Przeżywanie za przodków


Byłem ostatnio na warsztacie ustawień u pana X.
Ja sporo się przykładałem do pracy i postawy medytacyjnej w czasie zajęć, bo wiedziałem, że im bardziej ja się wyciszę i zaangażuję, tym więcej osobiście z nich wyniosę.

W czasie warsztatów możnaby czekać na własne ustawienie i w nim upatrywać rozwiązania własnych bolączek. Jednak wraz z ustawieniami i pracą innych osób przyszły do mnie refleksje co do mojego własnego życia, i do tego, że w nim powtarzają się losy moich przodków.

Np. zrozumiałem, jak ileś niedogranych, niedożytych spraw z rodów spływa do mojego życia i próbuje się uruchomić u mnie..
np. sprawy strat majątku, jakichś totalnych nieobecności męża, żony w życiu.

Zrozumiałem, że moja Dusza wchodząc w ten a nie inny ród zaprosiła do siebie Dusze przodków, aby odgrywały dzięki niej dawne, niedograne, „niedożyte” sytuacje. Aby przodkowie mogli, mieli czas, miejsce i energie, aby dalej „bawić się” w swoje życie, grać te gry, które grali, przeżywać te dramaty, których byli uczestnikami.

Można powiedzieć, że moja Dusza miała postawę taką: o, chodźcie, wejdźcie we mnie, odegrajcie to moimi energiami jeszcze raz!

Dusze są mocno współczujące, więc Dusza jak już wcieliła się w taki ród, w którym takie kłopoty były, to zaprasza te energie, te osoby/Dusze z przeszłości do siebie i daje im miejsce u siebie, niech sobie to jeszcze poprzeżywają, jak kiedyś nie umiały do końca przeżyć tych trudnych doświadczeń. Do końca, czyli nie umiały uspokoić się z tymi ciężkimi przeżyciami typu nieakceptacja trudnej sytuacji, wściekłość na męża, że nie był w ciężkich chwilach blisko, itp.

No i w moim życiu pojawiają się jak za sprawą różczki czarodziejskiej takie energie i uruchamiają takie przeżycia, doświadczenia (a to braku partnerki, a to nieakceptacji partnerki).

To jest jedna sprawa, że chodziłem przez lata w tych energiach. Druga sprawa to to, że Dusza, jak już to ma, jak już te energie są z nią, to zupełnie nie wie co dalej z tym robić. Ot, po prostu, bierze je „na siebie” i dalej działa tak jak tamci. Jest totalnie nierefleksyjna, ot, pozostaje w tych energiach, i „tak sobie żyje” z nimi. Jakby nigdy nic.

Bo energie karmiczne są to energie nie tylko takie jak w gniazdku elektrycznym – bezforemne, które mogą przybrać wręcz dowolną formę; czy to światła, czy ciepła, czy siły mechanicznej. Nie, energie karmiczne, zwłaszcza z poziomu przyczynowego są to energie, które razem z napędem, siłą niosą ze sobą pewne zalążki, domyślne typy doświadczeń. I jak Dusza je bierze, to takie doświadczenia sama chce, czy wręcz musi przeżywać, takie konkretnie formy losu jej się „robią”, nawet bezwiednie, albo nawet przeciw chęciom osobowości, która by chciała właśnie mieć inne życie.

Np. moja osobowość chce mieć rodzinę, partnerkę. A babcia przeżywała długą rozłąkę z mężem, i nie pogodziła się z tym doświadczeniem i do końca życia gdzieś głęboko czuła się zraniona. No i moja Dusza bierze karmę rodzinną od babci, i zaczyna nią żyć, tzn. nie mieć kontaktu z partnerką (czyli ja nie mam kontaktu z partnerką = nie mam związku), i mieć poczucie zranienia (czyli to ja czuję się zraniony). Bo tamte energie tak Duszy to dyktują. Niezależnie co ja o tym sądzę. Ba, nawet mi Dusza nie powie, co w tej chwili odgrywa, „z kogo” i że ma gdzieś moje starania.

A ja w takim wypadku wyglądam jak marionetka na czyichś usługach. Mogę sobie wyobrażać, „jak to by było świetnie w moim życiu, jakbym miał żonę, jakbym czuł się z nią radośnie związany”. Mogę sobie do upojenia robić afirmacje, także z odpowiedziami, medytacje, wizualizacje. Dusza i tak wie lepiej swoje.

I figa; ani nie mam żony, a odczucia są raczej bycia zranionym, i nie bardzo tego można poczyścić. Owszem, można się doszukiwać także bezpośrednich przyczyn, np. kłopotów biorących się od matki. Ale po oczyszczeniu relacji z matką niewiele się zmienia – i co? skąd to?

W technice ustawień (nie tylko hellingerowskich) tak jest, że reprezentant wchodzi w czyjś los, na krótki okres czasu, no i gra ten los, ujawniając zarówno cechy jak i temperament, energie, a i postawy tamtej osoby.

W życiu normalnym jest podobnie. Tylko żywi, konkretni ludzie, jak na nich patrzymy, myślimy, że oto przeżywają swoje życie. I nikomu do głowy nie przyjdzie, że właśnie nie żyją swojego życia, a tylko przeżywają coś nieswojego, bo są w roli reprezentanta np. swojego dziadka, który tam kiedyś coś ciężkiego przeżywał i nie umiał sobie z tym poradzić przez dziesięciolecia i tak umarł.

Jak na ustawieniach: energie moich przodków wchodzą we mnie, a ja jestem w codzienności ich reprezentantem przez lata i odgrywam ich życie.. w swoim.

Fajnie?
No bardzo nie fajnie.

Co prawda można to odkręcić, nie przeżyte do końca historie wtedy, niezaakceptowane przez tamte osoby sytuacje, przesunięte na potomków..

Moja babcia się wściekała na dziadka, że go nie ma, że nie wspiera jej, że gdzieś go na wojnie wzięli i tak nigdy chyba nie odpuściła mu tego wkurzenia.

A mi wychodzi w ustawieniu, że ludzie mnie nie wspierają. Że ja się staram, ale ludzie to inaczej odbierają. I mogę się tak starać i starać, i włosy sobie wyszarpać z głowy ze zgryzoty, a ludzi wokoło mnie nie będzie. Dopóki Dusza będzie odgrywała samotność i wściekłość mojej babci, które to odczucia wzięła sobie i je odgrywa.

Tak to „przelewa się” ta energia, te sytuacje z poprzednich pokoleń na pokolenia obecne.

Można nawet mieć taki pomysł, żeby poprosić „Górę” o żonę. Można powiedzieć „na przekór karmie rodowej”.

Tak jak to się uczy: tylko się zastanowić, jaka ta żona ma być. Dokładnie sobie określić, odpowiednią modlitwę złożyć w całość i zacząć prosić o to Boga.

Jest tylko pewna zagwozdka.

Moja Dusza jest wierna mojej babci i chce razem z nią czekać na męża, bo babcia bardzo to przeżywa.. 🙂

To nie jest kwestia że nie mam żony, tylko, jest potrzeba ciągłego oczekiwania na nią, i tworzenia sytuacji „więcej oczekiwania”. Bo tak Dusza czuje, że będzie w ten sposób wierna przodkowi, czyli babci, w prosty sposób kopiując jej postawę przyczynową i emocjonalną. A Wszechświat jest hojny i da Duszy więcej tego, czego ona chce.

I jak tak Dusza będzie w takiej postawie, to Góra nie odpowie na prośbę o żonę. Bo Dusza chce oczekiwać, a przecież Góra nie sprzeciwia się postawom Dusz, a raczej je wspiera. I pominie taką prośbę osobowości, niezależnie jak mocno będę prosić i modlić się.

Można powiedzieć: „to przekonaj Duszę, aby przestała czekać”.

Z Duszami można jak najbardziej rozmawiać [1][2][3], ale tekstowo to rzadko kiedy się przekona Duszę. Już nie raz mówiłem, trzeba bardzo wysokiego argumentu, aby dusza się przekonała na tekst jakiś wypowiadany wobec niej. Dusze raczej uważają swoje osobowości za takich przydatnych głupolków, którzy odgrywają dla nich role na tym świecie. No i jak taka marionetka coś mówi, to Dusza na nią patrzy trochę przez palce, bo co ta mała może mądrego powiedzieć…

Tak, już to możecie przeczytać na stronie o Duszy, że to nie „My mamy Duszę”, jak to ludzie sobie dufni w siebie uważają. To Dusza MA NAS, jako swoją kolejna inkarnację i takoż właśnie nas traktuje.

Dusze aby zmienić zachowanie, postawy, najczęściej przekonują się na relacjach, na energiach. To relacje energetyczne są na bieżąco językiem Dusz. Ja przez lata uczyłem się odczuwać i analizować energie subtelne, to mogę powiedzieć, że wszystkie te odczucia, uczucia, emocje, to to jest właśnie język Dusz, którymi – poprzez nici aka (to pojęcie Polinezyjskiej Huny) Dusze sobie przez te nici czy sznury przesyłają energie między sobą. I dlatego działa i telepatia i także więcej znaczą dla Dusz energie, niż słowa ludzkie.

Stąd ustawienia tak mocno działają. Ponieważ są odgrywaniem, prawidłowym powtórzeniem przestrzeni duchowych, w których działają Dusze. I Dusze z wielką łatwością odnajdują się w ustawieniach i łatwiutko odczytują te przekazy, które są zawarte w ustawieniu.

A przekaz tekstowy, do którego my, jako osobowości się tak przyzwyczailiśmy? Jak już nawet tekst przekonuje Duszę, to za nim zwykle stoi bardzo wysoki wgląd, na wysokich energiach. I dlatego to działa.

Oto, cała tajemnica „kapłaństwa”. Takiego kapłaństwa, które działa, czyli skutecznej pracy z Duszami.

To co powyżej, to przyszło w rozmowie, gdy mnie spytano o takie doświadczenia.

Tak to jest, z Human Design, jak się Projektora pyta, to on odpowiada różne ciekawe historie..

W ogóle, to można by poszperać konkretnie po historii rodzinnej i poodkrywać takie wzorce, w których sam teraz jestem.

Reklamy