Terapia na ciele twórczości: Tresura Matrixa

Dla osób niezorientowanych w temacie:

O ciałach i pozioimach subtelnych pisałem tu [link].
O terapiach na ciele adi pisałem tu [link].

Zacznę od spraw poziomów subtelnych.

Wiele, wiele osób sądzi, że poziom atmaniczny [idei] jest poziomem „Boskim” i już tam dalej wyżej to nie ma niemalże niczego.

Owszem, ponad poziomem atmanicznym są bardzo rzadkie, swobodne energie.. ale są.

I co ciekawe, można tam „zaglądnąć” nawet naszymi umysłami, pod warunkiem, że wiadomo jest czego szukać.

I nawet nie powiem „nawet”, ponieważ jeśli mamy Ducha, to tam zaglądamy Duchem i widzimy co jest.

Ba, nawet można mieć poruszenia na tych wysokich ciałach i to poruszenia osobiste i świadome.

Ileś osób ma tam poruszenia. Zwykle jednak są to poruszenia albo:

– nieświadome [człowiek coś robi, ale nie zdaje sobie sprawy z tego]. Dajmy na to, ktoś przekonuje się do jakiegoś prawa duchowego, nie zdając sobie sprawa, że właśnie uwierzył w prawo duchowe, bo dla niego ani to duchowe, ani też nie nazwał sobie „tego czego”. Po prostu „coś czuje”. Jest to więc poruszenie nieświadome.

– grupowe [poruszenie dotyczy całej grupy osób, i wychodzi coś w rodzaju „prawa setnej małpy” [link] Sprawy tak nabrzmiały, energie są gotowe, więc wystarczy ileś osób, albo osobników zwierzęcych, aby zapoczątkować zmianę, poruszenie w przestrzeni któregoś z wysokich poziomów – zaczyna się coś dziać, czego nie obserwowaliśmy wcześniej]

– może być to poruszenie nie samego człowieka a np. opiekuna krokodyla, którego ten człowiek ma. Takie poruszenia wyrażają się w działaniach na bardzo wysokich poziomach subtelnych. Natomiast w naszych obserwacjach moga wyglądać dosyć prozaicznie. W artykule o krokodylach [link] przytaczałem przykład, jak to alkoholik przychodzi w nocy do domu. Żona czeka z awanturą. Jednak niewiele się dzieje, żona pokornieje po minucie. Dlaczego? Ponieważ mąż [a właściwie opiekun krokodyla] przekonuje żonę z pomocą swoich energii z bardzo wysokiego ciała, z wysokiego poziomu, że „nic się nie stało”, że „przecież mąż musiał siedzieć w pracy do późna a pożyczka jest do spłacenia” itd. To nie siła argumentów przeważyła, czynnikiem przekonującym było poruszenie, które przeszło przez męża w postaci wysokich energii, którym energie żony nie były w stanie się sprzeciwić. [żona bowiem nie ma dostępu sama z siebie do tych poziomów – ani się tym nie interesuje, ani nawet nie przypuszcza, że coś takiego jest]. Ale została bardzo mocno przekonana, chociaż 15 minut wcześniej kipiała gniewem.

Można mieć poruszenia na tych wysokich ciałach i to poruszenia osobiste i świadome. I o takich działaniach piszę na tej witrynie od dość dawna.
Nie, nie jest to ani zabronione, ani żaden żandarm ze szlabanem tam nie stoi, aby blokować dostępu do wysokich poziomów..

 szlaban

Jeśli ktoś chciałby ustawić szlaban na te wyższe ciała i poziomy to na przykład są to przedstawiciele religii. Religie operują na poziomie idei, a nie chcą dać ludziom wyjść ponad siebie, ponieważ przecież jak kogoś kontrolować, kto ma osobiste aktywności na wyższych poziomach niż ten, z którego chciałaby wyjść kontrola. To nie jest możliwe. Gdy się takiego kogoś zastraszy, to można go sciągnąć do poziomu niższego względem siebie i wtedy można mu coś narzucić.

W przypadku poziomu sztywnych religii jest to tak, że sciąga się człowieka na poziom poniżej atmanicznego, czyli do poziomu buddialnego, poziomu wartości, które w tym momencie stają się wyrazem postawy idealistycznej [na poziomie atmanicznym]. Wygląda to tak, jakby ktoś został ściągnięty „z nieba na ziemię” [„nie filozofuj, zobacz, tu są sprawy do zrobienia”].

Jak mówi moja znajoma: „nie FILOZUJ”

Wtedy wibracje obniżają się w tempie podobnym do spadania skoczka spadochronowego:

I wtedy taki człowiek wyznaje wartości zgodne z odpowiednim ideałem i chowa się pod nim i jest już jak owieczka w trzodzie u pewnego bacy. I jest potulny, układny itp.

Jednak, gdy nie poddamy się przymusowi ideologicznemu, to możemy spokojnie przejść sobie na poziom anupadaka i zacząć decydować swobodnie. Jeśli ktokolwiek może nam blokować pójście tam w górę, to tylko nasza własna Dusza i jej przekonania. Niekiedy, w mniej dokładny sposób mówi się, że to „my sami sobie to blokujemy”.

„Ty sam sobie to blokujesz!!”

Ja kiedyś też byłem na celowniku takich optymistów, którzy tak mówili. Tak przypatrzyłem się sobie i widzę, że siebie nie blokuję!

A tu nadal mi kraczą nad głową: „o, blokujesz siebie”.

Na dzisiaj wiem, że to nie ja [Świadome Ja] siebie blokowałem, a moja Dusza miała blokujące przekonania. Tyle, że moi rozmówcy nie potrafili wystarczająco subtelnie odróżnić tych elementów. Przez to we mnie zrodził się przeciw nim sprzeciw i bunt. Jakby byli lekko subtelniejsi, to bym się z nimi mocno zgodził. Ale nie byli.

Możemy spokojnie przejść sobie na poziom anupadaka i zacząć decydować swobodnie. Jeśli nasza Dusza nie blokuje nas: na tyle swobodnie na ile nasze uzależnienia, uwarunkowania nam pozwalają. Możemy oczywiście sobie te uwarunkowania śledzić i kontemplować i możemy pracować nad rozpuszczaniem ich [np. z pomocą medytacji, afirmacji, dekretów itp].
I wtedy jest to praca na poziomie anupadka, rozszerzająca osobiste pole wolności i osobistych postaw i osobistych poruszeń na tym poziomie.

O tym można poczytać na stronie o terapiach na poziomie anupadaka i adi.

Ciało adi jest ciałem jeszcze większej swobody niż ciało anupadka. Bowiem na adi to nie tylko mamy swobodę ruchu, ale też decydujemy JAKA PRZESTRZEŃ stanowi dla mnie przestrzeń wolności. Bo po prostu sobie ustalam, że to i to będę traktować jako obszar gdzie mogę czuć się swobodnie. A te i te przejawy ustalam, że mają dla mnie znaczenie wolności.

Oczywiście te działania mogą być robione pod przymusem, np. mama mówi, że szczotkowanie zębów jest zdrowe, a mi nie odpowiada, ale ugnę się pod presją mamy.

Nie, można zdefiniować sobie znaczenie, przekonać swoją Duszę, że akurat taka a taka działalność jest dla mnie korzystna, i pokazać Duszy, że właśnie to ta działalność daje więcej wolności.

Można pokazać Duszy, że szczotkowanie zębów daje mi więcej zdrowia i swobody i lepsze energie i w konsekwencji radość.

Co prawda to tłumaczenie pochodzi z niższego poziomu, bo z poziomu przyczynowego: łączymy przyczyny i skutki i pokazujemy to Duszy. Ale jednak w sumie prowadzi to do tego, że Dusza stwierdza, że ona to będzie robić, bo to jej się opłaca.

I może to jest zgodne z presjami mamusi, ale to nie presje mamusi tu poskutkowały. A efekt przeniósł się poprzez osobiste poruszenie na ciele adi.

Można powiedzieć, a gdzie tam głowę tak zadzierasz, tak wysoko, to nie jest adi, tylko poruszenie na ciele przyczynowym.

OK, wiele osób nie wierzy w to, że:
a) powyżej atmanicznego coś w ogóle jest,
b) że tam można mieć osobiste poruszenia.

Jak kto chce. Ja uważam, że a) i b) są prawdziwe.

No dobra, a co z terapią na ciele twórczości?

To ciało twórczości odkryłem w medytacji z Wyższymi Jaźniami,
które mi przedstawiły owe wyższe ciała tak:

6. buddialne
7. atmaniczne
8. anupadka
9. adi
10. twórczości
11. zaistnienia
12. istnienia.

[opisy ciał subtelnych i ich funkcji są w linku na początku tekstu]

Przypominam, że Dusza ma ciała, natomiast Duch ciał nie ma i za pomocą Duszy i jej ciał przeżywa przygody, przeżycia w materii [także na poziomach 6, 7, 8, …12 też jest materia, ale bardzo rozrzedzona.

Otóż więc terapeutyzowanie jest usprawnianiem życia, oczyszczaniem się, uwalnianiem.

I taka jest metoda Tresury Matrixa, wymyślona o ile mi wiadomo przez Andrzeja Krystaszka, Manifestora [to typ z Human Design]. Obecnie propgauje tą metodę z Olegiem Pawliszcze na stronach:

Strona internetowa Tresury Matrixa [link]

Kanał na Youtube [link]

a tu Andrzej Krystaszek na filmie
od 18 minuty: tłumaczy Tresurę Matrixa [link]

Dlaczego mówię, że jest to terapia na ciele twórczości.

Jest to ciało o jedno oczko wyżej od poziomu adi.

Na poziomie ciała twórczości się nie tyle zmienia znaczenie dla nas rzeczywistych obiektów, co się te obiekty tworzy, czy roztwarza [powoduje, że się same rozkładają]. Podstawowym prawem tu działającym jest „podobne przyciąga podobne” i „mówisz i masz”.

I to robi praktyka Tresury Matrixa [skrót TM] – wykonuje poruszenia [akcje, działania] na tym poziomie.

Jest tu stosowane prawo przyciągania: „jeśli mamy jakąś energię, to ona przyciągnie więcej energii tego samego typu, tej samej jakości”.

Więc logicznym jest, żeby się pozbywać energii kłopotów, problemów,

dzwiga problemy

a umacniać się w pozytywach, przyjemnościach, zasobności.

zadowoleni

Proste.

Kłopot w tym, że ludzie nie chcą bądź nie umieją zaakceptować swoich kłopotów, lęków, problemów i.. odrzucają je. Wyrzucają za nawias własnego życia, przez co owe kłopoty idą w świat i przychodzą z większymi swoimi kolegami.

Tresura Matrixa daje na to proste rady, zawarte w trzech punktach, w tzw. Tabelce.

1. Miłość

Należy pokochać, zaakceptować swój świat. To jest mój świat, który – świadomie bądź nie – stworzyłem teraz czy przed jakimś czasem, krótszym czy dłuższym. Akceptuję go, biorę za niego odpowiedzialność. A że jesto on moim jedynym światem, to go kocham.
Jest to więc postawa zaufania [jak to mówi Desiderata „świat jest taki, jaki być powinien”]. Zaufania do Stworzenia, do Tao, do Boga.
To rodzi dużo pozytywnych odczuć już samo z siebie.

2. Odwaga.

Mimo dużej akceptacji lęki, które mieliśmy nie ucichają. Potrzeba je powrócić do macierzy, czyli do nas samych.
Jak to terapeuci mówią: celem terapii jest „wciągnięcie przez klienta jego różnorodnych projekcji wobec świata, wobec innych ludzi”. A projekcje to zrzucenie na innych odpowiedzialności. W TM to się robi przez branie odpowiedzialności za własne „przerażające nas duchy”, lęki, przyczyny kłopotów itp. Przez zaglądnięcie ku nim, w nie same.

Face fears

Bierzemy je z powrotem do siebie i mówimy: ty jesteś mój, bo kiedyś cię stworzyłem. I obecnie z pomocą Świadomego Ja następuje rozpuszczenie tego lęku. Taką moc ma świadomość.
[dokładniejsze opisy tego zjawiska są dostępne na filmach TM]

Po dokonaniu się tego procesu lęk znika, a osoba ma więcej energii, ponieważ nie zasila ona już ani samego lęku, ani też nie zasila bronienia się przed zamanifestowaniem się tego lęku w naszym życiu.

Można powiedzieć, że ten krok sam z siebie dokonuje się na poziomie adi, czyli na poziomie zmiany znaczenia, ponieważ jeśli dany kawał energii miał dla nas znaczenie „coś się złego wydarzy” i tak aktywował przestrzeń,
to po oczyszczeniu poprzez „przytulenie” działa z innym znaczeniem [nadanym przez Świadomość], czyli np. „wydarzy się coś przyjemnego, radosnego, fajnego”.

3. Wiara.

Wiara jest najprostszym stopniem, który jest możliwy do wykonania z powodu pozytywnego przejścia procesów w krokach 1. i 2.

Wierzymy, że pozostając w pozytywnym nastawieniu, w pozytywnych energiach przyciągniemy [z pomocą prawa przyciągania] do siebie tym więcej pozytywnych energii, pozytywnych wydarzeń, pozytywnych ludzi.

I co więcej, dzięki usunięciu, rozpuszczeniu lęków w kroku 2. nie mamy co do tego sprzeciwiających się mechanizmów, jakichś ukrytych wzorców, nikt nas nie atakuje, energia nie ma blokad, szlabanów. Nie zbierają się przeciw takiemu człowiekowi ani wrogowie, ani strażnicy już mu nie wspominają czegoś nieprzyjemnego. Czemu? Ponieważ te wszystkie energie, które wcześniej aktywowały te destrukcyjne procesy we Wszechświecie, które tak niepokoiły tą osobę, ponieważ te energie już tam nie działają, nie ma ich, nie zasilają tych destrukcyjnych wzorców, osób.

Świat stał się przyjemniejszy i radośniejszy. I to nie za sprawą zablokowania widzenia „zła”, nie za sprawą opancerzenia siebie czy postawienia płotów i murów.

Nie. Świat stał się przyjemniejszy i radośniejszy, ponieważ już nie ma energii, które nasycały i zasilały te kiepskie wzorce i inne elementy.

Obecnie nasza energia została przekierowana na wspieranie naszej żywotności, radości, przyjemności, zasobności.

A co dostaje energii, to wzrasta. I dodatkowo jak magnes przyciąga jeszcze więcej energii o tej samej jakości.

Radość przyciąga więcej radości.

kwiaty 1

Przyjemność przyciąga więcej przyjemności.

Zasobność przyciąga więcej zasobności.

I dzieje się to prawdziwie i bez przeszkód, ponieważ zostały one rozbrojone w punkcie 2.

Tak działa Tresura Matrixa.

Terapia na ciele twórczości.

Reklamy

15 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Lip 11, 2015 @ 11:13:35

    To by chyba znaczyło, że wszyscy, którzy pracują z afirmacjami itp. mają ciało twórczości, tak chyba nie jest? W sumie to podobne-przyciąga-podobne działa nawet na etapie atomów (no nie że plus z plusem, ale odpowiednie fale), a one nie mają chyba ciała twórczości :).

  2. Marc
    Lip 11, 2015 @ 11:19:25

    I jeszcze podzielę się pozytywną wiadomością. Niedawno tak nie wiem czemu wszedłem na jeden z tekstów o krok. i trafiłem na fragment o tym jak np. kontemplacja zasad społecznych uruchamia ciało przyczynowe. Praktycznie od razu, chwilę po tym jak przypatrzyłem się tematowi uruchomiło mi się, (podejrzewam na nim spore pogryzienie od krok. matki). Normalnie super, że się tak wyrażę, świat stał się momentalnie bardziej składny, bezpieczniejszy, rozbieganie myśli nagle spadło. Co prawda, nie jest zbyt łatwo mi się poruszać w tym obszarze. Czuję się jakbym próbował chodzić stojąc po szyję w wodzie.

  3. Elżbieta Laur
    Lip 11, 2015 @ 15:58:44

    Tutaj, w podanym kontekście „wiarę” zastąpiłabym „pewnością”.
    Jeśli tylko wierzymy, że pozostając w pozytywnych energiach przyciągamy do siebie więcej pozytywnych energii, to może się to skończyć tylko na tej wierze.
    Natomiast jeśli jest w nas pewność, to nie ma miejsca na zwątpienie. Pewność nie będzie tutaj wynikała z przejawiania się ego , lecz z czystej świadomości. Natura wiary jest taka, że zawiera już w sobie wątpliwość, dlatego stawiam na pewność która jest otwarta na to co przychodzi.

  4. SwiatDucha
    Lip 13, 2015 @ 12:41:04

    Co ciekawe, Elżbieta, to twórcy Tresury M. doszli do identycznego wniosku na temat słowa „nadzieja”

    bo mogłoby być:
    miłość, odwaga, nadzieja.

    ale zmienili na:
    miłość, odwaga, wiara.

  5. SwiatDucha
    Lip 13, 2015 @ 13:55:16

    Marc
    takie efekty zmiany przeżyć po zrozumieniu następują właśnie wtedy, gdy Świadome Ja [Jaźń, Świadoma Jaźń] wskaże, wytłumaczy swojej Duszy coś istotnego, co do czegoś Dusza czuła niezrozumienie, pomieszanie. Gdy Dusza to chwyta, to zmienia się „optyka” i już „nie można tak żyć i myśleć jak poprzednio”. Czy jest to lepiej, czy gorzej?
    Nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi, zwykle jest łatwiej, ale świat wygląda na bardziej skomplikowany. Dusza sobie radzi, ale poruszanie się w tym „nowym świecie” zwykle na początku napotyka pewne opory. Pewnie taki jest koszt zrozumienia, odejścia od nieświadomej prostoty.

    Kwestia pracy z afirmacjami i ciała twórczości jest bardzo ciekawa. Wymagałaby osobnego tekstu, aby przedstawić odpowiednio funkcjonowanie odpowiednich ciał.
    Z reguły jest tak, że nam mówią, że „czegoś nie możemy”, bo to się komuś w głowie nie mieści. A co ciekawe dotyczy to także i psychotroników, i joginów i ezoteryków, którzy wypowiadają się na temat osiągania wysokich ciał i osobistych poruszeń na nich.

    Poruszenia na bardzo wysokich ciałach dokonują dusze zbiorowe. Np. wolne wybory do sejmu w danym kraju to jest zespołowe poruszenie na poziomie anupadaka [poziom wyborów].
    Jeśli ktoś działa nie wg. tradycji, warunkowania, może np. wprowadzić sobie do jadłospisu nowe potrawy spoza kręgu kulturowego. Ale już babcia wierna tradycji takiego osobistego poruszenia na ciele anupadaka nie ma i dalej je pierogi.
    Może chcieć wnusia „sprowadzić” z wysokiego ciała przymuszając go do tych pierogów.

    Czy wszyscy pracujący z af. mają ciało twórczości?
    Zalążki każdy ma, natomiast do dojrzałości jest daleka czasmi droga.
    Co nie oznacza, że nie można dokonać osobistego poruszenia na tym ciele. Można. Zwłaszcza, jeśli się poprosi Wyższe Jaźnie czy też Opiekunów Duchowych, Aniołów, aby wsparli nas w tym ruchu.

    Jak dziecko usiłuje chwycić zabawkę z wysokiego stołu, to rodzic może mu pomóc ją wziąć.
    Jest łatwiej, i dlatego warto wchodzić w praktyki z zaangażowaniem naszych Boskich Pomocników.

    Poza tym, jak zauważyłem, czasami są sprzyjające okoliczności do tego. Np. dobry czas do uruchomienia modlitwy Huny z prośbą o coś.

    Kwestie podobne przyciąga podobne lepiej tłumaczą się w metaforach z użyciem pól plus-minus, co z użyciem naszego najzwyczajniejszego pola grawitacji.
    Oto bowiem masa idzie ku masie, „ciąży” ku niej.
    A prawo przyciągania jest jakby rozszerzeniem prawa grawitacji na różne częstotliwości wibracji.

    I masa [czy jakaś ilość energii] o jednej wibracji ciąży ku innej masie o tej samej wibracji.

    Gdy jednak wibracje są różne, to owo ciążenie nie następuje, przechodzą koło siebie obojętnie, możnaby powiedzieć, że „siebie wzajemnie nie dostrzegają, nie widzą”

  6. Elżbieta Laur
    Lip 13, 2015 @ 14:51:12

    Wiara i nadzieja, dla mnie obie zawierają się w nieświadomości.
    Ale każdy ma oczywiście prawo do swojego poglądu i niech tak będzie 🙂

  7. SwiatDucha
    Lip 13, 2015 @ 14:59:39

    Elżbieta

    oczywiście, każdy ma swoją prawdę

    mnie się wiara dobrze kojarzy, odczuwam to jakby Dusza czemuś się oddała, zawierzyła, miała ufne przekonanie do czegoś.
    Oczywiście, może być tak, że Dusza będzie wierzyć bez świadomego udziału osobowości. Wtedy mogą pojawiać się nieoczekiwane „niespodzianki”.

    Ale nie jest to obowiązkowe. Dusza tak i tak ma swoje przekonania, postawy, więc można zacząć sobie uświadamiać owe postawy Duszy.
    To jest dla mnie pierwszy krok, bo i tak „na siłę” nie zmienię postaw Duszy, a rozpoznanie jest świetnym początkiem do dalszych działań.

    W T.M. krok „wiara” jest właśnie związany z ufnym powierzeniem się pozytywnym postawom z ufnością, że Pole Stwórcze dokona tego, w co Dusza wierzy.

  8. Elżbieta Laur
    Lip 13, 2015 @ 15:54:53

    No popatrz Andrzeju, jak te same słowa mogą inaczej dźwięczeć…
    Według mnie mnie ufność i wiara zupełnie co innego znaczą .
    Ufność odczuwam z centrum serca, nie ma w niej wątpliwości. Wiara idzie z umysłu, tu jest wiele niepewności. Dlatego nie równałabym wiary z ufnością.
    Pole Stwórcze nie musi dokonywać tego w co Dusza wierzy, wręcz przeciwnie dokona tego co będzie odpowiednie aby się stało. I tutaj ufność w taką kolej rzeczy jest dla mnie właściwsza, niż wiara , że akurat to czy tamto się spełni .

  9. SwiatDucha
    Lip 14, 2015 @ 21:05:18

    Elżbieta, ja już się chyba zdążyłem przyzwyczaić, że tak to jest ze słowami.
    Po prostu przypisujemy je do innych stanów przeżyciowych.

    I chyba dlatego ludzie tak czasami mocno sprzeczają się o słowa – mają pod nimi co innego ustawione i nie umieją się porozumieć, dogadać. A tak na szybko to wygląda jakby między nimi były duże różnice. Na to wskazują różnice w słowach
    Po szczegółowym zbadaniu okazuje się, że te różnice nie są aż tak duże. Jak się opowie, co czuję w znaczeniu tego i tego słowa, to już powoli można zauważać zbieżności.

    Ufność istotnie jest chyba lepszym słowem na określenie takiej otwartości Duszy, zamiast „wiara”.
    Ja to tak interpretuję, że osobiście dosyć mocno akcentuję zawartość treściową „wiary”, co się pod nią kryje, jaka treść. Jako facet lubię wiedzieć komu i na jakich warunkach się oddaję. Oczywiście to jakby trochę obciąża samo oddanie, dodaje warunkowanie.

    A w ufności nie ma zawartości słownej, w wierze zwykle jest.

  10. Marc
    Lip 14, 2015 @ 23:39:59

    Dzięki za długą odpowiedź. Co do wiary miałem podobne odczucia, co Elżbieta. Mi się podoba wyjaśnienie, które było w jednym z filmów o mistyce Słowian. Wg. tego czcili oni Ra – pierwotne światło, mądrość itd. istniejące poza czasem i przestrzenią. Wiera – to było WieRa, że ktoś wiedział – znał Ra. I to była wiedza, zrozumienie. Wg. tego dzisiejsze słowo wiara jest przekręcone i taka wiara może jeśli dobrze zrozumiałem wynikać z zarozumialstwa (piszę ogólnie, a dużo właśnie było o zarozumialstwie – „samoznaniu” po rosyjsku vs zdrowomyślenie – oparte na wiedzy przodków, mądrych ludzi i własnych doświadczeniach). W ogóle bardzo dużo było właśnie o dawnych słowach i runach, w których ma kryć się prawdziwe zrozumienie świata. Słowach, które dzisiaj są nierozumiane, albo zapomniane. Np. Radość – dość (dosyć Ra). Słowo (nie pamiętam jakie, rosyjskie) określające miłość składało się z trzech części, które opisywały trzy poziomy (nie wiem czy ściśle to podaję, dawno oglądałem) – fizyczny, emocjonalny i boski. A wyjaśniali np. jak angielskie słowo love obejmuje tylko dwa pierwsze poziomy i dlatego ludzie myślący na tym poziomie mają tyle romantycznych galimatiasów. Seria filmów się nazywała Gry Bogów. Kiedyś o tym pisałem, ale co tam, przypomnę. Długie to, chyba z 10 godzin w sumie, ale myślę, że warto.

  11. SwiatDucha
    Lip 15, 2015 @ 10:37:21

    Dzięki, Marc!
    Ja bardzo lubię grzebanie się w znaczeniach słów, także znaczeniach źródłowych i znaczeniach rdzeni.

    Kiedyś trafiłem na taki rosyjski filmik na YT, w którym było wyjaśniane znaczenie poszczególnych rosyjskich słów i to głębokie znaczenie. Niestety nie zapisałem adresu, a bym chętnie wrócił do niego.

  12. Marc
    Lip 15, 2015 @ 14:36:00

    No właśnie, to o czym piszę to też z rosyjskich filmów na YT.

  13. SwiatDucha
    Lip 17, 2015 @ 21:30:50

    a możesz podać jakieś linki do tych filmów?

  14. Marc
    Lip 18, 2015 @ 00:17:11

    Jasne. To pierwszy z serii:

    Warto zacząć od początku.

  15. ananda777
    Wrz 11, 2015 @ 16:24:42

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: