Zachęta do osobistego poruszenia na ciele adi


Zamieszczam w dalszej części tekst, który znalazłem na FB, a który jest jawną zachętą do poczynienia osobistego poruszenia na ciele adi, czyli ponad anupadaka, ponad atmanicznym [o ciałach subtelnych więcej jest tu]. 

Ten tekst zainspirował mnie do pewnego opisu.

Adi jest ciałem przypisywania znaczeń.

Dużym przykładem przypisania znaczeń jest przypisanie znaczeń znaczkom na papierze, czyli słowom. Dziecko ucząc się pisać uczy się znaczeń przypisanych przez kulturę narodu to konkretnych zestawów znaczków i kulfoników 🙂

I to przypisywanie znaczenia, propozycję zmiany przypisania znaczeń, jawnie widać w tym tekście przeze mnie dalej wstawionym. Dzięki osobistemu poruszeniu na adi, dzięki dokonaniu osobistego przypisania znaczenia faktom, przeżyciom [przypisania innego niż dotychczas przyjmowaliśmy] mamy możliwość utworzenia „swojego świata”. Bo dajmy na to, będzie to przypisanie znaczeń inne, niż to czynili nasi rodzice, niż to czyni kultura wokoło nas się rozciągająca. A to jest już realizacja z ciała o punkt wyższego – ciała tworzenia. 

Taka jest zasada – zmiana na ciele niższym, poruszenie na ciele niższym jest realizacją spływającą z ciała o jeden numerek wyższego. Zmiana na adi spłynie energiami na niższe ciała.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

„Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” jest to powszechny sposób tworzenia znaczeń sytuacji przez ludzi. W zależności od tego jaki mają interes, tak interpretują zjawisko. Trudno się dziwić.

tu przykład:

Dla pewnych postaw myślowych [na ciele mentalnym] będziemy mieć pewne określone emocje [ciało astralne] w jakichś okolicznościach. Tu mówię o postawie biernej, ot, po prostu jakaś sytacja „nam się wydarzyła” a my mamy konkretny zestaw postaw myślowych – czyli mentalnych. I z tych postaw myślowych wynika emocja.

Dajmy na to, mamy nowy samochód – myślowo uważamy, że jesteśmy jego właścicielem, myślowo mamy to zakotwiczone napisem [w kodzie mentalnym] na kawałku papieru nazywanym [mentalnie] Dowodem Rejestracyjnym, który to Dowód pan policjant mentalnie sprawdza podczas kontroli.

I teraz jak przychodzi sytuacja taka, że pada deszcz, śnieg, jest breja, to możemy, jako właściciele dobający o auto, być zaniepokojeni „deszcz mi zabrudzi lakier na karoserii, będę musiał myć auto, a ono przecież jest nowe”, zniesmaczeni, a nawet lekko wkurzeni: „co się stanie z podwoziem, jak jest na drogach tyle soli?! Czy wytrzyma ochrona przeciwkorozyjna?”. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Ale opady mogą mieć inne znaczenie.
Gdy jest inna postawa mentalna [inne przypisanie mentalne] to możemy mieć inne emocje [które spłyną jako strumień realizacji z ciała mentalnego i objawią się na ciele astralnym [ciele emocji]. Otóż, dajmy na to, mamy 80 hektarów pól uprawnych. I teraz przy dosyć suchym lecie pada ów deszcz. To jako taki rolnik, to wzbiera w nas radość, że nasze uprawy będą dobrze podlane! Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

To pokazuje zstępowanie, realizację na łączu mentalne->astralne [postawy myślowe generują emocje].

No i to, że gdzieś-tam wysoko jest umieszczone przypisanie znaczenia deszczu [ów punkt siedzenia].

Zwykłe znaczenie deszczu, czyli [deszcz brudzi lakier, deszcz podlewa rośliny] bierze się w zależności od tego kim się wydajemy być [punkt widzenia zależy od punktu siedzenia]. Od sytuacji, od kultury, z cywilizacji.

W przykładzie z deszczem mamy do czynienia z konkretnymi, niezaprzeczalnymi faktami dot. otoczenia [deszcz brudzi lakier, deszcz podlewa rośliny] i tu nie za wiele mamy do roboty, nie mamy wiele powiedzmy wolności – ot, przystajemy na to, co kultura, bieżący nasz pożytek mają do powiedzenia.

Ale przy wyborze znaczenia wydarzeń, sprawy mają się o wiele bardziej autorsko. Możemy wyjść POZA kulturę, poza cywilizację, nawet poza nasze osobiste krótkoterminowe interesy.

Propozycja w tekście poniżej jest o wiele wyższa, ponieważ ujmuje nasze osobiste możliwości przypisywania znaczenia i nasze możliwości wyboru tego znaczenia. W przypadku deszczu może to być zmiana np. z „auto będzie zabrudzone”, na „umyje jezdnie, po których będę jechać” i już emocje się zmienią. Gdy ustalimy sobie, że ten deszcz może zrobić dla nas wiele, wiele dobrego na przestrzeni dziesiątek kilometrów, to można nawet zacząć się cieszyć na myśl o długiej przejażdżce przez piękny krajobraz, odświeżony przez życiodajny deszcz!

Jak widać, czasy są na tyle zaawansowane, że już takie propozycje się pojawiają, że mówią nam – „zrób własny świat”. Czyli przyjmij odpowiednią postawę na ciele adi i nadaj odpowiednie znaczenie sprawom w swoim świecie.

Po tym wstępie, sam tekst:


Prawda jest taka, że niczemu nie jest przypisane znaczenie, poza tym, jakie ty jemu nadasz.

– Życie nie ma znaczenia – Trudno z tym się pogodzić wielu ludziom, ale to Mój najwspanialszy dla was dar. Nie nadając Życiu znaczenia, daję wam możliwość zdecydowania, co to wszystko razem i z osobna znaczy. Na podstawie swoich decyzji określisz samego siebie w stosunku do całości i poszczególnych rzeczy w życiu.

Jest to zarazem środek, za pomocą którego doświadczasz, Kim Postanawiasz Być.

W ten sposób stwarzasz siebie wciąż na nowo w Następnym Najwspanialszym Wydaniu Najwyższej Wizji Siebie.

Zatem kiedy coś ci się przydarza, nie pytaj: Dlaczego? Wybierz powód. Zdecyduj, dlaczego ci się to przydarza. Jeśli nie możesz wybrać czy zdecydować, wymyśl coś. Tak wszystko sam wymyślasz. Wymyślasz powody, dla których coś robisz albo dla których coś ci się przydarza. Na ogół nie jesteś tego świadomy. Pora teraz świadomie postanawiać i układać sobie życie!

Nie szukaj sensu życia czy znaczenia każdego poszczególnego zdarzenia, zajścia czy okoliczności. Nadaj mu znaczenie. Następnie ogłaszaj i wyrażaj, wyrażaj i doświadczaj, stawaj się i urzeczywistniaj, Kim Postanawiasz Być.

Jeśli jesteś bystrym obserwatorem, zauważysz, że przywołujesz wciąż te same sytuacje czy okoliczności, dopóki nie stworzysz siebie na nowo.

Na tym polega dążenie do mistrzostwa duchowego.

~Walsh


 Z jednej strony dowiadujemy się, że coś możemy, chociaż dotąd mysleliśmy, że nie możemy, ba, mówiono nam, że nie możemy, że nie można itd. Warto nie popadać w skrajności. Już widziałem iluś duchowych zapaleńców, którzy poszli, czy wręcz „popłynęli” za duchowym zapałem, ale ich urzeczywistnienie, czyli realizacja ideałów nie udała się. Przykładem może być bardzo duchowo oddany młody Polak, który w poszukiwaniach duchowych wyjechał do Indii i po pół roku tam umarł. I to nie jest jedyny taki przypadek. Czy nie przyjemniej by było pisać o młodym Polaku, który pojechał do Indii, pracował w aszramie, aż sam został mistrzem duchowym?

Warto poprowadzić siebie po twardym gruncie, mieć dobre oparcie w życiu dla działań duchowych. Dusza po takim tekście jak powyżej od razu rusza za inspiracją Ducha jak rączy koń! Natomiast my – jako jeździeć – wiemy, że lepiej się galopuje po ubitym gruncie, niż po grząskim gruncie nad rozlewiskiem. Stojąc na grząskim gruncie, jeśli byśmy pozwolili koniowi zacząć galopować, to hmmm.. można oczekiwać kłopotu. Więc najpierw warto sharmonizować, opanować trochę sytuację, co by odpowiadało wyjechaniu z grząskiego na twarde i.. wtedy już naprawdę można poddać się rwącej sile wierzchowca!

Taki tekst świetnie uruchamia twórczość, można powiedzieć, że nawet wskazuje na poziom ponad ciałem adi, który ja nazywam „ciałem twórczości” [ciałem tworzenia, poziomem tworzenia]. Jeśli poczułaś/eś powiew wolności wraz z tym tekstem, to są to energie z tamtego poziomu!
[niestety moje teksty nie mają zwykle aż takich wysokich energii..]

Walsh pisze o „dążeniu do mistrzostwa”, proszę jednak nie wyobrażać sobie, że od razu można wszystko zmienić we własnym życiu rozpoczynając praktykę. Że można przypisanie znaczeń wszystkiego zmienić. I że to nagle zmieni większość codziennych doświadczeń. Trzeba to robić krok po kroku, a zmiana nadejdzie i będzie trwała.

Owszem, jak pewnie odczułaś/eś – my mamy postrzeżenie energii z poziomu twórczości! Możemy poczuć tą wolność tworzenia. Natomiast ile z tego jesteśmy w stanie przenieść do niższych poziomów [czyli do naszego życia codziennego]? Zachwyt twórczością to jedno, a urzeczywistnienie twórczości – to już kolejny krok.

Dziecku nie każe się kierować dużym samochodem. Ale już małym dziecko może kierować! Potem przychodzi kierowanie rowerem. Jako nastolatek robi kurs prawa jazdy. A po kilku latach prowadzi ciężarówkę.

I tak krok za krokiem postępujemy, wzrastamy w urzeczywistnieniu.

Człowiek jest zbiornikiem energii i jako taki przyciąga do siebie energie [prawo przyciągania]. I raptowna zmiana na bardzo wielu poziomach [jakby niektórzy chcieli i bardzo nawet pragnęli] jest nie za bardzo możliwa.

O tym piszą w „Proś a będzie ci dane” p. Higs czanelujący Abrahama.

Poza tym – wysokie ciała są i ulotne i jeśli nie były dotąd używane – są po prostu słabo rozwinięte i mają mało energii. Jednak ćwiczenie czyni mistrza.

Można zmienić przypisanie znaczeń krok za krokiem. Lepiej i lepiej.

Natomiast im mamy do dyspozycji poruszenia na im wyższym ciele, tym zmiana wibracji może być łatwiejsza, a wręcz szybsza. Łatwiej jest zmienić ideę [c. atmaniczne], niż zmienić emocję [c. astralne]. Jednak, jak zmienimy ideę, to w dół ciał subtelnych pójdzie strumień zdarzeń, który zmieni także emocje.

..

Nie ma tego „wyżej”?

Wiele, wiele osób redukuje nas, blokuje, mówiąc: o, do tych wyższych wymiarów nie mamy dostępu, nie mamy tam ciał, którymi moglibyśmy operować, na których moglibyśmy mieć poruszenia. W dawnych wiekach mówiono: „o, to są poziomy boskie, niedostępne śmiertelnikom”. Spotkałem się z określeniem, że ciało atmaniczne, to ciało „boskie”. A my przecież teraz debatujemy o ciele jeszcze o 2 oczka wyżej.. czy ono w ogóle tam jest? Czy tam cokolwiek jest?

Normalnie czasami ludzie jedni drugim fundują „szklany sufit”.

A ja mówię: a figa, mamy i tam dostęp, i mamy osobiste wysokie ciała. Co prawda dostęp do tych wysokich poziomów jest często nieznany, albo blokowany przez System Ziemski [kulturę, cywilizację, wzorce rodzinne, narodowe]. A same ciała są niekiedy malutkie, mizerne, nierozwinięte, w postaci początkowej, słabiutkie. Ale są.

I nie tylko to. Niektórzy sami blokują i sobie i innym ludziom taki dostęp do wysokich ciał np. redukując zakresy poznania, np. poprzez nazywanie niemal wszystkich kłopotów niewidzialnych „astralem”.

Np. taka wypowiedź: „to jest biały astral”.

Ja rozumiem, jest łatwiej tak określać strefy „białe”, ot, wskazujemy na pewien obszar w przestrzeni niefizycznej i określamy go jednym słowem, „biały astral”.

Ale jakby się dokładniej przyjrzeć tym zjawiskom, które są określane jako „biały astral” to zobaczymy, że ów ktoś  wepchnął do jednego worka nie za czyste zjawiska z białej strony o podobnym typie obciążenia, ale zjawiska, które dzieją się na różnych ciałach. Na ciele zarówno astralnym, jak i mentalnym, jak i przyczynowym, jak i buddialnym, jak i atmanicznym, jak i anupadaka, a kto wie, czy nie wyższym także.

Przykładem takiego zmieszania jest sałatka warzywna 🙂

Już prawie nie wiadomo co jest co:

I ktoś, kto śledzi taką wypowiedź może dać się zakodować, że o, to jest astral, tamto, co widzę, czuję, to jest określone jako astral. I kropka. Wszystko w jednym.

No i przy takim zmieszaniu trudno mówić o czymś wyżej.

Często też istnieje inny rodzaj zmieszania.

Ludzie uważają, że jakość wibracji jednoznacznie równa jest poziomowi.
Czyli – jeśli mówimy o nieharmonijnych wibracjach, np. złoczynnych, degradujących, to są one „niskie”. To nie mogą one być wysokowibracyjne. Ja rozumiem, zwykle na niskich poziomach mamy do czynienia z efektami najcięższych obciążeń karmicznych. To jest prawda. ALE. To na najwyższych poziomach mamy do czynienia z PRZYCZYNAMI najcięższych obciażeń karmicznych.
[jak czytasz moje strony o obciążeniach duchowych, to skojarzysz]

„Wysokie wibracje? Wysokie ciała subtelne? Tam są tylko aniołki i Bozia, nie ma tam żadnego skalania.”

Szczebiotanie duchowe, miód, lukier i cukier.

O jak to się świetnie sprzedaje!
Jak pięknie odgradza od lęku, bo przecież jest tak super..
[i jak odgradza od osobistej pracy z nim]..

I jak blokuje rozwój świadomości..

Takie mają przekonania osoby, które nie chcą przyznać dociekaniom np. o symbiontach i ich opiekunach.

JAKBY tak było, to proste, a silne zaprzeczanie działałoby na symbionty i na efekty ich działania tak, że by leczyło. Ale.. nie leczy, czego w Polsce doświadcza setki tysięcy osób [jeśli nie więcej]. A osób, które idą w zaparte, które na siłę upierają się, że „w ich życiu nie zadziało się nic złego”, podczas gdy jednak mają problemy.. jest równie dużo.

Ale to nie moje zadanie, aby kogokolwiek do tego przekonywać. Ja tylko mówię, że wpuszczanie do jednego ogromnego wora pewnych zjawisk skutkuje niedorozwojem pojęciowym i brakiem postępu w postrzeżeniach na poziomach subtelnych. Bo jak mamy tam mamałygę, wszystko ze wszystkim, no to jak mamy coś rozpoznać, jak mamy zrozumieć co na jakim poziomie się dzieje?

Poruszenia na wysokich ciałach

Co zaś się tyczy osobistych ciał na wysokich poziomach: mogą być te ciała niewielkie, nie za dobrze rozwinięte, na początku słabe. Oczywiście, wobec dobrze zorganizowanych i mocnych ciał niskich mogą wydawać się ulotne, mało dostępne.
Ale są, i są dostępne. Posiadanie ich, ich zalążków jest dostępne każdemu, ponieważ każdy ma daną potencjalną możliwość rozwoju, ewolucji świadomości i działania na poziomach duchowych. Każdy ma potencjalną możliwość na dokonywanie osobistego poruszenia na tym poziomie.

I świadomość, że to ciało tam konkretnie jest i że coś możemy za jego pomocą uczynić, że mamy możliwość dokonania osobistego poruszenia na tym poziomie, wzmacnia to ciało.

Działanie daje wzmocnienie zarówno świadomości i osobistej siły na tym poziomie. Wiadomo: używany mięsień staje się mocniejszy.

Twórcza modlitwa

Przypomnijmy sobie przykład z początku. Zmiana postawy wobec deszczu u naszego przykładowego kierowcy będzie skutkować zmianą wibracji, do których kierowca się będzie dostrajał [na bardziej pogodne, pozytywne]. A to będzie skutkowało zmianą w manifestacjach – bo Dusza reaguje na emocje i emocje są dla niej jakby wykładnikami, wyznacznikami, planami tego, co ma się wydarzyć. Dusza jest twórcza, tworzy za pomocą planów, opartych na emocjach.

To nie „myśli są twórcze”, jakby niektórzy chcieli. To emocje są twórcze – popatrzcie się na modlitwę Huny, tam w wizualizacji uruchamia się emocjonalny obraz świata do którego dążymy. Aby owym obrazem zainspirować Duszę i aby ów obraz puścić do Wyższych Jaźni do realizacji.

Natomiast to postawa mentalna uruchamia emocje. Z poziomu mentalnego spływa potok energii na poziom emocjonalny. Z powodu takiej a nie innej postawy mentalnej pojawiają się [jak pokazaliśmy u kierowcy i rolnika] emocje.

A w modlitwie Huny? Na ciele mentalnym następuje w intelekcie konstruowanie myślowego obrazu tego, czego sobie życzymy. Dlatego jest powiedzenie „myśli są twórcze”.

Życzę wam w nowym roku przyjemnych, świadomych, wysokowibracyjnych kreacji!

Reklamy