Myśl lokalnie i działaj lokalnie – dla Duszy


„Myśl globalnie, działaj lokalnie” – pewnie słyszałaś/eś to zawołanie.

Jeśli to ma zastosowanie do przedsiębiorczości gospodarczej, to może zdziałać sporo dobrego. Na przykład można kupować produkty u sprzedawców, którzy mają towar lepszy dla zdrowia i produkowany przez prywatnych ludzi a nie wielkie koncerny.

Jeśli jednak owo „myślenie globalne” dotknie naszej Duszy, o, może się zacząć kłopot. Zwłaszcza jeśli nie stoją za tym odpowiednie działania i uczenie płynące od naszego Świadomego Ja (Świadomej Jaźni, świadomej co się dzieje i co trzeba zrobić).

Widziałem kiedyś panią praktykującą pewien nurt sziwaizmu, zaangażowaną w praktykę, która jednak pozwalała swojej Duszy się panoszyć w życiu. I nie tylko swoim, ale też i w życiu swojego męża. Jej zaangażowanie w nauki duchowe, guru – co mnie zdziwiło – nie przeszkodziło jej w tym, aby pozwoliła swojej Duszy na wybryki.

Świadome Ja pofolgowało Duszy – „a niech idzie i robi co chce”. „Róbta co chceta”, czy to zdaje egzamin  w przypadku Duszy?

Dobrym przykładem tego było kiedy przez radio usłyszała, że tam gdzieś pociąg uderzył w samochód. Tak ją to przejęło, że całe popołudnie nie mogła zejść z tego tematu. Mówię jej, to fakt, to tragedia, ale dlaczego to ma ciebie tak poruszać i wnosić niepokój do twojego domu? Czemu masz na to pozwalać?
Ona mi mówi, że właśnie się zastanawia nad bezpieczeństwem. A w domu atmosfera przez to jest, że można młotek powiesić.
O, a gdzie ten wypadek się wydarzył? 1000 kilometrów od ciebie. Czy w promieniu 50 kilometrów coś ci realnie zagraża? No nie.

To, że żyje w bezpieczeństwie nie daje Duszy zadowolenia, wsparcia, bo.. Świadome Ja pozwoliło Duszy na jazdę bez trzymanki.

Takie to rozmowy są z Duszami, które nie znają realnych zakresów swoich działań.

Nasze obecne możliwości są ogromne, zwłaszcza informacyjne. Możemy się dowiedzieć czegoś, co wydarzyło się tysiące kilometrów od nas. ALE to też może zawładnąć umysłem, czyli naszą Duszą (umysł jest w Duszy). Może to się stać, kiedy Świadome Ja nie pilnuje Duszy i nie chroni jej. A Dusza ma intelekt czterolatka.

Kiepscy to rodzice, którzy pozwoliliby czterolatce na przyjmowanie informacji „jak leci”, bez ostrego filtrowania, omówienia, rozpoznania przez dorosłego.
A wiele osób tak robi wobec własnej Duszy.

Duszę należy prowadzić, uczyć.

W przypadku zbyt dużego, zbyt szerokiego rozpoznania informacyjnego, należy zawężać Duszy owo rozpoznanie. Aby nie odnosiła się do czegoś, co wprawi ją (a w rezultacie nas samych) w stan np. cierpienia.
Skąd to cierpienie?

Bo „tam gdzieś” jest coś, co jest większe, lepsze, nowsze i tego chcę.
Albo „tam gdzieś” jest ktoś, z kim nie jestem w stanie się równać.

A jakby tak porównać się ze sobą, i stwierdzić, że jest się całkiem dobrym sobą?
Takim, który w promieniu dwóch kilometrów jest nie do podrobienia?

W świetle hasła „myśl globalnie” jest to średniowiecze.
No bo co, mam myśleć tylko o własnym podwórku? Cały świat czeka otworem!

Fajnie, warto z nowych możliwości korzystać. Ale jeśli tego typu rozumowanie przyprawia cię o ból głowy, o cierpienie, to co tu jest nie tak? Czy świat jest nie taki? A może tamci ludzie żyjący w odległości 5000km od ciebie są nie tacy? Może 500 km od ciebie zdarzyło się coś, co ci nie daje spokoju?

… Świat jest taki jaki powinien być.
To nasze postawy, to postawa naszej Duszy konstruowana na podstawie wskazówek Świadomej Jaźni daje takie odczucia.

I teraz trzeba to odkręcić. Trzeba spojrzeć na siebie, na swoich bliskich, sąsiadów, znajomych (ale nie tych z daleka, z FB) i tak właśnie żyć.

To nie Świat się zmienił na gorsze. Mamy wiele udogodnień w stosunku do przeszłości, a różne kłopoty odeszły.
Natomiast też mamy sporo wyzwań. W tym także te, aby prowadzić, uczyć własne Dusze postaw, które będą z korzyścią dla mnie samego i otoczenia.

Wobec Duszy sprawdza się powiedzenie: „Myśl lokalnie i działaj lokalnie”.

Dla Duszy nie ma znaczenia wartość bezwzględna. Ona mierzy odczucia w skali względnej, do której ją sam/a przyzwyczaiłaś i do której przyzwyczaiło się odnosić w środowisku, w którym żyje.

kaseta]

Na świecie są skrzypce, które można kupić tanio, a także takie, które kosztują krocie.
Może skrzypce, na których grasz są warte 62$ (240zł), a nie mają ceny nowego Lamborgini Hurricane (180 000$, 720 000zł, bo są też i takie), to jednak można się cieszyć z grania tu i teraz na tym poprawnym, acz nie do końca doskonałym instrumencie.

Ale czasami, aby się dogrzebać do tego odczucia spokoju potrzeba trochę popracować. Ruchy świadomości „slow” (ang. powoli) idą w tym kierunku. Człowiek jest najważniejszy, nie pośpiech. Nie przypisanie dużego znaczenia do osiągania dużych sukcesów życiowych (do których Dusza lgnie jak pszczoła do miodu).

I – jednak – aby nie zwariować w dzisiejszym świecie, potrzeba sprzeniewierzyć się hasłom, obietnicom nauczycieli rozwoju osobistego, mówiącym „spotkajmy się na szczycie”. Ilu jest alpinistów na 100 000 osób? Kilku. A tych prawdziwie wybitnych, to jest może 1 na milion.

A ile osób z tych 100 000 ma pragnienie aby czuć przyjemność, zadowolenie, radość z życia? Czy jesteś wśród nich?

Pięknym przykładem jest Beata Kozidrak, która nie przeniosła się do stolicy, a miała przecież możliwości. Woli być „tą jedną” lokalnie, zamiast jedną z wielu.

Reklamy