obciążenie od środowiska Ziemi


Badam ostatnio sprawy obciążeń, opresji, które dochodzą do nas ze środowiska duchowego.
Już pobadałem dosyć znacznie sprawy od strony ciemnej mocy – krokodyli i ich opiekunów [Reptilian, Anunaków]
Już się pooczyszczałem poprzez ustawienia z poddaństwa wobec Anunaków przez zauważenie, że są moimi przodkami, i że powinni mnie wspierać a nie wykorzystywać niewolniczo.
A jednak coś zostało. Zostały obciążenia takie „długookresowe”, „długofalowe” od strony białej energii.
Już odkryłem wejścia, jak presjują, jak zniechęcają, jak długookresowo trują, odkryłem zatrucia od wejścia.
[wszystko poopisywane w tekstach]
Ale teraz okazuje się że Plejadianie byli wcześniej niż Anunaki i P. też „zapłodnili” nas swoim DNA.
I wszyscy czanelingowcy pieją jacy to P. są cacy.
A mi wychodzi, że niespecjalnie.
Że Plejadianie mają coś wspólnego z białą stroną, z wejściami. A za nimi też stoją jacyś opiekunowie z białej strony.
I dodatkowo odczytałem, że jesteśmy „omywani” energiami wysokimi, które powodują lęki, a na biometrze są te energie powodujące lęki na poziomie „opiekuństwa buddialnego”. Nie jest to samo opiekuństwo buddialne, natomiast lokuje się tam energia, która jak mnie dosięga, to dostaję łagodnych dreszczy + przychodzi lęk.
A i nie tylko ja tak mam.
Pamiętam, że niemal od dzieciństwa miałem takie długookresowe lęki niewiadomego pochodzenia. I one jakoś mi się wiazały z „białą” energią mojej mamy i babci [obie miały wejścia]. I te lęki nie były jakoś sformalizowane, a takie rozlane. Potrafiły się mocno podnosić gdy w ogólności sytuacja w domu była kiszkowata, natomiast nie były one prowokowane przez krokodyle [które działają zdecydowanie, szybko, wyraźnie i potrafią robić spore przerwy, aby ofiara „nabrała oddechu i nadziei”]. Nie, te lęki raczej były długofalowe, i z czasem potrafiły zanikać jak fale. Oczywiście psychologowie nic nie byli w stanie stwierdzić, bo tylko „obserwując”, to co oni mogli wnioskować, niemal nic.
I mam wrażenie, że to uruchamianie tych białych lęków jest to sprawa opiekunów od Plejadian. To wysokie [w  rozumieniu ciał subtelnych jakie posiadają], niewcielone istoty, jak zobaczyłem je w ustawieniu, to zbadałem, ciała mają pierwsze najniższe atmaniczne, potem anupadaka i adi. I chyba nie więcej. A więc nie są to jakieś specjalnie „głębokie” istoty w swoim „ja”, ale wysokie bardzo. No i one, jak mi pokazuje wahadło sieją tym lękiem z „opiekuństwa buddialnego”. Czyli poziom buddialny, ale zaawansowanie takie jak u Opiekunów kr.
I to „sianie” łączę z tym, co Plejadianie chyba tu na Ziemi zaszczepili, czyli z Systemem. System jest kreacją z białej strony. A dopiero nadużycia w obszarze systemu są wprowadzane przez siły ciemności.
W pierwotnym wydaniu był to prawdopodobnie system matriarchalny.
Stąd też może się brać takie przywiązanie kobiet do poziomu buddialnego, znacznie częstsze branie krokodyli buddialnych niż jakichkolwiek innych przez kobiety. Kobiety też są przywiązane do płodzenia dzieci i spolegliwe w stosunku do systemu, co może też być programem zakodowanym na genach. [Typowa kobieta pierwsze co to się chce bezpiecznie w systemie odnaleźć, ustawić, osadzić, a naprawdę rzadko będzie się buntować czy podważać czyjeś postanowienia – zwłaszcza władzy. Może być to efektem kodowania w genach programów prokreacyjnych.].
Chyba to świadczy o kontynuowanej pierwotnej wierności kobiet ku tym, którzy „urządzili” System na Ziemi a działali na poziomie buddialnym. I na poziomie buddialnym mogli owi „biali ojcowie założyciele” też posyłać swój „kij” w postaci lęków na „opiekuństwie buddialnym” [tak to nazywam nadal z braku lepszego określenia].
Kij to byłby lęk, a marchewka to prokreacja, seks i pociąg seksualny – ogromna siła. I wszystko takie „w porządku”, białe.
I tak mogli nas Plejadianie „ustawić” na wieki.
Bo mili to są, ale ciągle w zespole, w społeczności, to i biało-enegetyczną społeczność tu nam mogli sporządzić.

Ale prosiłem o oczyszczenie z tego „opiekuństwa buddialnego” i lęki odchodzą, odchodzą energie opresyjne. Proponuję każdemu, kto przeżywa lęki niewiadomego pochodzenia aby się modlił o oczyszczenie takiego czegoś.

Mnie lęki odchodzą. Nawet w najcięższych sytuacjach, gdzieś w nocy, po północy, gdzie nie mogę spać i przychodzą niepokoje jakby bez przyczyny. A po modlitwie do Boga i WJ o oczyszczenie, odchodzi to.
Jeszcze dalej będę badał sprawy tego zaszczepienia przez Plejadian.
Reklamy