Dwa Światy


Z komentarza:
” Ja uważam, że tu trzeba właśnie świadomej decyzji życia z Ducha, rozpoznania mechanizmów Duszy, uwarunkowanego umysłu i podjęcia decyzji życia (życia – to docelowo, powiedzmy przeżycia chwili) z Ducha, to i radość i spontaniczność, przestrzeń wróci.
balloon

Nie ma co liczyć, że świat nam odpuści, że uwarunkowanie zniknie z otoczenia i przestanie nas łupić, ale … to jest ta podstawa, na której można się oprzeć z całym zaufaniem, ta stabilność, coś co przeprowadza na drugi brzeg.

 

A co najpiękniejsze to jest bezwysiłkowe, Duch jest naturalny i bezwysiłkowy, a przeciwnie – trwanie w Duszy, utrzymywanie tych prądów energii wymaga podtrzymywania napięcia w umyśle. Dusza to robi sama, jak nakręcony zegarek sam wykonuje pracę, tu też uwarunkowanie nakręca samo siebie, dalej i dalej…

Gdy rozluźnić wysiłek związany z utrzymywaniem tego uwarunkowania to powraca (choćby na sekundę) stan naturalny Ducha.

gałązki

I nie chodzi o to, by dać się zwieść dziecinnym obietnicom, wizjom (czuję podskórnie, że zarzucasz mi idealizm i naiwne postrzeganie świata – co oczywiście w sporej części jest pewnie prawdą – takie mam uwarunkowanie wspierane przez 5 w HD „heretyk – zbawiciel” plus Dusza jedzie na wzorcach z innych światów) – a właśnie wewnętrzną decyzją dotrzeć pod interpretacje, koncepcje, wizje i pozwolić na swobodne wyrażanie się Ducha. Świat od tego nie zniknie, relacje ze światem tak samo, ale może zniknąć związana z tym trudność, cierpienie.

W międzyczasie nabyłam nowe spojrzenie na yin i yang – niedualne :).
Takie rozdzielenie wydaje się właściwe dla poziomu świata przejawionego – Duszy, umysłu. Tymczasem nie ma takiego podziału na poziomie Ducha. To nie jest tak, że Duch jest yang na tych nieuwarunkowanych poziomach. Na niższym tak – bo widać przejaw – siła twórcza wchodzi i działa, podczas gdy receptywna materia twórcza dostosowuje się i odbiera, przyjmuje kształt. Jednak na poziomie niedualnym nie 🙂 – tu yin i yang są jednym – Duch jest pustą przestrzenią, nieskończoną przestrzenią wszystko obejmującą, będącą jednocześnie źródłem przejawień i manifestacji… Jak by nie było to jesteśmy manifestacją naszego Ducha.

Conchita”

….

Jeśli tak, jeśli dostałem taki komentarz, to ja też coś dodam do tego – nie odbijam, a zwyczajem aikido idę za poruszeniem, wpisuję się w tao tego postu. Spróbujmy opowiedzieć o tych dwóch światach: Świecie Dusz (świecie przejawionym) i Świecie Ducha (świecie nieprzejawionym). Najpierw obrazek, na którym można odnaleźć te obszary.

Dwa światy 02.png

Na tym obrazku widoczne są dwa światy: Niższy – Duszy, i Wyższy – Ducha. Jakie są cechy tych światów?

 

Świat Duszy Świat Ducha
tu żyje część Duszy
nazywana Niższą Duszą,
albo w uproszczeniu Duszą
tu znajduje się Wyższa Dusza,
czyli Duch przejawiony
(nie jest to Ostateczny Duch, a tylko jego cząstka)
Dusza ma w sobie: Osobowość, ego, podświadomość Duch, który może uruchomić
u siebie Świadomą Jaźń,
przekształcać się w Świadomą Jaźń
obszar karmiczny obszar bezkarmiczny
znajduje się w astralu znajduje się ponad astralem
obszar wysiłkowy obszar bezwysiłkowy
obowiązuje tu czas,
dzieją się procesy
nie ma tu czasu,
są „przeskoki” w inną rzeczywistość
jest to wtórna manifestacja jest to pierwotna manifestacja Duch Boskiego
Dusza przylega mocno do Ziemi,
do obszaru Boskiej Matki
dalej stąd do Matki Ziemi, Boskiej Matki
jest to świat energii (różnych) jest to świat tzw. esencji
(mówi o tym buddyzm)
jest to świat „umysłu”
(w umyśle się odbija jak w zwierciadle
i tworzy złudę swojego istnienia)
jest to świat tzw. „natury umysłu”
(buddyzm to tak nazywa z powodu niewystępowania „przedmiotów”)
występują konflikty brak konfliktów
obszar nazywany „ziemskością” obszar nazywany w religiach „niebem”
u podstaw jego leży Boska Matka od góry uruchamia ten obszar Boski Ojciec

 

W Świecie Dusz,

dolnym świecie, który „widać i czuć”, który możemy dostrzec oczami obowiązują:
siły,
Jest tu karma. „Jestem z miasta – to słychać, widać i czuć” – karmę słychać, widać i czuć – dlatego piszę, że każdy z nas jest jasnowidzem.
więc brakuje często możliwości wyboru
są tu konflikty, bo jest ograniczona liczba miejsc i niektóre miejsca, postawy wykluczają się.
Jest wysiłek, bo też jest i sprzeciw, chociażby sprzeciw materii. Chociażby czasami niełatwo jest wbić łopatę w ziemię aby wykopać dołek w ogródku.
Jest to świat, w którym jest obecny czas, więc i są procesy rozgrywające się w czasie.
świat ten zaludniają „istoty przejawione” mniej lub bardziej inkarnowane, inkarnowane niżej lub wyżej w drabinie ciał subtelnych: minerały, rośliny, zwierzęta, ludzie (4 rodzaje), aniołowie, istoty eteryczne: wróżki leśne, krasnoludy (krasnoludki), elfy, sylfy, „wniebowstąpieni mistrzowie”, „Opiekunowie Atlantydzcy”, a też i różne typy istot „duchowo uszkodzonych”, np. demony, symbionty, itp.

Dobrze powiedziane o tej bezwysiłkowości – Świat Pierwszy, Wyższy jest właśnie bezwysiłkowy. To jest

Świat Ducha

Obowiązują tu (spróbujmy się do niego przenieść uwagą.. i zaraz w nim będziemy):
naturalność
brak wysiłku,
nie ma tu czasu, więc nie ma procesów, pomiędzy postawami, stanami są „przeskoki” bezenergetyczne a nie ma „przeniesienia się”, „przejeżdżania”, „procesu stąd do tamtąd”. Dlatego też takie ciała jak anupadaka, adi – na nich poruszenia mogą być natychmiastowe. To oczywiście, jeśli ma się „rozejść po niższych ciałach to już będzie potrzebowało czasu. Ale w Świecie Ducha – nie potrzebuje.

Jak nie ma czasu, to nie ma też przestrzeni. Stąd przeskoki, zmiany osobistej postawy mogą być natychmiastowe. Stąd duchowi przybysze z dalekich „głębin kosmosu” mogą przybywać na Ziemię bez czasu na podróż. Jedynym warunkiem przybycia jest zestrojenie energii, wibracji.

Tu są postawy oddzielne, bez stopni pośrednich. Dana postawa wygląda, jakby była jedyną możliwą, chociaż może być oprócz niej jeszcze wiele innych. Już na poziomie idei (atmanicznym) jest taka ideowa jednolitość zaznaczona (np. można być prawdziwie wyznawcą tylko jednej religii). A wyżej jest jeszcze ta cecha mocniejsza.

Dlatego też postawy w obszarze Ducha są niezagrożone. Jest tu więc też i bezpiecznie.

Przebywając w Świecie Ducha można sporo odpocząć np. od lęków.
nie ma tu energii, ale jest „esencja”, nazywana przez Tybetańczyków tsal. Esencja jest emanacją Ducha, bardziej bezpośrednią emanacją, niż energia. Jednak nie jest ona jeszcze „Naturą umysłu”, która to jest czystym Duchem, Bytem, Życiem, Byciem (Czy to nazywane jest „nektarem życia”?).
nie ma konfliktów, bowiem na wszystko „trzeba się zgodzić”, chociażby nieświadomie (poddać się, zaakceptować, polubić)
jest to pierwotna manifestacja Ducha Boskiego
świat zaludniają tzw. „byty czyste”, jest na nie wiele nazw, w różnych tradycjach: Aniołowie, Wyższe Jaźnie, Archonci, Anunaki, Opiekunowie Duchowi, Przewodnicy Duchowi, Opiekunowie Symbiontów.

Gdzie są te światy?

Michio Kaku daje ładne porównanie: jak siedzisz sobie w pokoju, to gdzie są fale radiowe poszczególnych stacji radia? Wokoło ciebie. A fale przekazujące sygnał telewizyjny – wokoło ciebie. A fale telefonu komórkowego i rozmowy toczone przez sąsiadów – wokoło ciebie. Czemu ich nie widzisz? Bo dostrojony jesteś do innej częstotliwości i ją postrzegasz. Podobnie z każdym z poziomów subtelnych – wszystkie są „tutaj” i teraz. Od fizycznego przez astral, cały Świat Dusz i cały Świat Ducha. Wszystko „tu jest” . I to jest cud tego, że Bóg (Absolut) wyraża się w każdym miejscu na wszystkich poziomach.

Możemy nie wszystko postrzegać.

Może nie na wszystkich poziomach są treści.

Ale same poziomy z odpowiadającymi im wibracjami ciągle są przy nas, w nas samych. Kwestia jest taka, jak się dostroimy.

..

„I nie chodzi o to, by dać się zwieść dziecinnym obietnicom, wizjom”

Co tu jest wzmiankowane, poruszone?
Otóż to, o czym nie opisałem w tych dwóch listach cech,

To Świadomość

droga w pole

Mając świadomość można co najmniej zauważać owe zewnętrzne postawy, wizje, obietnice, presje. Albo też i postawy własnego ciał:
Ciała fizycznego: „chcę pączka”
Ciała eterycznego: „pić mi się chce”
Ciała astralnego: „poszłabym na jakiś dobry film”
Ciała mentalnego: „jak nie rozwiążę tego zadania to dostanę dwóję”
Ciała przyczynowego: „potrzeba złożyć ten wniosek do urzędu”
Ciała buddialnego: „piękna ta sukienka, trzeba ją kupić”
Ciała idei (atmaniczne): „Idea, której hołduję każe zrobić tak..”

I .. nie trzeba im ulegać nieświadomie. Można, oczywiście zdecydować się na te posunięcia, ale nie będzie to nieświadome poddanie się, nieświadomy wybór, a świadoma decyzja.

(Nie ma nieświadomych decyzji, to oksymoron, nieświadome mogą być zaś wybory)

Bez świadomości można się dać zwieść, obietnicom, wizjom, poddawać się (często bezwiednie) presjom wydarzeń, istot, osób, systemu.

Tak więc widzimy jak może przejawiać się świadomość.

Gdzie ona więc jest?
Czy jest w Świecie Duszy, czy też w Świecie Ducha? W którym ciele?

Nie jest związna z niczym, z żadnym ciałem, z żadnym poziomem. Nawet też nie występuje „naturalnie” na wyższych poziomach.
Osobiście deklaruję, zgodnie z przemyśleniami i logiką, że Bóg, Absolut ma/miał najmniej owej Świadomości!
Nie – najwięcej (jako „największa istota we Wszechświecie to ma jej najwięcej”), jak to mówią, chyba jednak zupełnie bez przemyślenia różni duchowi nauczyciele.

Wielu zaś mówi o tym, że Bóg zechciał siebie poznać, i dlatego „stworzył świat”, bo nie można się poznać, jak nie ma punktu odniesienia. Bez punktu odniesienia wiedza (a w tym i świadomość) jest niemożliwa.
Mówią o tym: Arnold Mindell w swoich książkach, Walsh w swoich „Rozmowach z Bogiem”, różni mistycy, Kurs Cudów.

Logicznym jest więc wniosek, że świadomość „wykuwa się” po przeżyciu, we wniosku, refleksji, co skutkuje jako „posiadanie doświadczenia”. Wnioskowanie, refleksja jest więc pożywieniem dla świadomości.

„Nie możesz nic zrobić, by poznać swoją Naturę Buddy, ponieważ „to co poznaje” jest samą Naturą Buddy.”
{cyt. Jackson Peterson, Buddha Nature}
W tym rozumieniu, buddyjski termin Natura Buddy jest to Ostateczny Duch. To on może mieć świadomość (czegoś), albo i nie. Może się „przebudzić” do bycia świadomym siebie, swojej Natury, albo i nie. I to dokonuje się, co ciekawe, jednostkowo, dla każdej Istoty osobno.

Jako, że Ostateczny Duch się rozdzielił – a owe rozdzielone Istoty mają też w sobie pełnię jakości Ostatecznego Ducha, czyli mają w sobie Wielką Doskonałość, która cierpliwie czeka na odkrycie, jak to mówi Dzogczen.

Sama Dusza nie zasila Świadomości, Świadomego Ja ponieważ Dusza nie ma wnioskowania. Jednak my, jako Duch możemy się zdecydować na podjęcie refleksji (wręcz dowolnej), i to już zacznie karmić Świadomość. A Dusza? Ona dostarcza paliwa – przeżyć, aby można było mieć co poddawać przemyśleniom.

Świadomość tranzytująca

Tranzyt to przejście, przechodzenie. Tu akurat w górę i w dół, jak za pomocą windy.

Świadomość nie mająca swojego „zaczepienia”, stałego miejsca, może przemieszczać się dowolnie po wszystkich poziomach. Zwykle nie robi tego jednak „sama”, ale najczęściej:
– albo ulega bodźcom z zewnątrz (działanie yin, poddawawnie się)
– albo idzie tam, gdzie ją skierowuje uwaga Ducha (działanie yang, wybór świadomy, decyzja).

Świadomość więc zwykle rodzi się „w bólach”, czyli w świecie form, w Świecie Duszy, na poziomach, gdzie możliwy jest dyskomfort, gdzie boli.. Nie bez przyczyny podstawową Szlachetną Prawdą Buddyzmu jest „cierpienie istnieje”. To jest podstawa narodzin Świadomości. Przynajmniej najczęściej, tak jak to widział Budda. Domniemuję, że możliwe jest wiele innych „narodzin”, ale to jest jakby nieznaczące dla całego wywodu. Gdziekolwiek się Świadomość rodzi, tam jest ok.

I teraz, narodzona Świadomość się powiększa, a Duch mając ją, może „przejrzeć na oczy” – gdzie jest? Gdzie się znajduje? W jakich okolicznościach? I dzięki temu może zacząć podejmować decyzje, np. „czy to mi odpowiada ta pozycja, w której się znajduję?” To pytanie może w ogóle zaistnieć dopiero gdy jest Świadomość. Jest ona więc jakby zapałką w ciemną noc uruchomioną w ciemnym lesie.

ciemny las

Bez niej trudno coś dostrzec. Jednak, gdy mamy zapaloną zapałkę, to już coś. Gdy zamienimy zapałki na latarkę, to już widzimy więcej. Gdy mamy zaś reflektor samochodowy – jeszcze lepiej widać otoczenie. Możemy też rozpostrzeć sieć świateł na drzewach, wzdłuż traktu leśnego zbudować szpaler jasnych latarni – i widać drogę kilometrami! W ciemnym lesie i w ciemną noc – a widać bardzo wiele.

Co prawda przestaje to trochę przypominać las, ów ponury i ciemny, a zaczyna lunapark, buzujący barwami i odblaskami.

lunapark

Taki szczegół – czy las może w ogóle od początku był takim „lunaparkiem”?

Czy tylko my tego nie widzieliśmy?

A może jednak bardzo były potrzebne te wszystkie światła (czyli duża Świadomość), aby las stał się lunaparkiem – tak znajomym, że aż czasami nudnym..

Fizyka kwantowa ma na to odpowiedź – obserwator zmienia sytuację obiektu obserwowanego.

Zgodnie z tym – las na początku zupełnie NIE BYŁ lunaparkiem, był dziki, niebezpieczny i ciemny.

Jednak, gdy ów las rozświetliliśmy (tak jak rozświetlamy światy duchowe własną świadomością) ów las jest znany, dobrze widoczny, wręcz nastawiony na to, aby nam dostarczać rozrywki (do tego służy lunapark). Inna kwestia, jakiej jakości jest owa rozrywka – wesołe miasteczko raczej jest uważane za najniższy poziom rozrywki, dla gawiedzi. Możemy inaczej rozświetlić ów las i uzyskamy inny widok.

Może przypominać śnieżną zimę i zawody psich zaprzęgów, pełne biegu, zabawy i/albo konkurencji. Jak kto zechce na to popatrzeć świadomością.

bieg psów.jpg

Gdy mamy działającą Świadomość, Obserwator (Świadome Ja) może wpływać na to, co jest wokoło.
A jak ktoś nie działa z pozycji Świadomego Ja?

Kto się nie przebudził duchowo – może akceptować ten świat, może chcieć go trochę zmienić, może głosować na partie polityczne i mieć nadzieje, że „coś się zmieni”.
Ale jego świat jest światem Duszy:

„Takie widzi świata koło,
jakie tępymi zakreśla oczyma.”

To nie ja tak emocjonalnie piszę i to nie ja takie epitety opowiadam o ludziach nieprzebudzonych duchowo! 🙂
To wieszcz Myckiewicz.

Autor chce wskazać Duchowi, uważności, Świadomości cel – Świat Ducha
Chce obudzić Świadomość:

„Ty nad poziomy wylatuj” (czyli ponad Świat karmiczny)
„a okiem słońca (czyli Świadomości)
Ludzkości całe ogromy
Przeniknij z końca do końca.”

Chodzi o to, że dla Świadomości nie ma barier, może przenikać sobie gdzie chce. O ile chce.
A wieszcz Adam do tego zachęca.

.. i jeszcze dalej opisuje inną sytuację:

„Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
To się wzbija, to w głąb wali;”

Tak właśnie działa Świadome Ja – raz leci ku Światowi Ducha, raz się wali w Świat Dusz, niepewne, nie wiedzące dokładnie co ma robić w swoim życiu, czemu się poddawać, a co samo ma wybierać. Świadomość jest na początku „słabsza” od Duszy. Zależy to od decyzji Ducha, czy tak ma pozostać.

Bowiem Dusza i jej świat jest mamiący, nęcący, acz.. nie sycący. Pełen przeżyć, ale nie nasycający.
Jest jak piękna gazetka hipermarketu: na zdjęciu czajnik wygląda jak zrobiony z platyny. Po kupnie zaś, za dwa tygodnie przy wskaźniku poziomu wody zaczyna jednak przeciekać.. Taki jest świat niższy. Nie nasyci, chociaż mami.

Reklamy

20 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Gru 23, 2017 @ 22:22:40

    Dzięki za kolejny tekst.

    „Osobiście deklaruję, zgodnie z przemyśleniami i logiką, że Bóg, Absolut ma/miał najmniej owej Świadomości!”

    Jeśli w świecie duchowym nie ma czasu, to by wynikało, że Absolut już się wszystkiego nauczył i zawsze wszystko wie. Może kwestia w które miejsce Absolutu patrzymy, takie co wie, czy takie co jeszcze czegoś nie wie (np. nasz rozum, dusza).

  2. Swiat Ducha
    Gru 23, 2017 @ 23:09:32

    Marc
    Ja może nie będę tu konkretnie ci odpowiadał na to pytanie/refleksję.
    Bo wydaje się, że prowadzisz ją ze swojego punktu widzenia.
    A jakbyś spróbował w takiej lekkiej medytacji, świadomością, jak w windzie albo innym sposobem skierować się ku tym wyższym poziomom i tam poszukać – u źródła, jak się tamte wysokie, wyższe istoty czują, jakie mają postawy itd.
    Rozpoznać to na miejscu. I wtedy zacząć o tym myśleć, powiedzieć nam?

  3. Marc
    Gru 23, 2017 @ 23:18:47

    Hmmm, to chyba wyższa szkoła jazdy. Nie wiem czy bym umiał robić coś takiego. Hmm Ja tak na logikę patrzyłem tylko. Co do czasu to jest taki fajny eksperyment nazywa się gumka kwantowa, pokazuje jak przyszłość „wpływa” na przeszłość, albo że to w sumie dwie strony tego samego.

  4. Marc
    Gru 23, 2017 @ 23:19:33

    Może spróbuję 🙂

  5. Tomek
    Gru 24, 2017 @ 08:42:39

    A jeśli zmienić spojrzenie na „odwiedziny” na wyższych poziomach. Jeśli tam docieramy, choćby w medytacji to znaczy, że możemy tam przebywać. To jest nasze prawo. Tak więc część naszej istoty „należy” do tego obszaru, przebywa tam.
    Piszę to dlatego aby zwrócić uwagę na to, że podział My-Oni, Istoty wyższe-Istoty niższe pozostał ze „starych czasów” , jest to kwestia wiary.
    Napisano : Ja i Ojciec jesteśmy jedno.

  6. Swiat Ducha
    Gru 24, 2017 @ 13:48:55

    Marc,

    Oto są poglądy wpuszczane do naszych umysłów od dzieciństwa:
    – że to nie można
    – że to jest zbyt trudne
    – że to jest skomplikowane
    – że to jest tylko dla wybranych
    – że to się nie da „tak od razu”
    – itd. setki podobnych programów blokujących nasze działania, tworzących i umacniających naszą karmę.

    A małe dzieci same z siebie, radośnie i spontanicznie robią w światach subtelnych to, co „wielcy jogini” sprzedają po iluś inicjacjach.

    Nie mówiąc o tym, że małe dzieci robią coś, co później im dorośli mocno albo całkowicie blokują.
    Więc jeśli mówisz, że to „wyższa szkoła jazdy”, to ja bym proponował jeszcze kilka razy przemyśleć, czy nie jest to wtórowanie tym ważnym personom które pojawiły się w twoim życiu i ci coś ograniczały i zabraniały. I którym twoja Dusza i Osobowość uwierzyły.

    A jeśli nie czujesz się na siłach, to warto wziąć się za prostsze sposoby i działania i zobaczyć, że można, że jesteś w stanie! Warto dodawać sobie otuchy, wzmacniać siebie! Jak cię iluś ludzi (i nie tylko ludzi) osłabiało i poniżało, to ty możesz sam siebie wzmacniać. Nie narcystycznie, ale realnie.
    Często wystarczy się trochę rozluźnić, zrelaksować i.. idzie samo z siebie.

    Ja pamiętam jak mi się „odetkało jasnowidzenie” na zajęciach Leszka Żądły. Jak bardzo we mnie wrzały te poglądy „nie waż się tego robić”, „nie wolno”, „to się nie uda”. Ale jak inni robili, to ja też.

  7. Marc
    Gru 24, 2017 @ 15:04:37

    Hm dobre rady myślę. Tym bardziej że od dłuższego czasu pracuję nad samooceną i też zauważam różne takie rzeczy. Ale często jeszcze pewnie nie zauważam. Dobre z tym dodawaniem sobie otuchy.

  8. Marc
    Gru 25, 2017 @ 22:57:03

    Kurczę no nie wiem co z tą medytacją. Pozwolę jeszcze dodać sobie, że z logicznego punktu widzenia jak rozumiem źródło to nie absolut. Absolut to źródło i „koniec” – wszystko. Tam sobie myślę, że jak świadomość obejmie te „stworzone światy” to cała informacja z nich trafi do „całości”.

  9. Swiat Ducha
    Sty 05, 2018 @ 00:30:31

    Marc
    >Jeśli w świecie duchowym nie ma czasu, to by wynikało, że Absolut już się wszystkiego nauczył i zawsze wszystko wie. Może kwestia w które miejsce Absolutu patrzymy, takie co wie, czy takie co jeszcze czegoś nie wie (np. nasz rozum, dusza).

    Ja bym to raczej widział w formie „światów równoległych”.. W jednym wydaniu Absolut nie zna siebie, a po przejściu/przeskoczeniu na inne linie, na inny punkt zboru wie o sobie więcej, a na innym jeszcze więcej.
    Te same punkty zboru też są już w świecie zamanifestowanym (a konkretnie na poziomie subtelnym, który nazywam „poziomem zaistnienia” (12 ciało subtelne licząc od dołu).
    Na tym poziomie dzieją się poruszenia oczywiście poza czasem, ale dotyczą całego stworzenia.
    Na poziomie o oczko niżej (11 poziom subtelny, „istnienia”) są ustalenia co do tego, jak mają wyglądać niższe światy jak też i istoty w nich zamieszkujące.
    Na poziomie 10 „twórczości” dokonanie poruszenia równało się uruchomieniu do życia tych istot, które były „zaprojektowane” na poziomie 11.
    Jeśli na pozioimie 11 był projekt istoty, to na poziomie 10 było można ją skreować.
    Jeśli nie, to nie.
    Jeśli na poziomie 11 kończył swoje istnienie projekt jakiegoś gatunku, to na niższych światach ten gatunek wymierał i Dusze potrzebowały się inkarnować w inne gatunki istot. Stąd też migracje Dusz pomiedzy gatunkami.

    Tak się domyślam z logiki tych działań + info od WJ.
    Dzięki za pytanie – pomaga to dopracowywać mi wizję stworzenia 🙂

  10. Marc
    Sty 05, 2018 @ 12:35:06

    Też mnie bardzo pociąga „idea” światów” równoległych. Tylko nie wiem czy to tak samo rozumiemy. Ja patrzę na to tak, jak niektórzy fizycy, że istnieją wszelkie możliwe warianty naszej rzeczywistości, czyli w jednym poszedłem w prawo, a winnym w lewo, w jednym jakiś elektron w mózgu przeskoczył w innym nie (i np. podjąłem inną decyzję) itd. W tym modelu każdy wariant miałby podobny poziom zawartej informacji, no bo po prostu się różni tą informacją a nie jej ilością. Ale wszystkie warianty razem obejmują już wszelkie możliwości i przez to zawierają wszelką możliwą informację.
    Tak mają działać komputery kwantowe, które dzięki temu mają przetwarzać dużo więcej informacji.
    Wymyśliłem sobie kiedyś, że wszystkie te równoległe wszechświaty razem sprowadzają się do zera (potem znalazłem taką myśl w książce s-f Rafała Kosika), tak jak wszystkie kolory tęczy tworzą biel, a wszystkie fale dźwiękowe ciszę i mamy „pustkę”, która jednak nie jest pusta, albo może punkt przed Wielkim Wybuchem (który w ten sposób zawiera już wszystko).

    Zastanawiam się, czy da się to odnieść do coraz wyższych ciał, o których piszesz. Może to nakładanie rzeczywistości zachodzi stopniowo i tak wszystkie superpozycje ciał fizycznych tworzą ciało witalne, wszystkie superpozycje ciał witalnych – astralne itd…I tak np. ciało mentalne jest w jakimś tam stanie, wpływa na wszystkie ciała astralne wyznaczając prawdopodobieństwa zachodzących w nich zjawisk – jeśli ktoś ma pozytywne przekonania w miarę to istnieje więcej takich ciał astralnych (ciał równoległych w światach równoległych) z pozytywnymi emocjami itd. to idzie w dół.
    Co o tym myślisz?

  11. Swiat Ducha
    Sty 05, 2018 @ 22:52:09

    Marc
    Czyli mówisz – nieskończone powielenie?

    To by było powiedzmy „nie do przeżycia” przez jedną istotę, przez jedną Świadomość.
    Takie wielościowe podejście preferuje widzenie z pozycji fizyka, z niskiej Osobowości.
    I że ta Osobowość jest jakby ‚pępkiem świata”, tego, który przeżywa.

    Jednakże są nauki duchowe, które inaczej to pojmują, tak mi się wydaje..
    Np. Dzogczen mówi o Rigpie, stanie świadomości bez treści. Treści jest wiele, a świadomość nie jest multiplikowana przez to.
    To oczywiście nie neguje istnienia wielości światów.

    Inne podejście mówi o dominacji wyższych ciał/poziomów nad niższymi.
    To, co w wyższych jest ustalone realizuje się w niższych.
    A zarządza tym świadomość, czy może lepiej powiedzieć Istota wybierająca losy na wysokich poziomach.
    Wybór jednej ścieżki niejako „dezaktualizuje” inne – ich nie ma i nie było (choć miały swój czas i się działy).
    Ale potencjalnie mogłyby byc.
    Wg tego schematu działa doświadczenie Jounga, bo świadomość wskazuje, jak zjawisko zachodzi.

    „Bóg stwórca świata” to także byłby Bóg wybierający ścieżkę kreacji. Różne warianty możliwe istnieją, ale realność zyskuje ten, który zyskuje uwagę świadomości.
    Podobnie jak i u nas – w naszym życiu mamy wiele możliwości przeżyć, ale ta ścieżka zyskuje realność, która zyskuje uwagę.

    Transerfing rzeczywistości wg. Zelanda byłby przerzuceniem uwagi na wysokim ciele na inną wersję realności.

    Reszta wariantów byłaby potencjalnościami, nie negujemy ich, ale nie realizujemy ich także.

    Takie rozważania może nie odkrywają od razu „prawdy”, ale przybliżają nas do jakiegoś zrozumienia. Osobiście uważam, że na najwyższych poziomach jest wielka moc kreacji, a sposoby kreacji i zasady jakie rządzą niższymi poziomami tam są ustalane.
    To co tutaj oznaczamy jako „zasadę” tam jest jedynie zmiennym parametrem.
    „Dlaczego w ogóle tu na Ziemi mogło zaistnieć życie – jest tak mało prawdopodobne, tyle dziwnych zbieżności?” To jest patrzenie z perspektywy antropocentrycznej.
    Z poziomu wysokiego jest to po prostu (jak się domyślam) dokręcenie wielu gałek (zasad, a nie parametrów) do tego punktu, gdy właśnie owo życie na Ziemi istnienie.
    Fizycy szukają „ustalającego parametry”, a tam na górze jest „ustalający zasady”.
    To im chyba się nie mieści w głowie.

  12. Marc
    Sty 06, 2018 @ 13:56:25

    Czyli mówisz – nieskończone powielenie?

    – To może w odniesieniu do całości istnienia, do pojedynczej osoby, zjawiska raczej ogromna liczba wariantów ale skończona.

    To by było powiedzmy „nie do przeżycia” przez jedną istotę, przez jedną Świadomość.

    – Może to tak wygląda tylko z naszej ograniczonej perspektywy osobowości właśnie? Dla np. WJ może to nie byłoby kłopotem?

    .Treści jest wiele, a świadomość nie jest multiplikowana przez to.

    – Kluczowe pytanie- czym jest świadomość. Może jest jedna – bez treści, ale może obejmować różne, wszystkie możliwe treści.

    Inne podejście mówi o dominacji wyższych ciał/poziomów nad niższymi.
    To, co w wyższych jest ustalone realizuje się w niższych.

    – To by się zgadzało, z tym o czym napisałem, że wyższe ciało obejmuje wszystkie warianty niższego, zmiana na wyższym powoduje zmianę prawdopodobieństw zdarzeń w niższym.

    Wybór jednej ścieżki niejako „dezaktualizuje” inne – ich nie ma i nie było (choć miały swój czas i się działy).
    Ale potencjalnie mogłyby byc.

    – Dla mnie fizycznego, mojego mózgu to na pewno, ale może jest inny wariant mojego mózgu „obok”.

    Fizycy szukają „ustalającego parametry”, a tam na górze jest „ustalający zasady”.
    To im chyba się nie mieści w głowie.

    – Fizycy też mówią o tym, że mogą istnieć inne wszechświaty z zupełnie innymi prawami fizyki.

    Takie rozważania może nie odkrywają od razu „prawdy”, ale przybliżają nas do jakiegoś zrozumienia.

    – No właśnie, można sobie porozważać… i poszerzają horyzonty.

  13. Swiat Ducha
    Sty 06, 2018 @ 14:24:01

    Marc i in.
    A co myślicie o tym, że na wyższych planach istnienia są tak jak pisałem możliwości zmiany zasad kreacji, a nie tylko parametrów kreacji (jak to chyba fizycy rozumieją)?
    Zmiana parametrów (np na Ziemi ma być 4stopnie więcej temperatury)
    to niewielkie narzędzie w porównaniu do zmiany zasad rządzących naturą, zmiany praw przyrody.

    Co do wielości czegokolwiek, to bym się przypatrzył, czy można to jakoś udowodnić. Bo na razie to chyba nie ma na to dowodów..?

  14. Marc
    Sty 06, 2018 @ 15:17:17

    A co myślicie o tym, że na wyższych planach istnienia są tak jak pisałem możliwości zmiany zasad kreacji, a nie tylko parametrów kreacji (jak to chyba fizycy rozumieją)?

    Tak jak pisałem, fizycy zakładają istnienie wszechświatów o różnych prawach fizyki. Choć ciężko mi sobie wyobrazić, jak miałoby to wyglądać.

    To o czym piszesz to też dla mnie spora abstrakcja. Na logikę rozumiem tak, że prawa fizyki, kreacji czy jak je nazywać, istota kreująca też musi czemuś podlegać, jakimś prawom, które czynią ją istotą, gdzieś musi być zapisana informacja o naturze tej istoty. Kiedyś się nad tym tematem zastanawiałem i z tego punktu widzenia doszedłem do wniosku, że ostatecznie nie ma żadnych praw, ani założeń, bo musiałyby gdzieś one być zapisane (dlaczego akurat takie a nie inne). To oznaczałoby że istnieje wszystko, co może istnieć, bo dlaczego nie.
    Wpadłem nawet na pomysł takiej pseudomatematycznej struktury, która by temu odpowiadała. Piszę pseudo, bo nie wiem na ile jest zgodna z prawdziwą matematyką, na ile się zorientowałem nie jest :).

  15. Starfire
    Lu 06, 2018 @ 16:01:01

    „Co do wielości czegokolwiek, to bym się przypatrzył, czy można to jakoś udowodnić. Bo na razie to chyba nie ma na to dowodów..?”

    Pośrednie są. Bezpośrednie są niemożliwe do zaobserwowania w skończonym, fizycznym świecie (czyt. empirycznie przez obserwację)

    Co do tych pośrednich:

    – Teoria inflacji przewiduje istnienie „wiecznej inflacji” https://en.wikipedia.org/wiki/Eternal_inflation

    – W Kosmicznym Mikrofalowym Promieniowaniu tła jest miejsce zwane „Great Void” czyli wielka pustka, co może sugerować właśnie istnienie wieloświata
    https://en.wikipedia.org/wiki/CMB_cold_spot#Parallel_universe


    Jak i dziwny proces dryfowania całych grup i supergromad galaktyk w jednym kierunku, co mogłoby oznaczać właśnie interakcje ze innym wszechświatem https://en.wikipedia.org/wiki/Dark_flow

    Ogólnie jest conajmniej 9 różnych modeli wieloświatów:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Multiverse#Brian_Greene's_nine_types

    To tak w telegraficznym skrócie z punku widzenia współczesnej fizyki 🙂 Oczywiście oficjalnie nie jest to potwierdzone i tak jak mówiłam, chyba niemożliwe do zweryfikowanie empirycznie.
    Ale bardzo fajnie nakłada się na rozważania duchowe 🙂

  16. Swiat Ducha
    Kwi 19, 2018 @ 08:18:30

    Opis tego samego z innego źródła:
    u mnie Bóg Dawca Życia, u J. Bzomy:

    „Śniący inaczej – Gazeta dla pustelników Allah tak jak Brahman czy Jahwe to imona Metatrona 8/3 a ten jest męski w formie osobowej a żeński jako pole swojego przejawiania”
    forma osobowa – to „Bóg Ojciec” (Duchy, Istoty)
    pole przejawienia – to „Boska Matka” (Przestrzenie, Światy)

    https://www.facebook.com/pg/SnienieProgresywne/community/?ref=page_internal

  17. Marc
    Kwi 19, 2018 @ 10:19:35

    Obejrzałem wszystkie części „Opowieści topografa” i na razie trawię 🙂

  18. Marc
    Kwi 19, 2018 @ 14:47:20

    O tym, co p. Jarosław mówi o Bogu, rzeczywistości, łuku zstępującym i wstępującym, rozumiem tak, że różne elementy przejawienia powstają w wyniku oddzielenia od źródła, potem jakby wnika w nie wiadomość (p. Jarosław śnił o Bogu, jak na ścieżkach procesora idzie w ślad za nim) i w ten sposób wszystko staje się boskie. Jak ktoś osobiście wraca do źródła, to wg. opisu w filmie przechodzi na coraz wyższy poziom świadomości, najpierw patrzy z poziomu ego, potem duszy, potem kolejnych poziomów aż do samego źródła, ale źródło „w końcu” doświadcza całego przejawienia, więc taka istota, po powrocie doświadcza wszystkiego, widzi, że jest doświadczającym wszystkiego źródłem.
    Kiedyś jak oglądałem Trechlebowa, to mówił mniej więcej tak – są siły demoniczne, które mówią, to jest nie ja, to kiedyś też będzie ja (będzie mną), a siły światła mówią, ja będę kiedyś tym, co nie ja (ja będę kiedyś wszystkim). Jedne oszukują się, że mogą wszystko zagarnąć, wchłonąć, a drugie, że rozszerzą swoją świadomość na wszystko inne (tzn. to już moja interpretacja).

  19. Swiat Ducha
    Kwi 19, 2018 @ 22:28:45

    Marc
    Ja mam podobne zdanie,
    te drugie siły często nie tyle rozszerzają świadomość, co swoje ego – nadymają.

    I wiele to nie ma wspólnego z rozwojem duchowym.

    JB bardzo ciekawie w jednym momencie stwierdził, że spotkał strażnika mówiącego mu, że jest ateistą.

    „Jak to?” zdziwił się J.B.
    Ano tak, że nie masz przekonania, poczucia jedności ze Źródłem – a to blokuje ci dalszą wycieczkę.

    Wniosek prosty – nie liczy się świadomość obejmowania czegokolwiek (bo to od razu rodzi ego „obejmownia świadomością”),
    liczy się poczucie jedności ze Źródłem
    i.. realizacja tego odczucia, przeżycia z tego wynikające.

    To już żadnego ego nie rodzi, a wręcz rozpuszcza jakiekolwiek ego, jakiekolwiek utożsamienie.
    Natomiast świetnie się przysparza Oświeceniu.

    Pokorą nie jest „bycie wszystkim”. Bycie wszystkim, bycie potężnym, a nawet tylko bycie trochę większym niż się jest można zauważyć w postawach magicznych, u magów wszelakiej maści. Niskie poczucie własnej wartości daje poszukiwania podłożenia podpórki pod tą część utykającą, nie dającą sobie rady. No i tam mag podkłada „bycie wielkim”.
    Ktoś widział maga, który nie chce być wielkim magiem? któremu nie zależy (nawet w cichości ducha) na poklasku?

    Pokorą jest bycie jednym ze Wszystkim.
    Trochę różnicy jest wobec „byciem wszystkim”.
    Zachowujemy poczucie Świadomego Ja, ale nie zachowujemy żadnych osiągnięć.
    Jakim bowiem osiągnięciem może być bycie jednością ze wszystkim, zlanie się sustancjalne?

    To tak znajomej w sesji wyszło, iż osiągnięcie Tęczowego Ciała w Dzogczen przypomina „rozpłynięcie się” w stworzeniu.
    Nie ma tam „osiągnięcia”, jest jednoczenie się.

    I to jest łuk wstępujący – jednoczący.

    Łuk zstępujący (i wszelkie jego odmiany) będą stawiały na wydzielanie się, na różnego typu oddzielności, swobody, wolności itp. Nie mówię, że to jest złe, ale nie prowadzi ku Bogu, a w drugą stronę.
    Tyle tylko, że ci z ciemnej strony swoje postawy oceniają jako cnoty duchowe i drogę ku Oświeceniu..
    I tak uczą innych.
    Ale to nie moja sprawa naprawiać czyjeś błędy.

  20. Marc
    Kwi 20, 2018 @ 11:01:37

    No to podobnie to chyba rozumiemy.

    -Pokorą jest bycie jednym ze Wszystkim.
    Trochę różnicy jest wobec „byciem wszystkim”.

    To nawet dwie przeciwstawne postawy.

    W swojej wypowiedzi nacisk kładłem jednak na coś innego. Że człowiek idąc w górę nic nie traci. Wcale nie doświadcza mniej, bo w końcu widzi, że jest źródłem, które doświadcza całego przejawienia.

    O tym, że „ciemna strona” przestawia swoje podejście jako cnoty duchowe, to mnie zaskoczyło. Możesz rozwinąć? Chodzi np. o taką nowoczesną wolność, jaką się promuje w krajach zachodnich? Czasami mam wrażenie, że jej propagatorzy nie biorą pod uwagi konsekwencji.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: