Anunaki: System Ziemski, in. Matrix


Zastanawiam się nad Systemem panującym na Ziemi. Nie wydaje się on ziemski ze swojego pochodzenia. Podobnie jak i symbionty nie są pochodzenia ziemskiego. Symbionty jednak są późniejsze od Systemu. Ich Opiekunowie i one wykorzystały sprytnie, chytrze i bezwzględnie luki i możliwości, które tkwiły w systemie. Trzeba było przebiegłości i braku moralności, aby się umościć tak jak symbionty i ich opiekunowie. Natomiast ta okupacja zadziała się już w obrębie wcześniej istniejącej struktury, w  obrębie działających w ludziach wzorców.

Przypominam, że wobec symbiontów [kr.] mamy broń – przypomnienie im, że są naszymi przodkami i odwołanie się wg. ustawień rodzinnych do tego, abyśmy dostali od nich wsparcie zamiast wykorzystywania [link]

Wzorce Systemu wydają się być wcześniej założone. Symbionty [od Reptilian, Anunaków] są yang i ich opresyjność jest jang – bezwzględna, twarda i oparta na niemoralnie uruchamianych dążeniach wolnościowych. Dużo informacji o tym jest w książce „Latające węże i smoki” – pdf, polecam.

System zaś jest „lepiący się” od konieczności, od zasad, od przymusów. To jest strona yin, czyli żeńska.

Nic więc dziwnego, że do męskiego elementu u ludzi przemówiły symbionty i tam znalazły odzew. Wydaje się, że jedno było odpowiedzią na drugie.
Męskie, yang, jeśli jest w kłopocie, a nie zależy mu na moralności, odwołuje się do symbiontów.

A do żeńskiego elementu przemówiły duchy wejściujące, które wydają się połączone właśnie z tymi, kto wprowadził na Ziemię System. I to, jak się domyślam, kobiece przyjęło System.
Nastąpić to mogło wcześnie w historii, a efektem systemowym takiej zmiany mógł być system matriarchatu.
Gdy później przybyli Anunaki, Reptilianie wczepili się ze swym yang i zmienił się system na patriarchalny.

Spróbowałem zobaczyć, jakie są owe ustalenia systemowe, którym podlegamy. Wyliczam te, które jakoś mi przyszły do głowy. Nie ustaliłem sztywnej listy, są to raczej takie wypunktowane miejsca, gdzie widzę mocną aktywność Systemu.

– Człowiek żyjący w Systemie koniecznie musi podlegać nauce, czyli programowaniu w szkole. Musi być nauczony przez kogoś, zwłaszcza przy podkreślaniu, że tamten jest większy i ważniejszy. A na koniec musi zdać egzamin [dostać aprobatę], aby w społeczności w ogóle zaistnieć jako ktoś coś umiejący. To wszystko są wzorce, które określa się jako „wzorce magii”. Niegdyś stosowali je magowie, dzisiaj stosują je nowocześni magowie, czyli naukowcy.

kid learning

Jak się może domyślasz, ustawienia Hellingerowskie tutaj się przypomniają. „Bycie większym”, zaistnienie z aprobatą, wsparciem kogoś – to są kwestie, którymi się gra w ustawieniach.

Może właśnie metoda ustawień jest sposobem „przemieszczania” pionków na szachownicy Systemu? Ustawienia działać, działają, natomiast czy jest to zupełnie czyste i nieskalane działanie? Nie raz w to powątpiewałem. Nie raz dostrzegałem bezwzględność, czy brak miłości w ustawieniach (przynajmniej Hellingerowskich). A to może pochodziło nie z samych ustawień, co z Systemu, na którego ramie działały ustawienia?

– Młody człowiek jest rządzony, jest we władzy starszych. Jemu się chce, ma dobre pomysły, natomiast jest w Systemie we władzy tych, którym się już nie chce, którzy już nie mają często nadziei, perspektyw. Stąd ów młody i jego/jej aktywność jest pasywnie niszczona. Nie niszczy jej sam System, a poszczególni ludzie, którzy w owym Systemie znaleźli schronienie. Bo System daje poczucie bezpieczeństwa, zabezpieczenia. W odróżnieniu od braku zabezpieczenia ze strony Boskiego i boskiej miłości.

– Gdy człowiek już młody nie jest i staje się dziadygą [z punktu widzenia braku radości życia i braku idei – czyli gdy yang mu się wyczerpie], to wtedy, łaskawie System go nagradza i daje mu władzę.

press

I stawia go tam, gdzie inni ludzie są wobec niego podporządkowani. I ów może rządzić, kontrolować, przykrócać aktywność młodych, mających radosnego Ducha.

– Ludzie wg. Systemu mają się mnożyć, aby było ich więcej i więcej. Aby coraz więcej pracowało na rzecz Systemu, a nie po to, aby żyć szczęśliwie. Istnieje przymuszający program prokreacyjny [ u kobiety: „chcę mieć dziecko”, u mężczyzny: „chcę mieć seks z tą kobietą”- chcę ją zapłodnić]. Niby ładnie się to dopełnia, ale to nie pochodzi z czystego pragnienia, z miłości, a z wewnętrznej, programowej presji prokreacyjnej. No i sobie wyobraź, co się dzieje, jak ludzie poddają się owej presji? Czy powstaje coś z miłości? Nie, dziecko z takiej relacji nie ma dużych szans na miłość między rodzicami i od rodziców. Owszem, może z czasem owa miłość prawem kaduka może się zjawić, może można ją gdzieś odnaleźć. Ale jak na samym początku jej nie ma, to już cała sprawa jest budowana na nieczystym fundamencie. Świetnie co prawda się tu dzieją z tego powodu przeboje karmiczne i można niezwykle dużo karmy przeżywać przez to.
No ale co to za zasługa!? Niektórzy mówią dodatkowo, że cały ten system karmiczny jest systemem nieprawdziwym, nienaturalnym, wprowadzonym ku opresji istot.
System ziemski jest sprawnym egzekutorem takiego karmicznego kołowrotu.

– Ludziom nie wolno widzieć i czuć przestrzeni Duszy i Ducha. Wszelkie urzędy i aparat wykonawczy Systemu zawsze polegać tylko na tym, co widoczne i dotykalne. Resztę należy ośmieszyć, sprofanować lub wyciąć brzytwą Ockhama.

Ale proszę się nie bać, nie jest to ostateczne zagrożenie. Dotyczy tylko tych, którzy oddali się Systemowi na usługi. Coś za coś. W cudzysłowiu  „ochrona” Systemu skutkuje tak naprawdę osaczeniem człowieka. Ale można nie dać się osaczać, po co? Tylko trzeba trochę szerzej pomyśleć.

DSC04549m
Dzięki takiemu ustawieniu spraw, „zwykły człowiek” w ramach Systemu nie ma wsparcia w swych ewentualnych poszukiwaniach duchowych. Nawet w instytucjach religijnych nie znajdzie wsparcia, ponieważ one nie są zainteresowane prawdziwymi poszukiwaniami. Co z tego, że w kościołach się mówi o Duszy? Ale nie naucza się wiedzy o Duszach, jedynie włącza się Dusze do systemu wpływów i kontroli. Naprawdę mało co mówi się o tym, co Jezus nauczał, nie rozwija się tego. Uczenie ludzi tego, co było powiedziane 2000 lat temu i pozostawanie na tamtym poziomie zrozumienia i aktywności wydaje się propagowaniem czegoś nieaktualnego [łagodnie to nazywając].

Są osoby w religiach, które prawdziwie dążą do rozwoju duchowego, do doskonalenia siebie i do inspirowania innych. Nie należy ich pomijać. Niestety, wchodząc w ramy organizacyjne religii, nawet jeśli są bardzo aktywni, to nie są w stanie przemóc nawet bardzo ideową aktywnością tego, co ich otacza. System ziemski jest na tyle mocno spasowany, i na tyle przewidująco zmontowany, że nawet przewiduje jak trzeba „skanalizować” aktywność osób ideowych duchowo oraz co robić z buntownikami. Te wszystkie „wyjścia” są dobrze opracowane w Systemie i tak naprawdę nie są żadnymi wyjściami z Systemu, a tylko się takimi wydają.

– Naturę należy uważać za przedmiot, który należy ujarzmić i traktować według potrzeb, bez większego zrozumienia. System nie przejmuje się naturą, raczej przejmuje się „potrzebami człowieka”, z których zachłanność jest stawiana na pierwszym miejscu. Gdy się skupiamy na egoistycznej zachłanności, Natura – jako bierna – zwykle przegrywa.

Ale to nie jest tak do końca. Przekonanie o tragedii, którą przeżywa natura jest celowo preparowane na potrzeby przestraszenia nas. Może nie jest bardzo świetnie, ale też nie ma tragedii. Nie ma co się dawać pognębiać takimi poglądami.

Postawy, które popularyzuje System:

– zachłanność
Jest to postawa bardzo silna, wiążąca się z egoizmem i brakiem poczucia bezpieczeństwa, ugruntowująca brak poczucia bezpieczeństwa. Postawa ta jest tak mocna z tego powodu, że jednoczy w wysiłkach wewnętrzne cząstki istoty: ego, Duszę i osobowość, niekiedy także umysł [gdy główkujemy jak ową zachłanność konkretnie zrealizować]. Im jednak człowiek mocniej nurkuje w zachłanność, tym dalej jest od miłości i własnego serca i paradoksalnie, tym dalszy jest od swobody i radości.

Gdy jednak kochasz siebie nie będziesz wchodzić w zachłanność. Bo wiadomo, że jest to postawa w głębi przekonana o braku. Natomiast Boskie Istoty w sobie mają źródło zasobności. I je manifestują. Tego System nie jest w stanie ogarnąć ani skontrolować.

  • cierpienia, poniżenia, ubolewanie nad sobą, nad swoją sytuacją, prezentowanie negatywnych stron swojej sytuacji, postawa ofiary

Ta postawa odwołuje się do strony yin psychiki, i mocno rozwija poczucie winy.

To jest związane z osobistym Ciałem Bolesnym. Gdy nad nim pracujesz i spuszczasz  z niego parę – zmniejszasz sobie realny poziom cierpień w swoim życiu. I System nie dotknie cię z tej strony.

– inne propagowane postawy wspierają bardziej bezpośrednio system: kontrolowanie, rządzenie, nakazywanie, rozkazywanie, skupienie się na sobie, przekonanie o posiadaniu racji, brak empatii, wrażliwości

Można pójść poza to, nie trzeba z tym ani walczyć ani konkurować. Jedyne co do tego potrzebne to rozwinięcie pokory. System trzyma za gardło mocno tylko tych ludzi, którzy „są niepokorni”, którym pokory brakuje. Na pokornych – nie ma siły.

Postawy propagowane przez System rozwijają cechy, które stoją w jawnej sprzeczności z podstawowymi cechami potrzebnymi przy rozwoju duchowym, a są to:

– poczucie bezpieczeństwa

  • poczucie niewinności
  • poczucie własnej wartości

A je jak najbardziej można i warto samodzielnie rozwijać za pomocą różnorodnych dostępnych technik rozwoju osobistego i duchowego.

[te cechy zidentyfikował Leszek Żądło i wskazuje, że są one konieczne do rozwijania przy kroczeniu ścieżką duchową].

Wzorce propagowane w Systemie mogą być wszyte w oprogramowanie osobowości i z tej pozycji przenoszą się do Duszy. Dusza się ich uczy, tak samo jak może się nauczyć postaw opartych na wrażliwości, empatii i miłości.
Wzorce Systemu są – chcąc nie chcąc – przekazywane przez pokolenia, bowiem systemy społeczne „już tak mają”, że kolejne pokolenia zajmują miejsce poprzednich na tych samych systemowych stanowiskach.
I to naprawdę nie jest droga jogiczna, nie jest to droga, jakby niektórzy chcieli „przez pracę do Boga”. Chyba, że są to bogowie Systemowi, a i to się do nich w taki sposób nie dotrze, a jedynie będzie się sprawnym egzekutorem ich pomysłów. W krajach takich jak Niemcy czy Holandia system na tyle wszedł w sedno tamtych społeczności, że inne postępowanie po prostu się nie mieści w głowie ludziom. W krajach, które nie mają takiego reżimu umysłów, jak Rumunia, Rosja, Ukraina a nawet Polska mogą się pojawiać postawy, działania niesystemowe. Książki o Anastazji napisał Rosjanin, a jest w nich opisane jawne odejście od działań systemowych.

Mam wrażenie, że przed Systemem było coś jeszcze [tzw. Złoty Wiek], co zostało zapomniane z powodu „przeprogramowania” społeczności, która w tamtych czasach mogła być bardzo, nazwijmy to – uległa, przyjmująca, bardzo yin.

Słyszałem kiedyś, że Sikhowie, jako naród, byli „powołani” przez mędrców do życia, do funkcjonowania w ramach swoich zasad, jakie mieli od początku z tego powodu, że w Indiach brakowało elementu yang, brakowało ludzi, którzy by potrafili się sprzeciwstawić komuś z zewnątrz. Sikhowie są konkretni, mają swoje konkretne postawy. Nie znam ich dobrze, więc tylko napiszę, że mieli być przeciwieństwem potulnych jak krowy Hindusów, którzy szli tam, gdzie im powiedziano że mają iść i robili to, co im powiedziano co mają robić.

Taka postawa bardzo yin, przyjmująca w moim przekonaniu była podstawą zaszczepienia na Ziemi Systemu. Nie było to trudne, jeśli weźmiemy pod uwagę ową podatność, którą mogła mieć ludność, ludzkość wiele, wiele wieków temu. Tak więc, jak przyszli jacyś najeźdźcy i zaczęli manipulować przy wzorcach przeżywania [a mogli być oni niewcieleni, nie musiało być ich widać w ciele], to ludzie mogli się nawet nie zorientować dobrze, co się z nimi dzieje, że ktoś im coś robi. A może się orientowali duchowo, ale nie stawiali większego oporu?

Myślę sobie, że System i Anunaki nadal dobrze przędą na Ziemi (nie, nie wyjechali z niej.., siedzą tam gdzie byli, czyli na poziomach subtelnych)
No i ci eleganccy bogowie i półbogowie lubią sobie pojeść energie, a kto jest dobrym generatorem tych energii?
Ano ludzie: wkurzeni, zalatani, przestraszeni, zestresowani. Anunakom to w to graj, bo to ich przedział jakości wibracji (nie wysokości wibracji a jakości, wysokość jest duża, ale jakoś kiepska).
Tak jak mamy postęp technologiczny i rozwój duchowy, tak samo Anunaki rozwijają System Ziemski, czyli swoją farmę, ba, fermę, na którą pasą istoty, tak jak w chlewiku.
A to, że masz przekonanie, że „spada”, to oznacza, że ludkowie jeszcze mocniej odpowiadają na ciemne i czarne inspiracje Anunaków: a to „staraj się bardziej, to będziesz miał/a (coś)”, a to „musisz (coś), bo inaczej (coś innego)”. To są napędy, intencje stanowiące sedno systemu, rdzeń manipulacji.
MOŻNA bez tego żyć, ale trzeba się przeciwstawić własnym „tak przyjemnym” acz zmanipulowanym odczuciom.

Normalnie nowoczesność w domu i w zagrodzie!

> zyjemy w epoce nadzwyczajnych kontrastow, gdzie jakas mala czesc populacji posiada ogromna liczbe gadzetow

też tak sądzę, nawet ukułem dla siebie termin „promocji”, lub „awansu społecznego” jaką przeżywają ludzie z linii ewolucyjnej korzystając z wielu odkryć i wynalazków, których mogą nie rozumieć. Trochę podobnie jak u Amerykanów: „nie musisz wiedzieć jak to działa, aby z tego korzystać”. Normalnie zrealizowała się (poniewczasie) idea komunistyczna, mówiąca, że masy mają mieć dostęp do wszystkich największych osiągnięć cywilizacyjnych. Nie oceniam tego aż tak bardzo, chociaż też trochę się irytacji u mnie pojawia.
Jak widzę, jakimi brykami jeżdżą ludzie z linii ewo, a jakimi środkami transportu poruszają się osoby z Duszami spoza l.ewo (włączając w to składaki i hulajnogi – serio!) to mi ręce i nogi opadają. Ale cóż, zbieram je i idę dalej.
(Świadczy to o skrajnie małych możliwości dostosowania społecznego tych drugich osób.)

Istotnie, można mieć dzięki temu co najmniej utrudniony start w życie. Jeśli np. rynek pracy zawalony jest specjalistami o wąskim horyzoncie a za to posiadającymi świetne papiery, dyplomy. Którzy byli na tyle uporni, że wytrzymali dryl intensywnego i ostrego nauczania, nie musząc w większości mieć do dziedziny jakich specjalnych talentów, nauczania, które osoba wrażliwa przypłacała depresją lub nerwicą, (piszę to w pełni świadomie jako były nauczyciel akademicki).

Dodatkowo podaż, a właściwie zalew średniej jakości wszystkiego daje takie zaniżenie standardów i takie obniżenie cen, że praca nad majstersztykiem opłaca się niemal wyłącznie na korzyść własnego zadowolenia.

Takie czasy – następuje weryfikacja deklaracji o duchowości! Jeszcze w latach 90 tych można było niemal biznesy robić na ezoteryce, obecnie trzeba się z niej Wszechświatowi tłumaczyć, czy aby rzeczywiście jest to realny rozwój, czy tylko kłapanie paszczą (przy czym kłapanie paszczą symbionta przechodzi weryfikację, zawsze przechodziło bo ludzie nieświadome z czym mają do czynienia).

Szczęściem ta weryfikacja jest ku dobremu. Ci, którzy chcą walczyć – zostaną pokonani. Jedynie dlatego, że chcieli walczyć. Że nie wyzbyli się pragnienia rywalizacji, degradacji drugiego.
Dobrze będzie się wiodło tym, którzy nie będą chcieli walczyć, a będą spokojni, zrównoważeni, życzliwi i.. nie będą dawać sobie wchodzić na głowę.

Dlaczego to wszystko piszę?
Otóż dlatego, aby – podobnie jak w przypadku symbiontów – znaleźć zupełnie legalistyczne miejsce do którego się można odwołać i w którym znalazłszy się można się „odprogramować”, „odłączyć”, „wylogować” z Systemu. O ile się to może dać, a domniemuję, przypuszczam, że jest to możliwe, tylko trzeba trochę pogrzebać w historii.

Jeśli bowiem znajdziemy przyczynę, zasadę ustalenia się Systemu na gruncie ziemskim, to będziemy mogli poszukać miejsca, w którym zasadźcy Systemu nadużyli ludzkości. Bo przypuszczam, że za wprowadzeniem Systemu stoi jakieś nadużycie. Jeśli je znajdziemy, możemy je wskazać i prawem świadomości odwołać się do tego, że nie chcemy być tak nadużywani.

Reklamy