Wakacje wzmocniły Ducha

Pewien ktoś wyjechał na wakacje.
Odpoczął.

Robił to co lubi, nie spieszył się.
Odczuwał przyjemność z tego gdzie jest, z kim jest.
Przeżywał coś co można by nazwać rewitalizacją.

Jego Duch się wzmocnił.

Dzięki temu, że Duch się wzmocnił, był w stanie na powrót objąć opieką Duszę tego człowieka.
A potrzeba ku temu była spora – pod koniec roku w pracy Dusza już tak się wkręciła, weszła w taki zamęt, że ten człowiek całymi dniami chodził zakręcony.
Dusza, naturalnie dążąca do coraz większego przeżywania, coraz większych emocji tak nakręciła się (i naszego bohatera), że ten ledwo zipał.

Ale nie dał się. Wyjechał na wczasy, tam gdzie lubi. Robił to co lubi. Oczywiście była z nim jego Dusza, natomiast nie dał jej latać jak oszalałej. A bardzo tego chciała – chciała odbierać telefony, przeglądać maile, tworzyć pomysły na przyszłość.

Duch uznał, że powinien się wzmocnić na tyle, na ile się da. Nie zajmował się efektywnością, nie zajmował się rozdawaniem siebie, nachalnym zawieraniem nowych znajomości. Na swój sposób medytował o poranku. Na swój sposób modlił się do Matki Natury gdy przychodziły piękne zachody Słońca.

Dusza się wyciszała, uspokajała się. Wakacje trwały nie na tyle, żeby się zredukowała ze swoimi żądaniami, ale jej nieustanny warkot i jazgot mocno ucichły.

Tego było trzeba, aby przywrócić prawidłowe proporcje. Duch, jako „ojciec Duszy” mógł się nią zaopiekować, jakby można powiedzieć mógł „wziąć ją na ręce”. Bo Dusza to ma ze cztery lata i aż taka mądra nie jest. Nie jest aż taka dojrzała jakby się wydawało z powodu jej nakręconych zadań i planów. Wydaje się często, że jest nastolatką, albo młodą matką na dorobku. Bierze na siebie zadania przekraczające jej możliwości.

rowery.jpg

Dusza nie ma kłopotu z „objęciem” tych spraw. Ma mnóstwo przestrzeni w sobie. I z tego powodu często sobie myśli, że „i temu też podołam”. Niestety, zapomina, że nie ma w sobie źródła życia, nie ma w sobie rdzenia Ducha, z którego wypływają „strumienie wody żywej”. Nasza Dusza jest bardzo sprawnym, ale jednak wykonawcą, współpracownikiem. Jednak jest często tak ambitna, że chce, aby traktować ją jako dojrzałą, jako świadomą, decydującą w życiu, o życiu.

Jako tą, „która sobie właśnie poradzi”!

Ale tu nie – Dusza w swoim zaawansowaniu myślowym i przeżyciowym nadal jest czterolatką.
I nie chce być inaczej.

Ona sama oczywiście prezentuje się za zwyczaj w zbyt poważnych ubraniach, za dużych płaszczach, w za dużych butach. Chce sama, chce udawać, że sobie poradzi. A potem, po jakimś czasie wychodzi, że ktoś tutaj przeżywa zamieszanie w głowie, w energiach. Niby pozytywne, niby złożone z poprawnych treści. Ale mimo tego, odczuwa się pomieszanie w umyśle.

Dusza chce pokazać jaka jest poważna i dojrzała. Ale sama sobie podcina przez to nogi. I nie tylko sobie, nasz bohater w czasie roku kilka razy miał dosyć poważne kryzysy przez to tylko, że Dusza chciała nachalnie przejmować stery i pokazywać jaka to ona jest obeznana, jaka ważna, jaka dojrzała. Zapewne, nie ma innej na jej miejsce i ona właśnie ma wiele do powiedzenia w sprawach codziennych. Ale udawanie że się jest wszystkim i wkręcanie się w światową pogoń.. to trochę jest niezdrowe.

Duch nie przeszkadzał Duszy w jej wariactwach. On z kolei jest mocno akceptujący. Stoi sobie z boku i patrzy, co ta mała jeszcze chce zrobić? A Dusza kręci się i wierci w swoim życiu, jakby jej to miało przynieść jakieś realne odczucie spełnienia, głębokiego zadowolenia. Nie chce pamiętać, że jako dziecko znajduje ukojenie w ramionach Ducha.

Dopiero na wakacjach sytuacja się odmieniła. Potrzeba było sporo dni, aby to odwrócić, bo zagonienie było duże. Ale się dało. Bohater naszej opowiastki powrócił do swoich zadań codziennych odświeżony. Bo świeżość płynie z Ducha. W Duszy jej nie ma. Świeżość, świeże spojrzenie, nowe rozdanie, nowe możliwości. Wiele z tego, do czego tak często rozpaczliwie dąży Dusza w swoim zakręceniu, znajduje się u Ducha na wyciągnięcie ręki. Jednak póki Duch będzie wyczerpany dzikim wdrażaniem się w zakręcenia Duszy, to nie ma mowy, aby coś było „na świeżo”. Im większe zakręcenie, tym starsze kotlety są odgrzewane.

Dusza też poczuła się dobrze, bo zobaczyła, kim jest, i jakie jest jej miejsce w szeregu. Zobaczyła, że nie jest pępkiem świata. I nie dostała obuchem przez łeb, jak się tego ciągle bała, że dostanie, gdy będą miały przychodzić zmiany. Nie, Duch nie jest agresywny, Duch jest opiekuńczy.

Dusza kiedyś o tym wiedziała, ale w swoim pomieszaniu o tym nie pamiętała i w sumie się tego Ducha zaczęła nawet bać. No bo „ktoś nade mną – to musi chcieć mnie poniżyć, prędzej czy później”. Nierozumnie do tego podchodziła, bo patrzyła po sobie. Znała siebie, że czasami sama poniża, a czasami jest poniżana, więc jak jakiś Duch jest, to też taki będzie.

A tu miła niespodzianka. Duch właśnie dał jej to, na co czekała. Uspokojenie, ukojenie. Energie Ducha nawet jakby „odmłodziły” ją. A co najmniej wprowadziły sporo świeżego powiewu w różne przestrzenie Duszy, które zaczęły trochę już pachnąć stęchlizną. O tak, te wakacje, otwarcie okien, przewietrzenie, głębokie oddechy świeżą energią przyrody – tego właśnie Duszy było trzeba!

A jak u was minęły wakacje? Czy mieliście równie odświeżające doświadczenie, co nasz Bohater?

Reklamy

17 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Wrz 17, 2017 @ 12:46:56

    Ja miałem nową pracę w wakacje. Ale jej potrzebowałem. U mnie tak jakoś jest, że latem sporo pracy zwykle. W ogóle pomieszanie było spore w ciągu ostatnich lat i takie pełne wakacje ze spokojem ducha to były dawno. Czuję, że by się przydały. Ostatnio pracuję nad tym jednak aby: weekend albo chociaż jeden dzień się wyluzowywać; wybierać co ważne, odpuszczać mniej ważne, na ile się da to co robię robić z uważnością.

  2. Magdalena
    Wrz 18, 2017 @ 01:07:12

    Obserwuję u najbliższego mi nastolatka, jak Dusza weń buzuje . I to jest tak, jak napisałeś- ona myśli, że zrobi to, to i tamto- gdy ktoś jest już bardziej zaznajomiony z porywami Duszy (a nauczyć się musiał, żeby nie głupkować przez kilkadziesiąt lat 🙂 oraz nie cierpieć po próżnicy ) to widzi tę szarżę . I to jest tak- pytam, proponuję że może mniej lub pomoc przydatna i słyszę magiczne zdanie, odpowiednim wypowiedziane tonem: że sam sobie da radę . To znaczy, że za jakiś czas trzeba będzie pomóc w uporaniu się z większym niż wstępny problemem 😉 . Ale to jest ok, uczy się, uczy, coś już zauważa, i to grubo przed 40-tką 😉 !

  3. Magdalena
    Wrz 18, 2017 @ 01:26:17

    Marc, dla umysłu sytuacja, gdzie wiele się dzieje, nawet w zapętleniu, gdy człowiek biegnie jak ten chomik w kołowrotku, jest wg mnie łatwiejsza niż „wyluzowanie”. W stanie wyluzowania/ wyzerowania/ medytacyjnym umysł nie ma roboty, gubi się . nawet jak odczuwa dobrostan jaki mnie dotyka w takim stanie, to i tak kombinuje by załapać się na jakąś pracę, może być i rozwój duchowy, czemu nie 😉 . I jeszcze to ryzyko, że im częściej jestem w Duchu, to tym więcej spraw zaczyna wydawać się niewartych uwagi . I jak wtedy żyć „zwykłym życiem” ? Nauczeni my na nie zasługiwać, czy to pracą czy to byciem jakimś tam. Myślę, że może być spore grono osób, które przebudziły się, ale nie wytrzymały presji umysłu, nie zdążyły wyplenić schematów strachu o przetrwanie i wolały zanurzyć się z powrotem w kołowrotku żyćka ..Oczywiście trochę tu napisałam „do siebie”, a trochę okołotematycznych myśli 😉


    mod:zmieniłem ciebie na „siebie”

  4. Swiat Ducha
    Wrz 19, 2017 @ 15:30:26

    Magdalena
    U osób młodych Dusza jest w trakcie żywiołowego wcielnia się!
    One potrzebują doświadczeń, tego „sam sobie dam radę”. Wręcz potrzebują wsparcia w samodzielności.

    Nie wtedy, gdy jako dzieciątko mama próbowała „wyciągnąć” z dziecka: „powiedz …(cośtam)”.
    Dzieci często są niegotowe, gdy rodzice z kolei niecierpliwi. Sam widziałem, jak 3-4 latek popłakał się, gdy go ojciec uczył jeździć na rowerze. Za wcześnie, ojciec zbyt niecierpliwy.

    A z drugiej strony samodzielność nastolatka może być postrzegana jako zagrażająca przez rodzica. I dziecku i rodzicowi.
    Często jest, natomiast praca rodzica polega na wsparciu, aktywnym, rozmowie z nastolatkiem.
    Tyle, że bardzo często jest to mało możliwe – jest tyle karmicznych, bolesnych związków pomiędzy rodzicem a dzieckiem, że chyba nie widziałem, żeby te dwie strony istotnie rozmawiały. Nawet w „najlepszych domach”

    Teoria takiego wsparcia jest od lat znana, opracowana przez najlepszych psychologów. Ja kiedyś myślałem „o, jakie piękne techniki, wystarczy je zastosować i będzie sielanka!” Niestety, nie byłem świadom OGROMU obciążeń w relacjach między ludźmi! Dopiero energie pokazują, że dla Dusz przeszłość ciągle istnieje.

    Teoria ma się świetnie, a praktyka, jak przed wiekami, pokazuje bezwzględność relacji karmicznych między Duszami i ogromne niechęci jednych Dusz wobec drugich. To nie z powodu kłopotów w tym wcieleniu, to z powodu przyczyn z poprzednich wcieleń tak te Dusze chcą sobie dopiec, tak chcą wyrównać (często krzywdy) z dawnych czasów. A nie mając innej perspektywy (duchowej perspektywy, boskiej, perspektywy Miłości) często bardzo trudno jest cokolwiek robić.

    Więc jeśli komuś chociaż trochę się udaje w tych relacjach, to i tak jest bardzo dobrze.

  5. aleksander
    Wrz 23, 2017 @ 20:16:01

    Andrzej pozdrawiam serdecznie,po tylu latach wypada pozdrowic 😉

  6. aleksander
    Wrz 23, 2017 @ 20:18:38

    ostatni regresing dał sie we znaki 😉

  7. Swiat Ducha
    Wrz 23, 2017 @ 21:07:13

    Cześć Aleksander,

    po tylu latach – nie pamiętam 🙂
    Ale dzięki za pozdrowienia!

  8. aleksander
    Wrz 23, 2017 @ 21:54:22

    Heniu nam zaginal w Chorwacji ?

  9. Swiat Ducha
    Wrz 23, 2017 @ 22:22:07

    Heniu wrócił jak Czarniecki przez morze 🙂

  10. aleksander
    Wrz 23, 2017 @ 22:41:59

    oooo ! to dobrze. Bo myślałem ze wzieli go na własnosc….Smoki musza trzymac sie razem !

  11. aleksander
    Wrz 23, 2017 @ 22:48:05

    Tak nas niewielu pozostało na Ziemi…

  12. Swiat Ducha
    Wrz 29, 2017 @ 11:50:47

    aleksander
    zamierzasz odchodzić z tego świata że taka nuta smutna? 😉

  13. aleksander
    Wrz 30, 2017 @ 23:09:00

    Ja, nie Andrzej. Ale ponoć mam umrzeć w wieku 34 lat, czyli zaraz, to nuta smutna 😉
    Ale co zle nam bedzie w astralu ? Przeciez jestesmy dominujaca rasa we wszechswiecie 😉

  14. Swiat Ducha
    Paźdź 02, 2017 @ 17:40:32

    alek,
    co ty, kto to ci powiedział..?
    no wiesz, nieśmiertelną Duszę masz, może ona baraszkować sobie do woli 🙂

  15. aleksander
    Paźdź 02, 2017 @ 18:18:20

    Ponoć dusza właśnie nie jest nieśmiertelna… Ma okreslony czas egzystencji w astralu, wraz z uplywem lat rozrasta sie ( poprzez kumulowanie energii z wcielen) az w koncu rozpada sie – dajac energie i „pamiec” nowym duszom. I jest to calkiem prawdopodobne. Wszystko ma swoj poczatek jak i koniec. Oczywiscie zajmuje to okreslona ilosc czasu. Do tego dochodzi toksycznosc innych dusz z ktorymi sie przebywa, odniesione rany po walkach z nimi (swiadomymi badz nie) i to pewnie tez ma jakis wplyw na szybszy rozpad duszy. A poza tym, czas spedzony na inkarnacji pozwala „tylko” na taki sam czas „odpoczynku” w astralu, potem znowu trzeba sie wcielac. No chyba ze jest sie Jezusem i ma sie mnostwo wyznawcow. Mysle ze sam zbadasz ten temat doglebnie, w koncu jestes naukowcem 😉

  16. Swiat Ducha
    Paźdź 03, 2017 @ 10:38:40

    aleksander
    Też myślę, że tak jest, jak piszesz. Owa „nieśmiertelność” jest względna, określana z pozycji Osobowości człowieka, wobec której Dusza ma o wiele dłuższe życie. W obszarze duchowym, w długich okresach czasu zachodzi w proces Duszy, który może powodować rozpuszczanie się. Czy może nawet w niektórych przypadkach – rozpadanie.

  17. Tomek
    Paźdź 05, 2017 @ 14:02:11

    Tak dla bogactwa 🙂
    – czy poczwarka zmieniająca się w motyla rozpuszcza się, rozpada się, umiera?
    – czy nasionko wyrastające na drzewo rozpuszcza się, rozpada się, umiera?
    – a może to nasze przywiązania, strachy?

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: