Wydarzenia z życia są językiem twojej Duszy

W

Wpływ na życie

Może się zdziwisz, bo dzisiaj powiem coś o twoim życiu, czego może nie przypuszczasz.

Twoje życie, twój los jest wyrazem przekonań, postaw twojej Duszy.

Ludzie zwykle wyobrażają sobie, że mają wpływ na swoje życie.
Mniejszy lub większy. Starają się w racjonalny sposób poprawić swoje życie – idąc do szkół, ucząc się, idąc na studia. Wybierając dobrą pracę. To oczywiście może bardzo pomóc. Natomiast nie gwarantuje, że życie człowieka będzie usłane różami, jak to się mówi.

Są osoby, które bez wyższego wykształcenia potrafią świetnie prosperować,
jak i osoby po studiach wpadające w tarapaty. Nie ma tu bezwzględnych zależności.

Częściej ta osoba po studiach będzie bogatsza, ale czy będzie szczęśliwsza?

Jeśli tak popatrzymy na życie człowieka to widzimy, że są pewne ogólne zależności, które ludzie wykorzystują. Próbują sobie pomóc stosując ogólnie znane zalecenia, społecznie akceptowalne, tzw. zbiorową mądrość. Jednakże nie są w stanie wywołać wewnętrznego uczucia szczęścia za pomocą tych działań. Dlaczego?

Ponieważ jest na odwrót. To ich wnętrze konstruuje ich życie.

To Dusza wybiera zarówno gdzie i u kogo się wcieli, jak i to, w jaki sposób będzie przebiegać los człowieka.
Można taki los wspierać, korygować, poprawiać.

Jednakże sama Osobowość człowieka nie jest w stanie zmienić odczucia, jakie chce mieć Dusza w życiu. To nie znaczy, że w ogóle nie można tego uczynić.

Dusza poprzez wcielenia nabiera swoich postaw, które nazywa się karmą. Postawy te są zapisane w ciałach energetycznych (ciałach subtelnych), które tworzą razem ciało Duszy. Tych ciał nie widać, ale czuć je, bo przez czucie obserwujemy Dusze i robimy to codziennie.

Wybory życiowe

Ludzie często myślą, że mają jakieś przekonania, postawy. Te przekonania i postawy jak najbardziej wyznaczają kurs ich życia. Osoba pewna siebie pójdzie przez życie jak przecinak. Ktoś lękliwy nie wykorzysta okazji. A ten, kto lubi się bawić, będzie uczestnikiem wielu przyjemnych przeżyć. Jednak są to zwykle postawy Duszy, nie Osobowości. To Dusza w każdym przypadku ma przeważający wpływ na wybory życiowe, a często ma ostatnie słowo.

Ja mówię, że ludzie w większości „jadą na autopilocie”. Tym autopilotem jest oczywiście ich Dusza.

cockpit

No nie zawsze ten pilot leci prosto, czasami po bandzie.. U niektórych osób jazda po bandzie jest właśnie ulubioną ścieżką Duszy: „No bo jest tak dużo wrażeń!!”

Co ciekawe, ludzie chcą być dla siebie nawzajem pomocni, mówią: „weź się trochę pobaw w swoim życiu, zostaw tamte nużące sprawy”. Albo „nie pracuj tyle, masz przecież już wystarczająco dużo pieniędzy”. Albo „weź się w garść, czemu się nad sobą tak użalasz”. Czy też „nie widzisz jak się staczasz, zrób coś z tym, przecież jesteś inteligentną osobą!”

Te proste wskazania mogłyby tak prosto działać, jeśliby.. człowiek miał kontrolę nad swoim losem.

Proste rady wynikają z prostego patrzenia na człowieka – o, jest ciało, i.. więcej nic nie widzę, więc nie ma niczego innego. Jak to ciało zmieni sposób mówienia, jak zmieni sposób w jaki go widzę – przestanę mu mędzić.

Bardzo naiwnie, powierzchownie postępują ludzie w związkach.

Mężczyźni mówią do kobiet: „Weź o tym pomyśl, myślenie nie boli”.
A ją właśnie boli, bo jej tato nie okazywał jej miłości, a zapędzał do myślenia. I jej Dusza nie chce myśleć. I odwoływanie się do rozumu, logiki niewiele tu da, potrzeba pracy z Duszą. Potrzeba miłości.

Kobiety mówią do mężczyzn: „Weź to posprzątaj, ogarnij się!”
A on nie posprząta, bo nieporządek był jedynym możliwym wyrazem jego osobności i samodzielności, na tak bardzo mało było mu pozwalane w domu. Nie mógł wyrazić swoich pragnień, swojej niezależności. I tu nie wymaganie porządku zadziała, tylko doszukanie się u Duszy przyczyny.

Przymuszanie działa, lecz na krótką metę. Im człowiek ma starszą Duszę tym mniej ona da sobie w kaszę napluć. I po pierwszych uległościach zaprze się i nie będzie współpracować.

Wymaganie czegoś działa u Dusz niemowlęcych i ewentualnie młodych. Dla nich wskazania od Osobowości wydają się mocne, a przez to zobowiązujące. To tak jakby duży dorosły wskazał dziecku patyk i powiedział: „przynieś go mnie”, to dziecko najpewniej by wykonało rozkaz bez zastanowienia. Jak Osobowość chce podjąć się jakiegoś działania, to Dusza przytakuje, ok, zróbmy to.

Jednak dla Dusz dojrzałych i starych takie proste wskazania nie wywierają takiego wpływu, albo w ogóle nie poruszają Duszy. Teraz Dusza jest jak duży dorosły, a Osobowość może być porównana do dziecka. Jakby małe dziecko szarpiąc nogawkę dużego dorosłego powiedziało „chodźmy stąd, tu mi się nie podoba”, to niejeden dorosły, zwłaszcza gruboskórny a mający w tym miejscu swoje ważne interesy by dziecko odsunął, żeby mu nie przeszkadzało w rozmowie.

Tak samo Osobowość, która względem starej Duszy jest mała (energetycznie) nie ma często co do powiedzenia w wyborach Duszy. Znam niejedną osobę o starej Duszy, która narzeka, że jej życie stało się nie do zmiany, bo są zaangażowane tam tak duże energie (od strony Duszy), że nie ma co liczyć na jakiś wpływ na wydarzenia. Można siedzieć i się przyglądać. I to mówią nierzadko ci, którzy nawet bardzo się starają pracować duchowo: a to medytują, a to pracują z afirmacjami.

Dwa jakże różne zjawiska, bo różna wielkość Duszy. A zawodowa psychologia, psychoterapia wkłada to do jednego worka i traktuje wszystkich Oświeceniowo: jako równych sobie. I wszyscy mają skorzystać z tych samych metod, które im są proponowane. Wielu korzysta, ale też wielu odchodzi rozczarowanych. Jak nie ma podstawowego rozpoznania, rozeznania duchowego, to można narobić człowiekowi dużo nadziei a nie dać efektywnie niemal nic. Ale taka jest już Oświeceniowa nauka – z założenia nie dostrzega obszarów duchowych.

Dusza przeżywa

Życie nasze jest życiem naszej Duszy.

Jak Dusza jest przekonana do tego, że życie jest pięknie, to będzie to piękno odnajdywać i pokazywać sobie i innym. Będzie w ten sposób pokazywać co w sobie nosi.

Jeśli ktoś jest przekonany w Duszy, że powinien w tym wcieleniu być ofiarą, przeżywać upokorzenia, to i wcieli się w odpowiednio cierpiącą rodzinę, jak i w ciągu życia będą go dręczyć „złe” doświadczenia.

Złe? Nie tyle złe, co potwierdzające Duszy jej przekonania, upewniające Duszę w jej postawie. Z takich wydarzeń utkana jest tkanina naszego życia. Z wydarzeń, które pasują Duszy, bo ona „to czuje” i właśnie to, a nie coś innego uważa za godne uwagi.

A to, co Dusza nam stawia na drodze życiowej można powiedzieć, jest przesłaniem od niej. Jest to naoczne pokazanie, czego sobie Dusza życzy.

Dusze są bardzo przywiązane do prawidłowości swoich przekonań – zawsze dążą, aby być nieomylne. W swoich oczach. Wiele razy spotkaliście pewnie ludzi, których przekonanie, że mają rację sięgało od stóp do nieba. Ani palca nie włożyć, taki monolit.

W ten sposób właśnie Dusza pokazuje, jak bardzo jest o czymś przekonana. Cała jest „za” swoimi przekonaniami. „Ja mam rację!”  „Moje” jest o wiele bardziej mojsze od twojego!

Jeśli Dusza sama będzie uważać, że coś jest prawdziwe, to ktoś może mówić i mówić, prawić kazania, snuć wywody, i nic. Nie przekona jej, bo ona „dobrze wie, co jest”!

I tak ludzie przez lata, dziesięciolecia żyją „swoją prawdą”. Która może być bolesna, ale jest ich własna. Która może być niespójna z rzeczywistością. A nie oddadzą ani drobiny z tego. To nic, że jest to subiektywne, i że innych tysiące ludzi żyje inaczej, np. przyjemniej. Ale to jest JEGO/JEJ życie, jego przekonanie! Tak bardzo Dusza jest umoszczona na swoich pozycjach.

Znacie pewnie takie sytuacje, np. gdy chcielibyście o czymś przekonać rodziców, zwłaszcza starszych, że jakiś ich nawyk jest szkodliwy, jakaś dajmy na to używka niszczy ich organizm. Prostsi nawet nie będą z wami rozmawiać. Bardziej rozwinięci przyznają, że widzą to, co się dzieje, ale nie mają na to wpływu. Bo wpływ na to ma Dusza, i to jest realizacja jej postawy.

Język Duszy

Dusza nie ma swojego osobnego „otworu gębowego”. Jeśli coś mówi w słowach, to mówi to tymi samymi ustami, co mówi Osobowość. Zdarza się więc, że u danego człowieka co mówi i co robi, to mogą być dwie różne sprawy.

Albo raz mówi tak, a drugi raz siak. Bo raz mówi Osobowość, a raz Dusza. „To czego ty tak naprawdę chcesz, zdecyduj się!” – mówią rozzłoszczeni rodzice do dziecka. A Dusza dziecka chce jedno, a Osobowość – drugie. Dziecko, póki co, nie cenzuruje swoich słów, więc przez usta przechodzą mu raz jedne wypowiedzi, a raz drugie. A rodzice o tym nie wiedzą.

family

Dusza osoby dorosłej często robi co chce, a Osobowość robi dobrą minę, aby nie dostać za to po uszach. Jeśli ktoś pali papierosa, to Osobowość mówi; „to tylko ten i koniec”.

Kto pije, mówi „ja dużo nie piję, tylko ten jeden”. A tak naprawdę chciał/a/by wypić całą butelkę. Gracz komputerowy podobnie. I czemu?

Bo te zachowania pochodzą od Duszy, która np. poszukuje przyjemności, która ma zbyt mało przyjemności, takiej zwykłej, ziemskiej, prostej, i chce doświadczyć jej trochę więcej. A że palenie papierosów nie może zastąpić przytulania, to palacz pali bez końca i zamula płuca. Człowiek nie różni się wiele cieleśnie od małpy.

Małpy przytulają się, dotykają, obejmują, czochrają wzajemnie, wyczesują sobie futro na wzajem.

A ludzie? Patrzą na siebie spode łba (w Polsce) i nawet nie chcą nawiązać kontaktu z drugim. A przytulanie? W stadzie, choćby w markecie albo na przystanku tramwajowym to jak ktoś jeden się otrze o drugiego, to zaraz go przeprasza. Ich potrzeby cielesne, tak proste i podstawowe, pozostają niezaspokojone.

Palenie, picie, gry komputerowe, telefony i rozmowy godzinami są wyrazem pragnień Duszy. Są to działania, w których Dusza „mówi”. Mówi np. że jest jej ciężko, że nie umie się odnaleźć. Albo – tak jak w przypadku braku przytulania – mówi „potrzebuję bliskości i przytulenia”.

Ale nie powie tego słowami, tylko mówi to poprzez działania. Tak samo jak niemowlę nie powie, że potrzebuje przytulenia. Wiele osób lekceważy taki przekaz, że komuś jest po prostu źle w życiu.

Zmanipulowane społeczeństwo, zbyt mało mądre aby to zmienić, tkwi w ramach wyznaczonych przez tradycyjne sposoby zachowania porządku. Potrzeby pojedynczej osoby mało się liczą.

I zarówno sam człowiek nie wie jak sobie pomóc, jak i otoczenie tylko może go ganić za np. palenie papierosów, bo to szkodzi zdrowiu.

A Dusza może dalej i dalej przeżywać ciężkie chwile. Gdy ten ciężar (nieleczony) narasta, to mogą się pojawiać nawet myśli samobójcze. I też pochodzą one od Duszy, bo mówi ona „po co mam tu żyć, jak jest tak do niczego, pójdę w kolejne wcielenie”. Wiele osób nie panuje nad swoimi myślami samobójczymi. A to jest wskazanie, ze nie pochodzą one od ich Osobowości, tylko od ich Duszy, bo nad nią nie mają kontroli. I jak nie ma pomocy, to człowieka „coś pcha” do dużego kłopotu, i to się realizuje. Kto pcha? Dusza.

Takim kłopotem może być choroba, samookaleczenie, albo nawet samobójstwo. Jak to mówią: „choroba to krzyk Duszy”.

To jest ciągle niedoceniany aspekt: Dusza chce z nami mówić, rozmawiać, opowiadać o swojej historii. Ale jak się jej nie słucha, jeśli rodzice jej nie wysłuchali, jeśli sam człowiek nie słucha swojej Duszy, to zaczyna ona mówić, czy nawet krzyczeć używając do tego wydarzeń, które tworzy w życiu. Wydarzenia takie tworzą los człowieka.

Są to wydarzenia, które są potrzebne Duszy i które Dusza sobie weźmie, zrobi, nawet jeśli ktoś będzie tego wzbraniał. Nawet jeśli „kultura nie pozwala”, „wskazania zdrowotne zabraniają”. Ciastko będzie, łyk piwka jako wydarzenie będzie, pojawi się nawet, jeśli Osobowość będzie bardzo tego nie chcieć.

Wpływ na własne życie

Czy mamy na to wpływ? Chcąc zmienić to na poziomie, na którym są efekty (czyli picie, palenie, objadanie się) nie mamy żadnych większych szans. Byłoby to bicie się z własną Duszą, a przecież to my jesteśmy jej wyrazem, nie odwrotnie. To jak odcinanie własnego zasilania. Roślina nawet jeśliby mogła sobie podciąć korzeń, to potem zaraz by uschła.

Nie ma co występować przeciw własnej Duszy. Jesteśmy na tyle mądrzy, że możemy ją zrozumieć, i na ile można – pomóc jej. Tak ustawiać sprawy, organizować życie, aby jej potrzeby (zwykle proste i podstawowe) były zaspokajane. To zwykle intelekt mówi nam, że nasze potrzeby są jakieś mocno zaawansowane. Ale nie ma racji – potrzeby Duszy są często bardzo podstawowe, jak np. odpowiednia ilość snu, albo przyjazne towarzystwo.

W Osobowości nie mamy takich zdolności i takiej siły, jak nasza Dusza. Mimo to możemy jej pomóc, poprowadzić ją.

W naszej kulturze proste przytulanie może być kłopotem. Nawet akcje typu „free hug” („darmowe obejmowanie”) są pozbawione odzewu. Ludzie bowiem – nie bez przyczyny są bardzo powątpiewający, nawet podejrzliwi. Nie bez przyczyny tak się broni dzieci przed obcymi. Tzw. „zły dotyk” pedofila jest już dobrze znany. Jest to (paradoksalnie) krok w dobrym kierunku, ku rozwojowi duchowemu i odczytaniu obciążeń duchowych. Bo ów pedofil to nic innego jak tylko nosiciel krokodyla witalnego, który może mocno poszarpać aurę witalną dziecka i zaburzyć jego integrację seksualną – pogryzienie po tym może dawać trwałe kłopoty seksualne (co psychologowie już rozpoznają).

Tak więc łatwo nie jest. W obszarach duchowych są obecne siły, które ludzi trzymają w uścisku, który nie jest wcale kochający, tylko zniewalający. Jednak na poziomie pojedynczego człowieka, właśnie tutaj, można zrobić najwięcej, jest najwięcej szans na pomożenie sobie. I dlatego warto rozpocząć poprawianie świata od siebie!

Dusza oprócz mówienia poprzez popędy mówi również przez konstruowanie całego życia.

Wciela się w daną rodzinę, ponieważ tam ja ciągnie. Magnetycznie ciągnie. Nie ma logicznego wytłumaczenia, ale ma swoje, nielogiczne, nieuwzględniające tego, co się będzie dalej z człowiekiem dziać. Że matka nieżyczliwa? Że ojciec nieobecny? To nic, to jest najlepsza dla mnie rodzina, tam się wcielę! – mówi Dusza i to robi. Samo wcielenie, u kogo, w jakim kraju, przy jakim poziomie zamożności jest więc opowiadaniem Duszy o jej postawach, przekonaniach. Dusza mająca wiele dobrej karmy, zarówno znajdzie sobie przyjaznych w miarę zamożnych rodziców jak i wskoczy na przyjemne tory życiowe. Na tym polega dobra karma. Nie narobić się, a miło pożyć. I to nie jest wyrozumowane, nie jest wykalkulowane przez Osobowość. To Dusza tak myśli. A – jak to mówię – Dusza chce, Dusza ma.

Ludzie zwykle nie rozmawiają z własnymi Duszami. Nie konsultują się, jaką postawę ma Dusza wobec np. przyszłego poziomu własnej zamożności (np. za 10 lat). Sami idą do pracy i pracują mozolnie na dosyć duże pieniądze, uważając, że .. będą je mieli i z nich korzystali. Mogą nie wiedzieć, że Dusza ma np. inne plany. I że te pieniądze, na które liczy Osobowość, Dusza spożytkuje w sobie tylko znany sposób.

To już było wiadomo Duszy przy rozpoczynaniu tej pracy. Czy jednakowoż ta osoba by uwierzyła Duszy, jakby dostała od niej informację o tym, co stanie się z zarobkami? Czy uwierzy, że będzie inaczej niż sobie Osobowość planuje? Czy na tyle temu uwierzy, że zmieni swoje plany? Wątpię,

Dusza przez większość osób są niesłusznie uznawane jako coś, co właściwie jest nam poddane. Ma siedzieć cicho i się słuchać.

Więc:
1. po co się „tego czegoś o cokolwiek pytać?”
2. po co brać pod uwagę jakieś postawy „tego czegoś?” Jak chcę, tak ma być.

Owszem, Dusza często siedzi cicho. Ale nie dlatego, że nie ma czegoś do powiedzenia. Ona tylko nie mówi ustami człowieka, zostawiając jego Osobowości otwór ust do wypowiadania się. Dusza ma o wiele potężniejsze wypowiedzi, są to wydarzenia z życia tego człowieka

Jest takie powiedzenie: „gdy człowiek planuje, to Pan Bóg się śmieje”. Ja bym powiedział, że może nie tyle Pan Bóg, co Dusza. Pod względem nieprzewidywalności Duszę można porównać do Boga, ponieważ jak się człowiek jej nie spytał, to w rezultacie daje jej wolną rękę. A Bóg? Bóg się do Dusz nie wtrąca, nie pognębia ani nie wspomaga, jeśli nie ma prośby o pomoc. Jest neutralny. Tak więc człowiek, Osobowość jest jakby „na łasce” swojej Duszy, choć o tym może nie wiedzieć.

Przekonać Duszę

Możliwości przekonywania Dusz są. Tu na witrynie w spisie treści jest ileś artykułów na ten temat. Do rozmów z Duszą mamy dostęp, i to nie aż tak trudny. Nie jest to coś „z Księżyca”. Czasami są to sposoby bardzo, bardzo proste. A niedoceniane. Na przykład słuchanie w odpowiedni sposób.

Mój tato po śmierci mojej mamy podupadł psychicznie. Dosyć znacznie, tak, że nawet funkcje fizjologiczne, nerwowe zaczęły mu szwankować, np. zaczął gorzej mówić.
Pomyślałem, że jego Dusza była tak związana z Duszą mamy, że chce za nią pójść. A przecież nie jest to konieczne, może sobie ileś lat jeszcze fajnie pożyć. To co zrobiłem?
Poprosiłem mojego tatę aby położył się, zamknął oczy i opowiadał mi o swoich historiach życiowych. Zaczęło się od jego dzieciństwa. Było tych sesji sporo, coś ponad dwa miesiące co kilka dni, po 1,5 godziny, jak to sesja zwykle trwa.
Ale poskutkowało. Dusza zauważyła, że oprócz życia małżeńskiego ma jeszcze swoje własne życie, w którym jest co przeżywać, a właśnie jest w odpowiednim i pomocnym miejscu i czasie. No i uruchomił się do życia tu i teraz. Czyli zadziałało!

Inne sposoby, oprócz rozmowy terapeutycznej, to sesje, bądź afirmacje z odpowiedziami.

Afirmacje są mocno niedoceniane, tak samo jak niedoceniane są przez ludzi ich Dusze i ich postawy. Zaangażowanie w pisanie afirmacji i tego, co Dusza ma do powiedzenia w odpowiedzi wymaga pewnej konkretnej pracy, a ludzie (bardzo powierzchownie) nie uważają tego za cokolwiek wartościowego. Bo po co mam coś tam gryzmolić w zeszycie, zrobię coś konkretnego, namacalnego, to ma większą wartość! Tak twierdzi Osobowość.

Jak się żyje w głowie, w intelekcie, gdy nie ma się odpowiedniego postrzegania, doceniania odczuć, uczuć (dystans wewnętrzny), to potem nie ma co się dziwić, że przychodzą kłopoty i narzekania na swój zły los. „Zły” los jest wtedy, gdy Osobowość go nie akceptuje. Tak samo jak nie akceptuje swojej Duszy i jej postaw.
Dusza zaś nie tylko taki właśnie los akceptuje, ale i uważa go za ten właściwy i nadal będzie się go trzymać.
I co myśleć o takiej Osobowości? Najpewniej żyje mżonkami, fantazjami o własnej potędze.

Uruchomienie więc pracy z własną Duszą równa się rozpoczęciu akceptacji tego, co może być tak bardzo pomieszane i nieracjonalne w nas samych. Nie ma więc co się spodziewać jakichś fajerwerków na początek: błędy, obciążenia, nieracjonalność. Taka może być Dusza. Niemniej nie ma innej drogi, aby prawdziwie zmienić swój los.

Podczas sesji wglądowych i regresyjnych Dusza ma szanse na zobaczenie siebie samej i swoich poglądów [sesje Calogero][moje sesje].

Wydarzenia uporządkowane mają te osoby, których Dusze są uspokojone, przyjaźnie nastawione, które czują spory stopień spełnienia w życiu. Może nie jest to jakiś szczyt szczęścia, ale jest spokojnie. Zwykle takie losy są tworzone przez Dusze – ani zbyt przygnębiające, ani też nie ekscytująco radosne. Osobowość takiego człowieka zwykle jest pogodzona z tym światem, wie, jak jest, ale się z tym godzi. Nawet nie musi pracować ze swoją Duszą – na tyle dobrze razem z nią się czuje, że nawykowo ma dobre z nią kontakty. Wie, że warto siebie wspierać i nie dawać się „urabiać” czyimś pomysłom na życie.

Najlepiej mają osoby, które współpracują z własnymi Duszami. Oznacza to odczytywanie pragnień własnych Dusz i wspieranie ich. Im te Dusze mają mniejszy wiek tym łatwiej, ale i u Starych Dusz takie osoby znam. Te osoby płyną ze swoim życiem, które nie jest jakieś wyszukane wg. kryteriów szkolnych, naukowych, często nie mają jakichś zawrotnych karier. Ale cieszą się życiem, mają uśmiech na twarzy i są pogodne. Tak samo pogodne są ich Dusze, ponieważ Osobowość zapewnia im wsparcie i opiekuje się Duszą. Dusza odnalazła zaś odpowiednie, ulubione zajęcie i się tego z upodobaniem trzyma.

Tak właśnie powinno być, jeśli się chce doświadczać radości i szczęścia w życiu. Szczęścia nie da coś z zewnątrz, ale jest to odczucie płynące od Duszy, która ma zaspokojone swoje potrzeby.

Reklamy

23 komentarze (+add yours?)

  1. Marc
    Czer 23, 2017 @ 14:09:51

    Like!

  2. Aneta D Falkiewicz
    Czer 23, 2017 @ 17:32:47

    Przepiękny wpis 🙂 zwłaszcza ostarnie akapity 🙂 ładnie tłumaczy dlaczego ostatnimi tygodniami wciąż się uśmiecham i jestem spokojna, i otwierają się kolejne czakry. Praca z własną Duszą jest ciężka, ale nie przypadkiem ma się takie a nie inne Osobowości by móc ją zrozumieć, poaanalizować trochę i poczynić dalsze kroki względem niej, siebie, życia. A przede wszystkim – wybaczyć jej to co zrobiła w przeszłości (kiedy jeszcze Ja i Ona byłyśmy kompletnie oddzielone), przytulać ją, dać buzi na zgodę i idziemy dalej i wspólnie naprawiamy światy koło siebie, tyle, ile się da. Taka praca uczy potężnej pokory wobec siły sprawczej naszej Duszy, ale i my musimy czasem umieć ściągnąć cugle i wyjaśnić, że hola, hola, nie tędy droga. Piękna sprawa 🙂

  3. Ilona
    Czer 24, 2017 @ 10:09:16

    Wow 🙂 jest moc jest cudowna prawda i moc 🙂

  4. Przyrodnik
    Czer 25, 2017 @ 14:33:14

    Andrzej, ten artykul jest bardzo dobry. Bede pisac bez polskich znakow, bo sie mecze a chcialem cos opowiedziec.

    Ja czuje, ze jestem Dusza z poza gatunku czlowieka ale nie tak, jak Ty piszesz, ze sa inne gatunki homoidalne. Kiedys, u zarania dziejow czlowiek wspolzyl z natura. Planeta byla zielona, bylo mnostwo lasow, drzew, pol, a technologia stala na bardzo wysokim poziomie, jednak nie zaburzala niczego, byla jakby niewidoczna. Rzeczy takie, jak opanowanie pola grawitacyjnego, lewitacja, telepatia, przenoszenie sie w czasie czy podroze planetarne byly na porzadku dziennym. Bylo wiele budynkow podobnych do piramid, ktore umialy skupiac lub rozpraszac energie i na przyklad przyciagac potrzebny deszcz lub na odwrot, ale tak, aby nie zaklocic naturalnego rytmu natury. Matka Ziemia byla najwyzszym bostwem, pojecie Boga w dzisiejszym znaczeniu nie istnialo. Ludzie nie prowadzili ze soba wojen, kazde z plemion czy panstw mialo cos na ksztalt rady starszych, i to oni decydowali, czy i jak z kim handlowac, jak sie kontaktowac itp. Zycie bylo bardzo przyjemne, bo polegalo na wzajemnym szacunku. Nie bylo przeludnienia, ludzi bylo conajwyzej kilkaset milionow na calym globie.

    Jednak wydarzyla sie katastrofa, slonce kiwalo sie jak w bajkach, a potem przyszla straszna powodz i ciemnosc. Po tym czlowiek jako rasa nigdy nie odbudowal swojej dawnej swietnosci. Po setkach tysiecy lat zycia w jaskiniach ponownie zaczeto budowac pierwsze cywilizacje, np. Egipt czy Sumer ale to byla tylko marna namiastka tego, jaka wiedza i mozliwosciami dysponowal czlowiek przed ta katastrofa. Zreszta widac to po barbarzynskich wierzeniach, krwawych ofiarach i o coraz wiekszym ujarzmianiu ziemi dla wlasnych bardzo egoistycznych potrzeb. Madrosc nie byla szanowana a na jej miejsce ludzie zaczeli wprowadzac nieudolne rzady, polegajace najczesciej na krwawych wojnach i mordowaniu niewinnych istnien. Echem dawnych madrosci byl podzial klasowy ze starszyzna na czele, ktora pozniej przybrala postac rodzin krolewskich, i zdarzalo sie, ze dany wladca posiadal madrosc i umiejetnosci aby dac swojemu ludowi spokoj i stabilizacje. Ale w wiekszosci tak nie bylo. Trwalo to do XX wieku, kiedy stany szlacheckie i podzialy klasowe zostaly calkowicie zniesione i aby dac ludziom ,,wolnosc”. Zyjemy w takich czasach wlasnie – demokracja to patologiczna forma dania ludziom wolnosci, ktora w ogole nie umieja sie poslugiwac bo nie znaja glebszych podstaw takiego sposobu zycia. Ludzie sa teraz jak dzieci.

    Ja wlasnie jestem taka dusza, ktora zyla w takim srodowisku, jak na tym filmie. I dlatego czuje sie tutaj bardzo zle bo tutaj nie mozna zyc wedlug prastarych madrosci i w harmonii z innymi. Nie rozumiem sensu dzisiejszej pracy, wytwarzania tylu niepotrzebnych dobr materialnych, przeraza mnie skala nieswiadomosci wsrod ludzi. Trudno mi tu wytrzymac, dlatego najchetniej zamieszkalbym w jakims odludziu lub wsrod ludzi myslacych podobnie, gdzies poza cywilizacja, blisko natury.

    Ciagle mnie ciekawi, dlaczego tu przyszedlem ale chyba czuje, ze mam do odegrania misje, aby uswiadomic ludziom, …
    __
    /A:trochę przykroiłem ci negatywizm, nie wszystko tu wolno pisać, tu nie ma demokracji, zobacz Oświadczenie./

  5. Swiat Ducha
    Czer 27, 2017 @ 22:05:32

    Przyrodnik,
    dzięki za twoją opowieść
    szanuję twoje przeżycia,
    natomiast misja jest to typ obciążenia duchowego. Na razie wierzysz Duszy i nie podważasz sensowności tego działania.
    Możesz sobie poszukać n przykład na forum Leszka Żadły, poptyać się jak to oczyścić,
    bo to zakłóca i spokój i trzeźwość patrzenia na świat.

    http://przytomnyrozwoj.pl/index.php?topic=103.45

    Ja nie mam zamiaru ci tego prostować, to twoja sprawa, twoje życie, ale nie będę o tym milczał.

  6. Swiat Ducha
    Czer 28, 2017 @ 11:01:27

    Przyrodnik, dzięki za wpis.
    Niestety, twoje komentarze przeniosłem do spamu.
    Jak chcesz dyskutować, podważać – zrób sobie swoją witrynę i tam wieszaj swoje poglądy. Kto ci broni?
    Jeszcze moment i zaczniesz się ze mną kłócić.
    Tego to tu nie będzie.

    Prezentujesz pogląd, że się tutaj dzieje walka, która dotyczy grup.
    Moja Dusza miała wiele takich wcieleń walecznych, była bardzo przekonana o tym, że trzeba walczyć, zwłaszcza ze złem!
    Do upadłego, pokazać co się złego dzieje, niech wyjdzie na jaw, niech zczeźnie!
    Ale tak samo jak przeciw ludziom/istotom, to walczyła przeciwko Bogu w nich
    (nie wiedząc za bardzo o tym).

    Ty teraz pewnie masz taką fazę walczenia.
    Każdy gdzieś jest.

    Jak dla mnie obraz jest bardziej skomplikowany niż taki który przedstawiasz, ALE o wiele spokojniejszy. Anunaki chciałyby być postrzegane, jako istoty, pod których zarządem jesteśmy i (co ważne), nie jesteśmy w stanie się spod tego wyswobodzić.
    Co prawda żyjemy w Systemie, ale niekoniecznie trzeba się do niego przyspawać.

    Niekoniecznie trzeba realizować programy anunaków, czy to osobiste, czy grupowe.

    Ale do tego trzeba chcieć się odpiąć od Systemu.
    Marzenie o dzieciach i zrobieniu kariery I jednocześnie odspawaiu od Systemu są sobie sprzeczne.
    Tak się nie daje, nie da.

    Ludzie w większości są ćpunami hormonów – idą za nimi bez refleksji, „bo przyjemnie” jest przy partnerce. A że to zołza i kutwa? To nic, ważne, żę czuje się przyjemnie w ciele. Podobnie u kobiet – przyciąga nosiciel kr. bo „tak go dobrze czuję”. A tak naprawdę jest to ćpunka hormonalna.

    Wiele jest kłamstwa, mimo, iż mamusia powiedziała, ze „będzie dobrze”.
    Bylismy okłamywani od dziecka. Więc nie ma co sobie wyobrażać, że ta kłamliwa wiedza będzie działać, i to na naszą korzysć.

    Póki będziemy spoglądać na Dusze Grupowe, póki będziemy grupowo podchodzić do sprawy, póty nic z tego – nie ma szansy na wyjście.

    Dlaczego jednak tak daleki jestem od pesymizmu? Ponieważ widzę i wiem, że osobista praca nad sobą jest w stanie uwolnić człowieka od wszelkich obciążeń, od wszelkich kłopotów duchowych. Nadal będzie tu żyć, ale już nie tak samo.

    Prace w sesjach Calogero Grifasi dokładnie to pokazują. I nie są to ani czanelingi, ani teorie, a konkrene sesje terapeutyczne. Zresztą nie jakieś wielce zaawansowane. Są one na poziomie niemal zwykłego zrozumienia, podpowiadania co komu można powiedzieć.

    Tu jest najważniejsze: potrzeba mieć osobisty zapał do tego, zaangażwanie. Nie ma przeszkód aby sesjować, są za to kłopoty z braniem odpowiedzialności za własne życie. Coś o tym wiem 🙂
    Nie znam człowieka, który by nie miał na tyle inteligencji, aby się nauczyć sesjować. Ale znam dużo ludzi, którzy nie chcieliby tego robić.

    Można powiedzieć, że cała karma nas przekonuje (poprzez Duszę), że powinniśmy coś gdzieś, z kimś wyrównywać, uzgadniać, udowadniać, czy też inaczej się napinać. I tu także widzę twoje wypowiedzi, jak dla mnie – w bardzo napiętym tonie. Specjalność twojego podejścia polega na „wojnie ezoterycznej”. Wiesz, jednak jest takie powiedzenie, „z czym walczymy, to wzmacniamy”…

    Osobista postawa wzięcia odpowiedzialności może mieć motywację dopiero po zrozumieniu jak mocno sami wpływamy na własne życie. I jak bardzo Dusza chce nas wciągnąć w przeżywanie, wyrównywanie karmy. Karmy się nie da wyrównać, bo to nie działa na tych zasadach. Ale można wyjść poza nią, co już się daje zrobić. Tyle, że trzeba troszkę się nauczyć i podziałać ze sobą.

    Także, wybacz, ale nie wierzę w żadne teorie transformacji Ziemi – nie sądzę, że coś się zmieni na niej grupowo. Grupowo to ludzie dostają po gnatach.
    Nie ma takich grupowych potencjałów, jak ja widzę. Jak widzę te 85% linii ewolucyjnej, to nie ma szansy.

    Ale też nie ma aż takich zagrożeń jak to opisujesz. To, w jakim świecie człowiek żyje, zależy od jego Duszy (o tym jest artykuł). A człowiek ze swoją Duszą może zdziałać wiele.

    Nie ma co prawda co się spodziewać takich efektów o jakch ego mówi. Ego można odłożyć do lamusa, razem z jego wykwintnymi pragnieniami. Człowiek ma proste potrzeby, i póki będzie się ich trzymać (jedzenie, spanie, radość, miłość) to będzie ok. Jeśli zaś będzie pragnął tego co mu anunacki system tylko może zapewnić – to będzie przez to pragnął spełnienia się u siebie tego systemu.

    Ale można, tak jak mówiłem, wyjść poza ten system. Co prawda na podstawowym poziomie przeżycia, ale można.

  7. Swiat Ducha
    Lip 01, 2017 @ 18:47:09

    Dużo informacji o tym jest w książce „Latające węże i smoki” – pdf, polecam.
    O Systemie Ziemskim:
    https://swiatducha.wordpress.com/2015/02/28/system-ziemski/

  8. Swiat Ducha
    Lip 01, 2017 @ 19:12:20

    Oświecenie nie jest osiąganiem czegokolwiek.

    Zapraszam na poczytanie o pragnieniu oświecenia:
    https://swiatducha.wordpress.com/2012/05/03/pragnienie-oswiecenia-i-poruszenie-na-anupadace/

    i o tym co w roku 2004 pisałem o Oświeceniu:
    http://archiwum.cudownyportal.pl/article.php?article_id=560
    (jak jeszcze nie czytałeś)

    A o oświeceniu „gatunku ludzkiego” to już można spokojnie zapomnieć, to wyrażenie nie będzie potrzebne jeszcze tysiące lat.

  9. Duszek z Lasu
    Lip 08, 2017 @ 21:48:14

    Czyli albo system, albo „podstawowy poziom przeżycia”? A jak ktoś chce urzeczywistnić dostatek i spelnienie poza systemem to co? Mówię o takim „poziomie przeżycia”, który zapewniły swobodna realizację duszy w materii, nie o byciu drugim Stevem Jobsem czy Billem Gate’sem 😉

  10. Duszek z Lasu
    Lip 08, 2017 @ 21:56:43

    @Przyrodnik
    To co opisujesz nie było na TEJ Ziemii. Albo w ogóle nie było i jest właśnie przejawem tęsknot duszy… A co do samych ludzi – mojej duszy chęci „oswiecania” ludzi przeszły po kilku bezowocnych wcieleniach guru, po czym dusza stwierdziła, że jedynym sposobem na powrót so „raju” jest unicestwienie całej populacji 😉 To na szczęście też przeszło i teraz jest względny spokój 😉 A świat można wzbogacać poprzez drobne czyny płynące z serca, a nie misje tworzenia Utopii 🙂

  11. Swiat Ducha
    Lip 10, 2017 @ 14:38:01

    Duszek
    proponuję poszukać rozwiązania w modlitwie i oczyszczeniach:
    http://modlitwainnanizwszystkie.pl/kategorie.php

  12. Marc
    Lip 10, 2017 @ 17:07:23

    A może odpowiednie działania w systemie, tzn coraz bardziej prawidłowe, sprawią, że ten system zacznie się zmieniać, a i człowiek będzie nieźle prosperował. Czy to naprawdę jest tak, że nie można mieć różnych fajnych rzeczy, aby się rozwijać?

  13. Swiat Ducha
    Lip 10, 2017 @ 19:37:58

    Marc
    S.Majdzie się udało, może i tobie się uda jego metodą?

    http://modlitwainnanizwszystkie.pl/kategorie.php

  14. Tomek
    Lip 10, 2017 @ 20:38:53

    System ma jedną zasadę, musi wygrać. Dlatego zmienia reguły, nawet w trakcie gry, aby wygrana była jego. „Oswojenie” systemu to iluzja.
    Jeśli działaniami prawidłowymi nazwiemy podnoszenie świadomości to zmiana systemu jest możliwa. Trzeba tylko aby swoją swoją świadomość podniosło to jak najwięcej osób. Celem nie może być atakowanie systemu. Można to robić grupowo i indywidualnie. Jeśli jeszcze do tego, TAO Ziemi zmierza w tą samą stronę to sukces gwarantowany.

  15. Marc
    Lip 11, 2017 @ 05:32:41

    Dzięki. Czasem czytam albo oglądam filmy osób związanych z regresingiem, którzy mówią m.in. o prosperity i to realizują.

  16. Swiat Ducha
    Lip 15, 2017 @ 23:14:40

    Marc
    Ludzi są różni, bardzo różni.
    Jedni coś mogą, a inni już tego nie mogą (z różnych powodów).
    Mimo, że mogą się kolegować, podobnie być ubrani, czy kibicować temu samemu klubowi.

    Ja na tej witrynie prezentuję ileś kategorii na które może być człowiek zróżnicowany.
    Np.
    1. Może mieć lub nie mieć obciążenia typu symbiont.
    2. Może mieć lub nie mieć obciążenia typu wejście.
    3. Może mieć lub nie mieć obciążenia typu pogryzienie (na każdym z ciał).
    4. ..
    5. ..
    6. Może mieć konkretny, różny od innych wiek Duszy
    7. Może mieć zdefiniowane centrum serca lub nie.
    8. Może mieć zdefiniowane centrum sakralne lub nie.
    9. Może mieć zdefiniowane centrum gardła lub nie.

    To tak na pierwszy rzut oka. Takich kategoryzacji można podać ponad 20 spokojnie. A jedna niezależna jest od drugiej.
    I generalnie zmiana cechy w dowolnej kategorii może powodować, że ktoś czegoś „nie będzie mógł zrobić”,
    albo właśnie „będzie mógł”.

    ale i tak te wszystkie kategorie są tylko wynikowe, są wynikiem tego jaką dana Dusza ma karmę. No może też i jaki Wiek Duszy (od tego dużo zależy). Młode dusze mogą wiele w materii zdziałać. A stare w obszarze duchowym.
    Ale już odwrotnie to im jest ciężko.

    Tak więc praca z regresingiem nie jest tu wyznacznikiem.
    Bo też i zachęca się: „zajmij się tym, co my, to będziesz mógł to samo co my”.
    Często to się udaje, ale często to może się też nie powieść.

    Są osoby tak pracujące, którzy, jak wspominasz ” mówią m.in. o prosperity i to realizują.”

    A są osoby tak pracujące, które, jak już nie wspominasz ” mówią m.in. o prosperity i tego nie realizują.”

    Często nie chodzi o słowa, a o człowieka.

    Ktoś mógłby powiedzieć:
    „Alpiniści dużo mówią o górach.
    I dlatego tam jeżdżą”.

    Ale to nie chodzi o ich rozmowy o górach,
    to ich Dusza ciągnie do gór.
    Nie pochodzi to od tego, że dużo mówią lub nie o górach.

    Sam wiele pracowałem z prosperity. Jednak jak moja Dusza ma sporo karmy, która zakazuje jej mieć osobiste duże przychody, to póki tej karmy nie oczyszczę, to nie mam na to szans.

    Duszek:

    >A jak ktoś chce urzeczywistnić dostatek i spelnienie poza systemem to co? Mówię o takim „poziomie przeżycia”, który zapewniły swobodna realizację duszy w materii, nie o byciu drugim Stevem Jobsem czy Billem Gate’sem 😉

    „Urzeczywistnić dostatek” – to kojarzy się nam bardziej z warunkami środowiska niż z nami samymi. Chcemy w środowisku „zrealizować” dostatek. bo przecież wszyscy jesteśmy równi, i wszyscy mamy takie same prawo do dostatku

    Jednakże nie mówi się „urzeczywistnić siebie”.. A to i tak zachodzi, Dusza urzeczywistnia siebie, swoją karmę, dając pewne możliwości, a innych nie dając. I teraz mało kto z moich czytelników patrzy na to, że może nie mieć jakichś potencjałów w Duszy, np. do realizacji swoich pomysłów. I nastaje na to, aby im powiedzieć, „jak to zrobić, aby je zrealizować”.
    Bo przecież wszyscy wszystko mogą, to tylko kwestia chęci, aby „zechcieć chcieć i być na tyle wytrwałym”.

    A ja mówię im, „z powodu karmy twojej Duszy nie jest to możliwe dla ciebie”. I zaczyna się męczenie: „a jakby sprawę zamiast z prawej mańki to podejść ją z lewej mańki, to co, może by się udało?
    Próbuj, mówię, chociaż Dusza mówi, że ci na to nie pozwoli.
    Póki nie przerobisz karmy, póty na to coś masz szlaban. Tak jak dziecko na cukierki.

    To się bardzo kłóci z powszechnym pojęciem oświeceniowym. Co jest prawdą? Twoja wola, aby wybrać.

  17. Marc
    Lip 16, 2017 @ 10:31:24

    No to ja podobnie mniej więcej myślałem, tylko z poprzedniej wypowiedzi w której piszesz, że albo matriks albo tylko podstawowe potrzeby zrozumiałem, że jak ktoś się rozwija to już jest skazany na materialne i takie powiedzmy „światowe” ubóstwo.

  18. Swiat Ducha
    Lip 16, 2017 @ 13:29:06

    Marc, dzięki za wpis.

    skazany to w średniowieczu siedział w lochu.
    A dzisiaj nie ma skazanych – są programy Duszy i możliwość pracy nad nimi.

    Jednak nie wszystko można przepracować.
    Nie zależy to od tego, że czegoś nie można ruszyć,
    tylko, że:
    – można nie wiedzieć jak to zrobić, albo
    – Dusza zapobiega, aby ruszyć temat, presjuje, żeby zostawić to jak jest.
    – wcielenie jest realizacją pewnych potencjałów. Jeśli już jakoś jesteśmy w procesie realizowania potencjału na sposób A, to trudno nagle w pół procesu to przerwać i zacząć realizować potencjał na sposób B.

    Ludzie „siedzą w głowach”. Nie są świadomi tego, że życie nie dzieje się w ich myślach, w głowie, tylko w realu.

    I ten real to ciała Duszy:
    idee, wartości, myśli, rozumowanie, emocje, zdrowie, i majętność całą (jak w kolędzie).

    To ciała subtelne, razem z fizycznym. I myślą, że jak mogą „coś pomyśleć”, to ich często dosyć stara, duża Dusza, z często dużymi energiami będzie skora do skakania na jego/jej zawołanie i będzie chciała nagle realizować to, co mu się w umyśle zamarzyło. Tak nie ma. Dusza ma sporą inercję, i często ma wyrąbane na to co umysł zechciał sobie „w głowie” pomyśleć..

    Dlaczego jest inaczej niż w Średniowieczu? Czy mamy inny świat?
    Nie, mamy inny poziom świadomości.

    Tak więc praca z regresingiem nie jest tu wyznacznikiem. Zachęca się: „zajmij się tym, co my, to będziesz mógł to samo co my”.
    Co ciekawe, i może nawet nie dziwne – ludzi przyciąg to, co już potrafią, umieją.

    Jeśli mają potencjał na bogactwo, to idą ku bogatym.

    Jeśli mają potencjał (karmę) na ubóstwo, to idą ku ubogim.

    Jeśli mają potencjał na mówienie o bogactwie i na ubóstwo, to idą ku ubogim mówiącym o bogactwie.

    Podobne przyciąga podobne.
    Nawet jak się chce „na głowę coś zmienić”:

    Jeśli mają potencjał na mówienie o bogactwie i na ubóstwo, a idą ku bogatym mówiącym o bogactwie,
    to ich stamtąd dziwnie coś przepędza, ich Dusza nie jest w stanie wytrzymywać.
    Albo ci bogaci się odwracają od niego.

    Ale też można się odkodowywać, oczyszczać, pracować nad sobą.

  19. Marc
    Lip 16, 2017 @ 17:12:29

    Dzięki. Tak właśnie na początki myślałem :), ale jak napisałeś „Ale można, tak jak mówiłem, wyjść poza ten system. Co prawda na podstawowym poziomie przeżycia, ale można” to zrozumiałem, że tylko podstawowy poziom i kropka albo pełen matriks.

    A tak na inny temat. Obejrzałem tę sesję Calogero. Oglądało mi się prawie jakbym jakiś sensacyjny film oglądał. Tak się zastanawiam, bo przecież w półśnie mózg może różne rzeczy kreować, wymyślać, układać w całość. Ale z drugiej strony, prowadzący na moje odczucia w niezwykle sensowny, taki ułożony z myślą o konkretnym celu, głęboki a jednocześnie prosty sposób prowadzi tę całą sesję, z zamykającą wszystko konkluzją, która z wszystkim co było wcześniej się zgadza.

    Jeśli to byłaby prawda, to strach się modlić. Pomodliła się do P. Jezusa, Aniołów a przyszły jakieś byty.

  20. Swiat Ducha
    Lip 17, 2017 @ 07:55:07

    >Jeśli to byłaby prawda, to strach się modlić. Pomodliła się do P. Jezusa, Aniołów a przyszły jakieś byty.

    Strach to jest, gdy nie wiadomo co się dzieje. Gdybym nie wiedział gdzie jestem, a miałbym zawiązane oczy to bym był w strachu przejść 10 kroków. Bo one właśnie mogą mnie przywieść na środek torów kolejowych, po których właśnie jedzie rozpędzony pociąg. To jest możliwe.
    Ale jak mam oczy otwarte, to widzę, że te 10 kroków może mnie tam zaprowadzić. Ale może 10 kroków prowadzić  mnie do pięknego, przytulnego miejsca, pełnego przyjemności, dajmy na to jestem 10 kroków od wanny jacuzzi pełnej ciepłej wody. I nie ma strachu, a jest odczucie przyjemności.

    Widzenie, rozpoznanie w świecie duchowym jest kluczowe!
    Dlatego tyle lat poświęciłem na rozpoznawanie gdzie jestem, jakie są obiekty w świecie duchowym, jakie mogą być istoty z ludźmi związane, itd.

  21. Marc
    Lip 19, 2017 @ 08:26:42

    Tylko czy to nie jest trochę tak jakby jakieś powiedzmy plemię co żyje na skraju dżungli chciało wejść głęboko w las, żeby zobaczyć jakie tam żyją lamparty i węże boa? Może lepiej powinni siedzieć na tej swojej polance i tylko wchodzić tam, gdzie potrzebują, nie za daleko 🙂

  22. Marc
    Lip 19, 2017 @ 08:27:28

    Chociaż z tego, co tu opisujesz to te lamparty i węże boa właśnie wchodzą na naszą polankę.

  23. Swiat Ducha
    Lip 19, 2017 @ 10:22:40

    Marc
    jakby natura takiego członka plemienia byłaby tylko „bycie członkiem plemienia”, to pewnie, trzeba się trzymać swojego obrębu.
    I istotnie, póki ktoś taki nie rozwinie odpowiednio Świadomości w Świadomej Jaźni (a jest to, jak mówię Duch świadomy sam siebie i otoczenia), to jest tylko członkiem plemienia. I dobrze w takim wypadku trzymać się swoich ram, zasad obowiązujących itp.

    Ale Duch z natury jest cząstką Boga nieoddzieloną od niego, nierozdzielną. I taki Duch jest w tym człowieku. Jeśli więc on dostrzeże to, to jest w stanie dojść do przeżycia „bycia Duchem” (nie powiem „bycia Bogiem” bo wielu, wielu ludzi ze skłonnościami narcystycznymi i obciążeniami maga od razu podchwytuje to: „o, jestem Bogiem!” A to jego ego tak się supernadyma tą myślą).

    Jak taki tubylec zauważy swoją naturę, to już zauważa, że ma dostęp i „panowanie” na wielu miejscach i wychodzi ponad zasady, prawa obowiązujące go do tej pory, jako członka plemienia. Wraz z niewchodzeniem daleko w las.

    tak jak piszę:
    >Ale też można się odkodowywać, oczyszczać, pracować nad sobą.

    i co jest tego wynikiem, że wychodzimy z obecnych okoliczności, ograniczeń, okowów.
    I nawet jak te drapieżniki nas podstępnie dziobią, to i tak my mamy w świadomości broń i obronę, której nikt nie jest w stanie przezwyciężyć. (kwestia tylko, jak jej używać, z jakiej postawy, pozycji, z jakiego „punktu zboru” Castanedy).

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: