Możesz uzyskać ciekawe efekty..

.. kiedy poprosisz Boga o coś, co nazywa się „sądem bożym”, jeśli:

  • Zajmujesz się radiestezją, wahadłami, kiedy używasz energii piramid, kamieni
  • Działasz z wyroczniami, np. Tarotem, kartami anielskimi, itp.
  • Korzystasz z energii Reiki. Czy nie ciekawi Ciebie opinia i ocena Boga do tej praktyki inicjacyjnej i JEGO zdanie temat twojego bezpieczeństwa przy jej stosowaniu, na temat karmicznych rezultatów, wpływu na Twojej DNA?
  • Masz jakiś związek z wojskiem, policją
  • Pracujesz twórczo i intensywnie na gruncie jakiejś doktryny religijnej
  • Czerpałeś korzyści majątkowe z handlu alkoholem, papierosami, seksem [w dawnych wcieleniach].

Jak to zrobić? Dowiesz się dokładnie na stronie:

MINW

[Modlitwa Inna Niż Wszystkie link]

Na tamtej stronie można pooglądać obrazki/poczytać o błędach w modlitwie, które doprowadzają do nieprawidłowego przebiegu energii i kiepskich efektów.

Już kilka razy spotkałem się z tym, że różne osoby miały takie czy inne zastrzeżenia do Sławomira Majdy. Że on jest taki a nie inny, że tak się wypowiada o tym, czy tamtym.

I miały mi niemal za złe, że wstawiam jakiś link prowadzący do jego strony. Moi drodzy! Ja nie każę wam tego pana lubić, jeśli wam się coś nie podoba, to macie do tego prawo. Jeśli tak jest, pewnie macie jakieś przyczyny do tego. Z innej strony – któż jest doskonały? A osoby, które mocno się promują także ukazują swoje cechy, które są nieoczyszczone, co niechybnie wywołuje reakcje. I mogą np. nie mieć albo tego świadomości, albo chęci, albo intencji do zmiany tego czegoś nieoczyszczonego.

A jednocześnie można spokojnie się zainspirować korzystnymi praktykami i wiedzą takiego kogoś. Wręcz możnaby powiedzieć, że „jesteśmy skazani” na to, aby naszymi nauczycielami duchowymi były osoby niedoskonałe. I w tym rozumieniu nie ma co się obrażać na kogoś, na jakiegoś nauczyciela, że coś mu brakuje [jest taka dziecięca postawa chcąca widzieć w rodzicu jedynie korzystne, dojrzałe cechy, bo jak by to by było wejść w rolę dziecka u kogoś, kto mało się nadaje do bycia rodzicem? trochę głupio..]

A jeśli ktoś z nauczycieli duchowych sam uważa siebie za doskonałego: jeśli przekonuje, że jest „czysty”, że „ma bezpośredni szeroki i swobodny przekaz”, że „odpowie na wasze pytania słowami płynącymi prosto z boskich ust”,
albo ktoś z poszukujących uważa go za doskonałego i go wielbi jak Boga, który zstąpił na Ziemię,

– to raczej to powinno nam zapalać czerwone światełko uważności.

To powszchne w Indiach zjawisko Guru może być niezrozumiane: guru nie jest doskonały sam w ludzkiej formie, ale jest przekaźnikiem doskonałej energii Boskiej, O ILE się do niej dostroi.
o ile DO NIEJ się dostroi, a nie np. do energii np. Opiekuna Krodkodyli, tak jak często jest w przypadku pewnego międzynarodowego guru, który jest świetnym organizatorem, osobą przekonującą i przyciągającą. Energia Opiekuna Kr jest tak wysoka [9 do 11 ciało subtelne], że ludzie istotnie uważają, że jest to energia boska… a nie jest to energia boska, bo jest ostra, tnie, a jak potnie ich aury to sporo energii takiej prostej, ziemskiej, ludzkiej zabiera jako haracz. Ale większość uczniów tego nie widzi, nie chce w ogóle powątpiewać, bo „jest tak wspaniale”. Z alkoholikiem, narcyzem, socjopatą też „jest tak wspaniale”, to bardzo podobne doświadczenia.

Na prezentowanej powyżej stronie jest bardzo dużo różnorakich metod, wiedzy, sposobów na oczyszczanie siebie, swojej Duszy. Są one oczywiście bardzo korzystne dla człowieka, jeśli komuś zależy na rozwoju duchowym, na dążeniu do oświecenia, do połączenia się z Bogiem [czyli jeśli uprawia Jogę]. To, co prezentuję, wydaje się być korzystne i pożyteczne, a nie zwodnicze i oszukańcze. Oczywiście, nie są to sposoby doskonałe, w iluś miejscach mam wątpliwości, a w niektórych robię inaczej, mam inną postawę. W szczegółach potrafię się doszukać jakichś elementów wartych zmiany. Ale nie zniechęca mnie to, większość mnie bardzo inspiruje i jestem wdzięczny Autorowi za podzielenie się swoim urzeczywistnieniem. Jak to Leszek Żądło mówił: jeśli dzielisz się swoim urzeczywistnieniem, to najpewniej będziesz mieć więcej tego, czym się dzielisz!! Tak więc i was zachęcam się do dzielenia się, bo to czym się dzielimy, to wzrasta.

Jeśli zaś sprawa twoich oporów wobec nauk S.M. jest napięta, można albo od razu napisać o tym list do p. S.M. albo.. uruchomić procedurę Sądu Boskiego, wyżej wymienioną, wobec niego.

Advertisements

5 komentarzy (+add yours?)

  1. deazehai
    Mar 26, 2016 @ 15:02:45

    Witaj Andrzeju. W pierwszej kolejności chciałabym Ci bardzo podziękować za wspaniałą stronę i za to, że dzielisz się z nami swoją wiedzą. Zawsze bardzo dobrze z nią rezonowałam, sądzę też, że przez ostatnie kilka lat zapoznałam się z około 80 % zawartości Twojej strony, która jest tak bogata, że potrzebowałabym chyba ludzi do pomocy, żeby zapoznać się ze wszystkim :). Można też powiedzieć, że wychowałam się na Twoich artykułach. Już dawno chciałam napisać komentarz, ale nie mogłam zalogować się na wordpressa :/.

    Pan Sławomir Majda zaciekawił mnie i pełna ufności włączyłam sobie nie tylko filmik o pokłonach, ale i inne, między innymi taki, w którym wysłuchuje się modlitwy oczyszczającej z wszelkich blokad, podpięć, ślubowań utrudniających kontakt z Bogiem. Momentalnie poczułam, że coś „łyknęłam”. Znajomy radiesteta sprawdził, co się dzieje i wyszły dwa ciekawe demony (znane z imienia). Nigdy wcześniej aż takich znaczących person nie przyciągnęłam, zatem musiałam z oglądania Pana Majdy zrezygnować. Nie do końca rozumiem, jaki był mechanizm tego zjawiska. Czy to jego modlitwa przyciągnęła te istoty? Uczucie niepokoju pojawiło się w czasie, jak słuchałam nagrania. W ogóle ten człowiek ma w sobie coś, co mnie odpycha, jakiś dziwny chłód.

    Moim skromnym zdaniem ten człowiek trochę przesadza z oczyszczaniem się ze wszystkiego. Wszystko jest też dla niego bałwochwalstwem. Chciałam zastosować jakieś jego modlitwy, ale ich długość i pewna nieludzka formalność sprawiły, że mina mi zrzedła i póki co zrezygnowałam. Aż chciałoby się zapytać, czy żyć można, skoro wszystko, co robimy, wszystkie nasze doświadczenia mogą nie spodobać się Bogu. Ja akurat jestem w takim momencie życia, że mam kontakt i z rodzimowierczymi rytuałami, i z energią kamieni, i z wahadłami, i z miejscami mocy, z duchami i przeróżnej maści ezoterykami, z których każdy jest osobnym przypadkiem światopoglądu i obciążeń. Według pana Majdy powinnam to jak najszybciej zostawić i wymodlić oczyszczenie, tylko problem jest taki, że nie mogę. Mam wrażenie, że to sam Bóg mnie w tym miejscu postawił, więc jakie jest jego zdanie na temat tej całej ezoteryki? Można się tym zajmować, czy nie można? Czy przypadkiem nie jest to po prostu doświadczanie, nauka?

    Znam ludzi korzystających jednocześnie z modlitw chrześcijańskich, run i wahadeł, którzy mają świetne wyniki w pracy. Mam odczucie, że wszystko jest dla ludzi, ale jestem dość młodą osobą i może nie wszystko jeszcze rozumiem. W każdym razie sama unikam zajmowania się magią, wolę modlitwę. Natomiast wahadła zawsze mnie fascynowały i trudno mi tą fascynację w sobie zabić tylko dlatego, że ktoś w internecie mówi, że to jest be.

  2. SwiatDucha
    Mar 26, 2016 @ 23:03:16

    Witaj deazehai!

    Istotnie, komentowanie wymaga tutaj zalogowania się.
    Wybrałem taką opcję ponieważ są tu takie treści, które są mocno kontrowersyjne. No i niestety – efektem jest to, że ileś osób, tym razem mających dobre intencje, nie ma swobodnego dostępu.

    Podobnie jest na świecie, nasz świat jest „przetykany” przez energie różnych jakości i czasami zdarza się, że trafiamy na krzaki jakieś.

    Trochę przykro, że tak się natknęłaś. Co prawda, istotnie, jakoś chyba podświadomie nie podaję linków na mojego bloga, w których są jakieś obciążenia.. to może tylko łagodzi sytuację.
    A o metr dalej można się od razu nadziać na coś..

    Jednak nie ma co się łudzić.. niemal wszędzie „coś jest” co nam może szkodzić mniej lub bardziej, zależnie od osobistej karmy.

    Dla bardzo początkujących pewnie byłoby lepiej nie napotykać owych krzaczorów, bo można się zniechęcić. Co zrobić, gdy jednak Dusze rzucają nową osobowość na wir wielowcieleniowej karmy i – radź sobie człowieku!!

    Dlatego dobrze mieć dobrą karmę, ponieważ ona „ustawia” w pozytywnej sytuacji życiowej zawczasu. Otóż dobra karma ustawia człowieka jeszcze przed, czasami długo przed zaistnieniem jakichkolwiek wydarzeń. Sama kiepska karma zaś ustawia w kiepskiej sytuacji duchowej – jak np. spotykanie i branie demonów itp.

    Jest takie żydowskie błogosławieństwo: obyś był we właściwym miejscu i właściwym czasie. I to jest bezpośrednie błogosławieństwo dobrej karmy, ponieważ ona właśnie się tak wyraża, że ktoś sie znajduje w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze [aby coś pozytywnego dokonać albo otrzymać].

    Wielokrotnie, jak patrzyłem się na postawy Dusz, to zauważyłem, że można wyrobić sobie pozytywną karmę poprzez wiarę. Np. przez wiarę, przez zdanie się na to, że duchowo nie stanie się nic złego. Ale też nie ma wtedy co takiej karmy opartej na wierze wystawiać na weryfikację..

    „CHOĆBYM SZEDŁ CIEMNĄ DOLINĄ ŚMIERCI
    ZŁA SIĘ NIE ULĘKNĘ
    BOŚ TY ZE MNĄ..”

    Tak więc, działanie w rozwoju duchowym jest jakby nie było działalnością ekstra eksperymentalną – działaniem na własnym życiu. Możemy się modlić do Opiekunów Duchowych, Boga aby prowadzili nas bezpiecznie. Będziemy niechybnie chodzić ciemną doliną [przeciętnie każdy ma coś tam do odpracowania i tak to się objawia], ale chodzi o to, abyśmy nie ucierpieli zbytnio.

    Nasze kłopoty, trudności, a zwłaszcza nasze nieumiejętności zajęcia się nimi wyrażają się w tym, że „lądujemy” w kłopotach. Realnych, także jeśli są one na poziomach duchowych.
    I teraz a) z jakiegoś powodu nasza Dusza tam zalazła i to sobie „wzięła”
    b) konkretnym wyrażeniem się naszej pracy nad sobą, wyrazem ścieżki rozwoju duchowego jest to, abyśmy stamtąd się wyciągnęli.

    Chyba od zawsze lubiłem bajkową postać barona Munchhausena [oczywiście udawanego barona z udawanymi bajkowymi opowieściami o swoich przygodach]. Dziwiło mnie to, dlaczego ludzie nie podziwiają go za jego odwagę bycia ponad, ponad ustalone standardy – sztywne i tępe.
    O, pewnie wyciągnięcie się samemu z błota [bagna?] podnosząc za własne włosy „racjonalnie myślącym” ludziom się zdaje głupotą niewartą uwagi.

    A jednak diamentowa ścieżka buddyzmu uznaje ten sposób – wyciąganie się z kłopotów życia z pomocą samouwolnienia, samowyzwolenia z pomocą transformującej mocy świadomości za podstawową, najsilniejszą możliwość pracy.

    Jeśli masz kontakt z wieloma różnymi nurtami, różnymi energiami, a pokosztujesz owych modlitw, jesteś w stanie stać się bardziej świadoma tego, co się dzieje.

    Szczęściem piszesz o tym, co ci się dzieje.
    Sam też mam wątpliwości co do komplikacji modlitw S.M. Wydają się mi wręcz .. transowe, ze skomplikowanym rytmem i wyrzucające z trzeźwości i zrozumienia tego, co jest w modlitwie.

    Zauważyłem duuużą różnicę w argumentacji S.M. pomiędzy
    argumentami za tego typu skomplikowaną modlitwą
    a.. bardzo powolnym tempem jego wykładów na jego filmach.

    Co do komplikacji modlitw argument jest taki, że „nie starcza czasu” na spokojne dokładne wypowiadanie i trzeba się pośpieszyć, komplikować modlitwy, wariantować modlitwę poprzez zawieranie w niej iluś opcji od razu.

    A w filmie? Jakoś jest nagle bardzo dużo czasu, na powolne opisy, i zastanowienie się, i na długie opisy..
    Czy nie ciekawe?

    Takie „drobiazgi” mnie samego jednak uczulają, że „coś tam jest”.. I nawet jeśli na dzisiaj nie umiem tego nazwać, ale czuję, że jest. Może to zamieszanie przy modlitwać daje podlinkowanie do demonów?

    Też mam takie przekonanie, że ezoteryka, a zwłaszcza jej akcesoria są narzędziami, czy wręcz zabawkami dla Duszy. Można oczywiście dziecko pozbawiać zabawek i próbować od małego uczyć „jak dorosłego”. To pewnie jest postawa owej dydaktyki, która się szerzyła i jeszcze szerzy w szkołach, a która jest nienawistna dla prawej półkuli mózgu i swobody, i która robi więcej nerwic i kompleksów, niż sobie pewnie ludzie wyobrażają.
    Tak więc, jeśli natykamy się na rygor, komenderowanie w praktykach to można przypuszczać, że Dusza może być udręczona przez coś takiego.

    Moim ideałem jest nauka przez zabawę.. No ale pewnie nie każdy się ze mną zgadza, tyle, że Dusza najlepiej funkcjonuje gdy się bawi.. A i nam jest dobrze, przyjemnie.

    To, czy użyjesz wahadła czy też nie – czy to nie powinno być częścią twojego procesu duchowego? Który też warty jest obserwowania i sam z siebie coś może wartościowego mówić i o Duszy, o jej zrozumieniu zjawisk..

    „Masz być swobodny, aby obserwować”,
    tak mówi Krisznamurti na stronie początkowej mojej witryny.

    Gdy damy się otamować, omamić, sami się okradamy z pełniejszej, szerszej wizji zjawiska, w którym jesteśmy, procesu, który przechodzimy. Dać sobie na luz, to ma naprawdę dużą wartość. Luz nie oznacza [jakby chciały osoby przerażone] włączania mechanizmu profanacji, bądź buntu.

    Kr. podpowiadają ludziom, że nie ma trzeciej drogi – albo jest sztywność, albo jest luz, który jest równoznaczny z profanacją [poniżanie opozycji, brak szacunku, niedocenianie, nieszanowanie czyichś granic]. A to jest nieludzkie, jest to nieludzkie traktowanie, a tego ludzie nie chcą, i dobrze.

    Pytanie tylko, czy rzeczywiście jest to prawda? Czy wolność oznacza automatycznie rozpasanie? [tak przynajmniej twierdzi biała strona i usztywnia co tylko może, zaczynając od nakazywania dzieciom siedzenia sztywno przy świątecznym stole i aby „się dobrze bawiły wraz z rodzicami” gdy one chcą czego innego].

    A może to tylko symbionty tak działają, i tak rozgłaszają, że do tego służy luz i swoboda [do profanowania]. Że inaczej się nie da? [że gdy tylko nastaje luz, od razu puszczają granice..]

    Przyjęcie tego punktu widzenia jest równe z zakodowaniem się na warunki narzucane przez symbionty. Bo to są właśnie dobrze pielęgnowane postawy ciemnej strony, aby dawać ciągle białej argumenty do walki, do organizowania się.

    A jednak nie, można być swobodnym a nie poniżać, doceniać i mieć szacunek. Ale trzeba się najpierw samemu odkodować, odpiąć, odplątać z kodowania symbiontów.

    Miałem kiedyś znajomego, fajnego gościa, przyjaznego, swobodnego, co prawda miał kr. mentalnego. Myślałem, ot, cóż, nie powinienem być zbytnio rygorystyczny, ktoś z kr., czemu miałbym się nie zaprzyjaźnić. Fajnie, poza tym luz, spoko, itp. ALE nie był to prawdziwy luz, a krokodylowy, taki, w którym niechybnie dojdzie do prowokacji i profanacji.
    I co? Po dwóch-trzech latach zrobił gościu i mnie i mojej znajomej tak duży numer, tak ogromny przekręt.. i to na takim luzie, że ho.. bo co.. to nie on winien.. to otoczenie jest jakieś niepoukładane, czy wręcz szalone..

    Od tamtego czasu wiem, że to u mnie było przyzwolenie dla kr. aby profanowały, bo się tego nie spodziewałem, naiwnie przyjmując, że „to ja jestem zbytnio ostrożny, zabezpieczający się”. Ale jak po kulasach dostałem a znajoma jak została przez kolesia opuszczona z dzieckiem, to już się inaczej popatrzyłem na sprawę.

    I mimo takich przeżyć – nadal uważam, że swoboda i luz są ok. Jednak już nie jestem naiwny myśląc, że kr. są ich źródłem. To radość, żywotność, siła życiowa [czyli boskie źródło energii] zasilają prawdziwą swobodę i luz.
    A krok. i swoboda przez nie dostarczana? one tylko podszywają się pod taką swobodę, korzystając z wysokich, acz sprofanowanych energii od Opiekunów Kr. Te dwie energie dla nas, żyjących tu na Ziemi są bardzo wysokie i bardzo trudne do odróżnienia [zwłaszcza, że kr. operują bardzo mamiącym typem energii, oszałamiającym]. Niemniej gdy szukam spokoju w energii luzu, a nie ekscytacji, nie „luksusowej jazdy” to znajduję to u Boga.

    Czy wszystko jest dla ludzi, tak jak mówisz?
    Leszek Żądło mówił: „życzcie ludziom nie wszystkiego, a wszystkiego dobrego!”
    Ja bym powiedział, że nie warto, abym „wszystko” dostawał, a tylko to co wartościowe, korzystne, miłe, itp. Niby wszystko jest dla ludzi, ale osobiście dla mnie wybieram tylko cząstkę.

    1 list do Koryntian: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść.”
    Białe nauczanie kościoła od wieków zapomniało o tym, że wszystko wolno.
    Nie chce widzieć w swoim lęku, że jesteśmy skażeni postawą „nie wolno”, nie od Boga płynącą.

    Strona ciemności zaś tak skutecznie postraszyła ludzi, że jeśli komuś coś wolno, to od razu ten ktoś wykorzysta to w niecnym celu.
    I dodaje to oliwy do tego ciemnego, smolistego, kopcącego ognia – czyli energii- ciemnej strony, który ciemna strona utrzymuje na ziemi przez niecne działania symbiontów.
    A to jest argumentami dla białych, że mają rację podtrzymując swoją postawę „walki ze złem”, „strzeżenia się”, „poprawnego funkcjonowania”. Pewnie Dusza S.M. jest mocno przekonana do tego, że jest źle i trzeba „się trzymać” i trzeba „być dobrym i poprawnym, akuratnym”, czyli po białej stronie].

    Ale to zwykle nie ludzie powodują niecne czyny, tylko tak działają symbionty – wulgarnie, profanująco, prowokująco, agresywnie. I tak nam wciskają, że w taki sposób powinniśmy postrzegać wolność, swobodę w ogóle. Wybitne kłamstwo.

    Jeśli więc od Boga usłyszymy „nie wolno ci”, to mówi to najpewniej
    a) istota z białej strony i to przestraszona działań ciemnych sił,
    b) jest to nie Bóg ostateczny, a niższej rangi.

    Tak jak piszesz, jest to nauka, doświadczenia, na drodze do coraz lepszych rozeznań. Rozwijamy świadomość rozróżniającą.

  3. deazehai
    Mar 27, 2016 @ 19:42:14

    Bardzo dziękuję Ci za wyczerpującą odpowiedź. Jestem Generatorem bez zdefiniowanych górnych centrów i takie nakierowanie na pewne sprawy jest dla mnie bardzo cenne. Wokół siebie też mam samych Generatorów (plus dwa Manifestujące), więc nie za bardzo jest kogo spytać o radę :).

    Tak, zgadzam się z tym, że wszędzie można się natknąć na niemiłe energie, byty, ludzi z obciążeniami etc. Wcale daleko szukać nie trzeba – mówisz i masz. Sztuką jest jakoś lawirować między tym wszystkim, ewentualnie mieć asekuarcję czy sposoby na wydostanie się z bagienka. Na szczęście takie sposoby mam, niejako przydzielone od losu, zawczasu.

    Możliwe, że moją czujność uśpiło to, że przez youtube nic wcześniej nie złapałam – więc zaskoczenie było całkowite. Wprawdzie słyszałam o przypadkach infekowania ciekawymi rzeczami przez komputer, nie działo się to jednak mi osobiście, a znajomym i dotyczyło raczej złapania ducha przez samo włączenie komputera, a nie łyknięcia go z przekazów np. konkretnego vlogera.

    Dziękuję za wskazówkę odnośnie budowania dobrej karmy, spróbuję coś w tym temacie podziałać, czy to modlitwami czy po prostu wiarą. Aktualnie moja dusza chodzi sobie, gdzie chce, dostaje po głowie cały czas, chyba ją fascynują te ataki energetyczne, chce się „bić”, pokonywać ciemne byty, znajduje w tym jakąś satysfakcję. Tłumaczyłam jej wiele razy, że już tego nie potrzebujemy, ale ona dalej swoje :). To działa na zasadzie: „A może by tak dzisiaj włożyć palec do kontaktu i zobaczyć, co się stanie? Zobaczymy, co się stanie i na pewno czegoś ciekawego się dowiemy”.

    Chyba nie muszę wspominać, jak męczące jest to dla wygodnej osobowości, która chciałaby żyć tak, jak inni, „bezproblemowo”.

    Zastanawiam się tylko jeszcze, czy demony zawsze ciągną do osób ze złą karmą, czy potrafią też działać przeciwnie – atakować osoby świetliste, pracujące nad sobą, nastawione pozytywnie do życia – po to, żeby ściągnąć je w dół, zabrać im energię, którą w pocie czoła sobie wypracowały. Znam osobę o naprawdę mocnej, pozytywnej wibracji (sprawdzone, zbadane wielokrotnie), która jest nieustannie przez coś atakowana. Oczywiście, jest to człowiek aktywnie oczyszczający innych, więc niejako z zawodu narażony na „zemstę” bytów, jednak włos mi się jeży na głowie, jak czasem słucham jego opowieści.
    Mówi ona, że ataki energetyczne są znakiem, że podążamy dobrą drogą. Czyżby sam siebie usprawiedliwiał?

    Z tego, co pamiętam, Robert Bruce pisał, że potencjał każdego aspiranta duchowego wytwarza swój poziom negatywnej opozycji plus poziom pozytywnego wsparcia ustanowionego przez prawo karmy.

    Odnośnie modlitw propagowanych przez pana S.M. – tak, zauważam tu bardzo silny nacisk na nieprzytomną mechanikę modlitwy, pewien rygor formalny, przez co momentalnie włącza się umysł, który musi zapamiętać/powtórzyć te skomplikowane zwroty i nie daj Boże się pomylić (bo wtedy modlitwa nie zadziała). Tak jakby Bóg był maszyną, która bez prawidłowego zwrotu nie zrozumie, o co nam chodzi. Wprowadzisz „zły formularz” i otrzymasz błędny wynik lub nie dostaniesz go wcale.

    Owszem, trzeba być precyzyjnym, ale moim zdaniem lepiej wyrabiać precyzję stopniowo, a nie rzucając się od razu na wielostronicowe modlitwy, które nie rezonują z nami w żaden sposób.

    A przecież nawet Łazariew mówił, że świadomość w modlitwie wyłączamy, hamujemy. Chyba lepiej powiedzieć kilka słów prosto z serca, z wiarą, niż budować skomplikowane monologi.
    Oczywiście nie wszystkie jego pomysły są złe – jego strona i filmy mi dały sporo do myślenia. Nie jest to jednak do końca moja estetyka, moja wibracja, mój sposób na załatwianie spraw. Brakuje mi w tym swobody, luzu, większego zaufania do siebie i do Boskiej Energii.

    Natomiast odnośnie jego oczyszczania intencji – do tego też niestety trzeba dorosnąć. Ja w tej chwili nie jestem gotowa, by robić coś takiego. Może za kilka lat? Pod koniec życia?

    Bardzo możliwe, że niespójność jego przekazu to wskazówka, że ktoś usiłuje mu w tym mieszać, przekłamywać. I idzie sobie w to naiwna dusza, taka jak moja i automatycznie aktywuje wirusa.

    Z tymi wahadłami i innymi duchowymi zabawkami to się sporo przestróg nasłuchałam, jak to wahadła oszukują, przekłamują, że w kartach nie ma Boga, że korzystanie z nich to grzech, że przez to robimy sobie karmę etc. Jednak moja dusza musi się tym pobawić, musi sama zrozumieć, co jej to może dać i czy tędy na pewno prowadzi droga. Na pewno nikt nie podejmie tu decyzji za mnie i doskonale to rozumiem.

    Dziękuję za podzielnie się przeżyciem z krok. Wglądów odnośnie symbiontów na takim poziomie jeszcze nie mam, dlatego nic nowego do tematu nie dorzucę, tym niemniej temat pasożytów interesuje mnie od wielu lat i zawsze chętnie o tym czytam. Zauważyłam, że dla wielu ludzi te tematy są tak ciężkie, że aż nie do zniesienia, jednak dla mnie te istoty to po prostu kolejny gatunek do zbadania (jestem biologiem z wykształcenia, może stąd to podejście).

    Nie no, człowiek nie może sobie tak po prostu żyć na tej planecie, swobodnie i otwarcie, trzeba go postraszyć, zakazać mu tego i tamtego, wpędzić w poczucie winy, namieszać w głowie – wtedy łatwiej będzie nim manipulować.

    Piszerz, że:

    „Jeśli więc od Boga usłyszymy „nie wolno ci”, to mówi to najpewniej
    a) istota z białej strony i to przestraszona działań ciemnych sił,
    b) jest to nie Bóg ostateczny, a niższej rangi.
    Tak jak piszesz, jest to nauka, doświadczenia, na drodze do coraz lepszych rozeznań. Rozwijamy świadomość rozróżniającą.”

    Gdy zapytałam Boga w głębi swojego serca, czy mogę sobie używać wahadła albo kart, to odpowiedziała mi akceptująca cisza, pojawiła się jakby delikatna odpowiedź w rodzaju „Oczywiście, że tak. Jeśli tego właśnie chcesz”. Poużywaj, przekonaj się, zobacz, jakie masz z tego korzyści. Zadnego nakazu, zakazu, rozkazu, tylko przestrzeń na zdobywanie nowych doświadczeń.

  4. Marc
    Mar 27, 2016 @ 20:12:19

    Do autora strony: Z ciekawością przeczytałem komentarz, praktycznie jak kolejny wpis. Dzięki.

  5. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 20:00:49

    „Gdy zapytałam Boga w głębi swojego serca, czy mogę sobie używać wahadła albo kart, to odpowiedziała mi akceptująca cisza, pojawiła się jakby delikatna odpowiedź w rodzaju „Oczywiście, że tak. Jeśli tego właśnie chcesz”. Poużywaj, przekonaj się, zobacz, jakie masz z tego korzyści. Zadnego nakazu, zakazu, rozkazu, tylko przestrzeń na zdobywanie nowych doświadczeń.”

    Żadnego nakazu, zakazu – dokładnie tak.
    Sama zadaję pytanie Stwórcy we mnie, odnośnie niektórych ziemskich kwestii – odpowiedzi otrzymuje w różnej formie, ale one nigdy nie są nakazujące, ani zakazujące. Zawsze jest w tym taka delikatność, lekkość, akceptacja…

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: