O człowieczeństwie


Dzisiaj mi przyszło pewne zrozumienie sytuacji, z którą się wożę od dzieciństwa.

Generalnie chodzi niektórych o ludzi (i pewnie też o inne istoty), i o ich człowieczeństwo.
Mówię o tych osobach, które żyją normalnie jak ludzie, jednakże nie osiągają przebudzenia duchowego.
Może.. nie ma tam się co przebudzać?

Grigorij Gurdżijew pisał niegdyś
„Znaczny odsetek ludzi, których spotykamy na ulicy są tymi, którzy są puści w środku, czyli faktycznie są martwi. Mamy wielkie szczęście, że nie widzimy i nie wiemy o tym.”
G.I. Gurdżijew

Czy jest się czego bać? Nie sądzę. Nie jest to coś krytycznego. Jest to tylko prosta konsekwencja tego, że żyjemy we „Wtórnym Świecie” (in. Świecie Dusz, Świecie Wewnętrznym), zrobionym przez Twórców Dusz.

Stworzenie iluś istot na zasadzie stworzenia kolejnych Dusz przez Twórców Dusz (Archontów, anunaków, półbogów, Archatów, bogów hinduskich, nazw jest wiele). Te Dusze nie były od Boga, nie miały w sobie Ducha Bożego. Były podłączone tylko do nich samych (do Archontów jako Duchów). Stworzenie takich istot nie było dla nich niczym jakby trudnym.

Ot, pomnożenie jeszcze trochę tych Dusz, i .. oto są istoty. Mogą być naszymi krewnymi, rodzicami, braćmi, siostrami. Możemy być ze sobą blisko, rozumieć się… ale nie do końca.

Nie wiem czy ich człowieczeństwo ma Ducha

Jeśli jest moja wątpliwość prawdziwa, to jest to ogromnie ważne dla mojej postawy wobec nich, wobec tych, wobec których miałem latami zastrzeżenia, i wobec których podtrzymywałem moje białe wzorce – bo był na to powód.

Działając wg. białych wzorców chciałem „naprawiać świat”, naprawiać ludzi, tłumaczyć im, poprawiać ich działania, „uczyć”. Wydaje się, że chciałem „naprawiać” tych, którym coś istotnie człowieczego brakowało.

Ba, nauczycielem zostałem. Ale te moje zapędy w poprawianiu świata – jak spojrzeć z punktu dzisiejszego tekstu – naprawdę nie mają sensu! Mogę sobie to poprawianie w buty włożyć.

(Generalnie chyba dotyczy to osób mających kr. i nie pracujących nad oczyszczeniem go, nie widzących w tym żadnej potrzeby, albo osób mających silniejsze wzorce z ciemnej strony. Narcyzi plus osoby bardziej zaburzone. Ale pewnie też osoby bardzo „proste” też mogą owego Ducha nie mieć.)

Czy to jest istotnie „człowieczeństwo”, czy bycie „biorobotem” („portalem organicznym”) na usługach archontów? półbogów? twórców Dusz?

Białe lub ciemne pochodzenie

Jakby powiedzieć – skąd o pochodzą? Bo jeśli ludzie pochodzą od Boga, to mają Ducha,

A jeśli pochodzą od Twórców Dusz, to powielają Ducha twórców Dusz, czyli półbogów, archontów. Mają podłączenia zamiast do Bożego Ducha, to do Duchów półbogów. To też są Duchy. I teraz taki ktoś, kto ma połączenie z Duchem z ciemnej strony będzie naturalnie mieć inklinacje ku ciemnej stronie i to będzie dla niego wydawać się zupełnie naturalne, zrozumiałe. Nawet są takie przekazy ezoteryczne o istotach „pierwotnie złych”, mających złą naturę. Owo „zło” to jest prymitywna próba wytłumaczenia dwóch spraw:

  • Taka istota nie ma Ducha Bożego, tylko bierze Ducha od istot archatycznych (Duchów z Wyższego Świata)
  • Ten ich kreujący duch archatyczny był po ciemnej stronie

I to wystarcza, żeby ta skreowana istota wyobrażała sobie, że „naturą jest zło”. Jak tatuś jest ciemnym typem, to przecież cały świat musi być ciemny.

Tu przykład istoty opisywanej przez mity, wcielonej, ale nie do poziomu fizycznego, a do eterycznego. Faun, istota „bez Ducha”, podpięta pod opiekunów z ciemnej strony. W ten sposób patrząc trochę mogą się rozjaśnić te wszystkie podania, opowieści o „złych istotach”, diabłach itp. Koneksje z ciemnymi siłami ma wiele istot. Faun ma taką naturę (jeśli nie ma Ducha) :

Faun jest przykładem istoty niewidzialnej oczami fizycznymi (dostrzegalny jest  w wizjach). Ale proszę pamiętać, że istoty dostrzegalne fizycznie to ludzie, którzy jak najbardziej, jeśli nie mają Ducha bożego, to mogą mieć naturę z ciemnej strony. Nie musza być od razu mocno szkodliwi, szkodzący. Ciemna strona ma hasło „wszystko wolno”. I takie wolnościowe osoby, pozbawione wrażliwości mogą się pojawiać na naszej drodze. Mogą mieć oczywiście inklinacje do wzięcia symbionta (bo to „po ich stronie”), ale jeśli nie czują osobistego deficytu, to nie musi to się stać.

A osoba z białymi wzorcami, która ma za złe, która wykłóca się, ma dziesiątki prostych argumentów na swoją korzyść, a ciągle czuje się pognębiona – będzie czuć naturalną skłonność do Ducha ze strony białej. I będzie sobie wyobrażać, że właśnie „Cały świat to powinny być kwiatuszki, łączki z cielaczkami, piękne kłębiaste białe chmurki. A jak nie są to powinny takie być! Bezwzględnie!”

Tu przykładem może być „biały aniołek” – inkarnowany, albo nieinkarnowany. Znam kilka osób z takim pochodzeniem Duszy. Czy któraś z nich nie ma Ducha? To dla mnie temat na przemyślenie.

Obie strony, obie osoby (albo ogólniej – Istoty), jeśli nie mają Ducha Boskiego, nie przebudzą się duchowo do poziomu Ducha. Będą tak żyć, jak żyją. A my – z nimi. I nie muszą one mieć jakichś dużych obciążeń duchowych typu symbionty  czy wejścia. Sam brak Ducha może być przyczyną wielu niedyspozycji w głębokim, duchowym przeżywaniu życia, czy też relacji z innymi ludźmi. Taki człowiek może nie mieć złych intencji – on nie ma pewnych potencjałów.

cytat z bloga „treborok”

„Większość Portali Organicznych nie ma skłonności do łamania prawa, faktycznie w większość nie ma żadnych innych realnych skłonności niż realizacja „wpływ” (wpływów?) (termin Murawiewa) znanych również jako normy społeczne, takich jak pieniądze, kariera, seks, małżeństwo, sława oraz wielu innych „ideałów”, do dążenia których wszyscy jesteśmy zachęcani od najmłodszych lat. Realizacja tych celów w globalnym społeczeństwie odbywa się jako kulminacja w poszukiwaniu szczęścia, ale jest oczywiste, że przy stanie dzisiejszego świata prawdziwe szczęście pozostaje iluzoryczna i nieuchwytny jak zawsze … przynajmniej dla tych, którzy mają pojęcie o istnieniu „czegoś więcej”.”)

Bezpośredni wpływ na nasze życie

Opcja „konfrontacja”

Sytuacja wydawałaby się spokojna, bezpieczna. Nie ma się kogo obawiać, bo te osoby są generalnie spokojne, nie są „narwane”, nie mają aktywnych zapędów, aby być dla kogoś kłopotem.
Nie mają może intencji, ale.. można się przyjrzeć, co się dzieje.

Prostym przypadkiem może być, kiedy nasz tato bądź mama jest taką osobą nie mającą Ducha. Ma Duszę, jak najbardziej. Jest wykształcony/a, wszystko się dzieje tak jak się dziać powinno. Ale… np. nie jest w stanie zajmować się swoim potomstwem, nami samymi. Może odnosić się do swoich dzieci w sposób konfrontacyjny. Zamiast je wspierać, może wyobrażać sobie, że jej/jego dzieci są dla niego zagrożeniem. Takie osoby mówią albo dają do zrozumienia: „jesz za dużo, obciążasz budżet domowy”, „nie dam ci pieniędzy bo roztrwonisz”, „mam dla ciebie pieniądze, ale ci ich nie dam”, „musimy ponosić wszyscy koszty twojego wykształcenia, nie zapomnimy ci tego”, itp niemiłe przytyki.
Może patrzeć na swoje dzieci jako na rywali w walce o dobra ziemskie, o władzę w rodzinie.
Jasnym jest, że dziecko wychowane w takiej rodzinie będzie miało mocno ukruszone poczucie własnej wartości, zaburzone możliwości radzenia sobie, może mieć poczucie bycia nadużywanym/ą. Zamiast bowiem być wspieranym, jako dziecko, było traktowane jako konkurencja.

Opcja „tylko ja i rodzina”

Ale nawet nie musi być aż tak ciężko, aby nie było poprawnie, aby sytuacja nie była zdrowa. Wystarczy, że taka osoba nie mająca własnego Ducha nie wspierała swojego dziecka. Ona jest spokojna, nie wadzi nikomu, swoje robi, wspiera rodzinę swoją wypłatą, nawet ciężko pracuje na rzecz celów rodziny (tego małego plemienia), ale.. już pojedynczego swojego dziecka nie widzi, nie zauważa. Co się wtedy dzieje? Owo dziecko nie jest plemieniem i mimo, że cele rodzinne mogą być osiągnięte (kupno nowego mieszkania, budowa domu, kupno samochodu), to jednak dziecko nie ma wsparcia w budowaniu swojego osobistego życia. Np. nikt z nim/nią nie rozmawia o jego potrzebach, o jego przeżyciach. Traktowane jest jak pionek, który się przestawia na szachownicy rodzinnej, i tak powinno się zachowywać.
Jego przyszłość? A kogo to obchodzi.. Jakoś to będzie, „poradzi sobie”. Osoby bez Ducha nie mają często w ogóle wrażliwości dla potrzeb drugiego, chociaż nie musi to wynikać z posiadania symbionta lub wejścia. Brak Ducha to brak odczuwania „tego kogoś drugiego”. To jakby takie urządzenie dobrze naoliwione, działające, wykonujące swoje funkcje, które poza nimi nie widzi żadnych innych potrzeb.

Dzieci z rodzin, gdzie rodzice się tak zachowują mają poczucie dużego opuszczenia, braku od dzieciństwa czegoś bardzo istotnego. Mogą przeżywać uczucie samotności. Mogą mieć trudności w nawiązywaniu związków partnerskich. Więcej, jak powszechnie wiadomo, ludzie wiążą się z kimś, kto daje poczucie podobne jak w rodzinie pochodzenia. I tak, często nieświadomie, może ich ciągnąć do partnerów, którzy będą również tak się zachowywać – mogą sami nie mieć Ducha bożego na pokładzie. Mogą być aktywni, atrakcyjni, przedsiębiorczy, a .. tam głęboko jakaś dziura.

Opcja „los zza grobu”

Może być też bardziej skomplikowany przypadek.

Jeśli bowiem mamy takie osoby w rodzie, jeśli mają karmę, a zwykle mają, to nasza Dusza może ciągnąć od nich tą energię karmiczną i .. przeżywamy nieświadomie to, co oni nie dokończyli przeżywać. W nomenklaturze ustawień hellinerowskich byłoby to nazwane, że „próbujemy dożyć to”. Ale, jako że robimy to nieświadomie, to:

nie wiemy, że przeżywamy czyjeś dawne losy
możemy nie chcieć tego, co przeżwyamy, bo możemy mieć inny pomysł na życie
możemy nie mieć środków czy nie znać sposobów na proste wyjście z tej sytuacji

Zresztą takie przeniesienie karmy na potomstwo może dokonywać się niezależnie od tego, czy ktoś miał Ducha czy też nie. Jednak brak Ducha powoduje, że te przeżycia są bardziej bezwzględne. Tak jak postawy ich pierwotnych posiadaczy.

Brak możliwości zmiany

Po tym, co poczytałem w HD że nie mamy możliwości zmiany siebie/innych, trochę mi się przetkało w zlewie.

A dzisiaj jeszcze się bardziej przetkało na żywo jak posłuchałem jak bezrefleksyjnie ktoś wykorzystuje inne osoby, ich pieniądze, wiedząc, że to robi. Zero współczucia. I to osoba bez kr. Ale z narcyzmem. Ja wskazuję, że ta pani nadużywa inne osoby i używa ich pieniądze, które mogliby przeznaczyć na inne cele a nie dla tej pani, ale to nie robi żadnego wrażenia.

Jak to moja znajoma określiła te osoby w towarzystwie: „czuć gdy nie ma w tym Ducha” (sztywność postawy, płaskie puste rozmowy, niewrażliwość, brak współczucia).

Zero współczucia i .. brak możliwości naprawy. To odczułem wibracyjnie.

Chodzi o to, że wobec tych ludzi miałem (mam jeszcze podświadomie) przekonanie, że jest szansa na „ich zmianę”.

Oczywiście mając białe wzorce, chciałem „naprawiać cały świat”, zwłaszcza tych krnąbrnych, zwłaszcza tych bez współczucia. To też miała moja Dusza w swoich postawach, w karmie, jak przychodziła na ten świat tym razem.

Jeśli te osoby mają Duszę i Osobowość (obie od Półbogów, zrobione przez nich, i wysłane do życia w Wewnętrznym Świecie), ale nie mają współczującego Ducha, to będą sobie tu żyć jak takie marionetki. Wykształcą sobie Osobowość w szkole, dostosują się do świata, zsocjalizują. Będą miały ego, za pomocą którego będą starać się o siebie, a nawet czasami o siebie walczyć. Osoba będzie jak każda inna. Nie do odróżnienia. Owszem, mają pełny status człowieka, pełne prawa człowieka. Będziemy mieć z nimi relacje, uczucia wobec nich, oni wobec nas.

Jednak jako Duch – tu ich nie ma, bo nie mają Boskiego Ducha, a jakieś tam połączenia z Archontami i na tym „jadą’.

Obserwuję ich mocno w bliższym i dalszym otoczeniu, i nie zmienia się ta obserwacja przez dziesięciolecia.
Jednak do tej pory nie sądziłem, że sprawa jest aż tak dramatyczna, no, może nie tyle dramatyczna, bo to żaden dramat, to tylko realność taka jaka jest. To tylko moje przekonania dostały po głowie.
Te wszystkie „wszyscy są sobie równi”. Gdzie równi, jak mamy Dusze o różnym wieku, i to sporo. Jak są różne pochodzenia Dusz. Jak mamy różne obciążenia. Dodatkowo teraz – jak nasze Dusze mają różne podłączenia do Ducha – wielu nie ma podłączenia bezpośrednio do Boga…

Jedynie co się zmienia, to moja naiwność – ta maleje.
Już nie chcę się poddawać pod owe „bioroboty”, wytrzymywać ich bezwzględne postawy, które są oporne na uczenie się, na refleksję.
Przez lata byłem naiwniakiem, tłamsząc mojego Ducha w imię lojalności wobec rodziny, szkoły, itd. Wobec ludzi, którzy – jak się okazuje może w ogóle nie mają pojęcia co to jest Duch?

Pusto w środku

Ta odporność na refelksję i brak współczucia pięknie pasuje do samej Duszy bez Ducha.

Nic nie trzeba z tą sytuacją na zewnątrz mnie robić, to wiem, nie trzeba się wysilać, aby ją zmieniać. Bo się nie da.

Ale do tego potrzebuję mieć argumenty, bo tak „na wiarę” to się niemal nic we mnie nie uruchamia. Nawet zaprzestanie działania.
Jeśli mam coś robić, albo przestać, to potrzebuję argumentów.

Ja bardzo chciałem te osoby zmienić. Bardzo chciałem widzieć ich jako „człowieczych”, „ludzkich”, pełnych miłości i współczucia.
Myślałem, że jak się odpowiednio mocno postaram, jak będę dla nich wystarczająco „dobry”, to ta zmiana zajdzie.
Ale nie zachodziła – w żadnym przypadku.

Poddanie się pod wyroki, pod przekonania tych osób bardzo mi zaszkodziło. Zaszkodziło mojemu Duchowi i mojemu działaniu z jego poziomu. Zmanipulowało mnie tak, abym nie działał z pozycji mojego Ducha, abym bardziej był poddanym, czy nawet niewolnikiem.

Uważałem, że powinienem wobec nich być współczujący, to „uruchomię” u nich to współczucie, tą refleksję.
Ale .. w żadnym przypadku się tak nie stało, mimo, iż się starałem.

Wygląda na to, (i jest to mocno fantastyczna hipoteza) że mogą być to „manekiny”, rodzaj istot, które są nam podesłane, abyśmy „się przejmowali” nimi, ich zachowaniem, ich reakcjami, ich przeżyciami, chociaż.. oni w ogóle za tym nie tęsknią.., chociaż oni w ogóle o to nie dbają.
Ale moje dbanie, współczucie, energia w to włożona tam właśnie idzie. I to nie w sposób „zwykły”, ale właśnie wzmocniony, jakby dlatego aby „im pomóc”.
A tu może okazać się, że właśnie to jest duży błąd, i że nie mam starać się ich zmieniać, tłumaczyć (ile ja się niektórym ludziom natłumaczyłem za czasów prowadzenia bloga – i wiadomo – nic z tego). Mam się zająć sobą, swoimi interesami i mieć na tamtych spokój.

>czy ich kochamy? bo jeśli kochamy to zostawimy ich w spokoju, nie chcąc ich zmieniać,
Tu właśnie był mój największy problem – ja ich kochałem i właśnie z tego powodu chciałem im pomóc „się zmienić”. Czyli były to białe wzorce w czystej postaci.

Oni starają się jak mogą, trzeba to przyznać – to jest ich życie. Ale niestety.. nie mają w sobie tego, co ja czuję.
I – jak widzę z wieloletniej obserwacji – mieć tego nie będą.
Można to powahać wahadłem.

To jest jakby argument dla mnie do rezygnacji z białych wzorców, z potrzeby poprawiania ludzi.
Zwłaszcza tych, których tak bardzo chciałem poprawić.
Jeśli są skreowani jedynie na potrzeby Wewnętrznego Świata to mają energie, ale nie mają Boskiej Esencji, a mają esencję archontów.

Duże dla mnie przeżycie.

(Dla osób, którym nie wystarcza taki opis, blogger „treborok” ma propozycję nieco ostrzejszą, ale chyba mniej ma poczucia bezpieczeństwa przy tym. Dodatkowo nie ma tak konkretnych opisów, mówi o „braku Duszy”. Dusze mają te osoby, jak najbardziej, bez Dusz to byśmy od razu poznali, że to jakieś Zombie, ale nie ma takich ludzi wśród nas.. natomiast są osoby bez głębi wewnętrznej, czyli bez Ducha. I tych bardzo trudno poznać, bo są tak do innych podobne.

to stamtąd był ten cytat:

„Większość Portali Organicznych nie ma skłonności do łamania prawa, faktycznie w większość nie ma żadnych innych realnych skłonności niż realizacja (..) normy społeczne, takich jak pieniądze, kariera, seks, małżeństwo, sława oraz wielu innych „ideałów”, do dążenia których wszyscy jesteśmy zachęcani od najmłodszych lat.

Reklamy

49 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Gru 05, 2017 @ 00:17:11

    Hmmm. Ciekawe, trochę przerażające nawet.

    Mam podobne przeżycia odnośnie chęci uświadamiania innych, a także z poczuciem bycia traktowanym ciągle w ten sam sposób.

    Ostatnio mam jednak jakby przeciwne przemyślenia. Np jak ktoś mnie „źle” traktował to się obrażałem, buntowałem albo ulegałem no i obrywałem albo tkwiłem w takiej chorej sytuacji. Ale jak zacząłem czytać o sposobach komunikacji, to rozumiem, że wiele zależy od tego, co się powie takiej osobie. Jak napisała kiedyś autorka książki o asertywności (asertywność jest zaraźliwa). Słabo mi z tym idzie, ale czasami mam wrażenie ludzie inaczej reagowali jak inaczej do nich podszedłem. Często mówi się np., że dzieci wymagają podejścia, podobno jak ktoś je uważa za głupie i niedobre i tak traktuje to tak się zachowują, a podświadomość jest jak dziecko. Wiem po sobie, że jak ktoś mnie traktuje jak lenia to nic mi się nie chce, jak mi wmawia przeróżne wady to tracę morale itp. Jak ktoś mnie siłą „naprawia” to się zamykam na taką osobę.

    Czy coś może zupełnie nie mieć Ducha? Nawet jeśli jakieś byty rzeczywiście stworzyły jakąś duszę, no to te byty nie mogą się oświecić, nie mają tego boskiego pierwiastka? A jak one mają to i ich stworzenie. Według buddyzmu (czy tylko jednej z odmian) Amitabha Buddha obiecał, że każda istota, która będzie chciała może odrodzić się w jego raju (po ang. Western Paradise) aby prostą drogą dojść do oświecenia.

    Czy taka stworzona dusza nie może „załapać” się na Ducha w tym, czy w innym wcieleniu? Czy Bóg nie jest wszędzie? Przecież nawet drzewo mogło się oświecić, a może i skała może, to choćby ich ciało mogłoby a jeśli tak to i reszta. Biblia mówi, żę u Boga nie ma nic niemożliwego. Takie absolutne te stwierdzenia w tym tekście, a może to tylko przybliżenie, jak fizyka Newtona (też się wydaje że wszystko jest ustalone, mechaniczne) jest przybliżeniem fizyki kwantowej (a figa z makiem, wszystko to tylko pawdopodobieństwa). A jak już o mechanice kwantowej to istnieje niezwykle małe, ale istnieje prawdopodobieństwo że np. Pałac Kultury zniknie i pojawi się w Krakowie. Może ten Duch jest tylko słabo zauważalny?

  2. Marc
    Gru 05, 2017 @ 00:19:25

    Oczywiście dzięki za tekst. Bardzo ciekawy problem moim skromnym zdaniem.

  3. Marc
    Gru 05, 2017 @ 00:22:06

    W Grach Bogów zdaje się Trechlebow twierdził, że Jezus przyszedł, aby Żydom dać Ducha, bo mieli tylko duszę. Ale twierdził też chyba, że Jezus miał Słowiańską Duszę.

  4. Swiat Ducha
    Gru 05, 2017 @ 01:09:27

    Marc
    Amitabha..
    Ja bym proponował posłuchać filmów Sławka Majdy, który mówi o ślubowaniach wobec Amitaby.. Co to za ziółko.. I jakie mają obciążenia Dusze na jego punkcie.

    > jak one mają to i ich stworzenie.
    One same mają – to są wielcy Aniołowie, Archonci. Mają. Ale ich stworzenie – to jest przytroczone do nich samych, więc najwyżej ich „osiągnie”.

    >Czy Bóg nie jest wszędzie?
    Drzewo mogło się oświecić, jeśli miało Ducha i w tym Duchu zeszło do Wewnętrznego Świata, przywdziewając Duszę. I nadal miało Ducha i mogło się oświecać.

    Wszystko istotnie jest zrobione „z Boga”, nie ma wątpliwości. I pewnie „do niego wróci”, ale .. różnymi drogami.
    Istoty „z góry” zesłane, jako Duch, mają możliwość odcyfrowania w sobie owego Ducha, i „powrotu” do niego świadomością cały czas.
    A istoty „z dołu” stworzone, jako Dusze mają możliwość powrotu do Boskiej Matki yin.

    Ciekawe, jak Amerykanie się skupiają na zjawisku „Zombie” (ludzi bez Ducha, ale już też i Dusza bardzo zniszczona i łazi toto jak łachmaniarz).. czy się ich podświadomie boją? A może to ich Dusze coś mówią o sobie?

    Oczywiście, umiejętności interpersonalne są bardzo ważne. I niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z taką czy z inną osobą – one obie mają Osobowości, a więc odpowiednie, dbałe podejście jest bardzo ważne. Jednak ten odbiór, ta reakcja jest zależna od Duszy i zawartej w niej Osobowości.

    Osoba mająca Ducha, działająca z Ducha będzie miała dodatkową przewagę. Będzie w stanie spojrzeć „z góry”, przekroczyć to nawet, kiedy ktoś by się nieumiejętnie do niej odzywał, będzie w stanie przejść „ponad” nieumiejętnościami formalnymi i skupić się na sednie, na meritum.
    Tutaj warto sobie przefiltrować nauczycieli akademickich, owych „profesorów”, którzy błyszczą wiedzą, a w człowieczeństwie mają dziurę.

    Ale i przypomnieć sobie tych, którzy okazali się rzeczywiście imponujący, jeśli chodzi o postawę.

    Dodałem do tekstu części:
    Bezpośredni wpływ na nasze życie
    Białe lub ciemne pochodzenie

  5. Swiat Ducha
    Gru 05, 2017 @ 10:59:52

    Marc
    może być,
    religia Żydowska jest mocno na poziomie Dusz, te tysiączne zakazy/nakazy, przestrzegania, zawiłości..

    A Jezus – to była emanacja, wcielenie czystego Ducha, wiele razy to udowadniał w prostocie swoich słów, np. „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy (Duch wcielony) jest panem szabatu”. W wielu miejscach można zauważyć takie przebłyski Ducha.

    Natomiast postawa mesjańska Jezusa już wydaje się nie pochodzić z Ducha, a z zakodowania (domyślam się przez Jana Chrzciciela w Jordanie) do tej misji zbawiania.
    Jakby Jezus pozostał wierny swoim słowom, to by pewnie musiał stwierdzić, że „nie ma niczego do zbawiania”.

  6. awentais
    Gru 05, 2017 @ 11:40:53

    Andrzeju,

    kwestia techniczna – nie wyświetlają się obrazki z istotami. Jest tylko logo Pixabay na czarnym tle.

  7. Marc
    Gru 05, 2017 @ 12:17:23

    Ja bym proponował posłuchać filmów Sławka Majdy, który mówi o ślubowaniach wobec Amitaby.. Co to za ziółko.. I jakie mają obciążenia Dusze na jego punkcie.

    Coś czytałem na jego stronie, po tym jak Marek z Radia Samiec tak źle się wypowiadał o tym. Ja się na tym nie znam. Jednak o Amithabie przeczytałem po raz pierwszy na stronie mistrza, dzięki któremu bardzo szybko wróciłem do zdrowia, a długo nie mogłem. Przez kilkadziesiąt lal pomógł już dosłownie tysiącom ludzi, przy tym wygląda na to, że ma dobre spełnione życie (rodzinnie, finanosowo itd.), opisywane obciążenia do tego nie pasują. Nie mówi też o wyrzekaniu się oświecenia, a wręcz przeciwnie o tym, że każda istota może się „szybko” oświecić. Przymierzam się do przeczytania jego książki na ten temat, jak to zrobię to może coś więcej napiszę, co się dowiedziałem. Ale tak myślę, że może to jakieś nieporozumienie. Może panowie Sławomir i Marek coś źle zrozumieli, odczytali?

  8. Swiat Ducha
    Gru 05, 2017 @ 15:23:07

    awentais – powinno być lepiej.

  9. Swiat Ducha
    Gru 05, 2017 @ 15:24:53

    Marc
    A jaki to mistrz ci pomógł?
    Pytanie na ile istotne dla niego jest połączenie z Amitabą? Bo może być to ledwo wspomnienie, a może być mocne.

    Sam film YT:


    link do strony:
    http://modlitwainnanizwszystkie.pl/artykuly.php?id_artykulu=1337

  10. Marc
    Gru 06, 2017 @ 00:32:36

    Kiedyś już o tym pisałem. Poniżej jego strona:

    http://shaolin.org/

    https://en.wikipedia.org/wiki/Wong_Kiew_Kit

  11. Marc
    Gru 06, 2017 @ 00:35:17

    I dzięki za film.

  12. Swiat Ducha
    Gru 06, 2017 @ 00:51:08

    Ananda podsunął mi film Zbigniewa Popko własnie o biorobotach
    Macie też trening na ciele adi – przetłumaczanie jednego zestawu określeń duchowych na drugi, bo p. Popko używa inaczej podobnych słów. (zmiana znaczeń słów w zależności od tego, kto mówi słowo, adi to ciało nadawania znaczeń)
    Ja mam swój słownik, on swój, co nie oznacza, że opowiadania są błędne. Tylko niektóre inaczej znaczą coś troszkę innego.
    :

  13. Gandalf
    Gru 06, 2017 @ 10:59:07

    Andrzej, skoro wielu ludzi, wedlug tego, co jest tu mowione, sa ,,robotami”, co w takim razie robia tutaj ,,prawdziwi” ludzie, dlaczego zostali rowniez uwiezieni na Ziemi i kole ziemskiej karmy? Co sie stalo?

    Ponadto sporo tutajo ,,misjach”, jak to sie odnosi do tego, zeby oczyszczac sie z wszelkich misji? Troche tutaj naplatane jest wedlug mnie :). W ogole to po obejrzeniu tego filmu czuje jakby ktos wyssal mi jakas forme energii, ciezkawe to jest co mowi ten czlowiek.

  14. Swiat Ducha
    Gru 06, 2017 @ 15:46:11

    Gandalf
    Ciężkawe, mówisz. Dobrze, że czujesz, że odczuwasz te energie.

    Nie zapewniałem, że będzie to leciutkie jak piórko.

    Z.P. już taki jest, i tak mówi, to jest jego życie, i jego przekaz. Ja tego nie kazałem mu mówić. Jak więc coś nie tak – to do niego.
    Osobiście też tak to traktuję, że Z.P. po prostu.. przesadza. Jego opowieści jak dla mnie przekraczają zakres prostoty Ducha. Jest tam tyle treści, że to „się przelewa”, że zaczyna karmić Dusze. A Dusze łapią chętnie historyjki, ścieżki celów, ścieżki losów i.. zaczynają nabrzmiewać. Zamiast redukować Duszę.. okazuje się, że można po tym mieć obrzmiałą Duszę od celów.

    Misje? Prosta sprawa. Dusza może „złapać” czyjś cel i stwierdzić, że on jest bardziej godny spełnienia, niż własne cele, niż przeżywanie własnego życia. I już ma taki ktoś misję. Czy warto się z tego uwalniać? To trzeba sobie samemu/ej odpowiedzieć na pytanie, czy chcesz żyć czyimś życiem, czy chce się mieć czyjeś plany do realizacji, zamiast własnych.

    >Co tu ludzie robią? Dlaczego zostali rowniez uwiezieni na Ziemi i kole ziemskiej karmy?

    Powiem tak – idee mnie nie interesują. A odpowiadanie na twoje pytanie byłoby „martwieniem się”, opisywaniem idei, jakie idee stoją za „tym czymś”, albo jeszcze niżej – z poziomu przyczynowego – można zacząć dochodzić przyczyn i skutków i zacząć się mocować w ich obrębie. Zarówno idee, jak i przyczynowość są w obrębie karmicznym. A ja chcę z tego obrębu wychodzić. Nie interesuję się więc światem „astralu” (od astralnego do atmanicznego), redukuję Duszę przez to.
    Kiedyś byłem zapisany na forum „Świat Dusz”. Bardzo wiele się tam dowiedziałem, ileś sam zdołałem też rozpoznać dzięki temu. Jednakże tam takim wiodącym tematem była historia powstawania Dusz. A to już nie dawało realnych wskazówek dla działań na „tu i teraz”. Było ideologicznie szczytne, ale.. odciągało od Ducha w kierunku Duszy. Dlatego dobrze, że już mnie to nie interesuje, że tego nie rozważam. Ja wiem, że ileś wiedzy z tym przychodzi, fajnie, plus dla wiedzy, ale.. są koszta, trzeba się „wkręcić” – właśnie Duszą. Ona to lubi. A to już mi nie po drodze.

    Jeśli się przyglądam krok. to tylko dlatego aby zrezygnować z relacji z tymi oszukańcami. A dalej – niech się sami martwią, ja mam własne życie, i Duchowy potencjał.
    Jeśli biorę pod lupę możliwość istnienia biorobotów, to tylko dlatego, aby się uwolnić od frustracji przy oczekiwaniu że „ludzie będą ludzcy”, że będą mieli Ducha. Jak się od tej frustracji uwalniam, to cały temat już mnie nie interesuje. Bo sam z siebie jest karmą. Ale to nie jest moja karma, więc po co mam się w niej nurzać, po co jej nabierać?

    Ważne jest co TY robisz tutaj. Albo może czego nie robisz, dlaczego czegoś nie robisz, aby sobie pomóc.

    A idee, ideologie, polityki (nawet międzygalaktyczne), to wszystko karma (dla Duszy).

  15. Gandalf
    Gru 06, 2017 @ 17:05:55

    Potrzeba mi więcej wiedzy.

  16. Swiat Ducha
    Gru 06, 2017 @ 21:42:49

    Gandlaf
    Dobrze, że czujesz, że odczuwasz te energie.
    No i dobrze, że wiesz, czego potrzebujesz, to możesz sobie to dawać! 🙂

    Sprawy są generalnie dosyć złożone, a dodatkowo dotyczą naszej realności, naszego życia – jak ktoś coś usłyszy, to stara się to jakoś sobie zweryfikować w swojej realności. I świetnie, bowiem dzięki temu może zobaczyć na ile dane nauczanie jest realne dla niego, a na ile jest „od czapy” (np. są to fantazje, czy też „nawiedzeństwo”, czy też pragnienie przyciągnięcia klientów za pomocą interesującego przekazu).

  17. Klaudia
    Gru 09, 2017 @ 13:21:32

    „Większość Portali Organicznych nie ma skłonności do łamania prawa, faktycznie w większość nie ma żadnych innych realnych skłonności niż realizacja (..) normy społeczne, takich jak pieniądze, kariera, seks, małżeństwo, sława oraz wielu innych „ideałów”, do dążenia których wszyscy jesteśmy zachęcani od najmłodszych lat.”

    Czyli o przestępcach, mordercach, dewiantach można stwierdzić, że raczej na pewno mają Ducha?

  18. Klaudia
    Gru 12, 2017 @ 03:25:53

    Chyba znalazłam odpowiedź.

    „Jedynymi ludźmi, którzy są w stanie sukcesywnie wygrywać w starciu z portalami organicznymi, nie zdając sobie sprawy z ich natury, są ludzie z duszą, mający skrajnie negatywną psychopatyczną naturę. Psychopata to ktoś niezdolny do odczuwania empatii lub mający to odczuwanie wypaczone. Wszystkie portale organiczne są z zasady psychopatyczne, nawet jeśli maskują to pod pozornie normalnym zachowaniem. Psychopata obdarzony duszą ma natomiast taką przewagę, że w swoich dążeniach jest w stanie posługiwać się pomysłowością i niestandardowym myśleniem, a także posiada energię duchową, którą może oddawać demonicznym siłom w zamian za władzę.

    System społeczny składający się na trzeci wymiar matrixa jest zaprojektowany tak, aby promować portale organiczne oraz ludzi, którzy zachowują się linearnie, którzy karzą lub prześladują wszelkie przejawy kreatywności, oryginalności i niezależności. Oczywiście portale organiczne są tylko pionkami w grze. Są w rzeczywistości częścią systemu stworzonego przez negatywne byty duchowe, które mają kreatywność niezbędną do rozporządzania i sterowania nim. Zatem tymi, którzy rzeczywiście rządzą tym światem, są ludzie z duszą, jednak o bardzo negatywnej częstotliwości. Portale organiczne są zwyczajnie końmi pociągowymi matrixa.”

    Źródło: http://montalk.net/misc/62

    Bardzo ciekawy i mocno dający do myślenia temat. Dziękuję za inspirację i pozdrawiam.

  19. Swiat Ducha
    Gru 12, 2017 @ 23:47:44

    No właśnie, Klaudia.
    Ja mogę dodać, że owi „psychopaci” znani nauce, to osoby z symbiontem znane z tej witryny.

    Portal organiczny to jedno, a symbiont to drugie.
    Mogą zamieszkiwać to samo ciało. I wręcz łatwo im, bo mają podobne cele.

    Ale – tak jak na wstępie mówiłem, nie ma co się przejmować.
    Daje sobie i innym takie pytanie: czy PRZED wiedzeniem tego wszystkiego bałeś/aś się? – Nie.
    Przez lata żyłeś/aś przy tych ludziach? -Tak.
    To nic się nie zmieniło w świecie od tamtego czasu. Tylko wiesz i widzisz więcej.
    Wiele jest stron, które chciałyby, abyśmy się bali.
    I wręcz nasze własne odkrycia chcą wykorzystać przeciwko nam, aby wzbudzić obawę.

    A przecież nic się nie zmieniło realnie. Ba, więcej! My więcej wiemy, więc jesteśmy mądrzejsi, bardziej umiejętni, więc jesteśmy bezpieczniejsi.
    Tak to rozumiem. To tylko nasza Dusza chce zrobić z igły widły, zresztą zgodnie z sugestiami Systemu, czy kogoś-tam.

    Oczywiście ta wiedza nie jest po to, aby uprawomocniać sobie jakikolwiek atak, „bo oni to są źli, wreszcie znalazłem/am winnych”. To akurat jest biały wzorzec zachęcający do walki.
    Można sobie dać z nim spokój, zaakceptować.

    Możemy, dzięki Duchowi wyjść ponad to także. Bo weryfikacje się zdarzają, i wtedy dobrze wiedzieć „kto co ma” i z kim mamy do czynienia. Jednak nie są to sprawy aż tak trudne zewnętrznie, jak wewnętrznie.

    Co do Ducha, to mam znajomego, który ma u siebie 3 koty. 2 z nich nie mają ducha, włóczą się jak zjawy, mary jakieś, nie są towarzyskie. Trzeci ma w sobie Ducha i jest towarzyski, kontaktowy.

    Na podwórzu widuję innego kota, który ma Ducha w sobie, który jednak nie jest tak chętny do kontaktu, bo ma obawy, jak to dziki kotek. Ale w oczach, w zachowaniu widać, że ma Ducha.

    Wiele kotów patrzy na człowieka, w oczy, z obawą, że „coś się stanie”. Czeka. To nie jest Duch, to są wzorce obrony siebie – takie przestraszone od samego początku.

  20. Marc
    Gru 13, 2017 @ 12:30:26

    To można w ogóle żyć bez Ducha?

  21. Swiat Ducha
    Gru 13, 2017 @ 16:16:36

    W Duch (w Bogu, w Ostatecznym Tao) wszystko „pływa” i wszystko z tego jest zrobione.
    Niemniej jednak ów Bóg Absolutny, aby stworzyć wszechświat(y) i poznać siebie za ich pomocą podzielił się najpierw na Wielkie Yin i Wielkie Yang.
    I yang miało gdzie się inkarnować – w yin. Ale i z samego yin też „wyrastały” stworzenia, jakby „od poziomu niskiego”. I nie wszystkie one muszą być obdarzone ową inkarnacją Ducha Yang.
    W tym sensie mówi się o „Biologicznych Portalach”, o „Biorobotach”, jakby je nie nazwać.

    Proszę sobie wyobrazić kurę, kura znosi jaja.
    Ale jaja nie muszą być zapłodnione, aby egzystować. Aby z nich robić jajecznicę na śniadanie.
    Ba, nawet lepiej, że nie są zapłodnione, bo niektórzy się brzydzą jeść takie jajo jak jest zarodek.

    Zapłodnione jajo – ma szansę na bycie kurczakiem.
    Niezapłodnione – nie ma, chociaż jest w pełni wartościowym jajem.

  22. Marc
    Gru 13, 2017 @ 17:46:28

    Chyba rozumiem, co masz na myśli. Ale może to jest duch Ying, chodzi o to, że jakieś połączenie z siłą twórczą „musi” być. Poza tym nawet wg modelu yin yang w yin zawiera się trochę yang i odwrotnie.

    „To tak, jak masz jaja.” Przeczytałem to zdanie i musiałem się zastanowić chwilę nad sensem :), szczególnie że piszesz o wcześniej o yang to się może skojarzyć. A może się radia samiec za dużo nasłuchałem.

  23. Swiat Ducha
    Gru 13, 2017 @ 19:44:19

    Marc
    hahaha..
    skojarzyły się jaja, powinienem napisać „jaja kurze”! 🙂

    To prawda, ta siła powołująca Dusze do życia jest jak najbardziej Yin!

    Więc i Yin ma swoją twórczość wyrażającą się w stwarzaniu „miejsc do inkarnacji Ducha”,
    czy to będą „jaja kurze” 🙂 – już konkretnie nazwałem!,
    czy to będą Dusze z ciałami fizycznymi (czyli owe Portale Biologiczne).
    Jest to jak najbardziej wszystko forma buzującego życia po stronie Yin!

  24. Marc
    Gru 13, 2017 @ 21:13:53

    To ma dojść kiedyś do Yang? czy Yang się z tego rozwinie? Według tego opisu by tu pasowała opisywana przez ciebie grupa nazwana linią ewolucyjną.

    Tylko jak to może być, że jeden kot ma ducha a inni nie?

  25. Klaudia
    Gru 14, 2017 @ 03:08:52

    To z psychopatami i symbiontami rzeczywiście nakłada się w całość. Ale szczerze mówiąc bardziej od symbiontów przeraża mnie myśl, że ktoś z bliskiego otoczenia mógłby nie mieć Ducha. Fakt, żyłam z tymi osobami przez tyle lat i nic się nie zmieniało, ale to dlatego że trwałam biernie podporządkowana, po cichu tylko rozbudzając własną świadomość. A co jeśli w końcu okażę przed potencjalnym portalem sprzeciw wartościom systemu? Bo nie chcę żyć w kłamstwie i hipokryzji. Zastanawia mnie co taki ktoś zrobi, w jaki sposób; czy odpuści czy będzie atakować, i w jakiej skali ewentualnie. Uduchowionych ludzi można zawsze potraktować Miłością, ale na portalu chyba coś takiego nie robi wrażenia.

    Co do kotów, mój jest towarzyski; zawsze do mnie przychodzi, śpi na kolanach, mruży z zadowoleniem oczy, chociaż inni domownicy tylko by na niego narzekali, że „nienażarty”, bo nie rozumieją że jak on miauczy to niekoniecznie prosi o jedzenie, ale czasem zwyczajnie o pogłaskanie. I on na tych domowników często patrzy z obawą „że coś się stanie”, bo ma z nimi słaby kontakt. Ma też czasem agresywny nastrój, kiedy drapie i gryzie nawet mnie, ale można to przewidzieć po rozszerzonych źrenicach. Więc czy nie jest tak, że te wzorce obronne się uaktywniają w zależności od kontekstu? Tak jakby dla mnie on ma ducha, dla nich nie. Ciężko to wszystko jednoznacznie poodróżniać.

  26. Swiat Ducha
    Gru 14, 2017 @ 17:37:08

    Marc
    Tak, to bardzo coś podobnego do linii ewolucyjnej. Mogą się w dużej części nakładać. Chociaż nie muszą się nakładać całkowicie.

    Jak to może być że któryś kot ma a któryś nie ma Ducha?
    Jest coś w kocie, czego nie rozpatrywałeś?
    Coś jest, czego się nie spodziewałeś?
    Kot pokazuje drugie dno? 🙂

    To wręcz ŚWIAT pokazuje drugie dno. To duchowe, pokazuje jak jest zbudowany duchowo.

    A jak z jajami od kury? Czy to bardzo bulwersuje, że jedno jajo (yin) jest zapłodnione nasieniem (yang), a drugie nie?
    Wiele osób bulwersuje to, że właśnie owo jajo na ich talerzu JEST zapłodnione! fu!

    🙂 Tak więc tutaj macie proces, który mocno angażuje i wizję świata (jaki świat jest) jak też i emocje, i relacje do różnych istot.
    Wizja świata się zmienia
    zmienia się przypisane znaczenie kotowi, jajku, matce, nauczycielce, wujkowi

    do tego od razu przychodzą wspomnienia jakie to oczekiwania mieliśmy po nich i jakie emocje relacje z nimi przyniosły.

    itd. taki proces.. i to jak widzę silny proces.

    Klaudia

    Oczywiście możesz wyrażać sprzeciw. Pytanie tylko, czy owa osoba coś z tego zrozumie?
    Wobec ściany można wyrażać sprzeciw, że nie ma tam drzwi. Tyle tylko, czy komu to pomoże? Pomoże w wyrażeniu frustracji, złości.
    Ja wiele lat wyrażałem frustrację i złość, i uważam, że jeśli się nie szkodzi to dobrze jest to robić, dla własnego zdrowia psychicznego.
    O tym, co wyrażam widziały jednak najczęściej tylko osoby kompetentne, które rozumiały mój proces (psycholog, psychoterapeuta, grupa wsparcia, zeszyt z afirmacjami). Tak to się sobą opiekowałem.

    Ale wyrażanie niezadowolenia, frustracji, złości jest też – co ważne – pokazywaniem sobie i światu, że nie widzę realności taką jaka jest, ponieważ czegoś z owej realności nie akceptuję. Jakbym zaakceptował, to nagle ogarnia mnie spokój.

    Jak dla mnie – jeśli jestem sfrustrowany, to nie rozumiem zjawiska.
    Jak zrozumiem, często mi jest przykro, jestem rozżalony, że nie tak jak się spodziewałem, mogę przeżywać obniżenie nastroju. Ale frustracji na bardziej intensywnych energiach – już nie ma. Jest pogodzenie się.

    Jeśli kłamstwo i hipokryzja przychodzą do ciebie z zewnątrz, to daj sobie prawdę sama.
    Jeśli oczekiwałaś od osób z zewnątrz, że one to zrobią, „że się poprawią”, to może stawiałaś im zbyt duże wymagania?

    HD mówi: „nothing to do” – człowieka się nie zmieni.
    Robert Monroe mówił: „Ludzie się nie zmieniają, stają się tylko bardziej sobą, jakim i tak byli”.
    Więc może przeceniasz kogoś?

    Poza tym – po co rozjuszać kogoś? Ja nie wymagam od byka tego, żeby mówił po polsku, i nie kłuję go nożem, aby go do tego nakłonić.
    Chyba by na mnie popatrzyli jak na idiotę, jakbym tak robił.
    (do czego torreadorzy chcą nakłonić byka pikami?…)

    Kot może mieć ducha, a domownicy – nie.
    Przyzwyczailiśmy się do bardzo linearnego, nieholograficznego wizerunku świata o małej liczbie wymiarów, zmiennych. Dlatego powstają takie uproszczone oceny: kto jest niższą istotą, człowiek – z definicji – wyższą. A tu jest coś szerszego, jest więcej wymiarów zjawiska, nie daje się go tak uprościć, jakby prości ludzie chcieli.

    W dużej części system szkolnictwa jest przeznaczony właśnie dla prostych ludzi, a niższe klasy muszą być odpowiednie dla prostackich osób (to nie ocena tylko opis).
    Jeśli komuś czegoś brakuje w szkole – to jest na dobrej drodze.

  27. Swiat Ducha
    Gru 14, 2017 @ 17:37:08

    Marc
    Tak, to bardzo coś podobnego do linii ewolucyjnej. Mogą się w dużej części nakładać. Chociaż nie muszą się nakładać całkowicie.

    Jak to może być że któryś kot ma a któryś nie ma Ducha?
    A jak z jajami od kury? Czy to bardzo bulwersuje, że jedno jajo (yin) jest zapłodnione nasieniem (yang), a drugie nie?
    Wiele osób bulwersuje to, że właśnie owo jajo na ich talerzu JEST zapłodnione! fu!

    🙂 Tak więc tutaj macie proces, który mocno angażuje i wizję świata (jaki świat jest) jak też i emocje, i relacje do różnych istot.

    Klaudia

    Oczywiście możesz wyrażać sprzeciw. Pytanie tylko, czy owa osoba coś z tego zrozumie?
    Wobec ściany można wyrażać sprzeciw, że nie ma tam drzwi. Tyle tylko, czy komu to pomoże? Pomoże w wyrażeniu frustracji, złości.
    Ja wiele lat wyrażałem frustrację i złość, i uważam, że jeśli się nie szkodzi to dobrze jest to robić, dla własnego zdrowia psychicznego.

    Ale wyrażanie niezadowolenia, frustracji, złości jest też – co ważne – pokazywaniem sobie i światu, że nie widzę realności taką jaka jest, ponieważ czegoś z owej realności nie akceptuję. Jakbym zaakceptował, to nagle ogarnia mnie spokój.

    Jeśli kłamstwo i hipokryzja przychodzą do ciebie z zewnątrz, to daj sobie prawdę sama.
    Jeśli oczekiwałaś od osób z zewnątrz, że one to zrobią, „że się poprawią”, to może stawiałaś im zbyt duże wymagania?

    Poza tym – po co rozjuszać kogoś? Ja nie wymagam od byka tego, żeby mówił po polsku, i nie kłuję go nożem, aby go do tego nakłonić.
    Chyba by na mnie popatrzyli jak na idiotę, jakbym tak robił.
    (do czego torreadorzy chcą nakłonić byka pikami?…)

    Kot może mieć ducha, a domownicy – nie.
    Przyzwyczailiśmy się do bardzo linearnego, nieholograficznego wizerunku świata o małej liczbie wymiarów, zmiennych. Dlatego powstają takie uproszczone oceny: kto jest niższą istotą, człowiek – z definicji – wyższą. A tu jest coś szerszego, jest więcej wymiarów zjawiska, nie daje się go tak uprościć, jakby prości ludzie chcieli.

    W dużej części system szkolnictwa jest przeznaczony właśnie dla prostych ludzi, a niższe klasy muszą być odpowiednie dla prostackich osób (to nie ocena tylko opis).
    Jeśli komuś czegoś brakuje w szkole – to jest na dobrej drodze.

  28. Gandalf
    Gru 14, 2017 @ 20:03:02

    Klaudia, ja bym zrezygnowal, odszedl.Tez wielokrotnie mialem i czasem jeszcze ciagle mam takie sytuacje. Pol biedy, kiedy taka osoba ma tylko wejscia lub wzorce, jest wtedy jeszcze szansa, ze na spokojnie mozna do takiej osoby bez-perswazyjnie dotrzec, ze zacznie myslec, glowkowac. Ale bio-robot bez Ducha – nigdy. Ci ludzie sa jak terminatorzy, maja scisle zakodowany program, wedlug ktorego dzialaja i koniec. Nie dotrzesz do nich. To tak, jakbys chciala z Windowsa 7 przesiasc sie na Linuxa lub Macintosza. Nie da rady bo to inny program, w dodatku tak zaprojektowany, ze nie daje sie rozwijac, udoskonalac. Jest to zamnkiety system, wewnatrz ktorego powstaja scisle przewidziane reakcje na bodzce zewnetrzne, odpowiednie do ilus tam sytuacji, wszystko jest dokladnie wyliczone i zaprogramowane. Tak jak symuluje sie w programach odpowiednie zdarzenia, to to samo.

    W ogole fajnie, ze pojawil sie ten artykul bo od wielu, wielu lat tez mialem coraz silniejsze odczucie, ze nie wszyscy ludzie to … ludzie, czyli istoty uduchowione, umiejace sie rozwijac, myslec, uswiadamiac. Wiele lat zadawalem sobie pytanie, czemu niektorzy z ludzi, chocby nie wiem ile razy sie do nich cos mowilo, nie czuja w ogoke skruchy, jakby byli automatami.

    Pamietam, jak na poczatku lat 90tych zobaczylem owczesny hit filmowy, ,,Terminator 2″ ze slynnym Arnoldem Schwarzeneggerem w roli glownej. Patrzylem na ten film z niedowierzaniem. Jednoczesnie odpychal mnie i fascynowal bo ukazywal cos, czego jeszcze wtedy nie rozumialem, ale co podswiadomie korelowalo z tym, co juz wtedy czulem jako nastolatek – ze na swiecie sa ludzie i roboty. Potem byl ,,Matrix” braci Wachowskich. Genialny film (ma 3 czesci, polecam kazdemu, kto chce wejsc w zglebianie tematu, jak jest zaprogramowana nasza rzeczywistosc). Generalnie to sa jakby takie autoprojekcje (cos na zasadzie samospelniajcej sie przepowiedni), ze my sami niejako projektujemy (pokazujac, przenoszac nasze sny, wizje, marzenia) przyszlosc bo to sa scisle zakodowane programy, najprawdopodobniej narzucone nam przez naszych ,,stworcow”.

    Bardzo sie ciesze, ze takie filmy powstaja, bo oznacza to, ze pojawia sie rysa na systemie, ze mimo, ze iles tam procent ludzi na swiecie bedzie uwazac, ze to totalne science fiction, niemozliwe do zadziania sie w realu, to dla osob poszukujacych bedzie to jak wrota do przyszlosci, pokazujace, jak gleboko jest ten program (Matrix) zakodowany w naszej podswiadomosci (indywidualnej i zbiorowej). A od rysy zaczyna sie wczesniej czy pozniej pekniecie…..

  29. Marc
    Gru 14, 2017 @ 22:42:02

    -zmienia się przypisane znaczenie kotowi, jajku, matce, nauczycielce, wujkowi

    Czy to właśnie jest poruszenie na ciele ponad atmanicznym?

    – Ja wiele lat wyrażałem frustrację i złość, i uważam, że jeśli się nie szkodzi to dobrze jest to robić, dla własnego zdrowia psychicznego.

    Znaczy można kogoś zbluzgać za plecami albo pomyśleć, jak mu się kapiszonuje gębę? 🙂

    – Jeśli komuś czegoś brakuje w szkole – to jest na dobrej drodze.
    Uuuu ja to czasem czuje że szkoła to wręcz zbronia była. Patrzę na to trochę jak an porwanie przez terrorystów, a do tego takich co to mi wmówili jaki to jetem bezwartościowy (ale to już trochę może dodaję od siebie).

  30. Marc
    Gru 14, 2017 @ 22:42:42

    Kurczę znowu te literówki.

  31. Swiat Ducha
    Gru 15, 2017 @ 01:29:17

    Marc
    To to kurczę z tego jajka 🙂

    >zmienia się przypisane znaczenie kotowi, jajku, matce, nauczycielce, wujkowi
    Jeśli u ciebie zmieni się to przypisanie znaczenia, jeśli popatrzysz na sprawę z nowej perspektywy, to znaczy, że dokonałeś poruszenia na ciele adi, ponad anupadaką.
    Albo krótkotrwałe (jak się tylko zastanawiasz), albo długotrwałe, jeśli trwale zmienisz postawę życiową.

    >Znaczy można kogoś zbluzgać za plecami albo pomyśleć, jak mu się kapiszonuje gębę?
    Można, o ile robi się też pracę aby jednak pozytywnie podejść do tematu, np. pracuje się z pozytywnymi afirmacjami, a w odpowiedziach na nie można pisać co Dusza chce czy potrzebuje.
    Jednak Świadome Ja powinno pilnować procesu, aby się nie osunął w ciemne głębie Duszy. Wszelka niezgoda = niezrozumienie. Chodzi o to, aby nie napinać się, aby nie przepełniać frustracją i goryczą CIała Bolesnego. Trzeba je wentylować.
    Ale – wg. mnie – próbować sobie tłumaczyć świat, aby nie było podstaw do braku akceptacji.
    Bo ci naprymitywniejsi ludzie mają wielką akceptację i często dużą błogość. Ale świadomość marną, nikłą, wąską, płytką.

    >szkoła to wręcz zbronia była
    Glen Doman, amerykański edukator, psycholog mówił, że im większe dziecko przeżywa frustracje, to znaczy, że tym większy ma w sobie potencjał. Co jest zupełnie logiczne, bo większą w sobie czuje różnicę pomiędzy „idealnością” a „realnością”.

    Jednak potencjał to jedno, a już realne działanie na jego podstawie, rozwijanie go, uruchomienie procesów – nie wszyscy tego dokonują. Wielu wsiąka w system. I to właśnie wielu „bez Ducha”, bo właśnie nie mają wystarczająco dużo duchowej ideowości, aby podtrzymać swoje dziecięce pragnienia. Ci „bez Ducha” raczej są łamani, a właściwie „gięci” przez System i „osiadają” na jakiejś posadzie, na jakimś stanowisku.

    Im to nie szkodzi, nie mają dyskomfortu, bo nie są w stanie go dostrzec. Cieszą się, że np. zrobili karierę, spłodzili dzieci, jeżdżą Mercem. itp.

  32. Conchita Palmo
    Gru 15, 2017 @ 09:37:02

    Dla mojej Duszy takie stwierdzenie, że spora część ludzi to bioroboty pozbawione Ducha – w sensie niewyposażone, a więc bez potencjału Ducha – to jest niezdrowe, jak połknięcie kamienia, który się nie rozpuszcza. Coś mi się po prostu uruchamia w Duszy, co działa niekorzystnie – zmniejsza się empatia, chęć stanowienia z innymi wspólnej przestrzeni, pojawia się myśl, że nigdy nie przełamię bariery dźwięku, czyli nie dogadam się z innymi. Za to bez problemu i skutków karmicznych czuję stwierdzenie typu: ludzie nie korzystają z potencjału Ducha, nie docierają, przeżywają życie w schematycznych wzorcach ziemskich w całości się im oddając… Bo, że ktoś nie dociera, nie znaczy, że nie dotrze, tam gdzieś jest zapadka, która może kiedyś zostać uruchomiona i człowiek wyjdzie z pudełka mechanicznego umysłu „na łąki” czyli w nieoznaczone, czujące i żywe. To dobrze czuję.

    Są ludzie, którzy zaprzedali się systemowi i podtrzymującym je siłom, nie przeczę, nie widzę ich w różowych okularach. Nie wiem jakie są karmiczne długofalowe skutki takiego zdecydowanego opowiedzenia się za systemem i żerowaniu na innych uwikłanych, przypuszczam, że samsara trzyma się ich jak beton. Dla nich pewnie nasze próby są śmieszne i dziecinne. Mogę to jednak zaakceptować.

    Tak mi się wydaje, że potrzebujemy zadbać o swoje Dusze, pootwierać zamki i wynieść śmieci, by Duch mógł się z radością poprzez nie przejawiać…

  33. Swiat Ducha
    Gru 15, 2017 @ 20:01:55

    Ileś lat cierpiałem bardzo od ciała bolesnego, ciągle sobie wyobrażając, że „świat się zmieni”. „ludzie się zmienią”..

    Dusza się upiera przy swojej wizji świata, w której to ona żyje, przeżywa to życie – pełne cierpienia
    a Duch uważa, że świat jest pełen światła słonecznego i radości.
    Coś trzeba wybrać.

    W wersji Duszy potrzeba „zmian u ludzi”, aby się świat zmienił. Ja też, ale świat przede wszystkim.

    W wersji Ducha nie trzeba, bo wszystko już jest w porządku, O ILE to ja wypromieniowuję z siebie życie, szczęście, radość.
    Tyle tylko, że nie jesteśmy dziećmi i dziecięca naiwność już tu nie zadziała. Potrzeba konkretnych relacji ze światem i ludźmi.
    Dziecko żyje z Ducha, ale jest totalnie naiwne, nieświadome tego (wspomnijcie sobie swoje przeżycia sprzed 3 roku życia).

    Jeśli wypromieniowuję radość i szczęście, to i tworzę swój świat.
    To yang pewnie tak dlatego lubili Chińczycy, bo jest twórcze i gotowe do podejmowania wyborów (gdy nieświadome) lub decyzyjne (gdy świadome).

    I pewnie dlatego ludzie znający Human Design chcą mieć zedfiniowane centra,
    aby mieć osobisty dostęp do energii życiowych,
    aby być decydentami we własnym życiu.
    Przynajmniej na taki łatwy, yang-owy sposób, który wymaga jedynie wypromieniowywania swojej energii.

    Tak więc myślę, że to nie chodzi o to, jak się kogo postrzega. Postrzeganie nie jest twórcze, a receptywne. Postrzegając i pozostając w zakresie postrzegania pozostajemy w zakresie yin, nie uruchamiamy decyzyjności. Samo postrzeganie jedynie jest poddawniem się odczuciom. Media i czanelingi to poddawanie się czyjejś mądrości/wiedzy/głupocie.
    Jeśli zaś zastanawiasz się nad tym, jeśli wyciągasz wnioski, przechodzisz ku własnej działalności, ku decydowaniu o swoim życiu.

    W fazie pracy z Ciałem Bolesnym ułożenie sobie postrzegania pomogło mi nie zwariować i dopracować się poglądu, że jednak nie zwariowałem, jeśli czułem to co czułem. A Portale Biologiczne i niemożność nawiązania z nimi kontaktu to jeden z kroków w tym zakresie. Symbionty to inny krok. Anunaki, jeszcze inny.

    Postrzegam – to raz, drugi raz to, że coś z tym robię, nie daję się zwieść, że tylko mam to przyjąć do wiadomości. Jest wiele istot (złoczynnych, o nieczystych intencjach), które by chciały, abym zaakceptował to jak posłuszne ciele, np. to zniewolenie, które mi proponują. Jeśli moja Dusza ma z tym, w tym obszarze kontakty, rezonuje, ma relacje, to warto zobaczyć jakie to relacje – bo od nich zależy moje życie.

    Jednakowoż to nie są ostateczne sprawy. Ostateczne jest przejście do Ducha i uruchomienie takiego świata jak Duch pragnie.

    Czy z niezapłodnionego jajka narodzi się kurczak – to już jak ktoś chce czekać i się przyglądać, można, pewnie.
    Można mieć frajdę z samego jajka. Niezależnie czy ma embrion. Wszędzie jest Ostateczny Duch Boski. Ludzie są jacy są, nie ma co oczekiwać po nich więcej. Ducha osobistego, Ducha Yang może nie mają. Ale można w nich dostrzegać Ostatecznego Ducha Boskiego, nawet jeśli są Organicznymi Portalami, a cóż to szkodzi?

    >Dla nich pewnie nasze próby są śmieszne i dziecinne

    Ja myślę, że dla nich nasze próby są niezrozumiałe i z innej planety. I nie musza byc śmieszne, ale przerażające.
    Ja przestałem rozmawiać na tematy duchowe z ludźmi, ponieważ bałem się o ich oczy.
    Bo były bliskie wypadnięciu.

    A i sam chcę dbać o własną reputację.

    Nie chcę uchodzić za czubka. Dlaczego mam komuś coś udowadniać, zwłaszcza jak tamten nie chce się do czegoś innego przekonać, niż sam uważa?

    Ja nie mam odpowiedzialności duchowej za innych. Nie muszę ich wspierać, nie muszę też oczekiwać od nich czegoś na co nie są gotowi. (niezależnie od tego, czy ich gotowość kiedyś przyjdzie).

    Myślę, że masz rację pisząc iż Dusza nie powinna przeszkadzać Duchowi w ekspresji. A jeśli tak jest, warto dać Duchowi pierwszeństwo.

  34. Wanda
    Gru 16, 2017 @ 16:29:34

    Zgadzam się z Andrzejem,mam podobne podejście do życia,jednak od dawna się zastanawiam czy to nie dlatego,że przeżyłam już parę dziesiątek lat?

  35. Swiat Ducha
    Gru 18, 2017 @ 00:43:56

    Wanda
    dzięki za wpis.
    Też mi już kilka dziesiątek poszło. I powiedzmy sobie, dosyć dynamicznie się zmieniało moje postrzeganie przez ten czas.
    W sumie daleko odszedłem od powszechnie przyjmowanych wzorców postrzegania tego, co mamy wokoło.
    Ale to raczej z konieczności.

    Ja bardzo chciałem im wierzyć, że jest tak jak mówią. Ale jak nie było? To co, miałem w bajki, w nieprawdę wierzyć?
    Własne rozumowanie, chociaż może nie od razu aż tak mądre, ale rozwijające się, według mnie ma spore możliwości!

    Byle się nie zafiksować, nie uwierzyć komuś, że on to już tylko mówi całą prawdę i koniec.

    Na poziomie odczuć i przekonań osobistych prawda jest procesem, osobista prawda zmienia się, podlega zróżnicowaniu. (O Prawdzie i Twórczości)
    Na jeszcze wyższych poziomach – jest Twórczość – tworzymy „własny świat”. Dopiero tam prawdziwe jest stwierdzenie Huny „Jest tak jak myślisz że jest”.
    A na ostatecznym, jednym z Boskością – koncepcje nie mają znaczenia, jest życie.

  36. Conchita Palmo
    Gru 18, 2017 @ 11:04:58

    „Ja przestałem rozmawiać na tematy duchowe z ludźmi, ponieważ bałem się o ich oczy.
    Bo były bliskie wypadnięciu.”
    Hahahaha genialne! Byle nie czytać tego pijąc kawę czy herbatę, bo można spowodować szkody w sprzęcie elektronicznym tudzież własnej garderobie 🙂 .

    Ja uważam, że tu trzeba właśnie świadomej decyzji życia z Ducha, rozpoznania mechanizmów Duszy, uwarunkowanego umysłu i podjęcia decyzji życia (życia – to docelowo, powiedzmy przeżycia chwili) z Ducha, to i radość i spontaniczność, przestrzeń wróci. Nie ma co liczyć, że świat nam odpuści, że uwarunkowanie zniknie z otoczenia i przestanie nas łupić, ale … to jest ta podstawa, na której można się oprzeć z całym zaufaniem, ta stabilność, coś co przeprowadza na drugi brzeg. A co najpiękniejsze to jest bezwysiłkowe, Duch jest naturalny i bezwysiłkowy, a przeciwnie – trwanie w Duszy, utrzymywanie tych prądów energii wymaga podtrzymywania napięcia w umyśle. Dusza to robi sama, jak nakręcony zegarek sam wykonuje pracę, tu też uwarunkowanie nakręca samo siebie, dalej i dalej… Gdy rozluźnić wysiłek związany z utrzymywaniem tego uwarunkowania to powraca (choćby na sekundę) stan naturalny Ducha.

    I nie chodzi o to, by dać się zwieść dziecinnym obietnicom, wizjom (czuję podskórnie, że zarzucasz mi idealizm i naiwne postrzeganie świata – co oczywiście w sporej części jest pewnie prawdą – takie mam uwarunkowanie wspierane przez 5 w HD „heretyk – zbawiciel” plus Dusza jedzie na wzorcach z innych światów) – a właśnie wewnętrzną decyzją dotrzeć pod interpretacje, koncepcje, wizje i pozwolić na swobodne wyrażanie się Ducha. Świat od tego nie zniknie, relacje ze światem tak samo, ale może zniknąć związana z tym trudność, cierpienie.

    W międzyczasie nabyłam nowe spojrzenie na yin i yang – niedualne :).
    Takie rozdzielenie wydaje się właściwe dla poziomu świata przejawionego – Duszy, umysłu. Tymczasem nie ma takiego podziału na poziomie Ducha. To nie jest tak, że Duch jest yang na tych nieuwarunkowanych poziomach. Na niższym tak – bo widać przejaw – siła twórcza wchodzi i działa, podczas gdy receptywna materia twórcza dostosowuje się i odbiera, przyjmuje kształt. Jednak na poziomie niedualnym nie 🙂 – tu yin i yang są jednym – Duch jest pustą przestrzenią, nieskończoną przestrzenią wszystko obejmującą, będącą jednocześnie źródłem przejawień i manifestacji… Jak by nie było to jesteśmy manifestacją naszego Ducha 🙂 .

  37. Tomek
    Gru 18, 2017 @ 21:52:40

    Jestem z Conchitą Palmo 🙂
    bardzo 🙂

  38. awentais
    Gru 19, 2017 @ 13:29:14

    W artykule na terboroku jest jeszcze napisana bardzo ciekawa rzecz odnośnie Portali Organicznych – że po śmierci ich esencja (Dusza?) rozpływa się, nie przechodzą oni do kolejnych wcieleń. Nie mają więc karmy, lekcji życiowych, ani generalnie większego sensu swojej egzystencji. Trochę przerażające, nie powiem. Jeśli to prawda, to nie mają też takie osoby wieku Duszy, tak? Czyli jeśli ktoś posiada wiek Duszy, to automatycznie nie jest Portalem?

    Mój ojciec ma dosyć dużo cech Portalu, ale z drugiej strony posiada wiek Duszy (jest starszą Duszą). Doszłam więc do wniosku, że jest to po prostu istota zniszczona przez symbionty i doświadczenia wojenne w poprzednich inkarnacjach.

  39. Marc
    Gru 19, 2017 @ 17:31:04

    Fajny blok, mam sentyment do bloków, bo się w 11 piętrowym wychowałem i jakoś je lubię, ale ten ma szczególnie fajny klimat kojarzy mi się z jasnością lekkością a jednocześnie solidnością (może ma dobre feng shui). Poprzednie zdjęcia też mi się podobały.

  40. Marc
    Gru 19, 2017 @ 17:31:28

    Heh, chyba nie napisałem o co chodzi. A chodzi o zdjęcie na górze.

  41. A
    Gru 19, 2017 @ 18:39:15

    Ja bym się nie zgodziła z tym, że inkarnowane anioły mogą nie mieć ducha. Jestem jednym z nich i coś się we mnie burzy na te słowa. Natomiast zgodzę się z tym, że anioły chciałyby, żeby świat wyglądał niejako bajkowo: krówki, łączki i tak dalej. Ale myślę, że bierze się to z pochodzenia aniołów, one wiedzą, że świat nie musi być zły albo tak dualistyczny, że w jednym miejscu wybuchają wojny, a w drugim ludzie czują się bezpiecznie. Jako anioły kochamy piękno i do niego dążymy, wciąż żywimy nadzieję, że może być tu na ziemi pięknie. I po to tu jesteśmy, myślę, że gdybyśmy nie mieli ducha, nie moglibyśmy się tak transformować. Zachowania, które opisujesz jako dusz bez ducha, osobiście uważam, że są bardziej ziemskie lub płynące z ciemnej strony. Ale myślę też, że istnieje możliwość, że każdy niezależnie od pochodzenia może nie mieć ducha.

  42. Swiat Ducha
    Gru 19, 2017 @ 22:39:11

    Awentais
    Treborok to chyba też nie ma 100% doskonałości w przekazach. Ja nie widzę wokoło siebie ludzi, którzy nie mieliby wielowcieleniowej Duszy. To przesada.
    Taki ktoś byłby mniej więcej z intligencją kota, albo owcy.
    Chociaż nie wykluczam, że jacyś prości ludzie tak mogą mieć, ale to są generalnie wyjątki, natomiast nie przeczę, że tak też może być.

    Marc
    🙂
    Na najwyższych piętrach jest blisko do Nieba i przestrzeni pozakarmicznej 🙂
    Mój kolega tak mieszkał.

    A
    Wiesz, to co piszesz, że cię to wzburza, to mówi, że najpewniej Ty masz. Ale nie można wykluczyć, że ktoś nie ma.
    Z tego co wiem, świat duchowy jest bardzo elastyczny (o tym pisał Rudolf Steiner w swoich książkach antropozoficznych).

    Według mnie, jak czytam o Anunakach, o Enki, Enlilu i innych, to np. Enki może mieć Ducha, a już Enlil to nie. Wielcy bogowie Sumeryjscy, i co – bez Ducha?
    A czy jest jakieś zabronione, żeby tam ktoś nie miał Ducha?

  43. Marc
    Gru 19, 2017 @ 22:52:21

    A mnie od dziecka zawsze zastanawiało i jakoś mi to utkwiło mocno w pamięci, co było w jednej z modlitw w Kościele „… zrodzony a nie stworzony…”. Zawsze myślałem o co w tym chodzi, tak sobie tłumaczyłem w dzieciństwie, że ludzie są stworzeni a Jezus bezpośrednio zrodzony z Boga.

  44. Swiat Ducha
    Gru 20, 2017 @ 00:36:12

    Marc

    To dobre przypomnienie.
    Zrodzony to by było – Duch z Ducha.
    A stworzony – to by był zrobiony wg. „planów” Twórców Dusz.

    Zrodzony – ma Ducha
    Stworzony – jest „biomaszyną”, „biozwierzęciem” pewnego typu.

    Tak chodzę po ulicach i patrzę na ludzi, na ile mają potencjał do przebudzenia duchowego.
    No i nie interesuje ich to.
    Jak ich to nie interesuje, to pewnie nie mają takiego potencjału.

    Zawsze dotąd tak pragnąłem się „zjednoczyć” z nimi, czuć bliskość, jedność nawet,
    A teraz to trochę mi przeszło, na postawę „no musze się zgodzić z tym, co jest, nawet jeśli to się wydaje tak dziwne”

    A nawet jeśli jak czułem się obco, to dlatego, że istotnie bylem obcy wobec nich.

    I jakieś naciąganie siebie na to, aby im realnie być w głębi bliskim – jeśli nie zadziałało, to oznacza, że nie mogło zadziałać..
    Bo nie miało realnych podstaw.

    Nic co jest rzeczywiste, nie może być poruszone (podważone) mówi Kurs Cudów.
    A tu realnym jest dwoistość natur jednych i drugich osób.
    Nie są tacy sami jedni i drudzy.
    I nie może to być zmienione, nawet jeślibym tego bardzo pragnął.

    Teraz się trochę zmagam z tym podejściem, przeżyciem, doswiadczeniem. Bo to ma jakby nie było konkretne konsekwencje dla mnie.

  45. Marc
    Gru 20, 2017 @ 08:01:36

    Bardzo mnie zaciekawił fragment o rodzicach i dzieciach z tego tekstu, ze względu na osobiste przeżycia-odczucia. Cały czas jednak z rezerwą podchodzę do tematu. Ale ja generalnie nie byłem nigdy zbyt dobrym obserwatorem ludzi chyba, zwykle byłem dość naiwny. A może większość ludzi tak ma…

  46. Irma
    Sty 01, 2018 @ 21:54:36

    Czytam i niewiele rozumiem. Jestem z tych co to „patrzy w knigu widzi figu” . Za wysokie progi. Zrozumiałam tylko, że jestem z tych co to „ja i rodzina”. Czyli jestem robotem. Nic mi w życiu nie wyszło. I to jest najbardziej przerażające. Mieć świadomość, że nie ma się ducha, że jest się jakimś „czymś” a nie kimś. Nic tylko skończyć ze sobą, ale strach to zrobić. W kontekście tego wszystkiego mam pewność, że faktycznie żyje sie tylko raz, tylko Prawdziwi się inkarnują.

  47. Swiat Ducha
    Sty 02, 2018 @ 23:46:49

    Irma

    Pierwsze pytanie do Ciebie, a właściwie stwierdzenie:
    Mogę się założyć, że nie czytałaś strony „Duchowe BHP” [link] i/albo nie robiłaś tam polecanych praktyk.

    Nie wszystko jest dobre/bezpieczne dla wszystkich. Zwłaszcza nie mających przygotowania.
    Czy kierowcę samochodu osobowego przedsiębiorstwo komunikacyjne wysyła za kołem autobusu na miasto aby woził pasażerów?

    Jak bierzesz na widelec coś, czego strawić żołądek nie jest w stanie, to możesz to unieść do ust i połknąć, ale żołądek nie strawi.
    Coś jak na Święta 🙂

    Bez solidnego poczucia własnej wartości ten tekst istotnie jawi się jako wykluczający!
    Bezdusznie oceniający. No i udało ci się utknąć w tym stanie.

    I co, ja mam ci teraz tłumaczyć, że „to co przeczytałaś to nie tak?”
    Potrzeba ci pracy nad sobą, w takim stanie w jakim teraz jesteś to powinnaś coś innego czytać.

    Jeśli ci odpaliło Ciało Bolesne, to naprawdę trzeba się NIM zająć, a tu jest coś mocno poruszającego, co owo Ciało Bolesne dodatkowo może aktywizować.

  48. Gandalf
    Sty 03, 2018 @ 09:05:59

    A ja myślę, że taki szok jaki ma Irma jest potrzebny, aby się przebudzić z bycia w Matrixie. Jest to bolesne, bo oznacza, że dostrzegamy, że całe nasze dotychczasowe życie, trwanie było iluzją, sztucznie programowanym istnieniem bez udziału naszej świadomości.

    Ale Andrzej ma rację mówiąc, że warto podnosić swoją samoocenę i wartość w takiej sytuacji. Takie gwałtowne obudzenie nie jest zazwyczaj przyjemne i jak człowiek wypada z Matrixa, to może mu się wydawać, że to coś z nim jest nie tak, podczas gdy tak naprawdę jest z nim wszystko ok, powiedziałbym, że w końcu i nareszcie zaczyna być sobą.

  49. Kamil
    Sty 09, 2018 @ 01:03:07

    Hmm, przeczytałem tekst wczoraj, a dzisiaj skończyłem komentarze i raczej z tego co wyczytałem z książek, z własnych obserwacji i przeczuć mam wrażenie że raczej jest tak jak Conchita napisała, każda Dusza kiedyś sięgnie Ducha, może po prostu nie jest na to czas. „Nie oczekuj od kwitnącej jabłoni dojrzałych jabłek”, zastanawia mnie Andrzeju czy to o czym pisałeś nie jest po prostu młodym wiekiem Duszy? Przecież to bardzo pasuje do młodych Dusz to o czym piszesz, więc zastanawiam się czy po prostu starsze Dusze są bliżej Ducha, stąd te różnice w postrzeganiu.
    Chociaż nie powiem, jak widzę niektórych ludzi to teraz mam podejście bardziej „na lajcie” i elastyczne, kiedyś patrzyłem na nich i powtarzalem z pogardą „ale wy jesteście puści”, „ale pustak”, teraz w razie potrzeby komunikacji mówię ich prostym językiem 🙂
    No i właśnie, może po prostu pewne Dusze sobie tu przyszły na świat „turystycznie”, bez żadnych zobowiązań i Duchowych przemyśleń, może po prostu przyszły się tu zabawić?
    Apropo filmu Matrix: polecam również oglądnąć serial Westworld, również mówi o tym jak to roboty stworzone przez ludzi dochodzą do samo świadomości, jak dla mnie, pod kątem przekazu na równi z Matrixem, tyle że bardziej brutalne sceny.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: