Wibracje samochodów

Wczoraj intensywnie oglądałem oferty samochodowe (chcę kupić samochód dla siebie).
Jakoś nie dawało mi to spokoju.

Nie wiedziałem dlaczego. Nie wiedziałem dotąd dlaczego nie umiem się zdecydować na auto, aby je kupić.

Tak nie zastanawiając się mocno nad tym powahałem wahadłem kolory radiestezyjne samochodów. Były różne, często kiepskie (zieleń ujemna, czarny – to bardzo kiepskie wibracje)
Zieleń ujemna wysysa energię życia, mumifikuje. [więcej tu i w Google]

A energie o kolorze czarnym mają wspólne sprawy z niszczącą siłą, ciemną stroną duchową, jedno drugie wspiera.

Niedbanie o własną higienę, nieświadomość wibracji, w których żyjemy może być przyczyną życia w nieprzyjaznym środowisku.

No i oświeciło mnie – przecież moja Dusza chciała mieć takie wibracje auta, które potrzebowała. Z wahań wynika że potrzebuję koloru niebieskiego, tak jak wibrację niebieską ma woda morska.

Dusza potrzebowała tej niebieskiej wibracji i nie chciała się zgodzić na jakieś pomarańcze czy nawet indygo i białe, które fajne, ale by jej nie posłużyły. Nie zgadzała się na auto, mimo, że miało ono użyteczność i ekonomikę której poszukiwałem intelektem.

I nie zgadzała się, aby jeździć autem, które miało wibracje niszczące typu zieleń ujemna i czarny.

To tylko usłużne ciemne siły chciały to tak mi poddać, przemycić coś za pomocą wyboru intelektualnego. Ja się godzę na coś intelektualnie, a reszta.. może być na moją niekorzyść, bo nie jestem tego świadomy. Tak działa karma – ludzie starają się zorganizować sobie umysłem życie, a tylnymi drzwiami i tak jakiś kłopotliwy kawałek wchodzi.

Wchodzi oczywiście zgodnie z karmą, z postawami Duszy. Bo inaczej ciemne siły by nie mogły niczego zrobić. Jakby Dusze na to doświadczenie nie pozwalały, to by się nie wydarzyło [o tej naszej władzy nad naszym mówi o tym Calogero Grifasi w swoich sesjach].

Jakby moja Dusza na to nie pozwalała. Ale że Dusza nagrzmociła w poprzednich wcieleniach, narobiła krzywd ludziom, to teraz sama pozwala być wykorzystywana. Jest to dla niej sprawiedliwe – to forma wyrównania, zadośćuczynienia za straty. Oko za oko. Jak ktoś kiedyś od niej cierpiał, to teraz ona się wystawia na cierpienie.

No i Ona i ja razem zbieramy tego skutki.

Teraz nie dziwię się, że miałem tak mieszane uczucia jak przeglądałem oferty aut. Odczuwałem (poprzez Duszę) bardzo dobrze z jakim wibracyjnie autem mam do czynienia, natomiast intelektualnie tego nie brałem pod uwagę. Intelekt dajmy na to chciał jakieś auto, a Dusza je odrzucała. I konflikt wewnętrzny gotowy.

A auta które oglądałem miały różne dziwne wibracje.

 

To zdjęcia kilku z nich. Jak widać kolory wibracji energetycznych są zwykle różne od kolorów fizycznych.

[nie uważam, że moje wahania są idealne, ale są]

Chyba czuję się zmęczony po tym poszukiwaniu w nierozumny sposób. Umysł (intelekt) próbował Duszę przymuszać do wyboru auta o dobrych parametrach, natomiast Dusza mocno stawiała opór, aby nie wejść w przeżywanie nieswoich wibracji. No i tak się siłowaliśmy. Zupełnie nieświadomie dla Świadomości (Świadomego Ja). Teraz gdy to wiem, to będę mógł ujmować w dalszych poszukiwaniach kolor wibracji auta, i łatwiej, czy w ogóle, zgodzę się z Duszą. 🙂

Dokończyć działanie w materii

George Paschalidis mówi, że dobrze jest, aby jeśli mamy jakieś myśli, aby je realizować, bo inaczej ciało jest przeciążone i może chorować.
Czyli, (teraz ja :)):
Jest strumień, potok energii z górnych ciał, od idei, żeby kupić samochód (ciało atmaniczne), niżej, niżej, przez intelekt i planowanie jaki to ma być (przyczynowe i mentalne), emocje czy on mi się podoba (astralne), aż do ciała fizycznego (ewentualne kupno).
Jeśli zostanie tak czy inaczej powstrzymany, pojawiają się kłopoty, mogą być choroby, bo potok jest silny i musi się gdzieś „podziać”. Jeśli przejdziemy cały ciąg energetyczny i „zrobimy coś” fizycznie, to energia ta się na coś wyrazi, wejdzie w sferę fizyczną. Stąd także to sławne „walenie w poduszki” – ma sens.
Tak samo praca w ogródku też z tego powodu może odstresowywać – przekazujemy energię w sferę konkretnie fizyczną.

Spiąłem się z tego przeżywanego stresu, napięcia, to była jakaś taka walka wewnętrzna pomiędzy świadomym a nieświadomym, tak więc potrzebuję rozluźnienia. Jednak skończyła się głębszym zrozumieniem, i to jest dobry efekt.

Idę popracować przy ziemi i kwiatach! Z nimi nie ma takich kłopotów, że źle wibrują..

Jeśli są piękne, jesli mają piękne energie, to to czujemy.

[no chyba, że ktoś ma mocno zaburzone postrzeganie :)]

 

Reklamy

30 Komentarzy (+add yours?)

  1. Ciekawe, inspirujące i nieco zabawne☺
    Czer 14, 2017 @ 16:55:00

    Ciekawe, inspirujące i nieco zabawne😉

  2. awentais
    Czer 14, 2017 @ 18:43:34

    Świetny wpis, aż dziw bierze, że Dusza ma tyle do powiedzenia w każdej decyzji i że aż tyle może być trudności ze zrozumieniem, „o co jej chodzi”.
    Tak, ja też doświadczam często takich schodzących fal energii, które wręcz żądają ode mnie reakcji, czasem irracjonalnej. Ale jak się im opieram, albo próbuję rozładować te fale częściowo, za pomocą jakichś „zamienników”, to czuję, że Dusza jest niezadowolona i będzie tak długo napierać, aż dostanie dokładnie to, co chce. Można powiedzieć, że nie zadowala się półśrodkami, nie da się zapchać byle czym.

    PS. Drukarka po odwirowaniu i zamontowaniu nowego tuszu (też sprawdzonego, był czysty) chodzi idealnie, „jak gdyby nigdy nic”.

  3. Aneta Falkiewicz
    Czer 14, 2017 @ 19:16:07

    No oczywiście 🙂 W ciągu 4 lat miałam kilkanaście różnych samochodów, chyba tylko z dwoma fajnie mi się jeździło (BMW E36 bordowa i Toyota MR2 czarna), ale z perspektywy czasu widzę, że to były tylko zabawki, chwilówki. Aż nagle 3 lata temu kolega na aukcji kupił za grosze granatową (móóóój kolor!) Corollę. Wpadłam po uszy, musiałam to auto mieć. Wiedziałam, że, podobnie jak ja, ma swoją przeszłość, musiałam wymienic skrzynię biegów, układ wydechowy, i inne takie drobności. Ale teraz jest moją najlepszą przyjaciółką, uwielbiamy razem jeździć nad brzegami morza i po wiejskich, pustych okolicach (a angielskie tereny mają swój urok), wiem, że lubi parkingi z widokiem na morze, zawsze (!!) znajduje miejsce przy drzwiach każdego wielkiego sklepu czy centrum handlowego, gratuluję jej za każdą przejechaną setkę mil, znam jej ulubiony typ muzyki, przepraszam za każde ‚wdepnięcie’ w dziurę, kiedy czasem obie tracimy czujność (5 rano do pracy,..), napomyka o oleju i oponach, no idealnie jest. Choćbym wygrała zylion funtów – NIE SPRZEDAM JEJ.

  4. Swiat Ducha
    Czer 14, 2017 @ 22:50:15

    Aneta F
    O! I to jest opowieść o przyjaźni z Duszą samochodu!
    To masz tak, jak z dobrą przyjaciółką.
    A przyjaciółek się nie sprzedaje 🙂
    Bo są przecież przyjaciółkami.

    awentais
    Dusze mają sporo do powiedzenia, są starsze od Osobowości (z którą się utożsamiamy od dziecka). Chociaż same są jak czterolatki, nie ujmuje im to siły. Stare Dusze mają siłę jak tur! A i są nieustępliwe (ew. uparte, zacięte, zażarte, zajadłe, wytrwałe).
    Co nie oznacza, że są mądre jak Einstein..

    Drukarka widocznie oprócz komputera ma podłączenie niewidzialnym kabelkiem do Wszechświata. 🙂

  5. Przyrodnik
    Czer 15, 2017 @ 05:17:13

    Cześć Andrzej,

    będzie trochę nie na temat, ale chciałbym Ciebie zapytać, czy możesz powachać, wybadać, co się dzieje u nas w sensie, dlaczego nasz rząd tak degraduje polska przyrodę (wycinka Puszczy Białowieskiej mimo sprzeciwu większości organizacji ekologicznych i opinii świata nauki). Wszędzie widze wycinki, jeździłem po Europie i nigdzie nie spotkałem się z takim podejściem do świata przyrody jak u nas. Ja kocham przyrodę, czuje, że jestem dusza silnie związaną ze światem natury (bardziej niż z światem ludzi jak mam być szczery), i boli mnie, kiedy widze takie rzeczy. Czy to się skończy czy czeka nas kompletna dewastacja naszego krajobrazu?

  6. Swiat Ducha
    Czer 15, 2017 @ 16:42:16

    Przyrodnik

    Co jakiś czas pojawiają się tu pytania i wątpliwości, i obawy. O to, o tamto. Przedmiot nie gra roli. Tu akurat Przyrodnik obawiasz się o przyrodę.

    „Wszędzie widzę wycinki” (czyli odczucie: odczuwam wszędzie kłopoty, problemy).
    Póki nie zmienisz swojego podejścia na duchowe, póty będzie cię to męczyć.
    Nie mówię, że musisz, po prostu stwierdzam fakt.
    Nie ma innej rzeczywistości zewnętrznej niż subiektywnie oceniana.
    Zauważ, że nie mówię, iż nie ma rzeczywistości obiektywnej. Ja tylko podkreślam wagę oceny rzeczywistości. Ta ludzka, osobista ocena bardzo mocno może i modyfikuje niekiedy postrzeganie świata. Jak to mówią: „po oświeceniu rzeki ponownie się stały rzekami, chmury chmurami”. Ludzie często mocno afektywnie postrzegają własny świat, nakładają na niego swoje postrzeżenia, co daje już świat.. zmodyfikowany – ich własny.
    A świat nadal jest tak prosty jaki był, tylko dla tego człowieka istnieje on z dodatkiem jego przekonań, postaw jego Duszy.

    Ta subiektywna ocena jest w twojej Duszy i jest uruchamiana przez twoją Duszę. Inne osoby tego nie mają – jest to więc subiektywne.

    Świat nie jest dla wszystkich miodem i mlekiem płynący. Polska jest dosyć sporo karmicznym krajem i takie sprawy są tu na porządku dziennym. Wiele, wiele Dusz tu przyszło aby udowadniać sobie, że np. rządy nie patrzą się na dobro środowiska naturalnego.
    No i co? I rząd z powodu presji Dusz (zgromadzonych w Duszę Grupową) w tym, czy tamtym robi błędy.
    Nie zamierzam krytykować rządów i rządzących. Czemu?
    Ponieważ oni są niejako wynajmowani przez Dusze aby tym Duszom się wydawało, że mają rację.
    Najpierw Dusze ich presjują, wynajmują, a potem mówią:
    „a nie mówiłem, że …(cośtam)”.

    No pewnie, że Dusza ma rację. Bo sama to zorganizowała wraz z innymi podobnie przekonanymi.

    Ale.. nie jest tak tragicznie jak zaprogramowane Dusze sądzą. A twoja Dusza jest zaprogramowana, narąbana jak meserszmit na tą wycinkę.
    Tyle wzmocnienia siebie, przekonania, uzasadnienia swoich postaw czerpie z tej postawy bycia skrzywdzoną, z konieczności obrony!

    Aby przekroczyć te kłopoty potrzeba się wznieść wysoko, bo do ciała adi (nadawania znaczeń) i zmienić znaczenie. I to będzie przeciwne do postawy Duszy, pokażesz, kto w twoim życiu rządzi. Bo jak dotąd, to jesteś pomiatany przez Duszę. To jest częste, nie przejmuj się.

    Jak na razie oscylujesz w ramach ciała idei – atmanicznego (idea: „przyroda musi być chroniona, bo inaczej..”), wartości – buddialnego (wartość, ocena: „wycinka jest krańcowo zła”), utknąłeś tam.

    Jeśli się nie poddasz w wątpliwość postaw swojej Duszy, będziesz mieć taki świat, jaki ona ci narzuca. I będziesz przekonany, że jest.. tak źle (jeśli Dusza to ocenia jako zło). Nikt inny tego nie jest w stanie zmienić niż ty sam. Nie mówię, że to „źle”, tylko, że to wybór. Wybór jak na razie Duszy, do którego Osobowość się przyłącza.

    A dodatkowo ta sama ocena przyciąga potwierdzenia tej postawy. Podobne przyciąga podobne. Pojawiają się kolejne argumenty. Dusza ci pokazuje: np. polskie drogi to same dziury.. po czym za chwilę wjeżdża autem w dziurę i gnie felgę. Setka innych osób nie wjechała w tą dziurę. Dziura realnie istnieje, ale z tym się daje żyć, sto osób sobie w miarę spokojnie radzi, ale 101 już ma kłopot, bo jej Dusza ma takie przekonanie.

    I koło się zamyka.

    Nie dam ci tu żadnej obiektywnej odpowiedzi.

    Twój świat tworzysz sam, ALBO tworzy go twoja Dusza, jeśli sam nie bierzesz, nie chcesz brać kreacji w swoje ręce. Innej możliwości nie ma. Możesz być kreatorem oceny, wizji świata, twórcą swojego świata, albo..
    możesz pozostawać pod tyranią Duszy (która ma mentalność 4 latki).

    Lubisz, jak 4 letnie dziecko rządzi twoim życiem? Bezwględnie i bezrefleksyjnie?

    Pewnie powiesz, że „są obiektywne przesłanki”. Obiektywne to ci Dusza podpowiada że są obiektywne i podda ci naukowe relacje, które dadzą argumenty. I swoją potężną energią przymusza cię, abyś w to uwierzył. I wierzysz. Rzadko kto decyduje się na to, aby podważyć słuszność wskazań swojej Duszy.

    Tu nie jest kącik dopieszczania ego, ani Duszy. Tu robimy porządki z karmą.

    Kto wie, na ile nie jest to to, co psycholodzy nazywają przeniesieniem. Duszę ktoś skrzywdził (np. rodzic), ale nie wolno jej gniewać się na rodzica, więc będzie się tym samym gniewem gniewać na wyrębujących las. Oczywiście treść przeniesienia może być nieco inna, ale to jest wtórne – Dusza osiąga swój cel – zostałeś przekonany do konieczności czucia się jak ofiara, do konieczności obrony, etc.

    A w rezultacie zaniżasz wibracje, nie żyjesz pełnią swojego Ducha.

  7. Przyrodnik
    Czer 17, 2017 @ 10:23:47

    Jak można zrobić poruszenie na ciele Adi? Trochę czytałem u Ciebie o tym, ale mało do mnie dociera to, nie umiem poczuć takiego poziomu, bo właśnie świat idei i przekonań jest tym, co czuje. I przez to w ogóle mało rozumiem z tego, co mnie otacza, ten cały konsumpcjonizm, nakierowanie na materię, brak jakiejś wyższej idei życia tutaj. Trudno mi funkcjonować w schemacie praca/dom/rodzina, bo to jakby nie moja ścieżka. Nie czuję się utożsamiony z tym automatycznym powielaniem zachowań czy wzorców społecznych.

  8. Swiat Ducha
    Czer 17, 2017 @ 13:08:02

    Przyrodnik
    I tak świetnie, że poczytałeś moją odpowiedź! 🙂

    Świat idei jest światem ludzkich ustaleń. Sztywnych ustaleń. Nawet idee, mimo iż są w najwyższym stopniu abstrakcyjne, nawet one są sztywne. Nawet mimo to że są w najwyższym stopniu rzadkie (nie są urzeczywistnione same na tym poziomie idei, nie muszą mieć realizacji faktycznej, aby istnieć).
    Mimo to, a może paradoksalnie przez to – idee potrafią niewolić. Można podać przykłady idei, idealizacji np. rewolucyjnych. Ludzie zawierzający takim ideom żyli nie w świecie realnym, a ideowym,
    Próbowali przyciosać, nagiąć świat realny do idei. I na tym polegała sztywność owych idei, że to przyciosywanie odbywało się z wielkim cierpieniem, kosztem wielkiego cierpienia..

    Podobnie i idee, w które ty wierzysz. Zupełnie podobnie. Co prawda treść może być inna, „szlachetniejsza”. Ale rewolucjonista zacząłby się kłócić, że jego idea jest szczytniejsza. Obie są sztywne – najważniejsza jest realność i.. pokora wobec niej.

    Dusza może świetnie czuć idee. Dzięki temu czuciu i podczepieniu się pod idee może mocno presjować człowieka aby za nimi poszedł, jak na postronku, na smyczy.
    I jeśli ktoś się nie skonfrontuje, nie przeciwstawi swojej Duszy, to będzie tak szedł. I będzie miał „dobre odczucia”!!

    Bardzo dobrze piszesz: „I przez to w ogóle mało rozumiem z tego, co mnie otacza”

    Właśnie tak.
    Co prawda to piszesz pewnie z punktu widzenia „insidera” ideowego, tego, kto jest w idei, że nie rozumie realiów, bo przecież nie pasują do idei, a ona taka ładna.

    > I przez to w ogóle mało rozumiem z tego, co mnie otacza

    Bo to co cię otacza nie jest „mądrzejsze” niż idee, tylko prostsze, bardziej prymitywne.
    Ludzie idealizując naturę, świat przejawiony uważają, że ma jakąś nadzwyczajną mądrość, czy też świadomość.
    Owszem, świat jest ładnie poskładany, z chmur pada deszcz, z jajka się wykluwa mała kura, a przy pomocy silnika spalinowego napędzany jest samochód. Ładnie to chodzi.

    Natomiast doszukiwanie się idei w tym jest.. błędne.
    Tam nie ma idei, tam jest mechanika.
    Świat czeka na ciebie nie jako na wielbiącego go, tylko jako na użytkownika, na twórcę, który w świecie może znaleźć miejsce na realizację swoich zamierzeń twórczych.

    Czy stolarz przychodzi do warsztatu, kładzie stertę desek na stole, dokłada strug i przykrywa papierem ściernym, pada na kolana i zaczyna się do nich modlić?

    No to jest śmieszne, stolarz przychodzi i zaczyna z tego coś robić, to drewno, strug i papier ścierny są mu posłuszne. Na tym polega wolność stolarza w stosunku do tych materiałów i narzędzi.

    Ale pytanie: czy to idea jest prawdziwa, realna, czy też realność jest realna?

    Realność jest czasami o wiele „brzydsza” od idei. Sam coś o tym wiem, bo ileś idei w moim życiu przyjąłem a potem (z rozczarowaniem, frustracją, poczuciem niespełnienia) je przekraczałem. Poczucie niespełnienia jest akurat dobre na drodze duchowej, ponieważ zapowiada początek przekroczenia czegoś. Nie spełniło się, przekraczam to, i idę dalej, a świat mi się ukazuje … szerszy. Okazuje się, że jest jeszcze coś ważnego, czego nie brałem pod uwagę.

    NA TYM właśnie polega rozwój, poszerzanie świadomości. Na poszerzaniu jej poprzez porzucanie wcześniejszych, węższych wglądów, poglądów, światopoglądów.
    Może nie szybko, w swoim tempie, ale przechodzenie dalej.

    Tak więc, w świecie istnieje konsumpcjonizm. A jakże. Ale teraz, gdy będziesz widział go jako coś z zewnątrz siebie, to nie będziesz w stanie objąć świata razem z tym zjawiskiem konsumpcjonizmu, czyli twoja wizja będzie zawężona, a tym samym nieprawdziwa do końca, bo czegoś nie ujmuje.
    Gdy poddasz swoją postawę, gdy stwierdzisz, że coś nie gra, to jest szansa, abyś rozszerzył wizję swojej Duszy, a sobie rozszerzył ogląd, jaki ma Świadome Ja (Świadoma Jaźń).

    Coś za coś. Dobre odczucia przy idei, albo pocierpieć z powodu poszerzenia wizji i otwarcie się na szerszą wizję świata. I więcej wolności. Wolność nie będzie zapewnie taka, jaką sobie wyobrażasz, będzie szersza.

    Dusze bardzo są przekonane o wartości swoich ustaleń, a są to ustalenia w najwyższym punkcie ledwie ideowe.
    Powyżej poziomu atmanicznego (ideowego) Dusze nie są w stanie działać, ponieważ już poziom anupadaka jest poziomem wolnego wyboru.
    A Dusze nie są w dużym stopniu wolne, raczej są zniewolone same w sobie. Są pokombinowane, przekombinowane, pomieszane itd.
    Ludzie próbują co prawda w tym kłębowisku odczytywać jakieś ścieżki, ale to nie jest ani proste, ani też nie da w końcu satysfakcjonujących efektów. Dusza nie oczyści się sama, zawsze będzie pomieszana.

    Jedyna możliwość to
    1) oczyszczanie się z błędnych przekonań i postaw
    2) podwyższanie wibracji, aby wyjść ponad Duszę, ponad idee na poziomy wolności (anupadaka, adi itd.), aby przekroczyć poziom idei.

  9. Przyrodnik
    Czer 17, 2017 @ 14:09:53

    A przeczytałem :).

    Trafnie piszesz, że ciężko jest na poziomie ziemskim realizować idee. U mnie to przybrało już dawno rozmiary jakiegoś niedostosowania, bo w zasadzie na dzisiaj to nigdzie siebie nie widze pod względem np. zawodowym, znaczy że nie spełniam się zawodowo, a to się przedkłada na moje relacje z płcią przeciwna chociażby (na niekorzysc, bo wnoszę niższe poczucie wartości siebie i mam mniej odwagi w sobie).

    Czyli wypadałoby popracować nad tymi ideami, bo one znacząco mi psuja moje postrzeganie świata. A zauważyłem, ze chciałbym mieć dobrze płatna robotę, ogarnięte życie materialne, w sumie zależy mi na tych typowo ziemskich atrybutach tylko nie umiem znaleźć sobie w nim miejsca i poczuć, że tam jest cos ,,dla mnie”.

  10. Marc
    Czer 17, 2017 @ 15:48:06

    Zatem, aby „wrócić na ziemię” trzeba pójść jeszcze bardziej w górę poza ideę?

    „Natomiast doszukiwanie się idei w tym jest.. błędne.”
    – A może idea, że wszystko jest takie, jak ma być i służy poprostu istnieniu i rozwojowi wszystkiego (np. życie jest coraz bardziej złożone, świadomość coraz wyższa). No ale to w sumie też tylko idea. Eh 🙂

  11. Swiat Ducha
    Czer 17, 2017 @ 17:39:18

    Przyrodnik
    I tak świetnie, że poczytałeś moją odpowiedź! 🙂

    Świat idei jest światem ludzkich ustaleń. Sztywnych ustaleń. Nawet idee, mimo iż są w najwyższym stopniu abstrakcyjne, nawet one są sztywne. Nawet mimo to że są w najwyższym stopniu rzadkie (nie są urzeczywistnione same na tym poziomie idei, nie muszą mieć realizacji faktycznej, aby istnieć).
    Mimo to, a może paradoksalnie przez to – idee potrafią niewolić. Można podać przykłady idei, idealizacji np. rewolucyjnych. Ludzie zawierzający takim ideom żyli nie w świecie realnym, a ideowym,
    Próbowali przyciosać, nagiąć świat realny do idei. I na tym polegała sztywność owych idei, że to przyciosywanie odbywało się z wielkim cierpieniem, kosztem wielkiego cierpienia..

    Pamiętam dobrze, jak jako dziecko chodziłem do kościoła. Idee piękne, „czułem je”, jak to mówisz. Fajnie, tyle, że .. idee sobie, a życie sobie.
    Miałem dwa wybory: albo okłamać siebie i dobrze żyć, „dobrze czuć” te idee i uważać, że świat jest nie wporządku. Co zresztą zrobiłem na studiach, będąc w protestanckiej grupie religijnej, uważającej, że zwykły kościół nie zbyt dobrze działa i dlatego tam ludzie nie uzyskują tego, co jest zapewniane w obietnicach-ideach.

    No i protestanci starali się bardziej, w tym i ja. I tak bardziej się starałem 1,5 roku, aż doszło do rozłamu w grupie, a mnie osobiście już nie chciało się bardziej starać, zmęczony byłem. Okazało się, że ładna idea, można się na osobności oddawać jej smakowaniu, cyzelowaniu, ale świat szerszy jest istotnie szerszy, także pod względem duchowym. Protestanci nie uwzględniali iluś zjawisk. Cierpiałem, ale wyszedłem z tego, przekroczyłem ideę zielonoświatkową na rzecz poszukiwania realności.

    Podobnie i idee, w które ty wierzysz. Zupełnie podobnie. Co prawda treść może być inna, „szlachetniejsza”. Ale np. rewolucjonista zacząłby się kłócić, że jego idea jest szczytniejsza. Obie są sztywne, bo nie mogą obejmować rzeczywistości, która jest głębsza, szersza od wszystkiego. Jak dla mnie – najważniejsza jest realność i.. pokora wobec niej.

    Dusza może świetnie czuć idee. Dzięki temu czuciu i podczepieniu się pod idee może mocno presjować człowieka aby za nimi poszedł, jak na postronku, na smyczy.
    I jeśli ktoś się nie skonfrontuje, nie przeciwstawi swojej Duszy, to będzie tak szedł. I będzie miał „dobre odczucia”!!

    Bardzo dobrze piszesz: „I przez to w ogóle mało rozumiem z tego, co mnie otacza”

    Właśnie tak.
    Co prawda to piszesz pewnie z punktu widzenia „insidera” ideowego, tego, kto jest w idei, że nie rozumie realiów, bo przecież nie pasują do idei, a ona taka ładna.

    > I przez to w ogóle mało rozumiem z tego, co mnie otacza

    W moim rozumieniu, poszukujesz „mądrości” w przyrodzie, realności. A to co cię otacza nie jest „mądrzejsze” niż idee, tylko prostsze, bardziej prymitywne. Lecz o wiele silniejsze.

    Ludzie idealizując naturę, świat przejawiony uważają, że ma jakąś nadzwyczajną mądrość, czy też świadomość.
    Owszem, świat jest ładnie poskładany, z chmur pada deszcz, z jajka się wykluwa mała kura, a przy pomocy silnika spalinowego napędzany jest samochód. Ładnie to chodzi.

    Natomiast doszukiwanie się idei w tym jest.. błędne.
    Tam nie ma idei, tam jest mechanika.
    Świat czeka na ciebie nie jako na wielbiącego go, tylko jako na użytkownika, na twórcę, który w świecie może znaleźć miejsce na realizację swoich zamierzeń twórczych.

    Czy stolarz przychodzi do warsztatu, kładzie stertę desek na stole, dokłada strug i przykrywa papierem ściernym, pada na kolana i zaczyna się do nich modlić?

    No to jest śmieszne, stolarz przychodzi i zaczyna z tego coś robić, to drewno, strug i papier ścierny są mu posłuszne. Na tym polega wolność stolarza w stosunku do tych materiałów i narzędzi.

    Ale pytanie: czy to idea jest prawdziwa, realna, czy też realność jest realna?

    Realność jest czasami o wiele „brzydsza” od idei. Sam coś o tym wiem, bo ileś idei w moim życiu przyjąłem a potem (z rozczarowaniem, frustracją, poczuciem niespełnienia) je przekraczałem. Poczucie niespełnienia jest akurat dobre na drodze duchowej, ponieważ zapowiada początek przekroczenia czegoś. Nie spełniło się, przekraczam to, i idę dalej, a świat mi się ukazuje … szerszy. Okazuje się, że jest jeszcze coś ważnego, czego nie brałem pod uwagę.

    NA TYM właśnie polega rozwój, poszerzanie świadomości. Na poszerzaniu jej poprzez porzucanie wcześniejszych, węższych wglądów, poglądów, światopoglądów.
    Może nie szybko, w swoim tempie, ale przechodzenie dalej.

    Tak więc, w świecie istnieje konsumpcjonizm. A jakże. Ale teraz, gdy będziesz widział go jako coś z zewnątrz siebie, to nie będziesz w stanie objąć świata razem z tym zjawiskiem konsumpcjonizmu, czyli twoja wizja będzie zawężona, a tym samym nieprawdziwa do końca, bo czegoś nie ujmuje.
    Gdy poddasz swoją postawę, gdy stwierdzisz, że coś nie gra, to jest szansa, abyś rozszerzył wizję swojej Duszy, a sobie rozszerzył ogląd, jaki ma Świadome Ja (Świadoma Jaźń).

    Coś za coś. Dobre odczucia przy idei, albo pocierpieć z powodu poszerzenia wizji i otwarcie się na szerszą wizję świata. I więcej wolności. Wolność nie będzie zapewnie taka, jaką sobie wyobrażasz, będzie szersza.

    Dusze bardzo są przekonane o wartości swoich ustaleń, a są to ustalenia w najwyższym punkcie ledwie ideowe.
    Powyżej poziomu atmanicznego (ideowego) Dusze nie są w stanie działać, ponieważ już poziom anupadaka jest poziomem wolnego wyboru.
    A Dusze nie są w dużym stopniu wolne, raczej są zniewolone same w sobie. Są pokombinowane, przekombinowane, pomieszane itd.
    Ludzie próbują co prawda w tym kłębowisku odczytywać jakieś ścieżki, ale to nie jest ani proste, ani też nie da w końcu satysfakcjonujących efektów. Dusza nie oczyści się sama, zawsze będzie pomieszana.

    Jedyna możliwość to
    1) oczyszczanie się z błędnych przekonań i postaw
    2) podwyższanie wibracji, aby wyjść ponad Duszę, ponad idee na poziomy wolności (anupadaka, adi itd.), aby przekroczyć poziom idei.

  12. Swiat Ducha
    Czer 18, 2017 @ 11:00:49

    Przyrodnik,
    tak jak Marc pisze, potrzeba się wyzwolić z idei, i „zejść na ziemię”,
    a drogi są dwie:
    – w górę
    – w dół

    W dół to by było podporządkowanie się temu, co jest, tym systemom, wynikającym z pewnych ustaleń ludzkich, w tym z idei. Czyli zgodzenie się ze światem „na sztywno”. Osoby interesujące się rozwojem tego właśnie by nie chciały, bo by to oznaczało poddanie się, poddanie siebie, swoich pragnień, poddanie swojej osobności, twórczości. I by pewnie bolało.
    Co prawda byłoby to mocno wzmacniające pokorę, zmniejszające osobistą ważność.
    Taką drogę wybierali guru dla uczniów guru, np. Gurdżijew kazał Uspieńskiemu kopać dół łopatą tak duży, żeby mógł się w nim położyć, a głęboki aż go zakryje jak stoi. A potem, jak już wykopał, to powiedział, żeby ten dół zasypał. I to bez wytłumaczenia dlaczego. (jeśli dobrze pamiętam tą historię). Oprócz narobienia się, Uspieński najpewniej zyskał coś duchowego.

    Co ciekawe, ludzie myślą że uprawianie jogi jest rozwojem duchowym. Niekoniecznie, jest na pewno rozwojem urzeczywistnienia. Owszem, ciała się rozwijają same z siebie, ale to urzeczywistnienie jest najważniejsze (czyli zrealizowanie potencjału tkwiącego w ciele, nawet relatywnie niskim jak fizyczne, witalne, astralne). Na wschodzie nie wchodzili wysoko w wiedzę, a raczej trenowali to, co mieli do perfekcji, na tym polega rozwijanie urzeczywistnienia.
    Droga zachodnia jest skrajnie różna – my tu nie zachwycamy się podstawowymi ciałami, a poszukujemy wysokich. I dlatego rozwijamy duchowość, a nie urzeczywistnienie.
    (Końcowy efekt może być podobny, Boskość jest i tak zawsze tu z nami: tkwimy w Boskiej Matce, czyli in. Stworzeniu, oświecenie jest dojściem do Boskiego Ojca i połączeniem jednego z drugim.)

    Droga „w górę”, to jest droga ku coraz wyższym ciałom. Także potrzebuje pewnego wyrzeczenia się czegoś jednego na rzecz czegoś innego.
    W przypadku idei, na rzecz wolnego wyboru, potrzeba się wyrzec idei. Wtedy ego nie może być zasilane ideą, ani jej próbami realizacji, ego (część Duszy) boli. A my dalej idziemy, i przekraczamy idee.

    Wiele osób tutaj próbowało pozostać w swoich dawnych butach i przechodzić dalej.
    Ale te poprzednie, dawne postawy potrzebują być poddane na rzecz nowych. W światach duchowych właśnie chodzi o postawy. To na nich przebiega rozwój w ciałach subtelnych.

    Niższe ciała nadal tam są ,i funkcjonują. Natomiast przechodzimy ku kolejnym, wyższym z innymi potencjałami, lżejszymi, z mniejszymi ograniczeniami i przez to rozwijamy się.

    Droga wschodnia polega na zaakceptowaniu ograniczeń niskich ciał i korzystaniu max z ich potencjałów.
    Droga zachodnia polega na przekraczaniu ciał i ich możliwości na rzecz wyższych ciał i ich możliwości.

    Zarówno jedna jak i druga są wymagające ale w inny sposób.

    Jeśli zaś ktoś chce mieć spore pieniądze i dobrze się wymościć w obecnym życiu to proponuję udać się do trenera rozwoju osobistego, coucha i z nim działać, w sumie – na drodze wschodniej, albo lekko mieszanej.

  13. Swiat Ducha
    Czer 18, 2017 @ 11:07:32

    Marc
    tak można powiedzieć, „wrócić na ziemię”, chodzi o większą akceptację świata. Dodatkowo daje to możliwość wejścia w nowe przestrzenie.

    Ale nie takie, które dadzą kupę szmalu, albo sławę, albo „nagle się wszystko poprawi”.
    To są miraże rozwoju duchowego.
    Nadal będą weryfikacje rozwoju,
    nadal będą schody, tylko inne, takie po których jeszcze nie chodziliśmy.
    W drodze Wschodu oni ciągle i ciągle chodzą po tych samych schodach. Nie starają się pójść na inne.
    ale coraz lepiej po nich chodzą, mimo, iż nie są to jakieś specjalnie wygodne schody.
    Nam też oczywiście się przydaje ta praktyka, bo nie porzucamy niższych ciał, tylko ciągle je mamy
    i polepszenie funkcjonowania na nich też jest korzystne.

    To praktycy zen dobrze wiedzą, ze w świecie nie ma idei, i takie podejście trenują bardzo intensywnie.
    To trochę jest takie „przekraczanie idei na siłę”.
    Bo raczej jest to „sprowadzanie człowieka do parteru”, niż tłumaczenie mu czegokolwiek o przekraczaniu idei, jak ja robię.

  14. Przyrodnik
    Czer 18, 2017 @ 14:56:00

    Czyli mam dwa wyjścia (mówiąc krótko): albo dostosować się do warunków, jakie są i jeśli chce, wpasować się w nie nawet za utratę tego, co dla mnie (ideowo) wazne, ale zyskać np. dobry status społeczny lub zrezygnować ze statusu, ale pójść wyżej i wyjść poza idee i zająć się rozwojem duchowym, ogarniać szersza perspektywę i nie być niewolnikiem swoich dotychczasowych pragnień, instynktów które wynikają z moich idei lub wyobrażeń, presji Duszy. Zgadza się, Andrzej?

  15. Swiat Ducha
    Czer 18, 2017 @ 23:50:55

    P.
    tak jest, według tego co wiem.
    przynajmniej są to dwie jasne, acz skrajne drogi.

    Można też kluczyć, meandrować, itp. Dusza jest w tym dobra, więc kłopotów nie będzie, jakby ktoś nie podejmował decyzji, Dusza sama wypełni pustą przestrzeń wyborów 🙂

  16. Przyrodnik
    Czer 19, 2017 @ 08:53:00

    A kiedy obie drogi nie są tymi, które ja bym chciał, co wtedy jest?

    Mam takie coś, ze chciałbym życ w świecie, który dopasowany jest do moich oczekiwań. I to bardzo mocno we mnie siedzi.

  17. Marc
    Czer 19, 2017 @ 22:05:45

    Tak na chłopski rozum wygląda mi, że warto korzystać z obu dróg – wschodniej i zachodniej. Takie porównanie mi przyszło do głowy – np. ktoś kto chce zostać profesorem to tak samo może dbać np. o coraz lepsze jedzenie.

  18. Swiat Ducha
    Czer 20, 2017 @ 09:43:27

    Marc:
    Myślę, że to jest dobre, aby w stosunku do duchowości z obu korzystać podejść: wschodniego i zachodniego.

    Zarówno na wschodzie mocno zaprzepaszczona jest wiedza na korzyść urzeczywistnienia. I ludzie na potęgę cierpią w życiu codziennym, w Indiach jest poziom życia jak u nas sprzed kilkuset lat. Modlą się do bogów, którzy niewolniczo wykorzystują ich Dusze na potęgę. Ich guru, mają krokodyle, a nawet kilka krokodyli, ale nikt nic o tym ani nie wie, ani nie mówi, wszystko jest „święte”, ponad możliwości dosięgnięcia.
    Jednocześnie latami praktykują jogę, chi-kung, tai-chi, także w stanie bez ego i bez intencji szkodzenia, a z intencją pomagania sobie i innym. Przez to podejście yin, systematyczne acz nierozwijające samo wglądów i wiedzy, dochodzą do wewnętrznie dochodzą do różnych urzeczywistnień. W porównaniu do zachodu wygląda to pierwotnie, prymitywnie. Nie ma tu „odkryć”, „najnowszych wynalazków”, a tylko długotrwała praktyka z tym, co jest od wieków dostępne.

    A na zachodzie jest odwrotnie – postawa yang. Nawet kobiety przyjęły yang. Ludzie gonią w piętkę, aby jeszcze coś osiągnąć, jeszcze coś nowego, aby coś rozwinąć. Napinają siebie, ledwo żyją. Nie dają sobie spokoju, ale też bardzo jest to powierzchowne. Dlatego tak dużym popytem cieszą się tanie towary z Chin. Powierzchowność wyrobów chińskich jest równoznaczna niskiemu urzeczywistnieniu w obszarze technologii. Owszem, sama technologia się rozwija, ale po najniższych kosztach. A urzeczywistnienie kosztuje.
    Natomiast i tak na zachodzie rozwija się najnowocześniejsze badania naukowe, technologie. Naukowcy, którzy są „kastą” zachodnich kapłanów, kapłanów religii naukowej, oświeceniowej prą do przodu, byle więcej i nowocześniej. Nie zastanawiają się nad wdrożeniem (w realność, w zastosowanie – czyli nie zastnawiają się nad urzeczywistnieniem). W nauce można powiedzieć, że jak się ktoś zastanawia spokojnie nad wdrożeniem teorii, to jest postrzegany jako niższy, niższego gatunku, ci „szybcy”, często z mocnymi krokodylimi wspomagaczami traktują go jako niegroźnego dziwaka, ale nie wartego uwagi i finansowania. Urzeczywistnienie jest więc na znikomym poziomie, natomiast rozwój idzie pełną parą.
    Tak samo i w ezoteryce, to na zachodzie rozwijają się nurty badające duchowość bez tych barier „świętości”: chociażby Rudolf Steiner, Awiessałom Padwodnyj, Dawid Icke, Calogero Grifasi. Wszyscy oni dochodzą do tych przestrzeni, w których jasno widać, że nie jest tak milutko, jak się powszechnie mówi. Na razie mało co z tego wynika, bo nikt nie jest w stanie mocno się odspawać od Systemu Ziemskiego, ale samo zauważenie świadomościowe to już coś. A Świadomość, jak to zachodnia nauka fizyki kwantowej mówi, nawet tylko sama ona jest w stanie przemagać sytuację.

    Tak więc Mark, jeśli mamy postrzeganie zachodnie, rozszerzone, i jesteśmy w stanie wypracowywać coraz lepsze sposoby życia – oba podejścia są na naszą korzyść. I warto z nich korzystać dla dobra swojego i innych.

  19. Swiat Ducha
    Czer 20, 2017 @ 10:15:29

    Przyrodnik

    Nie wiem, w ogóle, czy chciałbyś się zgodzić z moim wglądem, poglądem, z tym modelem rzeczywistości duchowej. Co prawda nie jest to mój model, tylko wedyjski, rozwijany np. przez Rudolfa Steinera, a i mnie też coś tam się udało rozwinąć.

    Bo jeśli ani jedno wyjście wg tego modelu nie pasuje, ani drugie, to jest trzecia droga – oszukiwanie siebie. I wiele Dusz oszukuje swoje osobowości, mówiąc, że można i pójść w prawo i w lewo równocześnie. Albo, że w lewo jest coś innego, niż jest i w prawo też coś innego, niż w realności.

    Do tego potrzebne jest zaśnienie, sen. Coś, co Dusza wytwarza w ilościach dużych i chętnie. Arnold Mindell swoją terapeutyczną pracę z Duszą zresztą nazwał pracą ze „śniącym ciałem”. [„O pracy ze śniącym ciałem” to jedna z pierwszych, podstawowych książek Mindella].

    Nie chodzi tu w tej metaforze pojechania w lewo i w prawo o subtelne ciała, gdzie od pewnego poziomu to tak daje się robić, bo nie obowiązują prawa dotyczące miejsc fizycznych.

    Ta metafora dotyczy obiektu stałego, np. auta. I teraz ja mówię: kierujesz tym samochodem i dojeżdżasz do rozwidlenia dróg. Na logikę nie możesz się rozdwoić ani auto też nie może.
    Jeśli chcesz jechać w którąś stronę, musi to być jedna.

    Ale, tak jak i teraz twoja Dusza, Dusza w metaforze mówi, że „Mam takie coś, ze chciałbym życ w świecie, który dopasowany jest do moich oczekiwań.”
    Dajmy na to dictum inną metaforę:
    Jedziemy z Wrocławia przez Kłodzko. Możemy skręcić w lewo i za 30km będzie Lądek, albo w prawo, i za 50km mamy Kudowę i Nachod. Ale ty tego nie chcesz. Mówisz: nie, ja, za Kłodzkiem w prawo mam Rzeszów, a w lewo Hel. I mnie się podoba pojechać w lewo, bo lubię Hel.

    Można powiedzieć, jest to mijanie się z rzeczywistością. Ludzie jadący do Lądka i szukający tam morza, wyjmujący z bagażnika pompowany ponton, kąpielówki, koc plażowy i akcesoria pływackie – jak oni wyglądają? Czy są realnie dostosowani do świata, czy też pławią się w swoim śnie-nieprzytomności. Bo dla nich właśnie dojechali na Hel.
    To miły przykład, pocieszny, natomiast ludzie zwykle przez takie zaśnięcie w życiu i uważanie, że jest co innego niż realnie robią sobie z życia istne piekło (czyli hell). Sobie albo swoim bliskim (a sobie karmę).

    Pragnienie „zaśnienia” jest bardzo mocne. Przecież od podstawówki, od dzieciństwa podają nam środki nasenne, ogłupiają nas nieprzystającymi do realiów naukami, wiedzą spod kubła ze śmieciami. Nie dziwmy się, że nasze Dusze tak bardzo pragną zrealizowania tej wiedzy, tych obietnic: „chcę tego, bo mi mama to obiecała, bo ona tak mówiła, że tak ma być”.

    Nie ważne, czy ktoś zweryfikował, że mama mówiła do rzeczy, ważne, że mama mówiła i obiecywała.

    A tu pokazuje się jak bardzo Dusza lgnie, lepi się, wiesza się na cudzym słowie. „Ktoś powiedział” wystarcza CZĘSTO człowiekowi za jego filozofię drogi życiowej!

    Potem patrzy gdzie jest, a tu jakaś czarna dziura..

    I kto jest za to odpowiedzialny?

    Wg Duszy: oczywiście, ten który to powiedział!

    Bo przecież dał na to słowo, mówiąc to uważałam, że to on wie co mówi, niech teraz za to płaci, jak mnie w maliny wpuścił! Takie Dusze właśnie są. A ta wypowiedź Duszy powyżej wystarcza za mechanizm uruchomienia się wielowcieleniowej karmy – Dusza wcielenie za wcieleniem będzie „dochodzić swego” od kogoś, kto palnął cokolwiek, bo np. go dziecko przymuszało, aby coś powiedział. A chciał „dobrze wypaść”, nie powiedzieć, że nie wie. I Dusza dziecka, po latach widzi, że zrobiona została w konia (nie widzi, że sama chciała w to wierzyć!). I zaczyna dochodzić od tamtej wyrównania. „Bo tak mnie oszukał/a!” I poprzez liczne wcielenia zaczyna się ganianie i ściganie i podstawianie nóg na zmianę. Bo tamta Dusza co tak nierozważnie paplała, to ma oczywiście przekonanie, że mogła, miała prawo, że przecież ktoś się sam narzucał, itd. równie bezsensowne tłumaczenia na opowiadanie bajek. Nie powiedziała prawdy, bo sama Dusza nie wiedziała, ale .. rozpoczęła kociołek karmiczny, który daje doświadczenia.
    A doświadczenia Dusze lubią tak jak piwosze lubią piwo.

    Więc Przyrodnik – nie chcę wskazywać ci co masz w życiu robić, twoja sprawa, twoje życie.

    Natomiast masz wybór: albo pracować z własną Duszą, konfrontować się z jej kolejnymi nierealnościami, fantazjami, błędnymi programami i postawami.
    Albo- zasnąć i pojechać przez Kłodzko w lewo na Hel, albo w prawo do Rzeszowa.

    Co zrobisz – nie wiem, ale możesz się z nami tym podzielić 🙂

  20. Przyrodnik
    Czer 20, 2017 @ 11:10:30

    Ja intelektualnie nie do końca wiem, o co Ci chodzi, ale czuje, że masz dużo racji.

    Ja jestem w takiej sytuacji, że mam prawie 40 lat i nie mam nic. Ani stałej pracy, ani drugiej osoby, ani nikogo, z kim mógłbym szczerze porozmawiać. Nie umiem się w ogóle dostosować do realiów, które mnie otaczają, wićc ta droga, co mówisz żeby np. mieć w życiu dobrze to nie dla mnie, bo ja nie wiem, jak zarabiać duże pieniądze. Ja jestem jak te dzieci co je znajdują po kilkunastu latach w lesie — one nie umią w ogóle zrozumieć świata w którym zyja, bo w tym świecie przez wiele lat nie żyły i nie ma szans, aby to nadrobiły, aby miały to samo, co ludzie żyjący w takim świecie od urodzenia. Ze mną jest tak samo. Tak wyszło, że nie wychowałem się w tym, co nas otacza. Unikałem rówieśników, nie interesowało mnie to, co innych i nie nabyłem żdanych praktycznych umiejętności, czuje do nich ogromną niechęć. Wiec nie wiem, która droga jest dla mnie dobra, bo co mi da to, ze będę rozwijać się duchowo jak do garnka nie będę mógł co włożyc. Rozumiesz?

  21. Swiat Ducha
    Czer 21, 2017 @ 06:41:03

    Przyrodnik
    Rozumiem, pewnie.
    Wiele, wiele osób, które znam ma podobną sytuację – ciężka karma i panujący tutaj System ziemski powodują, że robią to, czego nie chcą. Mają również tą przypadłość, że ich Dusze pochodzą spoza linii ewolucyjnej, a z tego powodu głęboko czują się nie na miejscu.
    Dodatkowo ileś osób ma tzw. stare Dusze przez co niemal od dzieciństwa czują się jak na emeryturze.
    Znamy te numery dobrze. I cierpimy również z ich powodu.

    Moja witryna ma wiele stron, które to wyjaśniają, wiele stron daje mniejsze czy większe „podtrzymanie duchowe” dla takich osób.

    Ale cudów nie obiecuję, jest jak jest. Trzeba się ratować – i to samemu, wiedząc, że z zewnątrz to już takiej mocnej pomocy pewnie nie dostaniemy.
    Natomiast każda z takich osób ma zarówno umiejętności duchowe, jak i wyższy poziom świadomości, a często też i dary duchowe, które moga stać nierozpakowane za szafą. Kłopot w tym, że wiele z takich osób jest zagubionych, nie wie co robić ze sobą. Mają często niskie poczucie własnej wartości, a stąd swoje umiejętności i dary duchowe rozpatrują jako „zupełnie zwykłe”, podczas gdy są one tak naprawdę rzadkie u ludzi.

    Natomiast mogę cię pocieszyć – już teraz, tutaj, rozważając co z tobą jest, próbując się odnaleźć idziesz swoją własną drogą duchową. I tego ci nikt nie zabierze (póki będziesz miał na przeżycie i będziesz oddychał).

    Tak więc droga wiedzie od bezradności, bezsilności,
    przez zagubienie, niezdecydowanie, rozkojarzenie,
    aż do przewartościowania, odnalezienia nowych postaw i ugruntowania się w nowej wizji swojego świata.

    Możesz sobie wyobrażać, że jesteś w dalekiej drodze po górzystym terenie. Zarówno nie jest łatwo iść, często trudno postawić krok na oślizłej górskiej ścieżce. Natomiast nie ma co się łudzić, że od razu będziesz widzieć cel swojej podróży – góry ci go skutecznie przesłaniają.
    Jednak mimo tych kłopotów masz nadal szansę się powoli posuwać do przodu. Jest też kilka plusów – np. taki, że widoków i czystego powietrza miastowi mogliby ci pozazdrościć.

  22. Przyrodnik
    Czer 22, 2017 @ 09:39:01

    No ale z czegoś ci ludzie żyć muszą, no nie?

    Jak to się ma, że niby dobra karma, bo skoro ktoś ma tutaj na Ziemi ułożone to jednocześnie najczęściej ma też obciążenia a piszesz, że ciężka karma, ale i duża świadomość. Nie jest tak, że tutaj ci bez obciążeń mają ciężej niż ci z obciążeniami?

  23. Swiat Ducha
    Czer 22, 2017 @ 11:56:47

    Przyrodnik

    Ludzie wierzą, że ten świat jest dla nich na tyle przyjazny, że „i tak jakoś wyżyją”.
    „Jakoś będzie”.

    Oczywiście, jeśliby mieli przetrwać, to im potrzeba środków do życia.
    Twoje pytanie
    >z czegoś ci ludzie żyć muszą, no nie?

    albo się kieruje w stronę wskazania mi tego prostego faktu,
    albo próbujesz doszukać się u mnie odpowiedzi na pytanie – kto powininen tym ludziom zapewnić owe środki.

    A ja odpowiadam:
    Nie ma nikogo takiego.

    >z czegoś ci ludzie żyć muszą, no nie?

    – no właśnie nie, nie muszą. To „muszą” jest piękną acz nieprawdziwą idealizacją.

    I tu pewnie wychodzi ból, bo jakby jesteśmy tu wydani przez własną Duszę na pastwę środowiska, a i losu/karmy, które mogą byc nieciekawe.

    Jak żyć?

    Jeśli rodzice wydali człowieka na świat to nawet niekiedy i sami rodzice są niezdolni do zaspokojenia zupełnie podstawowych potrzeb swoich dzieci.

    Co do karmy, to przytocz konkretne wypowiedzi w cudzysłowie i zadaj konkretne pytanie.

  24. aryjec
    Sier 07, 2017 @ 16:47:02

    Dzień dobry! Jak miło tu zajrzeć po dłuższym czasie. Jak miło widzieć, że Świat Ducha żyje i ma się znakomicie: )

    Dopiero kiedy wszedłem na stronę, przypomniałem sobie mój dzisiejszy sen. Wystąpił w nim wątek małej szkoły na odludziu, w której nauczali Andrzej Kluza, Siergiej Łazariew i ktoś jeszcze dość znany, kogo nie pomnę: )

    Wpis o wibracjach samochodów przyciągnął moją uwagę, gdyż należę do dość surowych antypatyków tych pojazdów. Potrafię dostrzec pewne walory wozów o nietypowych kształtach, głównie modeli sportowych czy półsportowych. Ponieważ jednak samochody wydają bardzo nieprzyjemny zapach tak na zewnątrz, jak i wewnątrz, nie przyszło mi nigdy do głowy, żeby rozróżniać ich wibracje (i chyba już nie przyjdzie – taka moja (piesza) droga). Główny problem polega na tym, iż zrobiło się ich ostatnio bardzo dużo i trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to jedno z głównych narzędzi odciągających nas od tego, co najważniejsze, zadymiających powietrze i umysł.

    Leonard Orr napisał ongiś, iż samochody to jedno z ulubionych narzędzi oczyszczania duchowego stosowanych przez Boga. Pisał to głównie z myślą o wypadkach drogowych, które potrafią wywrócić życie do góry nogami, albo je odebrać.

    Dla mnie samochody stały się symbolem zniewolenia umysłu i utknięcia w materializmie. Jeszcze dwadzieścia lat temu własne auto stanowiło oznakę pewnego prestiżu, sukcesu, powodzenia. Dzisiaj mężczyzna bez samochodu zakrawa na ‚outsidera’, a równie mocno rwą się do nich kobiety. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że dla współczesnego człowieka bez samochodu ‚ani rusz’. O zgubnych skutkach rozwoju przemysłu motoryzacyjnego i paliwowego można by napisać książkę.

    Kiedy idę przez miasto, spaliny samochodowe przypominają mi o świadomym oddychaniu. Niestety, gdy czuję uliczne powietrze, przychodzi mi największa ochota na nieoddychanie!

    W ogóle… coś za dużo wokoło silników. Nieustannie słychać jakieś rzężenie. To nie tylko samochody i motory, ale i kosiarki, piły itd. Czyżby silniki stanowiły substytut wirów energetycznych, które ongiś napędzały życie duchowe, rodzinne i społeczne, a które dziś osłabły i uległy radykalnemu spowolnieniu? I takie to teraz stosuje się ‚dopalacze’.

    A do Boga jednak łatwiej dojść na piechotę.

    Pozdrawiam serdecznie.

  25. Swiat Ducha
    Sier 07, 2017 @ 22:12:26

    Cześć Aryjec!

    Silniki wokoło, kręcące się są po prostu realizacją, inkarnacją potrzeb tak nakręconych na doświadczanie Dusz!

    Więcej i więcej przeżyć! A do tego potrzeba pojazdów!

    W perspektywie ekologicznej „powinni zakazać tych samochodów, a paliwo sprzedawać w butelkach po mleku”.
    A mleko też nie tego.. tp UHT to poniżej krytyki.
    i trzeba je wylać.

    W perspektywie Ducha, procesu Tao, wszystko jest takie jakie być powinno. A tylko proces (tao) jest tu tak naprawdę dla nas istotne. Ten taniec jest tu ważny. A że czasami drapie w gardle i mroczy w oczach? To tak z jakiegoś powodu jest.

    Wszechświat jest nieznośnie konsekwentny w doprowadzaniu nas do Oświecenia. Które jest zresztą nieuniknione.

  26. Marc
    Sier 11, 2017 @ 09:28:30

    A mógłbyś i chciałbyś coś powiedzieć o WiFi, telefonach komórkowych itp. pod względem działania na zdrowie?

  27. Swiat Ducha
    Sier 13, 2017 @ 21:35:48

    Marc
    Wydaje się, że otwarte centra Human Design – te niskie – dają receptywność w świecie fizycznym, świecie o niższych wibracjach. Receptywność ta, wrażliwość może powodować zmniejszenie możliwości ochronnych organizmu wobec tych promieniowań. Bo jak nie ma osobistych energii na niskich czakrach, to nie ma z czego tworzyć pola ochronnego. W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej ten rodzaj energii nazywany jest

    cytat: Wei Qi ogrzewa powierzchnię skóry, reguluje temperaturę ciała poprzez otwieranie i zamykanie porów skóry. Wei Qi przepływa pomiędzy skórą a mięśniami (nie w meridianach) oraz poprzez stawy. Nie tylko chroni ona przed chorobami, lecz także reguluje pracę gruczołów potowych i porów oraz dostarcza składniki odżywcze skórze, włosom i mięśniom. Krążenie Wei Qi jest zależne od pracy płuc. Ludzie z niskim poziomem tej energii łatwo „łapią” przeziębienia oraz mają problem z regulacją temperatury ciała np. zimne dłonie i stopy. Wei Qi energetyzuje i utrzymuje w dobrej kondycji zdrowotnej skórę, leżące pod nią mięśnie oraz ścięgna, zatem od niej właśnie w dużej mierze zależy sprawność aparatu ruchowego człowieka, odporność na infekcje oraz sprawność procesów leczenia w przypadku uszkodzenia zewnętrznej powłoki ciała lub jej schorzeń (łupież, liszaj, uczulenie, rany skóry itp.).
    cytat

    Tutaj Wei Chi została opisana bardzo „fizycznie”, natomiast jest to energia na różnych poziomach wibracyjnych, która daje ochronę nie tylko fizykalną, ale też i psychiczną i duchową. Oczywiście jest ona zależna od karmy danego człowieka: jeśli Dusza uważa że mocno poszkodziła innym istotom (ludziom) niegdyś, to będzie bardziej otwierała się sama na krzywdzenie siebie, ponieważ jest to zgodne z ideą „wyrównania karmicznego”, do którego Dusza jest przekonana. Dotyczy to otwierania się na różnych poziomach, ograniczania ochrony na różnych poziomach, zgodnie z potrzebami Duszy – jak Dusza chce, tak ma. A człowiek może nawet nie wiedzieć, co się mu w życiu dzieje..

  28. Marc
    Sier 14, 2017 @ 10:17:56

    Hmm, kurczę ciekawe. Czyli generalnie te promieniowania uważasz za szkodliwe? Ale teraz wszędzie WiFi i tel…

  29. Swiat Ducha
    Sier 14, 2017 @ 12:04:55

    Wiesz Marc,
    to promieniowanie w pierwszym przybliżeniu jest takie jak badają naukowcy jego wpływ na ciało człowieka, w sieci o tym jest sporo tekstów. Czy można temu przeciwdziałać? Najpewniej tak – nie wystawiając się na nie, obserwując swoją Duszę czy ma zapędy autodestrukcyjne.
    Przy takich autodestrukcyjnych wzorcach w Duszy to nie tylko te promieniowania mogą przynieść szkodę, bo się Dusza pod nie podłoży. Cokolwiek może użyć, aby sobie zrealizować swój pomysł na zaszkodzenie sobie.
    No i wniosek: popracować z Duszą nad uwolnieniem się od tych wzorców, intencji krzywdzenia siebie.

    Jak to mówią: „nawet psi ząb jest w stanie udzielić ci błogosławieństwa”. Czyli to nie jest aż takie ważne, co jest na zewnątrz, to są narzędzia dla losu (dla Duszy i jej postaw), aby stworzyć taki los, który ma się wydarzyć.

    Jeśli mamy pozytywne postawy wewnętrzne wobec siebie samego, to będzie nam łatwiej żyć.

    Tak więc wszędzie jest wokoło nas materia, ale możemy się odpowiednio dobrze, pozytywnie nastroić, i w rezultacie ustawić wobec niej.

  30. Marc
    Sier 14, 2017 @ 15:28:42

    A bo się zastanawiam nad wieżą co ciągnie muzykę z WiFi, a jedni naukowcy mówią, że to niegroźne inni że jednak groźne, jeszcze inni że bardzo groźne. A autodestrukcyjne wzorce chyba widzę niestety.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: