Zwodnicze acz milutkie rady pani Byron Katie

Uwaga, tekst który zaraz wkleję zawiera spory kłopot, MIMO iż wydaje się TAKI MILUTKI..

„Praktykuj słuchanie innych w najbardziej dosłownym sensie, wierząc dokładnie w to, co ludzie mówią i robiąc to, co najlepsze, aby oprzeć się pokusie podążania za własnymi interpretacjami, co do informacji, którymi ludzie się z nami dzielą.
Na przykład ktoś może pochwalić cię, w jaki sposób jesteś piękny/a, a ty zinterpretujesz to w ten sposób, że ta osoba ma ukryte motywy. Nasze interpretacje tego, co słyszymy, gdy ludzie mówią do nas, są często o wiele bardziej bolesne i przerażające niż to, co ludzie rzeczywiście mówią. Możemy zranić się naszymi błędnymi przekonaniami i naszym myślenia o innych. Spróbuj zaufać, że to co mówią ludzie jest dokładnie tym, co mają na myśli: nic więcej, ani nie mniej. Wysłuchaj ludzi. Złap się, gdy chcesz zakończyć zdanie za kogoś, zarówno na głos, jak też po cichu w swojej głowie. Posłuchaj. To może być niesamowite usłyszeć, co przychodzi, kiedy pozwolimy innym, aby zakończyli swoje myśli bez przerywania im. I kiedy jesteśmy zajęci myśleniem o tym, że wiemy, co ludzie chcą nam powiedzieć, przegapiamy to, co naprawdę teraz mówią.
Może warto rozważyć następujące pytania: „Co może być zagrożone, jeśli słucham i usłyszę dosłownie? Czy przerywam, bo nie chcę naprawdę wiedzieć, co mają do powiedzenia? Czy przerywam im, żeby ich przekonać, że wiem więcej niż oni? Czy próbuję przedstawiać obraz pewności siebie i kontroli? Kim był(a)bym bez konieczności posiadania tych cech? Czy istnieje tu strach przed wydawaniem się mało inteligentnym/niemądrym? Czy ludzie mogą opuścić mnie, gdy usłyszę ich dosłownie, a nie będę angażować się w manipulacyjne gry?”
Byron Katie

Wprowadziła go na FB Eva Lo

No nie wiem, takie bezwzględne rady zwykle są niekompletne i zwykle częściowo prowadzą do kłopotów.
Wyobraź sobie Eva Lo, że słuchasz emocjonalnego wampira ,i zatapiasz się w tym słuchaniu. To cię wyciśnie z energii jak cytrynę. I co, fajnie? Bo posłuchałam go tak jak Byron Katie napisała.

B.K. opisuje przykład, jak ktoś chwali słuchającego. Ale przecież zwykle ludzie mówią O SOBIE, więc ten mini-przykładzik jest chybiony, ma zachęcić, ale do czegoś innego.

>Spróbuj zaufać, że to co mówią ludzie jest dokładnie tym, co mają na myśli: nic więcej, ani nie mniej.

Kolejna fantazja.

Ludzie bardzo często mówią z głowy, aby pozakrywać to, co ich Dusza ma na myśli. I jakbym tak słuchał tylko tego, co mówią ustami, a chciałbym temu zawierzyć, to bym przegapił ich Dusze i to co one chcą powiedzieć. Posłuchaj sobie co mówią panowie z Tresury Matrixa [link] na temat zamalowywania brudów, poczytaj sobie Przebudzenie Antonego de Mello.

Nie nawołuję do braku łagodności – tak mogłoby się wydawać. Zaprzeczenie bowiem treści, kryjącej się w  łagodnej formie wydaje się, że jestem zbirem.

Nie zaprzeczam łagodności, tylko treści ubranej w łagodne słowa.

Moja Dusza ciągnie jak do lepu do takich łagodnych wypowiedzi. Ale po to mam Świadome Ja [Świadomą Jaźń], aby uruchomić refleksję, aby odłączyć treść od formy, aby przyjrzeć się konkretnej treści.

Nie, myślę tu o niewspieraniu naiwności. Na obrazku podpisanym przez B.K. jest napis: „Wszystkie problemy są wymyślone”. Ciekawym trafem, bardzo ciekawym, zaraz jako następny wpis na FB ustawiła się fotografia zburzonego w czasie wojny doszczętnie getta warszawskiego. Czy istotnie „Wszystkie problemy są wymyślone”?

Ja myślę, że za B.K. stoją jakieś siły, które chcą zmanipulować „na pięknie i cacy” czytelnika. Zwłaszcza świetnych słychaczy będą mieli u dzieci alkoholików i dzieci z domów dysfunkcyjnych, które tak bardzo chcą wierzyć, że „Wszystkie problemy są wymyślone” i jest cacy.

Owszem, przyjaźń potrzebuje słuchania, natomiast nie jest przyjacielem ten, kto nie wskazuje od czasu do czasu właśnie swojemu przyjacielowi, że jego ego i jego Dusza się rozchodzą w postawach. A takie słuchanie, jak proponuje B.K. to niestety aprobuje ego w całej jego [nierzadko kłamliwej] rozciągłości.

Terapeuci mają taką metodę aby ustrzec się hipnotyzowaniu przez treści ego klienta: nie słuchaj treści słownych, słuchaj wszystkiego innego, co ci klient mówi, wyrazu twarzy, postawy, tembru głosu. To kieruje ku początkom jasnowidzenia.
>Czy przerywam, bo nie chcę naprawdę wiedzieć, co mają do powiedzenia?
Ja bym spytał: czy próbuję się dopiąć do dosłownego znaczenia, aby nie zauważyć wszystkiego innego i aby potwierdzić naskórkowe przekonania rozmówcy.
[trzeba tu rozgraniczyć, że jeśli się kogoś naprawdę długo wysłuchuje – tak kilka miesięcy dwie godziny dwa do trzech razy tygodniowo, to już jest to już bliskie sesjom wspomnieniowym i psychoanalizie.
Ale to nie jest sposób o którym wspomniała B.K.]

Coś tu mocno jest nie tak.. [wyrażam się najłagodniej jak potrafię]

A ludzie lajkują, zachwycają się..
Czy zachwycają ich tak łagodne i miłe użyte słowa? I nie widzą konkretnej zwodniczej treści?
czy są tak ślepi, że jeszcze dodatkowo chcą sobie klapki na oczy dodawać?

[w najbardziej dosłownym sensie, wierząc dokładnie w to, co ludzie mówią]

tu łącze do oryginału tego tekstu z FB:

[link]

____

to powyżej pisałem przed południem. A to, co poniżej, to mi przyszło do głowy po południu:

__

Eva Lo

wychodzi, że masz rację, najwłaściwsze jest słuchanie siebie.

I ja też posłuchałem siebie, po tym, co napisałem w tym komentarzu.
I okazało się, że jak to „matrixowcy” mówią [dwieherbaty]
to mnie spina, gdy ktoś jest mało świadomy, albo obciążony tak, że inni idą za nim jak owce na rzeź.

I mnie właśnie spięło, i napisałem ten tekst.
Hmm.. to mnie bardzo zawsze bolało, gdy widziałem taki obrazek, bo ja sam byłem taką ofiarą rzezi. I teraz – mam się godzić, aby ktoś tak innych manipulował?
A co więcej, mam nic nie mówić i pozwolić tym nieświadomym ofiarom aby szły gdzieś w maliny?

No, to mi się mocno odezwały białe wzorce, ochrony, obrony przed złem, przed niegodziwością, moja smocza Dusza wczoraj się obudziła gdy oglądałem film z epicką muzyką, no to i miała dzisiaj sporą dawkę ofiar do uratowania.

To niestety jest nawykowe, więc przepraszam.

Uczę się kochać i akceptować, ale dopiero takie wpisy i takie sytuacje pokazują mi jasno jak bardzo Dusza chce ratować.
Jednocześnie jest to postawa nieakceptacji wobec tych, którzy wybierają takie postawy, że idąc za jakimś porywem lądują w błocie po kolana.

Mam się nauczyć, że tak mogą.
Że jest to słuszne w ich świecie.
I że nikt mnie nie pytał, co ja na ten temat myślę.

Jak ktoś spyta, to pewnie powiem, ale dlaczego mam się narzucać ze swoimi poglądami?!!!?

buuu.. trochę potrzeba mi spuścić z tonu i spuścić tego nadęcia.

 
Jak ten tekst przed południem pisałem, to poczułem spore spięcie w klatce piersiowej i jednak trochę nie pełną nieprzytomność.

Jak się wczoraj smok-Dusza uruchomiła na brzmienie takiej potężnej muzyki z FB, gdzie mocno smoki występują, walki ze złem i inne sprawy obecne na białej stronie, to dzisiaj przyszła z kolei prowokacja od Wszechświata, aby kolejny raz ratował ofiary. Ale podejrzewam, że smok się sam do tego prosił..

Napisałem ten dłuższy tekst przed południem, ale już po południu wiedziałem, ze to było działanie oparte nie na świadomości miłości i akceptacji, ale oparte na białych energiach..

Szybko to rozpoznałem, bo się nagle spiąłem no i ciało zaczęło mnie boleć po prostu z tego napięcia.

Doświadczenie fajne, ale ego nie chciałoby tego przeżywać.. trochę dostał po uszach wizerunek mnie samego. Ale rozwój jest.

Reklamy

37 komentarzy (+add yours?)

  1. sensible sensitive
    Maj 19, 2015 @ 07:46:03

    Wydaje mi się, że tekst z cytatu może być wartościowy pod pewnymi warunkami, dla pewnego rodzaju osób. A dla kogo dokładnie? Jak dla mnie, odpowiedź na to znajduje się w zawartych w tekście pytaniach:

    „Co może być zagrożone, jeśli słucham i usłyszę dosłownie? Czy przerywam, bo nie chcę naprawdę wiedzieć, co mają do powiedzenia? Czy przerywam im, żeby ich przekonać, że wiem więcej niż oni? Czy próbuję przedstawiać obraz pewności siebie i kontroli? Kim był(a)bym bez konieczności posiadania tych cech? Czy istnieje tu strach przed wydawaniem się mało inteligentnym/niemądrym? Czy ludzie mogą opuścić mnie, gdy usłyszę ich dosłownie, a nie będę angażować się w manipulacyjne gry?”

    Czyli wskazówki adresowane są do ludzi egocentrycznych, z tendencją do słuchania bardziej własnych wyobrażeń niż innych osób, z góry „wiedzących”, co druga osoba chciała powiedzieć i to „wiedzących lepiej”, manipulujących innymi w celu kreowania określonego własnego wizerunku. Dla kogoś takiego tekst może być o tyle rozwojowy (jeśli w ogóle ktoś taki będzie zainteresowany przeczytaniem go), że wyprowadza go z własnej głowy, własnych wyobrażeń na temat innych ludzi i świata wokół w kierunku nieskażonej interpretacjami obserwacji tego, co się wydarza. W pozostałych przypadkach zgadzam się z tym, co napisałeś.

  2. SwiatDucha
    Maj 19, 2015 @ 14:17:19

    sensible:
    masz rację, pod pewnymi warunkami ten tekst może być rozwojowy!

    Natomiast mnie po prostu się uruchomiły smoczo-białe energie..
    opiszę to i dodam pod spodem artykułu, aby była logiczna całość.

  3. Elżbieta Laur
    Maj 19, 2015 @ 16:30:24

    Wyczuwam, że może chodzi Tobie Andrzeju o to „zatapianie się w słuchaniu”, czyli poddawanie się jakiemuś zniewoleniu.
    Według mnie nie o to chodziło w tekście Byron Katie , ale o to aby słuchając tylko słuchać – bez interpretacji, bez oceny, bez używania własnych programów na ten temat. Wtedy naprawdę się słyszy i dodatkowo widzi to co jest w danym momencie, a co za tym idzie nie ma mowy o żadnym zniewoleniu i wykorzystaniu.

  4. Marc
    Maj 19, 2015 @ 20:28:13

    Odnośnie akceptacji. Ostatnio przeczytałem na stronie Facebookowej Łazariewa:

    Człowiek słaby próbuje zniszczyć to, co mu się nie podoba, a silny stara się to zmienić. Jeśli nie podoba się nam człowiek, to spróbujmy zobaczyć go w dynamice rozwoju – dzisiaj jest zły, jutro będzie lepszy. Kiedy dopuszczamy możliwość rozwoju duszy drugiego człowieka, to osądzanie i zniszczenie zamieniają się w wychowanie i pomoc, które nie wykluczają surowości. Jeśli nie podoba się nam sytuacja, to zmieniajmy ją. Jeśli nie możemy zmienić jej zewnętrznie, to zmieniajmy ją wewnętrznie. Najmocniejszą, wewnętrzną zmianę jakiejkolwiek sytuacji osiąga się poprzez własną zmianę. Człowiek słaby irytuje się, krytykuje, osądza i nic nie robi. Silny człowiek jest wewnętrznie dobroduszny i podejmuje aktywne działania dla zmiany sytuacji. Silny i mądry kieruje sytuacją nie tylko zewnętrznie, lecz także wewnętrznie, poprzez własną zmianę. Aby kierować sytuacją, trzeba być od niej niezależnym. Dlatego wewnętrznie spokojny człowiek dosyć szybko osiąga to, czego pragnie.

    Po przeczytaniu tego zmieniłem trochę sposób patrzenia.

  5. SwiatDucha
    Maj 20, 2015 @ 09:42:16

    Wiesz, Elżbieta, moja Dusza się naprężyła [zjeżyła, zemocjonowała] na samą myśl tego, że ma słuchać bez interpretacji i literalnie [czyli bezrefleksyjnie].
    Bo to dokładnie BK napisała w swoim tekście.

    A ty do tego dodajesz swoje zrozumienie, posłuchaj co ona mówi:
    „Praktykuj słuchanie innych w najbardziej dosłownym sensie, wierząc dokładnie w to, co ludzie mówią”

    i co ty mówisz:
    „Wtedy naprawdę się słyszy i dodatkowo widzi to co jest w danym momencie”

    Nie, BK nie mówi o tym, co ty. Ty dodajesz dodatkowe wymiary. Ona proponuje zawężenie świadomości – tak wynika z jej słów.

    Nie wierzysz, to podam jeszcze jeden przykład:
    ” Spróbuj zaufać, że to co mówią ludzie jest dokładnie tym, co mają na myśli: nic więcej, ani nie mniej”

    tak więc ONA mówi co innego, a TY rozumiesz co innego w tym.
    Idealistycznie dodajesz coś [refleksję, „naprawdę słyszy”], czego tam nie ma, co BK blokuje zupełnie jasno.

    Nie, nie „naprawdę słyszy”, tylko „słyszy to co jest powiedziane” i tylko tyle.

    ” Spróbuj zaufać, że to co mówią ludzie jest dokładnie tym, co mają na myśli: nic więcej, ani nie mniej”

    Ja odczytuję literalnie te zdania i idę za ich prawdziwym znaczeniem, nie dodając od siebie. A ŻE są to zdania idealnie przykrywkowe dla ataku typowego dla wampira energetycznego – to Ciebie bardzo chyba porusza.

    Nie zgadzam się z tobą, gdy mówisz, że nie mając refleksji w zwykłym stanie świadomości można NIE BYĆ zniewolonym „tylko słuchając”.

    Ja tysiące razy byłem zniewalany „tylko słuchając”,
    tak więc to jest moje wielokrotne doświadczenie.

    A jak chciałem coś powiedzieć, że „poza tym co mówisz jest przekaz agresywny, zniewalający, manipulacyjny”, to ten kto mówił odpowiadał:
    „Czego ty ode mnie chcesz?!
    pokaż mi to , udowodnij,
    bo w warstwie tekstowej było to idealnie poprawne politycznie,
    ja nic nie powiedziałem przeciw tobie,
    ja ci nic nie zrobiłem”.

    NA TYM polegają ataki w świecie energii, że są niewidzialne.
    ALE większość ludzi tego nie widzi i temu [często dla swoich potrzeb] zaprzecza.

    O tym jest większa część tej witryny.

    Ja myślę, że u każdej osoby ze współuzależnieniem [niewyleczonym] będzie silna potrzeba zgadzania się z literalnie poprawną, słownie nieagresywną mową. Osoba współuzależniona LGNIE do opresora, agresora. Tak pokazują badania psychologiczne i żadne wymówki nie zmienią tych obserwacji.

    A to dlatego, że Dusza owej osoby CHCE BYĆ uzależniona, zniewolona bez widocznych gołym okiem efektów.
    No i w warstwie energii ktoś mówiący może człowieka współuzależnionego zmieszać z błotem, wyżąć i wydrenować i zostawić taką ludzką szmatę.
    Intencje się dogrywają – wszystkie Dusze są zadowolone.

    Osoba współuzależniona LGNIE do takich sytuacji [przepraszam wszystkie osoby współuzależnione, ale tak to wygląda, to są fakty].

    .
    To, że BK podała milutki przykład, to było dla mojej Duszy przykrywką dla niegodziwości, które można z człowiekiem zrobić gdy będzie „tylko literalnie słuchać” a nie będzie rozważał, rozmyślał, i analizować to co słucha i to co oprócz słów dochodzi do niego.
    CZYLI – BK przedstawiła sytuację idealnego zniewolenia np. przez emocjonalnego wampira swojej ofiary.
    I to w bardzo cukierkowych słowach.

    A jak sypią cukierkami to mi uszy, oczy i włosy stają w słup i nasłuchuję skąd przychodzi agresor.

    No dobra, tyle na poziomie zwykłym.

    Jednak dzięki praktyce Tresury Matrixa rozumiem, że mogę wyjść poza ten obszar i nie tyle „słuchać” jak BK mówi, a akceptować, co jest różne, bo zawiera w sobie dogłębne zrozumienie i refleksję tego, co słyszę.
    Jeśli słyszę manipulującego wampira energetycznego nie poddaję się mu jako ofiara „tylko słuchając”.

    Ja wiem, z kim mam do czynienia ale go akceptuję i akceptuję jego srogie agresywne manipulacje energiami [jak ktoś wątpi w wagę tych słów, to warto sobie podrążyć ten temat, iż wampir nie przez przypadek tak został nazwany].

    Wiem, z kim mam do czynienia ale nie angażuję się w to, ba, jeśli uznam, że mi to nie odpowiada, mogę odejść zupełnie w spokoju i akceptacji tego człowieka. On taki jest, jego sprawa.

    Nie jestem już ofiarą ani osób, ani okoliczności, ponieważ widzę i akceptuję, taki jest program TM.

    Ale dziękuję za podpowiedź, będzie mi trochę trudno pozostawić ofiary, które się same pchają w niewidzialne zębiska swoich oprawców. Jednak będę się starał i będę akceptację wobec tego trenował. To jest zadanie dla mojej Duszy, aby porzucić „ratowanie ofiar” na rzecz akceptacji tego, że same nieświadomie chca być ofiarami.

  6. Elżbieta Laur
    Maj 20, 2015 @ 10:26:12

    „Ja wiem, z kim mam do czynienia ale go akceptuję i akceptuję jego srogie agresywne manipulacje energiami”.

    Właśnie o to mi chodziło Andrzeju.
    A kiedy to można wiedzieć ? Według mnie dopiero wtedy kiedy słucha się bez żadnych „dodatków”. Ta wiedza przychodzi niejako z poza myślenia. Wtedy można się zdystansować.
    Byron Katie napisała „wierząc”, ale wyczuwam, że nie chodzi jej o naiwną wiarę ale o zrozumienie (może błąd w tłumaczeniu ?), że ten kto do nas mówi jest przekonany o własnej słuszności.
    A może ktoś jeszcze wypowie się jak to rozumie ?

  7. Marc
    Maj 20, 2015 @ 10:29:20

    Już nawet sami psycholodzy mówią, że chyba 80 proc. komunikatu to sygnały niewerbalne – ton głosu, mimika, ruchy ciała, a jak dodać do tego inne rzeczy to naprawdę wychodzi mały procent tych mówionych wprost informacji. Do tego, ktoś wcale nie musi manipulować świadomie, wystarczy uznać istnienie podświadomości i już chyba trzeba przyznać, że wypowiedź ma jakieś drugie dno, ukryte intencje, czy ktoś tego chce czy nie.

  8. Marc
    Maj 20, 2015 @ 10:30:58

    Albo np, czytałem ostatnio książkę psychologiczną, i autor pisał o tym, jak to osoby atakujące innych tak naprawdę wołają o miłość. A jakby wziąć taki atak do siebie, to kto na tym zyska? Chyba nikt, a raczej wszyscy stracą.

  9. Conchita
    Maj 20, 2015 @ 11:39:55

    Czytając dosłownie to rzeczywiście strasznie naiwne, co proponuje BK.
    Wprawdzie nie czytałam książek BK, ale sądząc po jej popularności, szczególnie wśród advaitowców, to musi coś głębszego proponować niż takie zalecenia, może to jest wyrwane z kontekstu, z jakiejś porady dla osoby, która czuje się niepewnie w świecie, bezrefleksyjnie reaguje i projektuje na innych zagrożenie?

    Wtedy można by to odbierać jako propozycję innego spojrzenia, zmiany samo-percepcji w sytuacji gdy projekcje przysłaniają rzeczywistość, próba zdystansowania się wobec filtrów percepcyjnych, które zakrzywiają rzeczywistość.

    Tak bezpośrednio i dosłownie to trudno brać to poważnie, przynajmniej w moim odczuciu, traktuję to jako propozycję pracy z takim obciążeniem poprzez zatrzymanie interpretacji, interakcji.

    „To jest zadanie dla mojej Duszy, aby porzucić „ratowanie ofiar” na rzecz akceptacji tego, że same nieświadomie chca być ofiarami.”
    A dlaczego tak albo białe albo czarne? Jest jeszcze pośrednie rozwiązanie, za które Dusze będą (już są!) Ci niezmiernie wdzięczne: informowanie, dawanie wyboru, zrozumienia i pozostawienie decyzji i odpowiedzialności za wybory innym. Zaufanie. Zaufanie, że ścieżka błędów jest rozwojowa, jeśli ktoś wpada w błoto, ale rozumie swoją sytuację jest w stanie bardzo szybko wstać, otrzepać się i wyjść. Często jednak brakuje zrozumienia, ludziom wydaje się, że nie ma wyboru, że tak już jest jak jest i ciężko coś zmienić, więc tkwią w impasie latami. Potrzeba ludziom odmiennego spojrzenia, przestawienia ról, budzenia się ze snu, możliwości autorefleksji dzięki zrozumieniu i zobaczemu czegoś w szerszej perspektywie, by SAMI mogli odmienić swoje życie zgodnie ze swoim potencjałem. Niekoniecznie trzeba ratować, przejmować odpowiedzialność za innych, napinać się i brać na swoje bary.
    Świat tak robi, że tworzą się sytuacje, że można pomóc i wtedy „samo się dzieje” przez nas to przechodzi naturalnie, sprawia, że można się poczuć częścią całości, większego planu i sprawia to dużo radości uczestniczenie w takich akcjach światowej samopomocy 🙂 . Daje spokój wewnętrzny. Samo sobie płynie. To takie zaufanie do Boskich energii i przyjęcie tego, co przychodzi.

  10. piotr
    Maj 20, 2015 @ 13:14:41

    K.B. zbiera sporo krytycznych głosów (po angielsku), jedną z takich osob jest jej była bliska wspolpracownica Janaki, ktora bardzo szczegolowo opisala ich relacje – jesli to prawda, obraz nie jest zachecajacy, u dolu ponizszej strony jest link do pdf-a

    mortentolboll.weebly.com/a-critique-of-byron-katie-and-her-therapeutic-technique-the-work.html

  11. SwiatDucha
    Maj 20, 2015 @ 19:40:45

    Piotr, dziękuję,
    nie jestem co prawda szczęśliwy z tego powodu że KB zbiera takie głosy, ale widocznie jakiś konkretny powód jest.

  12. SwiatDucha
    Maj 20, 2015 @ 19:52:42

    Elżbieta
    z tego mikroprzykładu które BK podała to dla mnie wynika, że to słuchający powinien powstrzymać swoje projekcje swoich nieoczyszczonych przekonań, które mogłyby mu samemu zaszkodzić, np. nie pozwalając na przyjęcie miłych słów.

    Ja wiem, że BK pracuje z metodą The Work i tam generalnie jest podważanie własnych przekonań co do różnych spraw.

    „Pewien sposób” podważania własnej postawy jest wartościowy, wręcz niezbędny w rozwoju duchowym.

    Zauważyłem, że kto nie potrafi podważyć swojego podejścia? kto skrajnie mocno nie chce za nic zmienić swojego punktu widzenia/punktu zboru?
    Ano chorzy psychicznie.
    Oni tak są okopani na swoich [nierealnych] pozycjach, że przez samo to nie są w stanie zsocjalizować się i przez społeczeństwie uważani są za oszołomów, wariatów, psychicznych. A jak na nich patrzyłem, to w większości są to osoby skrajnie przestraszone, tak bardzo, że bronią swojego ostatniego [w ich wyobrażeniu] punktu oporu, swojej postawy jak mogą najsilniej.

    U BK wyczuwam coś niepokojącego. Ja rozumiem „podważanie” w The Work, że jest to metoda na postawienie kolejnego kroku na przód na ścieżce duchowej. Jednak oprócz tego „coś tam jest”, nie umiem zdefiniować co. Ja osobiście bym nie chciał się poddać jej działaniom, Dusza coś odwraca od niej głowę. Pewnie jakbym to postudiował dwa miesiące to bym coś więcej wiedział, ale najpewniej ten czas przeznaczę na coś innego, np na filmy YT 🙂 Łukasz mówi, że się zrobiłem fanem YT. 🙂

  13. Elżbieta Laur
    Maj 20, 2015 @ 20:22:41

    Z terapiami to tak jest – nie każda jest dla każdego , ale wszystko co się przejawia w życiu czemuś służy, prawda ? 🙂

  14. SwiatDucha
    Maj 20, 2015 @ 20:41:40

    Conchita,
    napisałaś ważne zdanie, takie na hasło na transparencie:
    Zaufanie, że ścieżka błędów jest rozwojowa.

    To jest zdanie dla mnie, bo jestem wyuczony od pokoleń [w tradycji rodzinnej] i od wcieleń [w osobistej historii], że błędy są czymś złym. A tu powinienem się nauczyć, że jest to ścieżka i to ścieżka rozwojowa.

    Dzięki ci za wpis.

  15. Elżbieta Laur
    Maj 21, 2015 @ 10:12:46

    Taka refleksja…
    Czy istnieje ścieżka błędów ? Co to jest błąd ? Jakie zjawisko nazwiemy błędem a jakie nie ? Gdy coś idzie po „naszej” myśli to nie ma tam błędów, a gdy coś nie wypali to znaczy , że pojawił się błąd ?

  16. Marc
    Maj 21, 2015 @ 10:43:30

    Może to, co jest robione w ignorancji to błąd, a to co jako wynik świadomości to dobre działanie. Też akurat Osho coś podobnego mówił. Że się tak wtrącę.

  17. Marc
    Maj 21, 2015 @ 10:44:14

    Czyli inaczej, to co zgodne z najwyższym dobrem jest dobre a niezgodne to błąd. Oczywiście błąd to tzw. bo i te „błędy” są częścią całości.

  18. Conchita
    Maj 22, 2015 @ 08:52:22

    Ela, można to rozpatrywać z różnych perspektyw dochodząc do różnych wniosków, ale wolę pozostać przy konkrecie, bo o konkretnych ziemskich sytuacjach tu rozmawiamy. Błąd byłby wtedy gdy przy braku rozpoznania przyczyny jakiejś problematycznej sytuacji stosowane są nieadekwatne rozwiązania, które zamiast przynieść rozwiązanie, uwolnienie albo potęgują problem albo nie mają wpływu (ale się przypisuje życzeniowo ten wpływ), albo go zasłaniają, a człowiek oddala się jeszcze od zrozumienia.
    Przykładowo, ktoś się źle czuje z jakiegoś życiowego powodu ale zje tabliczkę czekolady albo upije się i mu lepiej. Jego mózg połączy te fakty i potem w razie problemów życiowych zamiast stawiania im czoła pojawiają się działania nieadekwatne kompensujące, czyli przykładowo obżeranie się słodyczami, zalewanie „robaka” alkoholem itp. Z zewnątrz widać, że to nie działa, ale z środka człowiek odczuwa ulgę, więc brnie w to. Podczas gdy praca nad przyczyną problemu byłaby rozwiązaniem i uwolnieniem problemu.

    Oczywiście życie nie jest takie proste jak matematyka, a problemy mają złożone „piętrowe” przyczyny, dlatego też rozwiązania są wielotorowe.

    Najciekawsze wydają mi się rozwiązania zasłaniające problem, wręcz fascynują mnie np. cierpisz, ale wcale nie cierpisz bo to iluzja, bo życie jest iluzją albo to Twoje ego cierpi a ono nie istnieje, więc problem nie istnieje, albo jak BK to jest tylko myśl o cierpieniu – przestań ją myśleć i problem zniknie, albo cierpisz bo to karma i nic z tym nie zrobisz, ale odrabiasz ją i w następnym zyciu będzie lepiej 😉 .

    Rozumiem też inne podejścia bez koncepcji błędu, np. wydarzenia jako odpowiedź świata na to co w środku, więc tu nie ma błędu, bo świat bezbłędnie reaguje na intencje i postawy, czy podejście: błędy nie istnieją bo każde doświadczenie jest cenne i wnosi wiedzę o świecie, a esencja istnienia nie doznaje uszczerbku ani w dobrych ani złych doświadczeniach, czy miłość akceptuje i otacza wszystko jak słońce wydobywając na światło dzienne ukryte potencjały 😉 .
    Macie jeszcze inne podejścia bez błędu ?

  19. Elżbieta Laur
    Maj 22, 2015 @ 13:49:29

    Rozumiem, że Świadomość jest wielopoziomowa i dopiero ogląd całościowy, czyli ze wszystkich poziomów Świadomości daje kompletny obraz tego co się pokazuje.
    Dlatego zdając sobie sprawę z tego, że tak w gruncie rzeczy widzę tylko częściowo Prawdę, nie spieszno mi do klasyfikacji czy coś jest błędem czy nie. Nawet jeśli zobaczę, że dane działanie jeszcze bardziej spotęguje problem , to czy jestem pewna, że to nie powinno się wydarzyć ?

  20. Marc
    Maj 22, 2015 @ 18:42:09

    Skłaniam się ku temu, że świadomość nie potęguje problemów, a je rozwiązuje.

  21. SwiatDucha
    Maj 23, 2015 @ 08:33:32

    >jeśli zobaczę, że dane działanie jeszcze bardziej spotęguje problem , to czy jestem pewna, że to nie powinno się wydarzyć ?

    w moim świecie są dwa łuki: zstępujący [w materię] i wstępujący [ku oświeceniu].

    Zagłębianie w materię potrzebuje błędów

    A oświecenie potrzebuje świadomości, aby owe błędy poprawiać. I dopiero odpowiednio mocno rozwinięta świadomość [której nie mam :)] może zauważyć, że nie trzeba było się starać poprawiać błędów, bo od początku w esencji było oświecenie. Ale do tego potrzeba tej świadomości, która [w naszym wszechświecie] tworzy się poprzez doświadczenia [czyli także błędy, problemy, kłopoty – dlatego też Dusza tak je lubi :)].

    Jeszcze cytat i img z sieci:

    In the hands of the wise men, poison is medicine.
    In the hands of a fool, medicine is poison.

  22. Elżbieta Laur
    Maj 23, 2015 @ 11:56:20

    Z mojego punktu widzenia zarówno rozwój zstępujący jak i wstępujący potrzebuje doświadczeń, problemów, lekcji , „schodków i dołków” itp. W moim słowniku po prostu nie istnieje słowo błąd, ponieważ kojarzy się to z czymś co NIE POWINNO SIĘ WYDARZYĆ. A to nie prawda. A więc nie mówię, że naprawiam błędy tylko raczej że uzupełniam niewiedzę, zapełniam nieciągłości, Co to daje ? Okazuje się, że bardzo dużo, bo wtedy znikają wszelkie pretensje i negatywne emocje.

  23. SwiatDucha
    Maj 24, 2015 @ 14:02:10

    Elżbieta,

    myślę, że słusznie masz taką postawę.
    Wyobraźmy sobie małe dziecko, miłość wobec niego akcpetuje to, co ono przeżywa i nie ocenia.
    To dopiero systemy ludzkie [i systemy pochodzące od innych istot] blokują taką miłość, zarówno do drugiego człowieka, jak i do siebie.

    Szczęściem ta podstawowa, głęboka miłość zawsze jest do naszej dyspozycji, zawsze jest z nami. Dowodem na to jest powyższy przykład: jak napisałem, „Wyobraźmy sobie małe dziecko, miłość wobec niego..” to najpewniej można było poczuć tą miłość bez żadnych przeszkód i to natychmiast. To natychmiastowe skontaktowanie się z miłością pokazuje jak dla mnie jak jest ona jest blisko nas.

    Słucham teraz rag indyjskich. Ich spokój jest dla mnie bardzo kojący. Mam takie odczucie, że w tych ragach jest miłość.

    About H.H Sant Shri Asaram ji Bapu:
    Param Pujya Sant Shri Asaramji, endearingly called ‚Bapu’, is a self realized saint from India and have been known as ‚saint of common people’. Asaram ji Bapu is the most famous saint in India having more than 20 million followers. There are more than 300 Sant Shri Asaram ji ashrams (hermitage) and more than 1500 Yog Vedanta samitis (sister organization) across the world. Pujya Bapu ji preaches the existence of One Supreme Conscious in every human being; be it Hindu, Muslim, Christian, Sikh or anyone else. Bapuji represents a Confluence of Bhakti Yoga, Gyan Yoga & Karma Yoga.
    website:
    http://www.ashram.org/
    http://www.hariomgroup.org/

  24. Marc
    Maj 24, 2015 @ 15:23:53

    Fajnie mi się tego słucha. Wszyscy ci ludzie w tym uczestniczą razem – śpiewają itp. Przyszła mi taka myśl, że świat to taka „muzyka”, gdzie można włączyć się w nią, wtedy jedna osoba wpływa na inną, ale wszystko się układa w rytm spontaniczny.

  25. Conchita
    Maj 25, 2015 @ 09:18:52

    Kocham taką „muzykę”, podoba mi się, jak rozmywa się narysowane koło wokół naszego istnienia i właśnie słychać muzykę świata i odległych sfer, czasu i przestrzeni. To jest dla mnie Pełnia.

  26. Elżbieta Laur
    Maj 28, 2015 @ 17:47:43

    Ha , u mnie hinduizm już pomału odchodzi …za to obserwuję jakiś powrót do epickości …zawsze ten klimat istniał gdzieś w tle…
    Ten utwór wywołuje u mnie jakąś tęsknotę…słucham go naprawdę głośno 🙂

  27. Elżbieta Laur
    Maj 28, 2015 @ 18:05:34

    Coś mi nie wychodzi więc podaję tytuł:
    Thomas Bergersen : „Empire of Angels”

  28. Elżbieta Laur
    Maj 31, 2015 @ 09:54:45

    Dziękuję Andrzeju , że zadziałałeś, bo właśnie o ten utwór mi chodziło. Czuję się jakbym leciała z tymi aniołami, trochę brakuje mi teraz tej dzielności…
    Kiedyś były te wcielenia…no taki sentyment mnie chwycił…

  29. SwiatDucha
    Maj 31, 2015 @ 21:51:23

    Ej, kiedyś to były czasy 🙂

    A dzisiaj? Dzisiaj są takie czasy, jakie sobie stworzymy, na jakie się zdecydujemy!

  30. Tomek
    Czer 01, 2015 @ 07:56:30

    Tak, łza się w oku kręci 🙂
    Pewnie też dlatego przechodzimy teraz „auto-korekcję” na Ziemi.
    Chyba należy wziąć tamtą energię i użyć jej do przemiany, i wejścia w nową erę Wodnika.
    Jak wiele starych rzeczy nas trzyma, jak bardzo czasami się z nimi utożsamiamy.
    To posłuchajmy raz jeszcze 🙂

  31. Elżbieta Laur
    Czer 01, 2015 @ 10:59:17

    O tak, jest jakieś przetasowanie w energiach ziemskich, bardzo intensywnie przerabiam teraz przypominanie sobie swoich „korzeni”. I taki ogromny nacisk wewnętrzny na kontakt z naturą. Czy ktoś zna siedlisko do zamieszkania ? 😉
    Przy pomocy Henryka udało się również odkryć poprzednie wcielenia , no i intuicja mówiła mi prawdę….bo najwięcej wcieleń mam w elfach wysokiego rodu, potem duchy natury, anioły, ludzie, wróżki- rusałki, smoki …dużo tego jest 🙂
    Może rzeczywiście teraz należałoby wziąć jak najwięcej z tych doświadczeń do życia na Nowej Ziemi….?

  32. Tomek
    Czer 01, 2015 @ 18:24:13

    Do zabrania jest tylko miłość, hojność, braterstwo…..
    a reszta to „podnóżek” 🙂

  33. Elżbieta Laur
    Czer 01, 2015 @ 19:45:35

    Tak naprawdę to zawsze chodzi o Świadomość 🙂

  34. Conchita
    Czer 02, 2015 @ 10:26:04

    Jest przetasowanie, załapaliśmy się na jakąś falę galaktyczną 🙂 To co było ukryte odsłania się i życie jest jeszcze bogatsze, pełniejsze.

  35. Elżbieta Laur
    Czer 02, 2015 @ 16:41:13

    No tak, z tego co wiem to Ziemia powraca na swoją własną ścieżkę ewolucyjną 🙂

  36. Conchita
    Czer 03, 2015 @ 09:40:32

    A była jakaś własna ścieżka ewolucji Ziemi? Skąd masz takie informacje?
    Z ustawienia wyszło mi, że tu Plejadiańskie wpływy mieszają się z wpływami istot nieświadomych boskich wibracji i zorientowanych na siebie, swoje interesy, które zostały stworzone przez wyższe istoty, (powiedzmy „gadzie” czy opiekunów kr. – nie badałam tego dokładnie czy to jest to samo). Są jeszcze wpływy Arkturiańskie, ale niepomiernie słabsze, bo w ustawieniu byli daleko od ludzkości, w przeciwieństwie do Plejadian i tych „czarnych”. Temat jest fascynujący, bo czy biali (wejścia) mają coś wspólnego z Plejadianami? Na roboczo wygląda, że nie bezpośrednio, Plejadianie są przytomni, a białe energie prowadzą do nieprzytomności. Ale skąd te białe wzorce? A Anioły to jeszcze coś innego czy nie…? Czy jaszczury, opiekunowie krokodyli to to samo? A co z archontami itp.? Jest co odkrywać 😉 .

  37. Elżbieta Laur
    Czer 03, 2015 @ 11:57:31

    No to polecam http://www.heliotv.pl
    Tam są audycje z serii „Rozmowy zaawansowane”.
    Wiele niejasności wyjaśnia się.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: