Jak wzmocnić mężczyzn?

Dzisiaj temat dla pań.

Na grupie FB przeczytałem:
„Mam wrażenie, że tą lawiną pretensji i podświadomej agresji niszczymy mężczyzn. Straszna ilość młodych mężczyzn, których znam nie ma siły działać, a przecież to ich pole. Oprócz uświadomienia i modlenia się o pokorę, brak pretensji, warto coś jeszcze zrobić?

Jak przestać osłabiać mężczyzn, jak ich umacniać?

Czyli w sumie kastrujemy poprzez aktywne (agresywne) wymaganie męskości. Absurd, a jaki powszechny.”

Znam panią, która

szuka ojca dla dzieci

peregrine-falcon-nest-w-eggs

Opowiadała o tym, że „jej syn bardzo potrzebuje energii męskich”. Ale o sobie to już ani słówkiem nie wspomniała, nic, czego ona chce. A to, zgodnie z porządkiem powinno być tak, że najpierw jest związek dorosłych, a potem dziecko powinno być brane pod uwagę.Nawet jeśli już jest. Nie oprze się związku o dziecko. A jeśli, .. no właśnie.

Sprawdźcie swoim wewnętrznym okiem tą sytuację. Nie będę sugerował, jakie tam w wizji będą odczucia, tylko będę pytał, co widzisz, co czujesz w tym, co widzisz.

W czasie oglądania wizji (wyobrażenia) warto zamknąć oczy.

Zobaczcie – jest dziecko, jest matka. Ona szuka „dla niego ojca”. Ale całe szukanie jest oparte na tym dziecku, ono jest w centrum zainteresowania.

.

I znajduje jakiegoś pana. Ale ich związek ma centrum w dziecku, jest nakierowane na dziecko. Jak to przeżywa dziecko? Jakie ma odczucia?

Czy czuje się lekko i zadowolone, czy też przygniecione?

Czy ono chce żyć swoim życiem?

Czy też chce wspomagać swoją mamę aby miała dobry związek?

.

.

.

Domyślam się, że zobaczycie dziecko przygniecione ciężarem, a dodatkowo starające się utrzymać związek dla dobra matki.

.

I powiem wam, że mnie to od niej odrzuciło ogromnie, taka zadaniowa energia, chociaż kiedyś było u niej lepiej.. Tak samo zadaniowa, z jaką zadaniowością ona chodzi na codzień do pracy i jak niemal mechanicznie działa w domu. Ciepła nie ma w tym..

Myślę, że można modlić się o oczyszczanie wewnętrznej wściekłości wobec pierwiastka męskiego, wobec mężczyzn, wobec konkretnego mężczyzny.

angry_woman_phone_62032

W obecnych czasach żeńskie jest w fazie wściekłości na mężczyzn za to, że uruchomili wojny, że zabili tyle dzieci kobiet bez żadnego szacunku do życia, które kobiety dzieciom przekazały.

To co odczuwacie, to może częściowo nie być wasze osobiste, a pochodzić także z tego zbiornika bólu gromadzonego przez stulecia przez kobiety. Ale jednak możecie być kanałem, przekaźnikiem tych energii do świata materialnego, bo w nim żyjecie.

A jednocześnie żeńskie jest już bardzo silne (patrz: panie premier rządów to kobiety)
a męskie słabiutkie. Takie przelewanie się fal.

Panie mają to zgromadzone w  zbiorowym ciele bolesnym, gromadzone przez kobiety przez pokolenia.
Podobnie duże grupowe ciało bolesne mają czarnoskórzy Amerykanie, Aborygeni, Indianie Am.P.

W przypadku programu podświadomej agresji do mężczyzn jaką kobiety dziedziczą od swoich matek, babć, prababć sama intencja zmiany takiego programu i praca nad swoimi postawami może nie dać oczekiwanego efektu. Koleżanka Ewa z Torunia podczas pracy ustawieniowej zauważyła, że sam pokłon przed rodzicami nie zmienia zbyt wiele w energiach. Dopiero, gdy pokłon jest poprzedzony uwalnianiem traumy, złości i oczyszczeniem z tych blokad ciała, może być mowa o skutecznym uzdrowieniu przepływów rodzic – dziecko. Tak samo ma się sprawa z programem agresji do mężczyzn. Na ostatnich warsztatach Ewa uwalniała kobiety z tych programów. Widok był dość zdumiewający gdy kilka kobiet naraz zaczęło walić w poduszki, krzyczeć i wypowiadać słowa, jakie skrywane były długo w podświadomości zbiorowej kobiet z rodu. W efekcie kobiety jakby uleczyły samo źródło problemu, przez co w dalszej kolejności mogły zacząć pracować nad swoją postawą wobec mężczyzn (zgodnie z zasadą, że pudrem można przykryć wiele ale nie wyleczy się tego co pod nim się skrywa) . Panie mogły zacząć świadomie samodzielnie kształtować swoje nastawienie, i co za tym idzie jakość relacji damsko-męskich.

Kobiecy lęk

„Ile lęku miałam w sobie jak mój ukochany (coś tam robił..)” – wyznała znajoma.

ten lęk, to naturalne, bo kobieta jest nastawiona na zabezpieczanie przychówku.

„nie mogę sobie pozwolić na nie robienie tego”
w znaczeniu: „nie mogę sobie pozwolić na nie lękanie się!”
„muszę się lękać”!

„nie mogę sobie pozwolić na nie robinie tego, tamtego.. ponieważ .. (się boję, że zaszkodzę sobie i dzieciom)”

– tak mówią kobiety zafascynowane, zahipnotyzowane przez własny lęk co do własnej egzystencji. I stają się nie tyle silne, co sztywne.

Wydaje mi się, że obecnie kobiety są bardziej sztywne niż silne.

Taką jedną sztywnonogą i sztywnobiodrą widzieliśmy ze znajomą na Rynku we Wrocławiu. Nie ma za bardzo szans na udany związek. Jak to mówił Łukasz: „na tych energiach to ty tego nie zrobisz”.

Ale też widzieliśmy jedną artystkę, cudownie elastyczną i mającą piękne, przyciągające energie. O, ona na męża nie będzie czekać! – oboje stwierdziliśmy.

Lęk jest też mechanizmem prokreacyjnym, automatyzmem Duszy, która chce roztoczyć jak kura skrzydła nad małymi i nawet nad kogutem.

A jeśli kogut zostanie uznany za kurczaka, to kicha.

Ewa Cyzman Bany mówi:

„Jeśli kobieta chce siebie pozbawić seksu, to niech zacznie matkować swojemu mężczyźnie”.

Niech zacznie go traktować jak dziecko. Jego Dusza wejdzie w tą rolę i z seksu nici.

Niech mają lepiej niż ja..

Kobieta może mieć postawę:
>Bardzo chciałam dać dzieciom inne życie niż miałam ja.

Czyli stworzyć lepsze warunki życia. Czyim kosztem? Swoim. O kim zapominając? O sobie i o swoim dobrostanie.

To bardzo mocno miała moja mama, która wyrosła bezpośrednio po wojnie. Ale dało to wynaturzenie, chore ambicje, obarczanie kogoś odpowiedzialnością za szczęście, itp..
Generalnie – nie do polecenia…

Spójrzcie sobie, widzącym jasno swoim okiem wewnętrznym,
na dziecko w takiej sytuacji, w relacji z matką,

– jak ono się czuje?

Czy nie dźwiga czegoś ponad swoje siły?

.

.

.

.

.

.

Tak, dźwiga odpowiedzialność za siebie i swoją mamę.
.

Czy jest w stanie sprostać temu zadaniu?

.

.

.

.

A z drugiej strony, popatrzcie na mamę.

Przypatrzcie się jej obrazowi, jej energiom, jej sylwetce..

Czy kobieta o takiej postawie,
czy sama jest w stanie przeżywać swoje szczęście?

Nawet takie małe, ale swoje?

.

.

.

.

.

Nie, nie jest w stanie przeżyć nawet takiego małego, ale swojego szczęścia..

.

.

Taka kobieta czuje się bardzo obciążona, można powiedzieć przygnieciona. Może bardzo mocno się napinać. Bardzo wiele chce siły wydać z siebie.. i męczy się biedna

i.. patrzy na to, że niewiele z tego jest.

Eksperyment życia

Mężczyzna jest idealistą, eksperymentatorem.

734dec667d25574c23fb1add79940211Jeśli

Jeśli kobieta zdusi to  w nim, to może się okazać, że zrobiła to wkładając mu ścierkę w gardło i on nie może oddychać.
A mężczyźnie trzeba dać oddychać, ba, chwalić go za to, za inicjatywę, za innowacyjność, za myślenie. On będzie się czuł dowartościowany.
Ale zalękniona, pełna cierpienia kobieta tego nie zrobi.

Aby kobieta nie była zalękniona w takiej sytuacji, potrzebuje zobaczyć lęk przed utratą męża, przed utratą bezpieczeństwa.
I uwalniać się od tego lęku (razem z oczyszczeniem jego przyczyn).

Wtedy jest to wzmacnianie męskiego.

Uwaga: wszelkie dowartościowania męskiego nie powinny akceptować mężczyzn aktywnie atakujących kobiety. Będąc kobiece, nie róbcie z siebie ofiar. Gości z symbiontami czy innymi obciążeniami należy proszę pań od razu rozpoznawać (tu moje teksty o obciążeniach) i dbać o siebie, nie wchodząc w relacje z takimi ludźmi, którzy od razu wiadomo, że będą agresorami (czynnymi lub biernymi).

pisane we współpracy z Ewą

A na koniec  jeszcze jedno ćwiczenie, tym razem będzie można zobaczyć inną sytuację.
Nie mówię, czy poprawną, czy nie, sprawdźcie same/i.
Prowadźcie obserwację powoli, bez pośpiechu.:

.. Ta sama znajoma opowiada teraz, że „poszukuje partnera dla siebie, że potrzebuje w swoim życiu szczęścia i związku.  Czuje w sercu,
że jest tam takie niezapełnione miejsce, właśnie dla niego”.
O swoim dziecku nic nie mówi.  Tam gdzieś w tle jest jej dziecko.

Sprawdźcie swoim wewnętrznym okiem tą sytuację.

.
.
.
.

I znajduje jakiegoś pana. Jakie ta pani ma odczucia?
Czy się dobrze z tym czuje?

Czy czuje się lekko i zadowolona, czy też przygnieciona?

Czy ono chce żyć swoim życiem?

.
.
.
.

A dziecko, jak ono się czuje?

Czy też chce wspomagać swoją mamę aby miała dobry związek?

Czy dziecko czuje się lekko i zadowolone, czy też przygniecione?

Czy ono chce żyć swoim życiem?

.

.

.

Zmianie uległy jedynie postawy matki. Reszta taka sama. A efekty? Możecie pisać w komentarzach pod artykułem.

Advertisements

27 komentarzy (+add yours?)

  1. Urszula
    List 05, 2016 @ 01:35:49

    Pięknie, bo tak jest, że energia męska tworzy a my kobiety powinnyśmy podziwiać to co mężczyźni stworzyli, powinnyśmy być zadowolone, że zrobił to czy tamto, wtedy on wzrasta, tworzy i staje się silniejszy. A wtedy gdy tworzy to wzrasta i czyni, czyni trwałe, które trwa lata. Bo mężczyzna ma czynić a kobieta być.

    I zdaje się, że to wszystko zostało zachwiane, warto więc może pochylić się na tym i wrócić do zrównoważenia energii. Nasza energia kobieca jest delikatna, przemijająca, wzrastamy wtedy gdy słyszymy jakie jesteśmy: mądre, mamy zdolne ręce. Mężczyźni zapomnieli też, że kobieta jest jak ziemia a On jak siewca. Co zasieje to zbierze. Więc może powinniśmy wrócić do tego podziwiania kobiecego ciała kawałek po kawałku. Zacząć od słowa, podziwu następnie od dotyku. Kiedyś tak właśnie było i piękne to tworzyło związki.

    Problem wielu par polega dziś na tym, że nie potrafią one miłości przyjmować.

    Kobieta mówiąc partnerowi „Kocham Cię” ustawia się w roli matki, a powinna tę miłość przyjąć. Zamienić stwierdzenie męsko-matczyne „kocham Cię” na ” przyjmuję Twoją miłość kochanie, czuję się cała kochana lub pozwalam sobie na to, żebyś mnie kochał. I niech wtedy kobiety zobaczą jak ta miłość płynie, wzrasta z przestrzeni serca obojga. Jak on będzie się czuł mocny i silny, kiedy od niej usłyszy takie słowa. A wtedy Ona, jako matka tym przepływem miłości swe dzieci kochać będzie i one będą zaopiekowane przez nią, ojca i cały ród obojga rodziców.

    Serdeczności.

    Ps. to takie moje przemyślenie w związku z artykułem :))

  2. Miś
    List 05, 2016 @ 10:29:33

    Kobiety maja dzis za duzo oczekiwan w stosunku do mezczyzny. Presjuja a nie sa swobodne, to widac gloym okiem. Wychowane na oglupiajacych serialach i wynoszace z domu pogarde czy niechec do mezczyzny odziedziczona po swojej matce czy babci, zachowuja sie tak samo, jak one. Efekt jest taki, ze jest ich coraz wiecej samotnych. Jak wyjezdzalem za granice, nie moglem sie nadziwic, czemu nagle tak dobrze ukladalo mi sie w relacjach z kobietami. Nie spotkalem sie tam z czyms takim, ze kobieta jednoczesnie pokazuje, ze chce byc zauwazona przez mezczyzne a potem nagle spuszcza zwrok ku ziemi i unika kontaktu. Nie spotkalem sie tez z zpresjonowaniem, wymuszaniem na mezczyznie czegos. W Polsce na ,,dzien dobry” otrzymywalem ,,pakiet rzadan”, moge to porownac z tupaniem nozka przez rozkapryszona ksiezniczke, ktorej akurat dzis nikt nie pocalowal w nosek. Sorry, ze tak ostro, ale tak widze ja.

  3. SwiatDucha
    List 05, 2016 @ 11:30:43

    dodałem jeszcze jedno ćwiczenie wizualizacyjne na końcu tekstu.

    Urszula, dziękuję za wpis!
    podobnie jak piszesz:
    Mężczyźni, gdy są zdrowi, bardzo lubią być proszeni o pomoc.
    Jeśli nie są zablokowani, jeśli nie mają uruchomionego ciała bolesnego,
    to:
    Docenia to ich możliwości.
    Daje im to poczucie bycia sprawnymi, zaradnymi.
    Daje im to poczucie wchodzenia w relację.

    Miś,
    te relacje miałeś z Polkami czy paniami z innych krajów? (mając serce fiz. zdef. domyślam się, że że to były cudzoziemki 🙂
    Czy to dawne doświadczenia czy niedawne?
    ciekaw jestem jak ci wtedy było w tych relacjach?

  4. Marc
    List 05, 2016 @ 12:57:25

    Dzięki za tekst. Dla mnie jak znalazł (ze względu na matkę, ale chyba nie tylko). Zrobiłem te ćwiczenia – to pierwsze pozwoliło mi zobaczyć moją sytuację w szerszym kontekście nawet w odniesieniu do historii (wojna) – generalnie różnych przyczyn i skutków, a to dna końcu zauważyć różnicę. Jeszcze raz dzięki!

  5. Alice
    List 05, 2016 @ 13:12:31

    O, a ja mam pytanie. Jakie postawy różniły elastyczną artystkę od kobiety ze sztywnymi biodrami? Co jednej dało przyciąganie, a drugiej sztywność?

  6. Miś
    List 05, 2016 @ 19:26:59

    Andrzej 😉

    Z cudzoziemkami. Calkowicie inne i inspirujace doswiadczenie, gdzie mozna ogolnie powiedziec, ze w relacjach panowalo status quo, nie bylo tych typowych zachowan, pretensji, calego pakietu oczekiwan. Po prostu typowe oczekiwania: mezczyzna ma sobie radzic w zyciu, dawac poczucie bezpieczenstwa ale bez tych wszystkich wybujalych oczekiwan. Kobiety tam o wiele lepiej radza sobie w zyciu codziennym, niejednokrotnie spelniajac sie zarowno w roli mamy jak i ukladajac sobie zycie zawodowe.

    Bylo mi bardzo przyjemnie, swobodnie, lekko, dlatego mysle o emigracji na stale (ze wzgledow ogolnych, zarowno materialnych jak i wlasnie towarzysko-uczuciowych). Tam po prostu udaje sie zyc, nie napotyka sie tych wszystkuc dziwnych barier, ktore funkcjonuja u nas w spoleczenstwie.

  7. Marc
    List 05, 2016 @ 19:45:21

    Miś: Dzięki za podzielenie się. Dla mnie ciekawe.

  8. SwiatDucha
    List 05, 2016 @ 20:32:36

    Alice:
    „Mam pieniądze jestem lepsza” – to przekonanie cechowało panią sztywniejszą. Była cudzoziemką, miała drogą torebkę i drogie futro. Ale musiała sobie strzelać z pręcika selfie, bo żadnych przyjaciół obok niej nie było. Nie chciało się do niej podejść.
    Jakaś taka aura oschłości się roztaczała, co dawało odczucie, że mimo, iż jest bogata, to mało kto by chciał do niej podejść i po prostu pogadać. Przytulić? Jak można sztywny słup przytulać i po co?

    A druga miała w sobie dużo wdzięczności, skromności. Nie miała takiego przesadzonego, wyolbrzymionego obrazu samej siebie, kim ona nie jest. Była prosta, prostoduszna, niemal radosna, chociaż wiele miała zastanowień, którymi dzieliła się z kolegą, z którym siedziała. Wszechświat jej nie miał na celowniku, aby ją zweryfikować, a wręcz przeciwnie, taka prostota i życzliwość domagała się dla niej jeszcze większej życzliwości z zewnątrz.

  9. SwiatDucha
    List 05, 2016 @ 20:37:25

    Miś, dzięki, to ciekawe..

  10. Kasia
    List 06, 2016 @ 14:51:45

    Dziękuję Andrzeju za kolejny tekst. Biorąc pod uwagę historię, mam na myśli wojny, jak i przedmiotowe traktowanie kobiet w dalszej czy bliższej przeszłości, nie dziwię się tej schowanej głęboko w kobietach złości i agresji. Pozostaje mieć nadzieję, że zmieni się to jak najszybciej i wróci do równowagi. Oprócz tego odczuwam tu w Polsce jakieś ciężkie energie, brak lekkości i łatwości w codziennym życiu. Jakbym nie mogła czegoś przeskoczyć. Mam do Ciebie Andrzeju takie pytanie, rozmawialiśmy kiedyś o tym, jak mocno odczuwasz zmiany energii, wyjeżdżając np. do innego miasta, i jak wpływają na Ciebie. Czy np. wyjazd do innego kraju może nas choć w pewnym stopniu uwolnić od tych ciężkich energii, czy też od „tego zbiornika bólu gromadzonego przez stulecia przez kobiety.” jak to nazywasz. Wydaje mi się, że rozumiem Misia, gdy pisze: „Bylo mi bardzo przyjemnie, swobodnie, lekko, dlatego mysle o emigracji na stale (ze wzgledow ogolnych, zarowno materialnych jak i wlasnie towarzysko-uczuciowych). Tam po prostu udaje sie zyc, nie napotyka sie tych wszystkuc dziwnych barier, ktore funkcjonuja u nas w spoleczenstwie.”
    Pozdrawiam serdecznie

  11. SwiatDucha
    List 06, 2016 @ 21:15:32

    Kasia,
    pewnie że może nas wyjazd uwolnić od tego, co jest przyspawane do Polski – za nami to nie pójdzie.

    Jest tylko kwestia na ile nasza Dusza ma swoją karmę, niezależną od miejsca, i ta się tu przejawia, współgrając z energiami Polski? A jak Dusza się z tą karmą przesiedli, ona będzie chcieć tam gdzieś funkcjonować, uruchamiać się.

    Po drugie, na ile twoja Dusza jest w stanie długotrwale żyć w innym miejscu – innym państwie, przyjmując tamtejsze energie i współdziałając z tamtymi ludźmi? Czy ich wibracje będzie chciała przyjąć i będzie jej przyjemnie?

    Jak tak, to świetnie 🙂

  12. Miś
    List 07, 2016 @ 00:36:52

    Kasia 😉 -> Andrzej bardzo dobrze mowi. Najfajniej jest jechac tam, gdzie nas ciagnie. Mnie od zawsze ciagnelo na Zachod, stad i mam tam pozytywne odczucia i zdarzenia tez sa dla mnie przewaznie pozytywne. Sproboj np. pojechac na kilka miesiecy na poczatek, znajdz sobie jakas prace, w ktorej Ty czujesz sie w miare dobrze. Niech to nie bedzie wyjazd na sile, bo wtedy nie poczujesz, ze jestes tam z wlasnej woli. A potem zobaczysz, czy chcesz tam zostac na dluzej czy nie. Z mojego malego doswiadczenia podpowiem, ze jak najbardziej staraj sie wychodzic do ludzi mieszkajacych tam, nie ograniczaj sie np. do srodowiska polonijnego, a zobaczysz, ze ludzie tam maja tez swoje wady i zalety :).

  13. Kasia
    List 07, 2016 @ 15:39:33

    cześć 🙂
    @Andrzeju, @ Miś
    dziękuję, jak wyjadę, to się okaże, co tam do mnie przyspawane z tej naszej Polski 🙂 Choć jak 10 lat temu w UK byłam, to finansowo mi bardzo dobrze szło, ludzie też przyjemni. Czy mi będzie przyjemnie, i Duszce w tej Szkocji teraz? To się okaże 🙂 I ciągnie tam, i trochę się człowiek boi. Dzięki 😀
    Pozdrawiam serdecznie

  14. SwiatDucha
    List 07, 2016 @ 21:34:05

    Kasiu
    jak możesz to spróbuj. Tak jak ci Miś mówi, warto się otoczyć inną energią, dla posiadania dystansu. Pojedziesz, poczujesz, będziesz mieć refleksje, zdecydujesz (albo nie). I będzie do przodu! Pozdrawiam!

  15. Miś
    List 10, 2016 @ 19:28:59

    Kasiu, a pochwalisz sie, co bedziesz robic w Szkocji? Jakies konkretne zadanie juz sobie wybralas czy bardziej spontanicznie jedziesz rozejrzec sie w terenie? 🙂 Moj serdeczny kolega byl prawie 2 lata w Szkocji (Edynburg), pracowal w domu opieki spolecznej ze starszymi osobami i mowil, ze mimo ze praca bywala ciezka a ludzie czesto mieli demencje i humorki, to ogolnie atmosfera samego miasta i ludzi dookola byla super i tez mowil, ze nie czul tej specyficznej ciezkosci w kontaktach jak u nas.

  16. Conchita
    List 13, 2016 @ 21:49:08

    Mam swoją teorię na to: nasza karma związana jest z miejscem urodzenia – tu nabraliśmy wzorców, obciążeń i tu je czujemy. Za granicą jest inna karma narodu, z którą już tak się nie łączymy, bo jest to coś innego, inne obciążenia, ale mamy do nich dystans ze względu na różnice. W efekcie można odczuwać pewne uwolnienie, gdy nasza narodowa karma przestaje wpływać a z obcej bierzemy to, co się nam podoba odrzucając odruchowo to, czego nie chcemy (np. nadmiernego konsumpcjonizmu, materialistycznego myślenia itp. 🙂 )

  17. Miś
    List 14, 2016 @ 09:43:03

    Fajnie zaszeregowalas Zachod: ,,nadmiernego konsumpcjonizmu, materialistycznego myślenia itp.” :). Ja bym powiedzial, ze to raczej Polacy sa bardzo konsumpcyjnie nastawieni bo ciagle nienasyceni. Sporo osob na Zachodzie ma spory dystans do tego, o czym piszesz. To, z w weekendy supermarkety i ichnie centra handlowe sa zalane przez tlumy mlodych ludzi wcale nie wynika z tego, ze to Zachod tylko z mody na takie cos. U nas jest dokladnie to samo :). Roznica miedzy nimi a nami lezy w mentalnosci. Np. podejscie do pieniedzy. U nas jest to ciagle w niektorych sferach temat tabu a na pewno przedmiot pozadania (co i normalne wziawszy pod uwage, jak ciezko u nas o dobrze platna prace na przecietnym stanowisku). Tam pracujac nawet jako zwykly pracownik mozna zarobic kilkakrotnie wiecej i to nikogo nie dziwi, jest norma. Podobnie jest ze standardem zycia i wieloma innymi kwestiami.

    Masz racje, ze miejsce urodzenia determinuje wzorce i obciazenia, caly myk w tym, aby sie na tyle rozeznac, zeby mozna bylo wyjsc poza to :).

  18. Kasia
    List 15, 2016 @ 18:17:20

    Dzień dobry 😀
    Misiu w Szkocji chcę pracować w opiece nad osobami starszymi w ich domach, praca jest i czeka, doświadczenie mam z poprzedniego pobytu w Anglii, NVQ tez zrobiłam, jeszcze widać wystarczająco język pamiętam, skoro się z nimi przez tel. dogadałam 🙂 tylko jeszcze mieszkanko znaleźć
    Conchita dzięki za uwagę.
    Pozdrawiam serdecznie 😀

  19. Conchita
    List 15, 2016 @ 23:49:29

    Miś: to był przykład. Wszystko zależy do jakiej grupy, środowiska trafisz… Zresztą w Polsce przecież tak samo 🙂 .
    Generalnie jednak kraje słowiańskie mają swoją duchowość, tradycję słowiańską, wiarę w nadprzyrodzone, religia jest wciąż bardzo ważna (jakkolwiek nie byłaby rozumiana czy realizowana), w krajach zachodnich to poupadało, religie działają niszowo, cenione jest podejście praktyczne, ale i przez to bardziej przyziemne. Oczywiście nie wszędzie jest tak samo, stereotypy to zawsze przekłamania 🙂 .

  20. Conchita
    List 15, 2016 @ 23:55:06

    A znów Azja bije nas na głowę pod względem religijności… Nigdy nie zapomnę, jak weszłam do jakby nie było świeckiego i państwowego urzędu ds. bezpieczeństwa żywności w Indiach i zostałam oczyszczona przy wejściu ogniem, obsypana płatkami kwiatów, ryżem i dostałam kropkę na czole 😀 . Przy wejściu w rogu zauważyłam jakieś piaskowe mandale (dość spore!), ale nie było czasu się przyjrzeć…

  21. Swiat Ducha
    List 16, 2016 @ 07:02:37

    Zbyszek Popko opowiada o temacie podejmowania dużych decyzji życiowych, w tym i o wyjazdach i o ścieżkach życiowych:

    „Energie przeciwne” to w mojej terminologii: energie białe i ciemne razem.
    Przeciwne do energii jasnych.

  22. Marc
    List 16, 2016 @ 12:32:30

    Ciekawi mnie dlaczego jeśli ten pan potrafi „kształtować ścieżki losu” i tak panować nad swoim życiem to przez miesiąc nie będzie miał godziny wolnej :). Tak generalnie mnie takie rzeczy zastanawiają. Np. Leszek Ż., którego czytam i generalnie wydają mi się jego nauki bardzo wartościowe, ma nadwagę, co jest przecież niezdrowe. Nie wiem, za bardzo jak to połączyć.

  23. Swiat Ducha
    List 16, 2016 @ 19:01:23

    Marc:
    A pamiętasz taki mój tekst: Czy możliwe jest, abyśmy dostali 100% prawdy w naukach duchowych??

    Warto nie wylewać dziecka z kąpielą..

    Jeśli nawet ktoś mówi coś na 60% prawidłowo, to może w swoim życiu tego nie realizować i to może być to 40% pozostałe. To jest ów „kamień obrazy”:
    ‘powód oburzenia, konfliktu, skandalu’; wyr. rzecz., bibl. (np. Iz 8, 14: „On będzie kamieniem obrazy i skałą potknięcia się dla obu domów Izraela.”).
    czy wręcz powód zwątpienia, braku wiary, zniechęcenia.

    Jesteś zniechęcony, masz zwątpienie? Natknąłeś się na „kamień obrazy”.

    Tak „jesteśmy testowani”, żeby wyciągać z nauk duchowych mądrości za pomocą logicznego rozumowania, a nie z pomocą naiwności i tępego naśladownictwa. Duchowość wymaga dużej wiedzy, ale też OGROMNEJ ilości logiki, rozważań, refleksyjności.
    Czemu?
    Możnaby prosto powiedzieć:

    Aby „w te górne rejony” partactwo, nieuctwo i naiwniactwo nie weszło, aby nie pochrzaniło cyzelowanej struktury i delikatnego ułożenia zasad duchowych.

    MOWA JEZUSA PRZECIW UCZONYM W PIŚMIE I FARYZEUSZOM
    Ostrzeżenie przed uczonymi w Piśmie
    Ew. św. Mateusza:
    1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

  24. Marc
    List 16, 2016 @ 21:22:39

    Pamiętam ten tekst. Tak to staram się w sumie rozumieć. Tylko jak ktoś mówi, że jest prawie oświecony, to myślałbym, że we własnych sprawach takich podstawowych będzie miał „wszystko” poukładane. I tu rodzą się wątpliwości. Ciekawe o tej potrzebie dużej ilości logiki itd… i testowaniu.

  25. Miś
    List 16, 2016 @ 21:42:39

    Conchita -> wlasnie ta polska czy slowianska ,,religijnosc” od zawsze stawala mi okoniem. Wszystko jest ok dopoki nie zaczynasz wychodzic poza grupe, poza ustalone zasady, ktore wlasnie scisle wiaza sie z ta ,,religijnoscia”. Na wlasnej skorze doswiadczylem, jak to jest kiedy traci sie nagle bliskich znajomych czy nawet przyjaciol, bo lamiesz jakies tabu. Dlatego tez od zawsze ciagnelo mnie na Zachod a przynajmniej do zycia podlug takich typowych, praktycznych wzorcow. Nie to, abym odrzucal duchowosc ale u nas po prostu za duzo tego jest, za malo ludzie poswiecaja uwagi materii i to sie przedklada na fukcjonowanie tutaj. A nic samo nie przychodzi…

  26. Conchita
    List 17, 2016 @ 10:08:44

    No jest tabu 🙂 – rzeczywiście można stracić przyjaciół, bo tu za tym jakiś lęk się kryje, takie heretyckie zakwestionowanie obowiązujących zasad i tradycji religijnej to jest wyjście w teren nieznany. Poza tym stoją za tym różne siły strzegące katolickiej „linii przekazu” i zniechęcające do różnych manewrów.

    Ale niedobrze by było, żeby to było zbudowane na lęku (przed grzechem, wykluczeniem, odstępstwem) i tradycji zamiast na jasnych wartościach i żywej relacji. Widzę też, że następuje jednak pewne odrodzenie chrześcijaństwa. Trafiło mi się przypadkiem być na jednym ze spotkań masowych podczas dni młodzieży i energie były bardzo dobre, wznoszące, dużo życzliwości, mało skostniałych białych wzorców. Ale to pewnie też kwestia tego, że to byli ludzie z różnych stron świata, mieszały się wzorce i karmy i stąd tyle ruchu w energiach.

    Jak cię ciągnie na Zachód to warto „ruszyć tyłek”, teraz są takie możliwości, że można się przenieść bez dodatkowych trudności oprócz logistyczno-zarobkowych. Z ciekawych energii to Francja dobrze wspiera energie kreacyjne – artystyczne, jest doładowanie, jest moc do tworzenia 🙂 . Ale i kraje Beneluxu mają fajne energie – bo tam za sztuką czuć wsparcie finansowe, czego w Polsce w ogóle nie ma… Nie wiem jak Wielka Brytania, ale jakoś nie ciągnie mnie…

    Ty się Polsce tak nie dziw, bo tu inkarnuje sporo Dusz z nabrzmiałym ciałem bolesnym i tak to potem wygląda. Sporo dojrzałych Dusz… Sama mam koleżankę, która nieustannie wkręca się w silne emocje i uczucia, jakieś skrajne doświadczenia ścierania się emocjonalnego, silnych uczuć. Oczywiście cierpi przez to, ale bez tego to czuje się jakby nie żyła – hahaha 🙂 .

    Ja mam znów silny pociąg do doświadczeń z półki mistycznych, w tym artystyczno-mistycznych, bez tego to nudzę się jak mops w życiu 🙂 . Jak się nie wkręcę to czuję jakbym była pogrzebana żywcem 🙂 .

  27. Miś
    List 17, 2016 @ 12:04:03

    Moze jet tak dlatego, ze z Zachodu teraz tez nie plyna za ciekawe energie. Polacy chca czuc wiez, przynaleznosc (co jest samo z siebie czyms pozytywnym) a dostaja wyscig szczurow, przejaskrawiona tolerancje (ktora z prawdziwa tolerancja podparta asertywnym i zdrowym mysleniem ma coraz mniej wspolnego) no i oczywiscie swiadomosc, ze tracimy ciagle na rzecz obcych gospodarek. To umacnia konserwatywne poglady choc wydawacby sie moglo, ze powinno nas pchac w kierunku rozwoju ale jak sama zauwazylas, u nas jest za duzo bolesci, smutku a za malo radowania sie, bycia ze soba w takim zwyklym pozytywnym sensie.

    Widzisz, mnie ciagnie do takiego bezstroskiego, artystycznego trybu zycia. Troche gdzies popracowac (ale nie za duzo), absolutnie nie wchodzic w spoleczne konwenanse, nie wdrazac sie w ,,system” – teraz jest to bardzo ciezkie bo nie ma podloza spolecznego ktoreby ulatwialo taki tryb zycia. Raz ze ekonomia dytkuje twarde prawa (trzeba miec dobry zawod, aby zyc na poziomie). Dwa, ze ta beztsroska majaca swoje zrodlo w latach 60tych i 70tych i zwiazana z tym kontestacja rzeczywistosci tez juz minela – dzis ludzie mlodzi albo pra ku hedonizmowi i bezrefleksyjnemu spedzaniu czasu albo wlasnie wybieraja przeciwlegly biegun – tradycja ale z ta ,,biala” poswiata, gdzie nie ma mozliwosci na filozoficzna polemike, rozwijanie mysli.

    Nie wiem, co moglbym robic we Francji bo tam bez jeyka francuskiego ciezko sie poruszac :). W krajach Beneluksu chyba juz latwiej z tym ze tez raczej ciezko o zakotwiczenie sie w jakis niszach bo to z kolei kraje mocno rozwiniete technologicznie i raczej poza zawodami tego typu to pozostaja zwykle zajecia fizyczne. Tak wiec troche takim outsiderem jestem jakby nie bylo, malo dopasowanym do wspolczesnych potrzeb i wymagan rynku pracy.

    Ja Cie teraz zadziwie, ale mam w sobie dwa przeciwstawne bieguny. Jeden to chec zycia w spokojnym i zamoznym kraju, gdzie nikt nie narzuca mi swoich praw i zasad. A z drugiej strony ciagnie mnie strasznie na Wschod – tam, gdzie dzis dzieje sie pieklo (Bliski Wschod). Cos mnie tam przyciaga. Od lat fascynuje mnie ta tematyka, szczegolnie jesli idzie o gleboka starozytnosc, nawet mialem kiedys w planach studiowanie orientalistyki aby moc sie tym tematem zajmowac ale chyba ,,gora” chaiala inaczej. Tak czy tak marzy mi sie podroz tam, zobaczenie tego na zywo, no ale najpierw musi sie tam uspokoic (czego zycze tym ludziom z calego serca).

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: