Spisek nie jest taki jak się sądzi

Wiele osób się zastanawia nad tym, czy przypadkowo nie jesteśmy obiektami spisku przeciwko nam, przeciw naszemu dobru, przeciwko ludzkości. Wymienia się tu Grupę Bildelberg, Reptilian wcielonych w przywódców największych krajów świata. David Icek docieka przez lata jakie są niecne zamiary tych bytów. Teorie spiskowe zresztą obejmują wiele innych tematów.

Zacharia Sitchin już w ubiegłym wieku bardzo dokładnie opisał potwierdzone koneksje rządzących do Anunaków, którzy rządzili Sumerem, a przylecieli na Ziemię dziesiątki tysięcy lat temu. Wg. tych przekazów ludzkość była „zrobiona”, skreowana poprzez manipulacje genetyczne, na potrzeby Anunaków. Wykreowali sobie niewolników, bo sami pracować nie chcieli.

Nie przez przypadek wymieniłem tu Davida Icke. Jego praca i zgromadzony materiał jest ogromny i ciekawy. Ma też bardzo wielu popleczników swoich teorii. Tyle, że.. nie można wszystkiego do końca udowodnić. Zło jest, pokazane tu i tam. Niby coś tam się daje pokazać, ale.. jak przychodzi do konkretnych, namacalnych dowodów obecności owych złoczyńców, to nie można ich chwycić za rękę.

I to jest to. Dokłanie: David nie rozpatruje możliwości, aby owe „spiski” odbywały się wyżej, niż na poziomie materialnym. Uznaje, że wszystko się to dzieje „tutaj”. A owo „tutaj” jest dla niego i jego zwolenników ograniczone do Oświeceniowego paradygmatu, czyli do przestrzeni fizycznej. Tu zaś Anunaków nie znajdzie, bowiem nie są oni aż tak nisko inkarnowani. Ich ciała się znajdują wyżej. Nie mają ciał fizycznych, jedynie zwykle częściowo opętują (wchodzą) w ciała istotnych ludzi. Ja to opisałem w tekście o symbiontach. Tam takie „opętanie” jest nazwane przeze mnie Opiekuństwem. I takie przykłady Opiekuństwa nie raz odkrywałem u luminarzy tego świata, jeśli tylko wziąłem za wahadło – to było kilka minut i wszystko wiadomo.

Niestety dla Davida, teorie fizycznej inkarnacji Anunaków są nieprawdziwe. Anunaków nie ma w postaci fizycznej, a nawet jeśli na początku byli, to już ich można spotkać tylko na planie witalnym (eterycznym) i wyżej.

A te tzw. zmiennokształtne istoty Reptiliańskie, które David próbuje namierzyć, to ich widzialność, to jest to tylko efekt wizji eterycznej (częściowego widzenia poziomu eterycznego). To tak jak czasami mam wizje eteryczne np. istot opiekuńczych związanych ze środowiskiem. Np. są istoty opiekujące się super czystymi miejscami jak np. tzw. wywierzyska (wypływy wody spod ziemi od razu w postaci małego strumienia).  Ich ciała eteryczne moga być w wizji widziane, np. jako kolorowe gwiazdki.

Niemniej, taka wizja eteryczna nie stanowi dowodu „twardego”, więc nadal David może być uważany za szarlatana.

Nie Zniewolenie, a PRZYZWOLENIE

Buntownicy są przekonani, że NAS SKRZYWDZONO bez naszej wiedzy. Mają rację o tyle, że nie mamy zwykle wiedzy, na co nasza Dusza pozwala. I że są istoty, które to bezwzględnie, niemoralnie wykorzystują.

Są aż całe ruchy, które przestrzegają przed ludźmi spiskującymi i czyniącymi zło na świecie. Ruchy te starają się je wykryć i obnażyć ich działalność. Dziwnym trafem jednak takie ruchy nic nie wspominają o przestrzeniach duchowych. Tak jakby „spiski” miały tylko i wyłącznie się odbywać w przestrzeni materialnej. Poza tym ci, którzy węszą za spiskami nie chcą w ogóle rozmawiać o swoim wnętrzu, o swojej Duszy i jej kondycji.
Uważają, że nasze prawa zostały złamane i że w ogóle jest tak źle że już tylko może być gorzej. Jak najbardziej, wiele ludzi jest poddanych okrutnemu traktowaniu, nieludzkiemu, opresjom. To się zgadza. Jednak szukanie tutaj przyczyn mija się z celem. Nie udowodnią nigdy nikomu większego przekrętu. Tak samo jak nie ma dowodu na istnienie Boga. Czemu? Bo przyczyny kłopotów i złoczynne istoty o aż takich dużych mocach nie mieszkają na Ziemi.

Dodatkowo – ludzie, a właściwie same ich Dusze się na to godzą.

Nie ma więc „zniewolenia”, a PRZYZWOLENIE. Jednak jest ono dokonane oszukańczo, bez zgody Świadomych Jaźni.

I na takie oszukańcze przyzwolenie ruchy przeciwspiskowe się tak bardzo burzą.

Mają na tyle rację w swoim buncie, że ktoś z zewnątrz przychodzi i wykorzystuje Duszę, bez żenady i bez moralności oszukuje ją i to nie jest fair.

Burzą się jednak przeciw.. własnym Duszom. Zwykle ludzie nic nie wiedzą na temat własnej Duszy i tego, co ona wyprawia i jak człowiekowi daje kiepskie życie. Bo to Dusza wydaje owe przyzwolenia. Jako nierefleksyjne, Dusze przyjęły za dobrą monetę oszukańcze propozycje istot  duchowych. Oczywiście, jak Dusze tak zechciały, to tak będzie. Ale o tym buntownicy nie chcą w ogóle wspominać..

Spiskowcy szukają na zewnątrz siebie.

Sprawa dotyczy teorii spiskowych. Ludzie poszukujący przyczyn bycia krzywdzonymi w ramach tych teorii mają dwa kłopoty:

1. Nie rozpatrują zwykle swojej Duszy i jej poprzednich wcieleń. Szukają „tego zła” na zewnątrz siebie!
Najczęściej wynika to z niedojrzałości ich Dusz – dopiero odpowiednio stare, zaawansowane Dusze są w stanie się brać za własną karmę. Dzieje się to po tzw. przebudzeniu duchowym. Przedtem człowiek widzi raczej tylko świat fizyczny, a ten duchowy (jak nikt mu go konkretnie nie pokaże) będzie rozpatrywać tylko czysto jako jakąś ideę. Nawet dobrze radzące sobie z intelektem, umysłowością osoby, o Duszach w średnim wieku 6 nie są aż tak zainteresowane wkładem własnej Duszy w swoje życie.

Wiele ludzi ma karmę (ich Dusza ma karmę) z poprzednich wcieleń. (Są to negatywne postawy Duszy, Dobra karma to postawy korzystne.). I z tego powodu taka Dusza jest skłonna do tego, aby się poddać byciu krzywdzoną przez.. a to ludzi, a to „wypadki”, a to właśnie System Ziemski stworzony przez Anunaków.

Jeśli przyjmiemy, że nie ma przeszłych wcieleń, to prostoduszne, amerykańskie twierdzenia o „niegodziwym spisku wobec nas” mają dużą rację bytu. I logicznym jest, że będziemy patrzeć, co to za nieprzyjazne istoty nas robią w balona, wykorzystują, upodlają.

Jednak, jeśli rozważymy, że nasza Dusza już żyje ohohoho ile lat, i przyciąga do siebie sama nieszczęścia, biedę, wypadki, itp. wg. prawa energetycznego „podobne przyciąga podobne”.. to teoria spisków trochę jednak się chwieje.

Owszem, są byty, które dodają jakby karmy, które proponują Duszom pewien rodzaj „opieki”, bądź „wybawienia”, za które przychodzi płacić konkretnemu człowiekowi konkretną cenę (taki przykład jest widoczny w sesji Calogero Grifasi). Kto wie, na jaką jest to skalę zjawisko, może na większą niż się przypuszcza? Jednakże i ono nie dzieje się bez akceptacji Duszy. A człowiek – zbiera tego efekty.

Dusza się nie zajmuje aż tak bardzo osobowością.  Konkretny człowiek jest dla Duszy jakby „pojazdem” na tym świecie, do doznawania, do posiadania zmysłów.

Jeśli człowiekowi samemu na sobie nie zależy bardzo mocno, to Dusza się nie przejmuje zwykle nim aż tak bardzo.

Tak jak i sama Dusza jest pojazdem dla Ducha. Wiele ludzi jest mało zadbanych przez swoje własne Dusze. Ich życia i ciała wyglądają jak zaniedbane samochody. Dusza nie interesuje się za bardzo pojazdem ziemskim, podobnie jak nierozważny kierowca „leje i jeździ”.

Warto dbać o siebie, o swój dobrostan! Jeśli ktoś chce się oczyszczać, to warto podejmować osobiste terapie, zwłaszcza duchowe, zwłaszcza wglądowo – oczyszczające sesje z własną Duszą, które mocno rozwijają świadomość i wgląd Duszy. A chociażby można zacząć od słuchania tych sesji samych, to także daje taki rozwój. Wtedy zrozumienie życia, zadbanie i o Duszę i o siebie będzie większe.

Poszukiwacze spisków są ateistami

 I ostatnia sprawa. Ale nie najmniejsza, jak mówią Anglicy. Last but not least.
Właściwie nie spotkałem teorii spiskowej dotyczącej czegokolwiek, która rozpatrywałaby istnienie świata duchowego.

Teorie spiskowe trwają mocno nogami w światopoglądzie Oświeceniowym, który mówi, że istnieje tylko to, co widać i co można zmierzyć przyrządami. Reszty, w tym świata duchowego, nie ma.

Spisek tworzy „ciemne towarzystwo”, tak jak na obrazku, i wytłumaczenie ma się odnosić TYLKO do tego towarzystwa, tylko do tych osób, konkretnych, fizycznych, i powiązań pomiędzy nimi. Nie słyszałem o jakichkolwiek przypuszczeniach, że takie „ciemne” zależności, sprawy mogą być związane z duchowością, z obszarami duchowymi, z oszukiwaniem Dusz.

Jest to dokładnie lustrzane odbicie popularnie pojmowanej duchowości. Ja to nazywam, że są to „kwiatki i aniołki”, że duchowość, jeśli się jej przyjrzeć, to są tylko jakieś anielskie postaci.. a w tle Bóg Ojciec sobie siedzi na białym obłoku. I co gorsza – ta uproszczona duchowość sugeruje, że te aniołki i Bóg są „gdzieś tam” a nie tutaj, blisko.

„Istnieje tylko to, co widać” – to bardzo upraszczające spostrzeżenie. To szkolne sformułowanie bardzo wielu ludziom odpowiada, zgadzają się z tą tezą. Dlatego jeśli ktoś chce mieć publikę dla teorii spiskowe (bądź doniesieniach o końcu świata :), to nie wychodzi niemal zupełnie poza ten Oświeceniowy, redukcjonistyczny pogląd.

Wielu jest ludzi poszkodowanych, obitych przez los, nieszczęśliwych, duża część z nich jest przekonana, że „ktoś za tym stoi”. Jakby jednak teorie spiskowe uwzględniały duchowe zależności, to bardzo wiele ich zwolenników powiedziałoby, że dla nich jest to już za dużo. W spisek są w stanie uwierzyć, bo „to czują”.

Ale w światy duchowe..? Już nie uwierzą.

Jednakże propagatorzy teorii spiskowych na prostocie owych teorii bardzo sami zyskują. Nie wyprowadzają z duchowego błędu owych poszukujących ukojenia ludzi. Nie rozszerzają im wizji na obszar duchowości. Tak postępują ci, którzy mocno opowiadają jak to w materialnym świecie jest źle – ci zyskują dużo zainteresowania, a więc energii. A i pieniędzy także czasami uda się im uszczknąć.

Jak dla mnie, to nie ma żadnego aż takiego spisku, któryby mógł zagrozić prawom duchowym. Calogero Grifasi w swoich sesjach raz po raz pokazuje, że to nasze Dusze się na wszystko najpierw zgadzają, a potem je to spotyka. Istoty duchowe nas wykorzystują, ale Dusze o tym bardzo dobrze wiedzą. Pamiętam pewną sesję którą prowadziłem dla  koleżanki, której Dusza bardzo mocno przylgnęła do Ganeshy (hinduskiego półboga). Przez całą sesję tylko on i on . Że on to jest Bóg, że Ganesza to jej obiecał, więc ona nie pójdzie nigdzie indziej. Itd itd. Aż do znudzenia.. No, mówię sobie, co to z pożytek z takiej nudnej sesji, że Dusza nic w ogóle nie chce wiedzieć innego, nie zrobiła niemal zupełnie żadnego poruszenia. Więc jakie będą efekty pozytywne tej sesji? Okazało się, że Dusza mocno pooglądała owego Ganieszę, i to samo, że go zobaczyła i jego wpływ na swoje życie, to już był dla niej zysk. Nie zmieniła niemal w ogóle swojej postawy, natomiast dodała sobie wglądu, czyli takiego rodzaju świadomości, którą Dusze mają.

Jak wynika z sesji z Duszami nasze Dusze się na wszystko najpierw zgadzają, a potem je to spotyka. Jeśli istoty duchowe nas wykorzystują, a my o tym nie wiemy, to dlatego, że nie wiemy wiele o postawach swoich własnych Dusz i zgodach, jakie wydały w dawnych latach czy wcieleniach.

Nie ma takiego spisku, któryby mógł naruszyć te prawa duchowe.

Wiele osób uważa, że

NASZE PRAWA ZOSTAŁY ZŁAMANE!

I na tym opiera się owo zło spisków. Jednakże o jakich prawach mówią? O prawach rządzących Duszami? Nie. Mówią o naszych ludzkich prawach, nierzadko stanowionych przez samych ludzi. Spiski miałyby oszukiwać ludzi i łamać te prawa. Jeśli kiedyś było niewolnictwo, potem niewolnictwo zostało usunięte. To teraz jak ponownie pojawia się niewolnictwo, to już jest to (jak mówią) zasługą złamania naszych, przysługujących nam bezwzględnie praw!

Jeśli coś kiedyś nie było, to można wrócić do tamtego stanu, czemu nie? I dla osób nieświadomych poczynań swoich Dusz jest ogromny argument aby się buntować, aby krzyczeć w niebogłosy, pomstować na to „szerzące się zło”. Ale zobaczyć na swoją karmę, że się ma Duszę, że własna Dusza (my sami) się do tego przyczyniliśmy? Tego się nie za bardzo chce..

Ja oczywiście widzę jak wielu ludziom jest ciężej żyć. To nie tak, że uważam, że żyją w super warunkach. Ale też nie doceniają obszarów życia, które niegdyś były wypełnione cierpieniem, a dziś już tego cierpienia tam nie ma.

Proponuję zobaczyć teoretykom spisków na prawa duchowe. Czy one zostały złamane?

Nie ma takiego spisku, któryby mógł naruszyć prawa duchowe.

Sesje z Duszami pokazują, że wszystkie istoty jeśli „coś nam robią”, to jednocześnie:

a) robią to za zgodą naszej Duszy

b) istoty, które do nas linkują, które nas atakują okazują się w sesjach słabsze od nas (Świadomych Jaźni), okazują się wydane na naszą łaskę. Jeśli Dusza naiwna, to i wiele są w stanie z niej ściągnąć, i niemal „puścić ją w skarpetkach”. Ale zwykle nie puszczają naiwniaczki, bo dojnej krowy się nie wypuszcza.

Ale jeśli my sami zdobędziemy się na inną decyzję, to tamci nie mają w ogóle nic do powiedzenia!

Tak sam Calogero Grifasi wielokrotnie mówi, powtarza i pokazuje.

Natomiast jest, i to na wielką skalę, zjawisko Oszukaństwa duchowego.

Oszustwa czy może oszukaństwa?

W Indiach, będąc na ulicy łatwo można zostać oszukanym. Wiele ludzi tam tylko czeka, aby od kogoś innego (a zwłaszcza turysty z Zachodu) wyłudzić pieniądze, oszukując go. Mój kolega tak został oszukany, powiedziano mu jakąś nieprawdziwą bajeczkę, zawieziono nie tam gdzie chciał i w rezultacie był o kilkadziesiąt dolarów lżejszy. Ale i to nie jest największy przekręt o jakim słyszałem. Co ciekawe, w jeszcze większym przekręcie wobce bodajże Niemki uczestniczył pewien Hindus, który potem nie miał zupełnie żadnych obiekcji, aby się z nią dalej kontaktować. Tak, jakby nie miał zupełnie honoru czy postawy moralnej, żadnego poczucia winy.

Jak na górze tak na dole. Indie są uważane za kraj przesiąknięty duchowością, doceniający duchowość. Nie jeden raz byłem przekonywany do tego, że Hindusi sa po prostu używani przez swoich bogów jako ciała do częściowej inkarnacji, a przynajmniej Hindusi się mocno wpatrują w owych półbogów i inspirują nimi.

I teraz jeśli owi półbogowie są oszukańczy wobec Dusz, to i Hindus będzie oszukiwać, bo czemu nie, jak „ktoś wyżej” taki mu przykład daje? To czemu on nagle miałby być jakoś lepszy od swojego boga?

Nie nazywam postaw złoczynnych istot duchowych oszustwami, bo oszustwo byłoby takie, że jakaś istota mogłaby podejść Duszę i bez jej zgody coś jej zrobić.

To jest niemożliwe.

To dopiero w świecie gdzie się rozgrywają efekty karmy, czyli w świecie materialnym mogą być takie przypadki oszustwa. Osobowość nie wie co ją czeka, a zostaje oszukana. Bo jakaś istota podeszła Duszę tego kogoś i oszukała ją, wykorzystała jej naiwność. A osoba (osobowość), cierpiąc skutki tego oszukaństwa, osobowość sama myśli, że jest to bez przyczyny. Widzi tylko efekty materialne. I cierpi. Bo osobowość patrzy tylko na świat materialny, a w nim nie znajduje przyczyn swojego cierpienia.

W światach duchowych nie można tak zrobić, żeby bez pytania, bez pozwolenia, bez „zanęcenia” Duszy, żeby można ją oszukać. Któryś z poziomów Duszy dokładnie o tym jest przkonany, że dał zgodę na coś innej istocie, aby coś z tą Duszą robiła.

Tak więc – nie ma takiego „spisku”, któryby mógł zmienić, czy nawet tylko podważyć nasze duchowe prawa. Jeśli Duszy się dzieje źle, to oznacza, że gdzieś „dała sobie” coś niedobrego, niekorzystnego wcisnąć. Jakąś ciemnotę. I tak z tym teraz chodzi.

Owszem, są całe grupy, rodzaje istot, które żerują na naiwności ludzkiej (a właściwie na naiwności ich Dusz). I „dobrze” żyją z tej naiwności, mają z tego duże zyski, a ludzie mocno cierpią przez to. W kulturze anglosaskiej takie istoty są np. nazywane „Trickster”, czyli żartowiś. Są to oczywiście istoty z rodzaju Opiekunów Symbiontów, półbogów hinduskich i inne, wysoko postawionych.

Nazywane są w różnych kulturach tak delikatnie (np. trickster), żeby ich nie rozjuszyć. Te istoty duchowe są znane w wielu rdzennych kulturach, także w słowiańskiej (tzw. „kaszczieje”).

Puszkin o tym pisze w poemacie „Rusłan i Ludmiła”:

tam car Kaszcziej kłania się nad złotem..
(Anunaki przylecieli na Ziemię po złoto)

Там царь Кащей над златом чахнет;
Там русский дух… там Русью пахнет!
И там я был, и мед я пил;
У моря видел дуб зеленый;
Под ним сидел, и кот ученый
Свои мне сказки говорил.

Są całe grupy, rodzaje istot, które żerują na naiwności ludzkiej, a ludzie mocno cierpią przez to.

Jednakże nie odbywa się to na poziomie materialnym. I próżno szukać „dziury w całym”, przyczyny dla której byśmy mogli uzasadnić „Spisek”. Nie znajdziemy żadnego zaburzenia praw naturalnych, żadne prawo naturalne nie jest w stanie być zaburzone tak, aby z tego powodu ludziom się żyło gorzej. Ale co do Dusz – to jak najbardziej, są one nieracjonalne, niefrasobliwe, nierefleksyjne. I je – bardzo łatwo oszukiwać!

Żadne istoty nie są w stanie podważyć praw naturalnych tak, żeby innym szkodzić. Natomiast szerzenie „czarnych myśli” i wskazywanie na duże spiski tu i tam – to już jest działanie szkodliwe z ciemnej strony duchowej. Powoduje ono bowiem zaniżanie wibracji, i obciążanie naszych myśli, podobnie jak negatywne obrazy w telewizji.

Osoby badające zjawisko z grupy Davida Icke przypuszczają – że ktoś zrobił coś mocno na naszą szkodę realnie. Pod tym jest niewypowiedziane założenie – że mógł. Nie, nie mógł. Realne jest tylko cierpienie, wynikające z błędów duchowych naszych Dusz. Można pokazać bardzo wiele przykładów osób o dobrej karmie Duszy, którzy żyją bardzo komfortowo i przyjemnie. I nie aż tak daleko od tych, którzy cierpią. Są to jakby dwa światy. Życzę wam, abyście wybrali ten świat z dobrą karmą.

Można powiedzieć:
Cały czas są istoty, których nie widać a działają na naszą niekorzyść. 😦

Pewnie, że są. I działają – póki twoja Dusza na to pozwala.

Jednak dla przeciwwagi dodam, że nie są one jedyne. Oprócz tych „złoczynnych”, są także dobroczynne istoty niewcielone, gotowe nam pomagać. I jest ich równie dużo, i mają one równie wiele do powiedzenia. Jeśli tylko nasze Dusze zechcą sie do nich odwoływać.

Gdy akceptuję swoją Duszę i jej czasami nieprzytomne, czasami
nieracjonalne, nierefleksyjne postawy, jeśli o nich wiem,
to od razu widzę, że moje życie nie było z przypadku,
A na pewno nie byłem ofiarą obcych istot.
Owszem, sporo cierpiałem, i obce istoty też się mocno przysłużyły w swoim oszukaństwie wobec mojej Duszy.
Jeśli byłem ofiarą, to tylko swoją, bezrefleksyjności, bezradność
własnej Duszy. Ale teraz mogę to zmienić, wiedząc o tym wszystkim!
Advertisements

18 komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Czer 03, 2017 @ 15:29:26

    Dawid Icek 🙂 śmiesznie wyszło

  2. Marc
    Czer 03, 2017 @ 16:06:31

    David nie rozpatruje możliwości, aby owe „spiski” odbywały się wyżej, niż na poziomie materialnym. Uznaje, że wszystko się to dzieje „tutaj”.

    – Przeczytałem jego ze 2 książki, obejrzałem kilka filmów, też wywiadów i właśnie z tego co zrozumiałem, to ciągle podkreśla, że mówi o zjawiskach nie całkiem fizycznych. Np. o tzw. przemianie formy – mówi wtedy, że materia nie jest tak naprawdę stabilna. No niby Icke trzyma się materii, ale nie takiej już „materialnej” i zrozumiałem, że te byty jakby właśnie „opętywały” ludzi – aby im to umożliwić, ludzie właśnie mają odprawiać jakieś satanistyczne rytuały.
    Pokazywał też taką ilustrację, gdzie ludzie mają połączenie do innego wymiaru-wyższego duchowego, a na przeszkodzie stoją właśnie te istoty, które są pomiędzy naszą rzeczywistością a duchową. Było tego więcej, np. coś takiego, że ludzie żyją jakby w zamkniętym kręgu, gdzie ciągle powtarzają to samo (karma?).
    Mówi też, że cała jego praca zaczęła się od jakiegoś iprzekazu w Peru od niematerialnych istot.

  3. Marc
    Czer 03, 2017 @ 16:06:52

    W ogóle ciekawy artykuł moim skromnym zdaniem.

  4. Michał
    Czer 04, 2017 @ 09:00:53

    Dobry tekst. Uświadamia Duszę i pomaga jej wziąć odpowiedzialność za siebie. Szczególnie fragment o tym, że na wszystko, co nas spotyka wyraża ona zgodę. Dzięki tej świadomości lepiej się pracuje z Duszą.

  5. Swiat Ducha
    Czer 04, 2017 @ 22:13:28

    Marc

    Tak to by się potwierdzało, że te negatywne wibracje potrzebują być potwierdzane, wspomagane, bo chyba same z siebie.. wyparowują z czasem.
    Icek – no bo to chyba od Żyda Icka pochodzi (Icchaka). A David też żydowskie imię.
    D.I. ma trochę kłopotu, bo chce utrzymać dużą widownię (publiczność), a jakby wszedł w duchowość, to niestety dużo ludzi by go ogłosiło nieprzytomnym, i to jego dzisiejszych zwolenników.

    Dlatego ma z jednej strony kontakty z istotami wspomagającymi niematerialnymi, potwierdzenia od Kredo Mutwy co nieżyczliwych istot iście duchowych, a z drugiej strony „shapeshifting”, który o wiele bardziej przemawia do szukających niezwykłości młodych Dusz.

    No i jednocześnie trochę podtrzymuje tą aurę że ludzkość jest jakoś w opresji od Anunaków. Wielu znam ludzi, którzy na tej fali robią nie pojedyncze artykuły czy wywiady, ale całe telewizje internetowe są takie „spiskowe”. Owszem, są negatywnie nastawione istoty, ale raczej nie tak zawzięcie, tylko po prostu kapitalistycznie: jak można to bierzemy, jak Dusze nieświadomie pozwalają, to możemy, udzielamy sobie zgody. Co prawda te istoty same sobie robią karmę, i spychają ją gdzieś „do dołów”, więc nie chcą na nią patrzeć, ale ona zdaje się tam na nich czeka.

    Jak to mówią: orze jak może. 🙂

  6. Swiat Ducha
    Czer 04, 2017 @ 22:19:50

    Michał,
    oby, oby, żeby się Dusza otrzeźwiła, i brała odpowiedzialność.
    Bo Ciało Bolesne nie sprzyja ku temu otrzeźwieniu.
    Ale jak Świadoma Jaźń systematycznie pracuje z Duszą, to jest szansa na przemianę.

  7. alaaaa9999
    Czer 04, 2017 @ 22:23:38

    Bardzo dziękuję za ten artykuł. Potrzebowałam go..!!! 🙂

  8. Jaroslaw Cichy
    Czer 04, 2017 @ 23:06:55

    Ciekawy artykul. Wiele wyjasnia. Zazwyczaj duzo sie pisze na temat teorii spiskowych i o tych „zlych” istotach ktore chca nas wykorzystywac. To wazna wiadomosc ze tak sie moze zadziac gdy dusza sie na to zgodzi. Na samym koncu tez wspomniales o istnieniu istot ktore sa nam przyjazne i moga pomoc gdy sie do nich zwrocimy. Czy moglbys napisac cos wiecej na temat tych istot. Moze w komentarzu a moze napiszesz nastepny artykul w tym temacie 🙂

  9. Swiat Ducha
    Czer 05, 2017 @ 09:30:50

    alaaa
    To dobrze, że może to pomóc.

  10. Swiat Ducha
    Czer 05, 2017 @ 09:36:28

    Jarosław

    Dobry trop.
    Ja nie raz sie „natykam” na osoby jakby powiedzieć „chore z nienawiści”, które chętnie by widziały niemal we wszystkim co tam wyżej jest duchowe właśnie jakieś owładnięte złem postacie. (To jakby przeciwna strona piewców wszechogarniającej duchowej czystości. Są tacy, i tacy, przeciwnych band się trzymają.)

    Na przykład na grupie FB dotyczącej sesji Calogero Grifasi, jak dostałem po uszach, że na mojej stronie piszę o Wyższych Jaźniach!
    Bo ja to współpracuję z tymi złymi, z Reptilianami trzymam, jeśli tylko Wyższe Jaźnie wspominam, a to przecież są ci nasi ciemiężcy!
    Gupota jakaś mocarna z białej strony. Jedni przeginają bo idą w duchowe „kwiatki i aniołki” i że w ogóle osobowego zła duchowego nie ma. A drudzy jadą po drugiej bandzie widząc wszędzie konszachty z diabłem i zagrożenia. A wnioski wyciągają z sesji Calogero, które to sesje są same z siebie bardzo pozytywne, chociaż – może nie pokazują pozytywnych duchowych istot, to fakt.

    Nie mówię, że „ci wyżej” są czyści jak łza. Np. to tzw. Białe Braterstwo wcale aż takie czyściutkie nie jest.
    Kiedyś przyszedł taki jeden od nich i kontaktował się ze mną przez moją koronę. Bardzo ciekawe, inspirujace doświadczenie, dużo się nauczyłem wahadłując tą osobę. Jednakże:
    1. forum, na którym ją przywołano bardzo ją wychwalało
    2. sama ta osoba miała jakiegoś krokodyla na którymś ciele, mimo, iż sama była zaawansowana duchowo.

  11. Paul De Luxe
    Czer 08, 2017 @ 07:21:06

    Piszesz, ze dusze musza zgodzic sie na to, jak sa traktowane. Tylko mnie zastanawia jedno: jesli na swiecie, w ktorym zyjemy, jakies 3/4 ludzkosci zyje w naprawde nieciekawych warunkach, gdzie tocza sie ciagle konflikty wojenn,e panuje bieda, glod, a tymczasem 1/4 swiata ma sie dobrze (z czego tak naprawde moze jakis ulamek procenta spija przyslowiowa smietanke) to mnie zastanawia, czy aby na pewno te wszystkie dusze godzily sie na taki proceder. I czuje, ze nie godza sie ale ze zostaly w jakis sposob przyciagniete i uwiezione. Stad od tysiecy lat powstaja roznego rodzaju ruchy wolnosciowe, dzialania odsrodkowe ale one ciagle maja zbyt mala sile przebicia aby mogly wreszcie wyrwac ludzkosc z tego zniewolenia.

    I wydaje mi sie, ze to jest nasz obecny poziom, przez ktory musimy przejsc globalnie, aby moc wspiac sie w tym rozwoju dalej, jako gatunek i jako jednostki. Bez tego ciagle bedziemy krecic sie w kolko, jedne rzady beda upadac aby mogly powstac nowe. Ludzie musza zrozumiec, w czym tkwia i musza zmobilizowac sie do wypowiedzenia posluszenstwa temu porzadkowi i zaczac bardziej swiadomie zyc, aby na jego miejsce nie pojawil sie nowy system.

  12. Swiat Ducha
    Czer 08, 2017 @ 10:54:02

    Paul

    Wiele osób nie godzi się na to, jak sa traktowane. Ja to przyjmuję, jako fakt. Idą po drodze buntu. Do takiej osoby mówię: „zastanów się nie nad nimi, a nad sobą”, proponuję: pogadaj z własną Duszą.

    Zamiast być przez nią szargany po bruku życia. Jedynie Osobowość tu może się logicznie przekonać.

    Dusza buntownika targa nim i robi mu tzw. terror Duszy, jak to nazywam. Jest to stan gdy człowiek wyobraża sobie, że „inaczej żyć nie można”, że „innego życia nie ma”. I tak jest nie tylko w przypadku buntu. Osobowość zgadza się z Duszą, i obie idą ramię w ramię.

    Wtedy taki człowiek jest nie do ruszenia. Nie tyle, że jest silny w świecie.

    Nie, on jest nie do przekonania z zewnątrz. Jest „zabetonowany”, „nieprzemakalny”.
    Znacie takich z różnych dziedzin życia.

    W każdym przypadku jest to: Osobowość zgadza się z Duszą.

    O takim przypadku myślałem wczoraj, osoby religijnie zidealizowanej.

    Ja „nie kupuję” prawd od takich osób, bo pochodzą z ich zamkniętego świata, są ich wytworem, ta osoba nimi żyje.

    Ja mam badania, logikę, a oni przekonania (silne, od Duszy), i idee (jak być powinno).
    Ich sprawa, ich życie.

    >one ciagle maja zbyt mala sile przebicia aby mogly wreszcie wyrwac ludzkosc z tego zniewolenia.

    To są ogromne procesy, i toczą się, i Dusze grupowe przez nie wzrastają.
    Jak dla mnie, na moją miarę jest to o wiele zbyt wolno, abym mógł się do nich przyłączyć i razem z nimi wzrastać. Wybrałem ścieżkę osobistą.

    Poza tym pisanie w ogóle o „sile przebicia” jest pragnieniem bycia nadczłowiekiem, bycia kimś, kim się nie jest. To początek wydania się na służbę sił duchowych, nad którymi się nie panuje. Jeśli ktoś ich nie zna, nie czuje, może dużo osobowo zyskać, a duchowo stracić. Jest wiele, wiele duchowych sił, które tylko czekają na takich ludzi, którzy gotowi są być ich marionetkami.

    Paul chcesz przepchnąć „ludzi”: „muszą… zmobilizować się,.. zacząć bardziej..” Gdzie tu jest wolność? Czemu nie dajesz ludziom spokoju, czemu nie masz idei wspierania ich w pierwszym rzędzie? Może lepiej im pomóc, wesprzeć, niż stosować jak rewolucjoniści – presje? Rewolucjoniści mnie wzburzają, bo chcą ludziom „robić dobrze”, a kończy się to pomorem milionów. Czy tu nie można widzieć ingerencji sił ciemności?

    „Ludzie muszą … to i to” A ja nie uważam, że ludzie coś muszą, żyją jak potrafią, i nie stawiam im tak skrajnych wymagań.

    Zająłem się w większości sobą. Zobaczyłem, że sobie powinienem pomóc po pierwsze, wesprzeć siebie.

    Mówisz: nie da rady przjsc obojetnie wobec tych faktow, wobec tego zmanipulowania.
    A jakoś słowa „muszą… zmobilizować się,.. zacząć bardziej..” gładko ci przez gardło przechodzą.
    A moze oni są zbyt zagubieni żeby się zmobilizować?
    Zbyt słabi, aby „zacząć bardziej”?

    Tu wyraża się postawa Duszy, razem z jej nieracjonalnością, nielogicznością. Dusza jest według siebie, najmądrzejsza. Są to Białe wzorce, które chcą manipulować ludźmi. To jest postawa Rewolucji Radzieckiej: my wiemy co jest dla nich dobre, i my im to damy.
    A może zamiast nakazywać, przymuszać, to ich wspierać?

    Świat jest taki jaki jest. Jest w efekcie kiepski, pod tym względem, że wiele ludzi cierpi.
    Jednakże nie jest to aż tak obiektywne jakby wielu sądziło: wiele cierpienia tworzą same Dusze poprzez swoje nierefleksyjne postawy.

    Domyślam się, że presjowanie ich byłoby odbierane przez nich jako narzucanie się do ich życia. Może twoja Dusza ma w przeszłości takie wątki bycia rewolucjonistą i próbuje ci to wstawić do obecnego wcielenia? Wiele za tym przemawia.

    Proponuje ci zapoznanie się z książkami i tekstami Marshala Rosenberga „Porozumienie bez przemocy”. Już sam tytuł powoduje rozluźnienie. A im dalej w tekst, jest jeszcze przyjemniej.

  13. Marc
    Czer 08, 2017 @ 19:12:35

    -„To są ogromne procesy, i toczą się, i Dusze grupowe przez nie wzrastają.
    Jak dla mnie, na moją miarę jest to o wiele zbyt wolno, abym mógł się do nich przyłączyć i razem z nimi wzrastać. Wybrałem ścieżkę osobistą.”

    Tak mi przyszło do głowy, czy to nie ma jakichś negatywnych konsekwencji? To tak jakby żyć w jakiejś społeczności i powiedzieć, idę sam w las szukać szczęścia. Tzn. nie mówię, że tak jest, ale tak mi się skojarzyło i się zacząłem zastanawiać.

  14. Marc
    Czer 08, 2017 @ 19:13:17

    A w lesie wiadomo, wilki, niedźwiedzie 🙂

  15. Swiat Ducha
    Czer 09, 2017 @ 15:25:11

    Marc:
    Każdy ma prawo decydowac o swoim losie. Wiele osób nie tyle nie chce, co nie może, nie jest w stanie tego robić. Np. mają niski poziom świadomości duchowej (działają na niskich poziomach subtelnych) i uważają, ze np. trzeba naprawiać świat bo się zepsuł, albo ktoś ten świat mocno atakuje.
    I tak wszystko ze wszystkim jest ostatecznie połączone. Gdy idziemy ścieżką duchową idziemu ku jedności, ale jedności duchowej. Jeśli przebywam świadomością w Duchu, to jest to jeden Duch ze wszystkim. Więc co to za ucieczka? Przez to można dużo dobrego zrobić, np. podnieść osobiste wibracje i przez to promieniować na zewnątrz. I dzięki temu świat się zmienia, bo Dusze się inspirują, że tak można, że ktoś to zrobił.

    Szczęście nie jest sprawą zewnętrzną. Zewnętrzne mogą być cierpienie i komfort, przystosowanie lepsze czy gorsze. Jednak szczęście polega na wyrażaniu Boskich wibracji z wewnątrz siebie na zewnątrz.
    Ludzie którzy mają uwagę przykutą na zewnątrz, na zewnątrz będą mieli postrzeżenia i wobec zewnętrza będą oceniali różne działania innych osób. Jednakże oprócz zewnątrz są relacje pomiędzy ludźmi i jest wewnątrz duchowe. Warto te aspekty brać pod uwagę. 🙂

  16. Marc
    Czer 09, 2017 @ 16:16:46

    No tak w sumie też jakby o tym myślałem, ale czasem się zastanawiam.

    – Zewnętrzne mogą być cierpienie i komfort, przystosowanie lepsze czy gorsze. Jednak szczęście polega na wyrażaniu Boskich wibracji z wewnątrz siebie na zewnątrz.

    Podoba mi się to.

  17. marian turkus z fejzbuka;)
    Czer 22, 2017 @ 16:41:45

    istotą nwo jest cierpienie i wszelkie niskowibracyjne stany – tym się „bogowie” „żywią”..

  18. Swiat Ducha
    Czer 24, 2017 @ 11:27:38

    marian

    I słusznie, dlatego tak ważne jest abyśmy nie dawali sobie zaniżać wibracji, pozwalając komuś na indoktrynację.

    A z drugiej strony nie dawali się nabierać na naiwne pozytywne bajeczki – życie jest poważne i trzeba się nieźle naszuflować, aby je odgruzować.

    Jestem zwolennikiem drogi środka.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: