Transerfing i poziomy subtelne, pragnienia Duszy w opowiadaniu Marka

Marek opowiada trzydzieści minut o poziomach subtelnych
(wulgaryzmy wliczone w koszty 😉 :

 

 

Ciekawe pytanie czytelniczki, jak znaleźć swoja pasję w życiu, a w tle ciała subtelne, transerfing i moje nieśmieszne dowcipy. Zapraszam!

Ps. „atrakcyjna” dodałem dla zwiększenia liczby wyświetleń. Marketing moi drodzy.

Audycja do ściągnięcia w mp3: https://mega.nz/#!qpoCnICT!FtzLfiLQ9y…

Pytania proszę zadawać tu: http://braciasamcy.pl/index.php?/topi…

Forum:

http://braciasamcy.pl/

Strony do odwiedzenia i poczytania:

http://samczeruno.pl/

http://www.ecoego.pl/

http://radiosamiec.pl/

http://newsy.braciasamcy.pl/

Mój fejsik: https://www.facebook.com/samczeruno/

Książki i nagranie synchronizujące do kupienia:

http://samczeruno.pl/sklep/

Reklamy

98 Komentarzy (+add yours?)

  1. SwiatDucha
    Wrz 06, 2016 @ 10:04:47

    Po wpisie z filmem Marka pojawiają się głosy mocno krytykujące jego i mnie, wręcz zarzucające nam to, że tak „nauczamy”, a sami jesteśmy nie w dobrej kondycji, że nie potrafimy sobie poradzić w życiu w iluś obszarach.

    O, pewnie tak to jest, że nie potrafimy.

    Domyślam się co prawda, że osoby piszące same są w nienajlepszej sytuacji i poszukują kogoś, kto mógłby im powiedzieć, jak żyć.

    I napotykając na kolejnego „mądrego” i widząc jego niedoskonałości czują frustrację i wkurzenie, czy nawet bardziej intensywne przeżycia.

    Osoby krytykujące po prostu szukają „dobrego sposobu” na życie.
    Na to „dobre życie”, życie z sukcesem, które im ktoś obiecał.
    I ja ponoć mam być takim światłem na tej ścieżce, świecić przykładem.
    Jeśli już coś mówię.

    Niektóre rzeczy nie sposób na Ziemi rozwiązać na sposób ziemski.

    Chociaż wiele, wiele osób to obiecuje – słowa są tanie!

    Wielu pokazuje „że można”.

    Że można być bogatym, zasobnym, „szczęśliwym” itp.

    Ale, jak się im przyjrzeć, to są albo młode Dusze, albo osoby silnie wspierane przez symbionty, jaszczury itp.

    Ja osobiście wolę pozostać w swojej postawie, niż próbować małpować mniej rozwinięte Dusze, ponieważ musiałbym zacząć przykrawać swoją Duszę do ich postaw. A tego zrobić nie sposób.

    Albo bym musiał nabrać „na pokład” obciążeń, dzięki którym bym wymiatał.

    Może tego osoby osoby poszukujące sukcesów chcą (nabrać wspierających obciążeń)?

    Może, jak tak, to proszę, droga wolna,
    jak to mój kolega mówił: „strzałka na drogę”.

    Ja tam nie zabraniam nikomu. Wręcz dzięki moim tekstom można to łatwiej uczynić, bo wiadomo „co wziąć i dlaczego”.

    Ale pozwólcie, że sam nie będę się obciążał i będę żyć jak uważam na dzisiaj za stosowne.

    Nie wiem, czy osoby mnie czy Marka krytykujące biorą to pod uwagę to co zaraz napiszę.

    Ja się nie dziwię frustracji, też miałem, mam w sobie cząstki, które były/są sfrustrowane. Ja też myślałem, że życie jest tak proste, wystarczy się słuchać nauk od rodziców i ze szkoły płynących.

    Niestety, te nauki od „starszych” (rodziców, nauczycieli, autorytetów, księży itp.), mimo, iż często poparte silną presją, a czasami przemocą fizyczną, nie skutkują.

    Nie skutkowały tak mnie jak i wam, którzy tak jesteście sfrustrowani, też nie skutkowały.

    Osobiście zacząłem przeczuwać, że to, co mi mówią, czego nauczają, jest w dużej części sporym uproszczeniem, jeśli nie sporym a pożytecznym kłamstwem, które akurat się przydawało komuś.
    Ale tak świat funkcjonuje.

    Poszukując INNYCH wyjaśnień, rozwiązań wychodziłem i wychodzę poza kręgi kulturowe, religijne, naukowe i otrzymuję odpowiedzi, które pokazują sytuację mocno nieprzyjemną.

    I dlatego zupełnie się nie dziwię i frustracji „oponentów”, jak i ich wzburzeniu. Myślę, że jest to wzburzenie nie wobec mnie, a wobec tego, że nie udaje się tak prosto żyć i na zasadach nauczonych w szkole czy w domu.

    A zwłaszcza nie daje się tak prosto żyć osobom, które nie pochodzą z linii ewolucyjnej,

    albo po prostu tym, których świadomość wzrosła ponad cierpienie, które odczuwają w życiu.

    I mówią: „ja już nie chcę tak cierpieć!”
    I słusznie.

    Problem w tym, że świat, jeśli się wgłębić jest skomplikowany, nie jest taki prosty.
    Krytykować, zarzucać innym jest łatwo, robią to prawie wszyscy, to normalne.
    Jedynie może to pokazywać, że ktoś ma poczucie bezsilności w danej, swojej sytuacji.

    Moje rozwiązania nie są proste, bo trzeba „wyjść z siebie i stanąć obok”. No tak, dotychczasowe własne utożsamienia, cele życiowe, czy też nawet marzenia mogą istotnie blokować zobaczenie tego, w czym siedzimy.

    Nie jest to co prawda widok wesoły, ale jest to widok na skalę Kosmiczną.
    Ja przedstawiam wam widoki, które mogą przestraszyć, spowodować jeszcze większe nasilenie frustracji. Więc, jeśli się pojawia w wypowiedziach – to zupełnie się nie dziwię.
    Skala tej wizji jest zarówno Kosmiczna, jak i duchowa.

    Ale na szczęście nie jest ostateczna. Ostateczne nie jest cierpienie.

    Ostateczny jest Stwórca, Bóg, dawca życia, czy jak to nazwać inaczej. Ostateczne jest Życie.

    I teraz potrzeba transformacji, przekroczenia, transcendencji tych ciężkich, bolesnych poziomów, i tych nauk, które nie działają.

    Jeśli się zobaczy jakąś całościową wizję, potrzeba nie utknąć w niej, a pójść PONAD nią.

    Czujecie, jak te frustracje nagle nikną i stają się nieważne? Pisałem o tym niedawno, że duchowość jest wejściem w kolejny wymiar.
    I, że na tej ziemi nauczanie, jakiekolwiek nie jest w stanie być 100% prawdziwe. A jakże, moje też.

  2. Ula
    Wrz 06, 2016 @ 15:13:37

    Dziękuję za audycję i komentarz. Jakby objąć to słowem. Mocne i prawdziwe w tej prawdzie jaką tu posiadać możemy.
    Serdeczności 🙂

  3. SwiatDucha
    Wrz 06, 2016 @ 17:42:17

    Dzięki Ula, to dobrze, że spodobała ci się opowieść mojego znajomego ze Ściany Wschodniej, a konkretnie z Podkarpacia. Marek chyba tam zostanie, zresztą i mój tato pochodzi z miejscowości o 20km dalej 🙂

  4. Niftu
    Wrz 06, 2016 @ 17:57:08

    O, to ciekawe, bo akurat to się pokrywa z moimi wrażeniami. Tym razem, gdy słuchałem nagrania Marka nagle zacząłem odczuwać jakiś dyskomfort. Walczyłem z nim aż po 20 minutach musiałem wyłączyć. Dlaczego? Bo na poziomie emocjonalnym nie mogłem znieść tego sposobu mówienia, który wg mojego, wrodzonego poczucia nie reprezentuje istoty wtajemniczonej. Przynajmniej ja, emocjonalnie nie rozpoznaję w takim sposobie mówienia pewnych wartości, których oczekuję od takiej osoby. Bo to nie może być tak, że gadam z gościem na papierosie, że: k**wa oni to pewnie mają ciała astralne rozwinięte te czarnuchy, a ja to mam atmaniczne i patrzę na nich z góry – no bo kto tak mówi? Bo to nie o treść chodzi, tylko o formę, o jakość, która w tym przypadku wyszła na niekorzyść autora.

  5. Ula
    Wrz 06, 2016 @ 20:14:42

    Ach te wschodnie ściany coś mają 🙂 Ja z tej północnej a rodzice po rodzie z głębszej już poza obecną granicą.
    Serdeczności. 🙂

  6. maya
    Wrz 07, 2016 @ 09:15:44

    hm:) ja też ze wschodniej, z podkarpacia:) mi się podobało! tak łopatologicznie, ale dzięki temu dobrze zrozumiałam. przynajmniej tak mi się wydaje:) ten fragment o chaosie w głowie kobiety i mężczyźnie który chce odpocząć a żona każe mu wyrzucac śmieci itd…o matko! chyba jestem taką żoną! mam nadzieję, że po tej audycji przystopuję trochę i zacznę obserwować swoje myśli.

  7. SwiatDucha
    Wrz 07, 2016 @ 09:25:18

    maya, witamy!
    tak jak piszesz, tak postępuje proces świadomości, świetnie.

  8. Tomek
    Wrz 07, 2016 @ 22:31:22

    Witam, myślę o innym aspekcie dyskusji/istoty ludzkiej. Rzecz, która może umknąć przy mocnym skupieniu się na nagraniu. KAŻDY człowiek niezależnie od poziomu rozwoju ciał subtelnych zasila energetycznie lub inaczej kreuje, to na czym skupia swoją uwagę. Kwestia materializacji tego to osobny temat.
    Zasilanie matrixa jest przykładem, że KAŻDY może.

  9. SwiatDucha
    Wrz 08, 2016 @ 16:54:26

    Pewnie, Tomku, wolno uwagę skupiać na czym się chce.
    Joga jest celowym skupieniem na Bogu i zwiększaniem z nim relacji.
    Kłopot w tym, że adepci, zwłaszcza na Zachodzie mają dużo enegii w Ciałach Bolesnych, dużo patologicznych relacji. I już nie są tak prostoduszni, jak niegdysiejsi mieszkańcy Indii.
    Stąd to całe zamieszanie – ludzie chcieliby jednocześnie pomóc sobie w życiu codziennym, jak i przeżywać oświecenie albo przynajmniej postęp duchowy.

  10. Marc
    Wrz 09, 2016 @ 11:01:07

    Czyli oczyszczanie podświadomości jest potrzebne?

  11. Ewa
    Wrz 11, 2016 @ 15:21:38

    Andrzeju, dla mnie byłeś i nadal jesteś drogowskazem. Każdego dnia dziekuję Bogu, że nie jesteś oświecony jak Jezus czy Budda bo zwyczajnie już byś na tej ziemi nie mógł inkarnować (bo nie byłoby czego doświadczać). Chodź swoimi ścieżkami i dalej dziel się swoimi odkryciami. Życie jest piękne a hejters gonna hejt – taka ich pasja. Mareczek też fajnie prawi.

  12. SwiatDucha
    Wrz 11, 2016 @ 18:26:31

    Marc
    >Czyli oczyszczanie podświadomości jest potrzebne?

    nie przekonuję cię do tego, jeśli uznasz za stosowne, że chciałbyś aby ci się bardziej komfortowo żyło, żeby osiągać postępy na duchowej ścieżce,
    to pewnie zastanowisz się nad oczyszczaniem Duszy/podświadomości. Jest taka możliwość.

    Natomiast moją myślą jest to, że ciało bolesne może mocno blokować ścieżkę duchową. I zwykle to robi. Odzyskiwanie świadomości, świadomości bytu jest łatwiejsze, gdy nam się świat nie wali. Ale nie ma nigdy konieczności robienia czegokolwiek.

  13. Marc
    Wrz 12, 2016 @ 11:48:12

    Miałem to na myśli… że jest potrzebne aby pomóc sobie zarówno w codziennym życiu jak i w rozwoju duchowym.

  14. SwiatDucha
    Wrz 13, 2016 @ 18:04:39

    No pewnie, bo osoba z czystszymi energiami przyciąga do siebie czystsze osoby i wchodzi w czystsze wydarzenia.

  15. Miś
    Wrz 14, 2016 @ 11:48:04

    Witajcie,

    po obejrzeniu tego filmiku uswiadomilem sobie, ze w ogole nie ide woja wlasciwa sciezka. Od lat zmagam sie z depresja i takim poczuciem, ze nie wiem, co chcialbym robic w zyciu. Jednak kiedy bardziej wslucham sie w siebie okazuje sie, ze moje wnetrze nie chce robic wlasciwie nic albo ze u mnie moje zainteresowania koncza sie na fascynacji czyms, nie na robieniu czegos konkretnego, np. wykonywaniu jakiegos konkretnego zawodu. No i mam zagwozdke bo tutaj na planie ziemskim raczej ciezko jest zyc nie robiac niczego. I tak jak przesledzilem sobie to, co Andrzej pisze o cialach subtelnych to wychodzi mi, ze mam odbrze zdefiniowanie wyzsze ciala lub czakry, a te dolne wlasciwie sa ale nic ponadto. W ogole to czuje ze dla mnie ziemska materia, prokreacja, ciezka praca to jakies blizej niezrozumiale elementy, do ktorych w ogole nie potrafie sie przypasowac i ktore powoduje duza niechec.

    Jakbyscie to zintepretowali? Od zawsze czulem sie troche inny od reszty, np. nie krecily mnie jakos zwiazki, czy wlasnie uczenie sie konkretnego zawodu bo to takie przyziemne wydawalo mi sie, powtarzalne, nudne. No i od zawsze dobrze radzilem sobie z wszelkiego typu abstrakcjami, ideami i ogolnie kwestiami pozamaterialnymi ale juz np. jak szlo o zrozumienie np. rownania matematycznego albo o napisanie wypracowania, to mordega byla okropna chociaz uchodzilem za dosc inteligentnego dzieciaka.

    Troche sie nie lapie w tym, o co tu moze chodzic. Nie mowiac juz o tym, ze dosc ciezko mi sie zyje w sensie materialnym bo ani konkretnego zawodu a ni wlasciwie jakis wiekszych checi na robienie czegokolwiek. Taka apatia ktora trwa od lat i sie ostatnio nasila dosc znacznie. Tak, jakbym mial to powiedziec na przykladzie odczuc plynacych z wnetrza to jest tak, ze od dziecka czulem bardzo silna niechec do swiata ludzi, kojarzaca sie z czyms bardzo prymitywnym, okrutnym, odzwierzecym. Ze w tym swiecie nie ma miejsca na jakies wyzsze cele, tylko ze zycie ludzi tak naprawde rozbija sie o zarobienie kasy, osiagniecie stabilizacji, splodzeniem dzieci i na tym koniec. I zycie jakby potwierdzilo moje obserwacje: nie spotykam osob ktore maja jakis wyzszy cel, wydaje mi sie ze doslownie wszyscy sa podporzadkowani temu systemowi polegajacemu na dopasowaniu sie do wiekszosci a jesli nie, sa to osoby na marginesie spolecznym. I jakos to wszystko zniecheca mnie do jakiegokolwiek dzialania bo nie widze tutaj szansy na robienie tego, co byc moze chcialbym robic, po swojemu.

  16. SwiatDucha
    Wrz 14, 2016 @ 20:05:58

    O, Miś, znamy to, znamy, wiele osób czytających tą witrynę tak ma.
    A że świat jedzie na zdefiniowanych niskich centrach (wg. Human Design), to osoby z niezdefiniowanymi centrami dolnymi są postrzegane jako odszczepieńcy, lenie. I one też się tak postrzegają, bo trudno żeby większość się myliła!?
    Tak? Nie, to większość może być w błędzie.
    Ale niestety, przez to trudno się żyje.
    O systemie ziemskim tu jest.

    Jest też ten „kłopot”, że czas idei, ideałów przeminął wraz z XX wiekiem. Zwłaszcza czas ideałów zbiorowych.
    Mamy teraz czas indywidualizmu, indywidualistów. Czas bardzo dobry dla Polski, bo ona od wieków indywidualizmem słynie.

    To też wydaje się dla nas, dla naszych Dusz konkretną lekcją. Będąc tu, uczymy się tego, czego trochę nam właśnie brakuje w naszym „akordzie energetycznym”.

    Może wg. Human Design masz mało zdefiniowanych centrów, i nie masz osobistej energii do konkretnych działań. Można złagodzić sobie tą sytuację poprzez skolegowanie się z osobami, które te centra mają zdefiniowane, i które to osoby ci odpowiadają pod względem poziomu, rozwoju, celów itp.

    O tęsknocie duchowej wg nauk zen, można posłuchać w filmie [tu]

  17. Tomek
    Wrz 14, 2016 @ 21:58:26

    Witam,
    trochę inny aspekt…. wyobraźmy sobie….
    idą zmiany, matrix (stary) upadnie w ciągu np. 6 miesięcy…. mamy nowe „ułożenie” społeczno-polityczne… pojawia się możliwość realizacji swoich pomysłów dla tych, którzy czują się teraz obco, źle, niedopasowani…. może nadeszła pora zbadać myślą ten obszar? … zostawmy stare, zasilmy nowe i bądźmy przygotowani…. każdy ma coś do zaoferowania 🙂

  18. SwiatDucha
    Wrz 15, 2016 @ 07:54:30

    Tomek, dzięki, to jest wartościowe – rozszerzenie horyzontu świadomości. Ja tkwię gdzieś po uszy w obciążeniach, piszą tu osoby zdołowane, a twój komentarz otwiera nowe ścieżki. Na odpowiednio wysokim poziomie wydaje się, że obciążenia mało są do przeskoczenia, a liczy się twórcza postawa, twórcza decyzja. No ale potrzeba do tego odpowiednio pozytywnej wizji !!!

  19. Miś
    Wrz 15, 2016 @ 08:20:28

    Czesc Andrzej,

    wedlug chartu HD mam niezdefiniowana podstawe, serce oraz korone (co by sie zgadzalo, bo np. nigdy nie byly wazne dla mnie pieniadze czy rzeczy materialne tylko po to, aby je posiadac; z sercem dziwna sprawa-wydaje mi sie, ze mam je otwarte na nature, przyrode a za to, co ludzie robia owej przyrodzie i ogolnie za to, co mi sie od nich dostalo, tutaj mam zamkniecie niemal calkowite; no i korona-brak mi inspiracji z gory, dlatego np. od dziecka czulem awers do wszelkich rzeczy zwiazanych z religia i nie umiem sie modlic, mam bardzo zle skojarzenia z ,,gora”). Jestem typowym Generatorem (Manifestujacym chyba nawet), czyli ze musze miec inspiracje z zewnatrz aby dzialac a ze akurat w tym momencie (wedlug moich odczuc) nie ma dla mnic ciekawego (a wrecz przeciwnie: pogon za kasa, za kwestiami materialnymi, za pozycja) to i stoje w miejscu i tak sie zastanawiam, jaki mogl byc glebszy sens inkarnacji tutaj, co stoi za doswiadczaniem takich a nie innych wydarzen i emocji.

    Z ideami to jest u mnie tak, ze ja w nie wierze, ale wylacznie po swojemu i tez czuje, ze nie potrafilbym funckjonowac w wiekszej grupie idacej za czyms. Tu jest akurat ten klopot, ze wydaje mi sie, ze wiekszosc ludzi ciagle zyje i grupuje sie wedlug nich (np. polityka czy podzialy spoleczne). A ja jako ,,dusza artystyczna” zawsze cenilem sobie wolnosc i dzialanie wedlug wylacznie swojego harmonogramu dzialan, co oczywiscie poki co przysparza mi wiecej problemow anizeli korzysci (tych materialnych oczywiscie). No bo ani nie pojde do pracy gdzie trzeba sie podporzadkowac jakiejs zbiorowosci i wykonywac czyjes polecenia, ani nie ciagnie mnie do zajec podstawowych a tych jest ciagle jakies 99 procent na swiecie jesli idzie o zarobkowanie.

    Mnie ciagnie do szeroko rozumianej sztuki i dzialania na rzecz ochrony przyrody. Szkopul w tym, ze w Polsce obie te dziedziny raczkuja, nie mamy jeszcze spolecznie wyrobionego nawyku zajmowania sie tymi dziedzinami i nadawania im znaczen. Tak tez czasami czuje, ze moje poprzednie inkarnacje byly wlasnie w miejscach, gdzie nadawano spore znaczenie tym rzeczom i gdzie w ogole spoleczenstwa byly bardziej liberalne i bez tylu obciazen (np. kraje Europy Zachodniej lub panstwa z poza zachodniego kregu kulturowego, np. Daleki Wschod) i ze teraz z jakis powodow wyladowalem tutaj :). A tu ciezko, ludzie maja sporo obciazen, i nic dziwnego ze skoro je maja to ze nie zajmuja sie rzeczami ,,lekszymi”, z wyzsza i lzejsza energia. Po prostu nie moga bo nie czuja tych energii (tak to widze).

    PS Gdzies chyba Andrzeju ,,zgubiles” moj pierwszy wpis, bo tylko odpowiedz jest ;).

  20. Tomek
    Wrz 15, 2016 @ 17:17:25

    Wszechświat zawsze popiera, gdyż:
    Wszechświat mówi dam ci więcej 🙂

  21. SwiatDucha
    Wrz 16, 2016 @ 08:46:06

    Cześć Miś!

    W zamieszaniu nie zauważyłem, że twój koment poszedł do kosza. Ale pochodził po tym koszu, pochodził i wrócił! 🙂

    Z tego co piszesz, to sporo orientujesz się w sprawach projektu swojej osobowości wg HD. Domyślam się, że może to trochę łągodzić frustrację, którą odczuwasz w tym niespełnieniu, które opisujesz.

    Tak to jest, że mamy owo niespełnienie i jakoś specjalnie super to na Ziemi Dusze spoza linii ewolucyjnej to się nie czują..

    Bo oprócz kwestii projektu HD, wyznacza nam życie też i Wiek Duszy [link] i Pochodzenie Duszy [link].
    No i osobista karma, której wyrazem są Obciążenia [link]

    Ograniczenia i jeszcze raz ograniczenia. Można powiedzieć: potencjały, niezmierzone potencjały do doświadczeń! I istotnie, z takiego ustawienia rzeczy Dusze niezmiernie się cieszą! Że jest taka komplikacja, i że jest tyle ograniczeń! „Bo tyle można nadoświadczać sie!”- tak rozumują Dusze. A że przychodzi cierpienie, i jest ono niekomfortowe, że są choroby, że jest z czasem śmierć danej inkarnacji? To Duszy za bardzo nie obchodzi. Jedynie co, to (jak zauważyłem), bardzo się boi odejść za szybko, bo by nie mogła naprzeżywać tych doświadczeń, które sobie zaplanowała.

    Gdy jeszcze mówimy o ograniczeniach w życiu, dodatkowo dla niektórych, szczególnie mężczyzn jest dużą kwestią brak osobistej dostępności do źródeł energii wewnętrznych [jak mówi HD], co powoduje, że wydają się być niemęscy, podczas, gdy kobiety w ich otoczeniu obecnie tryskają energią i działaniem [co biorą ze zdefiniowanych centrów energii u siebie w ciele]..

    Domyślam się, że jest to za sprawą „podrasowania” człwieczego rodu przez Anunaków jednocześnie wraz z zakodowaniem na energiach Zodiaku solarnego (czyli na akordzie planet naszego układu słonecznego). Tu, w wątku FB rozważam trochę tą sprawę. Jakby ktoś miał coś do dodania, to bardzo zapraszam do podzielenia się informacjami, wiedzą, umiejętnościami..

    Jest tego sporo, jeśli by chcieć się z tym zapoznać i to uświadomić nad przyczynami takiego a nie innego stanu rzeczy.
    Tak się zastanawiam, jeśli istotnie zastanawiamy się nad tym, że „moglibyśmy lepiej żyć”, to takie rozważania pomagają na tyle, że przynajmniej zmniejszają poziom stresu..

    Miś, twoje zainteresowania czy nawet pasje DUszy, można powiedzieć nie są jak piszesz adekwatne do tego środowiska w którym żyjesz. Można prrzypuszczać idealistycznie, że to „po to, abyś zaszczepił te idee ludziom, wśród których żyjesz”. Takie przekonanie może ew. mieć Dusza i może mieć obciążenia misją, a przez próby realizacji tej misji (jest to obciążenie z typu wzorców) pojawia się u ciebie długotrwałe cierpienie (misja zwykle bywa nie do zrealizowania).
    Inne tłumaczenie może być takie, że ileś wcieleń twoja Dusza hulała jako artysta tu i tam, a teraz Wszechświat ją skierował na „inny front robót”, albo jej samej się włączyło np. poczucie winy i chce „odpokutować” za takie marnotrastwa i lenistwa jakich się dopuściła, czy cokolwiek sobie przyjęłąby za podstawę do poczucia winy. Ot, tak fantazjuję o ewentualnych przyczynach tego stanu.

    z drugiej strony..

    jeślibyśmy chcieli iść w kierunku prostego, nierefleksyjnego życia, to wystarczyłoby się włączyć w ruch poszerzania świadomości „tu i teraz” oraz akceptacji, czyli wejść tak czy inaczej w zen, i .. sprawa by się radykalnie i uprościła i wyczyściła.

    Może zen jest dla tych, którzy na początku zobaczyli o co chodzi, a też i dla tych, którzy już są zmęczeni ciągłym „odkrywaniem”? Życie i tak inne nie jest, jak jest. „rzucanie się” zaś często prowadzi do pouszkadzania się. A z drugiej strony – żyć z czegoś trzeba, a i napędy ku byciu z drugą osobą są, a jak to zrealizować, aby nie przynosiło to cierpienia?

  22. Miś
    Wrz 16, 2016 @ 10:20:32

    🙂 🙂 🙂

    Ja z jednej strony czuje frustracje, a z drugiej w ogole (kiedy np. popatrze sie na zycie innych ludzi, tych w ,,systemie”). Czasem odnosze takie dziwne wrazenie, ze ci ludzie, bedacy w ,,systemie” sa jakby za szyba, ze ich zycie, reakcje sa mechaniczne, grupowe (uzaleznione od zachowan grupy), ze nie maja oni polaczenia z wlasna Dusza, nie czuja jej a jak zaczynaja czuc, to szybko eliminuja to, uwazajac to za objaw slabosci. Tak to ja odczuwam.

    Ja raczej na pewno jestem z poza glownej linii ewolucyjnej, najprawdopobobniej UA (niebieski bo kocham emocje i uwielbiam ich doswiadczac ponad wszystko inne). A co daje wieksze emocje niz sztuka czy przezywanie czegos wznioslego…..

    Z tymi ograniczenaimi meskiej energii to ja to widze tak, ze jest coraz mniej akceptacji dla niej, znaczy sie kiedys mezczyzna to jak nie uderzyl piescia w stol to nie byl prawdziwym mezczyzna a dzis jest na odwrot, jesli facet jest bardzo meski, porywczy, stanowczy, jasno prze do celu to jest okreslany mianem brutalnego, prostego, nieczujacego. I jakby sie role odwrocily, ze teraz kobiety chca przejac ten meski pierwiastek decydowania. Co niestety konczy sie prawie zawsze porazka bo przeciez nie mozna ot tak o zmieniac rol wyznaczonych przez Wszechswiat. Mozna zapozyczac pewne elementy ale nie da sie zmienic rdzenia, to jest poza prawami obowiazujacymi we Wszechswiecie. I tu akurat troche mam z tym problem, bo ja jestem wlasnie takim typowym facetem-jak nie widze innej drogi do osiagniecia czegos, zaczynam po prostu przec przed siebie jak taran, wojownik.

    Mi sie wydaje, ze tutaj w Europie juz od jakiegos czasu dzieje sie cos dziwnego. Cala ta liberalna kultura New Age na dluzsze mete bardzo popsula pewne wzorce, namieszala bardzo mocno w postawach i ja sie domyslam, ze moze byc tutaj jakas odgorna manipulacja kogos z zewnatrz plus karma Europy jako kontynentu, ktory ciemiezyl inne nacje przez stulecia. Teraz jakby to sie zmienia, panstwa zachodnie coraz bardziej tona w inflacji, nie sa juz gospodarczymi potentatami, jest coraz wiecej uchodzcow ktorzy zabieraja ,,chleb” miejscowym. Co do Polski, tutaj tez cos sie dzieje, sporo jest nacjonalizmu, tego niezdrowego przede wszystkim. No i obciazenia (np. ten ciagly rys dopominania sie o uznanie szkod, o zadoscuczynienie, to musi bolec inne narody bo to troche tak, jakby ciagle przypominac komus ze to twoja wina, ze to ty ponosisz odpowiedzialnosc a tak naprawde sami sobie zgotowalismy ten los i ciagle podtrzymujemy w sobie te postawe skrzywdzenia).

    Rzeczywiscie, czasem czuje cos na ksztalt misji choc z drugiej strony, jak sie tak popatrzec na to z dalszej perspektywy, moze jednak Dusza musi miec jeszcze jakis cel, bez niego byc moze nie inkarnowalaby sie aby nie zbierac juz doswiadczen? U nas w Polsce rzeczywiscie malo jest miejsca na takie ,,wyzsze” wibracje, ludzie ciagle maja jakby niedosyt tego, co na Zachodzie ale na takim bardzo niskowibracyjnym poziomie (mozna powiedziec, ze to sa wlasnie ludzie pokroju tych raperow co ciesza sie ze zlotych naszyjnikow i pieniedzy na tym teledysku co opowiada Marek, takie dzieciece fascynacje, pozadanie materii). I cos w tym jest bo zauwazylem, ze im trudniejsze materialnie czasy, tym wiecej osob (Dusz) dojrzalych, bogatych w doswiadczenia i umiejacych wyjsc poza zwykle ziemskie ograniczenia, nadac kosmiczny bieg zdarzeniom aby pomoc przetrwac w najgorszych opresjach. I wydaje mi sie, ze dzisiejsza kultura Zachodu jest wlasnie takim sciagaczem do najbardziej prostych, niskowibracyjnych energii, gdzie poza pieniedzmi i fascynacji materia nie ma nic ponad i to juz jest u nas (pokolenia ludzi urodzonych po latach 80tych ubieglego wieku jakby pokazuja to, jest przekierowania np. zainteresowan z rzeczy bardziej wznioslych na te podstawowe, ,,ulatwiajace” zycie w materii typu nowoczesny sprzet elektroniczny, wygodne zycie, prestiz spoleczny itp.).

    Poczucia winy za swoje poprzednie wcielenia nie mam, mam bardziej za wybory z tego, w ktorym zyje :). Np. bardzo zaluje, ze nie wybralem innej drogi rozwoju tutaj ale to juz jest niemozliwe, chyba ze wylacznie jako hobby.

    Zen jest ciekawy, ja jeszcze nie dotarlem do punktu, w ktorym np. rzucilbym wszystko i osiadl gdzies np. w Bieszczadach i siedzial wpatrujac sie w drzewa i cieszyl sie tym i mial swiadomosc, ze po propstu tak to jest w zyciu, bez presji od Duszy ze ciagle czegos chce ale jakos dziwnie nie jest mi to obce. Czasami mysle a raczej czuje, ze jestem juz tak zmeczony tym zmaganiem sie w realnym swiecie ze moze to wlasnie jest opcja aby w koncu odciac sie od tego, zakonczyc bledne kolo doswiadczen i poszukiwan.

  23. krasnal10
    Wrz 16, 2016 @ 12:51:35

    Miś, może sprawdź swój typ Enneagramu. Enneagram to bardzo pożyteczne narzędzie, wyjaśnia prawie wszystko, czego doświadczyło się w danym życiu; pokazuje nasze prawdziwe instynkty i intencje – przed czym ucieka nasze ego, do czego nas uparcie ciągnie. HD i Enneagram to świetne narzędzia.

  24. Marc
    Wrz 16, 2016 @ 15:18:40

    „jeślibyśmy chcieli iść w kierunku prostego, nierefleksyjnego życia, to wystarczyłoby się włączyć w ruch poszerzania świadomości „tu i teraz” oraz akceptacji, czyli wejść tak czy inaczej w zen, i .. sprawa by się radykalnie i uprościła i wyczyściła. ”

    – zauważyłem coś innego, jak mi się udaje trochę skupić naprawdę na chwili obecnej to się właśnie pojawiają różne refleksje (ale nie rozmyślania), podobnie jak np. uda mi się niemyśleć (a zacząłem to robić jako odpoczynek w pracy przy komputerze) – no chyba, że wtedy zasnę, co się zdarza 🙂

  25. SwiatDucha
    Wrz 17, 2016 @ 09:03:22

    Marc, ja miałem na mysli zen, i jego cel, czyli poszerzanie tej świadomości tu i teraz.

    Oczywiście, gdy praktykujesz uważność chwili obecnej, tak jak mówią nauki zen, będą przychodzić myśli, refleksje. Jest to pierwszy krok.

    Ale to nie jest krok ostatni, to dopiero zupełny początek.

    Nikt nie oczekuje że w restauracji na obiedzie najesz się przystawką.. Wręcz byłoby to niezręczne, kłopotliwe, niezgodne z programem tego wydarzenia kulinarnego 🙂

  26. Miś
    Wrz 18, 2016 @ 10:26:43

    Krasnal 10 -> 🙂 sprawdzilem Enneagrami wyszlo mi, bez specjalnego zdziwienia, 4w3 czyli Indywidualista tylko ze jakos za nic nie moge znalezc powiazan z systeme HD :P. Bo w HD wychodzi mi, ze mam np. dobrze zdefiniowane centra typu splot sloneczny (emocje), gardlo (wypowiadanie sie, wyrazanie na zewnatrz) itp. a w Enneagramie jest na odwrot – ze uciekam w swiat wewnetrzny (co jest prawda bo tutaj w ogole za bardzo nic mnie nie pociaga co sie dzieje dookola). Znasz sie na tych porownaniach?

  27. SwiatDucha
    Wrz 18, 2016 @ 16:10:11

    Miś, a jaki rodzaj sztuki cię interesuje? Jakie techniki, dziedziny, style? Co jest bliskie dla twojej Duszy?

  28. krasnal10
    Wrz 19, 2016 @ 07:08:00

    Miś, ja nie widzę u Ciebie sprzeczności między enneagramem a HD: typ 4 Indywidualista/ekscentryk należy do triady emocjonalnej (typy 2,3,4), co pasuje do Twojego zdefiniowanego centrum emocji, z kolei zdefiniowane centrum gardła pozwala na manifestowanie własnych emocji. Typ centralny 3 tej triady radykalnie mierzy się z własnymi emocjami, jest w ciągłej walce, ciągle musi udowadniać sobie i światu, że jest wartościowy, Typ 2 zapomina o sobie, skupia się na innych, których chce wziąć w opiekę. Typ 4 (odwrotnie niż 2) zapomina o innych, stwierdza że jest inny i żyje swoim życiem. Celem Czwórki jest natchnione tworzenie:

    http://enneagram.pl/Enneagram/poziomy_rozwoju/poziomy4.html

    Tak jak napisał Andrzej powyżej, warto odnaleźć swoją dziedzinę i potrzebę duszy.

  29. Miś
    Wrz 19, 2016 @ 18:15:57

    Hah, widzisz, ja juz dawno odnalazlem te potrzeby. Caly problem w tym, ze z uwagi na roznego rodzaju uwarunkowania spoleczno-ekonomiczno-polityczne nie moge ich realizowac, przynajmniej w Polsce, a tu chcialbym zostac i mieszkac. I stad mam te wszystkie napiecia i wydaje mi sie, ze po lekturze opisu 4ki zblizam sie niebezpiecznie do ostatniego, najbardziej ,,chorego” poziomu, gdzie gore biora leki oraz brak wiary, a pasja i tworcza energia zostaly juz niemal calkowicie zahamowane.

    Wedlug mnie wplyw na to mogly miec pewne szczegolne sytuacje z zycia: wychowanie, czas i miejsce w jakim sie urodzilem oraz indywidualne predyspozycje charakteru (czyli polaczenia osobowosci, obciazen i talentow Duszy oraz karmy).

  30. Miś
    Wrz 19, 2016 @ 21:22:02

    To jest tak, ze mnie otaczajaca rzeczywistosc maksymalnie nudzi, nie inspiruje. Chcialbym zyc w calkowicie innej epoce historycznej i miec mozliwosc robienia tego, co nosze w sobie. Wlasnie te pragnienia powoduja zastoj. No i to wyglada na to, ze wlasnie ze nie mam tozsamosci z obecna rzeczywistosica, sprowadza na mnie te problemy (a moze i nie 🙂 ).

  31. krasnal10
    Wrz 20, 2016 @ 06:37:01

    Miś, przede wszystkim nie jesteś sam w takim postrzeganiu rzeczywistości i swojej relacji z otoczeniem – Czwórki tak mają 😉 Z jednej strony nie jesteś aż tak wyjątkowy, co może urazić ego, z drugiej strony nie musisz się czuć samotny.
    Poziomy rozwoju dla danego typu enneagramu pokazują do czego należy dążyć i czego może się spodziewać człowiek na swojej drodze rozwoju osobistego. Wskazówki masz na forum:
    http://enneagram.pl/forum/viewtopic.php?f=6&t=3875
    Pierwszy kontakt z enneagramem bywa dla każdego bolesny, ale potem jest już tylko lepiej. Po prostu warto znać siebie i pokochać siebie.

  32. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 06:49:31

    Tak, tylko widzisz, ja dokladnie wiem, co bym chcial osiagnac i co miec, posiadac (zarowno w sensie fizycznym jak i tym, kim byc, jak sie wyrazac) i brak mozliwosci tego powoduje ogromne napiecia, frustracje. Gdybym mial mozliwosc realna siegniecia po to, czego pragne, byloby duzo latwiej. Niestety wyglada na to, ze istnieje totalne rozminiecie sie miedzy tym, czego chce ja tym, co moze zaoferowac rzeczywistosc (chocby z uwagi na to, ze nie jestem czlowiekiem majetnym ale i z uwagi na to, ze zyje w epoce, ktora dla mnie nie dostarcza absolutnie zadnych bodzcow sklaniajacych mnie do robienia czegokolwiek – ttutaj jakby wychodzi to, co opisuje HD czyli ze Generatorzy nie zaczna dzialac dopoki nie trafia na ,,swoje” miejsce). Czyli z opisu Enneagramu wychodzi mi, ze znajduje sie na poziomie egocentryzmu i idealizowania swiata, z tym ze ja nie chce w ogole przejsc do tego ,,zdrowego” poziomu, bo kojarzy mi sie on wylacznie z pozbyciem sie pragnien, ktore mam a ktore definiuja moje zycie, z ktorymi sie calkowicie utozsamiam. Moglbym to opisac, ze albo owe pragnienia sie zmaterializuja i ja poczuje satysfakcje albo nie bede robic absolutnie nic.

  33. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 07:07:48

    Byc moze, z tego co wyczytalem juz tutaj, u Andrzeja, jest tak ze specjalnie znalazlem sie w tak trudnych warunkach aby cos zmienic w postrzeganiu swiata, zeby zmniejszych swoj egocentryzm i otworzyc sie na swiat ale po prostu nie potrafie tego zrobic. Ja chce dalej sie dobrze bawic, uzywac zycia, plawic sie w przyjemnosciach i nie przejmowac sie innymi i swiatem. A wyglada na to, ze obecne warunki sa totalnym zaprzeczeniem moich pragnien. Owszem, na jakas tam mala skale daja mi one taka mozliwosc ale to nie jest to, czego ja pragne. I stad jest wewnetrzny konflikt.

  34. Niftu
    Wrz 20, 2016 @ 08:12:40

    O, ciekawe. To witam w klubie. Chcąc zrozumieć tą sytuację widzę siebie jako roślinę, która zapuściła korzenie, może w jakiś system wartości, hierarchii, może jest przywiązana do korzeni rodzinnych i uważa, że jest tutaj coś do zrobienia. No i wegetuje. Ja jestem człowiekiem renesansu, uwielbiam tworzyć, bo tylko wtedy czuję, że mój mózg pracuje właściwie, a tworzę na różnych płaszczyznach, grafiki, projektowania, muzyki czy literatury. Ale tutaj każdy ma to w dupie. Może byłbym świetnym asystentem Albrechta Durera, a do tego wynalazcą, konstruktorem, ale obecnie, w Polsce, jak nie masz dyplomu ASP i nie robisz wszystkiego, i nie znasz się na wszystkim (i to najlepiej w stopniu mistrzowskim) od grafiki do psychologii, przez antropologię, szeroki zakres zjawisk społeczno-politycznych i najlepiej programowanie, to zapomnij o sobie jako kreatorze. Idź pan na kasę.. Chociaż na wyższej uczelni technicznej miałem świetne wyniki w matmie i statystyce, to nie mogłem się dostać wcześniej na dobre, dzienne studia, bo moje wyniki z matmy w liceum były koszmarne. A to jest wina tych, którzy nas oceniają i na których całe życie jesteśmy skazani. W Stanach, ludzie zarabiają na rzeczach, na które w Polsce nikt by się nawet nie obejrzał, bo tam ludzie są otwarci na innowację i kreatywność. W Polsce się ją zabija i dobija butem. Po co więc urodziłem się w Polsce? Ale, czy przetrwałbym w Stanach? Oto jest pytanie. No i Houston, mamy problem.

  35. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 08:22:03

    Niftu, wydaje mi sie (z wlasnego doswiadczenia), ze nie tylko w Polsce panuje taka sytuacja. O ile u nas jeszcze zyja relikty epoki PRLu gdzie bez papierka i znajomosci w niektorych kregach cos trudno zalatwic, o tyle dzisiejsza epoka nastawiona jest nie na jakosc, a na ilosc. I to sie przedklada na szeroko rozumiana sztuke czy kulture wyzsza. Zauwaz, ze przecietny odbiorca nie oczekuje wysokiego poziomu, a czegos co po prostu umili mu czas spedzany po pracy. Dlczego tak jest? Poniewaz zyjemy w czasach tzw. pop-kultury czyli kultury masowej, sztuki rowniez. Sztuka ,,wyzsza” jest dzis zarezerwowana dla waskiej grupy odbiorcow (wlasciwie chyba zawsze tak bylo) z tym, ze kiedys, nawet jeszcze w poprzednim wieku, sztuka ,,wyzsza” pelnila poniekad role edukacyjno-ideowa dla wiekszosci ludzi, dzis przestala byc zjawiskiem ksztaltujacycm jazn przecietnego czlowieka. Zastapila ja wszechobecna technologia oraz pop-kultura, czyli to, co przewidzial Andy Warhol, malujac np. tandetne portrety znanych postaci, tym samym pokazujac, poprzez drwine, w jakim kierunku zmierza wspolczesnosc.

  36. SwiatDucha
    Wrz 20, 2016 @ 11:01:37

    Miś:
    >A wyglada na to, ze obecne warunki sa totalnym zaprzeczeniem moich pragnien.

    taa. tak właśnie działa karma razem z Systemem Ziemskim. Duszom dawane są takie warunki, które nie tyle rozwijają, co dają ostrą weryfikację i dają wyzwania. Jakby osobowości jest mocno pokazywane, gdzie jest jej miejsce w szeregu i że na pewno nie w pierwszych rzędach. Piersze rzędy zajmują prokreacja, zarabianie pieniędzy, podporządkowanie się temu/tej i owemu (rodzicom, szefom), itp. Można się wymiksować z Matrixa, ale.. ani nie łatwo, a i są koszty. Generalnie raczej tylko mężczyzn ciągnie do wymiksowania się (rzadko kobiety).

    Daje to sporo cierpienia i (jak się domyślam) z założenia ma ostro wspierać rozwój samoświadomości. Wszechświat jest prymitywny, więc wybrał taką „drogę”, co prawda trudno tu mówić o „miłości” i „wsparciu” pojedynczych istot. Bardziej sytuacja pasuje do wyrażenia „mięso armatnie”.. A może jakaś grupa istot to zrobiła i robi? Na pewno są jednak (już po stworzeniu tego, obecnie) istoty niewcielone tu, wysokopoziomowe, które z tego czerpią konkretne zyski energetyczne, tak jak ludzie czerpią zyski hodując świnki w chlewni.
    Chyba jedynym rozwiązaniem jest rozwój świadomości i osobistego decydowania. Rolnik najpewniej niezaszlachtuje świnki, która będzie potrafiła przeczytać program telewizyjny na nadchodzący tydzień i sama raciczką sobie otworzyć drzwi chlewu.. i wyjść na świat i.. uciec.

    Co do HD, to uczy, że na centrach niezdefiniowanych należy rozwijać refleksyjność, mądrość, otwartość na innych, na cudze przekazy, aby je zrozumieć, wspierać, ale i korzystać z ich mocy. Art 1 o tym, Art 2 – coś tam podpowiedzą..

  37. Marc
    Wrz 20, 2016 @ 11:21:33

    „Co do HD, to uczy, że na centrach niezdefiniowanych należy rozwijać refleksyjność, mądrość, otwartość na innych, na cudze przekazy, aby je zrozumieć, wspierać, ale i korzystać z ich mocy. Art 1 o tym, Art 2 – coś tam podpowiedzą..”

    Biorę dla siebie

  38. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 11:25:29

    Dobre spostrzezenia, Andrzej. Ale np. wezmy epoke lat 60tych i kontrkulture mlodziezowa – fakt, sporo z tych osob spelzlo na manowce (uzywki, odejscie od rzeczy typowo praktycznych, ktore daja komfort [ wlasne mieszkanie, zdrowy tryb zycia etc. ]), jednak calosciowo mozna rzecz, ze wtedy zadzialo sie na skale conajmniej zachodniego swiata, cos co bylo totalnym zaprzeczeniem tych podstawowych zasad: mowimy o milionach mlodych osob, ktore doslownie oderwaly sie od ustalonego porzadku rzeczy.

    Odnosze czasami takie wrazenie, ze ta dzisiejsza rzeczywistosc jest w duzym stopniu scisle projektowana przez pewne kregi osob (nazwalbym je elitarnym establiszmentem) i ze nie do konca jest tak, ze to tylko dziala sama karma bo jesli dochodzi do sytuacji, w ktorej zaczyna brakowac w kulturze ludzkiej miejsca na odczucia wyzsze, znaczy ze cos jest nie tak, cos stoi na przeszkodzie boskiego planu (tak to rozumiem ja, moge sie mylic). Na przestrzeni epok zawsze te elementy byly obecne i chyba zawsze mniej lub bardziej oddzialywaly na rozwoj ludzi (dusz). Dzis mamy jakby Matrix, zupelnie jak na filmie-jestesmy plantacja robotow, niewolnikow w rekach ogromnych korporacji, maszyn.

    Znam sporo osob, ktore maja podobne przemyslenia. To sa szczegolnie te osoby, ktore jeszcze wychowaly sie za ,,poprzedniego systemu”. Widza, ze ta zachodnia cywilizacja, mimo ze pozornie dala wolnosc, tak naprawde operuje na najbardziej niskich wibracyjnie energiach (prokreacja, pieniadze, kult osobowosci ale zle rozumiany w sensie plytkiego poklasku). Ze cos tutaj nie gra bo kiedys niby bylo mniej radosnie, wladza byla bardziej namacalna ale paradoksalnie wiecej bylo tej wolnosci wewnetrznej, ludzie szukali czegos co ich odciagnie od szarosci dnia codziennego. Dzis jakby wszystko zostalo ulozone tak, aby ludzi przyciagnac do nadmiernej konsumcji dobr materialnych i tym samym pozbyc sie ludzkiej refleksyjnosci (wiadomo, czlowiek pracujacy od do raczej nie siegnie po ksiazke czy sztuke bo jest zwyczajnie zmeczony a mozn mu umilic czas, podsuwajac nic nie znaczace buble w postaci roznego rodzaju gadzetow).

    Ja tez zaliczam sie do tego grona osob wychowanych w dawnym systemie i postrzegam obecny system jako Matrix wlasnie, odgornie narzucony (ale bardzo sprytnie, ukradkiem) system wartosci, scisle kontrolowany przez pewne osoby (nie wnikam juz, czy sa one opetane czy nie). No bo jesli czlowiek nie moze wyrazac sie tworczo (a przeciez to tez rozwoj samoswiadomosci w jakims sensie) to cos jest na rzeczy.

  39. krasnal10
    Wrz 20, 2016 @ 12:08:10

    Z kolei Transerfing pokazuje, że jeżeli na coś narzekamy (że czasy nie te, że otoczenie nas nie rozumie, że ludzie prostaccy itd.) to przechodzimy na linie życia, w których jest tego jeszcze więcej. Jesteś twórcą swojego losu i dostajesz jeszcze więcej tego, co cię irytuje! Wredne to w sumie jest, ale przecież zawsze można zmienić kurs na pozytywne postrzeganie, myślenie i dostawać coraz więcej rzeczy pozytywnych. Od nas zależy, jaką wibrację myśli preferujemy.
    Jeśli chodzi o „tworzenie”, to ciekawi mnie czy chodzi o wyrażanie piękna własnej duszy czy o zamysł ego, konkretny efekt np. sławę czy sprzedawalność „dzieła”. Jeśli będziemy pracować dla duszy to prawdopodobnie będziemy odczuwać szczęście i spełnienie, jeśli dla ego – to czeka nas wieczny niepokój i ryzyko oddania innym ludziom prawa decydowania czy jesteśmy wartościowi. Oddanie na zewnątrz tego prawa oceny naszej wartości to nasza porażka, gdyż stajemy się niewolnikami. Wielu artystów zostało docenionych po śmierci. W sumie to artyści często są awangardą nowych epok. Wniosek? Nie oglądać się na innych: jeśli kogoś zachwycimy – fajnie, jeśli nie – nie szkodzi bo przecież robimy to dla siebie i mamy przy tym frajdę. Ludzie są OK niezależnie czy nasze dzieła kupią czy nie, nie mamy na nich wpływu, my mamy poczuć „flow”.

  40. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 12:26:46

    Ha, widzisz, ja tworze z potrzeby Duszy…ale nie jstem na tyle ,,glupi” aby robic to za darmo lub klepac biede a ktos bedzie zgarniac za mnie smietanke. Chce zyc na konkretnym poziomie i zajmowac sie sztuka wedle moich ,,widzimisie”. Ale zeby to bylo mozliwe, musialbym wstrzelic sie w dana epoke, w upodobania, wyrazac ducha epoki. A ja za zadne skarby nie potrafie poczuc ducha dzisiejszej epoki. Jest ona mi tak mocno obca, jak malo co. To jest tez taki mit o tym, ze artysta musi zyc biednie. Nie musi. Ale kiedy to co tworzy jest uzaleznione od gustow innych, to np. trudno mu bedzie sprzedac swoj wyrob. Mozna wiec zyc z czegos innego a robic to, co sie lubi ,,po godzinach”. W tym wypadku jednak jest ,,maly” problem: po pierwsze moze czasu i energii na to nie starczyc, no i pieniadze moga byc za male. A do tego, co ja chce robic, potrzeba mi ogromnej gotowki, kwot na poziomie ludzi stojacych na czele korporacji, badz firm przynoszacych bajońskie sumy rocznie. Trudne do zrealizowania.

  41. krasnal10
    Wrz 20, 2016 @ 12:44:45

    To może trzeba małymi kroczkami? Bo na dzień dobry to nie wygląda na trudne do zrealizowania ale wręcz na niemożliwe. W każdych czasach.

  42. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 12:53:36

    A mi sie wydaje mozliwe, chocby z tego wzgledu ze historia zna ogrom osob ktorym sie to udalo. No, ale one ,,czuly” swoja epoke, wiec i inwestorzy chetni na wylozenie bajonskich sum sie szybko znalezli bo wiedzieli, ze da rade na tym zarobic rownie sporo a moze i jeszcze wiecej :P.

  43. krasnal10
    Wrz 20, 2016 @ 13:00:17

    Jeśli masz aktywny kanał 45-21 (HD) to czemu nie? Jakby nie było, życzę powodzenia!

  44. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 13:05:31

    A czemu musialbym miec aktywny wlasnie ow kanal?

  45. krasnal10
    Wrz 20, 2016 @ 13:15:29

    Bo to kanał dużych pieniędzy 😉

  46. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 13:20:53

    Naprawde w HD mozna doszukac sie takich rzeczy?

  47. krasnal10
    Wrz 20, 2016 @ 13:25:48

    Kanałów jest 64, każdy oznacza specyficzny przepływ energii w nas. Niektóre kanały mamy aktywne i to nas w jakimś stopniu określa.

  48. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 13:30:02

    Rozumiem. Gdzie moglbym sie tego dowiedziec dokladniej? Rozumiem podstawy HD, na szczegolach kompletnie sie nie znam juz.

  49. krasnal10
    Wrz 20, 2016 @ 13:42:02

    Materiały są głównie po angielsku, np. tu:
    http://humandesign.com/channel-of-materialism-45-21
    Ja znam to tylko pobieżnie, sprawdzałem tylko swoje kanały.

  50. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 13:53:36

    Angielski znam calkiem calkiem ale ta strona to istny gaszcz galimatiasow :). Moglbys troche pomoc w odnalezieniu sekcji, gdzie sa opisane, krok po kroku, wszystkie kanaly i polaczenia? Z tego, co widze, sa tam trzy sekcje jakby ale w ogole nie idzie mi zrozumiec, gdzie np. szukac Gneratora i jego kanalow.

  51. SwiatDucha
    Wrz 20, 2016 @ 16:14:24

    Miś,
    kanały każdy ma inne, więc potrzeba ci zobaczyć twoje własne.
    Jak zrobiłeś sobie wykres to tam są kolorowe linie, to kanały oznaczone na końcach numerkami.
    Wpisujesz w Google: „Human Design channel x y”, gdzie x i y to te numery i zaraz masz odpowiednią stronę.

  52. Niftu
    Wrz 20, 2016 @ 18:15:44

    Dzis jakby wszystko zostalo ulozone tak, aby ludzi przyciagnac do nadmiernej konsumcji dobr materialnych i tym samym pozbyc sie ludzkiej refleksyjnosci

    [SwiatDucha: Niftu, tu był twój tekst, ale go uciąłem, bo się nadaje na osobistą terapię, a nie na publikacje, sorki..

    WYDAJE się to tak prawdziwe, a powstaje z bólu i cierpienia, chcemy znaleźć dla tego argumenty na zewnątrz.
    I powstają straszne wizje.
    A i tak robimy sobie swój własny świat. Przykry czy przyjazny?
    Po co informować otoczenie o jakiejś strasznej wizji, jak to jest emanacja naszych bólów?
    Które trudno przełknąć, więc człek się chce od nich odciąć, a jednocześnie one go gonią.
    Już jakby mówić bezpośrednio o własnym ciele bolesnym, to już to samo jest oczyszczające. Chrześciaństwo mówi, aby sobie na wzajem wyznawać grzechy. I jest w tym wielka mądrość. Nie na wzajem nakręcać się na tragiczne scenariusze, ale mówić o tym co jest we mnie nieuzdrowione. To jest ścieżka terapii.

    Kreujemy myślą, przekazem, gdy się oczyszczamy, to kreujemy pozytywnie.

    Krasnal słusznie mówi, jesteśmy twórcami swojego losu. W dużej części niezależnie od tego, co populacja robi.. I to jest boska kreacja, która się coraz mocniej nasila.]

    Co do HD, to w necie jest książka Chetan Parkyn w j. angielskim. Tam jest w zasadzie chyba wszystko.

  53. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 18:35:46

    🙂 Szczerze Ci powiem, Andrzej, ze ja i dalej niewiele z tego zrozumialem. Zagmatwane to dla mnie, klania sie u mnie wlasnie calkowty brak umiejetnosci syntezy pojec abstrakcyjnych (z matematyki i fizyki mialem kilka razy repete w szkole). Moze ktos by chcial zerknac na moj HD???? 🙂 🙂 🙂

  54. Miś
    Wrz 20, 2016 @ 18:41:57

    A ja ze swojej strony mam do Ciebie, Andrzeju, bardziej ,,praktyczne” pytanie. Ty bardzo klarownie, obrazowo opisujesz te wszystkie subtelne poziomy i sfery bytowania i jak czytam, to duzo mi sie zaczelo wyjasniac dopiero. No ale z jedna rzecza, ktora mi od dluzszego czasu chodzi po glowie, dac rady poki co sobie nie moge. Mianowicie co moglo spowodowac (wtornie to wychowanie na pewno po czesci i srodowisko, w jakim sie obracalem) ze w ogole nie potrafie identyfikowac sie z czymkolwiek, co jest dzisiaj. Bo od dziecka ciagnelo mnie do przeszlosci, ewentualnie do tego, co mialem w domu rodzinnym ale w odroznieniu od wiekszosci innych osob nigdy nie nasiaklem czymkolwiek, co jest pomiedzy rowiesnikami w szkole czy na podworku. Innymi slowy w ogole jakbym nie przyjal tresci i wzorcow charakterystycznych dla terazniejszosci. Ani mi wspolczesna muzyka w ogole nie pasuje, ani literatura, ani film, no nic :). No i dziwnie mi sie zyje :). Jakby troche tak wszystko za szyba ogladam, nie potrafie poczuc emocji co do tego, co mnie otacza.

    Co to moze byc za postawa Duszy lub ewentualnie jakie moga to byc obciazenia (stawiam na postawe, zbyt subtelne to aby bylo klasycznym obciazeniem).

  55. SwiatDucha
    Wrz 20, 2016 @ 20:45:03

    co do HD, to np. tu https://www.mybodygraph.com/free-bodygraph/
    zrób sobie wykres i wklej jego link. Jak sam nie będziesz umiał, to poproś kogoś kumatego, zanim powiesz, że nie umiesz tego 🙂 Nie wszystko musisz sam robić.

    A jaka postawa Duszy? Różne są Dusze i różne ich pragnienia, więc nie ma co się dziwić, że i taka jak Twoja też się trafiła. Można by znaleźć człowieka o przeciwnych dążeniach, i też mógłby powiedzieć, że jest dziwakiem, że odstaje od normy. Ale norma to jest sztywna sztanca, w którą ludzi chce system wcisnąć. A przecież jesteśmy różni, i dzięki temu też świat jest bogatszy. Nie ma co się martwić tym, nie ma co przyklaskiwać tym wszystkim, którzy chcieliby nas widzieć zunifikowanymi. To przez lęk ludzie chcą innych widzieć jednakowymi, „bo co to będzie, jak ktoś będzie inny, może mi jakoś zagrozić a ja nie będę się nawet orientować o co chodzi?? Trzeba to skontrolować!” Za takimi chęciami ujednolicania stoi osobisty lęk kogoś. I to jest jego sprawa, jego przeżycie. A twoje – jest być sobą, z taką Duszą jaką masz.

    Możesz oczywiście się dziwić dlaczego, dochodzić w różnych terapiach dlaczego (i najprawdopodobniej dojdziesz), możesz znajdywać w tym poszukiwaniu osobiste wytłumaczenia, bogactwo swojej osobistej historii.

    Ale blokować to, to blokować osobistą żywotność, kanał przez które idzie Boskie do ciebie.

    Tak więc nie odpowiem na twoje pytanie „dlaczego”, ale chcę cię wesprzeć, że to nic złego i jest to i do akceptacji, a cała Dusza do kochania i akceptowania taka jaką jest.

  56. SwiatDucha
    Wrz 20, 2016 @ 21:15:20

    Miś:
    >Odnosze czasami takie wrazenie, ze ta dzisiejsza rzeczywistosc jest w duzym stopniu scisle projektowana przez pewne kregi osob (nazwalbym je elitarnym establiszmentem) i ze nie do konca jest tak, ze to tylko dziala sama karma bo jesli dochodzi do sytuacji, w ktorej zaczyna brakowac w kulturze ludzkiej miejsca na odczucia wyzsze, znaczy ze cos jest nie tak, cos stoi na przeszkodzie boskiego planu (tak to rozumiem ja, moge sie mylic).

    I takie argumenty przyświecają osobom, które mają postawy „pół-duchowe”. Ezoteryczne mogą mieć, ale już zaufania do Boga nie ma w tym, nie ma przekonania o możliwości osobistej kreacji, a jest przekonanie o większej sile „jakichś ludzi” w stosunku do Boga i jego planu.
    Ale w Bożym Planie jest i to też zawarte. I to, że ktoś tego nie akceptuje, też. I że z tym ma kłopot, i to, że jeszcze nie czuje się twórcą własnego życia – też.

    Dlatego można uznać ten świat za doskonały, bo ostatecznie wszystko jest i Bogiem i w Bogu. A że takie różne emanacje są? To świadczy o bogactwie i elastyczności.
    Można mieć negatywną wizję, że magowie i całe organizacje magów panują tu i że są silniejsze od Boga. Biblia mówi, że diabeł jest panem tego świata. Ale nie Wszechświata. Siły ciemności się prężą, ale prawdziwa mądrość jest to przekroczyć i zobaczyć, że tak robią, bo czują się słabe i zagrożone.. Kto szczerzy kły? Ktoś, kto się chce bronić, bo czuje się zagrożony, bo chce ochronić swoje posiadłości. Ja idę ku braku jakichkolwiek obron, bo nie ma w ostatecznym rozrachunku siły ponad Boga..

    Jak się złapie zaufanie w pozytywną wizję, to już coraz mniej przeraża, aż do momentu, że nic nie przeraża, i człowiek staje się twórcą.

    Ale, Miś, dobrze że tak piszesz, nie od razu Kraków zbudowano, można się lękać, ja też się lękałem, ale powoli wychodziłem z tego pracując nad moimi lękami.
    Na dzisiaj mam silne przekonanie, że magowie mają wielkie moce i siły. I szanuję ich jako Boskie Istoty, i szanuję ich wielkie moce, jako że wynikają z Boskiej Światłości. Ale, jak mówi Leszek Żądło, moc magów nie jest to prawdziwa, całkowita moc Boga, tylko przetworzona, stłumiona, czy wręcz podrabiana, brana z tłumów.

    To działa, ma ogromną siłę, nadludzkie moce, ale nie bezwzględnie, nie jest to ostateczna instancja. Podobnie jak i symbionty, są silniejsze od ludzi, nosiciele mają dostęp do nadludzkich energii, ale i to jest nieostateczne i mamy możliwość wyjść z poddaństwa pod takie istoty.

    Dlatego tak bardzo warto rozwijać Świadome Ja, bo przez nie można dojść do tych odkryć, i przekroczyć wszelkie kłopoty, idąc ku Światłości Boskiej. A na nią nie ma żadnego bata, bo wszystkie baty na świecie są z niej zrobione.

    Nawet jeśli jesteśmy pokodowani, wykorzystywani, to nie ma żadnej siły, która może się prawdziwie sprzeciwić jeśli będziemy dochodzili i żądali (z odpowiednimi argumentami) naszej wolności i naszej pozycji w Bogu i Boskiej kreacji.

    Owszem, te siły sprzeciwiające się będą wręcz weryfikatorem tego, czy my poprawnie się domagamy tego co nasze. Weryfikatorem prawdziwości naszych postaw, poprawności naszej świadomości.

    Bo jeśli będziemy się niepoprawnie domagać, to mają nad nami władzę i na nic nasze starania.

    Ale jeśli robimy to poprawnie, to mogą nam napukać.

  57. Miś
    Wrz 22, 2016 @ 14:38:29

    No sporo tego :). Powoli czytam, wglebiam sie. Wydaje mi sie, ze ja jeszcze nie przejawilem tego procesu gdzie wychodzi sie poza Dusze i zaczyna zyc sie Swiadomym Ja. Bardziej czuje, ze Dusza ma pierszenstwo choc czesto mam jakby takie przeczucia, czesto w ostatniej chwili ratuja mnie one przed roznymi dziwnymi sytuacjami, czasami tymi nieporzadanymi rowniez.

    Zrobilem sobie wykres HD i wyszedl mi Czysty Generator. Spytalem sie jednej osoby, czy moglaby pokrotce zinterpretowac moj profil i oto, co napisala:

    Pana typ z HD to Czysty Generator (CG) ≈ 35% populacji

    Dla generatora ważne jest by działał w obszarach swoich zainteresowań czy nawet pasji. Wtedy generator sakralny dostarcza energii , daje tą siłę i chęć do życia. Jeżeli generator działa w tematach którymi nie jest zainteresowany lub już nie jest zainteresowany jego projekt HD nie przewiduje zasilania w takich sytuacjach , nie będzie dostarczana energia, będzie następować wypalenie, brak energii, czy nawet choroby.

    Jeżeli generator trafia na temat i odczuwasz coś w stylu : ooo, ale to fajne, to ja chcę się tym zająć czy to robić – to to jest to – jest to znak że temat jest odpowiedni . Oczywiście nie musi to być jeden temat, może być ich więcej. Jeżeli generator trafia na temat którego nie lubi, czuje: o nie, znowu to, tego nie chcę, ale cóż, muszę – to wtedy niestety generator sakralny nie będzie dostarczać energii do tego typu spraw, to jest wskazówka że nie jest to odpowiedni temat.

    Strategią działania dla generatora jest działanie w odpowiedzi – czyli na zapotrzebowanie przychodzące z zewnątrz. Inaczej mówiąc samodzielne inicjatywy bez takiego zapotrzebowania mają słabe szanse na powodzenie. Na przykład lubię to czy tamto, a i to jest fajne, czuję że mógł bym tu podziałać ale cóż…. I co ma robić generator? Czekać, żyć i czekać i kiedy przychodzi z zewnątrz jakieś zapotrzebowanie na to, wtedy może działać jeżeli nadal czuje zainteresowanie tym tematem.

    Jeżeli generator nie działa w zgodzie ze swoim profilem, strategią, będzie odczuwać złość i frustrację. Jeżeli generator działa w zgodzie ze sobą to będzie dobra energia do życia, zadowolenie i satysfakcja.

    Odżywianie – generator zapytana o to co by chciał zjeść , jeżeli nie widzi, nie czujezapachu potrawy może mieć problem z odpowiedzią na takie pytanie. Generator najlepiej wybierze posiłek dla siebie wtedy gdy go zobaczy , obejrzy, dotknie czy nawet powącha. Generator często idzie do sklepu na zakupy nie wiedząc po co, wyboru dokonuje podczas zakupów, oglądając produkty.

    Pana profil to 6/2 czyli świadomie – wzór do naśladowania (6) oraz nieświadomie – pustelnik (2).

    Z tym świadomym, nieświadomym różnie tutaj bywa, wszystko zależy od stopnia osobistej świadomości, im wyższa świadomość tym bardziej to co nieświadome staje się świadome. Często jednak te nieświadome aspekty mogą działać na zasadzie przyciągania, z podświadomości, Dusza może chcieć przyciągać doświadczenia związane z tymi „nieświadomymi” obszarami.

    Wzór do naśladowania 6.

    To jest wszelka doskonałość, wzór, ideał. Osoby z tym profilem będą starać się by wszystko było bardzo dopracowane, idealne na ile to możliwe, może je drażnić wszelka niedoskonałość zarówno u siebie jak i u innych. To jest oczywiście ogólny opis i jest jak już wspominałem bardzo zależny od stopnia osobistej świadomości, tolerancji i szerszego zrozumienia. Jednak takie osoby będą miały te tendencje i jest im to do czegoś potrzebne. Często są to wzniosłe ideały, szczytne cele i ogólnie wysokie standardy.

    Pustelnik 2.

    Tu są potrzeby izolacji, poświęcenia czasu dla samego siebie. Jak jest jakieś działanie i praca to jest działanie, a jak czas wolny to często czuje się potrzebę przebywania w samotności, gdzie następuje regeneracja i zajęcie się swoimi sprawami. To jest oczywiście pewna potrzeba która nie oznacza życia w samotności.

    Ogólnie profil 6/2 sprzyja poszukiwaniom wiedzy, jest ciągle sporo nowych zainteresowań, ten aspekt pustelnika (2) temu mocno sprzyja, jest na to czas, potrzeba tego osamotnienia co jakiś czas i zajęcia się tylko sobą, a wzór do naśladowania będzie zmierzać do tego by było to w dużej mierze doskonałe poznanie jeżeli temat okaże się tego wart, będzie fascynować.

    6/2 to jest duża mądrość, to są często sprawy nie osiągalne dla innych ludzi i warto sobie zdawać z tego sprawę że nie wielu może tutaj dorównać 6/2, nie wymagać od innych tego co od siebie bo Oni nie mają do tego po prostu predyspozycji. Największe

    zrozumienie 6/2 znajdzie z profilem 6/2 oraz 6/3.

    ——

    No i rzeczywiscie, z tym pustelnikiem zgadza sie. Od dziecka jakby nie ciagnelo mnie specjalnie do integracji. Moj swiat to bylo zawsze poszukiwanie czegos, zglebianie az do bolu jakiejs tematyki. No i to dazenie do doskonalosci, tak wlasnie mam ze nie spoczne dopoki nie poczuje, ze cos nie spelnia bardzo wysokich standardow.

    Ta osoba jeszcze powiedziala mi dziwna rzecz. Mianowicie, ze moj czas doswiadczen dobiega konca. Troche to dziwnie zabrzmialo, bo ja jakby ciagle czuje, ze nie osiagnalem tego, czego bardzo mocno pragne.

    Czy pomoglbys Andrzej w interpretacji? Moze ktos inny ma chec jeszcze? 🙂

  58. SwiatDucha
    Wrz 22, 2016 @ 21:47:40

    O, Miś, świetną interpretację Generatora 6/2 dostałeś!
    A czego chciałbyś jeszcze interpretację dodatkową?

  59. krasnal10
    Wrz 23, 2016 @ 07:25:48

    Miś, Twój „czas doświadczeń dobiega końca” – kiedyś czytałem, ze życie osoby z profilem 6/2 podzielone jest na 3 części:
    pierwszy etap do ok. 30-tki to czas doświadczeń, eksperymentów, różnych szaleństw, sprawdzania wszystkiego na sobie itd.,
    drugi etap do ok. 50-tki to okres uspokojenia i integracji wewnętrznej tej zdobytej wiedzy i doświadczeń;
    i trzeci etap po 50-tce – dzielenie się z innymi swoją mądrością, nie przeczytaną w książkach, ale osobiście zdobytą – i to jest ta rola bycia wzorem dla innych.

  60. Miś
    Wrz 23, 2016 @ 08:39:54

    No wlasnie nie do konca rozumiem to, co mi ta osoba napisala. No bo ze jestem jakby pustelnikiem i perfekcjonista zarazem to sie zgadza ale nie rozumiem glebszego sensu. Nie ciagnie mnie do bycia nauczycielem 🙂 nawet nie umiem sobie wyobrazic siebie w roli kogos, kto naucza, kojarzy mi sie to z wywieraniem presji na innych a ja od zawsze bylem wolnosciowcem, osoba ktora automatycznie odchodzila od wszelkich prob nacisku wiec nie umialbym z czystym sumieniem robic rowniez tego innym.

    Z tym, co powiedziales Krasnal o tych etapach to by sie zgadzalo. W sumie ten okres doswiadczania, szalenstwa jeszcze troszke we mnie twki ale fakt, czuje potrzebe stabilizacji, spokoju, lata doswiadczen mam juz raczej za soba a bywalo i tak, ze moglem sie zabrac z tego swiata przez rozne dziwne a raczej malo swiadome decyzje :P. No i intryguje mnie wlasnie, co bedzie teraz, co ma nastapic w moim zyciu, jakiego rodzaju integracje i wiedze mam posiasc.

  61. Niftu
    Wrz 23, 2016 @ 08:58:16

    Miś, a możesz mi podesłać kontakt do tej osoby na emaillo@wp.pl? Chciałbym zweryfikować moją interpretację diagramu z kimś, kto się na tym lepiej zna.

    To, co napisałeś o dążeniu do doskonałości od razu skojarzyło mi się z Łazariewem. Jego zdaniem takie skrajne skupianie się na czymś, jak np. duchowości (radykalizm religijny) albo ubóstwianie zasad, wartości, przekonań i tworzenie lub życie zgodnie z jakąś skrajną ideologią prowadzi do dużych problemów. Świat nie jest doskonały, jest śmiertelny i skończony, a tylko Bóg posiada atrybut doskonałości. Dążenie do doskonałości jest takim trochę działaniem na przekór naturze. Często w rodzinach, w których rodzice posiadają wybitne umiejętności lub zasiadają na wysokich stanowiskach, na ich dziecko wywierana jest duża presja. Oni są np. naukowcami, a dzieciak ma predyspozycje artystyczne i nie ma ochoty torturować się Politechniką. Ale oni tego nie rozumieją i zamieniają jego życie w piekło. Dlatego też zdarza się, że dzieci takich ludzi mają kłopoty z prawem, alkoholem, narkotykami albo strzelają sobie w łeb. Najlepiej mają tzw. słoiki, czyli dzieci zwykłych ludzi, które przenoszą się do dużych miast i zdobywają pozycję dzięki ciężkiej pracy. Ich nikt nie ciśnie, jedynie potrzeba udowodnienia sobie, że jak się chce, to można.

  62. Miś
    Wrz 23, 2016 @ 09:56:17

    Wyslalem :).

    Moja doskonalosc odnosi sie do tworczego aspektu, tam znajduje swoje miejsce i sposob wyrazania sie. W codziennym zyciu raczej jestem osoba mocno spontaniczna, nie zwracajaca zbytniej uwagi na konwenanse, zyjacej w taki dosc luzny sposob.

    Co do tych sloikow, to dla mnie to ogromna plaga, ci ludzie kreuja dzis podaz, rynek stad i jakosc produktow i generalnie wszystkiego jest bardzo przecietna, podczas gdy (wedlug mnie) powinna byc duzo wyzsza (i wbrew pozorom sporo ludzi skorzystaloby na tym).

  63. Niftu
    Wrz 23, 2016 @ 12:37:27

    Ja to mam wrażenie, że wszyscy się spodziewali nie wiadomo jakich globalnych zmian po roku 2000, że szybciutko wejdziemy w erę kosmiczną i zaczniemy żyć, jak w filmach sci-fi, a tu się okazało, że tylko technologia idzie do przodu, a ludzie stoją w miejscu. Rzeczywistość ciągłej rywalizacji, zabijania się o stanowiska, faszerowania się farmaceutykami, żeby dać radę wyrobić kolejny cel. Dlatego w Japonii młodzi ludzie już nie chcą wychodzić z domu, mają gdzieś relacje międzyludzkie i to szaleństwo. Wystarczy im komputer. Wycofują się z życia. W Indiach jest coraz więcej samobójstw wśród chłopów, bo modyfikowane genetycznie nasiona powodują ogromne straty i przez to gospodarstwa plajtują. W Polsce coraz więcej osób żyje samotnie, albo z rodzicami, nawet jeśli już założyli rodzinę. No i masa tych, którzy rozczarowani zachodnim światem pojechali na bliski wschód, żeby wspomagać terrorystów walczących z zachodnim światem. Obecna rzeczywistość, zaprojektowana przez garstkę osób, to istne piekło na ziemi.

  64. Miś
    Wrz 24, 2016 @ 15:15:09

    Wydaje mi sie, ze zawsze tak bylo. Mozliwe, ze dzis zyjemy w epoce nadzwyczajnych kontrastow, gdzie jakas mala czesc populacji posiada ogromna liczbe gadzetow a reszta nie. Ale akurat to mnie w ogole nie obchodzi bo gadzeciarstwo to zwykla, bezmyslna konsumpcja, cos nieuswiadomionego i wynikajacego z podstawowych instynktow (np. brak bezpieczenstwa przedkladajacy sie na kompulsywne posiadanie czegos itp.).

    To, co mnie osobiscie boli bardzo jako osobe tworcza, chcaca cos pozostawic, przekazac jest brak zainteresowania ze strony ludzi, tak jakby dzis ludzi przestala absolutnie obchodzic jakakolwiek wartosc wyzsza. Znalezc przecietna prace, upic TV, miec cos zjesc, spotkac sie ze znajomymi na weekend i obalic pol litra, splodzic potomka i wlasciwie to wszystko. Nikt nie probuje w jakikolwiek pozytywny sposob edukowac mas, aby przynajmniej tych kilka jednostek potrafilo dostrzec cos bardziej wartosciowego. Nie wiem, jak bylo kiedys, pamietam troche PRL gdzie w jakis bardzo pokraczny sposob probowano wyedukowac czlowieka w oparciu o jakies tam wzorce. Nie bylo to nic dobrego ale przynajmniej dziecko chodzac do szkoly mialo jakietakie pojecie o podstawach jezyka, kultury, sztuk pieknych. Dzis w ogole chyba nie zwraca sie juz na to uwagi. Mlody czlowiek wyrastajacy w takim srodowisku praktycznie jest skazany na samego siebie, nie znajduje ani zrozumienia u bliskich ani w srodowisku w ktorym sie obraca. Efekt jest zawsze ten sam-w 99,9 procentach przypadkow daje sobie spokoj a nawet jesli nie, musi skrycie oddawac sie swoim naturalnym ciagotom. I tak tez jest zaprojektowany dzisiejszy rynek podazy – jesli oferujesz cos bardziej wartosciowego, musisz liczyc sie z tym ze pozostanie to niezauwazone, chyba ze jest to cos na miare ogolnoswiatowego poziomu ale to dotyczy geniuszy, a tych zawsze jest bardzo malo. Reszta ma sie cieszyc tym, co przecietne, serwowane przez media, podaz i rynek.

    Nie wiem, glosno mysle, moze po prostu mamy takie czasy ze nie potrzeba rozwoju w tym kierunku. Teraz ludzie bardziej chca miec wygodnie, zarabiac wiecej, zyc w spokoju tylko nie przedklada sie to na komfort zycia dla jednostek bardziej wrazliwych czy wymagajacych. Trzeba serwowac papke a jesli sie uda, po godzinach rozwijac hobby i to przy szczesliwym ukladzie polegajacym na posiadaniu odpowiednich srodkow na to (bo kazdy, kto choc troche spedzil czasu nad takim zajeciem wie, ze pochlania ono ogromne zasoby finansowe).

  65. SwiatDucha
    Wrz 24, 2016 @ 22:35:17

    > zyjemy w epoce nadzwyczajnych kontrastow, gdzie jakas mala czesc populacji posiada ogromna liczbe gadzetow

    też tak sądzę, nawet ukułem dla siebie termin „promocji”, lub „awansu społecznego” jaką przeżywają ludzie z linii ewolucyjnej korzystając z wielu odkryć i wynalazków, których mogą nie rozumieć. Trochę podobnie jak u Amerykanów: „nie musisz wiedzieć jak to działa, aby z tego korzystać”. Normalnie zrealizowała się (poniewczasie) idea komunistyczna, mówiąca, że masy mają mieć dostęp do wszystkich największych osiągnięć cywilizacyjnych. Nie oceniam tego aż tak bardzo, chociaż też trochę się irytacji u mnie pojawia.
    Jak widzę, jakimi brykami jeżdżą ludzie z linii ewo, a jakimi środkami transportu poruszają się osoby z Duszami spoza l.ewo (włączając w to składaki i hulajnogi – serio!) to mi ręce i nogi opadają. Ale cóż, zbieram je i idę dalej.
    (Świadczy to o skrajnie małych możliwości dostosowania społecznego tych drugich osób.)

    Miś, istotnie, można mieć dzięki temu co najmniej utrudniony start w życie. Jeśli np. rynek pracy zawalony jest specjalistami o wąskim horyzoncie a za to posiadającymi świetne papiery, dyplomy. Którzy byli na tyle uporni, że wytrzymali dryl intensywnego i ostrego nauczania, nie musząc w większości mieć do dziedziny jakich specjalnych talentów, nauczania, które osoba wrażliwa przypłacała depresją lub nerwicą, (piszę to w pełni świadomie jako były nauczyciel akademicki).

    Dodatkowo podaż, a właściwie zalew średniej jakości wszystkiego daje takie zaniżenie standardów i takie obniżenie cen, że praca nad majstersztykiem opłaca się niemal wyłącznie na korzyść własnego zadowolenia.

    Takie czasy – następuje weryfikacja deklaracji o duchowości! Jeszcze w latach 90 tych można było niemal biznesy robić na ezoteryce, obecnie trzeba się z niej Wszechświatowi tłumaczyć, czy aby rzeczywiście jest to realny rozwój, czy tylko kłapanie paszczą (przy czym kłapanie paszczą symbionta przechodzi weryfikację, zawsze przechodziło bo ludzie nieświadome z czym mają do czynienia).

  66. Miś
    Wrz 25, 2016 @ 10:21:15

    Andrzej, a czy potrafilbys odpowiedziec na pytanie, jakie procesy duchowe stoja za tym, ze dzis tak spada wszystko na leb, na szyje uzywajac tego slynnego powiedzenia? Bo czuje tutaj jakas odgorna sile, ktora wplywa na to, ze ludzie sa jacy sa. Bo ze ludzie z linii ewolucyjnej latwiej poddaja sie wszelkim manipulacjom czy ze robia automatycznie pewne rzeczy (bazujac na instynktach, wibracjach nizszych) to wiadomo ale maja tez dobre serce i tutaj cos mi nie gra bo to jest tak (jak ja to obserwuje) ze zostali odcieci od jakis wyzszych energii a wczesniej jednak mieli z nia jakies polaczenie. Ja sie tylko domyslam, ze wspomniana przez Ciebie ateizacja spoleczenstwa (danie masom tego, czego chca w sensie nieuswiadomionych pragnien, bazujacych na obciazeniach) to moze byc jednym z powodow.

  67. SwiatDucha
    Wrz 25, 2016 @ 10:38:19

    Miś, dobre spostrzeżenie!

    Myślę sobie, że System i Anunaki nadal dobrze przędą na Ziemi (nie, nie wyjechali z niej.., siedzą tam gdzie byli, czyli na poziomach subtelnych)
    No i ci eleganccy bogowie i półbogowie lubią sobie pojeść energie, a kto jest dobrym generatorem tych energii?
    Ano ludzie: wkurzeni, zalatani, przestraszeni, zestresowani. Anunakom to w to graj, bo to ich przedział jakości wibracji (nie wysokości wibracji a jakości, wysokość jest duża, ale jakoś kiepska).
    Tak jak mamy postęp technologiczny i rozwój duchowy, tak samo Anunaki rozwijają System Ziemski, czyli swoją farmę, ba, fermę, na którą pasą istoty, tak jak w chlewiku.
    A to, że masz przekonanie, że „spada”, to oznacza, że ludkowie jeszcze mocniej odpowiadają na ciemne i czarne inspiracje Anunaków: a to „staraj się bardziej, to będziesz miał/a (coś)”, a to „musisz (coś), bo inaczej (coś innego)”. To są napędy, intencje stanowiące sedno systemu, rdzeń manipulacji.

    MOŻNA bez tego żyć, ale trzeba się przeciwstawić własnym „tak przyjemnym” acz zmanipulowanym odczuciom.
    Jeśli się działa, myśli na poziomie zbieżnym z fizycznością, to od razu pojawiają się siły, które potwierdzają niemożności, kłopoty, tragedie, szczepionki i różnych innych setki rzeczy.
    Jednocześnie przychodzi odczucie, że duchowości w ogóle nie ma, że karma to coś nieistniejącego.
    Że praca nad sobą nic nie daje. Że zmiana, oczyszczanie karmy powoduje automatyczne wyskoczenie z duchowych opresji systemu, jak bąbel powietrza nad wodę.

  68. Miś
    Wrz 25, 2016 @ 10:41:33

    Czyli Matrix!

    Ciekawi mnie, czy szykuje sie jakis ,,postep”, bo kazda epoka ma swoj poczatek i koniec a ta obecna trwa juz dosc dlugo. Czy ludzie nie znuza sie tym, co maja? Swiat zachodni poza wibracjami materii ma niestety niewiele do zaoferowania a Wszechswiat zawsze wymusza zmiany, nawet kiedy jest nam bardzo wygodnie (wtedy wymusza przede wszystkim 🙂 ).

  69. Niftu
    Wrz 25, 2016 @ 11:14:06

    Co do Archontów, to przypomniało mi się kilka ciekawych opowieści. Jedna z nich mówi o podróżniku, który natknął się na miejsce pogrążone w zielonkawej mgle, która pojawiła się w szybkim tempie i otoczyła go. Gdy w niej był, odczuwał bardzo silną niechęć do życia i był na granicy zrobienia sobie czegoś, ale na szczęście udało mu się wyjść z tego cało. Druga opowieść mówi o mechaniku samochodowym z Estonii, który w latach 60. postanowił wykopać sobie studnię, a natrafił na duży obiekt zakopany pod ziemią. Próby sforsowania obiektu powodowały, że człowiekowi robiło się słabo. Jakiś badacz zszedł na linie do wykopu i zaraz musieli go wyciągać, bo stracił przytomność. Jest jeszcze wiele takich opowieści, świadczących o tym, że są siły, których zupełnie nie znamy, a które na nas wpływają i mogą z nami robić, co chcą. Człowiek jest bardzo kruchy i bardzo wrażliwy. Przypadek, gdy z najwyższego piętra budynku, gdzie mieściła się włoska restauracja ludzie wyskakiwali przez okna, bo z powodu wady konstrukcyjnej przewodów wentylacyjnych zaczęły się wytwarzać infradźwięki. Podobno ludzie przy tak niskich częstotliwościach wariują. Tracą zupełnie kontakt z rzeczywistością. Nie wspominając już o zwykłych, przekroczonych normach gazów w powietrzu, spowodowanych wyciekami lub nieszczelnością rur na terenach wydobywczych. Ludzie na takie rzeczy reagują od razu. A przecież planeta ciągle się porusza i przebiega przez jakąś przestrzeń, w której występują różne poziomy promieniowania i innych wpływów. To wszystko wpływa na nasze zachowanie. W czasie pełni nawet więcej jest przestępstw i agresji w rodzinie. A my to wszystko postrzegamy tak, że „coś poczułem, coś pomyślałem, miałem jakieś wrażenie, coś mi się wydawało” i na podstawie tych złudzeń podejmujemy decyzje dotyczące nas i innych. Ludzki umysł jest zapewne tak łatwo dostępny dla subtelnych wpływów jak obcy komputer dla zwykłego hakera, tylko w przeciwieństwie do komputerów ludzie nie posiadają żadnego antywirusa. Jedynie zdrowy rozsądek, którego jest obecnie jakby coraz mniej.

  70. Miś
    Wrz 25, 2016 @ 22:32:47

    Wlasnie tak jakby sie zastanwoic glebiej, to przyszlo mi cos takiego do glowy: od zawsze naucza sie nas, ze potrzeba jakiegos systemu kontroli, ze ludzi trzeba pilnowac, aby przestrzegali prawa etc. Niby brzmi slusznie, ale to tylko pozory. Dlaczego tak mysle? No bo przeciez istnieja tzw. zasady etyczne, moralne, ktore przez wiele wiekow umozliwily przetrwanie calych spolecznosci, narodow nawet. Oczywiscie nie w jakiejs rozwinietej formule, bo ta zarezerwowana jest wlasnie dla systemow kontroli ale w formie chocby tradycji.

    To, co napisales o Annuakach to mi skojarzylo sie z tzw. ,,zlotym wiekiem” gdzie ludzie ponoc wolni byli od trapiacych nas obecnie problemow. I automatycznie przyszlo do mnie odczucie, ze tym ,,zlotym wiekiem” nie byly jakies utopijne swiaty, gdzie ludzie zyli w totalnej idylii a ze to powiedzenie odnosi sie po prostu do czsow, kiedy nie bylo jeszcze zadnych systemow kontroli, byc moze sa to echa struktur plemiennych gdzie porzadek spoleczny byl postrzegany wlasnie jako zbior zasad moralnych a nie nakazow i zakazow (byc moze wprowadzonych przez ,,obcych”).

    Nie wiem, tak sobie glosno mysle, ale uwazam ze nasza wspolczesna cywilizacja jest odgornie zaprojektowana i ze gdyby pozwolic zyc ludziom wedlug ich prawdziwego charakteru, wcale nie zapanowalaby wieczna anarchia i wojna, ale zapanowalby (wbrew obiegowym opiniom) pokoj, bo ludzie jednak nie chca sie ze soba ciagle bic a raczej zyc spokojnie.

  71. Manuela
    Wrz 25, 2016 @ 22:53:19

    Racja (dotyczy nagrania)! Tylko ja nie rozumiem dlaczego u mnie nie manifestują się myśli połączone z uczuciami czy z emocjami. A jakie się manifestują? Takie – jak ja to nazywam – „jałowe”, które pojawiają się w moim umyśle spontanicznie i towarzyszy im stan jakby wyciszenia, również spontanicznego. One mi się materializują nawet wtedy, gdy uważam, że jest to nierealne, a czasem nawet absurdalne. Już dawno to zauważyłam, że tylko takie myśli mi się manifestują.

  72. Niftu
    Wrz 26, 2016 @ 07:19:11

    Miś, odnośnie tego, o czym niedawno wspominałeś: To ciekawe z kolei, gdy o czymś się rozmawia i akurat trafia się na ten temat w przypadkowej książce czy programie telewizyjnym. Wczoraj leciał odcinek Cejrowskiego, z któregoś z krajów Ameryki Pd. – bo ludzie mieli indiańskie rysy twarzy. Miejscowi żyją tam z pracy rzemieślniczej i myślistwa. Cejrowski wskazał na jakąś rzecz, służącą do tkania ubrań i zwrócił uwagę, w jaki sposób oni wykonują takie rzeczy, że one posiadają harmonię kształtów i duże walory estetyczne. I nagle mówi, że kiedy nasza cywilizacja żyła tak, jak oni, to rzeczy codziennego użytku miały być piękne, bo ludzkość miłowała wtedy piękno i harmonię, która odnosiła się do piękna i harmonii natury, z którą człowiek był w bliskiej relacji. Obecnie natomiast cofamy się w rozwoju do czasów, w których ważna była tylko i wyłącznie użytkowość, a piękno i harmonia zarezerwowane były jedynie dla elit.

  73. SwiatDucha
    Wrz 26, 2016 @ 07:53:08

    Niftu:
    najpewniej tak jest. To ludzie w swojej bucie uważają, że są panami świata.
    Złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma..
    Łatwo nie jest, ale jest to jedyny świat jaki mamy, w którym mamy inkarnację. I osobiście można tylko tu zadbać o siebie, tylko w tym świecie odnaleźć sobie swoje miejsce. A są odpowiednie. Feng Shui bazuje na przekonaniu, że to człowiek sam ma wystarczająco dużo siły aby się przesiedlić na dobre miejsce.
    A jak nie ma? No to trzeba się zająć rozwojemu duchowym i grzebnąć w Duszy, dlaczego się przyspawała do takiego, dajmy na to, niekorzystnego miejsca. Zwykle się ujawnia, że owo nieprzyjazne fizycznie miejsce ma nam wiele do powiedzenia i wskazania w procesie oczyszczania się, bo skutecznie nam wsadza palec w oko i pokazuje co jeszcze mamy nieoczyszczone.

    Mamy „kanciasty świat”, oczywiście. DOmyślam się, że jest to jedna z cech powodująca większą, silniejszą weryfikację Dusz. Dusze mają dużo energii, jakby „było miło i obło”, to by dalej mogły myśleć, że „nic się nie stało i można dalej lecieć na tym autopilocie”. A jak już mocno przycierają po ścianach, po bandzie, to chcąc nie chcąc rodzi się z cierpienia świadomość. A o tworzenie świadomości tu chodzi.

    Miś
    >tym ,,zlotym wiekiem” nie byly jakies utopijne swiaty, gdzie ludzie zyli w totalnej idylii a ze to powiedzenie odnosi sie po prostu do czsow, kiedy nie bylo jeszcze zadnych systemow kontroli,

    Istotnie, może to dotyczyło tych ileś tysięcy lat temu, gdy ludzkość nie była pomodyfikowana jeszcze i żyła sobie swobodnie.

    Taoiści mówią o tym czasie, jak o czasie, gdy nie było moralności. A jednak nie było nikogo kto byłby niemoralny. Zwierzęta nie są niemoralne, nie są wyuzdane, nie odgrywają się a tylko polują gdy potrzebują się najeść.

    Cywilizacja jest zaprojektowana, ale chyba na wyższym poziomie niż nam się zdaje. I chyba te projekty sa o wiele prostsze niż się zdaje nam, tak lubiącym intelektualizować. Te projekty sa na wyższym niż intelektualny poziomie.
    Nie chodzi o zwykłe „plany cywilizacji”, że miasta maja tak a tak wyglądać, a drogi tak, a małżeństwa tak, a ustawy tak. To są już skutki. Plany myślę są wyżej: dodamy im poweru, mocy umysłowych (ludzie cierpią nagminnie z przesadnego myślenia, zamartwiania się, intelektualizowania), co rozchwieje ich odczucia, emocje, co da konflikty, a to da ogromne ilości energii, tak jak przy zderzeniach kul wydziela się ciepło.

    Manuela
    > jakie się manifestują? Takie – jak ja to nazywam – „jałowe”, które pojawiają się w moim umyśle spontanicznie i towarzyszy im stan jakby wyciszenia, również spontanicznego.

    Mam nadzieję, że niechciałabyś, aby się manifestowały te myśli pomiędlone, wypresjowane, będące skutkiem emocji i presji codziennych? Które pochodzą z uczuć nieprzyjaznych, nachalnie nam towarzyszących, będących reakcjami na treści otaczające nas i na nasze nieza przyjemne przekonania? To byśmy dopiero mieli kasznkę zamiast życia!!

    Wyższe Jaźnie na szczęście chyba nie uważają, że te emocje i uczucia nieharmonijne, spoza obszaru spokoju są wartościowe. Podobne przyciąga podobne. A niepodobne tam nie dojdzie. W obszarach Wyższych Jaźni jest ogromny spokój, uspokojenie. Takie uspokojenie jak u krowy jedzącej trawę, tylko na wysokich wibracjach. I naturalnym jest, że galop myślowy, zakręcenie emocjonalne i świr nie mają tam dostępu. Funkcjonuje to jak system ochrony, chociaż tam żadnej ochrony nie ma, bo nie na ochronie te poziomy funkcjonują. I dlatego człowiek musi naprawdę się namęczyć, aby sobie pochrzanić życie..
    (a jak ktoś uważa, że ma skiepszczone życie i trudno mu odzyskać dobrostan – karma, ta inercja wielowcieleniowa Duszy, ona winna)

  74. Miś
    Wrz 26, 2016 @ 08:15:42

    Wracajac do glownego tematu, czyli systemu HD, czy ktos odwazylby sie spojrzec glebiej na moj HD? Krasnal, moze Ty? Szczegolnie interesuja mnie te kanaly, co z nich wynika a Ty chyba masz wiedze na ten temat juz jakas.

  75. krasnal10
    Wrz 26, 2016 @ 13:14:06

    Miś, napisz które kanały masz aktywne i jaki wyszedł Ci krzyż inkarnacyjny. Mój angielski jest średni, ale może coś pomogę.

  76. Miś
    Wrz 26, 2016 @ 13:24:54

    A mozesz napisac do mnie na miskoralgol@opoczta.pl ? Ja sie kompletnie gubie w tych zawilych opisach choc angielski mam niezly wiec moze we dwojke cos zaradzimy :).

  77. Niftu
    Wrz 26, 2016 @ 17:02:15

    A co to jest krzyż inkarnacyjny, bo nie trafiłem na tą definicję zgłębiając HD?

  78. Miś
    Wrz 26, 2016 @ 17:33:01

    Andrzej, a jakbys widzial cos takiego: ja urodzilem sie w drugiej polowie lat 70tych i chcac nie chcac, wychowalem sie za PRLu. W dorosle zycie wchodzilem juz w latach 90tych, kiedy do Polski wtargnela tzw. wolnorynkowa rzeczywistosc. Nie pamietam juz, ja na nia zareagowalem ale wydawalo nam sie, ze bedzie to fajne, kolorowe, roznorodne. Szybko przekonalismy sie, ze jest dokladnie na odwrot. To, co wydawalo nam sie w zasiegureki okazalo sie byc zarezerwowane dla jednostek, ludzi oddzielonych od nas szybami eksluzywnych apartamentowm, drogich samochodow. Takze zdobywanie pracy stalo sie zupelnie inne. Nie wystarczaly juz dobre intencje, zetelna nauka w szkole lub na studiach lub jakies znajomosci – prace (te lepsza) dostawali Ci, ktorzy byli wybrancami, nie zas Ci, ktorzy spokojnie zyli z dnia na dzien, pracujac na swoj sukces.

    Tak sie zastanawiam, na ile to, co opisujesz na temat systemu ziemskiego czy wplywu obcych ma sie do poprzedniego systemu. Nie ma co ukrywac – socjalizm a raczej komunizm byl systemem rezimowym, gdzie za krytyke mozna bylo mocno oberwac. Paradoksalnie jednak to za tamtego systemu odczuwalo sie wiecej wolnosci, moze nie w takim rozumieniu, w jakim czuja ja ludzie dzisiaj (glownie polegajaca na mozliwosci konsumpcji), ale wtedy bycie kims ,,innym” naprawde dawalo sporo wiary w siebie. Niby nic nie bylo a jednak kazdy cos mial. I tak mnie ciekawi, na ile moje problemy z obecna rzeczywistoscia sa jakims brakiem umiejetnosci dostosowania sie do wymogow wolnorynkowej gospodarki a na ile jest to manipulacja, narzucenie ludziom odgornie jakiegos systemu polegajacego na nieustannej konkurencji, walce o wszystko, gdzie nie ma juz tzw. wyzszych wartosci w zyciu codziennym.

  79. SwiatDucha
    Wrz 26, 2016 @ 18:48:35

    Miś,
    każda niemal rewolucja, w tym i socjalistyczna, komunistyczna to były próby przeciwstawienia się mas opresjom rządzących. Więc jeśli się niektóre z celów rewolucji spełniają i lepiej jest zwykłym ludziom żyć, to raczej się nie dziwię, przecież takie były plany.

    Kłopot w tym, że przywódcy rewolty zwykle mają za swoimi plecami siły zarówno ciemne jak i białe. Tych sił nie widać, ponieważ są obecne w światach niewidzialnych. Ale są, w postaci a to symbiontów, a to opiekunów kr. a to wejść, a to jaszczurów. Zwierzyniec jest obfity.
    I tylko czekać, jak owe siły się uruchomią. I ruch oddolny zaplącze swoje nogi o te niewidzialne liny.

    Niftu:
    krzyż inkarnacyjny jak w moim odczuciu to jest głębokie pragnienie Duszy, które chce ona realizować w inkarnacji. Przynajmniej tak to się pokazuje. Ja mam krzyż „wyjaśniania”, a moja Dusza ma świra na temat wyjaśniania w obszarze, który mnie interesuje. I to sobie Dusza realizuje, więc i mnie jest lżej, bo robię coś zgodnego z linią sił Duszy.

  80. Miś
    Wrz 26, 2016 @ 18:59:17

    Czyli to by mozna rozumiem w ten sposob, ze dzis ludzie z linii ewolucyjnej dostali to, czego pragneli od wiekow: latwego (w cudzyslowiu) dostepu do szerokiej gamy srodkow materialnych, udogodnien technicznych, tzak zwanego wygodnego zycia i nie przeszkadza im zbytnio, ze trzeba w tym celu np. zakuwac ostro na jakims kierunku studiow po to, aby pozniej rowniez ostro (i calkowicie bezrefleksyjnie) zasuwac w pracy na zmianie po to, aby przyniesc do domu sowita wyplate i wydac ja na rzeczy, ktorych porzadaja, czy tak? I ze dlatego Dusze czy istity bedace z poza glownej linii ewolucyjnej maja teraz ciezej bo ciezar zycia np. przesunal sie z idei czy sztuki na poziomy nizsze, blizej samej materii czyli fizycznosci).

  81. SwiatDucha
    Wrz 26, 2016 @ 19:17:38

    miś:
    na to właśnie wychodzi..

  82. Miś
    Wrz 26, 2016 @ 19:58:34

    Hm, czyli co, Andrzej – czyzby szykowal sie odlot Dusz z poza linii ewolucyjnej i nasza planeta weszla (a moze zeszla) w nizsza ,,gestosc”? Gdzies czytalem tutaj Twoj artykul, w ktorym poruszales kwestie tego, ze idee przestaly byc motorem napedowym. Moglbys przyblizyc jeszcze raz te interesujaca kwestie w wolnej chwili?

  83. Manuela
    Wrz 26, 2016 @ 20:26:03

    Andrzej: „Mam nadzieję, że niechciałabyś, aby się manifestowały te myśli pomiędlone, wypresjowane, będące skutkiem emocji i presji codziennych? Które pochodzą z uczuć nieprzyjaznych, nachalnie nam towarzyszących, będących reakcjami na treści otaczające nas i na nasze nieza przyjemne przekonania? To byśmy dopiero mieli kasznkę zamiast życia!!”

    Pewnie, że bym nie chciała ;-). Ale nie dopisałam, że te negatywne „jałowe” myśli w tym specyficznym stanie, w jaki spontanicznie udaje mi się wejść, też się manifestują, niestety.
    Kiedyś ćwiczyłam wizualizacje i odczucia w celu zamanifestowania myśli. Udawało mi się wszystko odczuć, niestety nic się nie materializowało. Co więcej, zauważyłam wówczas, że nie materializują się ani te pozytywne, anie te negatywne mające odpowiedni ładunek emocjonalny. Pomyślałam sobie, że ja zwyczajnie nie posiadam takich zdolności. I myślałam tak aż do momentu, gdy spostrzegłam, że jednak mam te zdolności manifestowania się myśli, tylko że u mnie zachodzi to jakby w inny sposób niż podaje tzw. prawo przyciągania. Zauważyłam też, że ja nie muszę się wysilać, na żadne odczuwanie i wizualizowanie, aby takie myśli się zamanifestowały. Co więcej, nie muszę nawet wierzyć w ich realność i nie muszą one nawet być realne – i tak się zmaterializują. Pytanie, jakie mi się nasunęło i wciąż nasuwa jest następujące: dlaczego u mnie manifestacja przebiega inaczej niż u większości ludzi? A może się mylę? Może są ludzie, u których odbywa się to podobnie…? Bo chyba niemożliwe jest abym była odmieńcem?

  84. SwiatDucha
    Wrz 26, 2016 @ 22:12:10

    Jestem bardzo daleki aby sugerować, że cokolwiek ‚na szybko’ dzieje się, czy się będzie działo w świecie duchowym. Zwłaszcza, jeśli chodzi o większe populacje osób, ludzi, istot. Im większa Dusza grupowa, tym większa jej inercja! Tym jakiekolwiek „zwroty” w losie są trudniejsze. Jak to mówi znany badacz Robert Monroe: „People don’t change, they become more the same”. Ludzie nie zmieniają się, tylko stają się jeszcze bardziej sobą. Zachodzi dalej proces wcielania się Duszy.

    Podobnie mówią jasnowidzowie, którzy obserwują losy narodów w przyszłości. Mówią tak:

    – przyszłość jest skrystalizowana do jakiegoś momentu. Można ją rozpuścić i „skrystalizować” nową, ale jak się nic nie robi, to ta podstawowa krystalizacja się utrzymuje, wzmacnia i realizuje jako los i doświadczenia.

    – im większa grupa osób, tym silniejsza krystalizacja losów tej grupy i dalej w przyszłość wybiegająca. Losy człowieka mogą być skrystalizowane na lata, dziesiątki lat naprzód. Losy miast na setki lat naprzód, losy narodów na wiele setek lat do przodu, losy kontynentów na tysiące lat do przodu. Stąd wniosek, że najłatwiej zakręcić kajakiem a najciężej zakręcić supertankowcem. 🙂

    Tak więc – są oczywiście dziesiątki idealistów, którzy przeczuwają różne „wielkie zmiany”. I zmiany nadchodzą i materializują się.. ale.. na wyższych poziomach. Właśnie od 12.2012 kończymy zmianę „paliwa” energetycznego na którym świat jedzie – jest duża zmiana. Natomiast nie ma z tego niemal nic na poziomie fizycznym. I ci przeczuwający zmianę i piejący o niej są wyszydzani przez ludzi „konkretnych” pokazujących poziom fizyczny i mówiących: i co, zmieniło się coś? Nic. A więc łagałeś od początku, plotłeś bzdury i robiłeś ludziom mętlik w głowie.

    Tak kończą się nieprawidłowe odczyty prawidłowych wizji przyszłości. Warto wiedzieć o co chodzi w świecie duchowym, co i jak się zmienia, aby mówić poprawnie, aby nie zarzucano komuś nieprawdy, kłamstwa, itp. zarzutów. Bo jest to w jakimś sensie wieszanie psów na tym człowieku. A i jego nieprawdziwe, niekonkretne, niedokładne przepowiednie także nie pozostają bez echa, też karmicznie są nieobojętne, zarówno dla niego jak i dla followersów. Robi się karma i to niespecjalnie dobra. Ale idealiści tego jakby nie chcą zauważać, są zafascynowani poruszeniami swoich Dusz i lecą za wizjami, które są poddawane przez ich Dusze (np. w formie czanelingów), niespecjalnie się troszcząc o formę tego, o niemal naukową dokładność w której powinny być przekazywane owe wizje, aby istotnie spełniać poprawną rolę.

    Ale i tak nawet takie działania nie przynoszą nic jakby nowego, nurzanie się Dusz w różnorakich informacjach różnego autoramentu było, jest i będzie częścią tego tygla Dusz. Ot, czasami tylko nie mówią o polityce, a o przyszłości wynikającej z wizji prekognicyjnej.

    A że idee przestały być motorem? Ok, taka faza rozwojowa, nic wielkiego. Mniej jest jang, więcej jin nachodzi.
    Po prostu kolejna przemiana w tao (procesie).

    Tak jest i było i będzie, jesteśmy jak na falach morskich. Warto znaleźć sobie frajdę w tym kołysaniu.

    Mniej przyjemnie jest żygać za burtę (z powodu niepogodzenia się z falowaniem),
    a przyjemniej jest się zachwycać tą ogromną huśtawką, którą nam natura funduje.

  85. Marc
    Wrz 27, 2016 @ 09:34:12

    „Właśnie od 12.2012 kończymy zmianę „paliwa” energetycznego na którym świat jedzie – jest duża zmiana.”

    Napisałbyś dokładniej, o co chodzi?

  86. Miś
    Wrz 27, 2016 @ 19:47:26

    No to musze jeszcze sporo pocwiczyc, bo sporo u mnie sie porusza, kiedy slysze lub czytam, ze lepiej jest zaakceptowac taka a nie inna rzeczywistosc a mnie ciagnie do jej projektowania, zmieniania by osiagac wlasne korzysci.

    Zglebiam powoli HD i dzieki pomocy kolegi krasnal10 ( 🙂 ) wyjasnilo sie, ze mam krzyz inkarnacyjny o nazwie ,,left cross of dedication”. W duzym skrocie wyszlo nam, ze mam zadatki na kogos, kto ma przekazywac jakas wiedze, doswiadczenie. Hmmmm, jesli mam byc szczery, to poki co nie dosc ze zadnej wiedzy przekazywac nie chce to nawet nie mysle, aby jakas szczegolna wiedze zglebiac 😛 (chyba ze robie to mimowielnie, bez udzialu swiadomosci). Owszem, uwielbiam poszukiwac ale w ogole nie czuje sie osoba gotowa do przekazywania wiedzy, wrecz na odwrot-lubie czerpac dla siebie wiadomosci, rozwijac siebie w jakis dziedzinach, ktore akurat mnie interesuja.

    Moglbys cos wiecej powiedziec o tym krzyzu (jesli masz jakies wiadomosci)? Niestety, dla mnie to troche zagmatwany jezyk ten HD ciagle :).

    Teraz slecze nad poszczegolnymi kanalami i poki co nic w zab nie rozumeim ale mam nadzieje, ze to sie odmieni.

  87. Niftu
    Wrz 28, 2016 @ 11:55:30

    Ciekawą rzecz znalazłem w sieci, że krzyż inkarnacyjny, to jest krzyż, który niesiemy i jeśli niesiemy go zgodnie z własnym designem, to działamy też zgodnie z naszym krzyżem. Kiedyś miałem taki sen, że ktoś do mnie podszedł i powiedział „Jeśli nie pamiętasz, że nosiłeś w sobie krzyż, to nosiłeś go sam”. To by w sumie odpowiadało pierwszemu zdaniu. Najważniejsze jest więc postępować zgodnie ze swoim typem, bo wszelkie odstępstwa będą powodować problemy.

  88. krasnal10
    Wrz 28, 2016 @ 13:49:33

    Krzyż inkarnacyjny to wola Duszy czy wynik układów ciał niebieskich? Na ile jedno ma związek z drugim? Autor mistyczny Jarosław Bzoma eksplorujący wyższe poziomy świadomości metodą śnienia progresywnego pisze na facebooku jako „Śniący inaczej”, że dusza odwiedza płód w trakcie ciąży – wchodzi i wychodzi, czasami rezygnuje wręcz w ostatniej chwili z danego ciała, czasami dwie dusze rywalizują o jeden płód i sprawa decyduje się do ostatnich chwil. To by dawało jakiś ślad, że dusza bada lub stara się wyczuwać czym miałaby dysponować w najbliższym wcieleniu. I sama decyduje czy to jest właśnie to, czego jej potrzeba do przeżycia.
    Dochodzi jeszcze jeden aspekt, że na wysokim poziomie świadomość jest jedna i że wszystkie inkarnacje dzieją się w jednocześnie (czas nie istnieje). Niezły zgryz dla wyobraźni 😉

  89. SwiatDucha
    Wrz 28, 2016 @ 18:31:30

    niedługo napiszę, jak będziemy wchodzić całkowicie w nowe.

  90. Miś
    Wrz 29, 2016 @ 14:21:02

    W takim razie cos z tym HD jest nie tak, bo wychodza mi calkowicie sprzeczne kwestie z tym, co ja chce robic w zyciu,

  91. Miś
    Paźdź 12, 2016 @ 20:31:34

    Tak sie zastanawiam nad tym tematem i nie do konca uswiadamiam sobie pewne rzeczy. Bo przeciez pragnien jest cale mnostwo, nie kazde wynika z Ego, nie idzie od osobowosci. Mozna juz urodzic sie z jakas misja lub celem, mozna we wczesnym dziecinstwie posiasc jakies pragnienie, no i wreszcie mozna, najczesciej na drodze samorozwoju dojsc do takiego celu, pragnienia. I chyba w kazdym z tych rodzajow sa rozne sciezki dochodzenia a i osobista karma bedzie tu rownie obciazac badz pomagac, badz tez korygowac.

    Ja np. od malego dziecka chcialem miec cos wspolnego z przyroda. Do dzis uwielbiam przebywac na jej lonie, jest wazna dla mnie ochrona srodowiska, pomoc w kierunku zachowania jej w naturalnym stanie ale jak na zlosc, natura nie obdarowala mnie scislym umyslem, abym mogl np. wykonywac zawod weterynarza, pracownika ochrony srodowiska (wszakze to chemia i scisla biologia najczesciej), biologa czy innego naukowca. Bo i te tabelki i siedzenie w laboratorium nudne jakies wydaje mi sie :). A koloryt, roznorodnosc swiata przyrody powala i zachwyca. I pragnienie, milosc do tego swiata, aby cos robic w tym kierunku ciagle jest. I Dusza wola o kontakt z ta czescia ziemskiej materii i raz za razem dostaje po uszach uswiadamiajac sobie ograniczenia umyslu.

    Mysle, ze tak to wlasnie dziala. Niekoniecznie musi byc jakas obciazajaca karma. Bardziej brak scislej korelacji miedzy Dusza i jej pragnieniami a umyslem (ktory jest zlepkiem osobowosci oraz predyspozycji na to wcielenie).

  92. SwiatDucha
    Paźdź 12, 2016 @ 21:03:27

    Miś, masz rację. to jest bardziej skomplikowane i dopiero rozważanie swoich losów, postaw może jakoś pozwolić zobaczyć siebie samego w perspektywie zarówno potencjałów jak i obciążeń.

    Tak mi przyszło do głowy, że z twoimi centrami może byś nie był artystą, ale kimś, kto zarządza, organizuje jakieś działania dotyczące artyzmu, np. mógłbyś być kierownikiem festiwalu, dyrektorem placówki artystycznej, osobą, która wspiera twórców a jednocześnie ich rozumie i wyczuwa.. To takie moje impresje.

  93. Miś
    Paźdź 12, 2016 @ 22:46:12

    Bardzo cieplo, Andrzej :). Bo choc samemu mam zdolnosci artystyczne (rysunek, umiejetnosci muzyczne) to nawet teraz zajmuje sie szeroko rozumiana produkcja, asystowaniem i kierowaniem projektami. Tyle, ze juz mi to obrzydlo :(. Po pierwsze, ze jednak odzywa sie we mnie potrzeba powrotu do zainteresowan zwiazanych z natura, robienia czegos w tym kierunku. Dwa, ze ten caly ,,artystyczny” swiatek to w wiekszosci tak naprawde Ego, kult osobowosci a ja w tym dostrzegam pustke, jakbym juz to samemu kiedys przerabial. Mnie porusza samo piekno w sobie, estetyka a nie bycie kims. Plus to, ze dzis tzw. ,,sztuka” to jest po prostu zenada. Owszem, tworczosc to jakas jest ale poziom wyrafinowania, tresci to jest po prostu masakra jakas. I takie mam coraz wieksze odczucie, ze ja te artystyczne zdolnosci, zainteresowania przejalem po ojcu, jakby on ,,sprzedal” mi to w spadku po sobie a ja tak naprawde nie jestem tym czyms (nim) i ze to pragnienie powrotu do poprzednich zainteresowan bierze sie stad, ze chce wrocic do siebie prawdziwego. Tylko ze to bardzo trudne jest, bo z zawodowego chocby punktu widzenia mam raczej male szanse na prace z tymi tematami zwiazana. Tak to dziala u mnie :P.

  94. SwiatDucha
    Paźdź 13, 2016 @ 20:47:58

    No i super, Miś, jedziemy na tym samym wózku w ileś osób – system ziemski dla naszych Dusz już nie błyszczy tak jak dawniej.
    I teraz trzeba coś z tym zrobić (o ile ktoś chce)..

    A scheda energetyczna i tematyczna po rodzicach, to bardzo dobry temat, bardzo dobry koniec sznurka, który można podjąć i podążać w oczyszczeniach za nim.. Bo jak mówi HD, nasiąkamy energiami osób, z którymi żyjemy, ba, wchodzimy bezwiednie w długotrwałe, długoletnie związki energetyczne z nimi, nawet nie zdając sobie sprawy ile to może nam poblokować możliwości osobistych..
    Tak więc możesz sobie pooglądać wykres swojego ojca, sprawdzić i jakie ma czentra, jakie kanały, jakie bramy, co wam razem działało, dlaczego mogłeś/chciałeś/byłeś przymuszany do brania takich a nie innych energii od niego, i jakimi jego zasilałeś. To jest ciekawy temat dla analizy, wraz z popytaniem WJ na ten temat, z działaniami duchowymi na różne sposoby..

  95. Miś
    Paźdź 14, 2016 @ 11:02:27

    Pomoglbys w porownaniu takich analiz? Ja czuje, ze za bardzo wzialem od ojca a wydaje mi sie teraz, ze powinienem od matki, bo ona ma o wiele bardziej ,,czyste” energie.

  96. Miś
    Paźdź 16, 2016 @ 14:40:54

    Sprawdzilem profile HD u moich rodzicow i oboje sa tak jak ja Generatorami i oboje maja zdefiniowane centra, ktore i u mnie sa zdefiniowane z ta roznica, ze ja nie mam zdefiniowanego centrum dolnego, odpowiadajacego 1-szej czakrze, a oni tak. Ojciec dodatkowo nie ma zdefiniowanych wyzszych centrow ale i on i matka mamy wspolnie zdefiniowany ten specyficzny krag odpowiadajacy za emocje.

    Mozesz tutaj pomoc bo jednak nie za bardzo wiem, jak to mozna dalej pointerpetowac…

  97. SwiatDucha
    Paźdź 16, 2016 @ 16:52:47

    No, kochani, może ktoś pomoże Misiowi? 😉

    Jakby nie patrzeć jest to zaproszenie,
    a w Human Design jest powiedziane, że u kogoś może narodzić się przekonanie, że te pytania skierowane są właśnie dla niego.

  98. Miś
    Paźdź 17, 2016 @ 16:42:49

    Wiesz Andrzej, nie chce zapeszac ale chyba jednak taka analiza raczej nie rozwiaze tego, co mam na mysli. Kwestia u mnie polega na w sumie bardzo prozaicznej kwestii, jaka jest brak konretnego wyksztalcenia/zawodu. Dzis bez tego zyje sie bardzo trudno, bo technologie poszly do prozdu a ja niestety mam tzw. lewe rece do wszelkich zajec zwiazanych z technika i rzeczami pokrewnymi. A nie wyobrazam sobie pracy jako sprzedawca czy sluchawka w firmie Orange. Tu bedzie trudno cos poradzic, bo ja mam typwe ciagoty do swiata sztuki czy zycia blisko natury, w lacznosci z przyroda a teraz raczej malo zawodow jest z tym zwiazanych, jesli juz to tez sa zawody scisle, naukowe. I wiem, ze dopoki nie wybrne z tego, to zaden krok naprzod u mnie nie bedzie mozliwy.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: