Human Design: My nadwrażliwcy – w praktyce


Motto

Pewnie znacie „Posłanie do nadwrażliwych” profesora Dąbrowskiego,
polskiego znawcy tematów rozwoju osobistego.

„[…]Bądźcie pozdrowieni za wasze uzdolnienia
– nigdy nie wykorzystane –
..
za to, że chcą was zmieniać, zamiast naśladować
[…]”

Biorąc pod uwagę system Human Design nadwrażliwość można łatwiej zrozumieć i wytłumaczyć.

I może nawet przestać starać się ją zmieniać.

Nadwrażliwość wg. Human Design oznacza w sposób zupełnie wymierny
niezdefiniowanie iluś centrów energetycznych.

Im więcej centrów niezdefiniowanych,
tym większa receptywność i potencjalnie – nadwrażliwość.

Jeśli nie rozumiesz tego jeszcze, nie przerażaj się, nie chodzi bowiem o jakąś głęboką wiedzę, a tylko pierwsze kroki.

Tu obrazek ogólny owych centrów
autor: Henryk [link]

Centra HD obr HenrykaCentra określone [czyli zdefiniowane] to są te pokolorowane, jest ich trzy.

Mówią o tym, że mamy je działające sami z siebie.

Centra nieokreślone [niezdefiniowane] są na obrazku przedstawione jako białe.

Mówią o tym że energii powiązanymi z tymi centrami możemy doświadczać z zewnątrz. Że jesteśmy w tych obszarach receptywni, że możemy być odbierający, sensytywni, otwarci na wpływy, a nawet naciski czy manipulacje.

A więc na powyższym obrazku centrum podstawy jest zdefiniowane, a centrum Jaźni [inaczej: serce duchowe] jest niezdefiniowane.

Własny wykres można zrobić tu: http://www.jovianarchive.com

Niezdefiniowanie, czyli otwartość

Brak zdefiniowania centrum, jego ‚otwartość’ daje to w efekcie brak osobistej mocy w tych obszarach, ale i również receptywność, a nawet, jak mówi Ra Uru Hu, wzmacnianie w tych obszarach energii pochodzących od otoczenia, od innych ludzi.

Co ciekawe więc, osoba z niezdefiniowaną jakąś czakrą może mieć więcej „przerobu” energetycznego w danej czakrze, może więcej się u niej dziać, bo będzie rozdłubywać, przemielać cudze tematy. I z tej aktywności będzie mieć nawet więcej energii niż osoba, której temat jest uruchomiony. Tyle, że osoba przyjmująca, receptywna:
a) musi być skontaktowana z tamtą osobą – w odosobnieniu tego nie dokona,
b) ten temat energetyczny zwykle nie będzie „jej”, czyli może jej samej nie dotyczyć, no chyba, że druga strona będzie właśnie jej w tym obszarze pomagać.

Ćwiczenie wg systemu Human Design:

Jeśli masz niezdefiniowane centrum i czujesz, że w tym obszarze ktoś „wchodzi ci z energiami”, to być może miały miejsce albo:

  • bezwiedne przyjmowanie tych energii
  • zastanawianie się nad nimi
  • poczucie winy, że „ja tak nie myślę”
  • poczucie powinności, że powinnam/em przyjąć ten styl myślenia, przekonań, działania
  • poczucie przytłoczenia
  • chęć obrony swoich granic, swojego terytorium

Teraz spróbuj może czegoś innego! Spróbuj, jak będziesz czuć tą cudzą energię powiedzieć sobie [i swojej Duszy] w myśli:

„To jest czyjaś energia,
ona przychodzi do mnie z zewnątrz.
Od kogoś.”

Powiedz to raz albo wiele razy, zależnie od sytuacji, intensywności energii, czasu gdy ta energia jest z tobą. Nie próbuj się bronić, albo blokować, czy też nie miej oczekiwań wobec tamtej osoby, nie oceniaj jej. Jest ona emanacją Boga więc zasługuje na szacunek. Ty również na szacunek zasługujesz i właśnie sobie taką przestrzeń tworzysz. Trwaj w wypowiadanej postawie, jak to mówią „silna/y Duchem”, ze świadomością wyznaczającą twoją postawę wobec zjawiska, które cię spotkało.

Nie tylko masz o tym wiedzieć w głowie. To mało, to by była bierność o obliczu nadchodzącej energii. Masz konkretnie te [albo podobne] słowa sobie w myślach powiedzieć [albo nawet i na głos]. I dopiero wtedy będzie to wykonaniem ćwiczenia. 

[W cięższych przypadkach – ataków energetycznych – ten prosty i delikatny sposób okaże się oczywiście za słaby. Aby wiedzieć co robić w przypadkach cięższych czytaj strony o obciążeniach duchowych]

W ten sposób uruchamiasz jedną z najpotężniejszych swoich sił, swoich zasobów – świadomość, czyli Świadome Ja, siebie. Uruchamiasz, aby sobie pomóc w konkretnej sytuacji. Niemal wszystko jest „mniejsze” na tym świecie od świadomości, wywodzi się bowiem z Ducha i stoi ponad wszelaką materią i energią. Pewnie słyszałeś/aś o eksperymentach fizyków kwantowych z efektami działania świadomości. W tym ćwiczeniu jesteś w stanie samodzielnie uruchomić decyzje dotyczące twojego świata.

Przez wiele lat zarówno uczyłem się o funkcjonowaniu czakr, jak i odczuwałem dużą nadwrażliwość. Jednakże jednego z drugim nie łączyłem, bo też i nikt tego tak nie postrzegał, nie uczył, nie wykazywał takich zależności. Ot, czakry to czakry, a że ktoś jest wrażliwy – to cecha osobnicza i tyle. Może jeszcze na regresingu zajmowałem się tym poprzez pracę nad nadmierną własną wrażliwością. Ale i tam było to traktowane raczej jako coś powiedzmy nieprawidłowego i starano się ten stan „doprowadzić do normy”.

Human Design mówi, że jeśli ktoś jest nadwrażliwy, to po prostu taki jest i już. Inaczej nie będzie. Jeśli ma ‚otwarte’, czyli ‚niezdefiniowane’ swoje czakramy, to w tych miejscach jest otwarty na czyjeś energie i będzie je nawet nie nawykowo, a naturalnie przyjmował, odbierał, brał, obrabiał, zajmował się nimi. Nawet jeśli nie chciałby za bardzo, po prostu jego system energetyczy jest tak ustawiony, że tak jest. Ra mówi, że nie ma tu nic do poprawiania, nie da się, bo jest to cecha stała.

I tak ja na przykład na dolnych czakrach mam ‚pusto’. Raz, czuję często brak ‚napędu’ na dole. Świat duchowy, intelektualny – tu jak najbardziej, działam, jestem aktywny. Ale dół?… Hmmm.. kiepskawo. Brakuje mi nie tyle ‚drygu’ do różnych spraw, co napędu. Urządzenia są, są sprawne, są wyuczone i umiejętne.
Jestem typem Projektora. A Projektora należy zaprosić do działania z zewnątrz, doceniając owe właśnie umiejętności. I gdy tak się dzieje, Dusza czuje, że oto nadszedł właściwy proces i ładnie się uruchamia. Ale jak nie ma tego zaproszenia? No to bywa kiepsko. Nazywane to czasmi jest depresją, ale Human Design tego tak nie widzi, uważa, że tak Natura dała.

I nie dotyczy to tylko – jak u mnie – czakr niskich, ale także i wysokich. Każdej z osobna. Bo każda może być zdefiniowana, albo pusta. Gdy niepodefiniowane są czakry górne, to taki człowiek sam nie uruchomi się w obszarach duchowości, czy intelektu, a czeka, aż mu ‚ktoś coś wytłumaczy’, zainspiruje. Jak sam będzie chciał – będzie próbować, ale .. poczuje brak napędu, zobaczy, że nie ma do danej działalności osobistego źródła energii.

Gdy jestem sam moja Dusza rozgląda się za kimś, z kim można by podziałać. Jest kilka osób, które mają fajne aktywności ‚niskopoziomowe’ i chętnie bym się dołączył do nich i wtedy by się to uruchomiło. Niestety, nasza kultura narzuca tu często ramy, blokady. Nie jest przygotowana na takie wytłumaczenie potrzeby zespołowego działania jakie tłumaczy Human Design.

System ogarnia też i centra energetyczne

Oczywiście, społeczeństwa od dawien dawna mają takie struktury, w których owo ‚dopełnianie energetyczne’ zachodziło i zachodzi. A są to i rodziny i zakłady pracy, szkoły, organizacje, religie, zakony, wiele jest takich miejsc.

Sęk w tym, że role w tych miejscach są mocno ustalone i – mocno zarządzane przez System ziemski [nazywany także Matrixem]. W tym rozumieniu ów System położył łapę na ludziach wykorzystując ograniczenia i zależności ludzkiego ‚projektu’, jak Human Design nazywa system energetyczny danego człowieka [właśnie to jest ten ‚Design’ z nazwy].

Jak dotąd ludziom udawało się odnajdywać w owych systemowych organizacjach i tam realizować się energetycznie w tak potrzebnych połączeniach energetycznych [dodam, że oprócz niezdefiniowanych czakr w grę wchodzą także i inne elementy ‚Designu’].

Zachodzi tu mechanizm „sumowania się definicji centrów”.
Na rysunku widać, jak wynikowy wykres zawiera w sobie definicje czakr od obu osób. Od góry są osoby, które nie mają iluś zdefiniowanych czakr, a pod spodem, wykres wynikowy [obowiązujący dla obu tych osób gdy współpracują, już ma posumowane te definicje czakr. I jest ich więcej.
W ten sposób, gdy dwie osoby się połączą w jakiejś aktywności mogą używać energii z wszystkich tych pokolorowanych centrów. Jest więcej energii do dyspozycji.

sumowanie czakrźródło: How we connect, Ra Uru Hu 2010

Tak więc w jakiejś organizacji będąc, pracując

– dostarczamy jej owoców naszej pracy

– sami możemy się uruchomić w obszarach centrów, które u nas są niezdefiniowane [i dzięki temu czuć się lepiej, przyjemniej, aktywniej, więcej energii płynie itp. ]

Jednak przebywanie i praca w organizacji to nie tylko „samo miłe”. Są także koszty, często duże. A to działanie niezgodnie z własnymi preferencjami/możliwościami [w H.D. można to nazwać: niezgodnie ze swoim projektem]. A także ktoś taki musi się zgadzać na otrzymywanie poleceń i wymagań od szefa, który może mieć bardzo nieprzyjemne w odczuciu obciążenia duchowe [symbionta, wejście, wampira energetycznego].

Jak osobiste poziomy świadomości się podnoszą, to dany człowiek nie będzie już chciał chodzić do niechcianej pracy ‚na siłę’, tylko dlatego, że trzeba.

Nie chce już poddawać w uzależnienie swój dobrostan dlatego, że ‚tam zapewnią mu dopełnienie energetyczne’. To się nie opłaca, bo jak ma w pracy dostawać po głowie tylko dlatego, że ma mieć od szefa energię na działanie? To on to cznia i idzie na swoje.

Fajnie, fajnie, ale czy na pewno może? Otóż, jeśli w danym obszarze ‚swojej działalności’ ma aktywne, zdefiniowane czakry, to może, i owszem.
Ja przykładowo, mając aktywną czakrę gardła i 3 oka, mając ileś tam jeszcze kanałów uruchomionych, jeśli mam wyrazić inspiracje intuicyjne siadam i piszę. Jedynym progiem jest próg zmęczenia rąk i oczu przy komputerze. Reszta gra jak w dobrze naoliwionym zegarku.

Ale jak ktoś te centra ma niepodefiniowane, to siądzie przy klawiaturze i zacznie się zastanawiać.. i przez godzinę napisze pół strony i wyczerpie się mu energia.

Jak ma czakry puste, otwarte na świat, to może.. sobie pomażyć że w tym obszarze ma dużą aktywność. Tak jak ja mogę sobie pomarzyć, że robię to i tamto w materii. I marzę, owszem, górnymi czakrami, gdzie mam mnóstwo energii i inspiracji. Ale z realizacją – krucho. A jak próbuję ‚się przemóc’, to wysiłek jest duży. Choćby w tak prostej sprawie jak jazda samochodem. Inni jeżdżą w tygodniu setki kilometrów, ba, tysiące, a ja i kilkadziesiąt mam kłopot.

Innym ewentualnym rozwiązaniem uruchomienia się osobiście jest wejść z kimś w spółkę i rozdzielić zadania. Ale nie zawsze jest z kim, a też i są obszary gdzie owa ‚spółka’ wcale nie tak dobrze funkcjonuje, jakbyśmy oczekiwali.

Tak więc samodzielne uruchomienie się do działalności gospodarczej, aktywności poza systemem ziemskim jest jednak trudne.

Podobnie też jest w rodzinach

Jak mamy rodzinę, to energie z centrów – czakramów się sumują w rodzinie, i w efekcie jak jedno z małżonków czegoś nie zrobi, to zrobi to drugie, albo wesprze to pierwsze.

A w czasach dzisiejszych, gdy indywidualizm święci triumfy? Co się dzieje, jak mamy kłopoty w rodzinie, rozstania?

Gdy singlostwo jest coraz bardziej typowe, jak i samotne wychowywanie dzieci?

Ano jest ciężej, bo człowiek opiera się często tylko na osobistych czakrach i to tych zdefiniowanych. A gdzie ma puchy, to ma i puchę energetycznie. I sam nie uruchomi się tak bardzo i tak fajnie nie przeżyje przyjemnych chwil jak z dziewczyną, z chłopakiem, z mężem, żoną, dziećmi itd.

Co ciekawe, współczucie dla partnera i dla jego cech osobistych też zmalało. Znam niejedną panią, rozwódkę z dzieckiem/dziećmi, która jest typem manifestującego generatora [to typ o wielu zdefiniowanych czakrach u jednej i tej samej osoby], które to panie gdzieś tam czekają na kolejnego partnera, który może by się i pojawił w ich życiu. Manifestujący Generator jest typem o dużej osobistej sile i często o totalnej szybkości działania.

A z kolei taki kandydat – adorator może przejawiać niskie poziomy radzenia sobie w życiu i ileś niepodefiniowanych czakr. Mój kolega kiedyś mi się zwierzał, że takie ‚przedsiębiorcze panie’, które ma zresztą w kręgach znajomych, to trochę go osobiście przerażają.

Sam jestem samotny, ale się zastanawiałem ciągle, dlaczego tak się czuję słaby w porównaniu z kobietami, które potencjalnie mogłyby być moimi partnerkami?

Poprawnym wzorcem jest ten, gdy matka jest mocno energetycznie związana z mężczyzną i gdy to on jest jej energetycznym partnerem. Wtedy siły partnerów [zdefiniowane centra] się dodają i małżeństwo jest istotnie silniejsze i sprawniejsze od obojga osobno.

Wtedy taki zespół może stanowić odpowienio dobre wsparcie dla dziecka. Ale nie tylko, także jest energetycznym punktem startowym, odskocznią, trampoliną dla dziecka, które może iść swoją drogą w swój świat. [Jeśli tak nie miałeś, to może w relacjach rodziców był kłopot.]

Matki, z tego, co widzę, przywiązują dużą wagę do spraw praktycznych, materialnych. Gdy ojciec się nie wyrabia, w obecnych czasach często decydują sie ‚pójść na swoje’ – zwłaszcza jest to inspirowane przez takie czy inne ‚obrażenie się’ na mężczyznę. Oznacza to powściągnięcie, odbieranie szacunku ku niemu, no i energetycznego łącza z nim.

Tu jest niebezpieczeństwo – ojcu dziecka aż tak bardzo nie zależeć może na dziecku [nie ma na początku z nim takiej więzi], a z kolei matka czuje się mocno dowartościowana, doenergetyzowana właśnie przez dziecko i istniejącą z nim łączność energetyczną! [„Bo wiesz, ja bliżej się czuje dziecka, niż tego mojego starego. Poza tym ja go nie rozumiem.. jakieś takie głupoty wygaduje, wymyśla sobie jakieś niestworzone rzeczy, zupełnie jakby nie mieszkał z nami. Jakby to, że właśnie będę kilka miesięcy temu urodziłam zupełnie go nie obchodziło.”]

Tak więc samotna matka może nie być energetycznie tak słaba, jakby się wydawało. Intelektualnie ma argumenty: „jestem sama, muszę być silna, muszę pokonać te problemy!”. A energetycznie?  Te podawane przez nią argumenty mogą sprawić, że dziecko będzie ‚zabrane’ do jej dyspozycji [‚wiesz maleństwo, musisz mi pomagać, bo mamusia jest teraz sama’], nawiązuje łącze energetyczne z dzieckiem. I w efekcie istotnie, jest silniejsza, ma łącznie zdefiniowane osobiście więcej centrów energetycznych, a więc osobiście może więcej. A ojciec jest energetycznie wykluczony, i słabszy przez to.

[Temu efektowi, temu stanowi mocno przeciwstawia się w swoich naukach S.N. Łazariew, mówiąc, że są niezdrowe. A Bert Hellinger w ustawieniach rodzin pokazuje jak wyglądają w rodzinie połączenia i więzy energetyczne.]

I znowu, efekt kuli śniegowej: patrząc z tej perspektywy ojciec dziecka, który ma już tylko swoje czakramy do dyspozycji, wygląda jeszcze słabiej. Bo istotnie, w porównaniu jest jeszcze słabszy. Co powoduje jeszcze większe przekonanie u matki, że rozstanie/rozwód był dobrą decyzją.

Aktywność w naszej cywilizacji jest rzeczą atrakcyjną. I takie panie czekają, aż przyjdzie do nich ‚ktoś silny’. Oczywiście silniejszy od ‚byłego’, który ‚jakimś dziwnym trafem ostatnio jakoś tak podupadł..’.

Ów starający się wykaże się odpowiednio wysokim poziomem aktywności. [proszę pamiętać, że ja mam 50 lat, a te panie też już do tego wieku dobijają, więc o ‚pierwszej miłości’ już dawno nie ma mowy i jeśli jest zauroczenie, to może ono także obejmować np. odpowiednią sytuację życiową, radzenie sobie w życiu, osiągnięcia, itp. A więc sprawy prawdziwie związane z osobiście zdefiniowanymi centrami energetycznymi.

No, można powiedzieć, mamy nową erę, nowe typy relacji się tworzą. Ale i sam – przy braku osobistej energii w niższych czakramach, no co ja ‚z siebie dam’, jeśli w iluś sprawach jestem noga?? [jeśli się opierać na sile pochodzącej od zdefiniowanych czakr]

Nadwrażliwość w obszarach rozwoju duchowego

Ciekawe, że ta sama zależność dotycząca otwartości i receptywności, gdy mamy niezdefiniowane centra energetyczne sprawdza się też i w aktywności duchowych.

Jeśli zależność ta jest prawdziwa, to raczej nie jest dziwne, że się pojawia w różnych miejscach.

Ja osobiście mam niskopoziomowe centra energetyczne [czakry] niepodefiniowane. I co się dzieje w obszarze duchowym? Tam gdzie inni działają aktywnie, gdzie prowadzą dajmy na to manifestacje, materializacje, terapie, tam ja, jak mam te działania podjąć – ja się sporo męczę. Nie czuję się jakoś gorszy w tych obszarach, bo znam różne techniki, terapie i umiem je zastosować.

Jednakże wydatek energetyczny jaki muszę w to włożyć jest niewspółmiernie duży, abym coś zrobił. Inni, z bardziej równomiernie rozmieszczonymi centrami energii – działają o wiele sprawniej, nie męczą się, ba, sprawia to im przyjemność. Jakby to można powiedzieć: „generator im się włączył”. Bo są to zwykle osoby typu Generatora, czyli mają zdefiniowane centrum, w którym jest tzw. energia generatora, napędzająca życie. Ja, jako Projektor, nie mam ani jednego takiego centrum.

Ba, w czasie działań duchowych na niskich poziomach pojawiają się nieprzyjemne doznania i zjawiska, które tak naprawdę mi samemu szkodzą. Oto przykład:

Nie mam zdefiniowanego centrum emocji [czakra splotu, która jeśli zdefiniowana, stanowi generator]. Skutkuje to moją otwartością na czyjeś emocje, łatwo odczuwam je i ‚biorę do siebie’. Na dzisiaj jestem w dużej części ugruntowany jakie mam swoje własne emocje, bo je dobrze spenetrowałem, zdefiniowałem, zidentyfikowałem i raczej je monitoruję. A więc jak widzisz, system emocji jest dosyć dobrze ustawiony. Ba! To nie wystarcza.

Wystarcza, abym żył, mieszkał w bliskości osób, które mają aktywne centra emocji, a moja Dusza naturalnie zaczyna ‚łykać’ ich emocje i je przeżywać, przewalać, przemielać, przypatrywać się im itp. Gdzie ma niezdefiniowane centrum, uruchamia się jakby „odkurzacz” i próbuje nawiązać relację energetyczna, szuka czyichś energii.

I mogę powiedzieć, że robi to nawet nie nawykowo, a z natury, ze swojego ‚projektu’ [Design]. Bo białe, niezdefiniowane centrum energii to nie jest wzorzec, którego mogłaby się ‚dorobić’, nabyć, podpatrzeć. Wiele lat myślałem o tym w ten sposób, że moja podświadomość ‚ma złe wzorce’ [jeszcze wtedy nie mówiłem o Duszy, a tylko o jej cząstce – podświadomości]. No i przez lata ‚próbowałem coś z tym zrobić. Z ilomaś sprawami się oczywiście dało, ale akurat w takich podstawowych sprawach jak osobista aktywność sprawach materialnych, to niespecjalnie. Brałem sprawę za bary, ale tu się nie dawało wiele uzyskać.

Tak więc jak np. starszy sąsiad z pobliskiego domu, którego znałem z widzenia, umierał, to co moja Dusza zaczęła robić? Zaczęła przeżywać to co i jego Dusza – czyli umieranie. No i tak ze trzy dni sobie przeżywała rozkładanie się niskopoziomowych ciał subtelnych. Nie muszę chyba tego mówić, że nie były to specjalnie jakieś przyjemne przeżycia, po prostu leżałem i zdychałem na łóżku.

No ale sąsiad odszedł, a ja ‚przyszedłem do siebie’.

Co ciekawe, sprawy emocji związanych ze śmiercią są Duszom znane na co dzień. To osobowości tych ludzi raczej nie chcą o tym mówić, ale ‚w sobie’ tam te przeżycia, emocje duszą, tłamszą. Bo tych emocji jest i jest dużo. A moja Dusza? Bierze, podłącza się swoją aurą Projektora, sfokusowaną na odbieranie i analizowanie, no i przeżywa te emocje.

Myślę, że osoby, które mają dużą wrażliwość i wiedzą, które centra w wykresie Human Design mają niezdefiniowane [białe na wykresie, wykres można sobie zrobić na jovianarchive.com], to tym osobom może pomóc ta wiedza, że ich czakry sobie biorą z zewnątrz energie na poziomie i z obszaru działalności danej czakry. I Dusza zaczyna przeżywać coś, co nie jest jej. Tak samo dobrze może przeżywać ‚czyjeś’ sprawy, kiedy decydujemy się na to świadomie, jak i nie. I można naprawdę złapać się [czy też złapać Duszę] na tym, że grzebie w czyichś energiach, rozprawia nad nimi, opracowuje je jak swoje.

Na szczęście już wiem, że to nie jest konieczne, aby robić to nieświadomie. I np. z tymi nieświadomymi lękami przed śmiercią moich sąsiadów, jak siadłem z Duszą i pogadałem, że to nie są sprawy moje, że mogę to oddać tym osobom, od kogo je wziąłem. A w sobie mogę przypatrywać się tym postawom, lękom, które mam podobne do tych osób, a niekoniecznie muszę aż zaciągać energie do czakr od kogoś, aby to przeżywać.

Dusza chce działać na najprostszych sposobach, na prostych, wręcz prymitywnych wzorcach, które niemal nic nie dają w rozwoju. Natomiast jeśli zatrudnię świadomość [Świadome Ja] do tych procesów, to mogę dużo zyskać. Zarówno w obszarze mojej energetyki może się poprzestawiać i popoprawiać, jak i Dusza może się nauczyć nowych sposobów przeżywania i wejść w nowe postawy.

Film

A tu ładny poglądowy film, opowiadanie ładnym i zrozumiałym językiem angielskim dotyczące tego, jak się obronić przed nadmierną wrażliwością na innych ludzi i zjawiska z zewnątrz.

Reklamy