Dwa Światy


Z komentarza:
” Ja uważam, że tu trzeba właśnie świadomej decyzji życia z Ducha, rozpoznania mechanizmów Duszy, uwarunkowanego umysłu i podjęcia decyzji życia (życia – to docelowo, powiedzmy przeżycia chwili) z Ducha, to i radość i spontaniczność, przestrzeń wróci.
balloon

Nie ma co liczyć, że świat nam odpuści, że uwarunkowanie zniknie z otoczenia i przestanie nas łupić, ale … to jest ta podstawa, na której można się oprzeć z całym zaufaniem, ta stabilność, coś co przeprowadza na drugi brzeg.

 

A co najpiękniejsze to jest bezwysiłkowe, Duch jest naturalny i bezwysiłkowy, a przeciwnie – trwanie w Duszy, utrzymywanie tych prądów energii wymaga podtrzymywania napięcia w umyśle. Dusza to robi sama, jak nakręcony zegarek sam wykonuje pracę, tu też uwarunkowanie nakręca samo siebie, dalej i dalej…

Gdy rozluźnić wysiłek związany z utrzymywaniem tego uwarunkowania to powraca (choćby na sekundę) stan naturalny Ducha.

gałązki

I nie chodzi o to, by dać się zwieść dziecinnym obietnicom, wizjom (czuję podskórnie, że zarzucasz mi idealizm i naiwne postrzeganie świata – co oczywiście w sporej części jest pewnie prawdą – takie mam uwarunkowanie wspierane przez 5 w HD „heretyk – zbawiciel” plus Dusza jedzie na wzorcach z innych światów) – a właśnie wewnętrzną decyzją dotrzeć pod interpretacje, koncepcje, wizje i pozwolić na swobodne wyrażanie się Ducha. Świat od tego nie zniknie, relacje ze światem tak samo, ale może zniknąć związana z tym trudność, cierpienie.

W międzyczasie nabyłam nowe spojrzenie na yin i yang – niedualne :).
Takie rozdzielenie wydaje się właściwe dla poziomu świata przejawionego – Duszy, umysłu. Tymczasem nie ma takiego podziału na poziomie Ducha. To nie jest tak, że Duch jest yang na tych nieuwarunkowanych poziomach. Na niższym tak – bo widać przejaw – siła twórcza wchodzi i działa, podczas gdy receptywna materia twórcza dostosowuje się i odbiera, przyjmuje kształt. Jednak na poziomie niedualnym nie 🙂 – tu yin i yang są jednym – Duch jest pustą przestrzenią, nieskończoną przestrzenią wszystko obejmującą, będącą jednocześnie źródłem przejawień i manifestacji… Jak by nie było to jesteśmy manifestacją naszego Ducha.

Conchita”

….

Jeśli tak, jeśli dostałem taki komentarz, to ja też coś dodam do tego – nie odbijam, a zwyczajem aikido idę za poruszeniem, wpisuję się w tao tego postu. Spróbujmy opowiedzieć o tych dwóch światach: Świecie Dusz (świecie przejawionym) i Świecie Ducha (świecie nieprzejawionym). Najpierw obrazek, na którym można odnaleźć te obszary.

Dwa światy 02.png

Na tym obrazku widoczne są dwa światy: Niższy – Duszy, i Wyższy – Ducha. Jakie są cechy tych światów?

 

Świat Duszy Świat Ducha
tu żyje część Duszy
nazywana Niższą Duszą,
albo w uproszczeniu Duszą
tu znajduje się Wyższa Dusza,
czyli Duch przejawiony
(nie jest to Ostateczny Duch, a tylko jego cząstka)
Dusza ma w sobie: Osobowość, ego, podświadomość Duch, który może uruchomić
u siebie Świadomą Jaźń,
przekształcać się w Świadomą Jaźń
obszar karmiczny obszar bezkarmiczny
znajduje się w astralu znajduje się ponad astralem
obszar wysiłkowy obszar bezwysiłkowy
obowiązuje tu czas,
dzieją się procesy
nie ma tu czasu,
są „przeskoki” w inną rzeczywistość
jest to wtórna manifestacja jest to pierwotna manifestacja Duch Boskiego
Dusza przylega mocno do Ziemi,
do obszaru Boskiej Matki
dalej stąd do Matki Ziemi, Boskiej Matki
jest to świat energii (różnych) jest to świat tzw. esencji
(mówi o tym buddyzm)
jest to świat „umysłu”
(w umyśle się odbija jak w zwierciadle
i tworzy złudę swojego istnienia)
jest to świat tzw. „natury umysłu”
(buddyzm to tak nazywa z powodu niewystępowania „przedmiotów”)
występują konflikty brak konfliktów
obszar nazywany „ziemskością” obszar nazywany w religiach „niebem”
u podstaw jego leży Boska Matka od góry uruchamia ten obszar Boski Ojciec

 

W Świecie Dusz,

dolnym świecie, który „widać i czuć”, który możemy dostrzec oczami obowiązują:
siły,
Jest tu karma. „Jestem z miasta – to słychać, widać i czuć” – karmę słychać, widać i czuć – dlatego piszę, że każdy z nas jest jasnowidzem.
więc brakuje często możliwości wyboru
są tu konflikty, bo jest ograniczona liczba miejsc i niektóre miejsca, postawy wykluczają się.
Jest wysiłek, bo też jest i sprzeciw, chociażby sprzeciw materii. Chociażby czasami niełatwo jest wbić łopatę w ziemię aby wykopać dołek w ogródku.
Jest to świat, w którym jest obecny czas, więc i są procesy rozgrywające się w czasie.
świat ten zaludniają „istoty przejawione” mniej lub bardziej inkarnowane, inkarnowane niżej lub wyżej w drabinie ciał subtelnych: minerały, rośliny, zwierzęta, ludzie (4 rodzaje), aniołowie, istoty eteryczne: wróżki leśne, krasnoludy (krasnoludki), elfy, sylfy, „wniebowstąpieni mistrzowie”, „Opiekunowie Atlantydzcy”, a też i różne typy istot „duchowo uszkodzonych”, np. demony, symbionty, itp.

Dobrze powiedziane o tej bezwysiłkowości – Świat Pierwszy, Wyższy jest właśnie bezwysiłkowy. To jest

Świat Ducha

Obowiązują tu (spróbujmy się do niego przenieść uwagą.. i zaraz w nim będziemy):
naturalność
brak wysiłku,
nie ma tu czasu, więc nie ma procesów, pomiędzy postawami, stanami są „przeskoki” bezenergetyczne a nie ma „przeniesienia się”, „przejeżdżania”, „procesu stąd do tamtąd”. Dlatego też takie ciała jak anupadaka, adi – na nich poruszenia mogą być natychmiastowe. To oczywiście, jeśli ma się „rozejść po niższych ciałach to już będzie potrzebowało czasu. Ale w Świecie Ducha – nie potrzebuje.

Jak nie ma czasu, to nie ma też przestrzeni. Stąd przeskoki, zmiany osobistej postawy mogą być natychmiastowe. Stąd duchowi przybysze z dalekich „głębin kosmosu” mogą przybywać na Ziemię bez czasu na podróż. Jedynym warunkiem przybycia jest zestrojenie energii, wibracji.

Tu są postawy oddzielne, bez stopni pośrednich. Dana postawa wygląda, jakby była jedyną możliwą, chociaż może być oprócz niej jeszcze wiele innych. Już na poziomie idei (atmanicznym) jest taka ideowa jednolitość zaznaczona (np. można być prawdziwie wyznawcą tylko jednej religii). A wyżej jest jeszcze ta cecha mocniejsza.

Dlatego też postawy w obszarze Ducha są niezagrożone. Jest tu więc też i bezpiecznie.

Przebywając w Świecie Ducha można sporo odpocząć np. od lęków.
nie ma tu energii, ale jest „esencja”, nazywana przez Tybetańczyków tsal. Esencja jest emanacją Ducha, bardziej bezpośrednią emanacją, niż energia. Jednak nie jest ona jeszcze „Naturą umysłu”, która to jest czystym Duchem, Bytem, Życiem, Byciem (Czy to nazywane jest „nektarem życia”?).
nie ma konfliktów, bowiem na wszystko „trzeba się zgodzić”, chociażby nieświadomie (poddać się, zaakceptować, polubić)
jest to pierwotna manifestacja Ducha Boskiego
świat zaludniają tzw. „byty czyste”, jest na nie wiele nazw, w różnych tradycjach: Aniołowie, Wyższe Jaźnie, Archonci, Anunaki, Opiekunowie Duchowi, Przewodnicy Duchowi, Opiekunowie Symbiontów.

Gdzie są te światy?

Michio Kaku daje ładne porównanie: jak siedzisz sobie w pokoju, to gdzie są fale radiowe poszczególnych stacji radia? Wokoło ciebie. A fale przekazujące sygnał telewizyjny – wokoło ciebie. A fale telefonu komórkowego i rozmowy toczone przez sąsiadów – wokoło ciebie. Czemu ich nie widzisz? Bo dostrojony jesteś do innej częstotliwości i ją postrzegasz. Podobnie z każdym z poziomów subtelnych – wszystkie są „tutaj” i teraz. Od fizycznego przez astral, cały Świat Dusz i cały Świat Ducha. Wszystko „tu jest” . I to jest cud tego, że Bóg (Absolut) wyraża się w każdym miejscu na wszystkich poziomach.

Możemy nie wszystko postrzegać.

Może nie na wszystkich poziomach są treści.

Ale same poziomy z odpowiadającymi im wibracjami ciągle są przy nas, w nas samych. Kwestia jest taka, jak się dostroimy.

..

„I nie chodzi o to, by dać się zwieść dziecinnym obietnicom, wizjom”

Co tu jest wzmiankowane, poruszone?
Otóż to, o czym nie opisałem w tych dwóch listach cech,

To Świadomość

droga w pole

Mając świadomość można co najmniej zauważać owe zewnętrzne postawy, wizje, obietnice, presje. Albo też i postawy własnego ciał:
Ciała fizycznego: „chcę pączka”
Ciała eterycznego: „pić mi się chce”
Ciała astralnego: „poszłabym na jakiś dobry film”
Ciała mentalnego: „jak nie rozwiążę tego zadania to dostanę dwóję”
Ciała przyczynowego: „potrzeba złożyć ten wniosek do urzędu”
Ciała buddialnego: „piękna ta sukienka, trzeba ją kupić”
Ciała idei (atmaniczne): „Idea, której hołduję każe zrobić tak..”

I .. nie trzeba im ulegać nieświadomie. Można, oczywiście zdecydować się na te posunięcia, ale nie będzie to nieświadome poddanie się, nieświadomy wybór, a świadoma decyzja.

(Nie ma nieświadomych decyzji, to oksymoron, nieświadome mogą być zaś wybory)

Bez świadomości można się dać zwieść, obietnicom, wizjom, poddawać się (często bezwiednie) presjom wydarzeń, istot, osób, systemu.

Tak więc widzimy jak może przejawiać się świadomość.

Gdzie ona więc jest?
Czy jest w Świecie Duszy, czy też w Świecie Ducha? W którym ciele?

Nie jest związna z niczym, z żadnym ciałem, z żadnym poziomem. Nawet też nie występuje „naturalnie” na wyższych poziomach.
Osobiście deklaruję, zgodnie z przemyśleniami i logiką, że Bóg, Absolut ma/miał najmniej owej Świadomości!
Nie – najwięcej (jako „największa istota we Wszechświecie to ma jej najwięcej”), jak to mówią, chyba jednak zupełnie bez przemyślenia różni duchowi nauczyciele.

Wielu zaś mówi o tym, że Bóg zechciał siebie poznać, i dlatego „stworzył świat”, bo nie można się poznać, jak nie ma punktu odniesienia. Bez punktu odniesienia wiedza (a w tym i świadomość) jest niemożliwa.
Mówią o tym: Arnold Mindell w swoich książkach, Walsh w swoich „Rozmowach z Bogiem”, różni mistycy, Kurs Cudów.

Logicznym jest więc wniosek, że świadomość „wykuwa się” po przeżyciu, we wniosku, refleksji, co skutkuje jako „posiadanie doświadczenia”. Wnioskowanie, refleksja jest więc pożywieniem dla świadomości.

„Nie możesz nic zrobić, by poznać swoją Naturę Buddy, ponieważ „to co poznaje” jest samą Naturą Buddy.”
{cyt. Jackson Peterson, Buddha Nature}
W tym rozumieniu, buddyjski termin Natura Buddy jest to Ostateczny Duch. To on może mieć świadomość (czegoś), albo i nie. Może się „przebudzić” do bycia świadomym siebie, swojej Natury, albo i nie. I to dokonuje się, co ciekawe, jednostkowo, dla każdej Istoty osobno.

Jako, że Ostateczny Duch się rozdzielił – a owe rozdzielone Istoty mają też w sobie pełnię jakości Ostatecznego Ducha, czyli mają w sobie Wielką Doskonałość, która cierpliwie czeka na odkrycie, jak to mówi Dzogczen.

Sama Dusza nie zasila Świadomości, Świadomego Ja ponieważ Dusza nie ma wnioskowania. Jednak my, jako Duch możemy się zdecydować na podjęcie refleksji (wręcz dowolnej), i to już zacznie karmić Świadomość. A Dusza? Ona dostarcza paliwa – przeżyć, aby można było mieć co poddawać przemyśleniom.

Świadomość tranzytująca

Tranzyt to przejście, przechodzenie. Tu akurat w górę i w dół, jak za pomocą windy.

Świadomość nie mająca swojego „zaczepienia”, stałego miejsca, może przemieszczać się dowolnie po wszystkich poziomach. Zwykle nie robi tego jednak „sama”, ale najczęściej:

  • albo ulega bodźcom z zewnątrz (działanie yin, poddawawnie się)
  • albo idzie tam, gdzie ją skierowuje uwaga Ducha (działanie yang, wybór świadomy, decyzja).

Świadomość więc zwykle rodzi się „w bólach”, czyli w świecie form, w Świecie Duszy, na poziomach, gdzie możliwy jest dyskomfort, gdzie boli.. Nie bez przyczyny podstawową Szlachetną Prawdą Buddyzmu jest „cierpienie istnieje”. To jest podstawa narodzin Świadomości. Przynajmniej najczęściej, tak jak to widział Budda. Domniemuję, że możliwe jest wiele innych „narodzin”, ale to jest jakby nieznaczące dla całego wywodu. Gdziekolwiek się Świadomość rodzi, tam jest ok.

I teraz, narodzona Świadomość się powiększa, a Duch mając ją, może „przejrzeć na oczy” – gdzie jest? Gdzie się znajduje? W jakich okolicznościach? I dzięki temu może zacząć podejmować decyzje, np. „czy to mi odpowiada ta pozycja, w której się znajduję?” To pytanie może w ogóle zaistnieć dopiero gdy jest Świadomość. Jest ona więc jakby zapałką w ciemną noc uruchomioną w ciemnym lesie.

ciemny las

Bez niej trudno coś dostrzec. Jednak, gdy mamy zapaloną zapałkę, to już coś. Gdy zamienimy zapałki na latarkę, to już widzimy więcej. Gdy mamy zaś reflektor samochodowy – jeszcze lepiej widać otoczenie. Możemy też rozpostrzeć sieć świateł na drzewach, wzdłuż traktu leśnego zbudować szpaler jasnych latarni – i widać drogę kilometrami! W ciemnym lesie i w ciemną noc – a widać bardzo wiele.

Co prawda przestaje to trochę przypominać las, ów ponury i ciemny, a zaczyna lunapark, buzujący barwami i odblaskami.

lunapark

Taki szczegół – czy las może w ogóle od początku był takim „lunaparkiem”?

Czy tylko my tego nie widzieliśmy?

A może jednak bardzo były potrzebne te wszystkie światła (czyli duża Świadomość), aby las stał się lunaparkiem – tak znajomym, że aż czasami nudnym..

Fizyka kwantowa ma na to odpowiedź – obserwator zmienia sytuację obiektu obserwowanego.

Zgodnie z tym – las na początku zupełnie NIE BYŁ lunaparkiem, był dziki, niebezpieczny i ciemny.

Jednak, gdy ów las rozświetliliśmy (tak jak rozświetlamy światy duchowe własną świadomością) ów las jest znany, dobrze widoczny, wręcz nastawiony na to, aby nam dostarczać rozrywki (do tego służy lunapark). Inna kwestia, jakiej jakości jest owa rozrywka – wesołe miasteczko raczej jest uważane za najniższy poziom rozrywki, dla gawiedzi. Możemy inaczej rozświetlić ów las i uzyskamy inny widok.

Może przypominać śnieżną zimę i zawody psich zaprzęgów, pełne biegu, zabawy i/albo konkurencji. Jak kto zechce na to popatrzeć świadomością.

bieg psów.jpg

Gdy mamy działającą Świadomość, Obserwator (Świadome Ja) może wpływać na to, co jest wokoło.
A jak ktoś nie działa z pozycji Świadomego Ja?

Kto się nie przebudził duchowo – może akceptować ten świat, może chcieć go trochę zmienić, może głosować na partie polityczne i mieć nadzieje, że „coś się zmieni”.
Ale jego świat jest światem Duszy:

„Takie widzi świata koło,
jakie tępymi zakreśla oczyma.”

To nie ja tak emocjonalnie piszę i to nie ja takie epitety opowiadam o ludziach nieprzebudzonych duchowo! 🙂
To wieszcz Myckiewicz.

Autor chce wskazać Duchowi, uważności, Świadomości cel – Świat Ducha
Chce obudzić Świadomość:

„Ty nad poziomy wylatuj” (czyli ponad Świat karmiczny)
„a okiem słońca (czyli Świadomości)
Ludzkości całe ogromy
Przeniknij z końca do końca.”

Chodzi o to, że dla Świadomości nie ma barier, może przenikać sobie gdzie chce. O ile chce.
A wieszcz Adam do tego zachęca.

.. i jeszcze dalej opisuje inną sytuację:

„Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
To się wzbija, to w głąb wali;”

Tak właśnie działa Świadome Ja – raz leci ku Światowi Ducha, raz się wali w Świat Dusz, niepewne, nie wiedzące dokładnie co ma robić w swoim życiu, czemu się poddawać, a co samo ma wybierać. Świadomość jest na początku „słabsza” od Duszy. Zależy to od decyzji Ducha, czy tak ma pozostać.

Bowiem Dusza i jej świat jest mamiący, nęcący, acz.. nie sycący. Pełen przeżyć, ale nie nasycający.
Jest jak piękna gazetka hipermarketu: na zdjęciu czajnik wygląda jak zrobiony z platyny. Po kupnie zaś, za dwa tygodnie przy wskaźniku poziomu wody zaczyna jednak przeciekać.. Taki jest świat niższy. Nie nasyci, chociaż mami.

Reklamy