Różnica między Umysłem a Świadomym Ja


Jak rozróżnić Umysł od Świadomego Ja?

Takie pytanie niedawno dostałem.

Umysł ma każdy człowiek. I generalnie nie mamy aż tak różnych od siebie umysłów. No, może murarz ma trochę skromniejsze myślenie od profesora uniwersytetu. Profesor pewnie ma umysł obszerniejszy, zdolny do obserwowania wielu procesów, zdolny do ich nazwania i prześledzenia.


I dlatego pracuje na takim stanowisku.

Ale, ale.. nie jeden raz się przyłapałem, że oczekiwałem od profesorów uniwersyteckich, że będą postaciami większego kalibru, … niż rzeczywiście byli. Wielu, wielu profesorów można zaliczyć do grona świetnych przechowywalni wiedzy. Ich wiedza jest szeroka, pełna zrozumienia przedmiotu i
Ale .. ich człowieczeństwo jest płaskie jak deska. Ich relacje z innymi ludźmi są albo szczątkowe, albo tragicznie sztampowe. I to ma być „Profesor”? No tak, taki JEST ten czy ów profesor. Nie ma być, bo pewnie czasy Wybitnych Jednostek się już skończyły, i nie daje się tytułu za bycie człowiekiem przez wielkie „C”, a za długotrwałą, drobiazgową i często mało odkrywczą mrówczą robotę.

Nie potrzeba mieć bardzo rozbudowanego Umysłu, aby być człowiekiem.
Ot, jak taki ktoś umie zapewnić sobie strawę i miejsce do życia.. to właściwie nie potrzeba więcej umysłu, aby przeżyć.

Ale zwykle ludzie nie są aż tak skromni. Są ambitni, są wręcz zachłanni w biegu po „lepiej”, „więcej”. A Umysł im w tym bardzo pomaga!

Umysł to kalkuluje, kombinuje, a to to, a to tamto. A to nie ma przekonania, ale próbuje się „ustawić”, co by było korzystne. Próbuje za wczasu zrobić jakieś pozytywne dla siebie kroki, aby później czerpać z tego profity. Często popada przez to w taki trans „co by tu jeszcze..” jakby to, co już jest nie było w miarę wystarczająco dobre.

Takiego mamy „ekonoma”, „Liczyrzepę” na pokładzie. Ale – w naszych czasach potrzeba tego, bo coś „pierwszego-lepszego” może nie tylko być średnie, ale nawet bardzo niedobre dla nas, dla naszego życia. I potrzeba używania Umysłu nie jeden raz ale i rozważenia efektów działania Umysłu, a nawet pewnego sprytu, aby się zorientować w różnych dziedzinach życia.

Jakie są działania Umysłu?

Przykładowo – jak wybrać konto w banku, jak jest ich dwadzieścia do wyboru?

Albo – jak wybrać sukienkę (to dla pań), jak pani wie, w czym jest jej dobrze, a w czym no to już nie aż tak bardzo dobrze. I przebiera, wybiera.. To właśnie działanie Umysłu.

Umysł nie musi być jedynie analityczny, werbalny, uporządkowany, liniowy (lewa półkula mózgu), ale także prawopółkulowy – nieuporządkowany, przypadkowy, emocjonalny, nieliniowy, nierozsądny, odczuciowy. Prawy czy lewy – nadal jest to Umysł, który nie ma aż tak dużo wspólnego z duchowością. Ludzie opierający się na Umyśle w swoim życiu mają wielkie wątpliwości, czy duchowość to w ogóle istnieje.

Niektórzy przypisują Umysłowi (a zwłaszcza jego prawej części) cechy intuicji, kreatywności, twórczości. Jednak wibracyjnie się to nie zgadza. Owszem, może wtedy „Lewy” Umysł bardziej współpracuje z wyższymi cząstkami i istotami nielogicznymi (na nasze warunki), nieliniowymi.

Ale podobnie dzieje się z częścią „prawą”. Są jej aktywności niskowibracyjne, ograniczone, a są też wysokowibracyjne, niemal związane z geniuszem, wysokimi osiągnięciami. A nadal są uporządkowane, systematyczne i kreatywne. Przykładem może być tablica pierwiastków Mendelejewa.

Tak więc ogólnie można powiedzieć:

Umysł jest częścią Duszy, i tak jak ona nie ma zbytniej wzniosłości w sobie. Węszy i wodzi oczami w przestrzeni ziemskiej, materialnej.

Umysł pomaga w działaniu

Sam Umysł może dawać niezłe podpowiedzi, wskazywać dobry wybór. Ale.. jest to wybór na poziomie materialnym, konkretnym, ziemskim. Może się sprawdzać, ale.. zwykle nie dostrzega niemal w ogóle jakichś zależności nieco wyższych.

Przykładowo – mama kupuje dla dzieci zabawki. Dla tego to, dla tamtego tamto.
Umysł będzie najpewniej dobierał zabawkę do dziecka. Ale już jakie relacje między dziećmi to może wywołać… to może w ogóle się nie domyślać, może pominąć ten temat. Albo kupi zabawkę, ale się nie zastanowi, jak owa zabawka będzie wpływać na Duszę dziecka – ważne, że „dziecko się odczepiło, bo ma się czym zająć”. Umysłowi blisko jest do ego i egoizmu. Więc nie spodziewajmy się tu fajerwerków rozumowania, zastosowania wielce twórczej logiki. Tego można oczekiwać od wyższych naszych cząstek, jak na przykład od Świadomego Ja.

Umysł – on często aż tak świadomy to nie jest.

W innym przypadku rodzice (i ich Umysły) umyśliły sobie pojechanie z dziećmi na wczasy. Wzięły pod uwagę to, jakie to wspaniałe wczasy będą, w jakich świetnych warunkach. Ale.. nie wzięły pod uwagę tego, jak się dzieci będą czuły. Bo może wcale nie tak świetnie?

Pewna pani uważała (w Umyśle), że jej emocjonalność będzie prowadzić świetną zabawę, i wszyscy wokoło będą się świetnie bawić na wyjazdowej imprezie weekendowej. I tak skaszaniła czas towarzystwu, że ludzie tylko patrzyli, gdzie by tu się schować..
Tak, tak, proste rozważania co do tego, jak wyrażać emocje, to też pochodzą z Umysłu. Jak widzisz – nie muszą być to szczyty wyrafinowania i wyczucia. Może być to po prostu egoizm w zastosowaniu.

Umysł więc nie jest gigantem co do wyczucia, zrozumienia. Owszem, działa, owszem, dostosowuje nas do przeżywania w świecie, ale robi to prosto, a czasami prymitywnie.

Świadome Ja

Świadome Ja to ta cząstka, która sprawia, że jesteśmy świadomi tego, że jesteśmy. Cząstka, która umożliwia nam zastanowienie nad sobą samymi, zdystansowanie się do siebie i popatrzenie „co ja takiego nawyczyniałem”. Tą cząstkę opisuje prof. Kazimierz Dąbrowski pod nazwą „Dynamizm Podmiot-Przedmiot w Sobie”. W jego klasyfikacji jest to już zaawansowany etap, gdzie człowiek jest w stanie dokonywać korekt swojej własnej Osobowości. Ale nie przez naginanie jej do sztywnych reguł, ale poprzez oglądy i pracę nad sobą.

Świadome Ja zaś bardziej jest czułe na szerszy obraz sytuacji, niż sam Umysł.

Korzysta oczywiście z Umysłu, jako z pomocnika, np. wypowiada się dzięki zasobowi słów i umiejętności tworzenia zdań przez Umysł. Jednakże to Świadome Ja staje się przewodnikiem, użytkownikiem Umysłu, gdy ono chce coś powiedzieć.

Świadome Ja może być o wiele bardziej zdolne do rozpatrywania relacji między ludźmi. Może być empatyczne, rozumiejące sprawę z wielu stron naraz. Może, choć nie musi. Są ludzie (mający symbionty), którzy mają właśnie tę cechę zablokowaną przez symbionta. I wtedy mają dostęp do obserwacji siebie, ale już współczucia dla drugiej osoby – to mieć nie będą, bo symbioncik im to wyłączył.

Zdrowe Świadome Ja rozpatruje różne osoby biorące udział w relacji. Jest świadome, że ludzie, czy też zwierzęta są istotami czującymi, i mając dostęp do tych odczuć, będzie starać nie robić im krzywdy, nie przynosić cierpienia. Będzie za to próbować współpracować z głębokim Ja (Duchem) tamtych istot. Wręcz będzie nieusatysfakcjonowane, gdy spotka kogoś, i nie odnajdzie w nim tego drugiego Świadomego Ja.. Będzie miało takie dziwne odczucie, jakby stało przed lustrem, w którym nie można siebie zobaczyć. Wszystko inne widać, a siebie nie.

Gdy jednak spotka takiego kogoś, „nadającego na falach ŚJ”, to spotka kogoś bliskiego przeżyciowo – sobie.

Czemu Świadome Ja poszukuje drugiego ŚJ? Bo Świadome Ja są stworzone z Ducha, z Boskiego przejawienia. I nieświadomie poszukują właśnie Ducha, także w drugim człowieku.
Gdy go znajdują – bardzo się cieszą, tak jakby odnalazły brata czy siostrę.
Bo w rzeczywistości tak jest – w Duchu jesteśmy siostrami i braćmi.

Świadome Ja już nie aż tak bardzo będzie rozglądać się co mnie samemu służy, i co powinienem dla siebie zrobić. Wielu pracowników społecznych, osób przebudzonych duchowo o wieku Duszy 7 (granica przebudzenia duchowego), 8 i więcej (stara Dusza) działa z głębi swojej istoty z motywacji Ducha, który chce wspierać innych.

Ci ludzie szukają co może być korzystne innych i dla siebie za razem.

Dosyć częstym błędem jest stawianie innych na piedestale i szukanie w pierwszym rzędzie ich zadowolenia i pochwały, „a ja, to jakoś tak.. dam sobie radę”.

Poprawną postawą jest także dla tych osób, aby szukały dobra dla siebie, aby były mocne i mogły pomagać z tej pozycji, a także aby wznosiły i oczyszczały swoje wibracje, i przez samo to pomagały wibracjom środowiska.
Bo trzeba przyznać, że osoby o starych Duszach, to potrafią mieć już te Dusze zapuszczone, w kiepskim stanie, często pełne cięższej karmy. Ale i to daje się zmienić, jeśli przychodzi mocne rozpoznanie kim jestem, kim jest:
– moja Dusza
– mój Umysł
– moje Świadome Ja
– jakie są ich postawy, obciążenia, jak można się z tego oczyścić.
To się daje zrobić, i nawet nie aż tak trudno.

Świadome Ja jest duchowe

Świadome Ja zwykle nie kombinuje w ogóle. Tak jak Umysł bazował na postrzeżeniach materialnych, na przerabianiu opcji i myśli, tak Świadome Ja wie dobrze o istnieniu tego poziomu, ale jego domeną jest przede wszystkim obszar duchowości. Możnaby powiedzieć Świadome Ja żyje w „Świecie Ducha”.

I z tamtego miejsca próbuje podejmować decyzje i działać. Zrozumiałe jest, że mogą być to decyzje inne od tych, które podejmuje Umysł. To już nie są decyzje mające zaspokoić tylko sprawy codzienne, przyziemne. Dla Świadomego Ja, wraz z jego rozwojem coraz bardziej liczy się dobro duchowe innych i swoje. I na takich wskazaniach opiera swoje wybory. Można powiedzieć, że poziom wartości tu jest zbyt niski – Świadome Ja nie dyskutuje, nie idzie na kompromisy. Może czegoś nie zrobić, nie dokonać, ale nie „przehandluje” swojej postawy. Da innym działać, a swoje będzie myśleć.

Świadome Ja operuje na wglądach. Są to jakby obrazy. Mogą mieć formę obrazów, ale zwykle mają formę odczuć energetycznych, wielowymiarowego „coś się dzieje w energiach”.

Nie są już to zwykle myśli, są to przepływy informacyjne o wyższych wibracjach, które nie muszą mieć niskowibracyjnych zawartości takich jak nazwy przedmiotów, kategorie z życia ziemskiego. A nadal będzie to aktywność psychiczna!

Przykładami tu mogą być wysokie uczucia – kochanie kogoś nie ma w sobie ani argumentów, ani logicznego wywodu. A bywa przecież tak intensywne.


Innym przykładem jest intuicja, gdzie nie ma rozważań mentalnych, nie ma myśli, za pomocą których rozpatrujemy syutację. Nie, „gdzieś tam” przychodzi do nas, jak sytuacja ma się potoczyć. I nawet ten sam proces nie jest prezentowany w słowach „Grzesiek będzie się starać o pożyczkę i za to kupi samochód”. Nie tu już Dusze pomagają i wspierają Świadome Ja i prezentują mu wizje, albo co się stało, albo co się stanie, albo jaka ta sytuacja rzeczywiście jest. I to wszystko bez słów.

Tu także mieszczą się sny prorocze. Nikt nie instruuje Duszy, ona sama bierze sobie wizję z przyszłości i prezentuje ją Świadomemu Ja we śnie, i.. właśnie ŚJ już wie, co będzie. Ja osobiście miałem wiele kłopotów zwykle ze świadomymi snami bo jestem wielce cięty, i jak coś nie jest „logiczne”, to Umysł to często od razu odrzuca. Tak bywało też ze snami proroczymi. Miewałem je, ale nie umiałem doczepić logicznie tego, co było pokazywane do wydarzeń, do miejsc.. bo np. ich jeszcze nie było, albo nie znałem ich..
Jak czegoś nie ma, to znaczy, że tematu nie ma – tak nauczył się Umysł i klasyfikował takie sny jako bezsensowne.
Jednak po kilku latach to tu, to tam nagle przypominało mi się, że ja tą sytuację już widziałem we śnie. Patrzę i wiedzę to wyraźnie, z odczuciami, z widzeniem na bieżąco ludzi, miejsc takimi jakie miałem we śnie. A Dusza mówi mi: „no i co, ja ci to pokazywałam cztery lata temu we śnie, pamiętasz?” Tak, pamiętam, ale.. po co mi to było? Nie wiem.

Czasami miałem zagwozdkę przy wahadełkowaniu i próbowałem od Wyższych Jaźni się dowiedzieć tego, co ja tak na prawdę badam, co to jest, co mi wychodzi w wahaniu? Ale Wyższe Jaźnie bardzo niechętnie używają słów, aby coś określić. Uważają, że użycie słowa jest samo w sobie zaniżeniem wibracji w stosunku do tego poziomu, na jakim przebywają, i z reguły nie chcą dawać takich podpowiedzi. Spotkało mnie kilka takich przeżyć, że „słyszałem” w odpowiedzi na moje pytanie jedno – dwa słowa. I tyle. Jednak one, często po przemedytowaniu pokazywały, jak trafna jest to podpowiedź, zwłaszcza w kontekście dotychczasowej mojej wiedzy i – jak się okazywało też w kontekście wiedzy, którą dopiero miałem pojąć za kilka lat..

Najczęściej jednak Wyższe Jaźnie bardzo chętnie z nami komunikują, jeśli nie muszą obniżać swoich wibracji, wtedy mogą dawać nam znaki, sygnały, przesłania poprzez wizje, poprzez energie, poprzez wskazania jakby „palcem”, kierując naszą uwagę tam albo gdzie indziej. A wyrazem, że to jest związane z WJ mogą być właśnie wysokie, albo czyste wibracje związane z takim wskazaniem.

Tak więc przestrzeń Świadomego Ja jest przestrzenią wielowymiarową, zahacza i o Umysł, i o Duszę, i ma relacje z innymi Duszami i innymi Świadomymi Jaźniami.

Świadome Ja potrafi widzieć, zobaczyć daną sytuację od jednego spoglądnięcia na nią. Potrafi zauważyć duchowe jakości danej sytuacje niemal w moment od jej zaistnienia. Łączy się też często z Wyższymi Istotami, które też użyczają mu swojej wizji, i uczą ŚJ jak takie wizje tą drogą pozyskiwać.

Rozwój Świadomego Ja jest w części oparty na współpracy z Wyższymi Jaźniami – ŚJ uczy się perspektywy WJ, jak WJ rozumieją świat i wydarzenia.
W części, i to dużej, rozwój Świadomego Ja jest zależny od nas samych – czyli od ŚJ (jeśli się z nim właśnie utożsamiamy). Jest to rodzaj „błędnego koła”, ale tym razem w bardzo pozytywnym rozumieniu. Im bardziej jesteśmy świadomi, tym .. bardziej rozwijamy świadomość i wszelkie możliwości z nią związane, a i również wiele duchowych możliwości, a to:

– rozpoznawania istot duchowych
– rozpoznawania jakości duchowych przynależnych istotom bądź przedmiotom, miejscom,
– rozwijają się możliwości współpracy z różnego typu pomocnikami i przewodnikami duchowymi
– rozwijają się możliwości użycia wglądów do terapeutyki duchowej, która potrafi w kilka dni załatwić sprawy, które np. psychoterapeutom udają się w kilka lat

Takie są to możliwości, a nie jest to pełna lista. Zresztą tu jest tak, że każdy z nas jest unikalny i każdy ma nieco inne dary duchowe. To tak jakbyśmy mieli kuferek z precjozami, skarbami. Czy go otworzymy i zaczniemy z niego wyciągać błogosławieństwa dla siebie – to już jest zależne tylko od naszej intencji, aby to robić.

 

Reklamy

4 Komentarze (+add yours?)

  1. Marc
    Paźdź 02, 2017 @ 21:55:57

    Super!

  2. Magdalena
    Paźdź 02, 2017 @ 23:31:38

    Treść potwierdza moje doświadczenie/ doświadczanie, sam wpis taki pełen równowagi i akceptacji tych umysłowo- jaźniowych spraw i sprawek . Pięknie mi się czytało, dziękuję .

  3. Agnieszka
    Paźdź 03, 2017 @ 21:37:55

    Fajny tekst, Andrzej:) dziękuję – logiczny i konkretny.
    Ze mną tak jest, nie wiem, czy to stan przejściowy (bardzo bym chciała) że przeżywam taką jakby walkę wewnętrzną, walkę dwóch istot. Moja sytuacja, decyzje podejmowane przeze mnie raz wydają mi się bardzo „niepraktyczne”; ale zarazem widzę tego co robię głęboki sens. By po pewnym czasie znowu zostać zaczepioną przez mój praktyczny Umysł, który opowiada mi o mojej głupocie. Nie ukrywam, że chciałabym by gadał nieco mniej. Cichnie, gdy spędzam czas w samotności, kilometrami chodząc po lesie. Dochodzą wtedy do głosu informacje, czy wibracje niosące spokój i pewność, że wszystko jest tak, jak być powinno. I moje „nieracjonalności” oto okazują się czymś jedynym, co mogłabym w danej sytuacji zrobić. Ale z „lasu” trzeba wyjść 😉 i wówczas – niestety, wtedy często włącza się „gaduła” ze swoimi narracjami, które przyjemne nie są – bo sama widzę, jak ograniczone są te teksty. taka „życiowa mądrość”, która nie jest żadną mądrością, tylko kaftanem bezpieczeństwa. A ja nie chcę zabezpieczać się przed Życiem – nie po to sie urodziłam.
    Andrzej, chyba rozumiem o co w tym chodzi – nauczyć Umysł, by robił to, co do niego należy. Uznać jego ograniczoność i by nie właził na łeb – bo on nie rozumie, zdaje się, co jest ponad nim – biedak taki.
    Da się zrobić tak, by nie osuwać się w jego zasięg? :))
    Przy okazji – dziekuję Ci, Andrzeju, za ten tekst, a także za tę witrynę. Dobra, bardzo dobra robota;
    A.

  4. Agnieszka
    Paźdź 03, 2017 @ 22:11:01

    cd. Pytam, czy „da się” – a ja przecież odp. znam. Kilka lat temu odkryłam moc „Ojcze nasz” – ja, ateistka wtedy. Dla mnie to trampolina, odrywająca mnie od tego, co tu nazywamy Umysłem. „Bądź wola Twoja” przywracała właściwe proporcje. Swoja drogą, przez bardzo długi czas nie mialam, zdaje się, gorszego wroga niż swój Umysł.
    🙂

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: