 🙂 …

  13. SwiatDucha
    List 13, 2014 @ 15:14:47

    Marc:
    co masz na myśli, możesz bardziej obszernie napisać pytanie?

    Conchita:
    różne są sposoby, duchowa przestrzeń jest pełna propozycji, możliwości.

  14. Marc
    List 13, 2014 @ 20:28:37

    Napisałeś: Robi się to w ustawieniu, oddając ciężki, trudny los tym osobom, którym on przynależy.

    Chodzi mi o to, że branie na siebie losu rodziców to jedna rzecz, ale co zrobić z różnymi już rzeczami na planie fizycznym. Hellinger za namawiał jakby do przyjmowania wszystkiego, co się działo w domu (tylko właśnie nie wiem jak to przyjmowanie rozumieć, czy chodzi właśnie o akceptację).

  15. Conchita
    List 14, 2014 @ 00:25:07

    To wszystko nie jest takie proste jak by się wydawało… Obciążenia w systemie rodzinnym też mają swój cel – coś jest upokarzane w nas, co jednak służy duszy. Czy dusza może potrzebować takiego utrudnienia, czy wręcz podcięcia nóg?

    A może to tylko brak refleksyjności duszy, która osiąga swoje cele poprzez obciążenia i nie rozumie, że może to samo osiągać także bez obciążenia ale poprzez wolny wybór?

    Patrzę na te swoje obciążenia, których mam też niezłą kolekcję 🙂 i widzę, że prowadzą one do pewnych doświadczeń, które dusza uznaje za atrakcyjne… Poprzez moje obciążenia upokarzana jest moja ziemskość, fizyczność co prowadzi do lepszej empatii i zrozumienia doświadczenia cierpienia u innych, prowadzi wręcz do większej głębi doświadczenia… Zrozumienie tego napełnia mnie miłością i akceptacją.
    A szczęście płynące z obszarów duchowych sprawia, że nie możliwe jest zidentyfikowanie się z ofiarą, z obciążeniami, uwarunkowaniami, nic nie jest uwięzione, uwikłanie zachodzi, ale nie jest mną, przekraczam to wszystko z samego istnienia, widzę nieograniczone niczym istnienie, bezgraniczne światło w potencjale tworzenia…

  16. SwiatDucha
    List 14, 2014 @ 00:36:27

    Marc:
    Tu właśnie myślę, że Hellinger był bliższy „starej pruskiej” szkole wychowania. Wydaje się, że trochę Hellingera idealizujemy poprzez to, iż przybliżył nam pracę z Duszami. Natomiast jego pewne postawy są mocno arbitralne, w tym także takie „branie wszystkiego” od rodziców.
    Jak pisałem – jako DDA chętnie brałem to, co rodzice mieli dla mnie.. złego. Bo jako dziecko uważałem, że tym się jakoś przyczynię do poprawienia sytuacji w domu. Myślałem także, że nie ma innego wyjścia.

    Ale jak się spojrzeć z poziomu DUsz, że one tak biorą od przodków to, co nie należy do nich. To widać dlaczego dzieci biorą coś na siebie, czego brać nie powinny.

    Nie ma co się oszukiwać – sposoby Wszechświata na wychowanie Dusz są powiedzmy „od siekierki” – zgrubne, często toporne, a za to ogromnie mocne. Wobec nich dziecko nie ma dużych szans, bo ani nie jest na tyle silne, ani na tyle zorientowane, ani na tyle myślące czy decyzyjne, aby obejść czy postawić się sprawom większym od siebie. Więc, jak na razie dzieci „mają przechlapane” w sposób systemowy. Realizuje się im karma i tyle, nie mogą zwykle wiele na to poradzić – Dusza je wlecze tam gdzie chce i tyle. Muszą się odnaleźć w tym właśnie miejscu, bo nie mają innego wyjścia.

    Jednakże w ustawieniach, dzięki nim można na ten proces wpływać i to z wysokiej, refleksyjnej i decyzyjnej pozycji i z poziomu na który Dusze mocno reagują. I to jest wielka przewaga ustawień nad innymi metodami.

  17. Marc
    List 14, 2014 @ 11:22:58

    Dzięki.

  18. SwiatDucha
    List 14, 2014 @ 16:20:48

    Marc, jak tak pomyślałem, to jest jeszcze jeden aspekt „brania” albo „nie brania” od rodziców.
    I może nawet o to pytałeś, ale jakby nie umiałem tego odczytać.

    Ktoś może powiedzieć „to co mi mieli dać to jedno bagno, niech sobie je wezmą”. I nie chce z tym pracować, bo uważa, że to jest w całości obciążeniowe.
    Jednak tu jest odrzucenie rodziców.

    Gdy mówię: „oddaję wam to, co nie należy do mnie”, to nawiązuję odpowiednią relację z rodzicami i z przodkami. i jednakowoż coś wartościowego biorę od nich, biorę to co należy. Czasami trzeba trochę się napracować, aby wiedzieć, co wziąć, co mi dają z samej Natury rzeczy. Co zaś nie należy do mnie i co nie powinienem brać.

    Co zaś planu fizycznego, to jest to plan zbytnio Duszy nie znany! – co ciekawe. Ma ona tam posłańca – ciało fizyczne i osobowość, ale aż tak bardzo nie troszczy się o niego.
    Dlatego też to, co dostajemy na planie fizycznym jest niby do naszej dyspozycji, a jednak nadal Dusze potrafią na tym trzymać mocno łapę.

    Niejedna młoda osoba wkurza się, bo rodzice ją kontrolują za pomocą a to pieniędzy/bądź ich braku, łożenia na wykształcenie itp. I nie ma prostej odpowiedzi, co jest prawidłowe, co nie. A prawidłowe liczy się to, co Dusze uznają za prawidłowe. [to oczywiście może być totalnie paranoiczne i dysfunkcyjne, ale jak Dusze dograją się, że coś ma być, to ma być].

    I teraz stoimy w rozkroku – na planie Dusz ludzie nie bardzo umieją sobie pomóc. A na planie fizycznym, tak potrzebnym, sprawy zależą od Dusz. Ogromnie wiele przypadków odejścia od prawidłowych relacji można tu zanotować.

    Na bieżąco można pomóc sobie poprzez umiejętne postępowanie z Duszami. Ja się nauczyłem jakoś współdziałać z Duszami, nie blokować ich działań, więc trochę mi łatwiej. Jednak to samo nie rozwiązuje sytuacji, bo nie mam na tym poziomie metody na „przekonywanie” czy na zmianę u Dusz.

    Na dłuższą metę natomiast mogą pomóc terapie – Dusz i reinkarnacyjne. A dla odciążenia ciała bolesnego – psychoterapie.

    Conchita, dzięki za twoje słowa.

  19. Marc
    List 14, 2014 @ 17:02:16

    I co potem, jak traktować rodziców?

  20. SwiatDucha
    List 15, 2014 @ 07:16:07

    Marc:
    Myślę, że mając tą świadomość i wiedzę co masz, należałoby traktować raczej ich Dusze, ponieważ, jeśli, jak piszesz, odwoływanie się do ich osobowości mało co daje.
    Pozostaje jedynie odwoływanie się do ich Dusz.
    Dusze [niemal] zawsze odpowiadają, natomiast nie ma co liczyć na ich refleksyjność w zwykłym życiu.

    To, co ma refleksyjność, to osobowość i Świadome Ja. Jeśli te cząstki nie mają ochoty współpracować, jeśli nie chcą być wrażliwe i się przekonać na coś innego, niż sądzą, to nie jesteśmy w stanie ich zmusić. Dopiero działania terapeutyczne u siebie samego dają zmianę osobistych motywacji, postaw, co przez dogrywanie się intencji daje zmianę postawy otoczenia.

  21. Marc
    List 15, 2014 @ 12:25:20

    Rozumiem. Dzięki!!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: