Projektorka z centrum serca fizycznego

Artykuł dotyczy Systemu Human Design [więcej tu, jak zrobić wykres].

Zastanawiam się, czy samo pisanie o Human Design nie jest propagowaniem demonizmu?

„Dziecko musi sobie dobrze radzić w szkole”. Taki jest imperatyw. Jak nie lubi szkoły, jak nie chce do niej chodzić, jak się czuje „nie u siebie”, to od razu jest sprzeciw rodziców.

Dzisiaj opowiem o przebojach mojej znajomej z córkami, a właściwie bardziej z jedną, która jest Projektorką. Ta druga, też Projektorka jest błogosławieństwem ale ta pierwsza – jest wyzwaniem rozwojowym.

W przypadku Projektora oczekiwanie, że dziecko będzie sobie dobrze radzić w szkole jest całkiem sensowne, ponieważ taki Projektor może chcieć się uczyć. Pochodzącej z centrum Generatora (centrum sakralne) wytrwałości może nie mieć, bo nie ma go uruchomionego.

Jednak w przypadku osoby ze zdefiniowanym centrum ego (sercem fizycznym, osoba „z sercem”) dobre radzenie sobie w szkole może być nie do zrealizowania. A córka znajomej ma właśnie zdefiniowane serce. Na rysunku poniżej jest to czerwony trójkąt. Jest niewielki, ale rozporządza potężnymi energiami.

Czemu ta dziewczynka może mieć kłopoty w szkole? Taka osoba posiada energie, które nazywam „ponadludzkimi”. Są to energie związane z ochroną i przywództwem plemiennym (tribal). Takie energie opuszczają poziom pojedynczej osoby i wznoszą się tam, gdzie jest potrzeba zadbania o rodzinę, grupę rodową. Naturalnie będzie to więc przywódca, lider, który dla dobra grupy rodzinnej jest w stanie bez mrugnięcia okiem poświęcić dobro jednostki. Wszak aby przetrwał ród potrzeba jest więcej niż tylko jednego człowieka.

Tak wyposażone osoby niekiedy nie są w stanie wręcz wytrwać w ramach przewidzianych dla „zwykłych” ludzi, którzy mają się dostosować i dobrze osobiście wypadać. Taka osoba często nie baczy na to jak wypada jako pojedynczy człowiek. Nie zawsze pojawiają się takie kłopoty, ale czasami, gdy pojawia się Dusza, która chce zaprowadzić ród gdzieś trochę na bok od głównego nurtu, to będzie się dusiła w szkole, na zajęciach na uczelni.

Takie dzieci są oceniane jako „trudne”, a ich wychowanie – jako niewdzięczne zadanie. Niewdzięczne, jeśli się nie bierze pod uwagę ich predyspozycji i karze ich samodzielność i niepodporządkowanie. Czy ktoś to ma? Można to sprawdzić na wykresie Human Design, czy chodzi o zdefiniowane serce?

„No choice” („nie ma wyboru”), tak mówił fundator Human Design, Ra Uru Hu, opisując kolejne typy ludzkie. Nie mamy wyboru, którym typem być, bo już którymś konkretnym jesteśmy, a zmienić tego nie można. Jest to jakby nie patrzeć programowanie człowieka, wzorcami opartymi na zodiaku, astrologicznymi.

No i tu jest kwestia demonizmu. W całym systemie Human Design nie mówi się o Bogu, ani o Sile Wyższej. Najpewniej całe to ustawienie, które opisuje Human Design jest oparte o programowanie Reptilian (in. „Archontów”, „Anunaków”, „Koszczajów”), bo są to wszystko kody astrologiczne. Jeśli mówię o tym, że „coś działa” w HD to działa na zasadzie tego, że Dusza jest poddana systemowi ziemskiemu. A człowiek nie bardzo zdaje sobie z tego sprawę, albo też nie umie się spod tego panowania wyzwolić. HD jest więc jakby „mniejszym złem”, zgodnym zresztą z karmą Duszy (która też wydaje się dla iluś osób wątpliwa).

Wzorce astrologiczne, oparte na zodiaku można to spokojnie zaliczyć do obciążeń duchowych. Wzorce te dopasowane są do karmy i wieku Duszy, która przychodzi na świat. Karma jest obciążeniem z przeszłości, natomiast także jest zadaniem dla Duszy, dla człowieka – aby nauczył się jak tu z tym żyć?

Nie można przeszłości swojej Duszy zmienić, można natomiast to przekroczyć na kilka sposobów (jeśli ktoś pracuje duchowo nad sobą). Czyli np. można wpłynąć tak na Duszę, że zmieni postawę wobec swojej przeszłości. Zrobić to można z pomocą różnych terapii czy metod terapeutycznych.

Human Design prezentuje tu nieco inną propozycję: należy się dostosować do tego, kim już i tak jesteśmy. Kim byliśmy od dzieciństwa, na jakich torach jechaliśmy.

Dla większości ludzi lepszą alternatywą wydaje się przystosowanie się do tego jak żyć z tym, kim się jest. I tak nie zmienią podstaw swojej Duszy. Dlatego zająłem się systemem Human Design. Ale może nie jest to poprawne? Może właśnie potrzeba pracować, np. poprzez modlitwy [jak u S. Majdy] na oczyszczaniem każdego poszczególnego aspektu tego „oprogramowania’? Ja tu nie chcę wydawać wyroków, ale proszę pamiętać, że ludzkość mocno jest omamiona, naiwna, jest pełno oszukaństwa duchowego (które odkrywa Calogero Grifasi w swoich sesjach).

Ponoć w Indiach ludzie chodzą do astrologa nie po to by poznać przyszłość, tylko aby poznać siebie na tyle, aby być „lepszym sobą”, na tyle na ile to mogą osiągnąć. W Polsce ta motywacja zwykle jest płytsza, odpowiedzieć sobie na pytanie „kim jestem, jaka jestem?”. Czyli określić siebie, odnaleźć siebie.

Córka mojej znajomej, ta z sercem fizycznym ma o tyle ciężej w szkole, że nie ciągnie ją do „bycia zwykłym człowiekiem”.

Tacy ludzie mają naturalne ciążenie ku ciemnym wzorcom (ciemnej stronie) i ku wzięciu symbionta. Robią tak kiedy nie mają możliwości rozwinięcia swoich własnych potencjałów w normalny, akceptowany w środowisku sposób. Jeśli ktoś chce przewodzić rodzinie, a jakaś matrona z białymi wzorcami dusi go i gnębi „bo ona wie lepiej”, to nic dziwnego, że czuje się zatruwany i ma dosyć – chce iść na swoje mimo wszystko.

Taki wolnościowiec może wtedy aspirować wobec ciemnych sił i wziąć symbionta, i.. już jest w lepszej sytuacji. Przynajmniej tak mu/jej się wydaje – ma bowiem przewagę nad tą osobą, która go zatruwała, może się odpowiednio „odgryźć”.

Ciemna strona proponuje takie rozwiązania – bezwzględne i nie mające współczucia. To nic, że w tym nie ma moralnej poprawności, że od czasu do czasu „kogoś się nadszarpnie”. Osobie z sercem fizycznym to nie będzie za bardzo przeszkadzać – przecież to centrum samo z siebie generuje energie ponadludzkie, taki ktoś już od dzieciństwa jest do nich przyzwyczajony. Teraz jednak, zamiast pomagać rodzinie, może niszczyć jej członków, o ile ktoś się mu/jej sprzeciwi.

Takie są ciągoty, ok. Ale nie wchodząc w obszar patologii, co może pomóc mojej znajomej i jej córce?

Pomóc mogą typowe relacje z Projektorem. Jeśli się zauważy kim jest ta dziewczyna, rozpozna jej potencjały, rozpozna ją jako Projektora, to jej Dusza się ucieszy. Bo jest to pierwszy krok do doceniania jej za to kim jest. A Projektorowi o to chodzi. Projektor czeka na to, aby zostać doceniony nie za swoje osiągnięcia, dokonania w świecie fizycznym, lecz za swoje bycie, kim jest.

Projektor nie ma możliwości wykazać się wielką jakąś pracą, nie ma do tego wytrwałości pochodzącej z centrum sakralnego. Ma za zadanie doradzać, pomagać ludziom wiedzą, wglądem, mądrością.

Jednakże nie zrobi nic, póki nie zostanie rozpoznany i doceniony. Wtedy zaczyna działać zgodnie z własnym typem.

Jeśli córka zostanie rozpoznana jako Projektor z sercem, to można jej powiedzieć: „Widzisz, wokoło ciebie są osoby, które sobie świetnie radzą z pracami w szkole, a ty tego nie lubisz. Już taka jesteś, bo twoim życiowym zadaniem nie jest jakaś wielka praca, tylko pomaganie ludziom, wskazywanie im co mają robić. Jesteś urodzoną do zarządzania. I to nie tylko pojedynczym ludziom masz mówić co robić, ale grupom ludzi. Masz bowiem zdefiniowane centrum serca, więc pod twoją opieką mogą się znajdować grupy ludzi. A ty masz się nimi opiekować, zarządzać ich działaniami dla wspólnego dobra.
Jednak aby tego dokonać, potrzebujesz nie tylko mocy. Tą już masz. Potrzeba ci, jako Projektorce, abyś się uczyła, aby w przyszłości sprostać wyzwaniom prowadzenia ludzi.
Co komu po kierowniku, który nie będzie umiał zarządzać, nie będzie umiał rozpoznawać sytuacji życiowych?”
Projektor nie wchodzi bowiem sam do gry. Powinien być rozpoznany i zaproszony przez poszczególne osoby. W normalnych warunkach pracy szefa się nie wybiera. Jednak najlepszym wariantem jest to, aby Dusza Generatora lub Manifestującego Generatora sama wybrała sobie kierownika, który będzie jej podpowiadać co robić. Projektorzy nie mają być przywódcami, raczej doradcami.
Znam dwoje Projektorów, którzy mają niemal wszystkie centra zdefiniowane, brakuje im tylko centrum sakralnego – i przez to są Projektorami. Nie mają osobistego dostępu do energii życiowych, ale innych energii mają ogromnie dużo! Ja nazywam taką osobę „zastępcą prezesa”. Nie ma ona bowiem wystarczającej wytrwałości, aby ciągle pracować – brak sakralnej. Ale jako wsparcie dla najważniejszej osoby w firmie nadaje się znakomicie! I rzeczywiście, obie te osoby mają taka funkcję – jedna za sobą, druga aktualnie.

Do takiej roli wsparcia, pomocy w życiu, w pracy ludziom, Human Design proponuje Projektorom przygotowywać się przez naukę. Córka mojej znajomej godzinami ogląda filmy manga. Czy japońskie bajki są w stanie nauczyć ją życia? Kto wie? Może i tak – warto mieć troszkę szerszy horyzont, wiele bowiem ludzi uważa bajki za dziecinne. A nawet w bajkach jest zawarta nielicha wiedza, byle tylko umieć ją odczytać. Natomiast to zanurzenie się w owe filmy może być też i ucieczką. Cóż, taka faza rozwojowa 🙂

W Human Design wobec dzieci-Projektorów jest taka rada:

Projector Children
Invite them into things and encourage them to study what you recognize „turns them on” 

(Zapraszaj je do aktywności i zachęcaj do uczenia się w obszarach, które rozpoznajesz, że są dla nich mocno pociągające.)

porady, dzieci o różnych typach HD: [link1] [link2]

Reklamy

6 Komentarzy (+add yours?)

  1. awentais
    Lip 13, 2017 @ 12:49:56

    Czy te stwierdzenia o nadludzkich energiach zdefiniowanego serca fizycznego tyczą się też Generatorów? Czy to tylko właściwość Projektorów?
    W sumie znam Generatora bez zdefiniowanego „jakiegokolwiek” serca, który też jest takim mistrzem/liderem/doradcą jak opisany przez Ciebie Projektor – tłumaczy ludziom, jak mają żyć, jest opiekunem dużej ilości osób.

  2. Swiat Ducha
    Lip 15, 2017 @ 22:54:19

    Awentais
    W moim (i nie tylko moim) spostrzeżeniu dotyczą wszystkich typów, bo dotyczą centrum ego.

    Czy ten ktoś, kogo opisujesz robi to z pozycji zdrowej, czy niezdrowej (not-self) tego nie wiem, i pewnie ty też możesz nie wiedzieć, bo będzie „wyglądać podobnie”. Ale energie nie takie będą, tylko energie not-self centrum ego. Znam je, bo wiele lat „ćwiczyłem” takie działanie. Skończyło się poczuciem bycia bez siły, rozczarowaniem.

    Jeśli jest Generatorem, i jest to temat jego Duszy, to czemu nie, działa i ma na to energię. Ale nie z serca, a z Generatora. I nie będzie to energia nadludzka, plemienna, tylko en. Generatora, ludzka, życiowa.

    Ale może robi coś z powodu np. że chce kogoś przekonać do czegoś, czyli komuś coś udowodnić (w nomenklaturze HD tak to się nazywa). A to by pasowało do niezdefiniowanego serca fizycznego – jeśli osoba z niezdefiniowanym ego (s.fizycznym) np. próbuje udowadniać jakieś nauki to właśnie działa w obszarze not-self, bo próbuje udowadniać.

    To jest jakby możliwe, ale .. nie ma potwierdzenia energetycznego z centrum serca dla tego działania w tej osobie.

    Może on/a brać energię z kogoś innego (swojego nauczyciela, guru, mistrza, ideologa, męża, żony, matki) i próbować jechać na tej energii. Może propagować idee swojego mistrza, i jakże się dobrze z tym czuć! Może organizować dzięki Generatorowi i połączeniu z Gardłem (będąc Manifestującym Generatorem) całe kampanie wspierania, pomocy, przekonywania.. Ale nadal to nie będzie Manifestor, tylko MG.

    Manifestor wdraża COŚ NOWEGO, natomiast MG czy Gen podtrzymuje działanie tego, co już jest. MG i Gen nie ma „mechaniki” (energetyki) przystosowanej do wdrażania zupełnie nowych tematów, których jeszcze nie było na Ziemi.

  3. Marc
    Lip 16, 2017 @ 10:27:39

    p. próbuje udowadniać jakieś nauki to właśnie działa w obszarze not-self, bo próbuje udowadniać.

    Kurczę, jak tak mam.

    Pisałeś gdzieś zdaje się, że pisanie o HD może być propagowaniem demonizmu czy jakoś tak. Doszedłeś do jakichś wniosków? No bo jak pisanie, to pewnie i czytanie…

  4. Swiat Ducha
    Lip 16, 2017 @ 13:41:26

    Marc

    Chyba się trochę przestraszyłeś tym demonizmem?

    Ja też się trochę zastanawiałem kierując się w tą stronę niepokoju.

    Tematy są po prostu tematami, treścią. Są wyrażeniem intencji w praktyce.
    Najważniejsze są intencje.

    Jeśli moja Dusza ma intencje szkodzenia sobie poprzez blokowanie dostępu do Boga, Tao, Życia, to będzie się kierować ku demonizmowi.

    Jeśli moja Dusza ma intencje szkodzenia komuś poprzez blokowanie mu dostępu do Boga, Tao, Życia, to będzie się kierować ku demonizmowi.

    Czyli ów demonizm pokazuje te intencje, które są w mojej Duszy ukryte.

    Oczekiwanie, że w Duszy będzie czysto, równe jest oczekiwaniu, że ktoś jest Oświecony, przesycony czystym świetlistym światłem Boskości i promieniuje nim. Pięknie to wygląda, ale zdarza się rzadko. Czyli takie oczekiwanie jest nierealistyczne.

    Natomiast próby „nie robienia tego”, czyli np. niedotykania jakiegoś trudnego tematu (którego Dusza potrzebuje), czy też nie czytania jakichś przesłań (do których Dusza ciągnie), to jest próba zamiatania własnych obciążeń pod dywan. To Biała strona, bojąca się, próbująca kontrolować co tylko można, będzie bardzo chciała nie mówić, nie słyszeć i nie widzieć jakichś tematów.

    Dusza i tak jest sporo obciążona, jeśli ją ciągnie ku jakimś demonizmom. Ale próba niewidzenia tego, to próba zrobienia czegoś „na siłę”. Skontrolowania, zmanipulowania. Samo nie wychodzi dobrze, więc my to ze Wszechświata wyciśniemy, żeby „było dobrze”.

    Dusza jest jak koń.
    Wyobraź sobie, że spragniony koń widzi wiadro z wodą. I oczywiście idzie w kierunku tego wiadra wody, aby się napić. Ale ktoś zaczyna go odciągać: „nie, nie napijesz się tej wody, napijesz się dopiero jak przyjedziemy z powrotem do domu!”
    Fajnie, jak koń nie jest mocno spragniony. Jeszcze to wytrzyma.
    Ale jak jest u kresu sił z pragnienia, to może paść na wpół drogi do domu, bo już nie był w stanie wytrzymać.
    Taki skutek mają białe działania. One nie negocjują, nie dają argumentów, tylko.. zakazują bo chcą wdrożyć swoją politykę, zwykle sztywną i przestraszającą. Kto wie, czy demonizm właśnie nie jest po białej stronie..? Zakaz mówienia o Bogu i.. przekierowanie tego na siebie, na swoje tematy, wyobrażenia, na swoją fabułę (jakże zresztą rozbudowaną religijnie).

    Natomiast próby „nie robienia tego”, byłoby to działanie z białej strony.
    „Nie wolno!” to sztandarowe zawołanie Białej strony. Tu: „nie wolno ci stykać się z demonizmem, w ogóle o tym nie będziemy rozmawiać!” Czemu? Bo jest inna polityka – biała polityka zakazu i kontroli.

    Człowiek sam sobie mówi „białą” wypowiedź:”nie wolno ci (mi samemu, bo to do siebie, do swojej Duszy) czytać tych demonicznych tekstów, zakazuję tobie! One są złe, wszeteczne! Ucierpisz przez to, to grzech (przekroczenie praw, reguł, zasad, itp)” Poznajemy znaną retorykę Białych w transie nawracania i misjonarstwa.

    Biali się ani nie zająkną na temat Duszy i jej pragnień i jej obciążeń. Zastanawiało mnie dlaczego Kościół wie o Duszy, natomiast stale stoi na stanowisku pierwszego stopnia muzykalności? Dusza jest i jest nieśmiertelna. I kropka. Dalej nie ma nic mądrego o Duszy. Czemu takie milczenie. Mówienie więcej po prostu nie pasuje do ich strategii, do ich działalności.
    Mieszałoby im szyki, w ich własnych tak pieczołowicie ustawionych zastępach.

    Bo jakby powiedzieć, że Dusza jest samodzielna, że nosi przez wcielenia postawy i próbuje je realizować co pokazuje się jako realizująca się karma, itd. itd. to .. by wiele ich nauk logicznie pokazało się tak pustych jak torba po zjedzonych czipsach.

    Gdy zaś próbujemy do zagadnienia podejść ze strony:
    – tantry (wszystko jest lekcją),
    – tao (wszystkie poruszenia Dusz są procesami),
    – karmy (Dusza bierze sobie postawy do siebie i je ceni i je realizuje i ma w tym dużą inercję, niechęć, aby to zmieniać),

    to zaczyna się pokazywać przestrzeń O WIELE bezpieczniejsza i spokojniejsza. I bardziej zależna od naszych własnych wyborów.

    Wtedy nawet konszachty z białym czy ciemnymi siłami stają się .. kolejnym tematem lekcji, który akurat jest na tapecie. Po przerobieniu jesteśmy bogatsi o wiedzę i mądrość oraz nasza Dusza bogatsza jest o kolejne wglądy i rozszerzenie postrzegania.

  5. Marc
    Lip 16, 2017 @ 19:00:12

    No jeszcze czytanie, jak czytanie, czy też pisanie, ale czy wykorzystywanie HD do lepszego działania jest ok? Jak już ktoś przeczytał, zakładając że w to by wierzył, to ma wybór albo działać w zgodzie ze swoim programem, w tym drugim wypadku wiedząc, że będzie raczej niewesoło.

  6. Swiat Ducha
    Lip 17, 2017 @ 06:26:47

    Marc

    Czy wykorzystywanie HD do lepszego działania jest ok?

    Prosta odpowiedź:
    Jak najbardziej, jeśli nie robimy z tego całego świata, jeśli nie stawiamy tego przed Bogiem.
    Jeśli się nie przywiązujemy do tego tak, że już żyć bez tego nie możemy.

    HD jest bardo dokładne, to trzeba przyznać. I tu tkwi niebezpieczeństwo, że Dusza stwierdzi, iż jest to właśnie „ostateczna prawda”, bo to jest tak dokładne, to musi być prawda. A to jest „jedynie” oprogramowanie..

    Ale.. można, poznając dokładność HD wychwalać Boga za to, jak misterną utkał rzeczywistość. I to wychwalanie wysuwa Boga na pierwszy plan! Co oczywiście wystarcza, żeby się nie zawiesić na HD.

    Jeśli twoja Dusza chce się na tym zawiesić, to może nawet lepiej jest nie poznawać systemu.
    Ale jeśli trudno żyć, i chce się człowiek odnaleźć w tych zawiłościach, to można poznawać HD.
    Warto kontynuować natomiast praktyki modlitw i medytacji, aby ustawiać to w poprawnej perspektywie duchowej.

    Jak postępować, aby lepiej działać, ale czy to ma oznaczać akceptację czegoś tak demonicznego jak programowanie opisywane przez HD?

    Tak sztywne wzorce, tak sztywne programy odpychają. Człowiek chce być wolny, czuć się wolny.

    Sztywne programy przywodzą raczej widmo więzienia, matrixa skąd nie ma ucieczki.

    Co robić?

    W perspektywie duchowej zarówno ludzkie sposoby radzenia sobie z tym pytaniem wyglądają źle (odrzucają idee), jak i magiczne, okultystyczne sposoby też wyglądają źle (odrzucają moralność, humanitarność).

    Jednak sposób duchowy, tzw. przekroczenie, które opiszę na końcu, daje duże szanse sukcesu.

    >Czy wykorzystywanie HD do lepszego działania jest ok?

    Twoje pytanie jakby jest równoznaczne z tym, czy wybieramy, że mamy osobowość? Czy się na nią godzić?

    Osobowość jest oparta na wzorcach anunackich z programowania przez wzorce astrologiczne (na zodiaku urodzeniowym).

    Czy więc godzenie się, akceptowanie owej osobowości jest ok?
    Jest ona dziełem „szatana”, więc czy nie wypadałoby raczej się jej wyprzeć?

    Czy można się wyprzeć swojej osobowości, nie korzystać z niej?
    Czy można ją obejść?
    Czy można się jej przeciwstawić?
    Czy to w ogóle możliwe, żeby wyjść poza swoją osobowość?

    A jeśli nie można to czy jest w porządku korzystać z osobowości?

    ———

    Czy jesteśmy w stanie zdecydować, że będziemy działać zgodnie ze swoim temperamentem, osobowością. Czy też możemy sobie delikatnie i swobodnie odłożyć je zapakowane w ładne zawiniątko obłożone papierem pakunkowym i obwiązane sznurkiem, odłożyć na półkę tak, że – jeśli to nam będzie potrzebne, to możemy osobowość i temperament sobie stamtąd wziąć. I odwiązać, odpakować, i uruchomić. O ile przyjdzie na to potrzeba, o ile przyjdzie nam na to ochota.

    A tak oprócz tego, to możemy działać na innych zasadach, na innych wzorcach. Możemy mieć np. skrajnie różny temperament.

    Jeśli ktoś był spokojny, zamyślony i mało energetyczny, to może być wulkanem energii. I to energii z siebie. Nie skądeś, ale konkretnie tam, gdzie nie było energii, to może tam się pojawić nagle źródło energii i mocno działać.

    Albo jak ktoś był przyzwyczajony do szczegółów, przeliczał i rachował cokolwiek mu w życiu się pojawiało, to będzie nagle przechodził ponad małymi i średnimi sprawami do porządku dziennego zupełnie bez zastanawiania się, czy mu nadszarpną budżet, czy zbankrutuje czy też nie na jakimś przedsięwzięciu.

    Można podać kolejny przykład; czy ktoś mając „naturę” (czyli temperament, osobowość) zawadiaki, działacza, czy nawet chochsztaplera nie bawiącego się w szczegóły zacznie nagle przyglądać się metodycznie swojemu życiu, analizować, rozważać. Jeśli dotąd szedł jak burza z uśmiechem na ustach mijał niedokończone sprawy i uważał, że się same ułożą, to teraz będzie uważny i powściągliwy?

    Czy takie zmiany są możliwe? Czy zmiany w osobowości za sprawą woli, za sprawą „ja od dzisiaj zmieniam siebie w konkretnych codziennych czynnościach” są możliwe? Czy odejście od zaprogramowanych sposobów podejścia, od własnego temperamentu jest możliwe? Czy możliwe jest zrzucenie ot tak sobie kamizelki kodów astrologicznych, które mamy od poczęcia, a w którą ubrali nasze nieprzemijające Ja Anunacy?

    Nie chcę tutaj przesądzać sprawy. Jednakże nie obserwuję tego na codzień u ludzi. Jak kogoś znam, to zwykle po iluś latach mogę spokojnie go ponownie spotkać i nie dziwię się, bo spotykam tego samego człowieka (Jaźń), z tym samym pojazdem ziemskim (Duszą), który ma te same wzorce i temperament (Osobowość o której tu rozważamy).

    HD opisuje tę ostatnią, Osobowość. HD jest to system niskiego poziomu, opisujący owo oprogramowanie i poddający sugestię, „lepiej nie ma co kopać się z koniem”. Lepiej przyjąć, że mamy to oprogramowanie i dać sobie według niego działać.

    Po pierwsze, przede wszystkim, cokolwiek byśmy nie powiedzieli, samo rozważanie tego faktu, tego problemu, samo to jakoś powolutku nas od niego dystansuje. Nawet jeśli rozważamy, że jesteśmy poblokowani, tylko częściowo otwarci, pokodowani. To już samo to rozważanie powolutku nas dystansuje od tego poblokowania, pokodowania. „To, o czym jesteś w stanie mówić powoli przestaje mieć nad tobą władzę” – taka jest zależność.

    Tak więc niezależnie, na ile „straszny” jest ów demonizm, na ile trudno się od tego oprogramowania uwolnić czy też nie, to samo przegadanie tematu już daje nam lekki od niego dystans.

    Druga sprawa – jeśli chcemy być wolni, to w swoim wnętrzu (w Duchu) już jesteśmy od tego wolni. Dla Ducha nie ma blokad, nie ma energii, które mogłyby go wiązać, ponieważ on jest poza energiami.
    Można wiec przekroczyć programowanie „z dołu” i „z góry”. Ale nawet też i można przekroczyć programowanie będąc w nim.

    „Z dołu” przekroczyć można za pomocą brutalnej siły i wytrwałości – można na siłę działać przeciwko programom tak, aby nowa rzeczywistość wykuła się w faktach. Przesilić długotrwale, tak bym to nazwał. I tu pewnie panie jako doskonałe w wytrwałości i systematyczności mają przewagę. Jednak – tu nie ma ideowości. To zadziała i panie mogą wzrosnąć w pychę i przez to mogą odepchnąć ideowość, górnolotne myślenie. I tak się dzieje: „Do czego mi jest potrzebny facet? Do niczego w zasadzie, jestem samowystarzcalna” „Zamienię ciebie na lepszy model bo się nie sprawdzasz”. To są efekty i dowody ogromnej siły kobiet i ogromnego wyparcia wyższych poziomów z ich życia.

    „Z góry” można przekroczyć programy przez działanie Ducha. Wiem, że jest osobowość, wiem, że jest oprogramowanie, czuję to, ale wiem, że jestem nieprzemijającym Duchem, który jest ponad tym wszystkim, i.. robię właśnie to, na co nie zezwalają mi programy, osobowość. Oto właśnie robię coś, na co Osobowość otwiera i przeciera oczy, że w ogóle można o tym pomyśleć.
    To jest działanie z Ducha, z Idei. To jest działanie sponad Osobowości. Tylko najbardziej wyniesione osoby potrafią tego dokonywać. Wyniesione nie w rozumieniu „uduchowione”, „uwznioślone”, „rozwinięte duchowo”. Tylko to rozumiem jako „wynoszące się”, „patrzące z góry na innych”, działające z wysokiego poziomu „ponad” niższymi poziomami, ponad innymi osobami, istotami.

    Kot rozszarpuje wróbla „pod” zasadami. Nie wie, że wróbla to boli, że go zabija to jedzenie go. Kot nie ma zasad, że będzie wtedy jeść a wtedy nie będzie. Kot po prostu jest głodny, więc je.

    Natomiast ten ktoś „wyniesiony”, „wynoszący się”, zwykle jest socjopatą, bo wie, że tamtego kogoś to boli, ale go to nie obchodzi. Może nawet nie czuć że robi krzywdę (socjopaci, narcyzi mają osłabione, czy zniszczone współczucie).

    Takie wyniesienie „ponad” nie wygląda dobrze.
    Wyniosłość może wcale nie być zgodna z moralnością, czy normalnością. Taka na przykład kradzież. To, co wspominałeś. Wzięcie czyjejś własności byłoby działaniem z Ducha, bo przecież można to zrobić, to robię. I nie przejmuję się jakimiś Duszami, jakimiś osobami. Jestem „ponad tym”.

    Pytanie, czy można działać z Ducha, a jednocześnie nie być wyniosłym, socjopatycznym?

    Osobiście sądzę, że nie można. Działanie z Ducha trenowali i trenują magowie, którzy dla niepoznaki nazywają siebie okultystami (co też także jest prawdą, bo zwykle kumają się z jakimiś złoczynnymi i złożyczącymi siłami niewcielonymi). Np. taki Alister Crowley mówił tak: „Czyń wedle swej woli będzie (to) całym Prawem.” „Jesteście przeciwko ludziom. O moi wybrańcy!”. Dobrze tu widać doskonale świadomą postawę przeciwludzką, nieliczącą się z drugim człowiekiem. Nie raz się z tym spotkałem u magów w Internecie. Niehumanitarność, czy nawet antyhumanitarność, działania przeciw drugiemu człowiekowi, z tego powodu, że jest to wolą tej osoby. Ciemności się mocno na to cieszą.. Jednak taka postawa jak dla mnie świadczy o:
    a) zawężeniu uczuciowym
    b) niedostosowaniu do warunków życia na Ziemi
    c) dużej nieumiejętności radzenia sobie w tych warunkach (współpracy z innymi: realizuję swoją wolę, bo nie jestem w stanie tak się ustawić, aby czyjeś potrzeby, czyjaś wola także była, chociaż w części uwzględniana)
    d) jest to najzwyczajniej w świecie egoistyczne

    Tu więc także jest jakieś „ale”. Działam z Ducha, ale.. nie uwzględniam żadnych oporów ani Duszy, ani ciała, ani innych ludzi, ani innych Dusz, ani własnej Osobowości (i jej programów, o co właśnie nam chodzi). Tak więc możnaby rzec: oto odkryliśmy, oto osiągnęliśmy „głos Pana” w naszym życiu. Ale jest to także nieuszanowanie Duszy.
    Czy to można zrobić, robić, tak działać? A róbcie, tylko … najprawdopodobniej jest to związane z połamaniem sobie losu.
    Przynajmniej takiego ziemskiego losu. Można pokazać w tym przypadku na hinduskich pustelników, „duchowych ludzi”, którzy poszli ścieżką Ducha. Ich ziemskie sprawy nie obchodzą, nie mają ich w poważaniu. Robią to, co z Ducha chcą. Jednak także można zobaczyć ich życie – nie mają związku ze społeczeństwem, rodzin, dzieci, mieszkań często też nie. Może się by udało inaczej w naszym kraju.. ale proszę pamiętać, że społeczne ułożenie sobie życia, rodziny, dzieci, mieszkania jest związane z Duszą. Którą w tym sposobie „z góry” właśnie traktujemy „z góry”. I inne Dusze też traktujemy z góry. Można więc przypuszczać, że nie będą one zachwycone. Mają bowiem one swoje pomysły, pragnienia, interesy, itp. A my to „olewamy” kolokwialnie mówiąc, robiąc „co chcemy” z Ducha.
    Do takich sposobów postępowania z kolei są przyciągani mężczyźni, jako z natury ideowi (yang). O WIELE łatwiej jest im ulecieć w ideę w obliczu problemu. Stąd branie symbionta (krokodyla) jest tak bardzo częstsze niż u kobiet, z natury będących yin.
    „Duchowe obejście”, „obejście problemu z góry” jest to zachowanie występujące u krokodyli.
    Krokodyl nie zawsze działa, a my tu mówimy o działaniu można powiedzieć permenentnym
    Krokodyl przez swoje „bezduszne” (właśnie dobra nazwa) działania zbiera ostracyzm, niechęć innych ludzi i Dusz.
    Takie działanie „z Ducha” jest więc w jakiś sposób „poza ramami” – tego trzeba się spodziewać. Jeśli chodzi o usunięciu się tak jak w Indiach spoza społeczeństwa i życia samotnego, jest to do przyjęcia.
    Ale jak w społeczności tak żyć? Jak to obejście „z góry” będzie przyjmowane?
    Jak można bezwzględnie żyć? Bo o taką bezwzględność duchową tu chodzi. Nie wiem, nie jestem w stanie sobie w pełni wyobrazić. Wiem dobrze natomiast to, jak się zachowywali moi znajomi, którzy mieli krokodyle. Przebywanie z nimi istotnie dawało poczucie „bycia ponad”, „życia z poziomu Ducha”.. Ale co raz ktoś wokoło nich cierpiał – ze mną łącznie. Bo działanie nie uwzględniające zasad rządzących społecznością daje po prostu rozrywanie tych misternie splecionych tkanek Dusz, w tym także i Dusz grupowych społeczności.

    Wiem też i to, że jak ja sam zrządzeniem losu zostawałem stawiany w obliczu przerastających mnie problemów, i jak wtedy je właśnie obchodziłem „z góry” to od razu w moich ciałach zalęgał się krokodyl. Od razu pojawiała się gadzina a ja przechodziłem na „niedoczucie”, czyli zmniejszała mi się wrażliwość, empatyczność, współczucie wobec innych już właściwie nie istniało. Awiessałom Podwodny dokładnie to tłumaczy w swoich książkach mówiąc, że rozrost działania na jakimś poziomie bez ochrony z wyższego poziomu, bez „błogosławieństwa” z góry, z górnych ciał, z wyższych poziomów daje od razu zasiedlenie takiego „wystającego ciała subtelnego” przez symbionta, który daje „opiekę” temu całemu działaniu. Opiekuje się tym Opiekun tego symbionta. „Natura nie znosi pustki” możnaby rzec.
    Tak to się sprawa ma ze „spontanicznym wysunięciem się z zależności”. Dają od razu krokodyla.
    ALE ja nie mówię że to tak musi być zawsze. Po prostu to obserwowałem, także i u siebie. Czy tak zawsze jest, czy to tak musi być? Można by pobadać tych joginów hinduskich, czy wysunęli się Duchem „ponad” ziemskie problemy, ziemskie sprawy.. i czy jednocześnie mają krokodyla czy też nie? Bo może udało się im nie mieć? Może po prostu ci ludzie, którzy

    Przekroczenie

    A przez środek? czy można przejść przez te oprogramowanie? Tu jest twoje pytanie, Marc.
    Czy można, czy warto działać zgodnie z programami, chociaż wiemy, że są one niedoskonałe, że są narzucone, że są tym, co nas generalnie jakoś zniewala?

    To bardzo ciekawe pytanie. Jednak ja uważam, że jest to w sumie proste.

    Jest to kwestia przekraczania albo nie danej sytuacji.

    „Istotne problemy naszego życia nie mogą być rozwiązane na tym samym poziomie myślenia, na jakim byliśmy, kiedy je tworzyliśmy.” Albert Einstein

    W obszarach Duchowych zwykle rozwiązanie problemu duchowego następuje, tak jak słusznie wskazał Einstein w cytacie powyżej, za pomocą tzw. przekroczenia.

    Jeśli działamy na tym samym poziomie działania, zwykle spotykamy się z samym problemem.
    Jeśli próbujemy go obchodzić, tak jak pokazałem powyżej: „z dołu”, albo „z góry”, to go w znaczeniu duchowym – nie przekraczamy.
    Nie przekraczamy poziomu myślenia, przeżywania, który jest kanwą, na którym ów „problem” zaistniał, rozwija się, funkcjonuje.

    ALE.. i tu duchowość ma dla nas dobrą nowinę – można to przekroczyć.

    Można nie siłować się z problemem. Można nie obchodzić problemu „z dołu” wytrwałym działaniem, uporczywością, pilnością i pracowitością. Nie być zbytnio materialnym, materialistycznym, tak jak wiele pań ratuje się, wiąże koniec z końcem wytrwale działając fizycznie i odrzucając sfery ideowe. (i to sobie silnie argumentuje: „Bo przecież ma dziecko, mieszkanie, samochód, kredyt.”..)

    Można także nie mieć „wyrąbane” na problem, traktując go „z góry”, mówiąc „a co tam ten problem!”, wchodząc w ciemne obszary magii używającej bezwzględnej woli.

    Przekroczenie duchowe jest zmianą nie w problemie, nie jest zmianą problemu, ale zmianą nas samych.

    Przekroczenie daje nam możliwość życia w świecie ale jakbyśmy byli „nie z tego świata”.

    Nie jest to zakłamywanie siebie.
    Nie jest to także obchodzenie problemu „z góry”, ani „z dołu”.
    Jest to jak najbardziej konfrontowanie się z problemem, ale nie za pomocą brutalnej siły, tylko duchowych umiejętności.

    Jednocześnie możemy się bardzo wiele nauczyć, zainspirować.. Korzystamy z umiejętności zarówno posiadania woli i jej kształtowania (z obejścia „z góry”). Jak i systematyczności, nieustraszoności i wytrwałości (z obejścia „z dołu”).
    To, co różni to to, że niczego się nie odrzuca, a przekształca się siebie.
    Przez pracę duchową tworzy „lepszą wersję siebie”. Świat zostaje taki sam, albo bardzo podobny (też się przecież rozwija). Jednak nasze podejście się zmienia, bo się zmieniamy za sprawą przekroczenia dotychczasowego siebie.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: