Reptilianie, nadzorcy w opowiadaniu Marka

Marek opublikował niedawno na swoim audio-blogu Radio Samiec [link] ciekawe opowiadanie o krokodylach. Bardzo zachęcam do posłuchania: język prosty, codzienny, a dużo konkretnych przykładów, w których można odnaleźć własne doświadczenia.

Warto posłuchać, zwłaszcza dla osób chcących poznać podstawy ezoteryki i zrozumieć zjawisko ciał subtelnych, symbiontów. Ale i bardziej zaawansowani też skorzystają.:

 

 

Reklamy

19 Komentarzy (+add yours?)

  1. ewig
    Maj 10, 2016 @ 16:39:17

    SUPER i jaki miły głos 🙂

  2. Niftu
    Maj 13, 2016 @ 07:27:20

    Świetne nagranie, rzeczowe i wyjaśniające na czym stoimy. W końcu mi się wszystko zazębiło 🙂 Smutne to jednak odkrycie. Gdzieś tam, w kosmosie na pewno istnieją wolne planety. Gdy patrzy się na całe to zło, które wije się od wieków na Ziemi, to aż nóż się w kieszeni otwiera. Gdyby w całym Wszechświecie były tylko takie istoty, to byłoby to największe marnotrawstwo ever. Jeśli istnieje niewola – a tego jesteśmy pewni – to musi istnieć też wolność.
    A wracając do Archontów, kiedyś zrobiłem kilka zdjęć w nocy, które okazały się bardzo ciekawe. Po jakimś czasie nośnik z tymi zdjęciami zniknął i do dzisiaj nie mogę go znaleźć. A był to całkiem duży nośnik. Na zdjęciach były widoczne unoszące się w grudniowym powietrzu małe orbsy, ale to nie były zwykłe orbsy. Były niebywale duże, a w środku miały coś, co wyglądało jak zarodek. Krótko mówiąc, były wszędzie. Kiedyś też wysłałem te zdjęcia do jednej osoby ale nie mam ich w wysłanych na skrzynce mailowej. Też zaginęły…

  3. SwiatDucha
    Maj 15, 2016 @ 12:44:34

    Ja osobiście paradoksalnie „nie wierzę” w teorie spiskowe. Myślę, że nie tyle są spiski, co jest realność, rzeczywistość.

    Uważam, że raczej nikt z nikim nie spiskuje,
    a tylko rozgrywa to, co jest dostępne.
    Nie spiskuje w rozumieniu, że tworzy sytuacje, które nie mogłyby się normalnie wydarzyć, które by się nie mogły pojawić. A pojawiają się tylko dlatego, że ci niegodziwcy tak sobie pomiędzy sobą ustalili.

    Może istotnie, niektóre istoty postępują niepoprawnie, a nawet niegodziwie, przysparzając cierpień, zranień.
    I np. zmylają tych, co są nieświadomi, oszukują ich, okradają czy objadają ciała subtelne.

    Nie wątpię, że są takie istoty, sam napisałem ileś stron o nich. Ale nie mają one bezwzględnej, ostatecznej mocy, i nie używają takiej mocy aby czynić swoje zło.
    Nie, robione jest to w ramach istniejących możliwości. A jeśli nawet komuś nie powiedzą, że to robią (i to może być nazwane spiskiem), to jest to do zauważenia i przekroczenia przez ofiary.

    Spisek by zakładał złą wolę do stopnia wpływającego na zasady Boskiej kreacji. A tego istoty niższe od Boga nie są w stanie zrobić.

    To Gnostycy mając niższą wizję od takiej właśnie mówili ( i mówią), że świat jest realnie zły. To jest demoniczna wizja – i nieprawdziwa, pokazująca jednak zawartość umysłów takich ludzi, co oni wyobrażają sobie w umyśle. Ktoś może być bardzo przekonany do swojej wizji i dzięki temu może tworzyć taki właśnie „swój świat”. A siłą swojego postanowienia może w nim BARDZO MOCNO tkwić!

    A JEDNAK Bóg się o nas nie upomina, o nasz dobrostan.

    Jeśli ktokolwiek jest, kto może się o nas upomnieć, to najpewniej my sami. To nam samym może zacząć na sobie zależeć. Metod jest wiele i nowe przychodzą, natomiast działania w tym temacie oparte są na poczuciu własnej wartości, czyli, że „mi zależy na sobie”.

    I dlatego tak promuję świadomość, bo od niej się to rozpoczyna zmiana.

  4. Marc
    Maj 15, 2016 @ 14:06:06

    Oglądałem dzisiaj taki filmik o uwalnianiu się (letting go) np. or różnych emocji, które nam doskwierają. Polegało to na tym, żeby skupić się na ciele, uświadomić sobie to, co boli, potem się uwolnić. Czy takie coś jest ok, czy nie pozbywa się czegoś przez to, co jest cenne? Może lepiej zatrzymać się na uświadomieniu sobie i poczekać, aż to się samo przemieni.

  5. SwiatDucha
    Maj 15, 2016 @ 20:56:02

    Marc, no właśnie, dobrze przeczuwasz, ja miałem takie doświadczenie, że Dusza nie transformowała doświadczenia, a tylko odsyłała „let go” energie z nim związane, związane z jego historią, pamięcią itp.
    Czy to istotnie przetwarza karmę? Wątpię. Natomiast na metodę dla robienia warsztatów i zarabiania na tym pieniędzy nadaje się bardzo dobrze.
    Proponuję co innego: modlić się do Boga, a gdy już nawiąże się dobry kontakt przypominać sobie dane wydarzenie bardzo świadomie i dokładnie, nie zrywając kontaktu z Bogiem i prosić Górę o świetliste energie i jeszcze więcej świetlistych energii aby weszły do wspomnienia tego wydarzenia. Proszę spróbować i opowiedzieć o wynikach. 🙂

  6. Marc
    Maj 16, 2016 @ 11:10:54

    No właśnie się zaczęłem zastanawiać, bo pamiętałem, że gdzieś pisałeś o tym. Jak tak robiłem, to rzeczywiśćie coś odchodziło, czułem się lżej ale taż jakby „mniejszy”. Może to co odeszło wróci, jak nie zmienia karmy? Wczoraj trafiłem też na film E. Tolle, który o tym samym mówił, na przykładzie strachu – żeby pozwolić zaistnieć tej emocji, bez identyfikowania się z nią, obserwować ją, a to spowoduje jej przetworzenie.

  7. Niftu
    Maj 16, 2016 @ 15:04:32

    Można powiedzieć, że najróżniejsze systemy budują coraz szersze opisy rzeczywistości, które nie będą mieć żadnej mocy, dopóki ktoś za tym opisem nie pójdzie. Jak wiadomo, bez obserwatora nic nie miałoby sensu, dlatego można to uznać za dowód na istnienie Najwyższego Obserwatora, który utrzymuje swym Wyższym Umysłem obraz Wszechświata. Gdyby Wszechświat nie był obserwowany, to by nie istniał. Nasze małe, osobiste światki również nie miałyby znaczenia, gdybyśmy się im nie przyglądali, gdyby nasza uwaga ich nie podtrzymywała. Obserwujemy więc Wszechświat, który jest obserwowany. Ale można również wyjść poza ten schemat i obserwować obserwowaną obserwację, czyli przenieść uwagę do obserwatora patrzącego na zwykły umysł, czyli umysł drapieżnika. Dwa razy w życiu udało mi się to zrobić, raz specjalnie i drugi, gdy byłem w ciężkiej sytuacji o szczególnym charakterze. Za pierwszym razem umysł drapieżnika powrócił naturalnie tak, jakbym po prostu wyjrzał na chwilę za okno i zaraz znów wrócił do starego. Za drugim razem efekt był inny, mega kosmiczny, a powrót do piekła nastąpił po specyficznym uruchomieniu przez umysł drapieżnika osądzania innych. Myślę, że to na tym on właśnie bazuje. Tworzy taki obraz świata, w którym oceniamy i osądzamy siebie. Robimy to w „przeszłość” i „przyszłość”. Osądzanie może być zakotwiczone w różnych ciałach, dlatego też mechanizm niewoli jest tak skuteczny. Drapieżcy mają nad nami przewagę, bo widzą nas takimi, jakimi jesteśmy, z aurą, czakrami, wyższymi ciałami. Oni nas kontrolują w całym spektrum. Zapewne kiedyś mieliśmy dużą świadomość pełnego spektrum swojej istoty, ale wraz z inwazją sfery te zostały krok po kroku zatarte, aż w końcu pozostał człowiek skoncentrowany jedynie na swoim smartfonie i talerzu. Kiedyś słyszałem od kogoś, że pierwotnym zadaniem religii było rozwijanie w człowieku uwagi. Obecnie mamy natomiast trend rozpraszający. To ciekawe, że przykre wydarzenia jak gdyby niszczą nasz obraz świata, ingerują w niego, by go zburzyć. Ale my, mimo niewoli nie chcemy wcale go tracić. Przywiązaliśmy się do niej. Można więc rzec, że Najwyższy Obserwator zsyła nam problemy, żeby nas uwolnić od drapieżnika, a my wtedy zaczynamy się złościć i osądzać siebie, a później wszystkich naokoło, bo w taki sposób drapieżnik broni się przed Najwyższym. To, co raz na mnie zadziałało, to wyobrażenie sobie, że przedłużam tą niewolę na resztę życia, jakoś tak ją prognozuję i rozciągam na cały przyszły okres mojego życia. I kiedy mam już zarys przyszłości, to urywam go poprzez świadomość śmierci. Mamy wyraźne konsekwencje i niezaprzeczalny fakt, przed którym nie ma ucieczki. Taki obraz potrafi człowieka trochę obudzić i zmobilizować.

  8. SwiatDucha
    Maj 18, 2016 @ 20:55:27

    Niftu:
    Masz ciekawe przemyślenia.

    >Zapewne kiedyś mieliśmy dużą świadomość pełnego spektrum swojej istoty, ale wraz z inwazją sfery te zostały krok po kroku zatarte
    Hmm.. zgodnie ze strzałką rozwoju, to właśnie nabywamy świadomości.
    I dzięki niej możemy odzyskiwać swój świat, który niegdyś został „zagrabiony”, „najechany”, a ludzie nie mieli świadomości co się dzieje – byli pierwotnymi stworzeniami.
    Nawet Bóg stworzył świat, aby być świadomym samego siebie, na początku był, ale nie znał siebie. Aby coś/kogoś poznać, trzeba uruchomić świadomość. Nie wiem skąd to pochodzi przekonanie, że te byty stwarzające są tak ogromnie świadome..?
    Ładnie oczywiście i przyjemnie to brzmi, że Bóg jest wszechświadomy itp. A my jesteśmy dziećmi takiego wielce świadomego Boga. Jaki to świadomy Bóg, który do uczenia swoich kreacji stosuje najbardziej prymitywne metody? Kiedy [przeciętnie] dzieci są bardziej świadome od rodziców?
    Takie podejście wydaje się totalnym niezrozumieniem sytuacji kreacji.
    Jeszcze o tym będę opowiadał, bo sprawa jest ciekawa i warta podejścia.

    Jednocześnie jest to dla nas samych duży plus i daje to duże możliwości. Dodatkowo nie ma podstaw do oskarżeń przeciw „najeźdźcom”. Czy jedząc sałatę zastanawiamy się nad jej świadomością? Nie. Ale jeśli ta istota wyewoluje i inkarnuje w świnkę, to już można mieć spore zastanowienie i opory przed jedzeniem jej. A jeśli dodatkowo zacznie się upominać o swoje, to jedzenie jej zaczyna być zupełnie niesmaczne 😉 Podobna sytuacja jest chyba z nami. Z pokarmu stajemy się partnerami. A to za sprawą wzrastania naszej świadomości, naszych Świadomych Jaźni.

  9. Marc
    Maj 18, 2016 @ 21:05:08

    A jeśli dodatkowo zacznie się upominać o swoje, to jedzenie jej zaczyna być zupełnie niesmaczne

    – ciekawe…

  10. ananda777ananda777
    Czer 28, 2016 @ 13:35:47

    Tutaj,skuteczny sposób na demony,istoty spod ciemnej gwiazdy.

  11. pamelatusk
    Lip 29, 2016 @ 10:39:23

    @ananda777ananda777
    to jest takie wymuszanie miłości do wroga, może i skuteczne ale wbrew wolnej woli

  12. Niftu
    Paźdź 21, 2016 @ 15:21:36

    Nie wiem, czy było o tym mówione, ale trzeba zwrócić uwagę na jeden ważny fakt. Krokodylaci używają przeciw ludziom bez cech gadzich swojej szorstkości jako metody działania, a nie jako metody komunikacji. Sama sytuacja i jej sens nie ma znaczenia. Obserwujemy czysty mechanizm ataku. Atak – przede wszystkim – nie zawiera znamion intelektu, ani nie posiada niczego, co by coś wnosiło do życia ofiary. Atak wynosi, czyli jego charakter skupia się na pozbyciu poczucia własnej wartości u ofiary i poniżenia lub wywołuje poczucie braku bezpieczeństwa. Powód ataku nie ma znaczenia. One atakują instynktownie.

    Jeśli ktoś myśli, że to człowiek się do niego tak zwrócił, to jest w błędzie i ten błąd zaprowadzi w ślepy zaułek. Jeśli od razu założy, że to jest krokodyl i właśnie instynktownie coś nim szarpnęło i wyrzucił z siebie jakieś kłapnięcie szukając ofiary, to założenie to go uchroni. To już nie jest nudna sytuacja ofiary. On wie, że to krokodyl, a krokodyle nie rozmawiają, tylko kłapią paszczą. Wydają rozkazy, nakazują, wymagają. Coś wytłumaczyć krokodylowi to sztuka, a i tak o tym zapomni. No więc ofiara wie, że on czy ona chce, żebyś ofiara myślała, że atak jest personalny, że faktycznie coś jest z ofiarą nie tak. Gdy ofiara w to uwierzy, to już po niej.

    Ale ok, wiemy, że to krokodyl, więc z tą świadomością mamy na niego haka. Świadomość tego kim są inni odkrywa ich karty, a ich metody przestają być skuteczne. Z tej perspektywy jesteśmy jak Indiana Jones w amazońskiej puszczy. Widzimy stado krokodyli i wiemy jakie mają zwyczaje. Ich działania są skierowane na obniżenie naszego poczucia wartości. One robią to mechanicznie, jakby wbijały młotkiem gwoździe. Tu nie ma dyskusji, czy jakiejś filozofii. Krokodyl wali prosto z mostu.

    Gdy byłem ostatnio przetestować zmianę myślenia w terenie, to sprawdziło się ono doskonale. Nie unikałem innych, ale wręcz obserwowałem ich, jakbym ich nadzorował. To ja tu przyszedłem obserwować krokodyle.

    Krokodyl coś kłapnął? Bardzo ciekawe. Stoję i obserwuję je w swoim nienaturalnym środowisku. Odpowiadam spokojnie, bo właśnie jestem świadkiem zachowań tego jakże interesującego gatunku.

  13. Marc
    Paźdź 22, 2016 @ 11:58:33

    Hm trochę mi to rozjaśniło

  14. Miś
    Paźdź 23, 2016 @ 08:23:29

    Ludziki kochane. Albo zaczniecie brac odpowiedzialnosc we wlasne rece albo do samego konca bedziecie obwiniac o swoj los innych (ludzi, Reptilian, innych kosmitow). Jeszcze raz powtarzam: to czlowiek ,,wymyslil” Boga a nie Bog czlowieka aby mogl on usprawiedliwiac swoje slabosci i zbrodnie. Mozecie tkwic w takim syfie dalej albo podjac dzialania majace na celu wyjscie z tego syfu. Narzekanie i opisywanie ciagle tej samej sytuacji nic nie da. Nikt Wam w tym nie pomoze bo kazdy ma pod gorke, zobaczcie ze nawet Andrzej przestal komentowac wpisy bo co tu mozna dodac? 😉 Trzeba dzialac, zmienic miejsce, sposob myslenia.

  15. Marc
    Paźdź 23, 2016 @ 20:50:34

    Jednak myślę, że orientacja w rzeczywistości, która nas otacza i nauka jak najzdrowszych zachowań to podstawa do życia a nawet przeżycia.

  16. SwiatDucha
    Paźdź 23, 2016 @ 23:26:59

    Miś
    >opisywanie ciagle tej samej sytuacji nic nie da.

    Najpewniej branie odpowiedzialności za siebie jest bardzo pożyteczne i korzystne.

    Ja bym powiedział, że opisywanie ciągle tej samej sytuacji pokazuje, że Dusza czuje w niej jakąś zadrę, a może nawet traumę, którą chce pokazać że boli, i ew. uwolnić. Ale już samodzielne uwolnienie jest poza jej zasięgiem, potrzeba Duszy pomóc.
    I gdy powiemy takiemu „powtarzaczowi” te właśnie słowa, i powiemy (czasami szeroko i w rozmowie), że można lepiej żyć uwolniwszy ową traumę, może akurat zechce on popracować nad swoim dobrostanem. Jeśli nie – nasze kroki warto skierować gdzie indziej i zostawić delikwenta z jego życiem.

    Tak więc dziesiątki komentarzy pod jakimś artykułem nie przeszkadza mi, ponieważ zdaję sobie sprawę, że jest to proces ubierania w słowa przeżyć u czytelników. Przeżyć czasami trudnych, czasami pokręconych, nabieranie świadomości, gotowości.
    Jeśli tylko jest to jakoś związane z tematem, czemu nie..
    Nie zawsze gotowość pojawia się od razu, często trzeba sobie popracować na gotowość nawet do tego, aby sobie pomóc..
    To nie jest aż takie proste. Ja sam pół roku zbierałem się do pójścia pierwszy raz na miting (spotkanie) grupy wsparcia dla Dorosłych Dzieci Alkoholików. I nie uważam, że jest to ewenement, wiele osób ma tak spore terminy decyzji. Ja wiem, że to może niektórych denerwować, czy też mnie denerwować. Ale jak na razie, internet jak papier jest w zasadzie cierpliwy, więc pisać można.

    Andrzej 🙂 akurat pojechał pod Toruń popracować nad własnym dobrostanem i popomagać w tym innym..

    (PS. słowa wulgarne typu „s..” zaniżają wibracje i za niedługo będą przepoczwarzone w wyżej wibrujące przez edytora)

    Niftu,
    dzięki za wpis z opisem działań kr. i tego co robić!

    (hipnotyczne osobiste sformułowania zamieniłem na niehipnotyczne nieosobiste)

  17. Niftu
    Paźdź 24, 2016 @ 07:36:09

    Cieszę się, że mogłem komuś pomóc 🙂 A tak swoją drogą warto jest przewertować karty swojego życia i odtworzyć sobie wszystkie te momenty, gdy ocenialiśmy innych, ludzi, Boga, świat, nasz los i zadać sobie pytanie, czy ta postawa/pretensja wychodzi z kogoś, kto jest integralną istotą, niezależną od tej „reszty” i samo istniejącą. A później rezultat tych przemyśleń dopełnić świadomością ostatecznej i nieodwracalnej śmierci, i wtedy zastanowić się, czy ta codzienna świadomość/postawa odrębności nie jest przypadkiem właśnie tym, co przeszkadza w osiągnięciu szczęścia.

  18. Miś
    Paźdź 24, 2016 @ 09:19:26

    Jasne, rozumiem. Dla niektorych moze to byc dobre rozwiazanie, szczegolnie dla tych, ktorym wzorce systemowe nie az tak bardzo przeszkadzaja i chca oni pojsc na kompromis. Ja akurat naleze do tych osob, ktore maja przemozna chec kroczenia po swojej wlasnej sciezce i zadne kompromisy nie wchodza w gre. W moim przypadku tym kompromisem jest przystanie na dostosowanie sie do tego, co dzieje sie u nas w Polsce: rynek pracy i jego warunki, sytuacja spoleczno-polityczna, mentalnosc ludzi. Dusze sie, dlatego podjalem dzialania majace na celu zmiane tego bo nie moge liczyc na to, ze akurat to inni ludzie zmienia sie do moich potrzeb. I chyba nawet tego nie zycze sobie, bo kocham wolnosc i nie chce abym byl od kogos uzalezniony. Stad napisalem takie rzeczy, ze czy to wina korporacji czy Reptilian, i tak nie zmienimy tego ,,ot tak”. Lepiej jest samemu cos zmienic lub wyjechac stad, niz liczyc na cos i meczyc sie. Trzeba dac swojej Duszy wolnosc, wtedy nastepuje progres.

  19. Marc
    Paźdź 24, 2016 @ 10:36:48

    Ja to widzę inaczej – rozwój to jedna sprawa, ale cały żyjemy w pewnym środowisku i lepiej wiedzieć, jak się najkorzystniej zachować (np. w relacjach z krok.).- o tym m.in. chyba pisze Niftu i ja korzystam 🙂

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: