Wszechświat mówi: dam ci więcej.

Kto mądrzejszy?

Jeśli szukasz we Wszechświecie pomocy wołając „jak mi źle”, twoje wołanie zostanie bez konstruktywnej odpowiedzi. Ot, dostaniesz jeszcze więcej tego, co już masz.

Może to wkurzać, bo przecież „mamy rozum, to przemyślmy to i niech ktoś mnie wesprze”. Takie oczekiwania są wobec rodziców. Bardzo często jednak to dziecko jest o wiele bardziej rozwinięte od rodziców! I to ono wie więcej, więcej rozumie, do większych rzeczy jest zdolne. Świat stanął na głowie? Nie, to jest norma, tak było i będzie. Dlaczego? Bo rozwijamy się, bo kolejne pokolenie jest mądrzejsze od poprzedniego.

A wołanie do Wszechświata to wołanie do .. bardzo prymitywnej istoty. Ona nie zrozumie cię. Jak to mówią znawcy, do Wszechświata to trzeba kawa na ławę, jasno i wyraźnie powiedzieć, czego chcę, bo inaczej będzie pomieszanie.

Patrzy poza Ziemie

To TY jesteś w stanie więcej rozumieć. Rozumieć i dawać zrozumienie i wsparcie komuś. Jeśli widzisz, że ktoś się „miota” w swoim świecie, gdy się nie może odnaleźć. Czy warto go jeszcze pouczać, oceniać, oskarżać? Jeśli czujesz się mocniejszy – możesz pomóc.
Możesz zacząć swoich zaawansowanych umiejętności używać, bo jest to zgodne z Boskim Planem: jeśli jesteś bardziej rozwinięty, możesz więcej, możesz pomóc tym, których życie przysłużyło się do powstania twojego życia. A zwłaszcza możesz pomóc sobie. I to w pierwszej kolejności.

Rodzice, oni są ‚niższą oktawą’ ciebie samego, nie są w stanie zwykle ci pomóc rozważając twoje problemy. Zwłaszcza na takim poziomie, jakbyś oczekiwał/a, według twoich chęci. Oni by ci chcieli bardzo pomóc, ale mają dostępny tylko swój poziom i pomagając mogą użyć właśnie niego.

Bardzo rzadko jako rodzice trafiają się osoby „z którymi można porozmawiać” tak, żeby powiedzieć „dziecko, w pełni cię roumiem”. Karma dziecka to często karma bycia niezrozumianym. Dariusz Loga na swoich warsztatach omawia szeroko wzorce odrzucenia w relacjach z rodzicami.

Powiedzenie „rodzice są mądrzejsi” to jest wierutne kłamstwo.  Na początku owszem, dziecko przez kilka lat mniej jest intelektualnie zdolne, czy mniej oczytane. Ale to tylko sprawa czasu, aby szybko wzrastało i uruchamiało kolejne umiejętności. Dziecko z natury swojej jest poddane rodzicom, ale tylko ograniczeni umysłowo, egoistyczni rodzice będą wtłaczać mu w głowę (i ciało) przekonania, wzorce, hipnozy, że to oni są więksi, mądrzejsi, więcej znaczą. To jest oczywiste krzywdzenie dziecka, destrukcyjne psychiczne kodowanie. (I nie chodzi, aby się obrażać na rodziców przez to, jest to wyłącznie opis, nie ocena).

Jednak i od tego możesz się uwolnić. Jak? Zwyczajnie, nie przyzwalając na takie kody w swojej głowie (w przypadku trudności w tym prostym odwróceniu postawy, warto pójść do terapii).

Jeśli wybierasz taką wersję rzeczywistości, w której rodzice są „mądrzejsi”, to brniesz pod prąd rzeki Natury. Nie płyniesz z Tao. Ale w każdym momencie możesz to zmienić, ustalając, że nie będziesz zgodny z czyimś ego, i nie będziesz dochodził tego, co czyjeś ego zapewniało, obiecywało. Ego może być w niektórych momentach przekonane do totalnej głupoty i będzie ją głosiło z mocą ustawową. Ale zostawmy to ego niemu samemu, może ma przez to coś przeżyć, coś zauważyć. Żyjmy własnym życiem, zastanówmy się „Co ja dla siebie mogę zrobić?”

DSC04545m

Poczynienie takiego zwrotu może zostać dokonane myślowo, ale także możesz zainspirować swoją Duszę aby poczyniła taką zmianę. Ważne jest przekonanie. Jeśli coś uznasz za istotną prawdę i podasz do tego istotne duchowe argumety, Dusza się do tego przychyli.

Rodzice nie rozumieją i nie zrozumieją? Otoczenie cię nie rozumie i nie zrozumie? Jeśli nie oni, to terapeuta cię może zrozumieć, np. może ustawić twoją sytuację w polu wiedzącym Wszechświata, w ustawieniach rodzinnych czy ustawieniach karmicznych.

I tam, w takich okolicznościach może się coś istotnego pokazać, abyś mógł/mogła ty sam/a to dogłębnie zrozumieć, przeżyć, podjąć wewnętrzną decyzję o zmianie postawy. Terapeuta może ci to ułatwić, coś wskazać, być przy tobie w trudniejszym momencie.

Ale i terapeuta nie da ci tego, co chcesz. Bo pewnie chcesz „lepszego życia”? Lepszych warunków, lepszych rodziców, lepszej codzienności?

Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Mimo, iż z zewnątrz nie dostaniesz tego „lepszego”, to jednak możesz to dostać. Od kogo? Od samego/samej siebie! To ty sam/a jesteś w stanie sobie dać to, czego potrzebujesz. Jesteś dobrze wyekpwipowany/a na tą drogę. Pod jednym warunkiem – żeby nią iść.
Dopiero pójście do przodu da ci satysfakcję. Lgnięcie do przeszłości nie da jej. Przodkowie, rodzice, są jak stanowisko startowe rakiety, ty jesteś tą rakietą. Przywiązywanie rakiety do wyrzutni nie jest dobrym pomysłem – ona przez to nie będzie mogła polecieć. Ale więzy można rozwiązać i to, do czego rakieta była projektowana – swobodny lot w przestworza – może być dla niej ponownie dostępny!

Prawo wzrastania

„Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma” Mt 13,12

Ten cytat pokazuje, jaki mechanizm działa tu na świecie, i do jakiego mechanizmu warto się odwoływać, bo będzie działał.

To prawo wzrastania jest nieubłagane. Nieubłagane oznacza, że osoby z postawą ofiary, poddające siebie wzorcom ofiary mogą mieć pretensje do tego prawa, do tego świata, że jest taki jaki jest. Że jest „niesprawiedliwe”. Jako ludzie doszliśmy do poziomu prawie boskiego (buddialnego) i ustalamy co uważamy za ważne i wartościowe (buddialny to poziom wartości).

Można się zżymać, tworzyć teorie „wyrównywania szans”. Owszem, pomoc słabym jest jak najbardziej na miejscu, ale też trzeba pamiętać mocno o sobie.

Nawet najbardziej przekonujące sentymentalne postawy Duszy nie przemogą prostoty i naturalnej siły Wszechświata.
Ma on swój napęd, swoją mechanikę „od zawsze” i żadne ustalenia buddialne nie przemogą tej mocy, tej fraktalnej, holograficznej konstrukcji.
Podobnie jak żadne atmaniczne idee np. brane z czanelingów idee uratowania osób o wyższym poziomie świadomości, przebiegunowania czy inne pomysły związane z ideami „końca świata” nie zmienią go. To osoby niechętne do pracy nad sobą lgną do tego, bo w zapewnieniach czanelingowych odkrywają nadzieję polepszenia swojego komfortu.

Możemy poznawać Wszechświat, możemy go podziwiać, ale pracować potrzeba nam z nami samymi, bo jest co robić.

morze i słońce

„Bo kto ma, temu będzie dodane”

To prawo wzrastania jeśli je uznamy z szacunkiem może nam ogromnie pomóc! Możemy dzięki zrozumieniu go wycofać się z kłopotliwych ścieżek, w które niegdyś Dusza weszła (i my sami razem z nią).

Wszelakie obciążenia nie są mostami „na drugą stronę” czegoś, co by miało tam być po drugiej stronie. Nie są to proste lekcje, a lekcje wołające o głęboką wewnętrzną przemianę charakteru. Są one mostami kończącymi się na ścianie: zboczyć z tej drogi nie można jeśli się w nią brnie, a i „drugiej strony”, na którą możnaby przejść, również nie ma.

Zrobię to po swojemu

Jest tylko możliwość zawrócenia się, dokonania transformacji w sobie z pomocą refleksji. W Duszy istnieje prosty acz silny mechanizm nieliczenia się z prawami naturalnymi. Jest to dziecinne, Dusza nie chce widzieć realiów, nie chce się do nich dostosować. Nie chce i już. A przez to zbiera często okrutne baty. Dajmy na to, Dusza kobiety chce usidlić w związku wiecznego podróżnika, człowieka wolności. Zamiast z nim jeździć, mówi: ja go kocham, on się MUSI zmienić. Jest nierefleksyjna do tego stopnia, że wyobraziwszy sobie coś tysiąc lat temu, potrafi ćwiczyć czy istotnie to się może udać. I wcielenie za wcieleniem wybiera partnerów, którzy dają jej to samo – odchodzą w podróż. Jedyne co to zmienia siłę, z jaką Dusza trenuje to zachowanie – próbuje silniej. I tym bardziej się frustruje.

Można spojrzeć na dziecinne postawy, które kierowały nas i Duszę w taką błędną stronę. Naprawdę nie trzeba od razu oglądać poprzednich wcieleń, w obecnym mamy zwykle wystarczająco dużo przykładów bezmyślności. Warto się im przyjrzeć i podjąć inną decyzję. Będzie to transformacja ku stanowi bardziej dojrzałemu, ku dojrzalszej postawie. Warto mieć do tego odpowiedni duchowy bądź wielowcieleniowy argument, głębokie przemyślenie bo na proste komendy Dusza może reagować słowami: „spadaj na drzewo, jestem od ciebie ileś razy silniejsza, i co mi zrobisz..”

(Dojrzałość w j. polskim jest pięknym słowem opisującym w sobie warunek: trzeba coś dojrzeć, trzeba się zastanowić i mieć refleksję. Potem przychodzi właśnie dojrzałość.)

Nawrócenie, (zawrócenie) – to słowo nam coś przypomina..

Po refleksji i dokonaniu zmiany należy koncentrować się na pozytywach. Tak, po prostu. Bo co utrzymujesz w umyśle, to wzrasta.

DSC04642

Czyli co?

Warto chcieć żyć. Bo się tego więcej dostanie.

Warto doceniać, bo będzie więcej do doceniania.

Warto chwalić, bo będzie dostępne więcej do chwalenia.

Warto śmiać się, bo będzie więcej śmiechu!

Warto radować się życiem, bo wtedy życie będzie radośniejsze!

Advertisements

8 komentarzy (+add yours?)

  1. beastfromspace
    Lip 26, 2016 @ 14:49:10

    Piękny, pełen ładujacych słów tekst 🙂
    Dziękuję za niego, przypomniał mi o czymś ważnym. O mnie samej, o odpowiedzialności, radości i wdzięczności.
    Jest taki cytat: ,,Bądź strażnikiem swoich ust”. Oprócz ust ja bym dodała również umyslu.
    Kiedy podążam za negatywnymi myślami, osłabiają mnie, mój potencjał, nawet otoczenie. Czuję zmęczenie i taką dziwną duszność.
    Natomiast skupiając się na tym, co mnie wzmacnia, czyli wiarą, wsparciem, miłością otaczajacym pięknem życie staje się łatwiejsze 🙂 warte doświadczania i dzielenia się 🙂
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję! ❤

  2. SwiatDucha
    Lip 26, 2016 @ 16:42:46

    b.:
    dziękuję również za przyjazne słowa.

    W ustawieniach wiem, że coś takiego jest – sprawdzanie po swoim stanie ciała, czy to, co mówię jest prawdą przeżyciową? To może powiedzieć ciało, gdy wypowiadam słowa, mogę stać się silniejszy albo słabszy, i mogę tą zachodzącą w ciele zmianę odczuć. To jest ponoć taki barometr prawdziwości.

  3. Róża
    Lip 26, 2016 @ 19:57:21

    Panie Andrzeju! Powiem po prostu: dziękuję! Dziękuję z całego serca za tę potężną wiązkę światła, którą emituje Pan, redagując Opowieści o Duchowości i dzieląc się bogactwem własnych doświadczeń z drogi samopoznania i obserwacji.
    Na różnych etapach swojej własnej wędrówki ku odnalezieniu siebie, otrzymywałam światło w najprzeróżniejszej postaci. Czasem był to promyk jednego ważnego zdania, przeczytanego mimochodem, a innym razem nagły świetlisty wiatr, który rozrywał na strzępy zużyte już i niepotrzebne przekonania i „wiary”. Zaś kiedy przybiłam do brzegu „Opowieści o duchowości”… no cóż… Poczułam się, jak u stóp świetlistego wodopoju.:-) W głębokiej ciszy, w spokoju i barwach zachodzącego słońca ujrzałam tak jasno i prawdziwie to, co jeszcze chwilę wcześniej było zaciemnione…
    Panie Andrzeju! Nigdy nie zapomnę tego, co tu ujrzałam i jakie światło poczułam. Jestem niezmiernie wdzięczna w szczególności za Pańską wybitnie rzeczową i wnikliwą analizę, dotyczącą kwestii obciążeń duchowych. (Kiedy raz sprawę ujrzy się tak jasno, nie da się już zawrócić z drogi zrozumienia! I dzięki temu zmiana staje się możliwa).
    Jeszcze raz dziękuję za tę wielką Pracę. Gdziekolwiek pójdę dalej, będę się ciepło w sercu uśmiechać.
    Wszystkiego wspaniałego!:-)

    Róża

  4. Marc
    Lip 27, 2016 @ 10:53:27

    Tematy, które „przerabiam” od już pewnego czasu, a temat rodziców od dawna mnie męczył, coś się teraz jakby ustawiło. Pomogło.

  5. SwiatDucha
    Lip 27, 2016 @ 14:07:28

    Róża, dziękuję za takie miłe słowa.
    Cieszę się, że nie zniechęciły cię teksty o obciążeniach – trzeba przyznać, że momentami są ciężkie. Ale – tak jak i życie.
    Dobrze wiedzieć, że ci to pomogło. Pozdrowienia!

  6. agnes
    Lip 27, 2016 @ 18:23:39

    Szanowny Panie Andrzeju,
    ogromny szacunek za tak rzetelnie prowadzoną stronę i wartościowe teksty. Podziwiam Pana ogromne wyważenie w sprawach duchowych, brak nachalności w ich przedstawianiu i tolerancję dla innych głosów czy postaw.

  7. Manuela
    Lip 28, 2016 @ 21:15:18

    Znakomity artykuł. Moje doświadczenie potwierdza prawdę w nim zawartą.
    Jeśli chodzi o rodziców, to na szczęście, już jako dziecko dostrzegałam, że są na niższym poziomie rozwoju. Zauważała też to moja mama i mówi, że jest wdzięczna Bogu, że ma córkę, która podnosi jej świadomość. Cieszę się ogromnie, że moja mama ma tak otwarty umysł. 🙂

  8. Trackback: Przeżywanie za przodków | Opowieści o duchowości

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: