Zew Ducha

Idelistyczna wizja

Chodzę ze znajomymi ostatnio na wykłady, na których jest przedstawiany system rozwoju duchowego pochodzący z kręgów gnozy.

Wiele by było fajnego w nim, oprócz tego, że ogólne przesłanie jest mocno pesymistyczne. Mówi się, że tylko co tysięczny człowiek o nim usłyszy, z nich co tysięczny zacznie praktykować, a z nich co tysięczny osiągnie sukces. Czyli wychodzi, że siedmioro ludzi na świecie. Jeden na miliard.

Na takie opowieści można od razu zareagować albo ambicją duchową „ja tego dokonam”, albo postawą depresyjną: „jak tak mówią, to i tak mi się nie uda”.

Oczywiście możliwa jest też trzeźwiejsza odpowiedź, że „spróbuję”. Niestety, samo opowiadanie o tak rzadkim pozytywnym efekcie MOCNO zniechęca do czegokolwiek, do jakiejkolwiek aktywności.

Czy nikt z nich nie słyszał, że pozytywne motywowanie jest zdrowsze? Nawet, jeśli mówić, że nie wszyscy zechcą z tego skorzystać, to jednak dla niektórych może być to ciekawe i wartościowe przesłanie.

Dlaczego się tak dzieje? Dlaczego ta wizja jest taka?

Bo jest idealistyczna, skrajnie idealistyczna. Omawiane jest wznoszenie się w rozwoju ponad poziom zwykłego człowieczego losu, ponad osobowość. Omawiane jest to, w jaki sposób rezygnować z różnorakich przywar i błędów [zwykłych i duchowych].

Ja może nawet rozumiem intencje twórców tego kursu. Jeśliby ów kurs obejmował także sprawy zupełnie powszednie wraz z docenianiem ich, to byłby słabszy. Jeśli oprócz duchowości dowartościowywano by sprawy bardziej przyziemne, to owe nauki nie miałyby tak wielkiego aplauzu u Duchów osób, które przychodzą na te wykłady.

Tydzień temu przyszedł pan, który w rozumny sposób próbował relatywizować owe prawdy idealistyczne, wskazywać zbyt ostre tezy, przypasowywać do realiów to, co jest mówione. Jak tak go słuchałem, to z jednej strony było to sensowne, co mówił, ale też.. zaniżało wibracje. Już po jego przemowie wydźwięk wykładu słabł, już nie wyglądał tak błyszcząco i pociągająco..

Myślę więc, że tak inspirujące i silne wibracje duchowe są do osiągnięcią właśnie za sprawą … zapomnienia o ziemskiej rzeczywistości. Przyznać trzeba, że w rozwoju duchowym o to końcowo chodzi. A odpowiednio silna motywacja duchowa dla adeptów zawsze była istotna, aby się wystarczająco dobrze zaangażować w praktyki.

Tego doświadczyło sporo osób, zwłaszcza [skorych do idealizowania] mężczyzn.
Pewnie znacie tego i owego, który gdzieś „odlatuje” albo „odleciał”, nie mając wystarczającego połączenia z ziemskością, wystarczającego uziemienia. Jednocześnie jego yang bardzo mocno jest karmione ową duchową strawą. Może aż tak bardzo, że nie chce powracać na ziemię, do żony, do rodziny..

Tylko jedna prawda

Dodatkowo ten przekaz przedstawiany jest jako jedyna wartościowa droga duchowa. Czy można wierzyć takim przekazom, takim ludziom?

Zapewne, nie tylko u nich znajduje się wartościowa ścieżka, nie tylko oni są w stanie taką pokazać. To raz.
Wytykanie „konkurencji”, że jest totalnie do niczego, wg. mnie jest skrajnie ideowe. Wynika właśnie z poziomów Ducha, który jest jednoznaczny do przesady.

W wielu ścieżkach duchowych znajdujemy obszary doskonalenia samego siebie, oczyszczania własnych błędów, słabości. Przykładowo w Regresingu mamy praktyki, które niemal nieustannie drążą Duszę w poszukiwaniu obciążeń, aby je wydać na światło dzienne świadomości tak, aby Świadome Ja mogło je zobaczyć i zdecydować, że już tego obciążenia nie chce, i aby przekonać Duszę, że nie warto dalej ciągnąć tej postawy.

Atmaniczna, idealistyczna prawda

Generalnie w każdej religii można odnaleźć ten rys „nasza jest prawda”, co jest postawą na ciele atmanicznym. Tam postawy są jednoznaczne i nie dzielone z innymi obszarami, dlatego mogą być tak „czyste” i jednoznaczne w swoim przekazie. Co jednak nie gwarantuje ani ich bezwzględnej prawdziwości, ani tego, że wyznawcy dwóch różnych atmanicznych prawd nie wezmą się za łby.

I zwykli ludzie próbują przypasować ten jednolity ten czy inny idealizm do swojego życia.
Życia, w którym mają kłopoty, rachunki do płacenia, w którym mają rodziców, którzy mimo, iż kochali, to sporo pokrzywdzili swe dzieci. Ludzie próbują przypasować te ideały do niejednoznaczności, do różnych kłopotów życiowych.

Owszem, jak ktoś idzie ścieżką skrajną, jeśli się wyrzeka życia ziemskiego, to może jako tako się przysunąć do owych ideałów.

Jednak jak się żyje zwykłym życiem, to co zrobić? Ano żyć. I szukać dobrego swojego życia. Bo [w moim przekonaniu] Bóg nie chodzi za nami aby nas sprawdzać, czy jesteśmy wierni tej czy tamtej religii.

Jeśli nasze życie w dużej części związane jest z odnajdywaniem się, z tym, żeby jakoś wyjść na prostą, to czy mamy z powodu takich nauk się oskarżać?
Najpewniej nie, bo to, co robimy jest także rozwojem, oczyszczaniem, co prawda nie takim na jakie Duch liczy.

A Duch potrafi być wielkim idealistą

Tak jak Dusza pragnie doświadczać, tak Duch chce wyrażać się i swoje idealistyczne wprowadzać w życie. Dopiero jednak człowiek widzi, na ile owe idee są prawdziwie przystające do życia.

Na każdym poziomie przeżywania mamy jakieś prawdy, co innego będzie istotne i ważne na poziomie fizycznym, trochę co innego na emocjonalnym, a zdecydowanie co innego może być ważne na buddialnym [poziomie wartości] lub ideowym [atmanicznym].

Ważne, aby się nie dać zwariować. Zew Ducha jest jak zew krwi, jak zew instynktu u zwierząt. Jest silny, jednoznaczny. Jednak jeśli pozostajemy wielowymiarowi będziemy szanować owe nasze wymiary, na których przeżywamy nasze życie.  I dlatego pozytywnym jest docenienie świata fizycznego, które obecnie wyraża się w konsumpcjonizmie.

Poziom fizyczny nie jest jedynym, ale nie należy go odrzucać. Ciało fizyczne, jak to buddyści mówią, jest cennym pojazdem, który może nas dowieźć w naszej podróży do różnych ważnych miejsc.

Dodatkowym elementem jest tu wspomnienie, że co innego liczy się, co innego bywa prawdą na wysokich poziomach, a co innego na niskich. I to, że ktoś działa tu nie oznacza, że już posiadł wszelką wiedzę i radę aby doradzać tamtym, którzy siedzą daleko od niego.

Niskie jest niewarte uwagi

Przykładowo na owych wykładach mówi się, że próby tłumaczenia sobie tego, co mamy tutaj, w czym żyjemy, są zupełnie nieprzydatne i należy się ich wystrzegać, porzucić i zająć się czymś ważniejszym: oczyszczaniem się z błędnego ego, co wzmacnia świadomość i przywraca nam więcej i więcej esencji duchowej.

Dotyczyć to może systemu Human Design, który tłumaczy sporo z energetyki osobowości i temperamentu człowieka.

Albo pochodzenia i wieku Duszy – nie ma potrzeby tłumaczyć sobie dlaczego czuję się pośród ludzi tak i tak i wcale nie za przyjemnie..

Albo może to być związane z ustawieniami rodzinnym – bo po co w ogóle się zajmować rodziną, to nie jest duchowo ważne..

Myślę, że nie ma co się oszukiwać, naszym pojazdem jest Dusza, i jak będzie ona w kiepskiej sytuacji, jak będzie miała sporo niechęci do życia, sporo nieprzepracowanych spraw, to po prostu można wejść na ścieżkę stricto duchową z błędnej motywacji.
Taką motywacją może być „duchowy bypass”. Czyli, nie poradziwszy sobie z ziemskimi sprawami można próbować je „obejść” z pomocą praktyk duchowych.

Światli buddyści mówią, że aby dobrze praktykować, warto najpierw przejść osobistą głęboką psychoterapię. I chyba mają rację.

Pozytywny akcent

Aby pozytywnie zakończyć, podaję łącze do nauk pewnego pana, Polaka, który rozważa i penetruje obszary przeżyć duchowych i ma przekonanie [i doświadczenia], że do owego działania na poziomach Ducha nie jest nam aż tak daleko!

[tu link do filmów na YT p. Kazimierza Kwietniewskiego]

Ponoć właśnie ostatnie filmy z warsztatów w Spale są ciekawe.

Może nam być bliżej do przejawów duchowych, niż byśmy myśleli. Wiele bowiem zależy od drogi, dwa punkty mogą łączyć drogi, z których jedna może być ileś razy dłuższa od drugiej. A chyba w obu można liczyć na świetne efekty, chociaż nie takie same.

Reklamy

9 Komentarzy (+add yours?)

  1. Henryk K.
    Sty 21, 2016 @ 22:13:51

    Jak próbuję patrzeć z perspektywy tych nauk to nic nie widzę, widzę ciemność 🙂 a jak patrzę ze swojej to widzę że tam jest sporo wartościowych elementów które wielu ludziom mogą być przydatne na tej drodze rozwoju widzianej „moimi oczami”.

    Dzięki za artykuł Andrzeju !!!

    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/

  2. Michał
    Sty 24, 2016 @ 17:56:08

    Ten pan Kazimierz pracuje na poziome energetyki nie wchodzi w głębsze stany i nie sięga tych poziomów o których mówi ,próbuje mówić o tym czego nie do końca rozumie , jest to praca troszkę na poziomie umysłu, którym stara się przedstawić świat duchowy

  3. Marc
    Sty 26, 2016 @ 12:25:12

    Jakiś czas temu przyszło mi do głowy, żeby na to co jest teraz („ten świat” – życie itp.) i w ogóle można na wszystko patrzeć jak na proces, a nie ustaloną rzeczywistość. Proces, który prowadzi właśnie do takieto ideału, więc nawet, jeśli w wąskim spojrzeniu ogarniającym tylko dany moment otaczająca rzeczywistość wydaje się nieidealna to już przy spojrzeniu na to jak na część procesu staje się częścią tego ideału. To tak, jak z tworzeniem się kryształów – aby np. powstał diament, musi być najpierw czarny węgiel. Z najszerszego punktu widzenia wszystko jest więc idealne, doskonałe nawet w swojej „niedoskonałości”. Takie mam przemyślenia.

  4. Marc
    Sty 26, 2016 @ 12:27:49

    Ostatnio podobne stwierdzenie słyszałem też u D. Logi.

  5. Marc
    Sty 26, 2016 @ 12:29:39

    Z drugiej strony od wczoraj boli mnie ząb. I generalnie wolałbym, żeby nie bolał 🙂

  6. Niftu
    Sty 26, 2016 @ 12:32:00

    Szczerze powiedziawszy doświadczyłem tego, jak destrukcyjne jest podążanie za idealistyczną (zintelektualizowaną) wizją duchowości. Jeśli to są porywy duszy, to są też problemy życiowe. Ślepe zapatrzenie na ideały znika, gdy człowiek podupada na zdrowiu i budzi się ze snu swoich ideałów z rozwalonym ciałem. Później ma pretensje do swojego guru, że nie przygotował go, że nie poinformował, że to zaangażowanie, które czuje, a które mogłoby góry przenosić musi zrównoważyć i stonować. To zaangażowanie, czyli chęć rozwoju mimo słabości ciała i kosztem zdrowia, kiedy nie jest kontrolowane potrafi narobić poważnych szkód. Mimo, iż jest młody, przypomina teraz starca. Jego pragnienie życia, non stop walczy z niechęcią. Coś utracił, gdy inni dopiero zaczynają, zakładają rodziny, rozpoczynają kariery. A on już skończył, bo chciał być kimś wielkim, odkrywać zagadki wszechświata i unosić się efemerycznie nad ziemią. Niestety, to też uczy pokory i faktu, że nas tam nie chcą. Świat duchowy ma swoje tajemnice i swoje hierarchie. Guru natomiast zna tylko swoją drogę i jednemu pomoże, a drugiemu zaszkodzi.
    Ja opisuję tutaj skrajny przypadek przeholowania, ale wiem, że są ludzie, którzy rozkwitają i znajdują właściwą drogę, zarabiają dobre pieniądze i prowadzą ciekawe życie rozwijając się duchowo. Tym gratuluję.

  7. Podróznik
    Sty 28, 2016 @ 00:30:24

    Byłam na warsztatach Kazika Kwitniewskiego (bo tak go nazywamy :-)) Poza tym umieszcza nagrania z warsztatów na swojej stronie www.
    Te warsztaty odmieniły moje życie. 🙂 Wystarczyło parę medytacji i człowiek od razu widzi świat inaczej. To niesamowite!

    Pozdrawiam 🙂

  8. SwiatDucha
    Sty 30, 2016 @ 21:05:59

    Podróżnik, dzięki za wpis. Cieszę się, że tobie pomogło.

  9. Wiesiek
    Lu 13, 2016 @ 09:29:40

    Ja tam cieszę się swoją drogą, tak podobnie jak tu opisałeś. Czyli teraz dwa punkty jedności, już za tydzień na warsztatach. 🙂 Taki Zew 🙂

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: