Cel tej witryny


Czasami dobrze powiedzieć o celu, pokazać sobie i innym cele.

Jak z tekstami na tej witrynie? Do czego mają prowadzić?

Nie są to teksty ostatecznych nauk duchowych, takich jak zen, czy też nauki, które można znaleźć w traktatach jogicznych (np. „Joga Vasishty”, Jogasutry, „Bhagavad Gita”), albo w Kursie Cudów.

Są to nauki z poziomu pośredniego, poziomu Duszy.

Wiele się tu dzieje, ale nie jest to końcowe, zawsze będzie „coś dalej” w jakimś temacie.

Jednakże nawet odnalezienie się w tematach przemijających daje coś dobrego. Po pierwsze, można nie dać się zwariować, jak to się mówi. Nie dać się zwieść naciągaczom, dajmy na to jakimś naukom o podejrzanej treści. Można rozpoznać własne czy czyjeś uzależnienia, obciążenia, które nie dają łatwo podążać drogą duchową. Zatrzymują, wiążą, a nawet mieszają w umyśle. Mam np. kolegę, któremu duchy pomieszały w głowie, ponieważ zawierzył im i przyjął za prawdziwą ich misję. To, że był i jest srodze wykorzystywany i ledwo żyje, tego nie widzi, nie chce w ogóle tego brać pod uwagę. Dla niego to są jego przewodnicy, niewcieleni nauczyciele duchowi.

Warto więc być wolnym od tych przemijających obciążeń. Takich jak bycie współuzależnionym, pogryzionym, bycie na sznurku symbiontów, cierpienie przez to. Dotyczy to wszelakich obciążeń.

Ale też warto wiedzieć, że nie jest to ostateczne.

Ostateczne już jest, i zawsze było, nigdy nikt nam tego nie odbierze, bo to my sami. Ostateczne to Duch, którym jesteśmy. My tylko nabywamy większej świadomości tego faktu. I tym bardziej utożsamiamy się z własnym Duchem, nie z przemijającymi wydarzeniami. Niezależnie jak bardzo byłyby interesujące dla Duszy, dla osobowości, dla podświadomości.

Druga skrajność: nie chodzi o to, aby uciec z tego życia. Gdy pojmujemy to, że sprawy codzienne, emocjonalne, przeżyciowe nie są ostatecznym Duchem, a tylko jego wyrazem, nie musimy niczego gruntownie zmieniać. A zwłaszcza od niczego nie musimy uciekać. Bo jeśli zdamy sobie sprawę  z obciążeń i wyciągniemy nasze zaangażowanie w te obciążenia, pozostaniemy bez lgnięcia i bez niechęci, a jednocześnie zdrowi na umyśle. Tak dokładnie o sobie mówił Budda po oświeceniu.

Można INTELEKTUALNIE próbować przyjąć tą postawę niezaangażowania, nielgnięcia. Próbują wytworzyć w sobie myślowy nawyk nieprzywiązywania się – do rzeczy, do osób. I wielu adeptów np. zen to próbuje zrobić. Powód? Mają często tak dosyć życia, że chcą uciec w jakiś spokojny zakątek, zaszyć się i ulżyć sobie. Tyle, że nie mają większości wiedzy i umiejętności aby ułożyć sobie swoje sprawy na poziomie Duszy, na poziomie spraw życiowych.

Ucieczka? Mogą próbować, mogą działać, ale Dusza, gdy nie jest poczyszczona, gdzieś nadal będzie uzależniona. Przejdzie to jedynie na następne wcielenie. Samo odosobnienie nie pomoże, potrzeba odpowieniej wiedzy, umiejętności, praktyk. Co ciekawe, do nich nie potrzeba rezygnować, odchodzić ze świata. Więcej, przeżywanie na bieżąco świata pokazuje nam, w co jeszcze Dusza jest zaangażowana.

Dlatego (jak to dowiedziałem się od Leszka Żądło) Budda mówił, oprócz tego, że jest wolny od pragnień i niechęci, to jeszcze jest w dobrym samopoczuciu i zdrowy psychicznie. Można bowiem uwolnić się od pragnień i niechęci tak „na sztywno”, ale już wtedy ze zdrowiem psychicznym może być nienajlepiej. Widziałem wielu mnichów, którzy byli tak wolni od pragnień, że nie można było z nimi po prostu porozmawiać. Emanowali sztywnością, tak że „ani nie podchodź”. Tak się mocno trzymali, nie puszczali. Nie mogli, jakby zaczęli rozmawiać „normalnie” to by się rozsypał ich misternie robiony mur „nieprzywiązywania się”.

Nie musimy uciekać od spraw życiowych. Ot, po prostu zmieniamy podejście do nich. I tyle.

Celem tej witryny jest więc wprowadzenie czytelnika w sprawy przemijających, zmiennych działań Duszy, w przeżycia codzień doznawane, tak, aby zobaczył swoje uzależnienia, obciążenia i aby mógł wyciągnąć zainteresowanie swojej Duszy z tych kłopotliwych obszarów. Wtedy, będąc wolnym w Duszy i w Duchu może bez przeszkód realizować cel duchowy, nie uciekając z tego świata.

Reklamy

2 Komentarze (+add yours?)

  1. yuratka
    Paźdź 05, 2018 @ 15:35:42

    Nie jestem biegła w sprawach duchowych. Nazwalabym sie raczej raczkujaca swiezynka. Z oczami jak 5 zł i otwarta buzia odkrywam zacne sprawy duchowego swiata. I jest pięknie. Nie chce, aby zabrzmiało to jak kadzenie, ale na tym blogu, u Pana Zbyszka czuje się bezpiecznie. Moje nieśmiałe odzywki na innych lub obserwacje artykułów i wszelakich wypowiedzi jakooos mnie nie przekonywaly. Wszechobecny brak pokory i ego o rozmiarach monumentalnych- ja to jestem kimś, ja to przezylam, JA WIEM, JA WIEM, JA WIEM..
    To mnie kundalini biega po kregoslupie wiec chwalcie mnie niebiosa… cos mi nie zgrzytalo. A szukałam z uporem maniaka przewodnictwa, bo wiedzialam, że COŚ się dzieje i CO JA MAM Z TYM ZROBIĆ? Kogo zapytać. Tu chyba jest wszystko😊😊😊😁, zart. Nie wiem co to znaczy WSZYSTKO w sprawach duchowych. Ale jest moc i jest konkret. Dziękuję. Dziękuję za te wiedzę. Dziękuję za namiary do Pana Henryka. Jeszcze raz Dziękuję, że moj Anioł przywlokl mnie pod te stronę 😀Pozdr

  2. Andrzej
    Paźdź 05, 2018 @ 21:16:52

    yuratka
    dzięki ci za miłe słowa!

Komentarze

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: