Obciążenie wampiryzmem energetycznym

Dzisiaj opiszę obciążenie które nazywane jest wampirem energetycznym, bądź wampiryzmem energetycznym [w.e.]. Najbliższym opisem psychologicznym do w.e. jest typ osobowości „borderline”.

Typowy w.e. jest to ktoś kto .. dziury nie zrobi a krew wyssie.. Miły, nierzadko uśmiechnięty, inteligentny, potrafi zainteresować swoją osobą.

Powoli, ale skutecznie pnie się w górę, nie zostawia relacji na poziomie „ja jestem równy/a tobie”, ale powolutku zaczyna górować nad rozmówcą/ znajomym.. Tak powolutku, że trudno to dostrzec.

I właśnie trudność w dostrzeżeniu pierwszych oznak kłopotów jest to raczej typowa u ofiar w.e. . Ale nie martwcie się, daje się to odkręcić.

Dzięki świadomości i wiadomościom z tego tekstu można to zrobić!

Jak wygląda i jak zachowuje się w.e.? Oto dosyć typowe podejście ze strony takich osób:

esmile 2


Miło na początku, bardzo miło, serdecznie, o jak serdecznie…

Ta uśmiechnięta gęba powyżej nie jest przez przypadek wstawiona!
Na początek bowiem NIC nie zapowiada krachu i totalnego wyssania z energi. Nierzadko (u mnie) odczuwanego razem z wściekłością, że ktoś tak mi się dobrał do skóry, że nie zorientowałem się zupełnie. Dałem się podejść na delikatne słówka i miłe mówienie.

Ale czasami też czowiek-bluszcz czy strojący fochy. Generalnie ktoś „biorący”.

Ale NIKT nie uprzedzał, że za tym stoją siły demoniczne, destrukcyjne.

„No jak za miłym podejściem i przyjazną, inteligentną mową
mogą stać jakieś niebezpieczeństwa?!!!”

Ano, mogą.

najpierw jest cacy cacy…

a potem powolutku oświadczenia: „jak wiele mi zawdzięczasz”, „czy wiesz, jak dużo dla ciebie zrobiłam??”, wypłać się, winny mi jesteś to i tamto.

Oho, próbujesz przypominać sobie czy tą osobę O COKOLWIEK PROSIŁEŚ/AŚ?
I nie możesz sobie przypomnieć sobie.
Bo nie prosiłaś/eś.
Bo ta osoba sama się do ciebie przyczepiła, przyssała, przypałętała.

Warto być na to czujnym. Bo to nie tylko zwykły, miły człowiek.. To jest obciążenie, które ma w sferze duchowej dużych a podstępnych opiekunów. Piszę to, aby nie dowierzać w tzw. „najlepsze intencje”. Dusze bowiem mogą głupieć wobec takich ludzi i ich przymilających się zagrań.

Jeszcze, żeby to było czcze gadanie..

Nie to jest konkretne zarzucanie ssawek, podbieranie energii. Ssanie energetyczne, wampirek zasysa się do naszej aury, łączy się z nią rurkami, kanałami i pobrał już sporo z naszej energii.

Ale kto to wiedział, że tak będzie….?

A tak trzeba się ewakuować, zerwać całkowicie relacje a kanały i sieci pozdejmować, pooddawać, prosić WJ o zaleczenie ran w aurze, o uszczelnienie aury, otoczki energetycznej.

Tak jak i w przypadkach innych obciążeń nazwa jest tutaj neutralna w stosunku do zjawiska [opisywane zjawisko nie zależy od tego, jak je nazwiemy].

Natomiast wampiryzm jest dobrze ludziom znany z filmów, a ponadto obciążenie w.e. jest bardzo podobne do owych wyobrażeń filmowych. Jest więc zasadne zastosowanie takiej właśnie nazwy.

Jeśli kogoś to drażni, to może osobiście się czuć zagrożony [i pora się oczyścić, popracować nad sobą aby się z tego wyplątać, bo oczywiście można i jest to droga ku zdrowiu].

Można mieć do przerobienia relację z osobą, która ma takie obciążenie.

Albo samej/samemu je mieć i też warto z tym popracować.

I tu też proponuję pracę własnego oczyszczania oraz pomoc p. Henryka.

Wampir energii to jest inne obciążenie niż posiadanie krokodyla [in. symbionta], albo wejścia. Wszystkie one są niezależnymi obciążeniami.

Mogą co prawda występować w różnych połączeniach z razem z sobą i z innymi obciążeniami, i być to może u jednej i tej samej osoby. I, co więcej, mogą do pewnego stopnia współpracować.

Można np. mieć razem kr. buddialnego i w.e. Znam taką panią, jest nawet miła, ale wierzcie mi, nie chcę jej spotkać..

Przykład wampira energii plus kr. astralny będzie podany dalej.

Obciążenie w.e. jest oparte o wzorce osobowości. Chociaż są one bardziej złożone i specyficzne od innych, „prostszych” wzorców występujących w osobowości, można powiedzieć, że są to po części też wzorce energetyczne. Bo uruchamiają specyficzny i zupełnie dobrze określony przebieg energii – od ofiary do agresora.
A dodatkowo ciągną za sobą połączenie do innych wampirów.

Gdzie szukać?

Można powiedzieć że w.e. jest to obciążenie „tylko na czakrach”. Nie ma w nim jakichś wielce nadludzkich mocy, tak jak w przypadku wejść czy kr.

Ale obciążenie to bywa bardzo przykre, męczące zwłaszcza dla bezpośredniego otoczenia.

Obciążenie to najczęściej bazuje na trzech środkowych czakrach: splotu, serca i gardła, czasami na czakrze bliskości i seksu.

Nie wykryłem dotychczas jakichś połączeń ani do strony białej, ani do strony ciemnych sił od osoby z w.e.

Trzy elementy

Trzy elementy, które konstruują to obciążenie:

  1. – podłączenie pod wampira energetycznego
  2. – zatrucie od w.e.
  3. – wzorce wampira

Każdego z tych trzech elementów: podłączeń, zatruć od w.e. i wzorców wampira można szukać i znaleźć zwykle na trzech środkowych czakrach: splotu, serca i gardła, Choć trafiają się także na czakrze seksu i bliskości.

1. Podłączenie pod wampira energetycznego

Proszę pamiętać, jeśli ktoś „wepnie się” w wasz system energetyczny, to macie PRAWO, moc i możliwości, aby z tego się wypiąć! Nie trzeba pozostawać w pozycji ofiary ani jednego dnia! Ani nawet jednej godziny!

wtyczka

Podłączenie pod wampira energetycznego daje bycie ofiarą i wysysanie energii na jego rzecz.

Wampir en. bierze energię jak kosiarka, która rżnie trawę – co jest, to zbiera.

Zostawia puste pole, już suche, beznadziejnie oskubane i wydrenowane. Tym mocniej potrafi drenować, im dłużej ktoś jest z takim w. w relacji. Dlatego im szybciej poprzerywasz łącza, odrzucisz ssawki i przewody, tym lepiej dla ciebie. No i oczywiście kłopot większy dla w.e. bo tak się fajnie zapowiadało.

Bycie ofiarą w.e. jest jak bycie łanem pszenicy podczas żniw – co jest, to jest brane. Co prawda istotnie, kanał jest kanałem, natomiast zbiory potrafią być naprawdę ogromne, w przypadku dużych wampirów.. 

Nie raz byłem w takiej sytuacji ofiary, oj, jest to bolesne.

Inna co prawda jest to bolesność niż w przypadku krok. Nie ma dodatkowo takiego długotrwałego bolesnego pogryzienia, natomiast czuć mocny niesmak, poczucie bycia zmanipulowanym/ą.

Można odczuwać, że nagle mój świat ulega energetycznemu zaburzeniu i.. nawet nie wiadomo za bardzo dlaczego?

O ile oczywiście komuś zależy na integralności swojego świata. Mnie zależy mocno, więc atak energetyczny wzburzający ową integralność,  spoistość mojego świata mocno odbieram. 

Ale nie wszyscy tak reagują, np. panie, których nie interesuje za bardzo poziom ideowy [atmaniczny], czy przyczynowy. Takie panie dają sobie jeździć po swoich poziomach na których jest budowana spoistość ich świata. A kto jeździ? Ano wampir, zbierający dodatkowo mocno energię. Pani to jakoś nie dotyka, ponieważ a) nie interesuje jej jej własna integralność, b) „tak chciałaby dawać” komuś, ma taką postawę dawczą, a że akurat się napatoczył wampir? „Wampir też człowiek! Kochamy wampiry!” Sorki, ale ja uważam taką postawę ofiary za mało przytomną.

W cięższych przypadkach po ataku w. e. jest pozostawiana energia, która zatruwa czakry. I człowiek czuje się jakby ktoś mu wlał moczu w jego ciało auryczne.. Niemiłe, wierzcie, niemiłe…

Podłączenie często występuje na na trzech środkowych czakrach: splotu, serca i gardła.
Podłączenie pod w.e. ma zarówno ofiara w.e. jak i sama osoba z w.e.

2. Zatrucie od w.e.

muchomor
Jest więc też zatrucie na czakrach. Ja odróżniam ten rodzaj zatrucia od zatrucia od wejścia i zatruć na wysokich czakr np. od ayahuaski.
Zatrucie to występuje często na na trzech środkowych czakrach: splotu, serca i gardła.

3. Wzorce wampira

pieczęć

Na pieczątce powyżej jest jedno hasło, niezwykle ważne dla wampira: „Donate blood”, czyli „oddaj krew”, co oznacza w świecie energetycznym: „mam pełne prawo wydoić cię do końca z energii”. To jest prawdą DOPÓTY nie powiesz czegoś odwrotnego: „nie masz prawa, nie daję ci prawa aby brać ode mnie choćby najmniejszej cząsteczki energii!” (to jest jedna wypowiedź z wielu w tym tekście, które razem konstruują strategię rozłączenia się od wamp. en. Można to zrobić i jest to tym łatwiejsze, im jest bardziej ostre i bardziej zdecydowane.

Wzorcem wampira energii może być powyższa pieczątka:”masz mi tu się spuścić z energii, ja ją przejmuję i tak wygląda nasza relacja. kropka.” Wzorce spuszczania z kogoś energii jak z baku paliwo poprzez sporą rurkę są wzorcami wampiryzmu.

Ten akurat typ wzorca jest wzorcem eneretycznym, co oznacza, że ustala konkretny, ściśle określony przebieg energii, a gdy ten wzorzec jest uruchomiony – to istotnie ta energia tak właśnie idzie. Dlaczego? Nie jestem pewien, może „ktoś” za tym stoi? A może społeczność wampirów podlinkowanych w zbiorowy myślokształt magiczny ma taką moc? Nie wiem. [o zjawisku wampiryzmu w szczegółach więcej też jest tu]

Odpowiedź na atak w.e. może być różnoraka. Można się mu przeciwstawić i nawet nie wejść w rolę ofiary. Jest to bowiem siła nie spoza ludzkiego realmu, więc i zwykłe powiedzenie stanowczego „nie” skutkuje mocno. Kiedyś, gdy tak zrobiłem wobec jednej pani [mającej w.e.], ona wstała nagle od stołu, wyszła mocno podkreślając swoją postawę ruchami, uznając, że została poniżona, zaatakowana. Gdy przyszła po swoje rzeczy, aby wyjść zupełnie z towarzystwa, łaskawie powiedziała, że nie gniewa się na mnie i że mi przebaczyła.

Pożerowała sobie super mocno na moich energiach, a na koniec.. łaskawie przebaczyła. Bo ona przecież taka dobra jest. I jak to nazwać? Można to nazwać wzorcami wampira ustalającymi, iż „on/a ma prawo do żerowania”. Ale to nie jest prawda bezwzględna, to tylko wzorce, które ktoś wziął, czyli uznał za prawdę.

Na swoje ekscesy energetyczne wolała nie patrzeć, bo by musiała przyznać, że jest obciążona.. To też należy do wzorców – niewidzenie siebie w tym wszystkim. Bo jakby zobaczyła.. to .. no niewem, czy by się zawstydziła, czy przeraziła, czy co? Nie znam jej. Nie wiem, czy w ogóle zdolna jest do wstydu.

Zwykłe powiedzenie stanowczego „nie” wobec w.e. skutkuje mocno. Takie „nie” doradzają psychologowie, mówiąc: „Bądź asertywna/y! To cię uratuje!” I w przypadku w.e. mają rację. ALE już w przypadku wejść to nie poskutkuje. W przypadku zaś kr. jeszcze bardziej to nieposkutkuje.

Tego państwo psychologowie nie wiedzą, bo nie rozumieją struktury ataków sił duchowych. Ale nadal uważają, że ich proste nauki asertywności mogą wszystko zaspokoić u ofiary w obrębie trudnych relacji.  

Zwykłe powiedzenie stanowczego „nie” wobec w.e. skutkuje mocno.
Ale nie każdy jest w stanie powiedzieć skutecznie „nie”.

Ludzie receptywni są w stanie przeżyć ów atak w.e. i zaadaptować się do niego, uważając, że jest to coś przyjaznego.

Typowy atak

Warto opisać typowy atak w.e.

Osoba z w.e. jest otwarta. Jest otwarta ponad przeciętność na innych, tak jak ponadprzeciętnie otwarte na innych są osoby z krokodylami. Dlaczego? No bo szukają głupiego, szukają naiwniaka, czyli ofiary. Taką osobę energetycznie można porównać do buldożera, łyżki budowlanej nasiębiorącej, zagarniającej. Prze ona z dużą mocą, jest wielka presja, której trudno jest się oprzeć.

bludozzer
A ta otwarta łyżka może symbolizować otwartość na innych, na ich energie. Ta otwartość przypomina otwartość krokodyla na swoje ofiary i na branie.

Wampir jest otwarty na poziomie czysto ludzkim, nieprzesadnie wysokim, ale zalewa tą otwartością, „sępieniem” na czyjąś energię.

Krokodyl za to jest otwarty z komponentem bardzo wysokich, ponadludzkich energii. Przypomnij sobie ostatnio jak widziałeś/aś jak bardzo otwarty na ludzi jest pijaczek [mający kr. astralnego] proszący o 10 groszy na piwo. Totalnie otwarty.

Nie raz na pewno zdarzało ci się spotkać kogoś np. na ulicy, przystanku autobusowym etc., kto mimo iż cię nie znał, zwracał się do ciebie z jakimś pytaniem, poczym kontynuował rozmowę nie dając ci odejść. Niemal zawsze w takich sytuacjach zaczepiona osoba zaczyna się nieswojo czuć. Większość ludzi którzy zaczepiają jest niegroźnych. Lecz zdarzają się i tacy którzy wykorzystują ten czas do pobierania energii. Z reguły są bardzo natrętni, nie dają nam dojść do głosu lub przeciwstawiają się każdemu naszemu słowu by wzbudzić w nas silne emocje. Bezwarunkowo każą nam przyjąć swój punkt widzenia, poświęcić cala uwagę. I często ich argumenty, wręcz absurdalne, maja na celu tylko wywołanie emocji. Dyskusje takie są więc zupełnie pozbawione sensu. [to jest cytat z dobrej strony o wampirach energii]

No tak, ja takie osoby – takich otwartych namolnych pijaczków widziałem. I co to było? Uzależnienie od alkoholu = krokodyl astralny. A owa namolność nie znająca zaprzestania czy rozsądku = wampir energetyczny. Czyli jedno plus drugie.

Krokodyl już nie jest przyjazny i trzeźwy jak osoba z w.e.

Osoba z w.e. jest przyjazna i trzeźwa [o tyle trzeźwa, że nie jest pod wpływem ani alkoholu, ani chemicznych narkotyków]. „Jest sobą”, czyli jest w trakcie uruchomienia własnych wzorców przeżywania. Nie odkryjemy tam cudzych energii, tak jak w przypadku wejścia czy krokodyla.

Bycie TAK BARDZO otwartą i przyjazną osobą może zjednywać jej wiele przyjaciół. Może, … mogłoby, gdyby nie te ataki wampiryczne, od których ludzie uciekają.

W.e. zwykle zaprzyjaźnia się i ssie, vacuum cleaner

Ot, taki przyjazny odkurzacz z sąsiedztwa.

a w mocniejszych wersjach właściwie to bardziej żnie niż ssie

combine

Bo to są raczej żniwa niż ssanie. Taki przyjazny kombajn z sąsiedztwa..

Jak zauważyłem mogą być tu obecne także „subtelne” prowokacje wobec ofiary, aby ta się wzburzyła i wyrzuciła z siebie dodatkową energię, co oczywiście jest przyjmowane z zachwytem.

Ofiara często jest „brana na muszkę”, i skupiana jest na niej uwaga w.e. do tego stopnia, że owa ofiara potrafi się czuć co najmniej nieswojo. Osoby potrzebujące bardzo uwagi – one tu mogą zostać omamione. Osoby, które mają deficyty uwagi dostawanej np. od rodziców, mogą wejść w taką rolę ofiary. „O, wreszcie ktoś tak bardzo mówi do mnie! O, to będzie moja przyjaciółka!” Nie przyjaciółka tylko ssaczka, poprawmy ową rozochoconą osobę.

c.d. o ofiarach w.e.
Nie wszyscy, jak mówiłem, są w stanie odmówić bycia żniętym na żywca przez w.e. ..

combine 2
Niektórzy się temu poddają. I ich energie są zabierane przez w.e.

I wtedy pojawić się może dwie sytuacje:

a) albo ofiara pozostaje bierna i nadal jest tylko ofiarą.

b) albo sama w pewnym momencie stwierdza [może podświadomie], że taki „milutki” atak jest to dobry sposób na życie. Czyli bierze do siebie do siebie ten wzorzec postępowania wraz z energetycznymi wzorcami ataku i grabieży energii. I staje się sam/a mniejszym lub większym wampirkiem.
Tak się przedstawia „klonowanie się” wampirów. Istotnie, jak w filmach, bycie ofiarą może być prostą drogą do takich agresywnych energetycznie działań wykonywanych osobiście.

Kr. jest to ktoś wybitny z wybitnymi energiami i „niesamowity” rzec by można. W.e. jest raczej „swoim chłopem”, albo raczej „swoją babą”, bo dosyć często w obecnych czasach to kobiety mają obciążenie w.e.
Taka osoba jest w stanie być gwiazdą wieczoru, gwiazdą przy stole, potrafi skupiać na sobie uwagę w sposób niebywały. Może być gadułą, ciepłą gadułą. Wygląda jakby się „nic złego nie działo”. To akurat jest podobne jak w innych typach ataków duchowych.

W.e. atakując, robi to w sposób o wiele prostszy i o wiele bardziej „ludzki” niż nosiciel kr. Nosiciel kr. od razu prezentuje się jako „ten lepszy” [energetycznie]. Otwarty na innych, jednak trzymający dystans. Widoczny jest taki „nieludzki rys charakteru” u takich osób z kr. [to celna uwaga p. terapeutki Milskiej – Wrzesińskiej].

W.e. jest to zaś „swój chłop”, lgnący, kumplujący się, ale też i wykolejający człowieka z szyn, powodujący, że się nagle trochę coś rozjeżdża.

esmile

Ofiara może czuć, że się jej świat rozjeżdża, nie potrafi się „zebrać do kupy”, czuje, jak jej życie się relatywizuje pod wpływem słów w.e., jak przestaje łapać o co chodzi.. Tak właściwie może trochę można opisać powolne zatruwanie od wampira.

No i mamy takiego agresora – wesołego, sympatycznego, nierzadko rubasznego, który ma na celowniku kogoś i go obżyna z energii..

.. tyle, że.. nic wampirowi nie można powiedzieć..
jeśli chce się utrzymać polityczną poprawność.
Bo przecież „nic się nie dzieje!”
Oj, naiwni.. nic się nie dzieje?

..
Jeśli zaś wygarnąć w.e., że wkurza, bulwersuje, poniża, to w.e. poczuje się odkryty. I właściwie każdy, kto jest trochę choć świadomy jest to w stanie zrobić.

Inaczej jest z kr. – raz, że mało kto jest w stanie znaleźć w ustach słowa, którymi jest w stanie skrytykować krokodyla. Bo energie kr. to skutecznie blokują, wręcz uniemożliwiają. Nie raz wściekałem się totalnie, ale brakowało mi słów na odpowiednie wyrażenie mojego sprzeciwu, wściekłości, bo kr. tak zmanipulował pole energii, że się bezradnie miotałem.

I tu występuje ciekawe zestawienie:

W przypadku ataku wampira. en.:

ofiara się wzburza, czuje się wykorzystana, wyssana ze swojej energii
a agresor się zachwyca, kwitnie.

W przypadku ataku wejścia:

to agresor jest wkurzony, wzburzony, nierzadko zaśliniony 😉
ofiara zaś czuje się otumaniona, zmanipulowana, zatruta, przytłumiona, zmieszana

W przypadku ataku krokodyla:

agresor pozostaje niewzruszony, cool, „nic nie czuje”, po prostu chłodno bierze w posiadanie,
ofiara zaś czuje się podle, wykorzystana, nadużyta, porzucona, zdeflorowana, jak szmata.

Porównanie w.e. i wejścia

Obciążenie wampiryzmem en. jest pod pewnymi względami bardzo podobne do obciążenia wejściem.

Wampir a wejście

Obie strony są przyjazne

Obie strony stosują presje i mogą być męczące dla swoich ofiar, dla otoczenia.

Obie strony nie interesuje tak naprawdę, co czuje osoba, która z nimi ma kontakt, chociaż tak bardzo wydają się zaangażowane w relację z tą osobą.

W.e. jest akceptujący, chociaż „ma swój punkt widzenia”. Wygląda jakby mu dosyć mocno zależało na relacji. Nie też za bardzo, tak jakby czuł gdzie jest granica dobrego smaku, czy też prywatności. Ale .. napiera. Napiera troszkę i troszkę dalej, i jeszcze dalej, i jeszcze…

Ta nieustępliwość napierania jest ważną cechą borderline / wampira.

Wampiry na filmach są przedstawiane zwykle jako ludzi świetnie ubrani. Tu nie chodzi o ubranie – chodzi o sposób podejścia do ofiary – podejście wampira jest zwykle bardzo wyrafinowane, delikatne, rzecby nawet można „dostojne”. Ale pamiętajcie, to nic nie znaczy, rżnąć będzie do gołej ziemi!, bez ŻADNYCH skrupułów!!!

Z kolei osoba z wejściem jest oceniająca, krytyczna, chce coś zmieniać ale poprzez narzucanie się tu nie ma czasami krztyny wyrafinowania.. Jest zwykle O WIELE bardziej nawet prostacka można powiedzieć, stosuje proste, niewyszukane metody presji wobec swojej ofiary. Nie ukrywa, że to „ona ma rację”..

W.e. jest zwykle bezwzględnie!! pewny siebie choć delikatny wydaje sie być na zewnątrz.

A osoba z wejściem jest podszyta niepokojem, nie jest tak do końca pewna siebie. Narzucaniem się, nachalnością próbuje nadrobić swoje niedostatki..

Ale tylko osoba z wejściem istotnie chce coś dobrze komuś uczynić. Co prawda wywiera presję, nawet dużą, ale np. ugotuje obiad i poda go. Może będzie robić „według swojego myślenia”, ale będzie to coś dla kogoś. Nawet ze swoją stratą będzie komuś robić coś dla kogoś. Będzie chcieć manipulować potem tym, co zrobiła, uważając, że ta osoba jest jej coś winna.

Wampir en. nie zrobi tego, będzie „asertywny”, miły, ale raczej będzie pilnować swojego interesu. Będzie totalnie zainteresowany ile energii może wziąć, ale się oczywiście do tego nie przyzna. Nie nadwyręży się dla kogoś. Także nie manipuluje poczuciem winy – bezpośrednio wysyła komunikaty o tym, że druga strona ma go wspomagać. I bierze energię.

Proszę pamiętać, żeby nie oskarżać bezpośrednio osobowości takich osób. Za osobowością za tym człowiekiem stoją negatywne, oszukańcze siły duchowe, które uruchamiają te zachowania. To one też użyczają wysokich, choć negatywnych energii, aby takie czy inne manipulacje mogły dojść do skutku.

Wampir skupia uwagę na sobie,
osoba z wejściem [często współuzależniona] skupia uwagę na kimś blisko niej, nie na sobie.

Ot, takie ciekawe zestawienie 😉

Oczyszczenie w.e.

Raz. można oczyszczać skutki ataku w.e., podlinkowania do agresora [w.e.] oraz zatrucie od w.e.

Dwa, można oczyszczać osoby będące nosicielem wzorców w.e., a w tym:
– wzorce w.e.
– podlinkowania pod innego w.e.

Łącze do strony p. Henryka pracującego z modlitwami o oczyszczenie, także w.e.: [link]

Inna strona o tym temacie:
http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_wampiryzm_energetyczny.html

Advertisements

27 komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    List 29, 2014 @ 12:30:05

    Ciekawe.

  2. Elżbieta Laur
    List 29, 2014 @ 13:59:31

    Hmm…odnoszę wrażenie, że taki energetyczny wampiryzm spotkać można czasami u ludzi zajmujących się sprzedawaniem różnych produktów. Rzeczywiście wtedy skuteczne jest tylko – stanowcze – NIE.

  3. Conchita
    List 30, 2014 @ 17:56:20

    Tu jest ciekawa analiza wampiryzmu: http://antywampiryzm.w.interia.pl/antywampiryzm.html

    Co pomaga, ale tak naprawdę pomaga, gdy ktoś nas zaczyna zasysać i to fachowo, nie nieświadomie, ale właśnie świadomie i celowo, to pomaga modlitwa wstawiennicza o oczyszczenie wampira. Mam duże doświadczenie w różnych interakcjach i nie potrafiłam się obronić. To trochę mnie trzepnęło w ego 🙂 . Było to tak zrobione, że nie poczułam momentu podłączenia. Wampir pobudzał moje energie na chwilę przed koszeniem, żebym wytworzyła więcej energii i żniwa były większe. Potem był na tyle „miły”, że chwalił mnie za fajne i miłe energie 🙂 . Od początku nie podobał mi się (był płaski, zupełnie bez głębi, przemyśleń własnych, własnego zdania – o czym rozmawiać z kimś takim?), ale był przecież taki miły i zainteresowany, sprawiał nawet wrażenie zaangażowanego, chociaż głównie na punkcie własnych odczuć i oczekiwań, ale jakoś mam we wzorcach, że trzeba być miłym, tolerancyjnym, nie odrzucać ludzi, asertywność jest niegrzeczna, własne potrzeby są mniej ważne od potrzeb innych ludzi, trzeba dawać, nie wolno brać, dawać trzeba bez słowa sprzeciwu, bo za sprzeciw są kary… No typowe wzorce ofiary :).
    Polecam modlitwę wstawienniczą nie tylko wobec wampira, ale też wobec wzorców ofiary, bo działa w obie strony.

  4. SwiatDucha
    Gru 03, 2014 @ 22:54:28

    Dzięki Conchita za własny przykład,
    zawsze taki przykład robi na mnie wrażenie.
    [zawsze to może nie, ale ten zrobił 😉
    Prawie zawsze zaś słucham osobistych historii z zainteresowaniem, niestety, jak patrzę w przeszłość ileś z nich było po to aby wampirek mógł uszczknąć sobie z mojego zasobu energii.]

  5. ktomar
    Gru 10, 2014 @ 08:46:19

    A jak sobie pomóc, po uświadomieniu sobie, że zasysało się, w jakiejkolwiek wersji? Nie chcę obciążać już innych swoimi problemami, gdyż to (tak czuję) trzeba rozwiązać samemu w sobie. Pomoc już przyszła właśnie tak, jak była aktualnie potrzebna (świadomość, modlitwa zewnętrzna i nauka, kontakt z łowcą). Dalej intuicyjnie?

  6. Conchita
    Gru 14, 2014 @ 12:38:50

    Oto co znalazłam „przypadkowo” w internecie:

    ATAK WAMPIRÓW ENERGETYCZNYCH na dusze stare :

    Dusze stare często padają ofiarami wampiryzmu energetycznego.
    Wampiry energetyczne to osoby, które wyczuwają dużą energie dusz starych, a której sami nie maja w tak dużej ilości, i chcą ja wykorzystać do swoich celów (głownie używają energii dusz starych do uzyskania uleczenia i komfortu) . Same nie maja takich pokładów energetycznych stad najłatwiej ukraść ta energie ich posiadaczom (duszom starym)
    Najczęściej wykorzystują dobroć i chęć niesienia pomocy dusz starych wymuszając na nich konieczność asystowania w rozwiązywaniu ich własnych problemów. Jednak podczas każdego kontaktu kradną energia starym duszom na poziomie duchowym zostawiając je zupełnie wyczerpane kiedy już nasyca się i zaspokoją swoje własne potrzeby.

  7. SwiatDucha
    Gru 14, 2014 @ 22:35:58

  8. conchittta
    Gru 15, 2014 @ 10:39:09

    Ja ten tekst czytałam na jakiejś innej stronie…
    To jest z tych nauk Michaela, tu widać (a nawet jest więcej): http://www.michaelteachings.com/soul_ages.html
    Co ciekawe dla starych duszy lekcja obejmuje nie tylko „self-esteem” (szacunek do siebie czy godność, na bazie wybaczania sobie i miłości do siebie), ale czego nie ma w polskiej kompilacji: pokochanie życia w ciele… Bez tego będą kolejne inkarnacje… To wskazówka dla tych, którzy wciąż nienawidzą życia w ciele, życia fizycznego.

    „Another major item on the Old Soul school-days agenda is loving being in a body, manifesting sufficient mastery that you have enough of what you want to make it pleasurably exciting to be on the planet. It is never your last life until you like it here; essence would never let you off the hook before then.”

  9. Marc
    Gru 15, 2014 @ 12:33:33

    Znowu się odniosę do Słowian. Na jednym z filmów słyszałem jak Trechlebow mówił o tym, że pokochanie własnego ciała to podstawowy warunek oświecenia.

  10. Tomek
    Gru 15, 2014 @ 20:49:46

    Witam,
    warsztay : Pokochać życie w ciele”
    2 godziny 100 zł, dla tych co powtarzają 50% znizki,
    zapraszam 🙂

    Tych co chcieliby wziąć udział przepraszam,
    proszę sie uśmiechnąć 🙂 to był żart,
    taki krótki, darmowy warsztat 🙂
    pozdrawiam wszystkich,

  11. Tomek
    Gru 16, 2014 @ 19:00:09

    Uważam post za dobry, bo przecież nie chodzi centymetry czyli precyzję. Jest to przecież tylko jeden z (istotnych) aspektów sprawy. Nie „kasuje” wcześniejszych spostrzeżeń. Jestem za zostawieniem.
    🙂

  12. Niftu
    Lip 10, 2016 @ 11:04:57

    To ciekawe, bo na pewnym forum również ten temat mi się ostatnio przewinął. Może akurat otworzyła się furtka do tego tematu. Zauważyłem dwa stanowiska w tej sprawie. Jedni uważają, że wampiryzm dotyczy osób i istot, które żywią się energią innych, a drudzy, że jest on rezultatem Cienia, czyli sfery wypartych, niepożądanych aspektów Ego. I nie ma co się dziwić, bo w końcu każdy kij ma dwa końce. Trochę wygląda to tak, jakby na przestrzeni wieków człowiek wytworzył pewne mechanizmy potrzebne do skutecznego żerowania. Dobrze żerujący predator zyskuje wysoki status społeczny, dobre pieniądze, służącą partnerkę, służalczych przyjaciół i sympatyków. Jest to więc taka odmiana gatunkowa człowieka, czyli coś ponad rasą. I jest to decyzja człowieka, bo jeśli ktoś przyjmuje symbionta czy wpada pod inny wpływ, to musiał się na to zgodzić.

    Selenit – można postawić na pozytywne myślenie i nawet w Iraku iść z uśmiechem trzymając karabin w dłoni, ale to nie znaczy, że nie staniesz na minę. Czy masz postawę zwycięzcy, czy ofiary, to i tak noga urwana..

  13. ananda777ananda777
    Lip 19, 2016 @ 13:44:33

    osobowosc moze byc struktura,zbudowaną z żywiolow natury. Wg Hiperfizyki jest 6 żywolow. Najmniej znanym żywiolem jest żywioł smierci-transformacji.Ten żywiol,jesli jest bazowym skladnikiem struktury osobowosci,a w dodatku ma kierunek na zewnątrz osobowosci, moze dzialac u osoby jako wampiryzm energetyczny, ale mozna powiedziec, ze ten typ tak po prostu ma i nie jest to zła intencja.
    Wrzucam jeden z filmow o teorii żywiolow. Jest wiecej o kazdym typie osobowosci z dominujacym okreslonym żywiolem. moze kogos(oprocz Eli;) zainteresuje.

  14. SwiatDucha
    Lip 20, 2016 @ 23:17:32

    Domyślam się, że ten „żywioł” (ta energia) jest obficie obecna u krokodyli. A więc i u nosicieli też.
    I pewnie ciemna strona będzie się bardzo argumentować za tym żywiołem, patrząc na efektowne wyniki od krokodyli płynące. I będą mówić, że jest to „neutralne”, chociaż jest silnie ciemnym obciążone.
    Ale też biała strona będzie bardzo mocno wołać przeciw, bo jak to może być żeby tyle ciemnego chodziło po świecie!

    Domyślam się, że u osób nieobciążonych kr. też może być, ale już bez cech profanacji/destrukcji, a pozostaje zdolność transformacji, neutralna ze swojej natury.

    z opisu filmu:
    Opublikowany 18.12.2015

    Zwykle ludziom śmierć kojarzy się z czymś ciężkim i przykrym. Tak samo więc jak sama śmierć, tak i temat żywiołu śmierci jest przemilczany – jest to wygodne dla tych, którzy pragną aby zmiany zachodziły tylko w kontrolowany sposób…

    Jeśli jednak pragniesz złamać tabu, przejść do porządku dziennego z rzeczami które są zamiatane pod dywan lub też zarządzać transformacją zachodzącą w Twoim życiu – to w tym programie dowiesz się kilku praktycznych porad.

    Co więcej w programie opisany jest fizycznie dokładniej mechanizm śmierci bazującej na trzech filarach. Z tych filarów zaś wyrastają trza bazowe charaktery oparte na żywiole śmierci. Dowiesz się więc jak skuteczniej komunikować się z ludźmi bazującymi na tym żywiole. Jeśli zaś śmierć jest Twoim żywiołem bazowym – to dowiesz się sporo o własnej naturze…

  15. Tomek
    Lip 22, 2016 @ 07:52:34

    Chciałbym zwrócić uwagę na dwa aspekty. Pierwszy to taki, że jako istoty nieśmiertelne nie podlegamy śmierci. Lęk śmierci to jest lęk ego… i tego faktu konsekwencje. Drugi aspekt to „wejście” w zaproponowany system osobowości. Jakakolwiek akceptacja jest wyrażeniem zgody na „jedzenie i bycie jedzonym”.
    I aspekt trzeci 🙂 chcącemu nie dzieje się krzywda.

  16. SwiatDucha
    Lip 22, 2016 @ 09:06:03

    Tomek:

    Masz wyższy poziom świadomości ode mnie, jak tak piszesz..
    Bo ja bym nie mógł z czystym sercem tak napisać, chyba nie utożsamiam się z nieśmiertelnymi cząstkami aż tak bardzo, a nadal drogie jest mi moje ciało i osobowość.

    Albo.. takie sformułowania mogą być pisane to z pozycji „tak powinno być”, czyli ideowej.

    Jest wiele osób, które chce poniechać swoje „małe ja”, aby już za życia znaleźć odpowiednią pozycję wielowcieleniową, nieśmiertelną dla własnej świadomości, dla własnego utożsamienia.

    Ja na dzisiaj „wiem na rozum” jak ma być, jak to mniej więcej przebiega ta reinkarnacja. Ale pewności nie mam, że to, co nazywam sam dla siebie „ja” przejdzie poza granicę wcielenia, pozostanie po śmierci. Ciało nie przechodzi przez śmierć, osobowość (wraz ze swoją częścią zwaną ego) również nie przechodzi. I ciało i osobowość boją się śmierci, i zupełnie słusznie.

    Obawiam się, że osoby ideowo podchodzące do sprawy niekoniecznie muszą prawdziwie mieć zrealizowane przesunięcie tożsamości na cząstki niepodlegające śmierci. Nie jestem co prawda w tym obszarze ekspertem, ale w wielu przypadkach „młodych nawiedzonych” ludków mam przypuszczenie graniczące z pewnością, iż ich zarzekanie się, że „są nieśmiertelni” wynikało ewidentnie z wielkiej mocy sił życiowych, które czuli w ciele fizycznym, i które mocno argumentowały dla ich umysłu tą deklarowaną przez nich nieśmiertelność.

    > jako istoty nieśmiertelne nie podlegamy śmierci.
    To sformułowanie jest bardzo kategoryczne, bardzo sugeruje, że „cali” nie podlegamy śmierci.
    A ciało fizyczne nie przechodzi przez śmierć, osobowość (wraz ze swoją częścią zwaną ego) również nie przechodzi.
    Aby nadal tak kategorycznie deklarować potrzeba chyba stwierdzić, że ZUPEŁNIE nie jestem ciałem, i ZUPEŁNIE nie jestem osobowością.
    I co wtedy z dalszym życiem w ciele, w społeczeństwie?
    Jeśliby być nadal spójnym, trzebaby o wiele mniej im poświęcać uwagi, chęci, zainteresowania. Bo jak tym nie jestem.. to po co takie starania, uwaga, wysiłki? Byłbym zainteresowany nimi nie więcej jak koszulą, czy laptopem – jak się poplami, nic. Jak się sporo rozpruje, e tam, będzie nowa, tą wyrzucam.
    No nie wiem, czy osoby tak bezwzględnie deklarujące „swoją nieśmiertelność” byłyby chętne do takiego podejścia do swojego ciała i osobowości, jak do mało ważnego przedmiotu. Praktyka wskazuje, że tak nie jest. Dopiero osoby ekstra ideowe są w stanie żyć w beczce, jak:
    „Diogenes rezygnował z dóbr, z wygód i wiódł bardzo proste życie. Było to ponoć życie w beczce (ale uwaga, beczka ta była dość pokaźnych rozmiarów) nawet bez użycia miski do picia wody. ” [link]

  17. Marc
    Lip 22, 2016 @ 12:15:20

    Ostatni komentarz dla mnie na czasie dosyć.

  18. Niftu
    Lip 22, 2016 @ 13:56:33

    Może kolega Tomek jest wampirem i żyje wiecznie, jak Lestat de Lioncourt albo hrabia Saint Hermain, który podobno poznał tajemnice nieśmiertelności – nic nie wiadomo – i mówiąc „my” chodzi mu o jego ziomków wampirów lub alchemików.

    Koledze pewnie jednak chodzi o dusze.

    Ale człowiek nie posiada percepcji duszy, bo by pamiętał każde wcielenie i nie bał się śmierci, odrzucenia, straty itp.
    Im bardziej przyglądam się życiu, tym silniej czuję, że tu chodzi właśnie o to, by być śmiertelnym, by czuć ból i cierpienie, i nie uciekać od niego takim „jesteśmy nieśmiertelni”. Bo to właśnie chyba przez to uciekanie świadomością od śmierci, od końca czy straty czegoś ciągle wpadamy na kolejne cierpienia. Uciekając ciągle się na nich skupiamy i przez to je przyciągamy. Gdybyśmy w końcu spojrzeli śmierci w oczy, przeżyli koniec, zobaczyli oczami wyobraźni jak upadamy, poczuli, że życie jest kruche, że tracimy przyjaciół, miłość, bliskich, czy też przymioty materialne pracę, pieniądze, rzeczy, do których jesteśmy przywiązani, to w końcu by coś do nas dotarło. Ale się nie oderwiemy, kiedy ciągle uciekamy od cierpienia, gdy kupujemy nowe rzeczy, maskujemy objawy starzenia się, optymalizujemy dietę, chodzimy na treningi i ciągle chcemy więcej, zmieniamy towarzyszy uciech jak rękawiczki i ciągle nam mało. Paliwo, woda – przecież płacę, więc czemu miało by się to skończyć.. Cała propaganda kulturalno-medialna skupia się na praniu mózgu pod kątem utrwalania pewnych postaw i idei, które dzięki powielaniu mogą istnieć i istnieć, jakby były nieśmiertelne. Patrzymy na szczyt i czujemy jakbyśmy tam byli. Utożsamiamy się z nim i żyjemy we śnie, a gdy coś tracimy, to jakby się świat skończył. Nic wtedy nie ma sensu. Patrząc na siebie na przykład, mam duże przywiązanie do zdrowia. Kiedy je tracę, to tracę też zainteresowanie życiem. Przez to skupiam się ciągle tylko na braku zdrowia i przyciągam jeszcze więcej braku zdrowia. Mogę ten proces odwrócić – przynajmniej teoretycznie – jeśli pogodzę się z utratą zdrowia i przestanę kotwiczyć do (1) użalania się nad sobą (2) bezsilności (3) złości czy (4) pretensji do innych. Ale czy mogę to zrobić praktycznie? Praktycznie boję się. Nie umiem porzucić mojego poczucia bezsilności albo pretensji do innych ludzi za moje niepowodzenia, bo tak silnie się z nimi identyfikuję. Umiejętność wybaczania, pogodzenia się z losem, pogodzenia się ze śmiertelnością, z utratą czegoś to skarb. Trzeba więc zostać piratem moi drodzy i polować na takie skarby 🙂 bo dusza chce doświadczyć materii, tylko osobowość nie chce. Dusza testuje program zwany planetą Ziemia i wciela się w istoty hodowane na tej planecie. Żeby dobrze przetestować, to trzeba się zagłębić, przeżyć, doświadczyć głęboko, a nie, przebujać się z klasy do klasy, z wcielenia na wcielenie i kiblować dalej. Mi już się to znudziło. Chyba jestem tu już za długo. Czas spojrzeć strachu w oczy i pogodzić się z tym, co nieuniknione.

  19. Tomek
    Lip 22, 2016 @ 18:21:40

    Pewnych rzeczy nie można rozdzielić: nie ma samego ciała, samej świadomości, samej duszy czy człowieka bez percepcji duszy ( nie zauważa, że w nim, jego dusza wciąż się przejawia,!). Wszystkie nasze aspekty są „przeniknięte”. Nawet jeśli zrobimy to dla celów choćby teoretycznych to WSZYSTKO jest „wykonane” ze świadomości Stwórcy. Jest łączność wszystkiego ze wszystkim na bardzo wielu poziomach i wymiarach. Można porozmawiać choćby ze stołem, domem, czy wątrobą. Nasze życie nie jest zaplanowane przez nas samych. Skrajne stanowisko mówi , że cały Wszechświat to programy. Jesteśmy cząstką Stwórcy doświadczającego samego siebie w różnych sytuacjach.
    Wojak Szwejk mawiał: jeszcze nigdy tak nie było, aby jakoś tam nie było.
    Moim zdaniem to do nas należy nadanie sensu naszemu życiu i temu co robimy. Trzeba zrobić przegląd i zostawić tylko to co ma sens DLA NAS. Nie ma rzeczy lepszych i gorszych są tylko rzeczy odbierane przez nas jako przyjemne i nieprzyjemne.
    Jeśli spojrzymy inaczej na czas to okaże się, nasze ciała także nie umierają.
    A tak, pół żartem, pół serio: po co nam dano przewodników?

  20. Manuella
    Lip 23, 2016 @ 20:48:14

    Andrzeju,
    „(…) Bo ja bym nie mógł z czystym sercem tak napisać, chyba nie utożsamiam się z nieśmiertelnymi cząstkami aż tak bardzo, a nadal drogie jest mi moje ciało i osobowość”.

    Tomek, ma rację. Ja praktykuję, i coraz częściej utożsamiam się ze Świadomością, nie z ego, nie z ciałem i całą resztą. I wtedy z tego poziomu widzi się tą Prawdę, do takiego stopnia, że aż zdziwienie bierze, że wcześniej tego się nie widziało.
    Nie uwolnimy się od reinkarnacji, jeśli będziemy identyfikowali się z ego i z ciałem. To umiera i ma umrzeć. Ja nie odczuwam w ogóle lęku przed śmiercią, ponieważ widzę tą iluzję z poziomu Ducha.

  21. ananda777ananda777
    Lip 24, 2016 @ 10:37:53

    Zywiół śmierci to transformacja.koniecznosc zmiany,przepływ.cos sie zuzyło,w tej wersji juz nie przetrwa.czas to pożegnac i nie tracic energii na zatrzymywanie tego bo i tak to juz umarło.nie szukac strategii zatrzymania starej struktury,nie nakladac starych masek imitujacych ze cos jest jeszcze zywe jak to juz jest martwe i tylko sztuczne podtrzymywanie zycia sprawia wrazenie ze to cos żyje.jak podlaczony do aparatury człowiek,ktory dla lekarzy i bliskich sprawia wrazenie zywego.co gorsza dusza wtedy ani w jedna ani w druga strone.prawdziwe wiezienie.tak to rozumiem żywioł smierci.Np.oplakiwanie zmarlych,tesknota za kims kto odszedl i trzymanie starych energii,”zawracanie kijem Wisły czy Odry”,to blokowanie zywiołu smierci-transformacji na pojawienie sie czegos nowego,jakosciowo lepszego,dostosowanego do zmieniajacej sie struktury.Wszystko płynie jak mawiał Pan Tarej.Podobno tylko pewna czesc ludzi i to nieznaczna ma indywidualna inkarnacje.wiekszosc po smierci idzie ponoc do „wspolnego gara swiadomosci zbiorowej”i oryginalu z poprzedniego zycia jest malutko.dlatego zywiol smierci jest rozumiany jako wrog.Ale to jest przyjaciel rozwojowy.pomaga nam w koncu odnalezc ten niesmiertelny rdzen,ktory w ktoryms momencie sie pojawia-WJ,Corsup,Duch(nie trzymam sie w tym momencie terminologii Andrzeja).Nie ma co sie wypowiadac w imieniu innych,na ich obrone przed smiercia.Wazne jaka my mamy strategie ,opor wobec zmian i sygnalow,ze proces smierci,zurzycia sie form myslowych,strategii postepowania itp.przyjał forme strusiej polityki czy płyniecia z pradem i pozwoleniem na to zeby to cos odeszlo.Tak patrzac na zywioł smierci-koniecznej zmiany,nie oporujemy wobec rzeczywistosci,ktora i tak wygra.jak rozroznic te prądy wstepujące,zstepujące?czy cos zaciekle trzymamy i niepozwalamy odejsc czy tez to dzialanie jest wyrazem hartu ducha?.Od wychowania duzo zalezy.Jak ktos ma kontakt z WJ to poprosic o komunikacje i wyjasnienie.Ja niedawno,nie chcac puscic czegos uparcie, zawziecie trzymalem sie swojej wersji,swojego scenariusza rozwoju wydarzen pomimo wielokrotnych sygnalow o „śmierci „tej wersji.Po modlitwie i wejsciu na wyzsze wibracje wyszedlem na balkon a na dachu garazu lezy niezywy jeden goląbek a drugi siedzi obok i go oplakuje.nie wie co robic i łazi a to do niezywego gołabka a to w druga strone,chcac odleciec.Ciary na ciele(moim choc tym miotajacym golabkiem bylem ja-takie przedstawienie mi czasem organizuje WJ-czy Opiekun)wskazywaly,ze to jest odpowiedz WJ.Dostalem tez dalszy ciag tej historii,optymistyczny,jesli pozwole na smierc starego.Kwestia teraz-czy dusza,osobowosc,ego potraktuje to jako bajke i wroci do starych nawykow trzymania starego czy zmieni postepowanie i pozwoli zadziac sie nowemu i choc w myslach dopusci inny scenariusz.Inna wersja sedna czym jest żywioł smierci to powiedzenie”nie mozna zjesc ciastka i je nadal miec”.

  22. Manuela
    Lip 24, 2016 @ 18:26:17

    Uważam podobnie ananda777.

    ps. chyba mój wcześniejszy wpis wpadł do spamu.

  23. SwiatDucha
    Lip 24, 2016 @ 23:35:52

    Manuela:
    tzn. umarł. 🙂
    Nie, nie, coś się chyba stało, ale przywrócony został do egzystencji!

  24. ananda777ananda777
    Lip 25, 2016 @ 12:42:17

    Tutaj podejscie do zagadnienia świadomosci jako takiej,autora modelu 6-ciu żywiolow,Jacka Czapiewskiego.https://jacekczapiewski.wordpress.com/artykuly/rodzaje-swiadomosci/

  25. Manuela
    Lip 25, 2016 @ 22:33:53

    😀
    no to zmartwychwstał 😉 😀

  26. Henryk K.
    Sier 10, 2016 @ 07:01:55

    Ostatnio przyciągną moją uwagę pewien temat, nie nazwał bym tego wampiryzmem energetycznym, ale temat jest na tyle podobny do tego że chciał bym to poruszyć.

    Chodzi mi o specyficznych ludzi, takich którzy są na tyle „inni” że absorbują uwagę – a wiadomo że za uwagą płynie energia.

    Tutaj będzie kilka poziomów, pierwszy to wygląd – będą tutaj specyficzni ludzie pod względem wyglądu i to bym chciał poruszyć ponieważ jest to jak by uwarunkowane z góry. Tak się urodzili i tacy są w tym wcieleniu.

    Są ludzie świadomi i nieświadomi, są tacy co mają wiedzę „rozwojową” i tacy co jej nie mają. Nie ma co się czarować i pewnie ogólnie wiadomo że tych drugich jest miażdżąca przewaga i Oni wydatkują swoją energię nieświadomie.

    Biorcami tej energii będą osoby rzucające się w oczy, na ulicy, w miejscach bardziej czy mniej publicznych, będą to osoby wyjątkowe pod względem wyglądu.

    Ciekaw jestem co myślicie na ten temat 🙂

    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/

  27. SwiatDucha
    Sier 19, 2016 @ 17:26:45

    Henryk, a jakbyś widział, jakbyś opisał te osoby oprócz zewnętrznego ciała?
    Może powachasz taką osobę i powiesz nam jaki jest jej profil psychometryczny? Jakie ma postawy? Jakie ma intencje?

    Bo tak to mamy chyba za mało danych do rozważań.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: