Witamy w Nowej Erze!

Witajcie w czasie nowych energii!

Może się zdziwicie, skąd akurat teraz?

Ano jest do tego wiele przesłanek.

Pamiętam, jak w roku bodajże 1997, na Wczasach z Praktykami Duchowymi u Leszka Żądły rozmawialiśmy ze znajomymi, że oto wchodzi nowa Era Wodnika. Byliśmy bardzo przejęci. Co prawda, jeszcze przyszło troche poczekać do tej chwili.

Na dzisiaj można powiedzieć, że oto mamy Nową Erę. I Majowie to mówią, i ileś innych jest tego przesłanek. Ale i tak to jest dopiero jej wschód, tak jak wschód Słońca.

Rok numerologiczny 1

2017 to się sumuje do 10, czyli 1, jest to pierwszy rok numerologiczny uniwersalny, pierwszy nowego cyklu.

Cykle numerologiczne są związane z cywilizacją, nie są uniwersalne, nie są związane z naturą. Zwierzęta nie wiedzą o tych latach i ich to nie dotyczy. Ale ludzie już żyją w kulturze, w „bańce energii kultury”, czyli w egregorze, a więc ich to dotyczy. To, co sami zrobili energetycznie, to ich dotyczy.

Tak więc jeśli mówimy o zależnościach numerologicznych, one są stworzone przez ludzi, przez Dusze grupowe ludzi, powstałe z Dusz ludzi zespolonych ze sobą, żyjących ze sobą razem.

Koniec wieku XX

Pewnie możecie pamiętać jak fetowano koniec XX wieku, z nadzieją, że nagle, od razu coś się będzie zmieniać, coś się wydarzy w styczniu 2000 roku. No nie stało się wiele.. spokojnie te same energie były, jak w XX wieku, chociaż.. już przestawały mieć wsparcie.

Takie energie tysiąclecia to nie przelewki. Już energie stulecia są bardzo duże. A tysiąclecia- to ogrom!

Można powiedzieć, że przeżyliśmy spore przemiany w ostatnich latach.. Można sobie i znajomym pogratulować, bo wiele Dusz osób ze starszego pokolenia nie chciało się przystosować, woleli „odejść” czyli umrzeć z tego świata.

Tak więc trzeba sobie zdać sprawę, ze przemiana ich na nowe to nie takie hop siup.

Pierwsze 10 lat XXI wieku

To były lata z dwoma zeram w dacie roku. Dwa zera to generalnie mocno mało energii. Czyli wycofywane było wspieranie energii z poprzedniego wieku, i one powoli się redukowały. Narastały nowe, ale jeszcze bez konkretnego rdzenia, nadal bowiem rdzeń energetyczny nie został zmieniony.

Oprócz energii wieku XX i energii drugiego tysiąclecia, które to energie związane były numerologicznie z kulturą, mieliśmy do czynienia z redukowaniem energii starej ery, Ery Ryb. Ryby to cierpienie, ofiara, przygnębienie, dom Ryb to dom „ciemny”, dom karmy.

Energia Epoki Ryb z kolei była związana i kodowana astrologicznie, oczywiście z Rybami.

Teraz czas na Wodnika, swobodnego, bardziej niesfornego, zaskakującego, niepoukładanego.Wodnik posiada wiedzę intuicyjną, nieuczoną, a ma. Dom Wodnika jest symbolem przyjaźni, przyjaciół, nauczyciela duchowego.

Aby takie jakości mogły dojść do głosu, potrzebne są odpowiednie energie. I właśnie nadeszły.

Od 2012

Wiele było szumu o sławetnej dacie 21.12.2012 czy jakoś tak.

12 jest to pełnia, spełnienie, po którym jest tylko.. zmiana.

Nie przypadkiem przyszedł rok z numerem 13 – a to jest 1+3 czyli 4, zmiana.

Czyli rok 13 to był rok nie tylko redukowania energii starej ery, Ery Ryb, ale także usuwania ich ze świata. Jakoś to się zazębiło, a nawet można powiedzieć, że skorzystało jedno z drugiego.

A więc i zaczęła sie zmiana, zmieniały się energie. Odczucia mogły być takie,  że oto nie poznaję tego świata, tych energii, które są wokoło mnie – bo właśnie się zmieniły.

Nieraz patrzyłem na jakieś obiekty, czasami nawet spore – np. na duże domy, bloki i przypominałem sobie, że ja ten blok widziałem wiele, wiele razy ale w innych energiach! A z tymi energiami jeszcze go nie widziałem! Forma znana dobrze, materiał się nie zmienił, natomiast energie.. inne.

Rok 13 zredukował większość energii Ryb i energii XX wieku, ale jeszcze po nim przyszedł rok 14 i dokańczał robotę.

W roku 15, od początku zaś mieliśmy do czynienia z dużymi energiami weryfikującymi. Były (w moim odczuciu) jak ostre brzytwy, miecze, takie metaliczne energie, które miały za zadanie zweryfikowanie, czy jeszcze coś „starego” zostało? Jak tak, to wycinamy!

Rok zaś 16 odczytywałem jako wyrywanie korzonków, jakie jeszcze by się ostały. Generalnie już nie było w ogóle energii XX wiecznych, świat się „przestawił na nowe paliwo”. To tak, jakby dotąd jeździł na benzynie, a teraz przestawił się na gaz. Energie są lżejsze, inne, ale nie podobne do dawnych. Inne myślenie jest teraz potrzebne, aby się przystosowywać do rzeczywistości.

No i 2017

Mamy więc 2017, jesteśmy po tybetańskim Nowym Roku, Losar, nowe energie roku wchodzą. I są to już i energie:

  • nowego roku
  • nowego stulecia
  • nowego tysiąclecia
  • nowej Ery Wodnika

Tyle nowego na raz!

Na dobre zakończenie tego tekściku i na dobre rozpoczęcie Nowej Ery proponuję posłuchać odpowiedniej piosenki!

Zespół „5 wymiar” śpiewa piosenkę z filmu Milosza Formana „Hair”:
„This is a down od Aquarius!”
„This is a age od Aquarius!”

To jest świt Wodnika!

To jest Era Wodnika!

Let the sunshine in!

Daj światłu Słońca wejść do środka!

Reklamy

37 komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Mar 12, 2017 @ 00:45:26

    Warto coś robić szczególnego? Czy wszyscy, co żyją się załapali? Czy może np. ktoś jeszcze „nie zaskoczyć”? Czy też wszystko już ok? No w sumie to odpowiedź chyba jest w piosence 🙂

  2. maya
    Mar 12, 2017 @ 09:38:51

    jak słucham mojej mamy, która mnie straszy, że jak nie pójdę do kościoła posłuchać, co ksiądz mądrego ma do powiedzenia – to „jeszcze popamiętam”…to mam wrażenie, że nie wszyscy „zaskoczyli”…

  3. Ilona
    Mar 12, 2017 @ 10:16:11

    Teraz rozumiem zmiany w moim zyciu i ich odniesienie w czasie.
    Na deser astrolog mo ostatnio ustawił horoskop i mowi „oj ładnie sie urodziłaś ładnie 12:12:12 😄
    Cieszę sie bardzo ze mam szanse wejść w erę Wodnika wlasnie z tymi ludźmi którzy sa wkoło mnie.

  4. Swiat Ducha
    Mar 12, 2017 @ 11:30:49

    maya
    Takie straszenie wynika z „dobrych chęci” wobec ciebie, jednakowoż jest to strategia bardzo mocno z białej strony. Presje, wymuszenia (i to nie rozbujnicze, a psychiczne), to specjalności białej strony. Jak to mówią – każdy ma swojego co go gniecie. Ciebie akurat gniecie biała strona. A Wszechświat pokazuje, że potrzeba coś z tym zrobić, bo spłatorzy karmiczni są zwykle nieubłagani i ciężko cokolwiek z nimi zrobić – za nimi stoi często autorytet sporej części Układu Słonecznego (żart, ale coś w tym jest 🙂
    Tak więc nie ma co liczyć na to, że strażnik karmiczny „zaskoczy”. On/a już dawno zaskoczył/a w rozumieniu, że Dusza podjęła się długotrwałej i chwalebnej służby polegającej na wsadzaniu ci palca oko.
    Jednak nie ma co się martwić. To wszystko jest rozwojowe!

    Ilona
    cieszę się razem z tobą

    Marc
    Co robić? jak słyszałem: „Rozluźniaj się i ciesz!” To jest świetne hasło przewodnie na nową erę!

  5. Marc
    Mar 12, 2017 @ 13:36:46

    -jak słyszałem: „Rozluźniaj się i ciesz!” To jest świetne hasło przewodnie na nową erę!

    🙂

  6. Niftu
    Mar 12, 2017 @ 18:45:15

    No to ja mam odmienne wrażenie, bo po roku 2000 wszystko zaczęło jak gdyby się cofać. W historii pojawiło się państwo islamskie, co jest równoznaczne z otwarciem wrót piekieł. Wpuszczenie do europy kultury arabskiej, to moim zdaniem strzał w kolano, bo ci ludzie znają tylko konflikty i wojny, więc to samo przynieśli mentalnie ze sobą do Europy. Uciekinierzy z Afryki, których Włosi wyławiają codziennie po kilkaset sztuk, to również nic dobrego dla Europy – kolejne obciążenie finansowe. Mentalność, którą przynoszą przybysze ma ogromne znaczenie. Nigdy w historii powojennej tak wiele ludzi nie zginęło w dużych europejskich miastach w stylu, który jest znany na bliskim wschodzie, ale nie tutaj. Całkiem dużo katastrof się wydarzyło oraz rekordów pogodowych, które nie miały miejsca od 80/90 albo 100 lat. Nie chcę tu ich wymieniać, bo zrobi się za bardzo negatywnie, ale uważam, że wcale nie idzie to w dobrym kierunku, no chyba, że te wszystkie przypadki miały na celu przesiać tych, którzy nie nadawali się do dalszej podróży oraz oczyścić poprzez cierpienia tych, którzy idą dalej.

  7. Kamil
    Mar 12, 2017 @ 22:30:25

    Również nie chciałbym siać negatywnej energii ale wg. mnie to coś niedługo walnie, mam wrażenie jakby świat jechał na krawędzi i coś się miało zaraz stać. Tak jak Niftu wyżej napisał, kryzys z arabami, bunt natury, a i w polityce ostatnio nieciekawie, no i w lutym czytałem że lodowiec wielkości Belgii ma się odczepić i wpaść do oceanu co by potwierdziło przepowiednie o zalaniu Europy.
    Mam przeczucie, że stanie się jakaś katastrofa ale jakoś mnie to nie martwi.
    Ba, wydaje mi się nawet, że moja dusza tego pragnie, „no w końcu by się coś zmieniło na tym świecie i Ziemia obrałaby dobry kierunek a ja nie musiałbym pracować robiąc coś czego nie lubię”

    Ale jestem dobrej myśli 🙂

  8. awentais
    Mar 12, 2017 @ 23:29:24

    W kontekście powyższych 2 wypowiedzi chciałabym zaproponować 2 linki. Nagrania dotyczą niemieckiego jasnowidza Aloisa Irlmaiera, który dokonywał wielu trafnych prognoz przyszłości (żył na początku poprzedniego wieku). Przepowiedział między innymi tablety i telefony komórkowe, ostrzegał też ludzi przed zrzutami bomb, wskazywał miejsca, gdzie nastąpią ataki i wszystkie jego prognozy były trafne. Miał też wizję dotyczącą wielkiej wojny w Europie. Wizja jest wprawdzie przerażająca, ale jednocześnie niesamowicie ciekawa, bo mowa w niej np. o dronach niosących jakąś trującą substancję. Pojawiają się też 3 dni ciemności połączone z wielką burzą (Irlmayer mówi, żeby siedzieć wtedy w domu z szczelnie zasłoniętymi oknami i zabezpieczyć żywność i wodę, bo wszystko niezabezpieczone zostanie zatrute). Nigdy nie byłam szczególną fanką jasnowidzów ani przepowiedni, puszczałam to wszystko mimo uszu, tym niemniej uważam te filmiki za warte obejrzenia.

  9. Marc
    Mar 13, 2017 @ 11:20:29

    A ja czuje, że jest całkiem OK. Co do przepowiedni, to nawet jak i mają jakiś sens, to tak myślę (choć mogę się mylić, bo nie jestem żadnym znawcą), że pokazują tylko jakieś prawdopodobieństwa, możliwe wersje przyszłości i sami decydujemy. Wtedy już sama przepowiednia zmienia przyszłość.

  10. Miś
    Mar 13, 2017 @ 14:59:44

    Nakrecacie sie wlasnymi lekami :). To idzie z umyslu a trzeba to porzucic aby wszystko bylo ok. Od lat slysze o p rzepowiedniach i jakos zadna z nich sie nie sprawdzila (to chyba dobrze, co nie?) :). A jak ma byc wojna to i tak bedzie i nic na to nie poradzimy jako jednostki. Trza sie cieszyc zyciem a nie patrzec na innych i podarzac jak baranki w stadzie ;).

  11. kejpero
    Mar 13, 2017 @ 15:35:26

    Misiu dobrze mówi!
    Zostawcie tego YouTube. Lęki, zlęknione oczekiwania, strach itd.
    „Nie chciałbym siać negatywnej energii, ale…” – Nie chciałbym burzyć Waszego spokoju, jednak boję się tego, że…
    Proste pytanie, czy mamy wolną wolę?
    Jeśli ją mamy, to stwarzamy naszą przyszłość.
    Jeśli jej nie mamy, to i tak nic nie zmienimy.
    Największą zmorą, problemem człowieka, tym z czym nie potrafi się pogodzić i za co wziąć odpowiedzialności jest… wybór!
    Nowy świat, nowa era, nowe tysiąclecie stwarza się w każdej kolejnej sekundzie tego co jest teraz w powiązaniu z naszą reakcją na to.

  12. Kamil
    Mar 13, 2017 @ 21:29:19

    Marc – zgadzam się, wg. mnie pokazują możliwe warianty przyszłości a może nawet są wskazówkami w którym kierunku iść a w którym nie.

    Miś – wieele przepowiedni się już spełniło, co nie znaczy że następne muszą się spełnić, patrz wyżej. Btw. czy ja gdzieś w poście wspominałem, że się boję? Bo przeczytałem go trzy razy i nie widzę tego.

    kejpero – przyznam, że moją pierwszą reakcją na Twój post było lekkie oburzenie 🙂 Zacząłem się zastanawiać o co chodzi i doszedłem do następujących wniosków:
    Wcale nie czuję lęku, strachu ani negatywnych emocji(bynajmniej teraz, chociaż czasami jak się czyta te niektóre teorie spiskowe czy przepowiednie to ciary przechodzą, dlatego w większości przypadków unikam), tak jak wspominałem we wcześniejszym poście wydaje mi się nawet że podświadomie pragnę żeby coś walnęło, żeby ten świat się wreszcie ogarnął. I w tym momencie wychodzi nie strach ale nie przed przyszłością czy tym co może się stać lub nie stać, a strach przed… Wyborem właśnie 😉 Wyborem zmieniania siebie na lepsze i pracy nad sobą zamiast zrzucania odpowiedzialności gdzieś indziej. Tak mi się wydaje.

    W moich myślach przyszłość jest tak naprawdę świetlana, lubię jedynie po prostu wiedzieć co się dzieje na świecie i jakie może to mieć odbicie na moją bliższą przyszłość, np. jestem teraz za granicą, ale tak mnie ciągnie do Polski, że gdybym chciał wrócić do kraju to pasowałoby wiedzieć jakie są aktualnie warunki, co się może zmienić, czy są jakieś możliwości. Z czegoś trzeba żyć niestety.

    Wybaczcie jeśli post jest w jakiś sposób niezrozumiały, ale daaawno nie przelewałem swoich myśli na tekst i trochę zardzewiałem. Pozdrawiam 🙂

  13. kejpero
    Mar 14, 2017 @ 02:26:03

    Dziękuję Kamilu!
    Akurat zdanie „nie chciałbym siać negatywnej energii ale” rzuciło mi się w oczy, jest genialne na swój sposób! 😉

    Odnośnie przepowiedni i czasu. Ostatnio dotarło do mnie zrozumienie, że czas jest kolejnymi wymiarami przestrzeni, tylko inaczej nam się jawi.
    Wcześniej dochodziło to do mnie w jakiś sposób, ale w tej koncepcji było wiele rzeczy z którymi trudno się pogodzić i które są bardzo sprzeczne z naszym wychowaniem. Nie chciałbym tego tutaj pisać dosłownie, bo to mogłoby komuś zrobić kuku, więc napiszę niedosłownie. 🙂 Zresztą i tak wszystko do każdego musi dojść bezpośrednio.

    Mechanizm podróży w czasie można przedstawić na przykładzie tego w jaki sposób nasza wola i decyzja, podjęta teraz, do zmierzania w określonym kierunku, potrafi determinować naszą rzeczywistość. Ale dosłownie, zwyczajnie i po prostu, kierunek nadajemy teraz! Czegokolwiek by to dotyczyło, w końcu doświadczysz takiego miejsca czasoprzestrzeni, gdzie podejmiesz decyzję, ale będzie to w pewnym sensie dokładnie ten sam moment – gdy to się wydarzy będzie to teraz. Teraz jest jedno, zawsze niezmienne i to ty jesteś. 😉
    Teraz możesz zmienić kierunek i stosunek do doświadczeń jawiących Ci się jako elementy lini czasu.

    Przepowiednie są jedną wersją rzeczywistości, należą najczęściej do lini czasu na której znajduje się osoba przepowiadająca. Albo jest to zwyczajnie jakieś miejsce czasoprzestrzeni. Dlatego strach przed przepowiedniami często potrafi być zbawienny, bo wybieramy inną rzeczywistość. Jednak gdy nie prześwietlimy natury strachu i naszym wyborem będzie znaleść się w miejscu opisanym w przepowiedni, to nikt prócz nas samych nie będzie w stanie wybrać dla nas innej rzeczywistości.
    Możemy poprosić Boga, jakąkolwiek istotę wyższą, jednak zawsze będzie to tylko forma wyrażenia naszej woli.
    Gdy jest już bardzo gorąco, wtedy możemy przemieszczać się zmieniając nasz stosunek do tego czego doświadczamy. To sprawdza się w momentach istotnego zagrożenia na planie fizycznym, wyłączając osąd sytuacji i istot.

    Dzisiaj jakieś 30 minut rozmawiałem ze świadkami Jehowa, którzy zapukali do moich drzwi. I ta babka zwróciła uwagę na to, że wiele przepowiedni zawartych w biblii się potwierdza.
    Może wynikać to z faktu, że mnóstwo istot połknęło haczyk i uwierzyło w to, co jest tam napisane. Ktoś od wielu tysięcy lat pisze za nas historię i zna mechanizmy tego w jaki sposób się to odbywa. Można śmiało prześledzić np. sprawę 11 września, w jaki sposób i jak często data ta pojawiała się przed tym wydarzeniem.
    To, że tego doświadczyliśmy było naszym wyborem patrzenia w konkretną wersję rzeczywistości. Jest wiele rzeczy, które na nas wpływa, ale nie trzeba zbytnio zaprzątać sobie nimi głowy.

    Nadeszły czasy zmian i wyborów. Nie ma czego się bać, drzwi są otwarte.
    Zebrało się wiele istot uznających ich naturę stanu bycia i współzależność. Czekają bo wiedzą że ich wola stanowi prawo. Nieskrępowana istota zawsze jest w domu.
    Niektórzy z nich mogą jawić nam się jako ucieleśnienie zła. To naturalne, gdyż często burzą nasz obraz świata. Wszystko co się wydarza jest po to by przebudzić nas do natury rzeczywistości.
    Nie ma się czego bać, proszę się nie bać!
    Można na spokojnie i bez zbędnego pośpiechu podjąć decyzję.

    Oczywiście to o czym wspominałem, z czym to się wiąże, ta „ciemna strona” czasu i wyborów. Każdy musi to przetrawić sam i dojść do tego sam. Nie jest to cena, albo zapłata, to raczej element burzący nasz dotychczasowy opis rzeczywistości.
    Brak podparcia może budzić niepokój, więc na spokojnie. 😉

    Chcemy być wolni a nie pojmujemy ceny tej wolności.
    Wolność to oddanie się byciu i stwarzanie.

    Każdy musi doświadczyć bezpośrednio swojej natury, nie ma intelektualnego czy systemowego rozwiązania tej zagadki. W ewangelii Tomasza jest napisane: „Jeśli wam powiem jedno ze słów, które mi powiedział, podniesiecie kamienie, aby rzucić we mnie, a ogień wyjdzie z kamieni, aby was spalić” 😉

    P.S.
    Czy jesteś w stanie, ty który to czytasz, udowodnić, że rzeczywistość którą pragniesz stworzyć czy doświadczyć nie czeka tylko na Twój wybór w tym właśnie momencie?

  14. Marc
    Mar 22, 2017 @ 19:19:05

    Jak teraz najlepiej pracować, uczyć się? Ostatnio widziałem film Whiplash o ogromnym sukcesie i równie ogromnych wyrzeczeniach wyrzeczeniach. Nie wiem zbytnio jak sformułować pytanie. Np. żeby być w czymś dobry, to jak mówią practice practice practice…, jeśli się coś kocha i włoży w to wysiłek to można czasem wiele osiągnąć, ktoś może np. doskonale grać na jakimś instrumencie. Ale to wymaga wielogodzinnych i wieloletnich ćwiczeń. Podobnie z pracą. Z drugiej strony najlepiej chyba uczymy się przez zabawę. A więc ćwiczyć do póki jest fajnie? Czy właśnie wysilać się ponad to?

  15. Marc
    Mar 22, 2017 @ 19:21:18

    Weźmy taki zespół disco polo – chłopaki się fajnie bawią, czasem i są znani i niezłe pieniądze mają, ludzie się przy tym bawią, wielu uzna to za sukces. Tymczasem np. taki skrzypek w orkiestrze latami ćwiczy, często ma mniej pieniędzy, znają go nieliczni ale muzycznie reprezentuje poziom nieporównanie wyższy.

  16. Swiat Ducha
    Mar 23, 2017 @ 01:41:55

    Marc:
    coś za coś.
    Ja to tak widzę – jest tutaj System Ziemski. Można się (czy nawet jeśli taka jest karma to trzeba) oddać się na usługi jemu. Ale można myśleć o tym, jak z niego się wymiksować.

    Jednakże nie ma co się oszukiwać – System jest zasilany od setek lat przez rzesze niewolników. I osiągnięcia Systemowe są dlatego znaczne (chociaż nawet sam system jest mało sprawny).

    Dusze oczywiście jak sroki są wpatrzone w świecidełka. Osoby, którym „godne życie” bardzo się podoba, to tak właśnie wpatrzone mają Dusze w te doskonałości okupione latami niewolniczej pracy pokoleń ludzi ciemiężonych i wyzyskiwanych.

    Ale DUsza nie pomyśli, ile tam potu i krwi w tym. Ona chce nowego samochodu, a nie używanego, najwyżej 3 letniego, bo „jestem tego warta!”. Jeszcze trochę i by powiedziała: „niech rzesze niewolników pracują na mnie, bo jestem tego warta!” TO jest egoizm, to jest postawa wiernopoddańcza wobec własnej Duszy. I jakże odległa od patrzenia na innych ludzi jak na swoich braci i siostry. Ale taka dzisiaj jest cywilizacja. Daleka od postrzegania duchowego. Dzisiejsza cywilizacja jest Yin: praktyczna, pragmatyczna, utylitarna. Daleka od Ducha. I tak będzie, trzeba się i z tym zmierzyć. Na szczęście mamy nieduże zadanie: jesteśmy odpowiedzialni jedynie za siebie samych, aby tacy być, jacy być powinniśmy (zgodnie z obranym przez siebie kierunkiem, celem, tylko w tym rozumieniu ‚powinności’).

    Człowiek nierefleksyjny nie pomyśli, bo nie ma refleksji. I taka osoba leci za swoją Duszą i aprobuje te pomysły która Dusza poddaje, a nieraz i presjuje nimi człwowieka. To także jest niewolnictwo – wobec swojej Duszy, ja to nazywam „terrorem Duszy”.

    Gdy się chce pójść „na swoje” to stety czy nie, warunki mogą być inne, „gorsze”.

    Wybór jest: albo złota klatka, albo szorstkie dechy ale z wolnością, szorstkie przynajmniej na początek.

    Wielu wolnościowców pieje peany nad wolnością, jednocześnie chcąc zabrać ze sobą wyszukane wyroby Systemu.
    Mieć ciastko i zjeść ciastko..

  17. Marc
    Mar 23, 2017 @ 12:58:34

    Pytanie, czy doskonałe efekty można uzyskać inną drogą. No bo bycie w czymś na prawdę dobrym to chyba jedyny sposób, żeby tworzyć coś naprawdę wysokiej jakości.

  18. Marc
    Mar 23, 2017 @ 13:02:48

    Z drugiej strony np. ptaki są mistrzami latania a nie uczą się pod presją i strachem czy będą doskonałe.

  19. kejpero
    Mar 23, 2017 @ 15:17:47

    Mnie się wydaje, że może niekoniecznie trzeba zaczynać od potencjalnych efektów i tego jak je osiągnąć. To też nie znaczy, że nie można nic planować. Jeśli ktoś niekoniecznie wie co chciałby robić, to chyba musi robić to co lubi i wtedy nabiera to jakiegoś sensu, dla nas i dla innych.

    Nawet skrajne porównanie jak skrzypek orkiestrowy i piosenkarz disco-polo. Ciężko stwierdzić. Bo w jednej sytuacji np. skrzypek lubi uznanie, podziw, szacunek dla jego pracy, a piosenkarz disco polo lubi śpiewać disco-polo. Z drugiej strony piosenkarz może lubić pieniądze, uznanie, podziw, a skrzypek lubi grać.
    Każdy z nich może być wolny, albo nie musi. Tylko pamiętaj, smyczek w prawej, skrzypce w lewej. 😉

    A kręcą Cię Cię takie artystyczne zajęcia?

  20. Marc
    Mar 23, 2017 @ 17:03:39

    Słoń mi na ucho nadepnął, a smyczek widziałem tylko w TV :), ale taki przykład przyszedł mi do głowy po obejrzeniu „Whiplasha”.

  21. kejpero
    Mar 23, 2017 @ 18:31:55

    Postać z tego filmu przezwyciężała swoje słabości w walce o to co kocha. Robił to co lubi i zrozumiał wagę stawianych mu wyzwań. 🙂
    A widziałeś „Siła spokoju”? – http://www.cda.pl/video/63543c1

  22. Marc
    Mar 23, 2017 @ 21:58:09

    Nie, ale coś mi się kojarzy tytuł.

  23. Marc
    Mar 23, 2017 @ 21:58:58

    Znalazłem właśnie na stronie Łazariewa.

    Niedawno poproszono mnie o przedstawienie w książkach, z jakim naruszeniem praw są związane poszczególne choroby, ale nie wiadomo dlaczego nie chciało mi się tego robić. Potem usłyszałem tajemniczą historię o tym, że kilka tysiącleci temu taka książka istniała w Izraelu, ale została zniszczona. Pewnie dlatego, że nie może być ścisłego związku między chorobą a grzechem.
    Świat jest niepoznawalny. Jak tylko wydaje się nam, że zrozumieliśmy duchowe prawa istnienia, nasza świadomość zatrzymuje się i powinna nastąpić śmierć. S.Łazariew „Człowiek przyszłości”

    Hmm. Czyli nie szukać zasad duchowych lepiej?

  24. kejpero
    Mar 23, 2017 @ 22:46:40

    To chyba najtrudniejsze pytanie jakie w życiu usłyszałem!
    Muszę się zastanowić.
    A co byś chciał znaleść?

  25. Niftu
    Mar 24, 2017 @ 07:01:31

    Wszystkie drogi duchowe wschodu mówią, Poznaj Siebie, a nie prawa duchowe. Gdyby zrozumieć z czego jest zbudowanae nasze więzienie, to tak jak się z niego uwolnić ale fizycznie, a droga duchowa polega na wolności duchowej, psychicznej. No więc wolność ducha jest zgodna z prawem a nawet wskazana np. przez religie. Mylenie tych dwóch kierunków może być faktycznie brzemienne w skutkach.

  26. Ola
    Mar 26, 2017 @ 01:10:36

    Witajcie
    Nie wiem czy to dobry wątek, ale skoro wchodzę w swoją nową erę, to może dobry 😉
    Na początku chciałam Ci podziękować Andrzeju za wspaniałe, boże dzieło, którymi się z nami tutaj dzielisz. Bardzo dawno nie spotkałam się z tak wartościową wiedzą, która zaczęła moje życie wywracać do góry nogami. Dziękuję Ci!

    Ostatnie tygodnie spędzam czytając Twoją stronę i analizując swoje życie po kolei, ludzi, wydarzenia, tragedie, wzloty i upadki… I jest to niesamowite, że wszystko układa się w logiczną całość i jest to piękne, otrzeźwiające uczucie. Wychowałam się pomiędzy rodziną pełnej ludzi z kr. i wejściami, gryzących siebie nawzajem przez kilkadziesiąt lat. Cieszę się, że nie byłam po prostu trudnym dzieckiem, cieszę się, że nie byłam z „innej planety” (Chyba tak naprawdę jestem z innej planety, ale mniejsza o to). Cieszę się, że po latach udało mi się wyjść z tego psychicznie na prostą i dzięki psychoterapii nie czuję już do członków swojej rodziny nienawiści. Ciesze się, że mogę prawdziwie żyć! I dotarło do mnie to dzisiaj, po kolejnym epizodzie depresyjnym i wycofania, bo postanowiłam wziąć życie we własne ręce i odpowiedzialność za swoje życie. A epizody mam te, bo chociaż jestem na drodze do zajmowania się tym co naprawdę kocham, i dużo czasu mi zajęło, żeby to odkryć, a mianowicie malarstwem, to same studia malarstwa są czymś, co tłamszą mnie jako osobę, ranią moją duszę i zabijają mojego ducha. I nie tłamszą mnie bezpośrednio profesorowie, wręcz przeciwnie, uważają mnie za osobę z „talentem” (ja tam nie wierzę w talent, wierzę w pasję, pracę i zaangażowanie), to samo przebywanie tam sprawia, że ucieka ze mnie życie. Wręcz podskórnie czuję, że jeśli tam zostanę, to sprowadzę na siebie fizyczną śmierć. Samo myślenie o nich, że chociażby muszę udać się na uczelnie paraliżuje mnie i uruchamia niekończący się wewnętrzny cierpiętniczy dialog. Przez to nie mogę malować, bo nie jestem w stanie się skupić i wyciszyć, a to naprawdę boli. Nawet na wakacjach przypomnienie sobie o tym, że w październiku wszystko od nowa i tak przez kolejnych kilka lat wprawiało mnie w zapaść. Kr. i ludzi z wejściami jest tam po prostu masa. Tylko osobowość jęczy jeszcze „No ale rodzice, zaczynałaś tyle kierunków studiów (chyba z 5?), no i co teraz, znienawidzą cię, wydziedziczą, nie będziesz miała takich możliwości jak z papierkiem, blablabla. Ale dusza, Duch, i Świadome Ja mówią „RZUĆ TO”. Jakoś tydzień temu postanowiłam „na niby” rzucić studia i ten czas spędzić na relaksie, czytaniu o sprawach duchowych, rozmowach ze swoją duszą i innych „mało produktywnych” sprawach 😉 Jak ręką odjął cały wewnętrzny niepokój, w większości chwil nawet zapominałam,że jestem studentem. Została cisza, spokój pustka, ale nie taka materialistycznie pusta, tylko pustka… jak to określić, oczekująca, twórcza… po prostu, ani dobra, ani zła. Pustka zen, o. I dzisiaj, idąc z psem na spacer, postanowiłam sobie na przemian na głos mówić „rzucam studia”, „zostaję na studiach” i obserwowałam wewnętrzne odczucia (jestem generatorem sakralnym). A już będąc w domu zapytałam swojej duszy : „No to co, rzucamy te studia?” „Zostajemy samodzielnymi malarzami?” I to co się stało to niesamowite, po miesiącu napięcia i odrętwienia na przemian, po tym tygodniu pustki przeplatanej cichym zadowoleniem, Dusza poczuła taką radość, taką ekstazę po prostu, ze az polecialy mi lzy, a moje ciało, szczególnie na centrum sakralnym zostało zalane takim wspaniałym ciepłem i skąpane wolnością, jakbym uwolniła się z wiecznych kajdan. Wow, jak o tym pomysle to az usmiecham sie od ucha do ucha. I czuje sie teraz wolna… Wiem, ze to moze brzmi banalnie, przeciez to tylko studia na trzecim roku, ale to co sie stanie, to wiem, ze moze to co sie stanie, to jest bilet w jedna strone. Moja rodzina moze mnie sie wyprze, na pewno poglebie swoj wizerunek czlowieka totalnie nieodpowiedzialnego, ktory od czasow liceum probuje kolejnych kierunkow i czasem pojdzie do jakiejs kiepskiej pracy, po prostu marnuje sobie zycie. Czeka mnie podjecie pracy na wlasny rachunek, co wiaze sie z przepracowaniem lekiem przed byciem ponizanym, bo mam tendencje do bycia popyhadlem wsrod obcych, przeprowadzka kilkaset kilometrow dalej… No i budowanie fundamentow pod niezaleznosc finansowa jako malarz, to zadanie na pare lat! Zupelnie nowe zycie O_O Ale nie boje sie juz, czuje sie swietnie. Czuje tez, ze to wszystko to jest gra, zabawa na krotka chwile nieskonczonosci, i juz nie trzeba byc tak smiertelnie powaznym. Rany, jak sie ciesze, ze bede mogla swobodnie malowac, bez tego „a co w szkole powiedza” czy „musze namalowac niesamowity dyplom, bo jak nie, to czeka mnie bezdenny wstyd”. Wow.
    Wow, ale dlugi z tego wyszedl post. I jeszcze tylko dodam, że uświadomiłam sobie ostatecznie dzieki Tobie, że nie moge tylko rozwijac sie jako osobowosc, ale jako istota duchowa przede wszystkim. Niby to wiedzialam, ale to nie to samo co prawdziwa swiadomosc, poza tym jestem stara dusza z niemala karma, wiec sam wiesz, to juz ten czas, ze nie masz wyjscia. Wlasciwie to jakbym czula, ze jest to moj punkt zwrotny w tych wszystkich inkarnacjach, ktore mialam do tej pory. Moze fantazjuje? A nawet jesli! Tak jak pisal Anthony De Mello, że alkoholik dopiero sobie prawdziwie uswiadamia, ze jest alkoholikiem jak lezy skonczony w z glowa w rynsztoku w kaluzy podczas ulewy, tak ja uswiadomilam sobie, ze jestem karmicznie zapetlona na tej planecie. Chce isc gdzie indziej. Wrocic do domu. A potem moze wrocic tutaj w odwiedziny? Nie wiem, zobaczymy.

    Mam nadzieje, ze nie rozpisalam sie nadmiernie (chociaz wiem, ze lubisz opowiesci)
    Pozdrawiam!

  27. Ola
    Mar 26, 2017 @ 01:32:34

    A tu dla pokrzepienia serc film o panu, którego dusza pragnęła iść do szkoły :)) https://www.facebook.com/greatbigstory/videos/1666649446970815/ Jest ponoć film dokumentalny o tym panu, muszę go znaleźć. Coś we mnie głęboko to porusza, może dlatego, że podjął on świadomy, wolny wybór? Poza tym mojej duszy podoba sie ta lepianka wsrod zielonych gor 😉

  28. Ola
    Mar 26, 2017 @ 20:54:52

    Cześć Kejpero
    Pewnie, że próbowałam zostać. Na poziomie świadomym i podświadomym od dwóch lat wałkuję ten temat. Czyli już od pierwszego roku studiów. Do tej pory pragmatyczne argumenty zwyciężały, ale skoro ten sam schemat powtarza się od tak długiego czasu, to czy jest to sens dalej ciągnąć? Mało tego, w tamtym semestrze pod koniec października nabawiłam się zapalenia stawu nadgarstka i nie malowałam przez trzy miesiące z powodu bólu. Przykry dla mnie to był czas. Jakoś udało mi się zaliczyć ten semestr z jednym warunkiem i w czasie przerwy semestralnej i jak już się zaczął nowy semestr przez parę tygodni w spokoju ducha malowałam w domu bez bólu, tuż po rehabilitacji i bez pamięci o studiach. Zaczęły się na dobre zajęcia, skończyło się dobre samopoczucie a ręka mimo przebytej rehabilitacji zaczęła mnie znowu boleć. O co tutaj walczyć? „Nagrody” nie są warte strat.

    Wiesz, pewnie na jakimś poziomie zezwoliłam, żeby to miejsce mnie tak raniło, ale czy to jest powód, żeby dalej przy tym trwać? No i nie jestem jedyna, wielu studentów po prostu tam mniej lub bardziej cierpi. Wielu ludzi wpada w używki, częste są dziekanki z powodów zdrowotnych. W pewnym momencie mówisz sobie dość, życzysz wszystkiego dobrego ludziom i okolicznościom i idziesz w swoją stronę, tak po prostu. Jeśli chodzi o lekceważące traktowanie, to często się tak dzieje, jak podejmuję jakąś pracę.

    Cóż, myślę, że kr. i tak dalej nie wyobrażam sobie, poprzez analizę moich doświadczeń i nie tylko moich , po niedawnym pogryzieniu przez znajomego jakoś przez „przypadek” trafiłam na stronę Andrzeja i wszystko się wyjaśniło. Nie obwiniam ich, bo wiem, że wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej poranieni, ale to nie znaczy że trzeba przy nich dalej trwać. I bez tej wiedzy gołym okiem można dostrzec, że jest coś nie tak. Wiesz, każde spostrzeżenia lub przemyślenia można nazwać wyobrażeniami, tak samo jak każde uczucia. Na dobrą sprawę nawet to, co postrzegasz fizycznie ktoś może też uznać za wyobrażenie… A to już bardzo niedaleka droga do… no właśnie, czego lub kogo?

    Za każdy mój wybor ponosze odpowiedzialnosc ja i wszystkie moje czesci skladowe, niewazne jaki by on byl.
    Nie powiedzialam tez, ze ci wszyscy „oni” sa zli i trzeba od nich uciekac, powiedzialam, ze nie ma sensu trwac przy czyms, co mi nie sluzy.
    Dziwnie to wszystko brzmi, zostac na poligonie walki i dalej znosic presje, ktora cie wyniszcza. Nie podoba mi sie to i nie ufam temu, tym bardziej, jesli mowi to ktos kto sam zrobil podobnie z korzyscia dla siebie. Po co maja mnie sami wyrzucac? Wyrzuciliby mnie, jesli nie wykazywalabym totalnie zadnej aktywnosci, ciezej jest tam sie dostac niz byc wyrzuconym, serio. Brzmi to jak jakas walka z wahadlem. Nie, dziekuje bardzo.

    Co do reszty „skad to wiesz” wiem to na podstawie analiz moich i innych ludzi, między innymi Henryka.

  29. Ola
    Mar 26, 2017 @ 20:58:10

    Wiesz, wydawało mi się, że rozwój duchowy po którym następuje koniec wcielania się tutaj, to między innymi ten moment, kiedy już nie potrzebujesz walczyć z czym kolwiek, bo nie ma tak naprawdę z czym? Kto wie, może to też wyobrażenie?

  30. Ola
    Mar 26, 2017 @ 23:56:37

    Zdziwilbys sie jak prawdziwe potrafia byc potwory pod lozkiem. To ze nigdy zadnego nie widziales, nie oznacza, ze nie istnieja. Reszte zostawie bez komentarza, bo to jest miejsce aby opowiadac o swoich przezyciach bez grozby bycia wzietym na tego rodzaju na odpytki.

  31. Niftu
    Mar 27, 2017 @ 06:25:33

    Ola,
    Miałem bardzo podobne doświadczenia bo chciałem studiować grafikę w szkole, która bardzo przypomina szkołę filmową oraz później na uczelni informatycznej. Czułem tam ogromny dyskomfort psychiczny i w koncu szybko zrezygnowałem. Co ciekawe, ten sam dyskomfort czuję gdy trzeba za coś zapłacić. A nie śpię na forsie, no więc to mnie boli. Ale co to takiego jest? Łazariew pisze o ubostwianiu idei albo duchowości na przykład. Uczelnie artystyczne to czesto wysokie pragninia uznania i bycia kimś wyjątkowym, poważanym artstą. Ale ty nie chcesz płacić za ich sukcesy, bo widzisz jaką tam się odwala fuszerkę. Na uczelni informatycznej, o kt wspominałem odwalali taką fuszerkę że aż mnie skrecało w boku. To ja mam za to płacić? ! – myślałem. I to jest właśnie powód dyskomfortu. Ludzie wokół należą do rzeczywistosci kapitalistycznej. Już wielokrotnie to było wspominane tutaj. Ludzie rywalizują miedzy sobą i szukają frajera. Ale to nie oznacza, że wszyscy są krokodylami. Krokodyle, to psychopaci i socjopaci. To jednostki wyróżniające się z tłumu. Nie jest ich dużo ale gryzą mocno. Wg badań w ciągu ostatnich lat procent firm działających w sposób psychopatyczny, nieetyczny wzrósł z 4% do 20%! Co oznacza, że rynek pracy poszukuje bezwzględnych skur….nów.
    Mogę ci doradzić byś zmieniła kierunek na bardziej zarobkowy bo nikt obecnie nie szuka malarzy. Jak robisz concept art na przykład to idź na grafikę do gier komputerowych albo na coś podobnego co nie niesie ze sobą tak wielkich oczekiwań ze strony aparatu nauczania. Przecież nikt nie żyje z malowania obrazów a ze zleceń realnych. Realnie możesz projektować czasopisma, ilustracje dla gazet, książek albo tworzyć postacie do gier komputerowych lub filmów. Może nie w 3d ale jakieś koncepty ilustrujące do internetu. Nie wiem jaki masz dokładnie kierunek i co chcesz po nim robić. Może napisz o tym trochę.

  32. Ola
    Mar 27, 2017 @ 11:25:29

    Czesc Niftu
    No wlasnie tak to jest w tych instytucjach, ze jestes ich cegielka i niczym wiecej (nie wszedzie, ale jednak). Co prawda ja nie musze placic za studia bo studiuje dziennie na ASP, ale i tak za kazdego studenta dostaja duze pieniadze, i dobrze, ale skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak zle? Moze czules dyskomfort z powodu tego, ze chociaz im.placiles, to nic nie dostawales w zamian? To nie jest tylko nieuczciwe, to „zjada” czlowieka psychicznie i energetycznie. Mysle, ze nie ma co sie lamac w pol tylko mozna pojsc gdzie indziej. I wcale nie na studia!
    Coz pytasz mnie o moje plany, bardzo.mi.milo 🙂 Napisalam, ze chce byc po prostu malarzem i na tym zbudowac niezaleznosc finansowa. Poza tym ciagnie.mnie do ilustracji i do wydawania wlasnych ksiazek.
    To prawda, ze nikt nie szuka.malarzy, dzisiaj szuka sie podwykonawcow dla swoich idei. I fajnie, nie przeszkadza mi to. Bo poza pracodawcami sa konsumenci ktorzy chca wydac pieniadze na rzeczy, które do nich przemawiaja. Jeszcze do niedawna tworcom bylo trudno byc samodzielnym, ale to juz przeszlosc. To.mit ze nie mozna wyzyc ze swojej tworczosci , bez zadnych zamowien 🙂 wiele sie zmienilo dzieki internetowi, dzieki ktoremu mozesz byc samodzielny i nie polegac na zadnych galeriach i posrednikach, przynajmniej na poczatku. Masz dostep nie tylko do swojej spolecznosci, ale i do calego swiata! Czy to nie wspaniale? Jest wielu ludzi ktorzy wlasnie tak zyja. Moze wiekszosc z nich nie zarabia kokosow, ale sa na swoim. Najwazniejsza jest jakosc twojej pracy, dobrze ogarniete social.media, przemyslany plan dzialalnosci. Ogladam ostatnio na yt kanal prowadzony przez dwoch bylych grafikow freelancerow, ktorzy przestali przyjmowac zlece postanowili na sprzedaz wlasnych „produktow” (wydrukow swoich dziel, ksiazek ze swoimi ilustracjami). To niezbyt fortunne okreslenie, no ale takimi operuje dzisiejszy swiat. Na tym.kanale robia wywiady z innymi artystami ktorzy postanowili pojsc podobna droga. Dzisiaj zyjemy w takich czasach, ze ludzie moga ci placic tylko za to ze tworzysz. Np serwis Patreon, gdzie mozesz wspomagac finansowo za pomoca donacji swoich ulubionych artystow (moja ulubiona niszowa artystka zarabia tylko na tym 3500 dolarow) . Mozesz zebrac pieniadze na kickstarterze na wydanie ksiazki. Naprawdę.mozna duzo, tylko trzeba byc autentycznym, no i bardzo pracowitym. I miec przynajmniej na poczatku inne zajecie, dzieki ktoremu oplacisz rachunki. To klamstwo ciemnych sil, ze albo bedziemy.pracowac dla nich albo wcale. A ze sie moze nie udac? No to trudno 🙂 zawsze jest takie ryzyko. Na szczęście sa jeszcze inne rzeczy w zyciu a satysfakcja z zycia nie wynika tylko z sukcesu finansowego. W sumie tez nie mam presji zeby zarabiac niewiadomo ile, mam bardzo proste potrzeby 🙂 rodziny tez raczej nie zaloze, zreszta im wiecej zalozen na zycie, tym wiecej presji. Grunt to kochac to co sie robi i ufac sobie i zyciu.

  33. Niftu
    Mar 27, 2017 @ 16:31:38

    No, muszę ci powiedzieć, że twoja odpowiedź jest dla mnie bardzo pozytywna 🙂 Wymietniłaś możliwości, na które patrzyłem z dystansem, a teraz zaczynam nabierać do nich więcej zaufania. Sam chcę iść na swoje, bo jak uważam, ludzie się nie lubią, tylko mają wspólne interesy. Nawet w hermetycznych grupach gdy realizujesz wolę innych to masz ich wsparcie, ale poza tym, każdy ma gdzieś drugiego człowieka. No więc nie warto podążać ślepo za potrzebą przynależności. Przynależność jest bardzo wygodna ale stawia definitywne granice jednostkom. Też uważam że pewnie nie założę nigdy rodziny, także przed takimi ludźmi jak my swiat stoi otworem 🙂 Ja jako grafik postawiłem sobie kolejne wyzwanie, czyli naukę jednego jezyka programowania. Będzie mi to potrzebne w celu zrealizowania waznego dla mnie projektu, w którym wszystko jest już przygotowane, oprócz zaprogramowania tego wszystkiego. Juz mnie próbowali od tego odwieźć, mówiąc że nigdy nie będę najlepszy i że zawsze będą lepsi. To jest taki niecny trik jakbym miał być najlepszy przed kimś, dla kogoś, tylko nie dla siebie. Tak zbudowali mentalne niewolnictwo wtłaczając ludziom do głowy że jeśli coś mają, to będzie to ocenione jak w szkółce a wartość tego będzie oszacowana względem potrzeb jakiejś instytucji. Dlatego samodzielność myślenia to wspaniała umiejętność, wytworzona intencjonalnie na zasadzie buntu przeciw tym instytucjom.
    P.s. przepraszam za brak interpunkcji gdzieniegdzie bo piszę na tel.

  34. Swiat Ducha
    Mar 27, 2017 @ 21:07:48

    Witaj Olu!

    Ola, cieszę się, że moje teksty dopomagają ci w ustalaniu twojej wizji świata.
    Jak pewnie widzisz, nie jest to wizja może łatwa, ale wygląda na to, że jest w miarę poprawna.

    Jak piszesz, masz świadomość swojej Duszy, wiesz co ci mówi, i że ma wpływ na twoje życie, energie, postawy, nastawienia.

    Przez takie rozmowy, konwersacje, dywagacje jakimi się podzieliłaś w komentarzu dostajemy wiedzę o tym, co w nas samych siedzi.. A siedzi czasami coś z czym trudno współpracować.
    Twoje podejście idzie w kierunku pozasystemowym. Z pewnością przebywanie wśród kr. na uczelni nie jest to bułka z masłem.. wiem coś o tym.

  35. Kamil
    Mar 27, 2017 @ 23:18:29

    Andrzeju, fajny merytoryczny post, sam próbowałem to jakoś ubrać w słowa po mojej ostatniej krótkiej dyskusji z kejpero ale zapracowany jestem.
    Zastanawia mnie jedna rzecz. Czy nie lepiej dać kejpero jeszcze jedna szansę ? Tzn może przemysli sprawę i ten krokodyl się odczepi? Ja też chyba z raz tu napisałem jakieś głupoty i dało mi to trochę do myślenia.
    Z drugiej strony podejrzewam że trochę by chciał walczyć 🙂

  36. Ola
    Mar 28, 2017 @ 00:06:11

    Niftu, to co mówisz o swoich planach jest to naprawdę super ! Ekstra, że podejmujesz się nowych rzeczy, żeby spełnić swoje marzenia :)) Krytycy jak to krytycy, nawet jakbyś był „najlepszy”, cokolwiek to by nie miało znaczyć, i tak by znaleźli jakąś dziurę w całym albo i dziurę w dziurze czy dziurę po drugiej stronie dziury 😀 No, dosyć żartów, im też się należy trochę spokoju 😉
    Bardzo mnie cieszy, że moja wypowiedź pozytywnie Cię natchnęła :)) To wspaniale móc nawzajem motywować się do twórczego działania w przestrzeni, i w ogóle przekazywać sobie „dobrą nowinę” 🙂 „Królestwo jest tutaj”, serio 😉 W sumie mi tak nawet nie chce się zdobywać świata, co stworzyć swój własny, w którym to ja będę panią swojego czasu. O, to jest też wielka u mnie motywacja, mieć prawdziwy, swobodny czas na wszystkich i wszystko, co w życiu mi drogie. Albo w pewnym momencie móc sobie powiedzieć „A, nie chce mi się już, zostaję leśnym pustelnikiem” 🙂 Widziałam dzisiaj wspaniały film na yt o pochwale cichego życia, wkleję go tutaj jak mi się naprawi przeglądarka. Myślę, że wielu ludziom tutaj się spodoba.

    Andrzeju 🙂
    Cieszę się, że się nawzajem rozumiemy 🙂 W ogóle to podziwiam to że mówisz nie tylko o swoich przeżyciach, ale i o swojej przeszłości. To naprawdę cenne i pokazuje pokrzywdzonym, że warto mówić o swoich zranieniach, by te wydobyte z mroku bolesnych przeżyć, zostały uzdrowione. Bo to nie jest powód do wstydu, jak chcieliby ci, którzy krzywdzą. A raczej to „COŚ”, co nimi steruje. W sumie to jest mi z ich powodu przykro, bo koniec końców to oni są najbardziej pokrzywdzeni. My, którzy byliśmy ofiarami, w pewnym momencie swojego istnienia stawiamy czoło traumie by stanąć w końcu pięknym swoją prawdą i czystym swoją niewinnością w obliczu swojej Duszy i Boga. A oni? To znaczy przeczuwam, że czekają ich różne karmiczne komplikacje. Ale czy taki ktoś po opuszczeniu przez istotę która przejęła jej wolę by czynić zło, odczuwa wyrzuty sumienia? Czy dręczą ją wspomnienia tych których ranił? Czy czują żal za grzechy? Czy jednak w podświadomości i duszy zapisały się tak silne wzorce, że nieszczęśnik jest duchowo stracony na to życie, i kolejne?
    ….
    Na szczęście te „dyskusje” co miały miejsce są już za nami 🙂 Żegnajcie dyskusje.
    ….

    A i jeszcze na koniec taka anegdotka o synchroniczności i, że licho nie śpi , i że mozna jednak spotkac bohaterow nawet w paszczy lwa 😉
    Musiałam dzisiaj rano pojechać na uczelnie, żeby załatwić sprawunki, i siedząc tam w głównym holu, dookoła masa ludzi, jakoś tak się składa, podchodzi do mnie mój główny profesor prowadzący. Czuję już od jakiegoś czasu, że ma obciążenie z naprawdę wysokiej półki (tak, to jedna z tych osób „światowych” z dużym sukcesem.) Jak sam twierdzi, pokłada we mnie WIELKIE nadzieje, ale jednocześnie wywiera na mnie taką presję, że się wszystko we mnie autentycznie zamyka. W sumie to między innymi z jego powodu ostatnio nie maluję. No i od razu wlaściwie przypuszcza „atak”, czy maluję, czemu to , czemu tamto, jeśli nie mam problemy , żeby malować w domu, to mam przyjść do pracowni i pod jego okiem wszystko zrobimy, ale mam się jego słuchać, teraz, już, szybko, przecież mam być” mistrzem” a nie jak te „miernoty” dookoła i machając rękami, coraz wyższym głosem zaczyna perorować o tym, że akademia to bagno a i studenci i profesorowie to rozpijaczeni przegrańcy, „ty nie masz być taka jak oni, nie porównuj się z nimi”. Ja na maksa zażenowana, ludzie dookoła się patrzą i widzę ukradkiem tylko, że jakiś chłopak którego nigdy wcześniej nie widziałam, uśmiecha się do mnie ze zrozumieniem. Jak tylko prof się odwrócił i go zasłonił tłum, to spojrzelismy na siebie i się zaśmialiśmy. Gdy profesor sobie w końcu poszedł, chłopak do mnie podszedl i powiedział „Co by złego ci nie mówil, nie martw sie, bedzie dobrze”, po czym znowu sie umiechnal i odszedl. Słowa tego chłopaka były naprawdę niezwyłe, nigdy nie spotkałam się z taka reakcja w tym miejscu. Bardzo mnie to ukoilo i chyba dzieki temu nie wzielam tego az tak do siebie, a moze nawet po jakims czasie zupelnie splynelo.

    Pozdrawiam Was mocno :))

  37. Ola
    Mar 28, 2017 @ 00:14:46

    Jeszcze dla anegdotki anegdotki dodam, że moja koleżanka z tej samej pracowni dzisiaj stwierdziła, że nasz prof nie tylko jest niesamowicie inteligentny, ale i podświadomie wyczuwa nasze nastroje i w przeciwieństwie do większości prof na uczelni skrzętnie je wykorzystuje w pracy z nami, heheh. Szkoda tylko, że z jej strony to była fascynacja tymi cechami.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: