Oświecenie jako zjednoczenie


Wiele napisano o oświeceniu. Można o nim myśleć też jako o zjednoczeniu tego, co się rozdzieliło: Ducha i Materii.

Oświecenie? Wymiksować się!

Wiele osób, które mówi o Oświeceniu duchowym ma na myśli „wymiksownie się” z tego świata i przejście do obszarów duchowych i .. tam dalsze przeżywanie.

W takiej postawie może tkwić kłopot.

„Wyjście” poza inkarnację, poza ciało, do wyższych sfer subtelnych i tam pozostanie, to ćwiczyło (i ćwiczy) ileś istot. Jednak ani one się nie oświecają, ani też nie mają odpowiedniego zasilania do życia, bowiem ze Źródła niechętnie biorą czystą świetlistą energię. Mówi to wiele o ich nie za czystych intencjach – istotnie, żerują oni na Ziemianach i na ich aktywnościach emocjonalnych, umysłowych – pomieszanych i nieharmonijnych. (Pierwszy raz o tym dowiedziałem się od Leszka Żądło, gdy mówił o „kierownikach atlantydzkich”, którzy w ten sposób zmienili miejsce pobytu, a to nie są jedyne istoty tego typu).

To nie przypadek, że o tym piszę, za chwilę będzie mowa, jak nasze nieharmonijne aktywności z poziomu „astralu” nam samym raczej nie służą.

Moje zapatrywanie tutaj docenia sferę ziemską.

Ziemska sfera (energia, materia, obszar eteryczny) jest miejscem zakorzenienia Ducha. Jest to coś, co można nazwać Boską Matką, częścią Yin boskości, której drugi biegun leży w „Bogu Ojcu” – tym duchowym Yang w niebiosach. W ten sposób patrząc ani jedno ani drugie nie jest kompletne, są to części pierwotnego podziału na Yin i Yang. Yin jest to miejsce, obszar, który otwiera się na wcielenie pierwiastka Yang. I tak przebiegają wcielenia.

Mężczyźni biegną szybko ku ideom, wyobrażając sobie, że w nich można uzyskać „uwolnienie”. Niektórzy szukają tam oświecenia, czegoś, czego mogliby dostąpić, gdy odpowiednio mocno się postarają, wysilą. Inni, szukają idei (także religijnej), którą jeśli wcielą w swoje życie, to ono stanie się doskonałe. Owszem, jak najbardziej, umysł jest sprawną maszyną do przetwarzania treści, używanie umysłu i nauki dało ludzkości wiele pożytecznych rzeczy, ulgi w ciężkiej pracy. Jednakowoż szukanie ostatecznego celu w myślowych obszarach, czy to zdaje egzamin?


Tak patrząc harmonizacja, połączenie u siebie jednego z drugim, świadome złączenie Ducha z Materią – tak możnaby opisać harmonizację duchową. Taka realizacja może być postrzegana jako pewien rodzaj Oświecenia. Kto wie, czy nie jest to opis tego, co się dzieje w tym typie Oświecenia, który jest opisywany przez praktyków tybetańskiego Dzogczen (tzw. Wielkiej Doskonałości).
Tam oświecenie, dojście do doskonałości nie opiera się o tysiączne praktyki na poziomach powyżej ciała witalnego. Wręcz są to praktyki oparte właśnie na prostych przeżyciach z obszaru fizjologii – jak np. obserwowanie punktów świetlnych pojawiających się przy patrzeniu na oświetlone słońcem niebo.

Nie wchodzenie w obszar ponad ciałem witalnym jest też ciekawą sprawą. Są nurty duchowości wręcz zaprzeczające istnieniu ciała fizycznego. A na pewno wiele nurtów odbiera wagę ciału fizycznemu i życiu w nim. Wydaje się to niekorzystne.
Daleko szukać – umartwianie zmysłów jako praktyka pokutnicza – to pewnie dobrze znasz z historii.

„Astral”

Po pierwsze to obszar duchowy, zwany „astralem” – obszar niewidzialnych ciał subtelnych, złożonych z subtelnych energii, które rozciągają się od poziomu astralnego aż do poziomu atmanicznego. Tu na obrazku pokazałem, jak Istota duchowa, w tym i człowiek ma swój „astral” w Niższym Świecie. (więcej o tym)

Piszę „astral” w cudzysłowie, aby odróżnić od samego tylko ciała astralnego. Większość osób mówiąc „astral” realnie myśli tylko o funkcjonowaniu człowieka w sferze emocji (czyli na poziomie astralnym). Ale zwykle też mają na myśli karmiczne działania, zachowania i aktywności z ciał wyższych, aż do atmanicznego. Powiedzenie „astral” jest więc łatwym skrótem opisującym niższe ciała subtelne. (więcej o ciałach subtelnych dla niezorientowanych)

Ten obszar jest miejscem, gdzie istnieje karma, w którym Dusze grają w swoją niekończącą się opowieść karmiczną. Tam chcą „dograć”, „wyrównać”, „sharmonizować” karmę. A się to jednak nie daje. I kolejne, kolejne wcielenia Dusz dążą do tego, presjują na swoje Osobowości, aby „jednak starać się” odpokutować, zadośćuczynić dawnym ofiarom czy też dać w kość dawnym prześladowcom. To jest poziom rozumowania Dusz. Tak działając – tego się nie skończy, ten łańcuszek aktywności może istnieć dowolnie długo.
A ile cierpienia przynosi, ile zmęczenia!
Co ciekawe – cierpienie to jest jeden aspekt karmy. Ale zmęczenie, dotykające wielu ludzi – to też efekt działania karmicznego.

Działając „z Ducha” nie mamy zmęczenia, bo Duch nas napędza, bo chcemy czegoś „świetnego”, radosnego, takiego, co samo nas napędza. Jeśli jesteśmy zmęczeni – to tylko z powodu wyczerpania bieżących sił. Potrzebujemy wypoczynku, gdzie możemy przeżywać przyjemne zaspokojenie tym ile już dokonaliśmy! I działamy dalej, w tym samym porywie Ducha!

Działając w obrębie „astrala”, w obrębie karmy nie mamy tych odczuć. Przez to można poznać, z jakich pobudek działamy. Im więcej zmęczenia, ba, nawet depresji odczuwamy, tym bardziej zdominowani jesteśmy przez Duszę i jej karmiczne ciągoty.

Z „astralem” wiąże się wiele zależności duchowych dla ludzi. W historii ludzie byli karmieni przez religie, że „niebo” jest właśnie umiejscowione w którymś z tych poziomów. W najdawniejszych przekazach – dla bardzo pierwotnych ludzi „niebo” umieszczano na poziomie buddialnym, poziomie wartości. Jak nisko jest to może świadczyć fakt, że obecnie politycy wiodą spory między sobą na tematy związane z ocenami, wartościami, polityką wobec kogoś lub czegoś. Przykładowym tematem może być to, czy szkoła ma wpajać wartości uczniom, czy też mogą oni zachować wartości wyniesione z domu i w szkole nie będzie się w to ingerować. To jest temat z poziomu buddialnego, poziomu wartości.
Dla ludów pierwotnych ten poziom już był na tyle wysoki, że był przez kapłanów określany jako „boski”.

Potem przyszła kolej na poziom atmaniczny, poziom idei. Idea „dobra”, „prawdy”, czy też „sprawiedliwości” – tu szukano „boskości”.

Tak ustawione umysłowe poszukiwanie Boskości dawało przekonanie, że Oświecenie też „tam jest”, a więc jeśli się silić na dążenie dokądś, to trzeba właśnie „tam iść”, czyli np. do prawdy. Albo do sprawiedliwości. Albo do dobra.

Pójście w stronę owych ciał, owych poziomów – buddialnego, atmanicznego było i jest kuszące. Dla wielu ludzi nadal stanowi wyznacznik tego, czy ich życie idzie w dobrą stronę, czy się „realizują”, czy osiągają wewnętrznie cel swojego życia.

Problem jest w tym, że owe cele są ustawione w obszarach, które są obszarami karmicznym, obszarami zawierającymi się w „niższym świecie”. Istoty duchowe z ciemnej strony, które pilnują populacji ziemskiej bardzo by nie chciały, abyśmy się na tyle „przebudzili”, żebyśmy porzucili cele z obszaru karmicznego.

Te cele duchowe z obszarów „astralu”, z obszarów karmicznych są bardzo ciekawe dla naszych umysłów. Zawierają w sobie bowiem treści. Gdy w jakiejś praktyce, w jakimś działaniu nie ma treści – umysł głupieje, ponieważ jest przystosowany do przetwarzania treści. Takich czy innych, byle były. Gdy nie ma treści, gdy jest „samo życie” to nie umie sobie poradzić, nie umie wyciągnąć z takiej aktywności sensu. Życie nie posiadające treści umysłowych jest więc dla umysłu bez sensu.

Nie ma więc co opierać się na umyśle, jeśli chcemy wyjść poza astral, poza obszar karmiczny. Każde umysłowe rozumowanie w jakiś sposób kieruje nas, umacnia w obszarze karmicznym.

Umysł sam z siebie przekonuje do karmy, do jej istotności. Do ważności tego, co przeżywamy w treściach. Czy to są wiadomości w telewizji, czy też tekst w książce naszego dziecka. Umysł (a przez to i Dusza) się cieszy, bo ma karmę dla siebie. Tak, hinduskie słowo karma ma w języku polskim ma znaczenie jedzenia dla zwierzęcia. Nasza Dusza jest zwierzęca, a karma jest dla niej jedzeniem, podtrzymuje ją, jej egzystencję. Zarówno karma tworzy Duszę, jak i ją podtrzymuje. (Podobnie jak i ciało fizyczne jest złożone z jedzenia, jak i jedzenie podtrzymuje je aby dalej żyło).

Łączenie Ducha z obszarem ciała fizycznego (Boskiego Ducha z Materią), harmonizacja tych dwóch obszarów daje zmniejszenie ważności obszaru „astralu”. Dusza będzie mieć mniej karmy dla siebie.

Jak można zmniejszyć ważność karmy? Prosto – przestać zajmować się wiadomościami „tak ważnymi i istotnymi” dla ludzi. Przestać się emocjonować, „buzować”, a jeśli już mamy owe energie emocji w sobie, jeśli już jesteśmy do nich podlinkowani, to można zrobić sobie duchową praktykę obserwowania emocji – skąd do nas przychodzą, od kogo, na ile nasze ciało, nasza Dusza uważa je za ważne i istotne, na ile do nich lgnie. I czy można z ciałem i z własną Duszą na tyle się dogadać, żeby one pozwalały tym energiom sobie dalej pójść. (więcej o przejściu z Duszy ku Duchowi)

Owszem, to co nas dotyczy, naszego życia – to istotnie jest ważne i tego warto bardzo pilnować. Bo nikt za nas tego nie zrobi, a wiele osób (i istot niefizycznych) może nas chcieć oszukiwać w tym obszarze (świadomie bądź nie).

Postawa Ducha

Gdy myślimy o Duchu pewnie chcielibyśmy widzieć coś „czystego” acz niefizycznego.
Ale można się łatwo przekonać, że Boski Duch przenika nie tylko duchowość, a i materię także. Tworzy jedno i drugie.

Staroindyjskie Wedy mówią o ułudzie samsary. Mówią o tym, że świat fizyczny jest jednocześnie złudny jak i realny.

Nie mówią, że świat materialny jest wyłącznie ułudą. Jakby tak było, to trzeba by było pójść za tymi, którzy chcą odejść od życia w fizyczności. Bowiem to oni by wtedy mieli rację.
Nie.

Świat materialny jest na tyle realny co nierealny. Osoby praktykujące duchowe formy masażu mogą coś o tym powiedzieć, jak to w swojej praktyce pracy z ciałem klienta spotykają się oko w oko z obszarami jego Ducha.

Świat materialny, fizyczny jest na tyle realny co nierealny. W tym wskazaniu tkwi drogowskaz do przekroczenia tego poziomu. Jeśli jest „realny i nierealny zarazem”, to oznacza, że jest coś ponad nim. Nie ma co więc ani odrzucać fizyczności, ani też nie ma co jej gloryfikować. Taka wydaje się być poprawna postawa Ducha.

Z jednej strony nie wchodząca, nie zakotwiczona w ‚astralu’, a raczej z niego się wycofująca. Aktywności umysłu są działaniami narzędziowym, wtórnymi dla Życia. Ważnymi, ale nie w umyśle należy szukać Źródła.

Z drugiej postawa Ducha łączy strony, integrujące „duchowe wyżyny” umieszczone w „pierwszym świecie” z „materialnym dołem”.
Jeśli ktoś ocenia, dla niego „dół” będzie kojarzył się z czymś niekorzystnym, gorszym.
A „góra”, z czymś szczytnym, lepszym.

Aby stabilnie mieć przeżywanie w Duchu trzeba przekroczyć owo ocenianie, zaprzestać niego, zauważyć jego wąskie pojmowanie. Należy się rozprzestrzenić na całe swoje przeżywanie, wtedy oceny odejdą.

Zarówno Boski Ojciec jak i Boska Matka mają równą wartość, są na równi ważni.

Zarówno Wielkie Yin jak i Wielkie Yang mają równą wartość.

Dla osób nie znoszących opisów typu osobowego „Bóg” można zamienić je na nieosobowe Tao (albo inne słowo, jak Absolut), a treść tego tekstu nie ulegnie zmianie.

Jeśli udaje nam się wyjść z obszaru karmicznego „astralu”, jak i harmonizować, jednoczyć w sobie dwa bieguny Ducha i Materii, to wydaje się, że przeżywanie z Ducha będzie w tych warunkach łatwiejsze do osiągnięcia.

Reklamy

5 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    List 29, 2017 @ 12:37:23

    Oglądałem kiedyś taką serię niby o dawnych Słowianach „Gry Bogów”. Piszę niby, bo nie wiem ile w tym prawdy, brzmi to wszystko dosyć fantastycznie, ale ciekawie się ogląda (polecam). Jeden z wyowiadających się tam wiedunów mówił np., że dawne jezyki jak sanskryt pochodzą od dawnych słowiańskich języków. I tak np. nirwana miało pochodzić od nie-rwana czyli w całości. Same wedy miały pochodzić od wiedy (zdaje się że księgi z wiedzą, stąd też wiedun) itp. No ciekawe jak dla mnie. Ten sam człowiek (Trechlebow się nazywa) opowiadał o tym, jak drogą do oświecenia jest – nie pamiętam jak się wyraził dokładnie – oświecenie ciała (?), miłość do ciała, coś takiego.

    Tak mi jakoś pasuje taka teoria, że istnieje wszystko, co może istnieć (jak moi też w wywiadzie C. Giffasi), więc także różne wersje znanej nam rzeczywistości, także „idealna”, „oświecona”, gdzie energia, Duch swobodnie przepływa, wypełnia wszystko, od minerałów po wyższe istoty i ich dusze. Ale to jeszcze jest świat przejawiony, ostatecznie wszystko staje się jednym i to takie jest Oświecenie przez duże „O”. Ale to takie tam moje przemyślenia tylko.

  2. awentais
    List 29, 2017 @ 13:28:30

    Rewelacyjny wpis! Dziękuję 🙂

  3. Swiat Ducha
    List 29, 2017 @ 18:35:03

    awentais
    to się cieszę!

    A tu Eckhart mówi o oczyszczeniu z karmy:

  4. Swiat Ducha
    List 29, 2017 @ 22:19:40

    Marc,
    dzięki za te informacje. Zawsze to takie historyczne, lingwistyczne tło pokazuje główne informacje wraz z dodatkowym naświetleniem, więc możemy trochę szerzej widzieć sprawę.
    Trechlebow to ma filmy na YT jak pamiętam.

  5. Marc
    List 30, 2017 @ 12:22:26

    Ma, tą serię o której mówiłem też widziałem na YT.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: