Informacje i droga duchowa

Kolejny film Sylwi Gizy z Chicago:

Dla osób które podejrzewają rządy o nieprzyjemne praktyki.. Sylwia mówi, że nie warto tego robić, zwłaszcza, gdy mamy siłę duchową, uruchomione kundalini. Im mocniej ktoś wyobraża sobie [jego Dusza jest o tym przekonana], że żyje w kłopotliwych okolicznościach, tym bardziej.. się mu to spełnia. Tak samo dla osób oglądających teorie spiskowe na filmach, w telewizjach internetowych. No chociażby w znanej wrocławskiej telewizji internetowej, której imienia nie wspomnę, mając tam własnych znajomych :-).

Można ucierpieć, ale.. można nie ucierpieć. O ILE się swój umysł oczyści i ustawimy się w miejscu [czyli: zmiana miejsca zboru, zbioru, punktu widzenia], gdzie uważamy [nasza Dusza uważa], że jesteśmy bezpieczni i jest bardzo spokojnie. Jeśli się nie oczyści taki ktoś, to najpewniej Dusza będzie rozwijała się w swoich kłopotliwych przekonaniach, nie niepokojona przez osobowość i świadomość.

Albo chociaż, będąc świadomym swoich niepokojów, lęków, świadomie ich nie uruchamiać, nie napędzać.

Warto być świadomym, nie tyle „co się dzieje w naszym świecie, w kraju” [nawet z tak zaawansowanego źródła jak Telewizja X],

ale warto być świadomym, co jest w moim własnym umyśle, w Duszy. Do czego jest moja Dusza przekonana, jakie ma postawy.

Nie mam tego blokować, nie mam ubliżać Duszy od durniów, idiotów. Ani też nie mam zakneblować swojej Duszy mówiąc jej, że plecie nieduchowe rzeczy i że nie powinna się bać.

Bo tak mama mówiła: „nie bój się” i blokowała odczucie strachu. Albo tato blokował zrozumienie: „nie ma co rozumieć kobiet, masz swoje robić i nie zajmować się roztrząsaniem”. Nie, właśnie potrzeba roztrząsać, być bardziej świadomym, przytomnym tego, co się dzieje. Nawet jeśli są to treści na początku skomplikowane, albo trudne do przyjęcia. Zwłaszcza jeśli chodzi o emocje.

To emocje w efekcie mieszają najwięcej

To emocje, nie treści intelektualne są pierwsze blokowane i wykluczane ze świadomości. Bo przeszkadzają, bo są „zbędne”, bo dają zbytnią aktywność, ruchliwość, żywotność [jak takie dziecko dopasować do życia w systemie ziemskim, jak jest tak żywotne?].

To w dzieciństwie. A w dorosłości? W dorosłości tym bardziej, człowiek „nie powinien” mieć tak „nieduchowych” emocji, jak gniew, wściekłość. Czemu? Bo ludziom to OD RAZU kojarzy się z działaniem, z uruchamianiem się na bazie takiej emocji i z działalnością niszczycielską. Oczywiście, najczęściej tak jest, ale to nie jest zasada. Można odczuwać „niedobre” emocje i nie uruchamiać niekorzystnych osobistych działań na tej podstawie. Dopiero wtedy można wejść w sytuację leczenia, oczyszczania ich. Odbywa się to za pomocą świadomości: widzę i czuję tą emocję, daję ją Duszy przeżywać, obserwuję ją, ale nie daję sobą pomiatać z pomocą tej emocji, nie daję się przekabacić na stronę nieprzytomności.

Ba, nawet można powiedzieć – mogę dać sobie trochę przeżywać tą nieprzytomność na jakiś czas i będę obserwować siebie i ten mój proces, bo wiem, że jest to niekorzystne duchowo, więc nie będę podejmować działań na jej podstawie. Ale przeżywać będę, bo nie mam zamiaru zdusić mojej Duszy w przeżywaniu. To już bywa mocne i często – jako terapia jest zamykane w czterech ścianach, aby nie epatować „przypadkowych” ludzi. Niemniej nawet to zamknięcie, jako tabu warto przekroczyć i zobaczyć siebie jak się wściekam. Ja przez lata całe wściekałem się na nosicieli krokodyli. Ale dopiero na koniec pozwalałem sobie na odczuwanie tego w pełni. Ale nie kończyłem na tym. Emocje to nie jest wszystko. Podstawą do emocji jest argument u Duszy, mentalny, przyczynowy, buddialny [jakieś wyznawane wartości] bądź atmaniczny [jakieś ideały, idee]. I dopóki nie oczyszczę tych poziomów, o ile nie odnajdę odpowiedniego „zapalnika”, który uruchamia proces, to proces nadal będzie się uruchamiał.

Ja zapalnik odnalazłem i bombę moją osobistą [która mi samemu zagrażała najbardziej] rozbroiłem. Tej soboty miałem kolejne potwierdzenie. Obecnie nie przeszkadza mi duży krokodyl, a właściwie dwa wraz z nosicielką i ich obecność na metr ode mnie. Jestem pozytywnie nastawiony do obojga i z uśmiechem i serdecznością ich witam od progu, wiedząc dokładnie z kim mam do czynienia. Niemniej nie mam zamiaru się z nimi kolegować. Tak miałem tej soboty.

Od dziecka wykluczanych jest wiele, wiele różnych postaw, emocji.
Kilka przykładów:

Wyklucza się niechęć
[„bo cię dziecko ludzie nie będą lubić, jak będziesz odczuwać niechęć w ich obecności, a więc zablokuj sobie odczuwanie niechęci, abyś miała w życiu dobrze”]

Wyklucza się gniew
[„nie pokazuj, że czujesz się zagniewany, bo ja, twój ojciec nie wiem, co począć z gniewem, a ponadto inni ludzie także nie wiedzą, więc jak pokażesz im, że odczuwasz gniew, to spotkasz się z odepchnięciem i niezrozumieniem. więc nie pokazuj gniewu, zduś go w sobie, drogie dziecko”]

Wyklucza się delikatność
[„jesteś facetem, a ja nie znam innego sposobu na to, aby przetrwać w tym srogim świecie, niż bycie agresywnym, więc naucz się agresywności, popatrz, o to tamci (ci z krokodylami, dodajmy) niech ci służą za przykład, to od nich się naucz agresywności i zduś w sobie tą delikatność. ja naprawdę nie umiem nauczyć cię rozróżniania, myślenia i rozważania, refleksji, więc uczę cię wszystkiego najlepszego, co umiem, czyli agresji”]

I potem tak „nauczony” człowiek nie podda w wątpliwość treści swojego umysłu, w których jest poczucie zagrożenia, tłumiony gniew, tłumiona niechęć. Nie popracuje taki ktoś nad uwolnieniem siebie, wtedy jego Dusza będzie sobie wyszukiwała w świecie obiekty, wobec których można niemal „bezkarnie” wyrażać te emocje stłumione w dzieciństwie. Te, w których czujemy się słabi, z którymi nie wiadomo co zrobić [a wiadomo tylko że należy jest w sobie stłumić].

Jak to śpiewa Czesław Niemien: „nienawiść zniszczyć w sobie” – a ileś osób podśpiewywuje sobie to pod nosem, zupenie nie zastanawiając się, czy jest to poprawne, bo „to przecież taka piękna piosenka!”

Można ucierpieć z powodu przekonań własnych, własnego umysłu, własnej Duszy, ale.. równie dobrze można nie ucierpieć z powodu przekonań własnej Duszy.
O ILE się swój umysł oczyści z tych obciążeń.

Bo jest prawo tworzenia – co uznajemy za prawdę, co Dusza uznaje za prawdę, to się wydarza.

Sobie sami to robimy, i to nie gdzieś w jakimś odległym kraju, u nóg jakiegoś boskiego guru.. tam to się dzieją cuda, materializacje, pojawia się to, co sobie pomyślimy..

a tu w tym moim zwykłym Krotoszynie, bądź w Poznaniu, czy Rzeszowie to mamy takie coś, co widzimy w zwykłej telewizji albo w radiu. Albo – jak ktoś bardziej dociekliwy – to „wie, że jest to” co w teoriach spiskowych oglądanych kątem w internecie.

Ale kreacja rzeczywistości tu się odbywa?
Jak to – w moim domu, w takim zwykłym miejscu?
„Może u Sylwi Gizy, w Chicago, to tak. Wiadomo, to przecież Stany Zjednoczone!”
🙂

Sylwia wspomina jeszcze o tzw. merkabach.
O merkabach i oczyszczaniu się z nich mówi
Sławomir Majda: [link do strony].

Sylwia mówi o merkabach „cacy cacy”, a Sławomir Majda mówi, że mogą sporo poszkodzić:

Tak więc nie wszystko jest czyste u każdego. Jak to mówi Jiddu Krishnamurti: „Warto być wolnym, aby obserwować.” Obserwować, być uważnym i wyciągać wnioski. I mieć swoje własne zdanie i odpowiednio do tego działać.

Leszek Żądło kiedyś opowiadał takie humorystyczne zdarzenie. Wystawiał swoje książki na jakichś targach niezwykłości i naturalnej medycyny. Obok niego stoisko miał ktoś, kto robił inicjacje prasłowiańskie, także na miejscu. Leszek opowiadał żartem, że taki ktoś, kto przyszedł na te targi za jednym zamachem mógł zostać obsłużony w dwóch miejscach: u sąsiada dać sobie założyć inicjacje prasłowiańskie, a u niego, w krótkiej sesji regresingu mógłby te inicjacje sobie oczyścić. Jak po sznurku 🙂

Reklamy

64 Komentarze (+add yours?)

  1. Niftu
    Kwi 10, 2016 @ 19:11:07

    Dzięki za temat! Już we mnie pracuje. To są jakieś podstawy tego, co w nas działa i jak działa, o czym mało kto w ogóle wie. Po mojej reakcji na ten artykuł zauważyłem jak bardzo zagalopowałem się w urealnianiu swojego własnego wewnętrznego piekiełka. Przekaz pani Sylwii trochę naprostował mi kręgosłup umysłowy i trochę się uspokoiłem. Bardzo podobał mi się ten moment, gdy pani Sylwia mówi o subtelnym traktowaniu samego siebie. Od razu moja uwaga skierowała się na wszystkie pretensje i całą nienawiść, jaką kieruję w siebie, bo coś poszło nie tak, bo coś się nie układa, bo ciało nie pracuje tak, jak bym chciał. Dla ego, to są wszystko słabości, a nie ja i zachodzi wtedy zaprzeczenie sobie i rozbicie swojego obrazu na dwa światy, rzeczywistość i utopię ego. Jak miewam uzdrowienie relacji ze sobą powinno uzdrowić ciało i umysł. Tylko czemu zawsze, gdy trafia się na taki materiał od razu świat rzuca się na człowieka i ściąga go znów w rzeczywistość bólu i samo osądzania?

  2. Henryk K.
    Kwi 10, 2016 @ 21:05:31

    ZŁOTA KSIĘGA SAINT GERMAIN ONLINE – http://zlotaksiega.blogspot.com/

    „GŁĘBOKO CENIŁBYM SOBIE CAŁĄ POMOC, JAKĄ UCZNIOWIE MOGĄ DAĆ POD TYM PROMIENIOWANIEM, ABY KSIĄŻKI ZOSTAŁY WYDAWANE I ABY BYŁY UDOSTĘPNIONE LUDZKOŚCI, PONIEWAŻ TO JEST NAJWIĘKSZĄ SŁUŻBĄ, JAKĄ OBECNIE MOŻNA IM DAĆ.”
    SAINT GERMAIN
    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/

  3. SwiatDucha
    Kwi 11, 2016 @ 11:06:30

    Jak to się mówi: każdy ma swoją ścieżkę. Można się od wszystkiego oczyszczać, ale.. Dusza chyba musi chyba mieć paliwo do działania, życia, żeby żyć. Dla Duszy jednak nie ma znaczenia, czy paliwo jest czyste, ekologia spalania ją zupełnie nie obchodzi. Jeśli widzicie auto za którym unosi się gęsty dym, to jest to na pewno jadąca Dusza 🙂

    Taka sytuacja oczywiście była przez lata dla mnie tematem nie do przełknięcia, dla mojej smoczej Duszy, która przez wieki walczyła po stronie białego w celu „oczyszczenia”, „usunięcia splamień”, „zablokowania krzywdzących” itp. Bo jak to, ludzie powinni być „czyści”, „porządni”, powinni być zadbani i dbać o siebie i otoczenie. [o, w Niemczech by pewnie Dusza się dobrze czuła z powodu białych sposobów „ordnungu”, który tam obowiązuje… ale by nie wyrobiła obecnie, bym miał w Niemczech trudności z przeżyciem, bo już normalne sposoby zarabiania pieniędzy są poza jej zasięgiem]

    Akceptacja tego, że żyjemy w środowisku niedoskonałym była dla mnie nie do zrobienia. A ta akceptacja dopiero jest podstawą do oczyszczania się z białych wzorców..

    Jednocześnie trzeba chyba zauważyć, że w naszym świecie nie ma zupełnie czystych tematów i energii. I oczekiwanie, że „wszystko będzie czyste” można między bajki włożyć.

    Sławomir Majda opowiada:

    ”Jam jest”.

    Przykładem manipulacji z astralu jest channelingowa postać Saint Germain i jego afirmacje z cyklu “Jam Jest”. Zdanie to pojawia się w Biblii przy Jezusie który głosił o sobie “Ja jestem BRAM? (Jam jest bramą)” tj. przyjdźcie do mnie gdyż Ja ( Jezus) Wam pomogę( Ja jestem rozwiązaniem Waszych problemów). Nie inaczej robili Kriszna, Kali, Sziwa, w pewnym stopniu również Budda. Tak samo dzisiaj mówi o sobie Satia Sai Baba a nawet Matka Meere. Powiedzenie Jezusa zapisane w archaicznej polszczyźnie jako “Jam Jest” (ja jestem rozwiązaniem problemów) nabrało tymczasem nowego znaczenia. Używające channelingu (poddające się niewidocznym wpływom istot astralnych) osoby lansują w Ameryce dawno zmarłego Saint Germain na nowego opiekuna duchowego ludzkości. Do tej manipulacji stosuje się wielostronicowy zestaw afirmacji z użyciem terminu “Jam Jest” opisanych i reklamowanych jako teksty duchowo tak wzniosłe, że nie mające swojego odpowiednika do tej pory. Twierdzi się, że nikt nigdy takiego duchowego ładunku nie zawarł jeszcze w słowach. Autorka tekstów została opętana gdzieś w latach 80/90 i wtedy zaczęła spisywać wypowiedzi astrali. Można to samemu bez daru jasnowidzenia zweryfikować biorąc do ręki “Złote afirmacje SG” i “Nauki mistrzów Dalekiego wschodu” Spaldinga. Samemu nie będąc wolnym od channelingowych wpływów tworzący w okresie I wojny światowej Spalding (wg polskiego wydania) na stronie 23 i 24 i dalej podaje przykładowe piękne literacko i duchowo afirmacje. Np. “W głębi mnie rozpościera swe skrzydła duch i przepaja światłem moje duchowe ciało, duchową świątynię. Jestem dzieckiem Boga, wszystkie moje potrzeby są zaspokajane teraz i zawsze. ”

    Te jego afirmacje możemy po upływie lat 60 wyczytać u SG. Reklamowane są jako odkrywcze myśli po raz pierwszy spisane. Brzmią jednak inaczej, niosą sobie uwikłanie od którego Spalding próbował uwolnić równocześnie reklamując teorie “Jam Jest”. Brzmi to tak: “Z ufnością składam moje skrzydła i powierzam siebie “Jam jest”.”

    http://modlitwainnanizwszystkie.pl/artykuly.php?id_artykulu=53

  4. Aneta
    Kwi 11, 2016 @ 21:03:22

    Coraz częściej w ostatnim czasie spotykam same sprzeczności w tematyce duchowości. Jeden lansuje coś jako coś dobrego, co on sprawdził, a drugi – to samo – jako manipulację, przed którą przestrzega innych.
    Przez to ja odeszłam od tych pseudo nauk duchowych i ciągle proszę swego Ducha o prowadzenie mnie i przejawianie się go we mnie.
    W ten sposób rozwiązałam problem. Niemniej jednak za jakiś czas spotkałam się z artykułem, w którym to autorka twierdzi, że nasz Duch też jest zniewolony przez siły ciemności i wcale nie jest wolny. Co gorsza, zdaniem autorki, gdy zawracamy się do swego Ducha o prowadzenie, to prowadzić może nas…demon.
    Hmm… ten świat ezoteryczny coraz bardziej wariuje. Osobiście uważam, że z wieloma osobami zajmującymi się duchowością jest gorzej niż z osobami uśpionymi pozostającymi w jakiś tam systemach religijnych.

  5. SwiatDucha
    Kwi 12, 2016 @ 09:46:26

    Aneta, to co piszesz oznacza, że posuwamy się do przodu! Przed nami obszar bez treści. W nim nie ma możliwości poróżnienia się, bo nie ma możliwości porównania treści. A to, co teraz widzimy, co nazywamy, co przeżywamy, to obszar Duszy, Dusz. W tym obszarze muszą być treści, ponieważ Dusza przeżywa na podstawie treści [treści doświadczeń]. Gdy już widzimy niespójności w treściach i to niespójności nie do pogodzenia, to mamy [jak zwykle] jedną drogę: w górę! Mamy możliwość przekroczenia tego, co się nie daje złączyć, zintegrować. Zresztą sama ta cecha mówi, że któraś strona jest nieprawdziwa, jak ja mówię „zrobiona”.

  6. deazehai
    Kwi 12, 2016 @ 13:57:52

    W niedzielę spotkałam osobę bardzo zachwalającą Saint Germaina, zupełnie jakby żaden rozwój duchowy nie mógł się bez niego odbyć. Z ciekawości (ale i dla świętego spokoju sumienia, bo wielkiego entuzjazmu nie czułam) sprawdziłam jego przekazy i afirmacje. Niestety, słabo rezonował ze mną, a w zasadzie wcale. No a potem przeczytałam ten komentarz powyżej.
    Coraz częściej zauważam różnego rodzaju sprzeczności, przychodzą wykluczające się informacje. Zdarza się, że nawet te same osoby raz mówią tak, a za jakiś czas inaczej. i bądź tu człowieku mądry :).

  7. Aneta
    Kwi 12, 2016 @ 20:02:54

    Aha. Rozumiem, Panie Andrzeju, że to naturalny proces? Bo ja myślałam, że świat wariuje, a nie transformuje się. W swojej ścieżce duchowej podążam za głosem swego serca (Ducha) i co jakiś czas widzę, jak podnosi mi się świadomość i ile śmieci mi odpada na bieżąco. Niemniej jednak, co jakiś czas spotykam na swej drodze ludzi, którzy próbują mi wmówić, że moja duchowość, to nie duchowość i że powinnam się „nawrócić” na ich ścieżkę, bo to ta ich droga jest „właściwa”. Ja odpowiadam, że faktycznie jest właściwa, ale konkretnie dla nich.

  8. Henryk K.
    Kwi 12, 2016 @ 23:17:21

    Często ludzie sądzą nie wiedzieć dlaczego że to co dla nich dobre to dla innych też. A chodź by prosty przykład odżywiania pokazuje że to co dla mnie dobre dla kogoś innego nie 🙂

    Jednemu penicylina pomoże a innego wyśle do następnego wcielenia.

    Różni tu na ziemi jesteśmy i różne mamy drogi. Mogą te drogi być podobne ale identyczne moim zdaniem nigdy nie będą.

    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/

  9. Aneta
    Kwi 13, 2016 @ 20:31:48

    Całkowita racja, Henryku ;-).

  10. Słowianka
    Kwi 14, 2016 @ 11:06:35

    „Coraz częściej w ostatnim czasie spotykam same sprzeczności w tematyce duchowości. ”
    Faktem jest, ze zyjemy w jednej wielkiej manipulacji. Wlasciwie prawie wszystko nia jest! Dla kazdego jednak co innego bedzie droga ku Prawdzie, czyli wlasciwa (dla niego na tym etapie) sciezka duchowosci. a coz to jest ta Prawda? To Swiadomosc. Swiadomosc, ze jestesmy nieskonczona, wielowymiarowa boska Istota- wszechwiedzaca, wszechmogaca, pelna mocy i Milosci.
    I tak naprawde, wszystko sprowadza sie do identyfikacji siebie. Jesli identyfikujemy sie z cialem, emocjami, myslami, a nawet Duchem (kwestia jak go rozumiemy/czujemy/definiujemy), to jestesmy w przejawie, ktory tworzymy. Jesli natomiast czujemy swoje ‚boskie’ cechy- to identyfikujemy sie z nieskonczonym, z moca i Miloscia. Ta identyfikacja najczesciej jest nieswiadoma i najczesciej dotyczy przejawu. Czesto tez placzemy sie z identyfikacja :). Stad np. Sylwia pisze:
    ‚Można ucierpieć z powodu przekonań własnych, własnego umysłu, własnej Duszy, ale.. równie dobrze można nie ucierpieć z powodu przekonań własnej Duszy.’
    Kto jest tym ‚ja’, ktore cierpi? jesli identyfikujesz sie z Dusza (tzn. masz swiadomosc i czujesz swoja ‚boskosc’) to nie ma mowy o zadnym cierpieniu, poza tym nie uzywasz zwrotu ‚moja Dusza’, bo czujesz, ze to ty nia jestes. A tu? Moja, tzn czyja?
    Jesli wiemy, ze nie jestesmy swoim cialem/emocjami/myslami/duchem- to jednak zdarzaja nam sie zwroty typu ‚moj Duch, moja Dusza’. Jesli identyfikujemy sie z Duchem/Dusza, to uzywamy zwrotow: moje cialo, moj umysl/mysli, moje emocje. Moje, czyli Duszy/Ducha. I to wszystko. Jak najczesciej identyfikujmy sie z Nieskonczonym, z Moca, z Miloscia i to jest duchowosc. Poczuc TO. Jak najczesciej.
    Wszelkie hierarchie (Anioly- Archanioly, Mistrzowie Wniebowstapieni, Panowie Swiatla- czy inni) tylko odciagaja nas od poczucia Mocy, ktora jestesmy. To sciema. ale na pewnym etapie moze byc pomocna ;)). To samo z kazdym uczuciem strachu, czy podleglosci, ktore ktos/cos w ywoluje. jesli tak jest (a dla kazdego moze to byc cos innego), to na pewno nie sluczy to naszej duchowosci i lepiej na razie to sobie odpuscic. az do momentu, gdy NIC nie bedzie w stanie nas przestraszyc, a jako istota wszechwiedzaca, po prostu WIEM i za kazdym razem moge polaczyc przejaw ze swa wlasciwa iIstota i sprowadzic te wiedze do przejawu.
    Tu, za Ziemi jestesmy przejawem Duszy i im czesciej bedziemy sie identyfikowac z Dusza tym lepiej dla naszego przejawu: ciala, emocji, mysli, dowiadczania, duchowosci :). Usciski i serdecznosci

  11. SwiatDucha
    Kwi 14, 2016 @ 15:28:15

    Słowianka, – witaj.
    „Jak najczesciej identyfikujmy sie z Nieskonczonym, z Moca, z Miloscia i to jest duchowosc.”
    Jak to czuję, jesteśmy wynikiem doświadczenia Boga, boskiego doświadczania „jak to jest być sobą”.
    Tak jak to opisuje N.D.Walsh w Rozmowach z Bogiem, czy też A.Mindell [„Śnienie na jawie” str. 264]

    Możemy wiele, możemy w różne kierunki iść i z powodu samego swojego bycia, doświadczania uprawomacniać jakieś doświadczenie tak, że będzie ono realne. Świadomość „bycia w tym doświadczeniu” ma taką siłę.
    „Według nauk wedyjskich świat materialny jest rzeczywisty i nierzeczywisty zarazem” [link]

    Bo boska energia jest na tyle twórcza, że tworzy „coś z niczego”.
    Tak więc, jedna odnóżka Boga skreuje sobie jeden typ doświadczeń, a druga odnóżka skreuje sobie inny typ doświadczeń. A mogą być one skrajnie różne, ponieważ moc Boża jest na tyle potężna, że różnice mogą być potężne.
    Opowiadanie, że „czyjeś jest nieprawdziwe” oznaczałoby, że podwarzam prawdziwość czyichś doświadczeń, a tym samym podważałbym doświadczanie czyjegoś życia, doświadczania boskiego „jak to jest być iks [czyli coś dowolnie wybranego], przeżywać iks”.
    Nie, nie podważam, uczę się akceptować, że ktoś ma inny „swój świat” z równie potężnymi doświadczeniami, z których Bóg ma świetną zabawę, albo chociaż potężne przeżycia.

    A oświecenie? Jakimś przybliżeniem drogi do tego jest wzmaganie swojej świadomości, że to, co mi się przydarza to Bóg doświadczający właśnie takie doświadczenia. Jak to mówią: jeśli Bóg właśnie tańczy, to ja nie jestem Bogiem, a jestem tańcem. I mogę odnajdywać w sobie, w swoim doświadczeniu to boskie, odnajdować boskie energie obecne w doświadczaniu. Nie ma tu w żaden sposób możliwości zaprzeczenia czegokolwiek, czy potrzeby udowadniania czegokolwiek. Ale jest, jak piszesz, możliwość odnajdywania, uświadamiania sobie swojego rdzenia tam, gdzie jest boskie, co przeżywa.

    dea
    ja to rozumiem, że są to działania o charakterze religijnym, nie wychodzące specjalnie jakoś ponad poziom atmaniczny [o ile są ideowe], jeśli jest tam w nich obszar ponadideowy [a chyba jednak jest], to może on być przesłaniany ideami, jeśli – tak jak my – patrzy się nań „z dołu”, od dolnych ciał. I im bardziej jest aktywna ta religijna przesłona, tym mniej jest realnego wsparcia w pracy duchowej, które może taki przekaz nam dawać.

    Aneta
    Oczywiście, wariuje, ale chyba w znaczeniu podstawowym tego słowa, bo wariacja to oznacza różnicowanie się. Im więcej możliwości, tym więcej wariacji, różnorodności.
    Twój świat ma możliwość albo powariować, albo się przetransformować. A dokonać decyzji o tym możesz właściwie tylko ty [ew. możesz się poddać presji czy naukom z zewnątrz, która wymusi jakąś ścieżkę].

    Wszechświat jest słabym nauczycielem, bo pochodzi od Boga, który na początku był totalnie .. nierozumny. Tak, początki boskiego doświadczania siebie samego to także niemal zerowy poziom zrozumienia. Bo nie było wtedy wiedzy – nie było „dwóch”, a tylko „jeden”, a w tym przypadku nie było możliwośći nabywania wiedzy [tak to opisuje Kurs Cudów]. Dlatego Wszechświat jak uczy, to bardzo łopatologicznie.
    W tym przypadku, jeśli widzimy wiele, wiele możliwości, to można sobie zdać sprawę, że wyższa prawda nie kryje się w żadnej z nich, a raczej „poza nimi”. Tego Wszechświat [Bóg] nie powie, bo sam też nie wie.
    Jest tym, tą wielością, ale jego celem jest ją poznać. A my jesteśmy takimi narzędziami do poznawania.
    Uczenie się na ścieżce duchowej, to w bardzo dużym stopniu domyślanie się, jak dla mnie.

    Cokolwiek jest zaś zadekretowane, sztywno zapisane, to musi za tym stać jakaś istota, która tą wiedzę ustaliła. A to już nie jest zupełnie Absolut, a raczej jakieś sprawozdanie z osobistych doświadczeń tej istoty.

    >ciągle proszę swego Ducha o prowadzenie mnie i przejawianie się go we mnie.
    Myślę, że jeśli już mamy się z kimś/czymś utożsamiać, to możemy powiedzieć, że jesteśmy Duchem [cząstką Boską], który zechciał się pojawić w obszarze doświadczeń. A ja – jako osobowość mam szansę zwiększać świadomość tego procesu i przetwarzać nieświadomego Ducha na Świadomą Jaźń [która jest przetworzonym Duchem].
    Oprócz tego są inne od nas istoty, Przewodnicy DUchowi, Opiekunowie Duchowi, własna Wyższa Jaźń, którzy są niewcieleni. Można się podłączyć pod demona, owszem, jak ktoś ma nieoczyszczone intencje. Ale większość osób ma na tyle czyste, że z marszu łączy się z własną Wyższą Jaźnią i Opiekunami Duchowymi.

  12. Conchita
    Kwi 15, 2016 @ 08:39:16

    Rzeczywiście można poczuć dyskomfort przy takim zróżnicowaniu postaw i nauk duchowych, szczególnie że często są sprzeczne lub jedna zwalcza drugą wykazując swoją większą „czystość” czy „wysokość”.

    Tak samo patrząc w taki sposób, jaki opisujesz Słowianka, też można poczuć się trochę jak na drodze, gdzie są kolczaste krzaki na poboczu – fałszywa identyfikacja i jesteś w kolczastym lesie 🙂 . Człowiek może poczuć presję na „właściwą” czy odpowiednio wysoką identyfikację, stosować afirmacje w celu zapewnienia sobie tej odpowiedniej nieograniczonej identyfikacji. Ja rozumiem co piszesz i na co wskazujesz, po prostu patrzę nie na cel, ale tło całej sprawy. Ile widziałam tego advaitowców, którzy męczyli się z identyfikacjami w codziennym życiu uważając to za jakieś brudy i pozostałości, którego nie przejął „właściwy” pogląd o braku „mnie”.

    Miałam jakiś czas temu swój wgląd w działanie świadomości w zakresie światopoglądów i od tej pory opadło we mnie całe napięcie związane z ścieżkami duchowymi, poglądami, prawdziwością i wysokością, czystością itp. Nie umiem tego do końca wyjaśnić, poczułam spokój w tej sprawie. Widzę sobie, jak to wszystko działa w świecie, ale ma przygód z tym świadomość, ile drążenia, podważania, zmieniania, dalszego przyciągania, kierowania się ku, nasycenia, odrzucenia, poszukiwania i tak sobie patrzę na to i czuję spokój.

    Każdy nauczyciel, który uczy – uczy swojej perspektywy, to jest nieuniknione i tak ma być. Nie ma w tym nic złego. Ludzie wybierają sobie z tego, co im w danej chwili jest potrzebne, lub z czym mają powiązania, co podobnie rezonuje. To wpisuje się w różnorodność, ruch, przy którym doświadcza się tak różnych rzeczy…

  13. Manuela
    Kwi 15, 2016 @ 22:39:07

    Witaj Słowianka, jest dużo racji w tym, co napisałaś.
    I ja też tak uważałam przez długi czas. Aż do momentu, gdy nie zaczęłam korzystać ze swojej wiedzy pochodzącej z przestrzeni serca. Okazuje się, że wszystko bez wyjątku jest programem/zabawą, prawdą jest tylko to, że my jesteśmy Stwórcą. Program/zabawa polega m.in. na tym, że np. „Oświecenie”, „Duchowość”, „Bycie żebrakiem” itd, itd. jest programem, w tym i nasze ciała.
    Co mnie najbardziej zszokowało, że wyższa jaźń, Duch Św. również jest programem. Jeszcze mam problemy z przetrawieniem tego, bo przez całe życie wierzyłam, że wyższa jaźń/ Duch św. to Opiekun Świadomego Ja, i nas samych itd.

  14. SwiatDucha
    Kwi 16, 2016 @ 11:49:16

    Ciekaw jestem Manuela, skąd masz te informacje, czy gdzieś przeczytałaś, czy też pochodzą u ciebie z osobistego doświadczenia. Bo piszesz „okazuje się”, co może wskazywać na twoje własne odkrycia.
    Bo wygląda na to, że jesteś do nich bardzo mocno przekonana.
    ciekaw jestem osobistych doświadczeń.

  15. Manuela
    Kwi 16, 2016 @ 18:59:35

    Witam, tak to są moje osobiste odkrycia. Badam we własnym zakresie. Od teorii się odcinam. Nie pozyskuje wiedzy z zewnątrz od jakiegoś czasu, bo zauważyłam, ze na zewnątrz są półprawdy lub fałsz.
    Tak jestem mocno przekonana, z uwagi na fakt, ze zostało mi to pokazane na poziomie mego Ducha. Teraz mam jasność widzenia pewnych spraw. Prawda jest w nas! Szkoda, ze wielu z niej nie korzysta.

  16. Tomek
    Kwi 16, 2016 @ 20:59:22

    Witaj Manuela,
    powtórzę podsumowanie:
    – jestem/jesteś Stwórcą,
    -wszystko inne to programy/iluzja.
    Zgadzam się z tym. Nie ma nic więcej.
    Teraz jak przełożyć to życie codzienne. Podaje link
    https://krystal28.wordpress.com/2015/07/30/tworzenie-wlasnej-rzeczywistosci-cztery-prawa/
    To była teoria, a teraz zapraszam do praktyki 🙂

  17. Manuela
    Kwi 16, 2016 @ 21:06:21

    Witaj Tomku,
    Temat tworzenia własnej rzeczywistości mam już za sobą. Znudziło mi się tworzenie kolejnych programów. Jestem na etapie odprogramowywania się, bo to jest najważniejsza rzecz na świecie. Także raczej nie skorzystam, Tomku, ale dziękuję za zaproszenie do praktyki. :-).

  18. deazehai
    Kwi 16, 2016 @ 21:39:24

    To teraz pojawia się pytanie – po co doświadczać, skoro wszystko jest programem/iluzją? W zależności od tego, w co uwierzymy, to zamanifestuje się lub nie. Czyż to nie jest nudne? Rozczarowujące? Skoro wiemy, że oświecenie jest programem (czyli w domyśle czymś nieprawdziwym, sztucznym), to po co do niego dążyć, po co się rozwijać?

  19. Manuela
    Kwi 16, 2016 @ 22:44:05

    Witaj deazehai, ja podzieliłam się częścią wiedzy, jaką otrzymałam z przestrzeni serca (z samej jej Esencji). Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, wciąż pytam i badam.
    Z poziomu egotycznego umysłu te informacje mogą wydawać się rozczarowujące. Też muszę się z nimi oswajać.Natomiast z poziomu Stwórcy, którym jesteśmy jest to odbierane neutralnie, jak program/zabawa. Dosłownie tak! Nic więcej. Naprawdę tak to wygląda z poziomu Stwórcy. Stwórca (my) to ogląda z centrum, które ja nazywam przestrzenią serca.
    Pytasz, po co doświadczać, skoro wszystko jest programem? Na to pytanie nie poznałam jeszcze odpowiedzi. Ale za to wiem, jaki jest cel naszego pobytu w tym fałszywym wszechświecie. Jest nim powrót do Stwórcy. Było mi pokazane, że jeśli chce się z nim zjednać, to muszę robić zawsze krok do tyłu, nie do przodu, bo z przodu jest projekcja, a z tyłu Stwórca. On nie jest w naszym ciele, tylko za nim. Przez nas przenika, więc my odbieramy, że jest w nas.
    Wszystkie programy tworzy Wszechświat i nam je narzuca, a my mamy złudzenie, że to nasze. Nic nie jest nasze! NIC!

    „W zależności od tego, w co uwierzymy, to zamanifestuje się lub nie. Czyż to nie jest nudne? Rozczarowujące?”

    Tylko w to, co wierzymy, to też program, który nakręca inny program, stąd złudzenie manifestacji. My tak naprawdę niczego nie manifestujemy, bo jest przeznaczenie. Tak mi zostało pokazane. Nasuwa mi się zatem pytanie, a gdzie jest wolna wola? Ta z egotycznego umysłu, jest iluzją podobnie, jak samo ego i to ono nakręca ten program. Jeszcze nie poznałam odpowiedzi na to pytanie. Ale na pewno poznam.

    „Skoro wiemy, że oświecenie jest programem (czyli w domyśle czymś nieprawdziwym, sztucznym), to po co do niego dążyć, po co się rozwijać?”

    Ja w ten program właśnie się bawiłam, a raczej chciałam bawić. Dobrze, że tak się nie stało. Jeszcze niedawno uważałam, że moim celem życiowym jest dojście do oświecenia. Wierzyłam w to złudzenie.
    Po co się rozwijać? A czym ono jest? Programem/zabawą. Jak wszystko. Nawet to, że ci odpowiadam na ten post. 😉
    Zrozumiałam, że w tym wszechświecie są tylko dwie drogi. Jedna to tkwienie w nieustannie programach i tak w nieskończoność, doświadczając w ten sposób coraz to innej iluzji. Można i tak. Druga opcja: ciągłe odprogrmowywanie się i powrót do Źródła. Ja wybrałam tą drugą, bo iluzja mi zmierzła doszczętnie. Muszę być już bardzo starą duszą. Od dzieciństwa moja dusza popychała mnie w tym kierunku. Od dzieciństwa moja dusza chciała poznać tajemnice istnienia! I nie dawała mi spokoju. Chciałam poznać prawdę, nawet gdyby miała być najgorsza.
    Dużo czytałam i ciągle czułam, że to nie to i dostrzegałam, jak wszyscy sobie przeczą nawzajem. W pewnym momencie miałam już dość. Odeszłam od teorii i postanowiłam sama badać, korzystając z wrodzonego daru, jaką jest Wiedza Stwórcy w nas samych. Teraz, gdy coś czytam, to widzę, gdzie jest Prawda, a gdzie zakłamanie. U wielu jedno drugim się przeplata. a to uniemożliwia „wylogowanie” się tego oszukańczego wszechświata, dla którego tylko jesteśmy marionetkami – grą. Tak mi zostało pokazane. Powiem więcej, gdy bazujemy na cudzej teorii, czy wiedzy, a sami nie poznajemy, w sensie nie doświadczamy jej, nie odkrywamy jej w sobie, to o zbawieniu należy zapomnieć! Dlaczego? Bo ciągle tworzymy nowe programy i tkwimy we własnych, ograniczonych wyobrażeniach (tez programy). I zamiast robić krok do tyłu, to robimy krok do przodu, czyli coraz bardziej wchodzimy w iluzję i coraz więcej gromadzimy programów.

    Z doświadczenia wiem, że do powyższej wiedzy trzeba dojrzeć duchowo. A to jest proces. W moim przypadku tak było (i jest nadal). Wcześniej nie byłam gotowa na taką wiedzę i myślę, że wielu Czytelników również. I to jest zrozumiałe. Wówczas proponuję odnieść się to tej wiedzy, jak do ciekawostki. 😉 I nie zawracać sobie nią głowy ;-).

  20. SwiatDucha
    Kwi 16, 2016 @ 23:07:24

    >Nic nie jest nasze! NIC!

    to się zgadza z tym dziwnym czymś, czym jest świadomość [Świadome Ja], które nie ma cech, a tylko funkcjonuje jako funkcja u/świadamiania sobie, obserwacji.

    Też tak to widzę – programy na programach, wzorce na wzorcach, labirynty na labiryntach położone kiedyś dawno a my tym teraz niemal nie wymiotujemy. Wniosek prosty – pooczyszczać, pozbyć się w tempie takim, aby nie zwariować.

  21. Manuela
    Kwi 16, 2016 @ 23:33:42

    >Nic nie jest nasze! NIC!
    to się zgadza z tym dziwnym czymś, czym jest świadomość [Świadome Ja], które nie ma cech, a tylko funkcjonuje jako funkcja u/uświadamiania sobie, obserwacji.

    Też tak to widzę – programy na programach, wzorce na wzorcach, labirynty na labiryntach położone kiedyś dawno a my tym teraz niemal nie wymiotujemy. Wniosek prosty – pooczyszczać, pozbyć się w tempie takim, aby nie zwariować.>

    Niestety tak jest. Ja też ciągle, nieustannie oczyszczam. Przy okazji widzę dużo pułapek, w które nie wchodzę. Je przede wszystkim trzeba usuwać, bo zatrzymują we Wszechświecie.
    A później nie możemy się stąd wydostać i się inkarnujemy z nowym oprogramowaniem i spłacamy nie swoją karmę indywidualną, rodową i zbiorową. Tylko za to, że wcześniej dostaliśmy oprogramowanie, o które nie prosiliśmy, to w kolejnej nam jeszcze dołożono. W końcu tego śmietnika się uzbierało, że do końca naszych dni pozostaje nam oczyszczać zaśmieconą podświadomość, bo inaczej nie można wrócić. Najgorsze jest to, że my nie wiemy, jakie oprogramowanie otrzymamy, a możemy otrzymać, np. jakieś ofiary psychopaty. Dla Świadomości, która to obserwuje, to tylko program/zabawa. A dla nas KOSZMAR!

    Zastanawia mnie, czy ten Wszechświat, który wyświetla sobie Stwórca jest jego dziełem czy jakimś wirusem? Wszak to Jego przeciwieństwo. (Stwórca dosłownie wyświetla Wszechświat; wygląda to jak projektor koloru złotego, który zajmuje niewielki fragment przestrzeni, w której On się znajduje). Spróbuje uzyskać na to pytanie odpowiedź, bo mi nie daje spokoju.

    A propos, tego dziwnego czegoś, jakim jest Świadome Ja… To my jesteśmy tym dziwadłem 😀 I sami się teraz nad sobą zastanawiamy. Nie rozumiemy, jak do tego dopuściliśmy. 😀

  22. Tomek
    Kwi 17, 2016 @ 06:06:22

    Wszyscy dają dyla? 🙂 Chcą uciekać? 🙂
    Może to kwestia starej duszy, a może jest nam bardzo źle?
    Czujemy się niezaopiekowani? 🙂
    Dlaczego nie ma wątku, że to my sami wybraliśmy ten stan?
    TERAZ programujemy sobie następne wcielenie.
    Jest jeszcze „haczyk” nieliniowości czasu.
    W sumie to nie ma się czego bać. 🙂

  23. Tomek
    Kwi 17, 2016 @ 06:47:21

    STOP 🙂
    Czy nasze ciało to program/iluzja?
    Jeśli tak, to należy je oczyszczać, ale nie kasować

  24. ananda777
    Kwi 17, 2016 @ 09:53:33

    W ksiazkach Davida R.Hawkinsa”Oko w oko z Jaznia” i”technika uwalniania”,jest dokladnie opisany proces i sposoby uwolnienia sie,przekroczenia umyslu.Ksiazki sa pisane z punktu widzenia osoby oswieconej.stan oswiecenia pojawil sie sam i trwał az do smierci autora.Dopiero po 30 latach od pojawienia sie stanu oswieconego,autor zaczal opisywac swoj stan.Jak sam mowi jego sciezka oswiecenia wiodla poprzez umysl-tzn.przekroczenie umyslu,poddanie umysluczyli advaita.Opisuje wiele niuansow tego procesu.Nie byla to sciezka poprzez serce ,choc nie sa to sciezki odrebne.Warto zaglebic sie w te lektury bo nikt lepiej tego nie odda niz osoba,ktora przeszla proces oswiecenia a wczesniej byla wzietymznanym psychiatra,psychoteraeuta,naukowcem,ateista.Przede wszystkim mial dar przekazu stanow wewnetrznych.Przez 30 lat nie zdecydowal siemowic i pisac o swoim stanie ducha-bo jak sam powiedzial”nic nie dalo sie o nim powiedziec”.

  25. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 17:35:28

    „Wszyscy dają dyla?:) Chcą uciekać?:)
    Może to kwestia starej duszy, a może jest nam bardzo źle?
    Czujemy się niezaopiekowani?:)
    Dlaczego nie ma wątku, że to my sami wybraliśmy ten stan?
    TERAZ programujemy sobie następne wcielenie.
    Jest jeszcze „haczyk” nieliniowości czasu.
    W sumie to nie ma się czego bać. :)”

    Tomku, tak dają dyla, wszyscy Ci, którzy poznali Prawdę i zostało im pokazane wyjście ewakuacyjne. 😉 Korzystają z tego ci, co chcą, reszta nadal bawi się w ten dramat. ich programy nie pozwalają im na wyjście z Wszechświata (a konkretnie z Projektora, bo to tak naprawdę wygląda ze strony Stwórcy (my).)
    Pamiętaj Tomku, ten świat jest dualny. A to znaczy: raz na wozie, raz pod wozem. Nie ma innej możliwości.
    Dobrze, źle, poczucie braku opieki, patrz: programy/zabawa. Jak tak uważnie się przyjrzymy tym wszystkim programom, to zauważymy, że tzw. zło (program), jest dla nas błogosławieństwem, w tym sensie, że otwiera nam oczy i przekierowuje do DOMU. Natomiast program „dobro” – usypia i wciąga w tą niewolę fałszywego Wszechświata.

    „Czy nasze ciało to program/iluzja?”

    Tak, zdecydowanie! Zostało mi pokazane, że to program marionetka (w całości iluzja).

    „Jeśli tak, to należy je oczyszczać, ale nie kasować”

    Oczyszczać na pewno. Co do kasowania, to sama nie wiem, też się nad tym zastanawiałam, jak to jest. Nie było mi to pokazane. Ale nadal będę badać.

    Stwórca dostosowuje odpowiedzi do zadawanych mu pytań.
    Zachęcam do odkrywania i badania swojego Prawdziwego Ja (Stwórcy).

  26. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 17:41:14

    Przeoczyłam: „Dlaczego nie ma wątku, że to my sami wybraliśmy ten stan?
    TERAZ programujemy sobie następne wcielenie.”

    Nie wybieramy sobie NICZEGO! Wszystko jest nam narzucane! Tu nic nie ma naszego! NIC! Na tym polega to Przeznaczenie! Tak mi to zostało ukazane z poziomu Stwórcy.

    „Jest jeszcze „haczyk” nieliniowości czasu.
    W sumie to nie ma się czego bać. :)”

    Do tego jeszcze nie doszłam. Ale skoro zostało mi przekazane, że we Wszechświecie jest tylko przeznaczenie (programy), to jeśli ktoś „łapie” się tego „haczyka”, to tylko dlatego, że ma taki program, innymi słowy zostało mu to wpisane w przeznaczenie.

  27. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 18:22:20

    „W ksiazkach Davida R.Hawkinsa”Oko w oko z Jaznia” i”technika uwalniania”,jest dokladnie opisany proces i sposoby uwolnienia sie,przekroczenia umyslu.Ksiazki sa pisane z punktu widzenia osoby oswieconej.stan oswiecenia pojawil sie sam i trwał az do smierci autora.Dopiero po 30 latach od pojawienia sie stanu oswieconego,autor zaczal opisywac swoj stan.Jak sam mowi jego sciezka oswiecenia wiodla poprzez umysl-tzn.przekroczenie umyslu,poddanie umysluczyli advaita.Opisuje wiele niuansow tego procesu.Nie byla to sciezka poprzez serce ,choc nie sa to sciezki odrebne.Warto zaglebic sie w te lektury bo nikt lepiej tego nie odda niz osoba,ktora przeszla proces oswiecenia a wczesniej byla wzietymznanym psychiatra,psychoteraeuta,naukowcem,ateista.Przede wszystkim mial dar przekazu stanow wewnetrznych.Przez 30 lat nie zdecydowal siemowic i pisac o swoim stanie ducha-bo jak sam powiedzial”nic nie dalo sie o nim powiedziec”.”

    Ananda777, oświecenie to program! Każdy kto się uwolnił, już nam nie powie, w jaki sposób tego dokonał, bo go tu już nie ma. Został Stwórcą, jest w DOMU.
    Pragnę dodać, że gdy ktoś doświadcza programu oświecenie, to ma już blisko do Domu (tak mi zostało pokazane). Niestety, z uwagi na to, że nie rozpoznaje, że jest w programie (myśli, że jest wyzwolony), idzie do przodu, zamiast do tyłu. Stąd później wielu oświeconych twierdzi, że naszym „bojowym” zadaniem tu na Ziemi jest doświadczanie życia w nieskończoność, w coraz to wyższych wymiarach, etc. wszak oni wiedzą, co mówią, przecież są „wyzwoleni”, wiedzą, że są Stwórcami, poddali się życiu, są tu i teraz, etc, etc.

    Ja pozyskuje wiedzę od samej Esencji Istnienia (Stwórcy). Dzieje się to w przestrzeni serca. Staje się na ten moment Nim Samym i patrzę na wszystko Jego „oczami”. Pytania zadaje dużo wcześniej, nie w trakcie! Stwórcą jest Świadome Ja.
    Na pytanie jak wydostać się z projektora. Stwórca pokazał mi, że Wszechświat (wyświetlacz) ma warstwy (jak cebula). Pomiędzy jedną a druga warstwą są różne programy/zabawy. Warstwy są przeźroczyste. Musisz rozpoznać wszystkie programy, jakie masz i się od nich uwolnić. I teraz nie pamiętam dobrze (a nie chce nikogo wprowadzać w błąd…) warstwę CHYBA??? musisz „rozbić” (tego nie jestem pewna).
    Gdy przedostajesz się do kolejnej warstwy, tam też są programy/zabawa, musisz to rozpoznać i usunąć, i tak do końca. Zawsze trzeba robić krok do tyłu! Muszę dopytać, jak skutecznie usuwać programy/zabawę, i czy to w ogóle my mamy robić, czy zlecać to Stwórcy?

  28. Niftu
    Kwi 17, 2016 @ 18:56:40

    Manuela, dzisiaj miałem coś w rodzaju przebłysku prawdy, gdy zdałem sobie sprawę, że wszystko jest już gotowe, zrobione, skończone, a my jesteśmy w tym jako „testerzy” oprogramowania. To bycie w ciele i obserwowanie jego życia, jego oczami jest właśnie świadomością. Mam więc swojego Avatara i podążam jego przeznaczeniem. Nie mogę niczego zmienić, bo nie jestem nim, tylko go doświadczam. Nie wiem dlaczego doświadczam Avatara właśnie takiego, jak ten i dlaczego tu, gdzie jestem, ale myślę, że właśnie to jest to, czego potrzebuję do wzrostu umysłu – tego prawdziwego umysłu. Przeszkody, jakie niesie bycie właśnie tym Avatarem, którym jestem, dają „wstrząsy”, potrzebne do wewnętrznego wzrostu. Znam to uczucie, o którym piszesz, gdy mówisz o warstwach. Przechodzenie pomiędzy warstwami jest mega trudne, bo nie da się zapamiętać, jak się to zrobiło, gdy już się coś uda. Po prostu zwykły umysł – automat myślowy Avatara – nie jest w stanie tego zapamiętać. Trzeba przesunąć uwagę do „starszego”, pierwotnego umysłu. Pierwotny, nie oznacza prymitywnego, tylko jasny wgląd w rzeczy, wyższą inteligencję. Kiedy utożsamiasz się z umysłem Avatara, to ta inteligencja nie pracuje, bo cała uwaga jest rozpraszana na zewnątrz, a powinna iść do środka. Cały wysiłek w tym, żeby nigdy nie zapominać siebie. Ale żeby to zrobić, trzeba najpierw siebie sobie przypomnieć – analogicznie, jak we śnie w nocy, gdy chcemy zdać sobie sprawę z tego, że śnimy. A sny, to właśnie symulator symulatora, czyli symulacja rzeczywistości umysłu Avatara, która naśladuje kreację umysłu pierwotnego. Dualizm jest również na tym poziomie. Z jednej strony musisz doświadczać, żeby przerobić, przepracować sobą to, co jest, a z drugiej strony wypracowujesz sobie drogę ucieczki.

  29. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 19:26:02

    Witaj Niftu,”To bycie w ciele i obserwowanie jego życia, jego oczami jest właśnie świadomością”.

    Tak, Niftu 🙂 Tylko Świadomość (Stwórca) tylko przenika nasze ciało. W tym sensie w nim jest. 😉 Ale generalnie odczucie jest takie, jakby w Nim był w pełni, dzięki temu możemy nawiązywać z Nim bezpośredni kontakt i uzyskiwać wiedzę oraz doświadczać Go. Jest to możliwe tylko poprzez przestrzeń serca.

    „Mam więc swojego Avatara i podążam jego przeznaczeniem. Nie mogę niczego zmienić, bo nie jestem nim, tylko go doświadczam. Nie wiem dlaczego doświadczam Avatara właśnie takiego, jak ten i dlaczego tu, gdzie jestem, ale myślę, że właśnie to jest to, czego potrzebuję do wzrostu umysłu – tego prawdziwego umysłu”.

    Nie do wzrostu umysłu, bo umysł jest projektorem. 😉

  30. Tomek
    Kwi 17, 2016 @ 19:54:33

    Manuela.
    …cebula, warstwy rozbicie…
    bardzo podobny „przykład” chodzi mi po głowie od kilku dni…
    Warstwy różnych rzeczywistości/wymiarów są nałożone na siebie jak w klejonej szybie wielowarstwowej… nie widzimy jej i nie mamy pojęcia o jej warstwach. Dopiero jakieś zdarzenie, „uderzenie/rozbicie” ujawnia jej strukturę. Wydaje mi się, ze pracą także można to osiągnąć/zauważyć. Tak więc zauważenie innych wymiarów/przestrzeni jest pierwszym krokiem do ich „oswajania”.

    Nawet jeśli uzyskujesz wiedze od samej Esencji istnienia to trzeba pamiętać o filtrze jakim jest umysł. Z resztą sama piszesz, że odpowiedzi dostosowane są do zadawanych pytań. Trzeba więc zaakceptować fakt, że na to samo pytanie inna osoba może dostać inną odpowiedź.

    Czym wypełnimy wieczność jak wrócimy do Źródła?

  31. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 20:18:16

    Tak, Tomku, wiem o tym. Ja otrzymuje odpowiedzi będąc tym Stwórcą, a później po doświadczeniu tego, przechodzi to wszystko przez filtr mego umysłu. Inaczej się nie da. Staram się przedstawiać te doświadczenia jak najrzetelniej potrafię.

    „Trzeba więc zaakceptować fakt, że na to samo pytanie inna osoba może dostać inną odpowiedź” .

    Nie, jeśli dotyczy prawdy o Wszechświecie.
    Ale powiedziałabym, że odpowiedzi zawsze dostosowywane są do naszego poziomu świadomości. Kiedyś zadawałam różne pytanie Stwórcy. On swoje odpowiedzi dostosowywał do mojego poziomu świadomości i „w tle” jakby sugerował, abym podnosiła świadomość, wówczas odpowiedzi będą lepszej jakości.

    „Czym wypełnimy wieczność jak wrócimy do Źródła?”

    Ha ha. Też bym chciała znać odpowiedź na to pytanie. 🙂 Zastanawiałam się, czy będziemy w wieczności, bezczasie, bezruchem w ciemnej przestrzeni (tak to wygląda naprawdę)? Dopowiem, że odczucia są takie, że można je nazwać Doskonałością. Czy też coś się zacznie z nami -Stwórcą dziać?

  32. Tomek
    Kwi 17, 2016 @ 20:37:50

    Manuela, a może to teraz jesteśmy w wieczności?
    to tez może być odpowiedź…
    Jeszcze wrócę do kwestii determinizmu , który jakby mocno brzmiał na początku.
    Sugestia przy otrzymywanych odpowiedziach aby podnosić świadomość trudno nazwać programem, jest miejsce dla wolnej woli.
    Da się żyć 🙂

  33. Niftu
    Kwi 17, 2016 @ 20:38:20

    Manuela, na czym polega Twój wgląd, o którym opowiadasz? Czy potrafisz otrzymać odpowiedź na pytanie dotyczące danej osoby, czy też otrzymujesz informacje na zasadzie wizji lub rewizji jakiegoś tematu? I ostatnie pytanie 🙂 W jaki sposób ta zdolność się u Ciebie pojawiła?

  34. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 20:58:16

    „Manuela, a może to teraz jesteśmy w wieczności?
    to tez może być odpowiedź…
    Jeszcze wrócę do kwestii determinizmu , który jakby mocno brzmiał na początku.
    Sugestia przy otrzymywanych odpowiedziach aby podnosić świadomość trudno nazwać programem, jest miejsce dla wolnej woli.
    Da się żyć :)”

    Nie, Tomku, nie jesteśmy w wieczności ;-). No chyba, że poznawanie iluzji w nieskończoności, nazywasz wiecznością 😉 😀

    „Sugestia przy otrzymywanych odpowiedziach aby podnosić świadomość trudno nazwać programem, jest miejsce dla wolnej woli.
    Da się żyć :)”

    Nie, to nie program. Odpowiedzi od Stwórcy nie są programem, tak jak i On sam. Coś mi się wydaje (ale mogę się mylić), że wolna wola odnosi się do Stwórcy w nas, czyli byłaby to wtedy Wola Stwórcy (nas prawdziwych).
    No, pod tym kątem da się żyć, w tym życiu, bo w następnym nie wiadomo :-). Jest dla nas nadzieja. 😉

  35. Tomek
    Kwi 17, 2016 @ 21:10:35

    mini podsumowanie 🙂
    jestem Stwórcą, mam wolna wolę…
    brakuje tylko „szczypty” miłości 🙂
    Tak myślę, że podnoszenie świadomości jest nauką dodawania tej „szczypty”, albo dzielenia się miłością …

    Może spójrzmy na nasze kreowanie rzeczywistości w ten sposób.

  36. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 21:28:03

    „na czym polega Twój wgląd, o którym opowiadasz?”

    Pozwól, że ja zmodyfikuję Twoje pytanie ;-). W jaki sposób otrzymuje odpowiedzi i w jakiej formie?
    Polega na tym, że ja zadaję pytanie do Stwórcy z przestrzeni serca. Czasem jest tak, że jedynie kieruję uwagę na przestrzeń serca, a czasami wchodzę w przestrzeń serca. Odpowiedzi Stwórca udziela mi z własnej woli. Przybierają one różne formy. Czasami jest to objawienie, wizja, wgląd duchowy, odpowiedzi jakby „energetyczne” (nie jest to odpowiednie słowo) i inne. Ale takim najgłębszym, bo bezpośrednim jest bycie Nim samym, i to zadziewa się z woli Stwórcy, jak wszystko resztą – mowa o odpowiedziach. Te odpowiedzi nigdy nie pochodzą z umysłu, tylko i wyłącznie z przestrzeni serca.

    Czy potrafisz otrzymać odpowiedź na pytanie dotyczące danej osoby, czy też otrzymujesz informacje na zasadzie wizji lub rewizji jakiegoś tematu?

    Generalnie nie zajmuję się tym. Skupiam się jedynie na tym co mnie interesuje. Zdarza mi się jednak, że otrzymuje jakieś sny prorocze dotyczące jakieś osoby, lub intuicyjna wiedzę na jej temat. Ale to się samo zadziewa, ja o to nie proszę. I nie wiem, czym jest to spowodowane.

    I ostatnie pytanie:) W jaki sposób ta zdolność się u Ciebie pojawiła?

    Pojawiła się wiele lat temu, gdy nie wierzyłam w Boga, ale moja dusza potrzebowała tej powiedzmy wiary. A czułam, że wszystkie religie to fałsz. Szukałam go. I kiedyś z serca powiedziałam, mniej więcej tak: ” Boże tak bardzo chciałabym w Ciebie wierzyć, ale mój umysł mi na to nie pozwala. żebym ja mogła w Ciebie uwierzyć, to Ty musiałbyś mi o tym powiedzieć sam, ale Ty tego nigdy nie zrobisz, więc ja nigdy nie będę mogła w Ciebie uwierzyć” (treść była troszkę dłuższa). Po jakimś czasie, powróciłam myślami do tego i nagle coś się stało. Z przestrzeni serca nagle zaczęłam doświadczać Stwórcy w sobie, mój sceptyczny umysł ucichł, nie był nawet w stanie zakwestionować tego zjawiska. Wtedy Mojżesz został dla mnie zdemaskowany i wszystkie sekty i religie, również. Byłam zdumiona, że Stwórca jest w nas samych, w naszym sercu, że szukanie go na zewnątrz, to strata czasu i nieporozumienie. I byłam zdumiona, że On może „powiedzieć” nam o swoim istnieniu sam i to zrobił. Od tej pory, nic i nikt nie był w stanie sprawić, abym przestała „wierzyć” w Boga, bo ja już wiedziałam o jego istnieniu i Go doświadczyłam. Jeszcze wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że uaktywnił mi się dar umożliwiający mi pozyskiwanie wiedzy Stwórcy i kontakt z Nim bezpośredni. Myślałam wówczas, że to tylko taka łaska dana mi przez chwilę i na tym koniec. A to nie koniec, tylko początek 😉 Tak to wyglądało w skrócie.

  37. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 21:47:16

    „mini podsumowanie:)
    jestem Stwórcą, mam wolna wolę…
    brakuje tylko „szczypty” miłości:)
    Tak myślę, że podnoszenie świadomości jest nauką dodawania tej „szczypty”, albo dzielenia się miłością …”

    Tomku, w tym wszystkim chodzi o uzyskanie SPOKOJU. Miłość jest programem/zabawą podobnie, jak euforia, szczęście etc. Zwróć uwagę na to, co jest przeciwieństwem miłości? Czyżby nie nienawiść? A razem co to tworzy? Czyżby nie dualność? Czyli ten sam kij o dwóch końcach. Zostało to stworzone przez Wszechświat dla utrzymania równowagi w energiach (też program). A kiedy my te równowagę zaburzamy (też program), to doświadczamy tzw. karmy (też program).
    Sam Stwórca jest neutralny, czysty, a w tle odczuwa się subtelną nutkę radości, spokoju i błogości łącznie. Jest tam doskonała cisza, jak i w nim samym, tak i w przestrzeni go otaczającej.Wszystko jest idealnie zbalansowane. W ten sposób odczuwa się Doskonałość.

    Jako Stwórca (na poziomie Ducha) mam wolną wolę (tak przypuszczam), jako człowiek – program marionetka – NIE.

    „Może spójrzmy na nasze kreowanie rzeczywistości w ten sposób”.

    My nie kreujemy żadnej rzeczywistości? Jesteśmy odtwórcami, a nie twórcami bądź jak to woli – parodią Twórców. Konkretnie jesteśmy odtwórcami narzuconych nam programów i scenariuszy! Tu wszystko jest gotowcem! Stąd wszyscy są niewinni.

  38. Tomek
    Kwi 17, 2016 @ 23:02:29

    My nie kreujemy żadnej rzeczywistości? Jesteśmy odtwórcami, a nie twórcami bądź jak to woli – parodią Twórców. Konkretnie jesteśmy odtwórcami narzuconych nam programów i scenariuszy! Tu wszystko jest gotowcem! Stąd wszyscy są niewinni.

    W tym stwierdzeniu znowu , jakby znikła wolna wola.

    Manuela, z tego co piszesz, to ja odbieram to tak, że Ty nie wierzysz, ze jesteś Stwórcą. Z umysłu tak, z ducha nie. Choć może coś mi umykać.
    Jeśli prowadzimy spór, nie zgadzamy się na „otoczenie” i jest to skierowane do/przeciw Stwórcy to powstaje konflikt Stwórca-Stwórca (my też jesteśmy Stwórcą) . W Stwórcy jako istocie doskonałej nic takiego nie może istnieć. Więc ten spór prowadzi ego. To ego ma lęki. Przepraszam jeśli uraziłem.

  39. Manuela
    Kwi 17, 2016 @ 23:58:38

    „My nie kreujemy żadnej rzeczywistości? Jesteśmy odtwórcami, a nie twórcami bądź jak to woli – parodią Twórców. Konkretnie jesteśmy odtwórcami narzuconych nam programów i scenariuszy! Tu wszystko jest gotowcem! Stąd wszyscy są niewinni.

    W tym stwierdzeniu znowu , jakby znikła wolna wola.”

    Bo nie ma tam wolnej woli! Wszystko jest przeznaczeniem. Tak mi było pokazane. Ja jedynie domyślam się, że ona istnieje z poziomu Stwórcy. Dla mnie jest to coś trudnego do uchwycenia. Będę musiała to zbadać.

    „Manuela, z tego co piszesz, to ja odbieram to tak, że Ty nie wierzysz, ze jesteś Stwórcą. Z umysłu tak, z ducha nie. Choć może coś mi umykać.
    Jeśli prowadzimy spór, nie zgadzamy się na „otoczenie” i jest to skierowane do/przeciw Stwórcy to powstaje konflikt Stwórca-Stwórca (my też jesteśmy Stwórcą) . W Stwórcy jako istocie doskonałej nic takiego nie może istnieć. Więc ten spór prowadzi ego. To ego ma lęki. Przepraszam jeśli uraziłem”.

    Masz rację, ja nie wierzę, że jestem Stwórcą, Tomku. Ja o tym WIEM, że Nim Jestem. 😀 Doświadczam tego na poziomie Ducha, nie człowieka. Żeby była jasność. Ten Stwórca, którym my jesteśmy na poziomie Ducha, NIE Tworzy, tylko obserwuje ten cały cyrk – jak ja to nazywam. Nie wiem, jak to ując dokładniej. A kto tworzy? Wszechświat! My jesteśmy grą, jego marionetką. Dostajemy programy/zabawy, które są nam narzucane i wg tych programów działamy. Sami jesteśmy programem (to było mi ukazane).
    Teraz pytanie, a kto stworzył ten fałszywy Wszechświat? Muszę to zbadać, bo nie wiem. Wiem na pewno, że w Nim samym (w Stwórcy) nie ma takiej wiedzy, jakoby On stworzył ten projektor. Jaka jest w Nim samym Wiedza? To, że jest Stwórcą (wie to całym sobą, że jest Wiecznością i że jest Czystym, Nieskazitelnym Źródłem Istnienia (tak bym to nazwała; to moja nazwa). Ale żeby stworzył ten Wszechświat? Będąc Nim samym tej wiedzy nie doświadczyłam. Chyba, że mi coś umknęło…? Stąd nie wiem. Jest to dla mnie zagadka.
    W niczym nie uraziłeś mnie, Tomku.
    Musisz sam odkrywać tą wiedzę na poziomie najgłębszym – Ducha, inaczej nie ogarniesz jej rozumem, bo to program. Zachęcam do samopoznania, wtedy wiele zrozumiesz, bo doświadczysz tego. A tak ciągle będziesz mielił tą wiedzę przez te programy, a one będą ją odrzucać, bo ta wiedza nie jest kompatybilna z tymi programami, nie na etapie fascynacji kreacją. Nie przejmuj się, ja kiedyś też tak miałam ;-). Przechodziłam to, więc Cię rozumiem. To normalny proces. Przyjdzie czas, że to się zmieni. Póki co baw się tymi programami, które są Ci dane. Jak zacznie bardziej wzrastać Ci świadomość, to w naturalny sposób będziesz odrzucał te stare programy, i otrzymywał nowe, które z czasem też odrzucisz i tak ciągle. Każdy tak ma. Ja też 😉 Nie da się tego przeskoczyć. Ja nie umiałam ;-).
    Życzę owocnych, cudownych Kreacji 😉

  40. Tomek
    Kwi 18, 2016 @ 07:44:38

    Tak czy inaczej,
    ja jestem z Tobą ,
    lub Ty jesteś ze mną,
    🙂 🙂 🙂

  41. Manuela
    Kwi 18, 2016 @ 15:49:38

    No tak 🙂 Nie da się inaczej 😀

  42. Niftu
    Kwi 18, 2016 @ 18:13:54

    Ciekawe. Czytałem jakiś czas temu Białą Księgę, która opisuje świat oczami kobiety, której ciało przejmuje starożytna istota o imieniu Ramtha i przez nie przemawia i naucza. Ramtha twierdzi, że to my jesteśmy bogami, tylko zapomnieliśmy o tym i to my stworzyliśmy to, co znajduje się wokół nas. Było to budowane przez miliony lat. Najpierw bogowie skonstruowali światy, później ciała, które miały się w nich poruszać, a następnie weszli w te ciała i zaczęli zwyczajnie żyć. Z czasem pozapominali kim są, a ich częstotliwość wibracji spadła tak nisko, że stali się zwykłymi „chłopami ze wsi, z dziurawym butem, i babą, co robi na drutach” :]

    Swoją drogą Jezus też mówił, że „Bogami jesteście…”. Więc skoro On to obczaił i na skutek tego był w stanie chodzić po wodzie i robić inne pozornie niemożliwe rzeczy, to chyba coś w tym jest.

    Główną zasadą powinno być więc nie utożsamianie się z tym, co nas przywiązuje do ziemi, do ludzi, do własności, do myśli, idei, koncepcji, emocji, religii, upodobań i wszystkiego tego, czego bronimy, i co karmimy. Bo to nas przywiązuje tak, że ciągle tu wracamy. Albo jesz, albo jesteś pożywieniem.

  43. Manuela
    Kwi 18, 2016 @ 18:40:04

    Tak, są różne teorie na ten temat. Ja aż tak głęboko nie zbadałam tematu, więc się nie wypowiadam. Zastanawia mnie to, dlaczego Wszechświat tworzy, a nie Stwórca – on obserwuje, to co się „stwarza”. Co się takiego zdarzyło, że do tego doszło?

    Każdy z nas może sprawdzić, czy jest Stwórcą? W prosty sposób. Zadając pytanie :”Kim jestem naprawdę”? aż do skutku. Ja dodawałam, że chce pełnego poznania. I otrzymałam pewnego dnia Pełne Poznanie (tak jak ta Prawda wygląda naprawdę) ;-).
    Zawsze myślałam, że jak poznam kim jestem, to będę wyzwolona, tak mówili różni mistrzowie (nie mnie osobiście, czytałam i słuchałam o tym). A to nieprawda. To dopiero początek drogi do Domu. 😦
    Ale każdy z nas musi prędzej czy później poznać tą Prawdę o sobie. Zasłyszana z cudzych ust, to nie jest prawda, tylko informacja, którą można zawsze zakwestionować, odrzucić bądź nie zrozumieć lub zrozumieć opatrzenie.

    „Główną zasadą powinno być więc nie utożsamianie się z tym, co nas przywiązuje do ziemi, do ludzi, do własności, do myśli, idei, koncepcji, emocji, religii, upodobań i wszystkiego tego, czego bronimy, i co karmimy. Bo to nas przywiązuje tak, że ciągle tu wracamy. Albo jesz, albo jesteś pożywieniem.”

    Uważam podobnie, ale to za mało aby się w pełni wyzwolić.

  44. Niftu
    Kwi 18, 2016 @ 19:27:41

    „Uważam podobnie, ale to za mało aby się w pełni wyzwolić.”

    Oczywiście, że to za mało. Przecież nie wyłożymy tutaj całego „jak to zrobić” 🙂
    Każdy ma swój know how, adekwatny do niego samego.

    „Zastanawia mnie to, dlaczego Wszechświat tworzy, a nie Stwórca – on obserwuje, to co się „stwarza”. Co się takiego zdarzyło, że do tego doszło?”

    Myślę, że to jest znaczenie symbolu Tao. Dwie siły połączone w nieskończonym tańcu. Tylko ich proporcje się zmieniają. Po jednej stronie jest materia, masa, struktura, a po drugiej jest energia, Bóg, Duch, który jest świadomością tej materii. Inaczej nie ma działania, bo ani sama materia bez świadomości, ani sama świadomość bez punktu zaczepienia nie jest w stanie niczego zrobić. To jest taki odwieczny deal, myślę.

  45. Manuela
    Kwi 18, 2016 @ 20:03:12

    „Myślę, że to jest znaczenie symbolu Tao. Dwie siły połączone w nieskończonym tańcu. Tylko ich proporcje się zmieniają. Po jednej stronie jest materia, masa, struktura, a po drugiej jest energia, Bóg, Duch, który jest świadomością tej materii. Inaczej nie ma działania, bo ani sama materia bez świadomości, ani sama świadomość bez punktu zaczepienia nie jest w stanie niczego zrobić. To jest taki odwieczny deal, myślę”.

    Tylko Świadomość (Stwórca) nie jest energią, jest czymś, co trudno mi zdefiniować. Ale to nie jest energia. Energia jest w materii. Będąc Nim nie odczuwa się żadnej energii, tylko Samoświadomość Siebie Samego i tętniące Czyste Źródło Życia (tak bym to nazwała). Także, to Tao, dotyczy bardziej samego Wszechświata, tak mi się wydaje.
    Są teorie mówiące o tym, że Stwórca zasnął i to wszystko śni. Opiszę, jak to wygląda w rzeczywistości Stwórcy. On jest Bezruchem NIEWIDZIALNYM dla samego siebie, na przeciw Niego jest jakby „przyklejony” do Niego WIDZIALNE Złote Światło, przypomina projektor (tak jak było dawnej w kinie 😉 ). Dookoła Niego jest czarna przestrzeń przypominająca ciemną noc. Z poziomu człowieka można ocenić i odnieść wrażenie, że On śpi. Ale sam Stwórca nie ma świadomości, że śpi. Jest obserwatorem i ogląda sobie ten „film”, mając świadomość, że to programy/zabawa, a my to programy marionetki. Patrzy na to neutralnie, z dystansem i ma wiedze o tym, skoro mi to pokazuje, jak to naprawdę wygląda.
    Powyżej opisałam Ci „NIEBO” i Bozie :-D. A Piekła opisywać Ci nie muszę, znasz go dobrze.:-D

  46. Tomek
    Kwi 19, 2016 @ 06:52:17

    Manuela, co powiesz na pytanie: jak żyć? tak na co dzień..
    Na ile pochodzi to z przekazu?

  47. ananda777
    Kwi 19, 2016 @ 10:52:00

    Tutaj praktyczne informacje,wiedza joginow,jak przelaczyc sie i właczyc w oswiecajacy strumien boskiej energii.Tytuł i pierwsza polowa filmu sa tylko przykrywka.W drugiej czesci jest wiedza,ktora uczyli „wtajemniczeni”jogini,takze Jezusa.Sprawa okazuje sie trywialnie prosta,jednoczesnie bardzo trudna-zalezna od …długosci jezyka i jego gibkaosci;).Nalezy zawinac jezyk do tylu i włożyc za podniebienie miekkie.to uruchamia zupełnie inny przeplyw energii.omija pien mozgu-gadzi mozg a uruchamia szyszynke.uruchamia takze plyn-amrite,ktora odzywia nas itp.bardzo ciekawy film.Niestety moj jezyk tego nie potrafi.Są tez ciekawe informacje o czakrach.https://www.youtube.com/watch?v=aBPgdXWs-RY

  48. Manuela
    Kwi 19, 2016 @ 16:10:42

    „Manuela, co powiesz na pytanie: jak żyć? tak na co dzień..

    Tomku, na to pytanie odpowiem Ci,tak, jak pokazał mi to Stwórca. Tylko proszę Cię, miej na uwadze fakt, że ja pytam odnośnie swojej osoby, a nie całej ludzkości. Ok? 😉
    Pokazał mi coś takiego… próbuję to teraz ubrać w słowa… jakby to powiedzieć…?
    Powiem tak… że Mu wszystko jedno, w jaką grę się bawię. Przypuszczam, że innym odpowiedziałby to samo. Dodałabym jeszcze, że On nie dba o to, czy my się oczyszczamy z programów czy nie, bo to i tak wg Niego GRA. Tak czy inaczej GRA.

    „Na ile pochodzi to z przekazu?”

    A czy mógłbyś doprecyzować to pytanie? Nie za bardzo „łapię”, o co konkretnie pytasz.

    P.S. Chyba powoli zaczynam rozumieć, dlaczego Wszechświat tworzy, a nie Stwórca. Ale to póki co teoria, a nie poznanie, więc się nie podzielę, aby nie mieszać w głowie.

  49. Manuela
    Kwi 19, 2016 @ 16:13:21

    Ananada777 dziękuję. Film obejrzę z ciekawości i w celach badawczych 🙂

  50. Tomek
    Kwi 19, 2016 @ 17:15:58

    Manuela, to co piszesz jest zrozumiałe. Jest o.k. dzięki.

  51. Manuela
    Kwi 19, 2016 @ 17:38:24

    To dobrze. Staram się przekazywać możliwie, jak najprościej, niczego nie komplikować. 🙂

  52. Manuela
    Kwi 19, 2016 @ 18:02:11

    Ananda777, obejrzałam film, dzięki. I jak zwykle – jest tam część prawdy. Do tego jest tam mowa o programie/zabawa – Duch św. Ten program/zabawa, faktycznie daje takie możliwości i na pewno jest o całe niebo lepszy aniżeli te programy, w które my gramy. Będąc w programie Duch św. takim osobom brakuje 2 warstw do pokonania, aby powrócić do Domu, czyli do pojednania się z sobą samym (Stwórca). W przypadku programu – Oświecenie, jest podobnie. Oba programy są w matrixie. I bardzo trudno jest je rozpoznać, będąc w nich. Tak mi zostało pokazane. W ogóle, aby znaleźć się w takich programach, należy się oczyścić z mnóstwa wtłoczonych nam programów, czyli robić ciągle krok do tyłu. Im bliżej powrotu do Domu, tym lepiej.
    Dla ciekawostki dodam, że Stwórca ma wszystkie ZMYSŁY doskonale wyostrzone, my w ciele mamy przytępione. Innymi słowy, my świat odbieramy poprzez Jego zmysły. Kto nie wierzy, niech sprawdzi. Niech pozna kim jest w pełni, zanim zakwestionuje, to co napisałam.

  53. Niftu
    Kwi 19, 2016 @ 19:14:16

    Kilka lat temu wybrałem się w zimie z aparatem do lasu porobić zdjęcia świeżo ośnieżonych gałęzi. Miałem wtedy mnóstwo energii – teraz lekki deficyt… – Wpadłem spontanicznie na pomysł, by wykonać bardzo duży wysiłek psychiczno-umysłowy. Spróbowałem tak silnie, jak się tylko da uzmysławiać sobie, że tu jestem. Do tego trzeba, że tak powiem szybkiego „odświeżania”, czy też otwarcia na świeże wrażenia – bycia tu i teraz jak tylko jest to możliwe. Sami spróbujcie zrobić coś takiego. No więc starając się silnie czuć, że tu jestem i że mam świadomość tego, że jestem nagle doznałem wrażenia, że z tego uczucia tworzy się kanał i on gdzieś bardzo daleko ze mnie wychodzi. Już mi nie starczyło siły na to, by gdzieś dotrzeć tym tropem, ale uświadomiłem sobie, że moja świadomość jest jak gdyby do czegoś podczepiona. Może faktycznie jak w Martixie leżymy w takich specjalnych wannach, podłączeni kabelkami i śnimy nasze życia ; )

  54. Manuela
    Kwi 19, 2016 @ 19:33:09

    Niftu, możliwe. 😀 Stwórca jest za nami, a nie w górze. Matrix robi nas w konia na każdym poziomie, bez wyjątku, na każdym. Teoretycznie ma wszystko do zaoferowania tyle, że nie dla każdego – wszystko zależy od oprogramowania. Nie każdy może śnić, to co chce.

  55. Manuela
    Kwi 27, 2016 @ 20:20:37

    Poznałam odpowiedź, jak to jest z tym, iż Stwórca jest obserwatorem, a Wszechświat tworzy. Zostało mi pokazane, że tą całą grę my wymyśliliśmy, jako jednia. To, że mamy obecnie iluzje wolnej woli – też, bo taki scenariusz gry sobie napisaliśmy (kiedyś). I wszystko pozostałe jest w nim zawarte. Dlatego Stwórca się w to nie miesza, tylko obserwuje.

  56. Tomek
    Kwi 30, 2016 @ 06:00:03

    Wklejam fragment książki KROM, Jest to rodzaj potwierdzenia słów Manueli.

    Ostatecznie wszystko pochodzi ze mnie, ponieważ potrzebuję odkrywać samego siebie, ponownie stwarzać i nieustannie rozszerzać się poprzez moje indywidualizowane świadomości, którymi wy jesteście. Jest to jak symbioza, którą jako moje rozwinięte esencje macie rozwijać, doświadczać jej, odkrywać i doskonalić.Na tym polega cała gra ewolucyjna.Cały wszechświat i wy jako główni aktywatorzy musicie zanurzyć się w niej i budować fascynujący kolaż ewolucji i transformacji waszej doskonałości.
    Teraz zapytacie mnie: Cała ta czasami okrutna, pełna bólu, straszna gra ma służyć tylko odkryciu, że nie istnieje nic więcej jak tylko potrzeba odkrycia mocy i światła, które mamy w sobie i które jest światłem Boga? KROM odpowie na to pytanie: “Tak to prawda, umiłowani Kromianie”.Zaprojektowaliście całą ewolucyjną grę po to, by odkryć, że już jesteście doskonali, że wszystko jest spontanicznym i radosnym przepływem waszego Esencjonalnego Ja.Tak jak ja, wiecie kiedy i gdzie zakończyć grę. Jest to tylko kwestia zdecydowania o zgodności z waszą Boską Esencją i ze mną, archetypową manifestacją wszechświata.Nie ma potrzeby, byście przedłużali wasz proces oraz w dalszym ciągu eksperymentowali i odkrywali kim jesteście, jeśli zawsze tym byliście.

  57. SwiatDucha
    Kwi 30, 2016 @ 08:23:30

    Dzięki TOmku

    W życiu utożsamiamy się z różnymi jego elementami [kim jesteśmy, kim się czujemy?]:
    a to z ciałem, a to z myślami, a to z emocjami, a to z Duszą.
    Można bardzo elastycznie operować utożsamieniem.

    Tu jest propozycja utożsamienia z przeżywającym doświadczenia Bogiem/Wszechświatem. „Jestem cząstką Boga przeżywającą doświadczenia” Jak się z tym czuję?

    Nie chodzi o egoistyczne, magiczne próby manipulacji typu „Jestem Bogiem, rządzę wszystkim”.
    Wręcz chyba coś odwrotnego: nie tyle „rządzę” wszystkim, co akceptuję wszystko, co się wydarza.
    „Rządzenie”, jego chęć, najczęściej [jak to widać] pochodzi, wynika u ludzi z jakiegoś deficytu jaki doznają. A że chcą sobie powetować, wypełnić tą dziurę w życiu czymś, to próbują to robić na sposób magiczny – manipulatywny: rządząc.

    Tak naprawdę to może odwrotna postawa jest bliższa Bogu, właśnie akceptacja. BAAAARDZO niepozorna postawa.
    Ale jak pomedytować nad postawą Boga, jaką ma, to tam jest właśnie akceptacja doświadczeń. A nie ma postawy odczucia braku.

    Więc „Bóg wszechmogący”, ta [ponoć jego] cecha chyba narodziła się jako projekcja różnych osób na Przedwiecznego.

    Czyli jakie ćwiczenie można sobie wymyśleć? Ano, chodzić po świecie, doświadczać i mówić sobie: o, oto ja, cząstka Boga właśnie doświadczam w tym doświadczeniu innej cząstki Boga, aby siebie lepiej poznać.
    Co myślicie o tym?

  58. Tomek
    Kwi 30, 2016 @ 10:28:28

    Takie ćwiczenie nie odróżnia się od rzeczywistości 🙂
    Uważam, że w naszym „byciu Bogiem” nie chodzi o wszechmoc, rządzenie czy posiadanie ale o świadomość….. o realizację/materializację jej w życiu codziennym.
    Jesteśmy istotami wiecznymi i doskonałymi/kompletnymi, a życie/inkarnacja jest naszym wyborem. Dokonując wyboru/inkarnacji nakładamy na siebie ograniczenia/wyłączenia elementów/funkcji „boskich” oraz ograniczenia związane „planem na życie”. To jest to nasze doświadczanie, poznawanie, próbowanie.

    Tak więc możemy używać dwóch pozornie sprzecznych modlitw/afirmacji :

    JAM JEST TWÓRCĄ ŚWIADOMYM STWARZANIA KAŻDEJ CHWILI.
    oraz
    TOBIE BOŻE ODDAJĘ KAŻDĄ CHWILĘ MEGO ŻYCIA, TWÓRCĄ BĄDŹ MEJ RZECZYWISTOŚCI.

    Te dwie afirmację kłócą się, lecz tylko pozornie. Gdyż MY, to boska manifestacja, choć w ciele niewielkim objawiona. Oddać Bogu prowadzenie życia, to oddanie swojej Najwyższej Wibracji z poziomu źródła i poza czasu, pałeczki stwarzania.
    Dlatego świadomość jest tak ważna.

  59. Marc
    Kwi 30, 2016 @ 11:24:36

    „Kromianie” brzmi dla mnie dosyć „sekciarsko”, ale książki nie czytałem, więc nie wiem więcej, natomiast z podobną ideą się spotkałem kilkakrotnie i przemawia do mnie.

    – Ano, chodzić po świecie, doświadczać i mówić sobie: o, oto ja, cząstka Boga właśnie doświadczam w tym doświadczeniu innej cząstki Boga, aby siebie lepiej poznać. Co myślicie o tym?

    No właśnie, wydaje mi się to sensowne. Słyszałem takie porównanie do lustra, które się stłukło i poskładało, jest całe, ale „pamięta” jak to jest być w kawałkach.

  60. Niftu
    Kwi 30, 2016 @ 13:02:01

    Ostatnio zauważyłem, że w końcu potrafię się nie utożsamiać z postawą Duszy. To było coś w rodzaju dostrzeżenia jakiejś silnej emocji w stylu „to jest złe” i nagłego przebudzenia, że „ja nie muszę za tym podążać, ani bronić tej postawy”. To jest takie fajne uczucie, jakby przeciąganie liną. Można się siłować. Umysł widzi absurd sytuacji i zastanawia się skąd się to w ogóle wzięło?! Natomiast Dusza nie posiada żadnych, ale to żadnych refleksji, tylko instynktownie reaguje na daną sytuację. Człowiek gnany impulsywnymi emocjami potrafi robić najróżniejsze rzeczy, często niewyobrażalne, absurdalne, czasami niemożliwe. Ale może też w codziennym, zwykłym życiu mieć do czynienia z produkowanym w Duszy negatywizmem. Joga snu i śnienia mówi, że to jest karma, którą sami stwarzamy. Kiedy pojawi się w nas jakaś postawa, to od razu powstają ścieżki karmy, które w kolejnej sytuacji będą nas prowadzić do tego samego stanu. Musimy coś Teraz zmienić, żeby zresetować ścieżki i postawić nowe, np. w formie pozytywnej postawy na to, co wcześniej doprowadzało nas do irytacji. Ale to jest zawsze tłumienie pożądania i niechęci, albo pożądanie. Kiedy ani nie pożądamy, ani nie bronimy się przed emocjami, to po prostu jesteśmy z czuciem, doświadczamy czucia, doświadczamy myślenia takiego, jakie jest, bez ego. To sprawia, że nie powstają żadne ścieżki karmiczne. Jesteśmy czyści. Powracając więc do tego, o czym piszecie wydaje mi się, że to jest właśnie to „bycie Bogiem” ,czyli naturalny stan nie-bycia i nie-posiadania, kiedy człowiek nie jest targany przez wichry pragnień i tylko postrzega i doświadcza człowieczeństwa, jakim jest. Gdy jest się tam, jest się już tam, gdzie trzeba, czyli w domu. Raz w życiu byłem w tym stanie, ale byłem do niego nieprzygotowany i zaraz moje ego doprowadziło do powrotu do starego stanu oceniania i osądzania. Myślę, że to, o czym mówi Manuela, to właśnie ten stan, w który nie tylko jest Bóg, ale w którym powinniśmy być my wszyscy. Ale utożsamiamy się i wydaje nam się, że jesteśmy tym, na co patrzymy. Bóg, w odróżnieniu od nas nie utożsamia się, bo On Wie kim jest. Tego stanu więc nie można odnaleźć w ciele, w duszy, w emocjach czy umyśle. Nie jest on nawet decyzją emocji czy umysłu. On jest Bogiem. Gdy go mamy, to tak, jakbyśmy przestawili się na Jego częstotliwość i wtedy odbieramy właściwy strumień percepcji.

  61. SwiatDucha
    Maj 01, 2016 @ 11:14:04

    Dzięki Niftu. Mówisz mi coś podobnego, co ja sam obserwuję: „Dusza nie posiada żadnych, ale to żadnych refleksji” [sama z siebie]
    Fajne przemyślenia.

  62. Manuela
    Maj 01, 2016 @ 23:30:21

    Dziękuję Tomek za ten fragment. Dobrze jest to opisane. Właśnie tak to wygląda. 😉
    A propos zindywidualizowanych świadomości, to my jesteśmy nimi w tej Grze. Ale tak naprawdę, my wszyscy jesteśmy Nim Jednym – tym który to stoi w bezruchu przed tym Wszechświatem (projektorem) w czarnej przestrzeni – tak to wygląda.
    Żeby było ciekawiej odnośnie tego bezruchu. Niedawno pokazał mi, że jak chce to umie się ruszać :-D. ;-). Mało tego ja byłam przekonana, w oparciu o swoje doświadczenie poznania kim jestem, że Stwórca jest bezruchem, stoi w tej ciszy, spokoju, błogości i radości, a tu się jeszcze okazuje, że On się dobrze bawi, że ma poczucie humoru i ma do wszystkiego taki idealny dystans. I to wszystko w Jego wydaniu jest Doskonałe! Zrozumiałam wówczas, że nie poznałam wszystkich cech Stwórcy. Ciekawe co jeszcze przede mną odkryje.
    Coraz bardziej tęsknię za powrotem do Domu.

    Andrzej:
    „Nie chodzi o egoistyczne, magiczne próby manipulacji typu „Jestem Bogiem, rządzę wszystkim”.
    Wręcz chyba coś odwrotnego: nie tyle „rządzę” wszystkim, co akceptuję wszystko, co się wydarza.”

    Nic ując, nic dodać. 😉 Chociaż ja tą akceptację rozumiem, jako takie przyzwalanie na to co się wydarza.

    „Ale jak pomedytować nad postawą Boga, jaką ma, to tam jest właśnie akceptacja doświadczeń. A nie ma postawy odczucia braku”.

    Nie ma nawet grama braku. Tam jest odczucie pełni, tylko w subtelnym wydaniu.

    „Więc „Bóg wszechmogący”, ta [ponoć jego] cecha chyba narodziła się jako projekcja różnych osób na Przedwiecznego”.

    I chyba jeszcze z tego, że gdy my się do Niego o coś zwracamy, to on może wszystkiego dokonać. Tylko ja się wtedy zastanawiam, czy te wysłuchiwanie modlitw przez Niego, nie są ujęte już w ten gotowym scenariuszu, jaki my realizujemy? :-/

    „Czyli jakie ćwiczenie można sobie wymyśleć? Ano, chodzić po świecie, doświadczać i mówić sobie: o, oto ja, cząstka Boga właśnie doświadczam w tym doświadczeniu innej cząstki Boga, aby siebie lepiej poznać.
    Co myślicie o tym?”

    Bo tak w istocie jest. 😀

    Niftu:
    „Joga snu i śnienia mówi, że to jest karma, którą sami stwarzamy”.

    Ja bym to ujęła, że nie stwarzamy, tylko stworzyliśmy kiedyś, bawiąc się tym (tak jak mi to pokazał Stwórca). 😉 Tutaj nie ma przypadków. Jest to co ma być.

    „Ale utożsamiamy się i wydaje nam się, że jesteśmy tym, na co patrzymy. Bóg, w odróżnieniu od nas nie utożsamia się, bo On Wie kim jest. Tego stanu więc nie można odnaleźć w ciele, w duszy, w emocjach czy umyśle. Nie jest on nawet decyzją emocji czy umysłu. On jest Bogiem. Gdy go mamy, to tak, jakbyśmy przestawili się na Jego częstotliwość i wtedy odbieramy właściwy strumień percepcji”.

    Świetnie to opisałeś. Właśnie w tym wszystkim, o to chodzi. 🙂

  63. Tomek
    Maj 02, 2016 @ 10:19:49

    Taka refleksja.
    Obecnie mamy bardzo dużo dostępnej wiedzy duchowej, i wciąż jej przybywa. Przyswajanie tego powoduje w nas momenty lepsze i gorsze… ale nie ustajemy 🙂 .
    Stare mechanizmy/programy działania „sypią się”, nie chcemy brać w nich udziału. Jak dla mnie jest to potwierdzenie zmiany oprogramowania Ziemi… lub inaczej wzniesienia. Warunkiem przejścia do nowej rzeczywistości jest TYLKO nasza intencja/wola i zaakceptowanie nowych zasad funkcjonowania.
    Nie jesteśmy tu przypadkiem, i to my mamy znaleźć (swój)sens ten bliższy i dalszy.
    Ponownie użyję 2 cytatów.

    Tak długo jak kontynuujecie bycie przywiązanym do idei i zachowania polegającego na oczekiwaniu światła od innych, nie będziecie mogli doświadczać boskiej łaski znajdującej się w każdym Esencjonalnym Ja, wibrującym w częstotliwości bezinteresownej służby. Możecie poczuć Boga tylko w autentycznym akcie oddania, generowanym w waszym Esencjonalnym Ja, kiedy jesteście zanurzeni w nurcie uniwersalnej, harmonijnej wibracji.

    Przebudzenie się, spostrzeżenie, czucie i myślenie w nowej rzeczywistości to tylko kwestia otwarcia się i zaadoptowania nowych wzorców, które Ziemia i wszechświat wprowadza do waszego pola emocjonalnego.Tutaj magnetyzm jest podstawowym
    katalizatorem.Musicie tylko wyjść poza wasze umysły, zniekształcone przez to, co materialne, kierowane i uwarunkowane przez egocentryzm. Myślicie, że jesteście centrum wszechświata, a jesteście tylko iskrami pulsującego światła
    promieniującego miłością i szczęściem, gdy pozostajecie w zgodności z uniwersalnym porządkiem.

    Wydaje mi się, że nie po to zbieramy wiedzę/podnosimy świadomość by łatwiej „dać dyla” , ale by odrzucając stare stworzyć/zaproponować nowe.. lub też nie dać się „zrobić w konia” innym.
    Niedawno mi powiedziano TRZEBA DOROSNĄĆ 🙂 🙂

  64. Manuela
    Maj 02, 2016 @ 22:14:24

    Andrzeju:
    Ok 😉

    Tomku:
    wysyłam Ci ten wpis po raz drugi, gdyż, chyba go nie przesłałam…?
    Fajne przemyślenia. Dziękuję. 🙂

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: