Dawni nasi przodkowie


Czy na tej Ziemi jesteśmy pod panowaniem niechętnych nam, wykorzystujących nas istot duchowych (zamieszkujących duchowe poziomy subtelne)? Wielu wspomina o Anunakach, Reptilianach. Nawet ich tu szukają, tyle, że nie znajdą, bo szukają na płaszczyźnie fizycznej, a sa to byty duchowe, które się na takie poszukiwania śmieją „z góry”..

pressure.jpg

O samej sprawie Reptilian piszę tu [link]

Czy Anunaki, czyli  Opiekunowie symbiontów (krokodyli) są naszymi przodkami? I co z tego wynika..

Pytanie od czapy, czyż nie? Niby tak, natomiast skutki odpowiedzi pozytywnej na to pytanie dają nam zupełnie inną podstawę do działań duchowych. Niż mielibyśmy jako całkowici niewolnicy.

..

..

[W sprawie mojego stosunku do spraw zdrowotnych i leczenia proszę się zapoznać z moim oświadczeniem na stronie głównej witryny. Dotyczy to także poniższego tekstu.]

Znając technikę hellingerowskich ustawień rodzinnych wiele już razy ustawiałem moją rodzinę. Zwłaszcza przodków.

[I nie uważam, żeby kolejne ustawienie musiało aż tak mocno czekać. Ustawiam kolejne aspekty sprawy, te, o których myślę, które do mnie przychodzą. Także ustawiam te aspekty, których domyślam się, że są obecne w symptomach cielesnych, zwłaszcza symptomach progowych, o czym za chwilę]

Ustawiałem krewnych i przodków tych bliższych i tych dalszych. W sposób wyrazisty było to aż do 9 pokoleń wstecz – oczywiście mogę się ich tylko domyślać, ale w ustawieniach funkcjonowali świetnie. Na dowód, że istnieli jest zresztą moje ciało materialne, które wraz z życiem dostałem od nich.

Niestety, wśród tych przodków naprawdę dużo było kłopotów, tragedii, ciężkich losów. I ciągle się pojawiał i pojawia dylemat – skąd czerpać  wsparcie do życia? – od tych osób, które przeżyły tragiczne losy? Oni sami ledwo żyli, nie mieli lekko i nie umieli sobie poradzić i skąd mają tą energie do wsparcia czerpać? Lepiej by mieć „porządnych” przodków, czyż nie?

Niedawno ustawiałem ponownie swoją rodzinę, bo chodziło o coś, co mi się uruchomiło w ciele – mocny symptom, powiedziałbym „progowy” – coś, co nie poddawało się kuracjom. Były to objawy sciśle  energetyczne, te, których lekarze się najbardziej chyba boją, bo je najmniej rozumieją. A ja ich rozumiem, że tego nie rozumieją 😉

Dwa typy symptomów

Wyróżniam dwa typy symptomów, zwykle chorobowych symptomów:
jedne – nieprogowe – nie mają aż tak bardzo mocnego charakteru i można je „przepędzić” za pomocą takiego czy innego zabiegu, manipulacji np. na ciele materialnym, dajmy na to za pomocą maści podawanej systematycznie. Dlatego warto chodzić do lekarza, bowiem ileś chorób naprawdę można wyleczyć.

drugie symptomy – progowe – o, te już takie słodziutkie nie są. Są zwykle mocne i głęboko osadzone. Jak się chce im sprzeciwić, to uruchamiają się duże emocje, nierzadko głębokie uczucia. Może się pojawić strach przed śmiercią, bądź kalectwem. Poza tym zwykłe allopatyczne „usuwanie” nie działa – organizm mówi: „prędzej mnie na cmentarzu zobaczysz jak to zdołasz usunąć”. I gadaj tu z takim..

Oczywiście w tym przypadku gadamy z .. Duszą, no bo kto inny jest tak „mądry” [lepiej by powiedzieć przemądrzały], a tak mało refleksyjny?

No i Dusza za pomocą owego symptomu progowego dusi człowieka aby się danym obszarem życia, zdrowia zajął. A dodatkowo jest to ukryta zagadka – bo przyczyna leży gdzie indziej, w postawie Duszy.

 

 

W tym przypadku już chodzenie do lekarzy nie przydaje się aż tak mocno [ale pamiętajcie, aby tego nie zaniedbać!] W takich przypadkach lekarz już się tak nie cieszy, bo nie ma powodu. Nie ma postępu w kuracji, a choroba – nadal pokazuje choremu jak krowie na rowie, że coś jest nie tak w tym życiu, które prowadzi. „Zwykły” lekarz rozkłada tu ręce..

Działania z Duszą

Ja w takich przypadkach odwołuję się do działań poprzez Duszę.

I – jak mówi Arnold Mindell, ów tak silny, acz niewzruszony przez manipulacje proces, zawiera w sobie rozwiązanie.

Można się domyślać, że poziom energetyczny rozwiązania jest na tyle duży, na ile duży jest symptom. Jak więc Dusza coś nadmienia o cmentarzu, to sprawa jest na naprawdę poważnych energiach, co może ewentualnie dawać duże korzyści, jeślibyśmy ten próg przeszli.

Bowiem to próg powstrzymuje nas przed byciem „po tamtej stronie” sytuacji, po której już symptomu nie ma, a jest rozwiązanie.

Sposoby na dojście do rozwiązania i na przekroczenie progu są oczywiście różne.

Mindell proponuje pracę z symptomami, wzmacnianie ich i przechodzenie pomiędzy kanałami – to tworzy podstawy psychologii zorientowanej na proces. W niej są obecne różne techniki.

Jednakże również dochodzenie do swoich przeszłych wcieleń, rozmowy z Duszą, bądź rebirthing, czy ustawienia są równie dobrymi sposobami.

Mój obecny kawałek ścieżki duchowej przebiega poprzez ustawienia i ustawieniami właśnie potraktowałem te moje symptomy graniczne, progowe, które nie dawały się usunąć innymi sposobami, a ciało ciągnęło Duszę do tego, aby owe symptomy co raz mocniej uruchamiać. [Nie mówię o szczegółach, bowiem nie o nie chodzi. Zresztą mogę od razu powiedzieć, że ustawienie się udało, ponieważ symptom się przetworzył, już nie ma go, energia się poruszyła i zmieniła się.]

Tak więc dziś zrobiłem ustawienie.

I – jak się spodziewałem, spotkałem tam znowu moich przodków, którzy cierpieli trudne chwile.

Ileś spraw trzeba było oporządzić, aby się procesy zaczęły układać w odpowiedni, pozytywny sposób, aby reprezentanci odczuli na własnej skórze, że istotnie poprawia się im. Równoznaczne jest to z tym, że Dusze osób reprezentowanych też mają się lepiej. No i oczywiście moja Dusza się lepiej poczuła.

Jednak był tu ciekawy trop, który jakby jeszcze dotąd nie był obecny w ustawieniach w mojej rodzinie.

Ustawienie Opiekuna

Ustawiałem już reprezentantów osób uzależnionych.
Ustawiałem już też reprezentantów symbiontów (in. krokodyli) – czyli tych energii, tych duchowych bytów energetycznych, które kotwiczą uzależnienie [np. nie pozwalają się z niego wyrwać].
Ale nie ustawiałem jeszcze Opiekuna krokodyli. A ostatnio trochę pracowałem i myślałem o tych istotach [które jakby nie było, stoją po ciemnej stronie mocy].

god Poseidon.jpg

Dzisiaj jednak i on został ustawiony.

No i jak to w ustawieniu bywa, przyglądamy się poszczególnym reprezentantom, stojąc przy nich. Odczuwane są różne sprawy.

Postanie trochę w energii Opiekuna pewnie coś mi dzisiaj uruchomiło…

Gdy stałem tam ja i moja znajoma – oboje czuliśmy totalną pewność i komfort! A jednocześnie chyba zupełny brak kontaktu z innymi osobami w ustawieniu. Tak jakby Opiekun nie miał zupełnie współodczuwania.
Sam dla siebie czuł się super, ale nie widział nic oprócz siebie.

Anunaki – czy wrogowie, czy też kto inny?

Czytam ostatnio o Anunaki, że tak naprawdę stworzyli ród ludzki. Można o tym poczytać w przekazach Sumeryjskich – Anunaki są tam bogami, którzy zmanipulowali nasz [ludzki] genotyp.

Jest bardzo ciekawa książka „Latające smoki i węże” w pdf do pobrania z sieci. O tych właśnie istotach, bogach sumeryjskich, które ponoć stworzyły praczłowieka takiego, jakiego dzisiaj znamy.

Czyli wg. ustawień, według logiki Hellingerowskiej .. te istoty .. są naszymi przodkami.

Co prawda mocno dawnymi, co najmniej 5000 lat wstecz, ale niby są. Piszę „niby”, ponieważ logicznie jest to dobry postulat, ale tak nie bardzo chce się  w to wierzyć, czyż nie?

Czyli .. jeśli oni mają zablokowaną wizję [jak to wynika z ustawienia] – nie widzą nikogo innego, to i nas, swoich potomków nie widzą.

A jeśli nie widzą, to [według reguł ustawień] nie mamy od nich wsparcia jakie się od przodków powinno dostawać.

Hellinger mówi wręcz, że nie można dobrze egzystować bez takiego wsparcia.

Co ciekawe zauważyłem – im starsza Dusza, tym po to wsparcie sięga dalej.

Dla młodszych Dusz wsparcie od niedalekich przodków potrafi zaspokoić Duszę na tyle, że się mocno uruchamia do życia i widać dobre efekty ustawienia.

Ale już stare Dusze to.. to dopiero są numerantki. Mocno szukają pod dywanem [naszego losu], co tam jeszcze jest, a czego tam nie ma.. Ciągnie taka swoje rozumowanie niemal w nieskończoność, jak gumę od majtek i nie zamierza kończyć.

Dodatkowo osobiście z Opiekunami kr. się niejden raz spotkałem [najczęściej przez ekran komputera, ale to jest porównywalne z kontaktem osobistym. jakoś za bliższym nie tęsknię.]
Nie bardzo się tymi spotkaniami cieszyłem, raczej się potem leczyłem z poranienia [pogryzienia jak od kr], jakie zebrałem od takiego Opiekuna.

Nie dalej jak wczoraj chyba ktoś podlinkował panią Szwedkę, silnie rozwiniętą duchowo, ale .. obciążoną Opiekuństwem [czyli częściową inkarnacją Opiekuna]. Mówi świetnie, ale także żre aurę słuchaczy równie świetnie.

Nie dziwię się swojej [walecznej, jak to pokazała przez wieki] Duszy, że do owych Opiekunów nie zapałała dobrymi chęciami. A raczej ich cięła przez łeb w wielu wcieleniach.

Dodatkowo podjąłem kilka miesięcy temu działania w modlitwie wstawienniczej o oczyszczanie z kr. i innych obciążeń. Je też można nazwać, że są w jakiś sposób działaniami usuwającymi kłopoty i krzywdy, jakie krokodyle i ich Opiekunowie wyrządzają. Czyli są „przeciw” kr. i Opiekunom.

I tu włączyło mi się wnioskowanie.

Co symboliczne! „bijąc się” z Opiekunami, tak naprawdę biję się ze swoimi przodkami po linii ciała fizycznego [albo ich potomkami], co jest niekorzystne, bo pozbawia mnie mojej własnej mocy, która stamtąd ma właśnie pochodzić [w poprawnym wariancie – od przodków mam mieć wsparcie].

Przypomniał mi się urywek Gwiezdnych Wojen, gdzie Luke bije się z D.Waderem, który okaże się jego ojcem.

I teraz ja działając przeciw kr. i Opiekunom, blokując ich działania, jakby symbolicznie powtarzam tą sytuację.

Czyli – wg. ustawień – raczej nie powinienem się z nimi bić, ale poprzez pracę z ich Duszami prowadzić do oczyszczenia tej sytuacji tak, aby nie krzywdzili swojego potomstwa. [to nie ma znaczenia z jakiego punktu, czy z wcielonego czy niewcielonego, czy oni są wcieleni czy też nie]. Idealną sytuacją by była taka, gdy oni nie krzywdzą, a wspierają, i ich dobrostan przechodzi na potomków i ich wspiera w życiu.

Takie podstawowe stwierdzenia potomka wobec przodka są następujące:

Po: „Ja jestem twoim potomkiem, a ty jesteś moim przodkiem.
Winny jestem tobie szacunek i oddaję go tobie.
A domagam się od ciebie wsparcia dla mnie, ponieważ jesteś mi je winien z tego powodu, iż jesteś moim przodkiem.”

Są to tzw. „słowa mocy” jak je nazwał Hellinger, i działają one na poziomie duchowym.

father son 2.jpg

I pojawia się zatem zadanie na ustawienia: ustawić Opiekunów tak, aby przejrzeli i zobaczyli nas jako swoich potomków oraz wsparli nas swoją energią.

Okazuje się więc, że nie tylko mamy przodków, którzy cienko przędli, ale mamy także przodków – bogów.
Którzy świetnie sobie radzili, a i obecnie świetnie sobie radzą.

Co prawda dosyć dawno temu oni mieli swoje przejawienia ziemskie. Jednakże nie zginęli, działają z pozycji niewcielonych, mając wyższe ciała subtelne. Oni, mimo iż to się dziwne może wydawać, logicznie biorąc, są naszymi przodkami [o ile zmodyfikowali genom człowieka, a ponoć tak było].

Zadaniem by było, aby nie pozostali tak „samolubni” w tym swoim komforcie, ale także aby wspierali swoich ludzkich potomków, zamiast ich egoistycznie i boleśnie kąsać.
😉

Ciekawe..

Reklamy