Informacje i droga duchowa


Kolejny film Sylwi Gizy z Chicago:

Dla osób które podejrzewają rządy o nieprzyjemne praktyki.. Sylwia mówi, że nie warto tego robić, zwłaszcza, gdy mamy siłę duchową, uruchomione kundalini. Im mocniej ktoś wyobraża sobie [jego Dusza jest o tym przekonana], że żyje w kłopotliwych okolicznościach, tym bardziej.. się mu to spełnia. Tak samo dla osób oglądających teorie spiskowe na filmach, w telewizjach internetowych. No chociażby w znanej wrocławskiej telewizji internetowej, której imienia nie wspomnę, mając tam własnych znajomych :-).

Można ucierpieć, ale.. można nie ucierpieć. O ILE się swój umysł oczyści i ustawimy się w miejscu [czyli: zmiana miejsca zboru, zbioru, punktu widzenia], gdzie uważamy [nasza Dusza uważa], że jesteśmy bezpieczni i jest bardzo spokojnie. Jeśli się nie oczyści taki ktoś, to najpewniej Dusza będzie rozwijała się w swoich kłopotliwych przekonaniach, nie niepokojona przez osobowość i świadomość.

Albo chociaż, będąc świadomym swoich niepokojów, lęków, świadomie ich nie uruchamiać, nie napędzać.

Warto być świadomym, nie tyle „co się dzieje w naszym świecie, w kraju” [nawet z tak zaawansowanego źródła jak Telewizja X],

ale warto być świadomym, co jest w moim własnym umyśle, w Duszy. Do czego jest moja Dusza przekonana, jakie ma postawy.

Nie mam tego blokować, nie mam ubliżać Duszy od durniów, idiotów. Ani też nie mam zakneblować swojej Duszy mówiąc jej, że plecie nieduchowe rzeczy i że nie powinna się bać.

Bo tak mama mówiła: „nie bój się” i blokowała odczucie strachu. Albo tato blokował zrozumienie: „nie ma co rozumieć kobiet, masz swoje robić i nie zajmować się roztrząsaniem”. Nie, właśnie potrzeba roztrząsać, być bardziej świadomym, przytomnym tego, co się dzieje. Nawet jeśli są to treści na początku skomplikowane, albo trudne do przyjęcia. Zwłaszcza jeśli chodzi o emocje.

To emocje w efekcie mieszają najwięcej

To emocje, nie treści intelektualne są pierwsze blokowane i wykluczane ze świadomości. Bo przeszkadzają, bo są „zbędne”, bo dają zbytnią aktywność, ruchliwość, żywotność [jak takie dziecko dopasować do życia w systemie ziemskim, jak jest tak żywotne?].

To w dzieciństwie. A w dorosłości? W dorosłości tym bardziej, człowiek „nie powinien” mieć tak „nieduchowych” emocji, jak gniew, wściekłość. Czemu? Bo ludziom to OD RAZU kojarzy się z działaniem, z uruchamianiem się na bazie takiej emocji i z działalnością niszczycielską. Oczywiście, najczęściej tak jest, ale to nie jest zasada. Można odczuwać „niedobre” emocje i nie uruchamiać niekorzystnych osobistych działań na tej podstawie. Dopiero wtedy można wejść w sytuację leczenia, oczyszczania ich. Odbywa się to za pomocą świadomości: widzę i czuję tą emocję, daję ją Duszy przeżywać, obserwuję ją, ale nie daję sobą pomiatać z pomocą tej emocji, nie daję się przekabacić na stronę nieprzytomności.

Ba, nawet można powiedzieć – mogę dać sobie trochę przeżywać tą nieprzytomność na jakiś czas i będę obserwować siebie i ten mój proces, bo wiem, że jest to niekorzystne duchowo, więc nie będę podejmować działań na jej podstawie. Ale przeżywać będę, bo nie mam zamiaru zdusić mojej Duszy w przeżywaniu. To już bywa mocne i często – jako terapia jest zamykane w czterech ścianach, aby nie epatować „przypadkowych” ludzi. Niemniej nawet to zamknięcie, jako tabu warto przekroczyć i zobaczyć siebie jak się wściekam. Ja przez lata całe wściekałem się na nosicieli krokodyli. Ale dopiero na koniec pozwalałem sobie na odczuwanie tego w pełni. Ale nie kończyłem na tym. Emocje to nie jest wszystko. Podstawą do emocji jest argument u Duszy, mentalny, przyczynowy, buddialny [jakieś wyznawane wartości] bądź atmaniczny [jakieś ideały, idee]. I dopóki nie oczyszczę tych poziomów, o ile nie odnajdę odpowiedniego „zapalnika”, który uruchamia proces, to proces nadal będzie się uruchamiał.

Ja zapalnik odnalazłem i bombę moją osobistą [która mi samemu zagrażała najbardziej] rozbroiłem. Tej soboty miałem kolejne potwierdzenie. Obecnie nie przeszkadza mi duży krokodyl, a właściwie dwa wraz z nosicielką i ich obecność na metr ode mnie. Jestem pozytywnie nastawiony do obojga i z uśmiechem i serdecznością ich witam od progu, wiedząc dokładnie z kim mam do czynienia. Niemniej nie mam zamiaru się z nimi kolegować. Tak miałem tej soboty.

Od dziecka wykluczanych jest wiele, wiele różnych postaw, emocji.
Kilka przykładów:

Wyklucza się niechęć
[„bo cię dziecko ludzie nie będą lubić, jak będziesz odczuwać niechęć w ich obecności, a więc zablokuj sobie odczuwanie niechęci, abyś miała w życiu dobrze”]

Wyklucza się gniew
[„nie pokazuj, że czujesz się zagniewany, bo ja, twój ojciec nie wiem, co począć z gniewem, a ponadto inni ludzie także nie wiedzą, więc jak pokażesz im, że odczuwasz gniew, to spotkasz się z odepchnięciem i niezrozumieniem. więc nie pokazuj gniewu, zduś go w sobie, drogie dziecko”]

Wyklucza się delikatność
[„jesteś facetem, a ja nie znam innego sposobu na to, aby przetrwać w tym srogim świecie, niż bycie agresywnym, więc naucz się agresywności, popatrz, o to tamci (ci z krokodylami, dodajmy) niech ci służą za przykład, to od nich się naucz agresywności i zduś w sobie tą delikatność. ja naprawdę nie umiem nauczyć cię rozróżniania, myślenia i rozważania, refleksji, więc uczę cię wszystkiego najlepszego, co umiem, czyli agresji”]

I potem tak „nauczony” człowiek nie podda w wątpliwość treści swojego umysłu, w których jest poczucie zagrożenia, tłumiony gniew, tłumiona niechęć. Nie popracuje taki ktoś nad uwolnieniem siebie, wtedy jego Dusza będzie sobie wyszukiwała w świecie obiekty, wobec których można niemal „bezkarnie” wyrażać te emocje stłumione w dzieciństwie. Te, w których czujemy się słabi, z którymi nie wiadomo co zrobić [a wiadomo tylko że należy jest w sobie stłumić].

Jak to śpiewa Czesław Niemien: „nienawiść zniszczyć w sobie” – a ileś osób podśpiewywuje sobie to pod nosem, zupenie nie zastanawiając się, czy jest to poprawne, bo „to przecież taka piękna piosenka!”

Można ucierpieć z powodu przekonań własnych, własnego umysłu, własnej Duszy, ale.. równie dobrze można nie ucierpieć z powodu przekonań własnej Duszy.
O ILE się swój umysł oczyści z tych obciążeń.

Bo jest prawo tworzenia – co uznajemy za prawdę, co Dusza uznaje za prawdę, to się wydarza.

Sobie sami to robimy, i to nie gdzieś w jakimś odległym kraju, u nóg jakiegoś boskiego guru.. tam to się dzieją cuda, materializacje, pojawia się to, co sobie pomyślimy..

a tu w tym moim zwykłym Krotoszynie, bądź w Poznaniu, czy Rzeszowie to mamy takie coś, co widzimy w zwykłej telewizji albo w radiu. Albo – jak ktoś bardziej dociekliwy – to „wie, że jest to” co w teoriach spiskowych oglądanych kątem w internecie.

Ale kreacja rzeczywistości tu się odbywa?
Jak to – w moim domu, w takim zwykłym miejscu?
„Może u Sylwi Gizy, w Chicago, to tak. Wiadomo, to przecież Stany Zjednoczone!”
🙂

Sylwia wspomina jeszcze o tzw. merkabach.
O merkabach i oczyszczaniu się z nich mówi
Sławomir Majda: [link do strony].

Sylwia mówi o merkabach „cacy cacy”, a Sławomir Majda mówi, że mogą sporo poszkodzić:

Tak więc nie wszystko jest czyste u każdego. Jak to mówi Jiddu Krishnamurti: „Warto być wolnym, aby obserwować.” Obserwować, być uważnym i wyciągać wnioski. I mieć swoje własne zdanie i odpowiednio do tego działać.

Leszek Żądło kiedyś opowiadał takie humorystyczne zdarzenie. Wystawiał swoje książki na jakichś targach niezwykłości i naturalnej medycyny. Obok niego stoisko miał ktoś, kto robił inicjacje prasłowiańskie, także na miejscu. Leszek opowiadał żartem, że taki ktoś, kto przyszedł na te targi za jednym zamachem mógł zostać obsłużony w dwóch miejscach: u sąsiada dać sobie założyć inicjacje prasłowiańskie, a u niego, w krótkiej sesji regresingu mógłby te inicjacje sobie oczyścić. Jak po sznurku 🙂

Reklamy