Wydarzenia z życia są językiem twojej Duszy


W

Wpływ na życie

Może się zdziwisz, bo dzisiaj powiem coś o twoim życiu, czego może nie przypuszczasz.

Twoje życie, twój los jest wyrazem przekonań, postaw twojej Duszy [więcej][więcej].

Ludzie zwykle wyobrażają sobie, że mają wpływ na swoje życie.
Mniejszy lub większy. Starają się w racjonalny sposób poprawić swoje życie – idąc do szkół, ucząc się, idąc na studia. Wybierając dobrą pracę. To oczywiście może bardzo pomóc. Natomiast nie gwarantuje, że życie człowieka będzie usłane różami, jak to się mówi.

Są osoby, które bez wyższego wykształcenia potrafią świetnie prosperować,
jak i osoby po studiach wpadające w tarapaty. Nie ma tu bezwzględnych zależności.

Częściej ta osoba po studiach będzie bogatsza, ale czy będzie szczęśliwsza?

Jeśli tak popatrzymy na życie człowieka to widzimy, że są pewne ogólne zależności, które ludzie wykorzystują. Próbują sobie pomóc stosując ogólnie znane zalecenia, społecznie akceptowalne, tzw. zbiorową mądrość. Jednakże nie są w stanie wywołać wewnętrznego uczucia szczęścia za pomocą tych działań. Dlaczego?

Ponieważ jest na odwrót. To ich wnętrze konstruuje ich życie.

Dusza chcąca przeżywać biedę – najpewniej będzie przeżywać biedę. Człowiek będzie się „biedzić” nad swoim losem – co tu zrobić, aby lepiej żyć? A to Dusza właśnie tak chce biednie żyć. Próby zmiany jedynie powierzchownych okoliczności życia nie dadzą rezultatów, Dusza za każdym razem będzie powracać na swoje ulubione koleiny biedy i ubóstwa. Okaże się, że zmiany zewnętrznych okoliczności są nieskuteczne – trzeba gadać z Duszą o tej biedzie, dlaczego Dusza chce aby ona istniała w życiu tego człowieka. A może by się dało przekonać Duszę, aby odpuściła trochę chociaż ze swojego stanowiska? Aby ten los był chociaż trochę łaskawszy?

Dusza chcąca przeżywać bogactwo – odpowiednio się wcieli i będzie przeżywać bogactwo. Ale niekoniecznie będzie to związane z dobrymi związkami – te będą na jej marginesie. Człowiek będzie mógł pragnąć związku, ale Dusza nie będzie do tego dopuszczać – ona chce bogactwa!

Dusza chcąca przeżywać upokorzenia wcieli się na nizinach drabiny społecznej.

Dusza chcąca przeżywać rozliczne podróże wcieli się tak, że człowiek będzie np. kierowcą dużej ciężarówki, organizatorem turystyki, albo podróżnikiem.

Dusza, która chce ambicjonalnie podejść do świata spowoduje, że np. człowiek będzie ambitnie się uczyć, zostanie po studiach na uczelni, będzie młodym profesorem i będzie chciał w kilku obszarach wiedzy publikować swoje dokonania. Tylko jakimś dziwnym trafem będzie głuchy na jedno ucho – psychosomatyka by powiedziała, że czegoś nie chce słyszeć. Jego Dusza czegoś nie chce słyszeć.

To Dusza wybiera zarówno gdzie i u kogo się wcieli, jak i to, w jaki sposób będzie przebiegać los człowieka.
Można taki los wspierać, korygować, poprawiać.
Ludzie często mocno wpływają na swoją Duszę, inspirują ją. Tym bardziej im jest ona młodsza [więcej].

Jednakże sama Osobowość człowieka nie jest w stanie zmienić odczucia, jakie chce mieć Dusza w życiu. To nie znaczy, że w ogóle nie można tego uczynić – trzeba przekonać Duszę, a ona może zmienić swoje przekonanie.

Dusza poprzez wcielenia nabiera swoich postaw, które nazywa się karmą, bądź zalążkami karmicznymi. Postawy te są zapisane w ciałach energetycznych (ciałach subtelnych), które tworzą razem ciało Duszy. Tych ciał nie widać, ale czuć je, bo przez czucie obserwujemy Dusze i robimy to codziennie.

A jak już są zalążki karmy, jak Dusza ma w sobie postawę, intencję aby czegoś dokonać – to dokonuje tego! Mam takie powiedzenie: „Dusza chce – Dusza ma”.

Wybory życiowe

Ludzie często myślą, że mają jakieś przekonania, postawy. Te przekonania i postawy jak najbardziej wyznaczają kurs ich życia. Osoba pewna siebie pójdzie przez życie jak przecinak. Ktoś lękliwy nie wykorzysta okazji. A ten, kto lubi się bawić, będzie uczestnikiem wielu przyjemnych przeżyć. Jednak są to zwykle postawy Duszy, a nie Osobowości. To Dusza w każdym przypadku ma przeważający wpływ na wybory życiowe, a często ma ostatnie słowo.

Ja mówię, że ludzie w większości „jadą na autopilocie”. Tym autopilotem jest oczywiście ich Dusza.

cockpit

No nie zawsze ten pilot leci prosto, czasami jedzie po bandzie.. U niektórych osób jazda po bandzie jest właśnie ulubioną ścieżką Duszy: „No bo jest tak dużo wrażeń!!”

Sam/a się zresztą zastanów. Tak jak na tym obrazku powyżej – kierujesz małym samolotem, awionetką. Czy będziesz długimi godzinami lecieć po prostej? Czy może będziesz chcieć robić zakręty, spoglądając na piękne tereny poniżej, upajając się unoszeniem się w powietrzu? Grą obrazów? Może zachwyci cię roztaczający się wokoło niezwykły widok? A może będziesz chcieć pobawić się z chmurami w ciuciubabkę raz lecąc w chmurze to znowu poza nią?

Jak widzisz, możliwości jest mnóstwo. Jednak jakże same doświadczenia potrafią być pociągające, przyjemne! Dla Dusz tak właśnie wygląda życie – jest pasmem ekscytujących przeżyć. Nie ukrywam, że czasami dla Osobowości może to być nużące, przygnębiające, czy też przerażające.. Akrobacyjny ślizg na skrzydło bądź beczka potrafi niejednego nastraszyć! Jednak Dusze nie odmawiają sobie ekscytacji nawet widząc jak to przeżywa Osobowość. Ona jest dla Duszy mniej znacząca, przeżycie się liczy.

Co ciekawe, ludzie chcą być dla siebie nawzajem pomocni.

Osobowość chce pomóc Osobowości: mówi „weź się w garść, czemu się nad sobą tak użalasz”. Czy też „nie widzisz jak się staczasz, zrób coś z tym, przecież jesteś inteligentną osobą!” „Weź się trochę pobaw w swoim życiu, zostaw tamte nużące sprawy”. Albo „nie pracuj tyle, masz przecież już wystarczająco dużo pieniędzy”.

Te proste wskazania Osobowości mogłyby tak prosto działać, jeśliby.. człowiek miał kontrolę nad swoim losem. Nawet za przepracowaniem, użalaniem się, przygnębieniem – też stoi Dusza. I chce to właśnie dziwne doznanie przeżywać! Czasami całymi latami – bo ma wyobrażenie, że „tak właśnie jest dobrze”. To postawa Duszy kryje się za wydarzeniami życia tego człowieka. To Dusza poprzez te wydarzenia mówi: „Bo ja mam właśnie takie przekonanie! I tak będę to przeżywała!” Dusze nie mają refleksji – jak ktoś im skutecznie, duchowo czegoś nie pokaże potrafią latami całymi trwać w swoich postawach.

Proste rady Osobowości

Proste rady wynikają z prostego patrzenia na człowieka – o, jest ciało, i.. więcej nic nie widzę, więc nie ma niczego innego. Jak to ciało zmieni sposób mówienia, jak zmieni sposób w jaki go widzę – przestanę mu mędzić.

Bardzo naiwnie, powierzchownie postępują ludzie w związkach.

Mężczyźni mówią do kobiet: „Weź o tym pomyśl, myślenie nie boli”.
A ją właśnie boli, bo jej tato nie okazywał jej miłości, a zapędzał do myślenia. I jej Dusza nie chce myśleć. I odwoływanie się do rozumu, logiki niewiele tu da, potrzeba pracy z Duszą. Potrzeba miłości.

Kobiety mówią do mężczyzn: „Weź to posprzątaj, ogarnij się!”
A on nie posprząta, bo nieporządek był jedynym możliwym wyrazem jego osobności i samodzielności, na tak bardzo mało było mu pozwalane w domu. Nie mógł wyrazić swoich pragnień, swojej niezależności. I tu nie wymaganie porządku zadziała, tylko doszukanie się u Duszy przyczyny.

Przymuszanie działa, lecz na krótką metę. Im człowiek ma starszą Duszę tym mniej ona da sobie w kaszę napluć. I po pierwszych uległościach zaprze się i nie będzie współpracować.

Wymaganie czegoś działa u Dusz niemowlęcych i ewentualnie młodych. Dla nich wskazania od Osobowości wydają się mocne, a przez to zobowiązujące. To tak jakby duży dorosły wskazał dziecku patyk i powiedział: „przynieś go mnie”, to dziecko najpewniej by wykonało rozkaz bez zastanowienia. Jak Osobowość chce podjąć się jakiegoś działania, to Dusza przytakuje, ok, zróbmy to.

Jednak dla Dusz dojrzałych i starych takie proste wskazania nie wywierają takiego wpływu, albo w ogóle nie poruszają Duszy. Teraz Dusza jest jak duży dorosły, a Osobowość może być porównana do dziecka. Jakby małe dziecko szarpiąc nogawkę dużego dorosłego powiedziało „chodźmy stąd, tu mi się nie podoba”, to niejeden dorosły, zwłaszcza gruboskórny a mający w tym miejscu swoje ważne interesy by dziecko odsunął, żeby mu nie przeszkadzało w rozmowie.

Tak samo Osobowość, która względem starej Duszy jest mała (energetycznie) nie ma często co do powiedzenia w wyborach Duszy. Znam niejedną osobę o starej Duszy, która narzeka, że jej życie stało się nie do zmiany, bo są zaangażowane tam tak duże energie (od strony Duszy), że nie ma co liczyć na jakiś wpływ na wydarzenia. Można siedzieć i się przyglądać. I to mówią nierzadko ci, którzy nawet bardzo się starają pracować duchowo: a to medytują, a to pracują z afirmacjami.

Dwa jakże różne zjawiska, bo różna wielkość Duszy. A zawodowa psychologia, psychoterapia wkłada to do jednego worka i traktuje wszystkich Oświeceniowo: jako równych sobie. I wszyscy mają skorzystać z tych samych metod, które im są proponowane. Wielu korzysta, ale też wielu odchodzi rozczarowanych. Jak nie ma podstawowego rozpoznania, rozeznania duchowego, to można narobić człowiekowi dużo nadziei a nie dać efektywnie niemal nic. Ale taka jest już Oświeceniowa nauka – z założenia nie dostrzega obszarów duchowych.

Dusza przeżywa

Życie nasze jest życiem naszej Duszy.

Jak Dusza jest przekonana do tego, że życie jest pięknie, to będzie to piękno odnajdywać i pokazywać sobie i innym. Będzie w ten sposób pokazywać co w sobie nosi.

Jeśli ktoś jest przekonany w Duszy, że powinien w tym wcieleniu być ofiarą, przeżywać upokorzenia, to i wcieli się w odpowiednio cierpiącą rodzinę, jak i w ciągu życia będą go dręczyć „złe” doświadczenia.

Złe? Nie tyle złe, co potwierdzające Duszy jej przekonania, upewniające Duszę w jej postawie. Z takich wydarzeń utkana jest tkanina naszego życia. Z wydarzeń, które pasują Duszy, bo ona „to czuje” i właśnie to, a nie coś innego uważa za godne uwagi.

A to, co Dusza nam stawia na drodze życiowej można powiedzieć, jest przesłaniem od niej. Jest to naoczne pokazanie, czego sobie Dusza życzy.

Dusze są bardzo przywiązane do prawidłowości swoich przekonań – zawsze dążą, aby być nieomylne. W swoich oczach. Wiele razy spotkaliście pewnie ludzi, których przekonanie, że mają rację sięgało od stóp do nieba. Ani palca nie włożyć, taki monolit.

W ten sposób właśnie Dusza pokazuje, jak bardzo jest o czymś przekonana. Cała jest „za” swoimi przekonaniami. „Ja mam rację!”  „Moje” jest o wiele bardziej mojsze od twojego!

Jeśli Dusza sama będzie uważać, że coś jest prawdziwe, to ktoś może mówić i mówić, prawić kazania, snuć wywody, i nic. Nie przekona jej, bo ona „dobrze wie, co jest”!

I tak ludzie przez lata, dziesięciolecia żyją „swoją prawdą”. Która może być bolesna, ale jest ich własna. Która może być niespójna z rzeczywistością. A nie oddadzą ani drobiny z tego. To nic, że jest to subiektywne, i że innych tysiące ludzi żyje inaczej, np. przyjemniej. Ale to jest JEGO/JEJ życie, jego przekonanie! Tak bardzo Dusza jest umoszczona na swoich pozycjach.

Znacie pewnie takie sytuacje, np. gdy chcielibyście o czymś przekonać rodziców, zwłaszcza starszych, że jakiś ich nawyk jest szkodliwy, jakaś dajmy na to używka niszczy ich organizm. Prostsi nawet nie będą z wami rozmawiać. Bardziej rozwinięci przyznają, że widzą to, co się dzieje, ale nie mają na to wpływu. Bo wpływ na to ma Dusza, i to jest realizacja jej postawy.

Język Duszy

Dusza nie ma swojego osobnego „otworu gębowego”. Jeśli coś mówi w słowach, to mówi to tymi samymi ustami, co mówi Osobowość. Zdarza się więc, że u danego człowieka co mówi i co robi, to mogą być dwie różne sprawy.

Albo raz mówi tak, a drugi raz siak. Bo raz mówi Osobowość, a raz Dusza. „To czego ty tak naprawdę chcesz, zdecyduj się!” – mówią rozzłoszczeni rodzice do dziecka. A Dusza dziecka chce jedno, a Osobowość – drugie. Dziecko, póki co, nie cenzuruje swoich słów, więc przez usta przechodzą mu raz jedne wypowiedzi, a raz drugie. A rodzice o tym nie wiedzą.

BARDZO CZĘSTO u dzieci dochodzi do głosu Dusza, i to ona mówi przez dziecka usta.

family

U dorosłych jest odwrotnie – cenzurując się nie dajemy do głosu dochodzić własnej Duszy. Literalnie „nie dajemy sobie czegoś powiedzieć” – czyli nie dajemy, aby Dusza to swobodnie powiedziała. Dla pozycji w pracy lepiej nie mówić, że ma się szefa w nosie. Dla dobra rodziny lepiej nie mówić, że nie zostałem w pracy, tylko pojechałem z kolegami na ryby. Dusza by chciała bardzo to powiedzieć, ale „nie można bo co to by było!” Istotnie, czasami byłaby chryja.

Dusza osoby dorosłej często robi co chce, a Osobowość robi dobrą minę, aby nie dostać za to po uszach. Jeśli ktoś pali papierosa, to Osobowość mówi; „to tylko ten i koniec”.

Kto pije, mówi „ja dużo nie piję, tylko ten jeden”. A tak naprawdę chciał/a/by wypić całą butelkę. Gracz komputerowy podobnie. I czemu?

Bo te zachowania pochodzą od Duszy, która np. poszukuje przyjemności, która ma zbyt mało przyjemności, takiej zwykłej, ziemskiej, prostej, i chce doświadczyć jej trochę więcej. A że palenie papierosów nie może zastąpić przytulania, to palacz pali bez końca i zamula płuca. Człowiek nie różni się wiele cieleśnie od małpy.

Małpy przytulają się, dotykają, obejmują, czochrają wzajemnie, wyczesują sobie futro na wzajem.

A ludzie? Patrzą na siebie spode łba (w Polsce)Duszy i nawet nie chcą nawiązać kontaktu z drugim. A przytulanie? W stadzie, choćby w markecie albo na przystanku tramwajowym to jak ktoś jeden się otrze o drugiego, to zaraz go przeprasza. Ich potrzeby cielesne, tak proste i podstawowe, pozostają niezaspokojone.

Palenie, picie, gry komputerowe, telefony i rozmowy godzinami są wyrazem pragnień Duszy. Są to działania, w których Dusza „mówi”. Opowiada np. że jest jej ciężko, że nie umie się odnaleźć. Albo – tak jak w przypadku braku przytulania – mówi „potrzebuję bliskości i przytulenia”.

Ale nie powie tego słowami, tylko mówi to poprzez działania. Tak samo jak niemowlę nie powie, że potrzebuje przytulenia. Wiele osób lekceważy taki przekaz, że komuś jest po prostu źle w życiu.

Zmanipulowane społeczeństwo, zbyt mało mądre aby to zmienić, tkwi w ramach wyznaczonych przez tradycyjne sposoby zachowania porządku. Potrzeby pojedynczej osoby mało się liczą.

I zarówno sam człowiek nie wie jak sobie pomóc, jak i otoczenie tylko może go ganić za np. palenie papierosów, bo to szkodzi zdrowiu.

A Dusza może dalej i dalej przeżywać ciężkie chwile. Gdy ten ciężar (nieleczony) narasta, to mogą się pojawiać nawet myśli samobójcze. I też pochodzą one od Duszy, bo mówi ona „po co mam tu żyć, jak jest tak do niczego, pójdę w kolejne wcielenie”. Wiele osób nie panuje nad swoimi myślami samobójczymi. A to jest wskazanie, ze nie pochodzą one od ich Osobowości, tylko od ich Duszy, bo nad nią nie mają kontroli. I jak nie ma pomocy, to człowieka „coś pcha” do dużego kłopotu, i to się realizuje. Kto pcha? Dusza.

Takim kłopotem może być choroba, samookaleczenie, albo nawet samobójstwo. Jak to mówią: „choroba to krzyk Duszy„.

To jest ciągle niedoceniany aspekt: Dusza chce z nami mówić, rozmawiać, opowiadać o swojej historii. Ale jak się jej nie słucha, jeśli rodzice jej nie wysłuchali, jeśli sam człowiek nie słucha swojej Duszy, to zaczyna ona mówić, czy nawet krzyczeć używając do tego wydarzeń, które tworzy w życiu. Wydarzenia takie tworzą los człowieka.

Są to wydarzenia, które są potrzebne Duszy i które Dusza sobie weźmie, zrobi, nawet jeśli ktoś będzie tego wzbraniał. Nawet jeśli „kultura nie pozwala”, „wskazania zdrowotne zabraniają”. Ciastko będzie, łyk piwka jako wydarzenie będzie, pojawi się nawet, jeśli Osobowość będzie bardzo tego nie chcieć.

Wpływ na własne życie

Czy mamy na to wpływ? Chcąc zmienić to na poziomie, na którym są efekty (czyli picie, palenie, objadanie się) nie mamy żadnych większych szans. Byłoby to bicie się z własną Duszą, a przecież to my jesteśmy jej wyrazem, nie odwrotnie. To jak odcinanie własnego zasilania. Roślina nawet jeśliby mogła sobie podciąć korzeń, to potem zaraz by uschła.

Nie ma co występować przeciw własnej Duszy. Jesteśmy na tyle mądrzy, że możemy ją zrozumieć, i na ile można – pomóc jej. Tak ustawiać sprawy, organizować życie, aby jej potrzeby (zwykle proste i podstawowe) były zaspokajane. To zwykle intelekt mówi nam, że nasze potrzeby są jakieś mocno zaawansowane. Ale nie ma racji – potrzeby Duszy są często bardzo podstawowe, jak np. odpowiednia ilość snu, albo przyjazne towarzystwo.

W Osobowości nie mamy takich zdolności i takiej siły, jak nasza Dusza. Mimo to możemy jej pomóc, poprowadzić ją.

W naszej kulturze proste przytulanie może być kłopotem. Nawet akcje typu „free hug” („darmowe obejmowanie”) są pozbawione odzewu. Ludzie bowiem – nie bez przyczyny są bardzo powątpiewający, nawet podejrzliwi. Nie bez przyczyny tak się broni dzieci przed obcymi. Tzw. „zły dotyk” pedofila jest już dobrze znany. Jest to (paradoksalnie) krok w dobrym kierunku, ku rozwojowi duchowemu i odczytaniu obciążeń duchowych. Bo ów pedofil to nic innego jak tylko nosiciel krokodyla witalnego, który może mocno poszarpać aurę witalną dziecka i zaburzyć jego integrację seksualną – pogryzienie po tym może dawać trwałe kłopoty seksualne (co psychologowie już rozpoznają).

Tak więc łatwo nie jest. W obszarach duchowych są obecne siły, które ludzi trzymają w uścisku, który nie jest wcale kochający, tylko zniewalający. Jednak na poziomie pojedynczego człowieka, właśnie tutaj, można zrobić najwięcej, jest najwięcej szans na pomożenie sobie. I dlatego warto rozpocząć poprawianie świata od siebie!

Dusza oprócz mówienia poprzez popędy mówi również przez konstruowanie całego życia.

Wciela się w daną rodzinę, ponieważ tam ja ciągnie. Magnetycznie ciągnie. Nie ma logicznego wytłumaczenia, ale ma swoje, nielogiczne, nieuwzględniające tego, co się będzie dalej z człowiekiem dziać. Że matka nieżyczliwa? Że ojciec nieobecny? To nic, to jest najlepsza dla mnie rodzina, tam się wcielę! – mówi Dusza i to robi. Samo wcielenie, u kogo, w jakim kraju, przy jakim poziomie zamożności jest więc opowiadaniem Duszy o jej postawach, przekonaniach. Dusza mająca wiele dobrej karmy, zarówno znajdzie sobie przyjaznych w miarę zamożnych rodziców jak i wskoczy na przyjemne tory życiowe. Na tym polega dobra karma. Nie narobić się, a miło pożyć. I to nie jest wyrozumowane, nie jest wykalkulowane przez Osobowość. To Dusza tak myśli. A – jak to mówię – Dusza chce, Dusza ma.

Ludzie zwykle nie rozmawiają z własnymi Duszami. Nie konsultują się, jaką postawę ma Dusza wobec np. przyszłego poziomu własnej zamożności (np. za 10 lat). Sami idą do pracy i pracują mozolnie na dosyć duże pieniądze, uważając, że .. będą je mieli i z nich korzystali. Mogą nie wiedzieć, że Dusza ma np. inne plany. I że te pieniądze, na które liczy Osobowość, Dusza spożytkuje w sobie tylko znany sposób.

To już było wiadomo Duszy przy rozpoczynaniu tej pracy. Czy jednakowoż ta osoba by uwierzyła Duszy, jakby dostała od niej informację o tym, co stanie się z zarobkami? Czy uwierzy, że będzie inaczej niż sobie Osobowość planuje? Czy na tyle temu uwierzy, że zmieni swoje plany? Wątpię,

Dusza przez większość osób są niesłusznie uznawane jako coś, co właściwie jest nam poddane. Ma siedzieć cicho i się słuchać.

Więc:
1. po co się „tego czegoś o cokolwiek pytać?”
2. po co brać pod uwagę jakieś postawy „tego czegoś?” Jak chcę, tak ma być.

Owszem, Dusza często siedzi cicho. Ale nie dlatego, że nie ma czegoś do powiedzenia. Ona tylko nie mówi ustami człowieka, zostawiając jego Osobowości otwór ust do wypowiadania się. Dusza ma o wiele potężniejsze wypowiedzi, są to wydarzenia z życia tego człowieka

Jest takie powiedzenie: „gdy człowiek planuje, to Pan Bóg się śmieje”. Ja bym powiedział, że może nie tyle Pan Bóg, co Dusza. Pod względem nieprzewidywalności Duszę można porównać do Boga, ponieważ jak się człowiek jej nie spytał, to w rezultacie daje jej wolną rękę. A Bóg? Bóg się do Dusz nie wtrąca, nie pognębia ani nie wspomaga, jeśli nie ma prośby o pomoc. Jest neutralny. Tak więc człowiek, Osobowość jest jakby „na łasce” swojej Duszy, choć o tym może nie wiedzieć.

Przekonać Duszę

Możliwości przekonywania Dusz są. Tu na witrynie w spisie treści jest ileś artykułów na temat Rozmów z Duszą. Do rozmów z Duszą mamy dostęp, i to nie aż tak trudny. Nie jest to coś „z Księżyca”. Czasami są to sposoby bardzo, bardzo proste. A niedoceniane. Na przykład słuchanie drugiego człowieka w odpowiedni sposób.

Mój tato po śmierci mojej mamy podupadł psychicznie. Dosyć znacznie, tak, że nawet funkcje fizjologiczne, nerwowe zaczęły mu szwankować, np. zaczął gorzej mówić, tak, jakby język mu przeszkadzał w mówieniu. Ewidentnie podupadała mu jakaś funkcja neurologiczna.

Pomyślałem, że jego Dusza była tak związana z Duszą mamy, że chce za nią pójść.  A przecież nie jest to konieczne, może sobie ileś lat jeszcze fajnie pożyć. Energie mamy wychodziły z taty, potrzeba było go wesprzeć!

To co zrobiłem?
Poprosiłem mojego tatę aby położył się, zamknął oczy i opowiadał mi o swoich historiach życiowych. Zaczęło się od jego dzieciństwa. Było tych sesji sporo, coś ponad dwa miesiące co kilka dni, po 1,5 godziny, jak to sesja zwykle trwa.

Ale poskutkowało. Dusza zauważyła, że oprócz życia małżeńskiego ma jeszcze swoje własne życie, w którym jest co przeżywać, a właśnie jest w odpowiednim i pomocnym miejscu i czasie. No i tato uruchomił się do życia tu i teraz. Czyli zadziałało!

Zainteresował się tym co mówił. Dusza zainteresowała się własnymi przeżyciami na tym świecie do tego stopnia, że tato wpadł na pomysł, że będzie to spisywać, co opowiadał. I potem przez ponad pół roku siedział nad klawiaturą komputera i spisywał swoje wspomnienia z dzieciństwa i młodzieńczości. Mimo tego, że nie umiał obsługiwać komputera, to wystarczało, że umiał pisać na klawiaturze i wciskać Ctrl+S, resztę jakoś sam opanowałem, dawało się w prosty sposób, tato zainteresowany był wyłącznie pisaniem. To jego Dusza się tak uruchomiła! Potem dalsze pół roku spisywał wspomnienia z lat dojrzałych. Razem zebrał je i utworzył sporą książeczkę, dał do wydrukowania, oprawienia i wysłał do członków rodziny. Cóż za wspaniałe doświadczenie! Dla Osobowości – i dla Duszy!

Inne sposoby, oprócz rozmowy terapeutycznej, to sesje, bądź afirmacje z odpowiedziami.

Afirmacje są mocno niedoceniane, tak samo jak niedoceniane są przez ludzi ich Dusze i ich postawy. Zaangażowanie w pisanie afirmacji i tego, co Dusza ma do powiedzenia w odpowiedzi wymaga pewnej konkretnej pracy, a ludzie (bardzo powierzchownie) nie uważają tego za cokolwiek wartościowego. Bo po co mam coś tam gryzmolić w zeszycie, zrobię coś konkretnego, namacalnego, to ma większą wartość! Tak twierdzi Osobowość.

Jak się żyje w głowie, w intelekcie, gdy nie ma się odpowiedniego postrzegania, doceniania odczuć, uczuć (dystans wewnętrzny), to potem nie ma co się dziwić, że przychodzą kłopoty i narzekania na swój zły los. „Zły” los jest wtedy, gdy Osobowość go nie akceptuje. Tak samo jak nie akceptuje swojej Duszy i jej postaw.
Dusza zaś nie tylko taki właśnie los akceptuje, ale i uważa go za ten właściwy i nadal będzie się go trzymać.
I co myśleć o takiej Osobowości? Najpewniej żyje mżonkami, fantazjami o własnej potędze.

Uruchomienie więc pracy z własną Duszą równa się rozpoczęciu akceptacji tego, co może być tak bardzo pomieszane i nieracjonalne w nas samych. Nie ma więc co się spodziewać jakichś fajerwerków na początek: błędy, obciążenia, nieracjonalność. Taka może być Dusza. Niemniej nie ma innej drogi, aby prawdziwie zmienić swój los.

Podczas sesji wglądowych i regresyjnych Dusza ma szanse na zobaczenie siebie samej i swoich poglądów [sesje Calogero][moje sesje].

Wydarzenia uporządkowane mają te osoby, których Dusze są uspokojone, przyjaźnie nastawione, które czują spory stopień spełnienia w życiu. Może nie jest to jakiś szczyt szczęścia, ale jest spokojnie. Zwykle takie losy są tworzone przez Dusze – ani zbyt przygnębiające, ani też nie ekscytująco radosne. Osobowość takiego człowieka zwykle jest pogodzona z tym światem, wie, jak jest, ale się z tym godzi. Nawet nie musi pracować ze swoją Duszą – na tyle dobrze razem z nią się czuje, że nawykowo ma dobre z nią kontakty. Wie, że warto siebie wspierać i nie dawać się „urabiać” czyimś pomysłom na życie.

Najlepiej mają osoby, które współpracują z własnymi Duszami. Oznacza to odczytywanie pragnień własnych Dusz i wspieranie ich. Im te Dusze mają mniejszy wiek tym łatwiej, ale i u Starych Dusz takie osoby znam. Te osoby płyną ze swoim życiem, które nie jest jakieś wyszukane wg. kryteriów szkolnych, naukowych, często nie mają jakichś zawrotnych karier. Ale cieszą się życiem, mają uśmiech na twarzy i są pogodne. Tak samo pogodne są ich Dusze, ponieważ Osobowość zapewnia im wsparcie i opiekuje się Duszą. Dusza odnalazła zaś odpowiednie, ulubione zajęcie i się tego z upodobaniem trzyma.

Tak właśnie powinno być, jeśli się chce doświadczać radości i szczęścia w życiu. Szczęścia nie da coś z zewnątrz, ale jest to odczucie płynące od Duszy, która ma zaspokojone swoje potrzeby.

Reklamy