Możesz przekazać darowiznę (podarunek, dar)

Można przekazać podarunek dla autora strony w postaci pieniędzy przelewem.
Po polsku ta „darowizna” to oczywiście podarunek.
Tytuł przelewu powinien brzmieć: „darowizna”, aby było zgodnie z przepisami.
37 2130 0004 3001 0305 6884 0001
Andrzej Kluza

Osoby, które czytają moją stronę często są mi wdzięczne za te wiadomości, których się z niej dowiedziały.

Nieraz dostawałem bardzo przyjemne wyrazy wdzięczności 🙂 czasami były to małe rzeczy, ale to było miłe, że był przepływ energii w drugą stronę.

Dostawałem różne rzeczy, na przykład bardzo ładne zasłonki, które nadal mi służą, słuchawki, sprzęt grający, komputer. Lubię czasami coś pograć muzycznie, pobrzdąkać na syntezatorze, jestem fanem Klausa Schulze i Tangerine Dream.

Jako Projektor (wg systemu Human Design) moją postawą powinno być oczekiwanie na  docenienie tego, co robię (tzw. „rozpoznanie”) przez innych ludzi. I w końcu „zaproszenie” mnie wraz z moimi umiejętnościami.
Byłem zapraszany przez różne osoby, które zajmują się same duchowością, do znajomości, wiele miłych znajomości się z tego wytworzyło. Miałem zwykle fajny czas, pełen ciekawych rozmów, dociekań, prac. Tak samo było wiele wycieczek, oglądania okolic, szukania czakramów ziemi, chodzenia po tych czakramach, które są już dobrze znane i obudowane (zwykle) kościołami. Stąd są opisy czakramów na mojej stronie.

Przebywanie na czakramie doładowuje się osobistą energię, co może być świetnym rozpoczęciem pracy duchowej.

Różne poziomy pracy i wartości

Przez lata nie zdecydowałem się, aby dostawać pieniędze za pracę w sferze duchowej i publikowanie tekstów. Sam się dziwiłem dlaczego Dusza stawiała taki opór?

Pierwsza kwestia to sfera duchowa jest daleko od materii. W materii, pieniądze bardzo dobrze wyrównuje zasługi i prace jednej strony wobec drugiej. I jakby pieniądz nie przystaje do duchowości, bo obraca się w sferach od duchowości bardzo odległych. Wiąże system ziemski, system wymiany u ludzi. I w tych niskich, materialnych przestrzeniach definiowana jest jego podstawowa wartość.

To spostrzeżenie o dużej odległości materialnego pieniądza od Ducha niemal wszyscy odczuwają. Jednak jest to kłopotliwe, ponieważ nie daje napędu do prac duchowych, trudno się rozliczać w nich pieniądzem. Jeden ktoś żąda relatywnie mało za swoje usługi, a inny ktoś ogromnie dużo, nierealnie do tego, co dał w swojej pracy (mimo iż była solidna i spora). Niektórzy potrafią mieć horrendalne ceny usług, naprawdę..

Wielokrotnie się spotykałem z bardzo mocno podkreślanymi naukami różnych nauczycieli, że przecież sprawy duchowe, ideowe, rozważania myślowe też są wartościowe. Co ciekawe, ich uczniowie już takiego entuzjazmu do duchowego wymiaru pieniądza nie mieli. A nauczyciele? Można się domyśleć, że mieli bezpośredni własny interes w tym, żeby tak nauczać. Bo z czegoś musieli przecież żyć.

Wiele razy słyszałem o sensowności wymiany energetycznej. I Dusze to czują, że taka wymiana ma być. Coś za coś – to jeden z podstawowych wzorców u Duszy. Bardzo dobrze to widać w przypadku karmy. O, tutaj Dusza bardzo chce oddawać! Osobowość tego człowieka może w tym przypadku nawet niewiele o karmie wiedzieć, a sprawa będzie się żwawo toczyć. Bo Dusza chce. A jak chce to i ma.

Dusze jednak bardzo przestrzegają odpowiednich poziomów. Jeśli ktoś komuś oddał jakieś zasługi, np. ugotował potrawę, albo przyniósł jedzenie, to dla Dusz jest jednoznaczne, że najlepszym rewanżem będzie również jedzenie. Może trochę inne, ale właśnie jedzenie, ponieważ jest na tym samym poziomie. Jeśliby Dusza miała się odwdzięczyć czymś innym, np. pracą fizyczną, albo napisaniem wiersza, to.. mogłyby się pojawić kłopoty. Z czym? Z niewymiernością tych podarunków wobec siebie. Jeszcze jak dzieje się to między przyjaciółmi, to nie jest aż taki problem. Ale niemal obcy sobie ludzie od razu chcą się odwoływać do społecznego kodeksu honorowego. Honor za honor.

Tak więc z odwdzięczaniem się za najwyżej mieszczące się zasługi na drabinie stworzenia (powyżej na obrazku) za pomocą spraw z dołu drabiny napotyka na różnorakie kłopoty. Nie raz słyszałem ezoteryków, którzy mówili, że z ich pracy duchowej można żyć. Ale to nie tylko mówili o sobie, ale także niemal o wszystkich słyszących swoje nauki. Prawda jest taka, że sami czasami ledwo przędli..

Wszystko można wszystkim wyrównywać?

Dziwiłem dlaczego moja Dusza stawiała taki opór przed przyjmowaniem pieniędzy.

Ostatnio jednak wpadłem na pomysł, i chyba to jest to. Otóż ja zajmuję się na witrynie obserwacją iluś poziomów subtelnych. Na każdym poziomie można powiedzieć, że daje się jakoś pracować.

Pracą fizyczną może być kopanie w ziemi bądź malowanie dachu.

Praca z poziomu eterycznego to może być masaż.

Praca poziomu astralnego, emocjonalnego to np. śpiewanie piosenek.

Praca z poziomu przyczynowego to wyjaśnianie sytuacji, dociekanie, rozpoznawanie (tego jest tu dużo na witrynie).

Praca atmaniczna i wyższe to np. analizy psychometryczne i modlitwy wstawiennicze, które także robiłem.

A więc macie przegląd różnych prac. Im wyższy poziom, na którym taka praca się odbywa, tym jakby trudniej wymierzyć jej wartość. Jednakże pieniądz może równoważyć (w rozumieniu ludzkim) wszelakie prace. Nie ma ograniczeń do tego, przynajmniej w społecznym rozumieniu wartości pieniądza. Jest jak karta Jokera w grach karcianych, zastępuje dowolną figurę.

Problem w tym, że nie wszyscy wszystko przyjmują. Ktoś może chcieć śpiewać liryczne pieśni czy też pisać wiersze, a mało kto uważa to (zwłaszcza obecnie) za coś warte. I jedna osoba będzie przekonana, że daje coś wartościowego, a druga osoba będzie uważała, że żadnego wyrównania jeszcze nie było, a to, co było, to jakieś ptaszki śpiewały. A śpiew ptaszków uznaje za powszechnie dostępny, czyli darmowy. Czyli bezwartościowy.

I tu moja Dusza miała duży kłopot, bo nie chciała pozwalać na profanowanie przestrzeni duchowych. Nie chciała brać tego pieniądza, który jest płacony za sprawy ziemskie.

A też nie chciała brać pieniędzy gdy ktoś miał wątpliwe intencje, i jego zapłata by była niemal wymuszeniem z mojej strony. Bo on sam nie był do czegoś przekonany. A ja miałem być tym, kto tego kogoś ma przekonać… A on mi był gotów zapłacić, abym go do tego przekonał..
Tu Dusza stanowczo mówiła NIE.

Mówiła, że to są zupełnie różne poziomy a poziom duchowy jest o wiele cenniejszy, delikatniejszy i wrażliwszy.

Wolała coś zrobić „za free”, aby tylko nie popodłączać się pod niesnaski niskopoziomowe: a to „on tak naprawdę nic nie zrobił”, „obiecał a nie zrobił”, „coś sobie fantazjuje, a moja realność jest inna”, „nie widzę tego w ten sposób..”.. i tak dalej. Te wszystkie postawy świadczą o braku rozpoznania, czy też nawet o braku szacunku dla duchowości, albo o tym, że się grubo w czymś mylę. (A wiem, że aż takich grubych błędów zwykle nie robię).

Jeśli działałem w obszarze duchowym dla kogoś, i dobrze, miałby on mi zapłacić, to na ile miałbym także ocenić jego własne intencje do tego, aby tej pracy NIE wykonać? Na ile opory jego własnej Duszy miałyby podwyższać cenę tej pracy? Bo jeśli ja kogoś mam dodatkowo przekonywać do sensowności mojego działania, to jest to działanie i czasami niemałe!

„Weź mie oczyść, ale ja w to i tak niespecjalnie wierzę.” Taka postawa – czy w ogóle podejmować się tego? Przecież oprócz czasami ewidentnych obciążeń gościu ma jeszcze niechęć do ich puszczenia. A na dodatek nie ma świadomości, że jest obciążony. A jego Dusza robi dużo, aby przekonać go, że właśnie to obciążenie jest mu bardzo przydatne. Tu bardzo dobrze widać, że jeśli praca dentysty jest dla wszystkich, to praca ezoteryczna jest potrzebna dla bardzo nielicznych.

A nie jest to jedyny przykład, że praca duchowa obejmuje więcej zmiennych, niż praca widzialna.

Gdybym brał pieniądze za pracę duchową, automatem bym się unurzał w te wszystkie dociekania, udowadniania tego, tamtego, w wykazywanie czegoś komuś, kto nie jest do tego przygotowany, który ma blade pojęcie co się w ogóle dzieje.. No tak, można powiedzieć, jedziemy do warsztatu samochodowego, a mechanik robi nam coś, o czym nie mamy pojęcia, a my za to płacimy i odjeżdżamy.

Czy ten mechanizm działa w ezoteryce? Wątpię. Często rozpoczynanie oczyszczeń duchowych wręcz rozwija worek z tym, co by trzeba zrobić. Jakby być szczerym, to rozpoczęcie pracy duchowej dla kogoś wiąże się z większymi kłopotami, np. z częstymi wizjami, odczuciami, których kiedyś nie miał. Jeszcze dobrze, gdy ktoś kiedyś się w życiu nudził, a teraz mówi – „o, widzę jak to życie jest pełne zależności!” Ale często mówi inaczej: „kiedyś to miałem spokój, a teraz to tyle się zwaliło na mnie..” Mógłby powiedzieć: tyle dostałem świadomości spraw, w których żyję. Ale trudno to powiedzieć, bo jest to niełatwa świadomość.

Fake czy nie fake?

Każdy ma prawo do braku szacunku wobec duchowości, wobec świata duchowego. I wiele osób z tego ochoczo korzysta, a to powątpiewając, a nawet szczerze walcząc po stronie ateistycznej. Nie raz miałem zarzuty, że te wszystkie „moje krokodyle” to raczej powinny być w zoo (to są wymysły!), a ja powinienem udać się do psychiatry 🙂 Przynajmniej na obserwację.

Każdy ma prawo do braku szacunku wobec duchowości, ale ja mam prawo do nieprzkonywania takiego kogoś. Nawet za jego mniejsze lub większe pieniądze.

Moja Dusza również tłumaczyła swoją niechęć do obrotu pięniędzmi tym, że jeśli komuś realnie pomoże się w obszarze karmy, duchowości, to ta pomoc może dawać mu dziesiątki razy więcej korzyści niż za to chciałby zapłacić pieniądzem, może być warta o wiele więcej niż by ten ktoś to docenił. Jak ktoś to uważa za wątpliwe, to jak ma to doceniać?

Bo trzeba przyznać, że sprawy „niewidzialne” (czytaj: duchowe) ludzie często uważają za nie do objęcia, i – co więcej – że tam to tak naprawdę się nic nie robi. Że, jak tego nie widać, to nie można się tam napracować.

Że jeśli się osiąga jakiś wgląd, to w ogóle mogą być fantazje, a więc „każdy to może zrobić”, a więc jest to niemal nic nie warte. No bo co to za umiejętności, jak ich nie widać, a do tego, niemal każdy może je zamarkować, że to umie..

A ja jednocześnie w pracy z osobą o takich postawach konkretnie widziałem co się duchowo zmienia, i że to się przełożyć może tej osobie konkretnie na polepszenie jej życia.
Tak bywało.

Ale też bywało inaczej, gdy osoba dostała pracę na poziomach duchowych i istotnie była za nią wdzięczna. I miała z niej pożytek w swoim życiu.

I ileś razy istotnie widziałem jak to się dzieje.

Taki człowiek, któremu się pomogło często chce się odwdzięczyć, nie chce pozostać dłużny. I teraz mając tak blokującą się Duszę, tamtemu można zrobić kłopot.

Duchowość jest dla materii

W przykładzie z naprawą samochodu można rozpoznać, że na koniec mamy konkretne efekty tych „magicznych” działań mechanika. Auto jedzie, „coś tam” zostało zrobione, i świetnie. W duchowości tak nie ma. Raz, że podobnie na początku mało można rozumieć o co chodzi. Ale dwa, że te małe zrozumienie człowiek potrzebuje sam rozwijać. Że bez świadomości, to nie ma postępu duchowego.

Wiele osób to bardzo zraża – przecież to ma tak być, że ja płacę za coś i coś jest dla mnie robione. Fajnie, jak masz Opla to mechanik to tak załatwi. Ale jak masz siebie? Tu obowiązują inne reguły.

I teraz – jak obowiązują inne reguły, a ludzie chcą te same materialne zasady stosować to jak to ma się udać?

Udaje się to, jak zwykle w Stanach Zjednoczonych. Tam dużo się udaje. Dzięcięce Dusze mają smykałkę do zarabiania. I tacy autorzy jak np. Bob Mandell mogą rozwijać swoje usługi w obszarach metod duchowych jak np. Rebirthing, biorąc pieniądze ludzi za kolejne sesje. Nic w tym złego – ludzie przeżywają ulgę, bo.. nie mają takiej dużej karmy i prostsze Dusze. I realnie im to pomaga.

W Polsce potrzeba trochę bardziej zaawansowanych działań, aby uzyskać. Stąd taka forma mojej witryny. Tak jak Czesi śpiewają, że należy we wsi postawić maszt stacji bazowej, aby komórki zaczęły działać! Nowe czasy, nowa Era Wodnika przyszła.

Wesoła piosenka!

Czy płacić za prace duchowe? Czy też nie?

Nie chcę tutaj roztrzygać tego dylematu. Jeśli chcesz mnie czymś obdarzyć z własnej potrzeby, świetnie.

Jeśli uważasz, że taka wiedza duchowa ma być za darmo, drugie świetnie.

.

 

Advertisements

21 komentarzy (+add yours?)

  1. Miś
    Mar 05, 2017 @ 20:38:41

    Bardzo ciekawy wpis :). Jak Ci sie wydaje, Andrzej – dlaczego dzis ludzie nie chca placic, poswiecac uwagi na piekno? Czyzby przestalo to ich interesowac? Masz jakies odczucia, przemyslenia na ten temat?

    Co do dzielenia sie, bardzo chetnie podziele sie muzyka, nie wiem tylko, w jakim formacie ja chcesz – proponowalbym profesjonalna jakosc. Tangerine Dream, okolice i ogolnie caly kraut-rock to moj konik (jeden z kilku, jesli idzie o muzyke, wiec moge cos pomoc wyszukac) ;).

  2. Swiat Ducha
    Mar 05, 2017 @ 21:45:27

    Miś
    Dzięki

    Przykro, ale wydaje mi się, że odpowiedź na twoje pytanie jest zupełnie przyziemna, prozaiczna i mało ciekawa:
    pieniądze dają tyle możliwości posiadania rzeczy, że zainteresowanie pieniędzmi jest ponad różnymi innym sprawami.
    Ego – zwrócenie się do wewnątrz to też chyba gra rolę. Sztuka to coś z zewnątrz. A drugie milenium to 2 czyli receptywność, zwrócenie się do wewnątrz, na siebie. W sobie nie ma sztuki tylko bandziuch (brzuch) do napełnienia (większość tak ma). Brzuch w rozumieniu przenośnym – wszelkie własne pragnienia, zachcianki, osobiste potrzeby.
    Ludzie stali się bardziej samoświadomi, i przez to o wiele mniej otwierają usta gdy widzą coś ładnego na zewnątrz, a o wiele bardziej stali się czuli na siebie samych.
    Dodatkowo sztuki przez różnej wielkości „sz” jest wokoło sporo, właściwie ile kto chce. A to nie skłania do poświęcania jej większej uwagi. Tak, przestało to interesować.

  3. Miś
    Mar 05, 2017 @ 23:33:21

    No dobra, tyle ze sztuka otwiera na wrazliwosc, a wiec i samoswiadomosc. Pieniadze wrecz przeciwnie. Receptywnosc tez mi sie kojarzy z ekslopracja wnetrza, a sztuka zawsze sie z tym wiazala. Sztuka wiec to jest cos z wenatrz w moim odczuciu, cos z nas wyplywa. Czyli znaczyloby to, ze jednak ludzie wlasnie nie siagaja do wewnatrz a na zewnatrz czyli gonia za mamona, poklaskiem, czyms plytkim, codziennym. A wiec?

  4. kejpero
    Mar 05, 2017 @ 23:52:35

    Obserwuję to od wielu lat w życiu zawodowym. Ludzie pragną sztuki która powstaje nie dla pieniędzy czy poklasku, a z inspiracji.
    Sam akurat mam do czynienia na codzień z dobrej jakości muzyką i gdy ktoś daje coś od siebie od razu to słychać i czuć też wśród publiczności.
    Dobra sztuka jest odprężająca wewnętrznie i tak jakby coś powodowała. Myślę, że przez to, że widz mógł dzięki szczerości wykonawcy na chwilę pobyć ze sobą, to coś w nim odmieniło.
    Prawdziwy artysta jest okazją do bycia z nim i dzięki temu z samym sobą.

    Wydaje mi się, że tylko działanie z serca i bez jakiegokolwiek oczekiwania czegoś w zamian ma sens. Inaczej możemy robić coś oczekując konkretnych rezultatów, nawet tego nie wiedząc.

  5. Miś
    Mar 06, 2017 @ 08:48:07

    Gdyby pragneli, dazyliby do jej eksploracji. Tymczasem przecietny sluchacz nie tylko nie umie wysluchac calej plyty do konca, nawet pojedyncze utwory musza byc latwe w przyswajaniu, aby nie znudzily. Serwisy takie, jak YouTube calkowicie popsuly rynek i wychowaly pokolenia ludzi nie majacych cierpliwosci w odbiorze muzyki. Podobnie z koncernami plytowymi lansujacycmi konkretne mody. Potwierdza to moja teze, ze dopoki nie nastapi jakas duza zmiana spoleczna, zadna nowa galaz sztuki nie ma szans na zaistnienie.

    Dzis dobrej muzyki nie ma. Wiekszosc to albo odtworcze nasladownictwo stylow juz zaistnialych albo kiczowate, unuzane w popie pseudo-artystyczne nie wiadomo co. Sezonowe gwiazdki, przystojni chlopcy i ladne dziewczeta, banalne tresci majace zadowolic gusta przecietnego zjadacza chleba. Dlaczego? Bo gdyby Ci ludzie zaczeli tworzyc cos ambitniejszego, zadna z duzych firm plytowych nie bylaby w stanie tego sprzedac! Zyjemy w czasach, gdzie wszystko ma sie oplacac, byc na sprzedaz. I dopoki tak bedzie, dopoki ludzie nie powroca do inspiracji jakimikolwiek ideami, niewiele sie zmieni (albo zmieni na jeszcze gorsze, wyplycajace podejscie do wszystkiego).

    Polecam artykul tego czlowieka, tam jest wyjasnione, co stalo sie z muzyka i dlaczego:

    http://muzyka.onet.pl/alternatywa/awangarda-jest-jak-parowoz/yg7pk

  6. Swiat Ducha
    Mar 06, 2017 @ 19:01:17

    Miś
    Dobrze powiedziałeś, bo prawdziwie, prawdą swojego wnętrza.

    >Sztuka otwiera na wrazliwosc, a wiec i samoswiadomosc.
    >Pieniadze wrecz przeciwnie.

    Domyślam się, że jest to przekonanie twojej Duszy/podświadomości, które twoja osobowość podziela..
    Jest chyba taki kłopot, że może ci to przeszkadzać w zarabianiu/posiadaniu/otrzymywaniu/wydawaniu pieniędzy.

    Ponieważ? Pieniądze nie otwierają na wrażliwość a więc i samoświadomość.
    A więc nie ma co „iść w pieniądze”, bo kto by chciał nie otwierać się na wrażliwość i samoświadomość?

    A więc? A więc można się z tego zacząć oczyszczać, oczyszczać Duszę/podświadomość. I kto wie, co będzie po tamtej, drugiej stronie, gdy już nie będzie tego ograniczającego przekonania w Duszy..?

    >Zyjemy w czasach, gdzie wszystko ma sie oplacac, byc na sprzedaz.
    istotnie, pieniądze bardzo ludzi zafiksowały. Jednakże ja bym proponował na razie, przed oczyszczeniem postawy wobec pieniędzy nie budować wielkiego budynku wniosków na przekonaniach Duszy, które mogą … się odwrócić. Twoje przekonania są już bardzo mocne, pytanie czy zdobędziesz się na przekroczenie swojego intelektu? To byłby krok duchowy. Intelekt sobie jest i ma przekonania, a taki ktoś pozwalając mu być jaki jest … idzie dalej, idzie ścieżką duchową w oczyszczanie postaw. I.. po jakimś czasie może okazać się, że owe poglądy tak mocno umocnowane z różnymi autorytetami za nimi.. przestają tego człowieka aż tak przejmować. I na tym polega rozwój Duchowy – przekroczyć „siebie”, przekroczyć swoje „małe ja” (czyli intelekt + ego). I daje się to zrobić, jednakże trzeba użyć narzędzi zupełnie oficjalnie nie znanych i nie uznawanych.

  7. Miś
    Mar 06, 2017 @ 20:00:06

    Andrzej, ja nie mam nic a nic przeciwko zarabianiu pieniedzy, problem zaczyna sie wtedy, gdy trzeba je zarabiac na czyms, co w mojej opinii jest albo nieinteresujace osobiscie (np. praca nie zwiazana z osobistymi zainteresowaniami czyli spedzanie duzej ilosci czasu na nauke i wykonywanie czegos, co mnie nie interesuje) albo, w przypadku sztuki, na kiczu czyli tym, co dzis pochlania wiekszosc ludzi (tutaj od razu chce sprostowac ze absolutnie nie mam nic przeciwko kiczowi, niech on sobie istnieje, ja po prostu nie chce isc w tym kierunku). Sztuka wedlug mnie jak najbardziej wiaze sie z zarabianiem pieniedzy, mi chodzi o pewien poziom uwrazliwienia i nie robieniu kasy na byle czym, co wpadnie w rece.

  8. Miś
    Mar 07, 2017 @ 11:05:59

    Wiecie, jaki jest naprawde problem z pieniedzmi czy w ogole z wymiana energii na Ziemi? Ze kiedy ednostka przestaje oferowac to, czego porzada tzw. ogol, ogol nie chce dluzej dawac czegokolwiek jednostce. Przypomina Wam to cos, bo mi tak. To jest zachowanie odzwierzece, majace na celu wylacznie przedluzenie gatunku, wyselekcjonowanie najaislnieszych osobnikow oraz … pozbycie sie tych, ktorzy nie buduja ,,systemu”. Na poziomie zwierzecym jest to calkowicie naturalne, na poziomie ludzkim jest to zaburzenie. Dlaczego? Spojrzmy sie, jak czlowiek dziala z poziomu energii niskich, takich jak czakra podstawy, seksu czy splotu slonecznego, a jak, kiedy energie ida wyzej, dochodza do poziomu czakry serca, gardla i wyzej. W przypadku pierwszych trzech mamy do czynienia z typowo fizycznym planem: jest to, kolejno idac, przetrwanie, prokreacja oraz wladza (szczegolnie ta trzecia jest do dzis bardzo istotna i wspierana przez system ziemski). Poczawszy od czakry czwartej, czyli serca, ilosc ludzi umiejacych kierowac takimi energiami jest drastycznie mala w porownaniu z reszta populacji. Przyjzyjmy sie, co by sie stalo, gdyby zaczac myslec i fukconowac z poziomu serca. Zapewne mocno oslablyby wszelkie instynkty odzwierzece, a na pewno nie stanowilyby glownego celu w zyciu. Jak ocenialibysmy innych, ktorzy nie przysparzaja nam bezposrednio jakichkolwiek korzysci? Podejrzewam, ze raczej conajmniej obojetnie, jesli nie z empatia (wszak serce ma to do siebie, ze szuka polaczen, to taki uniwersalny jezyk energetyczny, ogniwo spajajace). Watpie, aby na poziomie tej czakry mialby miejsce rozroznienia typu ,,ja i ty”, ,,przydatny kontra nieprzydatny” i wynikajace stad podzialy na tzw. lepszych lub gorszych, przystosowanych lub nieprzystosowanych. Poziom serca nie ocenia i nie szufladkuje ludzi ze wzgledu na to, kim sa i co robia. Zapewne wielu z Was zaraz odezwie sie umysl, pytajac, co wtedy z tymi, ktorzy beda chcieli wykorzystac taka sytuacje dla siebie (podswiadomie wrecz boimy sie, ze wywola to stan anarchii, hordy lupiezczych hord pragnacych okrasc wszystko dookola i przejac wladze). Otoz jest to dokladnie to, co niesie ze soba energia przetrwania, czyli pierwszej czakry, gdzie liczy sie wylacznie przetrwanie (a wiec i mozliwosc pozbycia sie drugiwj osoby w celu ratowania swojego wlasnego zycia). Jesli przekierujemy energie na poziom serca, tego typu argumentacje traca calkowicie jakikolwiek glebszy sens, poniewaz rozumiemy juz, ze dzialajac na tym poziomie, nie wchodzimy w energie nizsze. Jak to sie ma do ludzi, ktorzy nie sa na tym poziomie? Absurdalnie, ale tacy ludzie najczesciej glupieja, nie rozumiejac naszego zachowania i w przewazajacej czesci ulegaja energiom wyzszym. Jest to udowodnione naukowo, ze czlowiek, ktory nie wykazuje sie agresja w stosunku do agresora najczesciej wychodzi z potyczki nie tylko calo, ale i zmienia zancznie zachowanie agresora.

    Jak to sie ma do pieniedzy i dawania czegos sobie wzajemnie za cos? Ma sie tak, ze jesli dalej bedziemy wartosciowac wszystko wylacznie z poizomu przydatnosci (utylitaryzmu), ciagle bedziemy wykluczac poza nawias wszystkich tych, ktorzy badz nie maja czego dac, badz nie chca (maja do tego pelne prawo). Jednak pozbawianie ich wszelkich praw, lacznie z prawem posiadania przynajmniej bezwglednego minimum jest tym, co skutecznie tpodtrzynuje ziemski system wzjamenje kontroli. Zadne socjale nie wyeliminuja zjawiska biedy, marginalizacji spolecznej dopoki my sami nie pozbedziemy sie odzwierzecych odruchow i nie przejdziemy na wyzsze poziomy energii w skali ogolno-spolecznej.

    Poki co brzmi to jak utopia bo i jest ciezko zyc w ten sposob w wotoczeniu, ktore w ogole nie posiada swiadomosci tego typu. Ale wydaje mi sie, ze jest to jedyna droga ewolucji. Przykladem sa ciagle istniejace plemiona nomadyczne, ktore, choc licznie przetrzebione przez nasza cywilizacje, ciagle zachowaly zasady, ktore po czesci opieraja sie na tym, co pisalem wyzej. Nazywamy ich ,,pierwotnymi” a sami dzialamy na o wiele bardziej odzwierzecych zasadach…

  9. Niftu
    Mar 07, 2017 @ 18:01:41

    @Miś
    A mi chodzi po głowie, że wszyscy tu na Ziemi jesteśmy częścią jakiegoś prawa kreującego rzeczywistość, które umieściło tu zarówno tych o czysto instynktowych pragnieniach, jak i tych o wyższych pragnieniach. Jeśli by myśleć, że to my jesteśmy pokrzywdzeni przez tych mocno osadzonych w ciele, w prokreacji, w materializmie, to będziemy ofiarami. Ale gdyby spojrzeć na to tak, że to my odpowiadamy za świat w jakim żyjemy poprzez właściwe traktowanie tych osób, to perspektywa się zmienia. Gdy osoby z uruchomionymi wyższymi centrami biorą się za ocenianie tych egzystujących na niższych centrach i żywiących się niższą energią, to sami tą postawą zaburzamy porządek. To oni są dla nas, te miliony ludzi, które mijają nas na chodniku, a my w jakiś sposób jesteśmy dla nich. Nie jesteśmy jakimś słabym ogniwem społeczeństwa, tylko jego częścią i powinniśmy traktować pozostałych ludzi jako środek do celu. A cel idzie od góry, a nie od dołu. Oni realizują ten cel poprzez utrzymywanie życia na planecie i robią to doskonale, ale my powinniśmy budować harmonię między tym, co dzikie, a tym, co boskie. W dawnych wiekach, to malarze, rzeźbiarze, kompozytorzy i pozostali twórcy dawali cywilizacji pokarm dla wyższych centrów emocjonalnych. Katedry budowało się tak, żeby wznosiły człowieka na inny poziom. Obecnie wygląda to tak, że przez materialistyczny umysł pokarm ten został zagarnięty – tak, jak się obecnie wszystko zagarnia i nakleja na tym etykietkę z ceną. A więc znów pomiędzy to, co wyższe i to, co niższe wstawiono coś, jakąś instytucję, której wydaje się, że reguluje pewne sprawy. Religiom wydaje się, że regulują sprawy boskie, a rządom wydaje się, że regulują sprawy ziemskie. Marchewka staje się owocem, a ślimak rybą. Białe staje się czarne, a gówno staje się sztuką. To jest ewidentne zaburzenie harmonii wibracji przekazywanych z Absolutu. My ich już nie odbieramy, bo osiągnęliśmy tak niskie wibracje, że nie ma połączenia. To tak, jak w radiu. Radio odbiera częstotliwości na danym zakresie, no więc doszło do zmian globalnych i nagle przestaliśmy odbierać na falach wysokich i przestawiliśmy się na niskie. Są jeszcze ludzie, którzy odbierają wysokie wibracje od Absolutu, ale oni nie mogą swoją twórczością trafić do reszty społeczeństwa bo społeczeństwo ma teraz monopol na niskie częstotliwości i zwyczajnie tego nie kupuje. Twórcy, którzy instynktownie to rozumieją zaczynają tworzyć zupę dla ludu o niskich częstotliwościach, bo to idzie jak świeże bułeczki. Zastanawiam się tylko jakie będą dla nas wszystkich za to konsekwencje. Bo my twórcy, winni tego procederu nie jesteśmy i nie chcemy się odradzać na planecie, która nie ma już im niczego do zaoferowania, a pozostali ludzie tą drogą idą w stronę zdziczenia, albo transhumanizmu i zamienienia się za kilkadziesiąt lat w rasę Borg. Mechanizacja postępuje. Jeśli coś może pomóc, to tylko reset…

  10. Miś
    Mar 08, 2017 @ 16:00:44

    To proste. Dawniej ludzie buntowali sie przeciw systemowi, stad byla i glebia w sztuce. On amiala dawac naped do dzialania. Dzis ludzie sie nie buntuja, wola godzic sie na to, co jest w zamian za spokojne, nudne i szare zycie wypelnione gadzetami i kiczem. Wystarczy popatrzec na mlodziez. Czy sa dzis jakies subkultury i idee? Nie ma. Idea jest jedna: dorwac sie do koryta i zarabiac, ile wlezie. W takich warunkach zadna sztuka nie ma szans na powstanie. To, co dzis jest, trudno nazwac nawet odtworczym rzemioslem bo to jest poziom bliski zeru. To samo z inspiracja czymkolwiek. Czlowiek znizyl sie do poziomu gory miesa dbajacej jedynie o zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb. I tyle.

  11. Ola
    Mar 08, 2017 @ 23:22:28

    Witajcie
    Wybaczcie, że się wtrącę, ale moim zdaniem jesteście zbyt pesymistyczni 🙂 Sztuka nie umarła, ma się dobrze, tylko że ta dobra po prostu nie jest dobrze promowana, a szczególnie w naszym kraju.Naprawdę na świecie jest wielu wybitnych, wspaniałych, a także obiecujących artystów, trzeba ich tylko dobrze poszukać 🙂 Nie wiem, co uważacie za sztukę a co nie, ale świat nie schodzi na psy, po prostu dobrze nam wmówiono, że właśnie tak jest, że większość ludzi to chodzące maszyny i nic ani nikt piękny duszą już nie został na tym świecie i czas umierać. A to nieprawda. Gdzieś tam poza światłem reflektorów są utalentowani, bardzo kreatywni i przede wszystkim pracowici ludzie, którzy tworzą prawdziwe cuda. I naprawdę, jest ich mnóstwo. Co prawda więcej ich za granicą, tam gdzie więcej jest ośrodków kształcących praktyczne umiejętności twórców (a nie to co u nas, polskie Akademie reprezentują raczej niewiele) no i tych znienawidzonych pieniędzy, bo artyści też muszą płacić swoje rachunki. Ale ci z wysokimi umiejętnościami na brak środków nie narzekają, bo ludzie naprawdę chcą wartościowej sztuki i jeśli ich stać, to ją wspierają. Tutaj jest to utrudnione, bo nasz rynek sztuki dopiero co się wykluwa.
    Pozdrawiam i głowa do góry, nie zniknęło jeszcze całe piękno tego świata

  12. Miś
    Mar 09, 2017 @ 09:46:10

    Olu, sporo racji w tym, co piszesz. Zalezy jednak, co uznajemy za sztuke i o jakiej sztuce rozmawiamy. My mowilismy glownie o muzyce. No coz, dla mnie trudno sztuka przez dusze S nazwac muzyke techno czy pop, sa to po prostu galezie muzyki, ktore nie wykazuja sie jakas szczegolnym wyrafinowaniem, poza tym nie przekazuja pewnych idei (wedlug mnie sztuka powstaje wtedy, gdy poza kunsztem ma w sobie jakis poklad, okreslony ladunek, przekaz). Nie da sie tez zuwazyc, ze muzyka popularna sama s sobie lata swietnosci ma juz po prostu za soba. Wszystkie style i tricki zostaly juz zastosowane w takiej czy innej formie i teraz jest wylacznie powtarzanie tego, co wymyslono juz wczesniej. Jest jeszcze etno/world music, ktore lubie i cenie, ale to byl nurt zawsze pozostajacy jakby w cieniu innych gatunkow, nie zwiazany zbytnio z przemianami spoleczno-kulturalnymi, ktore trwaly od zakonczenia 2 WS az do czasow nam wspolczesnych. Podobnie muzyka klasyczna. Bywa piekna, jednak to nie ona wyznaczala nowe trendy, mody.

  13. Miś
    Mar 09, 2017 @ 11:06:30

    Jest poza tym jeszcze jedna rzecz, ktora skutecznie przyczynia sie do rownania w dol wszystkiego, co wiaze sie z ogolnie rozumiana tworczoscia. Tym czyms jest pozbawienie spoleczenstwa czynnikow ksztaltujacych gusta. W obecnym swiecie, gdzie wszystko ma sie dobrze sprzedawac, nadrzedna wartoscia sa zarobki i efektywnosc, a nie kunszt i idea. W podanym przeze mnie artykule swietnie pokazane jest, jak w latach 60tych, kiedy swoje triumfy swiecila muzyka popularna, producenci nie wiedzac jeszcze, co bedzie popularne, a co nie, wydawali doslownie wszystko. Przebic sie mogl zwykly kicz jak i muzyka ambitniejsza. Dzis producenci doksonale juz wiedza, czego chce wiekszosc, i nie sa zainteresowani promowaniem czegos ambitniesjzego, bo nie ma na tym zarobku.

    Tu lezy przyczyna problemu. Liberalizm i filozofia konsumpcyjna wyplyca kazda dziedzine zycia. Nie ma czynnikow, ktoreby odgornie staraly sie przekazywac spoleczenstwu wartosci wyzsze. Wszystko ma sie sprowadzac do efektywnego zarabiania i sprzedazy. W takim swiecie nie ma miejsca na rzeczy mabitne, bo przecietny Kowalski nie jest stworzony do ich odbioru. A w takim systemie, tam gdzie nie ma popytu, tam nie inwestuje sie, nie poswieca sie temu czemus uwagi. Dlatego cala tak tzw. pop-kultura, ktora punktowal Warhol na swoich obrazach, rowna coraz bardziej w dol. To jest zabojstwo dla sztuki wyzszej, ktora przestaje byc elementem ksztaltujacycm kolejne pokolenia.

    ,,Gdzieś tam poza światłem reflektorów są utalentowani, bardzo kreatywni i przede wszystkim pracowici ludzie, którzy tworzą prawdziwe cuda. I naprawdę, jest ich mnóstwo.”. Owszem. Tylko, ze watpie, aby Ci ludzie mogli z tego wyzyc. A nawet jesli, na pewno nie maja z tego wiekszych profitow, uznania, ktorymi cieszyli sie tworcy epok minionych. Bo trudno jest mi sobie wyobrazic, ze po np. 8-godzinnej pracy na etacie czy w firmie ktos ma czas i sily na animowanie czegos zwiazanego ze sztuka, na poswiecanie sie ambitnej tworczosci, ktora wymaga ogromnych nakladow energii i czasu.

    ,,Co prawda więcej ich za granicą, tam gdzie więcej jest ośrodków kształcących praktyczne umiejętności twórców”. Zachod w tym momencie nie ma juz praktycznie niczego ciekawego do zaoferowania. Z przyczyn, ktore podalem wyzej. Gdyby szukac, szukalbym jescze w miejscach, gdzie globalizacja i konsumpcjonizm nie wywarl az takiego spusztoszenia czyli w krajach poza kultura Zachodu.

    ,,Ale ci z wysokimi umiejętnościami na brak środków nie narzekają, bo ludzie naprawdę chcą wartościowej sztuki i jeśli ich stać, to ją wspierają. „. Olu, moze jakies przyklady owej wysokiej sztuki wspieranej przez ludzi? Jesli mowisz o muzyce klasycznej, tu sie zgodze, ze jest wierne grono odbiorcow. Ale poza klasyka, nie ma chyba obecnie zadnego nurtu, ktoryby mogl uchodzic od niechcenia za cos, co moznaby nazwac sztuka wyzsza.

  14. Wiesław
    Mar 24, 2017 @ 09:38:45

    Witam. Ciekawe spostrzeżenia i widzenia własne i słuszne. A jak to się ma do nas w teraz? Obojętnie z którego miejsca patrzymy, to jak napisaliście, jesteśmy wszyscy tą częścią całości i raczej możemy kształtować właśnie tę część. By to się udawało w jak największej części, potrzebne jest właśnie wysyłanie sygnału, że ja, cała moja świadoma osobowość tak chce, a nie czekanie na odbiór. Gdy jest takie ograniczenie, to może znaczy to, że mamy je właśnie przejść i podziękować duszy za postawienie jego. Trzymanie się stale już dotąd zbadanych dla nas wzorców, jako jedynie słusznych, nie prowadzi nigdzie dalej poza swoją strefę komfortu. I nie ma znaczenia, gdzie jestem ustawiony i czego teraz nie widzę i mi brakuje. Z doświadczenia, gdy byłem w baardzo głębokim dołku wiem, że to działa… . Szczera intencja i pragnienie zmiany zapisuje się na wyższych poziomach i tworzy wolno lub szybciej naszą zmianę. I to jest prawdziwe, bo przez niejedną osobę przeżyte. Jedne zmiany mamy za sobą, a inne dopiero przed i dlatego warto żyć! Bardzo dobry art w dobrym kierunku zmiany autora. Dodałbym wzorem kolegi Marka nowoczesne ułatwienia typu PayPal czy podobne i apel w stopce z numerem bankowym (może być osobny, np. darmowe konto w internetowym banku xxx tylko do wpłat darowizn) pod każdym artem. Wtedy wszystkie wysoko bujające się po tej witrynie dusze, miały by łatwiej do uziemienia…, bo co się daje to wraca, haha. To tak pokrótce, z pozycji generatora 🙂 A takie motywatory wpadły do mnie dziś od pani Grażyny, posłuchałem od razu pierwszego z prawej. http://www.iquantumschool.pl/motywatory/

  15. Ola
    Mar 25, 2017 @ 23:40:03

    Witajci
    Wybacz Misiu, że odpowiadam Tobie po takim czasie.
    Tak to jest jak sroka wpada między wrony :), myślałam o malarstwie, rzeźbie, rzemiośle i ilustracji, a muzyka mi jakoś umknęła. Szczerze powiedziawszy, realia życia muzyka nie są mi za bardzo znane, więc na ten temat wypowiedzieć się nie mogę. Ale z racji tego, że jestem malarzem (być może aspirującym do tego miana, ale jednak), to trochę orientuję się w sztukach wizualnych. Może zanim przejdę do prozy życia, to przedstawię kilku wybitnych moich zdaniem artystów współczesnych, którzy zdobyli lub zdobywają dzisiaj uznanie 🙂 Wszyscy należą do odradzającego się nurtu klasycznego, realistycznego malarstwa które korzenie ma w 500 letniej tradycji mistrzów.
    Jeremy Lipking http://www.artrenewal.org/articles/2007/Salon/hires/F-144.jpg

    Daniel Graves http://classicalpoets.org/wp-content/uploads/2012/10/Flor_de_Muertos.jpg Jeremy Mann https://principlegallery.files.wordpress.com/2015/10/black-scarlet.jpg
    Teresa Oaxaca https://www.theartleague.org/img/fckimages/Oaxaca(1).jpg
    Nick Alm https://1.bp.blogspot.com/-47wpUSqb33A/VUqeOM63A7I/AAAAAAAE-tk/o56wAjhnenY/s1600/Nick%2BAlm-www.kaifineart.com-3.jpg I na koniec gwiazda nurtu Cesar Santos przy pracy https://i.ytimg.com/vi/bFWQlDAWVrc/maxresdefault.jpg Ich jest naprawdę sporo więcej, to jest ułamek ułamka, to nawet nie są moje ulubione prace.

    Polecam też stronę https://www.artrenewal.org/ która zajmuje się propagowaniem, wsparciem finansowym i organizacją wydarzeń tego nurtu czy https://www.florenceacademyofart.com/index.php/en/ która to szkoła jest wiodącą wśród prywatnych studiów kształcących malarzy realistycznych.
    Moim zdaniem, to jest kamyk, który rozpocznie lawinę. To jest właśnie powrót do tradycji wielbiącej piękno, harmonię i autentyczność duszy, wyznający ideał wznoszenia się na wyższe poziomy percepcji i odczuwania. Jest o nich coraz głośniej i będzie, bo coraz więcej ludzi ma dosyć bycia oszukiwanym przez sztukę współczesną i ten cały postmodernizm, który moim zdaniem dehumanizuje i degraduje człowieka. Nawet zmanipulowani ludzie w głębi serca pragną autentycznych, głębokich przeżyć, i rzeczy prawdziwych, które nadadzą życiu sens.
    Na razie realia są takie, a już szczególnie w Polsce, że na świeczniku jest to co jest, sztuka bez znaczenia albo udająca, że je ma, bo właśnie ma takie założenia, materialistyczne. Coś o tym, wiem, bo jestem studentem malarstwa (ale już niedługo). To jest miejsce, gdzie po prostu pierze się mózgi, a ducha i duszę leje batem. Chyba, że jesteś w „ich” nurtach, to tak, masz wsparcie. To energoinformacyjny potwór, który zjada albo zamienia w wampiry swoich popleczników. Właśnie dlatego większość sztuki jest jaka jest. Wyprana z uczuć albo kolejna kopia kopii, albo wszystko na raz. Między innymi operują tam właśnie liberalne i kapitalistyczne wzorce (te demoniczne również), o których pisałeś w stosunku do muzyki.Jest to, na górnych partiach piramidy, świat lepszych i uprzywilejowanych, którzy po prostu na tym świetnie zarabiają. Albo robią przekręty. Ale wiecie co? Niech sobie będą. Po prostu zawsze można stanąć z boku i nie przyłączać się do tego orszaku obłąkańców. Niech sobie idą. A my pójdziemy swoją. Najgorzej jest uwierzyć, że się nie da. Ale tak można by ze wszystkim. Nie da się oczyścić z traum, nie da się siebie transformować, nie da się spojrzeć w gwiazdy z niewinnością małego dziecka… Ale choćby tutaj jest masa dowodów, że da się. 🙂
    Pozdrawiam

  16. Miś
    Mar 27, 2017 @ 08:27:44

    Czesc Olu, na malarstwie sie nie znam, wiec polemizowac nie bede. Natomiast wiele lat zajmuje sie muzyka i widze, jak wyglada rynek i jak wyglada odbior ludzi, zapotrzebowanie. Problemem jest to, ze dzis ludzie nie szukaja. Dlaczego? Czesciowo datego, ze nie maja na to czasu. Ale takze dlatego, ze sa wychowywani przez media a nie przez prady kulturalne itp. Nie ma dzis wsrod ludzi parcia na poszukiwanie, nie ma tez zadnych ruchow odsrodkowych typu subkultury czy inne, ktore jawnie sprzeciwialyby sie komercjalizacji czy dazylyby do postaw odmiennych od ogolnie przyjetych. Mlode pokolenia nie sa zainteresowane tymi rzeczami, wide to na codzien. To jest szerszy proces, obserwuje tez stopniowy upadek postaw demokratycznych, ludzie maja wszystko w d…e dopoki jest hajs, jest pozycja spoleczna, jest wygodnie. Kto na tym korzysta, widac dookola. Nie liczylbym na to, ze to samo sie pouklada, ze nagle rzesze ludzi odwroca sie od tego i z powrotem zaczna poszukiwac. Uwazam, ze bedzie coraz gorzej, lacznie z powrotem do rzadow nacjonalistycznych i jawnym ograniczaniem praw czlowieka. To juz sie dzieje a ludzie jednak nie zwracaja na to uwagi.

  17. Ola
    Mar 27, 2017 @ 13:12:16

    Rozumiem Misiu, tym bardziej jeśli oparłeś to na życiowym doświadczeniu. Z tego co zrozumiałam, to jesteś dużo starszy ode mnie i pamiętasz czasy jeszcze innej powszechnej mentalności. Nie powiem, mam dużo młodsze od siebie rodzeństwo w gimnazjum i podstawówce i można by przyłożyć do nich to co piszesz. Chyba nie będą raczej melomanami czy koneserami sztuki, chociaż to dobre i sumienne dzieciaki (każde z nich zajmuje się sportem na poważnie i bardzo to lubią) i czuję, że wyrosną na dobrych ludzi. No cóż. I też widzę nastroje białych ludzi idących mocno na prawo, ale nie mogę temu poddać się, chociaż i mnie to boli , i nie chodzi tu o żaden feminizm, a rasizm, faszyzm i kult silniejszego. Nic to, tak to bywa z tymi amplitudami sterowanej zza kulis historii.

  18. Miś
    Mar 27, 2017 @ 17:23:16

    Musi nastapic jakas zmiana, musi powstac cos nowego, aby powstala rowniez nowa sztuka, nowy prad artystyczny. Poki co zyjemy w stagnacji, jest milo, przyjemnie, ale nie ma postepu. Kazdy z wielkich pradow artystycznych wystepowal w epokach, gdzie dochodzilo do duzych zmian w spoleczenstwie, w swiecie polityki, technologii, w przemianach spoleczno-kulturalnych itp. Np. czasy powojenne obfitowaly w odkrycia technologiczne, na ktorych my dzisiaj ciagle bazujemy i ktore rozwijamy. Dlatego mogla rozwinac sie ciekawa i inspirujaca muzyka wspolczesna. Wczesniej bylo podobnie z nurtami malarskimi czy literackimi – wplyw na nie mialy szeroko rozumiane ruchy spoleczne, nierzadko niepokoje i wojny, opraz przemiany w sposobie myslenia. Dzis wlasnie stoimy u progu czegos nowego, ale nikt nie wie, co to bedzie. Stare ulega rozpadowi, nowe wciaz czeka. Stagnacja. Bez nowej, swiezej energii nie ma szans zaistniec nowa sztuka, tak osobiscie uwazam.

  19. Ola
    Mar 28, 2017 @ 00:31:05

    Coz, na pewno nadchodzace czasy beda ciekawe 🙂 Natura nie znosi prozni, z pewnoscia cos niedlugo sie pojawi niezwylego. Chociaz moze te rzeczy niezwykle juz sa, ale nie na publicznym widoku?

  20. Swiat Ducha
    Mar 29, 2017 @ 12:31:14

    Miś
    > moje wpisa sa (dotycza) bardzo ogolnej sytuacji spolecznej

    no i dlatego napisałem co napisałem.
    Wyobrażasz sobie, że jeśli napiszesz „bardzo ogólnie” o sytuacji społecznej, to będzie to właśnie zaletą tego wpisu. Że piękne naukowe wyrażenie „ogólna sytuacja społeczna” tu coś będzie respektowane, że będę kłaniać się w pas naukowości? Sam pracowałem jako naukowiec i wiem z czym to jest związane: z ograniczonym pojęciem świata, z ograniczoną wizją. Z zachłannością i nieliczeniem się z dobrem innych. Czemu ja miałbym gloryfikować postawy naukowe?

    Czy mamy możliwość wpływania na to co nas otacza?
    Mam takie odczucia, że jeśli na coś mam wpływ to na własne życie. Świat dla mnie jest jaki jest.

    Osobiście blisko mi do nurtu taoistycznego. Jak taoistom w dawnych Chinach proponowali wysokie stanowiska, urzędy, oni odmawiali i tłumaczyli, że chętniej by się zanurzyli w naturze, tak jak żółw w błocie.

    Jednak z tego co widzę:
    Ciemne różne siły są i tylko czekają jak Dusze się wplączą w ich sieci.

    Jeśli ktoś jest blisko Boga – to nie ma dla niego znaczenia, raczej będzie się uwalniać od tego z pomocą Bożą. Będzie rozwijać światłość wokoło siebie.
    Jeśli ktoś jest daleko od Boga – może się śmiertelnie przelęknąć.

    Dla prostych ludzi uwolnieniem, zbawieniem jest prostoduszność. I pewnie w tym rozumieniu są nawoływania do niewidzenia świata duchowego z jego zagrożeniami.
    Bo gdy się jest niewinnym i czystym to nic się nie dzieje.
    „dla czystego wszystko jest czyste”

    Ale my już nie jestśmy tak czyści i niewinni. Karma dawno daje wam w kość tak że ledwie chodzicie czasami.

  21. Miś
    Mar 29, 2017 @ 19:04:52

    ,,Czy mamy możliwość wpływania na to co nas otacza?”

    Tak. Mamy mnostwo mozliwosci wplywania na to, co nas otacza, wystarczy chciec. Najczesciej jednak mamy to gdzies, i to wplywa negatywnie nie tylko na nas samych, ale na ludzi w ogole. Szczegolnie w Polsce widac to, jak ludzie traktuja siebie nawzajem. Zero obywatelskiej inicjatywy, dzialan prospolecznych. Dominuje egoizm, walka o pozycje i ogolnie nieliczenie sie ze zdaniem innych.

    Nie chce anurzac sie w Systemie, ale rowniez nie chce pozostawac w sytuacji bez wyjscia, a niestety w Polsce wlasnie tak sie czuje. Tu nie ma zadnej pomocy, umowy miedzy obywatelem a spoleczentwem, panstwem, czyli tego, co maja panstwa zachodnie, gdzie ludzie sa wobec siebie mili, szanuja siebie nazwajem, szanuja czyjas prace i przede wszystkim wierza w wartosci liberalne, demokratyczne, wzajemnie siebie wspieraja. Skad to wiem? Bo bylem i do dzis dnia utrzymuje kontakty z ludzmi mieszkajacymi tam.

    Andrzej, przepraszam, ze to powiem i mam nadzieje, ze nie skasujesz tego: nie zyjemy w idealnym swiecie i tylko od nas zalezy, jaki ten swiat bedzie. Mozemy albo sobie nazwajem pomagac, albo miec wszystko gdzies i wtedy jest jak jest. Rzeczywiscie w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak uciec do lasu. Tylko czy to jest wyjscie? …..

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: