Pokłony w praktyce duchowej

Pokłony w praktyce duchowej pokazuje z obszernymi objaśnieniami
Sławomir Majda
w swoim ciekawym filmie:

 

Jest to temat bardzo dla mnie ważny i myślę, że potrzebny w rozwijaniu świadomości i w oczyszczaniu – rozmowy z Duszami i Bogiem.

Advertisements

3 komentarze (+add yours?)

  1. Michał
    Mar 05, 2016 @ 14:53:09

    Ważne aby nie kłaniać się przed własnym wyobrażeniem na temat Boga i nie stawiać tego wyobrażenia na piedestale…
    Nawet wyobrażenie Boga jako „światło”, „świetlistość” która jest niby w opozycji do „ciemności” może stać się duchowym fetyszem…
    Czy do Boga naprawdę dochodzi się poprzez jakąś „technikę”, „sposób”, „metodę” albo modlitewne słowolejstwo z zastanawianiem się czy użyło się trafnych sformułowań ? Taki Bóg to automat do którego trzeba wklepać właściwe słowo…
    Owszem słowa są ważne ale z tego szybko powstaje literalizm, a efekt użycia słów myli się z odpowiedzią Boga… Problem dodatkowy gdy jeszcze „widzi się” przepływ energii subtelnych… i choć wydaje się, że wtedy człowiek z aktywnym widzeniem jest bliżej rozumienia, a tymczasem może być zupełnie na odwrót… widzenie może stać się kolejnym zwiedzeniem… przecież ezoterycy widzą sprzeczności – różności choć każdy będzie odwoływał się do Boga…
    Łatwo wiarę w Boga zamienić na wiarę w „skuteczną metodę”,
    a Boga sprowadzić na wulgarny poziom rozumienia, w którym to Bóg ma spełniać zachcianki… jak nie zadziała Huna to może Reiki, jak nie Reiki to coś innego, a jak nie to, to może Bóg… i ten „Bóg” staje się kolejnym sposobem na coś…
    Pozdrawiam

  2. SwiatDucha
    Mar 05, 2016 @ 22:54:27

    Michał:

    mam wrażenie, że twoja wypowiedź jakby składa się z dwóch części.
    W pierwszej, krótszej podajesz wskazania. Można by powiedzieć- dobre.

    Natomiast zaraz dalej wchodzi coś, co można by nazwać postawą buntu.
    Opisujesz jak to coś może „nie pójść poprawnie”.

    Mogłoby się wydać, że należy więc nie słuchać tego filmu i nie rozważać tematu, nie stosować osobiście pokazywanych technik.

    Niby.

    Ale ja już jakiś czas nie chcę sugerować się tym, co „może ewentualnie mi się nie podobać”.
    Różne sprawy w przeszłości się osobowościom [i Duszom] nie podobały i tak w to weszły, że zaczęły to sobie uważać za prawdę, za racje, które należy utrzymywać.

    Na tym to polega, że coś wg. Dusz się wydarzyło „prawdziwego” i one ciągle to trzymają, utrzymują, bo są nierefleksyjne. I ta nierefleksyjność „chroni” karmę, nie pozwala się jej samo-rozpuścić.

    Ale gdy tylko uruchomimy świadomość, to się rozpoczyna proces samo-rozpuszczania się karmy. Byle tylko to sobie zacząć uświadamiać.

    Metody tego uwalniania są różne, ale sam mechanizm jest z Boskiej półki, gdy poprawnie uruchomiony, zawsze działa.

    ” Problem dodatkowy gdy jeszcze „widzi się” przepływ energii subtelnych… i choć wydaje się, że wtedy człowiek z aktywnym widzeniem jest bliżej rozumienia, a tymczasem może być zupełnie na odwrót… widzenie może stać się kolejnym zwiedzeniem”

    Problem za problemem.

    Ja osobiście w metodach modlitewnych widzę nie tyle problemy, co rozwikłania problemów. A jak coś „nie działa”, to jest to po prostu kolejny temat do wzięcia się za niego, kolejny temat do przetwarzania świadomością.
    Jakoś nie mam tutaj żadnego napięcia.

    Przepraszam cię, ale mnie nie interesuje żadna „wiara”, a konkretne efekty, i to efekty działania w pracy nad sobą.
    W obszarach duchowości ludziom zwykle z duchowością kojarzy się „wiara”. Jak dla mnie to jest tylko symptom niedziałania, braku aktywności osobistej. Jak zaczynamy i kontynuujemy działania oczyszczające, to bardzo wiele wierzeń się weryfikuje, a co poniektóre wiadomości ukazują się jako prawdziwe.

    I taką praktykę upatruję w metodzie S.Majdy. Jak każdy, można się do czegoś przyczepić w tym co prezentuje.
    Ale czy moim celem jest wsadzanie palca komuś w oko, czy też praca nad sobą?

  3. Michał
    Mar 06, 2016 @ 11:57:40

    Andrzej, jestem jak najbardziej za refleksyjnością, za rozważaniem,
    za rozpuszczaniem karmy, a nade wszystko za uświadamianiem
    aby właśnie nie było problemu za problemem.
    Mnie też nie interesuje żadna „wiara” z której nic nie wynika
    lub która karmi złudzenia.

    Gdzieś wcześniej pięknie napisałeś, że gdy dusza otwiera się na poziom ducha,
    to wówczas wyższa energia schodzi i wymiata brudy.
    Pisałeś też, że świadomość jest nawet czymś co jest subtelniejsze niż duch.
    A więc świadomość, uświadomienie…
    Symptom niedziałania można pomylić z symptomem otwarcia na wyższą siłę,
    a wtedy „wu wei”, poddanie – niedziałanie.
    Właśnie pokłon jest w pewnym sensie, a może i w sensie dosłownym takim zawieszeniem działania aby zadziałało „coś większego”.

    (Andrzej, chciałbym jeśli masz ochotę i czas poruszyć kilka kwestii w prywatnej korespondencji)

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: