Nowe czasy kobiecego

Dotychczas ten tekst miał nazwę: Nowe czasy Yin. Ale to raczej nadchodzą nowe czasy kobiecego, które w sobie zawiera nie tylko Yin, a też i Yang.

Wiele na to wskazuje, że nie będzie takich dużych wspólnych weryfikacji Dusz i ich postaw, jak bywały w przeszłości w postaci wojen.

W 2 tysiącleciu wiele się uruchamia pierwiastka Yin, żeńskiego. 2 to symbol Yin, receptywny w przeciwieństwie do 1 Yang. A więc i symbol opieki, i pielęgnacji na poziomie poszczególnych osób. Yin obejmuje władanie, a w nim jest też impet Yang.

Na dzisiaj możemy czuć się zaopiekowani np. na portalu społecznościowym, albo jako pojedynczy klient jakiejś firmy. Im bardziej się będziemy sobą opiekować, tym lepiej, bo już nie ma co oczekiwać, że system coś zrobi za nas. Gdy nie będziemy się sobą opiekować, to możemy ucierpieć.

Już premierami zostają kobiety. Kobiety są coraz silniejsze, bo to element Yin dochodzi do głosu. Yang gdy narasta bardzo mocno, przechodzi w yin.

Dominacja kobiecego, to także rozstanie z mężczyzną, który „nie rokuje”. Ja się nie dziwię, że kobiety odchodzą. Mężczyźni nie mają im co zaproponować z tego, czego panie właśnie potrzebują.

A potrzebują różnych spraw, a wartość partnera jest ceniona na ile on jest w stanie jej dać to, czego ona potrzebuje. A pan właśnie się w tej roli NIE SPEŁNIA.

Nie ma co się spełniać, bowiem mężczyźni byli uczeni przez stulecia, że to idee są słuszne, a nie partnerstwo z kobietą.

Kobiety były marginalizowane, przez co dzisiaj dźwigają wściekłość pokoleń swoich poprzedniczek.

Zarówno pani potrafi dzisiaj sama jakoś nieźle przeżyć, jak i nie dostaje tego czego potrzebuje od mężczyzny. Czasami więcej jest motywacji, napędów rozłączających, jak łączących związek. Rozejście jest więc kwestią czasu.

Czy mężczyzna jest w stanie „dać” kobiecie coś duchowego, czegoś ze swojej dziedziny? Może i może, chociażby tak na swoją ograniczoną, ludzką miarę, tylko ona nie chce brać!
Nie chce brać tego, co zwykle dawał dotychczas mężczyzna. Jest też w stanie buntu kobiecego, w łączności z rodem kobiecym.

A i rozpasane reklamy typu „jesteś tego warta” stawiają mężczyznę z jego osobistą małą miarą do porównania z miarą ogromną, pompowaną korporacyjną machiną reklam i nadziei. Pojedynczy człowiek nie ma szansy się mierzyć z machiną zatrudniającą tysiące osób.

small-man

Na dzisiaj jak widzę, jedyna droga dotarcia do kobiety, to poprzez jej emocjonalne potrzeby, poprzez wspieranie jej w tym obszarze. Mężczyźni, którzy nie mają tych chęci lub umiejętności mogą wydawać się może i na krótką miarę „potrzebni”, ale łatwo mogą być zrotowani przez „wymianę na lepszy model”.

Duży rozwój przemysłowy i idealizm, ideowość XX wieku, które były typu Yang przechodzą w dużą i powszechną pragmatyczność Yin. I dobrze, bo idee się nie sprawdziły w praktyce. Na pewno nie były końcowymi elementami, jak zapewniali ich twórcy czy zwolennicy. A zarządzanie masami dawało dużo cierpienia całym narodom.

Podobnie w duchowości – ideowe nurty duchowości, czy też religie bardzo silnie rządziły kulturą. Obecnie idei nie ma już, jest zaradność, ekonomia. Oczywiście każdy nurt może mieć swoje wynaturzenia, swoje ciało bolesne. Tak jak Yang próbował swoje ciało bolesne „uleczyć” konfliktami fizycznymi (siła przeciw sile). Mężczyźni nie umieją tak rozgrywać emocji czy presji psychicznych.

Yin aby ukoić boleści chce walczyć na poziomie psychiki. Jest to krok ku duchowości, ponieważ psychika jest wyżej od materii. Na ile będzie to oczyszczanie psychiki, a na ile wojna psychiczna z inną osobą – to już zależy od konkretnych osób.

Teraz chyba nastaje epoka osobności.

Ludzie będą nie grupowo a osobiście mogli doznawać dobra i dostatku. Niewolnictwo i karma grupowa od czasów Atlantydy, Sumeru, Egiptu coraz bardziej ustępuje osobistej świadomości i osobistym decyzjom o własnym życiu.

Można będzie doznawać osobistego dostatku, prosperity, ale też ludzie będą osobiście przez Wszechświat rozliczani z karmy,  weryfikacje będą osobiste.

Tak więc, z jednej strony panie, ich wkład w społeczeństwo będą bardziej znaczące. A właśnie dla pań związki są bardzo istotne. O nie będzie trudniej, już teraz jest więcej osób samotnych, singli. Widać, że ludzie nie chcą „z pierwszym lepszym” wchodzić w relacje.

Będzie trzeba zweryfikować postawy swojej Duszy, aktywnie uczyć ją, aby być w związku.

Takim dobrym pomysłem, aby uczyć swoją Duszę są warsztaty [link], na których pracuje się na tematy związków, pokazuje się swojej Duszy jak funkcjonuje w związkach. Wręcz sobie samej pokazuje się jak się funkcjonuje w związku. Czy mam realny obraz partnera, czy też są to moje chciejstwa, i chcę go przykroić do moich potrzeb, pragnień. Czy chcę współpracować z partnerem, czy też rozkazuję mu.

Wiele osób ma postawy pochodzące z poprzedniej epoki (już dzisiaj możemy tak o tym mówić): stają na stanowisku, że ich interes jest na pierwszym miejscu, i chcą dobrać sobie partnera takiego, jaki im pasuje. A jak przychodzi inny, to „trzeba go zmienić”.

Partner przychodzi nieprzypadkowo. Jedni wskazują, że w większości związki partnerskie są związkami karmicznymi. Czyli takimi, w których ujawnia się karma, zwykle nieoczyszczone postawy naszej Duszy. A partner/ka mają nam te postawy bardziej pokazać pod nos. To jest zwykle ciężki kawałek chleba, ponieważ dużo osób jest już w miejscu, gdzie ich karma jest na tyle dojrzała, że się chce mocno manifestować. I nie ma zwykle łatwych rozwiązań, takich, jakie byśmy sobie wymarzyli.

Jak to S. N. Łazariew mówi: Dusza przyciąga sobie takiego partnera, który ma od Wszechświata zadanie aby nas uczyć, leczyć naszą Duszę.

Łatwo nie jest, ale to nie otoczenie jest podstawowym źródłem cierpienia narzkających, tylko karma Duszy. To nie dlatego, że „Jacek okazał się dupkiem”, tylko „w mojej Duszy jest coś, co 1) przyciągnęło mi Jacka do mojego życia, 2) on zaczął mi mocno pokazywać postawy mojej Duszy.
Ja się nie dziwię, że pani też mogła nie zdzierżyć postaw swojej Duszy wobec Jacka. Nie ma co jego wybielać – jak to psychologowie mówią: „wina” jest rozłożona fifty-fifty, po połowie z każdej strony. Ale brak chęci pracy nad sobą, nad relacją, to już jest konkretna intencja. I można jej NIE MIEĆ. Dosyć często ludzie nie mają intencji pracy nad tym trudnym związkiem, w którym są. Często mają rację, ponieważ jest nazbyt trudny.

Ale często już też rezygnują z wystarczająco dobrego, bo „może być przecież lepszy”.. I jak tu znaleźć racjonalne wyjście, złoty środek?

Mamy coraz większą mobilność, wielkie możliwości, ogromnie dużo opcji do wyboru. Można się przemieszczać, można się  oczyszczać.

Czytam w komentarzach ubolewanie nad tym co się w Polsce dzieje. Ja bym raczej wskazał, że dobrze by było „ubolewać” nad swoją karmą i jej stanem.

Bo to coraz bardziej postawy własnej Duszy dają popalić, a nie środowisko, w którym się żyje. Środowisko jest raczej formą spłatora karmicznego. W naszych czasach, w pobliżu siebie będą mogli mieszkać ludzie i szczęśliwi i nieszczęśliwi, ale nie będzie to wynikiem rządów, a osobistej karmy.

Jeśli ktoś ma poprawne postawy w Duszy, to będzie dobrze sobie żył. Jak ma Duszę poobciążaną niepoprawnymi przekonaniami, postawami, „niekulturalną”, to będzie dostawać w ucho od Wszechświata.

Pamiętajcie, jeśli życie się wam nie zmienia, to oznacza, że nie zaszły jeszcze takie zmiany w waszej Duszy, które powodują zmiany w życiu. Bez przyczyn nie ma skutków.

Nie ma co się oszukiwać mówiąc:

„ja przecież tak bardzo myślałem nad tym!” albo

„ja tyle emocji przeżyłam w tym temacie! I NIC!”

– Jak nie ma widocznych zmian, to oznacza, że wasza para poszła w gwizdek. Owszem, mogliście być zaangażowani w działania, przeżycia, ale .. nie miały one w sobie przyczyny zmian dla waszego życia.

Gdy ktoś będzie miał w swojej Duszy negatywne programy, postawy, będą one weryfikowane na poziomie tej osoby, ewentualnie jej rodziny. Karma narosła, więc rodziny się sypią – mocno są weryfikowane. I związki między ludźmi nie wytrzymują tej weryfikacji: nie spełniają nadzieji w nich pokładanych. Wniosek: trzeba zmienić podstawy związków, aby W OGOLE mogły przetrwać.

Związki na starych zasadach – nie zadziałają już.

Jak widzicie, dzisiaj rodziny nie są tak scalone, tak grupowe jak kiedyś, czyli pojedyncza osoba będzie bardziej korzystała ze swoich zasług, jak i może dostać wciry. Bez mieszania w to innych.

To z jednej strony daje większą prawdziwość, większe zrozumienie własnego wkładu w swoje życie. Ta wiedza dopiero się zaczyna, dopiero ludzie się jej uczą.

Z drugiej strony da to większą samotność, ponieważ, przynajmniej na początku, gdy postawy karmiczne Duszy będą bardzo silne, to ego wzrasta, no i dwojej ludzi o mocnych ego trudno aby tworzyło harmonijny związek. Więc mamy więcej rozwodów, więle matek samotnie wychowujących dzieci.

Dopiero z biegiem lat wzajemne współczucie, wzajemne zrozumienie będzie narastać, a ego maleć.

Na szczęście już teraz mamy możliwość o wiele bardziej żyć własnym życiem, niż kiedyś. I aby żyć zdrowo, wręcz potrzeba się wymiksować z Systemu. Panie tego nie dokonają, one lgną do Systemu jak do Zbawiciela – w nim jest przecież oparcie! Nie mają zwykle krztyny zrozumienia dla chęci wolnościowych: jeśli relacje się zacieśniają, to tylko może oznaczać, że „dobrze”. A że ledwie żyje? Że ledwie dycha na dwóch etatach? Tego nie zmieni, bo by musiała łyknąć coś duchowego do swojego życia, do swojej Duszy. Często by potrzebowała inspiracji od mężczyzny, docenienia męskiego napędu.

„Ale co tu doceniać, jak to taka łamaga! Nie ma za grosz poczucia realizmu”

htc-selfie-phone

Przy braku docenienia męskiego, kobiety będą dalej i dalej iść „w swoje”, System będzie tężał, umacniał się z pomocą ich energii. A dzieci będą bardziej i bardziej zagubione (bo wychowanie, idea jest w męskim).

Nie jest to proste, bo potrzeba przejść na własną „drugą stronę życia”, na stronę, której system nie stworzył, nie reżyseruje. Nie ma co oczekiwać, że to będzie na początku jakaś spektakularna „druga strona”.
Może być i biedna i skromna, ale będzie swoja własna.

cropped-free-eagle.jpg

Reklamy

13 Komentarzy (+add yours?)

  1. Urszula
    Gru 06, 2016 @ 15:28:43

    Miło się czyta i tak z uśmiechem na ustach, że to wymykanie się od systemu było dobrym kierunkiem i mądrą informacją pomrukiwaną z głębi serca.
    Serdeczności 🙂

  2. Marc
    Gru 06, 2016 @ 20:35:26

    Jak dla mnie ciekawe. Nie wiem czy dobrze rozumiem, że np. to działanie yin to np. właśnie np. łatwiejszy wzrost świadomości przez np, afirmacje czy medytację niż kiedyś?

  3. Swiat Ducha
    Gru 06, 2016 @ 21:21:38

    Urszula, dzięki
    Marc, yin to tylko strona naszego życia, chyba ani gorsza ani lepsza, ani łatwiejsza ani trudniejsza. Po prostu inna.

  4. Miś
    Gru 06, 2016 @ 21:21:50

    Ja tez ostatnio poczulem, ze nalezy ,,blogoslawic” miesjce i rzeczywistosc, w ktorej sie zyje. My Polacy mamy pokoleniowo przekazywana niechec do swiata, tego co inne, a przeciez kreacja i wzrost swiadomosci polega wlasnie na cieszeniu sie tym, co nas otacza, nie na oczernaniu (ktore stoi blisko z klatwieniem na cos).

  5. Marc
    Gru 06, 2016 @ 21:48:51

    Chodziło mi oto, że przy większym działaniu yin silniej działają takie wewnętrzne działania jak np afirmacje a przy yang zewnętrzne-emspansywne jak np. działania zewnętrzne w świecie – ekspresja.

  6. Kamil
    Gru 06, 2016 @ 22:40:40

    Powiem wam że żyję na Islandii od ponad roku i niby żyje się lepiej, łatwiej zarobić pieniądze i w ogóle inne życie ale jednak jakoś się tęskni do tej Polski 🙂 Poza tym czuję że wyniosłem już wiele nauk i czas wracać do ojczyzny.

    Świetnie się czyta, faktycznie jakoś się lżej na sercu robi.

  7. Tomek
    Gru 07, 2016 @ 07:48:01

    Polacy to to fajni chłopacy, i dziewczyny też 🙂 🙂

  8. Manuela
    Gru 07, 2016 @ 19:17:32

    „Pamiętajcie, jeśli życie się wam nie zmienia, to oznacza, że nie zaszły jeszcze takie zmiany w waszej Duszy, które powodują zmiany w życiu. Bez przyczyn nie ma skutków.”

    Tak jest 😉

  9. Lola
    Gru 07, 2016 @ 20:37:49

    Dziekuje Andrzeju za te słowa. Rzeczywiscie jak sie zastanawiałam dlaczego w moim zyciu nie ma tego co wg mnie mi potrzebne zrozumiałam ze dwa elementy sa zaburzone (przynajmniej w mnie) jest to ego które jak ładnie ująłeś nie moze żyć obok drugiego równie rozbuchanego ego i praca nad sobą.

    Te twoje słowa : Pamiętajcie, jeśli życie się wam nie zmienia, to oznacza, że nie zaszły jeszcze takie zmiany w waszej Duszy, które powodują zmiany w życiu. Bez przyczyn nie ma skutków.

    Nie ma co się oszukiwać mówiąc: „ja przecież tak bardzo myślałem nad tym!” albo „ja tyle emocji przeżyłam!” – Jak nie ma widocznych zmian, to oznacza, że wasza para poszła w gwizdek.

    Są strzałem w 10 dziekuje.

  10. Swiat Ducha
    Gru 07, 2016 @ 23:53:00

    Miś:
    bardzo słusznie!

    Marc:
    nie wiem, może tak jest?

  11. Marc
    Gru 08, 2016 @ 16:34:26

    Miś. Mam podobnie.

  12. ananda777
    Gru 11, 2016 @ 17:00:49

    Kabała ezoteryczna nie ma wątpliwosci,ze tylko mężczyzna i kobieta jako duchowa para mogą osiągnąć prawdziwe szczescie i „wzniesienie,wyzwolenie, oswiecenie”- czyli pełną realizacje boskosci w sobie – cel ewolucji duchowej.

  13. Swiat Ducha
    Gru 12, 2016 @ 16:13:59

    ananda:
    dzięki, bardzo ciekawy link!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: