Poziomy subtelne i dziura w drabinie do Nieba


Dzisiaj prezentuję rozmowę ze Zbyszkiem
[link do mp3, też jest na końcu tekstu].

Zbyszek optował za ścieżkami duchowymi bezstopniowymi, które są przedstawiane przez:

  • Joela Goldsmitha
  • Kurs Cudów
  • książkę jogiczną „Joga Vasishty”

Ja zaś zastanawiam się, czy aby te ścieżki nie mają czegoś, co nazywam „dziurą w drabinie do Nieba„. Czy prezentowane mu są prawdy „końcowe”, duchowe, tak bardzo upragnione..

Ale tych pośrednich stopni właśnie nie ma..

Niebo widać, a owszem, ale nie ma jak tam wejść.

I mimo, iż końcowe nauczanie jest prawdziwe, to brakuje środka. W pliku audio opowiadam o jaki środek chodzi, i pokazuję to na schemacie ciał subtelnych.

Można tu zadać ciekawe, pomocnicze pytanie:

Kto z was jest tu (na Ziemi) w nagrodę?

A, owszem, znam co najmniej dwoje, troje osób, które mają teraz fazę nagrody karmicznej. Jak najbardziej.

Praca zawodowa super, zgodnie z zainteresowaniami, aktywna,
Aktywne centra niskie (wg HD) – dobry kontakt z materią.
Sporo świadomości, ale nie przesadnie, bo nie mają ci państwo na tyle problemów życiowych, aby tak mocno sobie rozwijać świadomość, chociaż potencjał na to jest.
Wspierający mocno rodzice, niedysfunkcyjni, a wprowadzający w życie.
Własne spore dochody i zasoby, oczywiście na bazie rodzicielskiej, ale swobodnie udostępnione i – co ważne – zgodnie z potrzebami, a nie ochłapy typu „my wiemy lepiej czego chcesz, więc my ci to damy, co my uważamy za ważne i potrzebne tobie” (a okazuje się , że jest to o kant stołu w sumie i forsa wywalona w błoto) Nie, młodzi państwo mają dobrze zainwestowane pieniądze w materię.

I co? Cieszą sie z życia! Jeżdżą sobie w zimie na wakacje w ciepłe kraje. Odpoczywają w lecie też w ładnych okolicach, nie mają lęków, psychika z dobrej kondycji. Indie, Stany Zjednoczone, Karaiby, Bali, Islandia. Miód.
Ciała bolesnego ledwie coś tam jest.

No i co? Nie ma tu osób, które mają aktywne zasługi karmiczne?
Oczywiście są!
Natomiast nie ma co wpierać sobie na siłę, że akurat właśnie nasza Dusza ma takie zasługi (kiedy nie ma).. I nie ma co ulegać idealistycznym wizjom, że „tak jest wspaniale”, podczas gdy aż tak wspaniale nie ma.

Widziałem niejdenego mocno idealistycznego „ewangelistę duchowego”, który właśnie tak nauczał „jak tu jest pięknie! i czego ty chcesz w ogóle?” A jakie presje na tłumy wywierał! Jakie uruchamiał potężne poczucie winy, bo ludzie nie odczuwali tego, co on mówił jako swoje, nie rezonowali z tym.
Ale ewangelista ani myślał skonfrontować się z realiami tłumu. To on był na mównicy, to on miał rację!

Ja rozumiem, że w obszarze duchowym to istotnie jest wszystko ok.
TYLKO większość idealizmów, pokazując to, za zwyczaj zupełnie nie daje metody na dojście tam. Jedyną metodą jest „wyduszenie” ze słuchaczy wiernopoddańczego przyklaśnięcia: „no tak, masz oczywiście rację”.

Jest to to, co nazywam „drabiną do nieba”, ale pozbawioną szczebli środkowych. Nie przejdzie się realnie po niej, bo nie ma na czym nogi postawić.

Kto chciałby praktykować duchową ścieżkę ostateczną, końcową, a która nie przemawia do niego, to takie działanie wydaje się raczej religią. Jak wiele razy mówiono nam: „uwierz i nie zadawaj pytań!” Przypomina się taki mem:

keep calm and just do it

(zachowaj spokój i po prostu to zrób)

Wiki:”Keep Calm and Carry On (zachowaj spokój i rób swoje) – brytyjski plakat propagandowy z okresu II wojny światowej opracowany w 1939 roku na zlecenie rządu Wielkiej Brytanii w celu podtrzymania morale narodu brytyjskiego w czasie wojny… Parafrazowane na wiele sposobów hasło plakatu stało się memem internetowym[4].”

Bo znamy razem ze Zbyszkiem osoby, które pięknie mówią o Kursie Cudów, ale już o osobistych przeżyciach im trudniej mówić, odpowiadanie na zwykłe pytania też napotyka na duży opór. „Zatyka ich”. Sam słyszałem słowa: „nie zadawaj zbędnych pytań”. Zbędnych? Chyba niewygodnych.

Takie słowa to powód aby przyjrzeć się ścieżce, którą wyznają. Bo już trudno powiedzieć, że praktykują..

Taki ktoś kto chce praktykować Kurs Cudów ma prawo do rozwiania swoich wątpliwości..

Tutaj macie Drabinę do Nieba 🙂 którą taki ktoś chce pokonać.

Stoi przy podstawie drabiny, na Ziemi. Pokazywane mu są Niebiosa.

A jak wejść tam na górę, jak środkowych szczebli nie ma? Czy w ogóle można iść po takiej drabinie, czy tylko jest to złuda, że się dochodzi do końca, jak tak naprawdę to stoi się na dolnym szczebelku? Bo przecież środkowych nie ma, nie ma jak się wspiąć na górną część.

Uwierzyć, zawierzyć? Czy jest to możliwe, aby taka ścieżka działała na zawierzeniu?

Czy nie jest oszukaństwem? Bo w obszarach duchowych dużo jest oszukaństwa. I nie tylko w obszarach duchowych, u nas w Polsce to samo mamy – też ludzie są podejrzliwi, bo zostali tak wiele razy oszukani (jak na górze tak na dole). Calogero Grifasi przedstawia w swoich sesjach wiele razy jak ludzie i ich Dusze są oszukiwani bez żadnej moralności przez nieżyczliwe byty duchowe [link do sesji].

Tak więc wiedziony „zdrową” 🙂 podejrzliwością, zastanawiałem się czy ta drabina do Nieba ma te szczeble czy też nie?

Tu link do pliku mp3:

Poziomy subtelne i dziura w drabinie do Nieba

https://drive.google.com/file/d/0B72xzkJLm1Ykckg1NFRJUTN6UGc/view?usp=sharing

Nie uzurpuję sobie ostatecznych wyroków, – ale może komuś się to audio przyda.

Zapisz

Zapisz

Reklamy