Sens i .. zaniechanie sensu


Dzisiaj na warsztat bierzemy sens.
Słowo to jest często używane do tego, aby powiedzieć, „czy mi się coś udało życiowo”. „Czy moje działanie może przynieść upragnione skutki?”

Jednakże „sens” jest w niższym świecie, w świecie karmicznym, w świecie zależności można powiedzieć nawet niewolniczych (o ile ktoś się z nich nie wywinie jak Hudini).
Wydawało by się, że „dobrze, aby moje życie miało sens”. „Chcę aby moje życie miało sens”. „Sensownym jest… i tu opowiadamy co wyobrażamy sobie, że jest tak sensowne”.

W Wyższym świecie nie ma sensu, jest.. tworzenie. My sami nadajemy sens.
A jak nie, to uczymy się, przyjmujemy go, narzucany nam jest on. Życie bez tej kategorii bowiem oznacza życie w Duchu, w spokoju i błogości bez warunków.

Jest to dokładnie tak jak z Prawdą.

Pisałem o tym kiedyś w art. Prawda i Twórczość.

Prawda podobnie trochę funkcjonuje jak i ów „sens”.

Sens płynie z zewnątrz

Ale wiele osób bardzo się boi życia pozbawionego sensu. I dlatego boi się twórczości, tworzenia, decyzji.

Uważa, że poddawanie się wyborom płynącym z zewnątrz, z rodziny, z systemu jest właśnie decydowaniem. Że to w tych obszarach mamy odnajdować wybory, które mamy do dyspozycji.

Ba! więcej, wiele osób jest tak uwikłanych w karmę, że nie są w stanie decydować według swoich pragnień czy decyzji. W dzieciństwie ich Dusza weszła w tak ciężkie doświadczenia, że życie stało się trudne, a sama osoba mogła przeżyć np. traumy i nie potrafi tego i tamtego wykonać.

Ludzie często po prostu nie mają świadomości, że powielają łańcuchy karmiczne Duszy, wykonując przymusowe czynności, które im Dusza wymusza. Albo też idą po ścieżce karmy pokoleniowej, rodzinnej. Tu z kolei Dusza Grupowa rodu potrafi „urządzić” człowieka  – nie wspierając, ale obarczając go.

zombie-27

I tacy ludzie poddani karmie rodowej wykonują to, co poprzednicy, przodkowie nie byli w stanie rozwiązać i zostawili „w spadku”. Są to zwykle ciężkie przeżycia osobiste, ukazujące się np. na ustawieniach systemowych (Hellingerowskich). I taki ktoś nieświadomie je powiela w swoim życiu – jego Dusza czuje się w obowiązku aby to robić.

Sens organizuje życie

Sens w jakiś sposób organizuje nam życie. Bo sensownym jest, aby.. (i tu wpisz, co twoja Dusza uznaje za sensowne). Jeśli zaczniesz to wykonywać, Dusza odwdzięczy się odpowiednio miłymi odczuciami („it feels so good!”) i odpowiednimi hormonami dającymi przyjemność.
Jak coś jest wg Duszy sensowne, to trzeba to powtarzać, organizować te przeżycia, aby się powtarzały. Bo przecież chcemy sensownie przeżyć życie. A to mieć regularne wypłaty, a to cieszyć się świętami, a to mieć fajną rodzinę.
Mało kto jednak widzi, że to nie jest stworzone przez pragnienie, a przez automatyzm Duszy.

To co by było przyjemnością „poza sensem”?

Zamiast „regularnych wypłat”? – dobrobyt, dobrostan, zasobność (różnego typu). Do tego „regularne wypłaty” nie są konieczne. Ale się Duszy za dobrze kojarzą, aby je porzuciła.
Zamiast „cieszenia się świętami”? A przyjazne rozmowy, błogość na codzień, może nie przesadna, ale jednak dobrze odczuwalna. Święta są zwykle „nakręcone”. Starożytni Słowianie nie mieli świąt..
Zamiast „mieć fajną rodzinę”, to może kochać partnerkę/partnera i dopiero z tego coś może być.

Poddanie się sensom (celom) idącym z Duszy wiąże nas do Systemu i jego rozwiązań. Przeżywanie życia z Duszy poddaje nasze życie tym rozwiązaniom.

W przeciwnym przypadku, gdy nie chcesz poddać się Duszy, gdy nie chcesz iść po jej ścieżkach, to ona jest w stanie dać w kość złymi odczuciami a nawet chorobami, samookaleczeniami czy wypadkami.

To jest prymitywna metoda kija i marchewki stosowana ze strony Twórców Dusz i Anunaków,

god Poseidon

którzy chcieli mieć biorobociki, które by zasilały ich i im robiły dobrze. (Neptun jest jak najbardziej obrazem anunackiego półboga, to on, tylko pod innym imieniem).

Jednak implementacja tej metody „robienia z nas balona”, przepraszam, „robienia z nas biorobota” już nie jest tak prymitywna. Jeśli odczuwamy zadowolenie bądź niechęć, jeśli buzują nam hormony dające odczucie szczęścia, albo przeciwnie, to.. odbywa się to na poziomie fizjologicznym, w naszym własnym ciele, które jest tak pokodowane.
A kto to uruchamia tą maszynerię?
To Dusza, zgodnie ze swoimi programami mówi: rób tak jak jest dobrze!

A z drugiej strony zorganizowanie życia nadaje mu sens. Bo trzeba pójść do pracy, dziecko odebrać, zrobić to i tamto.
Chciałeś/aś mieć dziecko? to teraz zapierdzielaj. Nawet jeśli nie chciałeś. Byłeś niewolnikiem swojego ciała, popędów? Kogo to obchodzi? Każdy tak ma i dumą jest powiedzieć, że „to takie naturalne”.
Naturalnym jest wejście w postawę niewolnika??!! Dla wielu – tak.
Wiele osób działa na instynktach i realnie uważają, że tak jest właśnie dobrze.
Realnie są zidentyfikowani ze swoją biologią, uważają „że są swoim organizmem”.

A ja nie chcę!

A jak nie chcesz się poddawać temu programowaniu systemowemu? A jak stwierdzasz, że to ci nie leży? To zwykle (o ile nie ma się dobrej karmy) rzucają się na takiego kogoś strażnicy systemu rodzinnego i wymuszają chodzenie do szkoły i dobre stopnie. Potem zaś strażnicy Systemu Ziemskiego także rzucają się aby „ustawić” człowieka do szeregu. Ileś lat w szkole, pilnowany/a żeby nie wyjść z ławki tylko karnie siedzieć, łykać informacje i bać się przed sprawdzianami. W kościółku zaś zarówno mamusia, jak i babcia (jak i ksiądz) pokazują co jest poprawną wersją duchowości. Kulawą na obie nogi.
Taki jest sposób programowania.
To jest znane, i ta organizacja (dzięki wdrukowaniu) daje odczucie.. swojskości, bezpieczeństwa.

phone

Gdy się chce wyjść poza.. to już Dusza nie ma takich przyjemnych odczuć.

„Komórka mi żre za dużo prądu!”
„Zapomniałam/em hasła do fejsbuka!”
– to frustruje z szybkością błyskawicy..

Tak więc jest sprzężenie zwrotne. Często nazywa się to błędnym kołem.
Sens życia jest nadawany przez organizację, przez zorganizowanie tego życia.
A zorganizowanie daje uspokojenie niepokojów, daje sens.
System się cieszy.

Nie da się wyjść poza System grając w jego grze. Bo na takich buntowników od dawna ma metody i ich używa szybko i skutecznie.

Ale można wyjść ku Duchowi, można przekroczyć zarówno i System, jego zarządzanie moim życie, jak i można przekroczyć sens.

Wyjście ku Duchowi

Właściwie ważniejszym jest przekroczenie sensu, czyli tych postaw Duszy, które organizują życie. Jeśli powiemy Duszy, że są to szkodliwe programy i że z nich rezygnujemy, to .. Dusza zacznie zanikać.

Dusza jest złożona z energii obarczonych intencjami. Gdy stwierdzimy, że nie chcemy się dalej bawić w te zabawy i chcemy ręcznie acz świadomie sterować naszym życiem, to możemy. Potrzeba jednak do tego większej świadomości, co jednak się daje zrobić.

Wychodząc ze Świata Dusz do Świata Ducha można wiele zyskać. Na przykład można zyskać spokój Ducha nie oparty na sensie życia.

air over water

Sens życia jest niskopoziomowym konstruktem, który ma ludzi utrzymywać w karności, w szachu. I to robi! Jest super wydajnym sposobem. Za pomocą biologii i Duszy.

Nie mówię, aby zaprzeczać sensowi, aby coś dla nas było bezsensowne i aby się tego trzymać. Tak działali adepci duchowi, którzy już dawno się tak dalece sfrustrowali, że stwierdzili, że „nic nie działa”, to oni będą robić odwrotnie, przeciwko zdrowemu rozsądkowi. Jeśli mówią np. „nie krzywdzić”, to oni będą krzywdzić.

I tak powstały tzw. „ścieżki lewej ręki”, które cechowały się prostemu zaprzeczaniu prostej dobroci.

Jakiego wielkiego rozczarowania i frustracji potrzeba aby iść tą drogą! Jednak System Ziemski potrafi tak mocno rozczarować, tak mocno dać w kość, że się nie chce mieć nic z nim wspólnego. Znam niejedną osobę, która ma/miała myśli samobójcze. Mimo tego, że organizm ludzki jest super żywotny i wytrzymały! To w ich głowach, w psychice rodzi się myśl o skończeniu ze sobą. Ale nie ma co się dziwić, ludzie żyją w dużej opresji, nie wiedzą co począć. Miotanie się między „można” a „nie można” (czyli ciągle w Duszy) daje poczucie uwikłania, zatrzaśnięcia, utknięcia, braku wyjścia. Jednak nasz Duch jest ciągle z nami! Nikt go nie jest w stanie nam odebrać. Ale nasz Duch nam nie pomoże, ponieważ centrum decyzyjne znajduje się w Świadomym Ja, w naszej świadomości. To jest ta działająca cząstka.

Ludzie sobie wyobrażają, że „brak sensu życia” jest krachem – bo to kojarzy się im ze złymi odczuciami z ciała, z zalewaniem przykrymi ciała hormonami. „Jak ja mam żyć!??” – wołają w sobie.

Ano nie „jak” tylko „w ogóle„. Mamy żyć w ogóle, i to wystarcza. A nasz umysł jak pies zza płotu wyje i szczeka i wścieka się bo „potrzebuje sensu”. I wiele osób mu to daje, oddaje siebie. Daje się złapać na powróz sensu. Wiele ludzi tonie we własnym umyśle i jego szamotaninie. Bo jak to „żyć bez poczucia sensu”?!

Ludzie zwykle mówią, że „sens” jest wtedy, gdy osiągają to, co chcieli. Ale tak naprawdę, przyjrzyjcie się temu. Zwykle „sensowne” równa się zabezpieczające człowieka w systemie, dające ulgę, dające złagodzenie przykrości. Dające satysfakcję płynącą z zewnątrz. Dające uznanie płynące z zewnątrz. Dające osiągnięcie celów przychodzących do człowieka z zewnątrz.

„Sens” jest więc kategorią niewolniczą

Ludzie mówią też często: „Bez sensu”
– to powiedzenie oznacza nie tyle brak sensu, co „zły sens”. Ktoś chciał „mieć sens” w czymś, w jakiejś działalności, ale mu „nie wyszło”.

Rąbał drewno, ale stwierdził, że się bardzo męczy. Siekiera była bowiem bardzo tępa. „To jest bez sensu, takie wysilanie się mając tak tępą siekierę!”

To nie oznacza, że uwolnił się od sensu, ale, ŻE GO NIE OSIĄGNĄŁ A NADAL TEGO PRAGNIE.

jam

Pragnie mieć naostrzoną siekierę, pragnie czerpać przyjemność z rąbania drewna. Czyli nie tylko chce narąbać drewna, ale chce też i czerpać z tego dodatkowe odczucia, potwierdzenia: „tak fajnie jest narąbać drewna na opał!”

Przy takich oczekiwaniach .. tępa siekiera burzy całą przyjemność, daje frustrację, rąbanie nią „jest bez sensu!”

Nastawanie na tępą siekierę, aby dała nam przyjemność przy rąbaniu.. jest dodatkowo zupełnie nieracjonalne.

„Moje życie nie ma sensu” oznacza: „sens mojego życia nie został osiągnięty, a było nim osiągnięcie, osiąganie następujących celów: jednego, drugiego, trzeciego…”
To oznacza „bez sensu”. Oznacza: „jestem przywiązany jak pies na łańcuchu do tych celów, i tak bardzo chcę je osiągnąć, i jeszcze ich nie osiągnąłem.
A te cele zwykle są nie jego własne, a narzucone, systemowe, czy to rodzinne, czy to społeczne, czy to z całego Systemu Ziemskiego brane.
Słowa „To jest bez sensu” oznacza przyznawanie się do osobistego niewolnictwa i do podległości własnej Duszy. I do tego, że ten człowiek nie ma za krztynę własnego refleksyjnego myślenia. Tylko bazuje na celach zewnętrznych.

Niepotrzebny sens

Natomiast wyjście jest inne. Można zobaczyć, że sens jest niepotrzebny.
Nie potrzebuję sensu aby patrzeć i widzieć.
Nie potrzebuję sensu aby oddychać.
Aby siedzieć czy leżeć czy chodzić.
Sens do tego jest nie potrzebny.

A nawet także do bardziej skomplikowanych czynności też nie potrzeba mieć poczucia „sensu”. Komplikacja czynności tu nie ma specjalnie znaczenia, chociaż mogłoby się wydawać, że prostsze cele można osiągać bez odwoływania się do sensu. Istotnie, cele złożone wymagają wielu działań, więc trudno jest utrzymać świadomość i nie dać umysłowi się porwać w tryby myślenia nawykowego.

Jednak nie ma co przesadzać. Nie od razu umysł da za wygraną. Ma wiele do stracenia. W ogóle – jeśli człowiek wyrywa się z kajdan, to wiele istot ma na tym wiele do stracenia, więc robią co mogą aby udowodnić mu, że:
– „się nie da”
– „nie ma co się starać”
– „tak wiele osób wokoło myśli inaczej”

Są na to sposoby. Najważniejsze, że chcę być wierny własnemu życiu. Bóg dał mi życie. (można powiedzieć Natura, bądź Tao – jeśli komuś to zgrzyta).
Oddanie się życiu i wdzięczność za nie dla mnie może równać się pielęgnowaniu i byciu wiernym sobie, wiernym temu życiu. A nie przegrywanie go dla celów systemowych, dla celów osób o ograniczonej świadomości i mało przytomnych.

Nawet jeśli są to półbogowie w rodzaju Anunaków. Jeśli oni są opresyjni, to nie oznacza, że mają władzę nad moim Duchem.  Jeśli oszukańczo zaprogramowali człowieka to nie oznacza, że to koniec. Oni bardzo nie chcą, abym się dowiedział o mojej wolności w Duchu. Bo jest to początek końca ich dominacji.
Jeśli oni nie poradzili sobie z pielęgnowaniem swojego życia to nie oznacza, że ja mam to powtarzać. Samo życie jest sensowne, w znaczeniu że posiada ukrytą wielką wartość. Jeśli jest we mnie życie, to cóż więcej potrzebuję, czy potrzebuję czepiać się czyichś odpadów, odrzutów, ochłapów?

Nie powiem „chodzę bez sensu” – bo jak powiedziałem, to jest przyznawaniem się do niewolnictwa. Nie, nie jestem niewolnikiem, sam nadaję sobie cele życiowe. I dlatego widzę, ustalam dla siebie, że „sens” jest sam w sobie błędny. Jakikolwiek.

To moje decydowanie jest poprawne!

I może być nieobciążone.

A nie wiernopoddańcze „szukanie sensu w życiu. Opieranie się na nim? Prowadzi do poddaństwa. Do nurkowania w Niższym Świecie, do poddawania się celom i zamiarom innych osób.

I dlatego właśnie – moje patrzenie i widzenie nie musi mi dawać jakiegokolwiek sensu. Nie oczekuję tego. Przy decyzjach o moim życiu nie muszę brać pod uwagę czyichś postanowień wobec mnie. Nawet jeśli przez wiele lat byłem tak programowany. Mogę się odprogramować, bo instancja odprogramowująca, czyli Duch – ciągle jest ze mną.

Nie muszę żebrać we własnym wzroku o sens, mogę ‚po prostu patrzeć”.
Moje oddychanie nie musi mieć „sensu”, może po prostu być.
Nie muszę nastawać na oddychanie, aby było „jakieś”, „zgodne z normami”. Może mi pomagać w tym lub w tamtym, ale jest super samo z siebie już teraz.

Moje chodzenie nie musi być „bez sensu” jeśli nie przyznaję sensu do mojego chodzenia.

Chodząc na spacer nie chodzę „po coś”, nie idę gdzieś np. na zakupy, albo nie idę aby poćwiczyć.
Jest to „po prostu chodzenie”

droga w pole

Zrozumienie Zen w 10 minut

I co? Oto osiągnęliśmy cele buddyzmu zen bez wieloletniej medytacji i bez usilnych prób zrozumienia tego, czego mistrz zen nie chciał nam wyjaśnić, bo „mamy to przeżyć”.

Ale CO przeżyć ??

On tego nie wyjaśni, chociaż właśnie mu chodzi o wyjście z obszaru Duszy, z obszaru sensu do obszaru Ducha. W tym tekście zamiast siedmiu lat poznawania zasady, robisz to w dziesięć minut. Wiesz o co chodzi.

Możesz patrzyć na Duszę jak się szamocze, a jednocześnie nie musisz przyznawać jej racji.
Oczywiście czeka jeszcze praca nad Duszą, ale to nie jest praca z pozycji niewolnika. Przez zmianę znaczenia słowa „sens” i odkrycie jego konotacji mogliśmy przenieść punkt zboru z „potrzebuję sensu w życiu” do punktu „sens jest pojęciem niewolniczym, wychodzę poza nadawanie sensu moim działaniom”. Jest to poruszenie na poziomie subtelnym nazywanym adi. Jeśli ktoś dokona takiej zmiany znaczenia w swoim życiu, to zmieni swój „punkt zboru”. I dzięki temu uwolni się od sporego kawałka programowania systemowego.

Czego wam życzę na nadchodzący rok, mający numerologicznie 11, więc dla obszaru ziemskiej kultury (która nadal będzie w więzach sensu) będzie to czas miłego przeżywania duchowego (ja sobie to tak definiuję).

Reklamy

15 Komentarzy (+add yours?)

  1. conchitapalmo
    Gru 31, 2017 @ 15:09:47

    A ja miałam dziś sen, zupełnie w temacie, więc się podzielę.

    Śniło mi się, że mialam brać udział w grze, coś jak komputerowej, tylko grało się życiem. Przedstawiono mi zasady. Na początku jako bazowy poziom najtrudniejszy, zle okoliczności, wszystko szare, trudne, brzydkie, bez bonusów od losu. Symbolicznie jako wejście do gry była taka zniszczona brzydka kamienica. Po przejściu tego poziomu przechodziło się w następne levele. Każdy następny był coraz przyjemniejszy, ładniejszy, na wejściu już były bonusy i za różne działania zgodne z programem dostawało się punkty bonusowe. To przekładało się na coraz lepszą, pełną opcji egzystencję.
    No weszłam w grę oczywiście od poziomu bazowego. W tym programie wymagano, bym umarła. Gotowa była już czarna trumna, stała otwarta, swiece zapalone obok, ludzie się już gromadzili, była ogromna presja na mnie bym umarła. Dostalam jakaś siekierę i obrazy mentalne, jak rozlupuję swój kręgosłup. Mialam tylko to zrobić. Ale po chwili trwania, patrzenia na tą trumnę to stwierdziłam, że ja nie będę jednak grać w tą grę.
    Wyszłam stamtąd, mimo że były silne presje wewnętrzne, i że znajomymi sobie po prostu szliśmy. Zastanawialiśmy się, co dalej, gdzie zamieszkać, bo poza programem nie było nic ustalone, żadnej ścieżki, tylko samemu wszystko się wybierało i robiło. No takie odczucie też dyskomfortu że teraz samemu manualnie (w odróżnieniu do automatu) wszystko się robi i ustala…
    No i poza grą nie jest się w ciągu karmicznym, więc jakby sens wcieleniowy się rozmywa, tematy kontynuowane z wcielenia na wcielenie, programy…

  2. Dar
    Gru 31, 2017 @ 20:17:25

    Panie Andrzeju! Od,,zawsze” znajdowałem u Pana perły,pomocne w mojej Wędrówce…W mojej Przygodzie…Ale od jakiegoś czasu,dostaję od Pana gotowe,kompletne,pełne DARY.Jedyne co robię,to je z wdzięcznością przyjmuję. Ale to przecież bez sensu!!!!! Z okazji(sens!) Nowego Roku wyrażam wdzięczność,że Pan JEST…Życzę tego spokojnego uśmiechu bez słów… I pozwolę sobie zakończyć ulubionym cytatem z Sienkiewicza: Jędruś! Ran Twoich niegodnam całować!! Ciepło,wdzięczność i uznanie przesyłam. Darek…Alkoholik…

  3. Swiat Ducha
    Gru 31, 2017 @ 22:11:44

    Conchita

    Dzięki za podzielenie się jakby nie było osobistym snem.
    Te szare okoliczności poziomu bazowego niezbyt się dobrze kojarzą, ale Dusza lubi „nadzieję”!!

    No i – mimo racjonalności brnie w kiepskie bardzo doświadczenia, aby tylko ową nadzieję podtrzymać.
    ALE to wygląda na to, że dobrze opisuje to, jak System się wobec nas zachowuje.
    Jakie chwyty są stosowane – pułapki dla Duszy. Wiadomo, że Dusza będzie dążyć do „przeżywania”, do doskonalenia przeżywania, bo owo przeżywanie, doświadczanie postrzega.

    >poza programem nie było nic ustalone, żadnej ścieżki, tylko samemu wszystko się wybierało i robiło.
    Tak to jest. Ja kiedyś miałem takie przeczucie – zrozumienie, że w dzieciństwie żyję na pełnym autopilocie. Wszystko „samo się robi” (no oczywiście wiem, że za sprawą rodziców to dużo się działo). Jednak z czasem ów autopilot się zmniejsza i zmniejsza. I .. powinna się zwiększać moja decyzyjność i świadomość.
    Jednak za sprawą mojej poobciążanej Duszy tak się nie działo. Zamiast łagodnie i łatwo wchodzić w przeżywanie nowego wcielenia, ja łapałem za dawne acz bolesne watki karmiczne, które uruchamiały się a to u mnie, a to u innych osób wokoło mnie. No a Dusza to jakby tylko na to czekała – rzucała się na tą karmę, jak pies na karmę (na kości czy na swoją michę). Żeby tylko więcej i więcej przeżywać!

    Jak się pewnie domyślacie, niedostatecznie umiałem wejść w życie dorosłe, niedostatecznie rozwinąłem samodzielność, niedostatecznie wiedziałem na co jest warto stawiać w życiu. Niedostatecznie czyli dwója. Po 20 latach życia mogłem sobie postawić spokojnie kilka dwój „na okres”.
    Jednak nie czułem się że tu zawiniłem, że wybierałem coś złego. Czułem natomiast ogromne napięcia i presje wobec mnie, tak jakbym miał właśnie „wejść w ów sen”.

    I odmiennie do Ciebie Conchita – ty wyszłaś, ja wszedłem w ten sen. (nigdy nie czułem się dobrze w moich snach, przepełnionych przykrymi doświadczeniami). Poddałem się otoczeniu, i presji Dusz (w tym własnej). Nem Hercules contra plures.
    I Herkules nic nie zdziała w obliczu tłumu..

    Po wielu latach nadal uważam, że „przechodzimy na manual”, zamiast autopilota.
    Tyle, że teraz jest więcej zmiennych, więcej rzeczy potrzeba obsłużyć.
    Ale – z pomocą Ducha – może się udać. Bo jeśli przechodzę z obszaru Duszy, gdzie jest wielość i złożoność, do obszaru Ducha, gdzie jest prostota i jedność, to się okazuje, że nie ma wiele do zrobienia.

    >No i poza grą nie jest się w ciągu karmicznym, więc jakby sens wcieleniowy się rozmywa
    Otóż to, sens się rozmywa, rozmywa się więc też i poczucie bezpieczeństwa dla Duszy.
    I jeśli ktoś nie jest zakotwiczony chociaż trochę w Duchu to może na własnym organizmie poczuć owe odczucia Duszy. Bo to ciało jest również ciałem Duszy.
    Jeśli jednak ktoś szuka z Ducha (a nie z Duszy, ze zbuntowania się), to odnajdzie spokój, jedność, bezpieczeństwo.
    ALE jest za to cena – nie ma także „wspomagaczy” typu głaskania po głowie, czy „poczucia sensu”.
    Nie ma i pewnie nie będzie.
    CZyli także nie ma i nie będzie nadzieji.

    Takie rozważania.

  4. Swiat Ducha
    Gru 31, 2017 @ 22:21:20

    Darek
    Dzięki za miłe słowa.

    Jest takie pozdrowienie: życzę ci pogody Ducha. W kontekście tych tekstów o Duchu nabiera ono realnego znaczenia.
    Pogoda na zewnątrz budynku może być różna, ale w Duchu jest murowana! Jest to inaczej nazywając błogość (bliss).

    Tego wam życzę na ten nowy roczek!

  5. Gandalf
    Sty 01, 2018 @ 11:16:11

    Kolejny ciekawy artykuł :).

    I jak zwykle u mnie bywa, wprowadzę zamieszanie tym, co chcę powiedzieć. Bo u mnie od dziecka, od zawsze, nie było ,,żadnego sensu”, a raczej nie widziałem sensu w tych wszystkich programach społecznych. Nie widziałem sensu w chodzeniu do szkoły i uczeniu się, w zakładaniu rodziny, w chodzeniu do pracy, w tak zwanym życiu społecznym.

    I zastanawiam się, dlaczego tak jest, kim jestem ze nie dałem się systemowi. Od zawsze byłem ,,na nie” wobec systemu, nigdy nie potrafiłem się zmusić do pójścia na kompromisy, wejścia w system. Jakbym wyczuwał pułapkę.

    Do dziś dnia nie widzę sensu w tym wszystkim, o czym napisałeś. Ani mi w głowie posiadanie dziecka, ani łażenie do pracy, ani robienie tych wszystkich rzeczy, które sprawiają, że człowiek jest postrzegany jako normalny, wpasowany w społeczeństwo osobnik.

  6. Marc
    Sty 01, 2018 @ 12:24:38

    Przyszła do mnie niedawno taka myśl-przeczucie, że kiedy angażujemy się w coś na tym świecie to jakbyśmy zasypiali. We śnie przecież nie wiemy, że śpimy, mnie np. czasami ktoś we śnie goni i wtedy uciekam, boję się itd. Jak się obudzę, wszystko znika. Poczułem, że podobnie jest z życiem, tak mocno wszystko przeżywamy i reagujemy zamiast tworzyć swoje życie, jak mamy małą świadomość.

  7. Marc
    Sty 01, 2018 @ 12:35:39

    Dla mnie ten tekst jest jednak tak na granicy pojmowania. Nie wiem, czy go dobrze rozumiem, ale nasunęło mi się kilka spostrzeżeń.

    Ten ziemski sens chyba tylko po części można sobie samemu ustalać. Weźmy ten przykład „Nie potrzebuję sensu aby oddychać”. – Nie pooddychałbyś za długo, jakby twój organizm nie pracował z sensem, nie pobierał glukozy z pożywienia, nie przekazywał jej do mięśni klatki piersiowej z pomocą krwi, mózg nie wysyłałby odpowiednich sygnałów itd.
    Patrząc w drugą stronę „Chodząc na spacer nie chodzę „po coś”
    – Nawet jeśli nie, to chcąc nie chcąc będziesz zdrowszy, lepiej dotleniony, pewnie radośniejszy – sporo sensu jak dla mnie, nawet jeśli nie ustalasz takiego celu, a przecież w duchowości mówi się, że za wszystko co nam się dzieje odpowiadamy choćby podświadomie, więc czy na pewno tych korzyści nie zakładasz?

    Czy w tym świecie się więc w ogóle dałoby żyć bez sensu? Nawet żeby się rozwijać duchowo trzeba choćby jeść, żeby jeść trzeba kupić, że kupić, zarobić itd. No chyba, że mówisz o czymś takim, że po wyjściu z tego rządzonego przez sens świata w świat ducha można wpływać sterować materia, zyskuje się jakieś nowe duchowe ciało, które tym sprawom nie podlega.

    W artykule o depresji, Leszek Żądło pisze, że wynika ona m.in, z poczucia braku sensu i proponuje odpowiednie afirmacje. Co o tym myślisz?

    Ja to sobie tak układam w głowie, że w tym świecie sens jest pozytywny, wręcz niezbędny, aby ten system razem z naszym życiem działał. Jednak można zadać pytanie o sens tego systemu, czy w ogóle sens życia i istnienia. Słuchałem kiedyś jakiegoś jogina, który mówił, że życie, istnienie nie mają jako takiego sensu, poprostu są. Ale to już jest pytanie o sens całości, a nie o sens jakiegoś wycinka, czyli o relacje między elementami tej całości.

  8. Gandalf
    Sty 03, 2018 @ 09:34:32

    Marc, wydaje mi się, że Andrzejowi chodziło o sens jako o odgórnie narzucone, społeczne wzorce typu ,,moje życie nabiera sensu bo chcę założyć rodzinę, skończyć dobry kierunek studiów, ustawić się w życiu” itp. Nie ma sensu wyrzekać się dążenia do celu, jeśli jest to zgodne z naszą prawdziwą naturą. Niestety, system ziemski jest tak skonstruowany, że automatycznie na starcie blokuje tych wszystkich, którzy nie chcą się w niego wpasować a chcą coś w zamian. Stąd często w naukach duchowych mowa o bezsensowności pożądania materii (bo ludzie tego typu są tak zmęczeni walką o byt, o przyziemne wartości, o uznanie ich praw bez wchodzenia w struktury systemu), że w końcu poddają się i rezygnują ze swoich pragnień (taką nauką jest chrześcijaństwo które tylko w oddzieleniu się ducha od materii upatruje zbawienia, poczucia spełnienia). Cały myk według mnie polega na tym, aby jednocześnie wyzwolić się z Matrixa i nadal móc zaznawać przyjemności i spełnienia w byciu tu, na planie materialnym ale z wykorzystaniem Świadomego Ja.

  9. Gandalf
    Sty 03, 2018 @ 09:45:23

    To działa na zasadzie tego, czego pragnie nasza Dusza. Andrzej pisze, że nie zawsze warto ulegać jej pragnieniom i ma dużo racji. Jednak są ludzie, sytuacje, gdzie Dusza po prostu chce doświadczyć czegoś pozytywnego, na przykład podróżować albo wejść w posiadanie czegoś, nauczyć się czegoś konkretnego i moim zdaniem w takiej sytuacji nie należy tego blokować. Dlaczego? Bo będzie to w życiu objawiać się poczuciem ogromnego bólu wewnętrznego, dyskomfortu, poczucia, że jest się nie w tym miejscu, co trzeba. Bardzo często tak jest, bo Dusze poza spełnieniem biorą też ze sobą karmę która potrafi blokować jej pozytywne dążenia plus to, co pokazują sesje Calogero – jesteśmy blokowani na poziomach energetycznych przez istoty, którym zależy na tym, abyśmy cierpieli. Tak więc jak dla mnie warto spełniać swoje cele, jeśli korelują one zarówno ze zdobywaniem świadomości jak i dają poczucie spełnienia tu, na Ziemi. Nie da się ot tak, za pstryknięciem palca zostać mnichem czy wielkim wynalazcą. Do tego potrzeba wielu wcieleń i sprzyjających sytuacji i jak Dusza ma parcie na pójście w stronę materii (jak mam ja przykładowo) to choćbym nie wiem ile czasu sesjował z Duszą i zmuszał się do zaniechania tego dążenia, to wydaje mi się, że takie poczynania tylko pogorszą moją sytuację. Według mnie należy rozwijać nasze dążenia, cele ale być świadomym, z czego one wynikają, jakie intencje za nimi stoją i czy nas one rzeczywiście rozwijają czy tylko ograniczają (tak, jak pisze Irma, że ma poczucie, że wykonuje niezrozumiałe dla niej zadania, że powtarza odgórnie narzucone wzorce).

  10. Marc
    Sty 03, 2018 @ 12:30:31

    Gandalf – ciekawe spostrzeżenia.

    „na przykład podróżować albo wejść w posiadanie czegoś, nauczyć się czegoś konkretnego i moim zdaniem w takiej sytuacji nie należy tego blokować. ”

    – Andrzej zdaje się też gdzieś o tym pisał, zdaje się że było to coś z lataniem (samolotem).
    W sumie myślę podobnie.

    Trechlebow – nie wiem w sumie co o nim myśleć – ale powiedział coś co mi się jakoś spodobało, że najlepszą drogą w życiu to spełnienie swojego powołania, lepiej nawet zrobić je byle jak niż doskonale cudze powołanie.

  11. Gandalf
    Sty 03, 2018 @ 13:04:46

    Tak, bo poprzez nasze powołanie na dane wcielenie, poprzez doświadczanie mamy szansę nabierania świadomości. Nie, aby lecieć na ,,autopilocie” ale poprzez doświadczanie rozwijać się, w końcu po coś tutaj przychodzimy. Problem w tym, że system tak bardzo ogranicza naszą (Duszy) wolę, że wielu ludzi nie mających tyle świadomości bierze na siebie ,,pomocników” nie wiedząc, jakie konsekwencje to będzie miało w przyszłości albo ucieka od materii, od doświadczania, wyrzekając się tego świata (co też prowadzi do przykrych konsekwencji, które ciągną się potem długimi wcieleniami i nie dają się łatwo odreagować).

    Ponadto, poprzez skuteczne blokowanie potencjałów system powoduje, że Dusza nie mogąc doświadczać, przejść na kolejny ,,level” zostaje uwięziona w cyklu inkarnacyjnym (o tym było w którymś z filmów Calogero, gdzie dobitnie pokazane było, jak Reptilianie kierują polem karmicznym i powodują, że ludzie w kółko inkarnują w te same role i powtarzają te same wybory, które oczywiście nie są świadome, bo podczepione pod Duszę, która myśli, że jest to jej a tymczasem jest to jakby implant, coś poza nią).

  12. conchitapalmo
    Sty 04, 2018 @ 20:29:00

    Przekonanie Dusz o możliwości przejścia na następne poziomy Duszy, gdy się na to zasłuży, to świetny lep na Dusze by chodziły w kółko w samsarycznym kieracie licząc na nagrodę, na lepszy los, poprawę czy upgrade’a za wypełnienie wymagań płaszczyzny życia, ukończenie bolesnej misji, dobrowolne ukrzyżowanie się, poświęcenie marzeń i indywidualności wobec naporu potrzeb zbiorowych, oddanie Ducha czy inne działania, niektóre także promowane przez popularną ezoterykę. Zawsze czułam podskórnie, że wiele idei ezoterycznych kieruje ku biednemu poddaństwu i to z zaprogramowanym uśmiechem na ustach.

    Gdy się wyczai źródło błędu to łatwiej jest się ogarnąć, nie miesza się idei z doświadczeniem, a można uniknąć również postawy buntu, czyli odruchowego odrzucania pewnych okoliczności, zdarzeń niezgodnych z linią przyjętą przez Duszę.

    W moim odczuciu źródło błędu to punkt identyfikacji – czyli miejsce, skąd idą decyzje, samookreślenie. Jak idzie to z Duszy to niestety, ale moc mają postawy, przyjęte założenia, interpretacje, karma własna i rodowa, uwarunkowania, skłonności i niechęci. Ludzie oczywiście pracują z Duszą i mają dobre efekty, nie przeczę, ale to jest zmiana w oprogramowaniu, które chciał nie chciał jest sztywne. Dusza idzie we wzorce z dużą siła bezwładu, toczy się jak rozpędzony pociąg – więc zmiana przecznicy uruchamia owszem inne, lepsze, upgrade’owane losy, ale wciąż jest tu sporo z automatu.

    Tymczasem wyjście ku Duchowi zatrzymuje ten automatyczny ruch. Tu się wydarza coś zupełnie innego, można sobie obserwować wewnątrz te presje, ale one wytracają energię (bo nikt tego nie popycha, nie ma tego, co stał i dorzucał do ognia) i widać nowe perspektywy. Od ciała anupadaka nic nie jest ustalone na sztywno, ani los – poprzez skłonność do określonych wyborów, ani sens – poprzez sztywne identyfikowanie, interpretacje… Sens jest niższą interpretacją – z poziomu atmanicznego z buddialnym w przypadku sensu życia – a więc życiowej idée fixe i systemu wartości.

    Ludzie szukają też sensu życia poprzez Human Design – do czego zostali stworzeni… A idea jakiegoś określonego stałego przeznaczenia wytraca się wraz z wejściem w obszary duchowe. Tu sens można sobie albo nadawać albo nie, kwestia wybory dokonywanego w czasie rzeczywistym. Oczywiście nie następuje tu totalna samowolka i lekceważenie świata… Karma dalej działa – więc jak będziemy uruchamiać działania z poziomu uwarunkowania ego i Duszy, bez dystansu i otwarcia na przestrzenie Ducha (harmonię samoistnych, naturalnych przepływów manifestujących się z Ducha) duchowe przestrzenie po prostu przykryją się oparami karmicznymi i wróci zawężenie świadomości. Jest ono dość podstępne, niewyczuwalne w pierwszej chwili, tylko perspektywa gwałtownie się skraca.

  13. Tomek
    Sty 04, 2018 @ 22:44:37

    Chciałbym zwrócić uwagę na dopuszczenie dodatkowej perspektywy. To nie jest ani opozycja, ani negacja. Najpierw cytaty conchitypalmo :
    „Tymczasem wyjście ku Duchowi zatrzymuje ten automatyczny ruch.”
    „A idea jakiegoś określonego stałego przeznaczenia wytraca się wraz z wejściem w obszary duchowe.”
    Stwierdzenie „wyjście ku Duchowi” oraz „wejście w obszary duchowe” uważam, że można zamienić na „zezwolenie do przejawiania się Ducha”.
    To jest przykład naszej wielowymiarowości: Osobowość, Dusza, Duch … , lub inaczej jestem Osobowością, jestem Duszą, jestem Duchem….. Nasza identyfikacja jest naszym wyborem, więc nasza identyfikacja nie jest błędem. Stany chwilowe czy pośrednie, w identyfikacji (utożsamianiu się) występują.

  14. Swiat Ducha
    Sty 04, 2018 @ 23:20:13

    Conchita
    >Przekonanie Dusz o możliwości przejścia na następne poziomy Duszy, gdy się na to zasłuży, to świetny lep na Dusze by chodziły w kółko w samsarycznym kieracie licząc na nagrodę, na lepszy los, poprawę czy upgrade’

    tak, takie postawy są związane z czymś, co Leszek Żądło nazywa „wzorcami magii”. Nie chodzi o samą magię potocznie rozumianą, ale o postawy ludzi, którzy chcą manipulować. Manipulacja = magia.
    I tacy ludzie manipulują innymi, np. w szkołach, na uczelniach, ale także w sanghach, w aszramach, manipulują guru, manipulują profesorowie. Mówią „wiesz zbyt mało, musisz się douczyć”.

    I człowiek od razu wyobraża sobie, że jest niedostatecznie wyposażony, niekompletny, nieprzygotowany.
    A w pewnych, bardzo podstawowych obszarach jest to kompletna nieprawda.

    Np. to, że „nie możemy sięgać wysokich poziomów duchowych i nie możemy tam wykonywać osobistych poruszeń ciałem subtelnym”, że „nie jesteśmy w stanie sami zmienić punktu zboru na wysokim ciele”.
    Zarówno Archonci-Anunaki-Reptilianie-Demiurdzy, jak i różni guru tego świata bardzo chcieliby, abyśmy w to wierzyli!

    A tak nie jest, jesteśmy dobrze wyposażeni, także w możliwości działania na wysokich poziomach. Co prawda możemy być do tego nie przywykli, ale możemy to robić.
    To tak, jakby ktoś na codzień jeździł Maluchem 126p, chociaż w garażu ma Rols-Royce’a. A i kilka Toyot też tam stoi. Ale on jeździ Maluchem, bo mu powiedzieli, że na nic go lepszego nie stać.
    A on – uwierzył.

    Może nie od razu będzie umiał tym Rolsem jeździć, ale ma to dane, to jest jego!

    Dzogczen tak podchodzi do człowieka.
    Nie musisz niczym zasługiwać się, nie musisz zarabiać w pocie czoła na tego Rols-Royce’a, już go masz. Odkryj to i naucz się z tego korzystać.

    Human Design w cyklu praktyk nazywanych „odwarunkowanie” też idzie w tą stronę. (nie mówię, że idzie do końca, tak daleko jak Dzogczen), daje konkretne wskazówki, jak sobie radzić z tym co tutaj mamy na ziemi, aby nam się lepiej żyło.

  15. Marc
    Kwi 22, 2018 @ 14:44:31

    Myślę, ciekawy wpis na ten temat (dla znających angielski albo znoszących koślawe tłumaczenia google).

    http://shaolin.org/general-2/wisdom-of-living-masters/wisdom07.html

Komentarze

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: