Anunaki: System Ziemski, in. Matrix

Zastanawiam się nad Systemem panującym na Ziemi. Nie wydaje się on ziemski ze swojego pochodzenia. Podobnie jak i symbionty nie są pochodzenia ziemskiego. Symbionty jednak są późniejsze od Systemu, one wykorzystały sprytnie, chytrze i bezwzględnie luki i możliwości, które tkwiły w systemie. Trzeba było przebiegłości i braku moralności, aby się umościć tak jak symbionty i ich opiekunowie. Natomiast ta okupacja zadziała się już w obrębie wcześniej istniejącej struktury, w  obrębie działających w ludziach wzorców.

Przypominam, że wobec symbiontów [kr.] mamy broń – przypomnienie im, że są naszymi przodkami i odwołanie się wg. ustawień rodzinnych do tego, abyśmy dostali od nich wsparcie zamiast wykorzystywania [link]

Wzorce Systemu wydają się być wcześniej założone. Symbionty [od Reptilian, Anunaków] są yang i ich opresyjność jest jang – bezwzględna, twarda i oparta na niemoralnie uruchamianych dążeniach wolnościowych.

System zaś jest „lepiący się” od konieczności, od zasad, od przymusów. To jest strona yin, czyli żeńska.

Nic więc dziwnego, że do męskiego elementu u ludzi przemówiły symbionty i tam znalazły odzew. Wydaje się, że jedno było odpowiedzią na drugie.
Męskie, yang, jeśli jest w kłopocie, a nie zależy mu na moralności, odwołuje się do symbiontów.

A do żeńskiego elementu przemówiły duchy wejściujące, które wydają się połączone właśnie z tymi, kto wprowadził na Ziemię System. I to, jak się domyślam, kobiece przyjęło System.
Nastąpić to mogło wcześnie w historii, a efektem systemowym takiej zmiany mógł być system matriarchatu.
Gdy później przybyli Anunaki, Reptilianie wczepili się ze swym yang i zmienił się system na patriarchalny.

Spróbowałem zobaczyć, jakie są owe ustalenia systemowe, którym podlegamy. Wyliczam te, które jakoś mi przyszły do głowy. Nie ustaliłem sztywnej listy, są to raczej takie wypunktowane miejsca, gdzie widzę mocną aktywność Systemu.

– Człowiek żyjący w Systemie koniecznie musi podlegać nauce, czyli programowaniu w szkole. Musi być nauczony przez kogoś, zwłaszcza przy podkreślaniu, że tamten jest większy i ważniejszy. A na koniec musi zdać egzamin [dostać aprobatę], aby w społeczności w ogóle zaistnieć jako ktoś coś umiejący.

Jak się może domyślasz, ustawienia Hellingerowskie tutaj się przypomniają. „Bycie większym”, zaistnienie z aprobatą, wsparciem kogoś – to są kwestie, którymi się gra w ustawieniach. Może właśnie ustawienia są metodą „przemieszczania” pionów na szachownicy Systemu? Działać, działają, natomiast czy jest to zupełnie czyste i nieskalane działanie? Nie raz w to powątpiewałem. Nie raz dostrzegałem bezwzględność, czy brak miłości w ustawieniach. A to może pochodziło nie z samych ustawień, co z Systemu, na którego ramie działały ustawienia?

– Młody człowiek jest rządzony, jest we władzy starszych. Jemu się chce, ma dobre pomysły, natomiast jest w Systemie we władzy tych, którym się już nie chce, którzy już nie mają często nadziei, perspektyw. Stąd ów młody i jego/jej aktywność jest pasywnie niszczona. Nie niszczy jej sam System, a poszczególni ludzie, którzy w owym Systemie znaleźli schronienie. Bo System daje poczucie bezpieczeństwa, zabezpieczenia. W odróżnieniu od braku zabezpieczenia ze strony Boskiego i boskiej miłości.

– Gdy człowiek już młody nie jest i staje się dziadygą [z punktu widzenia braku radości życia i braku idei – czyli gdy yang mu się wyczerpie], to wtedy, łaskawie System go nagradza i daje mu władzę. I stawia go tam, gdzie inni ludzie są wobec niego podporządkowani. I ów może rządzić, kontrolować, przykrócać aktywność młodych, mających radosnego Ducha.

– Ludzie wg. Systemu mają się mnożyć, aby było ich więcej i więcej. Aby coraz więcej pracowało na rzecz Systemu, a nie po to, aby żyć szczęśliwie. Istnieje przymuszający program prokreacyjny [ u kobiety: „chcę mieć dziecko”, u mężczyzny: „chcę mieć seks z tą kobietą”- chcę ją zapłodnić]. Niby ładnie się to dopełnia, ale to nie pochodzi z czystego pragnienia, z miłości, a z wewnętrznej, programowej presji prokreacyjnej. No i sobie wyobraź, co się dzieje, jak ludzie poddają się owej presji? Czy powstaje coś z miłości? Nie, dziecko z takiej relacji nie ma dużych szans na miłość między rodzicami i od rodziców. Owszem, może z czasem owa miłość prawem kaduka może się zjawić, może można ją gdzieś odnaleźć. Ale jak na samym początku jej nie ma, to już cała sprawa jest budowana na nieczystym fundamencie. Świetnie co prawda się tu dzieją z tego powodu przeboje karmiczne i można niezwykle dużo karmy przeżywać przez to.
No ale co to za zasługa!? Niektórzy mówią dodatkowo, że cały ten system karmiczny jest systemem nieprawdziwym, nienaturalnym, wprowadzonym ku opresji istot.
System ziemski jest sprawnym egzekutorem takiego karmicznego kołowrotu.

– Ludziom nie wolno widzieć i czuć przestrzeni Duszy i Ducha. Wszelkie urzędy i aparat wykonawczy Systemu zawsze polegać tylko na tym, co widoczne i dotykalne. Resztę należy ośmieszyć, sprofanować lub wyciąć brzytwą Ockhama.
Dzięki takiemu ustawieniu spraw, „zwykły człowiek” nie ma wsparcia w swych ewentualnych poszukiwaniach duchowych. Nawet w instytucjach religijnych nie znajdzie wsparcia, ponieważ one nie są zainteresowane prawdziwymi poszukiwaniami. Co z tego, że w kościołach się mówi o Duszy? Ale nie naucza się wiedzy o Duszach, jedynie włącza się Dusze do systemu wpływów i kontroli. Naprawdę mało co mówi się o tym, co Jezus nauczał, nie rozwija się tego. Uczenie ludzi tego, co było powiedziane 2000 lat temu i pozostawanie na tamtym poziomie zrozumienia i aktywności wydaje się propagowaniem czegoś nieaktualnego [łagodnie to nazywając].

Są osoby w religiach, które prawdziwie dążą do rozwoju duchowego, do doskonalenia siebie i do inspirowania innych. Nie należy ich pomijać. Niestety, wchodząc w ramy organizacyjne religii, nawet jeśli są bardzo aktywni, to nie są w stanie przemóc nawet bardzo ideową aktywnością tego, co ich otacza. System ziemski jest na tyle mocno spasowany, i na tyle przewidująco zmontowany, że nawet przewiduje jak trzeba „skanalizować” aktywność osób ideowych duchowo oraz co robić z buntownikami. Te wszystkie „wyjścia” są dobrze opracowane w Systemie i tak naprawdę nie są żadnymi wyjściami z Systemu, a tylko się takimi wydają.

– Naturę należy uważać za przedmiot, który należy ujarzmić i traktować według potrzeb, bez większego zrozumienia. System nie przejmuje się naturą, raczej przejmuje się „potrzebami człowieka”, z których zachłanność jest stawiana na pierwszym miejscu. Gdy się skupiamy na egoistycznej zachłanności, Natura – jako bierna – zwykle przegrywa.

Postawy, które popularyzuje System.

Są to postawy, które rozprzestrzeniają się w Systemie. Nie należy sądzić, że oto istnieje jakaś siła zewnętrzna, która tu nam wchodzi w życie i miesza w tym garku, w tym tyglu. No, ewentualnie za taką siłę możnaby uznać duchy wejściujące, które aktywizują się u ludzi z wejściami. Jednakże siły Systemu są obecne w każdym z ludzi, poprzez wzorce zachowań, wzorce reakcji, które są wielokrotnie w ciągu dnia przypominane w umyśle i które się uruchamiają i ludzie według nich postępują dzień za dniem. Niekiedy, rzadko, uruchamiają się refleksje i następuje hamowanie takich działań, natomiast żadna ilość refleksji nie jest w stanie zahamować na dobre wdrukowanych wzorców reakcji. Można „próbować”, a jednak coś w nas siedzi, co jest silniejsze.

Postawy, które popularyzuje System:

– zachłanność
Jest to postawa bardzo silna, wiążąca się z egoizmem i brakiem poczucia bezpieczeństwa, ugruntowująca brak poczucia bezpieczeństwa. Postawa ta jest tak mocna z tego powodu, że jednoczy w wysiłkach wewnętrzne cząstki istoty: ego, Duszę i osobowość, niekiedy także umysł [gdy główkujemy jak ową zachłanność konkretnie zrealizować]. Im jednak człowiek mocniej nurkuje w zachłanność, tym dalej jest od miłości i własnego serca i paradoksalnie, tym dalszy jest od swobody i radości.

– cierpienia, poniżenia, ubolewanie nad sobą, nad swoją sytuacją, prezentowanie negatywnych stron swojej sytuacji, postawa ofiary
Ta postawa odwołuje się do strony yin psychiki, i mocno rozwija poczucie winy.

– inne propagowane postawy wspierają bardziej bezpośrednio system: kontrolowanie, rządzenie, nakazywanie, rozkazywanie, skupienie się na sobie, przekonanie o posiadaniu racji, brak empatii, wrażliwości

Niestety, postawy propagowane przez System rozwijają cechy, które stoją w jawnej sprzeczności z podstawowymi cechami potrzebnymi przy rozwoju duchowym, a są to:

– poczucie bezpieczeństwa
– poczucie niewinności
– poczucie własnej wartości

[te cechy zidentyfikował Leszek Żądło i wskazuje, że są one konieczne do rozwijania przy kroczeniu ścieżką duchową].

Wzorce propagowane w Systemie mogą być wszyte w oprogramowanie osobowości i z tej pozycji przenoszą się do Duszy. Dusza się ich uczy, tak samo jak może się nauczyć postaw opartych na wrażliwości, empatii i miłości.
Wzorce Systemu są – chcąc nie chcąc – przekazywane przez pokolenia, bowiem systemy społeczne „już tak mają”, że kolejne pokolenia zajmują miejsce poprzednich na tych samych systemowych stanowiskach.
I to naprawdę nie jest droga jogiczna, nie jest to droga, jakby niektórzy chcieli „przez pracę do Boga”. Chyba, że są to bogowie Systemowi, a i to się do nich w taki sposób nie dotrze, a jedynie będzie się sprawnym egzekutorem ich pomysłów. W krajach takich jak Niemcy czy Holandia system na tyle wszedł w sedno tamtych społeczności, że inne postępowanie po prostu się nie mieści w głowie ludziom. W krajach, które nie mają takiego reżimu umysłów, jak Rumunia, Rosja, Ukraina a nawet Polska mogą się pojawiać postawy, działania niesystemowe. Książki o Anastazji napisał Rosjanin, a jest w nich opisane jawne odejście od działań systemowych.

Mam wrażenie, że przed Systemem było coś jeszcze [tzw. Złoty Wiek], co zostało zapomniane z powodu „przeprogramowania” społeczności, która w tamtych czasach mogła być bardzo, nazwijmy to – uległa, przyjmująca, bardzo yin.

Słyszałem kiedyś, że Sikhowie, jako naród, byli „powołani” przez mędrców do życia, do funkcjonowania w ramach swoich zasad, jakie mieli od początku z tego powodu, że w Indiach brakowało elementu yang, brakowało ludzi, którzy by potrafili się sprzeciwstawić komuś z zewnątrz. Sikhowie są konkretni, mają swoje konkretne postawy. Nie znam ich dobrze, więc tylko napiszę, że mieli być przeciwieństwem potulnych jak krowy Hindusów, którzy szli tam, gdzie im powiedziano że mają iść i robili to, co im powiedziano co mają robić.

Taka postawa bardzo yin, przyjmująca w moim przekonaniu była podstawą zaszczepienia na Ziemi Systemu. Nie było to trudne, jeśli weźmiemy pod uwagę ową podatność, którą mogła mieć ludność, ludzkość wiele, wiele wieków temu. Tak więc, jak przyszli jacyś najeźdźcy i zaczęli manipulować przy wzorcach przeżywania [a mogli być oni niewcieleni, nie musiało być ich widać w ciele], to ludzie mogli się nawet nie zorientować dobrze, co się z nimi dzieje, że ktoś im coś robi. A może się orientowali duchowo, ale nie stawiali większego oporu?

Myślę sobie, że System i Anunaki nadal dobrze przędą na Ziemi (nie, nie wyjechali z niej.., siedzą tam gdzie byli, czyli na poziomach subtelnych)
No i ci eleganccy bogowie i półbogowie lubią sobie pojeść energie, a kto jest dobrym generatorem tych energii?
Ano ludzie: wkurzeni, zalatani, przestraszeni, zestresowani. Anunakom to w to graj, bo to ich przedział jakości wibracji (nie wysokości wibracji a jakości, wysokość jest duża, ale jakoś kiepska).
Tak jak mamy postęp technologiczny i rozwój duchowy, tak samo Anunaki rozwijają System Ziemski, czyli swoją farmę, ba, fermę, na którą pasą istoty, tak jak w chlewiku.
A to, że masz przekonanie, że „spada”, to oznacza, że ludkowie jeszcze mocniej odpowiadają na ciemne i czarne inspiracje Anunaków: a to „staraj się bardziej, to będziesz miał/a (coś)”, a to „musisz (coś), bo inaczej (coś innego)”. To są napędy, intencje stanowiące sedno systemu, rdzeń manipulacji.
MOŻNA bez tego żyć, ale trzeba się przeciwstawić własnym „tak przyjemnym” acz zmanipulowanym odczuciom.

Normalnie nowoczesność w domu i w zagrodzie!

> zyjemy w epoce nadzwyczajnych kontrastow, gdzie jakas mala czesc populacji posiada ogromna liczbe gadzetow

też tak sądzę, nawet ukułem dla siebie termin „promocji”, lub „awansu społecznego” jaką przeżywają ludzie z linii ewolucyjnej korzystając z wielu odkryć i wynalazków, których mogą nie rozumieć. Trochę podobnie jak u Amerykanów: „nie musisz wiedzieć jak to działa, aby z tego korzystać”. Normalnie zrealizowała się (poniewczasie) idea komunistyczna, mówiąca, że masy mają mieć dostęp do wszystkich największych osiągnięć cywilizacyjnych. Nie oceniam tego aż tak bardzo, chociaż też trochę się irytacji u mnie pojawia.
Jak widzę, jakimi brykami jeżdżą ludzie z linii ewo, a jakimi środkami transportu poruszają się osoby z Duszami spoza l.ewo (włączając w to składaki i hulajnogi – serio!) to mi ręce i nogi opadają. Ale cóż, zbieram je i idę dalej.
(Świadczy to o skrajnie małych możliwości dostosowania społecznego tych drugich osób.)

Istotnie, można mieć dzięki temu co najmniej utrudniony start w życie. Jeśli np. rynek pracy zawalony jest specjalistami o wąskim horyzoncie a za to posiadającymi świetne papiery, dyplomy. Którzy byli na tyle uporni, że wytrzymali dryl intensywnego i ostrego nauczania, nie musząc w większości mieć do dziedziny jakich specjalnych talentów, nauczania, które osoba wrażliwa przypłacała depresją lub nerwicą, (piszę to w pełni świadomie jako były nauczyciel akademicki).

Dodatkowo podaż, a właściwie zalew średniej jakości wszystkiego daje takie zaniżenie standardów i takie obniżenie cen, że praca nad majstersztykiem opłaca się niemal wyłącznie na korzyść własnego zadowolenia.

Takie czasy – następuje weryfikacja deklaracji o duchowości! Jeszcze w latach 90 tych można było niemal biznesy robić na ezoteryce, obecnie trzeba się z niej Wszechświatowi tłumaczyć, czy aby rzeczywiście jest to realny rozwój, czy tylko kłapanie paszczą (przy czym kłapanie paszczą symbionta przechodzi weryfikację, zawsze przechodziło bo ludzie nieświadome z czym mają do czynienia).

Dlaczego to wszystko piszę?
Otóż dlatego, aby – podobnie jak w przypadku symbiontów – znaleźć zupełnie legalistyczne miejsce do którego się można odwołać i w którym znalazłszy się można się „odprogramować”, „odłączyć”, „wylogować” z Systemu. O ile się to może dać, a domniemuję, przypuszczam, że jest to możliwe, tylko trzeba trochę pogrzebać w historii.

Jeśli bowiem znajdziemy przyczynę, zasadę ustalenia się Systemu na gruncie ziemskim, to będziemy mogli poszukać miejsca, w którym zasadźcy Systemu nadużyli ludzkości. Bo przypuszczam, że za wprowadzeniem Systemu stoi jakieś nadużycie. Jeśli je znajdziemy, możemy je wskazać i prawem świadomości odwołać się do tego, że nie chcemy być tak nadużywani.

Advertisements

31 komentarzy (+add yours?)

  1. Tomek
    Lu 28, 2015 @ 07:42:19

    tylko 2 minuty 🙂

  2. ktomar2013
    Lu 28, 2015 @ 10:24:32

    Dzieje się to wszystko synchronicznie i wielu z nas poszukuje podobnie, choć nie w pełni świadomie czasami, tej praprzyczyny. Fajnie to porozwijałeś, u nas takie działania „własne”, to są niszowe grupy tworzące społeczności „robiące swoje”. Gdyby odkryć to legalne miejsce do resetu i każda swiadomość mogła by go zrobić… .
    Też, tak jak Tomek ogladam te dodające motywacji do przerobienia własnego cienia filmiki.
    Mi wpadł taki, też współbrzmiący, mimo skrajności, ale czy nie trzeba czasami – znaleźć „kropli deszczu”, poprzez cień.
    Potrzebujemy nadzieji, nie budynków, a najbardziej powszechnego a zarazem indywidualnego oczyszczenia, dającego wyzwolenie. i o to biega, już przez tysiące lat „ziemskich”.

    http://www.cda.pl/video/10210326/V-jak-vendetta-online-2005-Lektor-PL-HD

  3. Elżbieta Laur
    Lu 28, 2015 @ 15:37:04

    Rozumiem, że rozpoznanie – „Kim Jestem ? ” , jest równoczesnym wylogowaniem się z Systemu . Czy tak ?

  4. Tomek
    Lu 28, 2015 @ 17:00:57

    Myslę, że rozpoznanie „Kim jestem” to pierwszy, konieczny krok do wylogowania z systemu. Wylogowanie to proces dłuższy lub krótszy. Musimy przejść z „przestrzeni systemu” do „własnej przestrzeni”.. jedno lub wieloosobowej…. i dalej żyć 🙂

  5. oldwarriorJack
    Lu 28, 2015 @ 20:34:30

    Wspanialy artykul Andrzeju. Pomogl mi zrozumiec przez co teraz przechodze i o czym rozmyslam ostatnimi czasy. Cale zycie czulem sie stlamszony i ograniczony prez system. Jestem jak sie okazalo osoba z krokodylami malym przyczynowym i srednim astralnym. Jednakze jestem tez dobrym czlowiekiem i osoba moralna i caly czas kombinuje jak tutaj nie podporzadkowac sie systemowi ktory ogranicza moja wolnosc (i nie tylko) jednoczesnie nie aktywujac symbiotow i nie korzystac z nich i ciemnych wzorcow, zeby nie szkodzic innym i sobie. Poki co stosuje afirmacje, skupianie sie na pozytywach i dobrej,pieknej stronie zycia, oraz opisywana przez Ciebie ‚pozytywna bezwzglednosc’ i medytuje.
    Przyszlo mi tez do glowy po tym jak przeczytalem ten artykul o systemie ze moze nawet moja dusza wziela symbiota kiedystam jak przyszla na ziemie(byl duzy teraz jest maly bo czula sie stlamszona tymi ograniczeniami na ziemi) tymbardziej ze pochodzenie duszy mam poza ziemskie. W kadym razie dziekuje bo to bardzo wartosciowy artykul.
    Pozdrawiam

  6. SwiatDucha
    Lu 28, 2015 @ 20:51:21

    tomek:
    pozytywne myślenie jest bardzo fajne i potrzebne.
    Natomiast w tym filmie nic nie jest powiedziane na jakich podstawach mamy uwierzyć w coś pozytywnego czy negatywnego. Podświadomość [Pś] wierzy „jak leci” w coś negatywnego czy coś pozytywnego chyba tylko dlatego, żeby asekurancko „nie przeoczyć czegokolwiek, w co mogłaby uwierzyć”. To bardzo dobrze oddaje powołanie Duszy, boski plan dla Duszy, który jest bardzo prosty i zawiera się w jednym wskazaniu:

    „Przeżywaj!”
    [w rozumieniu „doświadczaj” – więcej i więcej]

    I Dusze doświadczają, biorą, przeżywają.. byle co, co im pod gębę podleci.

    Tak więc pani E.S. nie powiedziała nam nic ponad to, co Pś chciałaby słyszeć, bo jako część Duszy Pś jest nierefleksyjna i zbiera z pola wszystko zgodnie z bieżącą swoją postawą duchową [i swoimi bieżącymi, aktywnymi filtrami rzeczywistości].

    A powtarzanie w kółko tego samego tekstu ładnie scienia warstwę świadomości i prowadzi ku autohipnozie. [dopiero afirmacje z odpowiedziami nie dają tego hipnotycznego efektu]

    I czy to będzie 16 sekund z 16 powtórzeniami, czy godziny wkładania sobie do umysłu tego samego scenariusza, to nadal pachnie mi.. presją wobec siebie. Nie raz na psychoterapii czy w kolejnej grupie religijnej byłem bombardowany miłością, dla której Świadome Ja nie znajdowało przyczyny. I po raz kolejny byłem zawiedziony, ponieważ zwykle owo bombardowanie miłością [które występuje również w sektach] kończyło się .. i pozostawał niesmak.
    „Bo ktoś mi coś fajnego dawał, obiecywał, a potem zmniejsza się to i potem przychodzi pustka” – narzekała moja Dusza. Grupa religijna się rozpadała, ideały się kruszyły, zostawała rzeczywistość z zupełnie namacalnymi konkretami.

    Mam dosyć presji, nawet od uśmiechających się młodych kobiet. Wolę swobodne postawy, nienastawione na osiąganie celów, a po prostu prezentujące wyrażającego się swobodnie Ducha. Wyrażający się Duch [o ile nie jest zakłamany przez ego, przez manipulacje osobowosci, wyrachowanie], Wyrażający się Duch jest to coś krystalicznie przejrzystego i prawdziwego. I życzę sobie i Wam miłości z Ducha drugiej osoby.

    Powtarzanie w kółko tego samego tekstu ładnie scienia warstwę świadomości i prowadzi ku autohipnozie. Dlatego raczej poszukuję argumentów, bo zauważyłem, że Dusza jednak jest otwarta na argumenty, tak samo jak i inne [także opresyjne] istoty duchowe otwarte są na argumenty. TYLE, że nie byle jakie argumenty, a z odpowiedniego poziomu duchowego.

    Więc i w obszarze Systemu także nie próbuję stosować nawet afirmacji [chociaż można nimi się realnie wzmocnić]. Próbuję natomiast znaleźć konkretne wyjście osobiste, które możnaby zastosować. I które byłoby niepodatne [po zastosowaniu] na jakiekolwiek manipulacje, czy też zastraszanie [w ciągu owych ułamków sekundy, jak pani mówi].

    Dodam, że opis Systemu ziemskiego nie ma dla mnie jakiegoś wielkiego znaczenia negatywnego, jest tylko opisem, nie próbuję „flaków wyprówać” owemu systemowi.

    ktomar2013:
    >Gdyby odkryć to legalne miejsce do resetu i każda swiadomość mogła by go zrobić… .
    na tym to polega i ku temu warto dążyć
    A że żyjemy w rzeczywistości historycznych faktów, także duchowych, to mamy szansę na znalezienie owego momentu/miejsca resetu. Bo to kiedyś się od czegoś zaczęło.

    Niszowe społeczności pokazują jak Dusze grupowe już dążą ku niezależności. Natomiast pewnie przy tym też ci ludzie sporo cierpią, bo najczęściej mają poczucie walki z wiatrakami.

    A po co cierpieć? Cierpienie jak dla mnie jest oznaką bezradności i szamotania się w takim stanie. Owszem, Dusze nie mają refleksji na ten temat, ale ludzie, którzy mają owe Dusze zupełnie konkretnie cierpią.
    Dla mnie droga Tao jest o wiele przyjemniejsza. „Wyżej pasa nie podskoczysz” mówią, nie ma co się rzucać. Jak na coś jest proces tao, to to zajdzie, choćby ktoś się przeciwstawiał. Jak nie ma procesu tao, to nie ma bata, aby to uzyskać i tylko można się poobijać.
    Pytanie jest takie: jak uruchomić ów proces, jak znaleźć ten przerzutnik, przełącznik, który za to odpowiada. I wtedy go przerzucić, zupełnie spokojnie i na luzie.

    Elżbieta:
    >„Kim Jestem ? ”
    może być, że w tym jest coś ukryte. A może owo pytanie stanowi cząstkę odpowiedzi. Natomiast wiele osób pracowało z tym długo, i jakoś efektów działających brakuje, bo nie słyszałem, że ktoś medytujący nad tym pytaniem nagle by się oczyścił z podległości Systemowi.

    Zalety rozwiązań legalistycznych, które preferuję są wielorakie:
    – natychmiastowość [w momencie przyjęcia odpowiedniej postawy duchowej]
    – odpowiedniość wobec dawnej opresji [takie rozwiązanie stanowi dokładne wypunktowanie tej opresji, która zaszła nawet bardzo daleko w przeszłości]
    – to, co chrześcianie podkreślają, że „diabeł jest legalistą”, jeśli tak, trzeba grać legalnie, bo innymi posunięciami nie ma wiele szans, aby go przebić w grze, nawet jeśli „ma się rację”.

  7. SwiatDucha
    Lu 28, 2015 @ 20:58:24

    oldwarriorJack
    Na tym to polega, że kr. odpowiedziały na zapotrzebowanie umęczonych Systemem ludzi. Wiele na to wskazuje, bo cwane gadziny weszły w niszę i się dobrze wymościły, jednocześnie nie dając poznać, że są, i że ich działania są nieczyste.

  8. oldwarriorJack
    Lu 28, 2015 @ 21:50:30

    Dodam jeszce, ze jednoczesnie dusza „ciekawie” sobie wymyslila jak powstrzymac krokodyle przed nadmiernym rozbrykaniem sie i nabrojeniem, biorac na siebie zatrucia czakr podstawy i seksu oraz wzorcow ofiary. Co oczywiscie bylo fatalne w skutkach bo mnie bardzo wyniszczylo. Powstrzymalo je do tego stopnia ze bylem swiecie przekonany ze mam wejscie dopoki analiza Pana Henryka nie pokazala mi inaczej. Swoja droga goraco polecam uslugi Pana Henryka wszystkim czytelnikom bloga. Duzo pracy przede mna ale czuje, ze jestem na dobrej drodze.

  9. Tomek
    Lu 28, 2015 @ 22:24:26

    Podałem film z myślą o pierwszrj części, o proporcji, o działaniu naszego umysłu.
    Nigdy nie polecam bezrefleksyjnego naśladownictwa.

  10. Tomek
    Lu 28, 2015 @ 23:51:14

    Tao wylogowywania z systemu zostało uruchomione. Świadczy o tym ilość przebudzeń świadomego ja. Globalne zmiany na Ziemi zarządzane są z wyższego poziomu, nie z poziomu wcielającej się duszy. Obecny okres był zapowiedziany dużo wcześniej. Stąd jest wsparcie „góry”. Świadomość każdej przebudzonej osoby, czyniącej postępy na drodze duchowej, istnieje w polu Ziemi i pomaga innym. Jest to proces fraktalny. Każda istota jest wolna i sama dokonuje wyborów w granicach jej danych. Tak więc rozwój duchowy i wylogowywanie z systemu idą razem.
    Dla jasności dodam, że nie walczę z systemem i nie polecam 🙂

  11. Elżbieta Laur
    Mar 01, 2015 @ 12:09:03

    Bardzo lubię p.Ewelinę, a to co mówi przemawia do mnie.
    Tutaj też pewne spojrzenie na system w którym żyjemy…

  12. Conchita
    Mar 01, 2015 @ 22:06:13

    A mnie tam wcale nie kręci takie obrastanie w materialność, emocje, w ten cały złoty sklep… Bierz, bierz ze złotego talerza, obrastaj w te szafy, piernatki 🙂 . Oczywiście nie przeszkadzam innym w tym, co lubią 🙂 niech konsumują i niech wyjdzie to im na zdrowie.
    Ja się lubię rozbierać duchowo z tego, im więcej ze mnie schodzi tym szczęśliwiej i przestronniej 🙂 i widzę jakoś wszechstronniej, w górę w dół i na boki… 😉 a nie tylko w czubek własnego pragnienia, co to musi być zrealizowane na złotym stole.

    I co gorsza 🙂 lubię niezaspokojone pragnienie, ono wskazuje na różne rzeczy poza sobą i można mocniej doświadczyć takich fajnych rzeczy jak np. braku i samotności. W tym wszystkim też jest miłość, pełnia i przestrzenne szybowanie, a nawet szczęście. A Dusza akurat kocha szybowanie, podniebne ekstazy 😉 w przestrzeni ducha i jakoś tu nie potrzebuje nic do tego, a nawet mniej, bo jak mi się ten świat i system pakuje wszystkimi zmysłami swoje treści i pragnienia, schizy i fiksacje umysłowe, potrzeby i nakazy, reguły i zależności to bardzo dociąża i zawadza.

  13. SwiatDucha
    Mar 01, 2015 @ 22:55:24

    oldwarriorJack
    gratuluję samoświadomości i pracy nad sobą!

    Tomek:
    >Nigdy nie polecam bezrefleksyjnego naśladownictwa.
    A ja polecam ;P hehe

    Conchita,
    to co ty masz za Duszę latającą?

  14. ananda777
    Mar 02, 2015 @ 01:38:29

    Dla Conchity;)-http://innemedium.pl/wiadomosc/lewitujaca-dziewczynka-zarejestrowana-w-rosyjskim-lesie

  15. Elżbieta Laur
    Mar 02, 2015 @ 11:28:17

    Cytatat z filmiku : „To my decydujemy jaką wartość danej rzeczy nadamy…”
    To idzie z ciała adi, a więc bardzo wysoko.
    Conchita, szanuję także Twoje nadawanie wartości, znaczenia dla braku i samotności.
    Uważam, że kluczem jest nie przywiązywanie się do niczego , co oznacza także otwartość na poznanie wszystkiego.

  16. Aneta
    Mar 02, 2015 @ 19:37:52

    Panie Andrzeju, mam do Pana prośbę, czy mógłby Pan zbadać Ashayane Deane (jeśli mógłby Pan)? https://www.youtube.com/watch?v=VReNc_Cvsfc
    Oglądałam jej nagranie i po raz pierwszy moja intuicja milczy na jej temat. Ashayane zajmuje sie tematyką wzniesieniową. Twierdzi, że Metatron jest po stronie ciemności i że święta geometria w jego wydaniu prowadzi nas do śmierci a nie wzniesienia. Informacje wszelkiej maści otrzymuje – jak twierdzi- od mistrzów, którzy zakończyli swój proces wzniesieniowy. Nie wiem, czy jej wiarygodna, tzn. nie wiem, czy nie jest przez nich manipulowana. Już czasami trudno odróznić prawdę od fałszu.

  17. Conchita
    Mar 02, 2015 @ 23:56:42

    Hmm… Coś ja się muszę oczyścić, zanim cokolwiek napiszę – weszły mi takie niemoje energie, więc instynktownie poszłam w czystość i oddawanie. A że Dusza lubi pozrzucać z pleców i polatać to inna sprawa 🙂 .
    Z tym brakiem i samotnością trochę przesadziłam – Dusza po prostu lubi sięgać po te energie, co nie znaczy, że ma tu jakieś ciało bolesne czy problem 🙂 . Te energie u mnie łączą się z bardzo fajnymi stanami zwiększonej wrażliwości, otwarcia serca na całość, dobre i złe, cierpienie i szczęście. Zanika lgnięcie do przyjemnych doznań a serce do wszystkiego daje miłość. To bardzo uwalniające, jak ze „złotego stołu” (hihihi) bierzemy szczęście i cierpienie świadomie, wtedy nie ma wykluczenia, energie cierpiących i cierpienia, które są w otoczeniu nie są odrzucane, mogą przepłynąć (nawet jeśli nie moje), nie zamykam oka na nie, żeby mieć tylko szczęście i zaprojektowany dobrobyt. To jeszcze pogłębia szczęście, to niewykluczenie, serce się robi przepastne, staje się światem (w odczuciu).

    Dzięki tej dyskusji dopiero jasno to widzę, rozumiem… Jakie zwiększające świadomość te nasze dyskusje. Nie ma tu racji, jest odkrywanie.

  18. Elżbieta Laur
    Mar 03, 2015 @ 09:58:58

    U mnie to jest tak, że dusza lubi dawać i brać w równym stopniu i bacznie pilnuje aby była równowaga. Tao jest drogą środka i moja dusza dobrze się czuje na tej właśnie drodze. Wiem , że stara się także współpracować z Duchem który uwielbia przejawiać się w czymś o głębszym znaczeniu np. w śpiewie. Radość czerpię z równowagi i harmonii i to jest dla mnie bardzo istotne.
    Natomiast okresy dysharmonii rozwalają mnie psychicznie i najczęściej dzieje się to ,gdy w porę nie rozpoznam, że konkretne myśli i emocje nie są moje. Także potrzebna jest jeszcze spora uważność nie tylko w tym ile się bierze, ale i co się bierze. Ale już wiem, że serce wyleczy wszystko 🙂

  19. SwiatDucha
    Mar 03, 2015 @ 10:57:00

    Aneta:

    Ja może nie posłużę się wahadłem a odczuciami.

    Pani A.D. czyli Anna Hayes zmieniła sobie imię i nazwisko.
    Jak dla mnie to wydaje się dobrym chwytem marketingowym, popularyzatorskim.
    Bo jeśli ktoś nie ma pragnienia popularyzacji siebie, to dlaczego miałby to robić? Czasami warto to zrobić z powodu numerologii ew estetyki, ale chyba z żadnego innego porządnego.

    Wykłady jej nie wyglądają na jej własną wiedzę.
    A prezentowane są jakby były jej własną wiedzą.

    Prezentuje skomplikowane struktury powiedzmy „kosmiczno-techniczne”. Takie rzeczy wymyślają zwykle mężczyźni, oni też je rysują i drukują. Kobiety nie są zainteresowane takimi technologiami.
    Pani nic nie narysowała swoją ręką w czasie „wykładu”, nawet się nie starała czegoś przybliżyć. Ba, oddalała, wydruki są nieczytelne z odległości i wydaje się, że mają takie być, aby powiększyć ciekawość. Stosuje wskaźnik, który tu świetnie pasuje – nie jest zobowiązujący, a wskazuje zbyt dużo, żeby coś prawdziwie pokazać [obrazki są za małe]

    Wydaje się, że stosuje chwyt marketingowy – psychomanipulację polegającą na tym,
    że jeśli coś jest dokładne i skomplikowane to wydaje się być prawdziwe.

    Na tym bazuje większość popularnych filmów s-f, jak StarTrek, Gwiezdne Wojny i inne.

    To, co mówi, treść jest, jak to oceniłem, niesprawdzalna, przynajmniej w bardzo dużej części.
    Treści, które podaje mój znajomy schizofrenik mają również tą samą cechę. Owszem, cząstka odwołuje się do tego, co znam i odczuwam, ale reszta może być swobodnie wytworem fantazji.

    Nie mówię, że to jej/jego fantazja. Znajomy schizofrenik bierze treści od swoich „Opiekunów”. Wierzy im na tyle, że nawet jeśli od czasu do czasu go oszukują, to jednak stale są przy nim i go upewniają o prawdziwości i podrzucają „coś nowego”, tak jak się podrzuca do ogniska drew, aby nie zgasło.

    Mam jeszcze jedną znajomą, która ulega takim ‚jazdom” ze strony bytów niewcielonych. Pięknie pieją i ćwierkają o miłości, o duchowości, a ona za nimi, w chór z nimi. Natomiast zastosowanie tego jest szczątkowe, po prostu te treści ześlizgują się z kontaktu z realnością, praktycznością. Znajoma więc ma kłopoty z pieniędzmi, nie jest w związku, choć chciałaby, ma kłopoty w pracy, choć fantazjuje na temat idealnego zajęcia itd.

    Dla mnie konkretna nauka duchowa jest sprawdzalna praktycznie, na pierwszym rogu ulicy, na który pójdziemy. Jeśli przejdziemy miasto, a nasza „wiedza” ześlizgnie się po tej całej realności, to można ją wywalić do kosza na śmieci.

    Wypowiedzi pani A.D. z jej „wykładów” mają cechę twórczo-fantastyczną. Biorąc odpowiednio dużo coś znaczących słów i składając z nich odpowiednio złożone zdania otrzymujemy sporą treść, którą umysł się chętnie interesuje. Treści takie jednak, jako że są niesprawdzalne [nawet poprzez energie subtelne, mówię o jakichś rozbudowanych strukturach „kosmicznych”] pozostają jedynie w obrębie zainteresowania umysłu. I tworzą się fascynaci takich treści, podobnie jak mamy matematyków teoretycznych, gdzie poziom zastosowania treści, które obrabiają oscyluje wokoło zera.

    Zmiany w energiach ziemskich obserwuję sam. I nie potrzeba mi jakichś specjalnych teorii, budowy struktur, schamatów do tego, aby je odczuwać. Więcej, z samych odczuć jestem w stanie wysnuć wnioski na temat jakości owych energii, bo przecież je odczuwam i przez to postrzegam.
    Dodawanie teoretycznej „nadbudowy” na takie zjawiska może być swobodnie przekrętem jakichś sił/istot niewcielonych.

    A co widać z twarzy pani A.D.?

    Widać mocne przekonanie do swoich treści. Zbyt mocne.

    a) osoba, która nie ma misji przekonywania nie ma takiego przekonania w energiach idących z twarzy, bo owo przekonywanie nie jest jej potrzebne
    b) osoba, która czerpie zyski z treści nieprawdziwych ma takie przekonanie w energiach z twarzy, ponieważ jest to jej potrzebne do zarabiania na życie i Dusza to dobrze rozumie i utrzymuje ten stan, aby osoba była przekonująca

  20. Aneta
    Mar 03, 2015 @ 19:06:28

    Dziekuję Panie Andrzeju za te obszerne wyjaśnienie :-). Uspokoił mnie Pan 🙂
    Dodam, że wczoraj odsłuchałam nagranie jasnowidź Renaty Engel i ona wspomniała też o świętej geometii, m.in. o drzewie życia i symbolu energii źeńskiej i męskiej. Powiedziała, że faktycznie mają złe energie, że to sama sprawdziała, jeszcze zanim odsłuchała nagrania A.D. (te nagranie ktoś jej później podesłał). Ale powiedziała też (dość ogólnie), że w sporej cześci zgadza się z A.D., bo to samo widzi w przestrzeni. Zrozumaiałam, że ma na myśli świętą geometrię. Jednak nie skonkretyzowała z czym dokładnie się zgadza.
    Ashanaya Dean otrzymuje – jak twierdzi – wszystkie informacje od Opiekunów, którzy zakończyli proces wzniesieniowy. To w ogóle nie jest jest wiedza. W 100% jest tych opiekunów. Mnie zastanawia, że ci opiekunowie są na najwyższym poziomie istnienia, a tacy (prawie) bezsilni wobec sił ciemności. Ci drudzy zawsze ich przechytrzą i do do takiego stopnia, że nam juz niby pozostało – wg nich i A.D.- ewakuacja do 200 lat. I na nic już więcej liczyć nie możemy. ‚Cudem’ udało im otworzyć dla nas jakieś prastare wrota gwiezdne. I tylko to.
    A przeciez to wszystko jest iluzją „niższą’ lub ‚wyższą’, ale iluzją! I nasza ‚biedna’ świadomość oraz Wyższa Jaźń nie poradzą sobie, jeśli się nie ewakuujemy na czas. Wtedy „biedne” nasze Jaźnie skazane są na upadek lub rozkład (w takiej formie mogą tylko wrócić do Stwórcy).

    Abstrahując od informacji A.D., Renata Engel, powiedziała też, że jak zadaje pytania swojej Nadświadomości o cokolwiek złego, jak temu się ustrzec, to otrzymuje za każdym razem odpowiedź: „Swiadomością”. 😉

  21. SwiatDucha
    Mar 03, 2015 @ 22:26:09

    Aneta:
    Mam takie przekonanie o tych osobach czanelujących „niezwykle ważne wydarzenia” typu przebiegunowanie, koniec świata w 2012r., czy też ewakuacja z Ziemi: ludzie ci nie mają intencji zajmowania się sobą, swoim rozwojem i patrzą na zewnątrz, jakby tu uratować się przed złymi wydarzeniami.
    Nie żeby wznieść swoje wibracje tak wysoko, aby nie zaistniały dla nich te wydarzenia. Nie, raczej nie widzę w ich zainteresowaniach osobistego oczyszczania, zdrowienia, modlitwy. Raczej są to intencje magiczne, czyli „ja tak to zrobię, aby było dobrze”. JA. A że coś tam jakiś Bóg jest i ma plan na swoje stworzenie? No to niech trochę poczeka, bo na razie nie chodzi o niego.
    I prawda, te Dusze wyglądają jakby nie był to dla nich czas do rozwoju świadomego oczyszczania i łączenia się z Bogiem. Jakiego maga czy maginię widzę, to ciągle „ja” i „ja” na tapecie. OK, taką mają fazę rozwojową.
    CO PRAWDA chcą się trochę inaczej pokazać, aby robić dobre wrażenie: chcą pokazać się jako rozwojowi, duchowi. Ale co to za rozwój duychowy, jak manipulują czym się da, jak nie zajmują się sobą, nie traktują swojej osobowości i Duszy jako przedmiot działalności [można sobie przypomnieć profesora Dąbrowskiego i jego tzw. dynamizm „podmiot-przedmiot w sobie”]. Tak więc, możemy zostać zwiedzeni tym, że owe osoby wyglądają jakby były z obszaru rozwoju duchowego, a nie są. Owszem, działają w psychotronice, ezoteryce, ale rozwoju duchowego nie dotykają. więcej tu: [link]

    >cokolwiek złego, jak temu się ustrzec, to otrzymuje za każdym razem odpowiedź: „Swiadomością”.

    I to mi się pokrywa z tym, co rozumiem o planie dla naszego stworzenia. Że wszelkie doświadczenia nam i Duszy dane są po to, aby uruchomiło się Świadome Ja i aby wzrastało w postrzeganiu, refleksji i mądrości.

    Czegoś więcej trzeba? chyba nie.

  22. ktomar2013
    Mar 03, 2015 @ 22:37:55

    Świetnie tak was poczytać 🙂 Mam teraz takie niezdecydowanie, odnośnie takiego prostego i nie, działania. Ta treść. https://www.youtube.com/watch?v=6kh-XTQOVuA

  23. Aneta
    Mar 03, 2015 @ 23:50:42

    No własnie 🙂
    Artykuł do rzeczy :-). Dziekuję 🙂
    A propos rozwoju duchowego to Ashayana Dean wspomina w swoim nagraniu, że ona i jej grupa, rozwój duchowy mają już za sobą, pozostaje im tylko przenosić się do wyższych wymiarów. Nooo… wcześniej nauczyć innych, jak oni mają tego dokonać, bo droga, jaką oni wskazują jest właściwa i jedyna. A mnie zawsze wydawało się, że rozwój świadomości nigdy nie ma końca, a dróg do Boga jest wiele, czego dowodzą różni ludzie. Mam na myśli to, ze różnymi sposobami ludzie osiągnęli oświecenie.

  24. Marc
    Mar 04, 2015 @ 11:00:39

    Niezła analiza. Podoba mi się, jestem pod wrażeniem.

    Jak zacząłem czytać, to pomyślałem, właśnie że to jest oparte na strachu i powinno pomóc rozwijanie bezpieczeńśtwa, samooceny i niewinności 🙂

    Kiedyś wymyśliłem sobie „antybrzytwę” Ockhama :). Pomyślałem tak: jak coś może być to jest, no bo dlaczego miałoby nie być. No i na jednym forum ktoś mi życzliwie wytłumaczył, że brzytwa Ockhama nie dotyczy zjawisk tylko stopnia skomplikowania teorii. Weźmy taką ewolucję. Teoria prosta na maxa – przypadkowe mutacje, korzystne wzmacniane przez dobór naturalny, a efekt – miliony (czy więcej?) gatunkó. Albo DNA – 4 „litery” – ponownie liczba gatunków, odmian, osobników. Model standardowy w fizyce – kilka kwarków, oddziaływań a zjawiska – wszystko co we znamy we Wszechświecie (nie licząć ciemnej materii i energii, ale tego w sumie nie znamy) itd. Zatem prosta teoria spełniająca brzytwę może prowadzić, a może nawet zawsze prowadzi do mnogości zjawisk. Brzytwa Ochkama więc nie ma zastosowania do bytó niewcielonych, dusz, ducha i czegokolwiek, o czym nie wiemy.

    Dla mnie konkretna nauka duchowa jest sprawdzalna praktycznie, na pierwszym rogu ulicy, na który pójdziemy. Jeśli przejdziemy miasto, a nasza “wiedza” ześlizgnie się po tej całej realności, to można ją wywalić do kosza na śmieci.

    Czyli karma, czyli wszystko we właściwym czasie. Zgadza się?

    Dla mnie konkretna nauka duchowa jest sprawdzalna praktycznie, na pierwszym rogu ulicy, na który pójdziemy. Jeśli przejdziemy miasto, a nasza “wiedza” ześlizgnie się po tej całej realności, to można ją wywalić do kosza na śmieci.

    Podoba mi się to. Z drugiej strony nauka matematyków teoretyków może doprowadzi kiedyś do czegoś praktycznego, tak jak teoria względności pozwala działać GPSom.

  25. Marc
    Mar 04, 2015 @ 11:02:27

    Coś mi się nie wkleiło. Przedostatnia odpowiedź była do fragmentu na temat Tao.

  26. Elżbieta Laur
    Mar 04, 2015 @ 13:22:47

    „Jeśli przejdziemy przez miasto, a nasza wiedza ześlizgnie się po tej całej realności, to można ją wywalić do kosza na śmieci”.
    Powiedziałabym, że to stwierdzenie może być zarówno prawdziwe jak i nieprawdziwe.
    Jeśli ktoś po raz pierwszy usłyszy jakąś powiedzmy naukę duchową, to zwróci na nią uwagę tylko wtedy gdy coś mu w środku drgnie. Jeśli ma w sobie zdecydowanie to będzie uczył się tego w praktyce. Krok po kroku. Może cztery razy przejść za róg i dać się pogryźć, ale za piątym razem przyjmie skuteczną postawę i ta wiedza zostanie prawidłowo wykorzystana.
    Natomiast , gdy nie ma wewnętrznej gotowości i determinacji, to rzeczywiście dana wiedza nie będzie przydatna.
    Ale czy to znaczy , że była nie potrzebna ? Jestem daleka od tego stwierdzenia, ponieważ uważam, że zależy to od indywidualnego odbiorcy.
    No i skoro coś w ogóle się pojawia to jest w tym jakiś ukryty sens, bo przecież inaczej nie pojawiłoby się.
    Tak czy inaczej nabyta wiedza to tylko drogowskazy, często bardzo przydatne.

  27. SwiatDucha
    Mar 05, 2015 @ 10:40:54

    Chyba mnie nie zrozumiałaś. Ja myślę tak: ktoś poszukuje, odkrywa jakieś nauczanie, wyprobuwuje je i tak próbując idzie wśród ludzi. Jeśli ta wiedza i umiejętności „ześlizgują się” z codziennego doświadczenia, jeśli nie sprzęgają z życiem codziennym, to może to być nic nie warte.

  28. Elżbieta Laur
    Mar 05, 2015 @ 13:46:23

    Pewnie do końca nie rozumiem Cię Andrzeju (to chyba raczej nie jest możliwe).
    Jeśli wiedza i umiejętności „ześlizgują się” z codziennego doświadczenia, to zapewne „ześlizgują się” z doświadczenia konkretnej duszy. Czasami bywa też tak, że jakaś nauka wydaje się całkiem „do bani”, a jedno zdanie w niej zawarte, tylko jedno zdanie, może sprawić, że coś głęboko się poruszy i będzie to służyć doświadczeniu. I wtedy okazuje się, że nie ma niczego bez swojej wartości.
    Takie jest moje zrozumienie.

  29. SwiatDucha
    Mar 05, 2015 @ 22:26:12

    Wygląda na to, że jest to kwestia osobista.
    Dotyczy to konkretnego człowieka i dla niego jak owa nauka ma podziałać. W przypadku kogoś innego może być inaczej.

    I wydaje mi się, że bezwarunkowa miłość jest ostateczną nauką. Potem jest już tylko lepiej 😉
    I jak mi się zdaje właśnie miłość może być wykorzystywana w każdym momencie i [jak mi się zdaje] miłość nie „ześlizguje się” w przypadku doświadczeń, a ma zupełnie konkretne zastosowanie.

  30. Elżbieta Laur
    Mar 06, 2015 @ 08:44:13

    🙂

  31. ananda777
    Kwi 02, 2015 @ 12:38:00

    Tutaj film ,w ktorym Hellinger opowiada o ustawieniu na system-czlowiek,kosciol,Jezus,Bog.Tylko,niestety fragment,nie wiadomo jakie wnioski H. wyciągnał.Zawarl je podobno w nowej ksiazce.A moze tez zaczął zauwazac System?,a łzy boga o ktorych wspomnial,to łzy boga systemu,ktory zaczął uswiadamiac sobie co nawyprawiał?.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: