Weryfikacja w postaci prowokacji

Kiedyś pisałem o weryfikacji w postaci wyrównania, dzisiaj trochę inaczej opiszę to, jak Wszechświat patrzy, czy mamy prawidłową postawę życiową.

Jesteśmy zjednoczeniem Duszy, ciała, osobowości, świadomości. I jako tacy, cali możemy przeżywać wzloty, szczęśliwe okresy. Ale też przeżywamy  weryfikacje: czy ów wzlot jest na czystych zasadach, na czystych intencjach?

Wszechświat, sam prymitywny, jest jednak w stanie przynosić nam spore, złożone zadania rozwojowe.

Zaczyna się bardzo pozytywnie 🙂 Dajmy na to, że ktoś został doceniony. O, fajnie, cieszy się z tego. Pracował ileś lat na swoją pozycję, swoje wykształcenie, można powiedzieć – robił karierę. Ale widocznie się gdzieś wbił w pychę. Uważa, że jak już jest taki mądry, to może sobie pozwolić na inne traktowanie drugiego człowieka, nieco bardziej z góry.
A i z zewnątrz nagle, niespodziewanie przychodzą zaszczyty.
Czemu? Bo Wszechświat właśnie go chce zrobić w konia: zaczął go wychwalać, taki człowiek staje się (na krótko) znany. I teraz przychodzi proste, acz konkretne pytanie:

Czy ten ktoś jest dobrym człowiekiem?

Dobrym w rozumieniu serdecznym, życzliwym, czy widzi innych wokoło siebie? Czy jego osobisty sukces nie przesłonił mu osób, które są wokół niego. Bo z nimi mu przyszło żyć. Ma z nimi współpracować, być dla nich przewodnikiem. Ma z nimi rozmawiać na codzień, ma z niektórymi żyć w tym samym domu. Ma chodzić na zakupy, wynosić śmieci. Rozmawiać o sprawach najprostszych.

Czy taki ktoś nadal ma zdrowe poczucie siebie samego? Czy też jego ja zaczęło się mocno wynosić?

Jeśli się ktoś wynosi, to wynosi się jego Dusza. To Dusza, jako, że nie ma bezpośredniego odniesienia, jak widzi, że ów ktoś się dużo nauczył, że ma wysokie, wyższe, niż kiedyś stanowisko, Dusza może właśnie stwierdzić, że jest przez to lepsza, i inni ludzie powinni jakoś w specjalny sposób do niej się odnosić.

Kiedyś, jeszcze w pruskich Niemczech bardzo mocno kładziono nacisk na odpowiednie tytułowanie osób. Nie można było powiedzieć do kogoś nawet per „pan”, bo to byłoby niedocenienie jego stanowiska, pozycji, osiągnięć zawodowych. Tamci ludzie traktowali to trochę jak potwarz. Czyli generalnie wynosili się, jak to mówi Łazariew – absolutyzowali swoje stanowisko, osiągnięcia życiowe, uważali je za o wiele ważniesze, niż w rzeczywistości było.

Nie było lekko żyć w takim społeczeństwie. Z jednej strony oczywiście się uruchamiała podział na warstwy według wykształcenia, zamożności. A z drugiej Dusze nie miały odpowiedniego impulsu, aby rezygnować ze swoich absolutyzacji. Co zrobił Wszechświat aby ten system pychy rozwalać? Stwierdził, że podkręci jeszcze bardziej niemiecką butę z pomocą hitlerowców, a potem to już tylko przyszli spłatorzy ze Wschodu i wyrównali przy ziemi całość.

Tak wiec jak widać, Wszechświat, choć prostacki, to jednak z pomocą Wyższych Jaźni uczy Dusze bardzo potężnie. Tak w przypadku całych narodów, jak i pojedynczych ludzi.

Wszechświat jest przy tym powiedzmy sobie trochę podchwytliwy. Nie wyjaśnia jak być powinno, drzewa nie szumią poezji o pokorze. Może ją  pokazują samymi sobą, ale w języku ludzkim nie przemawiają. Krowy nie uczą o spolegliwości w pisanych przez siebie esejach i artykułach. One po prostu dają sobą sterować na codzień – gdzie zaprowadzi je właściciel tam pójdą. Trzeba się trochę zastanowić nad tym, nad sobą, aby przyjąć tą lekcję. Dusza oczywiście nie umie tego.

Wszechświat daje więc ludziom zagadkowe lekcje, podchwytliwe, można powiedzieć, że jest przewrotny w tym dawaniu nam jeszcze większych okazji. Podpuszcza Dusze. Bo potem mocno egzekwuje, czy też dobrze żyjemy, czy nie utraciliśmy naszego zdrowia moralnego? Weryfikuje postawę Duszy.

Mówi do Dusz – a wiesz co, jak już tak chcesz się wynosić, jak chcesz tak być przekonana o swojej ważności, to może jeszcze troszkę, i jeszcze.. A Dusza – jak najbardziej, bierze co dają.

Jak się domyślasz, prowadzi to po jakimś czasie do upadku. Dusza nie jest w stanie ocenić na ile ta podwyższone przekonanie o własnej ważności, czy jest ono jeszcze do zaakceptowania? A na ile jest już powyżej zdrowego rozsądku?

Dlatego Wszechświat robi Dusze w konia niemalże jak chce.

Jedynym, co może człowieka sprowadzić z tej drogi na manowce jest świadomość, osobiste Świadome Ja.

To dzięki zorientowaniu się, że jest coś nie tak, że przeginam, mogę zobaczyć swój błąd. Dusza nie zacznie być pokorna sama z siebie. Nie jest refleksyjna, i jak „coś żre” to dobrze, jedziemy dalej! Jak np. posiadanie większych sukcesów daje większe zadowolenie, to będzie myśleć, że należy jeszcze mieć jeszcze bardziej wyszukane, większe sukcesy. Dostrzegasz zapewne zachłanność wokoło? To efekt działania Dusz, które uważają, że jak jest im z czymś dobrze, to potrzeba „jeszcze więcej”.

Czy jestem dobrym człowiekiem?

Dusza OD RAZU powie, że tak! Od razu, bo jest bardzo przekonana do swoich postaw, przecież jakby nie były prawdziwe, to by ich nie miała.

Mam dwa, trzy samochody, to przecież jest bogactwo, jest dobrze.
Znam takiego pana, dosyć potężnej budowy i osobowości, który na tym budował swoje przekonanie o dobrostanie swojego życia. Miał także symbionta, ale traktował go raczej jako sposób do osiągania celów. Na dzień dzisiejszy chodzi o kuli, ma bajpasy, i inne rózne dziwne przypadłości chorobowe. Osobowość nadal przekonana, że to wszystko co uczynił, to było w porządku. Najpewniej nie miał odczucia krzywdzenia ludzi z pomocą „swojego” symbionta, bo takie krzywdzenie, acz bolesne, jednocześnie odcina nosicielowi odczucia empatyczne – możne taki ktoś krzywdzić i.. nic nie czuć. Dlatego zastanawiano się w jaki sposób oprawcy hitlerowscy mogli „ze spokojem” zadawać ból i patrzeć ofiarom prosto w oczy. Ano mogli, jak mieli odpowiednie wsparcie. Mieli też pewnie przekonanie, że w gruncie rzeczy są dobrymi ludźmi, bo pracują dla większego dobra, dla swojego narodu panów.

Inny przykład, z lat 70-tych, z Polski:

Mam dziecko, męża, dom, pracę, o, pora się rozsiąść w swoim życiu i stwierdzić że ja tu rządzę! Pamiętam pewną panią, która to tak uczyniła w wieku ok 35 lat. Jak ona była przekonana o swojej potędze, o swojej mądrości (a była prostą kobietą). Tak z siłą, wręcz furią wydawała rozkazy ludziom wokoło, że strach było przy niej być. Ja się bałem do niej podejść jako dziecko, bałem się jej aury.
Niestety, z czwórki jej dzieci jedynie jedna córka osiągnęła dobre życie, a to też dopiero po długich latach i ogromnej pracy. Reszta rodzeństwa mocno cierpiała w życiu. Mówi Łazariew – dzieci płacą za błędy rodziców. Biorą na swoje barki ich los wraz z przypadającymi rodzicom cięgami od losu.

Mało!
W obecnych czasach widzę niejedną panią, która ma dziecko kilkuletnie, zdążyła się pokłócić, rozejść z mężem i jest po rozwodzie.
Patrzę na Dusze: dziecko mocno, na ile może, bierze te piekielne energie, w które pani wchodzi, ale nikt tego nie widzi. Kobieta nadal jest przekonana o swojej nieomylności, bystrości i przenikliwości, chociaż dziwnym trafem jakoś w pracy nikt nie chce ją doceniać, a ostatnia podwyżka ją ominęła. „Świat jest niesprawiedliwy!”
I chodzi oczywiście do galerii, gdzie ją przekonują jaką to jest świetną osobą, dla której właśnie przygotowaliśmy nową kolekcję perfum, za jedynie 200zł za flakonik. Wyfiukuj się nimi a zobaczysz, że znajdziesz mężczyznę jak marzenie!

Czy jestem dobrym człowiekiem?

Dobrze jest od czasu do czasu powątpiewać w to. Powątpiewać w postawę własnej Duszy. Samodzielnie siebie weryfikować, czy istotnie tak jest dobrze? Czy nie robię komuś krzywdy moim zachowaniem, moimi wypowiedziami? Czy moja postawa nie powoduje, że ktoś się źle czuje, czy nie cierpi?

„Lekcja pokory” się źle kojarzy.
I jest to zrozumiałe, bo przecież w życiu Dusza przechodzi wiele takich przykrych sytuacji. Co prawda raczej przykrości przechodzi człowiek, osobowość, świadome Ja. Dusza tu jest jedynie osiołkiem (mocnym osłem, jeśli chcecie), który gdzieś wszedł w jakieś bagienko. A osobowość musi z niego wyłazić.

Taka sprawiedliwość na tym świecie, tak jest on ułożony.

A im mniej będziemy naiwni, tym mniej mamy szansę cierpieć.

Niestety, Dusza jest nieco tępa, nie ma zdolności rozróżniania, prawdziwego porównywania. Jest naiwna, bo przyjmuje co kto jej powie, a co jest właśnie jej na rękę. Dlatego tak pięknie działają kampanie reklamowe! „Jesteś tego warta! (czegoś drogiego, horrendalnie drogiego, co chcemy ci sprzedać”. I Dusza to kupi, pieniędzmi zarobionymi przez osobowość, podawając pieniądze rękami tego człowieka.

I tylko sam ów człowiek jest w stanie powstrzymać swoją Duszę. Bo jeśli nie powstrzyma, to po czasie zostanie z czymś, co na dłuższą metę jest niewiele warte, a pracował na to długo i w dużym wysiłku.

No, taka malutka motywacja dla chcących lepiej żyć.

Advertisements

14 komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    List 30, 2016 @ 18:20:41

    Tak się zastanawiam, czy to synchroniczność, bo po raz kolejny temat, który jakoś przerabiam akurat. Tak czy inaczej, Dzięki za tekst.

  2. Marc
    List 30, 2016 @ 18:24:46

    Ja ten mechanizm rozumiem tak, że poprostu dusza dostaje odbicie tego, co ma w sobie. Człowiek wchodzi w pychę jak rozumiem, bo gdzieś w środku ma niską samoocenę i w końcu wynik tej samooceny się realizuje.

    Przez tą pychę może „odganiać” konsekwencje np. zasłaniać się swoją pozycją do manipulowania dominowania czy manipulowania otoczenia ale to prowadzi do coraz większego gromadzenia energii zgranych z tą niską samooceną i w końcu one przeważają.

    Podobnie tak kiedyś myślałem, że tą zasadą (to chyba Huna) można wytłumaczyć nauki Łazariewa. Mówi on, że Wszechświat ratuje dusze przez jakieś „nieszczęścia”.

    Np. jak ktoś przylgnie do czegoś bo się czegoś boi, i także boi się wtedy utraty tego czegoś i to przyciąga tę utratę. Tak jak dotąd z logicznego punktu widzenia wydaje mi się ta prosta zasada przyciągania najbardziej podstawowa.

  3. Miś
    List 30, 2016 @ 19:31:42

    Andrzej, czy pamietasz moze, co Lazariew pisze dlaczego w obecnych czasach trwa tak ogromne wyrownywanie? Bardzo poruszyl mnie watek o tym, gdzie piszesz, ze dzis czesto widzisz ludzi borykajacych sie z problemami, ze wczesniej bylo o wiele mniej osob z tego typu doswiadczeniami. Mi tez rzucilo sie w oczy, ze od jakiegos czasu mnostwo osob ma problemy z podstawowymi rzeczami: zwiazki, praca, roznego typu kwestie osobiste. Ja tez w jakims stopniu podpadam pod ten proces. I tu mam konkretne pytanie: czy to jest wynik jakiejs globalnej karmy czy moze jeszcze czegos innego, znacznie bardziej poteznego, co oddzialywuje na nas? Skojarzylo mi sie tez to z brakiem pokory (tak, jak piszesz) ale wedlug mnie chodzi tutaj w naszej zachodniej cywilizacji o te taka szczegolna zachlannosc na materie, o zanegowanie pierwiastka duchowego, o zbytnie zindywidualizowanie sie i odciecie sie od drugiego czlowieka i ze teraz Wszechswiat jakby daje do zrozumienia, ze to jest zly kierunke jakby.

    Co o tym sadzisz, co widzisz? Bo ja od pewnego czasu zaczynam uwazac, ze nasza osobista, indywidualna karma jest niczym w porownaniu do takich procesow i ze te typowo newage’owskie techniki obiecujace oswiecic sie w kilka lat, dojsc do prosperity (na przyklad finansowego) poprzez zwykle oczyszczanie naszej podswiadomosci z blednych przekonan daje niewielkie osiagniecia, przynajmniej w tej szerokosci geograficznej, jakbysmy byli pod wplywem jakiejs znacznie wiekszej sily, jesli moge to tak nazwac.

  4. Marc
    List 30, 2016 @ 20:16:45

    Nie jestem Andrzej, ale się wtrącę. Od jakiegoś czasu pracuję nad sobą i widzę zmiany, po pierwsze w samopoczuciu, podejściu do życia a przez to w działaniach, a po drugie w sytuacjach, które mnie spotykają. Jakie fale, czy flauta by nie były na morzu korek będzie pływał a kamień utonie.

  5. Swiat Ducha
    List 30, 2016 @ 22:03:27

    Miś:
    chyba nieświadomie podałeś dobrą odpowiedź, a przynajmniej taką, która mi pasuje:
    >zbytnie zindywidualizowanie
    Tak mi się wydaje, że procesy indywiduacji i wolności poszczególnych ludzi są mocno posunięte.
    Kiedyś ludzie byli niewolnikami, potem „należeli” do państwa, a dzisiaj mają możliwość mocno być samodzielni (o ile oczywiście ich karma temu daje radę).

    Pamiętam jeszcze czasy socjalizmu, jaki był spokój w obszarze zawodowym – każdy miał spokój, bo miał pracę, nie martwił się. I nie miał dużego repertuaru możliwości.

    Dzisiaj odwrotnie – ilość opcji jest zawrotna, ludzie mogą wybierać bardzo dużo. Również osobista karma o wiele ostrzej się uruchamia, i ostrzejsze są wyrównania.

    No i tak jak piszesz – procesy ogólnoświatowe z ich impetem, inercją, siłą dają się mocno odczuć, i widać jest ich siłę w stosunku do o wiele słabszej osobistej siły.

    Jak się wydaje, wyjście na wysokie poziomy duchowe daje możliwość obejścia odczuciowego tych sił. Oczywiście one nadal będą działać w swoich obszarach materialnych.
    Gdy się ktoś chce „wymiksować”, to może. Zawsze to było możliwe, tyle, że trzeba pamiętać, iż jest to wyjście z systemu, i nie ma co snuć nadziei, że wtedy będziemy mieć jakiekolwiek profity wewnątrz tego systemu otrzymane z tego kroku. Wyjście to wyjście – ku innym przestrzeniom, innym realiom. Jogin odchodzący w góry nie przypuszcza, że za pięć lat wróci i będzie dzięki swojej pracy mógł odpowiednio dobrze żyć w jednym z miast polskich.
    Może to by było możliwe w Indiach, ale kto wie. Tam jeszcze jest szacunek dla osiągnięć duchowych z tego, co widzę.

    Marc:
    to miło, że podpasowało.
    A wspomnienie przyczyn w samej Duszy – bardzo pouczające, dobry trop!! Warto to przemyśleć.

  6. Kasia
    List 30, 2016 @ 23:12:39

    Witaj Andrzeju, dzięki za kolejny wpis. Chciałabym jeszcze tylko powiedzieć, że ta Duszka potrafi być bardzo kooperatywna i pomimo całej prawdy, którą napisałeś, miło się z nią pracuje i gawędzi. Przynajmniej ja to bardzo lubię 🙂
    Czy jestem dobrym człowiekiem? tak, dobre pytanie, często je sobie zadaję…..
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  7. Miś
    Gru 01, 2016 @ 10:03:43

    Andrzej, a co z naszym typowo polskim balaganiarstwem, klotliwoscia, brakiem spolecznej konsolidacji? Bardzo mnie to meczy, trudno mi sie tu zyje przez takie cos. Czesto irytuje mnie to i popadam w konflikt z osobami, ktore zachowuja sie w ten sposob. Czy da rade przejsc nad tym do porzadku dziennego czy raczej nie? Wlasnie to jest to, co bardzo spodobalo mi sie, kiedy bylem na Zachodzie. Moze i ludzie tam sa mniej towarzyscy ale jesli idzie o zalatwienie czegos, tam jakby nie bylo barier. Wszystko jest szybkie, latwe i zorganizowane.

  8. Marc
    Gru 01, 2016 @ 10:18:40

    Gdy się ktoś chce „wymiksować”, to może. Zawsze to było możliwe, tyle, że trzeba pamiętać, iż jest to wyjście z systemu, i nie ma co snuć nadziei, że wtedy będziemy mieć jakiekolwiek profity wewnątrz tego systemu otrzymane z tego kroku. Wyjście to wyjście – ku innym przestrzeniom, innym realiom. Jogin odchodzący w góry nie przypuszcza, że za pięć lat wróci i będzie dzięki swojej pracy mógł odpowiednio dobrze żyć w jednym z miast polskich.

    No ale można pracować nad „sobą”, przekonaniami i polepszać jakosć życia w tych realiach, jakie są, może nawet „przynieść duchowość” do systemu wokół siebie, przecież Wyższe Ja zawsze znajduje najlepsze rozwiązania w każdej sytuacji.

  9. Marc
    Gru 01, 2016 @ 10:20:33

    Kiedyś widziałem film jak E. Tolle dawał radę bodajże krupierowi z Las Vegas i mówił, że właśnie ćwiczeniem dla niego jest zachowanie obecności w tych warunkach, w jakich się znajduje. Podawał anegdotę o mistrzu, który w górach myślał, że się oświecił, wrócił do miasta i stwierdził, że jednak mu się tylko wydawało.

  10. Swiat Ducha
    Gru 01, 2016 @ 20:36:42

    Kasia:
    Masz rację, Dusze lubią konwersować, być z kimś, rozmawiać, łączą się chętnie.

    Domyślam się, że mężczyźni chyba są mniej akceptujący do takich kobiecych rozmów, a Dusze to by tak chciały i generalnie mogą i robią to niemal cały czas. Te wielkie ilości różnych myśli, które się nam przelewają przez głowy w czasie dnia to w dużej części rozważania naszych Dusz + rozważania Dusz ludzi z którymi nasza Dusza ma kontakt i czuje się wobec nich empatyczna, współczuje im itd.

    Miś:
    > co z naszym typowo polskim

    rozumiem że się z tym utożsamiasz jak piszesz „naszym”. Ja się nie bardzo utożsamiam z takimi postawami, chociaż oczywiście moja Dusza ma ogromną większość tych wzorców.

    Ale widzisz, może tu też coś twojego jest. Niby tak bardzo byś chciał pojechać w siną dal, a tu piszesz „nasze”.. Pewnie twoja Dusza to napisała. Nie zrobiła tego przypadkowo, możesz sobie ją przepytać na okoliczność związania z POlską, z narodem polskim, może ma jakieś dawne a silne więzy, obietnice, ślubowania, Bóg wie co jeszcze..?
    Jak ma coś takiego, to ty jako osobowość będziesz mocno chciał wyjechać, a ona powie: „Stary, gdzie ci się spieszy?! tutaj jest robota do zrobienia, nie ma wyjeżdżania! Co za Miś mi się trafił tym razem!”

    Piszę bo tak widzę, że twoje komentarze bardzo mocno podkreślają argumenty racjonalne (czyli płyną od osobowości), a jednak nie jesteś w stanie sobie swoich planów realizować. Jak coś blokuje to zwykle blokuje Dusza.

    Marc:
    bardzo słusznie napisałeś!: „No ale można pracować nad „sobą”, przekonaniami i polepszać jakosć życia w tych realiach, jakie są,”

  11. Niftu
    Gru 01, 2016 @ 21:24:32

    A może to miało być tak, że dusze miały tylko obserwować ciała i to wszystko, ale z czasem zaczęły się z nimi identyfikować do tego stopnia, że to, co ziemskie, stało się o wiele wartościowsze od tego, co boskie. Spowodowało to, że dusza wpadła pod wpływ uwarunkowań ciała, przez co ciało przestało się rozwijać we właściwym kierunku. Procesy wyrównywania przed setkami lat mogły być po prostu mniej dotkliwe, bo dusze były mniej zidentyfikowane z materią i mniej chciwe, a teraz, kiedy stały się maksymalnie chciwe i pyszne, to ich „supermoce” przestały działać i stały się podatne na wszystko. Lekarstwem jest bieda i wojna. Te dwa lekarstwa szybko sprawiają, że dusza przestaje identyfikować się z ciałem i materią.

  12. Kasia
    Gru 02, 2016 @ 00:41:31

    Andrzeju zaskoczyła mnie Twoja odpowiedź, bo co ma wspólnego mój kontakt z duszą z kobiecymi rozmowami? zacytuję : „mężczyźni chyba są mniej akceptujący do takich kobiecych rozmów,” co ma piernik do wiatraka? Ja tam nie przepadam za tzw. kobiecymi rozmówkami, bo mnie to nudzi, wolę towarzystwo mężczyzn, nie tylko dlatego, że jestem kobietą, ale że te rozmowy są konkretne, „o czymś”. Mam też przyjaciółki, takie, z którymi rozmawiam o życiu. Chyba źle mnie zrozumiałeś 😀
    pisałam o tym, że mam ten kontakt ze swoją Duszą, słyszę, czuję… i to mnie cieszy, nie gawędzę z duszą o tipsach, ale o życiu, sensie, Bogu, postawach, zmianie, etc…
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  13. Miś
    Gru 02, 2016 @ 09:45:55

    Andrzej -> nie znajduje w sobie prawie zadnych wzorcow polskich, to ze tu jestem wynika z innej przyczyny: nie mam konkretnego zawodu, tu mam wlasne mieszkanie a tam musialbym latami pracowac na to, co tamtejsi maja ,,z urodzenia” (i zapewne wykonywac niezbyt ciekawe i dosc slabo platne prace). Plus to, ze nie jestem zbytnio towarzyska osoba (nigdy nie mieszkalem na stancji na przyklad), to nie wyobrazam sobie takiego sposobu zycia teraz.

    To, co mnie tu trzyma to nie ludzie a energia miejsca zwiazanego z przyroda. Na Zachodzie tego nie ma (moze Szkocja, Skandynawia, Irlandia). Tam czuje duza industrializacje i technologizacje a ja lubie byc z dala od tych rzeczy. Jak jade w Bieszczady czy ogolnie w dzicz u nas, czuje sie dobrze. Generalnie lubie Wschod wlasnie dlatego, ze tu jest taka swoboda jeszcze ale niestety nie za bardzo dogaduje sie tutaj z ludzmi ze wzgledu na mentalnosc.

  14. Miś
    Gru 03, 2016 @ 00:50:19

    Zreszta mnie od rzeczy materialnych i spolecznego statusu bardziej obchodzi wiedza i rozwoj, ludzie na swiecie sa do siebie podobni i tak naprawde miejsce nie ma wiekszego znaczenia.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: