Wzorce pozostające po wojnach

Dzisiaj przesyłam trzy pliki audio dotyczące wzorców, które mogą pozostawać w Duszach po przeżyciach doświadczeń wojennych. Wiele osób je posiada, jako, że wojen było dużo, a mało kto się z tego świadomie oczyszcza. Inspiracja do nagrania tego tematu przyszła po spotkaniu ze znajomymi.

Dużo mówię o Duszy, więc jest możliwość zauważenia, w jaki sposób Dusza postępuje, jakie ma postawy, na ile jest „rozsądna” a na ile „nierozsądna”.

(link 1)

(link 2)

(link 3)

Dla odprężenia: chmurka

chm2

 

 

Reklamy

18 komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Maj 16, 2016 @ 21:33:35

    Przesłuchałem pierwszą część. Zaciekawiło mi. Mnie od dziecka fascynowały wojny kosmiczne. Myśl o walce na broń palną dosyć mocno mnie przeraża, ale np. na lasery to już nie, a do tego mam pociąg do mieczy itp. Hmmm

    Zaciekawiło mnie to zdjęcie odpowiedzialności przy wspólnej walce i walce w imię społeczności, od razu to jakoś poczułem, jak to usłyszałem to jakby nagle coś się wyprostowało, uspokoiło, ulżyło i poczułem to w porównaniu jakby do takiego osobistego podejścia do walki.

    Powstaje pytanie, czy takie zdjęcie odpowiedzialności nie robi karmy właśnie odchodzenia od odpowiedzialności…

    Czy tak jak regulamin w policji działa np. 10 przykazań? Czy podobnie może działać tzw. pójście za tłumem, „bo wszyscy tak robią”, jakoś wydaje mi się, że to co innego bo regulamin czy przykazania są tworzone w odpowiednich dobrych intencjach, a pójście za tłumem już niekoniecznie.

    Co do karmy, to miałem ostatnio trochę przemyśleń i odczuć. Na FB Łazariewa przeczytałem, że treść jest ważniejsza od formy. Krótko po tym zrozumiałem to tak, że to właśnie zmiany treści (postaw) zmieniamy życie. Np. jeśli ktoś komuś wyrównuje w czymś powiedzmy nieprzyjemnym to w świecie form można powiedzieć no co on pierwszy to zrobił więc ma za swoje, ale okazuje się, że to nie zmienia treści, bo nadal ten wcześniej „pokrzywdzony” porusza się w tej samej czy podobnej treści do tego w treści np. karania czy mszczenia się nawet itp. Jak to zrozumiałem to zacząłem się zastanawiać w różnych sytuacjach – ale jakie to ma treści i je widzieć, i chyba jak je widzę to zaczynają się w jakimś stopniu zmieniać.

    Tak to widzę trochę nawet mechanistycznie, jak w fizyce. Podoba mi się porównanie do wibracji. Jak jest jakaś fala to wchodzi w rezonans z falą o tej samej długości i energia się zwiększa. Jak dusza ma jakieś wibracje to naturalnie wchodzi w rezonans z innymi duszami czy zjawiskami o tych samych wibrajach, oddziałuje z nimi i energia się naturalnie powiększa przez rezonans. Świadomość to w jakiś sposób zmienia, choć nie rozumiem jak. Zastanawiam się na ile to można by te wibracje traktować jako przenośnię, a na ile dosłownie.

  2. Marc
    Maj 16, 2016 @ 21:37:52

    Tak sobie myślę też, czy to, co jest treścią w wyższym ciele nie staje się formą w niższym. Np. treści – emocje stają się formami ciała eterycznego te z kolei są treścią dla ciała fizycznego, które przybiera formy w swoim świecie – fizycznym.

  3. Marc
    Maj 18, 2016 @ 20:23:45

    Po odsłuchaniu 2. części zauważyłem u siebie większość tych wzorców, o których mówisz.

  4. SwiatDucha
    Maj 18, 2016 @ 20:58:00

    Marc,
    no właśnie, dobrze sobie to uświadomić, a też nie warto tym żyć. 🙂

    Życie jest piękniejsze, niż wydawałoby się oglądając je poprzez wzorce gromadzone przez wiele wcieleń w których były wojny.

    Nie trzeba już tak się zachowywać jak kiedyś, można czuć się o wiele szczęśliwiej.

  5. Marc
    Maj 18, 2016 @ 21:19:49

    No też dochodzę do wniosku, że warto, choć mogą te wzorce się wydawać cenne.

  6. SwiatDucha
    Maj 19, 2016 @ 05:56:08

    Marc
    Masz z tymi pomysłami jakiś nasycony energią wątek w życiu. Czy coś zrobisz z tym, to zależy od ciebie. Ważne, żeby poznać i potencjały i ograniczenia swoje, aby dobrze się przystosować do warunków, w których to co masz będzie dobrze działać. To tak, jakbyśmy mieli w garażu samochód. Warto wiedzieć na jakie drogi się nadaje i do jakiej pracy. I raczej nie należy zmieniać przeznaczenia, ani też nie należy iść w ambicje. np. Żukiem nie należy się ścigać. Ale samochód-dźwig będzie się świetnie nadawał do podnoszenia dużych ciężarów gdzieś daleko od cywilizacji.
    A tu HD się dobrze nadaje.

  7. SwiatDucha
    Maj 19, 2016 @ 05:57:39

    Marc, otóż to, Dusze trzymają te wzorce, ponieważ dla nich one wydają się cenne. A jak coś jest cenne, to dlaczego mam się tego pozbywać? Jedynie kryteria dlaczego jest coś cenne są trzymane za szafą i nie widzą światła dziennego. I wszystko niby gra – dla Duszy. A człowiek może ledwo żyć, a co najmniej słabo funkcjonować.

  8. Marc
    Maj 19, 2016 @ 09:35:14

    Dzięki.

  9. Marc
    Maj 19, 2016 @ 16:57:50

    3. plik przesłuchany i znowu widzę masę wzorców u siebie, w siebie to prawie wszystkie. Do tego u bliskich osób.

  10. Marc
    Maj 19, 2016 @ 17:01:27

    Prównuję…

  11. Darek
    Maj 21, 2016 @ 03:45:52

    Mam takie skojarzenie,że Mój syndrom ofiary,brak stabilizacji finansowej,mimo opinii rzetelnego,dokładnego i odpowiedzialnego fachowca,może mieć związek z wzorcem strat wojennych;biedny jest bezpieczny,bo nie ma czego rabować…Może dlatego,mimo iż uwielbiam budowlankę,pociągają Mnie subtelniejsze klimaty(niezdef,czakra podstawy HD).A Mojego Syna,Reflektora,do 4-go roku życia wychowywałem na emocjonalnego komandosa,bo świat jest okrutny…Na szczęście,to Syn przemienił Mnie.A Mnie się udało utulić parę blizn,które zostały po Moich działaniach.Byłem strasznie popaprany.Jest we Mnie ogrom wdzięczności,że dane Mi było to zobaczyć i co nieco poprostować.

  12. Niftu
    Maj 22, 2016 @ 07:49:58

    No, w końcu udało mi się odsłuchać wszystkich nagrań. Zadziwia mnie, jak bardzo to, o czym Pan mówił Panie Andrzeju odpowiada mojej rzeczywistości. Jako stara dusza mam spore problemy w życiu. Zawieszka na stałym progu finansowym, dziwnym trafem niedziałające inwestycje i rozwiewające się perspektywy lepszego zarobku, ciągłe trafianie do takich miejsc pracy, gdzie jest po prostu dramat, wieczne problemy zdrowotne, problemy w relacjach z ludźmi, samotność. Jeden znajomy widząc mnie raz powiedział: „Ty ciągle sobie czegoś odmawiasz”. No i tak właśnie było. Od 26-28 roku życia zacząłem żyć jak asceta, mimo iż zupełnie nie chciałem sobie niczego odmawiać. Ale musiałem. Dopiero teraz zaczynam rozumieć, że moja dusza wiedziała od samego początku, że ciało i osobowość totalnie, zupełnie i absolutnie nie pasuje do jej wygórowanych aspiracji i zwyczajnie nie podoła jej chorym zapędom, będzie się buntować, rozchoruje się i popadnie w depresję, nerwicę i niechęć. Dlatego do mniej więcej 24 roku życia działałem jak zaczarowany, będąc jak gdyby pod wpływem jakiejś dziwnej siły dodającej mi energii. Nie bałem się niczego, jeździłem po świecie i spotykałem różnych ludzi, a po tym jak gdyby wszystko opadło i zostałem sam. Dusza po przeżywała sobie to, co chciała i jak gdyby wycofała się lub zamknęła w sobie. Okazało się, że osobowość będzie się buntować, że ciało nie wytrzymuje tego pędu i należy zwolnić. Była to bardzo trudna „walka” z duszą. Raz pamiętam, jak już w totalnej rozpaczy siedziałem i błagałem coś w sobie, żeby się uspokoiło i żeby dało mi spokój. Zrobiłem to instynktownie i po kilku namowach nagle w mojej klatce piersiowej coś ustąpiło. To było wspaniałe uczucie, jakbym wcześniej był zaciśnięty w imadle i nagle ktoś to imadło poluzował. Przez długi czas myślałem, że mam w sobie inną istotę, że albo jestem opętany, albo mam jakiegoś energetycznego pasożyta. Autoegzorcyzmy nic nie dawały, toteż zacząłem interesować się różnymi technikami rozwoju duchowego. Gurdżijew kiedyś coś takiego powiedział, że mamy w sobie dwie istoty i rzecz w tym, żeby umieć tak sobą zarządzać, żeby i wilk był syty i owca cała. Cała nadzieja więc w obserwatorze, który musi tak dbać o duszę, osobowość i ciało, żeby się nawzajem nie pozabijały i żeby nauczyły się współpracować. Teraz wydaje mi się to jakąś trudną, wręcz niemożliwą pracą do wykonania. Najpierw poznać zasadę działania centrów, a później zharmonizować ich pracę. Wydaje się, że człowiek potrzebuje drugiego życia, żeby to ogarnąć.

  13. SwiatDucha
    Maj 24, 2016 @ 16:38:01

    Niftu,
    taka nasza dola z własną Duszą się siłować.
    Poczytałeś mój tekst o Duszy, cały?
    Najlepiej wydrukować. No i dwie książki T.Moore’a.

    Tak, obserwator, budujący sam siebie jako Świadoma Jaźń to spory kawał roboty.

    Dusza stara jest ciężka od doświadczeń i trudna w prowadzeniu jak spory statek w kanale żeglugowym.
    Ale razem z tym także możesz wypatrywać w niej niestandartowych zdolności i możliwości, które masz tylko ty [tylko twoja Dusza a ty możesz je uruchomić.]

  14. SwiatDucha
    Maj 24, 2016 @ 17:27:20

    Darek:
    dobra robota!

  15. Niftu
    Maj 24, 2016 @ 19:32:31

    Tekst o duszy na pewno z mojej strony do odświeżenia, a sporo teraz czytam, więc coś się mogło po drodze zapomnieć. Dorzucę książki Moor’a do kolejki 😉 Właśnie czytam teraz ostatnią książkę David’a Icke’a. Tam jest sporo o Archontach. Zamieniam się więc w antropologa i zgłębiam kulturę tych osobliwych stworzeń. Jakoś tak po drodze zauważyłem, że sam jestem osobliwym stworzeniem. To ciekawe swoją drogą, jak działa identyfikacja. Pierwszym odruchem jest defensywa przed jakimiś istotami, a później zauważasz, że jesteś też jakąś istotą, którą znasz być może tylko trochę lepiej niż te obce istoty. A w zasadzie znasz tylko swoją identyfikację z tą istotą, którą nazywasz sobą, a o samej istocie w sumie za dużo to nie wiesz. Nasza identyfikacja karze nam wierzyć, że znamy siebie, że to krótkie życie z definitywnym końcem, to właśnie my. A to nie my. W zasadzie to wszystko, to jest Absolut – On Jest – tylko my w jego kreacji zanurzeni, obdarzeni świadomością przyglądamy się tej kreacji i nazywamy ją swoim życiem 🙂 My nawet nie żyjemy, a mamy świadomość życia. Nie doświadczamy, a mamy świadomość doświadczeń. To nie nasze życie ani ani doświadczenia. To wszystko należy do Absolutu. Jeśli widzimy w tym coś „swojego”, to jest to właśnie to, przez co nie możemy się obudzić. Bardzo tylko żałuję, że rozumiem to tylko głową, umysłem. Skupiam się na tym i widzę, że robię to, bo boję się stracić swoją fałszywą osobowość.

  16. Manuela
    Maj 28, 2016 @ 22:05:47

    „My nawet nie żyjemy, a mamy świadomość życia. Nie doświadczamy, a mamy świadomość doświadczeń. To nie nasze życie ani ani doświadczenia. To wszystko należy do Absolutu. Jeśli widzimy w tym coś „swojego”, to jest to właśnie to, przez co nie możemy się obudzić. Bardzo tylko żałuję, że rozumiem to tylko głową, umysłem. Skupiam się na tym i widzę, że robię to, bo boję się stracić swoją fałszywą osobowość.”

    Niftu, racja :-).
    Jeśli chcesz tego doświadczać, a nie tylko ogarniać umysłem, to w takim przypadku nieuniknione wydaje się uwalnianie od programów. Im więcej uwolnimy tym lepiej, bo rozszerza nam się świadomość. Poleciłabym tu (o ile jesteś zainteresowany) technikę uwalniania dr Hawkinsa. Polega ona na skupieniu swojej uwagi na uczuciach (myśli należy ignorować), obserwować je bez żadnego osądu, krytyki, usprawiedliwiania itd. Skupiając na nich uwagę w stanie obecnym uwalniasz je i puszczasz. Jeśli praktykujesz to ciągle, to osiągniesz stan oświecenia. Stanie się to prędzej czy później. Bo cały ten problem tkwi w zablokowanych uczuciach.
    Stosuje te technikę i naprawdę jestem z niej zadowolona. Prawie ciągle towarzyszy mi stan spokoju i radości oraz odkrywam w sobie coraz więcej miłości i lekkości. 🙂

  17. Niftu
    Maj 29, 2016 @ 17:22:22

    Manuela:

    Próbowałem dziś dwukrotnie ale za każdym razem, gdy skupiam się na emocjach, to one gdzieś znikają i umysł zaczyna błądzić. Pojawiają się różne chaotyczne obrazy, wspomnienia, ale nie mają ładunku emocjonalnego w takiej sile, żeby można było to wyraźnie odczuć. Będę musiał popróbować jeszcze kilka razy.

  18. Manuela
    Maj 29, 2016 @ 19:23:51

    Niftu, ignoruj wszelkie myśli. Tylko uczucia się liczą. I nie nazywaj ich – nie ma takiej potrzeby, a wręcz dr Hawkins odradza etykietowania ich.
    Ta technika jest bardzo prosta, każdy człowiek jest ją w stanie wykonać. Ja wiem, że na początku może nie być łatwo z uwagi na natłok myśli. Ale warto ponawiać próby. Kiedy się ją stosuje to niemal ciągle jest się w stanie tu i teraz – bynajmniej tak jest u mnie. Oczyszczam wszystko z automatu. 😉 Faktem też jest, że ja nie jestem początkującą w oczyszczaniu uczuć. 😉 Ale tak czy owak, jest to osiągalne dla każdego. 😉 To jest najłatwiejszy sposób. Stosowałam wiele technik i każda z nich była dla mnie cenna. Ale dzięki tej osiągam najszybciej efekty. Niemal ciągle czuje się tak, jakbym przebywała w przestrzeni serca. Wspaniałe odczucie. Życzę je każdemu :-).

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: