Życie jest aby pożyć

W tym okresie świątecznym życzę Wam moi kochani, spełnienia.

Może proste to życzenie, może słowo tylko jedno.

Ale jest w nim głębia.

Spełnienie jest po stronie żeńskiej. Jeśli żeński aspekt jest rozwinięty, jeśli wspierany przez męski, jeśli nie jest zdominowany, to odczuwamy szczęście.

Nie musimy „siedzieć w głowie”, nie musimy trzymać się sztywno ideałów. Płyniemy jak nurt wody, tam gdzie trzeba i należy, robimy to, co się daje, a nie robimy tego, czego nie daje się zrobić.

Spełnienie jest bardzo podobne do oświecenia – jest to można powiedzieć oświecenie na miarę ziemską. Bycie w tym, co nas otacza, i cieszenie się tym.

Reklamy, bannery, plakaty obiecują spełnienie, nierzadko rozkosz.
Jednak one nie dają jej, bo stoją po stronie męskiego. Są yang. Owszem, bardzo dobrze, aby zastosować yang, granice, konkretną myśl, rozwiązania, to wszystko się przydaje. Przydaje się również skorzystanie z umiejętności mężczyzn, z męskiej energii, uszanowanie męskiego.

Jednak to nie w ustrukturalizowanym męskim mamy szczęśliwość.

Spełnienie jest odczuciem wszechprzenikającym, wszechobejmującym wewnętrznie. Nie jest przeznaczone do zbawiania świata – można powiedzieć, że łagodnie pozostawia świat aby zadbał o siebie.

Więcej, aby doznać, przeżyć szczęśliwość, potrzeba nam uwolnić się od przywiązania do sztywności, jakakolwiek by ona była. W tym zawiera się życzliwość do ludzi – tych wokoło, którzy czasami potrafią nastąpić nam na piętę. Ale też życzliwość do siebie, potrzebujemy przyjaźnie odnosić się do siebie samych, zadbać o siebie.

I zrobić to pomimo tego, że nawet z zewnątrz może nawet nie widzimy takich przejawów życzliwości. Amerykanie mawiają: „fake it until make it” – udawaj to, aż to przeżyjesz. Nie namawiam do udawania życzliwości do siebie, ale namawiam do usilności w dobrej postawie do siebie i innych osób. Nie poprzez wynoszenie się wobec innych („ja lepiej siebie traktuję, bo jestem z lepszej gliny”). Nie, traktować siebie prosto, bez wynoszenia się, także w swoich oczach. Z przekonaniem o niedoskonałości, braku idealności tego pojazdu, w którym żyjemy (bo takie są fakty). To jest pokorne.

Co ciekawe, spełnienie może być przeżywane w warunkach nieidealnych. Dla umysłu to trochę trudne do pojęcia. Ale takie są fakty.

Pokorą jest także głębokie przekonanie, że nie należy, abym był jakkolwiek krzywdzony. Przez kogokolwiek, włączając siebie, moją osobowość. I moją własną Duszę.

Dusza może być przyzwyczajona do tego, aby – za sprawą przekonań karmicznych – wchodzić gdzieś pod jakiś bat, który bije, albo aby sama siebie dręczyć. Nie ma co na to swojej Duszy pozwalać. Na ile można, na tyle, powolutku oduczać ją, jak małe dziecko, że są lepsze sposoby na życie, przyjemniejsze. Należy pokazywać niemądrość takich krzywdzących, ofiarniczych postaw (np. w sesjach, afirmacjach z odpowiedziami, na warsztatach). Potrzeba własnej Duszy dawać wiele możliwości pozytywnych przeżyć. Dusza na to pójdzie. Może nie od razu, może musi mieć czas się przyzwyczaić. Ale pójdzie.

Szczęśliwości, spełnienia nie można poznać zewnętrznie – jakiś super samochód czy dopracowany, nowoczesny dom to jeszcze nie znamionują, ze ich posiadacze są szczęśliwi. Są majętni – oczywiście. Ale czy znają spełnienie żeńskiego? Mogą znać, bo każdemu jest ono dostępne. Tak samo osoby o przychodach dziesięciokrotnie niższych mają podobne możliwości przeżywania szczęśliwości – bowiem jest ona zależna od postaw wewnętrznych.


W ostatnich latach ogromnie wzrosła nam paleta możliwości, opcji życiowych. Świetne to jest, bo mamy wielką liczbę wyborów. Nie musimy sztywno trzymać się jakiejś drogi. Ale też nie musimy aż tak bardzo podlegać temu, co ktoś powiedział, co ktoś sobie pomyślał. Możemy samodzielnie myśleć, rozwijać samodecydowanie, samostanowienie, poznawać siebie, rozpoznawać, dostosowywać swoje życie do siebie. To też należy do spenienia. Wychodzimy poza granice, w których funkcjonowali nasi rodzice. Nasza świadomość, rozeznanie rozlewa się na kolejne obszary subtelne, żyjemy szerzej, obszerniej, mamy większe potencjały. Przez to mamy możliwość świadomego objęcia spełnieniem szerokiego piękna tego świata – jako części świata duchowego.

Wszechprzenikanie szczęśliwości w spełnieniu jest spowodowane realizacją żeńskiego, tym, że to żeńskie rozkwita. Nie ważne, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, spełnienie może być twoim udziałem.

dsc04615

Jeszcze raz podkreślę, w spełnieniu jest odczucie, uczucie szczęśliwości. Nie w głowie, w umyśle, który potrafi przedłożyć całą paletę rozwiązań. Ale umysł nie potrafi uruchomić ich sam z siebie. Nie potrafi pracować na energii, także tej z poziomu ziemskiego.

W Human Design wręcz się mówi, że o naszym życiu nie powinien decydować umysł. Wskazuje różne centra „autorytetu” wewnątrz ciała, które powinny wskazywać jaką drogę obrać na planie życia ziemskiego. Do życia, do spełnienia, potrzeba yin, żeńskiego – ciała. Spełnienie, możnaby powiedzieć – odczuwa się w ciele. Więcej, w wielu ciałach, razem z subtelnymi, energetycznymi.

Miłych Świąt i Nowego Roku.

Reklamy

15 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Gru 23, 2016 @ 15:19:13

    Dzięki za tekst. Wesołych Świąt i Spełnienia!

  2. Kasia
    Gru 23, 2016 @ 20:57:01

    Witaj Andrzeju, to jest chyba coś co ostatnio odczuwam, czuję się szczęśliwa, i nie wiem skąd to mi się wzięło 😀 może na właściwej ścieżce jestem. Piękne zdjęcie kwiatów, nie mogę oczu oderwać, tak cieszy 🙂 Dziękuję za kolejny tekst i życzę Tobie tego spełnienia. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim Czytelnikom spokojnych i zdrowych świąt. buziaki 😉

  3. Marc
    Gru 31, 2016 @ 18:54:29

    Wszystkiego najlepszego w 2017 roku!

  4. Jack
    Sty 13, 2017 @ 11:57:10

    Cześć Andrzeju, tak mi się skojarzyło z tytułem, więc wklejam tutaj linka. Bardzo możliwe, że znasz już osobę Calogero Grifasi. Bardzo ciekawa sesja mi osobiście otworzyła oczy na wiele zagwostek dotyczących cyklu reinkarnacyjnego, kontraktów, ograniczeń i fenomenu coś za coś.

    Wrzucam właśnie w imię tego żeby pożyć 🙂
    Pozdrawiam.

  5. Niftu
    Sty 14, 2017 @ 12:43:36

    Ależ miazga. Jak wczoraj to oglądałem, to dziś w nocy zdarzył mi się paraliż senny. Takiego jeszcze nie miałem… Jak zwykle pobudka ok 2:00. Udało mi się zasnąć i zaraz ten paraliż, poczucie czegoś złego i obcego w pokoju. Na początku miałem pozytywne uczucie łączenia się z jakąś religijną postacią i to wkurzyło jakby tę istotę, która przyszła mnie astralnie obrabować i nagle poczułem lęk. Zacząłem się modlić ale gdy tracisz uczucie jedności, błogości, miłości, to modlitwy na nic się zdają. I nagle znalazłem się w jakimś obcym domu. Była noc, a ja unosiłem się nad ziemią. Byłem młodszy o jakieś 15 lat. Z bratem mieliśmy pokoje na piętrze, a rodzice spali na dole. Mój brat zszedł na parter do toalety, a ja w przedpokoju unosiłem się i opadałem. Chciałem mu się pochwalić tą zdolnością jak wyjdzie, ale gdy wyszedł nie widział mnie. Rozglądał się, jakby się czegoś obawiał. Poleciałem za nim na górę i nagle zdałem sobie sprawę, że to nie mój dom ani moje miejsce. Szybko poleciałem przed siebie i wleciałem w swoje ciało leżące na łóżku. Obudziłem się… Serce waliło mi w piersi jeszcze przez dobre pół godziny. Gdy chciałem się ruszyć, poczułem, że mam czegoś mniej, jakby ktoś coś ze mnie wyssał, wydrenował. Już mi się coś takiego zdarzało kilka razy, ale ten raz był chyba najgorszy. Wyraźnie dostrzegłem kwestie astralne. Poczucie czyjejś obecności, latanie w bardzo wyraźnym śnie, śnienie obcych, nieznanych miejsc itp.
    Czytałem na zagranicznych forach, że łatwo wpaść w coś takiego jedynie poświęcając swą uwagę różnym praktykom, np. pracy z czakrami, OBE, LD itp.
    Ktoś się z tym zmagał?

  6. awentais
    Sty 14, 2017 @ 14:31:01

    Niftu, tak, możesz zacząć wychodzić z ciała i śnić świadomie jedynie koncentrując się na tym, dużo o tym myśląc, czytając (przeżywając temat). A jak wyrazisz intencję doświadczania takich podróży, to już w ogóle – samo Cię będzie wyrzucać (mówię z własnego doświadczenia). Najlepiej jednak prosić Boga/Wyższe Ja o opiekę i bezpieczne podróże, miecz poczucie bezpieczeństwa i tego, że Ty też masz coś do powiedzenia w temacie własnych wędrówek poza ciałem.

    Jeśli natomiast przestaniesz angażować w OBE i LD energię i uwagę, to te doświadczenia same po pewnym czasie wygasną. Mogą się pojawić spontanicznie, np. raz na rok (ja tak aktualnie mam).

  7. Kasia
    Sty 15, 2017 @ 00:55:45

    @Niftu @Awentais
    Nie jest prawdą, że tylko poświęcając się tym praktykom, lub myśląc o tym, masz oobe lub ld. I nie jest prawdą, że jak o tym nie myślisz, to ustąpi. Moim oczywiście zdaniem. Ja to miałam od dzieciństwa bardzo często. Samoistnie. Było to dla mnie normalne jakieś jak oddychanie. Zawsze się wycofywałam, nie chciałam tego eksplorować, bałam się jako nastolatka, nie rozumiałam tego, mówiłam sobie: obudź się. I się budziłam. Choć czasem zajmowało mi to trochę czasu, właśnie przez paraliż przysenny. Ten paraliż jest okropny. Teraz zdarza mi się to rzadko (oobe, ld), ale jednak, i wyraźnie odczuwam obecność innych bytów (oobe, nie ld), nigdy pozytywnych. Miałam prawie 10 lat temu bardzo przykre doświadczenie w „locie” astralnym, od tej pory już to przestało być normą, nie wiem, czy umyka to mojej Świadomości, czy też Duszka nie odlatuje za daleko, trzyma się bliżej ciała… Nie bardzo wiem, jak pisałam, nigdy tematu nie zgłębiałam za bardzo, piszę tylko z doświadczenia.
    Pozdrawiam 🙂

  8. Swiat Ducha
    Sty 24, 2017 @ 20:30:49

    Jack, dzięki ci za ten film,
    będę oglądał, dopiero teraz to piszę 🙂
    Może istotnie coś podstawowego powiedzą..
    Ja Calogero oglądałem ze 2 sesje, fajne są, podobne do tych, które ja robię. Gościu ma świetne umiejętności i pozytywne podejście!

  9. awentais
    Sty 25, 2017 @ 01:15:22

    Kasia,

    Masz rację, Twoim zdaniem. W temacie OOBE/LD trudno jest porównywać doświadczenia, bo każdy miał inne. Ja miałam tak, że jak bardzo, bardzo chciałam OOBE – to je miałam. Jak nie chciałam, olałam temat – to ustąpiło. Dziwne? Ale tak było. Jakbym znów zachciała – to bym pewnie zaczęła ponowne tego doświadczać. Nie możesz powiedzieć, że ktoś czegoś nie miał lub coś nie jest prawdą tylko dlatego, że Twoje doświadczenie temu przeczy :). Jest tyle dróg, tyle ścieżek, tyle możliwości nawet w obrębie jednej dziedziny, że dla każdego starczy oryginalnych przeżyć, często nawet sprzecznych.

    I nie miałam przykrych doświadczeń z OOBE, raczej fascynujące.
    Myślę, że powinnaś przestać się bać opuszczania ciała, bo przez Twój opis przebija jednak lęk i niechęć do tematu.

  10. Niftu
    Sty 25, 2017 @ 09:01:02

    awentais
    to mnie zawsze intryguje w OBE, że nazywane jest „opuszczaniem ciała”. Nie jestem jakoś co do tego przekonany, bo świat astralny widziany przez ciało astralne jakoś mało mi przystaje do rzeczywistości. Nigdy nie udało mi się tego zrobić, tak samo, jak nigdy nie widziałem ducha itp. jednak z opowieści znajomych i z przeczytanych relacji wynika, że z rzeczywistością nigdy nie miało to nic wspólnego. Czy możesz w OBE wlecieć do jakiegoś budynku uważanego za chroniony i niedostępny, sprawdzić co jest w środku i wysłać tej organizacji maila w stylu: Byłem/am w środku w ciele astralnym i macie tam bardzo ładny obraz na ścianie w holu (i tutaj następuje dokładny opis obrazu) – czy macie tam faktycznie taki obraz? Takich przypadków nie ma jednak wcale. Gdyby tak było, to już by była sala pełna agentów wywiadu astralnego szpiegująca cały świat i cały świat szpiegujący cały świat :] do tego urząd do spraw podróży astralnych, ustawa o zakazie wychodzenia z ciała w celach szpiegowskich itp. No więc nie jest to opuszczanie ciała, tylko śnienie w innym ciele. Sen w nocy, to sen ciała fizycznego, a sen ciała astralnego, to „podróże astralne”. Czy nie mam racji?

  11. Niftu
    Sty 25, 2017 @ 09:03:08

    P.S. natomiast buddyści otrzymują w snach od swoich mistrzów dokładne informacje, które są w stanie przenieść na płaszczyznę rzeczywistości, ponieważ wykształcili ciała buddialne i atmaniczne, które umożliwiają im kontakt z istotami, które również posiadły takie ciała/ciało.

  12. Swiat Ducha
    Sty 25, 2017 @ 10:16:31

    Niftu:

    ja może nie jestem podróżnikiem oobe, chociaż znam takich gigantów, którzy potrafili przemierzyć wielkie przestrzenie i są w tym świetnie zorientowani..
    ale tak na logikę:

    „Byłem/am w środku w ciele astralnym i macie tam bardzo ładny obraz na ścianie”

    To jest oksymoron, dwie części jednego zdania nie trzymają się logiki. Ciało astralne to emocje, emocjonalność, poruszenia emocjonalne Duszy. Jeślibym przeżywał w ciele astralnym obraz ze ściany to nie byłoby to w żaden sposób mowy o widzeniu tego, co jest na nim widoczne. Bo widoczne jest to na poziomie fizycznym.
    1. Natomiast w astralu „widać” emocje „przymocowane” do tego obrazu (jak ktoś go widział, to przylepił kawałek swojej energii emocji do tego przedmiotu).
    2. Malarz malujący obraz najpewniej „zakotwiczył” w nim swoje emocje, w których był, i odczuwam, „widzę” emocje malarza.
    3. Jeśli zaś bym realnie patrzył jako człowiek na ten obraz, to wraz z przetwarzaniem fizycznego obrazu we mnie samym narastałyby przeżycia emocjonalne, astralne. I do nich na bieżąco bym miał dostęp.

    4. Może być też sytuacja „reverse engineering” (odtwarzania informacji). Jeśli zaglądnąłem gdzieś astralnie w oobe, i odczułem coś energią emocji, to mogę starać się „odtworzyć” widok fizyczny tego przemiotu, obrazu. Jakby on mógł wyglądać? Co to by było?
    Np. odczułem w oobe przeżycie dużej frajdy z przejażdżki zimowej: chłód, szybkość, smaganie wiatrem, wilgoć na twarzy (to nawet są odczucia też i witalne). A co z poziomu fizycznego może to powodować?
    – jazda na sankach z górki
    – lot na lotni w zimie
    – jazda samochodem zimą z otwartym oknem
    itp. Trudno jednoznacznie odcyfrować, co to może byc.

    Jak tak patrzymy na „widzenie astralne” to nic dziwnego, że w wędrówkach oobe tak mało można zidentyfikować poziom fizyczny, że trudno dociec czy cokolwiek tam w tym domu/pomieszczeniu fizycznie jest? Bo mamy dostęp (zdaje się w dużej większości tylko) do odczytu emocjonalnego.
    A już kodów, szyfrów, numerów totolotka, nie odczytamy, bo są na płaszczyźnie fizycznej, na którą się nie zniżamy w oobe. Więc można „szpiegować”, ale tylko telepatycznie. Wiele osób, ich Dusz jest telepatycznie połączonych między sobą i nie nazywa tego szpiegowaniem a kochaniem siebie wzajemnie.

    To takie moje dywagacje – fantazje. Jakbyście chcieli coś głębiej, mogę zapytać eksperta od oobe.

  13. Niftu
    Sty 25, 2017 @ 11:21:53

    Aha, to teraz już rozumiem 🙂 To mi przypomniało o pewnym doświadczeniu, które od kogoś usłyszałem dawno temu. Chodziło o to, że człowieka bolała głowa i poszedł spać. Nagle znalazł się poza ciałem i widział siebie z góry. Dostrzegł coś na wysokości swojej głowy, chwycił to i wyrzucił. Może to było coś ciemnego, coś nieprzyjemnego – nie pamiętam ale wiadomo, o co chodzi. No więc zaraz po tym powrócił do ciała i obudził się bez bólu głowy.
    No i coś takiego mi się podoba, że wykorzystuję ciało wyższe do samoleczenia i wyłącznie do tego. Bo jeśli by zacząć podróżować dalej, to takie ciało obija się o różne obce energie i może tym samym sobie biedy narobić, coś przyciągnąć albo polecieć za daleko.
    Natomiast wykorzystywanie umiejętności wchodzenia w wyższe ciała dla samoleczenia, to świetna opcja! Bardzo chciałbym się tego nauczyć i może zacznę próbować. Teoretycznie w taki sposób można by na prawdę samemu naprawić swoje życie na różnych poziomach, emocjonalnym, mentalnym, przyczynowym bez potrzeby szukania jak dziecko we mgle rozwiązania na zewnątrz.

  14. Swiat Ducha
    Sty 25, 2017 @ 23:06:22

    Niftu,
    mam znajomą, która ma niezdefiniowane 3 oko i koronę, i działa wręcz nawykowo na tych poziomach, tam ją ciągnie. A że jest zaradna i dociekliwa, to pracuje z poziomami duchowymi dla tych potrzeb, które wymieniłeś. W sesjach to czasami się robi, pamiętam, jak pomogłem kiedyś w uzdrawianiu pewnego żeńskiego bytu duchowego w sesji robionej dla człowieka. I to nie jest jedyny przypadek, przypadków tych można wymieniać wiele, tak jak elastyczny jest świat duchowy..

  15. Niftu
    Sty 26, 2017 @ 20:06:16

    Ciekawie, bo ostatniej nocy bez mojej jakiejkolwiek intencji tuż po położeniu się spać nagle doznałem czegoś w rodzaju oddzielenia się od własnego ciała. Nie śniłem o niczym, miałem zamknięte oczy i widziałem to, co się widzi pod zamkniętymi powiekami ale czułem swoje ciało i jakieś drugie ciało, które zaczęło się oddzielać od ciała leżącego na łóżku. To drugie ciało przesunęło się jak wskazówka, której punkt zaczepienia znajdował się w głowie. No więc głowa uniemożliwiła całkowite oddzielenie. Pomyślałem wtedy, że głowa blokuje to doświadczenie. Mój umysł chciał zasymulować oddzielenie, zamiast się mu poddać, przez co przez cały czas niczego nie widziałem, a tylko odczuwałem. Gdyby umysł puścił, to mogłoby zajść coś bardzo ciekawego, jednak mój umysł kurczowo trzyma się utartych schematów i nie pozwala sobie na spontaniczność czy nowe doznania.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: