Obce emocje, zgodnie z Human Design

Wiele razy myślałem, że wszystkie emocje, które czuję są moje.

„Przeżywanie czyichś emocji jako swoich jest trochę chore, nie uważasz? To jakbyś przeżywał czyjeś życie, zamiast własnego.”

Dzisiaj robiłem zakupy w dużym sklepie spożywczym, było tłoczno. Odczuwałem dużo irytacji, urazy, czy roszczeń wobec innych ludzi. Odczuwałem to jako moje własne emocje, jako postawy mojej Duszy. Tyle tylko, że nie przypominam abym miał takie intencje, które by uruchamiały takie emocje..

Na pierwszy rzut oka wyglądało to prawidłowo: wiele osób tłoczy się, wywiera presję na mnie, mam podstawę do odczuwania emocji roszczenia, irytacji. Ale.. nie miałem postawy że muszę się rzucać na towar czy że muszę być pierwszy do kasy, gdy wchodziłem do sklepu. Chciałem być, pozostać łagodny i przyjazny.

W Polsce mamy duży poziom nieusatysfakcjonowania. Wiele osób czuje się sfrustrowanych: jest tyle rzeczy, które można mieć, a oni tego nie mają! Są zachłanni, ambitni. A żyją prostym życiem, a ich pragnienia są mocno rozbudzone, to ich frustruje.
Tak samo frustrujące jest dzielenie czegoś, np. przestrzeni z innymi. Fala takich emocji zalewa przestrzeń sklepu.. a ja jestem w środku. Czuję się jakbym był taką osobą, która ma taką postawę. W czasie, gdy nie jestem taką osobą, nie mam podstaw do takich odczuć.

W innym sklepie, w innym kraju (Czechy) czuję się zupełnie spokojnie.

Czy jest we mnie taka frustracja, a tylko sytuacja powoduje, że się te emocje ujawniają?
Czy jest tak, jak mówi Human Design, że ja, z otwartym centrum splotu słonecznego nie mam własnych emocji i jestem zalewany falą czyichś emocji?

Rozważania takie, że „ja mam moje emocje” jest typowe dla psychologii.
Nawet z punktu widzenia reinkarnacji stwierdza się, że mam gdzieś w głębi emocje, które mogą nie być powodowane obecną sytuacją, a będą one pojawiać się.
Lecz są to MOJE emocje.

A Human Design nie mówi w ten sposób. Pokazuje inne wytłumaczenie.
Może mam jakiś niewielki wkład w to, co czuję, jednak większość emocji odczuwanych przeze mnie pochodzi z zewnętrznego źródła.

Wiele lat oskarżałem się o gniew, wściekłość, niezadowolenie, rozczarowanie które czułem. O te wszystkie niechciane emocje. A teraz – czy one są/były moje czy też nie?


Czy jest to podobnie jak z Hobbitem Frodem – który nosił nie swoje ciężary?

Advertisements

4 komentarze (+add yours?)

  1. golem
    Maj 05, 2017 @ 07:17:56

    Polecam kilka dni odosobnienia w milczeniu. Po powrocie do „życia” bardzo ładnie odznacza się to co moje a to co nie moje.

  2. Kobieta 28.10.1981
    Maj 05, 2017 @ 10:21:21

    Nic co nie rezonuje z Tobą z zewnątrz, nie będzie przez Ciebie przyjmowane. Jeśli energetycznie przejmujesz na siebie negatywną energię innych ludzi/miejsc – to w Tobie nadal jest to samo. Często na poziomie podświadomym… Cokolwiek doświadczasz na zewnątrz – jest w Tobie. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Kobieta 28.10.1981
    Maj 05, 2017 @ 11:08:44

    PS W doświadczaniu emocji trudnych nie chodzi o to, by siebie za nie oskarżać i ganić. Tylko o to, by zrozumieć ich źródło w sobie. Najczęściej chodzi o głęboko skrywaną traumę i stłumiony, nieprzeżyty ból (agresja, złość, gniew to emocje maskowane imitujące lęk, pod lękiem jest zranienie). Ludzka istota wyposażona jest w przeżywanie uczuć. Tak jest zaprogramowana (stworzona). Nie można negować swojej natury. Zrozumienie na poziomie świadomym powodów negatywnych emocji, pozwala uzdrowić je i oczyścić bez generowania kolejnego mentalnego programu (kotwicy dalszych cierpień). Jako człowiek należy zaakceptować w sobie tę „jasną i ciemną” stronę – używam cudzysłów, gdyż w istnieniu poza dualnością (5D) nie istnieje relatywizm moralny. Wszystko, to energia o tym zmieniającym się natężeniu i intensywności. Nadawanie znaczeń w ludzkim świecie czyni go „funkcjonalnym”. Nadaje mu „prawo istnienia”. I tak ma być… inaczej nigdy nie możliwa byłaby ewolucja duchowa. Zatem, reasumując: po prostu kochaj siebie…

  4. oczko
    Maj 05, 2017 @ 11:09:42

    Pozwolę sobie na komentarz: nic w nas bez nas…Jeżeli jest taka możliwość w nas np: złości to tak się zadzieje. Zeland nazywa to wahadłami. Jeżeli damy się „zahaczyć”takiemu wahadłu to znaczy ,że jest nasza zgoda na nie i takie emocje wystąpią, jeżeli nie to one znikną z naszej rzeczywistości. Wypróbowałam to na sobie..tak to działa.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: