Przeżywanie za przodków

Byłem ostatnio na warsztacie ustawień u pana X.
Ja sporo się przykładałem do pracy i postawy medytacyjnej w czasie zajęć, bo wiedziałem, że im bardziej ja się wyciszę i zaangażuję, tym więcej osobiście z nich wyniosę.

W czasie warsztatów możnaby czekać na własne ustawienie i w nim upatrywać rozwiązania własnych bolączek. Jednak wraz z ustawieniami i pracą innych osób przyszły do mnie refleksje co do mojego własnego życia, i do tego, że w nim powtarzają się losy moich przodków.

Np. zrozumiałem, jak ileś niedogranych, niedożytych spraw z rodów spływa do mojego życia i próbuje się uruchomić u mnie..
np. sprawy strat majątku, jakichś totalnych nieobecności męża, żony w życiu.

Zrozumiałem, że moja Dusza wchodząc w ten a nie inny ród zaprosiła do siebie Dusze przodków, aby odgrywały dzięki niej dawne, niedograne, „niedożyte” sytuacje. Aby przodkowie mogli, mieli czas, miejsce i energie, aby dalej „bawić się” w swoje życie, grać te gry, które grali, przeżywać te dramaty, których byli uczestnikami.

Można powiedzieć, że moja Dusza miała postawę taką: o, chodźcie, wejdźcie we mnie, odegrajcie to moimi energiami jeszcze raz!

Dusze są mocno współczujące, więc Dusza jak już wcieliła się w taki ród, w którym takie kłopoty były, to zaprasza te energie, te osoby/Dusze z przeszłości do siebie i daje im miejsce u siebie, niech sobie to jeszcze poprzeżywają, jak kiedyś nie umiały do końca przeżyć tych trudnych doświadczeń. Do końca, czyli nie umiały uspokoić się z tymi ciężkimi przeżyciami typu nieakceptacja trudnej sytuacji, wściekłość na męża, że nie był w ciężkich chwilach blisko, itp.

No i w moim życiu pojawiają się jak za sprawą różczki czarodziejskiej takie energie i uruchamiają takie przeżycia, doświadczenia (a to braku partnerki, a to nieakceptacji partnerki).

To jest jedna sprawa, że chodziłem przez lata w tych energiach. Druga sprawa to to, że Dusza, jak już to ma, jak już te energie są z nią, to zupełnie nie wie co dalej z tym robić. Ot, po prostu, bierze je „na siebie” i dalej działa tak jak tamci. Jest totalnie nierefleksyjna, ot, pozostaje w tych energiach, i „tak sobie żyje” z nimi. Jakby nigdy nic.

Bo energie karmiczne są to energie nie tylko takie jak w gniazdku elektrycznym – bezforemne, które mogą przybrać wręcz dowolną formę; czy to światła, czy ciepła, czy siły mechanicznej. Nie, energie karmiczne, zwłaszcza z poziomu przyczynowego są to energie, które razem z napędem, siłą niosą ze sobą pewne zalążki, domyślne typy doświadczeń. I jak Dusza je bierze, to takie doświadczenia sama chce, czy wręcz musi przeżywać, takie konkretnie formy losu jej się „robią”, nawet bezwiednie, albo nawet przeciw chęciom osobowości, która by chciała właśnie mieć inne życie.

Np. moja osobowość chce mieć rodzinę, partnerkę. A babcia przeżywała długą rozłąkę z mężem, i nie pogodziła się z tym doświadczeniem i do końca życia gdzieś głęboko czuła się zraniona. No i moja Dusza bierze karmę rodzinną od babci, i zaczyna nią żyć, tzn. nie mieć kontaktu z partnerką (czyli ja nie mam kontaktu z partnerką = nie mam związku), i mieć poczucie zranienia (czyli to ja czuję się zraniony). Bo tamte energie tak Duszy to dyktują. Niezależnie co ja o tym sądzę. Ba, nawet mi Dusza nie powie, co w tej chwili odgrywa, „z kogo” i że ma gdzieś moje starania.

A ja w takim wypadku wyglądam jak marionetka na czyichś usługach. Mogę sobie wyobrażać, „jak to by było świetnie w moim życiu, jakbym miał żonę, jakbym czuł się z nią radośnie związany”. Mogę sobie do upojenia robić afirmacje, także z odpowiedziami, medytacje, wizualizacje. Dusza i tak wie lepiej swoje.

I figa; ani nie mam żony, a odczucia są raczej bycia zranionym, i nie bardzo tego można poczyścić. Owszem, można się doszukiwać także bezpośrednich przyczyn, np. kłopotów biorących się od matki. Ale po oczyszczeniu relacji z matką niewiele się zmienia – i co? skąd to?

W technice ustawień (nie tylko hellingerowskich) tak jest, że reprezentant wchodzi w czyjś los, na krótki okres czasu, no i gra ten los, ujawniając zarówno cechy jak i temperament, energie, a i postawy tamtej osoby.

W życiu normalnym jest podobnie. Tylko żywi, konkretni ludzie, jak na nich patrzymy, myślimy, że oto przeżywają swoje życie. I nikomu do głowy nie przyjdzie, że właśnie nie żyją swojego życia, a tylko przeżywają coś nieswojego, bo są w roli reprezentanta np. swojego dziadka, który tam kiedyś coś ciężkiego przeżywał i nie umiał sobie z tym poradzić przez dziesięciolecia i tak umarł.

Jak na ustawieniach: energie moich przodków wchodzą we mnie, a ja jestem w codzienności ich reprezentantem przez lata i odgrywam ich życie.. w swoim.

Fajnie?
No bardzo nie fajnie.

Co prawda można to odkręcić, nie przeżyte do końca historie wtedy, niezaakceptowane przez tamte osoby sytuacje, przesunięte na potomków..

Moja babcia się wściekała na dziadka, że go nie ma, że nie wspiera jej, że gdzieś go na wojnie wzięli i tak nigdy chyba nie odpuściła mu tego wkurzenia.

A mi wychodzi w ustawieniu, że ludzie mnie nie wspierają. Że ja się staram, ale ludzie to inaczej odbierają. I mogę się tak starać i starać, i włosy sobie wyszarpać z głowy ze zgryzoty, a ludzi wokoło mnie nie będzie. Dopóki Dusza będzie odgrywała samotność i wściekłość mojej babci, które to odczucia wzięła sobie i je odgrywa.

Tak to „przelewa się” ta energia, te sytuacje z poprzednich pokoleń na pokolenia obecne.

Można nawet mieć taki pomysł, żeby poprosić „Górę” o żonę. Można powiedzieć „na przekór karmie rodowej”.

Tak jak to się uczy: tylko się zastanowić, jaka ta żona ma być. Dokładnie sobie określić, odpowiednią modlitwę złożyć w całość i zacząć prosić o to Boga.

Jest tylko pewna zagwozdka.

Moja Dusza jest wierna mojej babci i chce razem z nią czekać na męża, bo babcia bardzo to przeżywa.. 🙂

To nie jest kwestia że nie mam żony, tylko, jest potrzeba ciągłego oczekiwania na nią, i tworzenia sytuacji „więcej oczekiwania”. Bo tak Dusza czuje, że będzie w ten sposób wierna przodkowi, czyli babci, w prosty sposób kopiując jej postawę przyczynową i emocjonalną. A Wszechświat jest hojny i da Duszy więcej tego, czego ona chce.

I jak tak Dusza będzie w takiej postawie, to Góra nie odpowie na prośbę o żonę. Bo Dusza chce oczekiwać, a przecież Góra nie sprzeciwia się postawom Dusz, a raczej je wspiera. I pominie taką prośbę osobowości, niezależnie jak mocno będę prosić i modlić się.

Można powiedzieć: „to przekonaj Duszę, aby przestała czekać”.

Z Duszami można jak najbardziej rozmawiać [1][2][3], ale tekstowo to rzadko kiedy się przekona Duszę. Już nie raz mówiłem, trzeba bardzo wysokiego argumentu, aby dusza się przekonała na tekst jakiś wypowiadany wobec niej. Dusze raczej uważają swoje osobowości za takich przydatnych głupolków, którzy odgrywają dla nich role na tym świecie. No i jak taka marionetka coś mówi, to Dusza na nią patrzy trochę przez palce, bo co ta mała może mądrego powiedzieć…

Tak, już to możecie przeczytać na stronie o Duszy, że to nie „My mamy Duszę”, jak to ludzie sobie dufni w siebie uważają. To Dusza MA NAS, jako swoją kolejna inkarnację i takoż właśnie nas traktuje.

Dusze aby zmienić zachowanie, postawy, najczęściej przekonują się na relacjach, na energiach. To relacje energetyczne są na bieżąco językiem Dusz. Ja przez lata uczyłem się odczuwać i analizować energie subtelne, to mogę powiedzieć, że wszystkie te odczucia, uczucia, emocje, to to jest właśnie język Dusz, którymi – poprzez nici aka (to pojęcie Polinezyjskiej Huny) Dusze sobie przez te nici czy sznury przesyłają energie między sobą. I dlatego działa i telepatia i także więcej znaczą dla Dusz energie, niż słowa ludzkie.

Stąd ustawienia tak mocno działają. Ponieważ są odgrywaniem, prawidłowym powtórzeniem przestrzeni duchowych, w których działają Dusze. I Dusze z wielką łatwością odnajdują się w ustawieniach i łatwiutko odczytują te przekazy, które są zawarte w ustawieniu.

A przekaz tekstowy, do którego my, jako osobowości się tak przyzwyczailiśmy? Jak już nawet tekst przekonuje Duszę, to za nim zwykle stoi bardzo wysoki wgląd, na wysokich energiach. I dlatego to działa.

Oto, cała tajemnica „kapłaństwa”. Takiego kapłaństwa, które działa, czyli skutecznej pracy z Duszami.

To co powyżej, to przyszło w rozmowie, gdy mnie spytano o takie doświadczenia.

Tak to jest, z Human Design, jak się Projektora pyta, to on odpowiada różne ciekawe historie..

W ogóle, to można by poszperać konkretnie po historii rodzinnej i poodkrywać takie wzorce, w których sam teraz jestem.

Advertisements

25 komentarzy (+add yours?)

  1. oczko
    Paźdź 03, 2016 @ 09:01:09

    Bardzo ciekawy dla mnie artykuł. Sama przerabiam „skarby rodziinne”, z którymi dusza nie chce się rozstać. Wydaje mi się że bardziej jest to część podświadoma (nie wiem czy cała dusza jest podświadomością czy tylko jakaś jej część). Zmiana programów wg mnie najbardziej jest skuteczna poprzez odczuwanie …w TERAZ. Przerobiłam kilka takich spektakularnych sytuacji gdzie momentalnie zmieniła się moja rzeczywistość …tak jakbym weszła w inną od razu.Ale tak Andrzeju jak napisałeś….poprzez odczuwanie .

  2. Niftu
    Paźdź 03, 2016 @ 16:09:59

    Czy możesz napisać trochę więcej o tym „odczuwaniu w teraz”, jak to robisz?

  3. Róża Złotowska
    Paźdź 03, 2016 @ 18:00:02

    Ileż to już bezssennych nocy przyszło mi spędzić z powodu Opowieści o duchowości… Ileż łez zrozumienia spadło na poduchę w te bezsenne noce… Ile wybuchów gromkiego śmiechu wyrwało ze snu mojego domowego kota, gdy trafność opisu zjawisk, ubrana w swojski humor określeń i cudzysłowów docierała do samego serca i zgromadzonych w nim odczuć…

    Andrzej, jeśli z powodu dzisiejszego Postu znowu czeka mnie bezssenna noc, to nie tylko Ci ją daruję, ale dodatkowo serdecznie podziękuję za światło rzucone na bardzo istotną dla mnie sprawę.

    Niejasne przeczucia, za którymi podążam, a które dotyczą przewlekłego oczekiwania mojej duszy na męża i własną rodzinę, mam od dawna.

    Ale z takiego punktu widzenia, jaki zaproponowałeś, jeszcze na to wszystko nigdy nie spojrzałam. Uznaję to za arcyciekawe, a kto wie, może również bardzo praktyczne wobec ostatecznego rozwikłania zastoju?

    Pozdrawiam serdecznie. Niech Ci się darzy. We wszystkim, co najlepsze.

    Róża Złotowska

  4. oczko
    Paźdź 03, 2016 @ 19:04:55

    Nigdy nie mogłam zrozumieć jak to jest,żę nie ma czasu…..Ano nie ma. Zyjemy przeszłością albo przyszłością a to nie istnieje. Jest tylko Teraz. Jeżeli jest tylko teraz czyli teraz tworzymy swoją rzeczywistość bo to nasze serce to kreuje.Jeżeli wiesz czego chcesz to troszkę za mało.. trzeba to odczuć sercem…Byłam stroną w sprawie sądowej gdzie ewidentnie sędzia był nie po naszej stronie. W pewnym momencie wstałam i zarządałam tego po co poszłam do Sądu. Sędzia kazał mi usiąść i wcale nie chciał mnie słuchac więc ja spokojnie i stanowczo swoje że ma przyjąć jmój wniosek a jak nie chce to ma zapisać to w protokole….powtórzyłam to kilkakrotnie .Wtedy sędzia odwrócił się w moją stronę i spokojnie zgodził się na mój wniosek i wszystko dokładnie wytłumaczył co jeszcze mogę zrobić….i wygrałam sprawę o zasiedzenie nieruchomości.Napisałam po krótce, ale najważniejsze sprawy: odczucie sercem ( w ten sposób czyścisz stare programy tzw karme)Zrezygnuj ze strachu…..on nie istnieje…to wiem na10000% ale to proces nie od razu odchodzi.Mnie jeszcze dopada czasami.I właśnie gdy wyłapię ten moment JESTEM W TERAZ i skupię się na nim….znika…Nic na siłę ..wszystko z sercem .Miłość naprawde jest WIELKA.

  5. SwiatDucha
    Paźdź 03, 2016 @ 20:56:58

    Róża, dziękuję ci za miłe słowa!
    Ja osobiście może nie miałem nieprzespanych nocy, ale to prawda, że różne myśli co do napisania istotnie męczyły moją głowę, aż do napisania ich (lepiej lub gorzej) na witrynie. Wtedy mi lżej 🙂

    Różne, jak widzisz są podejścia i duchowość w obrębie Duszy mocno jest pokomplikowana. Bo i Dusza jest pokomplikowana. Myślę sobie, że w Duszy nie znajdziemy rozwiązania. Rozwiązanie jest w Duchu, u Boga. Jednakowoż widzenie, odczuwanie Duszy i uszanowanie jej jest też w jakiś sposób bardzo potrzebne. Bo to są nasze uczucia, tędy przechodzi energia do naszego życia, tu odczuwamy.

  6. Manuela
    Paźdź 03, 2016 @ 23:50:24

    Ano jesteśmy marionetkami, niestety. To co napisałeś, jakby pokrywa się z wiedzą, jaką otrzymałam od Stwórcy (w sobie). Mnie się to osobiście bardzo nie podoba. Ciągle usuwam programy z podświadomości, i coraz więcej moja podświadomość pokazuje mi rodowe programy. One są ukryte w tych bardzo głębokich warstwach.
    Jest taka technika usuwania tych programów. Opiszę ją, bo być może komuś się przyda.
    Krok 1. Uświadom sobie karmę,
    Krok 2. Teraz poczuj wszystkie uczucia z nią związane. Często jest tak, że płaczemy. Poczucie wszystkich emocji jest warunkiem uwolnienia się od tych programów.
    Krok 3. Teraz zlokalizuj te uczuciu (wszystkie). Gdzie one są? Gdzie je czujesz? Niczego nie pomijaj.
    Krok 4. Teraz wyobraź sobie, jak one wyglądają, jaki mają kolor, kształt.
    krok 5. Wyciągnij je z ciała ręką, tak jakbyś wyciągał przedmiot. Możesz sobie wyobrazić np. odkurzacz, które je wyciąga lub cokolwiek ci pasuje. Użyj wyobraźni.
    Ja te wszystkie przedmioty wrzucam do ognia.
    Jeśli wyciągamy ręką te przedmioty, to po seansie wskazane jest umyć ręce pod bieżącą chłodna wodą.
    Ważne jest by powyciągać wszystkie przedmioty, inaczej karma się odtworzy.

  7. Manuela
    Paźdź 04, 2016 @ 00:12:09

    Nie dopisałam jeszcze istotnych kroków ze zmęczenia. Pisze po raz drugi ten komentarz, bo mój komp gdzieś mi go wciął.
    Dopisze: Z uczuciami się nie utożsamiaj, a jedynie obserwuj.
    Krok 6. Gdy wyciągniesz przedmioty, to te miejsca wypełnij światłem.
    Krok 7. Koniecznie wizualizuj sobie nową sytuację, taką o jakiej marzysz. Poczuj to wszystkimi zmysłami.
    Sesje można powtarzać, gdy uznamy, ze wszystkiego nie wyciągnęliśmy.

  8. Marc
    Paźdź 04, 2016 @ 09:48:27

    A nie pomogłyby afirmacje typu: uzdrawiam wszystkie swoje relacje z przodkami. oddaję przodkom ich własne losy itp? A może Andrzeju jakieś wcześniejsze afirmacje doprowadziły Cię do ustawień? Piszę o tym, bo podoba mi się idea, że to od człowieka zależy jego życie (im bardziej sobie uświadomi różne rzeczy).

    – Różne, jak widzisz są podejścia i duchowość w obrębie Duszy mocno jest pokomplikowana. Bo i Dusza jest pokomplikowana

    Może jest jednak jedna wspólna prosta (choć nie koniecznie łatwa) „metoda” czyli rozwijanie świadomości, czegokolwiek by ono dotyczyło.

  9. SwiatDucha
    Paźdź 04, 2016 @ 19:19:47

    oczko,
    Dzięki za wpis
    a jak ta sprawa w sądzie miała się do odczuwania „w teraz”? Tamto wyglądało może nie tyle na odczuwanie, ile na mocne działanie.

    Manuela
    też mi się to nie podoba…
    bycie kurą na fermie ? No nie za bardzo przyjemna pozycja wyjściowa. Ba, czy w ogóle można wyjść z tej pozycji, zmienić ją?
    Kurs Cudów mówi, że to jest pozór, że tak na prawdę żyjemy życiem Ducha, a wszelakie przeżycia, zwłaszcza w fizyczności są mżonkami, w które uwierzyliśmy.
    Pracuję nad przyjęciem perspektywy wolnego Ducha, ale mając Duszę i tyle lat przyzwyczajeń, tyle programowania to ciężko idzie..

    Dziękuję ci za opisanie procedury uwalniania się. Na pewno wiele osób się nią zainspiruje, albo zastosuje ją.

    Marc
    oczywiście mogę powiedzieć, że odkrywanie karmy rodowej jest logicznym przedłużeniem moich wcześniejszych prac.
    NIBY od człowieka zależy jego życie.

    Jednak ten Wszechświat jest taki prymitywny, taki niedomyślny, że we wszystkim trzeba być bardzo konkretnym.
    Dodatkowo jest ileś bytów, które na nas żerują jak pijawki, wykorzystując nasze niezdecydowanie, naiwność, nieświadomość, robią nas w konia i w balona. A Bóg? A ów kochający Bóg – nic.
    Wg. mnie Wszechświat (Bóg) nie jest nastawiony negatywnie woec nas, tyle, że „nie wie”, czego chcemy, nie chce czy też nie może zakładać nic. Jest baaaardzo prymitywnym bytem pod względem świadomości – on tu „zszedł”, aby dzięki nam zyskać tą świadomość i dzięki doświadczeniom poznać siebie.
    I dlatego tyle głupiej kreciej roboty za nami i czeka przed nami (zgodnie z tym, co już i ja i ileś osób robiło). Chyba, żeby przenosić się w sferę Ducha i stamtąd już po prostu patrzeć z innej perspektywy (jak mówi Kurs Cudów). Ale dla mnie to nie tak hop siup takie przeniesienie punktu zboru.. Wiele razy próbowałem, a Dusza sciągała mnie jak mocną sprężyną lub gumą z powrotem.
    Może ktoś ma inne doświadczenia?

  10. Tomek
    Paźdź 04, 2016 @ 21:36:17

    Najpierw zacytuję Andrzeja:
    …. Myślę sobie, że w Duszy nie znajdziemy rozwiązania. Rozwiązanie jest w Duchu, u Boga. Jednakowoż widzenie, odczuwanie Duszy i uszanowanie jej jest też w jakiś sposób bardzo potrzebne….

    Czy Wszechświat (Bóg) jest prymitywny pod względem świadomości? Na pewno nie. Dlatego, gdyż nie ma nikogo kto miałby większą świadomość i nie był Bogiem. Jesteśmy pozornie częścią Boga, jesteśmy z NIM jednością.
    Cała (długa) przeszłość potrzebuje uleczenia, ale także bardzo potrzebna jest NOWA PERSPEKTYWA, aby nie wracać do „starego” po uleczeniu, gdyż powstaje błędne koło. We wszystkie metody ‚porządkowania przeszłości musi być włożona miłość/serce.

  11. Manuela
    Paźdź 04, 2016 @ 22:34:22

    Andrzej: „Wg. mnie Wszechświat (Bóg) nie jest nastawiony negatywnie wobec nas, tyle, że „nie wie”, czego chcemy, nie chce czy też nie może zakładać nic. Jest baaaardzo prymitywnym bytem pod względem świadomości – on tu „zszedł”, aby dzięki nam zyskać tą świadomość i dzięki doświadczeniom poznać siebie”.

    To prawda, w przypadku życzeń do Wszechświata, trzeba być konkretnym. 😉
    „Zszedł” tu jako dusza, by doświadczać doświadczenia, ale ten Bóg (Wszechświat) jest wtórny do Prawdziwego Stwórcy, jakim my jesteśmy na poziomie Ducha (nie wiem, jak to ująć). Wiem, to od Stwórcy w sobie.
    Mnie najbardziej „rozbraja” fakt, że Prawdziwy Stwórca (my) bawi się tym całym cyrkiem ziemskim i zaleca bawić się nim, również i nam (osobowościom). Stwórca nie traktuje tej gry poważnie. Dla Niego to sen! A ja nie mam ochoty już się tym bawić, bo mnie ta zabawa w nie bawi, tylko irytuje.
    Najbardziej irytuje mnie to, że żaden program, karma nie jest nasza, tylko nam narzucona, a my musimy się z tym uporać, jeśli chcemy się wyzwolić.

  12. SwiatDucha
    Paźdź 04, 2016 @ 22:51:08

    Manuela:
    na to wygląda, że jeśli chcieć się uwolnić, to trzeba powrócić do prawdziwego siebie-Ducha.
    O takim powrocie mówi Kurs Cudów i Zen. Tyle, że Kurs Cudów mówi bardziej obszernie i zrozumiale, a zen półgębkiem

    O tym, jak powrócić do siebie:

    Strona o dziedziczonych przeżyciach:
    http://manufaktura-radosci.blogspot.fr/2016/09/genetyka-pamieci-dziedziczysz-strach-i.html

  13. Manuela
    Paźdź 04, 2016 @ 23:02:53

    Dziękuję, zaraz obejrzę to nagranie, chociażby z czystej ciekawości na ile się to pokrywa z moją wiedzą na ten temat :-).

  14. Manuela
    Paźdź 04, 2016 @ 23:08:17

    Co do dziedziczonych przeżyć, to się zgadzam, bo doświadczyłam tego na sobie i długo się pozbywałam tego. Niestety wszystkiego jeszcze się nie wyzbyłam.
    Dziękuję za artykuł 🙂

  15. SwiatDucha
    Paźdź 05, 2016 @ 07:59:36

    Manuela
    w czasie oglądania filmu o Kursie Cudów mogą się pojawić różne, różniste opory. Sam pan, sam przekaz jest niedoskonały, jak pisałem, tu na Ziemi nie mamy możliwości 100% prawdziwego przekazu.
    Najpewniej może to denerwować, wkurzać, powodować niechęć, bo to źle mówi, tamto niepoprawnie, itd.
    Przesłanie KC to także (wg. mnie) także samo nie jest w 100% prawidłowe, używa rygorystycznych, krańcowych wyrażeń. My je bierzemy i stwierdzamy – to nie jest prawdziwe, to jest o wiele zbyt bezwzględne.. tak myślę.
    Używa nieznanych słów, wysławia się pokracznie. Czy wręcz wywiera presję od czasu do czasu, nakazuje.
    OK, tak to jest.

    Ale to nie jest najważniejsze, najważniejsze jest przesłanie. Warto posłuchać posłańca, ale się na nim nie fiksować. Obejść go mniej lub bardziej szerokim łukiem samego pana i same nawet słowa, błędy w przekazie i docierać do sedna.

  16. aSi
    Paźdź 05, 2016 @ 11:46:16

    Wydaje się, że tam na „górze” powinna być instytucja kontrolująca poczynania dusz lub biuro skarg na dusze.
    W którymś ze swoich tekstów napisałeś, że Wyższa Jaźń jest opiekunem dusz i osobowości. Czy nie należałoby oczekiwać od naszych Opiekunów pomocy?

    Na stronie Sławka Majdy znalazłem artykuł pod tytułem „Formuła skargi w modlitwie na własną Duszę”. Link poniżej
    http://modlitwainnanizwszystkie.pl/artykuly.php?id_artykulu=18
    Oto kilka cytatów z tego artykułu:
    Proponuję pisać sobie w formie modlitwy, a potem na głos odczytywać skargi na własną Duszę. To nie jest to samo co skarga na kogoś. To skarga do sprawiedliwego sędziego na źródło przyczyny naszych ziemskich kłopotów: na Duszę.
    Jesteśmy tu na ziemi jak palce ręki, jedynie przedstawicielami naszych Dusz. I podobnie, mamy w konflikcie z Duszami takie same szanse spełnienia naszych oczekiwań, jak palce próbujące samodzielnej egzystencji. Nie da się osiągnąć sukcesu, czy zmian w nastawieniach Duszy bez współpracy z nimi. Wojna z własna Duszą , może być cicha i szarpiąca nerwy bo ,,modlę się całymi latami o…. i nie ma żadnych rezultatów”.
    Napisz wówczas skargę na własną Duszę i przedstaw ją kilka razy Bogu stwórczej Miłości.
    Dusze potrafią mieć wielki opór przed wprowadzeniem zmian. Boże sił Twórczej Miłości skarzę się teraz na to, że Dusza moja okazuje wielki opór przed wprowadzeniem korzystnych zmian.
    Dusze bimbają sobie na kłopoty swoich ziemskich inkarnacji. Dusza nie lubi zmian, a wszelką pracą obciąża ziemskiego awatara- niech on sobie jakoś radzi. Ja zbuntowałem się kiedyś przeciwko takiemu traktowaniu mnie przez moją własną Duszę i przyniosło to, natychmiastowe efekty, w postaci zmian programów i nastawień z którymi Dusza nie potrafiła się przez lata rozstać. Dusza postawiona do raportu przed jedynym Bogiem, przez własnego ziemskiego Awatra nie ma już na kogo zwalić roboty i sama musi wytłumaczyć się Bogu i niekiedy natychmiast rozstać się z pielęgnowanym myślokształtem, na który uskarża się człowiek.

  17. oczko
    Paźdź 05, 2016 @ 12:23:32

    „oczko,
    Dzięki za wpis
    a jak ta sprawa w sądzie miała się do odczuwania „w teraz”? Tamto wyglądało może nie tyle na odczuwanie, ile na mocne działanie”
    .Dla mnie bycie w Teraz to świadomość…jeżeli jestem w danej chwili ( z czym miałam problem bo stres robił swoje) i czuję właśnie siebie i tą chwilę, to wiem co mam robić i tak właśnie zrobiłam w Sądzie.
    Myślę, żę całe nasze istnienie jest kreacją każdego z nas( nie wiem czy w 100% tylko właśnie…..te programy robią nam złą robotę) i definiowanie odczuć powinniśmy pozostawić sobie samym, bo znowu KTOŚ próbuje nam powiedzieć co to jest bycie w TERAZ a co nie jest….tak właśnie sobie myślę..

  18. oczko
    Paźdź 05, 2016 @ 18:20:17

    Manuela napisała:”Stwórca nie traktuje tej gry poważnie. Dla Niego to sen! A ja nie mam ochoty już się tym bawić, bo mnie ta zabawa w nie bawi, tylko irytuje.
    Najbardziej irytuje mnie to, że żaden program, karma nie jest nasza, tylko nam narzucona, a my musimy się z tym uporać, jeśli chcemy się wyzwolić.”

    Myślę,że my też nie powinniśmy tak bardzo poważnie podchodzić do tego życia bo ono tak naprawde nie istnieje…to sen to nasze kreacje ,. Podobno karmę sami sobie ( nasza dusza czy istota) stwarzamy niskimi wibracjami.
    Jeżeli nie ma przyszłości ani przeszłości a jest tylko TERAZ a karma to zaszłe sprawy to jak to się dzieje ,że ona ma na nas taki wpływ?????????

  19. Tomek
    Paźdź 05, 2016 @ 20:02:49

    Jest wielość przyczyn i aspektów.
    Jednym z nich jest danie, przez nas samych komuś/czemuś władzy nad nami. Ilość oddanej władzy zależy od nas.
    Innym aspektem jest nasza wolna wola, która także nie jest wolna. Nie my reżyserujemy życie. Nie należy się łudzić.
    Ale, zawsze jesteśmy w najlepszym miejscu aby pracując polepszyć swój dobrostan.
    Jak tu wiele razy pisana tylko podniesienie świadomości jest szansą na wyjście z trudnej sytuacji/opresji. Z przyjemnej sytuacji (zwykle) nikt nie ucieka.
    Więcej świadomości to więcej wolnej woli/siły do zmian.
    I chyba to nie WJ mówią: „baw się dobrze” 🙂 … choć może tak 🙂

  20. Manuela
    Paźdź 05, 2016 @ 20:51:39

    Dziękuje Andrzeju, tak właśnie zrobiłam :-). Uważam, że sam przekaz jest wartościowy, i to jest najważniejsze ;-).

  21. Manuela
    Paźdź 05, 2016 @ 21:51:31

    Oczko: „Myślę,że my też nie powinniśmy tak bardzo poważnie podchodzić do tego życia bo ono tak naprawde nie istnieje…to sen to nasze kreacje ,. Podobno karmę sami sobie ( nasza dusza czy istota) stwarzamy niskimi wibracjami.
    Jeżeli nie ma przyszłości ani przeszłości a jest tylko TERAZ a karma to zaszłe sprawy to jak to się dzieje ,że ona ma na nas taki wpływ?????????”.

    Oczywiście, że nie powinniśmy podchodzić do życia poważnie. Gdy zapytałam się Stwórcy, co robić, w odpowiedzi otrzymałam:”Bawić się”. Ale to nie takie proste, bynajmniej nie dla mnie.
    Karma niby bierze się z zrealizowania zachcianek ego, zamiast pragnień duszy. Tak twierdzi, jakiś mistrz.
    Ja otrzymałam odpowiedź od Stwórcy (w sobie), że całe oprogramowanie jest nam narzucane przez wszechświat i że wszyscy jesteśmy niewinni i że nic tu nie ma naszego.

  22. SwiatDucha
    Paźdź 05, 2016 @ 22:22:31

    Manuela
    istotnie, zabawa, to boska „Lila” z kręgu nauk indyjskich.
    Jak bóg się bawi, to i my też!
    Chińscy mędrcy taoistyczni postrzegani byli jako dzieci. Dlatego mieli przydomek „tse” – ponoć to oznacza dziecko.
    A i Jezus mówił, że powinniśmy się stać jak dzieci.
    To my sami przypisujemy tak wielką powagę do naszego życia. Ja to zrobiłem ponieważ tak bardzo chciałem zastosować „mądrości” rodziców i dziadków. Dodatkowo wywierali na mnie ogromną presję aby te ich „mądrości” bardzo dokładnie przyjąć.
    Okazuje się jednak że były to głupoty i że sami oni byli raczej skarbnicami stresów i traum.

    Ja powinienem wtedy pokiwać im głową i pomyśleć sobie „a gadaj sobie zdrów, to twoja wersja życia, historii, masz prawo do niej, a ja się zostawię od niej z daleka i zachowam swoje wewnętrzne zdrowie i nie będę go skażać czyimiś zaburzonymi, presjującymi, opartymi na traumach myślami. Pozostanę zdrowy i szczęśliwy.”

    aSi
    To dobry pomysł Sławka, bardzo dobry!
    Mamy prawo do tego, żeby się domagać własnego dobrostanu, nawet jeśli kimś opresyjnym jest nasza Dusza!

  23. Manuela
    Paźdź 05, 2016 @ 22:38:07

    aSi dzięki za tę stronkę 😉

  24. Manuela
    Paźdź 05, 2016 @ 22:47:54

    Andrzeju, Stwórca, którym my jesteśmy (nie mówię o wszechświecie) zawsze się bawi, niezależnie od tego czy my się bawimy czy nie. Skąd o tym wiem? Bo ilekroć mi odpowiada na moje pytania, to zawsze czyni to z takim nastawianiem, jakby się bawił i to samo mi poleca. On ma taki neutralne, doskonałe, zdystansowane nastawienie do życia na ziemi i zawsze taką cudowną, rozpływającą się subtelność. Nie da się tego opisać. Ale i też nie da się (lub jest to bardzo trudne) skopiować Go. Chciałabym mieć takie nastawienie jak On.

  25. Niftu
    Paźdź 06, 2016 @ 11:37:32

    Dobry pomysł aSi, już zaczynam testować.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: