Byłem ostatnio na ustawieniach

Ostatnio były ustawienia we Wrocławiu, które prowadziła Ewa z Torunia.

[tu nie chodzi o p. Cyzman-Bany, doskonałą ustawiającą]

W czasie warsztatu na którym byłem było kilkanaście ustawień w ciągu dwóch dni, niemal wszystkie osoby uczestniczące miały swoje ustawienia. Takie ustawienie dotyczy jakiejś ważnej życiowej sprawy, z którą ta osoba przychodzi. Na początek jest krótka rozmowa, o temacie pracy. Potem wybiera się reprezentantów osób lub tematów, wartości które pojawiają się w konkretnie tej ważnej życiowej sprawie. Jedno ustawienie trwa przeciętnie 20-30 minut. Dla jednej osoby niekiedy było robione i więcej niż jedno, jeśli była taka potrzeba.

To nie są zwykłe ustawienia Hellingerowskie pod tym względem, że podkreślana jest waga osobistych przekonań, postaw danej osoby. Nawet ponad to, co dla nas ustala karma rodzinna czy też osobista. U Hellingera mocniej jest podkreślany wpływ rodziny, przodków, a – jakby zaniedbywane – są nasze własne siły, które tworzą nam tą sytuację, przez które ją kreujemy.

Jeśli my sami jesteśmy kowalami naszego losu, to program tego, co się nam zdarza, przechowujemy w naszych postawach wewnętrznych. I ustawienia u Ewy mają na celu wskazanie istotności tej przemiany wewnętrznej. A energie działające w polu ustawienia same mocno wspomagają pozytywną zmianę w człowieku, w jego Duszy.

Ewa Cyzman Bany mówi, że najpotężniejszym narzędziem transformacji jest zmiana wewnętrznej postawy człowieka.

I na tym oparte są ustawienia. Nie, że „ustawimy dziadków”, a że uświadomimy sobie co tam w nas samych jest/było wobec tych dziadków i dlaczego to mogło NAM szkodzić.

Ego główny próg rozwojowy

Osobowość i jej okręt flagowy ego to to, z czym się na co dzień spotykamy, czym żyjemy, co wykorzystujemy w relacjach. Te postawy, które składają się na ego są na tyle dla nas typowe, że stają się automatyczne. Jakże by tak silne wzorce nie miały tworzyć „naszego świata”? Wręcz są do tego przeznaczone, aby go tworzyły. Aby przystosowywały nas do środowiska.

Z ustawień wygląda, że ego oprócz funkcji przystosowania do życia może napsuć mocno człowiekowi losu. Bowiem w nim zawarte są postawy, które mogą programować nam niepomyślne wydarzenia w życiu.

Łazariew mówi, że jeśli ktoś „przegnie”, albo będąc zbyt bezwzględny [postawa zbytnio yang], albo będąc ofiarą życiową [postawa zbytnio yin], spotka się z kłopotami „leczącymi” zachowaniami od Wszechświata.

To raczej zrozumiałe, że jeśli ktoś uważa, że świat należy do niego [zbyt yang] i nie liczy się z ludźmi i realiami, dostanie bęcki od losu.

Jednakże zwłaszcza w Polsce ludzie uważają, iż bycie „ofiarą” [yin] jest postawą uważaną za niewinną.., ba, niemalże za chwalebną. „Przecież on/a tak cierpi..” Trzeba się nad nim ulitować, trzeba mu współczuć. Trudno, niemal bardzo trudno zauważyć tam osobiste zaangażowanie w podtrzymywanie własnej trudnej sytuacji. Ale coś takiego, oprócz realnych kłopotów, też istnieje.

A ofiarą można byćżnych spraw: losu, okoliczności, rodziców, czyjejś działalności.

W przypadku wynoszenia się typu yang sprawa jest prosta. Gnojek, pije i bije, cham, trzeba ukrócić mu jego zachowania. Zwykle uzależnienia efektywnie to czynią, degradując takiego człowieka. A z niego po latach pozostaje wrak. Tak jak Łazariew wskazuje nie jest już w stanie ludziom krwi psuć.

W przypadku osoby ofiary już to nie jest tak jednoznaczne. No jak postawa zbytnio yin może być wynoszeniem się?


Otó
ż może. Jest to postawa bez pokory wobec okoliczności, wobec ludzi, którzy nam zostali dani na naszej ścieżce.

Np. ktoś może czuć się ofiarą swoich rodziców i wynosić się ponad nich oskarżając ich, pielęgnując do nich niechęć. Czuje się tak bardzo pokrzywdzony!

To zrozumiałe, że przy przykrych, niszczących zachowaniach rodzica trudno dziecku żyć szczęśliwie. Czy czasami w ogóle przeżyć w zdrowiu psychicznym. W dzieciństwie dziecko mocno nasiąka atmosferą domu, uczy się z zachowań rodziców, mocno reaguje na nie. I efektem życia w takim domu może być przekonanie o byciu ofiarą ludzi, losu, życia.

Jednak trzymając się jedynie poziomu osobowości [jak to często robią psycholodzy] nie sposób tu doszukać się przyczyn i .. sytuacja wydaje się istotnie zawiniona przez rodziców.

Hellinger zrobił tu wyłom: mówi, iż jednak w systemie rodzinnym można się doszukiwać przyczyn, a dziecko może wcale takie bez winy nie jest.

Łazariew mówi więcej: rodzice mogą być wykonawcami „leczenia Duszy” dziecka, poniżając je, poniżając wywyższanie się, głównie pychę. Bo i dziecko może mieć programy niechęci, czy wręcz niszczenia otoczenia. Dziecko, mimo iż wydaje się niewinne, także może przynosić ze sobą negatywne postawy wobec otoczenia. Czy podstawówki nie są miejscem wyśmiewania, poniżania jednych dzieci przez drugie? Czyż gimnazja nie są miejscem intensywnej przemocy rówieśniczej?

A Wszechświat na to reaguje.

Te wszystkie wglądy są rozważane w ustawieniach Ewy, ale nie tylko, bo dochodzi do tego jeszcze dosyć częsta możliwość przechodzenia karmy osobistej z poprzedniego wcielenia na obecne. I to też w ustawieniach jest ustawiane, gra w nich i jest oczyszczane z pomocą tego, co proponuje ustawiająca.

Co jest potrzebne na ustawieniu?

Aby skorzystać z tego typu terapii ustawieniowej potrzeba, jak się domyślacie, upuścić trochę [albo sporo] emocji, które powstały w przykrych okolicznościch życia. Oczywiście, wszyscy przeżywamy mniejsze lub większe emocje, ale zwykle ogarniamy je świadomością.
Na ustawieniu potrzeba stanąć w spokoju, medytacyjnie dostroić się do pola, które przychodzi, posuwać się wraz ze zmianami, które przychodzą. [chociaż nawet i na bieżąco ustawiająca była w stanie sporo upuścić emocji danej osoby, np. z użyciem bicia w poduszkę].

Potrzeba złapać trochę postawy dorosłego, który już nie jest dzieckiem i wie, że sam, przynajmniej trochę kieruje swoim życiem i nie chce oskarżać, a chce brać los w swoje ręce. Wiemy, że w możemy wybrać co powiedzieć, jak się odnosić do kogoś, że możemy poddać w wątpliwość jakieś przekonanie – to jest w granicach naszych decyzji. Można nazwać to przytomnością, zdolnością do dokonywania wyborów na bieżąco. I to wystarcza.

No i potrzeba gotowości do zastanowienia się, do refleksji, do przyjęcia, że może jednak oprócz tego, co dotychczas widzę jako przyczyny w danej sytuacji istnieją jeszcze jakieś nieznane mi dotąd elementy, które grają istotne role.

W tym przypadku oczywiście światopogląd naukowy, blokowanie się na niewidzialne zjawiska, emocje, energie robi mocno danej osobie krecią robotę. Bowiem można dzięki takiemu światopoglądowi tak się zabetonować na pozycji „ja już wiem” i „ja mam rację bo przecież widzę, co się dzieje”, że sytuacja jest nie do ruszenia. Na ustawienia warto przychodzić jako do miejsca osobistych odkryć. Z postawą, że dowiem się, zobaczę coś, czego może jeszcze nie widziałem. I to może zmienić moje życie. A o to przecież chodzi.

Ustawienia, jako że pokazują konkretne osoby w polu z pomocą fizycznie obecnych reprezentantów bardzo pomagają w uruchomieniu refleksji. Niekiedy sytuacje były mocno widoczne i nie trzeba było wielkiego rozumu, aby zrozumieć, gdzie i która Dusza co chciała. Jest to świetna metoda, bo na żywo, na gorąco dzieją się konkretne rzeczy, a my to przeżywamy i mamy praktyczne doświadczenia.

Poza tym trzeba wspomnieć o jasnowidzących umiejętnościach ustawiającej, które się nie raz przydawały. A też i uczestnicy się dokładali z opowiadaniem o własnych wglądach, które im przychodziły podczas ustawienia i które się przysłużyły do rozwiązania sytuacji. Generalnie bardzo mało ustawień skończyło się bez rozwiązania, bez transformacji. Większość osób uczestniczących była zadowolona, że zobaczyła i przeżyła coś, co zmieniło ich punkt widzenia, ich odczucia, rozszerzyło postrzeganie o nowe, nie brane dotychczas pod uwagę elementy, pola, przestrzenie.

Poprzednie wcielenia

Często ludzie pytają: co takie małe niemowlę zawiniło, że tak źle mu się dzieje? W ustawieniach Ewy to by wyszło, iż owo niemowlę mogło być jakimś dajmy na to zabijaką w poprzednim wcieleniu i teraz już od kołyski ma kiepski los. Ale to można oczyszczać.

I istotnie, ileś razy w kilku ustawieniach wyszło osobom, że obecne kłopoty pochodzą im z poprzednich wcieleń. A i ich postawy są prostym przedłużeniem niekorzystnych postaw z przeszłości. Jednak widząc jak się sprawy mają z pomocą energii pola i postaw w jakich reprezentanci stali bardzo łatwo było zreflektować się i zmienić swoją postawę, co pociągało za sobą poprawę w ustawianej sytuacji.

Postawa ofiary i „moja racja”

Wróćmy jednak do postawy ego: bycia ofiarą. Okazuje się, że taka postawa jest bardzo często przyjmowana, i jakże jest atrakcyjna dla ego! Czemu? Bardzo mocno buduje przekonanie o własnej racji. O, jakże ludzie lubią mieć rację. Bardziej nawet chyba niż pieniądze, zdrowie, dobre związki. „Manie racji” jest tak dla ego atrakcyjne, że gotowe jest bardzo wiele dla tego poświęcić.

Kłopot jest taki, że razem z utrzymaniem osobistej racji, człowiek właśnie traci: a to dobre samopoczucie, a to zdrowie, a to dobry los, a to wsparcie rodziców i przodków. Ma rację, a jakże, ale jego życie może wyglądać jak stara szmata.

Racja” jest zespołem poglądów, postaw wewnętrznych, osobistych, który tworzy własny świat takiej osoby. I im silniejsza „racja”, tym większy i silniejszy jest ów balon balon ego. W przypadku niektórych osób nie sposób mu/jej czegokolwiek powiedzieć, wskazać, bo.. przecież on/a ma rację. I do tego dołącza się brak refleksyjności.

Tak bardzo może człowiek bać się, bronić się przed odczuciem dyskomfortu różnego pochodzenia. Za „racją” stoi dyskomfort, żal, szkoda, ból, bolesne przeżycie, którego on/a nie chce za nic dotknąć. A postaw zbudowanych na bazie tej przykrości nie chce za skarby ruszyć.

Tu niestety w kilku przypadkach spotkaliśmy się z brakiem gotowości do refleksji. Z zupełnie konkretnym zablokowaniem. Z czymś, co Hellingerowcy nazywają „brakiem pokory” a sam Bert Helliner odmawia pracy z osobami posiadającymi taką postawę.

Otóż widać było, że ktoś przychodził na ustawienie z przygotowanym rozwiązaniem, bo on/a już wie, co jest i jak jest. I kto szkodzi w tym przypadku i gdzie tkwi przyczyna jego/jej kłopotu, kto zawinił. Ciekawym trafem w żadnym z takich momentów taka osoba nie wskazywała na siebie, a na kogoś ze swojego otoczenia.

Oh, w takim przypadku, co można z takim kimś zrobić, jak on/a „już wie”? Nawet prowadząca jak ustawiała taką osobę, to widzieliśmy silną wewnętrzną blokadę, próby „trzymania gardy”, utrzymywania dobrego własnego wizerunku, podczas gdy widać było gołym okiem, jak ta osoba ma ogromną niezgodę, ogromną wściekłość. Ale własnego braku akceptacji wobec ludzi, braku miłości, gniewu dziwnym trafem ta osoba nie uznawała za coś szkodliwego, co może się przyczyniać do kłopotów w życiu. Nie postrzegała tego jako coś, co może być wręcz źródłem problemów, mimo, iż jawnie słowami miała sugerowane, że tak właśnie jest i sama sobie przez to szkodzi. [bo Wszechświat blokuje osoby z takimi postawami].

Niekiedy cała sala przeżywała przykre energie, gdy taka osoba trwała we własnym oporze. Mnie raz tak było trudno oddychać, że musiałem na siłę brać kolejne oddechy, a na piersiach czułem kamień. I nie byłem odosobniony w takich odczuciach. A osoba stała na środku i odmawiała wyrażenia głośno swojego niezadowolenia, chociaż aż w niej kipiało.

Już ekstremalnym przykładem „posiadania racji” jest choroba psychiczna, dajmy na to schizofrenia. Taka osoba jest tak mocno upewniona w swoich przekonaniach [często „grzecznych”, „milutkich”, „prawidłowych”], że gotowa jest wykonywać totalnie odrealnione działania, które zupełnie nie mają potwierdzenia w realu. Transuje, w kółko wracając do swojego ustalonego wzorca.

Aby tylko nie ruszyć swojego rdzennego przekonania. Niestety, u podstaw takich mocno zaburzonych przekonań mogą stać jakieś totalnie chore przeżycia, np. wykorzystanie seksualne w dzieciństwie. Wtedy potrzeba takiej osobie raczej chyba osobistych sesji regresingowych i pracy z dochodzeniem do podstaw takich zachowań.

No dobrze, cóż więc zrobić? Czy przełamywać ego „na żywca”? Czy wkładać w oko człowiekowi palec?

O, Wszechświat wkłada taki palec w oko nie raz w życiu, jest w tym sporo bezwzględny. Wszechświat, często w formie innych ludzi pokazuje naszemu „posiadaczowi racji”, że jego zachowanie nie sprawdza się.

I teraz w ustawieniach można przyjrzeć się, do czego prowadzi konkretna postawa, utrzymywana przez ego, przez wewnętrzne przekonanie, że „tak, ja mam rację, że tak postępuję”.

Przykładowo, ustawialiśmy poglądowo

prawo przyciągania

Z jednej strony stanął reprezentant osoby z postawami przyjaznymi dla świata i ludzi, wychwalającymi dzień, który właśnie przyszedł. Radosny i życzliwy do ludzi. Bez względu na to, że może ta osoba przeżywać cięższe chwile, jak wielu z nas.

Z drugiej strony stanął reprezentant osoby mającej nieprzyjazne postawy wobec otoczenia, posiadającej silne przekonania o swojej racji, o byciu poszkodowaną, oszukaną i wykorzystaną.

I teraz, poproszono następnych reprezentantów, którzy mieli odgrywać sobą następujące okoliczności:

  • powodzenie w związkach

  • powodzenie w pracy

  • powodzenie finansowe

  • kłopoty i uciążliwości

  • trudności w relacjach

Mieli oni stanąć tam w polu, gdzie ich ciągnie.

Co było do przewidzenia, pozytywne okoliczności skupiły się wobec pozytywnie nastawionej, niewynoszącej się osoby, a niekorzystne wokoło osoby pielęgnującej osobiste racje ego. Do tego trzeba powiedzieć, że nikt nie powiedział ani słowa, ani słowa zachęty bądź zniechęcenia. Energie same pociągnęły reprezentantów.

Refleksja na bieżąco

Widząc takie „cuda” w ustawieniu można na bieżąco sobie podsumować co mi się osobiście opłaca? Co wywołuje moja postawa?

Podobnym króciótkim ustawieniem była poglądówka jak to kobieta może nieświadomie odpychać ewentualnego partnera jedynie przyjmując postawę ujmowaną w słowach. W słowach pozbawionych pokory.

Zobaczę, czy X jest warty zainteresowania, czy jest to kolejny koleś, jak inni?”- tak mówiła reprezentantka w stronę osoby ustawionej jako ów pan X. Z każdym wypowiedzeniem słów przez panią, Iksa odpychało od pani w sposób znaczący. X czuł poniżenie z jej strony aż do pogardy. Można było zobaczyć wynoszenie się i brak pokory w akcji.

Za chwilę pani została poinstruowana, aby mówić: „Chciałabym spędzić z mężczyzną szczęśliwe i pełne miłości życie, być może to X będzie tym wspaniałym mężczyzną w moim życiu?” W tym przypadku reprezentant Iksa z każdym wypowiedzeniem tych słów czuł silniejsze przyciąganie do mówiącej te słowa wyrażające pragnienie miłości i docenienie mężczyzny. Skończyło się na wzajemnym serdecznym uścisku.

Podsumowując

Dwa dni działań i aktywności, widać było, jak ludzie byli na koniec pomęczeni. Jedak miałem zarówno pierwszego dnia, jak i drugiego odczucie, że przez coś przeszedłem, że przeszedłem przez coś ważnego dla mojej Duszy. Że poznałem coś pod zasłoną, która zwykle przykrywa przyczyny wydarzeń.

Zestawienie iluś podejść w jednym zespole: ustawienia Hellingera, świadomość karmy wielowcieleniowej, wglądy Łazariewowskie i skupienie na leczącej funkcji miłości i uwalniającej sile Boga zdaje się być jedną z najsilniejszych i najbardziej kompletnych technik pracy ze sprawami psychiki i Ducha człowieka.

Niekiedy na te ustawienia przychodzą osoby, które nie mają na bilet tramwajowy i idą z dworca piechotą. Na szczęście mogą w nich uczestniczyć. Ciekawe, są pokorni wobec tego, bardzo wdzięczni za to co otrzymują. Pokora tu oznacza docenienie procesu, który ma miejsce, docenienie pracy prowadzącej, docenienie służenia współuczestników, którzy aktywnie angażują się w czyjś proces.

Tak było w przypadku pewnej osoby zajmującej się rzemiosłem artystycznym, która we wdzięczności dla prowadzącej przyniosła dla niej piękne rzeczy, które sama zrobiła.

Warto też podkreślić, że sama osoba Ewy, która ustawiała, gra tu dużą rolę. Wiadomo jest, że odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu jest zdolna wiele zdziałać. I tu widziałem zdecydowanie i wiele świadomości rozróżniającej, plus długotrwałe, dobre kierowanie. Najpewniej można powiedzieć, że Opiekunowie Duchowi, Pole opiekowało się nami i prowadzącą. Ileś razy odwoływaliśmy się w modlitwach do Boga, aniołów. Razem ustawienia zrobiły na mnie wrażenie kompletnych i domkniętych. Niełatwych, ale transformujących, jak życie.

A to, że niemal wszyscy uczestnicy aktywnie współdziałali w wielu, wielu ustawieniach, służąc sobie wzajemnie uruchomiło miłe relacje i znajomości między nami.

jakby ktoś chciał kontakt z Ewą:

Advertisements

12 komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    List 12, 2015 @ 12:03:38

    Wielkie dzięki za ten tekst.

  2. Kasia
    List 12, 2015 @ 17:44:26

    Bardzo dziękuję Andrzeju, że tworzysz tę przestrzeń dla nas wszystkich, i że dzięki Tobie poznałam Ewę. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. SwiatDucha
    List 13, 2015 @ 09:56:53

    Miło mi Kasiu, to nam wszystkim daje impulsy rozwojowe.

  4. Michal
    List 19, 2015 @ 19:24:48

    Andrzeju dziękuję za wiedzę duchową, którą przekazujesz, Ja także u Ciebie na stronie dowiedziałem się o Ewie i oczywiście byłem na ustawieniach,

  5. Podróznik
    List 23, 2015 @ 01:23:08

    Fajnie, też się zastanawiam nad ustawieniami, na pewno w przyszłości skorzystam. 🙂 Widzę, że Pani Ewa bardzo dobrze to robi. 🙂

    Poza tym, ile zapłaciłeś za ustawienia jeśli możesz powiedzieć?

    Tak zbaczając z tematu, to co piszesz na swojej stronie o krokodylach i wejściach w 100% zgadza się z rzeczywistością. 🙂 Czytając Twoje artykuły, już wszystko składa mi się w całość, dlaczego ludzie tak się zachowują i dlaczego tak się czuję jak opisywałeś po spotkaniach z takimi ludźmi.

    Z czasem nauczyłam się diagnozować i usuwać obciążenia duchowe i cieszę się, że mogę pomagać innym. 🙂

  6. Podróznik
    List 23, 2015 @ 01:29:10

    Dziękuję za wszystkie artykuły jakie napisałeś na tej stronie. 🙂 Nauczyły mnie bardzo dużo i otworzyły oczy na inny świat.

    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. 🙂

  7. SwiatDucha
    List 23, 2015 @ 14:50:25

    Podróżnik,
    dzięki. to tak jest, że ludzie czytają te teksty i próbują przypasować je do codziennej rzeczywistości, to normalne. Można się w niej dopatrzeć „drugiego dna”, tego energetycznego.
    A o ustawieniach najelepiej się dowiedzieć bezpośrednio u Ewy, kontakt na FB
    [link]

  8. Podróżnik
    List 23, 2015 @ 17:10:22

    Andrzeju nie o to chodzi, że ja przypasowuje, tylko to autentycznie czuję. Taka to różnica. 🙂 Ty po prostu to nazwałes po imieniu.

  9. Podróżnik
    List 23, 2015 @ 17:53:24

    Świat ducha
    „to tak jest, że ludzie czytają te teksty i próbują przypasować je do codziennej rzeczywistości, to normalne”

    Jeszcze jedno, dlaczego mnie oceniasz, jeśli mnie nie znasz i porównujesz z innymi ludźmi? Każdy jest inny i są ludzie, którzy mają takie zdolności. To nie są moje wymysly, że je mam, tylko jest to potwierdzone przez ludzi zajmujących się uzdrawianiem duchowym.

    Nie piszę tego z pretensjami, ani chęcią wywyzszenia się. Proszę tego nie brać do siebie. 🙂 Nie chce Cię urazić, bo to nie jest moim celem. Po prostu chce zwrócić na to uwagę, żeby nie oceniać pochopnie ludzi. Sam piszesz, że nie można oceniać, to dlaczego to robisz?

  10. SwiatDucha
    List 24, 2015 @ 16:59:27

    Gdzie ja tak cię oceniam, Podróżnik?
    Wskaż mi w wiadomości z 23.11.2015 o 14:50
    ten oceniający kawałek, konkretnie poproszę.

    Fajne, jak napisałem jedno zdanie to masz od razu sporo pomysłów jak ja osądzam, oskarżam, poniżam, itd.
    No ciekawe, ja chciałem wskazać na mechanizm, który jest obecny u ludzi, którzy czytają teksty w internecie, które to teksty w nietypowy sposób pokazują rzeczywistość. No i biorą taki tekst czytają i patrzą, czy im się to zgadza z ich pojmowaniem świata. I jak się zgadza, to ustalają, że tekst jest ok. A jak się nie zgadza tekst ze światem, to mówią: „a, kiepski” i idą gdzie indziej.
    To prosty mechanizm weryfikacji tekstów. I zresztą słuszny w dużej części.

    Natomiast co u Podróżnika jest?
    „Dlaczego mnie oceniasz?
    Nie znasz mnie!”

    No nie znam ciebie ale i ty chyba jednak nie przeniknęłaś moich intencji wyrażonych w tych dwóch zdaniach komentarza. Coś ci jakieś emocje się uruchomiły. Ale wątpię, żeby to były emocje wobec mnie samego.

    I znowu będę uogólniał. [tak, tak, uogólniam i generalizuję często. A dlaczego? Ponieważ przez to wychwytywać można ogólniejsze zależności, które rządzą wieloma, wieloma osobami. Ten i ów może się obrazić się –„o, coś o mnie ten pan wnioskuje”. Moje prawo do myślenia jest takie, że mogę myśleć o innych, o tym, co robią i na jakich zasadach. I większość tych tekstów pochodzi z takich przemyśleń.]

  11. Podróżnik
    List 25, 2015 @ 14:00:55

    Świat Ducha

    Myślałam, że masz na myśli i mnie pisząc te słowa: „to tak jest, że ludzie czytają te teksty i próbują przypasować je do codziennej rzeczywistości, to normalne”

    Dlatego tak zareagowałam. Widzę, że za bardzo wzięłam je do siebie. 🙂

    Nie oskarżałam Cię, tylko chciałam zwrócić na te zgeneralizowanie uwagę.

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia. 🙂

  12. Elżbieta Laur
    List 25, 2015 @ 19:02:15

    „to tak jest, że ludzie czytają te teksty i próbują przypasować je do codziennej rzeczywistości, to normalne”
    Hmm…
    Czytam te słowa i odczuwam, że jest w nich ciepło i serdeczność. No bo przecież o to własnie chodzi, żeby czytający te teksty wszedł głęboko w siebie i swoje życie. Aby zatrzymał się i spojrzał czy to co napisane nie pokrywa się czasami z jego własną rzeczywistością. Osobiście zawsze tak robię.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: