Czy możliwe jest 100% prawdy w naukach duchowych?

Jak tak z ludźmi rozmawiam, to podejrzewam, że wielu z nich chciałoby „wreszcie odnaleźć” to jedno, jedyne, prawdziwe źródło Prawdy.

I żeby to było takie źródło, które nie zawiedzie.

I żeby wszystko tam było prawdziwe, żeby nie było ani jednej skazy na gładkiej powierzchni tych nauk, aby praktyki były w 100% działające i super użyteczne w życiu.

Chyba oczekują, że „wreszcie by im ulżyło”. Ale ciągle nie mogą dojść do tej ulgi, ciągle odczuwają napięcie.

Hmm.. nie będę mówić, że są to „duże wymagania” aby poszukiwać prawdy. Jak niektórzy psychoterapeuci mówią „o, masz duże wymagania”, co oznacza, że są to ZA duże wymagania. Niby opis nieoceniający, ale jednak oceniający.

Nie, każdy może sobie wymagać co chce. I ile chce. Bo wymagania są po stronie wymagającego. Są jego postawą.

No i tu jest pewien kłopot. Jak widzę, osoby które szukają (wymagają) tych 100% prawdy w przekazie duchowym niechybnie, prędzej czy później są zawiedzione. Najbardziej jest to widoczne w staraniach osób, które z jednego źródła (na przykład religii) chciałyby wyssać całość nauk.

Warto nie wylewać dziecka z kąpielą..

Jeśli nawet ktoś mówi coś na 60% prawidłowo, to może w swoim życiu tego nie realizować i to może być to 40% pozostałe. To jest ów „kamień obrazy”, co się tłumaczy j:
‘powód oburzenia, konfliktu, skandalu’; wyr. rzecz.,
bibl. (np. Iz 8, 14: „On będzie kamieniem obrazy i skałą potknięcia się dla obu domów Izraela.”).
czy jest to wręcz powód zwątpienia, braku wiary, zniechęcenia.

Tak „jesteśmy testowani”, żeby wyciągać z nauk duchowych mądrości za pomocą logicznego rozumowania, a nie z pomocą naiwności i tępego naśladownictwa. Duchowość wymaga dużej wiedzy, ale też OGROMNEJ ilości logiki, rozważań, refleksyjności.
Czemu?
Możnaby prosto powiedzieć:

Aby „w te górne rejony” partactwo, nieuctwo i naiwniactwo nie weszło, aby nie pochrzaniło cyzelowanej struktury i delikatnego ułożenia zasad duchowych.

MOWA JEZUSA PRZECIW UCZONYM W PIŚMIE I FARYZEUSZOM
Ostrzeżenie przed uczonymi w Piśmie
Ew. św. Mateusza:
1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Nauczanie z ambony ma być w 100% właściwe?

Mamy tu we Wrocławiu znajomego Henryka, który jest od dawna zapoznany z nauczaniem Kursu Cudów. I czasami mówi o tym, zwłaszcza że ostatnio został ileś razy zaproszony na grupowe spotkania, aby się podzielić swoją wiedzą i urzeczywistnieniem z większą grupą osób.
(Nie jest to ten Henryk od robienia analiz i oczyszczeń duchowych)

Inny mój znajomy mi pisze, że te nauczania bardzo mu pasują do nauczania z ambony kościelnej, albo transmisji mszy świętej
i burzy mu się coś w środku na to.

Ja mu podesłałem taką krótką „Historię medytującego”, opis młodego człowieka, jak wyciszał myśli i przez prostą medytację osiągną zejście na siebie świetlistej energii. Można ten tekst poczytać na blogu Zenforest. Jest bardzo inspirujący.

I tak znajomemu pisałem:

Teraz rozumiem, chodzi o własne doświadczenie, własne słowa a nie tylko transmisję mszy świętej. 🙂

Gdy ktoś transmituje, czy to jest KC czy też transmisja mszy, czy czaneling, to można się podłączyć pod czyjś egregor i występować z mocą tego egregoru, natomiast mało to mówi o własnej energetyce i własnych osiągnięciach.

Gdy zaś mówimy od siebie i o sobie i swoich przeżyciach to od razu nabiera innej, osobistej, czy wręcz intymnej energii, jest z serca, z Duszy i tego się cudownie słucha.

Takie są zresztą zasady na mitingach wspólnot- 12 krokowych grup wsparcia: mówimy tylko o sobie. Szkoda że nie jest dodane, że mówimy o własnych przeżyciach i uczuciach, bo to by było już wcelowanie się w 10tkę.

Ta prosta historia medytującego jest właśnie taka.

Ja Henryka pytałem o jego doświadczenie, i odpowiadał mi o swoich postawach, trochę o przejściach. I to dla mnie było bardzo czytelne i niepokryte blichtrem religijnym. A w tych nagraniach, to taka powłoka lakierowa, błyszcząca tam jest.. Owszem, wysokie wibracje są i pociągają. Ale czy są czyste? Czy są strawne dla naszego żołądka? Trochę wątpię.

a z drugiej strony dla mnie osobiście takie nauczania „ex catedra” są dobrymi treściami do własnych rozważań, do naprowadzania siebie na drogę duchową.

I już dawno jestem przekonany, że nie ma mowy, żeby tu na Ziemi znaleźć nauczanie 100% prawdziwe. Niemożliwe. Może 40% prawdziwego, może 50% czasami się znajdzie.

Np. w tym, co Henryk mówi, od razu można wypunktować z 20-30% nieścisłości, nielogiczności, generalizacji..

Ale więcej? Więcej to jest zadanie dla mnie do urzeczywistnienia, aby urzeczywistnić te prawdziwe 100% w swoim życiu,

Nie wiem, dlaczego tak jest, czy to przez to, że właśnie tak się Bóg zdecydował uruchomić doświadczanie w tutejszym Wszechświecie? Tak jak Neal Donald Walsh opisuje w Rozmowach z Bogiem.

No niestety przez to mamy DUŻE ZADANIE przebrnąć przez wielkie pomieszanie w myślach stworzone przez przyjmowanie niemal bez refleksji różnych nauk duchowych.

Jest to duże zadanie,
bo z każdego nauczania trzeba wiele odrzucić.
I wiele przyjąć.

I mieć wiele pokory, żeby na trzeźwo i bez wstępnych ocen pracować nad treściami duchowymi, tymi nie w pełni prawdziwymi, tymi ułomnymi z jakimi się spotykamy.. I nie aby odrzucać ich od razu w całości, bo wylewalibyśmy dziecko z kąpielą.

Inne przykłady

Jakie jeszcze można pokazać obszary bardzo znane, gdzie nauczanie duchowe na pewno nie jest w 100% prawdziwe?

Np. od księży trwających w celibacie nauczyć się życia, także tego w szczęśliwej rodzinie.
Najpewniej, i ksiądz także zna wiele mądrości i umie o nich opowiedzieć. Ale w obszarze wychowania dzieci na codzień w szczęśliwym małżeństwie? Ja bym nie zakładał się, że jego pomysły będą istotnie działające. Zwłaszcza, że stoją za tym mury ideologiczne, które jak pokazuje życie ileś osób po prostu odrzuca. Nawet jeśli księża mają tzw. „dobre intencje”, to praktyka pokazuje, że ich nauczanie nie jest idealne. Jakby było, to dotarłoby do wszystkich.

Ale oczywiście nie znaczy to, że będę odrzucać nauczanie Jezusa, zwłaszcza z okresu, gdy jeszcze nie był przesiąknięty ideą mesjańskiego cierpiętnictwa. W tym pierwszym okresie, wydaje się przed chrztem u Jana w Jordanie (kodowaniem przez Jana?) nauki Jezusa chyba są czystsze..

.

Niektórzy biorą 100% „mądrości” od rodziców, albo blisko 100%. I nie podważają tych prawd.
Np. o tym, jak żyć w związku, relacji, a wziętych od rodziców, którzy często chodzili wściekli i kłócili się ze sobą. Tak się dzieje u osób, które działają siłami i na postawach swojej Duszy. A ona jest nierefleksyjna.
Po co mam czytać książki psychologiczne o relacjach między mną a kimś? Przecież „niech to się zdarzy tak naturalnie.. ach… Niech on się domyśli..  nie muszę mu tego przecież mówić. Po co się przyjaźnić, ja chcę mieć dziecko!” – oto treści wzorców prokreacyjnych, przekazywane nieświadomie przez pokolenia.
Wzorce zaszyte a nieuświadomione, plus przekonanie że się ma rację = przepis na niechybną porażkę. Ale za to jak Dusza zadowolona – przecież jest realizowany jej plan i jej wzorce są uruchamiane!

A jednocześnie warto mieć na tyle pokory, aby nie rezygnować z tego dobrego, co rodzice mają dla nas. Bo szczerze mówiąc trzeba to przyjąć, aby przeżyć.

.

Inny przykład – ktoś złapie kawałek niezwykłego tekstu czanelingowego i ssie ten kanał i ssie i jest przekonany, że cokolwiek tam się pojawi w tym czanelingu to nic tylko jest boskim objawieniem, czystą prawdą. A to, że na niego jak na durnia otoczenie patrzy? To już go nie bardzo obchodzi. Po prostu ten czaneling tak mu przypasował do jego fantazji..
Wiecie, Dusze mogą sobie brać różne treści na warsztat. Jednak w przypadkach trzeba stwierdzić, że nie jest to prawdziwy pokarm, a tylko „guma do żucia”, której największym skutkiem jest trening mięśni żuchwy. Dusze trenują, trenują, nawet treści duchowe, ale to my, to Świadome Jaźnie podejmują refleksyjne decyzje.

Widziałem też niejednego misjonarza sił niewcielonych (np. osobę obciążoną od sił ciemności), który/a propagował/a „swoją wersję” prawdy. Ta pani, o której myślę, ma filmy na YouTube. O, ci to potrafią być ekstra przekonujący! Tak dokładnie opisać ze szczegółami symbionty, jak to zrobiła ta pani (obciążona dużymi symbiontami) to nie potrafię i nie sądzę, żebym doszedł do takiej perfekcji. Aż mnie skręcało – ja też bym tak chciał opisywać zjawiska, określać cechy, mieć taką łatwość jak ona!
Tyle, że ona to mówiła określając, że są to „wampiry energetyczne”. A jej nauczanie jest strategicznie nastawione aby ludzie nie zobaczyli symbiontów, tylko, aby im się symbionty zlały z tzw. białą stroną, zamiast ciemnej. Chwyt niezły, oszukańczy, ale jakiż wysoki poziom umiejętności! Nie dziwmy się, Opiekunowie symbiontów to istoty z poziomów dawniej nazywanych „boskimi”. W Indiach do istot z tego poziomu nadal ludzie się modlą.

Ta pani bardzo ciekawie i co ważniejsze – praktycznie i dokładnie mówiła, przez co pojawia się domniemanie, że reszta przekazu jest bardzo ok. Że jest dokładnie trafiona w cel!

Słuchacz weryfikuje w sobie: „o, tak, to co ona mówi, to mi się bardzo mocno zgadza!” Pani kontynuuje: „temu winne są wampiry energetyczne”. Słuchacz nie potrafi tego zweryfikować (nie prowadzi sam badań psychometrycznych), więc mówi sobie: „jeśli tego nie wiem, a poprzedni kawałek był tak bardzo trafny, to pewnie ona ma po całości rację”. Albo przypisuje to na poziomie psychologicznym, przez co zjawisko traci głębię, traci wymiar duchowy.

I efekt? Symbionty i siły ciemności pozostają w obszarze nieuświadomionym (z czego się bardzo cieszą). A pojawia się pomieszanie informacyjne, które słuchacz będzie rozplątywał kolejne lata (bo wampiry en. istotnie istnieją i nie jest łatwo jedno od drugiego odróżnić).  Słuchając po latach kolejnego takiego wykładowcy, nasz słuchacz może kolejny raz się pogubić i, co więcej, zupełnie przestać się interesować tematem. Co siłom opresyjnym jest bardzo na rękę, tego chciały, aby ich nie widzieć, i się od nich odczepić uwagą.

Innym sposobem oczekiwania na 100% prawdy jest słuchanie a to guru, a to terapeutów, a to nauczycieli duchowych z dowolnej ścieżki. I wymaganie od nich „czystej prawdy”. Bo jak nie, to będę się dopytywać, będę nękać, będę wywierać presję. Bo mi zależy, bo tak bardzo się zaangażowałem.
I co można zaobserwować?
Ano często taki nauczyciel jest nieprzemakalny dla dociekliwych pytań. Jest niewzruszony wobec pytań i rzeczowych argumentów. Niestety, często pytające zdają się tego nie zauważać i próbują drążyć, chociaż szanse na sensowną odpowiedź są nikłe.

Takie to są meandry poszukiwania prawdy duchowej. I wierzenia, że jest ona nam dostępna za jednym razem.

Osoby nieobudzone duchowo oczywiście mają swoje wersje mechanizmu wierzenia w 100%. A to czepiają się jednej ideologii, jednej partii politycznej, albo jednej sąsiadki, którą traktują jak wyrocznię. Każdy ma swoją bajkę.

Tu, na tym świecie, w naszych realiach, także rozciągających się na świat fizyczny nie ma możliwości aby pojawiło się 100% prawdziwości przekazu. Już tak to jest, myślę, że wynika to z samej zasady stworzenia Świata.

Niektóre nurty, zwykle religie, mówią coś takiego: „Nie podbieraj prawd spoza naszej organizacji! Jak chcesz jechać, dwoma łódkami, gdzie jedna noga w jednej a druga w drugiej?” Tak się nie pływa po jeziorze, rozejdą ci się nogi i wylądujesz w wodzie. A przecież nie tego chcesz..
Brzmi racjonalnie, przyznacie. Wydaje się: 100% prawdy – idę w to!
Tyle, że taka nauka jest  mocno ograniczająca. Takie nurty potrafią ograniczać osobiste myślenie, potrafią podprogowo „sprzedawać” wzorce, a nawet hipnotyzować, bazować na lękach, poczuciu winy..

Ja nie jestem przeciw temu, że ludzie idą ku takim naukom, że angażują się w takie przedsięwzięcia. Mają taki czas, mają takie własne potrzeby, że właśnie tego im potrzeba. Ba, nawet potrzeba im tego przekonania, że są to nauki w 100% czyste i poprawne! To tak bardzo wzmacnia nadszarpnięte poczucie bezpieczeństwa.
Natomiast ogólniej biorąc, nie jest to prawda.

I jeszcze coś. Jeśli żyjemy na świecie, to nie płyniemy przezeń jedną łódką. Nawet i nie dwiema. Życie składa się i z tych dwóch łódek, i z czterdziestu innych na tym jeziorze, i z samego jeziora i z okolicy i w ogóle z całej Ziemi i całego Kosmosu. Cóż za zubożeniem jest wskazywanie na tą jedną łódkę, że w niej ma pomieścić się Życie?!

Ludzie sprawdzają sobie przekazy, które słyszą. Słuchają i patrzą, czy to mi się zgadza. Nie chcą kolejny raz być oszukani. I słusznie. Lepiej sprawdzić, czy coś ma ręce i nogi nim się na tym coś zbuduje, nim się to przyjmie jako swoją postawę.

Jeden przekaz jest bardziej prawdziwy, inny mniej. Jeden ma 40% prawdziwości w swoich treściach, inny 70%, inny 80% chociaż może dotyczyć niewielkiego wycinka życia. Ale i to też dobre, pożyteczne.

Nie ma co brać do siebie 100% wszystkiego z jakiegoś przekazu. Z każdego można coś dla siebie wziąć, albo i nie. Nie trzeba. I tak robimy osobisty „patchwork”, osobistą składankę.

To zresztą się bardzo dobrze duchowo mi kojarzy. W tekście „Prawda i Twórczość” pisałem, że na najniższym fizycznym poziomie dochodzimy do konsensusu, odnajdujemy jedną, jednolitą prawdę.

Jednak już nieco wyżej, w odczuciach, uczuciach nasze prawdy się rozjeżdżają. Nie sposób udowodnić swojej prawdy odczuciowej, uczuciowej, można polegać li tylko na zapewnieniach.

A już jeszcze wyżej mówi się, że „każdy ma taki świat, jaki sobie stwarza” – swoimi postawami, swoimi poglądami. Tam nie ma „prawdy”, tam jest osobisty wybór, czy wręcz kreacja, twórczość. W jakiś sposób decydujemy się na taki świat jaki mamy. Decydujemy się na jakiś sposób patrzenia na świat, przez co z czasem ten świat staje się tak zabarwiony uczuciami, odczuciami, tak, jak wybraliśmy. (wybrać można świadomie bądź nie, ale można)

To chyba nic dziwnego, że nie ma 100% przekazu prawdy duchowej. Bo jakby był jakiś przekaz w którym można powiedzieć, ze jest 100% prawdy, to kłóciłoby się to z tą twórczością, którą na wysokich ciałach przeżywamy, z pomocą której tworzymy mniej lub bardziej świadomie „swój świat”.

Mam nadzieję, że odnajdziecie w tym poczucie większej swobody. Takiej prostej swobody, że nie musimy być ideologicznie poprawni, bo każda ideologia by chciała mieć niewolników. A my nie musimy być niewolnikami.

I możemy odkrywać jeszcze „wyższą” swobodę: swobodę osobistego podejścia do świata. Mamy do wielu rzeczy prawo, zwłaszcza do własnych uczuć i emocji. Oczywiście nie po to, aby komuś robić krzywdę, czy go atakować. Ale moje osobiste przeżywanie jest moje, a twoje – twoje. Jeśli nie szkodzimy sobie, nie oskarżamy się, to możemy przeżywać cokolwiek.

Pojawia się swoboda i przeżywanie. A im więcej przeżywania tym więcej życia w nas.

I więcej – mogę sam tworzyć, coraz bardziej swobodnie, treści, odczucia, przeżycia, uczucia obecne w moim świecie.

Reklamy

4 Komentarze (+add yours?)

  1. Marc
    Lip 24, 2016 @ 20:04:37

    Kurczę, no i znowu o podobnym temacie ostatnio myślałem. Np., że przekonuję się do czegoś, bo mówi to ktoś, kto w wielu innych rzeczach mówił rzeczy, które mi się potwierdzają, jednak staram się nie brać tego bezkrytycznie a do tego właśnie porównuję różne źródła, których przekazy mi się sprawdziły.

  2. Radek
    Wrz 07, 2016 @ 20:40:23

    Tak… postmoderniści mieli wiele racji kiedy głosili „istnieje wiele prawd”. Jednak nie potrafili pójść dalej, ugrzęźli jałowe dyskusje, neopragmatyzmy, post-postmodernizmy itp… Cóż, trudno im się dziwić, świat nauki instytucjonalnej nawet w takiej formie nie mógł tego przełknąć. A cóż dopiero stwierdzenie że „nie ma prawdy jest tylko osobisty wybór”. Choć ja wolę tą wersję Solarisową: ” Nie ma odpowiedzi są tylko wybory”. Brzmi bardziej literacko:-)
    Co ciekawe, zdesperowani fizycy kwantowi powolutku godzą się z tą myślą. Zgrzytają zębami ale się godzą i nieznoszą jak im ktoś wspomina o filozoficznych i metodologicznych skutkach ich eksperymentów 🙂 Kto by pomyślał, że największe wsparcie świat duchowości otrzyma od nauk ścisłych…
    A to, że ludzie szukają prostej i jednoznacznej prawdy? To problem bardziej z pogranicza psychologii i socjologii. Już Erich Fromm i Hannah Arendt zwracali mocno uwagę na ten aspekt, że gdyby ludzie nie brali wszystkiego bezrefleksyjnie to nigdy nie doszłoby do nazizmu, komunizmu i wszelkich innych ideologii ( np. religii). Tyle, że to wymaga wysiłku. Wszystko przemyśleć samemu… Samemu wyciągnąć wnioski. Tym samym – wziąć odpowiedzialność za swoje życie. A to już wymaga odwagi.
    W każdym razie, dziękuję Ci za cały wysiłek jaki włożyłeś w tego bloga Andrzeju. Twoje teksty były i są dla mnie wielką inspiracją. A zarazem wzbudzają przekonanie, że nawet w Świecie Duchowości pomiędzy „zastępami aniołów” i „stadami krokodyli” można poruszać się z brzytwą Ockhama w ręku 😉

  3. SwiatDucha
    Wrz 08, 2016 @ 12:35:02

    Dzięki Radku za wpis!

  4. Marc
    Wrz 09, 2016 @ 11:00:00

    No właśnie też mnie zastanawia dlaczego wielu fizyków kwantowych tak nie lubi filozoficznych rozważań odnośnie ich eksperymentów, zaraz mówią np. rozwiąż równanie Schroedingera to porozmawiamy.

    Kto by pomyślał, że największe wsparcie świat duchowości otrzyma od nauk ścisłych…
    – Kiedyś pomyślałem sobie, że takim jakby szczytem nauki będzie połączenie jej z duchowością, czy jakby naukowe wytłumaczenie praw duchowych.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: